Dodaj do ulubionych

Ziemia, rodzina, kwasy

25.05.19, 10:52
Znalazłam się w trudnej sytuacji rodzinnej, całkowicie bez swojej winy. Od roku mieszkam z partnerem. Planujemy zaręczyny i ślub. Oboje mamy wizję wyprowadzki z miasta i budowę domu. Partner praktycznie od początku naszej znajomości rozglądał się za działką budowlaną. Również się w to zaangażowałam. Powiedziałam rodzinie o tym fakcie i jak się okazało brat mojego ojca ma działkę, którą kupił kiedyś inwestycyjnie w rejonie, w którym mniej więcej szukamy. Inwestycja okazała się nietrafiona, w ciągu 10 lat cena ziemi się praktycznie nie zmieniła. Teraz potrzebuje gotówki, chce sprzedać chociażby z minimalnym zyskiem. Gdy dowiedział się o planach mojego partnera, oczywiście zaproponował sprzedaż. Pojechaliśmy tam we trójkę, obejrzeliśmy działkę, powiedzieliśmy, że się zastanowimy. Po powrocie, już we dwójkę, partner powiedział, że mu zdecydowanie nie odpowiada (sąsiedztwo, kształt, media). Miesiąc później znalazł kilkanaście kilometrów dalej taką, jaka mu pasowała i kupił. Mnie się też podobała i doradzałam mu kupno. I stryj jest wściekły, że nie kupił od niego. Powierzchnia porównywalne, ale ta kupiona droższa o jakieś 20%, jednak znacznie lepsza (regularny prostokąt, wjazd od północy, kanalizacja - a tamte druga nieregularny trapez, wjazd od południa, szambo). I tak powstał wielki kwas w rodzinie, bo moi rodzice są po stronie stryja. Wypomnieli to dość dobitnie mojemu partnerowi podczas niedawnego spotkania rodzinnego. Na co on zareagował bardzo negatywnie, chłodno pożegnał się i wyszedł. Mi zapowiedział, że z moją rodziną kontaktów żadnych nie chce, dopóki go nie przeproszą. W związku z tym, chce ślubu bez rodziny, tylko najbliżsi przyjaciele i jego mama (ojciec nie żyje). Jestem rozdarta, bo uważam, że moja rodzina postąpiła niegrzecznie, wiem jednak, że nie zaproszenie ich na ślub byłoby równoznaczne z całkowitym zerwaniem stosunków po mojej stronie. Partner z kolei jest koszmarnie uparty i gdy ma rację, nigdy się nie wycofuje. Wiem, że jeśli ja postawię sprawę na ostrzu noża, to on w ogóle zrezygnuje ze ślubu i z naszego związku. A ja go naprawdę kocham i szanuję. Przepraszam za chaotyczną wiadomość. Jak z tego wybrnąć? Jak przekonać rodzinę, żeby go przeprosiła, albo jak przekonać jego, żeby zgodził się zaprosić moją rodzinę na ślub?
Edytor zaawansowany
  • aqua48 25.05.19, 12:34
    pokliknieta napisała:

    >Jak przekonać rodzinę, żeby go przeprosiła, albo jak
    >przekonać jego, żeby zgodził się zaprosić moją rodzinę na ślub?

    Zastanowić się poważnie czy warto brać ślub z upartą osobą jeśli nie potrafi się zdecydowanie stanąć po jej stronie kiedy ma rację.
    Kupno odpowiedniej działki pod dom to inwestycja na lata, i nie powinna być traktowana jako finansowa pomoc dalszej rodzinie. Jeśli Twoi rodzice właśnie tego oczekiwali od partnera to cóż... słabo wróży dalszym relacjom. Chcesz być już zawsze rozjemcą rodzinnym? Nieustannie układać relacje między partnerem, a swoimi rodzicami? Kochasz go na tyle by umieć stanąć po jego stronie nawet kosztem tych relacji, a rodzicom pozwolić ponieść konsekwencje ich zachowania? Małżeństwo to wybór.
  • tt-tka 25.05.19, 12:49

    > >Jak przekonać rodzinę, żeby go przeprosiła, albo jak
    > >przekonać jego, żeby zgodził się zaprosić moją rodzinę na ślub?


    Pardon, to jest rowniez TWOJ slub, mam wrazenie...nie mozesz zaprosic swoich wlasnych gosci ?

    Aqua ma racje, rola wiecznego rozjemcy to bardzo kiepski wybor, ale nad ztwiazkiem z czlowiekiem, ktory liczy sie tylko ze swoim wlasnym zdaniem tez bym sie mocno zastanowila.

    No ale to wykracza poza ramy sv.
  • aqua48 25.05.19, 13:31
    tt-tka napisała:

    > No ale to wykracza poza ramy sv.

    Strzelanie fochów, próby wymuszania niekorzystnych decyzji, obraza, czy brak zgody na zaproszenie na ślub bliskich ukochanej osoby to jak najbardziej zakres s-v. Ale też jako czysta manipulacja drugim człowiekiem, psychologii.
  • tt-tka 25.05.19, 13:43
    Mialam na mysli, ze rozmyslania nad zwiazkiem, w ktorym druga strona liczy sie tylko z wlasnym zdaniem wykracza poza sv...

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • aqua48 25.05.19, 14:24
    tt-tka napisała:

    > Mialam na mysli, ze rozmyslania nad zwiazkiem, w ktorym druga strona liczy sie
    > tylko z wlasnym zdaniem wykracza poza sv...
    >
    Myślę, że nie, bo to również rozważanie jak przyszły mąż zachowa się wobec rozmaitych życiowych problemów, w kontaktach zawodowych, towarzyskich, nie tylko rodzinnych i w jakiej sytuacji postawi przyszłą żonę. Czego będzie od żony oczekiwał? Na czym wg. niego polega lojalność, a co on sam jest w stanie poświęcić dla miłości, rodziny, dobra żony, czy dzieci. Czy poświęci swoją dumę?
    Z czego żona będzie w stanie zrezygnować dla niego oraz ile razy...Czy nie będzie czuła się odsunięta od rodziny i pozbawiona jej wsparcia? Czy będzie mogła podejmować samodzielnie decyzje towarzyskie? A co gdy w takim związku będą dzieci, a bezkompromisowy mąż z mniej lub bardziej błahego powodu obrazi się na dziadków, chrzestnych itp? A gdy obrażeni rodzice będą potrzebowali jakiegoś wsparcia na starość?
    To wszystko trudne tematy które warto i omówić wspólnie i zastanowić się nad nimi w samotności PRZED ślubem. Bo i ślub to jak najbardziej kwestia s-v.
  • pokliknieta 25.05.19, 18:18
    To jest właśnie problem. Kocham go bardzo. Jest odpowiedzialnym i zaradnym mężczyzną. Opiekuje się mną i wiem, że będzie doskonałym ojcem. Potrafi przeprosić i przyznać się do winy, ale dostaje amoku, gdy ma rację, przyłapie kogoś na kłamstwie czy błędzie, a ktoś idzie w zaparcie. Jest też bardzo wrażliwy na punkcie swojej czci i szybko eliminuje ze swojego życia ludzi, którzy mu uchybiają. Ma sprawdzone grono przyjaciół - znajomych ze swojego hobby (myślistwo). Z moją rodziną zawsze stosunki miał poprawne, ale wyraźnie stawiał granicę i na głowę wchodzić sobie nie pozwalał. Ta sprawa z ziemią jednak go rozjuszyła i oczekuje, aby moja matka, ojciec i stryj osobiście przybyli do niego i przeprosili go za swoje zachowanie, inaczej nie chce ich znać. Ja go rozumiem i rozumiem jego uczucia, ale znam też swoją rodzinę i wiem, że nie nakłonię ich do przeprosin.
  • tt-tka 25.05.19, 18:33
    pokliknieta napisała:

    > Opiekuje się mną i wiem, że będzie doskonałym ojcem.

    Na czym polega ta opieka, chcialabym wiedziec... poda ci szalik czy powie kategorycznie "nie, w tym plaszczu dzis nie wyjdziesz, za zimno" czy jeszcze cos innego ?

    >Jest też bardzo wrażliwy na punkci
    > e swojej czci i szybko eliminuje ze swojego życia ludzi, którzy mu uchybiają.

    ze swojego jak ze swojego - wyglada na to, ze z twojego tez zamierza. Czy ty jestes tak wrazliwa na punkcie jego czci jak on, czy masz inne kryteria wrazliwosci ? A jesli on uzna za niedopuszczalne jakies zachowanie wobec ciebie, a ty odbierzesz to inaczej, uchybiahacy zostanie wyeliminowany czy nie ?

    M
    > a sprawdzone grono przyjaciół - znajomych ze swojego hobby (myślistwo).

    A ty masz jeszcze swoich wlasnych znajomych ? Jak oni reaguja na niego i jak on na nich ?

    Z moją
    > rodziną zawsze stosunki miał poprawne, ale wyraźnie stawiał granicę i na głowę
    > wchodzić sobie nie pozwalał. Ta sprawa z ziemią jednak go rozjuszyła i oczekuje
    > , aby moja matka, ojciec i stryj osobiście przybyli do niego i przeprosili go z
    > a swoje zachowanie, inaczej nie chce ich znać. Ja go rozumiem i rozumiem jego u
    > czucia, ale znam też swoją rodzinę i wiem, że nie nakłonię ich do przeprosin.

    Nie chce ich znac, ale rozumiem, ze ty tez masz przestac ich znac ? Czy zle zrozumialam ?
    Oraz czy ty te jego uczucia rozumiesz, czy rowniez podzielasz ? Przestaniesz znac rodzine, jesli sie nie ukorza wedle wymagan twojego juz-za-chwile meza ?





    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 25.05.19, 18:35
    pokliknieta napisała:

    > To jest właśnie problem. Kocham go bardzo. Jest odpowiedzialnym i zaradnym mężc
    > zyzną. Opiekuje się mną i wiem, że będzie doskonałym ojcem.

    ...bo mi ucieklo - na czym opierasz przekonanie, ze bedzie doskonalym ojcem ? Znasz jego stosunek do dzieci, widywalas ? Znasz jego poglady na wychowanie i preferencje co do metod ?




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • aqua48 25.05.19, 18:49
    pokliknieta napisała:

    > wiem, że będzie doskonałym ojcem.
    >dostaje amoku, gdy ma rację, przyłapie kogoś na kłamstwie czy błędzie,
    >Jest też bardzo wrażliwy na punkcie swojej czci
    > i szybko eliminuje ze swojego życia ludzi, którzy mu uchybiają.

    Hmm, jakoś mi się ten opis nie kojarzy z kimś kto będzie doskonałym ojcem. Dzieci stale testują wytrzymałość psychiczną rodzica, nie tylko poddają w wątpliwość jego cześć, ale i ją naruszają, a także nieustannie robią błędy...niekiedy nawet kłamią, i co ten doskonały ojciec wyeliminuje je ze swego życia?


  • kora3 29.05.19, 08:48
    Czy na serio warto sprowadzać sprawę do ABSURDU?
    Wątkodawczyni pisze o postawie partnera wobec DOROSŁYCH jak sądzę ludzi, a nie osesków, czy innych dzieci. smile

    Jakoś mi się z naszej dośc dłuuuugiej znajomości forumowej nie jawisz Aquo jako ktoś kto przepadałby za towarzystwem kłamcow, ignoratów i takich ludzi, którzy by cię obrazali.
    Co więcej napiszę i to bez przygany nijakiej - jawiśz mi się jako osoba podobna do ...tego pana partnerasmile Wnoszę z Twoich nierzadko radykalnych postaw - nie odpowiada mi ktoś, nie spotykam się, nie ejst fajnie - wstaje i wychodzę itd.
    Nigdy wszelako nie przyszło mi do głowy, że stosowałaś te metody wobec swoich dzieci i jak coś zrobiły nie tak, to oddawałaś je do DDsmile

    Całkiem serio jako rodzica wyobrazam sobie Ciebie jako kogoś podobnego do moich rodziców: przyjaznego, wyrozumiałego, ale konsekwentnego. Nie sadzę, byś chwaliła swoje dzieci, gdy testowały Twą wytrzymałość psychiczna np. kłamiąc. Sądzę raczej, że wyjaśniałaś im konsekwencje jakie to z sobą niosło i stosowałaś kary - nie mam na myskli cielesnych - adekwatne do wieku i winy. Wg mojej oceny z pozycji dorosłego dziecka tak wychowywanego taka postawa rodziców jest optymalna.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.05.19, 21:39
    kora3 napisała:

    > Jakoś mi się z naszej dośc dłuuuugiej znajomości forumowej nie jawisz Aquo jako
    > ktoś kto...
    > Całkiem serio jako rodzica wyobrazam sobie Ciebie jako kogoś...

    Hmm Koro, jeśli nie zauważyłaś, ten wątek wcale nie jest o mnie.
  • kora3 30.05.19, 09:07
    Jeswt o jakimś gosciu, który ma być złym rodzicem smile a nawet jeszcze dziecka nie ma smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmija_w_niebieskim 26.05.19, 14:22
    Dostaje amoku, kiedy przyłapie kogoś na kłamstwie? Eliminuje ze swojego życia ludzi, którzy mu uchybiają? A jednoczesnie będzie doskonałym ojcem? Naprawde???
  • baba67 29.05.19, 08:37
    A Ty masz ile latek że się mężczyzna musi Tobą opiekować? Czy masz na myśli że Cię utrzymuje a Tobie się to podoba? Nie twierdze że taki układ w rodzinie jest zły sam w sobie bo znam szczęśliwe takie małżeństwa , ale na pewno nie z podobnym człowiekiem. Pakujesz się w szambo.Poczekaj jeszcze z tym ślubem, najlepiej kilka lat.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • zmija_w_niebieskim 29.05.19, 20:30
    Trochę pochopne wnioski wyciągasz, Babo. Ja mam latek 44 i mój mąż się mną opiekuje - np. sprawdza mój samochód, kiedy się wybieram w dalszą trasę, nie pozwala mi jechać, kiedy pogoda jest kiepska, przynosi mi herbatę do łóżka, doradza w trudnych decyzjach. Jesli zdarza mi się zostawić w domu portmonetkę, telefon czy lunch, to mi to przywozi do pracy i zostawia w recepcji. Parę razy nie miałam czasu przygotować sobie jedzenia do pracy, to mi kupił sałatkę, jabłko i jakis batonik, i przywióżł do pracy, żebym nie musiała wychodzić na miasto w deszcz. Raz nawet podjechał pod pracę, żeby PODWIEŹĆ MNIE DO SAMOCHODU (parkowałam daleko, a była straszna ulewa) Umawia mi wizyty do lekarza, kilka razy się uparł, że mam isć do lekarza, kiedy miałam bóle brzucha, które chciałam zlekceważyć - itd.
    W sumie - czuję się "zaopiekowana" - nie lubię tych kaszubskich wyrażeń, ale to akurat oddaje istotę rzeczy. Super uczucie, zwłaszcza, kiedy porównam go z moim ojcem, który - chociaż jest dobrym, pracowitym człowiekiem - nigdy nie potrafił podjąć samodzielnej decyzji, wiecznie wszystkich dołował, mama sama musiała (i chyba nadal musi) walczyć przeciwko światu i nie miała psychicznego wsparcia

    Zresztą, ja też się opiekuję moim mężem smile

  • baba67 30.05.19, 08:17
    To jest bardzo fajne opiekowanie się, mój też tak ma. Jednak w pewnych kręgach opiekowanie sięoznacza po prostu utrzymywanie kobiety. Jeśli poklikana pracuje to tym bardziej powinna uważać. Działka jest na faceta jako własnośc przedślubna,jeśli będzie partycypowała w budowie domu musi mieć na wszystko rachunki żeby w razie rozwodu coś odzyskać a i tak z domu się będzie musiała wyprowadzić.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • kora3 30.05.19, 09:11
    Kompletna nieprawda Babo. Jeśli działka budowlana jest własnością odrebn a jednego z małzonków, a po slubie buduje sie na niej dom wspólnie (pozostając we wspólnocie małzeńskiem - poziom partycypowania faktycznego w kosztach nie ma tu nic do rzeczy), to w razie rozwodu i podziału majątku tylko ziemia będąca własnością odrębną nie podlega podziałowi. Dom jak najbardziej - podlegasmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • horpyna4 25.05.19, 14:21
    Nie napisałaś rzeczy najważniejszej - czy najpierw powiedział wyraźnie stryjowi, że rezygnuje z jego działki, czy najpierw kupił tę inną. Niby nic ważnego, ale subiektywne odczucie stryja jest ważne.

    Bo mam wrażenie, że gdyby stryjowi (a nie tylko Tobie) powiedział wyraźnie, że to jednak nie to, czego szuka, nie byłoby aż takiej obrazy. A jeżeli przypadkiem stryj usłyszał, że została kupiona inna, poczuł się zlekceważony - nie tym, że od niego nie kupiono, ale tym, że mu wcześniej nie powiedziano o rezygnacji z jego działki.

    Co nie zmienia faktu, że rodzina zachowała się głupio. Twój partner nie jest od tego, żeby dogadzać Twoim pociotkom kosztem własnej wygody i korzyści.

    Stara prawda: z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Pamiętaj o tym.
  • pokliknieta 25.05.19, 17:40
    Po wizycie na działce stryja, 4 dni później, razem zadzwoniliśmy do stryja i mój partner powiedział mu, że dziękuje za oprowadzenie, ale nie jest nią zainteresowany. Stryj na to, że nie ma pośpiechu, że niech sobie jeszcze wszystko na spokojnie przemyśli. Partner, że dziękuje raz jeszcze i będzie szukał dalej. Stryj dalej swoje, niech przemyśli. Wtedy poirytowany już partner, powiedział "dobrze, raz jeszcze dziękuję, do widzenia" i się rozłączył.
  • annthonka 25.05.19, 16:51
    Kupno działki to decyzja na lata, więc wiadomo, że wybieracie taką jaka Wam najbardziej odpowiada, nie kierując się sytuacją finansową stryja. Jak już ktoś napisał, kwas pewnie wyszedłby mniejszy, gdybyście po wizycie na działce podziękowali i powiedzieli mu, że jednak szukacie czegoś innego.

    Z drugiej strony stawianie Cię w sytuacji, że albo tylko moja rodzina na ślubie, albo zero ślubu i w ogóle rozstanie, nie wróży dobrze na przyszłość. Ty nic nie masz do powiedzenia w tym związku? Pomyśl nad tym, bo przy tak upartym i bezkompromisowym facecie zapewne jeszcze nie raz będziesz między młotem a kowadłem.
  • zmija_w_niebieskim 26.05.19, 13:23
    Facet wydaje się nie tylko uparty i bezkompromisowy, ale wręcz bezlitosny.
    Być może w przyszłości autorka wątku będzie zmuszona wybierać między nim a własnymi dziećmi, jeśli uchybią "czci" tatuśka, albo będą w jakiejś sprawie szły w zaparte wbrew prawdzie - któremu nastloatkowi to się nie zdarzyło?

    Poza tym, po jednej nieprzyjemniej scenie rodzina narzeczonej ma odbywać pokutne pielgrzymki do pana - jest na to fajne, stare określenie : CZCIGŁODNY.
  • koronka2012 25.05.19, 21:21
    Rodzina zachowała się idiotycznie, ale nie napisałaś konkretnie jaka była ta reakcja, że partner oczekuje formalnych przeprosin? ktoś mu naubliżał? rozumiem stawianie granic, ale tu nastąpiła chyba znaczna przesada.

    Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy narzeczony narzuca mi takie warunki. To jest nie do przyjęcia. Jak sobie wyobraża dalsze życie? ktoś tak nieprzejednany nigdy nie stworzy udanego związku, bo będzie oczekiwać całkowitego podporządkowania. Facet tak przeczulony na punkcie swojego ego słabo rokuje jako życiowy partner. I faktycznie - sposób w jaki piszesz budzi obawę, czy gdzieś w tym związku nie zgubiłaś siebie. Bez urazy - ale to mi wygląda na układ typu jedna strona kocha, a druga - pozwala się kochać. Piszesz, że jeśli postawisz sprawę na ostrzu noża, to on odwoła ślub i zerwie narzeczeństwo - no sorry, ale dla mnie to świadczy że ani cię nie kocha, ani nie szanuje, o empatii w ogóle nie wspominając.

    Póki wszystko idzie po jego myśli... Swoją drogą - jak on rozwiązuje konflikty np. między wami? wystawi cię za drzwi, jeśli uzna, że nie chcesz przyznać mu jedynie słusznej racji?

    Cóż, ja bym postawiła sprawę jasno - nie wyobrażam sobie ślubu bez udziału rodziny i nie wyobrażam sobie zerwania z nimi kontaktu z powodu byle sprzeczki. Pan powinien dorosnąć, bo dorośli ludzie potrafią rozwiązywać konflikty bez natychmiastowego zrywania kontaktów po jednorazowym kwasie.
  • minniemouse 26.05.19, 00:50
    Ciężka sprawa.
    Źle się załatwia sprawy na gorąco, moze partner potrzebuje trochę czasu aby ochłonąć.
    Tymczasem ty się zastanow czego TY potrzebujesz, czego ty byś chciała - nie tylko w tej sytuacji ale w ogóle w związku.

    Tak po kolei:
    a/ stryj (i rodzina) nie maja prawa wymagać abyście kupili pod ich dyktando działkę. to wasze życie, wasze pieniądze, wasza przyszłość. WY decydujecie co robicie z waszymi pieniędzmi, nie oni.
    b/ rodzina nie ma prawa obrażać się na was za wasz wybór
    c/ maż nie ma prawa wymagać od ciebie wyboru "ja albo rodzina"
    d/ ty nie musisz pozwalać sobą manipulować

    Może stanowcza rozmowa z partnerem i uświadomienie mu ze rodzina to nie obcy ludzie których mozna z dnia na dzień odciąć z życia pomoże w rozwiązaniu problemu?
    Jak to pewien mądry człowiek powiedział, biorąc żonę lub męża bierzesz nie tylko te jedna osobę ale tez jej/jego teściów, siostry, braci, krewnych itd itd.
    Zaproponowałabym partnerowi aby nie oczekiwał aż przeproszenia bo nie ma chyba za co, no i w sumie to przeciąganie struny, ale moze by się zgodził dać zaprosić na obiad?
    Z kolei rodzinie wytłumaczyłabym grzecznie znaczenie zjawiska przestrzen osobista w rodzinie przeprosiła ze zawiedliśmy nadzieje wykupienia parceli, podkreśliła ze jednak tak samo jak stryj - wy tez mieliście prawo do własnej decyzji, i stanowczo poprosiła aby dla twojego dobra i ogólnie przyszłych stosunków osobiście zaprosili go na niedzielny obiad. i tak wpół drogi, rodzina zamiast przepraszać zaprosi, on się łaskawie da zaprosić smile
    Myślę ze przy takich "zaprzańcach" to by było chyba najlepsze wyjście...?


    Minnie
    --
    Czy zdarzyło Ci się popełnić gafę całkiem niechcący?
    https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif
    ******************************************************************
    Żarciki i poprawność polityczna
  • zmija_w_niebieskim 26.05.19, 13:26
    ale bardzo mnie to zaintrygowało: dlaczego wjazd od północy jest lepszy niż wjazd od południa?
  • nocnymarek2 26.05.19, 13:33
    zmija_w_niebieskim napisała:

    > ale bardzo mnie to zaintrygowało: dlaczego wjazd od północy jest
    > lepszy niż wjazd od południa?

    Zgaduję, ale chyba czuję o co chodzi. Wjeżdżamy od północy,
    a od południa się wylegujemy. Chodzi o to, żeby samochód nie
    najechał na wylegującą się Żmiję.
  • zmija_w_niebieskim 26.05.19, 14:17
    Ja akurat jestem Żmija cieniolubna - temperatura powyżej 25 stopni i mogę siedzieć tylko od północy, pod parasolem, ze szklanką wody z lodem w ręce i wachlując się gazetą... albo w ogóle chowam się w domu.

    Moje domysły krążyły raczej wokół tego, żeby samochód się pod domem nie nagrzewał big_grin big_grin ale potem pomyślałam, że przecież mieliby garaż big_grin big_grin
  • tt-tka 26.05.19, 15:07
    Wlasnie wracam z forum zycie rodzinne, gdzie takich ukladow rodzinnych jak zelaza w jablku...

    pokliknieta napisała:

    zapowiedział, że z moją rodziną kontaktów żadnych nie chce, dopók
    > i go nie przeproszą.

    Dopoki nie przyjda do niego i nie przeprosza, dodajmy. Zbagatelizowanie czy zlagodzenie sprawy, albo formy posrednie (telefon) nie wchodza w gre, jak rozumiem ? Ma byc TO, co on chce i TAK, jak on chce ?

    >wiem jednak, że nie zaproszenie ich na ślub było
    > by równoznaczne z całkowitym zerwaniem stosunków po mojej stronie.

    Wiesz rowniez, bo to napisalas, ze nie jestes w stanie sklonic rodziny, by wykonala, co zalecil narzeczony.

    Partner z ko
    > lei jest koszmarnie uparty i gdy ma rację, nigdy się nie wycofuje. Wiem, że jeś
    > li ja postawię sprawę na ostrzu noża, to on w ogóle zrezygnuje ze ślubu i z nas
    > zego związku.


    Przepraszam, wczesniej nikt nie zapytal - skad to wiesz ? Czy on ci to powiedzial otwartym tekstem, czy byly juz takie sytuacje ("jesli nie zrobisz, co kaze, koniec z nami"), czy jakies inne jego zachowania daja podstawe do tej wiedzy ?



    Jak z tego wybrnąć? Jak przekonać rodzinę, żeby go przeprosiła, albo jak
    > przekonać jego, żeby zgodził się zaprosić moją rodzinę na ślub?


    A co ty uwazasz za sluszne ? Twoim zdaniem rodzina powinna przeprosic i to wedlug zaordynowanego scenariusza ? Czy ustapic i w jakim zakresie powinien narzeczony ? Czy masz inna propozycje zalagodzenia/rozwiazania/uznania za niebyla sprawy i jakie masz szanse, by te swoja wizje przedstawic, a nawet przeforsowac ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • jadwiga1350 26.05.19, 19:31
    >I tak powstał wielki kwas w rodzinie, bo moi rodzice są po stron
    > ie stryja. Wypomnieli to dość dobitnie mojemu partnerowi podczas niedawnego spo
    > tkania rodzinnego

    To smutne, że rodzice są po stronie stryja a przeciwko Tobie. Naprawdę chcieliby żebyś wybudowała się na działce, która zupełnie wam nie pasuje? Dziwne. Może są jakoś uzależnieni od stryja? No bo jeśli nie, to ich zachowanie szokuje.

    >Na co on zareagował bardzo negatywnie, chłodno pożegnał się
    > i wyszedł.

    Trochę go rozumiem, bo wygląda na to, że stryj szukał jelenia. Działka musi być naprawdę mało warta, skoro trzeba wciskać ją na siłę członkom rodziny, licząc że się ugną i kupią.


    >Jestem rozdarta, bo uważam, że moja r
    > odzina postąpiła niegrzecznie, wiem jednak, że nie zaproszenie ich na ślub było
    > by równoznaczne z całkowitym zerwaniem stosunków po mojej stronie.

    Poczekać, odłożyć ślub, emocje opadną.
  • minniemouse 26.05.19, 23:46
    podpisuje się pod tobą Jadwigo memi czterema ręcami i nogami !!

    Minnie

    --
    Czy zdarzyło Ci się popełnić gafę całkiem niechcący?
    https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif
    ******************************************************************
    Żarciki i poprawność polityczna
  • milamala 26.05.19, 22:41
    Twoja rodzina zachowala sie po prostu glupio i dziecinnie. Partner oczywiscie mial prawo kupic taka dzialka jaka chcial a nie taka jaka chcial mu sprzedac twoj wujek. Nie zaszkodzilobylo przeproszenie za takie glupie zachowanie.
    Co do partnera, to upieranie sie zeby nie zapraszac na slub twojej rodziny jest rownie glupie i dziecinne jak zachowanie twojej rodziny.
    Ktores "dziecko" powinno ustapic.
  • milamala 26.05.19, 22:44

    Dodam tylko, ze ja osobiscie od wlasnego partnera oczekiwalabym wiekszej elastycznosci. Takie dziecinady i upartosc moze stanowic przeszkode w budowaniu malzenstwa.
  • zmija_w_niebieskim 27.05.19, 11:49
    Dziecinady? Dla mnie to brzmi jak okrucieństwo i zimna bezwzględność, z domieszką tyranii.
  • kora3 27.05.19, 11:56
    No wiesz, nie znamy jednak kontekstu zachowania tejze rodziny wobec pana...
    Tu mogę powiedzieć z własnego doświadczenia - rodzina mego eksmęxza była całkowicie nie z mojej baśni, a do tego jej czesc czuła przemożną chęc ułożenia mi życiasmile A ja jako silna indywidualnośc, kompletnie niezależna od tych ludzi nie miałam na to ochoty - a gdy dawałam wyraz, ze ochoty nie mam to np. moja teściowa reagowała fochami, które zlewałam. Jednak mimo zlewu oczekiwałam od mego ówcxzesnego meza, że stanie po mojej stronie, bo zwyczajnie miałam rację - jego rodzinie nic było do tego, jak sobie planujemy coś tam - wcale ich to nie dotyczyło, nie byliśmy od nich nijak zależnui, a ja z domu wychowana jestem tak, że wobec dorosłych dzieci rodzice moga mieć głos doradczy, a nie próbować za nie decydować.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 27.05.19, 12:03
    A narzeczony wobec doroslej kobiety ? Ma miec glos doradczy czy wolno mu decydowac o jej kontaktach ?
    Stanowiska autorki - co ona uwaza za sluszne - nie znamy jak dotad. Stanowisko pana juz znamy - twoj slub bez udzialu twojej rodziny.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 27.05.19, 12:13
    Tt-ko - ja nie oceniam zachowania pana jako optymalne, ja tylko stwierdzam fakt, że pan mając rację w temacie i będąc jak zrozumiałam obrazonym przez rodzinę wątkodawczyni, ma pełne prawo być poirytowany i na ten moment nie chciec owej rodziny znac. I owszem, ma też prawo oczekiwać, że skoro został obrażony, to zostanie przeproszony. Ty nie oczekiwałabyś, że gdy Cię ktoś obrazi i chciałby powrotu do normalnej relacji, to powinien Cię przeprosić? Bo ja - owszem.

    Mam wrażenie OGÓLNE, że w tym watku zdania są jakie są niektóre, bo chodzi o relację ze starszyzną drugiej strony i w dodatku stroną tą jest kobieta. Zatem pan jesli kocha i odpowiedzialny powinien puścic w niepamięć itd...To tak nie działa. Mozna na wiele pozwalać swej rodzinie, szczególnie starszym jej członkom, ale oczekiweać, że partner/narzeczony/mąż (i zeńskie odpowiedniki) beda to traktowac tak samo jest niemądre ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 27.05.19, 12:31
    Jezeli ktos obrazil mnie - a pana sklonnosc do obrazy jest bardzo wygorowana, co nam juz powiedziano, natomiast do wybaczania w zaniku - ustawiam MOJE kontakty z tymi osobami wedle mojego uznania.
    NIE DECYDUJE o tym, jakie maja byc stosunki mojej polowki z kimkolwiek.

    Oraz nie jest istotne, co robie ja, a co ty - tu mowa o autorce. Ona nie ma zdania w tej kwestii, dla niej wyjsciem rownie dobrym jest ustepstwo ze strony rodziny jak i ustepstwo ze strony pana. I TO mnie niepokoi - ze ona chce dobrego zakonczenia nie umiejac sprecyzowac, czym ono mialoby byc. Z takim niezdecydowaniem/zatracona decyzyjnoscia nie powinna imho pakowac sie w zwiazek z osoba o wyraznym rysie (co najmniej) despotycznym. Zwlaszcza wobec stanowiska drugiej strony "bedzie, jak ja chce albo koniec z nami", bo takie ultimatum wyklucza jakiekolwiek porozumienie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 27.05.19, 12:50
    tt-tka napisała:

    > Jezeli ktos obrazil mnie - a pana sklonnosc do obrazy jest bardzo wygorowana, c
    > o nam juz powiedziano, natomiast do wybaczania w zaniku - ustawiam MOJE kontakt
    > y z tymi osobami wedle mojego uznania.
    > NIE DECYDUJE o tym, jakie maja byc stosunki mojej polowki z kimkolwiek.


    Wszystko fajnie Tt-tko tylko tu chodzi o konkretną sytuację - ślub i wesele. I o ile np. zwyczajne spotkania swej połowki z kimś przez nas nielubianym da się z reguły zrealizować tak, ze bywa solo ta połowka, to takiej imprezy nnie na się tak rozwiązaćsmile

    >
    > Oraz nie jest istotne, co robie ja, a co ty - tu mowa o autorce. Ona nie ma zda
    > nia w tej kwestii, dla niej wyjsciem rownie dobrym jest ustepstwo ze strony rod
    > ziny jak i ustepstwo ze strony pana. I TO mnie niepokoi - ze ona chce dobrego
    > zakonczenia nie umiejac sprecyzowac, czym ono mialoby byc.


    Nie, no z tego co zrozumiałam autorka chcxiałaby, by jej rodzina jednak została zaproszona na ślub i wesele, takie rozwiazanie uwaza za optymalne. Martwi sie tylko, czy uda się je wdrożyć, bo p0an oczekuje przeprosin ze strony rodziny, a rodzina przeprosić nie będzie chciała.
    I teraz zastanówmy sie nad pewną kwestią: kto postępuje gorzej? czy yen, który będąc obrazonym oczekuje przeprosin, czy ten kto obraziwszy kogoś zdecydowanie przeprosić nie chce?


    Z takim niezdecydowa
    > niem/zatracona decyzyjnoscia nie powinna imho pakowac sie w zwiazek z osoba o w
    > yraznym rysie (co najmniej) despotycznym. Zwlaszcza wobec stanowiska drugiej st
    > rony "bedzie, jak ja chce albo koniec z nami", bo takie ultimatum wyklucza jaki
    > ekolwiek porozumienie.


    Chwila - wątkodawczyni zdaje się pi9sała, że spodziewa się, iż jej rodzina - nie przeprosi. Zatem owa rodzina postęp[uje co do upartości, tak samo jak pan, tylko ze pan ma tu rację o9czekując przeprosin.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 27.05.19, 13:01
    "Maja przyjsc do mnie i przeprosic" rozpisal scenariusz pan, o ktorym autorka juz wie, ze "eliminuje ze swego zycia" kazdego, kto go obrazil, a tez upieral sie przy swoim, mial odmienne zdanie czy pojecie o danej sprawie. Alternatywa jest koniec zwiazku, nie tylko rezygnacja ze slubu. Tak przedstawila to autorka.
    I po takim dictum pan imho nie rokuje, bez wzgledu na to, czy rodzina rzeczywiscie go obrazila, czy tylko on tak to odebral. Sceny przy stole nie znamy, o zachowaniach pana wobec innych osob (nie tylko rodziny narzeczonej) wiemy wiecej.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 27.05.19, 13:41
    tt-tka napisała:

    > "Maja przyjsc do mnie i przeprosic" rozpisal scenariusz pan, o ktorym autorka j
    > uz wie, ze "eliminuje ze swego zycia" kazdego, kto go obrazil,


    Wiesz, są ludzie, którzy maj.ą takie podejście, ze ktoś pluje, a oni udają, ze deszcze pada ...Nie oceniam tego, ale bliższa mi postawa eliminowania ze swego życia tych, któ0trzy mnie nie szanują i obarzają. Niewiele takich sytuaqcji było w życiu - ale owszem - były. I tak, eliminowałam takie osoby o ile tylko sie dało technicznie to wykonać. \



    a tez upieral si
    > e przy swoim, mial odmienne zdanie czy pojecie o danej sprawie.


    Tu sprawa jest prosta jak drut- gosc kupować chciał działkę budowlaną Tt-tko - czyjeś pojecie czy zdanie o tejze sprawie pan ma prawo kiec w głebokim powazaniu, bo to on kupuje a nie postronna osoba.


    Alternatywa jes
    > t koniec zwiazku, nie tylko rezygnacja ze slubu. Tak przedstawila to autorka.


    No nie, taka alte4rnatywa wchodzi w grę jak zrozumiałam, GDYBY autorka upierała się przy zaproszeniu jej rodziny która pana obraziła. Nie wiem jak ja bym sie zachowała w takiej sytuacji ...Ale powiem Ci tak: mój dobry kolega miał rodzine najblizszą zafiksowaną na tym, by jego wesele było bezalkoholowe. Nie wynikało to z jakichś przyczyn życiowych, trylko z tego, ze państwo owi podpisali jakąś krucjatę, ze do końca żywota pić alkoholu nie będą. Nikt im nie kazał zresztą pić smile Syn ich zeniąc się był coś już 5 lat po studiach, koło 30. Mieszkał samodzielnie, pracował, wesele sobie z przyszłą zoną urzązdali i finansowali sami. Mamusia z tatusiem zażądali bezalkoholowego, koledze rózno zwisało jakie miałoby być, ale jego narzeczona stwierdziła ze ma być normalne, w sensie typowe, zatem z alkoholem.
    Uprzedzajhąc smile - nie, dziewczyna nie byłą jakaś trunkowa szczególnie, ani jej rodzina. Po prostu w naszej kulturze na weselach przeważnie jest alkohol i dziewczyna nie widziała powodfu, dlaczego u nich miałoby go nie być z racji widzimisię smile przyszłych teściów. A to oni na alkoholowe nie przyjdą! A no to niesmile
    I kolega tu słusznie stanął po stronie narzeczonej! Bo rodzice nie mieli racji - SWOJE imprezy mogli sobie urz.ądzać jakie zechcą, ale ta nie byla ich. Jednak rozmawiał z nimi uzywając logicznej argumentacji i ...w końcu przyszli smile

    > I po takim dictum pan imho nie rokuje, bez wzgledu na to, czy rodzina rzeczywis
    > cie go obrazila, czy tylko on tak to odebral. Sceny przy stole nie znamy, o zac
    > howaniach pana wobec innych osob (nie tylko rodziny narzeczonej) wiemy wiecej.


    Wiesz - samo już fochowanie dloatego, ze gośc nie kupił działki od krewnego, bo mu nie pasowała, a krewny chciał ją wcisną c jest mega niegrzeczne i swiadczy o braku szacunku.

    A tu jeszcze jak czytamy dobitnie gosciowi powiedziano, ze uczynił źle! To szczyt bezczelności! Serio tego nie widzisz?
    Nier wiem też co dostrzegasz złego w oczekiwaniu szacunku dla siebie ...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 27.05.19, 13:59
    Czy ty w ogole czytalas wypowiedzi autorki ? Pan jest "bardzo wrazliwy na punkcie swojej czci" w jej ocenie, a w opisach to wyglada jeszcze gorzej. Oraz liczy sie dla niego tylko jego wrazliwosc.
    CO zostalo powiedziane przy stole - nie wiemy. Tego autorka nie napisala. Nie napisala w kazdym razie "dobitnie gosciowi powiedziano, ze uczynil zle" - wiemy tylko, ze byly pretensje.
    Nawiasem mowiac w tym momencie rola autorki bylo powiedziec "kupujemy (czy tez on kupuje) wedle wlasnych potrzeb" i na tym uciac temat. Nie wiemy, czy czula potrzebe zabrac glos, a nie zostala do glosu dopuszczona, czy tez zostawila sprawe na pastwisko losu i bedzie, co bedzie. Wlasnie to, ze ona nie ma/nie zajmuje stanowiska w takich sytuacjach uwazam za bardzo niepokojace.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 27.05.19, 14:26
    wiesz, ja autorki nawet forumowo nie "znam", ale ogólnie to są tacy ludzie, któtrzy sami boją się mieć swoje zdanie, albo mając je je wyrazać i postrzegają ludzi, którzy oczekuja dla siebie i swego zdania szacunku jako jakichś szczególnie przewrażliwionym na swoim punkcie.
    Byźć moze tu taka sytuacja zachodzi, a być moze - nie. Ale tak samo jak nie mozemy wykluczyć ze pan jest przewrażliwiony, tak samo nie możemy wykluczyć, ze jedynie wątkodawczyni tak go postrzega, bo sama ma niski próg asertywności.
    Powiem Ci, że gdyby mnie rodzina partnera usiłowała wcisnąc taką działkę, która nie pasuje, to juz byłabym tym rozdrażniona, podejrzewam, ze mój partner - tak samo. A gdyby jeszcze po innej mej decyzji stroili fochy, to owszem - czułabym się urazona. Natomiast gdyby mnie przy tym obrazono, to czulaym się obrazona, mam zwyczajny próg asertywności. Od partnera w takiej sytuacji oczekiwałabvym, ze stanie po mej stronie, bo mam rację...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 27.05.19, 13:03
    tt-tka napisała:

    > pana sklonnosc do obrazy jest bardzo wygorowana

    Żartujesz?
    To, że dorosły mężczyzna nie zgadza się robić za jelenia świadczy o tym, że jego "sklonnosc do obrazy jest bardzo wygórowana"?
  • tt-tka 27.05.19, 13:35
    bo_ob napisała:

    > tt-tka napisała:
    >
    > > pana sklonnosc do obrazy jest bardzo wygorowana
    >
    > Żartujesz?
    > To, że dorosły mężczyzna nie zgadza się robić za jelenia świadczy o tym, że jeg
    > o "sklonnosc do obrazy jest bardzo wygórowana"?

    Nie, nie zartuje. Pan "popada w amok" i "eliminuje" z zycia wlasnego kazda osobe, ktora mu podpadla, a teraz zamierza eliminowac takze z zycia partnerki.
    NB nie dostalam odpowiedzi na pytanie, jak bedzie wygladac sytuacja, gdy pan jakies zachowanie wobec pani uzna za niedopuszczalne i kwalifikujace do eliminacji, a jej ocena bedzie inna.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 27.05.19, 14:09
    tt-tka napisała:


    > Nie, nie zartuje. Pan "popada w amok" i "eliminuje" z zycia wlasnego kazda osob
    > e, ktora mu podpadla

    Nie. Pan, cyt.: "Jest też bardzo wrażliwy na punkcie swojej czci i szybko eliminuje ze swojego życia ludzi, którzy mu uchybiają" - inaczej mówiąc pan jest dumny. Nie zadaje się z osobami, które godzą w jego honor i dumę.

    > a teraz zamierza eliminowac takze z zycia partnerki.

    Poniekąd słusznie.
    Jeśli rodzice pani stanęli przeciw własnej córce i jej przyszłemu mężowi, pani powinna sama zastanowić się z kim jest jej po drodze.




  • tt-tka 27.05.19, 14:22
    "dostaje amoku", to tez cytat. Z autorki.
    Czy pan jest dumny, czy przeczulony - to kwestia nierozstrzygnieta. Niezdolny do kompromisu, to na pewno. Chcialabym wiedziec, co on uwaza za "uchybianie jego czci". Bo znam takich, dla ktorych takim uchybieniem jest posiadanie odmiennego zdania w dowolnej kwestii.
    O znajomych i bylych znajomych pana autorka napisala, o wlasnych - nie. Nie dostalam odpowiedzi na pytanie, czy ona jeszcze ma wlasnych i jakie sa stosunki miedzy jej znajomymi a jej partnerem. Zycie z kims nie oznacza rezygnacji z wlasnych znajomych, rodziny czy zdania.
    Pani ma inne mozliwosci niz tylko wybor partner czy rodzina. Moze zrezygnowac z obu, moze zechciec zachowac jedno i drugie i ustawic stosunki na wlasnych czy wspolnych z partnerem zasadach. Ale poki co slyszymy tylko o tym, co on uwaza i co robi.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 27.05.19, 14:33
    tt-tka napisała:


    > Pani ma inne mozliwosci niz tylko wybor partner czy rodzina. Moze zrezygnowac z
    > obu, moze zechciec zachowac jedno i drugie i ustawic stosunki na wlasnych czy
    > wspolnych z partnerem zasadach.

    Oczywiście.
    Może stanąć po stronie rodziców, którzy chcieli ją i jej przyszłego męża wyrolować i zerwać z narzeczonym.
    Może stanąć po stronie przyszłego męża i ochłodzić stosunki z rodzicami , którzy chcieli ją i jej przyszłego męża wyrolować.
    Może do skutku tłumaczyć rodzicom, że powinni jej przyszłego męża - i ją - przeprosić.
    No i na koniec - może odłożyć ślub na czas bliżej nieokreślony.


  • tt-tka 27.05.19, 14:37
    Bo-ob - do wymienionych dolacze jeszcze jedno - moze zerwac i z narzeczonym i z rodzina i isc do innego pana lub w samotnosc. I pozostawac tak, poki sama sobie nie powie, co dla niej wazne i czego ona chce.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 27.05.19, 14:48
    No tak. "Dajcie wy mi wszyscy święty spokój" zawsze jest wyjściem, jakie można mieć w odwodzie smile
  • tt-tka 27.05.19, 15:05
    bo_ob napisała:

    > No tak. "Dajcie wy mi wszyscy święty spokój" zawsze jest wyjściem, jakie można
    > mieć w odwodzie smile


    I jest to wyjscie wcale nienajgorsze smile
    Ale oczywiscie mozna zmodyfikowac, typu "nie zawracajcie mi glowy waszymi humorami. Chce miec meza i chce miec rodzicow, wiec WY glowkujcie, jak mi to zapewnic" - postawic wszystkich w takiej sytuacji, a jakiej oni postawili ja i poobserwowac, co z tym zrobia i czy w ogole cos. Okaze sie, komu zalezy i jak bardzo.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 27.05.19, 15:15
    tt-tka napisała:

    > Ale oczywiscie mozna zmodyfikowac, typu "nie zawracajcie mi glowy waszymi humor
    > ami. Chce miec meza i chce miec rodzicow, wiec WY glowkujcie, jak mi to zapewni
    > c"

    Można.
    Tyle, że gdybym ja była opisywanym tu narzeczonym dałabym sobie spokój z narzeczoną, która tak stawia sprawę.
    Więc ryzyko jest.

  • tt-tka 27.05.19, 15:36
    bo_ob napisała:


    > > Ale oczywiscie mozna zmodyfikowac, typu "nie zawracajcie mi glowy waszymi
    > humor
    > > ami. Chce miec meza i chce miec rodzicow, wiec WY glowkujcie, jak mi to z
    > apewni
    > > c"
    >
    > Można.
    > Tyle, że gdybym ja była opisywanym tu narzeczonym dałabym sobie spokój z narzec
    > zoną, która tak stawia sprawę.
    > Więc ryzyko jest.
    >

    Pewnie, ze jest. Kto nie ryzykuje... sama wiesz.
    Powiedzenie, ze nie zgadzam sie na rodzicow partnerki na naszym slubie to tez ryzyko. Nie wiem, czy gosc zaryzykowal i to powiedzial, autorka pisze, ze wie, ze on sie tak zachowa, ale skad te wiedze czerpie, nie wyjasnila. Nawet wiecej, bo wtedy nie tylko slubu nie bedzie, ale i juz istniejacy zwiazek sie skonczy jej zdaniem.
    I w takiej sytuacji ja bym jednak zaryzykowala postawienie rodzicow i partnera w takiej sytuacji, w jakiej oni stawiaja mnie. Niech zobacza, jak to slodko rozstrzygac podobne dylematy i niech mi pokaza, jak to rozwiazac.

    Caly czas zastanawiam sie, czemu autorka nie odezwala sie wtedy, gdy rodzina zaczela - ona imo powinna ich uspokoic/ukrocic/ukrecic leb sprawie, a nie pozwalac na starcie na linii rodzice-partner.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 27.05.19, 15:44
    tt-tka napisała:

    > Nie wiem, czy gosc zaryzykowal i to powiedzial, autorka pisze, ze wie
    >
    , ze on sie tak zachowa, ale skad te wiedze czerpie, nie wyjasnila. Nawet w
    > iecej, bo wtedy nie tylko slubu nie bedzie, ale i juz istniejacy zwiazek sie sk
    > onczy jej zdaniem.

    Myślę, że ona wie, iż on nie chce mieć do czynienia z oszustami.
    A w tym wypadku z oszustami, którzy chcą oszukać własną córkę a jego narzeczoną.
  • tt-tka 27.05.19, 15:52
    bo_ob napisała:



    > Myślę, że ona wie, iż on nie chce mieć do czynienia z oszustami.
    > A w tym wypadku z oszustami, którzy chcą oszukać własną córkę a jego narzeczoną
    > .


    No sekunde, jakimi oszustami ? To, ze on nie kupil dzialki, jego dobre prawo, to, ze oni okazali rozczarowanie/niezadowolenie, to juz przegiecie, ale kto go czy ja oszukiwal i w jaki sposob ?



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 27.05.19, 16:04
    tt-tka napisała:

    > No sekunde, jakimi oszustami ?

    Ja czułabym się oszukana przez rodziców, gdyby ci stanęli murem za stryjem, który chciał kosztem moim i mojego narzeczonego pozbyć się kłopotu jakim była nietrafiona inwestycja w działkę i który chce swoje problemy finansowe rozwiązać naszym kosztem.
  • tt-tka 27.05.19, 16:17
    bo_ob napisała:

    > tt-tka napisała:
    >
    > > No sekunde, jakimi oszustami ?
    >
    > Ja czułabym się oszukana przez rodziców, gdyby ci stanęli murem za stryjem, któ
    > ry chciał kosztem moim i mojego narzeczonego pozbyć się kłopotu jakim była niet
    > rafiona inwestycja w działkę i który chce swoje problemy finansowe rozwiązać na
    > szym kosztem.


    Marginesowo, ale juz wyplynelo w watku - czy to jest ich wspolny zakup, czy tez tylko tego pana ? Ktory stosunki z rodzina autorki ma "poprawne", ale nie bliskie ? No i, jak sobie wlasnie uprzytomnilam, jeszcze nie jest nawet narzeczonym, w starterze mowa o zareczynach i slubie - jedno i drugie dopiero ma sie odbyc.

    W temacie - nie poczulabym sie oszukana, poczulabym sie zaskoczona, moze urazona (ciagle nie wiemy, co i jak zostalo powiedziane), ale tez nie mialabym problemow z powiedzeniem tego rodzinie, ukrecilabym leb sprawie w chwili, gdy sie zaczela. "Mamo, tato, stryju, zrezygnowalismy po namysle i powiedzielismy to wam, koniec tematu". Gdyby temat sie nie skonczyl, byc moze wyszlabym razem z partnerem i dalszy ciag dyskusji bylby juz kiedy indziej, byc moze wyszlabym z oznajmieniem, ze do tego tematu wracac nie bedziemy.

    Sama autorka odebrala zachowanie rodziny jako niegrzecznosc, a nie oszustwo czy probe oszustwa.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 27.05.19, 16:24
    tt-tka napisała:

    >
    > Marginesowo, ale juz wyplynelo w watku - czy to jest ich wspolny zakup, czy tez
    > tylko tego pana ?

    " Planujemy zaręczyny i ślub. Oboje mamy wizję wyprowadzki z miasta i budowę domu. Partner praktycznie od początku naszej znajomości rozglądał się za działką budowlaną. Również się w to zaangażowałam."

    > W temacie - nie poczulabym sie oszukana

    A ja owszem, poczułabym się oszukana; oszukana i zdradzona. Racja jest ewidentnie po stronie córki i jej partnera, więc rodzice stając po stronie stryja dopuścili się - powiedzmy - zdrady (jeśli słowo "oszustwo" komuś wydaje się nie być dobre).
  • tt-tka 27.05.19, 16:33
    bo_ob napisała:


    > > Marginesowo, ale juz wyplynelo w watku - czy to jest ich wspolny zakup, c
    > zy tez
    > > tylko tego pana ?
    >
    > " Planujemy zaręczyny i ślub. Oboje mamy wizję wyprowadzki z miasta i budowę do
    > mu. Partner praktycznie od początku naszej znajomości rozglądał się za działką
    > budowlaną. Również się w to zaangażowałam."

    Planuja zareczyny i slub, ale jeszcze nie bylo jednego ani drugiego. A dzialka juz kupiona. Czy autorka zaangazowala sie w to poszukujac dzialki, popierajac plany czy rowniez partycypujac w kosztach ? Czy dzialka zostala kupiona na imie obojga, czy tylko na pana i stanowi jego przedslubna, wiec nie wchodzaca do wspolnoty, wlasnosc ?


    > A ja owszem, poczułabym się oszukana; oszukana i zdradzona. Racja jest ewidentn
    > ie po stronie córki i jej partnera, więc rodzice stając po stronie stryja dopuś
    > cili się - powiedzmy - zdrady (jeśli słowo "oszustwo" komuś wydaje się nie być
    > dobre).

    Slowo "zdrada" wydaje mi sie rownie nieadekwatne jak "oszustwo". Racja, ktora uznaje, dotyczy tylko bezzasadnych pretensji o to, ze kupiona zostala inna dzialka.
    Pani jest corka, stryj jest bratem. Oboje sa bliska rodzina. Rodzice maja prawo do swoich preferencji uczuciowych. Partner corki jest poki co nierodzina i osoba niebliska rodzicom.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 27.05.19, 16:38
    tt-tka napisała:


    > Slowo "zdrada" wydaje mi sie rownie nieadekwatne jak "oszustwo". Racja, ktora u
    > znaje, dotyczy tylko bezzasadnych pretensji o to, ze kupiona zostala inna dzia
    > lka.

    ... ucieklo - i dla mnie miesci sie w kategorii "nieuprzejmosc", ale nic wiecej.



    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 27.05.19, 16:39
    > Planuja zareczyny i slub, ale jeszcze nie bylo jednego ani drugiego.

    Tak, są parą i planują wspólną przyszłość; w ramach tych planów rozglądali się za działką.

    > Czy autorka zaangazowala sie w to poszukujac dzialki, popierajac plany czy rowniez partycypujac w kosztach ? Czy dzialka zostala kupiona na imie obojga, czy tylko na pana i stanowi jego przedslubna, wiec nie wchodzaca do wspolnoty, wlasnosc ?

    To pytania nie do mnie.

    > Slowo "zdrada" wydaje mi sie rownie nieadekwatne jak "oszustwo".

    Widocznie mamy inne standardy smile
    Ja wymagam od bliskich osób lojalności. Tu rodzice są lojalni względem stryja i nielojalni względem córki i jej partnera. W mojej ocenie brak lojalności jest zdradą.


  • bo_ob 27.05.19, 16:43
    bo_ob napisała:

    Aha, zapomniałam smile

    Oszustwo nie musi być związane z kradzieżą czy nieuczciwością finansową. Może być związane z emocjami -> "czuję się oszukany" nie musi oznaczać, że ktoś oszukał mnie na pieniądze smile
  • tt-tka 27.05.19, 17:19
    bo_ob napisała:


    > > Slowo "zdrada" wydaje mi sie rownie nieadekwatne jak "oszustwo".
    >
    > Widocznie mamy inne standardy smile

    Widocznie.

    > Ja wymagam od bliskich osób lojalności. Tu rodzice są lojalni względem stryja i
    > nielojalni względem córki i jej partnera. W mojej ocenie brak lojalności jest
    > zdradą.

    Nie stawialabym znaku rownosci miedzy corka a jej partnerem, dla rodzicow to sa dwie rozne osoby. Obrazony poczul sie partner, autorka nie pisze o nielojalnosci rodzicow wzgledem niej, pisze o nieuprzejmosci.
    Ja za nielojalnosc ze strony bliskiej osoby uznalabym ultimatum partnera. Zachowanie rodzicow - za niegrzecznosc, ktorej polozylabym kres.

    Niejasne jest dla mnie, z tekstu to nie wynika, czy partner pozegnal sie chlodno i wyszedl sam, czy wyszli oboje. Mam wrazenie, ze ich standardy lojalnosci tez sa rozne od twoich. I od moich.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 27.05.19, 17:50
    tt-tka napisała:

    > Mam wrazenie, ze ich standardy lojalnosci tez sa rozne od twoich. I od moich.

    OK, powiedzmy więc wprost. Kto kogo powinien przepraszać? Ten, wobec którego zachowano się źle czy ten, który źle się zachował?



  • tt-tka 27.05.19, 19:47
    Ten, kto sie zle zachowal, powinien przeprosic. Bez dwoch zdan.
    Natomiast tekst "wszyscy troje maja tu do mnie przyjsc i mnie przeprosic" tez wymaga przeprosin. Autorki. Pan powinien to zakomunikowac osobom, ktorym ma za zle, a nie jej i to w polaczeniu z ultimatum, ze jak nie, to na slubie ( w koncu takze jej slubie) z obu rodzin bedzie dopuszczona do uczestnictwa w uroczystosci tylko jego matka.

    Zrozumialabym - choc nie wiem, czy bym zaakceptowala - jego stanowisko co do obecnosci rodziny na weselu. Nie chce bawic sie z nimi. OK. ALE NA SLUBIE ?


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bo_ob 28.05.19, 10:00
    A to inna sprawa - żądanie, aby rodziców nie było na ślubie ich córki jest, bez dwóch zdań, okropne. Szczególnie dla jego przyszłej żony, czego on - zdaje się - nie dostrzega.

    Ale ja tu skupiłam się trochę na czymś innym.


  • tt-tka 28.05.19, 12:14
    Nie, ja rozumiem, na czym sie skupilas smile, odpowiedz jest jasna - przeprosic powinien ten, kto sie zle zachowal.

    Swoja droga, zachowanie sie rodziny i stosunek do pana moze byc - lub stac sie - pochodna jego zachowan. Ktos, kto nie komunikuje wprost, czym czuje sie dotkniety/obrazony, nie ma sklonnosci do wyjasnien, za to stawia warunki ustami osoby trzeciej, nie bedacej strona konfliktu - to nie jest budzacy przyjazne uczucia.
    Nb sklonnosc do eskalowania konfliktu i - masz racje - niedostrzeganie tego, ze karana bedzie osoba niewinna nie rokuje dobrze imo. No, ale to nie nasz klopot w tym wypadku.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 30.05.19, 09:28
    Odpowiedź jest oczywista - a tak swoją drogą zastanawiające ile z pań, które tu tak "jadą" na tego partnera poszłóoby na to, że JE obrazali przyszli teściowie i inni krewni przyszłego męza? A on nie reagował i nie potrafił skłonić ich do przeprosin, za to BEZ tych przeprosin oczekiwałby, że obrazone kobiety zechcą widzieć ich na swoich slubach i weselachsmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 27.05.19, 16:48
    Tt-tko preeferencje uczuciowe to jedno, uczciwa ocena sytuacji - to drugie. Obiektywnie stryj zachował się źle, a rodzice go z relacji wątkodawczyni wynika - poparli. Nie czułabym sie dobrze, gdyby tak postąpili MOI rodzice.
    Wspomniaółam wczesniej, ze wyeliminowałam ze swego życia kuzyna. Wyeliminowałam, bo miałam dośc jego zachowania, intryg, wiecznych pretensji o nic itd. Czarę goryczy przelało jego zachowanie na jednej z rodzinnych imprez, nie wobec mnie, ale to juz był koniec. Moi rodzice mieli serdeczne relacje z jego rodzicami i owszem, nie wymagałam, by je zerwali. Jego rodzice - no cóż, przyznali, ze ma trudny charakter i źle się zachował - ale to jego rodzice przeciez za dorosłego syna nie odpowiadają, ale kochają go pewnie. Moi rodzice uznali, ze zachowanie kuzyna było naganne i uwazali, ze powinien m. in. mnie - przeprosić. Powiedziałam im wprost, ze to zbyteczne, bo ja zdania nie zmienię i nie chcę mieć z nim nic wspólnego, do tego stopnia, ze nie zaprosiłam go na swój ślub i wesele i jedyne slowa jakie z nim wymieniłam przez 20 lat to było "dziękuję" na kondolencje po smierci mego ojca na jego pogrzebie oraz wyrazy współczucia dla niego po smierci jego ojca.
    czułabym się owszem, zdradzona przez rodziców, gdyby bagatelizowali winę kuzyna wobec mnie i nakłaniali mnie do pogodzenia sie z nium - bo bezspornie miałam rację.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 27.05.19, 16:39
    To, ze nie ma mowy o żadnym oszustwie i Bo się tu mocno wg mnie zagalopowała piszac o nim, to bezspornie racja po Twej stronie.

    Natomiast co do reszty - to czy zakup jest współny czy dokonywany tylko przez pana, to są sprawy wewnętrzne do ustalania w związku. Jesli jest dokonywany tylko przez pana, to najpewniej wątkodawczyni zgodziła się na takie rozwiązanie. Nie ma w nim zresztą nic podejrzanego. W wielu małzeństwasch jest tak, ze małzonkowie wnoszą coś cxo jest ich majątkiem odrębnym do wspólnego zycia i albo ustanawiają małżonka współwłaścicielem, co po slubie jest wolne od opodatkowania,. abo też nie i to też kwestia ich ustaleń.

    Napisałaś "Ktory stosunki z rodzina autorki ma "poprawne", ale nie blis
    > kie ? No i, jak sobie wlasnie uprzytomnilam, jeszcze nie jest nawet narzeczonym
    > , w starterze mowa o zareczynach i slubie - jedno i drugie dopiero ma sie odbyc"
    - dość wiernie oddając to, o czym pisała autorka...Teraz mam pytanie: a CO w tym złego, że ma się z rodziną partnera/męża czy partnerki/zony stosunki poprawne, ale nie bliskie?
    Przecież właśnie poprawność jest wymagana wśród kulturalnych ludzi, bliskość - niekoniecznie.
    Brak bliskich relacji nie oznacza braku szacunku, czy nawet braku sympatii - ów break moze być pokłosiem wielu zupełnie obiektywnych spraw - np. słabej znajomości z racji powiedzmy odległości (tu jak sądzę nie zachodzi), ale też no zwyczajnie bycia "z innych bajek". Nie wiem skąd takie jakieś przekonanie, że relacje z rodziną partnera/małzonka muszą być szczególnie bliskie. Bywają - jasne, ale wcale nie muszą takie być, wystarczy, jak beda poprawne



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 27.05.19, 23:40
    bo_ob napisała:
    > Ja czułabym się oszukana przez rodziców, gdyby ci stanęli murem za stryjem, który chciał kosztem moim i mojego narzeczonego pozbyć się kłopotu jakim była nietrafiona inwestycja w działkę i który chce swoje problemy finansowe rozwiązać naszym kosztem.

    to raczej nie jest oszustwo tylko cwaniactwo.
    i tak bym im to powiedziała: "sorry, ale nie, i proszę się nie wycwaniać się naszym kosztem - bo to bardzo nieładnie".

    Minnie

    --
    Czy zdarzyło Ci się popełnić gafę całkiem niechcący?
    https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif
    ******************************************************************
    Żarciki i poprawność polityczna
  • zmija_w_niebieskim 27.05.19, 16:02
    bo_ob napisała:

    > Myślę, że ona wie, iż on nie chce mieć do czynienia z oszustami.
    > A w tym wypadku z oszustami, którzy chcą oszukać własną córkę a jego narzeczoną
    > .

    Dlaczego oszustami? Stryj pokazał im działkę do sprzedania, podał cenę - gdzie tu oszustwo? Cena też raczej nie była wygórowana, skoro ta lepsza działka była droższa.

    Z natrętami, być może, z manipulatorami o mentalnosci mafii - być może, ale oszustwa tu nie widać.
  • bo_ob 27.05.19, 16:07
    zmija_w_niebieskim napisała:

    > Dlaczego oszustami?

    Nie czułabyś się oszukana przez rodziców, którzy stanęli przeciwko tobie w sytuacji gdy racja była po twojej stronie?

  • kora3 27.05.19, 16:20
    Bo@ - pod względem tego, że mozna by czuć się oszukanym przez rodziców, którzy stają przeciw wątkodawcxzyni a za bratem ojca - masz w opisanej sytuacji rację. Trudno jednak nazwać ich oszustami,. bo to słowo jednoznacznie się kojarzy z kimś kto dla swej korzyści wprowadza kogoś w błąd. Tu to nijak nie zaszło - jak wynika z opisu sytuacji.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmija_w_niebieskim 27.05.19, 16:59
    Oszukana - nie. Rozczarowana, zawiedziona, zraniona - tak, bardzo.
  • kora3 27.05.19, 14:33
    tt-tka napisała:

    > "dostaje amoku", to tez cytat. Z autorki.


    Wiesz Tt-to - to jak ktoś pisze, a to jak jest ...Nie chodzi o to bynajmniej, ze autorka watklu kłamie, tylko no wiesz ... reakcja pod tytułem wyjście gdy jest się obrazanym w cudzym domu, czy odłozenie słuchawki po powiedzeniu "do widzenia" podczas gdy kilka razy mówiło się o swej decyzji i dostawało "polecenia" by to jeszcze przemyśleć, z wszystkim mi sie kojarzy, ale nie ze stanem w amoku )


    . Chcialabym wiedziec, co on uwaza za "uchybianie jego
    > czci". Bo znam takich, dla ktorych takim uchybieniem jest posiadanie odmienneg
    > o zdania w dowolnej kwestii.


    No nie wiadomo co uwaza w innych sytuacjach. Wiadomo co w tej - ordynarne próby wymuszenia na nim niechcianego zakupu oraz fatalne zachowanie, gdy nie spełnił tych oczekiwań.
    \
    > O znajomych i bylych znajomych pana autorka napisala, o wlasnych - nie. Nie dos
    > talam odpowiedzi na pytanie, czy ona jeszcze ma wlasnych i jakie sa stosunki mi
    > edzy jej znajomymi a jej partnerem. Zycie z kims nie oznacza rezygnacji z wlasn
    > ych znajomych, rodziny czy zdania.



    Oczywiście, ze nier oznacza, tylko o ile się nie jest tzw. przyspawanym do partnera wcale nie trzeba mieć wszystkich znajomych czy przyjaciół z nim wspólnych. Nawet się NIE POWINNO mieć tak własnie. Kazdy potrzebuje swojej prze4strzeni, as i też - nie zawsze lubi sie przyjaciół partnera, a już na pewno niekoniecznie na równi ze swoimi smile

    > Pani ma inne mozliwosci niz tylko wybor partner czy rodzina. Moze zrezygnowac z
    > obu, moze zechciec zachowac jedno i drugie i ustawic stosunki na wlasnych czy
    > wspolnych z partnerem zasadach. Ale poki co slyszymy tylko o tym, co on uwaza i
    > co robi.


    Bo ta sytuacja jego dotyczy, rola wątkodawczyni jest - być moze czesciowo lub całkiem z jej woli - żadna.
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 27.05.19, 14:45
    Koro, przeczytalam pierwszy akapit i dosc. zeby wiedziec, ze ty autorki nie czytalas albo nie zrozumialas. "Amok" nie dotyczyl sytuacji z rodzina autorki, tylko innych jego, wczesniejszych zachowac w stosunku do innych osob. Podobnie jak "eliminowanie".
    I dla mnie to sa cechy dyskwalifikujace towarzysza zycia, takie zachowania moze ostatecznie prezentowac dochodzacy amant i tez do czasu. Tj do chwili, gdy ten amok zaprezentuje w mojej obecnosci albo zazada wyeliminowania kogos, z kim ja CHCE miec kontakt.
    Zakladam, ze autorka byla swiadkiem amoku, w kazdym razie pisze, jakby byla. Byc moze jej to nie przeszkadza. Ale z zaistniala sytuacja nie radzi sobie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 27.05.19, 14:53
    Hmm no wiesz, to dośc zaskakujące, ze w tej sytuacji gośc zachowuje się całkowicie spokojnie, wręcz "lodowato", a w innej dostaje jakiegoś amoku ...Po prosytu nie wiemy, co nasza autorka rozumie pod pojęciem "amok".

    Eliminowanie ejst całkowicie normalnym działaniem Tt-tko. Nie chodzi przecież o autentyczne smile tylko ze swego otoczenia. Sama tak wyeliminowałam kilka osób, w tym jedną - z dośc bliskiej rodzinysmile Po prostu nie utrzymuję z nią kontaktów. Nie oczekuję, że np. moja mama nie bedzie tudzież utrzymywała, utrzymuje, acz dośc sporadyczne.
    Czym innym jest zażądanie wyeliminowania kogoś z zycia kogoś innego, a czym innym eliminacja z własnego.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 27.05.19, 23:33
    tt-tka napisała:
    > NB nie dostalam odpowiedzi na pytanie, jak bedzie wygladac sytuacja, gdy pan jakies zachowanie wobec pani uzna za niedopuszczalne i kwalifikujace do eliminacji, a jej ocena bedzie inna.

    bo moze odpowiedz jest jasna, wiec ja bym nie napierała.

    Minnie

    --
    Czy zdarzyło Ci się popełnić gafę całkiem niechcący?
    https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif
    ******************************************************************
    Żarciki i poprawność polityczna
  • baba67 29.05.19, 09:21
    Wg mnie wiele wskazówek że facet cierpi na NPD wersja overt czyli narcysta jawny. Oczywiście nie znam gościa zatem tylko mówię o wskazówkach
    -gigantyczne ego
    -brak empatii jak czuje sie "ukochana"(bo kochac nie umieją) zmuszona do nie zapraszania własnych rodziców na ślub,
    -pragnienie odizolowania ofiary od systemu wsparcia
    -"opiekowanie się" które jest metodą chorobliwej kontroli
    -future faking -roztaczanie wizji beztroskiego życia zamoznej pani domu w ślicznej willi za miastem (szczególnie podatne wygodne panie bez ambicji zawodowych)
    -wmawianie ofierze że jej resztki zdrowego rozsądku to przeczulenie.
    Smutne jest to że ofiara wydaje się już nieżle ogłupiona i w ten syf wdepnie.


    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • zmija_w_niebieskim 29.05.19, 20:41
    Babo, o ile trzy pierwsze podpunkty mają uzasadnienie w tym, co napisała autorka wątku, to chyba Cię trochę fantazja poniosła co do pozostałych - nigdzie dziewczyna nie pisze o wizji bestroskiego życia czy o przeczuleniu. O opiekowaniu się też niewiele wiemy, ono wcale nie musi być formą chorobliwej kontroli, jak Ci już zresztą wcześniej napisałam.

    Ale że narcyz to kwadratu, to się zgadzam. Nigdy wcześniej nie słyszłam faceta mówiącego na poważnie o swojej czci. Ciekawe, co on rozumie przez uchybianie owej czci? Być może nawet uwaga typu "porąbało cię" jest znieważeniem bóstwa?
  • tt-tka 30.05.19, 01:36
    zmija_w_niebieskim napisała:

    Nigdy wcześniej nie słyszłam faceta
    > mówiącego na poważnie o swojej czci. Ciekawe, co on rozumie przez uchybianie ow
    > ej czci? Być może nawet uwaga typu "porąbało cię" jest znieważeniem bóstwa?


    Masz watpliwosci ? smile


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • baba67 30.05.19, 08:24
    To sobie dopowiedziałam zgoda. Niemniej nie wyobrażam sobie naprawde czułego, empatycznego partnera który jest do tego stopnia nieczuły i despotyczny w innych sprawach. To się nie klei-u takich typów to kontrola zamaskowana jako troska.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • minniemouse 30.05.19, 00:17
    a po tym względem to masz racje Babo - tak szczerze mówiąc, to mnie tez pan trochę jawi sie jako super kontrolujący i raczej bezwzględny, i przez to tez mam obawy co do przyszłości pani.
    no ale - jej wybór, jeśli po tym zdecyduje się z nim być.
    z drugiej strony mamy za mało danych. moze tam było coś więcej czego autorka nam nie mówi.
    bo trochę zbyt drastyczne wydaje mi się takie absolutnie ucięcie kontaktów za 'obraze' z powodu niekupienia.. no chyba ze od ch... go wyzwali. a chyba nic na to nie wskazuje.


    --
    Czy zdarzyło Ci się popełnić gafę całkiem niechcący?
    https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif
    ******************************************************************
    Żarciki i poprawność polityczna
  • kora3 30.05.19, 09:05
    Czytam ten wątek i widzę, ze znów wychodzi ten fałszywy pseudofeminizm...Dlaczego? Dlatego, ze pan tu został uznany za niemal psychopatę smile, ale zastanówmy sie jak byłoby gdyby to mężczyzna był autorem wątkusmile

    Otóż obstawiam, że najpierw by mu się dostało ogólnie za to, że zapewne znając swą rodzinkę dał się wcdiągnąć w gierkę z działką i to jeszcze pozwalał w to wciągać swoją zaradną i zasadniczą dziewczynę. Następnie za to, że nie ma szacunku w rodzinie, skoro pozwala sobie obna na takie zachowanie wobec niego i jego partnerki, a jeszcze następnie za to, że pozwolił by obrazono jego kobietę w domu jego krewnych!!!
    Gośc jak nic oberwałby za to, że niue potrafi skłonić swoich krewnych by słusznie kobietę przeprosili - coś z nim znów nie tak - a pomysły, by obrazona przez krewnych kobieta bez przeproszenia z ich strony zapraszała ich na swój ślub i wesele wyśmiano by.

    Z całą pewnością gośc dowiedziałby się też, ze taki safanduła i nieudacznik jak on powinien dziękować Bogu za to, że spotkało go szczescie w postaci zaradnej, zasadniczej i pewnej siebie niezaleznej kobiety. I oczywiscie - jesli ma wybierać między nią, a chwiwą i prostacką rodziną wybór jest OCZYWISTY smile

    Ale ze konfiguracja płciowa jest odwrotna, to pan despota, a pani ofiara haha


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 27.05.19, 09:23
    Hmmm - z jednej strony jestem po stronie Twego partnera - Twoj stryj mógł zaproponować sprzedaz działki, ale nie ma żadnych powodów, by fochować, że Twoj partner nie kupił. Bardzo nieeleganckie ze strony Twej rodziny było poruszanie tego tematu na rodzinnym spotkaniu. Mam podobne podejście, jak twój partner - gdy popełnię błąd przyznam się i przeprosze, ale gdy nie popełniam, a ktoś się obraza czy stroi fochy izoluję się od takiej osoby póki nie przeprosi.

    Z drugiej strono - z braku lepszego słowa - niepokoi mnie co napisałaś - że o ile ty zechcesz zaprosić rodzinę, a ta nie przeprosi partnera to gotów on jest zrezygnować ze związku z Tobą. Nie zrozum mnie źle, ale związxek jako taki, to sztuka kompromisu. Stawianie spraw na ostrzu noza z dowolnej strony z reguły źle wróży...
    Nie wiem czy już zaplanowaliście ślub - ale sądzę, ze nie ma on być za "chwilę". Wg mnie najlepszym sposobem jest dać sprawie czas. Nierzadko gwałtowne kwasy z czasem się rozcieńczają smile
    Na Twoim miejscu starałabym się skłonić rodzinę, by przeprosiła partnera - nie dlatego, zeby postawił on na swoim, tylko dlatego, ze obiektywnie on ma racje. Jednak niekoniecznie w taki sposób, że oni racji nie maja itd...Po prostu spróbuj im przedstawić Wasz punkt widzenia na sprawę domu ...Partnera też starałabym się przekonac, że reakcja rodziny była jaka była z racji trudnej sytuacji stryja (wspominałaś ze pilnie potrzebuje kasy)

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 27.05.19, 12:42
    > Jak przekonać rodzinę, żeby go przeprosiła, albo jak przekonać jego, żeby zgodził się zaprosić moją rodzinę na ślub?

    Jako potencjalna żona powinnaś być lojalna wobec przyszłego męża w sytuacji, gdy to ona ma rację - a tutaj ma rację on a nie ma racji Twoja rodzina.

    Powinnaś więc działać na rzecz tego, aby Twoja rodzina przeprosiła za swoje, moim zdaniem skandaliczne wobec Was obojga zachowanie.

  • katie3001 27.05.19, 12:43
    Widzę też inną rzecz. Ziemię kupił partner i tylko do niego ona należy. Autorko, uwazaj abyś nie łożyła na nie swój dom.
  • tt-tka 27.05.19, 13:03
    katie3001 napisała:

    > Widzę też inną rzecz. Ziemię kupił partner i tylko do niego ona należy. Autorko
    > , uwazaj abyś nie łożyła na nie swój dom.


    A to jest jeszcze inna sprawa. Panstwo mieszkaja, jak rozumiem, w mieszkaniu pana, nie wspolnym czy wspolnie wynajmowanym ? Ciekawe, ile pani ma tam do powiedzenia, w kwestii np takiej, jak "kogo zaprosic na moje urodziny".

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • dwapsyikot 28.05.19, 18:51
    ja bym się zastanowiła czy w ogóle brać ślub z takim człowiekiem.
  • mocno.zdziwiona 29.05.19, 20:50
    Ten człowiek kiepsko rokuje jako mąż. Drobne czy większe "przewiny", gafy, niezgrabności, niedopowiedzenia są częścią życia. Po prostu ludzie mają przywary, różnią się charakterem, manierami, poglądami. Spotkacie na swojej drodze wiele osób, które mogą Wam uchybić. Eliminowanie może być jedną z form, ale nie wiem dlaczego on narzuca Tobie w zasadzie zerwanie kontaktów z rodziną. Bo do tego się to sprowadza. Twoja rodzina zachowała się głupio, ale z tego co piszesz nie jest to dla Ciebie powód zerwania z nim kontaktów. Narzeczony Tobą manipuluje, teraz próbuje wpędzić Cię w poczucie winy i popsuć Twoje relacje z rodziną, z czasami pewnie też z innymi ludźmi. To nie jest normalne, tak nie wygląda zdrowy związek.
    Twoim problemem nie jest przekonanie rodziny do przeprosin czy jego do zaproszenia Twojej rodziny na ślub. Twoim problemem jest branie ślubu z zawziętym tyranem. On Cię nie szanuje, nie bierze pod uwagę Twojego zdania i Twoich uczuć. Stawiaj sprawę jasno, Ty decydujesz kto z Twojej rodziny przychodzi na ślub, bo jeśli nie, to ślub się nie odbędzie. A jak się obrazi, to krzyżyk na drogę, daj na mszę w podzięce za niepopełnienie największej pomyłki życiowej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.