Dodaj do ulubionych

Taki pan to "pasożyt", "bluszcz"?

26.03.19, 19:21
Tak mnie zainsoirował podwątek w innym wątku, w którym mowa była głownie ze strony pań, jak to inne panie chętnie nie pracuja, są na utrzymaniu mezów, z którymi umawiają się, ze "siedza w domach" do odchowania dzieci, a potem idą do pracy, ale nie chcą do tej pracy i panowie nie mogą zmusić takich "pasożytów" czy też "bluszczy" do tej pracy ...

No i tak mi się przypomniała pewna historia prawdziwa i ukazująca problem nieco z innej strony. Ciekawa jestem opinii tych pań co to o tych paniach zasiedziałych w domu pisały...

Otóż lat temu już ponad 20 pewna studencka para zaliczyła tzw. "wpadkę". dziecka nie planowali, ale tragedii nie było. Pani była na na roku 2 pan już na 5. Państwo wzięli slub, urodził się zdrowy synek, tak szczęśliwie, że pani nie musiała przerywać studiów i brać dziekanki. Mieszkali blisko jej uczelni w jednym mieszkaniu, niemałym z rodzicami pana, pani teściowa zachwycona wnusiem i niepracująca smile bardzo przy nim pomagała. Pani studia kontynuowała, pan studia skończył i poszedł do pracy w służbie celnej. Pracował na zmiany, także w nocy, jak każdy młody celnik płacił "frycowe" czyli najgorsze odcinki i zmiany, ale dawali rade z pomocą pana rodziców, a raczej głownie mamy, bo tato pracujący był.
Pani skończyła studia w terminie i zaczęła szukać pracy. Synek miał już ponad 2 latka. Pełna sił babcia zadeklarowała opiekę nad nim, gdy mama zacznie pracować. No wszystko pięknie.
Trzeba tu nadmienić, ze pan tato 2 latka w pracach w domu i w opiece nad dzieckiem dotychczas udzielał się słabo i nikt sie temu nie dziwił z racji jego charakteru pracy.
Pani poszła do pracy w swoim zawodzie, pracę miała od do, więc to ona poza tesciową oczywiscie głownie zajmowała się dzieckiem i domem, bo on na te zmiany i jeszcze szkolenia, kursy...No ok. Potem mały poszedł do przedszkola, pani pracowała sobie, pan także, ale gdy synek szedł do 2 czy 3 klasy już awansował, pracował od do przez roboczy tydzień. Pani też w pracy awansowała, no sielanka. Aaaaa mieszkanie sobie wzięli w kredycie i wyprowadzili sie od rodziców pana. Niedaleko, ale na swoje.
Wszystko ładnie, ale ustalił się pewien system jeszcze z czasów, gdy pan na zmiany pracował - mianowicie taki, że pan jak wspomniałam - mało co uczestniczył w pracach na rzcz domu w stylu gotowanie, pranie, sprzątanie itd. Mało też roztaczał opieki nad dzieckiem w sensie logistycznym - przyprowadzić z przedszkola/szkoły, pomóc w lekcjach. No bo pracował na te zmiany. Ale wszak potem już ne, a zostało jak zostało. Jak dziecię było już mocno odchowane, szkolne a pan miał z racji pracy wiecej czasu to powrócił do swojego hobby, nie jakieś bardzo kosztowne, ale dośc czasochłonne.
Oani, wówczas młodej i pełnej energii to, ze pracuje normalnie w pełnym wymiarze godzin i jeszcze ogrania dom i dziecko to nie przeszkadzało, jak potem przyznała. Od czasu do czasu ona też wychodziła tu i tam bez meża, który wówczas zajmował sie dzieckeim, ale no rzadziej niż on. i od razu zaznaczę, ze pan wchodził nie na zdrady - żeby jasnosc była.
I tak sobie trwało to wszystko fajnie. Aż pewnego dnia, gdy synek państwa liczył sobie już latek 3,5 pani stwierdziła ze jest w ciąży. Nie planowali, ale liczyli sie z taką ewentualnością. Nic złego się nie działo - oboje zdrowi, odchowany syn, lokum, stabilne zatrudnienie obojga, niezłe place. Jedynie wiadomo było, że teściowa już tak przy kolejnym wnuku nie pomoze jak przy tym pierwszym, raz, ze kilkanaście lat już starsza pani, dwa tesc podupadł na zdrowiu i musiała się nim zajmować.
Pani ciąże znosiła dobrze, do jej niemal końca pracowała już teraz na dość wysokim stanowisku. Urodziła zdrowego synka. Radość. No i wspólna państwa decyzja: pani wykorzysta macierzyński i pół roku wychowawczego, a potem wraca do pracy, a do synka wezmą nianię. No ok.
Powrót pani do pracy był podyktowany tak finansami rodziny, jak i jej dalsza chęcią rozwoju w tej pracy. Pani sobie byla na macierzyńskim potem na wychowawczym. No i prała, sprzątala, gotowała, ogarniała maluszka i ze starszym synem lekcje, jak potrzebował, ale generalnie radził sobie sam w zakresie szkoły i hobby, spory już wszak młodzieniec. A pan mąż no owszem, na spacer wyszedł z małym, ze starszym do kina wyskoczył, czy na mecz, ale tak specjalnie to nic wiecej ...Skończył się czas umówionego pół roku wychowawczego i pani no do pracy. Rozmawiają z panem, że trzeba będzie nieco przemodelować. Bo taki układ, jak byl tylko ze starszym synem - już nie przejdzie. Jest małe dziecko, pani musi nadgonić przerwę w pracy, więc pan musi się bardziej domowo i przyziemnie udzielać. I tu zonk! Pan nie chce uczestnyć wiecej w domowych pracach, bo nie chce, nie umie, nie pociąga go to itd. Pani sobie da radę, a jak nie, to ...niech nie wraca do pracy! Nie no musi wrócić, bo nie chce zaprzepaścic tylu jej lat i mozliwosci kolejnego awansu, a kasa jaką zarabia jest porównywalna dodochodów pana i pozwala im żyć na porządnym poziomie. To mogążyć na nizszym. a pan prasował nie bedzie o! Pani do pracy wróciła i trwała chwilkę wojenka pt: pan oscentacyjnie nie udzielał sie w domu, a pani ... no coż, mogłą mu nie dać obiadu np. ale dzieci musiała przecież ogranąc, w brudzie też siedzieć nie będzie. W końcu mu powiedziała, ze nie tak się UMAWIALI.
Koniec końców po dłuższym czasie i mediacji m. in pana rodziców udało się pana skłonić NIECO do zmiany postawy, ale tylko nie co.
Pan nie ejst przypadkiem "bluszczem", który oczekiwał, że zona da mu kolejne dziecko, wróci do pracy i do tego bedzioe zaiwaniać na 1,5 etatu w domu, a on raczy chodzić do pracy a poza tym leży i pachnie? Cóż Wy drogie panie bluszczom przeciwne na taką jak pana tego postawę?



--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Obserwuj wątek
    • kora3 errata 26.03.19, 19:28
      starszy syn miał 13,5 roku gdy pani ponownie zaszła w ciaże


      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • kora3 Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 19:50
        Pewnie tak, ale zakładam,ze piszą tu i czytają ludzie, którzy nie mają problemu z zapoznaniem się z tekstem dłuższym niż 5 zdań. Jesli masz taki problem, nie czytaj, nie ma przymusu smile

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • demodee Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 20:21
            Heniek, w wątku chodzi o to, że pewien ojciec przy pierwszym dziecku się migał od opieki nad tym dzieckiem i w obowiązkach zastępowała go jego matka (babka dziecka). Przy drugim dziecku matka tego ojca nie pomaga i całość okołodzieciowej roboty odwala matka dziecka (żona tego ojca).
            • kora3 Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 20:40
              No i tak się kończy, gdy sie pisze streszczenia smile
              Przy pierwszym dziecku nie mozna absolutnie powiedzieć, ze pan sie migał. Pan miał wówczas take zajęcie, które uniemozliwiało mu praktycznie opiekę nad dzieckiem poza sporadyczną czy ogarnianie obowiazków domowych. Jego mama mu go nie zastępowała w obowiazkach, tylko pomagała ile mogła chcąc udzielać tej pomocy, by syn i potem synowa mogli spokojnie pracować i osiągać cos w tej pracy. Przy drugim dziecku pani babcia już takich mozliwosci by pomagać nie miała, a pani chciała wracać do pracy. I nie chodziło o opiekę nad dzieckiem tylko, a ogólnie o obowiazki domowe.
              Do tego czas terażniejszy jest niczym nie uzasadniony, bo rzecz działa się już dawno smile
              Ach te streszczenia smile


              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • kora3 Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 21:07
                  No widzisz, napisałam na kanwie czego powstał ten wątek, ale ... smile
                  Specjalnie dla Ciebie powtorzę - w innym watku rozmawialiśmy o tym, że niektóre panie umówią się z panem mezem na to, że do czasu tzw. odchowania dzieci (czas blizej nieokreślony, bo rózny ) nie będą pracować zawodowo. A po upływie tego czasu wrócą do pracy. Zdaniem czesci forumowiczów, głownie pań smile jest cała rzesza kobitek, które z tej umowy się nie wywiązują, do pracy nie chcą wracać, a od męża oczekują utrzymania. Te panie postępują bardzo nie fair, są tzw. "bluszczami", z którymi madrzy faceci się rozwodzą i sytuacja zmusza "bluszcze" do podejmowania jednak pracy. No to z czystej ciekawosci zapytałam, czy postępowanie jak opisany pan też jest "bluszczowaniem" i działaniem nie fair smile

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • aqua48 Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 21:17
                    Moim zdaniem tego typu określenia stosują głównie panie (panowie jakby mniej) które zwyczajnie, acz po cichu zazdroszczą innym, że te nie muszą pracować zawodowo. Nie chcąc się przyznać do takiej zazdrości czują potrzebę potępienia takiego wyboru oraz zdezawuowania ludzi którzy nie tylko w niczym im nie zagrażają, ale i których często nawet nie znają. Ot, postawa znana w psychologii pod nazwą "słodkie cytryny" albo "kwaśne winogrona". Przez umniejszanie cudzej, nadanie wagi naszej sytuacji która nam nie w smak.
                    • znana.jako.ggigus Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 21:46
                      Nie jestem zazdrosna. Pewnie że chciałabym wyrwać się range roverem z systemu na zakupy i latte w kawiarni w południe. Kto by nie chciał ? Mieć czas i patrzeć na tych, co się wyrwali na przerwę w pracy.
                      Ale nie jestem w stanie oddać mojej niezależności. A osoby żyjące na koszt innych to zrobiły. Tyle że taka kalkulacja może nie wypalić. I wtedy jest problem.
                      Jeden z moich uposażonych, bogatych znajomych, których na taką kobietę stać powiedział - ja muszę codziennie uporządkować moje życie i robię to od nowa każdego dnia. Czemu miałbym mieć na karku kogoś, kto nie jest w stanie tego zrobić?

                      aqua48 napisała:

                      > Moim zdaniem tego typu określenia stosują głównie panie (panowie jakby mniej) k
                      > tóre zwyczajnie, acz po cichu zazdroszczą innym, że te nie muszą pracować zawod
                      > owo.



                      --
                      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                    • kora3 Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 21:56
                      Zapewne coś w tym jest Aquo. Kiedyś na innym forum już jakiś czas temu rzuciło mi się w oczy, jak bardzo zajadłe potrafią być i pozbawione empatii kobiety wobec innych kobiet. I nie szło o jakieś rywalki bynajmniej. Wątek był o niedogodnościach związania sie pani z panem mającym dziecko/dzieci z poprzedniego zwiazku.
                      Trudno tym niedogodnościom zaprzeczyć i ja nie zaprzeczam. Ale te niedogodnosxi o których apnie wspominały są całkowicie DO PRZEWIDZENIA przecież i jesli dla kogoś są nie do stolerowania to nie należy zwyczajnie wchodzić w bliską relację z takim dzieciatym panem. Bo wiadomo, ze będzie łożył na swoje dziecko, spędzał z nim czas, pewnie czesc wakacji/ferie, jakieś weekendy, uczestniczył w jego zyciu co na ogól wiąze sie z kontaktami z byłą zoną/partnerką itd. To wszystko należy przewidziec, o ile gośc nie ejst @#$$%^ (wulgarny wyraz), które ma gdzieś własne dziecko/dzieci.
                      Otóż z przerazeniem "dowiedziałam się", że te wstretne matki tych "bachorów" teraz kolejny cytat będzie "rozkładały nogi", żeby wybranek akryualny tych pań miał te "bachory" na głowie, musiał płacić itd. Było to nie tylko zenujące ale przede wszystkim, bardzo, bardzo przykre Aquo. sad
                      Przykre, ze kobiety tak własnie myslą o innych kobietach. sad Jasne, zdarzają się panie "łapiące" na ciąże, ale wcale nie ejst ich tak wiele. Większosc dzieci obecnie rodzi się z ZAPLANOWANYCH ciąz. A nawet jesli nie jest planowana, to pan też chyba ma swój rozum i moze sie zabezpieczyc tez. Ta postawa wobec kobiet, które nie pracują przypomniała mi tamten upiorny wątek sad
                      I czuję się teraz trochę jak adwokat diabła powiem ci ...Bo osobiscie każdej kobiecie odradzałabym rezygnowanie z pracy zawodowej jesli tylko sytuacja rodzinna jej na tę pracę pozwala. Odradzałabym nie dlatego, ze sama chciałabym nie pracowac i zazdroszczę takiej sytuacji. Po prostu taka sytuacja już pomijając mozliwe rozstanie jest ekonomicznie niebezpieczna. Bo nie przewidzi się w zyciu wszystkiego i moze stać się nieszczescie np. nagłą smierć meza/partnera czy wypadek czyniący go inwalidą. Być moze tak mi się to utrwaliło, jako obraz z dziecństwa jeszcze, kiedy moj koega z klasy, mający 6 rodzeństwa został w wieku 14 lat półsierotą. Tato jego zginął w wypadku komunikacyjnym, wczesniej pracował w hucie. Nie zarabiał jakichś kokosów, ale mimo to ich 9 -osobowej rodzinie starczało na normalne życie w sytuacji, gdy tylko ten tato pracował. Po jego smierci głosem nie przymuerali, ale było znacznie cieżej. A mama nigdy nie pracowała - tu akurat nie dziw, bo 7 dzieci i nagle w wieku coś 40 lat, wymęczona po tylu porodach, z uszkodzonym kregosłupem i poteżnymi zylakami musiała iśc do pracy fizycznej, bo do zadnej innej nie miała szans, mimo ze było to w czasach PRL-u, gdzie nie było bezrobocia jako takiego. Taki wypadek mógł się zdarzyć każdemu przecież. Kiedyś ten przykład przywołałam do mojej kolezanki, która z domu tak była nauczona ze chop robi, a baba doma siedzi. Tak była nauczona od pokoleń po prostu. I powieliła ten schemat sama będąc zdrową osobą, z jednym dzieckiem i mającą wykształcenie pozwalające jej podjęcie pracy niefizycznej. Pracowała raptem rok poslubie, dopoki w ciąze nie zaszła. Teraz dziecko ma co 9 lat i jej mąż bynajmniej nie odsyła jej do prac. On tż jest wychowany w podobnym modeku, jak ona, tylko, ze no są trochę inne czasy ...Kolezanka jest bliska i sama zaczeła ten temat pytając mnie po jakie licho ja pracuję. Powiedziałam jej po jakie, bo zadna tajemnica - lubię swoją pracę i nie wyobrazam sobie nie pracować, w sensie ja. no i wspomniałam o tym, czy ona sie zwyczajnie nie boi nie pracowac. Przyznała, ze boi, ale po tylu latach odpuszczenia sobie już by ne znlazła sensownej pracy, a i zwyczajnie bałąby sie tejże. Jasne, jakby musiała to by pracowała - pewnie tak. Tak czy owak - nadal nie pojmuję tego wsciekłego ataku na te kobiece "bluszcze" ze strony kobietsad Mozna to uważać za niekomfortowe, nawet jak ja - za nierosądne, ale zeby tak pluć jadem ... przykre sad


                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • znana.jako.ggigus Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 22:58
                          Da się. Wskazówka pomocnicza: bene_gesserit
                          "No, czy ten tego wypada, żeby ojciec się w domu nie udzielał?
                          To tak zamiast tych szesnastu astralnych A4, które otwierają wątek."

                          yoma napisała:

                          > A da się to jakoś streścić w trzech akapitach? Zaznaczonych.
                          >




                          --
                          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                  • znana.jako.ggigus Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 21:31
                    Rozumiem kanwę i odneisienie do wątku-matki, ale też chciałabym wiedzieć, jakie jest odniesienie treści tego wątku do sv?

                    kora3 napisała:

                    > No widzisz, napisałam na kanwie czego powstał ten wątek, ale ... smile
                    >




                    --
                    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                      • znana.jako.ggigus Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 21:54
                        aha, bohater tego wątku wzdragał się przed pracami domowymi. No bluszcz w potocznym rozumieniu, to ktoś, kto żyje na czyjś koszt, jest na czyimś utrzymaniu. A nie ktoś, kto nie odkurza. kora3 pisze nie na temat bluszcza.

                        --
                        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                        • bene_gesserit Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 22:06
                          Bluszcz, jak mi się z kolei wydaje, to osoba uzależniona emocjonalnie od drugiej osoby, w taki sposób, że bez jej stałej obecności i uwagi pełza, jak pnącze pozbawione podpórki.

                          Tu pan z pewnością był zabójczo asertywny, więc nie jest bluszczem. Co nie zmienia faktu, że odpowiedź brzmi: nie, nie wypada. I to nie "nie wypada pomagać żonie", ale "nie wypada dzielić z nią obowiązków, do wuja wafla". Chyba, że żona sobie tego nie życzy, a i tu powinno się negocjować.

                          --
                          śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
                          • znana.jako.ggigus Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 26.03.19, 22:11
                            No właśnie asertywny. Miał czas wolny, miał dwoje dzieci, dom, posprzątane, ugotowane. No luz,

                            --
                            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
              • tt-tka Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 28.03.19, 03:52
                kora3 napisała:

                > Przy pierwszym dziecku nie mozna absolutnie powiedzieć, ze pan sie migał. Pan
                > miał wówczas take zajęcie, które uniemozliwiało mu praktycznie opiekę nad dzie
                > ckiem poza sporadyczną czy ogarnianie obowiazków domowych.

                A nic podobnego. Praca zmianowa to jest zwykle 12 na 24, a jezeli nawet w innym systemie, nie pracuje wiecej niz ustawa przewiduje. Zostaje dosc czasu na dom i rodzine.
                Pan sie wygodnie ustawil, a pani nie protestowala, bo miala pomoc tesciowki. co nie zmienia faktu, ze pan sie migal.


                --
                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • stasi1 Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 18.04.19, 11:21
                Ale pracując na zmiany też można uczestniczyć w życiu dziecka. Ja swoje dziecko rzadko widuje ale jestem niezadowolony kiedy wtedy kiedy mogę przyprowadzić go do domu praktycznie nie mogę bo mama umówiła się z nim że ona to zrobi. I później mama narzeka jaka to jest zarobiona na nic nie ma czasu.
                W jednym zdaniu po prostu ten pan migał się w opiece nad dzieckiem, uchodziło mu to płazem bo była pomoc jego mamy
    • znana.jako.ggigus nie na temat 26.03.19, 21:57
      Wyjaśniam:
      Bluszcz w potocznym rozumieniu, to ktoś, kto żyje na czyjś koszt, jest na czyimś utrzymaniu. A nie ktoś, kto nie odkurza. Taka osoba to leń.
      kora3 napisała:

      > Wszystko ładnie, ale ustalił się pewien system jeszcze z czasów, gdy pan na zmi
      > any pracował - mianowicie taki, że pan jak wspomniałam - mało co uczestniczył w
      > pracach na rzcz domu w stylu gotowanie, pranie, sprzątanie itd. Mało też rozta
      > czał opieki nad dzieckiem w sensie logistycznym - przyprowadzić z przedszkola/s
      > zkoły, pomóc w lekcjach. No bo pracował na te zmiany. Ale wszak potem już ne, a
      > zostało jak zostało. Jak dziecię było już mocno odchowane, szkolne a pan miał
      > z racji pracy wiecej czasu to powrócił do swojego hobby, nie jakieś bardzo kos
      > ztowne, ale dośc czasochłonne.
      > Pan nie ejst przypadkiem "bluszczem", który oczekiwał, że zona da mu kolejne d
      > ziecko, wróci do pracy i do tego bedzioe zaiwaniać na 1,5 etatu w domu, a on
      > raczy chodzić do pracy a poza tym leży i pachnie? Cóż Wy drogie panie bluszczom
      > przeciwne na taką jak pana tego postawę?
      >
      >
      >




      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
      • aqua48 Re: nie na temat 26.03.19, 22:15
        Uważam że nie ma żadnego obowiązku odkurzania jeśli ktoś nie ma na to ochoty, nie umie tego robić, lub po prostu szkoda mu po pracy czasu. Spokojnie można w celu utrzymania mieszkania w porządku zatrudnić sprzątaczkę.
        • znana.jako.ggigus Re: nie na temat 26.03.19, 22:20
          Oczywiście. Tyle że taki leń (a nie nie bluszcz) czerpie profity z tego, że żona wszystkie te czynności wykona za darmo. Sprzątaczka nie.

          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
          • aqua48 Re: nie na temat 26.03.19, 22:37
            znana.jako.ggigus napisała:

            > taki leń (a nie nie bluszcz) czerpie profity z tego, że żon
            > a wszystkie te czynności wykona za darmo.

            To niech żona nie wykonuje, tylko zapyta męża czy woli sam posprzątać, czy zatrudnić sprzątaczkę. Proste.
            • znana.jako.ggigus Re: nie na temat 26.03.19, 22:44
              Mąż może też, widząc zmęczenie żony, brak czasu, sam to zapronować. Jeszcze b. proste. I to mąż czerpie zyski z tej sytuacji, za sprzątaczkę trzeba płacić, trzeba ją znaleźć i to mąż nie ma interesu, aby tę sytuację zmienić.

              --
              ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
              • aqua48 Re: nie na temat 27.03.19, 09:24
                znana.jako.ggigus napisała:

                > Mąż może też, widząc zmęczenie żony, brak czasu, sam to zapronować. Jeszcze b.
                > proste. I to mąż czerpie zyski z tej sytuacji, za sprzątaczkę trzeba płacić, tr
                > zeba ją znaleźć i to mąż nie ma interesu, aby tę sytuację zmienić.
                >
                Znalezienie i umówienie sprzątaczki w dzisiejszych czasach nie wymaga poświecenia więcej niż 10 minut czasu oraz dostępu do komputera...Koszt też niewielki. Zakładam, że każdego pracującego pana stać na te parę złotych raz na jakiś czas...
                • znana.jako.ggigus Re: nie na temat 27.03.19, 11:26
                  no nie troche wiecej niz 10 min., musisz sie umowic, spojrzec, kto zacz, wczesniej zorientowac sie, ile dac za usluge. Potem wiadomo nie kazda osoba sie sprawdza. To jest pracochlonne. Ktos moze zle sprzatac, trzeba szukac na nowo i inne.
                  Problem w tym, ze ten mezczyzna nie musi szukac sily fachowej, bo on wszystko podstawione pod nos. To jest sedno sprawy

                  --
                  ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                  • aqua48 Re: nie na temat 27.03.19, 18:47
                    znana.jako.ggigus napisała:

                    > no nie troche wiecej niz 10 min., musisz sie umowic, spojrzec, kto zacz, wczesn
                    > iej zorientowac sie, ile dac za usluge. Potem wiadomo nie kazda osoba sie spraw
                    > dza. To jest pracochlonne.

                    Przy umawianiu się od razu ustalam zakres pracy i kwotę mówię jakimi narzędziami dysponuję (mop odkurzacz, karcher do okien itp). lub proszę by pani miała wszystko swoje. Nie muszę specjalnie przyglądać się sprzątaczce przed zatrudnieniem, to nie konkurs na miss fotoobiektywu. Podczas sprzątania zwracam uwagę na miejsca na których mi szczególnie zależy a nie są bardzo oczywiste - typu żeberka kaloryferów, ukryta framuga i proszę od razu by pani je przetarła. To cała fatyga.
                    Pracochłonne jest sprzątanie.
    • mika_p Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz"? 28.03.19, 00:44
      Błędne założenie:
      "Trzeba tu nadmienić, ze pan tato 2 latka w pracach w domu i w opiece nad dzieckiem dotychczas udzielał się słabo i nikt sie temu nie dziwił z racji jego charakteru pracy. "

      Powinni się dziwić. Praca na zmiany nie wyklucza opieki nad dzieckiem ani udziału w pracach domowych.
      Klasyczne 12/24 to, kolejno: praca w dzień, praca w nocy następnego dnia, dzień po pracy nocnej, dzień wolny. W takim systemie słuzba celna w moim miescie pracowala na tym odcinku, który wymagał pracy zmianowej. Nie sądzę, żeby gdzie indziej było inaczej. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby co drugi dzień pan się aktywnie zaangażował w życie rodziny - w dzień przed nocą i dzień wolny, a w dzień przed nocą trochę mniej.

      Praca ośmiogodzinna przy niemowlęciu i małym dziecku też pozwala na zaangażowanie i podzial obowiązków.

      Pan sobie po prostu rodzine ustawił i nic dziwnego, że po 15 latach takiego układu stawia opór.



      --
      Buziak kobiety, którą zęby bolą, pożądanym nie jest. (z lektur szkolnych)
        • kora3 Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 17.04.19, 08:31
          No wiesz, nie miałam takiej sytuacji, ale dla odmiany miałam przez dobrych kilka lat taką, ze mój partner cały roboczy tydzień pracował kilkaset kilometrów od domu. Przyjeżdżał w piątki ok. 19 -20, wyjeżdżał w niedziele ok. 18-19.
          Nie mielismy żadnych dzieci, nad którymi trzebaby otaczać opiekę, ale znałam kilka rodzin w takiej samej sytuacji - z dziećmi - tyle, ze już nie maleńkimi. I przyznasz, że przy takim systemie pracy trudno byłoby się ojcu jakoś szczególnie angazowac w opiekę nad dziećmi. Jasne, wówczas gdy był taki tato w domu, jak najbardziej, tylko żw no zwyczajnie był bardzo krótko, a ja mówię o systematycznej opiece. Przy takim systemie byłoby to calkowicie wykluczone - co by nie mówic.

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • vivi86 Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 20.04.19, 13:11
            Ale pan z Tqojwgo wątku rozumiwm nie sojeżdża kilkuset km i pracę ma blisko. Nie mogłby pracujac w UK i zjeżdżając so domu na weekend co kwartał. Ciężko by było jakby dojezdzał jak Twój partnwr. A tak był i jest po prostu wygodny
            • kora3 Re: Taki pan to "pasożyt", "bluszcz&# 24.04.19, 07:38
              Hmmm czy jest to bym dyskutowała, jak bowiem pisałam, ta historia liczy sobie już troszke lat smile Natomiast - owszem, byłsmile

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka