Dodaj do ulubionych

własna herbata

20.02.19, 21:50
pewne małżeństwo młodych ludzi odwiedza babcia jednego z małżonków
nie żaden obiad, taka powiedzmy herbatka

no i ta babcia przynosi swoją torebeczkę herbaty z prośbą żeby jej zaparzyć właśnie to

intencji prawdopodobnie nie ma złych - ot, nie chce "naciągać" młodych ludzi na koszty związane z poczęstowaniem jej herbatą

albo może - oni nie mają takiego gatunku jaki ona lubi

jak się spodziewam od strony hardcorowego savoir vivre to nie jest 100% czyste zagranie - bardziej wrażliwi gospodarze mogliby to odebrać jako przytyk "co wy w ogóle wiecie o herbacie"

ja na to patrzę i mówię im "olej to, zaparz, podaj i zapomnij o sprawie"

ale być może między kobietami są to wielopoziomowe rozgrywki do których mój prosty umysł nie ma dostępu

co robicie na miejscu gospodyni:
1. staracie się wyperswadować babci (oczywiście "z uśmiechem")
2. podajecie co przyniosła, interpretujecie pozytywnie
3. podajecie co przyniosła, interpretujecie negatywnie
4. …… a może są jeszcze inne sprytne rozwiązania do których nie mam dostępu
Edytor zaawansowany
  • ola5488 20.02.19, 22:53
    U mnie: przypatruję się gatunkowi i nazwie (aby zapamiętać na przyszłość), zaparzam, podaję i o sprawie nie rozmyślam dłużej niż 5 minut wink
  • heniek.8 20.02.19, 22:59
    ok zapamiętałaś co to
    jest to gatunek którego byś dla siebie nie kupiła
    czy kupisz specjalnie z przeznaczeniem na wizyty babci, czy godzisz się z tym że jak chce to pić to niech sobie przynosi?
  • ola5488 20.02.19, 23:56
    Kupuję małą ilość specjalnie dla babci. Zakładam, że cena za kilogram nie przekracza 1000 złotych wink
  • heniek.8 21.02.19, 05:41
    nie znam dokładnie relacji w tej rodzinie, ale powiedzmy że babci postawa wynika z tego że "nie chcę wam robić kłopotu, nawet herbaty nie musicie mieć"
    to kupując tę herbatę wysyłasz sygnał "a ja i tak ponoszę wydatki"

    właśnie tak się zastanawiam na ile potencjalni gospodarze powinni przychylać się do gustów gości
    np. ja piję tylko zieloną albo czerwoną herbatę - czy powinienem mieć czarną dla gości?
    albo nie jem ciastek - czy powinienem kupić coś dla gości?

    rozwiązanie tego dylematu znalazłem takie, że część gastronomiczną spotkań ze znajomymi wynoszę z domu, a czasem jakaś rodzina jak się przyplącze to niestety dla nich - jest to co jest i raczej nie pójdę po całą paczkę herbaty żeby zrobić dwie
  • minniemouse 21.02.19, 05:51
    heniek.8 napisał:
    > nie znam dokładnie relacji w tej rodzinie, ale powiedzmy że babci postawa wynika z tego że "nie chcę wam robić kłopotu, nawet herbaty nie musicie mieć" to kupując tę herbatę wysyłasz sygnał "a ja i tak ponoszę wydatki"

    - rozkminiasz. wątpię aby babcia latała po jakaś cudowna herbatę specjalnie na party. na 99.99% jest to herbata jaka zwykle pije w domu. czy wypije we własnym czy w cudzym, żadna różnica.

    Minnie

    --
    Zaraźliwe?...
  • mim_maior 21.02.19, 08:13
    Tak, wypada uwzględnić gust zaproszonych, o ile jest nam znany. Jeśli nieznany, trzeba brać pod uwagę przyjęte zwyczaje. Możesz nie jeść ciastek, ale gdy zapraszasz na kawę, to wypada zaopatrzyć się w symboliczną choćby ilość "dla gości", jeśli w Twoim kręgu kulturowym zwyczajowo podaję się ciastka do kawy (czyli że goście się ich spodziewają). To samo dotyczy herbaty: jeśli masz w domu tylko jakieś nietypowe rodzaje, to dla gości wypada kupić jakiś lokalny standard przynajmniej.
    Wyjątek to niezapowiedziani goście. Im można podać to, co się ma.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • ola5488 21.02.19, 08:39
    heniek.8 napisał:

    > to kupując tę herbatę wysyłasz sygnał "a ja i tak ponoszę wydatki"

    Nie, zakładam że babcia zna standardy grzeczności, których uczyła również mnie/męża/wnuki wink Daleko idące założenie.

    > właśnie tak się zastanawiam na ile potencjalni gospodarze powinni przychylać si
    > ę do gustów gości
    > np. ja piję tylko zieloną albo czerwoną herbatę - czy powinienem mieć czarną dl
    > a gości?
    > albo nie jem ciastek - czy powinienem kupić coś dla gości?

    A na to już ładnie odpowiedziały Ci dziewczyny poniżej smile
  • znana.jako.ggigus 23.02.19, 19:58
    podpisuje sie pod Ola

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • zmija_w_niebieskim 20.02.19, 22:57
    Odp. 3 - podaję co przyniosła, reaguję pozytywnie, nie analizuję, nie biorę sobie do serca, nie rokmniniam, nie rozbijam g..na na atomy - zakładam dobre intencje albo w ogóle puszczam koło uszu. Kiedy przychodzą do mnie goście, chcę, by czuli się dobrze - a jeżeli to dobre samopoczucie jest uzależnione od tego konkretnego gatunku herbaty - to czemu nie, niech idzie babci na zdrowie, po co ją zmuszać do picia czegoś, co jej nie będzie smakowało?
  • zmija_w_niebieskim 20.02.19, 22:58
    Przeoraszam, miało być Odp . 2
  • milamala 21.02.19, 00:05
    Miedzy kobietami nie ma wielopoziomowych rozgrywek. Zapewniam cie jako kobieta, ze zaparzamy babci jej ulubiona herbatke i nic nie mowimy, niczemu sie nie dziwimy, odrazu zapominamy o sytuacji.
  • heniek.8 21.02.19, 05:27
    milamala napisała:

    > Miedzy kobietami nie ma wielopoziomowych rozgrywek.

    no tego bym jednak nie był 100% pewien, ale niech będzie smile

    są za to rozgrywki międzykulturowe - słyszałem o rodzinie z Chin która miała mieszkać u rodziny z Niemiec.
    no i ci Chińczycy cały dzień z przesiadkami lecieli do tych Niemców,
    w końcu dolecieli, Niemcy pytają "czy chcecie coś zjeść?" a Chinczycy że nie
    Niemcy zdziwieni "na pewno?"
    Chinczycy "tak na pewno"

    Niemcy pomyśleli że może najedli się w samolocie albo na lotnisku, więc położyli wszystkich spać

    a o północy zbudziła ich chińska rodzinka myszkująca w kuchni, bo już ich dziecko nie mogło wytrzymać z głodu smile

    podobno w chińskiej kulturze trzeba się upierać że nie jesteś głodny, gospodarz namawia i przekonuje, gość w końcu daje się namówić itp ceregiele których w Niemczech nie ma

    a co to ma wspólnego z naszą tytułową herbatką?
    Chiny są ojczyzną herbaty
  • milamala 23.02.19, 13:29
    "> > Miedzy kobietami nie ma wielopoziomowych rozgrywek.
    >
    > no tego bym jednak nie był 100% pewien, ale niech będzie smile"

    To zalezy od czlowieka, prawie cale zycie i wciaz nadal obracam sie wsrod zwyczajnych kobiet bez wielopoziomowych rozgrywek. Choc trafiy mi sie ostatnio wiedzmy - manipulantki. Ale to chyba nie jest wiekszosc jednak. Mezczyzni tez potrafia byc podli. Choc jak kobieta jest podla, ta rzeczywiscie chyba jej manipulacja obrzydliwiej wychodzi.

  • elle-joan 21.02.19, 00:49
    Chciałeś być dowcipny, sarkastyczny a wyszło śmiesznie i dziwacznie. Babcia jest bliską rodziną, starszą osobą, której moze coś szkodzić, moze mieć własne upodobania, babciom raczej się wybacza takie sytuacje. Nie bardzo sobie wyobrazam, ze ktoś robi jakiś problem z tej sprawy. A co rozumiesz przez sprytne rozwiązania, do których nie masz dostępu? Chodzi Ci o to, ze takie, o których nie pomyslałeś? To napisz zwyczajnie. No mozna babci zaproponować/zapytać czy nie zechciałaby spróbować jakiejś tam naszej herbatki. Zalezy ile wiemy o babci przyzwyczajeniach, ograniczeniach zywieniowych. Fajnie być dowcipnym ale trzeba uwazać zeby nie przedobrzyć.
  • minniemouse 21.02.19, 01:26
    W ogóle się nad tym nie zastanawiam, nie wnikam w to. przyniosła to przyniosła, who cares.
    Co to za różnica w ogóle, wrzucić do szklanki moja torebkę czy babcina? tak czy siak jak robię herbatę czy kawę to każdemu co innego - jeden prosi o miętową, drugi o zwykłą z kofeina, trzeci decaf, czwarty chce kawe itd.
    Historyjka - mam znajoma, która pije wyłącznie japońską białą herbatę bo ponoć tylko ta jest pozbawiona zanieczyszczeń. Ona sobie przynosi torebeczki i nie chce aby specjalnie dla niej kupować, bo uważa ze jak nikt tego nie pije to taka długo stojąca w szafce herbata traci świeżość, a wiec i aromat. i pewnie ma racje. a co mi to przeszkadza? nic.

    Minnie



    --
    Zaraźliwe?...
  • heniek.8 21.02.19, 05:20
    elle-joan napisała:

    > Chciałeś być dowcipny, sarkastyczny

    a skąd ty to możesz wiedzieć trollu?
  • engine8 21.02.19, 02:25
    2
  • aqua48 21.02.19, 07:04
    Zazwyczaj interpretuję pozytywnie nawet zachowania które wydają mi się niecodzienne, a starszym osobom wybacza się więcej. Podaję zatem przyniesioną herbatę, a jeśli babcia częściej niż raz w roku jest moim gościem to kupuję taką samą by mieć na podorędziu podczas jej wizyt. Podobnie dla innych gości staram się kupić ciastka nawet jeśli nie jem słodyczy, lub podaję wyjątkowo dobre słone ciasteczka.
    Co do różnic kulturowych - zdarzają się. Ważne by ich nie traktować zbyt poważnie. S-v mówi że cudzych gaf nie podkreślamy, tylko staramy się je tuszować.
    Opowiadał mi kiedyś ze śmiechem znajomy z Ameryki Środkowej jak to został pierwszy raz po przyjeździe do Polski zaproszony na Wigilię. Przybył zgodnie ze zwyczajem swego kraju przed północą, bo tam o tej porze zaczyna się biesiadowanie, a otwarli mu zaspani nieco gospodarze w piżamach, którzy porzucili już nadzieję, że przyjdzie smile
  • heniek.8 21.02.19, 07:33
    aqua48 napisała:

    > a jeśli babcia częściej niż raz w roku jest moim gościem to kupuję taką samą by
    > mieć na podorędziu podczas jej wizyt. Podobnie dla innych gości staram się kup
    > ić ciastka nawet jeśli nie jem słodyczy, lub podaję wyjątkowo dobre słone ciast
    > eczka.

    OK czyli starasz się jakby zrobić krok naprzeciwko żeby zaspokoić czyjeś potrzeby które nie są twoimi potrzebami

    ale czy to nie działa w dwie strony - bo czy to w jakiś sposób nie sugeruje że masz również takie oczekiwania od innych

    trochę tu przejaskrawię, ale załóżmy że podobnie jak nasza koleżanka forumowa lubisz ślimaki z pieczarkami big_grin
    i jeżeli specjalnie dla swojej cioci kupiłaś ciasteczka których nie jadasz, to czy nie może przyjść jej do głowy że kiedy do niej przychodzisz to ona powinna się zrewanżować podobnym "poświęceniem" np. podając te ślimaki?
  • aqua48 21.02.19, 07:51
    heniek.8 napisał:

    > OK czyli starasz się jakby zrobić krok naprzeciwko żeby zaspokoić czyjeś potrze
    > by które nie są twoimi potrzebami

    Tak, jeśli nie jest to dla mnie problem to spełniam tym samym moje pragnienie by goście często bywający, których zwyczaje znam czuli się u mnie dobrze. Oczywiście bez przesady - nie trzymam w domu dziesięciu rodzajów herbaty i kawy na wypadek że wpadnie ktoś kto akurat je lubi.

    > ale czy to nie działa w dwie strony - bo czy to w jakiś sposób nie sugeruje że
    > masz również takie oczekiwania od innych

    Ja w ogóle mam raczej małe oczekiwania w stosunku do innych, jak nie dostanę kawy to i wodę wypiję, ale zawsze bardzo miłym zaskoczeniem jest dla mnie jeśli ktoś weźmie moje preferencje pod uwagę.

    > trochę tu przejaskrawię, ale załóżmy że podobnie jak nasza koleżanka forumowa
    > lubisz ślimaki z pieczarkami big_grin

    No, akurat bardzo lubię ślimaki, choć uważam że najlepsze są w maśle czosnkowym smile

    > i jeżeli specjalnie dla swojej cioci kupiłaś ciasteczka których nie jadasz, to
    > czy nie może przyjść jej do głowy że kiedy do niej przychodzisz to ona powinna
    > się zrewanżować podobnym "poświęceniem" np. podając te ślimaki?

    Zdecydowanie nie oczekiwałabym tego od niej. Ale bardzo bym się ucieszyła i była mile zaskoczona gdyby je podała. Jako gość czułabym się wówczas totalnie dopieszczona smile
    Ja jednak u kogoś chętnie próbuję tego co on lubi, nie muszę być podejmowana tym co jest moim ulubionym daniem. A przede wszystkim nie idę do kogoś by się u niego najeść moich ulubionych potraw, bo te sobie mogę sama przyrządzić, kupić lub zamówić, idę głownie po to by się z kimś spotkać, porozmawiać i miło spędzić wspólnie czas i generalnie obojętne mi przy czym - czy przy cukierkach, których nie jadam czy przy ślimakach.
  • kora3 21.02.19, 08:53
    Aquo, przepraszam, ale czy to czasem ne Ty czas jakiś temu pisałas, że nie serwujesz gosciom tego, czego sama nie jadasz/nie pijasz? Bo mnie sie zdaje, że Ty smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 21.02.19, 16:13
    kora3 napisała:

    > Aquo, przepraszam, ale czy to czasem ne Ty czas jakiś temu pisałas, że nie serw
    > ujesz gosciom tego, czego sama nie jadasz/nie pijasz? Bo mnie sie zdaje, że Ty

    Nie Koro, ja pisałam wówczas i tego się trzymam, że tych herbat dla gości mam w granicach rozsądku pewien (ograniczony) wybór. Na pewno nie ma u mnie np, czerwonej herbaty i gość który pojawiłby się nie dostałby takiej, bo ja jej nie piję. Gdyby to była osoba odwiedzająca mnie często i znałabym jej preferencje, to w taką herbatę bym się dla nie specjalnie zaopatrzyła, ale inaczej - nie.
  • kora3 21.02.19, 17:20
    A to ciekawe, bo forum tutejsze pokazuje mi Ciebie, jako autorkę tego np. wpisu: forum.gazeta.pl/forum/w,10226,157970664,157970664,Zapytanie_w_kwestii_prezentow_uniwersalnych.html?p=157977865



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 21.02.19, 22:23
    kora3 napisała:

    > A to ciekawe, bo forum tutejsze pokazuje mi Ciebie, jako autorkę tego np. wpisu

    Ależ tam chodziło o to, czy trzymać zapasy w szerokim wyborze na wypadek niespodziewanych gości o specyficznych preferencjach typu kawa, tak ale tylko kopi luvac, lub z określonego ekspresu, bo innej nie piją. I nadal jestem zdania że nie ma takiej potrzeby.
    Ja nie piję ciepłych napojów z cukrem, ale cukier mam - dla gości właśnie. Nie posiadam i nie kupuję natomiast cukru trzcinowego, ani brązowego i gdyby ktoś z moich gości zechciał nagle takiego użyć, to musiałby się obejść smakiem. Nie używam - nie kupuję - nie mam. Cały czas jestem tego samego zdania.
    Gdybym natomiast często i regularnie gościła kogoś kto używa wyłącznie takiego cukru, to pewnie nabyłabym dla niego specjalnie paczuszkę.

  • kora3 22.02.19, 09:24
    No nie tylko o to tam chodziło, o ile pamiętam - pisałaś, że gościom nie serwujesz tego, czego Ty do ust nie bierzesz, bo uwazasz za paskudne, a także, że gdyby nagle pojawiło się u Ciebie jakeiś ograniczenie zywieniowe np. ze względów zdrowotnych, to nie serwowałabyś gosciom tego, czego sama jesć/pić nie mozesz. Do sprawdzenia poniekąd to jestsmile

    Poza tym Aquo, oczywistym jest, że większosc z nas NIE ma w domu składu hernat, czy kaw, których nie pija nikt z domowników. Jednak z tego co zauwazam sporo ludzi ma tzw. uniwersalne rzeczy, których sam nie prefereruje. Ja np. nie przepadam za herbatą tak w ogóle - jaka by nie była egzotyczna i droga - nie lubię specjalnie herbaty, a jesli juz to z rzadka eg sie napiję, ale mam w dmu czarną herbatę bo uniwersalna i zieloną, bo pija ją mój eks, czesty gość. Mam też kawę rozpuszczalną, której nie piję i cukier oraz słodzik, których praktycznie nie uzywamy.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.02.19, 12:06
    kora3 napisała:

    > No nie tylko o to tam chodziło, o ile pamiętam - pisałaś, że gościom nie serwuj
    > esz tego, czego Ty do ust nie bierzesz, bo uwazasz za paskudne

    Tak i nadal jestem tego samego zdania Koro, nie zmieniłam go.

    > Poza tym Aquo, oczywistym jest, że większosc z nas NIE ma w domu składu hernat
    > , czy kaw, których nie pija nikt z domowników.

    No więc właśnie Koro w tamtym wątku pojawiło się stwierdzenie, że wręcz przeciwnie należy taki skład mieć by być osobą gościnną. Ja jestem (nadal) zdania że to przesada.



  • kora3 23.02.19, 13:29
    Aquo, ja mam dobrą pamięć i tamten wątek nie dotyczył goscinnosci jako takiej. Ja go poniekąd załozyłam i dotyczył on prezentów z gatunku uniersalnych, które okazują się nietrafione i cóż potem z nimi zrobić. Ty w innym watku napisałaś, ze takie rzeczy wyrzucasz, co było zresztą inspiracją dla tamtego.
    Owszem,pojawił się przy tym podwatek o tym co wypada mieć standardowego dla gosci. Nie wiem z czyjej strony pojawiło się tam stwierdzenie, ze wypada mieć cały skład wszelkiej maści wszystkiego, ale na pewno nie z mojej. Oczywisttym jest, że dom to nie sklep i ma sie w nim ograniczoy asortyment. I chyba nikt zdrowo myslacy, nie oczekiwałby, ze każdy będzie mieć wszystko co tylko gosciowi przyjdzie na mysl.
    Są jednak jeszcze dwa aspekty tej sprawy:
    1. Wg mnie wypada mieć w domu rzeczy ze tak powiem standardowe, nawet jeśli sie ich nie używa samemu, ale podejmuje się gości - nie mam na mysli zaraz przyjęcia. Zatem wypada mieć kawę , nawet gdy sie jej nie pija, cukier, nawet gdy sie nie słodzi, czy coś słodkiego nawet gdy sie samemu nie jada.
    2. Miło byłoby, gdyby gospodarz znając szczególne preferencje goscia - którego czesto gosci lub takiego, którego niekoniecznie czesto gosci, ale się spodziewa uwzględnił te preferencje, oczywiscie w granicach zdrowego rozsadku.
    Przykład: moja mama pije tylko kawę bezkofeinową. Jesli gospodarz takowej nie ma rezygnuje z kawy. Ja tę preferencję mej mamy znam i gdy u nas ma goscić po prostu kupuję tę kawę, tylko dla niej. Jesli mama kawy nie zuyje całej podczas pobytu, to jej daję "na drogę" to co zpaczki zostanie, bo u nas nikt tego nie pije -ani my, ani ludzie, których goscimy stale, zatem pewnie zwietrzałoby nawet szczelnie zamknięte i poszłoby w końcu do kosza. ALE gdyby moja mama mieszkała bliżej czesciej nas odwiedziała, to uzupełnialibym zapas takiej kawy dla niej na bieząco, by zawsze gdy wpadnie miała sie jak tej kawy napić. Tak robi np. moja siostra u której w domu mama bywa bez porównania czesciej niż u nas. Tego rodzaju postępowanie wydaje mi sie całkowicie naturalne, gdy zna się preferencje goscia.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 21.02.19, 08:33
    Wiesz, ja myślę, ze każdy porządny gospodarz i życzliwy człowiek stara się - jak to ujmujesz- robić krok naprzeciwko swoich gości. Czyli z załozenia - o ile może - podać gosciom to, co oni lubią jesli rzecz jasna zna ich preferencje/

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 21.02.19, 14:47
    Czy nie powinno być odwrotnie czyli młodszym powinno się wybaczać więcej, gdyż jeszcze nie mają odpowiedniego doświadczenia życiowego?

    --
    Proszę o wpłatę na naprawdę ubogą samotną matkę, z nieuleczalnie chorym dzieckiem, oboje są brzydcy więc nie wzbudzają współczucia ani medialnego zainteresowania, życie jest podłe: dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • heniek.8 21.02.19, 14:53
    Co "wybaczać"? Teraz jak o tym myślę to jest super optymalne działanie, win-win
  • katja.katja 22.02.19, 14:52
    Nietakty, gafy i uchybienia w S-V.

    --
    Proszę o wpłatę na naprawdę ubogą samotną matkę, z nieuleczalnie chorym dzieckiem, oboje są brzydcy więc nie wzbudzają współczucia ani medialnego zainteresowania, życie jest podłe: dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • kora3 21.02.19, 08:17
    Ja bym zapytała babcię dlaczego przyniosła swoją herbatę - nienapastliwie, nie obrażonym tonem, normalnie. Gdyby powiedziała, że nie chce "naciągać" - życzliwie powiedziałabym, że nie "naciąga" smile gdyby powiedziała, że taki właśnie pije gatunek - zapytałabym co to za herbata (żeby kupić i potem mieć dla babci) ot i tyle.
    Zakładam, że mamy do czynienia z babcią nie majacą problemów z percepcją

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 21.02.19, 09:12
    Podaję co przyniosła, pytam co to za herbatka i czy to jest jej ulubiona. Jeżeli tak, to kupuję, żeby mieć w domu na kolejną wizytę. Jeżeli babcia mówi, że nie chce robić kłopotu to ją zapewniam, że bardzo lubimy jak do nas wpada i że bardzo chętnie będziemy ją gościć częściej.

    No ale ja patrzę przez pryzmat mojej babci, której nieba bym przychyliła przy każdej okazji.
  • heniek.8 21.02.19, 09:27
    Że tak zbiorczo zadam pytanie, którego hint już się pojawiał wcześniej
    Do tych którzy piszą że by kupili specjalnie dla kogoś rzecz której sami nie używają:
    Załóżmy że jesteście w odwiedzinach u znajomego cukrzyka a on wyciąga jakiś towar co do którego 100 procent wiecie że kupił to dla was bo sam nie może

    Ja bym takie coś poczuł jako (drobny bo nikt nie kazał ale jednak) dyskomfort jako że jest to jakby zaproszenie do wysiłku i wzajemności, podczas gdyby mógłby mi dać plasterek słoniny i też by była gitara
  • kora3 21.02.19, 09:42
    Hmmm no może Ty masz takie podejście, raczej nietypowe. Ludzie mają rózne gusta i rózne ograniczenia kulinarne, czasem wynikające ze zdrowia, czasem ze smaku. Ja np. nie jadam słodyczy, bo mi to nie smakuje, ani nie pijam napojów typu cola czy mocnych alkoholi. ale gości tym owszem, czestuję, bo przecież zapraszając gosci szykuję coś DL:A GOSCI nie dla siebie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 21.02.19, 09:54
    kora3 napisała:

    > Hmmm no może Ty masz takie podejście, raczej nietypowe.

    jeśli jakaś cecha rozkładałaby się 50/50 w społeczeństwie to połowa z ludzi będzie dla Kory typowa a połowa - nietypowa

    domyślacie się która jest typowa?
  • kora3 21.02.19, 10:11
    Nie Heńku, postawa typowa to jest po prostu postawa większosciowa i tyle. Zdecydowana większość ludzi - o ile nie ogranicza ich w tym ideologia chce podejmowac gości tym, co ci goscie lubią, o ile zna preferencje i zwyczajnie moze sobie na to pozwolić. Podobnie, jak zdecydowana większosc ludzi znając czyjeś gusta daje prezent taki, żeby podobał się obdarowanemu, a nie darującemu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 21.02.19, 10:40
    kora3 napisała:

    > Nie Heńku, postawa typowa to jest po prostu postawa większosciowa i tyle. Zdec
    > ydowana większość ludzi -

    Jestem przyzwyczajony do czegoś takiego że jak pojawia się fraza "zdecydowana większość ludzi" to szukam przypisu z odnośnikiem do źródła, masz coś takiego może?

    Druga sprawa, to czy w ogóle jest potrzebne takie wartościowanie, nawet niech będzie że jesteś w 80 % a twój rozmówca w 20% - co do rozmowy wnosi taka oceniająca uwaga że jego postawa jest nietypowa?
  • ola5488 21.02.19, 10:49
    heniek.8 napisał:

    > Druga sprawa, to czy w ogóle jest potrzebne takie wartościowanie, nawet niech b
    > ędzie że jesteś w 80 % a twój rozmówca w 20% - co do rozmowy wnosi taka oceniaj
    > ąca uwaga że jego postawa jest nietypowa?

    Też nie lubię takiej maniery, bo to nie jest żaden argument. Chyba że na zasadzie: ,,bo nas jest więcej, a więc mamy rację" wink
  • kora3 21.02.19, 11:09
    Olu możesz nie lubić czegokolwiek, ale naukowo stwierdzone jest, że normę w danej populacji wyznacza - większość.
    Przykład - żeby nikt się poczuł się urażony - z własnego poletka: większosc ludzi ma, albo chciałaby miec dzieci. Ja nie chcę i nie chciałam i osoby takie jak ja stanowią zdecydowaną mniejszosc w naszym społeczeństwie. Stwierdzenie tego faktu nijak mnie nie obraza, ani nie deprecjonuje. Tak po prostu jest

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 21.02.19, 11:13
    kora3 napisała:

    > Olu możesz nie lubić czegokolwiek, ale naukowo stwierdzone jest, że normę w da
    > nej populacji wyznacza - większość.

    Naukowo? Większość, o której piszesz?

    ,,Hmmm no może Ty masz takie podejście, raczej nietypowe."

    To ja poproszę dowody na poparcie tej tezy. Naukowe, rzecz jasna wink

    > Przykład - żeby nikt się poczuł się urażony - z własnego poletka: większosc lud
    > zi ma, albo chciałaby miec dzieci. Ja nie chcę i nie chciałam i osoby takie jak
    > ja stanowią zdecydowaną mniejszosc w naszym społeczeństwie. Stwierdzenie tego
    > faktu nijak mnie nie obraza, ani nie deprecjonuje. Tak po prostu jest

    A co to wnosi do tej dyskusji?
  • kora3 21.02.19, 11:39
    ola5488 napisała:
    >
    > Naukowo? Większość, o której piszesz?

    No tak, socjologia m.in. zajmuje się opisywaniem zjawisk społecznych w oparciu o statystyczne dane i statystyczną normę.
    >
    > To ja poproszę dowody na poparcie tej tezy. Naukowe, rzecz jasna wink

    Nie wiem czy są takie dane, wnoszę z OBSERWACJi - przydatna czynnośc - większosc ludzi stara się przychylać do preferencji kulinarnych swoich gosci.

    >
    > A co to wnosi do tej dyskusji?


    To było a propos Twego zdania, że nie lubosz takiej postawy - takiej, ze normę kształtuje większosc. To był przykład na to, że nie ma znaczenia, czy nam sie to podoba czy nie i dlaczego pewne zjawiska/[pstawy społeczne są większosciowe, a w zwiazku z tym przeciwne im mniejszosciowe i nie ma w tym nic obraźliwego, to jest fakt.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 21.02.19, 11:50
    kora3 napisała:

    > Nie wiem czy są takie dane, wnoszę z OBSERWACJi - przydatna czynnośc - większos
    > c ludzi stara się przychylać do preferencji kulinarnych swoich gosci.

    To nie są dane naukowe ani jakikolwiek dowód. To twoje subiektywne obserwacje i wyciągnięte wnioski. Nie jest moim celem drążenie, uważałabym na słowo ,,naukowe dowody", bo nadużyłaś go tutaj bardzo.

    > To było a propos Twego zdania, że nie lubosz takiej postawy - takiej, ze normę
    > kształtuje większosc. To był przykład na to, że nie ma znaczenia, czy nam sie
    > to podoba czy nie i dlaczego pewne zjawiska/[pstawy społeczne są większosciowe,
    > a w zwiazku z tym przeciwne im mniejszosciowe i nie ma w tym nic obraźliwego,
    > to jest fakt.

    Nie zrozumiałaś mnie. Nie lubię postawy, gdy ktoś "bo to jest typowe" przywołuje jako argument. To, że przykładowo 99% populacji nie rozumie fizyki kwantowej i uważa ją za głupotę nie oznacza, że jest to coś głupiego.
  • kora3 21.02.19, 12:04
    ola5488 napisała:
    >
    > To nie są dane naukowe ani jakikolwiek dowód. To twoje subiektywne obserwacje i
    > wyciągnięte wnioski. Nie jest moim celem drążenie, uważałabym na słowo ,,nauko
    > we dowody", bo nadużyłaś go tutaj bardzo.


    No wiesz Olu - to jest forum SV - o tym jak się poprawnie zachowywać - dla uproszczenia. Otóż poprawne zachowanie jest własnie takie, że podejmując kogoś o określonych preferencjach kulinarnych o których gospodarz wie, powinien on W MIARE mozliwości uwzględniać te preferencje, TAKŻE gdy są one odmienne od kego preferencji. To jest fakt, może nie naukowysmile ale "dobrzewychowaniowy" - na pewno. Po prostu tak wypada ...
    >
    >
    > Nie zrozumiałaś mnie. Nie lubię postawy, gdy ktoś "bo to jest typowe" przywołuj
    > e jako argument. To, że przykładowo 99% populacji nie rozumie fizyki kwantowej
    > i uważa ją za głupotę nie oznacza, że jest to coś głupiego.


    Nie oznacza, ale nadal pozostaje faktem, że WIEKSZOŚC nie rozumie i to jest tu kluczowe. I, zeby zostać przy tym przykładzie własnie a propos wątku...czy w zwiazku z tym, ze mamy swiadomośc, iż wiekszosc nie rozumie/nie zna się/nie interesuje sie np. naszym hobby wypada rozwijac na przyjęciu nietematycznym temat o nim z drugim pasjonatem zanudzając resztę? Ano - nie. Tak samo nie wypada serwowac tylko tego, co NAM skamuje wiedzac, że gośc ma inne preferencje




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 21.02.19, 12:34
    Narracja powinna być dostosowana do tematyki i dyskutantów. Moim zdaniem popełniasz ogromne nadużycie traktując swoje ,,normy" jako coś obiektywnego i swój ogląd świata jako ,,typowy" (a w domyśle ,,normalny"). Przywoływanie argumentu ,,bo to jest typowe" nie jest merytoryczne, to trochę jakbyś w środku dyskusji napisała: ,,a ja mam niebieski sweter". Nie ma czego roztrząsać ani mnożyć bytów, nie lubię spamować wink

  • kora3 21.02.19, 12:53
    Moze nie lubisz, ale siłą rzeczy to robisz udając ze nie rozumiesz, albo no faktycznie nie rozumiejąc. Stwierdzenie, ze postawa Heńka - poczucie dyskomfortu w zwiazku z tym, że gospodarz podał coś czego sam nie je/nie pije ze względu na niego - NIE JEST typowa, czy sie to komuś podoba, czy nie Olu. Wiekszosc ludzi odczuwa to nie jako dyskomfortowe, a jako przyjemne - ze gospodarz o nich pomyślał i chce ich ugościc dobrze - z reguły, gdy jesteśmy dobrze traktowani to dobrze sie z tym czujemy smile
    Poczucie dyskomfortu byłoby całkiem naturalne i zrozumiałe w takiej sytuacji, GDYBY gośc miał świadomość, że gospodarz czyniąc zadośc dobremu wychowaniu np. zadłużył się, albo musiał złamać swoje zasady światopoglądowe i czuje siez tym źle - w przeciwnym wypadku poczucie dyskomfortu z racji dobrego nas traktowania jest no - z braku lepszego słowa - dziwne ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 21.02.19, 21:02
    Nie zrozumiałaś mnie Koro, ale nie warto tego drążyć.
  • kora3 21.02.19, 11:04
    Heńku czasem nic nie wnosi, a czasem bardzo wiele - tu pytasz o konkretną rzecz- czy podajemy gosciom/dostajemy w gosciach coś czego sami nie jemy/nie pijemy (gospodarze) czyli coś co zostało przygotowane/zakupone dla nas (goście). Twierdzisz przy tym, że Ty czujeszsię/czułbyś sie dyskomfortowo wiedzac, że gospodarz przygotował/kupił coś specjalnie dla Ciebie. wiekszosc ludzi - poza ekstremalnymi wyjątkami - czuje sie miło, gdy gospodarz pomysli o ich gustach/preferencjacj, a nie dyskomfortowo - zatem Twoja postawa jest mniejszościowa i nie jest wyznacznikiem normy w tym zakresie - po prosytu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 21.02.19, 11:13
    kora3 napisała:

    > acj, a nie dyskomfortowo - zatem Twoja postawa jest mniejszościowa i nie jest w
    > yznacznikiem normy w tym zakresie - po prosytu.

    Ale ja nie twierdzę że moja postawa jest wyznacznikiem normy, zresztą o jakiej normie mówimy?
    Mowa jest o chwilowym odczuciu, którego część osób nawet może nie zauważy u siebie.
    Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak norma jeżeli chodzi o to co się powinno odczuwać, możemy sobie opowiadać że ja czuje tak, ty czujesz tak, mnie coś krępuje, ciebie dziwi,a kogoś innego złości, ale nie ma potrzeby poszukiwać kto jest normalny a kto nie
  • heniek.8 21.02.19, 11:15
    Przy czym oczywiście skąd masz dane że moja postawa jest mniejszościowa?

    Odp: z du..zego palca
  • kora3 21.02.19, 11:47
    Heńku, my zdaje się rozmawiamy na forum SV, tak? To ma kluczowe znaczenie w tej dyskusji, rozmawiamy nie o odczuciach, tylko o dobrym wychowaniu/zachowaniu. Wg zasad SV gospodarz jesli zna preferencje gosci kulinarne, to stara sie przygotowac takie menu, żeby uczynić zadośc gustom gości, nawet jesli jego gusta są inne. Wyłącza sie z tego sytuacje, gdy przygotowanie takiego menu byłoby sprzeczne ze swiatopoglądem gospodarza - ale jak rozumiem tu o takiej sytuacji nie mowimy.
    Zatem np. wypada zasrwować coś słodkiego gościom którzy lubią słodycze nawet jesli samemu sie ich nie jada, czy to ze względów zdrowotnych, czy innych. Wypada, bo z załozenia przyjęcie jest dla gosci, a nie dla gospodarza - sam będąc bez gosci robi sobie do jedzenia czy picia co chce i tyle smile
    Tak czynią przewaznie gospodarze znający preferencje gosci, a tym gościom w zwiazku z tym przewaznie jest miło, że gospodarz o nich pomyśłał, choć sam danej rzeczy nie je/nie pije. Powyższe wiem z OBSERWACJI Heńku, a mam jako osoba od lat wege spore pole do tychże obserwacji smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mim_maior 21.02.19, 11:37
    Zasady sv mówią, że podejmując gości podejmujesz pewien, choćby symboliczny wysiłek, żeby im sprawić przyjemność i oni mają towarzyski obowiązek zrewanżować się analogicznie. Jeśli dyskomfort w takiej sytuacji wynika z faktu, że komuś nie chce się wysilać, to najbliżej sv znalazłby się po prostu nie podejmując gości.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kora3 21.02.19, 11:47
    Dokładnie tak smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 21.02.19, 12:28
    Jasne, rozumiem, chyba dlatego traktuję swój dom jak swoją twierdzę i wolę się umawiać na neutralnym gruncie.
    A rodzina w stylu rodzice czy rodzeństwo, cóż muszą wypić to co nawarzyłem niezgodnie z scott.
    Dla równowagi ja nie grymaszę i nie oceniam będąc u nich
  • angazetka 21.02.19, 13:44
    >> Ja bym takie coś poczuł jako (drobny bo nikt nie kazał ale jednak) dyskomfort jako że jest to jakby zaproszenie do wysiłku i wzajemności,

    Nie, to jest gościnność.
  • heniek.8 21.02.19, 14:27
    angazetka napisała:

    > >> Ja bym takie coś poczuł jako
    >
    > Nie, to jest gościnność.

    Czego dotyczy to "nie"? Tego że moje odczucie jest nieprawidłowe? Odmawiasz mi prawa do moich odczuć?
    Uczucie jest jakie jest, mogę czuć radość a mogę czuć niechęć jeżeli ktoś mi podaje ciasto.
    Więc dla ścisłości: ty czujesz frajdę a ja drobny dyskomfort i tyle, jeśli liczysz że ci upiekę ciasto to się zdziwisz
  • angazetka 21.02.19, 16:23
    Nieumiejętność przyjmowania gości to nie powód do chwały wink
  • heniek.8 21.02.19, 16:38
    No ale na kebsona zawsze możemy pójść 😀
  • annthonka 21.02.19, 14:54
    Ja bym kupiła specjalnie dla mojej babci, bo ona jest szczególnym przypadkiem wink.

    A tak poza tym nie trzymam nic, czego nie używam, na wypadek, że a nuż ktoś przyjdzie. Jeżeli ktoś wpada bez zapowiedzi, to oczywiście chętnie ugoszczę tym co mam i tyle. Jeżeli spodziewam się gości no to ok, staram się wziąć pod uwagę ich preferencje kulinarne czy ograniczenia, oczywiście też w rozsądnym zakresie.

    Jeżeli przykładowy cukrzyk rozpatrywałby wejście do cukierni po kilka ciastek dla gości jako duży wysiłek, to rozsądniej byłoby, gdyby nie zapraszał nikogo do domu, tylko spotykał się na mieście.
  • minniemouse 22.02.19, 01:27
    heniek.8 napisał:
    > Załóżmy że jesteście w odwiedzinach u znajomego cukrzyka a on wyciąga jakiś towar co do którego 100 procent wiecie że kupił to dla was bo sam nie może
    > Ja bym takie coś poczuł jako (drobny bo nikt nie kazał ale jednak) dyskomfort jako że jest to jakby zaproszenie do wysiłku i wzajemności, podczas gdyby mógłby mi dać plasterek słoniny i też by była gitara


    Heńku, zakładam ze jest to watek i opinia na cele dyskusji, naprawdę tak nie uwazasz smile
    Odpowiem wiec również pro forma.
    Za duzo masz negatywizmu do wszystkiego.
    Po pierwsze, nie wypada, wręcz nie mozna starań by tylko gościowi dogodzić potraktować jako ujmę dla tegoż.
    To własnie (lub: z kolei) gdybyś dostał jedynie plasterek słoniny to byś szybciej obgadał "co za sknera/leniwiec, pożałował/nawet mu się nie chciało wysilac".

    W głowie mi się nie mieści ze mozna krytykować kogoś za nadmierna dobroć.
    Dla mnie rozumienie dobroci, troski jako zmuszanie do wzajemności i wysiłku to wypaczony pogląd na świat.

    Minnie


    --
    Zaraźliwe?...
  • heniek.8 22.02.19, 07:09
    jaki negatywizm, jaka krytyka?
    każdy zobaczy co chce zobaczyć
    napisałem wyraźnie "poczuł jako (drobny bo nikt nie kazał ale jednak) dyskomfort" - to jest krytykowanie, negatywizm?

    może jestem leniwy, a może kontakty oparte na karmieniu kogoś nie są dla mnie - dlatego wolę wyjść z kimś pogadać w knajpie, gdzie każdy może zamówić co chce, nie musi zastanawiać się co kto lubi

    dla mnie jedzenie to coś w rodzaju usługi gastronomicznej : można to kupić, można sobie zrobić w domu, albo można dzielić się z sąsiadką

    ale rodzajów usług jest więcej : np. usługi fryzjerskie: można pójść do fryzjera, można obciąć włosy samemu, można strzyc się wzajemnie z sąsiadką

    i zakładam że nie chodzicie do sąsiadki co kilka tygodni żeby wam obcinała włosy, a wy się rewanżujecie tym samym co kilka tygodni? i jeszcze się zachwycacie tym że "ach pomyślała o mnie, specjalnie kupiła płyn na porost włosów o zapachu baobabu"

    nie przemawia to do was? - no to ja mam tak samo z jedzeniem
  • mim_maior 22.02.19, 10:04
    Po prostu przyjmij, że jesteś wyjątkiem (jest sporo prac naukowych na temat jedzenia w relacjach społecznych w różnych kulturach) i nikt nie będzie się na Tobie wzorował, jeśli chodzi o przyjmowanie gości.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • heniek.8 22.02.19, 10:08
    Myślisz że chcę kogoś zachęcić do naśladownictwa?
  • mim_maior 22.02.19, 11:17
    Nie chciałam wprost pisać, że jesteś dziwadłem
    big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • heniek.8 22.02.19, 13:30
    mim_maior napisała:

    > Nie chciałam wprost pisać, że jesteś dziwadłem
    > big_grin

    I bardzo dobrze bo byłoby to niezgodne ze sztuką sv
    Muszę przyznać że i ja czegoś się nauczyłem z tego wątku, wpłynął on na zmianę mojej postawy

    Właśnie upiekłem pyszne ciasteczka, zapraszam serdecznie mim
  • mim_maior 22.02.19, 15:24
    Dziękuję, już się wirtualnie poczęstowałam big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • aqua48 22.02.19, 16:12
    mim_maior napisała:

    > Dziękuję, już się wirtualnie poczęstowałam big_grin

    A to ja się dołączę do częstowania - właśnie wyjęłam z pieca cebularze - proszę bardzo.

  • mim_maior 22.02.19, 21:31
    Dziękuję, bardzo poważam cebularze big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 23.02.19, 00:27
    heniek.8 napisał:
    jaki negatywizm, jaka krytyka?
    każdy zobaczy co chce zobaczyć
    napisałem wyraźnie "poczuł jako (drobny bo nikt nie kazał ale jednak) dyskomfort" - to jest krytykowanie, negatywizm?


    to przeczytaj co sam własnymi ręcyma napisałeś : )
    wytłuściłam rozdźwięk pomiędzy twoja postawa a moja.
    tak, imo to jest negatywizm.
    bo jeśli cukrzyk kupuje ciasteczka których nie moze sam jeść, to to dla mnie nie oznacza nic innego jak tylko sucha informacja ze jest
    a/dobrze wychowany,
    b/ jest mila osoba która lubi robić ludziom przyjemności

    Absolutnie mi to nie robi dyskomfortu ani nie zmusza do myślenia w sposób "aaaaa, skoro X na moja wizytę kupił ciasteczka z prawdziwym cukrem, to ja teraz, kurczę blade, muszę się zrewanżować bezpiecznymi dla cukrzyka".
    nie.
    ja owszem kupie ciasteczka z zamiennikiem cukru ale dlatego ze ja lubię te osobę i chce aby u mnie mogła zjeść bezpieczne dla niej. a nie dlatego ze czuje się zmuszona do rewanżu.
    Bo mogę uznać ze lepiej ciastek nie podawać tylko słone paluszki i świeże owoce. to tez poczęstunek, wiec zasadom SV vide gościnności nie uchybie.

    Podobnie z przyniesiona własną herbata. moze to moja niezachwiana pewność siebie, ale nie odczuwam tego ani jako przytyk do moich kompetencji jako gospodyni ani jako gest mający w przyszłości jakiekolwiek konsekwencje, typu "koniecznie muszę dokupić taka herbatę" "koniecznie muszę się 'odpłacić' pięknym za nadobne" itd. nie. torebka jakiejś "wyjątkowej" herbaty to tak błaha rzecz, zbyt błaha abym sobie tym zawracała głowę. gość tak ma, to niech sobie ma, mnie to lotto.
    A szczególnie uprzywilejowana, bo starsza, osoba ma prawo mieć różne dziwactwa smile

    Minnie

    --
    Zaraźliwe?...
  • kluska.slaska 21.02.19, 11:22
    Moja babcia nie jest brytyjską królową, takiego zachowania nie rozpatrywałabym w kategorii wypada - nie wypada, obrazić się - nie obrazić. Jeśli przyniosłaby jedną ekspresówkę tej herbaty, to po prostu podałabym jej to, co przyniosła i interpretuję pozytywnie.
    Znając moją babcię, przyniosłaby całe opakowanie tej herbaty i zachęciła wszystkich do spróbowania, z zastrzeżeniem, że jeśli nam nie będzie smakować, to część zostawi u nas, żebyśmy mogli ją poczęstować przy okazji kolejnej wizyty, a część zabierze do domu, żeby nie wywietrzała.
  • bene_gesserit 21.02.19, 20:15
    Hehe. Miałam napisać niemal to samo.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • anula36 21.02.19, 22:23
    Ja jestem jednak z innej bajki, pamietam dobrze czasy herbaty gruzinskiej i wypas jak sie upolowalo granulowana, bylo 1 ciasto,albo skromne kanapki i bylo jakos wszystko ok.
    Ludzie teraz ogromnie lubia "dziwaczyc", w gosciach, mam czasem wrazenie ze dla zasady, tego nie jedza,tego nie pija, a halo wokol tego czego nie jedza i nie pija ogromne, herbate tylko zielona, a jak nie mam, bo sama nie znosze, to 10 minutowe uzalanie sie ze musza czarna, albo nie daj Boze napic sie wody, bo czarna szkodzi na watrobe albo nie moga po niej spac.
    Jak juz cos przynosi ktos wlasnego zalewam bez komentarza i przemyśliwania i niech ma ta radoche ,ze swoje pije, a ja klopot z glowy skad wziac cafe luwak w saszetcesmile

    I jak ten cukrzyk, ktory musialby isc po ciastka zaczelam sie z premedytacja umawiac na miescie.

    Swoja droga nie wyobrazam sobie zeby ktoras z moich niezyjacych juz babc przyszla do mnie z szaszetka herbaty do zalania. To nie ten typ.


  • 10iwonka10 22.02.19, 08:23
    Dla mnie przyjscie z torebka herbaty dla siebie jest jakies takie nienormalne. To troche jak ci ludzie co piora pampersy albo wydzielaja porcje papieru toaletowego smile
  • basia_styk 22.02.19, 11:14
    Ciekawa byłam, czy ktoś to napisze smile Czytam wątek i sobie myślę, że gdyby nie chodziło o mocno starszą panią (to, że babcia, dodatkowo wzmacnia argument), to takie przychodzenie z własną żywnością uznałabym za nader niemiły gest pod adresem gospodarza. Taka lekka zawoalowana pogarda "dla mnie nic odpowiedniego u siebie nie znajdziesz". Gość swoje prawa ma, ale o uczuciach gospodarza chyba też warto pomyśleć.
  • minniemouse 23.02.19, 00:43
    10iwonka10 napisała:
    > Dla mnie przyjscie z torebka herbaty dla siebie jest jakies takie nienormalne.

    różne są powody dla których ktoś moze przynieść własną herbatę. np ktoś moze być chory na raka i ma fobie na punkcie zanieczyszczeń w żywności. i dlatego będąc z wizyta wyciąga własną "bezpieczna" herbatę.
    Inni na ogół wyciągają jakieś przedziwne ziołowe herbatki, najczęściej "oczyszczające", lub na konkretne schorzenia np na wątrobę albo nudności (herbatka z imbiru) albo na obniżenie cholesterolu.
    Te ostatnie oczywiście zwykle musza być wypite po jedzeniu i/lub po południu, wieczorem. lub po prostu jest to herbatka stale pita.
    I moim zdaniem nie ma sensu latać i każdemu z osobna kupować pudelka 25 szt jego specjalnej herbaty, która potem stoi i wietrzeje bo u mnie nikt jej nie pije. lepiej niech sobie przyniesie swoja i świeżą smile

    Minnie

    --
    Zaraźliwe?...
  • 10iwonka10 23.02.19, 08:52
    Ja mysle ze to zalezy od sytuacji jak babcia przyjechala na pare dni to w porzadku. Sa rozne ziolowe ,zdrowotne herbatki jesli organizm jest przywyczajony ze pije sie je codziennie to najlepiej przywiezc ze soba pudelko. Jesli to jest rzeczywiscie zdrowotna herbata to nawet z jedna mozna przyjsc -ok o tej porze zawsze ja pije. Ale wersja autora 'a nie bede wam robic klopotu przynioslam sobie torebke herbaty'- zwyklej herbaty juz nie jest zbyt normalna dla mnie.
  • minniemouse 24.02.19, 00:30
    10iwonka10 napisała:
    Ale wersja autora 'a nie bede wam robic klopotu przynioslam sobie torebke herbaty'- zwyklej herbaty juz nie jest zbyt normalna dla mnie.

    Dla mnie tez nie jest, bo przy tak szerokim asosrtymencie herbat jakie dzisiaj sa w ofercie kazdego sklepu gdyby chodzilo o zwykla herbate to nie byloby najmniejszego sensu ze soba przynosic wlasnej. dlatego zakladam ze byla to jakas specjalistyczna herbatka lub szczegolny gatunek, ktory babci nie szkodzi na zoladek.
    Na przyklad, większość moich znajomych uwielbia herbate English Breakfast i Darjeeling Twinningsa. niektorzy lubia Dilmah Pure Ceylon. sa to dobre w smaku herbaty, zwłaszcza ta Dillmah ale np mnie po nich robi sie niedobrze, mam mroczki przed oczami, trzęsą mi się rece. wiec silą rzeczy wole przynieść ze sobą saszetkę lub dwie i dyskretnie zrobić sobie u nich moja własną herbatę.

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • minniemouse 24.02.19, 00:44
    PS
    pospiesznie dodam iz znajomym - gospodarzom wyjaśniałam ze tak mam " przepraszam, ale jest to jedyna herbata po której nie mam dziwnych odlotów smile " ).
    Najpierw pytałam czy ktoś nie ma, i na ogol zazwyczaj prawie zawsze ktoś miał jakieś zapchane do rogu w szafce earl-greye. rzadko się zdarzało żebym musiała użyć przyniesiona z domu herbatę.
    sek w tym ze nie tłumaczyłam tego jako "achh, nie chce robić kłopotu".

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • 10iwonka10 24.02.19, 09:08
    Ale tu mowimy o zasadach CV - wyzszych lub nizszych lotow I przychodzenie z wlasna torebka jest dziwaczeniem. Raz za czas odwiedzajac kogos wypije czym mnie poczestuja I przezyje. Ja np. wlasnie lubie mieszanki herbat sypanych I takie pijam w domu I w europie sa one ogolnie dosc popularne I nie az takie drogie. Ale jak ide do kogos w odwiedziny to do glowy by mi nie przyszlo zabierac je ze soba. Wypije z torebki I tyle.
  • znana.jako.ggigus 24.02.19, 11:15
    Ale babcia nie.
    Ja też nie pijam ani kawy rozpuszczalnej, ani sypanej, a w gościach pijam. Ale rozumiem, jak ktoś by się wzbraniał i przyniósł własną, poteżną maszynę do kawysmile))

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • minniemouse 25.02.19, 00:48
    10iwonka10 napisała:
    Ale tu mowimy o zasadach CV - wyzszych lub nizszych lotow I przychodzenie z wlasna torebka jest dziwaczeniem. [....]
    Ale jak ide do kogos w odwiedziny to do glowy by mi nie przyszlo zabierac je ze soba. Wypije z torebki I tyle.


    tak, ale nawet wykluczywszy istotne powody (zdrowotne, specjalistyczne herbatki ziołowe itp) jeśli ktoś, a już zwłaszcza starsza osoba niepotrzebnie przyniesie te nieszczęsną herbatkę, to czy warto sie tym przejmować? moim zdaniem przecież nie. to tylko głupia herbatka.
    Co innego gdyby na proszony obiad - np na indyka - przyniosła swojego upieczonego. tu już mozna unieść brewkę.... smile

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • 10iwonka10 25.02.19, 21:11
    No czy ja wiem….jakby tak przyniosla calego upieczonego …..Brewke mozna uniesc ale I spalaszowac go ze smakiemsmile
  • bene_gesserit 23.02.19, 15:09
    anula36 napisała:

    > Ja jestem jednak z innej bajki, pamietam dobrze czasy herbaty gruzinskiej i wyp

    O przepraszam. Herbata gruzińska, jeśli jest dobra, jest naprawdę bardzo dobra.

    > as jak sie upolowalo granulowana, bylo 1 ciasto,albo skromne kanapki i bylo jak
    > os wszystko ok.

    Jak oglądam zdjęcia z lat 70. to mi się wydaje, że przyjątka z tamtych czasów było o wiele bardziej wypasione i obfite niż teraz. Teraz towarzystwo zachwycone ciecierzycą, a wtedy to co najmniej kaczka nadziewana.

    > Ludzie teraz ogromnie lubia "dziwaczyc", w gosciach, mam czasem wrazenie ze dla
    > zasady, tego nie jedza,tego nie pija, a halo wokol tego czego nie jedza i nie
    > pija ogromne, herbate tylko zielona, a jak nie mam, bo sama nie znosze, to 10
    > minutowe uzalanie sie ze musza czarna, albo nie daj Boze napic sie wody, bo cz
    > arna szkodzi na watrobe albo nie moga po niej spac.

    Jak ktoś ma chorą wątrobę/nie je mięsa/cokolwiek w tym styló, to powinien dyskretnie zawiadomić gospodarza przed przyjęciem. A gospodarz w przypadku goszczenia kogoś do tej pory nieznajomego powinien wyrazić zainteresowanie też sam z siebie.
    Natomiast jeśli ktoś dziwaczy w sensie 'tylko zielona' to niech się uprzejmie wypcha, uważam.

    > Jak juz cos przynosi ktos wlasnego zalewam bez komentarza i przemyśliwania i
    > niech ma ta radoche ,ze swoje pije, a ja klopot z glowy skad wziac cafe luwak w
    > saszetcesmile

    Kopi luwaka brzydziłabym się trzymać w szafce, w saszetce czy bez smile

    > I jak ten cukrzyk, ktory musialby isc po ciastka zaczelam sie z premedytacja um
    > awiac na miescie.

    Jest pięćset sposobów na ugoszczenie gości jedzeniem bez cukru, tak na marginesie. Łącznie z deserem.

    > Swoja droga nie wyobrazam sobie zeby ktoras z moich niezyjacych juz babc przys
    > zla do mnie z szaszetka herbaty do zalania. To nie ten typ.

    U mnie to samo. Babcie były po babciowemu szczodre.



    --
    cute but psycho. things even out
  • 10iwonka10 23.02.19, 15:26
    Moje babcie tez byly szczodre ale mialam kogos w rodzinie mieszkajacego poza Krakowem I jak przyjezdzal odwiedzic moja rodzine to lubil wyciagac swoje kanapki….jemu sie wydawalo ze nie chce robic klopotu a gospodarze czuli sie urazeni tym.Lepiej jakby zjadl te kanapki w drodze I po przyjezdzie ich nie wyciagal.
  • heniek.8 23.02.19, 18:03
    10iwonka10 napisała:

    > ….jemu sie wydawalo ze nie chce robic klopotu a gospodarze czuli sie urazeni ty
    > m.Lepiej jakby zjadl te kanapki w drodze I po przyjezdzie ich nie wyciagal.

    no właśnie jak to trudno dogodzić ludziom smile
    ja bym wolał mieć takiego gościa z kanapkami bo już odpada mi gotowanie, częstowanie, kokietowanie że mi nie wyszło, pytanie czy smakuje, czy dołożyć

    w ogóle tak myślę że z upływem czasu, to widać że rola prywatmego mieszkania jako lokalu gastronomicznego zaczyna się zmniejszać,

    kiedyś to było "zastaw się a postaw się", każdy miał piwniczkę z winem które nalewał podczaszy, byli też kuchmistrz, krajczy i wszystkie te postaci o których mi opowiadała babcia wink

    a teraz dieta pudełkowa, jakieś lancze, brancze na mieście, niektórzy nic nie gotują w domu, dla nich taki gość z kanapkami czy z własnym pudełkiem to porządny profesjonalista big_grin
  • bene_gesserit 23.02.19, 21:24
    Babcia ci opowiadała o kilkorgu osobach służby? Babcia w której epoce żyła? W XX wieku 98% domów państwa obsługiwała 'dziewczyna do wszystkiego' plus ewentualne wsparcie praczki na przychodne.

    Atmosfera spotkania domowego jest o wiele swobodniejsza niż tego na mieście. Jeśli jesteś kulinarnym leniem albo wydaje ci się, że ugotowanie kolacji dla kilkorga osób pochłania jakoś wiele czasu, możesz wybrać rozwiązanie kompromisowe - zamówić jedzenie z dobrej knajpy do domu. Najlepiej takie, w którym każdy może się częstować wszystkim, czyli np. hinduskie, arabskie albo choćby tapasy.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • anula36 23.02.19, 19:22
    zalezy od towarzystwa, mysmy byly raczej biedni i w latach 70-tych raz na czas trafial sie rosol z kawalkiem kaczora, kaczka byla nietykalna bo musiala jaja na nowe pokolenie naniesc na wiosnesmile
    Jest pięćset sposobów na ugoszczenie gości jedzeniem bez cukru, tak na marginesie. Łącznie z deserem.
    Oczywiscie i wole za te 500 sposobow zaplacic niz sie prosukowac i jeszcze zle. Najwyzej do tej knajpy 2 raz nie przyjdziemy.
  • bene_gesserit 23.02.19, 21:29
    Lubię jadać na mieście, szczególnie dobrze - mam swoje ulubione miejsca.
    Ale spotkanie w gronie bliskich w domu to coś więcej niż spędzenie powiedzmy dwóch godzin nad dobrym jedzeniem. Posiłek, owszem, ale i większa swoboda, możliwość podgrup, pokazywania co ciekawszych ostatnio nabytych książek, rozstrzyganie wątpliwości co do kontrowersyjnego sweterka, wracanie po raz któryś do zdjęć z dzieciństwa czy czego tam. Itd. Celebracja bliskości o wiele bardziej intensywna.

    Oczywiście, zależy o co chodzi. Bo może nie o bliskość, tylko o zjedzenie dobrego posiłku w miłym towarzystwie, a reszta nie jest taka istotna, conie.

    PS Jeśli chodzi o życiowe umiejętności to uważam, że każdy powinien dobrze gotować, tak samo jak umieć dobrze zmienić uszczelkę, przyszyć guzik itd.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • bo_ob 22.02.19, 13:48
    heniek.8 napisał:

    > 4. …… a może są jeszcze inne sprytne rozwiązania do których nie mam dostępu

    W ramach wielopoziomowych rozgrywek wyrzucam do śmieci babciną herbatkę, parzę jej całkiem inną i wmawiam, że to ta sama, którą przyniosła.
  • heniek.8 22.02.19, 21:33
    bo_ob napisała:

    > W ramach wielopoziomowych rozgrywek wyrzucam do śmieci babciną herbatkę, parzę
    > jej całkiem inną i wmawiam, że to ta sama, którą przyniosła.

    to jest dobra koncepcja, ale żeby tak marnować herbatkę?
    ja do babcinej herbatki dodaję trochę prądu smile
  • bo_ob 25.02.19, 10:22
    heniek.8 napisał:

    > to jest dobra koncepcja, ale żeby tak marnować herbatkę?


    Masz rację. Babciną herbatkę można użyć jako nawóz do kwiatka doniczkowego smile
  • minniemouse 26.02.19, 03:21
    bo_ob napisała:
    > Masz rację. Babciną herbatkę można użyć jako nawóz do kwiatka doniczkowego smile

    bron cie panie Boże... raz tak podlałam resztka herbaty dorodna paprotkę w domu i to był jej żałosny koniec. nazlatywały się zaraz jakieś muszki, a potem z tego zalęgły mikroskopijne połyskujące żuczko-robaczki. własnie gdyby nie ten połysk to bym w życiu tego w ziemi nie zauważyła. ale obserwując z wierzchu ziemie wreszcie widać było ze tu i tam coś się w niej jakby ruszało. i przy pomocy starej przedwojennej lornetki zobaczyłam ze to jakieś paskudne łażące żyjątka sad
    Wszystko przez te herbatę! dobra, stara, PRl-owska Ceylon, zaparzana z liści!

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • 10iwonka10 22.02.19, 21:41
    Babcia pozna I zacznie szukac ci po szafkach swojej torebki smile
  • aqua48 22.02.19, 22:08
    10iwonka10 napisała:

    > Babcia pozna I zacznie szukac ci po szafkach swojej torebki smile

    Gorzej jak zacznie szukać źródełka prądu do herbaty smile
  • kora3 23.02.19, 15:50
    I włoży paluszki do gniazdka smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 23.02.19, 17:22
    kora3 napisała:

    > I włoży paluszki do gniazdka smile

    To ryzykuje, że ją ptaszek może dziobnąć smile

  • matylda1001 23.02.19, 01:21
    Niechże sobie babcia pije to, co przyniosła (nezależnie od intencji) chociaż ładnie byłoby gdyby przyniosła po torebce dla każdego wink

    A tak w ogóle to babcia zachowuje się niegrzecznie. Czy przynosi sobie również herbatniczek do tej herbatki?
  • mim_maior 23.02.19, 23:14
    W sumie zgodnie z sv nie podaje się gościom herbaty w torebkach. EOT.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 23.02.19, 23:46
    Podaje, podaje. Ja innej nie kupuje, wiec niby jaka mam podać.

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • bene_gesserit 24.02.19, 00:36
    Reguła z czasów, w których w torebkach był kurz i pył herbaciany. Dzisiaj można kupić świetnej jakości torebkowe herbaty.

    --
    ~herbatka u pani Dulskiej~
  • mim_maior 24.02.19, 00:45
    Raczej nie. To jak kawa rozpuszczalna - pijesz na biwaku. Gościom dajesz prawdziwą herbatę.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • mim_maior 24.02.19, 00:48
    Ale mówimy tu o pewnym stopniu formalności. Zawieszając reguły sv możemy śmiało serwować nawet kawę rozpuszczalną i herbatę z torebki. A nawet colę z puszki.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • bene_gesserit 24.02.19, 01:09
    Mówcie, ile was tam jest. W końcu nie na każdym forum jest przedstawicielka Klubu Krochmalonych Skarpetek.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • bene_gesserit 24.02.19, 01:06
    Kolejny przesąd - jest całe mnóstwo rozpuszczalnych, które wygrają w cuglach z mnóstwem kaw mielonych. Podłe mielone i przyzwoitej jakości rozpuszczalne. Dokładnie to samo jest z herbatami. Nawet mój ulubiony Dammann ma herbaty w torebkach.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • mim_maior 24.02.19, 01:19
    Hmm. Nie podajemy kawy mielonej z torebki. Mielimy sami odpowiednie ziarno w odpowiednim młynku. Po czym odpowiednio je zaparzamy. Widzę, że rozmawiamy na różnych poziomach znajomości tematu
    smile

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • ola5488 24.02.19, 16:22
    Zgadzam się z Mim.
  • znana.jako.ggigus 24.02.19, 17:03
    Ludzie różnie podają herbatę, kawę, wino i powo. Ze znajomością tematu i bez.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bene_gesserit 25.02.19, 20:26
    Pękam ze śmiechu za każdym razem, kiedy mim przedstawiając najmimowszą rację wchodzi w tryb pluralis maiestatis. Mielcie, zaparzajcie - ile was tam dziewczyny jest - co światu do tego big_grin

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • mim_maior 25.02.19, 21:09
    Cieszę się, że poprawiam Ci humor, ale my tu rozmawiamy o sv, a nie o życiowych zasadach jakichś anonimowych forumowiczek.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • bene_gesserit 26.02.19, 18:18
    Rozmawiajcie, rozmawiajcie, ile was tam pisze. W przerwie między mieleniem.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • bene_gesserit 26.02.19, 18:19
    Rozmawiajcie, rozmawiajcie, ile was tam pisze. W przerwie między mieleniem.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • minniemouse 24.02.19, 00:53
    no wlasnie pisalam wczesniej - w bio -degradowalnych siateczkach i z normalnych ciętych liści w środku.
    całość w 100% do kompostowania.
    np Assam tea bags

    Minnie

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • mim_maior 24.02.19, 01:19
    Tak, być może w Nowym Świecie to dopuszczalne big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 24.02.19, 01:38
    Mim - bardzo szanuje twoja opinie w tematach podejmowania itd ale myślę ze tak, czasami mierzysz trochę za wysoko.
    Wiem jakie herbaty maja w większości moi znajomi bo ich odwiedzam. w większości dla nikogo herbata nie jest celebrowanym napojem (w sensie - nikt nie jest smakoszem) wiec każdy ma jakąś swoja ulubiona własnie w torebkach.
    Na palcach jednej reki mogę policzyć smakoszy co kupują sypane różnych gatunków w specjalistycznych sklepikach i chińskich sklepach z herbata. ci to maja i czajniki i male sitka do zaparzania, owszem. ale nie na 25 osób przyjecie. na takowych torebka króluje.
    częściowo bierze sie to z wygody, częściowo z po prostu finansów - herbaty sypane, dobre są tu drogie. duzo droższe niż torebkach. zwłaszcza jak ktoś ma budżet.
    w lepszych restauracjach podają taka Assam jak podałam w linku, rożnych firm. w przeciętnych zwykle Twinnings w papierku. do takich gdzie podają sypana lolol nie chodzę, za wyjątkiem chińskich gdzie sypana jest regułą.
    Takie teraz są realia, przynajmniej tu. wygoda i koszt stoi na pierwszym miejscu. SV siłą rzeczy zezwala na to. i nie ma o co kruszyć kopii smile

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • 10iwonka10 25.02.19, 21:15
    Ja raz dostalam taka jak bylam we Francji- dosc droga byla I nie za rewelacyjna. We Francji herbata jest mniej popularna to moze jakas taka wywietrzala I przedatowana byla.
  • aqua48 26.02.19, 08:00
    10iwonka10 napisała:

    > Ja raz dostalam taka jak bylam we Francji- dosc droga byla I nie za rewelacyjna

    We Francji nie pije się herbaty i piwa, a w Anglii kawy i wina.
    A generalnie Francuzi piją herbatę z dwóch powodów - traktując ją jak my ziółka w przypadkach gdy coś ich boli, lub gorzej się czują, lub (wyłącznie rano) ze snobizmu i chęci pozowania na Anglików smile
  • anula36 26.02.19, 08:12
    to sie chyba nieco zmienia dostalam doskonala herbate tej marki:www.palaisdesthes.com/fr/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka