Dodaj do ulubionych

Dzieci przy stole...

26.04.19, 02:14
Jak skutecznie zwrócić uwagę znajomym, którym nie przeszkadza ze dzieci przy stole dotykają praktycznie po kolei każdej potrawy?
Np: powoli zasiadamy do stołu, gospodyni jeszcze podaje a to koszyczek z chlebem, a to miskę z ziemniakami, z surówką,
talerz z mięsem itd itd, dzieci (5-7 lat) podbiegają i zaczynają wszystkiego "próbować" - a to ktoś włoży paluszek w ziemniaki, a to ktoś "poukłada" chleb w spadającą zaraz piramidkę, a to ktoś uszczypnie sobie surówki z miski, kapiąc przy tym po serwecie przez pół stołu.
Potrafią tez np wziąć plaster szynki z półmiska palcami i, rozmyśliwszy się, odłożyć go tamże tez palcami.
Gospodyni, jeśli zauważy, dzieci napomina, ale tak pro forma tylko, bez przekonania, śmiejąc się przy tym "jakie to rozkoszne, aaa, nauczy się, wyrośnie" ale moim zdaniem robi to bez należytej powagi do sytuacji, a przede wszystkim - wyobraźni,
bo o ile to są jej dzieci (wnuki) i moze ona się ich nie brzydzi to ja, gość, już mogę tak.
Nie wiem kiedy i jak te dzieci myły ręce, na przykład.
A ponieważ jej maż i mój maż prowadza wspólne biznesy, to nie bardzo mi wypada za każdym razem wykręcać się od zaproszenia i raz na jakiś czas muszę przyjść na ten obiad.
Jesteśmy na stopie koleżeńskiej, w podobnym wieku, mówimy sobie na ty, znamy się kilka lat.
Jak jej to taktownie ale dobitnie powiedzieć, tak aby wreszcie dotarło: "słuchaj, brzydzi mnie jak twoje dzieci grzebią w jedzeniu które za chwile mi nakładasz na talerz.." - mogę poprosić o jakieś sugestie?
Bo próbowałam mówić bezpośrednio do dzieci, ale trafia w próżnię.

Minnie

--
Szlachetność w praktyce
***
Wpadnij, zapraszam!...
Obserwuj wątek
    • banitka51 Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 07:16
      Dzieci sa niewychowane, nie sadze, by rozmowa cokolwiek dala, skoro gospodyni nie widzi problemu. Nie zrozumie tez Ciebie, skoro sama nie reaguje na zabawe jedzeniem. Moim zdaniem nie masz mozliwosci zwrocenia uwagi, by nie wyjsc poza SV, ale najistotniejsze - nie widze sposobu, by osiagnac efekt. Wspolczuje.

      --
      od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
    • 10iwonka10 Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 07:27
      Dziwni ludzie ze im to nie przeszkadza - I wydaje mi sie ze 5 czy 7 lat to juz sa na tyle duze dzieci aby to zrozumiec. Przypuszciam ze jak matce nie przeszkadza to jak zwrocisz jej uwage to pewno sie obrazi. Najlepiej moze chyba sprobowala czyms zajac te dzieci zanim jedzenie zostanie podane do stolu.
    • znana.jako.ggigus Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 07:52
      Ja bym tak powiedziala. Po ktoryms razie proby bycia taktownym mozna.
      Ale ze wasi mezowie maja wspolne biznesy, byc moze nie jest to dyplomatyczne.

      minniemouse napisała:

      > Jak jej to taktownie ale dobitnie powiedzieć, tak aby wreszcie dotarło: "słucha
      > j, brzydzi mnie jak twoje dzieci grzebią w jedzeniu które za chwile mi nakłada
      > sz na talerz.."
      > Minnie
      >




      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
      • engine8 Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 23:05
        Ja kiedys zwrocilem uwage na cos takiego i Mamska zareagowala mniej wiecej tak "No coz skoro nas zapraszacie to wiecie ze mamy dzieci a dzieci tak sie zachowuja"....Nie skomentowalem.. No ale od tego czasu nie ma problemu hehehehehehe..

    • kora3 Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 07:54
      Sytuacja trudna Minnie...Co prawda - teraz sobie pozwolę na żart smile - znawcy tematu sie jeszcze nie wypowiedzieli i nie otrzymałaś złotej rady pt. "każdemu zaproszeniu można zawsze odmówić" - ale choć to oczywiste, że niby można, ja Cię rozumiem, ze nie ma opcji bezkolizyjnie wprowadzić takiego rozwiązania.

      Zastanówmy się nad rozwiązaniem wykonalnymsmile Wg mnie moi przedmówcy mają rację - nie za bardzo można "bez zgrzytów i kwasów" zwrócić uwagę gospodarzom na to, że zachowanie ich dzieci no zwyczajnie Cię brzydzi.
      Mam natomiast pytania natury technicznej, mianowicie po pierwsze, czy sa rewizyty u Was i ta para pojawia się wówczas z dziećmi? O ile tak i dzieci u Was zachowują się tak samo, to u siebie w domu możesz bez żadnych problemów stanowczo im zwrócić uwagę, albo uniemożliwić takie zachowanie, skoro jak mówisz rodzice nie reagują albo reagują nieprawidłowo i bezskuteczne.

      Kolejne me pytanie techniczne jest następujące: czy jest mozliwośc taka, by te spotkania nie były połaczone z posiłkiem w rodzaju obiad/kolacja, a przerodził się w "kawko-herbatki"? Pytam, bo tu już pole do "popisów" dzieci w zakresie dotykania wszystkiego co na stole będzie mniejsze.

      Jest jeszcze jedno rozwiązanie - ryzykowne przyznam i nie wiem czy u Ciebie do wdrożenia. Otóz zwyczajnie nie jeść tego, co zostało "naruszone" przez dzieci - konsekwentnie. Bardzo podobną do Twojej sytuację miał pewien mój przyjaciel. Jest to osoba, która szczególną wagę przyklada do higieny/zarazków itd. I u niego to już nie było na zasadzie, że jak kazdego chyba takie coś go brzydzi, ale na myśl o zjedzeniu tego żarła "wydotykanego" przez dzieci robiło mu się autentycznie niedobrze sad Po prostu nie był w stanie tego ruszyć, więc nie ruszał. Gospodynie raz po raz pytała dlaczego nie je, wykręcał się tam jakoś, aż za którymś razem dyskretnie i na osobności powiedział jej, że niestety tak ma i cześć. Rzecz działa się w jego dalszej rodzinie, o ile i wiadomo zyskał tam miano hehe dziwaka, który boi się chorób, ale zachowania dzieci ustały, a o to w końcu chodzi smile
      Swoją drogą - ci znajomi Wasi - dziwni ludzie. Sami robią krzywdę swoim dzieciom nie ucząc ich prawidłowych zachowań i - cóż tu kryć- nie ma nic słodkiego w tym, ze ktoś pakuje łapska do jedzenia, czy jest dzieckiem czy dorosłym. Zarazki na dziecięcych rękach są takie same, jak na rękach dorosłego, a dzieci są - z obserwacji - mniej ze tak powiem przywiązane do mycia rąk, np. po skorzystaniu z toalety, a rodzic nie zawsze to przecież kontroluje, bo 7 czy 8 - latka już nie "wysadza". Obrzydlistwo , błeeeesad


      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • horpyna4 Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 08:21
        Niestety, problem jest znacznie szerszy i dotyczy nie tylko jedzenia. Chociaż może w przypadku jedzenia przeszkadza najbardziej.

        Po prostu wiele osób w ogóle nie wychowuje dzieci. Dzieciom pozwala się na wszystko, a w przypadku niewłaściwego zachowania pociechy rodzice są wręcz rozczuleni, jak to ich kochane bobo po dziecięcemu się zachowuje. A czasem to bobo ma już kilkanaście lat i nie tylko wsadza łapy w żarcie na półmisku, ale i bezmyślnie dewastuje w przestrzeni publicznej wszystko, co się tylko da. Czasem zresztą obraca się to przeciw rodzicom, bo dziecko wychowywane bez ograniczeń i bez nauczenia empatii w stosunku do innych zaczyna traktować swoich rodziców tak, jak pozwalali mu na to wobec całego świata.

        No cóż, na prawo jazdy trzeba zdać egzamin, a na bycie rodzicem nie...
        • kora3 Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 08:39
          Przyznam Horpyno, że w bliskim otoczeniu nie mam, na szczęście, ludzi tak wychowujących dzieci. Wiadomo, że dzieci bywają rózne i mają rózne temperamenty tez, nawet w obrębie rodzeństwa, ale mówimy teraz o wychowaniu. Ostatnio była u mnie kolezanka z dziećmi, oboje znam hehe od poczęcia. Córeczka jej 8 - latka chciała sobie zobaczyć jakiś drobiazg z bliska i sięgneła poń rączką. Matka i ojciec nie zdążyli zareagowac, bo ...zareagował starszy brat dziewczynki "Co ty robisz Olu? Nie wolno tak sobie brać rzeczy w cudzym domu! Chcesz zobaczyć, zapytaj ciocię czy można!" - chłopak ma 14 lat. Dziewczynka przeprosiła, drobiazg jej pokazałam, ba nawet dałam smile Ale to pokazuje, że choć własciwie wychowane dzieci też pewnie bywają czasem różne, to wychowanie procentuje, co widać doskonale po starszym bracie Oli.
          Ostatnio byłam swiadkiem takiej scenki: dziecko, dziewczynka moze z 10 lat wyszła z osiedlowego sklepiku z lodem, odpakowała go i wyrzucila opakowanie po prostu na chodnik. 10 metrów dalej był kosz na śmieci. Zatrzymałysmy się z kolezanka i mówię do dziecka "Dlaczego wyrzucasz to na ziemię? Nie widzisz kosza na smieci?" Dziewczyna ze zbolałą miną podnosła papierek i wyrzuciła do tego kosza, ale widać było, że ma poczucie głebokiej krzywdysmile Najpewniej zachowują się tak samo jej rodzice i ona od nich się tego uczy, niestety sad

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • aqua48 Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 08:26
      Gospodyni: proszę nałóżcie sobie.
      Minnie: przepraszam, a czy mogłabym dostać coś z półmiska do którego dzieci nie wkładały rączek?

      I tak do skutku smile

      Albo rzeczy wiście przenieść spotkania z obiadów na na kawko-herbatki.
    • heniek.8 Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 12:46
      Można raz poprosić dziecko "popatrz, dotknąłeś tego i zostawiasz, myślisz że komuś będzie przyjemnie to jeść? A gdybym ja dotykała tego wszystkiego palcami to nie brzydziłbyś się?"
      Może jakąś refleksję to wzbudzi, ale gwarancji nie ma, a ostatecznie słowo mają gospodarze, nie możesz być zbyt natarczywa w tych uwagach, raz wystarczy.

      Jeżeli jednak to nie pomoże, to trzeba najeść się przed spotkaniem, a na spotkaniu już tylko pić żeby zapomnieć 😎
      • minniemouse Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 13:55
        Dziękuję wam, podsunęliście mi pomysł aby raz spróbować coś pomiędzy rada Aquy i Henia:
        "Jareczek zrobił dzisiaj ups bo włożył raczki do ziemniaków, i jak my teraz będziemy je jeść? skoro były dotykane? na raczkach jest tyle zarazków..."
        Jak jej to nie da do myślenia to już nic nie da, i zostanie syf kila i mogiła. na wieki wieków 🤣

        ps
        u mnie to ja się wycwaniłam, dzieci sadzam osobno przy lawie przed tv i tam jedzą. nakładam im od razu w kuchni żeby się do dorosłych nie pchały. przynajmniej na początku. resztki i tak zjadają psy lolol

        Minnie


        --
        Szlachetność w praktyce
        ***
        Wpadnij, zapraszam!...
        • minniemouse Re: Dzieci przy stole... 27.04.19, 00:54
          10iwonka10 napisała:
          > Mnie zastanawia wiek tych dzieci- rozumiem takie 3 letnie...ale 7 letnie?

          prawda? najwyższy czas nauczyć się poprawnych manier.
          ale znałam dziewczynkę która mając 12 lata spluwała jak facet, wiec.. nie powinno mnie to właściwie dziwić big_grin
          dla wyjaśnienia dodam ze to była dziewczynka z klasy mojej córki. nieraz grupa wracałyśmy do domu, stad wiem.

          Minnie

          --
          Szlachetność w praktyce
          ***
          Wpadnij, zapraszam!...
      • tt-tka Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 18:18
        heniek.8 napisał:


        > Jeżeli jednak to nie pomoże, to trzeba najeść się przed spotkaniem, a na spotka
        > niu już tylko pić żeby zapomnieć 😎

        I to jest bardzo dobra rada big_grin

        Ewentualnie - przynosic wlasne jedzenie, juz poporcjowane, na swoj talerz przekladac osobiscie i z dal aod dzieciecych rak, a gospodarzom tlumaczyc z bolesnym usmiechem, ze jestes na scislej diecie. To w wypadku, gdy nie jestescie na tyle blisko, ze nie mozesz powiedziec pani domu - dyskretnie, na boku - o co naprawde chodzi.


        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • znana.jako.ggigus Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 19:28
          Jako weganka czesto mam swoje jedzenie, da sie. Wlasciwie wystarczy cokolwiek zuc, aby inni dali spokoj. To jak z piciem - byle nie pic ostentacyjnie czystej wody (nie wódy).

          tt-tka napisała:
          I to jest bardzo dobra rada big_grin
          >
          > Ewentualnie - przynosic wlasne jedzenie, juz poporcjowane, na swoj talerz przek
          > ladac osobiscie i z dal aod dzieciecych rak, a gospodarzom tlumaczyc z bolesnym
          > usmiechem, ze jestes na scislej diecie. To w wypadku, gdy nie jestescie na tyl
          > e blisko, ze nie mozesz powiedziec pani domu - dyskretnie, na boku - o co napra
          > wde chodzi.
          >
          >




          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
          • tt-tka Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 21:33
            znana.jako.ggigus napisała:

            > Jako weganka czesto mam swoje jedzenie, da sie. Wlasciwie wystarczy cokolwiek z
            > uc, aby inni dali spokoj.

            O, niekoniecznie. Czesto zaczyna sie "sprobuj tego", "czemu nie chcesz", a nawet "daj, ja ci naloze" sad

            --
            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
            • znana.jako.ggigus Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 21:52
              to pokazujesz, co masz do przerobu na talerzu

              --
              ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
              • tt-tka Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 22:46
                ...i slyszysz "ale ta szynka to specjalnego wedzenia, zrazy sama robilam wg przepisu babci, SPECJALNIE DLA CIEBIE przygotowalam danie weganskie, MUSISZ choc skosztowac"...
                Znam , przerabialam. W domach, gdzie wklada sie lapy do polmiska w zasadzie przestalam bywac, ale gdy jeszcze bywalam, gospodarze zawsze stawali sie zmartwieni lub obrazeni, gdy czegos lub w ogole nie chcialam jesc.

                --
                Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                • heniek.8 Re: Dzieci przy stole... 27.04.19, 06:29
                  a ja robię tak:
                  przyznaję sobie "budżet" na 200 odpowiedzi w stylu "dziękuję", "dziękuję, nie jestem głodny", "dziękuję już próbowałem" itp.

                  dlaczego dwieście? bo traktuję to jak grę - dopiero po wyczerpaniu tego limitu mogę czuć się bezradny, tak jak wy opisujecie - że nie mogę po prostu nie chcieć tylko muszę udowadniać komuś że mam na talerzu, albo przeżuwam?? - nie kupuję tego,

                  dwieście razy powiem dziękuję, to korona mi z głowy nie spadnie smile
                  jeszcze nie zdarzyło się żebym przegrał
    • milamala Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 19:41
      Uwazam, ze jestem wyjatkowo lagodna i cierpliwa wobec dzieci, wlasnego i cudzych, ale brudne paluchy w jedzeniu, a sio z takimi dziecmi. Nie wiem jak zwrocic uwage, moja jak leci z paluchami to odrazu ja lapie w locie, co do cudzych, tez chyba bym nie zdzierzyla i po prostu powiedziala, ze paluszkow w jedzenie sie nie wklada.
      • heniek.8 Re: Dzieci przy stole... 26.04.19, 21:20
        milamala napisała:

        > chyba bym nie zdzierzyla i po prostu powiedziala, ze paluszkow w jedzenie sie
        > nie wklada.

        a może się wkłada? nie jesteś u siebie, a oni są

        kluczowe jest to że nie trzeba wyrażać wobec tych dzieci złości tylko zachować się jako ciekawy nieznajomy który odkrywa przed nimi nowy aspekt życia, z którym nie mieli jeszcze okazji się zapoznać

        natomiast jeżeli ich ten aspekt nie przekona, a gospodyni powie że mogą wkładać ręce czy inne członki - to nie ma rady - twoje gadanie że "ze paluszkow w jedzenie sie nie wklada. " nie ma żadnej mocy
        • minniemouse Re: Dzieci przy stole... 29.04.19, 02:27
          heniek.8 napisał:
          >crying milamala napisała: chyba bym nie zdzierzyla i po prostu powiedziala, ze paluszkow w jedzenie sie nie wklada. )
          > a może się wkłada? nie jesteś u siebie, a oni są


          a tak z punktu widzenia SV - to wkłada czy nie?
          Ty Heniu chciałbyś dostać u mnie w gości ziemniaki puree do których wcześniej, niosąc je, nieuważnie włożyłam palec?
          polecam ci ten kawal.
          kto wie co dzieci robią - na zapleczu ... http://emotikona.pl/emotikony/pic/07icon_smile4.gif

          Minnie

          --
          Szlachetność w praktyce
          ***
          Wpadnij, zapraszam!...
          • heniek.8 Re: Dzieci przy stole... 29.04.19, 08:29
            najlepiej byłoby nie wkładać, to oczywiste

            ale może w niektórych domach się wkłada? może jedzą z jednej miski?

            z punktu widzenia s-v jak jesteś u drugiej babci której wnuki wkładają ręce do sałatki to nie ty jesteś od strofowania ich że się "nie wkłada"
    • shmu Re: Dzieci przy stole... 27.04.19, 14:48
      Przy nakladaniu poprosic o kawalek niedotykany przez dzieci. Bez emocji w glosie i grzecznie podziekowac. Przyznam, ze znam sporo rodzicow czy dziadkow, ktorym to nie przeszkadza, tak jak wiele innych dosc niehigienicznych zachowan. Od zmieniania pelnych pieluch w pokoju gdzie wszyscy jedza pozwalania dziecku na deptanie czyjejsc poduszki, chociaz dziecko biega na boso caly czas, odkladanie spowrotem na polmisek czegos juz nawet oblizanego przez dziecko etc. Zastanawia mnie czy takie zachowanie w ogole im nie przeszkadza, czy to przemeczenie, czy wdupiemanie innych, pardon my french. Szczytem bylo wyslanie calej rodzinie zdjecia nocnika z odchodami dziecka, bo mala po raz pierwszy zrobila do nocnika. Rece odpadaja.
    • bene_gesserit Re: Dzieci przy stole... 28.04.19, 14:09
      A może kupić mikroskop w prezencie i opowiedzieć dzieciom o mikrożyciu, zarazkach i zgrabnie nawiązać do higieny osobistej?

      Jeśli to niemożliwe, wybierałabym jedzenie z miejsc, w których paluszki nie były. Być może nieco ostentacyjnie.

      --
      - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
      - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka