Dodaj do ulubionych

Nachalne dziecko...

15.05.19, 00:34
Przypadek z Netu - jak się grzecznie zachować kiedy dziecko sąsiadów was szpieguje z drabiny przystawionej do ogrodzenia i gdy tylko u was z wizyta zjawia się znajomi z dzieckiem to puka lub wchodzi do ogrodu "mogę przyjść się pobawić?" - wam to nie odpowiada.
Rodzice dziecka widza to, ale nie reagują. prawdopodobnie jest im to na rękę bo nie musza się wtedy nim zajmować.

Minnie
--
Przypadkowe niechcące gafy towarzyskie - śmieszne
https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif

Odmienne sposoby pojmowania SV 🧐
Edytor zaawansowany
  • kora3 15.05.19, 08:40
    Pewnie mi się "zasłużenie" dostanie Minnie, ale ja uważam, że dziecku także można odmówićsmile
    Tak, wiem wszystkie dzieci sa fajne, kochane i "nasze", ale dziecko uczy się poprzez doświadczenie i biada mu będzie gdy NIE nauczy się, że nie jest pępkiem swiata dla wszystkich. "czy mogę się przyjśc pobawić?" "Przykro nam, ale nie, bo mamy gości"
    Rodzicom powiadasz pasuje - ale gospodarzom nie pasuje i o ile odmawianie dziecku - rozumiem ze jest na tyle spore, że chodzi sobe samo - nie poskutkuje, to wypada powiedzieć jego rodzicom, że jego hmm wizyty stanowią kłopot - dośc poniekąd oczywisty- nad dzieckiem trzeba rozpoaczać opiekę, a gospodarze nie mają na to chęci - proste

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • horpyna4 15.05.19, 08:43
    Niestety, do rodziców w takiej sytuacji należy walnąć otwartym tekstem. Powiedzieć wyraźnie, że nie ma się możliwości przyjmowania ich dziecka na każde jego żądanie, zwłaszcza jak przyszli goście; jeżeli chce się nieco złagodzić tę wypowiedź, to można dodać, że nie jest się w stanie zapewnić mu bezpieczeństwa.

    Co do drabiny, też można postraszyć, że dziecko może zlecieć i zrobić sobie krzywdę. Bo raczej nie da się wytłumaczyć dorosłym ludziom, że ich zachowanie jest nie na miejscu, skoro nie reagują na nachalność swojego dziecka wobec sąsiadów.
  • aqua48 15.05.19, 09:13
    My jako dzieci często odwiedzaliśmy się w domach po szkole dzwoniąc do drzwi i pytając - dzień dobry, czy mogę pobawić się z Kasią? Normalne było zawsze, że rodzic otwierający drzwi odpowiadał - tak, albo - tak, ale przyjdź za godzinę, bo Kasia teraz robi lekcje, lub - nie dzisiaj nie możesz. Nie wiem co się zmieniło, że rodzic ma dylemat czy odpowiedzieć - nie dzisiaj nie mamy czasu.
    Z tą drabiną to jakieś kuriozum..Jeśli zwracanie uwagi nie pomaga, zawsze można wziąć węża i zacząć bardzo starannie i obficie podlewać ogródek od swojej strony płotu smilesmile
  • horpyna4 15.05.19, 11:06
    Najlepiej dyskretnie położyć wąż końcówką blisko płotu, to woda zacznie po cichu podpłukiwać drabinę... ja tak tylko teoretycznie, nie namawiam do przestępstwa.

  • snajper55 15.05.19, 11:11
    horpyna4 napisała:

    > Najlepiej dyskretnie położyć wąż końcówką blisko płotu, to woda zacznie po cich
    > u podpłukiwać drabinę... ja tak tylko teoretycznie, nie namawiam do przestępstw
    > a.

    To może zraszacze włączane pilotem?

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • aqua48 15.05.19, 11:12
    Można też przy tym płocie postawić budę głośno szczekającego psa i skarżyć sąsiadom, że dziecko go specjalnie drażni, parę uli z pszczołami, kupić niewielkiego drona i latać nim dziecku na drabinie nad głową, postawić przy płocie stół do pingponga i co dziecko na drabinie wychynie zza płotu, to bach piłeczką w ciekawski nochal...
  • basia_styk 15.05.19, 11:47
    A nie można zwyczajnie porozmawiać z rodzicami i poprosić, żeby dziecko nie naruszało naszej prywatności?
  • nchyb 15.05.19, 12:39
    z postu założycielskiego wynika, ze dla rodziców to nie problem...
  • angazetka 15.05.19, 12:52
    Ale dla autorki problem.
  • nchyb 15.05.19, 12:58
    ja rozumiem autorkę postu, natomiast basia_styk moja przedmówczyni, której odpowiadam, dziwi się, że autorka nie próbuje dalej rozmawiać z rodzicami...
    dla nich to jednak nie problem, więc trzeba działać inaczej, wg mnie odpowiadać stanowczo i konkretnie dziecku, że NIE i faktycznie podjąć działania utrudniające rozmówki z drabiny.
  • basia_styk 15.05.19, 13:54
    nchyb napisała:

    > ja rozumiem autorkę postu, natomiast basia_styk moja przedmówczyni, której odpo
    > wiadam, dziwi się, że autorka nie próbuje dalej rozmawiać z rodzicami...

    A nie zauważyłam, żeby autorka próbowała rozmawiać ("Rodzice dziecka widza to, ale nie reagują. prawdopodobnie jest im to na rękę bo nie musza się wtedy nim zajmować.") - zwracam uwagę na słowo "prawdopodobnie" - implikuje w mojej opinii, że autorka nie rozmawiała jeszcze z rodzicami, skoro nie zna do końca ich opinii.
  • basia_styk 15.05.19, 13:55
    A, errata - "przypadek z Netu" jak widzę - wobec tego jest stanowczo za mało danych, żeby cokolwiek powiedzieć o stanowisku rodziców w tej k o n k r e t n e j sprawie i można tylko dyskutować o problemie nachalności ogólnie.
  • minniemouse 16.05.19, 00:05
    basia_styk napisała:
    A, errata - "przypadek z Netu" jak widzę - wobec tego jest stanowczo za mało danych, żeby cokolwiek powiedzieć o stanowisku rodziców w tej k o n k r e t n e j sprawie i można tylko dyskutować o problemie nachalności ogólnie.

    problem jest taki ze przychodzące z wizyta dziecko ma 3 latka, a sąsiadów zza plotu 10. nierówna różnica wieku powoduje ze w końcu to dorośli zabawiają 10letnie bo się nudzi - zamiast rozmawiać i pic kawę. a to male zajmuje się zabawkami.
    Na razie sąsiedzi nic nie mówią bo obawiają się popsuc dobre stosunki z rodzicami dziecka. nie wiedza jak i co.
    Poza tym robią sobie czasami drobne przysługi typu podlewanie kwiatków w razie wyjazdu. itp czuja się wiec chyba trochę zobowiązani.

    Minnie

    --
    Przypadkowe niechcące gafy towarzyskie - śmieszne
    https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif

    Odmienne sposoby pojmowania SV 🧐
  • nchyb 17.05.19, 09:28
    W takiej sytuacji przyznaję rację Basi - przede wszystkim porozmawiać z rodzicami.
  • basia_styk 15.05.19, 14:01
    nchyb napisała:

    > ja rozumiem autorkę postu, natomiast basia_styk moja przedmówczyni, której odpo
    > wiadam, dziwi się, że autorka nie próbuje dalej rozmawiać z rodzicami...

    Ja się nie dziwię! Napisałam, że jest opcja porozmawiania z rodzicami - to taka moja grzeczna replika na sugestie przedmówców zmierzające do potraktowania dziecka strumieniem wody, spowodowanie jego upadku z drabiny i tym podobne czynności. Chciałam wnieść trochę racjonalności do dyskusji i tyle.
  • nchyb 17.05.19, 10:09
    po podaniu szczegółów przez Minnie przyznaję Ci rację, przede wszystkim porozmawiać z rodzicami.
  • tt-tka 15.05.19, 12:52
    Nie mam problemu z powiedzeniem (grzecznie) "nie, nie teraz".
    Natomiast przy dziecku podgladajacym - najpierw rozmowa z rodzicami (nieskuteczna, wiem), potem bezposrednio z dzieckiem o podgladaniu w ogole i konkretnie nas. Jesli nie przestanie, zostanie poinformowane (nadal grzecznie), ze nie bedzie u nas mile widziane ani przy okazji innych gosci, ani przy zadnej innej okazji.
    Oraz nie uchylam sie od dzialan odwetowych i zniechecajacych, czy to pszczoly, czy rurki-plujki, czy inna bron odporna smile

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • nocnymarek2 15.05.19, 17:20
    tt-tka napisała:

    > Nie mam problemu z powiedzeniem (grzecznie) "nie, nie teraz".

    "Nie, nie teraz", albo i "nie, nigdy".

    > Natomiast przy dziecku podglądającym...

    Ale kto to jest podglądający? Jeśli dziecko nie narusza terenu,
    to kogo to interesuje, w którą stronę zwrócone są jego oczy?
    To twoje (w sensie, osoby rzekomo podglądanej) promienie
    świetlne błądzą po cudzych posesjach i mogły też dotrzeć do
    oczu dziecka. Działania odwetowe? Helloł... Ubrać się, albo
    spuścić zazdrostki.

    To powyżej to raczej w sensie prawnym - S-V nakazuje czasem
    spuścić oczęta, ale nigdy nasyłać pszczół na niespuszczone.
  • tt-tka 15.05.19, 17:54
    Chyba nie doczytales - dziecko zwraca oczeta w moj ogrod celem pilnowania, kiedy do mnie przychodza goscie z innym dzieckiem, po czym wproszenia sie. Oraz - posesje sa odgrodzone czyms chroniacym przed cudzym oczkiem, bo dziecko wspina sie na drabine specjalnie, zeby sie wgapiac. to nie tak, ze mu oczka zabladzily. A to juz traktuje jako naruszanie mojej przestrzeni i to umyslne. Slaba mam na to tolerancje i bede nasylac pszczoly, jesli perswazje slowne nie pomoga.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 10iwonka10 15.05.19, 19:35
    Przypuszczam ze dziecko nie siedzi na tej drabinie caly czas ale jak slyszy jakis halas z sasiedniej posesji to wychodzi na drabine zeby zobaczyc kto przyszedl.
  • tt-tka 15.05.19, 20:29
    Nie jest dziecka sprawa, kto do mnie przychodzi. Oraz pilnowanie cudzych gosci, zeby sie wprosic.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • angazetka 15.05.19, 12:53
    Kuriozum jakieś. Dziecko spławiać. Jeśli nie działa - iść do rodziców i stanowczo poprosić o zaprzestanie procederu.
  • nchyb 15.05.19, 12:59
    a jeżeli dalsze rozmowy z rodzicami nie przyniosą skutku, to co proponujesz? skutecznego?
  • tt-tka 15.05.19, 13:59
    angazetka napisała:

    > Kuriozum jakieś. Dziecko spławiać.

    Natretne jest wlasnie dziecko.

    Jeśli nie działa - iść do rodziców i stanowc
    > zo poprosić o zaprzestanie procederu.

    Jesli CO nie dziala ?




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bene_gesserit 16.05.19, 17:30
    "Nie, kochanie, nie teraz i w ogóle nie w najbliższym czasie".
    Nie wiem, co na to prawo, ale jeśli dziecko przebywa na czyimś terenie bez opieki swoich opiekunów, to chyba odpowiedzialność za nie przechodzi na gospodarzy? Jeśli nie dopilnujemy malucha, a on sobie coś zrobi, spadnie, wpadnie itd? Doskonale rozumiem, że nie każdy może mieć na to ochotę.

    Ogrodzenie obsadzić tujkami i pielęgnować je kilka lat, aż zarosną. Albo dziecko dorośnie i wejdzie w wiek, w którym raczej unika proszenia dorosłych o cokolwiek.

    Noi: nie dziwi cię to, że dzieciak nie ma swojego życia i próbuje się w taki dziwny sposób wyrwać z domu? Dziwne, że nudzi się aż tak, że ma tego typu desperackie pomysły na zdobycie towarzystwa rówieśników. Może wystarczy rodzicom zaproponować, żeby zapisali malucha na jakieś kółka zainteresowań, obóz z rówieśnikami, ale może się tam coś niefajnego dzieje?

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • minniemouse 16.05.19, 23:31
    [b]bene_gesserit napisała: [/ib]
    Noi: nie dziwi cię to, że dzieciak nie ma swojego życia i próbuje się w taki dziwny sposób wyrwać z domu?

    Konkretnie kogo dziwi?
    Na przykład mnie nie dziwi wcale.
    ale czy znudzone dziecko to aby na pewno wystarczający powód by mogło bezczelnie podglądać sąsiadów na drabinie lub latać do nich za każdym razem gdy ma na to ochotę? dziewczynka od tego ma rodziców aby ja uczyli dobrych manier.
    Przez to ze to zaniedbują, nie musza ponosić koniecznie konsekwencji ich sąsiedzi. w tym cały sęk.

    Minnie

    --
    Przypadkowe niechcące gafy towarzyskie - śmieszne
    https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif

    Odmienne sposoby pojmowania SV 🧐
  • basia_styk 17.05.19, 07:31
    bene_gesserit napisała:

    > "Nie, kochanie, nie teraz i w ogóle nie w najbliższym czasie".
    > Nie wiem, co na to prawo, ale jeśli dziecko przebywa na czyimś terenie bez opie
    > ki swoich opiekunów, to chyba odpowiedzialność za nie przechodzi na gospodarzy?

    Nigdy w życiu. Za dziecko odpowiedzialni są prawni opiekunowie, czyli w tym wypadku rodzice.
  • horpyna4 17.05.19, 08:16
    Nie do końca. Jeżeli ktoś wyraża zgodę na pobyt dziecka na swoim terenie, to staje się częściowo odpowiedzialny w przypadku, kiedy temu dziecku coś się stanie. Jeżeli nie wyraził zgody, to odpowiadają tylko rodzice.

    A możliwości wypadków ogrodowych jest wiele - choćby poharatanie się dziecka o kolczaste krzewy.

    Oczywiście istnieją przypadki, kiedy zrobienie pułapki na własnym terenie jest karalne nawet wtedy, kiedy nikogo się tam nie zaprasza. Kiedyś jakiemuś gościowi ciągle włamywano się przez okno balkonowe, chociaż to nie był parter, tylko któreś piętro budynku wielorodzinnego. Zmajstrował więc na balkonie instalację do porażania prądem intruzów, ale nie pomyślał o sytuacjach, kiedy może być konieczne dostanie się na ten balkon np. strażaka.
  • nchyb 17.05.19, 09:16
    Nie znam szczegółów prawa kanadyjskiegow podobnym przypadku /może stamtąd Minnie wzięła przykład?/, ale w polskim nie do końca jest tak jak piszesz.
    Za szkody powstałe na Twoim terenie odpowiadasz nawet wtedy, gdy nie zapraszałaś osoby, która ową szkodę poniosła - orzecznictwo nie raz dowiodło, że można oskarżyć właściciela za niewłaściwe zabezpieczenie terenu/sprzętu/zwierząt itp. Niestety, u nas w PL nasz dom nie jest bezwarunkowo naszym zamkiem, a nieproszeni goście miewają więcej praw.
  • tt-tka 17.05.19, 12:31
    basia_styk napisała:


    > Nigdy w życiu. Za dziecko odpowiedzialni są prawni opiekunowie, czyli w tym wyp
    > adku rodzice.

    Nie do konca... Za szkody wyrzadzone przez dzieci odpowiadaja rodzice, ale jesli dziecko uszkodzi siebie bedac u ciebie bez rodzicow, odpowiadasz lub mozesz odpowiadac ty.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • minniemouse 18.05.19, 00:00
    basia_styk napisała:
    > Nigdy w życiu. Za dziecko odpowiedzialni są prawni opiekunowie, czyli w tym wypadku rodzice.

    To zależy od przypadku i w ogóle.
    Rodzice są chyba odpowiedzialni w sensie karnym tylko wtedy kiedy dziecko umknęło im spod spod opieki bo nie dbali, nie uważali, mieli gdzieś inaczej mówiąc byli nieodpowiedzialnymi rodzicami i np dziecko wyleci na ulice wpadnie pod samochód, lub pójdzie samo na plac zabaw i pod okiem wielu dorosłych złamie sobie rękę lub nogę to tak, sa.
    ale w sytuacji kiedy dziecko pytało sąsiadów czy moze przyjść i to był moment, rodzice zaraz zaczęli szukać, niestety w tym czasie u sąsiadów dziecko sie np zdąży poparzyć - to nie, sąsiedzi są winni. w końcu u kogo było pod bezpośrednia opieka?
    Nie ma tak ze jak nie twoje dziecko to możesz je wpuścić a potem udawać ze go u ciebie nie ma. w tym przypadku rodzice będą moze tez winni, o ile dopuścili do tego ze dziecko swobodnie z domu samo wychodzi. ale różnie bywa, nieraz człowiek się zagapi, np drugie dziecko się przewróci, krzyczy, mama czy tata się odwróci a w tym czasie to drugie gdzieś poleci.
    To pomijając jakie wnioski nasuwają sie z opisu tego przypadku - drabina przystawiona do plotu, nachodzenie itd.
    A ten przypadek jest z UK, z Mumsnet.

    Minnie

    --
    Przypadkowe niechcące gafy towarzyskie - śmieszne
    https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif

    Odmienne sposoby pojmowania SV 🧐
  • yoma 17.05.19, 21:48
    Dziecko zadaje grzeczne pytanie, na którą może uzyskać grzeczną odpowiedź odmowną. Niech zgadnę - problem ematki?

    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • yoma 17.05.19, 21:48
    * na które, przepraszam.

    --
    Bo nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi...
  • minniemouse 17.05.19, 23:37
    Nie.

    --
    Przypadkowe niechcące gafy towarzyskie - śmieszne
    https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif

    Odmienne sposoby pojmowania SV 🧐

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.