Dodaj do ulubionych

Jedne dla wszystkich czy różne dla wielu?

02.03.19, 11:49

Zainspirował mnie wątek Heńka o herbacie. Gdzieś tam w tym wątku toczy się spór o to, czy zasady s-v są jedne dla wszystkich, czy zależą od norm konkretnej grupy i kontekstu, przynajmniej takie mam wrażenie.

Przykład - jeden z wielu z ostatnich gorących dyskusji na forum: solenie zupy przez gościa to 'świadectwo złych manier' zawsze czy jednak czasem nie? Zasady się 'zawiesza' czy po prostu w pewnych okolicznościach są inne?


--
- Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
- Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
Edytor zaawansowany
  • kora3 02.03.19, 12:30
    Moim zdaniem zasady sa jedne - to są zasady ogólne, stosowane w sytuacjach formalnych/wobec obcych ludzi. Wszelkie modyfikacje są zawieszeniem zasad,. w którym to zawieszeniu, o czym chyba wielokrotnie wielu tu już pisało, nie ma nic złego, o ile zawiesza się je za zgodą zainteresowanych.
    Inne zasady mogą dotyczyć innych kręgów kulturowych, ale jak sadzę, nie o takie sytuacja Ci szło.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 02.03.19, 12:38
    Zalezy, co rozumieć przez stałe zasady sv. Czy dostosowanie zasad do okoliczności - czyli możemy się inaczej ubrać do pracy w korporacji, a inaczej na imieniny u ciotki i na randkę, inaczej przygotujemy stół na przyjęciu w ambasadzie, a inaczej, gdy przychodzi grupa przyjaciół na kolację. Czy też uznamy, że jest jedna zasadna, do stosowania zawsze i wszędzie np., że rybę sie je odpowiednimi sztućcami i nie ma zmiłuj - jak w smażalni sa tylko plastikowe widelce i noże, to dobrze wychowany człowiek prędzej umrze z głodu, niz tam coś zje.
  • kora3 02.03.19, 13:01
    Chyba Verdano nie przeczytałaś mego postu, na który odpowiadasz. smile Wg mnie jest tak: ryby jemy odpowiednimi do ryb sztućcami. Osoba obyta WIE, jakie to są sztućce i jak ich należy używać - proste. ALE gdy podane jej zostaną inne sztućce nie wbija ich w oko gospodarza czy obsługi wraz z wykładem, jakie powinny być, tylko je tymi które dostał.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 02.03.19, 13:25
    kora3 napisała:
    . ALE gdy podane jej zostaną inne sztućce nie wbija ich w oko gospodarza czy obsługi wraz z wykładem, jakie powinny być, tylko je tymi które dostał.

    ... no chyba ze gościem jest Hannibal Lecter i akurat w nienajlepszym w humorze.

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • minniemouse 02.03.19, 13:46
    - a tak na poważnie - sadze ze są pewne różnice w zależności od charakteru i rodzaju miejsca. inny będzie protokół dyplomatyczny, królewski, inny formalny ale "cywilny" np przyjęcia na poziomie korpo, herbatki towarzyskie, etykieta biznesu, wreszcie obiad u mamy czy u babci.
    Pewne zasady mogą być wszechstronne i obowiązywać na wskroś bez wyjątków np zakaz trzymania łokci na stole i sposób układania/używania sztućców ale już np użycie solniczki czy zjedzenie nieobranej pomarańczy z użyciem rak jest dopuszczalne tylko na domowym obiedzie.

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • aqua48 02.03.19, 14:32
    minniemouse napisała:

    >już np użycie solniczki czy zjedzenie nieobranej pomarańczy z użyciem rak jest do
    > puszczalne tylko na domowym obiedzie.

    No właśnie, nie nadal nie jest smile Tylko się tę (czy inną) zasadę zawiesza, co jest zabiegiem zwodniczym, bo potem są osoby które nie znając tej zasady twierdzą, że ona nie istnieje, jest "przestarzała", bądź, że stosowanie jej zależy od sytuacji i miejsca. A to nieprawda.
  • asia.sthm 02.03.19, 16:06
    > A to nieprawda.

    To jest prawda.
    Kulturalna osoba umie oddzielic plewy od ziarna, miec swiadomosc ktore zasady nie sa dzisiejsze, nie sa uniwersalne, czesto szkodliwe. Mozna je znac, ale tez traktowac jako archaiczny zabytek dawnych czasow. Mozna to robic z sentymentem, tak jak dzis chodzi sie do muzeum obejrzec zabytki zamierzchlych czasow lub podziwiac fascynujace szkielety dinozaurow bez najmniejszej checi spotkania takiego zwierza na ulicy.
    Coz to sa za zasady ktore bez przerwy w dzisiejszym swiecie, trzeba odwieszac na kolek nawet chociazby za obopolna zgoda sobie podobnych? Ludzie nie potrafiacy sie odnalezc w dzisiejszej rzeczywistosci, w dzisiejszym demokratycznym ustroju to nie sa kulturalni ludzie, to ludzie pokroju Krajskiego ktorzy powinni sprawic sobie maszyne czasu, przeniesc sie w swoja burzuazyjna epoke i zyc wedlug swoich zasad. Tu i teraz szczescia nie zaznaja, a przeciez savoir-vivre to sztuka zycia.

    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • aqua48 02.03.19, 16:19
    asia.sthm napisała:

    > Coz to sa za zasady ktore bez przerwy w dzisiejszym swiecie, trzeba odwieszac n
    > a kolek nawet chociazby za obopolna zgoda sobie podobnych?

    Kiedy właśnie - wcale NIE TRZEBA.




  • asia.sthm 02.03.19, 16:28
    Alez trzeba - bylo tu przykladow bez liku o tym ze trzeba uzgadniac proces wieszania na kolku. Jesli ich nie odwiesisz to wyjdzie ci glupio, bezdusznie, nieuprzejmie lub obrazliwie dla kogos innego. Caly wlasnie problem z tym ze dobrych zasad, funkcjonujacych globalnie, nie trzeba odwieszac bo one sa DOBRE. A te glupie i przestarzale ciagle biedne winduja na kolku.
    Proponuje przechrzcic kolek na szubienice.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • aqua48 02.03.19, 16:33
    asia.sthm napisała:

    > Alez trzeba - bylo tu przykladow bez liku o tym ze trzeba uzgadniac proces wies
    > zania na kolku.

    Chodziło mi o to że ZAWIESZAĆ wcale nie trzeba.



  • asia.sthm 02.03.19, 17:32
    Nie, twierdzilas ze przymusu przestrzegania nie ma tylko wtedy nalezy miec swiadomosc bycia jaskiniowcem (niemalze, przerysowanie zamierzone) . Poszukam ci na zyczenie, teraz jestem z doskoku.
    A ty sprobowalas zyc bez zawieszania?
    Stosujesz zasady zawsze w kazdych okolicznosciach?

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • verdana 02.03.19, 18:00
    Ależ jest. Domowe obyczaje nie są sprzeczne z sv. Nie zawieszanie sv w domu może być sprzeczne z dobrym wychowaniem - o ile wymaga sie od domowników, aby nigdzie nie czuli się swobodnie, nalega, aby kolację jedli tylko pod krawatem i nigdy nie skrytykowali potrawy, dzieki czemu mogą równie źle doprawioną otrzymywać w nieskończoność. Zasady sv są dostosowywwane do okoliczności, a nie jedne i niezmienne.
  • aqua48 02.03.19, 19:03
    verdana napisała:

    > Ależ jest. Domowe obyczaje nie są sprzeczne z sv. Nie zawieszanie sv w domu moż
    > e być sprzeczne z dobrym wychowaniem - o ile wymaga sie od domowników, aby nigd
    > zie nie czuli się swobodnie,

    No zaraz, zaraz, chwileczkę stosowanie zasad nie oznacza niekomfortowego samopoczucia. Nikt nie dopuszcza do siebie nawet myśli że można czuć się swobodnie stosując zasady?

    >nalega, aby kolację jedli tylko pod krawatem i nigdy nie skrytykowali potrawy,

    No owszem, można jeść kolację w gaciach, leżąc na dywanie i z włączonymi komórkami w ręku zerkając na ekran krytykować w czambuł wszystko i wszystkich, a do tego pluć kurzymi kostkami przez otwarty balkon, ale warto zdawać sobie sprawę, że to właśnie jest niestosowaniem zasad, a nie nową zasadą savoir-vivre smile

  • minniemouse 03.03.19, 02:27
    aqua48 napisała:
    > No właśnie, nie nadal nie jest smile Tylko się tę (czy inną) zasadę zawiesza, co jest zabiegiem zwodniczym, bo potem są osoby które nie znając tej zasady twierdzą, że ona nie istnieje, jest "przestarzała", bądź, że stosowanie jej zależy od sytuacji i miejsca. A to nieprawda.

    no nie wiem.
    jest normalny, codzienny domowy obiad, podany przez mamusie krzątająca się w kuchennym fartuszku, zasiada tata po pracy w zwykłym codziennym ubraniu (znaczy nie wyjściowym garniturze ani wieczorowym, ot spodnie i sweterek na koszule), nastolatki w wieku 16-18 lat również ubrane 'casual'. mama ogólnie gotuje dobrze.
    Tata wprost kocha curry którego dzieci nie znoszą, wszyscy przestrzegają zasady "mniej sol będziesz zdrowszy" ale mama ma niskie ciśnienie wiec sobie porządnie dosala. jedno z dzieci uwielbia pieprz, drugie go nie znosi i w zasadzie jest co mu obojętne co podają, zjada co jest jak jest.
    Czy takie indywidualne przyprawianie lamie zasady SV? jest niekulturalne? wydaje mi się ze nie w tych warunkach. lub moze poprawniej - nie w tym rodzinnym systemie.
    Podobnie z pomarańczą. na przyjęciu u ambasadora pomarańczy się rękoma nie obiera przy stole. we własnym domu, po obiedzie na deser, jak najbardziej mozna wziąć sobie na talerzyk i przy pomocy nożyka obrać ze skory i zjeść. mowa nie jest przecież o uroczystym przyjęciu a zwykłym babcinym obiedzie dla domowników, na które przyszedł także zaproszony wnuk.
    Inaczej wyjdzie na to ze pomarańczy w ogóle się nie je, lub je w ukryciu lub trzeba zatrudnić specjalnych posługaczy do obierania smile

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • aqua48 03.03.19, 09:27
    minniemouse napisała:

    > no nie wiem.
    > jest normalny, codzienny domowy obiad, podany przez mamusie krzątająca się
    > w kuchennym fartuszku, zasiada tata po pracy w zwykłym codziennym ubraniu
    > nastolatki w wieku 16-18 lat również ubrane 'casual'.
    > Tata wprost kocha curry którego dzieci nie znoszą, wszyscy przestrzegają zas
    > ady "mniej sol będziesz zdrowszy" ale mama ma niskie ciśnienie wiec sobie porzą
    > dnie dosala.
    > Czy takie indywidualne przyprawianie lamie zasady SV? jest niekulturalne? wy
    > daje mi się ze nie w tych warunkach. lub moze poprawniej - nie w tym rodzinnym
    > systemie.
    > Podobnie z pomarańczą. na przyjęciu u ambasadora pomarańczy się rękoma nie obie
    > ra przy stole. we własnym domu, po obiedzie na deser, jak najbardziej mozna wz
    > iąć sobie na talerzyk i przy pomocy nożyka obrać ze skory i zjeść.

    Ależ to co opisujesz właśnie jest zawieszenie zasad wśród najbliższych - dla własnej wygody czy z lenistwa smile Nie oznacza to że takie zachowanie jest poprawne i eleganckie, bo nie jest. Nie oznacza to także że to wzór zachowań, którego można oczekiwać od innych jako zasadę. I z tego należy sobie zdawać sprawę by potem nie przyjmować gości w kuchennym fartuszku, nie przyprawiać sobie podanych podczas wizyty u kogoś dań i nie obierać łapami pomarańczy, twierdząc że skoro we własnym domu takie zachowanie uchodzi to znaczy że jest ok smile

  • asia.sthm 03.03.19, 11:21
    Oto obiecana kwintesencjatwoich pogladow charakteryzujacych ciebie jako osobe:

    Aqua48 napisała w odpowiedzi na post Minnie:

    > Ależ to co opisujesz właśnie jest zawieszenie zasad wśród najbliższych - dla własnej wygody czy z lenistwa smile Nie oznacza to że takie zachowanie jest poprawne i eleganckie, bo nie jest. Nie oznacza to także że to wzór zachowań, którego można oczekiwać od innych jako zasadę. I z tego należy sobie zdawać sprawę by potem nie przyjmować gości w kuchennym fartuszku, nie przyprawiać sobie podanych podczas wizyty u kogoś dań i nie obierać łapami pomarańczy, twierdząc że skoro we własnym domu takie zachowanie uchodzi to znaczy że jest ok smile

    Zupelnie nie pojmujesz ze zasady zmienne sa w zaleznosci od okolicznosci.
    Tak utwardzone betonem poglady swiadcza o braku myslenia. Twoje poglady sa przeciwienstwem myslenia. Po prostu sa, masz je od pol wieku niezmienne.
    Beton nie jest grzeczny, beton to beton.
    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • aqua48 03.03.19, 11:48
    asia.sthm napisała:

    > Zupelnie nie pojmujesz ze zasady zmienne sa w zaleznosci od okolicznosci.

    Ależ pojmuję, że niektórzy mogą tak uważać, dla mnie po prostu to oportunizm i hipokryzja.

    > Twoje poglady sa przeciwienstwem myslenia. Po prostu sa, masz je od pol wieku niezmienne

    Po pierwsze nie masz pojęcia od jakiego czasu mam swoje poglądy, po drugie jeśli je mam akceptuję bo uważam, że są dobre, doskonale sprawdzają mi się w życiu w rozmaitych okolicznościach, to po jakie licho miałabym je zmieniać?

    Po trzecie wreszcie, kompletnie nie rozumiem dlaczego zamiast przyjąć do wiadomości i pogodzić się z tym, że jestem inna niż Ty, bo mam do tego prawo, usilnie próbujesz mnie obrazić, i nawymyślać mi od betonów, matron, osób które nie myślą itp itd. Sprawia ci to jakąś przyjemność, ulgę? Masz dziwną misję, żeby mnie zmienić w osobę bliższą Twojej wizji świata, czy jak?
  • asia.sthm 03.03.19, 12:19
    Alez ja przyjmuje do wiadomosci i pogodzilam sie z faktem ze jestesmy jak przeciwne bieguny ale to zupelnie nie znaczy ze twoje w kolko powtarzane zasady z rekawa wytrzepywane mnie nie irytuja. Irytuja, bo przedstawiasz je za kazdym razem jako prawdy objawione insynuujac i niejednokrotnie twierdzac, ze nieprzestrzeganie ich jest dyskwalifikujace czlowieka jako kulturalna jednostke. Chcesz przedstawic swoje poglady z pozycji autorytetu - i to jest wwkurzajace na tyle, ze prowokuje do komentarzy niekiedy zlosliwych po to aby dotarlo. To tez mozemy uznac za srodki wyrazu....poetyckiego big_grin

    O nie, do matron sie nie przyznaje, tylko do betonu. I wcale ci nie nawymyslalam, porownalam tylko - uzylam przenosni poetyckiej jako srodka wyrazu big_grin

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • aqua48 03.03.19, 13:10
    asia.sthm napisała:

    > Alez ja przyjmuje do wiadomosci i pogodzilam sie z faktem ze jestesmy jak przec
    > iwne bieguny ale to zupelnie nie znaczy ze twoje w kolko powtarzane zasady
    > mnie nie irytuja. Irytuja, bo przedstawiasz je za kazdym raze
    > m jako prawdy objawione insynuujac i niejednokrotnie twierdzac, ze nieprzestrze
    > ganie ich jest dyskwalifikujace czlowieka jako kulturalna jednostke.

    Bo dla mnie jest. Niczego nie insynuuję, przedstawiam mój punkt widzenia.
    Dla Ciebie mój sposób wypowiedzi jest irytujący i autorytarny, ale ja inaczej nie potrafię pisać, najprościej byłoby przyjąć, że to część mojej odmienności, a nie złośliwość. Różnimy się i to jest dobre, bo dzięki temu możemy wymienić myśli, poglądy, zdania. Nie musimy się zgadzać.

    > O nie, do matron sie nie przyznaje, tylko do betonu. I wcale ci nie nawymyslala
    > m, porownalam tylko - uzylam przenosni poetyckiej jako srodka wyrazu big_grin

    smilesmile

  • verdana 03.03.19, 13:23
    Ale znajomość zasad sv przede wszystkim zakłada, ze człowiek dobrze wychowany umie dostosować sie do okoliczności, a nie hołduje jednym, niewzruszonym zasadom, które czasem "zawiesza". Człowiek znający sv doskonale wie, ze je sie inaczej i innymi sztućcami w różnych okoleicznościach, ze ubiera sie inaczej w zalezności od towarzystwa i że nie jest tak, ze tylko jedno z tych zachowań jest zgodne z sv, a inne są tylko "zawieszeniem" sztywnej zasady. Człowiek, który jedząc w domu w podomce śniadanie w towarzystwie żony i dzieci , radośnie dosalający jajecznicę uważa, ze "zawiesił" zasady sv po prostu go nie zna. Bo zachowuje sie jak najabrdziej zgodnie z sv, dostosowanym do okoliczności.
  • aqua48 03.03.19, 13:29
    verdana napisała:

    > Człowiek, który jedząc
    > w domu w podomce śniadanie w towarzystwie żony i dzieci , radośnie dosalający j
    > ajecznicę uważa, ze "zawiesił" zasady sv po prostu go nie zna. Bo zachowuje sie
    > jak najabrdziej zgodnie z sv, dostosowanym do okoliczności.

    Ok. A ja uważam, że te zasady zawiesił.
  • verdana 03.03.19, 16:03
    Czyli ogólnie obowiązuje zasada, że zachowujemy sie zawsze tak jak w sytuacji oficjalnej, a wszystko innee to tylko "zawieszenie zasad"? Naprawdę, to sie nie broni w żaden sposób. Oznaczałoby to, ze 99% naszych zachowań jest zawieszeniem jedynie słusznej, zawsze obowiązującej zasady.
  • 10iwonka10 03.03.19, 18:27
    JA mysle ze Asi nie do konca chodzi o to ze roznicie sie pogladami - tutaj wiekszosc ludzi sie rozni - tylko o to w jaki sposob je przedstawiasz. W bardzo autorytatywny ….taki troche despotyczny w stylu ' bo tak jest I juz jak sie nie zgadzasz to twoj problem mnie nie interesuje twoje zdanie'. To niestety zniecheca troche do dyskusji I pewno irtytuje niektorych ludzi. Niestety to jezyk pisany wiec moze nawet jak nie do konca chcesz tak brzmiec tak jest to odbierane.
  • asia.sthm 03.03.19, 19:01
    > W bardzo autorytatywny ….taki troche despotyczny w stylu ...

    Dokladnie o to mi chodzi. Aqua stosuje absolutny despotyzm, tyle ze w bialych rekawiczkach. Bez rekawiczuszek przeciez nie wypada big_grin
    Koncertowo twierdzila ze nie wypada, wbrew zasadom jest otwieranie gosciowi drzwi bedac w nieladzie, nawet jesli tym gosciem jest matka, siostra lub przyjaciolka przychodzaca nas ratowac w ciezkiej chorobie, kompletnej rozsypce. Nie wypada i juz! ....ale dopiero jesli sie te zasade zna , to za obopolna zgoda mozna od niej odstapic i te drzwi jednak odworzyc w szlafroku z nieumytymi wlosami. Nie dalala sie przekonac, ze jednak w tym wypadku wypada - NIE wypada i juz.
    No i wez tu pogadaj z nia grzecznie - ja nie wyrabiam nerwowo z betonem. Trenuje cierpliwosc od jutra big_grin

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • aqua48 04.03.19, 08:38
    asia.sthm napisała:

    > Aqua stosuje absolutny despotyzm, tyle ze w bialych r
    > ekawiczkach. Nie dalala sie przekonac, ze jednak w tym wypadku wypada - NIE wypada i juz.
    > No i wez tu pogadaj z nia grzecznie

    Czy grzecznie rozmawiasz jedynie z ludźmi których udaje Ci się przekonać do swego zdania? Przecież ja Ci nie stoję nad głową i nie rozkazuję zrób tak i tak, bo uważam że musisz - to byłby despotyzm. Robisz co zechcesz, z kim zechcesz i jak zechcesz smile
  • asia.sthm 04.03.19, 09:43
    aqua48 napisała:
    > Czy grzecznie rozmawiasz jedynie z ludźmi których udaje Ci się przekonać do swego zdania? Przecież ja Ci nie stoję nad głową i nie rozkazuję.

    Nie Aquo, zawsze grzecznie rozmawiam dopoki ktos nie nie stosuje demagogii, dopoki nie uzywa tonu wykladowcy przekonanego o wlasnej wyzszosci i nieomylnosci. Biale rekawiczuszki tego nie tuszuja.
    Co z tego ze nie stoisz mi nad glowa skoro wyglaszasz swoje prawdy objawione dotyczacze s-v jak z katedry w akadamii Krajskiego? Najczesciej zasady z wlasnego rekawa. (Piooma) A dzieci czytaja big_grin


    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • aqua48 04.03.19, 08:33
    10iwonka10 napisała:

    >w jaki sposob je przedstawiasz. W bardzo aut
    > orytatywny ….taki troche despotyczny w stylu ' bo tak jest I juz jak sie nie zg
    > adzasz to twoj problem mnie nie interesuje twoje zdanie'.

    Ależ gdyby mnie nie interesowało cudze zdanie to nie brałabym udziału w dyskusji, prawda?
  • kora3 04.03.19, 10:18
    Dokładnie tak Aquo smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 02.03.19, 16:18
    minniemouse napisała:

    > - a tak na poważnie - sadze ze są pewne różnice w zależności od charakteru i ro
    > dzaju miejsca. inny będzie protokół dyplomatyczny, królewski, inny formalny al
    > e "cywilny" np przyjęcia na poziomie korpo, herbatki towarzyskie, etykieta b
    > iznesu, wreszcie obiad u mamy czy u babci.

    no i tu ciocia Minnie jak zwykle wykazała się zdrowym rozsądkiem, bo czytając te nadęte fantazje można dojść do wniosku że kulturalna dama codziennie wieczorem chodzi w czym? - ano w sukni wieczorowej przecież smile - i tylko wyjątkowo zawiesza wykonanie , wyjątkowo tzn. 362/365 przypadków
  • aqua48 02.03.19, 13:45
    kora3 napisała:

    > Wg mnie jes
    > t tak: ryby jemy odpowiednimi do ryb sztućcami. Osoba obyta WIE, jakie to są sz
    > tućce i jak ich należy używać - proste. ALE gdy podane jej zostaną inne sztućce
    > nie wbija ich w oko gospodarza czy obsługi wraz z wykładem, jakie powinny być
    > , tylko je tymi które dostał.

    Otóż to, gorąco popieram Korę, też wyznaję podobny pogląd.
  • heniek.8 02.03.19, 16:00
    doprawianie zupy na prywatnym spotkaniu czy w restauracji to gafa u jednej z naszych czytelniczek, reszta świata podchodzi to tego ze zrozumieniem smile

    zastanawiam się jak by to było gdybym miał okazję zjeść coś z ręki celebryty kulinarnego np. epicką jajecznicę Ramsaya Gordona z youtube

    zapewne po raz pierwszy nic bym nie zmieniał żeby poczuć co autor miał na myśli smile
    ale powiedzmy że lubię takie rzeczy na ostro, albo na słono, albo na słodko - i mam okazję jeść tę jajecznicę więcej niż jeden raz - no to następnym razem sobie doprawię po swojemu

    pytanie (nie do mnie smile ) jest jak sobie z czymś takim poradzi ego Ramsaya
    może, tak jak nasza czytelniczka, założyć w swoim mózgu "konto na gafy" dla mnie i podliczać że posoliłem = afront jej wyrządziłem

    a można też postawić przyprawy na stole i nie notować że ten wnuczek jest grzeczny bo nie solił, a tamten jest niegrzeczy bo pieprzył
  • angazetka 02.03.19, 18:35
    > doprawianie zupy na prywatnym spotkaniu czy w restauracji to gafa u jednej z naszych czytelniczek, reszta świata podchodzi to tego ze zrozumieniem

    No nie wiem. Jest to jedna z prawd powszechnie znanych, że doprawianie potraw to podważenie umiejętności kucharza, a więc afront.
  • heniek.8 02.03.19, 18:51
    angazetka napisała:

    > jedna z prawd powszechnie znanych, że doprawianie potraw t
    > o podważenie umiejętności kucharza, a więc afront.

    napisawszy to, angazetka odwróciła się od kompa i zawołała do dzieci i męża:
    "jak to nie ma, sól jest tam gdzie zawsze, w [szafce nad zmywarką itp.]" smile
  • znana.jako.ggigus 02.03.19, 21:58
    Nie ma czegoś takiego jak dobrze przyprawiona potrawa jako wzorzec z Sevre. Dla wszystkich.
    Jak jesz, tak przyprawiasz. Ja używam dość mało soli, wolę zioła. Zapraszani znajomi, np. ci jedzący dużo gotowców, zawsze sięgali po sól. Bo nie że afront, tylko mają inne przyzwyczajenia.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • asia.sthm 02.03.19, 18:56
    > Jest to jedna z prawd powszechnie znanych, że doprawianie potraw to podważenie umiejętności kucharza, a więc afront.

    To jest mit a nie zadna prawda. Dobry kucharz woli zadowolonego goscia niz budowanie wlasnego ego na zoladkach gosci.
    W najelegantrzych restauracjach proponowana jest tacka z przyprawami, w posledniejszych przyprawy juz stoja na stoliku lub na pobocznej szafce - kelner pyta i doniesie.
    Na prywatnych przyjeciach elegancko jest podawac oszczednie solone potrawy, a to dlatego ze wiekszosc gosci w srednim czy powaznym wieku cierpi na nadcisnienie lub profilaktycznie wystrzegaja sie soli, inni unikaja ostrosci i td. Elegancko jest wiec nie przedozowac a dac mozliwosc doprawienia tym, ktorzy chca. Zaden dobrze wychowany gospodarz nie potraktuje krzty dodatkowej soli jako afront.

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • aqua48 02.03.19, 19:07
    asia.sthm napisała:

    > To jest mit a nie zadna prawda. Dobry kucharz woli zadowolonego goscia niz budo
    > wanie wlasnego ego na zoladkach gosci.

    Hmm dobry kucharz nie potrzebuje budować sobie ego i wie jaki smak ma mieć potrawa wychodząca spod jego ręki. Czy to komuś odpowiada, czy nie to już inna sprawa i w takich sytuacjach klientela restauracji zazwyczaj głosuje nogami. Czyli nie przychodzi więcej jeśli potrawy były niesmaczne i potrzebowały dosypywania soli lub pieprzu, lub wręcz przeciwnie pojawia się ponownie - jeśli nic im nie brakowało.



  • asia.sthm 02.03.19, 19:11
    Aquo, ty musisz sie nauczyc rozrozniac niuanse - dla ciebie jest wszystko czarne lub biale i w ten sposob nie robisz sie wiarygodna jako ekspert od zasad ani tez jako wspolczesny czlowiek.

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • aqua48 02.03.19, 19:19
    asia.sthm napisała:

    > Aquo, ty musisz sie nauczyc rozrozniac niuanse

    Asiu, Ty musisz nauczyć się przestać mi mówić co muszę i kim jestem.
    Przypominam, że w żadnym wątku nie proszę Cię ani o komentarze mnie dotyczące, ani o rady, których mi udzielasz. Twoje strofowanie, musztrowanie i coaching są całkowicie zbyteczne.
  • asia.sthm 02.03.19, 19:32
    Aquo, prawdziwa cnota krytyk sie boi. Zdajesz sobie sprawe, ze jako samozwanczy ekspert od zasad s-v, narazasz sie na krytyke - wez na klate jak prawdziwa dama z zasadami - nie zauwazaj moich gaf. Ja nie czekam na przyzwolenie ani na twoja prosbe, piszesz na otwartym forum - nie spodziewaj sie samych oklaskow.
    Katarynka ci nadal dziala, zadne argumenty nie trafiaja ....czyli wszystko po staremu.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • aqua48 02.03.19, 19:39
    asia.sthm napisała:

    > jako samozwanczy
    > ekspert od zasad s-v, narazasz sie na krytyke

    Asiu, nigdzie nie przedstawiam się jako ekspert, zatem z tym samozwańcem przesadzasz i to mocno. Jedynie aspiruję do nieosiągalnego celu jak to ładnie nazwała Mim.
    Krytyki się nie unikam - ale merytorycznej, dotyczącej tematu wątku i przedstawionych mniej lub bardziej prawdopodobnych sytuacji i reakcji, bo to jedynie podlega dyskusji a nie to kim ja jestem, ani kim Ci się wydaję być. Zwróć proszę uwagę, że to nie jest forum "aqua i jej wszystkie diaboliczne wcielenia".
  • asia.sthm 02.03.19, 19:52
    Aquo, od lat sypiesz z rekawa zasadami i robisz to tak konsekwentnie stanowczo, ze nic innego nie moze to oznaczac jak twoje swiete przekonanie o slusznosci i nienaruszalnosci owych zasad -brzmisz jak ekspert i nie dopuszczasz do podwazania swietosci ich wagi. Kolek gdzies po drodze pozwolilas wynegocjowac, ale to odbylo sie w bolach wielkich.
    Nie wiem dlaczego merytorycznie nie wolno skrytykowac twoich pogladow - przeciez sa scisle polaczone z twoja osoba bo to ty je tu przedstawiasz, pieczetujesz je i identyfikujesz sie z nimi. Coz, wizerunek swojej osoby zbudowalas wyrazny.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • aqua48 03.03.19, 09:37
    asia.sthm napisała:

    > Nie wiem dlaczego merytorycznie nie wolno skrytykowac twoich pogladow

    Bo nie wypowiadasz się na temat moich poglądów, ani przekonań tylko krytykujesz mnie - wypisujesz całe posty na temat jaka to ja jestem, lub nie jestem kompletnie mnie nie znając i bez takiego upoważnienia z mojej strony. Nigdzie nie prosiłam Cię o takie opisy. Wypowiadamy się na tematy zamieszczone w wątkach, a nie na temat jacy to są uczestnicy forum.
    Nie widzę też żadnego powodu bym miała nie identyfikować się z moimi przekonaniami i nie być im wierna. A Ty z tego czynisz mi kolejny zarzut. To obecnie mało popularne, ale jeśli wypowiadam się na jakiś temat to muszę być pewna że nie piszę bzdur. I nie jestem chorągiewką która zmienia przekonania w zależności od tego jak powieje wiatr czyli co jest aktualnie popularne po to by zdobywać cudze uznanie i liczyć sobie kolejne lajki oraz westchnienia, ach jaka jestem fajna. Mam wystarczająco silne poczucie własnej wartości.


  • asia.sthm 03.03.19, 11:04
    aqua48 napisała:

    > asia.sthm napisała:
    >
    > > Nie wiem dlaczego merytorycznie nie wolno skrytykowac twoich pogladow

    > Bo nie wypowiadasz się na temat moich poglądów,....

    Ten numer nie przejdzie - skrecasz to co napisalam wykorzystujac tylko pierwsza czesc zdania.
    Napisalam ciut wiecej motywujac jak twoje poglady przedstawiaja ciebie jako osobe wyznajaca uparcie przewage zasad nad zdrowym rozsadkiem, prosze przeczytac jeszcze raz:

    Nie wiem dlaczego merytorycznie nie wolno skrytykowac twoich pogladow - przeciez sa scisle polaczone z twoja osoba bo to ty je tu przedstawiasz, pieczetujesz je i identyfikujesz sie z nimi. Coz, wizerunek swojej osoby zbudowalas wyrazny.

    Za chwile pokaze ci kwintesencje twoich pogladow cytatem z innej twojej wypowiedzi.

    --
    po prostu
  • aqua48 03.03.19, 11:51
    asia.sthm napisała:

    > Napisalam ciut wiecej motywujac jak twoje poglady przedstawiaja ciebie jako oso
    > be

    Ale nie dyskutujemy na tym forum o tym jak ja wyglądam w Twoich oczach, zrozum wreszcie. to nie jest tematem rozmów, podobnie jak tematem nie jest to co ja o Tobie myślę.

    > Za chwile pokaze ci kwintesencje twoich pogladow

    A po cóż???? Ja doskonale wiem jakie mam poglądy.
  • ola5488 03.03.19, 14:50
    Asiu, ale Twoje uwagi już dawno przekroczyły granice grzeczności. Naprawdę to razi na forum, które pretenduje do...sv.
  • asia.sthm 03.03.19, 15:20
    Olu, rozumiem ze nie podoba ci sie ton moich wypowiedzi.
    Jednak to forum nie predenduje do s-v, popelniasz blad logiczny - to nie jest salon, bardziej magiel ale to juz nie jest moja wylaczna zasluga. Zreszta ja tu moge pelnic role czarnej owcy, nie ubedzie mi big_grin

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • bene_gesserit 03.03.19, 15:49
    Ja się zgadzam z niektórymi twoimi uwagami, ale uważam, że to ani czas, ani miejsce na ich opisywanie.

    Wątek został zoftopikowany i zniegrzeczniony, a szkoda.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • asia.sthm 02.03.19, 19:14
    Tu tez pojechalas - albo garnitur albo gacie i kosci za okno.
    Ratunku, czy ty nie dopuszczasz nic posredniego? Wyglupiasz sie a ja nadal nie umiem sie na tym poznac i mysle, ze ty tak serio. Ratunku, co za farsa!

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • aqua48 02.03.19, 19:25
    asia.sthm napisała:

    > Tu tez pojechalas - albo garnitur albo gacie i kosci za okno.

    No a czemu nie? Jak luz to luz.
    Verdana zaserwowała krawaty i dożywocie niedoprawionej kolacji to ja rzuciłam kośćmi. I w ten sposób ucieszmy Korę - alea iacta est.

    > Ratunku, co za farsa!

    To nie farsa, to Rubikon!
  • heniek.8 02.03.19, 19:17
    aqua48 napisała:

    > Hmm dobry kucharz nie potrzebuje budować sobie ego i wie jaki smak ma mieć potr
    > awa wychodząca spod jego ręki.


    hmm idąc tym tropem, jesteś dobrą kucharką i wiesz jak powinna smakować potrawa

    czy jesteś tak samo dobrą fryzjerką i wiesz jak powinna wyglądać fryzura?

    ciekawe czy strzyżesz wnuki i uważasz za nietakt jeżeli któryś sobie poprawi grzywkę po swojemu smile
  • aqua48 02.03.19, 19:21
    heniek.8 napisał:

    > hmm idąc tym tropem..

    Heniu nie idź tym tropem, albowiem zwodniczy on ci jest i może z łatwością wywieść zbłąkanego wędrowca na manowce tego forum. A tego byśmy wszak nie chcieli, prawda?

  • heniek.8 02.03.19, 19:39
    aqua48 napisała:

    > zbłąkanego wędrowca na manowce tego forum. A tego byśmy wszak nie chcieli,
    > prawda?

    prawda,
    nie chcielibyśmy ale jako komandosi s-v tutaj w bezpiecznych warunkach możemy przećwiczyć różne możliwe akcje

    serwujesz mi kotlet z ziemniakami, w zamian za to ja ci podrównam boki, nikt nie soli, nikt nie podcina, pełne ą-ę savoir vivre, deal?
  • aqua48 02.03.19, 19:42
    heniek.8 napisał:

    > serwujesz mi kotlet z ziemniakami, w zamian za to ja ci podrównam boki, nikt ni
    > e soli, nikt nie podcina, pełne ą-ę savoir vivre, deal?

    Ryzykujesz że dobierając się do moich boczków zamiast kotleta zaserwuję ci lewego sierpowego, wykop z półobrotu i celny rzut torebką (nie herbaty, o nie). I co komandosie? Taki deal?
  • heniek.8 02.03.19, 19:50
    przypomniałaś mi tekst Churchilla jak to kiedyś posłanka powiedziała mu że "gdybym była pana żoną to bym panu podała truciznę" a on odpowiedział "gdybym był pani mężem to bym to wypił" big_grin
  • aqua48 02.03.19, 19:52
    No tak, my matrony XXI wieku bierzemy z przeszłości garściami smile
  • asia.sthm 02.03.19, 19:55
    > I co komandosie? Taki deal?

    Oooo, Aqua pokazuje wreszcie ludzkie oblicze big_grin

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • minniemouse 03.03.19, 02:58
    heniek.8 napisał:
    > zastanawiam się jak by to było gdybym miał okazję zjeść coś z ręki celebryty kulinarnego np. epicką jajecznicę Ramsaya Gordona z youtube
    > zapewne po raz pierwszy nic bym nie zmieniał żeby poczuć co autor miał na myśli smile
    > ale powiedzmy że lubię takie rzeczy na ostro, albo na słono, albo na słodko - i mam okazję jeść tę jajecznicę więcej niż jeden raz - no to następnym razem sobie doprawię po swojemu


    rzecz w tym ze następnym razem jak doprawisz po swojemu to to już nie będzie jajecznica Ramsaya tylko jajecznica Heńka.
    na tym polegają te niuanse - potrawa u mistrza a potrawa domowa.
    potrawa domowa nie zawsze jest przyrządzona przez Mistrza lub Mistrzynie Patelni, wiec lekkie doprawienie mozna zrozumieć a nawet wybaczyć.
    np mnie sie zdarza całkiem zapomnieć posolić jajecznice w trakcie, wiec wybaczam solenie pozniej w talerzu smile
    Ale będąc z założenia u mistrza, czyli na uroczystych przyjęciach itd zachowaniem niejako pokazujemy co myślimy o umiejętnościach Mistrza.
    Dlatego napisałam - reguły są w zasadzie jedne, ale tez wszystko zależy co gdzie i jak.

    Minnie
    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • heniek.8 03.03.19, 06:45
    minniemouse napisała:

    > rzecz w tym ze następnym razem jak doprawisz po swojemu to to już nie będzie ja
    > jecznica Ramsaya tylko jajecznica Heńka.
    > na tym polegają te niuanse - potrawa u mistrza a potrawa domowa.

    no ale tak naprawdę co z tego?
    Gordon zrobił jajecznicę, a i tak znajdzie się ktoś dla kogo to będzie za mało słone
    i doprawi po swojemu

    sęk w tym że Gordona to nie obchodzi, nie uraża, nie takie rzeczy widział, a wam się to nie mieści w głowie i to w odniesieniu do własnych wytworów, żadnych tam mistrzowskich smile
  • minniemouse 03.03.19, 07:53
    oczywiście ze mu to zwisa i w skali kosmosu przyprawienie po swojemu nie ma żadnego znaczenia,
    no ale chyba nie po to przyszedłeś zjeść jajecznice Ramsaya żeby ja przerabiać na Heńka?

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • heniek.8 03.03.19, 07:59
    minniemouse napisała:

    > no ale chyba nie po to przyszedłeś zjeść jajecznice Ramsaya żeby ja przerabia
    > ć na Heńka?

    jeden raz tak, bez modyfikacji,
    ale gdyby codziennie mi gotował to bym "ośmielił się"

    albo jest się profesjonalistą, albo jest się amatorem

    profesjonalista się nie obrazi
    amator - też nie powinien

    najgorsze są amatorki które uważają się za Leonardo da Vinci garów smile
  • minniemouse 03.03.19, 08:26
    heniek.8 napisał:
    > jeden raz tak, bez modyfikacji, ale gdyby codziennie mi gotował to bym "ośmielił się"

    jeszcze jest taka możliwość ze modyfikacja nie jest w ogóle potrzebna 😏

    > albo jest się profesjonalistą, albo jest się amatorem
    > profesjonalista się nie obrazi
    > amator - też nie powinien


    ktokolwiek by to nie był stosownie do zasad SV powinien wybaczyć cudza gafę 🙃

    najgorsze są amatorki które uważają się za Leonardo da Vinci garów

    tu się nie wypowiem bo nic o tym nie wiem.
    nie zaliczam tez siebie do Leonarda garów. ale nawet jakbym nieświadomie była, nie wzruszałoby mnie co inni prywatnie wyprawiają z moim daniem - nie poznali się na nim, ich strata...
    Niezależnie od powyższego chciałabym ci Heńku uprzytomnić iż zasada SV mówi o: "na przyjęciu nie wypada poprawiać po gospodarzu - kucharzu".
    Zasada sv tak mówi o tym, i to jest 'chłop żywemu...' niezmienne, okoliczności natomiast są zmienne wink

    Minnie
    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • heniek.8 03.03.19, 08:39
    minniemouse napisała:

    > Niezależnie od powyższego chciałabym ci Heńku uprzytomnić iż zasada SV mówi o:
    > "na przyjęciu nie wypada poprawiać po gospodarzu - kucharzu".

    ale skąd masz takie zasady? czy możesz podać wiarygodne źródło?
    na razie doszliśmy do tego, że zgadzamy się że nie powinno się tak robić na obiedzie u ambasadora

    teraz rozciągasz to na wszelkie przyjęcia, imieniny u cioci, osiemnastka wnuczki itp.
    żródło? Piooma smile

    jednocześnie wykazujesz jakiś tam zdrowy rozsądek że się nie spinasz jeżeli gość jednak użyje przypraw, więc jest nadzieja wink
  • heniek.8 03.03.19, 08:49
    jeszcze jedno pytanie:
    w każdej restauracji, na każdym stoliku stoi sól, pieprz, czasem maggi czy jak to się nazywa

    po co to jest?

    po to żeby nagrać i napiętnować chamów?
    w sumie to by było ciekawe, na youtube kanał z filmami o tym jak ludzie solą zupę, a w komentarzach pod filmem
    aqua ale buraki myślą że nikt nie widzi
    minnie są na wakacjach za granicą, ale będzie wstyd jak to zobaczy rodzina
  • aqua48 03.03.19, 09:48
    heniek.8 napisał:


    > w każdej restauracji, na każdym stoliku stoi sól, pieprz, czasem maggi czy jak
    > to się nazywa
    > po co to jest?
    > po to żeby nagrać i napiętnować chamów?
    > w sumie to by było ciekawe, na youtube kanał z filmami o tym jak ludzie solą zu
    > pę, a w komentarzach pod filmem
    > aqua ale buraki myślą że nikt nie widzi

    W naprawdę dobrych restauracjach nie ma maggi na stolikach, zapewniam smile Przyprawy są jeśli podaje się dania wymagające indywidualnego przyprawienia jak np tatar, który każdy robi sobie sam na własnym talerzu z otrzymanych składników, ostrygi, czy ryba na którą każdy sobie wyciska sok z kawałka cytryny. Podobnie sushi - dostajesz sos sojowy oraz wasabi i sam sobie doprawiasz wg uznania każdy kawałek potrawy, lub nie.
    Aqua nie myśli o kimś - ale burak. Może przelotnie pomyśleć, że ktoś nie ma wystarczającej wiedzy, rozeznania, nie wie jak się zachować w danej sytuacji. Ale nie przywiązuje wagi do cudzych gaf i nie rozgląda się co robią ludzie przy innych stolikach. Nie wbija im też po skończonym posiłku chorągiewek z punktacją zachowania w deser smile
  • heniek.8 03.03.19, 09:53
    każdy kij ma dwa końce
    podajesz zupę gościowi

    jeżeli nie posoli - cierpi on
    jeżeli posoli - cierpisz ty

    czy nie uważasz że istnieje jakiś wyższy ideał, w imię którego mogłabyś zaakceptować swoje cierpienie?
  • aqua48 03.03.19, 09:58
    heniek.8 napisał:

    > podajesz zupę gościowi
    > jeżeli nie posoli - cierpi on
    > jeżeli posoli - cierpisz ty

    Dlaczego nie założysz, że zupa może być doprawiona tak że nikt nie będzie cierpiał? Jak idę do kogoś na obiad, to nie po to by zjeść identycznie to samo co u siebie w domu, i tak samo przyprawione, tylko by poznawać nowe smaki i nowe przyprawy, oraz nowe zestawienia. Czy mi to posmakuje to się okaże. Nie zakładam z góry że nie.
  • heniek.8 03.03.19, 10:07
    aqua48 napisała:

    > Dlaczego nie założysz, że zupa może być doprawiona tak że nikt nie będzie cierp
    > iał?

    jeżeli masz jednego gościa to możesz trafić w dychę, ale jeżeli dwóch lub więcej, o różnych gustach - to ktoś musi być poniżej optimum
    albo goście się zoptymalizują - ale wtedy twoje ego doznaje uszczerbku

    o ile rozumiem znaczenie takich gestów na przyjęciu u ambasadora, to nie rozumiem dlaczego porównujesz do tego swoje obiady?

    jesteś ambasadorką - kucharką?
  • droch 04.03.19, 20:32
    > Dlaczego nie założysz, że zupa może być doprawiona tak że nikt nie będzie cierpiał?

    Bo to jest możliwe tylko wówczas, gdy wszystkich pozbawisz kubków smakowych.
  • basia_styk 03.03.19, 10:06
    heniek8: "czy nie uważasz że istnieje jakiś wyższy ideał, w imię którego mogłabyś zaakceptować swoje cierpienie?"

    Ten ideał to właśnie s-v - postępowanie w takie sposób, by nie urażać świadomie niczyich uczuć, nawet w imię pewnego samoograniczenia. Które to samoograniczenie w dzisiejszych czasach wydaje się dość rzadkie i niepopularne, o czym zresztą mowa w innym wątku.
  • heniek.8 03.03.19, 10:36
    ślepo idziesz za Aquą a ona teraz stawia na stole sól i pieprz, keczup, musztardę itp.
    i się śmieje z Basi która uwierzyła, że na obiedzie u niej jest jak w ambasadzie

    poszukałem trochę nt. etykiety przy stole, jest np. zalecenie żeby podawać sól i pieprz razem, albo że najpierw należy spróbować potrawy zanim się ją doprawi

    ale tego żeby w ogóle ich nie używać nigdzie nie mogę znaleźć - pomożesz?
  • bene_gesserit 03.03.19, 20:20
    Równie dobrze można uznać, że to kucharz-gospodarz powinien się świadomie zorientować, że nie każdemu może pasować jego wyczucie w kwestii solenia potraw i ograniczyć nieco swoje nadęte ego oraz kucharską wrażliwość i nie uważać za zniewagę faktu, że ktoś użyje stojącej, do licha, na stole solniczki.

    No chyba że chodzi o to, że solniczka od odświętnego kompletu ze złoceniami, różami i łabędziami i ma stać i wyglądać.

    PS Co robić w przypadku mojej koleżanki, która jest zdecydowaną przeciwniczką używania soli i nie soli nic z definicji?

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • aqua48 04.03.19, 08:43
    bene_gesserit napisała:

    > PS Co robić w przypadku mojej koleżanki, która jest zdecydowaną przeciwniczką u
    > żywania soli i nie soli nic z definicji?

    Mam taką osobę w rodzinie - przygotowuję jej takie same dania jak dla innych tyle, że bez soli.
    Podobnie jak na przyjęciu na którym była osoba z bardzo restrykcyjną dietą, poprosiliśmy o podanie tego nikłego zestawu produktów, które może jeść i - dostała swoje danie. Była bardzo szczęśliwa, bo nieczęsto jej się to zdarza i przyjęcia opędza zazwyczaj o "chlebie i wodzie".
  • bene_gesserit 04.03.19, 20:38
    Chodziło mi o gospodynię, która nie używa soli.
    W jej potrawach mogą być zioła - suszone i świeże, korzenie, mieszanki przypraw, skórki z cytrusów - proszę bardzo. Soli - nie. Solniczka jest na stole i każdy z gości dosala sobie przed i w trakcie jedzenia.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • znana.jako.ggigus 03.03.19, 11:34
    Aquo, piszesz o sobie w trzeciej osobie! Coraz ciekawiej się tu robi...
    napisałaś:
    Aqua nie myśli o kimś - ale burak. Może przelotnie pomyśleć, że ktoś nie ma wystarczającej wiedzy, rozeznania, nie wie jak się zachować w danej sytuacji. Ale nie przywiązuje wagi do cudzych gaf i nie rozgląda się co robią ludzie przy innych stolikach. Nie wbija im też po skończonym posiłku chorągiewek z punktacją zachowania w deser

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bene_gesserit 03.03.19, 20:22
    znana.jako.ggigus napisała:

    > ych stolikach. Nie wbija im też po skończonym posiłku chorągiewek z punktacją z
    > achowania w deser

    Dlaczego tylko za deser, przy wszystkich daniach można popełnić tyle rozkosznych gaf.




    --
    cute but psycho. things even out
  • znana.jako.ggigus 03.03.19, 21:17
    hehe, pomyślałam dokładnie tak samo.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • znana.jako.ggigus 02.03.19, 21:56
    Jeśli dla kogoś solenie zupy przez gościa to rzecz straszna, to się chyba bie dorosło do roli gospodarza i do doli eksperta sv.
    Wg mnie zasady są zawsze te same - dać żyć innym. Tolerancja także dla potknięć. Luz. Wielkoduszność. Dyskrecja.
    I nie trzeba niczego zawieszać.
    Ale kaśdemu wg potrzeb i możliwości, jak widzę tu po forum.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • minniemouse 03.03.19, 01:38
    Male nieporozumienie - niektórzy chyba nie czają delikatnych niuansów które Aqua, Mim w kolko mówią starając się wyjaśnić o co im chodzi i biorą to za 'sztywniactwo'.
    A ja chyba zaczynam rozumieć ze paniom nie chodzi o to by zawsze i wszędzie bezkrytycznie stosować zasadę "równo-sztywno-z-bukietem-w -reku", tylko ze tak mówi ta zasada i ze tak powinno się poprawnie zachowywać (nie przyprawiać potraw).

    W SV nie chodzi bowiem o to ze nie mozna lub nie wypada nigdy przenigdy dosolić sobie zupy czy dopieprzyć kotleta.
    Tego nie wypada robić w pewnych okolicznościach: w pewnych absolutnie nie, w pewnych lepiej nie, w pewnych dopuszcza się luz ale ogólnie lepiej zawsze nie.

    moze taki przykład pomoże:
    - jestem wielka fanka Hell's Kitchen i pasjami oglądam każdą kolejna serie z Gordonem Ramsayem jak uczy kolejna turę pełnych nadziei kucharzy-amatorów.
    Oglądając odcinki zauważyłam iż często nagroda za wygrana kompetycje jest obiad w drogiej restauracji u słynnego szefa kuchni. i teraz - nigdy ale to przenigdy nikt nie doprawia tam potraw ani drinków. dlaczego?
    No, jest po prostu uznane za fakt oczywisty iż potrawy przyrządzone przez Mistrza wjezdzaja na stół tak doskonale ze nie ma potrzeby ich poprawiać, a gdyby ktoś ośmieliłby się - to by wyszedł na ćwoka nie znającego się sztuce kulinarnej.
    Innymi słowy - to tak jakby ktoś wszedł do Luwru ze swoim pędzelkiem farbkami i po swojemu zaczął poprawiać Mone Lise.
    (o ile dobrze pamiętam, przypadek w tym stylu autentycznie się wydarzył w jakimś kościołku chyba we Włoszech, gdzie taki pożal się boże artysta "odnawiając" zrobił ze starego pięknego fresku bohomaz. śmiał się i jednocześnie płakał z tego cały świat..)

    Wiec pod tym względem Aqua i Mim maja absolutnie racje - nie poprawia się podanych "w gościach" potraw. zwłaszcza im bardziej wypasione przyjecie.
    Wyjątek stanowi gdy znamy dobrze gospodarzy, oni nas i wiedza ze np my lubimy jedzenie 10x bardziej słone niż oni podają. choć i wtedy ładnym ukłonem w stronę gospodarzy jest zjeść to co podali tak jak podali. lub restauracja, w której słoność i pieprzność musi być umiarkowana aby pasowało wszystkim, wiec gdy stoi solniczka i pieprzniczka jest ok doprawiać po swojemu w talerzu. itp..

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • heniek.8 03.03.19, 06:53
    trochę tutaj idziesz w stronę pychy "jestem taką dobrą kucharką że niegrzeczne jest solenie moich potraw.

    właśnie - grzeczność ! - to jest to o co chodzi, zapominacie o tym że ma być grzecznie a nie sztywno

    większość osób wie np. że ich babcia nie jest drażliwa na punkcie dosolenia jej obiadu, wystawia solniczkę na stół i nie rejestruje kto ile posolił

    teraz wiem że ty Minnie i Aqua jesteście na tym punkcie drażliwe

    ale czy stawiacie przyprawy na stole?
    jeżeli nie, to w porządku,

    ale jeżeli tak to po co? przecież nie są potrzebne
    chyba że są potrzebne do tego żeby wyłapać i osądzić tych nieszczęśników którzy posolili rosołek "mistrzyni" - a wtedy to jest niegrzeczne i w sumie niezdrowe dla was

    ponawiam propozycję - jestem tak samo dobrym fryzjerem jak wy kucharkami
    za miskę zupy opitolę wam grzywkę że nie będzie trzeba po mnie poprawiać big_grin
  • minniemouse 03.03.19, 07:54
    a nienienie, ja nie jestem drażliwa, doprawianie u mnie jest wręcz pożądane smile

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • horpyna4 03.03.19, 08:28
    Jeżeli na stole są przyprawy, to po to, żeby z nich skorzystać. Nie warto robić problemów z takich drobiazgów.

    Co do przyjęć na wysokim szczeblu, to zawsze SV obowiązywało przede wszystkim gospodarzy: postępowali tak, żeby gość zachowujący się nietypowo nie poczuł się speszony.

    Świetnym przykładem tego jest wydarzenie z czasów chyba mocno przedwojennych, z przyjęcia u jakiegoś wysokiej rangi brytyjskiego dyplomaty, człowieka znanego z nienagannych manier. Otóż wśród gości na eleganckim przyjęciu był m.in. afrykański kacyk, któremu obce były europejskie normy zachowania przy stole. Kiedy więc ten gość rzucił za siebie obgryzioną uprzednio kość, gospodarz z niezmąconą miną zrobił to samo.
  • znana.jako.ggigus 03.03.19, 11:25
    Rasistowska anegdotka. Afrykański kacyk , a nie przedstawiciel jakiegoś państwa. No i kacyk jak to kacyk, ciemny jak tabaka w rogu i rzuca kości za siebie. Ogryzione uprzednio, bo kacyk sztućca nie zna.
    Forzm SV, oha!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 03.03.19, 09:55
    heniek.8 napisał:

    > trochę tutaj idziesz w stronę pychy "jestem taką dobrą kucharką że niegrzeczne
    > jest solenie moich potraw.

    Dlaczego pychy, a nie samoświadomości czy poczucia własnej wartości?

    > zapominacie o tym że ma być gr
    > zecznie a nie sztywno

    Grzecznie wcale nie oznacza że sztywno. Można być grzecznym i wyluzowanym jeśli zna się i stosuje zasady na co dzień, a nie tylko od święta i wielkiego dzwonu,. Wówczas owszem można mieć z tyłu głowy lęk czy ja aby jestem wystarczająco grzeczny i mieć z tego powodu odrętwienie twarzy.

    > teraz wiem że ty Minnie i Aqua jesteście na tym punkcie drażliwe
    > ale czy stawiacie przyprawy na stole?

    Nie jestem drażliwa i mało mnie obchodzi kto stawia na stole przyprawy a kto nie - nie robię rankingu. Sama na moim stole nie stawiam przypraw. Nie ma takiej potrzeby.

    > ponawiam propozycję - jestem tak samo dobrym fryzjerem jak wy kucharkami
    > za miskę zupy opitolę wam grzywkę że nie będzie trzeba po mnie poprawiać big_grin

    Dzięki piękne, nie noszę grzywki, możesz u mnie dostać elegancki talerz dobrej zupy całkiem za darmo smile
  • znana.jako.ggigus 03.03.19, 10:55
    no ale dlaczego nieprzypawienie czegoś pod swój gust, aby bie urazić czyjegoś ego ma być poprawne? Dlaczego zjedzenie czegoś, co jest dla mnie niedosolone, ma być poprawne? Dlaczego poczucie czyjejś wartoości ponad moje (nie solę, bo nie chcę urazić) ma byś ponad poprawne?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • heniek.8 03.03.19, 11:14
    przecież to jest forum dla jaj smile
    siedzą tak w kolejce w przychodni i się przebijają:
    - a ja to tak gotuję że nic nie trzeba doprawiać
    - a mój mąż to je obiad w garniturze
    - a mnie to po posiłku rodzina całuje w rękę, na klęczkach
  • znana.jako.ggigus 03.03.19, 11:22
    hihih

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • asia.sthm 03.03.19, 11:26
    big_grin
    to sie nazywa pozoranctwo, bufonada i snobizm - w mowie potocznej szpanowanie.

    A moja babka znała jedną hrabinę więc ja nie jestem byle kto..


    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • znana.jako.ggigus 03.03.19, 11:32
    w smokingu je mąż. I serwuje lokaj, kórego ojciec służył królowej Anglii.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 03.03.19, 12:01
    heniek.8 napisał:

    > siedzą tak w kolejce w przychodni i się przebijają:
    > - a ja to tak gotuję że nic nie trzeba doprawiać
    > - a mój mąż to je obiad w garniturze
    > - a mnie to po posiłku rodzina całuje w rękę, na klęczkach

    A tak naprawdę wszyscy siedzą w dresach na betonie i wtranżalają kiszoną kapustę z gazety smilesmile
  • aqua48 03.03.19, 11:59
    znana.jako.ggigus napisała:

    > no ale dlaczego nieprzypawienie czegoś pod swój gust, aby bie urazić czyjegoś e
    > go ma być poprawne? Dlaczego zjedzenie czegoś, co jest dla mnie niedosolone, ma
    > być poprawne? Dlaczego poczucie czyjejś wartoości ponad moje (nie solę, bo nie
    > chcę urazić) ma byś ponad poprawne?

    Z szacunku do zapraszającego? Bo jeśli przyjmuję cudze zaproszenie to idę i jem co podadzą bez ostentacyjnego zwracania uwagi gospodarza i grymaszenia, że podał niesłone, źle doprawione czy nieodpowiadające mi z innego powodu dania. Zakładam że zrobił to co mógł i umiał, żeby mnie podjąć jak najlepiej i jego wysiłek doceniam. A jeśli mi nie smakuje, bo mam inne przyzwyczajenia, czy smaki, to zamiast dać mu to odczuć i obrazić go, po prostu nie przyjmę odeń więcej zaproszenia na posiłek. Na tym polega dobre wychowanie.

  • heniek.8 03.03.19, 12:07
    Super pomysł,
    Nie posolę ziemniaków bo się babcia obrazi, lepiej w ogóle przestać do niej przychodzić jak gotuje taki syf😎
  • aqua48 03.03.19, 13:03
    heniek.8 napisał:

    > Super pomysł,
    > Nie posolę ziemniaków bo się babcia obrazi, lepiej w ogóle przestać do niej prz
    > ychodzić jak gotuje taki syf😎

    Zaproś babcię do siebie na przesolone ziemniaki smile a do niej wpadaj na podwieczorek. Tylko weź torebkę herbaty ze sobą.
  • heniek.8 03.03.19, 13:17
    A to niby po co? Przecież mogę jak normalni ludzie postawić sól i pieprz na stole i każdy może sobie przesolić wg gustu
  • aqua48 03.03.19, 14:02
    heniek.8 napisał:

    > A to niby po co? Przecież mogę jak normalni ludzie...

    Heniu u siebie możesz wszystko. Problem pojawia się kiedy ludziom zaczyna się mieszać sytuacje i okoliczności w których zasad nie stosują z takimi kiedy należy jednak je zastosować. Na przykład opisywany dzisiaj na ematce interesujący incydent - dziewczyna przyjechała do teściowej na tydzień w z wizytą. Podczas jej pobytu zjawiły się córki gospodyni i zabrały do mycia matce okien. Tyle że umyły dwa okna, a umycia trzeciego zażądały od... gościa który zdecydowanie odmówił. No i niepotrzebny kłopot i pytania - co jest na miejscu, a co nie i jak zareagować.
    Zgodnie z zasadami s-v goście są zobowiązani jedynie do podstawowego utrzymywania porządku, nigdy do generalnego sprzątania. Nie organizuje się też takich porządków podczas ich wizyt. Niedopuszczalne jest też, że ktoś nie będący gospodarzem, w cudzym domu wysuwa jakieś oczekiwania wobec nie swojego gościa.
    Z drugiej strony - córki chcąc pomóc matce potraktowały bratową nie jak gościa, ale jak domownika, wobec którego zasady s-v dotyczące gości nie obowiązują. Tyle, że nie było tu tej wymaganej przy zawieszaniu zasad obopólnej zgody na takie traktowanie. No i jest problem. DLATEGO lepiej stosować zawsze zasady, a zawieszać je jedynie w bardzo wyjątkowych przypadkach i zawsze za zgodą wszystkich zainteresowanych, bo wszystko jest wtedy jasne.
  • heniek.8 03.03.19, 14:24
    ale po co mnie chcesz wmanewrować w jakąś przepychankę o mycie okien

    na temat solniczki : gdyby to była powszechna zasada to by można szybko wygooglać
    no ale zasada jest głęboko schowana, bo owszem łatwo znaleźć przykłady np. jak się powinno przekazywać sól i pieprz przy stole, a tego że doprawienie potrawy to nietakt w stronę gospodarza - nigdzie nie ma

    więc z zasady która obowiązuje u ciebie w domu próbujesz tu robić jakiś uniwersalny wymóg

    a jeszcze śmiesznie by było gdyby się okazało że nie masz rodziny tylko mieszkasz z kotami i wszyscy jecie z misek smile
  • aqua48 03.03.19, 14:42
    heniek.8 napisał:

    > a jeszcze śmiesznie by było gdyby się okazało że nie masz rodziny tylko mieszka
    > sz z kotami i wszyscy jecie z misek smile

    No nie, do kotów to ja mam odkurzacz smile
  • znana.jako.ggigus 03.03.19, 16:48
    czy prośba o sol to dla ciebie znaczy
    " ostentacyjnego zwracanie uwagi gospodarza i grymaszenie", jak sama napisałaś?
    Serio?
    Opadła mi szczęka.
    I to piszesz jako specjalistka od zasad borego wychowania!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • zmija_w_niebieskim 10.03.19, 13:30
    aqua48 napisała:
    >
    > Z szacunku do zapraszającego? Bo jeśli przyjmuję cudze zaproszenie to idę i jem
    > co podadzą bez ostentacyjnego zwracania uwagi gospodarza i grymaszenia, że pod
    > ał niesłone, źle doprawione czy nieodpowiadające mi z innego powodu dania. Zakł
    > adam że zrobił to co mógł i umiał, żeby mnie podjąć jak najlepiej i jego wysiłe
    > k doceniam. A jeśli mi nie smakuje, bo mam inne przyzwyczajenia, czy smaki, to
    > zamiast dać mu to odczuć i obrazić go, po prostu nie przyjmę odeń więcej zapros
    > zenia na posiłek. Na tym polega dobre wychowanie.

    Tak czytam ten post i czytam, i dochodzę do wniosku, że między Tobą i Twoimi znajomymi nie ma szczerości. Po co Ty w ogóle zapraszasz gości do domu? Bo musisz? Według tego, co napisałaś, gość powinien siedzieć skromnie w kąciku, nie absorbować swoją nędzną osobą majestatu gospodarza i cieszyć się, że go w ogóle wpuścili.
    Kiedy ja zapraszam gości, to chcę, żeby miło spędzili u mnie czas i dobrze wspominali. Przygotowuję jedzenie po to, żeby gościom smakowało, a nie, żeby udawali, że im smakuje. U mnie czym chata bogata, goście chcą soli - to się z nimi podzielę ostatnim kryształkiem. Ktoś prosi o kromkę chleba zamiast grzanek - to się cieszę, że mogę mu tą kromką chleba zrobić przyjemność.

    Natomiast dużą przykrość zrobiłoby mi, gdybym się po czasie dowiedziała, że ktoś u mnie nie sięgnął po sól czy pieprz z grzeczności. Przykrość podwójna, bo po pierwsze czułabym, że mój wysiłek poszedł na marne - chciałam kogoś ugościć, sprawić przyjemność, danie bardziej posolone smakowałoby mu lepiej i zjadłby z apetytem - a tak to jadł z przymusu (wpatrując się tęsknie w solniczkę).
    Po drugie - jeszcze bardziej by mnie uraziło poczucie, że moi znajomi uważają mnie za przewrażliwioną, wydelikaconą niunię, wokół której trzeba stąpać na paluszkach.
    A już na pewno większą przykrość by mi sprawiło uporczywe odrzucanie moich zaproszeń.

    I wreszcie - czy chwalenie dań jest niezgodne z s-v? Można posolić i pochwalić - konsystencję pierożków, pomysłowość nadzienia, kruchość pieczeni itd. Słoność to tylko jeden mały aspekt atrakcyjności dania, poza tym nigdy nie ma tak, że wszyscy sięgają po solniczkę jak jeden mąż. Tak więc nie jest to dla mnie sygnał: Oj, źle doprawiłam, tylko: Aha, Jurek lubi bardziej słone.

  • aqua48 10.03.19, 14:29
    zmija_w_niebieskim napisała:

    > Po co Ty w ogóle zapraszasz gości do domu? Bo musisz
    > ? Według tego, co napisałaś, gość powinien siedzieć skromnie w kąciku, nie abso
    > rbować swoją nędzną osobą majestatu gospodarza i cieszyć się, że go w ogóle wpu
    > ścili.

    Nie wiem skąd masz takie przekonanie. Zapraszam gości bo chcę się z nimi spotkać, porozmawiać, spędzić czas. Ale goszczę zaproszonych tym czym chcę ich ugościć.
    Natomiast odróżniam rolę gościa od roli gospodarza.
    I JAKO GOŚĆ staram się nie sprawić gospodarzowi swoją obecnością nadmiernego kłopotu i tak, masz rację - siedzieć tam gdzie mnie posadzą. Nie łażę po cudzym domu, nie wybieram najwygodniejszych miejsc i nie żądam soli ani pieprzu do potraw. Ani też nie mówię, że nie jadam grzanek z serem i wobec tego oczekuję chleba z szynką, albo sałatkę.




  • zmija_w_niebieskim 10.03.19, 15:53
    aqua48 napisała:

    > I JAKO GOŚĆ staram się nie sprawić gospodarzowi swoją obecnością nadmiernego kł
    > opotu i tak, masz rację - siedzieć tam gdzie mnie posadzą. Nie łażę po cudzym d
    > omu, nie wybieram najwygodniejszych miejsc i nie żądam soli ani pieprzu do potr
    > aw. Ani też nie mówię, że nie jadam grzanek z serem i wobec tego oczekuję chleb
    > a z szynką, albo sałatkę.

    Ja też nie. Ale ja mam to szczęście, że w zasadzie jadam wszystko i lubię poznawać nowe smaki. Nie wiem, jak to jest być taką osobą, która wielu rzeczy jeść nie może, więc staram się podchodzić do tego ze zrozumieniem.
  • asia.sthm 10.03.19, 16:03
    Aquo, ty bywasz w domach u obcych ludzi i zapraszasz kompletnie ci obcych do swojego domu?

    Ja cale zycie myslalam ze zaprasza sie zaprzyjaznionych i rodzine - bywa sie tez tylko u zaprzyjaznionych ludzi.
    To wlasnie zaprzyjaznienie przyzwala na odrobine jesli nie na sporo swobody.

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • aqua48 10.03.19, 18:11
    asia.sthm napisała:

    > Aquo, ty bywasz w domach u obcych ludzi i zapraszasz kompletnie ci obcych do sw
    > ojego domu?

    Tak. Zdarza się.

    > Ja cale zycie myslalam ze zaprasza sie zaprzyjaznionych i rodzine - bywa sie t
    > ez tylko u zaprzyjaznionych ludzi.

    Ja lubię poznawać nowych ludzi, nawiązywać znajomości.
  • asia.sthm 10.03.19, 19:12
    aqua48:
    > Ja lubię poznawać nowych ludzi, nawiązywać znajomości.

    Nowych ale jednakowych tobie, prawda? (zart)
    Dobierasz jakos specjalnie wedlug wczesniejszych testow o klasyfikacji zasad s-v, czy idziesz na zywiol a potem przesiew stosujesz?


    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • bene_gesserit 10.03.19, 16:31
    aqua48 napisała:

    > I JAKO GOŚĆ staram się nie sprawić gospodarzowi swoją obecnością nadmiernego kł
    > opotu i tak, masz rację - siedzieć tam gdzie mnie posadzą. Nie łażę po cudzym d
    > omu, nie wybieram najwygodniejszych miejsc i nie żądam *soli ani pieprzu do potr
    > aw. Ani też nie mówię, że nie jadam grzanek z serem i wobec tego oczekuję chleb
    > a z szynką, albo sałatkę.

    *podkreślenie moje

    Znowu robisz to samo w dyskusji. No weź.

    żądać «kategorycznie domagać się czegoś»
    kategoryczny «zdecydowany i niedopuszczający sprzeciwu»
    prosić «w uprzejmej formie zwracać się do kogoś, by coś uzyskać, otrzymać»

    I pytanie: gdzie w tym albo innych dyskusjach którykolwiek z przedstawicieli opcji 'ależ można solić' pisał o zdecydowanym i niedopuszczającym sprzeciwu domaganiu się soli od gospodarzy? A, i pytanie dodatkowe - gdzie ktokolwiek broni postawy, w której gość traktuje gospodarzy jak obsługę knajpy, żądając innych dań, niż podano?




    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • bene_gesserit 10.03.19, 17:13
    aqua48 napisała:

    > Z szacunku do zapraszającego? Bo jeśli przyjmuję cudze zaproszenie to idę i jem
    > co podadzą bez ostentacyjnego zwracania uwagi gospodarza i grymaszenia, że pod
    > ał niesłone, źle doprawione czy nieodpowiadające mi z innego powodu dania.

    _Nikt_ tu nie broni grymaszenia, nikt nie broni ostentacji, co uparcie i _bezpodstawnie_ sugerujesz. To kłamstwo.

    Zakł
    > adam że zrobił to co mógł i umiał, żeby mnie podjąć jak najlepiej i jego wysiłe
    > k doceniam. A jeśli mi nie smakuje, bo mam inne przyzwyczajenia, czy smaki, to
    > zamiast dać mu to odczuć i obrazić go, po prostu nie przyjmę odeń więcej zapros
    > zenia na posiłek. Na tym polega dobre wychowanie.

    I ten biedak, który szczerze cię polubił, ponawia parę razy zaproszenie i ze smutkiem widzi, że znowu pod byle pretekstem go nie przyjmujesz. Zachodzi w głowę, czym cię uraził, obraził albo co sprawiło, że ty za nim nie przepadasz - może jego żarty są nieśmieszne, może mu brzydko pachnie z ust, może nie dość wykwintne potrawy przygotował, kiedy cię gościł? Cała ta sytuacja jest dla niego przykra i nieprzyjemna. Na tym polega dobre wychowanie.

    Aż strach pomyśleć, że szczypta soli mogłaby temu nieszczęściu zapobiec. Ale zasady to zasady, trzeba się ich kurczowo trzymać, zwłaszcza tych wydumanych.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • droch 04.03.19, 20:35
    > No, jest po prostu uznane za fakt oczywisty iż potrawy przyrządzone przez Mistrza wjezdzaja na stół tak doskonale
    > ze nie ma potrzeby ich poprawiać, a gdyby ktoś ośmieliłby się - to by wyszedł na ćwoka nie znającego się
    > sztuce kulinarnej.

    Skądże. Relacja jest taka: kapralowi nie wolno krytykować pułkownika. Cywilowi - jak najbardziej.
  • bene_gesserit 03.03.19, 15:56

    Na każdym forum tematycznym, jeśli zapytamy o prywatne zasady uczestników dotyczące tematu forum, uzyskamy naręcza deklaracji o najsurowszych standardach dyskutantów.

    Zapytasz na forum kulinarnym 'jakiej oliwy używacie?' - w odpowiedzi opisy, że wyłącznie extra vergine z ekologicznych farm, niedostępnej w handlu detalicznym tylko sprowadzanej osiołkami hen z zapomnianej przez turystów i inną stonkę czteroosobowej wioski na Sycylii. A jeśli ktoś napomknie nieśmiało że 'ta z akcji w Biedronce była całkiem smaczna' zostanie zatupany kąśliwościami w styló 'cusz, może w twojej rodzinie podaje się takie guano na stół, u mnie są inne standardy, serdecznie współczuję twoim domownikom'.

    Ten sam efekt wystąpił tu u niektórych, he he he. Imo czysto deklaratywne trele-morele.

    Poza tym: o jakich zasadach mówimy? Najwyższe standardy s-v są w protokole dyplomatycznym. Wiele z nich jest bardzo trudnych do przestrzegania na co dzień - jak np ustalanie koloru sukien obecnych na spotkaniu kobiet.

    I jak to jest - dyplomaci 'zawieszają' 'codzienny s-v', czy my 'zawieszamy' bardziej wymagające reguły protokołu dyplomatycznego w naszym codziennym życiu? Mój borze, jeśli to drugie, to całe nasze życie oprócz rzadkich momentów goszczenia na przyjęciu w ambasadzie upływa nam 'w zawieszeniu'! Zgroza normalnie.

    Poza tym: przy międzynarodowych spotkaniach na szczycie administracja wymienia się uwagami nt obowiązującego protokołu. Bo te zasady mogą się różnić. Nawet w naszej rzeczywistości, wydawałoby się mocno homogenicznej, są różnice kulturowe (omawiany tu ostatnio obyczaj trzymania lewej ręki na podołku a nie na stole podczas posiłku, obowiązujący w krajach anglosaskich). Skoro są różnice międzynarodowe, czemu przez niektórych negowane są różnice międzykulturowe, istniejące w obrębie danego kraju? Inne zasady s-v wśród, powiedzmy, leciwych pracowników instytutu naukowego i inne obowiązujące wśród nastolatków z tej samej klasy w LO. Normy specyficzne dla grupy, na które się wszyscy zgadzają i nie czują się urażeni, chociaż inne niż te, które opisuje się w podręcznikach dla panien na wydaniu.

    Fetyszyzowane tu ostatnio słowo 'zawieszenie' jest imo w tym kontekście bez sensu. O ile nie zadeklarujemy, że (uwaga - metafora) prasujemy skarpety w kancik każdego dnia, wychodzi na to, że 'zawieszamy' te zasady częściej, niż z nich korzystamy.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • heniek.8 03.03.19, 20:58
    bene_gesserit napisała:

    > Na każdym forum tematycznym, jeśli zapytamy o prywatne zasady uczestników dotyc
    > zące tematu forum, uzyskamy naręcza deklaracji o najsurowszych standardach dysk
    > utantów.

    to że aqua opisuje że w domu ma jak w ambasadzie to jest nawet śmieszne

    ale to że kilka czytelniczek nabrało się na trolowanie i wzięły to na serio i być może jeszcze zaczęły to wdrażać u siebie i pilnować u innych - to są bardzo dorośli ludzie przecież - uśmiech znika z twarzy
  • bene_gesserit 03.03.19, 21:15
    Jak napisałam - zwyczajnie w to nie wierzę. To albo część codziennej rutyny reperowania ego przy pomocy samookłamywania się, albo pudrowanie forumowego wizerunku.

    Dawno temu i niepotrzebnie - bo przecież każdy to wie - udowodniono naukowo, że oddzielenie 'prywatnego' od 'publicznego' to najważniejsza część relaksu. Jeśli w domu 24/7 ma się takie lub prawie takie zwyczaje, jak w życiu publicznym - nosi taki sam strój, nie ma możliwości swobodnego zachowania się itd, kończy się to przykrymi somatycznymi objawami typu wczesny zawał albo coś w tym rodzaju.

    Noi - aż strach pomyśleć o życiu seksualnym zgodnym z s-v.
    - Czy możesz być tak uprzejmy i posmerać mnie nieco niżej, na godzinie szóstej?
    - Ależ moja droga, proszę bardzo.
    - O, dziękuję ci serdecznie.


    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • minniemouse 04.03.19, 00:54
    W końcu sięgnęłam do źródeł, o ile je za takowe uznacie:

    -- Przyprawianie
    Przyprawienie dania przed jego spróbowaniem jest jedną z największych gaf, jakie można popełnić przy stole. Świadczy to o braku zaufania do umiejętności szefa kuchni. Danie można lekko posolić czy popieprzyć, ale proszenie o specjalne przyprawy, których akurat nie ma na stole, może wprawić gospodarzy w zakłopotanie – w końcu nie każdy ma w domu sos worcester czy curry madras. Na spotkaniu w gronie znajomych ta zasada nie musi być ściśle przestrzegana.

    Savoir Vivre przy stole

    -- absolutnie nie przyprawiamy dania przed jego spróbowaniem, danie można lekko posolić czy popieprzyć
    Zasady SV przy stole

    -- Danie można lekko posolić czy popieprzyć, ale proszenie o specjalne przyprawy, których akurat nie ma na stole, może wprawić gospodarzy w zakłopotanie – w końcu nie każdy ma w domu sos worcester czy curry madras. Na spotkaniu w gronie znajomych ta zasada nie musi być ściśle przestrzegana.

    Styl zdrowia - SV przy stole

    Coz, z powyższego wynikałoby iż po części wszyscy mamy racje - Heniek w tym ze jednak mozna - po spróbowaniu - danie posolić i popieprzyć, inni w tym ze ze nie wypada doprawiać bardziej skomplikowanymi przyprawami.
    btw to jest niestety wszystko co udało mi się znaleźć na temat - cale 4 strony o powtarzających się źródłach, wiec proszę wstrzymać się z krytyka jakości tychże źródeł.

    Minnie
    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • heniek.8 04.03.19, 06:40
    Minnie, czy nie powiesz teraz, że to zgodne ze zdrowym rozsądkiem?
    przez chwilę sama się chyba nabrałaś

    osoby które o protokole w ambasadzie dowiedziały się z tego quizu zaczęły nagle być bardziej ambasadorskie od ambasadora
    (który np. będąc u cioci czy w restauracji nie stosuje zasad które są wymagane na jego przyjęciach)

    nagle matki, babcie zaczęły uważać że je to obraża jeżeli gość ośmieli się posolić zupę smile

    a jeszcze o próbowaniu przed soleniem - ja słyszałem taką anegdotkę w ramach nauki zarządzania, że kiedy Ford (ten producent samochodów) chciał zatrudnić managera to brał go na obiad i obserwował
    jeżeli typ bez skosztowania potrawy sypał tam sól to był to dla Forda znak - nie chodziło o niegrzeczność i obrazę kucharza, tylko o to że dobry dyrektor powinien dokonać analizy sytuacji zanim podejmie działania korygujące
  • minniemouse 05.03.19, 01:51
    heniek.8 napisał:
    Minnie, czy nie powiesz teraz, że to zgodne ze zdrowym rozsądkiem? przez chwilę sama się chyba nabrałaś

    no nie, ja od poczatku pisalam ze w/g mnie wszystko zalezy od okolicznosci - inaczej na przyjeciu w ambasadzie, inaczej na weselu w restauracji, inaczej na obiedzie u znajomych, jeszcze inaczej u babci na domowym obiadku itd ipt. solisz lub nie solisz w zależności.

    Natomiast to ze nie nalezy doprawiac potrawy przyrzadzonej przez mistrza to dla mnie tez jest logiczne - jest zrobiona bezbłędnie, zatem przyprawianie jest zbędne.
    Do zrozumienia dla mnie jest tez postawa Aquy, jaka jest jedynie postawa empatyczna i altruistyczna (i co jest bardzo szlachetne) - wstrzymywanie sie od doprawiania tam, gdzie w zasadzie moglibyśmy doprawić po swojemu, ale nie robimy tego przez wzgląd na kucharzy/gospodarzy. albowiem nic tak nie sprawia kucharzom przyjemności jak widok gości pałaszujących z apetytem wszystko co podali bez poprawek!
    Stad sie zapewne zresztą wziął pogląd iz na przyjeciu nie wypada sobie doprawiać dania.
    co nie znaczy ze nie mozna - po prostu nie wypada.
    Natomiast w domowych warunkach badz wsrod dobrych znajomych mozna pozwolic sobie na większy luz. mam znajomych co uwielbiają sol i uzywaja jej bardzo duzo. namietnie sola co sie da. sa z tego powszechnie znani, nikt wiec nie jest juz zaskoczony gdy na przyjeciach oni zawsze siegaja po solniczke i obficie posypują sobie dania. ale tez i wiemy ze nie jest to wina niesłonej czy niedosolonej potrawy tylko oni sa tacy dziwacy : )
    Gospodarze wiec nie biorą tego do siebie jako objaw ich wątpliwych umiejętności w kuchni zatem gitara gra i jest OK.

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • heniek.8 05.03.19, 17:33
    minniemouse napisała:

    > obimy tego przez wzgląd na kucharzy/gospodarzy. albowiem nic tak nie sprawia k
    > ucharzom przyjemności jak widok gości pałaszujących z apetytem wszystko co p
    > odali bez poprawek!


    może są to dżenderowe różnice,
    kobietom nie wypada doprawiać a mężczyznom jak najbardziej
    wtedy liczba osób zadowolonych się maksymalizuje, a zasmuconych się minimalizuje
  • minniemouse 06.03.19, 02:56
    Nie rozumiesz mnie Heńku. zasady SV zalecaja byc uprzejmym i taktownie nie robic (potencjalnie) przykrosci innym.
    I przez ten wzglad i szacunek na innych niekiedy dobrowolnie wstrzymujemy sie od doprawienia dania. dobrowolnie. bo tak wypada, nie - bo tak nam każą.

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • heniek.8 06.03.19, 06:39
    minniemouse napisała:

    > Nie rozumiesz mnie Heńku. zasady SV zalecaja byc uprzejmym i taktownie nie rob
    > ic (potencjalnie) przykrosci innym.

    tyle to rozumiem smile

    > I przez ten wzglad i szacunek na innych niekiedy dobrowolnie wstrzymujemy sie
    > od doprawienia dania. dobrowolnie. bo tak wypada, nie - bo tak nam ka
    > żą.

    bez sensu - jeżeli lubię słone frytki a dostaję niesłone, i nie solę ich ze względu na to że babci będzie przykro to robię tak bo mi tak każą (konwenanse w tej rodzinie) a nie dobrowolnie
  • droch 06.03.19, 09:16
    A babcia stawia na stole solniczkę, żeby przy okazji sprawdzić siłę Twojego charakteru; to czego nie rozumiesz? big_grin
  • heniek.8 06.03.19, 17:08
    droch napisał:

    > A babcia stawia na stole solniczkę, żeby przy okazji sprawdzić siłę Twojego cha
    > rakteru; to czego nie rozumiesz? big_grin

    żebyś wiedział , ale spróbuj tylko posolić to się rozpłacze że jest najgorsza
  • minniemouse 06.03.19, 10:04
    heniek.8 napisał:
    > bez sensu - jeżeli lubię słone frytki a dostaję niesłone, i nie solę ich ze względu na to że babci będzie przykro to robię tak bo mi tak każą (konwenanse w tej rodzinie) a nie dobrowolnie

    no wlasnie zalezy od sytuacji - jezeli babcia stawia solniczke i zaprasza do posolenia - "prosze sobie posolic, ja nie solilam" - to owszem.
    Lecz jesli babcia zaprasza na super-duper frytki z najnowszego kolka kucharskiego Instagramu "mam przepis na pomme ffites jakich jeszcze nigdy nie jedliście!" i z duma stawia miske z 'cudownymi' złotymi frytkami na stole - to nie bardzo wypada dosalać. mozna, ale taktowniej i ładniej jest pozachwycać sie oryginałem..

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • heniek.8 06.03.19, 11:06
    Jak w tym memie:
    - i co, dobre?
    - dobre, ale nie rób więcej

    😎
  • asia.sthm 06.03.19, 12:30
    big_grin
    to tak jak moja kolezanka w pocie czola pierwsze lasagne mezowi na obiad podala.
    Zjadl i odruchow pochwalil:
    - Dobre, ..... ale nie lepiej bylo obiad ugotowac?

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • minniemouse 07.03.19, 00:57
    hehehe Asia
    dobrze, a noście wy sobie solniczki w kieszeni i dosalajcie na lewo i prawo smile

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • bene_gesserit 07.03.19, 21:26
    Naprawdę, trudno mi sobie wyobrazić dorosłą kobietę, której przykro, bo ktoś dosala przez nią ugotowaną potrawę. W miarę stabilny emocjonalnie człowiek jest w stanie zrozumieć, że są różne gusta, jeśli chodzi o poziom soli. I nie chodzi o to, że ona coś źle ugotowała, ale o to, że trafiło na kogoś, kto ma inny niż ona gust jeśli chodzi o sól.


    --
    cute but psycho. things even out
  • heniek.8 07.03.19, 21:43
    bene_gesserit napisała:

    > Naprawdę, trudno mi sobie wyobrazić dorosłą kobietę, której przykro, bo ktoś do
    > sala przez nią ugotowaną potrawę.

    mnie też, ale nie zapominaj że nie wszyscy forumowicze mieszkają w Polsce.

    w Ameryce nie takie rzeczy ludzie uważają za obraźliwe - słyszałem jak proferor na wykładzie powiedział "shoot me" i podkapował go ktoś za to do władz uczelni że obraził jego uczucia smile
  • bene_gesserit 08.03.19, 23:44
    Ja słyszałam, że w USA ktoś pozwał sąsiada za to, że zatruł się sałatką, którą podał mu na sąsiedzkim grillu.
    No nie wiem, ja tym w takim razie pozwała za niedosolone frytki.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • minniemouse 08.03.19, 02:30
    bene_gesserit napisała:
    Naprawdę, trudno mi sobie wyobrazić dorosłą kobietę, której przykro, bo ktoś dosala przez nią ugotowaną potrawę. W miarę stabilny emocjonalnie człowiek jest w stanie zrozumieć, że są różne gusta, jeśli chodzi o poziom soli. I nie chodzi o to, że ona coś źle ugotowała, ale o to, że trafiło na kogoś, kto ma inny niż ona gust jeśli chodzi o sól.

    w ogóle nie o to chodzi. tylko o to aby zrobić komuś przyjemność nawet własnym kosztem. ale nie rozumiesz wiec cóż.

    Minnie
    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • bene_gesserit 08.03.19, 23:45
    minniemouse napisała:

    > w ogóle nie o to chodzi. tylko o to aby zrobić komuś przyjemność nawet własnym
    > kosztem. ale nie rozumiesz wiec cóż.

    Nonieno, protestuję.
    Zawsze mi się wydawało, że moderatorka powinna świecić przykładem, a tu 'no cóż' w randze argumentu. W takich momentach u mnie na podwórku robiło się minę i pytało 'dosolić ci'?



    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • minniemouse 09.03.19, 01:08
    hehehe, udało ci się smile

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • znana.jako.ggigus 08.03.19, 10:48
    czyli albo nie jest to emocjonalnie stabilna osoba albo naprawde dorosla.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bene_gesserit 08.03.19, 23:50
    Uważam, że o samopoczucie labilnych emocjonalnie powinno się dbać szczególnie, czemu nie - ale jak mi się wydaje, rozmawiamy tu jednak o szeroko pojętej normie.

    Cały ten koncept 'nie solimy, żeby nie urazić kucharza' jest znikąd wzięty, kolejna nadęta forumowa abstrakcja. Miejsce w lamusie 'dobrych' obyczajów. Czasy, kiedy kucharze się zabijali, bo ryba nie wyszła, to, na szczęście, zamierzchła przeszłość.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • minniemouse 09.03.19, 01:11
    bene_gesserit napisała:
    Cały ten koncept 'nie solimy, żeby nie urazić kucharza' jest znikąd wzięty, kolejna nadęta forumowa abstrakcja. Miejsce w lamusie 'dobrych' obyczajów. Czasy, kiedy kucharze się zabijali, bo ryba nie wyszła, to, na szczęście, zamierzchła przeszłość.

    wraz z empatia i wyczuciem?

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • bene_gesserit 09.03.19, 11:33
    Nie jestem w stanie zliczyć, ilu gości przyjęłam. Tabuny smile
    Sól i młynek z pieprzem stały na stole. Nigdy nie byłam urażona, kiedy ktoś dosalał moje potrawy - więcej - nie mam pojęcia kto, bo zwyczajnie na to nie zwracałam uwagi. Nie mam się za kogoś o wyjątkowej konstrukcji psychicznej, dodam dla ułatwienia. Po prostu wiem, że ludzie mają różne gusta - także jeśli chodzi o smak potraw - i jeśli ktoś doprawia coś, co ja wcześniej doprawiłam według swojego smaku nie oznacza to, że źle gotuję. Wiem, że gotuję genialnie. Po prostu ma inny gust, jeśli chodzi o obecność soli w tym, co zjada. Empatia i wyczucie? Po prostu inny gust, nie mam 3 lat, żeby to brać do siebie i zanosić szlochem albo przeżuwać kulinarną traumę.

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • 10iwonka10 09.03.19, 16:15
    Ja mysle Bene ze to jest troche tak. jesli idziesz do drogiej restauracji ( kilka gwiazdek Michelina) to tam z reguly chyba nie ma nawet soli/pieprzu na stole. Tam sie sie siada I je to co podano - delektujac sie kunsztem szefa kuchni. Ale w kazdej przecietnej restauracji, barze, u cioci, babci , znajomych czy rodzicow-sol I pieprz sa dostepne I jesli ktos ma ochote to sobie doprawia.Mysle ze tutaj zaczyna sie robic przerost formy nad trescia z ta obaza uczuc gospodarza. Szytwnosc zaczyna przebijac normalnosc. Piszemy tutaj o savoir-vivre ale tak naprawde to powinna byc pewna pomoc dla ludzi zeby zachowywac sie z klasa a nie zeby byc niewolnikiem jakichs wydumanych czesto przestarzalych zasad. Tak naprawde idac w gosci fakt ze jest sie ubranym starannie, przyniesie sie sie drobny prezent jak butelka wina, czekoladki, kwiaty…..zabawia sie gospodarzy mila rozmowa to objaw dobrego wychowania I szacunku do gospodarzy. Natomiast ja mam wrazenie ze niektorzy pojmuja tutaj savoir vivre jak jakis rodzaj sztywnosci przechodzacej w faje absurdu.
  • heniek.8 09.03.19, 16:51
    Iwonka, na przyjęciu u ambasadora jest pieprz i sól mimo że etykieta radzi aby nie korzystać, s ty myślisz że w restauracji która dostała jakieś gwiazdki ale gdzie nie obowiązuje protokół nie będzie przypraw?
  • asia.sthm 09.03.19, 17:03
    W wybitnie ekskuzywnych restaracjach sam we wlasnej osobie chef chodzi i pyta gosci czy wszystko w porzadku. Widzialam pare razy odsylane dania, obsluga w poklonach wymienia i przeprasza. Czy befsztyk byl za krwisty czy odwrotnie, nie mam pojecia. Nawet u samego Gordona klient-gosc jest panem, nawet w knajpach gdzie rezerwacji dokonuje sie na miesiac z wyprzedzeniem. Bez zadowolonych gosci zadna restauracja dlugo nie pociagnie.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • znana.jako.ggigus 10.03.19, 03:29
    Ale może być wszystko w porzadku i mimo to można posolić. Doprawianie nie jest objawem katastrofy, jest tylko objawem innego gustu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 10.03.19, 09:19
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Ale może być wszystko w porzadku i mimo to można posolić. Doprawianie nie jest
    > objawem katastrofy, jest tylko objawem innego gustu.

    Demonstrowanie u kogoś swego "innego" gustu jest nietaktowne.
    Podobnie jakby po przyjściu powiedzieć do gospodarza - słuchaj ten stół źle stoi, przestawmy kanapę na drugą stronę będzie lepiej, a te firanki to już zupełnie wiszą niepotrzebnie - łapią tylko kurz i są staroświeckie, zaraz ci je zdejmę, no i warto tu jeszcze odkurzyć. Nie po to składa się wizyty, żeby u kogoś zajmować się doprawianiem potraw, porządkami, czy przemeblowaniem, choćbyśmy byli przekonanie, że wiemy co jest lepsze, a otoczenie raniło nasze poczucie estetyki, gust i było kompletnie niezgodne z naszymi przyzwyczajeniami...
  • heniek.8 10.03.19, 09:57
    Chybione, solisz swoje frytki, nic nie sugerujesz co ma robić gospodarz.
    Jak chcesz szukać analogii to idziesz do cioci żeby ci pofarbowała włosy i nie możesz nawet zasugerować na jaki kolor bo się boisz że się ciocia obrazi
  • znana.jako.ggigus 10.03.19, 11:47
    Przypominam, że dyskusja dotyczy przyprawiania potraw, a więc drbonej rzeczy, a nie poradnictwa w kwestii urządzania wnętrz, życia itepe.
    I uważam, że tak normalnie dojrzaył emocjonalnie człowiek nie widzi w drobnych gestach innych od razu ataku na siebie. Nie, wg mnie normanly i dorosły emocjonalnie człowiek nie widzi wielu rzeczy ksobnie. Bo gość dosala potrawę pod swoim kątem. Mało kto chce jeść przesoloną zupę tylko po to, aby zezłościć, upokorzyć czy wstrząsnąć gospdarzm.

    aqua48 napisała:

    > Demonstrowanie u kogoś swego "innego" gustu jest nietaktowne.
    > Podobnie jakby po przyjściu powiedzieć do gospodarza - słuchaj ten stół źle sto
    > i, przestawmy kanapę na drugą stronę będzie lepiej, a te firanki to już zupełni
    > e wiszą niepotrzebnie - łapią tylko kurz i są staroświeckie, zaraz ci je zdejmę



    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 10.03.19, 13:05
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Przypominam, że dyskusja dotyczy przyprawiania potraw, a więc drbonej rzeczy, a
    > nie poradnictwa w kwestii urządzania wnętrz, życia itepe.

    Nie, dyskusja dotyczy tego na co można sobie pozwolić będąc przez kogoś podejmowanym, co jest taktownym zachowaniem, a co nie. Heniu twierdzi, ze jeśli otrzyma potrawę przez kogoś nie dość przyprawiona to cierpi i to jego cierpienie jest najważniejsze. smile
    Ja twierdzę, że ludzi mogą razić rozmaite dysonanse np zły dobór kolorów we wnętrzu, fatalnie ustawione meble, czy choćby fakt, że zdaniem gościa "za sucho ma ta palma", a jednak nie ulega wątpliwości, że nie daje się do zrozumienia gospodarzowi, że coś jest nie tak.
  • bene_gesserit 10.03.19, 16:23
    aqua48 napisała:

    > Nie, dyskusja dotyczy tego na co można sobie pozwolić będąc przez kogoś podejmo
    > wanym, co jest taktownym zachowaniem, a co nie. Heniu twierdzi, ze jeśli otrzym
    > a potrawę przez kogoś nie dość przyprawiona to cierpi i to jego cierpienie jest
    > najważniejsze. smile

    Nie, Heniu tak nie twierdzi. Mam wrażenie, że czytamy te same treści, ale ty je inaczej interpretujesz.
    smile

    > Ja twierdzę, że ludzi mogą razić rozmaite dysonanse np zły dobór kolorów we wnę
    > trzu, fatalnie ustawione meble, czy choćby fakt, że zdaniem gościa "za sucho ma
    > ta palma", a jednak nie ulega wątpliwości, że nie daje się do zrozumienia gosp
    > odarzowi, że coś jest nie tak.

    Sęk w tym, że żaden z przedstawicieli 'można solić' nie wyraża poglądu, że solenie oznacza, że coś jest nie tak. Raczej chodzi o 'wolę potrawy nieco bardziej słone'. Porównanie dosalania potrawy do wścibstwa? Żenua.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • 10iwonka10 10.03.19, 12:47
    Mysle ze twoje przyklady sa kompletnie przesadzone I nijak sie maja do tematu. Dla mnie jako gospodyni byloby normalne np podac herbate a z boku na talerzyku pokrojona cytryne, konfiture I cukier. Kazdy sobie dodaje albo I nie to na co ma ochote.

    Tak samo z doprawianiem potraw - w domowym otoczeniu to nie restauracja Michelin- wiedzac ze goscie maja rozne upodobania lepiej mniej przyprawic a wlasnie postawic sol, pieprz I nawet swieze ziola jak pietruszka czy koperek…. Jedni lubia drudzy nie.
  • bene_gesserit 10.03.19, 16:01
    aqua48 napisała:

    > Demonstrowanie u kogoś swego "innego" gustu jest nietaktowne.

    Ależ nikt z nas - zostało to tu wielokrotnie opisane - nie pisze o demonstracyjnym wyrażaniu swojego gustu. Manipulacja, czy to przystoi damie?

    > Podobnie jakby po przyjściu powiedzieć do gospodarza - słuchaj ten stół źle sto
    > i, przestawmy kanapę na drugą stronę będzie lepiej, a te firanki to już zupełni
    > e wiszą niepotrzebnie - łapią tylko kurz i są staroświeckie, zaraz ci je zdejmę
    > , no i warto tu jeszcze odkurzyć. Nie po to składa się wizyty, żeby u kogoś zaj
    > mować się doprawianiem potraw, porządkami, czy przemeblowaniem, choćbyśmy byli
    > przekonanie, że wiemy co jest lepsze, a otoczenie raniło nasze poczucie estetyk
    > i, gust i było kompletnie niezgodne z naszymi przyzwyczajeniami...

    Zachodzę w głowę, na jakiej podstawie uznałaś, że można używać nieuczciwych chwytów erystycznych w obronie swojego zdania na temat standardów s-v.
    Jak dla mnie to się jedno z drugim przeraźliwie kłóci.

    --
    cute but psycho. things even out
  • aqua48 10.03.19, 18:13
    bene_gesserit napisała:

    > Jak dla mnie to się jedno z drugim przeraźliwie kłóci.

    A dla mnie nie. Różnimy się.

  • 10iwonka10 09.03.19, 17:15
    Poszukaj w internecie- ja akurat patrzylam na anglojezycznych stronach I niektore maja niektore nie. Te z najwyzszej polki nie maja.Zalozenie jest ze szef jest mistrzem I doprawia do perfekcji wiec nie ma potrzeby aby przyprawy byly na stole.
  • heniek.8 09.03.19, 17:25
    Potem poszukam ale nawet jeżeli znajdą się restauracje gdzie na stole nie ma przypraw to o niczym nie świadczy, każdy może poprosić kelnera żeby przyniósł, i czego to dowodzi?
  • 10iwonka10 09.03.19, 18:12
    I wtedy bedzie to juz niegrzeczne - w tej konkretnej restauracji I sytuacji bo nie ma universalnego savoir-vivre.
  • heniek.8 09.03.19, 18:31
    Dlaczego w tej niegrzeczne a w innej grzeczne? Dlatego że ma gwiazdki?
  • droch 09.03.19, 23:20
    Ja to widzę tak. Dlatego niegrzeczne, że skoro nie postawili na stole solniczki, to znaczy nie mają ich wcale, bo np. gdzieś się zawieruszyły, a gość głupio drąży temat.
  • znana.jako.ggigus 11.03.19, 16:46
    no wlasnie. I nie wierze, ze dobre restauracje odznaczaja sie ignorancja - my wiemy lepiej, co ci smakuje. Siadaj, jedz i plac.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • minniemouse 09.03.19, 23:50
    bene_gesserit napisała:
    Empatia i wyczucie? Po prostu inny gust, nie mam 3 lat, żeby to brać do siebie i zanosić szlochem albo przeżuwać kulinarną traumę.

    brawo, tylko pozazdrościć silnej konstrukcji psychicznej.
    a bierzesz pod uwagę ze niekoniecznie każdy jest taki jak ty lub ma takie zdanie jak ty?

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • bene_gesserit 10.03.19, 15:57
    A ty chcesz podyskutować, czy się poczepiać?
    Napisałam powyżej "Uważam, że o "samopoczucie labilnych emocjonalnie powinno się dbać szczególnie, czemu nie - ale jak mi się wydaje, rozmawiamy tu jednak o szeroko pojętej normie".

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • znana.jako.ggigus 04.03.19, 08:27
    Nikt nie pisal o specjalnych przyprawach. Sa ludzie jedzacy pierogi z ketchupem, ale nie o tym byla mowa.
    A o prawie goscia do przypraw i o ew. fochu gospodarza. Obrazie majestatu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 04.03.19, 09:00
    znana.jako.ggigus napisała:

    > A o prawie goscia do przypraw i o ew. fochu gospodarza. Obrazie majestatu.
    >
    A jakaż to zasada s-v pozwala na strzelanie focha i obrażanie się? Bo to chyba te NOWE ZASADY które mają jakoby teraz obowiązywać w przeciwieństwie do starych przestarzałych i betonowych zasad matron.
  • znana.jako.ggigus 04.03.19, 10:03
    Momencik, to dla cieb ie sieganie po sol jest ostentacyjne, wiec to ty strzelasz focha. Dlaczego?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 04.03.19, 14:50
    znana.jako.ggigus napisała:

    > Momencik, to dla cieb ie sieganie po sol jest ostentacyjne, wiec to ty strzelas
    > z focha. Dlaczego?
    >

    Nie strzelam focha, uznaję że ktoś kto tak robi nie zna zasad. Mnie to nie dotyczy.
  • bene_gesserit 04.03.19, 20:13
    aqua48 napisała:

    > A jakaż to zasada s-v pozwala na strzelanie focha i obrażanie się? Bo to chyba
    > te NOWE ZASADY które mają jakoby teraz obowiązywać w przeciwieństwie do starych
    > przestarzałych i betonowych zasad matron.

    Och, w przypadku znawców zasad s-v to foch-cichacz. Czyli czujesz urazę, bo ktoś posolił TWOJĄ ogórkową, ale jako urocza gospodyni przymuszasz się cały wieczór do uśmiechu, zniewagę przeżuwając w milczeniu i układając w myślach wątek założycielski o tym, jak świat spsiał, a fatalne nowe zwyczaje wypierają te szlachetne stare i czy masz prawo (no jaha) czuć się urażona.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • znana.jako.ggigus 08.03.19, 11:02
    i nie zapraszasz wiecej tego czlowieka (wymowa cedzona)

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 04.03.19, 08:45
    heniek.8 napisał:

    > to że aqua opisuje że w domu ma jak w ambasadzie to jest nawet śmieszne

    Nigdzie nie twierdziłam, że mam w domu jak w ambasadzie. smile
  • heniek.8 04.03.19, 08:57
    aqua48 napisała:

    >
    > Nigdzie nie twierdziłam, że mam w domu jak w ambasadzie. smile

    Wiem że nie masz. Piszesz na forum jakie to ą ę zwyczaje tam panują. Każdy troll tak może i się robi ciekawiej na forum

    Ale kilka osób naprawdę uwierzyło że tak trzeba, bierzesz na siebie odpowiedzialność za fochy i rozwody w ich rodzinach?
  • ola5488 03.03.19, 23:56
    Czytam ten wątek, bo skłania do refleksji. A że nie uważam się za znawcę protokołu (i nie pretenduję!big_grin), to jestem ciekawa zdania innych. Pisze tu sporo myślących osób, z bagażem doświadczeń w różnych sytuacjach.
    I powiem szczerze, bo nie bawię się w wirtualne gierki-mnie też uczono w domu rodzinnym, że nie doprawia się potraw będąc w gościach (nawet u ciotki Iksińskiej czy wuja Igreka), chyba że jestem u swoich rodziców i oni wiedzą, że to żadna aluzja ani afront z mojej strony-ot akurat wolę coś bardziej słone/pikantne itp. wink Nie przyszłoby mi do głowy obrażanie się czy zwracanie uwagi na taki detal jak herbata z torebki (powszechne), ale lubię liściastą i taką podaję gościom, taką podaje się w domach rodzinnych i u przyjaciół. W domu również uczono mnie, aby gościom podawać herbatę liściastą, parzoną.

    Do tej pory nie czułam potrzeby nazywania tych zachowań, a po tym wątku zaczęłam się zastanawiać, czy ja "zawieszam zasady", czy może "nie stosuję odpowiednich zasad do sytuacji". Całkiem poważnie chciałam zapytać.
  • heniek.8 04.03.19, 08:06
    Być może byłaś wychowana w surowszych warunkach niż inni, ale ciekawe jak jest teraz, masz w domu pojemniki na sól i pieprz dla gości, czy tylko w garach przyprawiasz po swojemu?
  • ola5488 04.03.19, 14:55
    heniek.8 napisał:

    > Być może byłaś wychowana w surowszych warunkach niż inni, ale ciekawe jak jest
    > teraz, masz w domu pojemniki na sól i pieprz dla gości, czy tylko w garach przy
    > prawiasz po swojemu?

    Nie sądzę, że byłam wychowywana w surowszych warunkach wink Nie wiem też co u Ciebie oznacza surowe. Rzadko miewam w domu gości spoza najbliższej rodziny, ale i rodzice/teściowie nie doprawiają moich zup. I tak, dla mnie zasada by nie przyprawiać potraw będąc jako gość w domu znajomych/obcych ludzi/dalszej rodziny jest aktualna. Podobnie aby nie podawać im herbaty w torebkach wink
  • heniek.8 04.03.19, 17:35
    ola5488 napisała:

    > Nie sądzę, że byłam wychowywana w surowszych warunkach wink Nie wiem też co u Ci
    > ebie oznacza surowe.

    nie wnikam w całokształt, i nie robię terapii smile
    tutaj mówimy tylko o podejściu do jedzenia
    wpojenie myślenia że popełniasz "grzech" przeciwko manierom jeżeli posolisz coś u cioci czy wujka

    kiedy moje dzieci były małe to w pewnej chwili powiedziałem im tak "tu macie frytki, tu jest sól" spróbujcie i jeżeli chcecie to możecie posolić.
    sami decydujcie, nie to że mama czy tata wam powie jak być "powinno"

    i nie sądzę żeby któraś babcia czy ciocia mogła mieć z tym problem, więc jak dzieci były w gościach to też mogły korzystać z przypraw

    w zasadzie myślę że większość ludzi nie ma z tym problemu - stąd na stołach w restauracjach znajdziesz przyprawy, a w sklepach można kupić młynki do pieprzu i soli

    ale rozumiem też twoje podejście - jesteś u cioci, nie chcesz robić jej przykrości bo jak posolisz ziemniaki to być może ona przeżywa to jako krytykę swoich umiejętności.
    ale to też sugeruje coś o tobie - że uważasz że wiesz lepiej ile posolić, popieprzyć potrawę i jako pewnego rodzaju cios w swoje ego byś przyjęła to co dla mnie można streścić w "różne są gusta"
  • znana.jako.ggigus 04.03.19, 08:25
    moze i by ci nie przyslo. Ale czy gdybys kogos ugoscila i czy sam fakt, ze gosc prosi o sol, bylby dla ciebie marudzeniem, a takze ogolna obraza majestatu?
    Bo ja bym tez pewnei zjadla. Ale nie o to tu chodzi. A o to, ze wg niejktorych forumwoych ekspertow od sv gosc NIE MA prawa do przypraw.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 04.03.19, 08:57
    znana.jako.ggigus napisała:

    >Ale nie o to tu chodzi. A o to, ze wg niejktorych
    > forumwoych ekspertow od sv gosc NIE MA prawa do przypraw.

    Nie o to chodzi że gość nie ma prawa do przypraw, tylko o to, że przyprawianie podanego dania jest nieeleganckie. Jeśli nie widzisz tej subtelnej różnicy to trudno...
    Zasady s-v to nie kodeks drogowy, ani karny. Nie ma obostrzeń typu - tego zrobić nie ma prawa, za takie wykroczenie dostaje karę trzech lat, a za to dwóch miesięcy itp.
    Zasady s-v to raczej wskazówki jak się zachować by nikogo nie urazić, nie sprawić przykrości nie palnąć gafy i nie wprawić w zakłopotanie.

  • asia.sthm 04.03.19, 09:16
    aqua48 napisala:
    > Zasady s-v to raczej wskazówki jak się zachować by nikogo nie urazić, nie sprawić przykrości nie palnąć gafy i nie
    > wprawić w zakłopotanie.

    I te raczej wskazowki nalezy zawieszac zeby moc sie z nich zwolnic? To dlaczego do tej pory bebnilas o obowiazujacych zasadach ktore przestaja obowiazywac po procesie dokonania obopolnej zgody? Hahaha.

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • aqua48 04.03.19, 09:34
    asia.sthm napisała:

    > I te raczej wskazowki nalezy zawieszac zeby moc sie z nich zwolnic? To dlaczego
    > do tej pory bebnilas o obowiazujacych zasadach ktore przestaja obowiazywac po
    > procesie dokonania obopolnej zgody? Hahaha.

    A czego konkretnie nie rozumiesz? Zasady s-v stosuje się dobrowolnie. I każdy ma możliwość podjęcia własnej decyzji czy chce je uznawać i praktykować czy nie. Czy chce być uznawany za dobrze wychowanego, czy mu na tym nie zależy, lub zależy średnio. Czy można się "zwolnić" z bycia grzecznym? No można, ale wówczas nie jest się grzecznym.
  • asia.sthm 04.03.19, 09:48
    > A czego konkretnie nie rozumiesz?

    Twoje uporu stosowania zasad lub wskazowek, z ktorych w codziennym zyciu mozna sie zwolnic zeby zyc w poczuciu bycia niegrzecznym. Jakos tak. Pokomplikowalas troche cale to zagadnienie. Prostota jest ci obca.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • aqua48 04.03.19, 14:54
    asia.sthm napisała:

    > > A czego konkretnie nie rozumiesz?
    >
    > Twoje uporu stosowania zasad lub wskazowek, z ktorych w codziennym zyciu mozna
    > sie zwolnic zeby zyc w poczuciu bycia niegrzecznym. Jakos tak. Pokomplikowalas
    > troche cale to zagadnienie.
  • znana.jako.ggigus 04.03.19, 10:02
    dlatego spytalam gdzies powyzej - DLACZEGO wg ciebie sieganie po przyprawy to
    (i tu nastepuje twoj cytat, ale zmnienilam formy gramatyczne)
    ostentacyjne zwracanie uwagi gospodarza i grymaszenie

    Ja pytam o powszechnie dostepne przyprawy jak pieprz i sol.
    Nie chodzi mi o wycieczki osobiste, jak w tym zdaniu:
    (napisalas) Jeśli nie widzisz tej subtelnej różnicy to trudno...

    Prosze o konkretna odp - co cie razi, obraza, gdziej ets ostentacyjne zwracanieu wagi w gescie siegania po sol.
    Co jest gafa i przykroscia, gdy ktos dostosowuje produkt (potrawe) pod swoj smak.
    Przypominam, ze zasady dobrego wychowania to taktze TOLERANCJA dla innych i ich zachowan.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bo_ob 04.03.19, 10:03
    aqua48 napisała:


    > Nie o to chodzi że gość nie ma prawa do przypraw, tylko o to, że przyprawianie
    > podanego dania jest nieeleganckie.

    Nieeleganckie to jest kazać gościom jeść zupę, którą chętnie by dosolili, ale nie mogą, bo nie wypada prosić o sól. Mają zacisnąć zęby i jeść niesłoną i już!
  • znana.jako.ggigus 04.03.19, 11:41
    Obraza majestatu jest latwiejsza do przelkniecia

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bene_gesserit 04.03.19, 20:15
    aqua48 napisała:

    > Nie o to chodzi że gość nie ma prawa do przypraw, tylko o to, że przyprawianie
    > podanego dania jest nieeleganckie. Jeśli nie widzisz tej subtelnej różnicy to t
    > rudno...

    Aqa, po co ci s-v?




    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • znana.jako.ggigus 05.03.19, 15:51
    Bene, ja cię wielbię!

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • madzioreck 12.03.19, 02:50
    Aqua się zamienia w Bubę. To bardzo charakterystyczne - uważać się za takiego eksperta od s-v, a jednocześnie patrzeć na świat z wiecznym niesmakiem, myśleć sobie swoje, docinać w białych rękawiczkach, a człowieka w tym wszystkim traktować jako najmniej ważnego, a już na pewno komfort tego człowieka.
  • kora3 04.03.19, 10:41
    Bene, po pierwsze muszę Ci przyznać racje w temacie "dziewicowo- oliwnym"smile - w tym zakresie, że owszem, gdy ktoś na forach zadaje takie pytanie, zawsze znajdzie się niemała dodam grupka osób, które odpowiadają opowiadając o najwyższych mozliwych standardach, jakie same stosują. smile Jest to wqrzająca manierka smile, na którą wg mej oceny trzeba patrzeć z przymrużeniem oka.

    Tu jednak to nie zachodzi Bene, rozmowy toczą się o zasadach i ich zawieszaniu i NIKT chyba nie napisał, że zawieszanie zasad, co w praktyce oznacza stosowanie rożnych standardów zależnie od okoliczności i relacji jest niedopuszczalne.
    Ogólne zasady stanowią jakby bazę wyjściową, pewien wzorzec do stosowania w sytuacjach oficjalnych, w kontaktach z formalnych z obcymi sobie ludźmi. Zasady te nalezy znać, co nie znaczy, że zawsze i wszędzie należy je stosować. Nieprawidłowe pojmowanie zasad i ich zawieszania moze działać Bene w różne strony.

    Np. razu pewnego podczas konferencji prasowej jedna z moich kolezanek po fachu zwróciłą się do włodarza miasta "Czy mogłbyś Andrzeju powiedzieć, dlaczego coś tam coś". Nikt nie miał wątpliwosci, że kolezanka zachowała się źle. Poza nią Bene. I bynajmniej, akurat jej nie szło o to, zeby podkreślać swoją znajomość z panem prezydentem. Po polsku - fakt, że są znajomymi i to od przedszkolaka, był powszechnie znany smile i nic z niego dodam, nie wynikało. Pani po prostu uznała, że NIE WYPADA zwracać się per "pan/i" do kogoś, z kim się oficjalnie jest na ty.
    Wypada, czy nie? No w zasadzie niby nie wypada - jeśli z kimś jesteśmy na ty nie powinno się "przechodzić" z powrotem na pan/i, SV nie przewiduje takiej ewentualności. ALE zasadą jest, że w sytuacjach formalnych nie podkreślamy swojej zażyłości z rozmówcą, także gdy jest ona faktyczna i całkiem "niewinna".
    Kolezanka źle pojmowała zasadę, że z osobami z którymi jesteśmy na ty nie "przechodzi się" na pan/i. Czasem sie bowiem "przechodzi" ...

    Dlaczego wg mnie i jak sądzę, także wg Aquy zasady są jedne, a potem sie je rzónie zawiesza, a nie stosuje różnych? Dlatego, że założenie ze zasady są różne łatwiej moze prowadzić do gaf, czy niezreczności. Lepiej jet nie znając zasad danego środowiska zastosować ogólne, niż zastosować jakąś ich modyfikację, bo nam sie wydaje, że jesli obowiązujące w kręgach X, to pewnie tez w kręgach Y.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 04.03.19, 10:24
    > czy zasady s-v są jedne dla wszystkich, czy zależą od norm konkretnej grupy i kontekstu

    Pewne zasady są dla wszystkich: nie dłubiemy publicznie palcem w nosie. I ważniejsze - w kontaktach z innymi ludźmi dbamy o to, aby ci dobrze się czuli w naszym towarzystwie. To chyba tyle.
    Pozostałe "przepisy" ewoluują w czasie i przestrzeni. Zawsze lepiej znać zasady po to, aby z całej ich gamy umieć wybrać te adekwatne do sytuacji.
    No i świat się zmienia. W czasie, gdy patriarchat był obowiązującym modelem życia a kobiety były istotami nie z ciała a z duszy, miały przywileje liczne przywileje (odsuwanie ciężkich krzeseł, bezwzględne przepuszczanie w ciężkich drzwiach, które trzeba było im przytrzymać itp.) Dziś, gdy kobiety zarabiają na własne utrzymanie, krzesła i drzwi nie są ciężkie, nie ma takiej potrzeby i zwyczaj wygasa.

    > solenie zupy przez gościa to 'świadectwo złych manier'

    Jeśli w zastawie stołowej Ludwika XIV i Marii Teresy są bogate zestawy do przypraw na stół, to chyba doprawianie potraw nie było świadectwem złych manier. Obawiam się, że ta znana opinia o niedoprawianiu takim to pozostałość po drobnomieszczaństwie. Nie każdy jest doskonałym kucharzem i narażanie jedzących na niesmaczny posiłek, który można łatwo doprawić to absurd.
    Ale rzeczywiście, w bardzo dobrych restauracjach mają bardzo dobrych kucharzy i tam niczego przyprawiać nie trzeba.

    Poza tym w tego rodzaju dylematach zawsze można spytać "co dla kogo?" - nos dla tabakiery czy tabakiera dla nosa, inaczej mówiąc s-v dla ludzi czy ludzie dla s-v.
  • bene_gesserit 04.03.19, 20:42
    bo_ob napisała:

    > Pewne zasady są dla wszystkich: nie dłubiemy publicznie palcem w nosie. I ważni
    > ejsze - w kontaktach z innymi ludźmi dbamy o to, aby ci dobrze się czuli w nasz
    > ym towarzystwie. To chyba tyle.
    > Pozostałe "przepisy" ewoluują w czasie i przestrzeni.

    Myślę, że nie ma zasad, które by nie ewoluowały. Kiedyś w dobrym tonie było uczestnictwo w pokazach zabijania ludzi. Bycie miłym dla innych to nie jest więc zasada ponadczasowa - jest zmienna w czasie, a do tego bardzo zależna od tego, kogo za człowieka uznajemy.

    > No i świat się zmienia. W czasie, gdy patriarchat był obowiązującym modelem życ
    > ia a kobiety były istotami nie z ciała a z duszy, miały przywileje liczne przyw
    > ileje (odsuwanie ciężkich krzeseł, bezwzględne przepuszczanie w ciężkich drzwia
    > ch, które trzeba było im przytrzymać itp.) Dziś, gdy kobiety zarabiają na własn
    > e utrzymanie, krzesła i drzwi nie są ciężkie, nie ma takiej potrzeby i zwyczaj
    > wygasa.

    Odsuwanie krzeseł, przytrzymywanie drzwi, przepuszczanie w drzwiach to pozostałość po czasach, w których kobiety z klas wyższych ubierały się w sposób, który robił z nich istoty niepełnosprawne. Miało to wtedy znacznie czysto praktyczne, teraz - jedynie symboliczne. Był o tym długi wątek na forum - żadna z licznych zwolenniczek tezy 'wolę, kiedy mi się pomaga założyć płaszcz/przytrzymać drzwi/łotewa' nie była w stanie uzasadnić właściwie, dlaczego obstaje przy swoim. Oprócz 'to jest miłe, więc przyjemne' i 'to oznacza szacunek do mnie jako kobiety'. Obie, imo, kulą w płot.

    Ciekawa jestem, czy stara dyskusja rozgorzeje na nowo smile

    > Jeśli w zastawie stołowej Ludwika XIV i Marii Teresy są bogate zestawy do przyp
    > raw na stół, to chyba doprawianie potraw nie było świadectwem złych manier. Oba
    > wiam się, że ta znana opinia o niedoprawianiu takim to pozostałość po drobnomie
    > szczaństwie.

    Pełna zgoda. Wydumane, nie służące niczemu, komplikujące życie zasady są jak 'elegancko' odgięty mały paluszek w dłloni trzymającej filiżankę. Czas już może pani Dulskiej powiedzieć 'papa' zamiast wznosić jej pomniki.

    Nie każdy jest doskonałym kucharzem i narażanie jedzących na niesm
    > aczny posiłek, który można łatwo doprawić to absurd.

    Gdybym sobie wzięła Zasadę Niedosalania Na Stole do serca, wpadłabym podczas szykowania przyjęcia w nieodwracalny stupor. Ile posolić, ile... może w ogóle nie solić, jak w stołówkach dla kuracjuszy na NFZ?

    > Poza tym w tego rodzaju dylematach zawsze można spytać "co dla kogo?" - nos dla
    > tabakiery czy tabakiera dla nosa, inaczej mówiąc s-v dla ludzi czy ludzie dla
    > s-v.

    Wszystko zależy od niedocenianego na forum pytania 'po co nam właściwie s-v?'

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • droch 04.03.19, 20:53
    Ja uważam, że bardzo często SV jest mylony z protokołem dyplomatycznym, w dodatku w wersji talmudycznej. I stąd biorą się teorie, że "jeśli kobieta idzie na zakupy bez służby, to jest to gafa / zawieszenie zasad".
  • bene_gesserit 04.03.19, 21:06
    Ja uważam, że bez luzu towarzyszącego społecznej dojrzałości świat staje się smutno autorytarny.

    Czyli w sumie się zgadzamy wink

    --
    ~herbatka u pani Dulskiej~
  • bo_ob 04.03.19, 21:52
    S-v został wymyślony po to, aby ludziom ułatwiać życie. Konia z rzędem temu, który wyjaśni, jak ułatwia życie pogląd, że nie dosalamy potraw, które naszym zdaniem wymagają więcej soli, niż dała kucharka.
  • bene_gesserit 04.03.19, 21:58
    Ja też jestem tego zdania.
    Ale wielu - to widać po tym forum, także po tej dyskusji - uważa, że s-v jest tylko/również po to, żeby odróżnić 'swoich' od 'obcych'.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • bo_ob 04.03.19, 22:18
    Mnie uczono, że człowiek dobrze wychowany to taki, który czuje się swobodnie w każdej sytuacji, bo wie co, gdzie z kim i dlaczego oraz przy którym ludzie się nie męczą. Zupełnie nie wiem o co chodzi z tym jakimś "zawieszaniem", bo spotykam się z tym po raz pierwszy. Dla mnie to jakiś dziwny wymysł, jakiś wytrych do otwartych drzwi smile
    Natomiast tak zwane "formy" dobrze znać choćby po to, aby wiedzieć które z nich kiedy używać.
    Podobnie jak w języku: znamy, załóżmy, 2 000 słów i do wyrażenia myśli wybieramy te, które najlepiej dotrą do naszego aktualnego rozmówcy. Nie "zawieszamy" słów mądrych na haku rozmawiając z kimś niezbyt rozgarniętym, tylko dobieramy słowa tak, aby nas zrozumiano.

    Jeśli idziemy na obiad do kogoś, kto stosuje inne formy, niż my, dostosowujemy się do gospodarza nie dlatego, że coś tam "zawieszamy", tylko dlatego, że wiemy jak się zachować w różnych sytuacjach.
    Hm smile
  • asia.sthm 04.03.19, 22:34
    Wybornie powiedziane.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • droch 04.03.19, 23:56
    > Nie "zawieszamy" słów mądrych na haku rozmawiając z kimś niezbyt rozgarniętym, tylko dobieramy słowa tak,
    > aby nas zrozumiano.

    A patrząc na zagadnienie z przeciwnej strony: dosolić potrawę to jakby zawiesić znaczenie słowa "bynajmniej" i użyć go jako zamiennika "przynajmniej". Znaczy, niektórzy tak mówią, ale z elegancją to nie ma nic wspólnego.
    Nie identyfikuję się z takim tokiem myślenia, ale podoba się mi, bo jest pokręcony smile
  • asia.sthm 05.03.19, 00:07
    > ale podoba się mi, bo jest pokręcony

    wedlug swietej zasady "im gorzej, tym lepiej" ktorą z calym przekonaniem od razu zawieszamy, niech wisi.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • znana.jako.ggigus 05.03.19, 15:54
    To proste. Takie podejście ułatwi życie osobie wyposażonej w dumę z siebie, w tym przypadku osobie gotującej.

    bo_ob napisała:

    > S-v został wymyślony po to, aby ludziom ułatwiać życie. Konia z rzędem temu, kt
    > óry wyjaśni, jak ułatwia życie pogląd, że nie dosalamy potraw, które naszym zda
    > niem wymagają więcej soli, niż dała kucharka.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bo_ob 11.03.19, 09:04
    aqua48 napisała:

    > Bezpodstawne zarzucanie komuś kłamstwa i nieuczciwości, dlatego że ta osoba ma
    > inne zdanie niż Ty i nie obawia się go wypowiadać, nie jest w żaden sposób hono
    > rowe Bene, to zwykła podłość i małostkowość.

    Przykro mi, Aquo, ale Bene ma rację: brzydko manipulujesz. Porównywanie przestawiania mebli w cudzym domu do dosalania zupy jest manipulacją, dodatkowo głupią; jest też nieucziwe. Osobie, która chce być wyznacznikiem elegancji to nie przystoi.
  • aqua48 11.03.19, 09:21
    bo_ob napisała:

    >Porównywanie przestawiania mebli w cudzym domu do dosalania zupy jest manipulacją, dodatkowo głupią; jest też nieucziwe.

    Być może po prostu nie znasz osób które tak robią, ja miałam nieprzyjemność obserwować takie zachowanie u kogoś na żywo. A dla mnie to ten sam gatunek "rządzenia się" u kogoś - wiem lepiej jak powinno być i nie mam żadnych oporów przed uświadomieniem gospodarzowi, że to mój komfort i moje zdanie są najważniejsze.
  • znana.jako.ggigus 11.03.19, 09:32
    W tej dykusji nie jest wazne, co przezylas. Wazne jest ze porownujesz w tej dyskusji porady w zakresie urzadzania domu z soleniem zupy i w ten sposob porownujesz dwie zupelnie inne rzeczy.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • bo_ob 11.03.19, 09:41
    aqua48 napisała:

    > Być może po prostu nie znasz osób które tak robią, ja miałam nieprzyjemność obs
    > erwować takie zachowanie u kogoś na żywo.

    Nie ma znaczenia kogo znam a kogo nie.
    Porównanie sytuacji, gdy idę do kogoś i przestawiam mu meble do sytuacji, gdy proszę o sól, bo wolę zupę nieco bardziej słoną, niż ten, kto ja gotował jest manipulacją i nie przystoi komuś, kto chce uchodzić za mistrza elegancji.

  • bo_ob 11.03.19, 09:52
    Jeszcze raz przeczytałam Twój wpis, Aquo i zadumałam się...
    Zdumiewa mnie myśl, że ktoś proszący o sól jest równocześnie kimś, kto chce "rządzić się" u kogoś, jak piszesz. Czy ktoś proszący o cukier do herbaty (w sytuacji gdy gospodarz cukru nie podał, ponieważ uważa, że powinno pijać się tylko gorzką herbatę) również? Gość ma wypić gorzką, żeby nie sprawić przykrości gospodarzowi? Bardzo to dziwne zasady. I bardzo głupie.
  • aqua48 11.03.19, 09:59
    bo_ob napisała:

    > Czy ktoś proszący o cukier do herbaty (w sytua
    > cji gdy gospodarz cukru nie podał, ponieważ uważa, że powinno pijać się tylko g
    > orzką herbatę) również? Gość ma wypić gorzką, żeby nie sprawić przykrości gospo
    > darzowi? Bardzo to dziwne zasady. I bardzo głupie.

    Rozumiem wobec tego, że gdy np od Tybetańczyka otrzymasz jako poczęstunek herbatę z mlekiem, solą i masłem też będziesz zwracać uwagę gospodarzowi że brak cukru? Czy jednak powściągniesz swoje przyzwyczajenia by nie zrobić im przykrości?
  • bo_ob 11.03.19, 10:04
    aqua48 napisała:


    > Rozumiem wobec tego, że gdy np od Tybetańczyka otrzymasz jako poczęstunek herba
    > tę z mlekiem, solą i masłem też będziesz zwracać uwagę gospodarzowi że brak cuk
    > ru? Czy jednak powściągniesz swoje przyzwyczajenia by nie zrobić im przykrości?


    Nie słodzę herbaty smile
    Nie wymyślaj jakichś cudactw, tylko napisz wprost: wypada w Polsce poprosić o cukier do herbaty gdy gospodarz go nie podał?



  • aqua48 11.03.19, 10:15
    bo_ob napisała:

    > Nie słodzę herbaty smile

    No to podałaś argument...zamiast udzielić odpowiedzi.

    >napisz wprost: wypada w Polsce poprosić o cukier do herbaty gdy gospodarz go nie podał?

    Napiszę wprost - ja nie poproszę, poczekam aż gospodarz sam się zorientuje, że czegoś brak, a jeśli nie to trudno, korona mi z głowy nie spadnie. Uważam natomiast taką prośbę za nietaktowne zwrócenie uwagi na cudzą gafę. I dodam jeszcze - dobry gospodarz przygotowuje się do przyjęcia gości i zastawia stół jak należy.
  • bo_ob 11.03.19, 10:18
    aqua48 napisała:

    > Napiszę wprost - ja nie poproszę, poczekam aż gospodarz sam się zorientuje, że
    > czegoś brak, a jeśli nie to trudno, korona mi z głowy nie spadnie. Uważam natom
    > iast taką prośbę za nietaktowne zwrócenie uwagi na cudzą gafę.

    Rozumiem. Twoim zdaniem nieładnie jest prosić o cukier do herbaty i wypić ze wstrętem gorzką. Nie mam więcej pytań smile
  • aqua48 11.03.19, 10:38
    bo_ob napisała:

    > Rozumiem. Twoim zdaniem nieładnie jest prosić o cukier do herbaty i wypić ze ws
    > trętem gorzką.

    Chyba nie rozumiesz do końca. Idąc do kogoś zakładam z góry możliwość że poda mi coś co nie do końca będzie mi odpowiadało lub czego jeszcze nie próbowałam. Spróbuję z grzeczności i nie będę okazywać wstrętu, ani się krzywić, czy wydziwiać.
  • bo_ob 11.03.19, 10:45
    aqua48 napisała:


    > Chyba nie rozumiesz do końca. Idąc do kogoś zakładam z góry możliwość że poda m
    > i coś co nie do końca będzie mi odpowiadało lub czego jeszcze nie próbowałam. S
    > próbuję z grzeczności i nie będę okazywać wstrętu, ani się krzywić, czy wydziwi
    > ać.

    Bardzo dobrze natomiast rozumiem, że nie mówimy o Tobie, tylko o tym, że ludzie mają prawo mieć różny smak i nie ma w tym niczego złego. To nie jest wątek o Tobie ani o mnie.

  • aqua48 11.03.19, 09:54
    bo_ob napisała:

    > Porównanie sytuacji, gdy idę do kogoś i przestawiam mu meble do sytuacji, gdy p
    > roszę o sól, bo wolę zupę nieco bardziej słoną, niż ten, kto ja gotował jest ma
    > nipulacją

    Rozumiem. Przyjmij wobec tego do wiadomości, że dla mnie są to zachowania z tej samej grupy. Natomiast sposób komentowania mojego odrębnego zdania i stosowanie argumentów ad personam jest niedopuszczalny w kulturalnej dyskusji.
  • bo_ob 11.03.19, 09:57
    aqua48 napisała:

    > Przyjmij wobec tego do wiadomości, że dla mnie są to zachowania z tej
    > samej grupy.

    Przyjmuję, oczywiście.

    Natomiast sposób komentowania mojego odrębnego zdania i stosowani
    > e argumentów ad personam jest niedopuszczalny w kulturalnej dyskusji.

    Nie aspiruję, jak Ty do miana wyznacznika co jest eleganckie a co nie, więc powtórzę: nieładnie manipulujesz, moim zdaniem.


  • aqua48 11.03.19, 10:08
    bo_ob napisała:

    > Nie aspiruję, jak Ty do miana wyznacznika co jest eleganckie a co nie,

    Wielokrotnie pisałam - że ja również nie aspiruję, powiem więcej - każdy ma swoje granice tego co jest eleganckie, a co nie, ja jednak mam swoje zdanie na ten temat i nie obawiam się go wypowiadać. Nie oczekuję że wszyscy będą się ze mną zgadzać, to byłoby głupie i nierealne. I nie po to biorę udział w dyskusjach. Oczekuję natomiast kultury wypowiedzi. Tu na forum od pewnego czasu jednak coraz bardziej popularne staje się argumentowanie w typie - "uważasz inaczej - to nienormalne, jesteś głupia, masz przestarzałe poglądy oraz kij w d". I temu jestem absolutnie przeciwna.
  • bo_ob 11.03.19, 10:13
    aqua48 napisała:

    > ja jednak mam swoje zdanie na ten
    > temat i nie obawiam się go wypowiadać.

    To tak, jak ja.
    I moim zdaniem dobrze wychowany gospodarz mniej dba o własne ego a bardziej o przyjemność gości, podaje więc na stół przyprawy i nie śledzi czy i kto ich używa, bo rozumie, że ludzie mają prawo mieć różny smak i nie muszą jeść czegoś, co niekoniecznie im smakuje. Nawet wtedy, gdy gospodyni uważa, że gotuje tak dobrze, iż jej potraw doprawiać nie trzeba.
  • aqua48 11.03.19, 10:18
    bo_ob napisała:

    > To tak, jak ja.
    > I moim zdaniem dobrze wychowany gospodarz mniej dba o własne ego a bardziej o p
    > rzyjemność gości, podaje więc na stół przyprawy

    Rozumiem. Ja patrzę od drugiej strony i jako gość nie oczekuję podawania przypraw, chyba że potrawa jak na przykład tatar z założenia wymaga ich zastosowania przy stole.
  • bo_ob 11.03.19, 10:20
    aqua48 napisała:

    > Rozumiem. Ja patrzę od drugiej strony i jako gość [...]

    Warto patrzeć z obu stron. I unikać wizyt w domach, gdzie najważniejsze jest ego gospodarza smile
  • aqua48 11.03.19, 10:34
    bo_ob napisała:

    > Warto patrzeć z obu stron. I unikać wizyt w domach, gdzie najważniejsze jest eg
    > o gospodarza smile

    Ja odwiedzam kogoś po to właśnie by to jego "ego" poznać, niekoniecznie po to by zademonstrować swoje. I jestem otwarta na inne gusty oraz smaki. Po to również przyjmuję zaproszenia na posiłki, nie po to by jeść identycznie to samo co mam u siebie.
    Dzięki temu że w domu który często odwiedzam nie podaje się cukru, bo gospodarze nie używają i zapominają, nauczyłam się pić kawę bez cukru. Wyobraź sobie, że nie tylko bez wstrętu ale i z przyjemnością. Dzięki temu że odwiedzałam ludzi którzy hołdują kuchni małosolnej nauczyłam się rozróżniać i doceniać prawdziwy smak warzyw i mięsa. To co mi odpowiada wprowadzam u siebie, to co nie, przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza u kogoś, nie robiąc mu uwag.
  • bo_ob 11.03.19, 10:42
    Droga Aquo. Myślę, że tu nie chodzi o Ciebie osobiście.
    W pewnym sensie zgadzam się z Tobą: jeśli gospodarz popełnia gafę nie podając na stół soli do potraw czy cukru do herbaty, prosząc o nie zwracamy mu uwagę, że popełnił gafę. I może być zgrzyt. Aby więc go uniknąć jemy niedosolone i pijemy gorzkie a na drugi raz odrzucamy zaproszenie. Ok.

    Może jednak warto zastanowić się, czy warto omijać miły skądinąd dom tylko dlatego, że gospodarz popełnia gafę z solą i cukrem a my nie umiemy tak go o nie poprosić, aby nie poczuł się głupio?


  • aqua48 11.03.19, 11:00
    bo_ob napisała:

    > Może jednak warto zastanowić się, czy warto omijać miły skądinąd dom tylko dlat
    > ego, że gospodarz popełnia gafę z solą i cukrem a my nie umiemy tak go o nie po
    > prosić, aby nie poczuł się głupio?

    Nie omijam miłego domu, tylko następnym razem proszę o wodę lub sok, lub umawiam się w kawiarni, albo zapraszam do siebie i nie zwracam uwagi na uchybienia gospodarza smile Nikt nie jest idealny.
    Brak cukru to pikuś. Dużo gorzej jest wybrnąć gdy ta kawa lub herbata zostanie podana na przykład w ewidentnie niedomytym naczyniu. Ciekawe co w takiej sytuacji robisz? Prosisz o inną filiżankę?
  • bo_ob 11.03.19, 11:04
    aqua48 napisała:

    > Dużo gorzej jest wybrnąć gdy ta kawa lub herbata zostanie
    > podana na przykład w ewidentnie niedomytym naczyniu. Ciekawe co w takiej sytuac
    > ji robisz? Prosisz o inną filiżankę?

    Nie. Nie biorę do ust. Udaję, że jej nie ma. I możliwie szybko wychodzę smile
  • madzioreck 12.03.19, 03:08
    aqua48 napisała:

    > Nie omijam miłego domu, tylko następnym razem proszę o wodę lub sok,

    Czyli, jak byłaś uprzejma już to nazwać, "ostentacyjnie" i "żądasz" czegoś, co nie zostało podane suspicious I to jest niby lepsze od użycia soli, która już stoi na stole, i wcale a wcale nie sugeruje gospodarzowi, że herbata, którą podał, jest nie do wypicia! Gratulować konsekwencji w stosowaniu zawsze niezmiennych zasad smile
  • znana.jako.ggigus 12.03.19, 14:39
    dobre. podanie wody okay, wg mnie nie jest manifestacja niczego. Ale sok??

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • madzioreck 12.03.19, 16:07
    Podanie wody niby OK, ale w obliczu nietknięcia herbaty, bo nie podano cukru... Sok - no właśnie. Czyli Aqua nam sugeruje, że jak coś jest za mało słone, to OK będzie "poproszenie" o inną potrawę, bo soli używają tylko niewychowani! big_grin
  • 10iwonka10 12.03.19, 16:22
    Nie mnie sie wydaje ze tam cos bylo chyba pytanie podaniu herbaty w brudnej szklance….o ile dobrze pamietam. Ja mam wrazenie ze niektorzy tak sie zapedzaja ze sztywnymi zasadami svoir-vivre ze zaczyna brakowac zdrowego rozsadku czasem. Ale tak mi sie przypomnialo znam takiego starszego pana tutaj w Anglii. On kiedys zakladal alarmy przeciwwlamaniowe w domach. Mnostwo zabawnych historii mi opowiedzial. Ale pamietam mial klientke w ktorej domu bylo bardzo brudno -zrobila mu herbate on brzydzil sie wypic ale zeby jej nie obrazic jak wyszla na chwile wlal ja do doniczki z kwiatkiem. Ja przyszedl nastepnym razem ona w rozmowie wspomniala….a wiesz takiego ladnego mialam kwiatka I jakos tak usechl….Przypuszczam ze taka goraca herbata pewno troche korzen podgrzala!! smile sad
  • madzioreck 12.03.19, 19:19
    Raczej o brak cukru chodziło. Aczkolwiek zgodnie ze sztywnymi zasadami Aquy - brudna szklanka czy niedosolona zupa - nie wypada urazić gospodarza, prawda?
  • ola5488 11.03.19, 10:51
    bo_ob napisała:

    > aqua48 napisała:
    >
    > > Rozumiem. Ja patrzę od drugiej strony i jako gość [...]
    >
    > Warto patrzeć z obu stron. I unikać wizyt w domach, gdzie najważniejsze jest eg
    > o gospodarza smile

    Czytam całą dyskusję i jeśli chodzi o meritum, to mam podejście podobne do Aqua. Gdy do kogoś idę, to nie oczekuję, że dostanę to, co lubię i tak jak lubię przyrządzone. Jeśli czegoś nie ma na stole, to nie dopominam się o cukier/sól itp. Jeśli te przyprawy stoją na stole, to korzystam w miarę potrzeby wink
    To jest inne spojrzenie, może inne wychowanie czy przyzwyczajenie. Ale nie oznacza ,,sztywniactwa".
  • bo_ob 11.03.19, 11:00
    ola5488 napisała:


    > To jest inne spojrzenie, może inne wychowanie czy przyzwyczajenie. Ale nie ozna
    > cza ,,sztywniactwa".

    Będę szczera. Myślę, że nie zawsze jest to sztywniactwo, to prawda. Ale jest to swoista bezmyślność (proszę wybaczyć, jeśli ktoś poczuł się urażony). Mnie też wpajano w dzieciństwie, że nie prosi się o sól, je się niesłone i nie marudzi przy jedzeniu. Ale gdy dorosłam spytałam sama siebie: właściwie dlaczego mam jeść niesłone, jeśli dosolone lepiej mi smakuje? I zaczęłam prosić o sól. NIGDY nie zdarzyło się, aby gospodarz poczuł się urażony a swoje lata już mam i bywałam w wielu bardzo, ale to bardzo różnych domach.
    Myślę, że zawsze, gdy pojawiają się wątpliwości, trzeba pytać o cel, o priorytety i myśleć o tym, że zasady są dla ludzi a nie ludzie dla zasad. No i lepiej myśleć, niż bezmyślnie powielać wszystkie, jak leci, wpojone nam w dzieciństwie zasady. Ja osobiście lubię bardzo tradycje, ale jednak nie wszystkie smile


  • ola5488 11.03.19, 11:17
    bo_ob napisała:

    > Będę szczera. Myślę, że nie zawsze jest to sztywniactwo, to prawda. Ale jest to
    > swoista bezmyślność (proszę wybaczyć, jeśli ktoś poczuł się urażony).

    Ja nie czuję się urażona wink Natomiast zupełnie inaczej to postrzegam. Bezmyślność jest wtedy, gdy ktoś nie ma świadomości, że swoim zachowaniem może np. sprawić drugiej osobie przykrość. Lub gdy własne potrzeby (nie mam na myśli tych fundamentalnych) stawia ponad innych - bo ,,moje" jest ważniejsze i to ,,ja" mam się czuć dobrze itp.

    Mnie też
    > wpajano w dzieciństwie, że nie prosi się o sól, je się niesłone i nie marudzi
    > przy jedzeniu. Ale gdy dorosłam spytałam sama siebie: właściwie dlaczego mam je
    > ść niesłone, jeśli dosolone lepiej mi smakuje? I zaczęłam prosić o sól. NIGDY n
    > ie zdarzyło się, aby gospodarz poczuł się urażony a swoje lata już mam i bywała
    > m w wielu bardzo, ale to bardzo różnych domach.

    Rozumiem, że tak na to patrzysz. Ja tak nie robię, z powodów które opisałam. A nie dlatego aby aspirować do miana eksperta od sv czy elegancji ą ę.

    > Myślę, że zawsze, gdy pojawiają się wątpliwości, trzeba pytać o cel, o prioryte
    > ty i myśleć o tym, że zasady są dla ludzi a nie ludzie dla zasad. No i lepiej m
    > yśleć, niż bezmyślnie powielać wszystkie, jak leci, wpojone nam w dzieciństwie
    > zasady. Ja osobiście lubię bardzo tradycje, ale jednak nie wszystkie smile

    Owszem, zgadzam się że ważne są priorytety. Ale zauważ, że ludzie mają różną wrażliwość, są zwyczajnie inni. I jeśli znam kogoś bardzo dobrze (jak swoją mamę czy przyjaciółkę), to wiem, że mogę poprosić o ten nieszczęsny cukier, albo lepiej wziąć sobie z kuchni sama, podczas gdy ona nalewa gorącej herbaty smile
    I jeśli tak nie robię wśród ludzi mniej bliskich lub obcych to nie wynika z bezmyślności, ale z motywacji, o których pisała Aqua. Krzywdzące jest stawianie (nieprawdziwej) tezy, że ,,bezmyślnie powiela się wpojone w dzieciństwie zasady".
  • bo_ob 11.03.19, 11:22
    ola5488 napisała:

    > Bezmyśln
    > ość jest wtedy, gdy ktoś nie ma świadomości, że swoim zachowaniem może np. spra
    > wić drugiej osobie przykrość. Lub gdy własne potrzeby (nie mam na myśli tych fu
    > ndamentalnych) stawia ponad innych - bo ,,moje" jest ważniejsze i to ,,ja" mam
    > się czuć dobrze itp.


    Bardzo cenię sobie Twoje uwagi, więc spytam: dlaczego prośba o sól ma sprawić komuś przykrość?

  • ola5488 11.03.19, 11:53
    bo_ob napisała:

    > Bardzo cenię sobie Twoje uwagi, więc spytam: dlaczego prośba o sól ma sprawić k
    > omuś przykrość?
    >
    Dlatego, że ludzie są różni. Jeden czuje się urażony, gdy nie zauważy się nowej fryzury, drugi potrzebuje pochwalić się pięknymi meblami czy wyjątkowo misterną kompozycją przystawki. Każdy ma swój poziom wrażliwości, niektórzy nie okażą po sobie przykrości, właśnie aby nie stawiać nikogo w niezręcznej sytuacji.
    I gdy jestem u ludzi, którzy nie są mi bardzo bliscy, to najzwyczajniej w świecie nie wiem co czują, co myślą i jak mogą odebrać takie a nie inne zachowanie. A nie chcę nikogo stawiać w niekomfortowej sytuacji ani sprawiać przykrości.

    Mnie naprawdę to dużo nie kosztuje, gdy raz wypiję słodzoną herbatę (gdy uwielbiam gorzkąwink) z torebki (a nie przepadamwink), zamiast robić przykrość sąsiadce, która upiekła ciasto i sobie miło dyskutujemy o sadzonkach na wiosnę do ogrodu. I podkreślę - ja nie wiem, czy ona poczułaby przykrość, ale taka uwaga mogłaby wywołać niezręczną sytuację, np. że jako gospodyni nie zadbała właściwie o gościa, podczas gdy starała się (w swoim mniemaniu) ugościć mnie jak najlepiej, łącznie ze świeżo upieczonym ciastem.
  • aqua48 11.03.19, 12:06
    ola5488 napisała:

    > Mnie naprawdę to dużo nie kosztuje, gdy raz wypiję słodzoną herbatę (gdy uwielb
    > iam gorzkąwink) z torebki (a nie przepadamwink), zamiast robić przykrość sąsiadce
    > , która upiekła ciasto i sobie miło dyskutujemy o sadzonkach na wiosnę do ogrod
    > u.

    Tak właśnie, ja też tak podchodzę do sprawy.
  • bo_ob 11.03.19, 12:14
    ola5488 napisała:

    > Dlatego, że ludzie są różni.

    Jasne. Ale mnie ciekawi na czym polega Twoim zdaniem to, że gotujący może poczuć się urażony jeśli ktoś poprosi o sól.

    Czyli z czego bierze się ta uraza.

  • ola5488 11.03.19, 12:21
    bo_ob napisała:

    > ola5488 napisała:
    >
    > > Dlatego, że ludzie są różni.
    >
    > Jasne. Ale mnie ciekawi na czym polega Twoim zdaniem to, że gotujący może poczu
    > ć się urażony jeśli ktoś poprosi o sól.
    >
    > Czyli z czego bierze się ta uraza.
    >

    Bo_ob, trochę mnie przeceniasz wink Ja z psychologią mam tyle wspólnego, co z XIX-wieczną literaturą francuską big_grin
    A poważnie - mogę tylko sobie gdybać. Tylko nie wiem, czy o takie gdybanie Ci chodzi?
  • bo_ob 11.03.19, 12:24
    ola5488 napisała:


    > A poważnie - mogę tylko sobie gdybać. Tylko nie wiem, czy o takie gdybanie Ci c
    > hodzi?

    Wszyscy tu sobie tylko po amatorsku gdybamy smile
    Jestem wielką fanką krytycznego myślenia czyli poddawania wszystkiego w wątpliwość, bo tylko wtedy mamy szanse oddzielać ziarna od plew.

    Nie solenie (niesolenie?) tez powinno być poddane wątpliwości, jak zresztą wszystko.



  • asia.sthm 11.03.19, 12:40
    bo_ob:
    >Jestem wielką fanką krytycznego myślenia czyli poddawania wszystkiego w wątpliwość, bo tylko wtedy mamy szanse >oddzielać ziarna od plew.

    Ja tez, inaczej latwo wpasc w pulapke powielania zlych wzorcow tylko dlatego ze wpojono nam poslusznosc oraz niepodwazanie zdania autorytetow niezaleznie od sensownosci tego zdania.
    Wzorem bezmyslnosci jest to slynne obcinanie koncowek miesa na pieczen.
    Babcia tak robila, mama tak robila to i ja robie....
    A okazalo sie po "dochodzeniu", ze babcia raz obciela bo miala za krotka brytfanne.....i tak powstal obowiazujacy zwyczaj w rodzie big_grin

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • bo_ob 11.03.19, 12:55
    asia.sthm napisała:

    > Ja tez, inaczej latwo wpasc w pulapke powielania zlych wzorcow tylko dlatego ze
    > wpojono nam poslusznosc oraz niepodwazanie zdania autorytetow niezaleznie od s
    > ensownosci tego zdania.

    I tak musimy nieustannie coś udawać, tak dla dobra życia społecznego. I tak naprawdę przecież generalnie nie prosimy o tę sól. Ale lubię wiedzieć, że nie proszę o nią nie dlatego, że "nie wypada", tylko dlatego, że niech ta, co gotowała już ma tę swoją dumę kucharską nienaruszoną, co mi tam. Chyba, że coś jest bardzo niedobre, wtedy mam w nosie jej dumę i solę, pieprzę i co tam jeszcze trzeba smile


    > Wzorem bezmyslnosci jest to slynne obcinanie koncowek miesa na pieczen.
    > Babcia tak robila, mama tak robila to i ja robie....
    > A okazalo sie po "dochodzeniu", ze babcia raz obciela bo miala za krotka brytfa
    > nne.....i tak powstal obowiazujacy zwyczaj w rodzie big_grin

    Doskonała anegdota i bardzo à propos smile
  • ola5488 11.03.19, 13:01
    bo_ob napisała:

    > już ma tę swoją dumę kucharską nienaruszoną, co mi tam. Chyba, że coś jest bard
    > zo niedobre, wtedy mam w nosie jej dumę i solę, pieprzę i co tam jeszcze trzeba
    > smile

    No a ja właśnie nie mam w nosie wink))))
  • bo_ob 11.03.19, 13:05
    ola5488 napisała:


    > No a ja właśnie nie mam w nosie wink))))

    Domyślam się smile

    Ja niekiedy mam. Kilka razy do roku muszę z pewnych powodów jadać w pewnym domu niejadalny obiad, bo pani domu gotuje tak, jakby pracowała w żłobkowej kuchni. Doprawiam, wiem, że pani domu ma mi za złe, ale mam to w nosie. Nie możemy przejmować się uczuciami wszystkich ludzi.



  • ola5488 11.03.19, 13:10
    bo_ob napisała:

    > Ja niekiedy mam. Kilka razy do roku muszę z pewnych powodów jadać w pewnym domu
    > niejadalny obiad, bo pani domu gotuje tak, jakby pracowała w żłobkowej kuchni.
    > Doprawiam, wiem, że pani domu ma mi za złe, ale mam to w nosie. Nie możemy prz
    > ejmować się uczuciami wszystkich ludzi.
    >

    Gdyby to była kwestia życia i śmierci, to jasne, że i ja miałabym w nosie wink Trucizny nie zjem lub nie podam dziecku, aby tylko zadośćuczynić czyimś uczuciom i potrzebom emocjonalnym. Ale w ogólności to aż tak źle nie trafiłam, sama nie gotuję świetnie i popisowo, więc u mnie przyprawy stoją na stole - urazy bez big_grin big_grin
  • bo_ob 11.03.19, 13:13
    ola5488 napisała:

    > Gdyby to była kwestia życia i śmierci, to jasne, że i ja miałabym w nosie wink

    Nie, to nie jest sprawa życia i śmierci. Ja po prostu nie widzę powodu dla którego mam jeść to jej ohydne jedzenie. A, niestety, muszę tam bywać.
  • asia.sthm 11.03.19, 14:33
    W celach naukowych zajrzalam do blogga rekordowej konserwy czyli pana Krajskiego, znawcy przedpotopowych zasad s-v. I nie zawiodlam sie, Krajski oczywiscie gani przyprawianie:
    cyt:Etykieta określa, że przypraw nie używamy (chyba, ze to są flaki lub coś podobnego, co wymaga indywidualnego przyprawienia).

    Używanie soli czy pieprzu nie tylko obraża kucharza ( czy gospodynię) lecz jest również znakiem niskiej kultury kulinarnej (człowiek wysokiej kultury szuka smaku potrawy, a nie zmienia go na ostrzejszy, bo jego kubeczki smakowe nie reagują na „prawdziwy” smak; nigdy zatem nie doprawiamy bażanta, kawioru itp.).


    No ale Krajski nie liczyl sie z obcykanymi czytelnikami, ktorzy po prostu sa bardziej kulturalni,
    obeznani we wspolczesnym swiecie.
    Oto co czytelniczka miala do powiedzenia:

    Selina pisze:
    Wrzesień 29, 2014 o 14:14

    Witam

    Trudno mi się z tą tezą do końca zgodzić. Jeśli na stole znajdują się przyprawy, to po to by ich użyć, jeśli poprawią nam walory smakowe. Nie sądzę też by jakiś kucharz czuł się urażony faktem, że ktoś lubi potrawy bardziej słone, czy ostre. Przecież wiadomo, że kucharz tworzy okresloną głebię smakową potrawy (w kwestii słoności i pikantności wyłącznie, nie chodzi o inne walory smakowe) na pewnym minimum, akceptowanym dla większości gości. Czy zatem osoby lubiące wyraziste smaki (słone i ostre) nie mogą skorzystać z przypraw stojących na stole? To jakiś absurd. Oczywiście nie mówię tu o doprawianiu takich rzeczy, jak wspomniany przez Pana kawior, bo to samo przez się się rozumie. Tak samo jak trudno by osoba lubiąca jedzenie delikatne zgłaszała zastrzeżenia, że pieczona papryczka chili jest zbyt ostra, bo to nie wynika z nieumiejętności kucharza, a z samej specyfiki tejże papryki.

    Trudno zgodzić mi się też z ostatnim akapitem. Sama przygotowując przyjęcie zaniżam słoność potraw, tak by np. osoby wiekowe (osoby starsze zwykle mają obniżony próg wyczuwalności soli, zatem zwykle potrawy są już dla nich dość słone, gdy dla nas ciągle jeszcze niedosolone) lub chorujące na nadciśnienie, cukrzycę itp. mogły bez obaw konsumować moje potrawy. To samo w przypadku potraw (zwykle meksykańskich, węgierskich i wschodnich), których istotą jest ostrość nadana głownie różne papryki (nie tylko). Wkładam tylko tyle ostrej papryki, by lekko zasygnalizować tendencję potrawy. Jednocześnie na stół kładę różne przyprawy, które pozwalają na wydobycie ich właściwej głębi, czyli doprawienia według inwywidualnego uznania każdego z gości. Nigdy nie przyszłoby mi nawet do głowy poczuć się urażoną, że gość korzysta z przypraw 🙂 Z szacunku do gości nie narzucam też przypraw i dodatków. Takie rzeczy jak pieprz, sól, papryka, ocet spirytusowy, ocet winny, magii, surowa cebulka pokrojona w kostkę, szczypiorek itp. podaję w oddzielnych naczyniach. Nie każdy lubi pomidora z cebulą i nie każdy lubi jajka ze szczypiorkiem. Zatem wszystko, co nie stanowi podstawy wydobycia pożądanego przez kucharza smaku w danej potrawie, serwuje na stole odrębnie, jako fakultatywne dodatki.

    Wydaje mi się, że twierdzenie iż przyprawy znajdują się na stole zwyczajowo i nie należy ich używać, bo to faux pas jest nadużyciem. Owszem, podręczniki savoi-vivre w tej materii podają jedną, bezsprzeczną zasadę – nie wolno doprawiać nic przed skosztowaniem, bo to jest dopier faux pas, a nie samo skorzystanie z przypraw stojących na stole smile.

    Pisze Pan, że „człowiek wysokiej kultury szuka smaku potrawy, a nie zmienia go na ostrzejszy, bo jego kubeczki smakowe nie reagują na „prawdziwy” smak”. Jeden lubi cielęcinę inny wołowinę, jeden lubi jedzenie pikantne drugi delikatne, jeden woli wczasy na karaibach, drugi na fiordach norweskich, jeden woli lamborgini inny porche. I nie ma to nic wspólnego z kulturą. Jak mówi łacińskie przysłowie „de gustibus not est disputandum”. Osobiście lubię potrawy jedne i drugie, dlatego Pana stwierdzenie mnie obraża. Obraża również prawie trzy czwarte świata, które na co dzień jada ostro. Potrafię napawać się delikatnością jednych i ostrością drugich potraw. Zatem raczej moje kubki smakowe nie uległy wypaczeniu smile.

    Poza tym posiłki na przyjęciach nie służą do „szukania smaku”, lecz do nakarmienia gości. Przyjęcie to nie konkurs kulinarny dla poszukiwaczy smaków. Przyjęcie to mniej lub bardziej uroczyste spotkanie grupy ludzi, którzy spędzą na nim wiele godzin, w związku z czym należy im zapewnić jedzenie i picie, podobnie jak dostęp do toalety i szatni (w określonej porze roku czy aurze). Istotą imprez oficjalnych czy uroczystych nie jedzenie, tylko CEL spotkania. Jedzenie i picie, to tylko dodatek, oprawa, elementy logistyki przyjęcia. Nie zapominajmy o tym.

    Pozdrawiam serdecznie
    Selina


    Ja mam chec usciskac pania Seline z calego serca za niewielkie zmiekczenie krajskiej skały gdyz chyba ciut go ruszylo i odpisal z charakterystycznym sobie wdziekiem:

    Stanisław Krajski pisze:
    Październik 3, 2014 o 11:15

    Do Pani Seliny: Ustosunkuję się jeszcze raz do kwestii przypraw.


    Nie ustosunkowal sie jednak - caly Krajski, caly on - nie bedzie mu jakas pani Selina burzyla wizji prawdziwie krajskiego swiata.
    PS. Ciekawe czy wielkanocne jajko w gosciach mozna posolic, toz to nie flaki big_grin
    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • asia.sthm 11.03.19, 13:52
    > więc u mnie przyprawy stoją na stole - urazy bez

    U mnie tez - najczesciej mam gosci z kilku roznych krajow, towarzystowo na tyle mieszane, z na tyle roznymi upodobaniami, ze nie dogodzi sie wszystkim.
    Co zauwazylam, to w najeleganszych domach pojawia sie na stole caly ogrod swiezych ziol czy przypraw: natka, szczypiorek, koriander, mieta, bazylia, tymianek. Jest to bardzo wykwintny sposob oferowania gosciom wlasnego wyboru.
    Komplety pojemnikow na suche przyprawy czy tez aromatyczne oliwy i winegrety tez imponujaco elegackie sa, w sam raz na salonowy stol.
    Do czego zmierzam? Do dobrego tonu dzis nalezy zaoferowanie przypraw na eleganckim stole i do dobrego tonu nalezy tych dobrosci uzyc oraz wylewnie pochwalic. Ot, jak czasy sie zmieniaja. big_grin

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • ola5488 11.03.19, 12:55
    Ale ja próbuję wskazać, że w moim przekonaniu istnieją racjonalne argumenty, które mnie przekonują big_grin
    Inaczej to rzeczywiście byłaby bezmyślność. A że dla Ciebie nie są one wystarczające - ok, odczucia innych to bardzo subiektywny grunt. Ja nie próbuję stosować tam logiki matematycznej big_grin
  • ola5488 11.03.19, 12:52
    bo_ob napisała:

    > Jestem wielką fanką krytycznego myślenia czyli poddawania wszystkiego w wątpliw
    > ość, bo tylko wtedy mamy szanse oddzielać ziarna od plew.

    Ja też (i zawodowo i prywatnie).

    >
    > Nie solenie (niesolenie?) tez powinno być poddane wątpliwości, jak zresztą wszy
    > stko.
    >

    Skoro mogę puścić wodze fantazji (ograniczone krytycznym myśleniemwink), to postawiłabym na kilka możliwości:
    - perfekcjonizm
    - szczera chęć zademonstrowania swoich umiejętności kulinarnych
    - duża wrażliwość
    - spędzenie wielu godzin na gotowaniu, chęć docenienia

    To wydają mi się dosyć naturalne mechanizmy.
  • bo_ob 11.03.19, 12:58
    ola5488 napisała:

    > Skoro mogę puścić wodze fantazji (ograniczone krytycznym myśleniemwink), to post
    > awiłabym na kilka możliwości:
    > - perfekcjonizm
    > - szczera chęć zademonstrowania swoich umiejętności kulinarnych
    > - duża wrażliwość
    > - spędzenie wielu godzin na gotowaniu, chęć docenienia

    W zasadzie się zgadzam.

    Ale - gdyby krawcowa uszyła sukienkę i klientka by ją następnie trochę poprawiła, żeby jej lepiej leżała, byłoby to to samo. Więc co? Żeby nie urazić krawcowej kobieta ma chodzić w niedopasowanej? No weź smile

  • ola5488 11.03.19, 13:05
    bo_ob napisała:

    >
    > Ale - gdyby krawcowa uszyła sukienkę i klientka by ją następnie trochę poprawił
    > a, żeby jej lepiej leżała, byłoby to to samo. Więc co? Żeby nie urazić krawcowe
    > j kobieta ma chodzić w niedopasowanej? No weź smile
    >

    No nie do końca trafne porównanie - krawcowa wykonuje to w ramach pracy. A więc otrzymuje zapłatę za satysfakcję klienta i wykonanie zadania według instrukcji i wskazań.
    Przygotowanie zupy dla znajomych/przyjaciół to inna kategoria, prawda?
    A w restauracji nie ma raczej opcji ,,gotujemy według indywidualnych instrukcji" wink
  • bo_ob 11.03.19, 13:11
    ola5488 napisała:

    > No nie do końca trafne porównanie - krawcowa wykonuje to w ramach pracy. A więc
    > otrzymuje zapłatę za satysfakcję klienta i wykonanie zadania według instrukcji
    > i wskazań.


    Masz rację, więc - gdyby sukienkę uszyła koleżanka a w trakcie użytkowania okazałoby się, że wymaga ona poprawy. Tak, jak zupa wymaga dosolenia.
    Ja bym sukienkę poprawiła i szukała takich słów, aby koleżanka dobrze mnie zrozumiała i nie czuła się urażona.
    Sukienka to metafora. chodzi mi o to, aby szukać takich rozwiązań, gdzie wilka syty i owca cała. Czyli umieć poprosić o sól w taki sposób, że kucharka nie odbierze tego jak obrazy.
  • 10iwonka10 11.03.19, 13:10
    Ja mialam taka kolezanka ktora jak cos przymierzyla w sklepie to wstydzila sie powiedziec pozniej ze to nie pasuje kupowala I po kilku dniach oddawala z powrotem do sklepusmile.

    Czytajac ta wymiane postow wydaje mi sie ze tutaj sa 2 rozne sytuacje - odwiedziny u kogos kogo dobrze znamy ( rodzina, bliscy znajomi) I zaproszenie na rodzaj 'dinner party' u osob ktorych prawie nie znamy. W drugim przypadku nie prosilabym tez o cukier czy sol. w pierwszym z kolei mysle ze gdybym nie poprosila I wypila gorzka herbate a gospodarz by sie pozniej zorientowal to pewno by powiedzial 'Przepraszam zapomnialem podac cukier ale dlaczego nie poprosilas tylko wypilas gorzka' bo to ktos bliski zna mojej zwyczaje I tutaj z kolei ja wyjde na taka troche sztywna osobe.
  • znana.jako.ggigus 11.03.19, 12:48
    no ale piszesz, ze ktos moze sie poczuc urazony.
    Rownei dobrze ktos moze sie poczuc urazony, ze za duzo mowisz o jego fryzurze. Albo niedostatecznie dobrze.
    Tak na serio - mikrourazy w zyciu codziennym to normalna rzecz. Byle nie bylyby celowo zadawane i trwale.
    Mozna w sobie pielegnowac mimoze i liczyc razy podanej przesolonej zupy czy slodkiej herbaty, ale nie trzeba zakladac, ze inni tez tak maja.

    ola5488 napisała:

    > Bo_ob, trochę mnie przeceniasz wink Ja z psychologią mam tyle wspólnego, co z XI
    > X-wieczną literaturą francuską big_grin
    > A poważnie - mogę tylko sobie gdybać. Tylko nie wiem, czy o takie gdybanie Ci c
    > hodzi?




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ola5488 11.03.19, 12:58
    znana.jako.ggigus napisała:

    > no ale piszesz, ze ktos moze sie poczuc urazony.
    > Rownei dobrze ktos moze sie poczuc urazony, ze za duzo mowisz o jego fryzurze.
    > Albo niedostatecznie dobrze.
    > Tak na serio - mikrourazy w zyciu codziennym to normalna rzecz. Byle nie bylyby
    > celowo zadawane i trwale.
    > Mozna w sobie pielegnowac mimoze i liczyc razy podanej przesolonej zupy czy slo
    > dkiej herbaty, ale nie trzeba zakladac, ze inni tez tak maja.
    >

    Bo według mnie może poczuć się urażony. Nie chcę przenosić własnych uczuć/emocji na innych. To błędne założenie, że inni myślą/czują tak samo jak ja w danej sprawie.
    Nie wiem, dlaczego odnosisz wrażenie, że ja czułabym się urażona big_grin Nie piszę o sobie, ale o ludziach jako zbiorze różnorodnych typów ludzkich.
  • znana.jako.ggigus 11.03.19, 14:25
    No bo piszesz o urazie i ja sie pytam, skad to wiesz.
    Proste

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 11.03.19, 11:26
    ola5488 napisała:

    > Rozumiem, że tak na to patrzysz. Ja tak nie robię, z powodów które opisałam. A
    > nie dlatego aby aspirować do miana eksperta od sv czy elegancji ą ę.
    > Krzywdzące jest stawianie (nieprawdziwej) tezy, że ,,bezmyślnie powiela się wpojone w dzieciństwie zasady".


    Całkowicie się z Twoim zdaniem zgadzam. Ludzie mają różne priorytety, każdy ma inną wrażliwość, natomiast zarzucanie tym którzy mają odmienne zdanie bezmyślności, sztywniactwa, czy głupoty itp jest nie tylko krzywdzące ale i niegrzeczne.
  • bo_ob 11.03.19, 11:27
    aqua48 napisała:

    A Ty, Aquo, odpowiesz na pytanie dlaczego prośba o sól ma sprawić komuś przykrość?
    Będę zobowiązana.
  • aqua48 11.03.19, 11:48
    bo_ob napisała:

    > A Ty, Aquo, odpowiesz na pytanie dlaczego prośba o sól ma sprawić komuś przykro
    > ść?

    Jak pisałam wcześniej taka prośba moim zdaniem jest nietaktownym podkreśleniem gafy tegoż gospodarza - że jako gospodarz podał coś, co do tego stopnia nie smakuje gościowi, że ten czuje się zmuszony potrawę doprawić po swojemu by mógł ją przełknąć. Ktoś się postarał, przygotował coś wspaniałego, a tu - zwracają mu uwagę że jednak nie udało się. No jednak stawiam własny egoizm za komfortem gospodarza.
  • ola5488 11.03.19, 11:54
    aqua48 napisała:

    > Jak pisałam wcześniej taka prośba moim zdaniem jest nietaktownym podkreśleniem
    > gafy tegoż gospodarza - że jako gospodarz podał coś, co do tego stopnia nie sma
    > kuje gościowi, że ten czuje się zmuszony potrawę doprawić po swojemu by mógł ją
    > przełknąć. Ktoś się postarał, przygotował coś wspaniałego, a tu - zwracają mu
    > uwagę że jednak nie udało się. No jednak stawiam własny egoizm za komfortem gos
    > podarza.

    Bardzo dobrze to ujęłaś! Tak, to również i moja motywacja.
  • bo_ob 11.03.19, 12:11
    aqua48 napisała:

    > Ktoś się postarał, przygotował coś wspaniałego, a tu - zwracają mu
    > uwagę że jednak nie udało się.

    Czyli gospodarz ugotował coś, co jego zdaniem, powinno wszystkim tak samo smakować niezależnie od tego, jaki kto ma smak ("jak śmiesz mieć inny smak / pogląd / gust, niż ja")

    Albo, w innej wersji, gospodarz uważa, że nawet jeśli komuś nie smakuje, ma zjeść bez mrugnięcia okiem, bo kucharz się napracował ("ja się tak starałam, narobiłam a ty marudzisz").

    Jeszcze inaczej: "przygotował coś wspaniałego (...) jednak nie udało się", czyli "dzieło" nie było aż tak wspaniałe, jak autor myślał i w co głęboko wierzył ("moje uczucia zostały zranione!")

    Tak myślałam, że za tym wszystkim stoi zranione ego gotującego oraz utrata jego władzy nad kubkami smakowymi jedzących jego dania smile


  • bo_ob 11.03.19, 12:22
    Istnieje coś takiego, jak autorska kuchnia. Polega ona na tym, że kucharka wymyśla danie, jakiego dotychczas nie było i wtedy tylko ona wie, jak ma ono smakować. Wtedy wara innym od przypraw. Najwyżej niech nie jedzą.

    Jeśli jednak ktoś podaje na stół pomidorową, nie ma prawa oczekiwać, że wszystkim jej zupa będzie tak samo smakować, więc tu podanie przypraw powinno być obowiązkowe i ich brak na stole świadczy bardzo źle o kucharce. A więc goście mogą "wziąć na luz" i prosić o sól smile
  • aqua48 11.03.19, 12:38
    bo_ob napisała:

    > Istnieje coś takiego, jak autorska kuchnia. Polega ona na tym, że kucharka wymy
    > śla danie, jakiego dotychczas nie było i wtedy tylko ona wie, jak ma ono smakow
    > ać. Wtedy wara innym od przypraw. Najwyżej niech nie jedzą.
    > Jeśli jednak ktoś podaje na stół pomidorową, nie ma prawa oczekiwać, że wszystk
    > im jej zupa będzie tak samo smakować, więc tu podanie przypraw powinno być obow
    > iązkowe

    Ja mam inne zdanie - jeśli przyjmuję od kogoś zaproszenie to właśnie zakładam, że kuchnia będzie autorska.
    A autorskich pomidorowych jadłam już wiele, każda smakowała inaczej. Były to gęste zupy krem i takie bardziej jak rosół, z ryżem, z makaronem, z kluseczkami, pasztecikiem, lanym ciastem, a nawet z ziemniakami. Z koncentratu, passaty i ze świeżych pomidorów, zupy tradycyjne, wegańskie i mięsne, lub na wywarze rybnym, łagodne - z odrobiną cukru i kwaskowate, a także ostre z chili i czosnkiem. I dobrze.
    A taką jaką robiła moja Mama robię sobie w domu.
  • bo_ob 11.03.19, 12:49
    aqua48 napisała:

    > Ja mam inne zdanie - jeśli przyjmuję od kogoś zaproszenie to właśnie zakładam,
    > że kuchnia będzie autorska.
    > A autorskich pomidorowych jadłam już wiele

    Inaczej rozumiemy pojęcie "kuchnia autorska". Według mojej definicji znana wszystkim zupa pomidorowa nie jest daniem autorskim, tylko są różne wersje tej zupy - tak zresztą jak różne wersje mielonych a nawet owsianki. Są to dania popularne, które każdy ma prawo sobie dosmaczyć wedle indywidualnych potrzeb.
    Znajduję podobieństwo do sukienek z sieciówek. Możemy poprawiać.

    Autorskie dania, jakie ostatnio jadłam to pierożki z bażanta i czipsy z kaszy jaglanej. Potrawy od zera wymyślone przez kucharza. Nie śmiałabym doprawić.
    Znajduję podobieństwo do sukienek od projektanta. Nie poprawiamy.
  • verdana 11.03.19, 15:24
    Czyli te wszystkie stołowe solniczki i pieprzniczki, obecne w wersjach od najtańszych, do niezwykle drogich, pojemniki na ocet, oliwę itd wykupują wyłącznie ludzie źle wychowani? Dosolenie potrawy - poza wyjątkowymi sytuacjami - nie jest oznaką, że potrawa nam nie smakuje, tylko oznaką, ze solimy nieco wiecej. Podobnie jak posłodzenie herbaty czy kawy podanej na stół. Ogólnie przyjmuje sie, zę ludzie lubią potrawy bardziej lub mniej słone i dosalają je sobie we własnym zakresie - stąd sól na stole w restauracjach. Dlatego też nie podaje sie słodkiej kawy czy herbaty. Osoby, które dosolenie potrawy postrzegają jako krytyke własnej kuchni, nie mogą byc osobami sympatycznymi. Dlaczego? Dlatego, ze uznają sie za osoby doskonałe, które gotują tak, że wszystkim bez wyjątku własnie to musi idealnie pasować. Posolenie odczytują nie jako "Marek soli wiecej niż ja", tylko jako "Marek uznał, ze moja potrawa jest niejadalna", albo "Marek nie umie docenić prawdziwie dobrej kuchni", albo "Marek chce mnie pouczyć , jak należy gotować". Wszystkie te osoby mają jakiś powazny kłopot z samooceną i oceną intencji innych osób - postrzegają najbardziej banalne działania jako atak na siebie.
    Może są takie osoby, ja jednak wolę te, które mówią "Ej, nie masz tam gdzieś soli", albo "Przepraszam, czy moglaby pani podać cukier, bo ja słodzę".
  • asia.sthm 11.03.19, 16:05
    Ta awersja do uzywania przypraw w gosciach pochodzi pewnie z czasow kiedy przyprawy byly jednym z najdrozszch towarow na swiecie, szczegolnie te sprowadzane z odleglych stron - pieprz chociazby. Dlatego nie wypadalo gospodarza narazac na ekstra koszty dopominajac sie o wiecej lub chociazby z prostej przyczyny - nie bylo juz wiecej.
    Teraz to bez sensu - nie sypiemy przeciez szafranem z solniczki lecz sola.

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • bo_ob 11.03.19, 16:11
    Obie jesteście świetne smile))

    Do tego, co napisała Asia dodam, że przecież cukiernice były zamykane na kluczyk, więc nawet cukiernica na stole nie znaczyła, że każdy gość może sobie dowolnie posłodzić smile
  • asia.sthm 11.03.19, 16:20
    Zamykane na kluczyk cukiernice po to zeby sluzba nie kradla - jak przychodzili goscie, ci lepsi, odkluczalo sie cukiernice osobiscie. Bylo to wyrazem okazywania specjalnych wzgledow, zobowiazywalo tez do lepszego traktowania w wypadku rewizyty.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • bo_ob 11.03.19, 16:32
    Ale czy gość mógł poprosić o kluczyk do cukiernicy stojącej na stole?
    Co by usłyszał w odpowiedzi, gdyby spytał? Że kluczyk zaginął? smile
  • asia.sthm 11.03.19, 16:38
    Dawalo sie wtety inny kluczyk - oj, cos sie zacielo, zamek sie zacial, bardzo mi przykro. Na nastepna wizyte zreperujemy.

    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • bene_gesserit 11.03.19, 19:10
    bo_ob napisała:

    > Ale czy gość mógł poprosić o kluczyk do cukiernicy stojącej na stole?
    > Co by usłyszał w odpowiedzi, gdyby spytał? Że kluczyk zaginął? smile

    Zamknięta cukiernica stała w kredensie. Kiedy wędrowała na stół, była otwarta, żeby było na bogato.




    --
    ~herbatka u pani Dulskiej~
  • bene_gesserit 11.03.19, 19:09
    asia.sthm napisała:

    > Ta awersja do uzywania przypraw w gosciach pochodzi pewnie z czasow kiedy przyp
    > rawy byly jednym z najdrozszch towarow na swiecie, szczegolnie te sprowadzane z
    > odleglych stron - pieprz chociazby. Dlatego nie wypadalo gospodarza narazac na

    Otoż to, sól kiedyś kosztowała przecież krocie (stąd zresztą popularny przesąd, że rozsypana sól oznacza nieszczęście - oznaczała, bo każdy gram to były bardzo konkretne pieniądze).

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • asia.sthm 11.03.19, 20:01
    > (stąd zresztą popularny przesąd, że rozsypana sól oznacza nieszczęście ...>

    Wszystkim przyprawom, zarowno tym miejscowym, jak i egzotycznym, przypisywano dawniej znaczenie magiczne. Stosowano je do wyrobu eliksirow, odczyniania urokow i zaklinania rzeczywistosci na rozstaju drog przy pelni ksiezyca.
    Moze to stad bierze sie przekonanie niektorych o nadzwyczajnej mocy nierozwaznie uzytej szczypty soli w cudzym domu? Zrani uczucia gospodyni, skompromituje uzywajacego, krach stosunkow miedzyludzkich spowoduje i koniec swiata murowany

    --
    Stop! Latać tylko prawą stroną
  • bene_gesserit 11.03.19, 21:46
    Może tak.
    Sęk w tym, że jednocześnie mówimy z dumą, że 'żyjemy w XXI wieku' i mamy się za istoty ultraracjonalne. Widzę tu pewną sprzeczność i istotnie, coś jak zarzewie końca świata.

    wink

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • bo_ob 12.03.19, 08:37
    asia.sthm napisała:

    > Wszystkim przyprawom, zarowno tym miejscowym, jak i egzotycznym, przypisywano
    > dawniej znaczenie magiczne. Stosowano je do wyrobu eliksirow, odczyniania uroko
    > w i zaklinania rzeczywistosci na rozstaju drog przy pelni ksiezyca.
    > Moze to stad bierze sie przekonanie niektorych o nadzwyczajnej mocy nierozwazni
    > e uzytej szczypty soli w cudzym domu? Zrani uczucia gospodyni, skompromituje uz
    > ywajacego, krach stosunkow miedzyludzkich spowoduje i koniec swiata murowany


    No dobrze, trochę pożartowałyśmy, trochę podociekałyśmy a konstruktywnych wniosków wciąż nie ma. Pewnie więc, jak zwykle, każdy pozostanie przy swoim zdaniu: jedni przy tym, że najważniejsze są uczucia gotującego, inni - że przyjemność jedzących. Kwestia "człowiek dla zasad czy zasady dla człowieka" pozostanie nierozstrzygnięta smile

  • 10iwonka10 12.03.19, 09:04
    Ja mysle ze nic nie jest czarno bialo - kazda sytauacja bedzie inna I zalezy od relacji I zazylosci pomiedzy gosciem a gospodarzem.
  • ola5488 12.03.19, 10:33
    bo_ob napisała:

    > No dobrze, trochę pożartowałyśmy, trochę podociekałyśmy a konstruktywnych wnios
    > ków wciąż nie ma. Pewnie więc, jak zwykle, każdy pozostanie przy swoim zdaniu:
    > jedni przy tym, że najważniejsze są uczucia gotującego, inni - że przyjemność j
    > edzących. Kwestia "człowiek dla zasad czy zasady dla człowieka" pozostanie nier
    > ozstrzygnięta smile
    >

    Bo to dysputa raczej akademicka w zamyśle wink Ludzie rzadko zmieniają poglądy pod wpływem innych (stety i niestety zarazem). Ja jednak nie traktuję tego jako ,człowiek dla zasad czy zasady dla człowieka", bo według mnie i w jednym i drugim zdaniu chodzi o człowieka i jego uczucia.
  • bo_ob 12.03.19, 10:56
    ola5488 napisała:

    > Ja jednak nie traktuję tego jako
    > ,człowiek dla zasad czy zasady dla człowieka", bo według mnie i w jednym i drug
    > im zdaniu chodzi o człowieka i jego uczucia.

    No nie.
    Albo nos dla tabakiery, albo tabakiera dla nosa.
    Czy tabakierę przykrawamy tak, aby była wygodna dla nosa, czy nos poddajemy operacji plastycznej, aby pasował do tabakiery, która ktoś sobie wymyślił?
    Czy chodzi o to, by potrawa smakowała gościom, czy o to, aby kucharka była zadowolona?

    W uproszczeniu: są to dwa równoległe i równoprawne poglądy i ja sobie nie życzę, żeby ktoś mi mówił, że ponieważ uważam, iż tabakiera dla nosa a potrawy dla gości jestem nietaktowna i źle wychowana.

  • ola5488 12.03.19, 11:04
    Wiesz, ja patrzę na to inaczej. Można mieć swoje zdanie, ale wymaganie aby konia nazywać psem, bo tak mi wygodniej, to jednak nie. Według mnie uczucia gospodarza nie są mniej ważne niż gościa.
    Kto Ciebie nazwał źle wychowaną, Bo?
  • bo_ob 12.03.19, 11:16
    ola5488 napisała:

    > Wiesz, ja patrzę na to inaczej.

    Wiem.

    > Kto Ciebie nazwał źle wychowaną, Bo?

    Ten, kto napisał "Demonstrowanie u kogoś swego "innego" gustu jest nietaktowne." Czyli jeśli niekiedy ładnie proszę o tę sól, jestem nietaktowna, czyli źle wychowana. Na szczęście w Twoim domu nie musiałabym o nią prosić, bo sól byłaby na stole smile

  • ola5488 12.03.19, 11:19
    bo_ob napisała:

    > Ten, kto napisał "Demonstrowanie u kogoś swego "innego" gustu jest nietaktowne.
    > " Czyli jeśli niekiedy ładnie proszę o tę sól, jestem nietaktowna, czyli źle wy
    > chowana. Na szczęście w Twoim domu nie musiałabym o nią prosić, bo sól byłaby n
    > a stole smile

    Duży nacisk jest na słowo ,,demonstrowanie", które chyba dla was obu znaczy co innego.
  • bo_ob 12.03.19, 11:21
    ola5488 napisała:

    > Duży nacisk jest na słowo ,,demonstrowanie", które chyba dla was obu znaczy co
    > innego.

    To "demonstrowanie " wymyśliła, czyli wyssała z palca Aqua, wszyscy inni pisali o prośbie. widocznie dla Aquy prośba o sól to demonstracja.
  • asia.sthm 12.03.19, 11:32
    bo_ob napisała:
    > No dobrze, trochę pożartowałyśmy, trochę podociekałyśmy a konstruktywnych wnios-
    > ków wciąż nie ma.

    No tak, czlowiek naszarpal sie na prozno i jeszcze ciegi zbiera big_grin
    Konstruktywny wniosek moze byc taki: nie syp solą w oczy blizniego swego.
    big_grin
    --
    http://1.bp.blogspot.com/-P2HXVmRDoW4/VYrC3IqVzPI/AAAAAAAAB6o/0VKo6vEbt6I/s1600/linia_ozdobna.gif
  • bo_ob 12.03.19, 11:36
    asia.sthm napisała:


    > No tak, czlowiek naszarpal sie na prozno i jeszcze ciegi zbiera big_grin
    > Konstruktywny wniosek moze byc taki: nie syp solą w oczy blizniego swego.
    > big_grin

    I nie pieprz bez sensu smile
  • asia.sthm 12.03.19, 11:44
    No tak, pieprz drozszy. Szafranić tez nie bede.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • bene_gesserit 12.03.19, 19:49
    bo_ob napisała:

    > No dobrze, trochę pożartowałyśmy, trochę podociekałyśmy a konstruktywnych wnios
    > ków wciąż nie ma. Pewnie więc, jak zwykle, każdy pozostanie przy swoim zdaniu:
    > jedni przy tym, że najważniejsze są uczucia gotującego, inni - że przyjemność j
    > edzących. Kwestia "człowiek dla zasad czy zasady dla człowieka" pozostanie nier
    > ozstrzygnięta smile
    >

    Nonieno, jest jeszcze trzecia opcja, środkowa - czyli 'Nikt w miarę stabilny emocjonalnie nie weźmie do siebie faktu, że ktoś dosala jego potrawę. Po prostu pomyśli, że gość ma inny gust, jeśli chodzi o sól. Dlatego nie ma nic złego w dosalaniu.'




    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • minniemouse 13.03.19, 00:30
    bo_ob napisała:
    > No dobrze, trochę pożartowałyśmy, trochę podociekałyśmy a konstruktywnych wniosków wciąż nie ma.

    konstruktywnych wniosków nie ma, ponieważ, niestety, każdy upiera się przy swoim.
    Eksperta który by jednoznacznie rozstrzygnął ten palący wink problem - brak.
    Ja na przykład sugeruje zasadę "żyj i daj żyć", a w tym przypadku moze bardziej adekwatna "żryj i daj żryć" wink czyli to co napisałam na samym początku. i wilk syty i owca najedzona wink

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • bene_gesserit 11.03.19, 19:07
    verdana napisała:

    > Czyli te wszystkie stołowe solniczki i pieprzniczki, obecne w wersjach od najta
    > ńszych, do niezwykle drogich, pojemniki na ocet, oliwę itd wykupują wyłącznie l
    > udzie źle wychowani?

    Nieno, to ma stać i wyglądać. Do oglądania i podziwiania, nie do dotykania. Jeszcze by kto zepsuł.

    Dosolenie potrawy - poza wyjątkowymi sytuacjami - nie jest
    > oznaką, że potrawa nam nie smakuje, tylko oznaką, ze solimy nieco wiecej. Podo
    > bnie jak posłodzenie herbaty czy kawy podanej na stół.

    Pisze o tym tu chmara dyskutantów, ale ileśtam razy to się rozbiło o mini-wykład o manierach, zasadach i dbaniu o subtelne ego kucharki. Jakby sam fakt, że ktoś ugotował obiad lub kolacje dla innych świadczył o niebotycznym poziomie neurotyzmu. Bardzo chciałabym zobaczyć badania, które to uzasadniają.


    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • madzioreck 12.03.19, 03:17
    aqua48 napisała:


    > A autorskich pomidorowych jadłam już wiele, każda smakowała inaczej. Były to gę
    > ste zupy krem i takie bardziej jak rosół, z ryżem, z makaronem, z kluseczkami,
    > pasztecikiem, lanym ciastem, a nawet z ziemniakami. Z koncentratu, passaty i z
    > e świeżych pomidorów, zupy tradycyjne, wegańskie i mięsne, lub na wywarze rybny
    > m, łagodne - z odrobiną cukru i kwaskowate, a także ostre z chili i czosnkiem.
    > I dobrze.
    > A taką jaką robiła moja Mama robię sobie w domu.

    Dodatek soli nie zrobi z pomidorowej z ryżem zupy kremu ani zupy z makaronem, więc już pojechałaś któryś raz z tym, że jak dosolisz, to będzie identycznie jak w domu suspicious
  • ola5488 12.03.19, 07:43
    Ale ten wątek zmienia się w nagonkę, nie bardzo widzę w tym cel... Dużo się mówi o szacunku do drugiego człowieka i jego poglądów.
  • aqua48 12.03.19, 08:10
    ola5488 napisała:

    > Ale ten wątek zmienia się w nagonkę, nie bardzo widzę w tym cel... Dużo się mów
    > i o szacunku do drugiego człowieka i jego poglądów.

    Olu, nie zauważyłaś że na tym forum od pewnego czasu większość wątków zmierza do nagonki na każdego kto jest przeciwnego zdania niż kilka pasywno-agresywnych osób, które wręcz do furii doprowadza, że ktoś śmie im się przeciwstawić? Przy całkowitym braku reakcji moderacji, która czasami tylko piśnie coś nieśmiało kiedy i ją taki bezpardonowy atak spotka, lub oberwie odłamkiem. Przykre to.
  • znana.jako.ggigus 12.03.19, 09:39
    serio, ty to piszesz? Ty, ktora napisalas innym, ze ich poglady to bzdury, ty, ktora manipulujesz chetnie, nadajesz - nieproszona etykietki i strofujesz? serio?

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aqua48 12.03.19, 11:23
    znana.jako.ggigus napisała:

    > serio, ty to piszesz? Ty, ktora napisalas innym, ze ich poglady to bzdury,

    Nie poglądy, tylko nieprawdziwe informacje.


  • znana.jako.ggigus 12.03.19, 11:36
    Manipulujesz.

    Napisalas , komentujac wypowiedzi innych - to bzdury

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ola5488 12.03.19, 10:28
    aqua48 napisała:

    > Olu, nie zauważyłaś że na tym forum od pewnego czasu większość wątków zmierza d
    > o nagonki na każdego kto jest przeciwnego zdania niż kilka pasywno-agresywnych
    > osób, które wręcz do furii doprowadza, że ktoś śmie im się przeciwstawić? Przy
    > całkowitym braku reakcji moderacji, która czasami tylko piśnie coś nieśmiało ki
    > edy i ją taki bezpardonowy atak spotka, lub oberwie odłamkiem. Przykre to.

    Tak, to jest rzeczywiście przykre i ja sama coraz rzadziej mam chęć się udzielać. Dyskusje z definicji mają służyć wymianie poglądów, wzajemnemu wzbogacaniu, zrozumieniu i rozwijaniu empatii wobec drugiego człowieka. Mam nadzieję, że większość ma jednak serdecznie dosyć ,,dyskusji", które z definicji mają na celu dokopanie innym, obrażenie czy deprecjonowanie poglądów. Ja się temu sprzeciwiam.
  • asia.sthm 12.03.19, 10:57
    aqua48 napisała:


    > Olu, nie zauważyłaś że na tym forum od pewnego czasu większość wątków zmierza d
    > o nagonki na każdego kto jest przeciwnego zdania niż kilka pasywno-agresywnych
    > osób, które wręcz do furii doprowadza, że ktoś śmie im się przeciwstawić? Przy
    > całkowitym braku reakcji moderacji, która czasami tylko piśnie coś nieśmiało ki
    > edy i ją taki bezpardonowy atak spotka, lub oberwie odłamkiem. Przykre to.

    Aquo, stosujesz radykalizm i generalizujesz - zdajesz sobie z tego sprawe?
    Nie kazdy da sie nabrac. Przykrym jest to, ze nie doceniasz oponentow.

    --
    po prostu.
  • ola5488 12.03.19, 11:06
    asia.sthm napisała:

    >
    > Aquo, stosujesz radykalizm i generalizujesz - zdajesz sobie z tego sprawe?
    > Nie kazdy da sie nabrac. Przykrym jest to, ze nie doceniasz oponentow.
    >

    Asiu, ale Twój ton często jest agresywny i napastliwy, w moim odczuciu. Dziwi mnie, że zarzucasz to innym. I nie piszę tego, aby Cię urazić. Takie jest moje odczucie, zupełnie z boku.
  • asia.sthm 12.03.19, 11:22
    > Asiu, ale Twój ton często jest agresywny i napastliwy, w moim odczuciu.

    Olu, szkoda ze tak mnie odbierasz - zarowno w mowie jak i w pismie uzywa sie najrozniejszych srodkow wyrazu, ja nie umiem owijac w bawelne kiedy mam cos do zakomunikowania, nie stosuje aluzji czy insynuacji - ja jestem prosty czlowiek i lubie jasnosc wypowiedzi. Ze nie zawsze brzmi to grzecznie dla delikatnych uszu (Korcia zaraz zarzuci, ze uszami sie nie czyta), byc moze. Pozorowana grzecznosc w wyborze slow to odmiana falszu.

    --
    po prostu, prosto z mostu...
  • ola5488 12.03.19, 11:35
    asia.sthm napisała:

    > Olu, szkoda ze tak mnie odbierasz - zarowno w mowie jak i w pismie uzywa sie na
    > jrozniejszych srodkow wyrazu, ja nie umiem owijac w bawelne kiedy mam cos do za
    > komunikowania, nie stosuje aluzji czy insynuacji - ja jestem prosty czlowiek i
    > lubie jasnosc wypowiedzi. Ze nie zawsze brzmi to grzecznie dla delikatnych uszu
    > (Korcia zaraz zarzuci, ze uszami sie nie czyta), byc moze. Pozorowana grzeczno
    > sc w wyborze slow to odmiana falszu.
    >

    Wiem, że to co czytamy jest subiektywne - jeden odczyta całkowicie neutralne zdanie tak, drugi inaczej. Biorę na to poprawkę wink No moje odczucia są takie, wpływu na nie nie mam.
    Ale całkowicie nie zgadzam się z tym, że grzeczność w wysławianiu się to jest fałsz. Jeśli spotykam człowieka głupiego, który uważa że zawsze ma rację i jest nieomylny, to go nie nazywam głupim czy ograniczonym, waląc tą ,,moją" prawdą między oczy. Jeśli za grzeczność uważasz to mówienie prawdy dosadnie, to mamy inne podejście.
  • asia.sthm 12.03.19, 12:17
    ola5488:
    > Ale całkowicie nie zgadzam się z tym, że grzeczność w wysławianiu się to jest fałsz.

    Pozorowana grzecznosc, pozorowana. Mozna zjadliwie wysyczec same grzeczne slowa, mozna uzyc wazeliny do wypowiedzania kazdej podlosci, mozna delikatnymi slowy tak kogos ponizyc, ze w piety pojdzie. Mozna tez pozniej bezczelnie sie tego wyprzec, bo przeciez nie bylo wulgarnych slow. Tanie chwyty to sa - takie "biale rekawiczuszki" na pokaz.

    --
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/06/linia-ozdobna_www-margonem-pl.gif
  • ola5488 12.03.19, 12:29
    asia.sthm napisała:

    > Pozorowana grzecznosc, pozorowana. Mozna zjadliwie wysyczec same grzeczne slowa
    > , mozna uzyc wazeliny do wypowiedzania kazdej podlosci, mozna delikatnymi slowy
    > tak kogos ponizyc, ze w piety pojdzie. Mozna tez pozniej bezczelnie sie tego w
    > yprzec, bo przeciez nie bylo wulgarnych slow. Tanie chwyty to sa - takie "biale
    > rekawiczuszki" na pokaz.
    >

    Asiu, ale Ty to ,,syczenie" na forum widzisz? Zgadzam się, że czasem ktoś może zadać celny cios przy użyciu ironii i pozornie neutralnych słów. Nie jest moim celem nakręcanie dyskusji personalnych, w temacie "solenia potraw w gościach" naprawdę trudno mówić o radykalizmie. Po prostu inne zdania.
  • bo_ob 12.03.19, 12:39
    ola5488 napisała:

    > w temacie "solenia potraw w gościach" n
    > aprawdę trudno mówić o radykalizmie. Po prostu inne zdania.

    Gdyby były to inne zdania, to nie byłoby problemu. Pani A napisałaby "nie solę w gościach, bo uważam, że [...]", pani B napisałaby, że soli, bo [...] itp.
    Ale tu pani A. pisze, że proszenie o sól jest wyrazem braku wychowania, więc pani B jest źle wychowana.

    Dlatego zrobiło się niemiło, nie dlatego, że jedna prosi o sól a inna nie.




  • znana.jako.ggigus 12.03.19, 12:49
    i wyrazem demontracji goscia wobec gospodarza, ruina imidzu gospodarza. Nie tylko tu o dobre wychowanie chodzi, ale o urazy i mikrotraumy

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • ola5488 12.03.19, 12:56
    bo_ob napisała:

    > Gdyby były to inne zdania, to nie byłoby problemu. Pani A napisałaby "nie solę
    > w gościach, bo uważam, że [...]", pani B napisałaby, że soli, bo [...] itp.
    > Ale tu pani A. pisze, że proszenie o sól jest wyrazem braku wychowania, więc pa
    > ni B jest źle wychowana.
    >
    > Dlatego zrobiło się niemiło, nie dlatego, że jedna prosi o sól a inna nie.

    To prawda, można było to ująć delikatniej. Ale nadal za takie a nie inne poglądy i zasady nie wiesza się na szubienicy (nawet forumowej) ani nie wyzywa od ,,kija" w wiadomym miejscu. Ja też nie solę w gościach, pisałam już dlaczego.
  • bo_ob 12.03.19, 13:04
    ola5488 napisała:


    > To prawda, można było to ująć delikatniej. Ale nadal za takie a nie inne pogląd
    > y i zasady nie wiesza się na szubienicy (nawet forumowej) ani nie wyzywa od ,,k
    > ija" w wiadomym miejscu.

    Nikt tutaj nikogo na wirtualnej szubienicy nie wieszał. Niektórym po prostu nie podobał się autorytarny, "wyższościowy" i przemądrzały ton innych rozmówców, co też skrytykowali. To, że ktoś robi z siebie ofiarę nie znaczy, że tą ofiarą faktycznie jest.


  • bo_ob 12.03.19, 13:13
    ola5488 napisała:

    > Ja też nie solę w gościach, pisałam już dlaczego.

    Tak. Ale dziwnym trafem nikt tu do ciebie żadnych pretensji nie ma. Ciekawe dlaczego smile
  • asia.sthm 12.03.19, 13:15
    ola5488:
    >To prawda, można było to ująć delikatniej. Ale nadal za takie a nie inne poglądy i zasady nie wiesza się na szubienicy
    >cryingnawet forumowej) ani nie wyzywa od ,,kija" w wiadomym miejscu. Ja też nie solę w gościach, pisałam już dlaczego.

    Olu, cos okropnie pokrecilas z ta szubienica, okropnie. To ja napisalam, ze niektore przestarzale zasady nalezy nie zawiesic wedlug propagowanej tu metody, na kolku - a wyslac je na szubienice. Zasady!!!! a nie kogos za poglady. !!!!!
    Skad ci to przyszlo glowy i dlaczego tylko jedno slowo z calej wypowiedzi zapadlo ci w pamiec.
    Teraz widze dlaczego nie podoba ci sie ton moich wypowiedzi skoro zapamietujesz tylko pojedyncze slowa, a nie przekaz.
    Rece opadaja sad

    --
    - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach!
  • ola5488 12.03.19, 14:33
    asia.sthm napisała:

    > Olu, cos okropnie pokrecilas z ta szubienica, okropnie. To ja napisalam, ze nie
    > ktore przestarzale zasady nalezy nie zawiesic wedlug propagowanej tu metody, n
    > a kolku - a wyslac je na szubienice. Zasady!!!! a nie kogos za poglady. !!!!!
    > Skad ci to przyszlo glowy i dlaczego tylko jedno slowo z calej wypowiedzi zapad
    > lo ci w pamiec.
    > Teraz widze dlaczego nie podoba ci sie ton moich wypowiedzi skoro zapamietujesz
    > tylko pojedyncze slowa, a nie przekaz.
    > Rece opadaja sad
    >

    Asiu, widzisz może to skrzywienie zawodowe, ale bardzo dbam o precyzję języka. Sama napisałaś, że słowa może zranić, może być ironiczne czy dotkliwie poniżyć MIMO że wulgarne nie jest. Ale nie ma co drążyć tematu, wracajmy do sv wink wink
  • asia.sthm 12.03.19, 15:36
    ola5488:
    >Asiu, widzisz może to skrzywienie zawodowe, ale bardzo dbam o precyzję języka. Sama napisałaś, że słowa może zranić, >może być ironiczne czy dotkliwie poniżyć MIMO że wulgarne nie jest. Ale nie ma co drążyć tematu, wracajmy do sv wink wink

    Olu, moje zdanie ze slowem "szubienica" bylo bardzo precyzyjne, powtorzylam je jeszcze raz, tez precyzyjnie - dwa razy nie zadbalas o precyzyjne odczytanie precyzyjnie sformulowanego krotkiego tekstu.
    Teraz bagatelizujesz piszac, cyt: "Ale nie ma co drążyć tematu, wracajmy do sv wink wink"
    Moje zdanie jest takie: puszczenie dwoch oczek nie pomoglo, niesmak pozostal, przestalas byc wiarygodna.

    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • ola5488 12.03.19, 15:46
    asia.sthm napisała:

    > Olu, moje zdanie ze slowem "szubienica" bylo bardzo precyzyjne, powtorzylam je
    > jeszcze raz, tez precyzyjnie - dwa razy nie zadbalas o precyzyjne odczytanie pr
    > ecyzyjnie sformulowanego krotkiego tekstu.
    > Teraz bagatelizujesz piszac, cyt: "Ale nie ma co drążyć tematu, wracajmy do sv
    > wink wink"
    > Moje zdanie jest takie: puszczenie dwoch oczek nie pomoglo, niesmak pozostal, p
    > rzestalas byc wiarygodna.
    >

    Asiu, ja nie odnoszę się do żadnego z Twoich postów i nie odnosiłam się. A słowo ,,szubienica" ma pejoratywny wydźwięk. Ty przyjęłaś, że cytuję Ciebie? Nie lubię przepychanek słownych, braku precyzji i polemizowania z emocjami wink
  • asia.sthm 12.03.19, 15:54
    Olu, podaj mi kto jeszcze w ostatnich watkach uzyl tej nieszczesnej szubienicy, a szczegolnie w znaczeniu zeby kogos o odmiennych pogladach wyslac na szubienice.
    Nie brnij juz, oczekiwalam moze nie przeprosin ale chociazby prostego: uppps, cos mi sie po...zajaczkowalo - mowiac trywialnie, albo salonowo: pomylilo.

    --
    Gdyby nos Kleopatry był trochę krótszy, cały świat wyglądałby inaczej.
  • ola5488 12.03.19, 15:57
    asia.sthm napisała:

    > Olu, podaj mi kto jeszcze w ostatnich watkach uzyl tej nieszczesnej szubienicy,
    > a szczegolnie w znaczeniu zeby kogos o odmiennych pogladach wyslac na szubieni
    > ce.
    > Nie brnij juz, oczekiwalam moze nie przeprosin ale chociazby prostego: uppps,
    > cos mi sie po...zajaczkowalo - mowiac trywialnie, albo salonowo: pomylilo.
    >

    Asiu, nie czytam każdego wątku ani każdego wpisu. To nie była z mojej strony żadna aluzja ani nawiązanie. Nic mi się nie pomyliło, użyłam tego określenia zupełnie spontanicznie. Jasne, że masz prawo nie wierzyć. A w którym wątku tak napisałaś w ogólności? Teraz to trochę kuriozalne zwyczajnie.
  • bo_ob 12.03.19, 15:44
    ola5488 napisała:

    > wracajmy do sv wink wink

    Wracając do sv powinnaś Asię przeprosić, moim zdaniem.
  • ola5488 12.03.19, 15:47
    bo_ob napisała:

    > ola5488 napisała:
    >
    > > wracajmy do sv wink wink
    >
    > Wracając do sv powinnaś Asię przeprosić, moim zdaniem.

    Dlaczego tak uważasz?
  • bo_ob 12.03.19, 15:49
    ola5488 napisała:

    > Dlaczego tak uważasz?

    Dlatego, że pisząc "Ale nadal za takie a nie inne poglądy i zasady nie wiesza się na szubienicy (nawet forumowej)" napisałaś nieprawdę, co jest do sprawdzenia.
  • ola5488 12.03.19, 15:51
    bo_ob napisała:

    > Dlatego, że pisząc "Ale nadal za takie a nie inne poglądy i zasady nie wiesza s
    > ię na szubienicy (nawet forumowej)" napisałaś nieprawdę, co jest do sprawdzenia
    > .

    Bo, ja nie cytowałam i nie cytuję nikogo. Użyłam tego zdania nie na podstawie czyjejś wypowiedzi (teraz się dowiaduję, że Asi?), ale w kontekście dyskusji. I to moje zdanie, bo tej wypowiedzi Asi nawet nie kojarzę. Czy to słowo jest dla was zbyt dosadne?
  • bo_ob 12.03.19, 15:58
    ola5488 napisała:

    > Bo, ja nie cytowałam i nie cytuję nikogo. Użyłam tego zdania nie na podstawie c
    > zyjejś wypowiedzi (teraz się dowiaduję, że Asi?), ale w kontekście dyskusji. I
    > to moje zdanie, bo tej wypowiedzi Asi nawet nie kojarzę. Czy to słowo jest dla
    > was zbyt dosadne?

    Słowo nie jest zbyt dosadne. Tyle, że nie jest prawdą jakoby ktokolwiek tu wieszał wirtualnie kogoś na szubienicy, co napisałaś wprost. Nie zacytowałaś, to prawda, ale streściłaś Asi wpis niezgodnie z prawdą.
  • ola5488 12.03.19, 16:01
    bo_ob napisała:

    > Słowo nie jest zbyt dosadne. Tyle, że nie jest prawdą jakoby ktokolwiek tu wies
    > zał wirtualnie kogoś na szubienicy, co napisałaś wprost. Nie zacytowałaś, to pr
    > awda, ale streściłaś Asi wpis niezgodnie z prawdą.

    Nie znam tego wpisu Asi, tak jak nie czytam wszystkich wpisów i wątków. Zbieżność, a nie aluzja. Jak mi pokażecie ten wpis to się przekonam, czy rzeczywiście tak podobnie nam wyszło. Ja tego wpisu Asi po prostu nie znam. To tyle z mojej strony.
  • bo_ob 12.03.19, 16:06
    ola5488 napisała:

    > Nie znam tego wpisu Asi, tak jak nie czytam wszystkich wpisów i wątków.

    OK.można uznać to za nieporozumienie. Niemniej jednak mimowolnie jego ofiarą stała się Asia. Tak więc, moim zdaniem, należą jej się przeprosiny od osoby, która jest autorką nieporozumienia smile