Dodaj do ulubionych

Składka na wspólne sprzątanie mieszkania

12.03.19, 12:37
Cześć,
zacząłem nowy semestr studiów (3 tygodnie temu)w mieszkaniu z nieznajomymi osobami. W sumie jest nas dziewięcioro. Dobrze się dogadywaliśmy, po ludzku.

Pojawił się jednak problem (utrzymanie czystości). O ile nikomu z nas nie przeszkadza plamka na stole czy kurz na schodach (są dyżury co tydzień a ciężko utrzymać idealny porządek przy tylu osobach) o tyle właściciel zagroził, że jeśli przy następnej jego wizycie nie będzie czysto to wynajmie firmę sprzątającą i obciąży kosztami osoby, które mają akurat dyżur. Jego interes w tym jest taki, że chce wywrzeć dobre wrażenie na nowych osobach które przychodzą oglądać mieszkanie. Jestem tu nowy, ale z tego co wiem to nie jest to pierwszy raz i kilka razy wyraźnie upominał osoby tu mieszkające, żeby bardziej dbać o czystość. Z drugiej strony wszyscy byliśmy zgodni, że miło by było z jego strony gdyby uprzedził dzień wcześniej gdy zamierza przyjść z potencjalnym najemcą, wtedy odświeżylibyśmy kuchnię, łazienki i korytarz.

Tak się stało, że któregoś dnia właściciel po prostu przyszedł z wynajętą panią do mieszkania i ją tu zostawił. Ona zrobiła swoje, a właściciel przysłał nam rachunek (220zł). Dyżur akurat miały dwie dziewczyny.

I teraz do rzeczy: chłopak jednej z nich poinformował, że dziewczyny zapłaciły już tę kwotę i robimy zrzutkę po równo. Nie podoba mi się ten pomysł z dwóch powodów: po pierwsze ja bym w ogóle właścicielowi tych pieniędzy nie przelewał, a przynajmniej nie tak szybko i rozpoczął od odmowy i negocjacji. Po drugie, właściwie ten tydzień nie jest pod moim dyżurem i nie muszę się do tego dokładać. Sprawa dziewczyn, żeby sprzątały w danym tygodniu.

Z drugiej strony każdy sprząta w weekend a jak właściciel przyjdzie w czwartek czy piątek to siłą rzeczy jest brudno (bo minęło 5 czy 6 dni od ostatniego sprzątania). Też byłbym w takiej samej sytuacji, gdyby był mój tydzień a właściciel przyszedł w czwartek czy piątek. Nie chcę też się wypinać na dziewczyny.
Atmosfera w mieszkaniu od tamtego czasu jest nieciekawa, każdy wypomina innym nawzajem niepozmywane talerze, buty na korytarzu itp. byle tylko utrzymać większy porządek.

25zł to nie grosze, bardziej pytam o poprawne zachowanie w takiej sytuacji.

Dzięki z góry smile
Edytor zaawansowany
  • znana.jako.ggigus 12.03.19, 12:48
    moze zrobcie tygodniowe dyzury, bo rzeczywiscie sprzatanie w piatek, to oznacza balagan w nast. czwartek.
    ja bym sie na twoim miejscu raz zlamala, zaplacila solidarnie ze wszystkimi. A potem trzeba ustalic przyczyne czyli czy np nie trzeba sprzatac czesciej

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • anula36 12.03.19, 14:07
    przy takim tlumie to trzeba po protu koniecznie sprzatac czesciej , 3 dniowe czy tygodniowe dyzury i codziennie sie ogarnia bo inaczej sytuacja bedzie sie powtarzac, a kwas bedzie coraz wiekszy.
    Druga sprawa co to znaczy - nie bedzie czysto wg wlasciela- niech jasno wypunktuje co ma zawsze blyszczec.
    A moze zamiast dyzurow zrzutka 25 zl na tydzien na sprzatanie i niech sie pan wlasciel handryczy z pania sprzatajaca?
  • aqua48 12.03.19, 15:36
    Gdyby każdy z wynajmujących sprzątał po kolei, ale codziennie to dyżury byłyby co 9 dni, a w mieszkaniu na co dzień mielibyście czysto.
  • bo1 12.03.19, 16:39
    Oczywiście, że tak. Przy 9 osobach sprzątanie tylko raz na tydzień to za przeproszeniem kpiny. Nie dziwię się, że właściciel ma zastrzeżenia. Zrzucić się na zapłacenie owych 220 złotych wypada, bo wynajęta pani sprzątała też bałagan założyciela wątku. A następnie ułożyć grafik sprzątania codziennego.
  • kora3 12.03.19, 16:55
    Też tak sądzę, przy tylu ludziach sprzątanie raz w tygodniu oznacza najpewniej wielki nieład, który jak słusznie podejrzewa właściciel, moze zniechęcać potencjalnych kolejnych chętnych do wynajęcia.

    Inna sprawa to jest taka, że właściciel także nie zachowuje sie dobrze pojawiając się z tymi kolejnymi chętnymi do wynajmu kompletnie bez uprzedzenia. Ci ludzie przecież tam mieszkają, mają prawo do jakiejś odrobiny prywatności i w dobie telefonii komórkowej powinno sie zawiadamiać o takich "wizytach".

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • droch 12.03.19, 18:53
    Zasadniczo najemcy bez jakiś dodatkowych ustaleń nie są zobowiązani do udostępniania lokalu wynajmującemu... Dotyczy to również wizyt wynajmującego z kolejnymi chętnymi do wynajmu.
    Jakla mnie byłoby ok, gdyby wynajmujący płacił mi po 200 zł od takiej wizyty, ponieważ ogranicza to swobodę korzystania przeze mnie z wynajętego lokalu.
    A jeśli dziewczyny zapłaciły, cóż, ich pieniądze, ich sprawa. Dlaczego ktoś ma odpowiadać za ich nietrafione inwestycje?
  • kora3 13.03.19, 08:29
    No własnie Drochu, nurtuje mnie CZY są/były jakieś dodatkowe ustalenia ws. tych "wizyt"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 12.03.19, 22:18
    kora3 napisała:

    > właściciel także nie zachowuje sie dobrze pojawiając się z tymi
    > kolejnymi chętnymi do wynajmu kompletnie bez uprzedzenia.

    Choć zasadniczo zgadzam się co do meritum, to zastanawiam
    się, czy podejście "dzisiaj posprzątajcie, bo przyprowadzę
    następnego naiwnego, a od jutra możecie już mieć bajzel
    as usual" jest fair wobec osoby rozważającej najem.
  • mim_maior 12.03.19, 18:19
    Sytuacja jest absurdalna. Właściciel nie ma prawa regulować zasad sprzątania w lokalu, który wynajął. Jeśli nie odpowiada mu sposób, w jaki najemcy korzystają z mieszkania, ma prawo wypowiedzieć im umowę zgodnie z jej zapisami. Ponadto nie może wchodzić do wynajętego lokalu bez zgody najemcy, a już na pewno nie może przyprowadzać tam osób obcych pod ich nieobecność. Rachunek śmiało można wyrzucić do kosza, zgłosić policji naruszenie miru domowego lub nawet włamanie. A następnie poszukać jakiegoś bardziej sensownego miejsca do mieszkania.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • droch 12.03.19, 18:48
    A to zależy, na co najemcy zgodzili się w umowie o najem lokalu?
  • mim_maior 12.03.19, 18:56
    Zasadniczo można się umówić na różne rzeczy, ale nie wygląda na to, żeby najemcy umawiali się na zaoczne zatrudnienie i opłacanie sprzątaczki big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • aqua48 12.03.19, 19:40
    mim_maior napisała:

    > Zasadniczo można się umówić na różne rzeczy, ale nie wygląda na to, żeby najemc
    > y umawiali się na zaoczne zatrudnienie i opłacanie sprzątaczki big_grin
    >
    Ale może umawiali się na utrzymywanie lokalu w czystości i porządku? Trudno to zrobić jeśli przy 9 osobach mieszkających, korzystających i nie mających zwyczaju zostawiać po sobie porządku od razu, sprząta się raz na tydzień.
  • droch 12.03.19, 20:12
    > Ale może umawiali się na utrzymywanie lokalu w czystości i porządku?

    To bardzo mało precyzyjny zapis. Czy na jego podstawie można dedukować, że np. wszystkie naczynia muszą być zmywane bez zwłoki, a podłoga codziennie froterowana?
    Wydaje się wynajmujący wymaga czegoś znacznie ponad standard w zakresie utrzymania porządku, a to z powodu przyprowadzania kolejnych chętnych do lokalu. Skoro tak, to za zgodą najemców może wynająć serwis sprzątający, ale raczej niech nie oczekuje partycypacji w kosztach.
  • aqua48 13.03.19, 08:26
    droch napisał:

    > To bardzo mało precyzyjny zapis. Czy na jego podstawie można dedukować, że np.
    > wszystkie naczynia muszą być zmywane bez zwłoki, a podłoga codziennie froterowa
    > na?

    Standard taki podstawowy we wspólnym mieszkaniu wymaga regularnego odkurzania, chowania i odkładania rzeczy na swoje miejsce oraz zmywania naczyń po posiłku. A także pozostawiania łazienki po użyciu w stanie nienagannym. To naprawdę nie jest zbyt wiele.


  • mim_maior 12.03.19, 20:37
    Czy jeśli wynajmowałabyś od kogoś mieszkanie, to również uznałabyś za naturalne, że ten przychodzi raz w tygodniu sprawdzać, czy odpowiednio sprzątasz? A jeśli mu się nie spodoba, przysyła sprzątaczkę i obciąża Cię kosztami? Mnie się to nie mieści w głowie, a wynajmowałam w młodości wiele mieszkań i pokoi. Oczywistym było, że normalnie sprzątamy, ale nikt mnie nie nachodził w domu i się w nim nie rządził. Mieszkanie wynajmowane to mieszkanie, do którego się ma normalne, a jedynie trochę ograniczone prawo własności.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • nocnymarek2 12.03.19, 22:29
    mim_maior napisała:

    > Czy jeśli wynajmowałabyś od kogoś mieszkanie, to również
    > uznałabyś za naturalne, że ten przychodzi raz w tygodniu

    Ja nie uznałbym, ale opisywana sytuacja wygląda raczej tak,
    że właściciel nie wynajmuje mieszkania, a jedynie miejsce
    w nim (może łóżka), zachowując kontrolę nad całością.

    Typowe wynajmowanie polega na tym, że jest główny
    najemca, który odpowiada za całość i dobiera sobie ekipę.
    Ale wtedy oczywiście też trzeba sprzątać - odkurzyć na
    Boże Narodzenie i umyć okna na Wielkanoc.
  • bene_gesserit 12.03.19, 20:04
    Nic na gębę.
    Spotkajcie się razem i spiszcie regulamin.
    1. Ten, kto ma dyżur, sprząta generalnie (wymienić, co itd) raz w tygodniu i raz, pobieżnie (znowu - o co chodzi) w środku tygodnia.
    2. Nie zostawiamy butów w przedpokoju.
    3. Itd itd itd.
    Ostatni punkt: kary za niewypełnienie postanowień, na które się wszyscy zgodzili, np - no właśnie - ponoszenie kosztów sprzątaczy wynajętych przez właściciela.
    Kartkę z punktami powiesić na lodówce, podpisaną przez wszystkich, każdy nowy się dostosowuje i podpisuje.

    Jeśli nie ma jasnych zasad, to się trudno dogadać, bo nie ma się do czego odnieść. Każdy ma nieco inne wyobrażenie o tm, co właściwe przy takim układzie. Wyjaśnijcie to sobie raz i na zawsze.

    A za to sprzątanie za dziewczyny bym nie płaciła, licząc się z tym, że mnie spotka to samo, to też nikt się nie złoży.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • droch 12.03.19, 20:15
    Jedna sprawa, na jakiej podstawie najemcy mają *obowiązek* wpuszczania do lokalu serwisu sprzątającego?
  • mim_maior 12.03.19, 20:39
    Najwyraźniej nikt tu nie widzi w tym nic dziwnego. Czy ostatnio zmienił się u nas jakoś drastycznie kodeks cywilny? Coś przegapiłam?

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • droch 12.03.19, 21:08
    No właśnie, Kodeks cywilny to niezły trop. Podpowiedź: zapewnia m.in. ochronę miru domowego.
  • znana.jako.ggigus 13.03.19, 10:45
    tak, ale nie ma co zadzierac z wlascicielem mieszkania.
    Mnie dziwi, ze wlasciciel wpada ot tak na inspekcje. Ale skoroi meiszka tam tyle osob, to pewnie ktos ciagle sie wprowadza i wyprowadza.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • verdana 12.03.19, 20:41
    Pierwszą rzeczą, jaka nalezy zrobić w tej sytuacji, to szukać innego mieszkania. Mieszkanie użytkowane nie nadaje się w 99 przypadkach na 100 do pokazywania bez uprzedzenia potencjalnym najemcom. Najemca nie ma prawa malować po ścianach, ale nie ma tez obowiązku trzymania w szafie swoich ubrań, zmywania bezpośrednio po posiłku i utrzymywania podłóg w stanie nieskalanym 24 godziny na dobę.
  • bene_gesserit 12.03.19, 22:14
    Całkiem możliwe, że to cena wynajmu, a nie fochy właściciela, są tu kluczowe. I w imię tej ceny lokatorzy godzą się na niedogodność utrzymywania porządku.

    --
    cute but psycho. things even out
  • bene_gesserit 12.03.19, 22:12

    (Autor wątku pisze po polsku, ale może opisywać sytuację z totalnego końca świata)

    --
    cute but psycho. things even out
  • beata_ 12.03.19, 22:55
    ... całkiem technicznie i nieco OT.
    Jak to jest, że w mieszkaniu egzystuje już 9 osób, a właściciel nadal je pokazuje kolejnym chętnym. Co to pałac jest, co pomieści niemal nieograniczoną ilość gości/mieszkańców?

    A bliżej tematu - przy tej ilości (lub w domyśle większej) ludzi, idealnym wyjściem byłoby sprzątanie od razu każdy po sobie i nieco częściej niż raz w tygodniu bardziej dokladne sprzątanie części wspólnie użytkowanych. Nie dla właściciela, ale dla siebie samych smile

    ps
    Nadmienię, że może nie tyle jestem osobą pedantyczną, ale mam lekką nerwicę natręctw i irytuje mnie nadmierny bałagan i np (za przeproszeniem) zasyfiona mikrofalówka/kuchenka/zlew, bo komuś nie przyszło do głowy od razu oczyścić, kiedy jeszcze świeże i łatwe do usunięcia.
  • beata_ 12.03.19, 23:00
    O łazience/łazienkach (toalecie/toaletach) zapewne również jakoś tam wspólnych, to ju z nawet myśleć nie chcę. Brrrrr...
  • minniemouse 13.03.19, 02:55
    virtual107 napisał:
    O ile nikomu z nas nie przeszkadza plamka na stole czy kurz na schodach (są dyżury co tydzień a ciężko utrzymać idealny porządek przy tylu osobach) o tyle właściciel zagroził, że jeśli przy następnej jego wizycie nie będzie czysto to wynajmie firmę sprzątającą i obciąży kosztami osoby, które mają akurat dyżur.

    niezależnie od lokalnych przepisów wynajmu, które rzeczywiście mogą zabraniać (i zwykle tak jest) wchodzenia właścicielowi lokalu do mieszkania lokatora, dyktowania mu jak ma mieszkać,
    tu sprawa nieco się komplikuje.
    bo przez jakiekolwiek obustronne wyrażenie zgody (oralnie, pisemnie) na prywatny kontrakt pomiędzy studentami a właścicielem na zatrudnienie sprzątaczki i pokrycie kosztów sprzątania przez studentów, z tego robi sie osobna sprawa nie mająca nic wspólnego z wynajmem lokalu.
    mówiąc jaśniej - to, ze studenci dobrowolnie zgodzili się na zapłacenie za wynajęcie sprzątaczki nie ma nic do rzeczy z pogwałceniem przepisów dotyczących wynajmu lokalu i bezprawnego wchodzenia im do mieszkania.
    są to już dwa osobne i różne kontrakty.
    to, ze właściciel zawarł te druga umowę (o sprzątanie) wchodząc bezprawnie do mieszkanie niekoniecznie moze oznaczać automatycznie unieważnienie owej umowy.

    Studenci bowiem, wygląda na to, wiedzieli i zgodzili się na warunki jakie postawił im właściciel - ze w razie gdy sami nie posprzątają na czas, on zatrudni firmę. wiedzieli zawczasu, co ważne.
    w takim przypadku niestety musza pokryć koszta sprzątania.

    Pytanie, co zrobić w takiej sytuacji?
    no niestety to do czego się wcześniej zobowiązało. i nie ma znaczenia jak kto długo mieszka, tylko jakie zasady obowiązują w miejscu w które sie wchodzi.
    Natomiast, jeśli zasady się nie podobają, mozna je zmienić. świętą racje ma ta/ten co napisał/a ze powinno sie codziennie sprzątać przy takiej ilość osób.
    zróbcie grafik - codziennie dwie osoby coś robią, gdzie-jak-co-czym-kiedy. i po krzyku.

    Wracajac do właściciela. nie ma prawa wchodzić co rusz do mieszkania bez pytania/zawiadomienia i uprzedniej zgody lokatora.
    a już na pewno nie powinien nasyłać sprzątaczek i potem rachunków za nie. różni ludzie różnie mieszkają. są tacy co tona w śmieciach. cóż. płacą za to.
    ale, podkreślam, tu się studenci sami wrąbali wyrażając na to zgodę.

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...
  • znana.jako.ggigus 13.03.19, 10:46
    sa takie domy z malymi pokojami i lazienkami i kuchniami w kortytarzu.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • beata_ 13.03.19, 15:15
    znana.jako.ggigus napisała:

    > sa takie domy z malymi pokojami i lazienkami i kuchniami w kortytarzu.


    No i fajnie - znam to z autopsji smile
    Nadal tylko ciężko mi się wczuć w calą sytuację - 9 "sztuk" JUŻ jest... a może być jeszcze więcej... Ratunkuuuu! Spadałaby stamtąd w podskokach - bez względu na cenę (niską zapewne)

    Dobra, nieważne w końcu - podstawowa sprawa, to nie "syfić" (przepraszam) po sobie.
    I nieistotne czy to dwie osoby, czy "fefnaście"...

  • nowaczek1 13.03.19, 15:09
    Z czystej ciekawości: jak duże to mieszkanie, że mieszka w nim 9 osób? Jedna łazienka?
  • anula36 13.03.19, 16:32
    chyba wiecej, bo cos bylo ze odswiezyliby lazienki.
  • akle2 13.03.19, 21:34
    Heh, dziwne strasznie. Pierwsze primo, że gdyby sprzątanie było cykliczne i staranne, to nie byłoby syfu, które musiałaby usuwać firma sprzątająca. Bo byłoby na bieżąco. Drugie primo, właściciela powinny interesować tylko - kompletność wyposażania (czy nie opyliliście czegoś za fajki na przykład, licząc, że nie zauważy), oraz - ew. zniszczenia. Jeśli coś się rozleje na drewniany parkiet i ten się wypaczy, to już podchodzi pod zniszczenia. Odcisków palców na drzwiczkach szafki kuchennej, albo plam po kawie na stole do zniszczeń raczej bym nie zaliczała.
  • mocno.zdziwiona 14.03.19, 00:08
    <<<Pierwsze primo, że gdyby sprzątanie było cykliczne i staranne, to nie byłoby syfu, które musiałaby usuwać firma sprzątająca. Bo byłoby na bieżąco.<<<

    Uważam, że nie masz racji. U mnie, w gospodarstwie domowym na 2 osoby, po 6 dniach od gruntownego sprzątania przez sprzątaczkę nie jest czysto. Przy 9 osobach nosi się kupa piasku i błota na butach, temu spadną okruszki, tamten zachlapie lustro i nie zauważy, inny zapomni umyć kubka po herbacie. Jedna osoba ogarnia "grubsze" rzeczy, zamiata, myje podłogi, kuchnię i łazienkę, ale nie będzie tego robić codziennie, bo ma też inne obowiązki. W mieszkaniu się po prostu mieszka i żyje, i nie musi przypominać laboratorium. Okruszki czy zapomniany kubek to nie koniec świata, a jeśli ktoś sprzątał w sobotę, to w następny piątek jest już zwyczajnie brudno.
  • koronka2012 14.03.19, 17:41
    akle2 napisała:

    > właściciela powinny interesować tylko - kompletność w
    > yposażania (czy nie opyliliście czegoś za fajki na przykład, licząc, że nie zau
    > waży), oraz - ew. zniszczenia.

    Niezupełnie, bo to właściciel zostaje z syfem. Z własnego doświadczenia - fugi po lokatorach szorowałam parę dni, bo z jasno beżowych zrobiły się czarne. Cóż, przetarcie podłogi mopem nie wystarcza, a do tego sprowadzało się "sprzątanie" w wykonaniu lokatorów. Państwo mieszkający u mnie przez 3 lata nie przetarli kratki wentylacyjnej - cały sufit w łazience pokrył sie grzybem. Dlatego wprowadziłam klauzulę, że mieszkanie ma zostać dokładnie sprzątnięte, w przeciwnym razie obciążę ich kosztami.

    Nie dziwię się panu, że wkurzał go stopień zasyfienia, bo przy tylu osobach i sprzątaniu raz na tydzień mogę to sobie zwizualizować. Naturalnie powinien się zapowiadać.
  • mim_maior 14.03.19, 18:54
    Jak Pan ma takie słabe nerwy, to powinien chyba poszukać mniej stresującego źródła dochodu. A na wypadek zniszczeń i dewastacji (w tym brudu niemożliwego do usunięcia zwykłymi środkami) pobiera się kaucję. Dokładne sprzątnięcie do własnych standardów należy już do właściciela, chyba że w umowie dokładnie (BARDZO dokładnie) opiszę te standardy. Inaczej może sobie obciążać do woli - bezskutecznie.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • bene_gesserit 14.03.19, 19:06
    Znam dwie historie z życia o sprzątaniu po lokatorach, które wielokrotnie przekroczyło wartość kaucji. Wynajmujący mili, grzeczni, dobrze ubrani, z pracą i bez nałogów. Tyle, że brud był taki, że konieczne były remonty.

    --
    ~herbatka u pani Dulskiej~
  • mim_maior 14.03.19, 19:48
    Czyli z zasady robimy lokatorom naloty sanitarno-epidemiologiczne? To się chyba w sądzie (i a rynku) nie obroni smile

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • bene_gesserit 14.03.19, 20:09
    Czyli nic takiego nie napisałam. Po prostu wzruszyła mnie twoja uroczo harcerska wiara w kaucję.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • ann.38 14.03.19, 20:53
    Myślę, ze to nie chodzi o wiarę tylko o to, ze takie są zasady wynajmu. Najemca wpłacając kaucję tez niekoniecznie uroczo i po harcersku wierzy, ze właściciel uczciwie zwróci kaucję jezeli nie będzie podstaw do jej zatrzymania, a płacąc co miesiąc czynsz tez niekoniecznie wierzy, ze właściciel dokona koniecznych napraw w razie potrzeby. Nie znaczy to, ze właściciel moze nachodzić lokatorów i sprawdzać czystość ani ze najemca moze uchylać się od płacenia.
  • mim_maior 15.03.19, 08:37
    W kaucję nie trzeba wierzyć, trzeba ją pobrać w odpowiedniej wysokości. Czyli skalkulować koszty udostępnienia komuś mieszkania. Może będą tak wysokie (bo np. mamy wysokie oczekiwania w zakresie czystości i zaangażowania lokatorow w bieżące utrzymanie lojalu), że nie opłaci nam się wynajmować?
    Wynajem to biznes. Jak się nie umi w biznesy, to trzeba szukać innego źródła dochodów.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • droch 14.03.19, 22:22
    I te biedne misie nie uwzględniły tych kosztów w czynszu? Tia...
    A moje doświadczenie życiowe podpowiada, że w mieszkaniu na wynajem jakość materiałów oraz sprzętów co najmniej trochę odbiega od używanych u siebie. Zatem i szybciej zużywają się, wymagają napraw i remontów. Można by o tym długo opowiadać...
  • angazetka 15.03.19, 13:39
    W normalnych mieszkaniach też konieczne są remonty co jakiś czas, bo w mieszkaniach się żyje.
  • mocno.zdziwiona 14.03.19, 00:01
    Mówimy o mieszkaniu studenckim. Tam mieszkają osoby sobie obce, o różnych standardach czystości i o różnym obłożeniu pracą / nauką. Trudno wymagać od studenta medycyny żeby codziennie ogarniał dom po 9 osobach. A skoro student medycyny nie może, to dlaczego student socjologii ma to robić. Poza tym dla jednego czysto to wyniesione śmieci, a dla innego wypucowane okna i błysk w kuchni.
    Właściciel powinien sam zapewniać serwis sprzątający przez podniesienie ceny. Każdy płaci 100 PLN miesięcznie więcej i jest czysto. A może nawet i taniej wyjdzie, bo stałe ogarnianie jest łatwiejsze i szybsze niż sprzątanie od zapuszczonego.
    Jeśli tego nie chce / nie robi, powinien zapowiadać wizyty. Wtedy osoba / osoby mające dyżur przetrą newralgiczne punkty, a właściciel będzie zadowolony.
    Mieszkałam w wielu studenckich i postudenckich mieszkaniach i z dbaniem o czystość jest różnie, najczęściej gorzej niż lepiej. Ba, moje własne mieszkanie, do którego co tydzień przychodzi pani sprzątająca, mało kiedy nadaje się do pokazywania bez przygotowania. Dlaczego? Bo ja tam mieszkam i użytkuję zgodnie z własnym widzimisie i ochotą. To nie jest kolonia karna, gdzie nie ma prawa stać przypadkowy kubek po herbacie czy rzucony na kanapę koc, to jest mój dom i robię co chcę, jak chcę i kiedy chcę.
  • angazetka 15.03.19, 13:41
    1. Szukaj nowego mieszkania. Dziewięć osób i właściciel, który co tydzień sprawdza czystość, to horror.
    2. Koszt sprzątania powinien obciązać wszystkich, bo wszyscy brudzili. Tak wymaga przyzwoitość.
  • droch 15.03.19, 14:59
    > 2. Koszt sprzątania powinien obciązać wszystkich, bo wszyscy brudzili. Tak wymaga przyzwoitość

    No niezupełnie, to jakiś nonsens. Jeśli umowa najmu nie regulowała warunków przymusowego sprzątania przez zewnętrzny serwis, to albo koleżanki popełniły błąd zbyt szybko wyskakując z kasy, albo chciały zapłacić, więc zapłaciły. W obu przypadkach żadna przyzwoitość nie nakazuje rozliczania się z nimi.
  • firlefanz 20.03.19, 21:55
    jłaściciel zagroził, że jeśli przy następnej jego wizycie nie będzie czysto to wynajmie firmę sprzątającą i obciąży kosztami osoby, które mają akurat dyżur.

    moim zdaniem dziewczyny nie powinny wymagać od innych dorzucenia się do składki - właściciel uprzedził z góry jakie będą konsekwencje, a za czystość odpowiadały osoby mające dyżur.

    może przy tak dużej liczbie osób rzeczywiście opłacałoby się Wam wynająć osobę sprzątającą na regularne sprzątanie za mniejsza kwotę niż właściciel?
  • minniemouse 20.03.19, 23:22
    To tez moze być dobre rozwiązanie. i jeszcze nie raz a dwa razy w tygodniu, np wtorki i piątki.

    Minnie

    --
    Wpadnij, zapraszam!...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.