Dodaj do ulubionych

Eliminowanie i "tylko" poprawene stosunki

28.05.19, 08:35
Natchnął mnie wątek o ziemi i kwasach w rodzie, jak sie domyślacie, ale oczywiście nie chcę w tym wątku omawiać ani tamtej sytuacji, ani opisanego w nim nieznanego nam narzeczonego.

Chciałam pomówić o tym, że jak zauważyłam postawa polegająca na eliminowaniu ze swego otoczenia ludzi, którzy jakoś tam komuś podpadli, czy są nielubiani przezeń spotkała sie z oburzonym zdziwieniemsmile - niektórych z was oczywiscie.
Tymczasem jest to postawa bardziej niż zdrowa- jesli kogoś nie tolerujemy/nie lubimy lepiej jest dla nas samych, ale także tej osoby i otoczenia jesli zaniechamy z nią kontaktów.
tak, sama piszę o tym, że czasem to niemozliwe lub bardzo trudne (np. gdy z tym kimś pracujemy, albo nalezy do bliskiej rodziny itd.), ale o ile takie coś jest mozliwe, to to jest najlepsze wyjście. I nie pojmuję oburzenia - dlaczego ma się przestawac z kimś kogo sie nie znosi? Przecież tak czy siak nie bedzie miło ani nam, ani tej osobie.

Kolejna sprawa to także jakieś takie oburzenie w tamtym wątku, że z rodziną partnerki pan utrzymuje relacje poprawne, ale nie bliskie. Co w tym nadzwyczajnego? Czy rzeczywiście bycie z kimś "z urzędu" wymusza serdeczną, bliską relację z rodziną tego kogoś? Wg mnie - nie.
poprawne relacje są absolutnym minimum (no chyba, ze mamy do czynienia z towarzystwem, z którym stanowczo nie warto utrzymywać relacji) w swiecie kulturalnych ludzi. Ale własnei poprawne. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by relacje stały sie bliskie i serdeczne, o ile obie sdtrony tego chcą, ale jest to miła ewentualnośc, a nie wymóg wg mnie.
A Wy jak to widzicie? eliminowanie nielubianych ze swego zycia i pozostawanie "tylko" w poprawnych relacjach np. z teściami jest ok, czy nie?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • horpyna4 28.05.19, 08:57
    Utrzymywanie tylko poprawnych relacji bywa jedynym rozsądnym wyjściem, sama to przerabiałam, więc wiem. Miałam wścibską i zaborczą teściową, więc od początku znajomości trzymałam ją na dystans.

    Dzięki temu była dla mnie bardzo miła i usiłowała mnie przekupić - a to chciała nam oddać część dużego mieszkania (lub opłacić dla nas wynajem samodzielnego, gdybyśmy jednak nie chcieli mieszkać z teściami), a to koniecznie chciała obdarować mnie złotą biżuterią. Oczywiście zawsze grzecznie odmawiałam - nasze mieszkanie i tak miało być niedługo gotowe, a odmowę przyjęcia złotej bransoletki uzasadniłam tym, że przecież ona ma córkę i to córce należy się pamiątka po matce. Wszystko grzecznie i milo, dzięki czemu nie wpuściłam jej do mojego prywatnego życia, a to byłoby nie do przyjęcia.

    I uważam, że na początku każdej znajomości dystans jest konieczny. Trzeba najpierw kogoś poznać, żeby wiedzieć, czy warto z nim utrzymywać bliższą znajomość. Oszczędzi się wtedy sobie i innym nieprzyjemności połączonej z ochładzaniem stosunków.
  • kora3 28.05.19, 09:18
    No dokładnie Horpynosmile Nie rozumiem tego "oburzenia", że relacje tylko poprawne. Partnera/męza człowiek sobie wybiera, ale jego rodziny, jako i swojej - nie. Moze to być rodzina (cała, jej czesc, pojedyncza osoba), która zupełnie nam nie odpowiada z dowolnej przyczyny. Nie widzę powodu udawania "wielkiej miłości" - wystarczy mieć poprawne relacje.
    Czasem mam wrazenie na tym forum, ze ludzie tu piszący żyją w świecie jakiejś romantycznej telenoweli: pobrali się, nastąpiło magiczne połączenie rodzin i żyli długo i szczęśliwie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 28.05.19, 09:37
    Bliskości nie da się sztucznie wykreować. Jeżeli ludziom ze sobą nie po drodze to nie zmienisz tego na siłę. Czasami kontakty można całkowicie wygasić, czasami z różnych względów nie jest to możliwe i wtedy pozostaje utrzymywanie relacji grzecznej ale na dystans.

    Moja kuzynka ma, podobnie jak Horpyna, wścibską teściową, która na dodatek wszystko wie najlepiej. Nie ma powodu do zrywania kontaktu, więc utrzymuje z nią poprawne relacje ze względu na męża i na dzieci, dla których teściowa jest dobrą babcią.
  • aqua48 28.05.19, 09:44
    Relacje poprawne są jak najbardziej poprawne. W tamtym wątku oburzenie spowodowała informacja, że pan ma zamiar zabronić narzeczonej zaproszenia swych bliskich na ślub oraz wesele. I że wolałby raczej zrezygnować ze ślubu z panią niż takie zaproszenie wystosować wobec ludzi którzy go w jakiś tam sposób ( nie zostało wyjaśnione w jaki dokładnie) obrazili.
    To może jest zrozumiałe, ale zdaniem większości osoba która jest aż tak pryncypialna i nieprzejednana i narzuca drugiej stronie swój punkt widzenia nie przyjmując do wiadomości ze jej może być inny, i że swym postępowaniem sprawia jej przykrość, słabo rokuje jako przyszły mąż i ojciec.
  • kora3 28.05.19, 10:15
    Aquo, w początkowym poście podkreśliłam, ze nie chcę rozmawiac o tamtej konkretnej sytuacji! I nie, oburzenie nie dotyczyło TYLKO tego, co pan ów miał do powiedzenia nt. slubu, ale TAKZE samego faktu, że ma z rodziną partnerki relacje poprawne, ale nie bliskie oraz tego, że ma zwyczaj eliminowania ze swego życfia ludzi, którzy mu kolokwialnie móiwiąc "podpadli". I o tych dwóch aspektach abstrahując od tamtego pana i tamnte3j konkretnej sytuacji chciałam podyskutowasc

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.05.19, 10:42
    kora3 napisała:

    > Aquo, w początkowym poście podkreśliłam, ze nie chcę rozmawiac o tamtej konkret
    > nej sytuacji!

    Ale też podkreśliłaś, że chodzi ci o "jakieś takie oburzenie w tamtym wątku". Tłumaczę czym było ono wywołane.
  • kora3 28.05.19, 10:48
    oto cytat z wypowiedzi Tt-tki w tamtym wątku: "Marginesowo, ale juz wyplynelo w watku - czy to jest ich wspolny zakup, czy tez tylko tego pana ? Ktory stosunki z rodzina autorki ma "poprawne", ale nie bliskie ? No i, jak sobie wlasnie uprzytomnilam, jeszcze nie jest nawet narzeczonym, w starterze mowa o zareczynach i slubie - jedno i drugie dopiero ma sie odbyc." - wytłuszczenie - moje, źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,10226,168158745,168158745,Ziemia_rodzina_kwasy.html?p=168170343

    Tu wyraźnie mowa o tym, że to jakies nie ten, że pan ma z rodziną partnerki relacje poprawne, ale nie bliskie, czyż nie?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 28.05.19, 12:23
    kora3 napisała:

    > oto cytat z wypowiedzi Tt-tki w tamtym wątku: "Marginesowo, ale juz wyplynelo w watku - czy to jest ich wspolny zakup, czy tez tylko tego pana ? Ktory stosunki z rodzina autorki ma "poprawne", ale nie bliskie ? No i, jak sobie wlasnie uprzytomnilam, jeszcze nie jest nawet narzeczonym, w starterze mowa o zareczynach i slubie - jedno i drugie dopiero ma sie odbyc." - wytłuszczenie - moje, źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,10226,168158745,168158745,Ziemia_rodzina_kwasy.html?p=168170343
    >
    > Tu wyraźnie mowa o tym, że to jakies nie ten, że pan ma z rodziną partnerki rel
    > acje poprawne, ale nie bliskie, czyż nie?
    >
    >

    Koro, pogrywasz nieuczciwie, wyluskujac sprawe z kontekstu - mowa byla o konkretnej osobie i konkretnej sytuacji. O panu pisalam we wczesniejszych postach i jego zachowanie nie podobalo mi sie ze wzgledu na jego bezwzgledne nieliczenie sie z innymi, nie czulam potrzeby pisania tego po raz kolejny.
    Zainteresowany moze sobie eliminowac kogo chce z WLASNEGO zycia, nie ma prawa imo z cudzego. Ten pan zdecydowal o eliminacji rodzicow jeszcze-nie-narzeczonej z JEJ zycia, alternatywa jest zerwanie zwiazku.

    Nie dopuszcza,m sytuacji, gdy obrazona na tesciowa/szwagra/kogokolwiek nakazuje mojemu partnerowi zerwanie stosunkow. Ani gdy on mnie.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 28.05.19, 13:08
    Tt-tko niczego nie "pogrywam" zacytowałam jak napisałas, a domyslam się, że chodziło Ci o tego konkretnego pana.
    Dla mnie dość dziwne jest, że m. in. Ty acz nie tylko pomijacie zupełnie postawę rodziny wątkodawczyni z tamtego wątku jednoczesnie "rzucając gromami" na goscia.
    Czy umkneło Ci, że pan uzaleznił mozliwośc zaproszenia tej rodziny na ślub i wesele od tego, czy go PRZEPROSI?
    Ja doczytałam, ze tak własnie ejst, a ro9dzina - wg watkodawczyni NIE ZECHCE PRZEPROSIĆ.
    O ile pamiętam sama w tamtym wątku psiałaś, że jesli się kogoś obraziło wypada przeprosicv - bez dwóch zdan. Tymczasem wątkodawczyni pisze, że jej rodzina nie zechce przeprosić - załozmy ze tak jeswt. czy Ciebie nie zastanawia stosunek tych ludzi do własnego dziecka? Bo mnie - owszem.
    Facet pryncypialny czy nie - ma rację- gdyby mnie rodzina partnera obraziła niesłusznie, jak tu miało to miejsce, to owszem oczekiwałabym , ze przyjdą i mnie przeproszą, a nie rzucą przez tel "Psze..., sorki głupio wyszło" - to raz. Dwa - od partnera oczekiwałóabym, że stanie po mej stronie, bo mam rację - oczywiste. I wyobraź sobie, ze nie uchodzę za osobę szczególnie hmmm obrazalską, jak bohater tamtego wątku, ale też nie jestem safandułą, która przeprasza że zyje i mozna jej na głowe narobic.
    Pan powiadacie stawia sprawę na ostrzu noża? A owi rodzice to na czym stawiają? Swiat na głowie stawiają - uważają, ze mogą obrazić obcego dorosłego czlowieka za nic i bez konsekwencji, bo to facet ich córki?
    Pana przyszłego narzeczonego znamy tylko z opisu tejże córki, ale córkę też troszkę poznaliśmy z tego co pisze- mnie jawi się jako osoba mało asertywna, uległa raczej i niepotrafiąca zawalczyć o swoje - choć mogę się mylic. Wnoszę z tego, ze ktoś kto zwyczajnie nie daje sobie w kaszę dmuchać jawi się jej jako osoba szczególnie wrazliwa na punkcie swej hmm czci i też dziwi się temu, że gosc eliminuje ze swego życia osoby niepożądane. Toż to bardziej niż zdrowa postawa.

    Powiadasz, ze pan się nie liczy z innymi - a ci horror rodzice to się po zbóju z córką i jej partnerem liczą, faktycznie modelowo empatyczni ludzie. Chcieli kosztem komfortu młodych załatwic sprawę dla swego krewnego, a jak nie wyszło człowieka który grzecznie się zachował obrazili i ...nie zamierzają przeprosić - no wersal panie dzieju i oaza empatii smile

    Piszesz : "Zainteresowany moze sobie eliminowac kogo chce z WLASNEGO zycia, nie ma prawa imo z cudzego. Ten pan zdecydowal o eliminacji rodzicow jeszcze-nie-narzeczonej z JEJ zycia, alternatywa jest zerwanie zwiazku." - od końca - pan nie mówił o zerwaniu zwiazku to pani jest przekonana, ze tak bedzie, ale wtedfy, gdy ona się uprze na obecnośc rodziny, a ta NIE PRZEPROSI Tt-tko. Cały czas wszystko jest w rękach winowajców, którzy - jak utrzymuje wątkodawczyni - nie zechcą przeprosić.

    Pan mówisz moze sobie decydowac o swpoim życiu...Wiesz, przypomniało mi się coś ....Moja kolezanka miała wyjśc za pewnego chłopaka. Jego rodzice jej nie znali, bo mieszkali na wsi daleko od miejsca gdzie chłopak i kolezanka studiowali. Para się zaręczyła i pojechali do jego rodziny poznac ją z narzeczoną. No nie wyszło to najklepiej - rodzice chóło9paka zwłaszcza mamusia dawali ndo zrozumienia, że ich synalek to moze kazdą mieć bo ładny i majetny z domu, pół wsi nzeńskie za nim lata, a studentki to puyszczalskie są, jedna tu na wies dziecko nieslubne przywiozła MURZYŃSKIE. A panienka to z bloków, a wiadomo, biedota, to i wdzięczna lowsowi powinna byc, ze ją taki chłopak z gospodarki zechciał. Kolezanka jak sie to mówi wywalone miała na rodowe dobra chłopaka, wcale z buedy nie pochodziła smile i była na dośc prestizowych studiach dodam smile Parę tekstów zniosła, a potem tak właśnie, poczuła się obrazona, poinformowała o tym, po czym wyszła zmierzajac do samochodu (swego) z zamiarem odjazdu. Wiesz co cłopak zrobił? Wybiegł za nią, padł na kolana i przepraszał za rodziców. Powiedziała krótko i zwięźle- za rodziców nie ma co przepraszać, bo za nich nie odpowiada, ona została obrazona i wyjezzda, a on - jak chce. Chciał pojechać z nią.
    Pozostała jak tu kwestia slubu i wesela - kolezanka stała na stanowisku takim, jak pan z wątku obok: albo ją oficjalnie przeproszą, albo nie chce ich widzi8eć na ślubie i weselu, a jak chłopak wybiera ich - ślubu nie będzie. Chłopak wyjechał na wiochę negocjować, wrócił z ojcem, matka nie chciała przeprosić. Ojciec się zachował, przeprosił z kwiatami i ...spędził całkiem miły wieczór z panną , synem i przyszłymi swatami. Na ślub i wesele przyjechał sam, mamusia "puszczalskiej" nie zamierzała przepraszać. No to Bóg z nią smile
    Pani mamusia zdecydowała się przeprosić i zawrzeć rozejm po urodzinach wnuczki i przed chrzcinami. Konsekwentna postawa OBOJGA młodych i jej włąsnego meza nauczyła ja, że nie bedzie bezkarnego obrazania synowej i jesli chce miec kontakt z wnuczka, musi się dostosować. Od tamtego czasu minęło ponad 20 lat, dziś pani Joanna, bo znam ją, synowej się na chwalić nie może panie dzieju. Ja np. znajac niemal od urodzenia tę kolezankę wysłuchuję za każdym razem, że Brydzia to najlepszy dentysta, nie tak w okolicy ale chyba na swiecie smile I ładna jaka, zgrabna, madra, a dobra matka, zona, synowa - no cud miód i orzeszki ziemne smile





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mim_maior 28.05.19, 16:36
    Pan z wątku obok to raczej stwierdził, że jak rodzina nie przeprosi, to ślubu nie będzie. Czyli kowal zawinił, a Cygana powiesili. A potem jak wspólna sąsiadka go obrazi i nie zechce przeprosić, to pan wystawi żonie walizki za drzwi? A jak pies go oszczeka i się nie ukorzy, to dziecko nie pojedzie na wakacje? Obiecujący układ rodzinny.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kora3 29.05.19, 07:52
    Wiesz, ja nie wyczytalam, ze pan to stwierdził, pan stwierdził, że oczekuje przeprosin, a wnioskodawczyni jest przekonana, że:
    - rodzina nie przeprosi(!)
    - jesli pan nie zostanie przeproszony, a ona zechce jednak ją zaprosić to do slubu nie dojdzie.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 28.05.19, 11:22
    aqua48 napisała:
    I że wolałby raczej zrezygnować ze ślubu z panią niż tak
    > ie zaproszenie wystosować wobec ludzi którzy go w jakiś tam sposób ( nie został
    > o wyjaśnione w jaki dokładnie) obrazili.


    Skoro juz nie da się uniknąć rozmowy o tamtej sprawie tu, niech będzie. Otóż, z tego co wątkodawczyni pisała, pan jej tego, ze wołałby zrezygnować ze ślubu nie powiedział, a jedynie wątkodawczyni tak po prostu myśli. Być moze myśli tak, bo zna swego narzeczonego i tyle, a być moze mysli na wyrost. To jest sprawa pierwsza.
    Druga to taka, iż wyglada na to, że konflikt jest swieży, a ślub ma sie odbyć w blizej jeszcze nieokreślonej przyszłości. Skoro para planuje wesele to w dzisiejszych czasach raczej należy spodziewać się, że ślubu w ciągu miesiąca i wesela tym bardziej - nie zmontują.
    Zatem jest jeszcze czy też będzie sporo czasu na doprowadzenie sytuacji do porządku.
    Ale jest jeszcze trzecia sprawa i wg mnie kluczowa- otóż oceniany jest negatywnie pan, którty wedle wątkowawczyni gotów zrezygnować ze slubu, jesli kjieliby być m na nim jej krewni O ILE NIE PRZEPROSZĄ!, za to krewni, którzy jak utrzymuje wątkodaczyni NIE ZECHCĄ przeprosić, choć obrazili i nie mieli racji!!!! - są pomijani łaskawym milczeniem

    Popatrzmy na sprawe z punktu widzenia SV czysto najpier4w: czy osoba obrazona przez kogoś zupełnie w dodatku niesłusznie i za to, ze nie miała zwyczajnie ochoty na zakup czegoś od tego kogoś, która w dodatku zakomunikowała to bezzwłocznie i grzecznie nie ma przypadkiem prawa oczekiwać przeprosin? Bo wg mnie - jak najbardziej ma prawo oczekiwac, ze osoby które obraziły - przeproszą, skoro relacje mają wrócić do poprawności!
    I owszem, wcale nie uwazam za wygórowane oczekiwanie ze przeproszą przychodząc do domu obrazonego, skoro on tak to widzi, gdy obrażono go w ich domu! Rzucone przez telefon "No głupio wyszło sorry" to jednak coś innego niż "Przykro mi, że Cię obraziłem, wybacz" twarzą w twarz.
    Ale wątkodawczyni twierdzi, że jej rodzina - nie przeprosi. Pewnie twierdzi tak, bo tę rodzinę zna po prostu, albo - no tak jej sie zdaje.
    I jakoś nikt nie zastanawia się JAK TRAKTUJE wątkodawczynię jej własna rodzina i dlaczego tak źle tylko obrazony przez nią jest tym złym, bo chce przeprosin?
    Jacy to ojciec i matka - stryja łaskawie smile pominę, że doprowadzają do sytuacji, kiedy przyszły narzeczony córki zostaje obrażony w ich domu i oni stają po stronie obrazającego i sami obrazają? Samo to swiadczy o tym, ze córkę a tym samym jej partnera traktują lekceważąco do bólu! Do tego nie zamierzają przepraszać, zatem widać, ze nie zależy im na córce, ani na tym by zachowac dotychczasowe poprawne relacje z jej przyszłym męzem. Za to bardziej im zalezało, żeby ów wybawił ich krewwnego z opresji finansowej kupując odeń coś nieprzydatnego - no ślicznie traktują córkę.

    .
    > To może jest zrozumiałe, ale zdaniem większości osoba która jest aż tak pryncyp
    > ialna i nieprzejednana i narzuca drugiej stronie swój punkt widzenia nie przyjm
    > ując do wiadomości ze jej może być inny, i że swym postępowaniem sprawia jej pr
    > zykrość, słabo rokuje jako przyszły mąż i ojciec.


    Przepraszam Aquo, ale wątkodawczyni NIE MA innego punktu widzenia niż partner - sama napisała, że go obrazono, zatem sama tak postrzega tamtą sytuację!
    Pan swoim postępowaniem powiadasz sprawia przykrość - znaczy tym, że będąc obrażonym poczuł się obrazony i oczekuje przeprosin by móc powrócić do poprawnych relacji? A rodzice zachowawszy się jak się zachowali nie sprawiają przykrości nie chcąc przeprosić? Paradne powiem Ci smile

    Pan pryncypialny zanadto mówisz - wszak Ty sama przyznałaś, ze ...jesteś pryncypialna i nie uważasz tego za wadę wcalesmile Do tego - pan mówisz - nieprzejednany? Nie, pan zasadniczy - jako i Ty i ja też - także nie wada. Nieprzejednany byłby, gdyby rodzina go usiłowała przeprosić jak należy, a on mimo to nie chciałby ich znać.

    Nie wiem co tobie mówi Twoja zasadniczośc Aquo, ale moja mnie mówi, że jak dochodzi do obrazenia kogoś, to piłeczka ze tak powiem jest po stronie tego, kto obraził, a nie obrażonego.
    Jako osoba sama jak przyznajesz apodyktyczna (zdaje sie tak napsiałaś o sobie) zasadnicza i pryncypialna zostawszy obrazona przez kogoś jak rozumiuem przeszłabyś nad tym do porzadku dziennego i udawała, ze nic sie nie stało wiedząc, że tamta strona ani mysli cię PRZEPRASZAĆ? Jakoś z tego co sama o sobie piszesz i z tego co ja mysle - nie sądzę.
    Nie wiem też skąd pomysł, że osoba zasadnicza i nie dająca sobie narobić na głowę źle rokuje jako mąż i ojciec - wg mnie jest dokładnie odwrotnie! Fanaduła, który przeprasza że zyje nie bedzie umiał obronić swej rodziny przed zakusami innych ludzi, ani nauczyc dzieci asertywnosci ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 28.05.19, 11:27
    Safanduła , który przeprasza że zyje nie bedzie umiał obronić swej rodziny przed zakusami i
    > nnych ludzi, ani nauczyc dzieci asertywnosci ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.05.19, 14:07
    kora3 napisała:

    > z tego co wątkodawczyni pisała, pan jej tego, ze wołałby zrezygnować ze ślubu ni
    > e powiedział, a jedynie wątkodawczyni tak po prostu myśli.

    Napisała: "wiem, że jeśli ja postawię sprawę na ostrzu noża, to on w ogóle zrezygnuje ze ślubu i z naszego związku." Zatem chyba jednak powiedział, bo skąd miałaby inaczej wiedzieć?


    > wyglada na to, że konflikt jest swieży, a ślub ma sie odbyć w
    > blizej jeszcze nieokreślonej przyszłości.
    > należy spodziewać się, że ślubu w ciągu miesiąca i wesela tym bardziej - nie zmontują.
    > Zatem jest jeszcze czy też będzie sporo czasu

    A to już są Twoje Koro przypuszczenia, nieuprawnione, bo na ten temat nic nie wiemy.


    > Ale jest jeszcze trzecia sprawa i wg mnie kluczowa- otóż oceniany jest negatyw
    > nie pan, którty wedle wątkowawczyni gotów zrezygnować ze slubu, jesli kjieliby
    > być m na nim jej krewni O ILE NIE PRZEPROSZĄ!, za to krewni, którzy jak utrzymu
    > je wątkodaczyni NIE ZECHCĄ przeprosić, choć obrazili i nie mieli racji!!!! - są
    > pomijani łaskawym milczeniem

    ???
    Sama wątkodawczyni pisze: "uważam, że moja rodzina postąpiła niegrzecznie",
    Potem moja rada by: "zastanowić się poważnie czy warto brać ślub z upartą osobą jeśli nie potrafi się zdecydowanie stanąć po jej stronie kiedy ma rację."
    I jeszcze Horpyna: "rodzina zachowała się głupio". I Koronka: "rodzina zachowała się idiotycznie" oraz Minnie: "rodzina nie ma prawa obrażać się na was za wasz wybór".

    Ty chyba Koro wcale nie czytałaś tego wątku....


  • kora3 28.05.19, 14:41
    Czytałam Aquo, odniosłam się w tym wątku do WYBRANYCH też, nie do wszystkiego i podkreślilam to )

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 28.05.19, 14:44
    aqua48 napisała:
    >
    > Napisała: "wiem, że jeśli ja postawię sprawę na ostrzu noża, to on w ogóle zrez
    > ygnuje ze ślubu i z naszego związku." Zatem chyba jednak powiedział, bo skąd mi
    > ałaby inaczej wiedzieć?


    Z przekonania? Wiem, żer jesli p0ostawię sprawę - zatem jueszcze NIE stawiała i nie było konkretnej reakcji...
    >
    >
    > > wyglada na to, że konflikt jest swieży, a ślub ma sie odbyć w
    > > blizej jeszcze nieokreślonej przyszłości.
    > > należy spodziewać się, że ślubu w ciągu miesiąca i wesela tym bardziej -
    > nie zmontują.
    > > Zatem jest jeszcze czy też będzie sporo czasu
    >
    > A to już są Twoje Koro przypuszczenia, nieuprawnione, bo na ten temat nic nie w
    > iemy.


    No nie wiemy, ale chyba rozeznanie mamy ?smile

    >
    > ???
    > Sama wątkodawczyni pisze: "uważam, że moja rodzina postąpiła niegrzecznie",
    > Potem moja rada by: "zastanowić się poważnie czy warto brać ślub z upartą osobą
    > jeśli nie potrafi się zdecydowanie stanąć po jej stronie kiedy ma rację
    > ."
    > I jeszcze Horpyna: "rodzina zachowała się głupio". I Koronka: "rodzina zachował
    > a się idiotycznie" oraz Minnie: "rodzina nie ma prawa obrażać się na was za was
    > z wybór".
    >
    > Ty chyba Koro wcale nie czytałaś tego wątku...



    Ale nie chodzi o zachowanie rodzinki wczesnuiej Aquo, a TERAZ. Wątkodawczyni ma przekonanie, że ta nie zechgce przeprosić i tym samym spełnić SŁUSZNEGO oczekiwania partnera. Zakładając, ze prze4konanie jest słuszne, ze nie zechcą pzreprosić jak to oceniasz? Jakie to jest post ępowanie TAKZE wobec wątkodawczyni?
    >
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.05.19, 15:17
    kora3 napisała:

    > Ale nie chodzi o zachowanie rodzinki wczesnuiej Aquo, a TERAZ. Wątkodawczyni ma
    > przekonanie, że ta nie zechgce przeprosić i tym samym spełnić SŁUSZNEGO oczeki
    > wania partnera. Zakładając, ze prze4konanie jest słuszne, ze nie zechcą pzrepr
    > osić jak to oceniasz?

    Przeczytaj sobie moją wypowiedź na ten temat w wątku Koro.
  • aqua48 28.05.19, 14:44
    kora3 napisała:

    > Nie wiem co tobie mówi Twoja zasadniczośc Aquo,

    Mówi mi, że zasadniczość i pryncypialność to nie jest małostkowość. A w kontaktach rodzinnych lepiej jest umieć je łączyć ze skłonnością do wybaczania niż do hodowania uraz.
    Natomiast niedopuszczalne jest moim zdaniem przenoszenie swojej urazy na kogoś innego i oczekiwanie, że on także będzie ją podzielał.




    > Jako osoba sama jak przyznajesz apodyktyczna (zdaje sie tak napsiałaś o sobie)
    > zasadnicza i pryncypialna zostawszy obrazona przez kogoś jak rozumiuem przeszła
    > byś nad tym do porzadku dziennego i udawała, ze nic sie nie stało

    Jak zwykle źle rozumiesz Koro... Jako osoba obrażona nie oczekiwałabym od mego męża ani dzieci że zerwą z obrażającym kontakty. Zwłaszcza jeśli byłaby to najbliższa rodzina. Starałabym się raczej dążyć do załagodzenia konfliktów niż do wykopania topora bojowego. I uprzedzając, tak byłam w nieco podobnej sytuacji. Otóż mój kuzyn wszedł w moim zdaniem głupie i niepotrzebne nieporozumienie z naszą wspólną kuzynką, obraził się na nią, strzelił kosmicznego focha i przestał kontaktować. Natomiast gdy ode mnie oczekiwał podobnej postawy, po prostu ja zakończyłam kontakty z nim... Kuzynkę lubię, nic mi nie zawiniła, co więcej znając obie strony, uważam, że nic złego kuzynowi też nie zrobiła. Jestem dorosła i nikt nie ma prawa dyktować mi z kim mam utrzymywać kontakty a z kim nie.

    > Nie wiem też skąd pomysł, że osoba zasadnicza i nie dająca sobie narobić na gło
    > wę źle rokuje jako mąż i ojciec - wg mnie jest dokładnie odwrotnie!

    Z doświadczenia życiowego Koro. Wychowanie dziecka podobnie jak życie z kimś w związku wymaga dużej skłonności do wypracowania kompromisu, umiejętności negocjacji, i spokojnego przedstawiania swych argumentów, a nie unoszenia się dumą i skreślania w przypadku obrazy.
  • tt-tka 29.05.19, 02:52
    Tym bardziej ze omawiany pan eliminuje nie tylko w przypadku obrazy, ale np takze wtedy, gdy ktos mylac sie upiera sie przy swojej racji. Dzieciom zdarza sie mylic, upierac lub klamac i isc w zaparte i co wtedy zrobi taki ojciec ? Wyeliminuje ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 29.05.19, 08:31
    Tt-tko - ważmy na to, że pana nie znamy, a opisuje go jego partnerka, która - tak się jawi z tego co pisze - może być osobą mało pewną siebie, mało asertywną i ktoś kto jest inny wydaje sie jej szczególnie wrażliwy na swoim punkcie, albo szczególnie stanowczy.
    Moze tak być, acz oczywiście - nie musi, a powyzsze napisałam z własnego do świadczenia. Miałam taką stażystkę, która była osobą wyjatkowo mało pewną siebie. Zupełnie nie potrafiła "powalczyć" o swoje - czy chodziło o swoje zdanie na jakiś temat, czy o fotografa na dany materiał smile "Ano jak sie nie da to trudno, ano moze masz rację" itd. Jako jej opiekun i starsza kolezanka starałam się wyrabiać w niej bardziej asertywną postawę, bo taka jaką miała była niekorzystna dla niej, po prostu. Dziewczyna była pzrekonana, że wszyscy pozostali w zespole, ze mną na czele, sa osobami szczególnie pewnymi siebie i bardzo przebojowymi - tymczasem wcale tak nie było - bylismy normalnie pewni siebie i normalnie przebojowi, tylko jej na tle jej braku pewnosci siebie wydawaliśmy się szczególni.

    Z tym eliminowaniem pana - no cóż, chyba raczej nikt z nas nie lubi sie. zadawac z ignorantami, szczególnie upartymi - o ile więc tylko nie musi i ma mozliwośc omijac ich szerokim łukiem robi, to chyba, ze jest masochistą mentalnym smile
    Nie przypuszczam jednak by pan swoje metody stosował do dzieci i w przyszłości miał zamiar eliminować ze swego życia wąłsne potomstwo, bo czegoś nie rozumie smile
    Natomiast - z własnego jako dziecka doświadczenia - postawa rodzice, który wyjaśnia dziecku zasady i konsekwentnie wymaga ich stosowania - z poszanowaniem dziecka jest mi bliska, bo taką mieli moi rodzice wychowujac mnie i siostre.
    Jak wygląda inna postawa i jej konsekwencje w dorosłym życiu dziecka miałam okazję widzieć u mojego kuzyna, który wg swoich rodziców wszytstko zawsze robił i mówił najlepiej. Miałam, bo kuzyna owego tak owszem WYELIMINOWAŁAM ze swego życia, nie na zasadzie kary dlań, tylko dla własnego komfortu. Zwyczajnie odechciało mi się z nim użerać smile i nawet już przeprosiny z jego strony mnie nie interesowałysmile Było to bagatela - ponad 20 lat temu i bardzo fajnie się czuję z tym, że tak właśnie jest smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 29.05.19, 15:04
    Koro, odpowiadam tylko na pierwszy akapit, bo, wybacz, TWOJE historie rodzinne i inne mnie nie interesuja. Mowa o pani i panu z tamtego watku, nie o tobie.

    kora3 napisała:

    > Tt-tko - ważmy na to, że pana nie znamy, a opisuje go jego partnerka, która -
    > tak się jawi z tego co pisze - może być osobą mało pewną siebie, mało asertywną
    > i ktoś kto jest inny wydaje sie jej szczególnie wrażliwy na swoim punkcie, al
    > bo szczególnie stanowczy.

    "Dostaje amoku" nie dowodzi ani wrazliwosci, ani stanowczosci. Sklonnosc do wpadania w szal to bardzo niebezpieczna cecha i zle rokuje. A gdyby ofiara tego amoku mialy padac dzieci, to juz w ogole.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 29.05.19, 15:35
    Tt-ko - rzecz cała w tym, że o tamntym panu tak na serio niewiele wiemy z tamtego wątku - co chyba Ty także przyznałaś. Np. nie wiemy jak konkretnie owego pana obrażono, stąd trudno nam ocenić, czy miał wg nas prawo poczuć sie urazony/obrażony, prawda?
    Wątkodawczyni - co sama zresztą przyznałaś, wygląda z jej własnych postów na osobę mało pewną siebie i mało asertwywną, stąd jej ocena pana jako bardzo wrażliwego na wiadomym punkcie moze być błędna. Pan moze być NORMALNIE (przeciętnie) wrazliwy, a tylko pani postrzegać go jako przewrażliwionegosmile
    Wątkodawczyni pisze, ze pan "dostaje amoku" oraz,m ze "rozjuszyła go ta sprawa" ale brak opisu czym się to przejawia. Jest natomiast wzmianka o tym, że pan któremu krewni dobitnie dali do zrozumienia, iż bardzo źle postąpił nie korzystajc z oferty stryjka po prostu ...wyszedł z domu jej krewnych. Jesli tak się przedstawia w ogólnym rozumieniu działanie "w amoku" - to ja Cię kręcę smile

    Zastanówmy się jak wg powszechnego uznania zachowuje się osoba w amoku czy rozjuszona? Zwykle kojarzy się nam to z krzykiem, czasem rękoczynami, płaczem, histerią, agresją itd. Dalibóg nigdy nie słyszałam zeby o człowieku, który w obliczu konfliktowej sytuacji wstaje i wychodzi powiedziano, ze był rozjuszony, albo działał w amoku smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 29.05.19, 17:16
    kora3 napisała:

    > Tt-ko - rzecz cała w tym, że o tamntym panu tak na serio niewiele wiemy z tam
    > tego wątku - co chyba Ty także przyznałaś. Np. nie wiemy jak konkretnie owego p
    > ana obrażono, stąd trudno nam ocenić, czy miał wg nas prawo poczuć sie urazony
    > /obrażony, prawda?

    Prawda. Niemniej o tym, ze "dostaje amoku" autorka napisala, wiec to wiemy. Ze "eliminuje" osoby, i to nie tylko takie, ktore go obrazily - lub tez on uwaza, ze "uwlaczyly jego czci" - ale i takie, ktore obstaja przy swoim zdaniu, odmiennym niz jego i upieraja sie przy swoich racjach, takze napisala.

    > Wątkodawczyni - co sama zresztą przyznałaś, wygląda z jej własnych postów na os
    > obę mało pewną siebie i mało asertwywną, stąd jej ocena pana jako bardzo wrażl
    > iwego na wiadomym punkcie moze być błędna. Pan moze być NORMALNIE (przeciętnie)
    > wrazliwy, a tylko pani postrzegać go jako przewrażliwionegosmile

    A ten wniosek to skad ?


    > Wątkodawczyni pisze, ze pan "dostaje amoku" oraz,m ze "rozjuszyła go ta sprawa
    > " ale brak opisu czym się to przejawia.

    Dostaje amoku=wpada w szal. Takie jest znaczenie tego zwrotu i w takim sensie autorka go uzyla.

    Jest natomiast wzmianka o tym, że pan
    > któremu krewni dobitnie dali do zrozumienia, iż bardzo źle postąpił nie korzyst
    > ajc z oferty stryjka po prostu ...wyszedł z domu jej krewnych. Jesli tak się p
    > rzedstawia w ogólnym rozumieniu działanie "w amoku" - to ja Cię kręcę smile

    Cz<y ty w ogole doczytalas, ze wpadanie w amok dotyczylo innych sytuacji i innych osob ?


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 30.05.19, 08:56
    tt-tka napisała:
    >
    > Prawda. Niemniej o tym, ze "dostaje amoku" autorka napisala, wiec to wiemy. Ze
    > "eliminuje" osoby, i to nie tylko takie, ktore go obrazily - lub tez on uwaza,
    > ze "uwlaczyly jego czci" - ale i takie, ktore obstaja przy swoim zdaniu, odmien
    > nym niz jego i upieraja sie przy swoich racjach, takze napisala.


    Tt-ko, ale to jest całkowicie zdrowa postawa - Ty lubisz otaczać sie ludźmi o podobnych poglądach, czy o skrajnie innych?
    >
    >
    > A ten wniosek to skad ?
    >


    A z tego co pisze sama watkodawczyni - nie ma szacunklu w rodzinie, mnie potrafi bronić swego zdania ...

    > Dostaje amoku=wpada w szal. Takie jest znaczenie tego zwrotu i w takim sensie a
    > utorka go uzyla.

    >
    > Cz<y ty w ogole doczytalas, ze wpadanie w amok dotyczylo innych sytuacji i
    > innych osob ?

    >
    >

    No owszem, moze to przeoiczyłam, ale nadal osoba skiłonna do wpadania w szał "smiertelnie obrazona" tak zwyczajnie wychodzi? Nie klei mi sie to kompletnie smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 31.05.19, 12:19
    kora3 napisała:

    > tt-tka napisała:
    > >

    > > "eliminuje" osoby, i to nie tylko takie, ktore go obrazily - lub tez on u
    > waza,
    > > ze "uwlaczyly jego czci" - ale i takie, ktore obstaja przy swoim zdaniu,
    > odmien
    > > nym niz jego i upieraja sie przy swoich racjach, takze napisala.

    >
    > Tt-ko, ale to jest całkowicie zdrowa postawa - Ty lubisz otaczać sie ludźmi o p
    > odobnych poglądach, czy o skrajnie innych?


    Koro, to jest kwestia postawy, a nie pogladow. Lubie i cenie roznorodnosc, natomiast BARDZO nie lubie osob, ktore slowa takie jak "uwazam, ze nie masz racji", "pozostane przy swoim zdaniu" traktuja jak osobista obraze.
  • kora3 02.06.19, 09:37
    Jako obrazę to owszem, jak też nie traktuję takiej postawy, ale no nie lubię ignorantów. Pojmuję, ze ktoś się na czymś kolokwialne mówiąc nie zna, ale owszem irytuje mnie, gdy nie znając się upiera się przy swoim. Dośc czesto mam do czynienia z takimi ludźmi przy okazji pracy i jak wspomniałam, rozumiem, że nie wiedza, nie pojmuje po co się upierają. Prywatnie przyznam, ze wolę sie nie zadawać z takimi osobami, bo i po co?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 29.05.19, 08:14
    Aquo, ale wątkodawczyni tam nic nie pisze, że pan oczekuje od niej zerwania kontaktów z rodziną - chyba, ze nie doczytałam wszystkiego, to mnie popraw - serio.
    Wg mnie sytuacja wyglądała tak, ze rodzina pani pana obraziła i - wg oceny pani nie ma szans, by zechciała przeprosić. W tej sytuacji pan nie życzy sobie tych ludzi na ślubie i weselu oraz - to już zdanie pani, moze przez to zrezygnować ze ślubu, a nawet z niej GDYBY upierała się, ze krewni, którzy nie przeproszą jednak na ślubie i weselu mają być.
    Do tego wątkodawczyni ma świadomośc, że pan obrazony rzeczywiscie został i ma też swiadomośc - jak Ty z kuzynką- ze pan nie zrobił krewnym nic złego - nie chciał kupić od stryja działki, która OBOJGU im nie pasowała.

    Zakładamy, ze przypuszczenia pani wątkodawczyni nt. dalszych reakcji pana i jej krewnych są słuszne (bo inaczej dyskusja nie ma sensu). Zatem na czystą logikę - piłeczka po stronie tych, co obrazili, czyli - krewnych. To oni powinni przeprosić pana i juz, bo obrazili i to za nic!
    Pani jako osoba bliska obu stronom mogłaby podjać się prób załagodzenia konfliktu, tj. skłonienia krwenychg do przeprosin. Twierdzi, ze nie zechcą, no ale sa to jednak najbliższe jej - w odróżnieniu od relacji z jej partnerem - osoby.
    No bo partnera niby do czego miałaby przekoinywać? Miałaby mu wmówic, ze go nie obrazono? Czy też nakłonić, by zwyczajnie uznał, ze się nic nie stało?

    Do9ceniam Twoje doświadczenie Aquo, ale to co napisałaś, to sa tzw. ogólniki a i bywa, że opacznie rozumienie przez konkretne osoby - np. tak, ze sztuka kompromisu to jest stałe ustępowanie - tak niektórzy ludzie wychowują swoje dzieci "ustąp Stasiowi bo jest młodszy" "Nie upieraj się przy swoim, choc masz rację, to nieważne" - mam w dośc bliskim otoczeniu osobę tak wychowaną, która mając dziś 30 lat musi UCZYC się jak zawalczyc o swoje - o to co jej się należy, np. o poszanowanie swej postawy. I sama przyznaje, ze to jest efekt wychowania własnie takiego, przez m. in. ojca.

    Mozesz miec oczywiście inne zdanie, jako osoba doświadczona, ale ja ze swego doświadczenia powiem, że są w życiu sytuacje, które wymagają radykalnych rozwiązań, z takim jakim jest zerwanie wszelkich kontaktów - włącznie. TOBIE chyba nie musze tego wyjaśniać, bo czasem w innych wątkach wręcz zalecasz takowe rozwiązanie, czyż nie? smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 29.05.19, 08:59
    Ja mysle ze ten watek o zakupie dzialki a ogolne zagadnienie eliminowania ludzi z naszego otoczenia to dwie rozne sprawy. Mysle ze kazdy psychology sie zgodzi ze osoby toksyczne, ktorych nie lubimy powinny byc eliminowane z naszego otoczenia. Jest to na pewno zdrowsze dla naszego zdrowia psychicznego. NAtomiast jest to trudne w przypadku gdy jest to czlonek rodziny . Ja mysle ze sa dwa ekstrema przyklad jaki podalas zeby zawsze ustepowac I przyklad ze wspomnianego watku 'super pryncypialnosci'.Jest jeszcze cvos posrodku potrzeba pewnej dyplomacji I rzeczywiscie moze czasem trzeba ustapic.Dla dobra rodziny, dobra sprawy. Przypuszczam ze mezczyzna z bardziej dyplomatycznym ,asertywnym podejsciem kupil by dzialke ktora chce ( nie ustepowal rodzicom, wujkowi) ale tez nie obrazil by sie. Olal by uwagi rodzicow zony….troche dla jej dobra I zeby nie tworzyc konfliktow.
  • kora3 29.05.19, 09:19
    No widzisz Iwonko, nie wiemy jakie to były uwagi. Bo jesli takie , ze niefajnie, iż nie kupił od strja, który ma w jakimś tam niedługim czasie zostać jego quasi rodziną, to nie ma sie o co obrazać. I owszem, osobę, która o takie coś się obraziła i żąda przeprosin uznałabym za delikatnie rzecz ujmując - specyficzną.
    Jednak tam wątkodawczyni przyznaje, ze jej partnera obrazono! No i teraz zastanówmy się, czy my, np. zwyzywani (przykładowo - nie mówię ze tak było), albo nazwani jakoś pejoratywnie dla dobrej heh atmosfery puścilibyśmy to mimo uszu?
    Ja - nie. Nie, bo mam proste zasady - ja nie obrazam, siebie obrazać nie daję.
    Rodzina mego eksmeza usiłowała wielokrotnie wchrzaniać się w moje życie smile - bezskutecznie, acz chwilami nachalnie. Utrzymywałam z nimi poprawne relacje, bo nikt mnie nie obraził nigdy. GDYBY obrazil to sytuacja wygladałaby inaczej - zerwałabym z nimi stosunki dyplomatyczne i jak sądzę dziś, nawet przeprosinami nie bylabym zainteresowana już

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 29.05.19, 10:04
    Wlasnie tak sie zastanawiam jak go 'obrazono'. Ewidentnie gosc ma wielkie 'ego ' I nie jest chyba latwym czlowiekiem co wynika z innych opisow a partnerka jest pewno pod jego wplywem wiec jak on twierdzi ze go obrazono to ona sie z tym zgadza. Rowniez psychologicznie z takim typem moze byc tylko osoba slabsza psychicznie, malo asertywna ,latwo ulegajaca wplywom. Mocniejsza, asertywna kobieta juz by go dawno pogonila. Ale takie jest zycie I tak sie ludzie dobieraja. Wiec tak naprawde jak nie wiemy jak go obrazono to ciezko ocenic ta sytuacje.
  • kora3 29.05.19, 10:13
    Trudno ocenić, czy gość ma wielkie ego - właśnie. Tak go przedstawia partnerka, która jak sama zauważasz ma problem z pewnością siebie - tak przynajmniej mi się jawi.
    Czy tak się ludzie dobierają - no raczej tylko czasem. jak się tak teraz zastanowiłam, to calkiem podobnymi osobami do tego pana jesteśmy my- to znaczy ja i mój partner. Ekspartner - też. Jeśli tylko możemy wyeliminować skutecznie z naszego życia osoby, które nam nie pasują - robimy to. Obrazać zadne z nas bezkarnie by sie nie dało. Ja bym raczej pogoniła od siebie pana lelum polelum safandułę, któremu mozna narobić na głowę.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 29.05.19, 09:09
    Wyobraźmy sobie na tym forum taki wątek, niech będzie dla odmiany - pani. smile

    "Rodzina mego narzeczonego obraziła mnie w jego obecności tak bardzo, że za jedyne sensowne wyjście uznałam opuszczenie jej domu. Powodem było to, ze odmówiłam pożyczenia im pieniędzy z obawy, ze będzie problem z odzyskaniem długu. Planujemy ślub i wesele. W sytuacji, gdy zostałam obrażona w dodatku zupełnie bez racji do pretensji ze strony rodziny wobec mnie nie chcę tych ludzi widzieć na swoim ślubie i weselu o ile mnie nie przeproszą. Nie byle jak, tylko pojawiwszy się u nas. Mój narzeczony przyznaje, że mnie obrażono i że powód do obrazy/urazy był absurdalny, ale mówi, że jego rodzina jest taka, że mnie nie przeprosi. Mimo to chce by byli na naszym ślubie i weselu. Ja się na to nie chcę zgodzić, nie chcę by mnie bezkarnie obrazano w rodzinie przyszłego męza, a od narzeczonego oczekuję lojalności wobec mnie, a nie rodziny, bo tu ja mam rację. O ile będzie upierał się, że obrazający mnie zostaną zaproszeni bez przeproszenia mnie, rozważam odwołanie ślubu. Kto z nas ma rację?"

    Celowo pominęłam całą te otoczkę pt. jaka to pani szczególnie na swoim punkcie wrażliwa i eliminująca z życia niewygodne jej osoby - tylko suche fakty - opis sytuacji. Widzicie ją tak samo jak tamtą, czy jednak inaczej? Zmienia coś to, że tu obrażono kobietę, czy nie? Dla mnie nie - normalne jest to, że obrazona osoba oczekuje przeprosin jesli ma być jaki taki powrót do poprawnej relacji. Cóż to ma pokornie skłonić glóowę swą i czekać, ze moze jeszcze na własnym weselu ją obrazą? Wykluczone? A skąd, skoro ktoś był tak bezczelny i ma poczucie bezkarności, to i na to moze się poważy....


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 29.05.19, 10:08
    Sytuacja jest taka sama ale bez dokladnego opisu jak ta osoba zostala obrazona ciezko ocenic czy to byla uzasadniona obraza czy kobieta jest przewrazliwiona na swoim punkcie.
  • kora3 29.05.19, 10:14
    Ano własnie Iwonko - trudno tu ocenić czy pan jest przewrażliwiony, czy też na serio go obrazono. Ty byś się dała obrazać? No pewnie - nie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • jadwiga1350 08.06.19, 21:53
    kora3 napisała:

    > Wyobraźmy sobie na tym forum taki wątek, niech będzie dla odmiany - pani. smile
    >

    Coś w tym jest. Kobietom dużo częściej radzi się zerwanie kontaktów z rodziną męża/chłopaka, gdy ta rodzina ją krzywdzi, obraża, lub jedynie ma inne poglądy.
    Mężczyźni rzadziej dostają takie porady.

    Przypomniał się mi taki jeden wątek z forum Życie rodzinne. Pani ma dziecko z poprzedniego związku i bardzo boi się jak zareagują na to rodzice jej faceta, bo to ludzie starsi, religijni, a ojciec ma jeszcze w dodatku chore serce.
    Historia może prawdziwa, może zmyślona, ale rady jakie tam padają to w większości: zerwać stosunki, nie utrzymywać kontaktów, facet sam to powinien załatwić ze swoimi rodzicami.

    Jednym słowem ostro.

    Choć na razie nic jeszcze nie wiadomo, czy rodzice chłopaka będą przeciw jego dziewczynie(wątkodawczyni jeszcze ich nie zna)
    czy będą przeciw jej dziecku
    i czy ojciec rzeczywiście ma chore serce i padnie na zawał na wieść, ze przyszła synowa ma dziecko.
  • 10iwonka10 08.06.19, 22:10
    Ja mysle ze kazda sytuacja jest inna ale wiekszosc psychologow radzi aby zerwac stosunki rodzinne/kolezenskie jesli zamieniaja sie one w toksyczne relacje. Ja sie z tym calkowicie zgadzam.W tym przypadku rzeczywiscie to mezczyzna powinien powiedziec co tym rodzicom a jaka bedzie ich reakcja…..jest tysic wariantow ich pierwsza reakcja moze byc niemila jak to uslysza ale jesli po jakims czasie polubia I kobiete I dziecko to moze byc ok.Ale moze tez byc tak ze przyjma to zzacisnietymi zebami a pozniej jesli pojawia sie dzieci to zawsze beda je wyrozniac a ignorowac/izolowac to dziecko . Wtedy jest to toksyczne dla dziecka tylko juz troche trudniej zeby sie odciac calkowicie od rodzicow jak pojawily sie wspolne dzieci.
  • kora3 29.05.19, 16:23
    Zostawmy na chwilę człowieka o którym nic w sumie poza opisem z drugiej ręki nie wiemy i "weźmy się" za ...siebie.
    Takie proste pytania:
    1. Kto z Was pozwoliłby się obrażać rodzinie męza/partnera (żony/partnerki)?
    Odpowiem za siebie: ja - nie.
    2. Czy uważacie, ze najlepszą reakcją na obrażanie nas w czyimś domu jest co rychlejsze opuszczenie go?
    Ja - owszem, tak uważam, nie wdawałbym sie w takiej sytuacji w próby "wyjaśniania"
    3. Czy oczekiwalibyście, że Wasza druga połowa a) nie pozwoli Was obrqazać swoim bliskim i9 zareaguje próbując ich przystoipować, b) wyjdzie razem z Wami?
    Ja - owszem, własnie tego oczekiwałabym
    4. Czy oczekiwalibyście, że osoby,m które Was obraziły przeproszą Was i to nie "przy okazji" ale wykazując samodzielnie inicjatywę w tym kierunku?
    JA - NO JASNE!
    5. Czy gdyby takie osoby nie kwapiły sie z przeprosinami uznalibyście stosunki z nimi za zerwane z ich winy?
    Ja - owszem.
    6. czy ochoczo zapraszalibyście takie osoby na swoje uroczystości, spotkania u siebie?
    Ja - no pewnie, ze nie!

    A teraz bardzo prosiłabym, żeby każdy z Was uczciwie odpowiedział na te pytania z własnej perspektywy.
    Ciekawe ile będzie osób z "przerostem ego i przewrażliwionych")


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 29.05.19, 22:46
    Mysle ze tutaj dochodzi jeszcze jeden problem ludzie maja czasem zly dzien, moze sa podenerwowani czyms, moze to byc goraca dyskusja...po ochlonieciu czuja sie glupio I przeprosza ...albo czuja sie glupio ale tak okreca sobie sytuacje w glowie ze to druga strona byla winna nie oni.

    Ale sa tez ludzie prostaccy, chamscy I oni nie przeprosza bo oni tacy sa I nie bardzo widza,rozumieja za co maja przepraszac.

    Ja mysle ze aby starac sie ocenic kto jest z przerostem ego I przewrazliwieniem na swoim punkcie a kto nie daje soba pomiatac I wymaga pewnego szacunku do siebie -do tego potrzebny jest bardzo konktretny przyklad. W przeciwnym razie 'obrazanie kogos' jest pojeciem bardzo wzglednym.
  • kora3 30.05.19, 09:52
    Wiesz, jasne, ze jesli nie znamy sytuacji, to trudno określić czy my poczulibyśmy się w niej obrażeni.
    Ale OGÓLNIE to chyba nikt nie lubi być obrazany? A jesli już zostanie sie obrazonytm, to na ogół oczekuje się przeprosin, a nie tego, że ci, którzy obrazili będą z honorami także przez obrazonego zapraszani na wazną dlań uroczystośc.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 30.05.19, 12:31
    Oczywiscie ze nie. JA tez osobiscie odcielam sie od kilku osob -moze niekoniecznie obrazajacych mnie ale dowartosciowujacych sie moim kosztem. Patrzac na to obiektywnie bez zadnych podstaw ku temu.
    Natomiast hipotetycznie moglo byc tak ze rodzice powiedzieli….Oj dlaczego nie kupiliscie tej dzialki od wujka taka ladna dzialka, dobra cena I zostalaby w rodzinie zla decyzje podjeliscie trzeba sie bylo nas poradzic….cos w ten desen a gosc sie obrazil bo: to jego pieniadze, jego decyzja jak oni smieja ja podwazac twierdzic ze wiedza lepiej. Zdziwilabys sie ale spotkalam takie osoby ktore byly obrazone slowami ktore w zadnym razie nie byly obrazliwe.
  • kora3 31.05.19, 07:31
    Takie coś jak napisałaś obrazliwe absolutnie nie byłoby. Byłoby natomiast mocno nietaktowne i tak bym to odebrała.
    Natomiast, jak słusznie zauważsz , NIE WIEMy co tam na serio padło i nie mozemy z góry zakładać, ze gośc się ciężko obraził za byle co

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 31.05.19, 21:18
    I tu jest wlasnie ten niuans po nietaktownej uwadze jak ja okreslilas normalna osoba poczuje sie nieprzyjemnie,nieswojo….moze zaczac ograniczac kontakty z osobami robiacymi takie uwagi. A ktos kto ma przerosniete ego wlasnie sie obrazi I bedzie rzadal przeprosin.
  • kora3 02.06.19, 09:40
    Iwonko, owszem tak, osoba, która po nietaktownej uwadze uzna to za śmiertelna obrazę i zażąda przeprosin jest małostkowa , na pewno. Co nie zmienia faktu, ze nietaktowne uwagi są nie na miejscu. Tu jednak nadal nie wiemy CI i JAK zostało powiedziane, nie możemy zatem z góry zakładać, że chodziło o drobny nietakt, a nie o grubą obrazę.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 02.06.19, 12:58
    Osoba nie tylko zada przeprosin - osoba zada przeprosin przez usta osoby trzeciej i stawiajac przeprosiny albo zerwanie stosunkow z z autorami nietaktownych uwag rowniez przez te osobe trzecia jako warunek dalszych swoich stosunkow z owa osoba trzecia. To juz nie jest malostkowosc, tylko cos znacznie gorszego.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 02.06.19, 13:21
    No chwila Tt-tko - wyobraźmy sobie na potrzeby tego wątku uprzedzam, ze Ciebie obrazili np. krewni Twego męza. Wskutek tego opuściłaś ich dom/mieszkanie. Od tego czasu Ty sie do nich nie odzywasz, oni do Ciebie - także. Tymmczasem zbliza się jakaś Wasza uroczystości i mą z mówi, ze wypada zaprosić tych krewnych do Was. Ty nie chcesz z nimi kontaktów DOPÓKI cię nie przeproszą. Co odpowiadasz mężowi? Całkiem naturalne wydaje się, że "Obrazili mnie mój kochany i dopóki nie przeproszą nie chcę ich na naszej uroczystości" - w kqażdym razie ja bym tak odpowiedziała. Bo cóż miałabym zrobić innego? Zadzwonić do tych ludzi i powiedzieć "Zbliza sie nasza impreza, ale dopóki mnie nie przeprosicie to zapomnijcie o udziale"? Ja bym sie miałą do NICH pierwsza odezwać? JA?????

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 02.06.19, 15:51
    Koro, o sobie z pewnoscia nie bede ci opowiadac, bo jestes plotkara maniakalna. Niestety.
    O tamtej parze, od ktorej zaczal sie watek, pisze. Caly czas. I info "albo twoich rodzicow nie bedzie na slubie, albo nie bedzie slubu i dalszego zwiazku" dyskwalifikuje faceta jako partnera zyciowego.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 10iwonka10 02.06.19, 16:02
    Przyznam ci sie ze dla mnie tez to dyskwalifikuje goscia jako partnera zyciowego. Cale mnostwo niezaleznych, mocnych psychicznie kobiet pogoniloby go ale takie typy wybieraja sobie slabe psychicznie, ulegle kobiety dla ktorych taki gosc to 'osmy cud swiata'. Jakos nie widze tego z eon bedzie dobrym ojcem….raczej stlamsi psychicznie swoje przyszle dzieci.
  • aqua48 02.06.19, 18:04
    Mam podobne zadanie jak Iwonka i tt-ka.
  • kora3 02.06.19, 19:37
    Aquo, a przyszło CVi do głowy, ze faceci też mają uczucia i jakies wymagana poza tym, by kobitka ładnie wygladała i umiała przewinąć?smile
    Wątkodawczyni jest słaba psychicznie i postrzega chłopa jako 8 cud swiata? Czyja to wina? WYCHOWANIA !!! Tak została wychowana, że mozna nią dowolnie sterować, jalk nie rodzice, to partner. Taka osoba to zaden matewriał na partnerkę

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 03.06.19, 08:22
    kora3 napisała:

    > Aquo, a przyszło CVi do głowy, ze faceci też mają uczucia i jakies wymagana

    O tak Koro, zdecydowanie. Ten wątkowy pan z pewnością ma wymagania. I to nie "jakieś", a konkretne, a jeśli pani tych wymagań nie spełni, to pan zrezygnuje ze związku i skreśli panią którą (zauważ) nic mu nie zawiniła..
  • kora3 03.06.19, 08:40
    Aquo, tak tego chłopinę mieszacie z błotem, a tymczasem on TYLKO nie daje sobą pomiatać.
    Zadałam proste pytania dot. tego jak Wy reagowalibyście na taką sytuację, czy dali się obrazać, czy oczekiwali od partnera lojalności - nie odpowiedział literalnie nikt. smile

    Pani nie ma spełnić żadnych wymagań Aquo - rodzina pani pana obraziła, a pan dopuszcza powrót do poprawnych relacji jeśli ta przeprosi. Co w tym nadzwyczajnego? Ty przez kogoś obrażona sama tego kogo przepraszasz? Udajesz, ze sprawy nie było?
    Ze mówi o tym pani? A komu ma powiedzieć? Koledze z pracy, czy może szefowi? smile Jej o tym mó9wi, bo sprawa relacji z jej krewnymi ją interesuje.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 03.06.19, 12:16
    kora3 napisała:

    > Aquo, tak tego chłopinę mieszacie z błotem, a tymczasem on TYLKO nie daje sobą
    > pomiatać.

    No bidulek, doprawdy...

    > Pani nie ma spełnić żadnych wymagań Aquo - rodzina pani pana obraziła, a pan do
    > puszcza powrót do poprawnych relacji jeśli ta przeprosi. Co w tym nadzwyczajneg
    > o? Ty przez kogoś obrażona sama tego kogo przepraszasz? Udajesz, ze sprawy nie
    > było?

    Tak Koro, jeśli byłaby to najbliższa rodzina mego narzeczonego którą on chce koniecznie zaprosić na ślub i nie wyobraża sobie uroczystości bez nich, to przez ten jeden wieczór staram się schować dumę i obrazę do kieszeni i zachowywać wobec nich być może chłodno, ale poprawnie. Nie wyobrażam sobie powiedzieć narzeczonej, że jeśli ona chce swoich bliskich zaprosić to ślubu nie będzie.
    W takiej sytuacji jak zbliżająca się tego typu uroczystość obie strony powinny dążyć do wypracowania jakiegoś kompromisu. I to nie narzeczona ma łagodzić powstały spór i obrazę, to zupełnie nie jej rola.
  • kora3 03.06.19, 13:29
    aqua48 napisała:
    >
    > No bidulek, doprawdy...


    Dlaczego zaraz "bidulek"? A jakby to KOBIETE obraziła rodzina jej partnera,m to kim byłaby? Bidulką?

    >
    > Tak Koro, jeśli byłaby to najbliższa rodzina mego narzeczonego którą on chce ko
    > niecznie zaprosić na ślub i nie wyobraża sobie uroczystości bez nich, to przez
    > ten jeden wieczór staram się schować dumę i obrazę do kieszeni i zachowywać wob
    > ec nich być może chłodno, ale poprawnie.


    Nie majac gwarancji jak ONI zechcą sie zachować wobec Ciebie? bo skoro raz obrazili bezkarnie, mto cóż im szkodzi raz jeszcze np. na weselu?

    Nie wyobrażam sobie powiedzieć narzecz
    > onej, że jeśli ona chce swoich bliskich zaprosić to ślubu nie będzie.


    Przede wszystkim, to pani nie napsiała w tamtym wątku o ile pamiętam, ze pan tak POWIEDZIAŁ. Napisała, ze mysli, iz on tak zrobi o ile przeprosin nie bedzie, a ona bedzie się upierać przy zaproszeniu krewnych.

    > W takiej sytuacji jak zbliżająca się tego typu uroczystość obie strony powinny
    > dążyć do wypracowania jakiegoś kompromisu. I to nie narzeczona ma łagodzić pow
    > stały spór i obrazę, to zupełnie nie jej rola.


    Pzre3de wszystkim Aquo, to tam nie ma NIC o zblizającej się uroczystoścismile Napisane jest, że są parą PLANUJĄ dopiero zareczyny, A W DALSZEJ PERSPEKTYWIE - ślub.
    W polskich warunkach przygotowania do ślubu i wesela (o nim mowa - ze ma być po slubie) oznaczają MINIMUM kilka dobrych miesięcy, o ile nie dłużej.
    Zatem nie jest tak, jak starasz sie przedstawić (nie wiem po co), że slub tuż tuż a narzeczonego postawa taka.

    Powiadasz, ze nie narzeczonej (którą pani de facto jeszcze nie ejst poniek.ąd) rola w łagodzeniu sporu? No moze, może... Zatewm niczyja rola, bo przecież ktoś kogo obrazono nie ejst bynajmniej od lagodzenia, ma prawo opczekiwać przeprosin - nie ma ich, uznaje stosunki za zerwane. Zatem tu inicjatywa powinna wyjśc - przyznasz- ze strony tych, którzy obrazili. Póki co jej nie ma, a nasza wątkodawczyni TWIERDZI, ze jej krewni nie przeproszą - znaczy nie mówiła z nimi o tym, tylko na podstawie znajomości tych ludzi, uważa, ze nie przeproszą.
    Skoro jej zalaezałoby na obecnosci tych krewnych, to wg mnie powinna postarac się wpłynąć na rodzinę, by dla dobra zachowania poprawnych relacji jednak przeprosili.
    Nie dziwię się wcale, że gośc chce przeprosin, skoro zostaół obrazony - raczej bardziej mnie dziwi, że rodzinka nie baczy na sytuację panny i nie chce przeproswic zawiniwszy. Ciebie taka postawa nie dziwi?






    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 03.06.19, 14:00
    kora3 napisała:

    > Dlaczego zaraz "bidulek"?

    Bo "tak tego chłopinę mieszamy z błotem".

    Koro, przede wszystkim pozostańmy może w sferze faktów, a nie Tego co na ich temat sądzisz - nie wiemy w jaki sposób rodzina obraziła pana, bo założycielka wątku nic na ten temat nie napisała, nie wiemy też kiedy miałby się odbyć planowany ślub - czy w bliższej czy dalszej perspektywie, bo również założycielka wątku na ten temat nie napisała nic. Pani napisała, że WIE że narzeczony ja skreśli jeśli rodzina go nie przeprosi, a ona będzie nalegać na ich obecność na ślubie. I że czuje się z tym źle. ONA.


  • tt-tka 03.06.19, 14:24
    Aquo, mam wrazenie - moze mylne, ale nie sadze - ze Kora tak bardzo wczuwa sie w uczucia tego pana, bo ona sama tez z frakcji "moja racja jest najmojsza". I nie chodzi o wypracowanie porozumienia, tylko o postawienie na swoim.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • aqua48 03.06.19, 14:27
    tt-tka napisała:

    > I nie chodzi o wypracowanie porozumienia, tylko o postawienie na swoim.

    Otóż to smile
  • kora3 03.06.19, 14:46
    Owszem, Kora jest osob.ą asertrywną i zasadniczą i uwaza to za zalety (jak chyba Ty także Aquo w swoim wykonaniu?).
    Jesli ktoś kogoś obraził, to uważam, ze chcąc powrócić do w miarę normalnych relacji, winien go przeprosić. Nie chcąc tego uczynić, musi sie liczyć z konsekwencjami, np. w postaci braku zaproszeń na uroczystosci tej osoby - proste.

    Postawę taką, ze człowiek nie daje sobą pomiatać, np. obrazać się bezkarnie uwazam za dobrą i godną naśladowania. Podobnie jak postawę lojalnosci wobec bliskiej osoby, gdy ta została - obojetnie przez kogo - obrazona. Gdyby to moja rodzina obraziła mego partnera, tro ja również nie chciałabym z nią kontaktów dopóki by nie przeprosiła i odwrotnie także - gdyby to partner obraziił ma rodzinę, reakcja z mej strony byłaby taka sama.

    Doprawdy, powtórzę się smile zadziwia mnie u Ciebie Aquo postawa w tym watku. A zadziwia, bo w innych jakoś bardziej stanowcza jesteś - "jesli mi ktos nie odpowiada zrywam kontakty" pisujesz, a tu prosze ...dla dobra partnera dawałabyś się obrazać ..no dziwne, dziwne smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 03.06.19, 15:24
    kora3 napisała:

    >zadziwia mnie u Ciebie Aquo postawa w tym watku. A z
    > adziwia, bo w innych jakoś bardziej stanowcza jesteś - "jesli mi ktos nie odpo
    > wiada zrywam kontakty" pisujesz, a tu prosze ...dla dobra partnera dawałabyś s
    > ię obrazać ..no dziwne, dziwne smile

    Mnie zadziwia, gdzie Ty Koro znalazłaś, że dla dobra partnera dałabym się obrażać, bo jako żywo nigdzie tego nie napisałam. Kolejna wyssana z palca nowinka...I kolejny raz już zbaczasz z tematu wątku, zatem przypominam - nie ja i nie moje postawy są tu tematem.
  • kora3 03.06.19, 15:46
    No przeciez napisałaś, ze w opisanej sytuacji pomimo braku przeprosin jednak zdecydowałabyś sie zaprosić krewnych partnera na swój ślub i wesele i zachowywała się do nich poprawnie - co znaczy, że udawała, iż przeszła nad obrazą do porządku dziennego!

    Nie Ty jestes tematem, ale przecież każdy z nas ocenia te sytuację tak, jakby sam w niej był i sie zachował, nieprawdaż? No prawdaż smile Zatem Ty dla dobra udawałabyś, ze nic sie nie stało, potem n podczas kolejnej imprezy i kolejnej i kolejnej?

    A jak powinna w takiej sytuacji zachowac sie druga strona związku, czyli w tym przypadku - kobieta? Wg mnie przede wszystkim w spornej sytuacji i przy konfrontacji z rodzina, stanąc po stronie partnera - wszak sama przyznaje, ze miał rację - działka stryja była mniej atrakcyjna niż ta, którą ostatecznie zdecydowali się kupić. Zatem, skoro współdecydowali o zakupie całkiem do rzeczy było rzec: Stryjku, taką podjęlismy decyzje i jest ostateczna, nie ma sensu tego nadal roztrząsać. A w momencie gdy jej parrtnera OBRAZONO, wyjśc z domu krewnych - razem z nium, na tym polega lojalnośc.
    A co dalej? Obrazonemu dać zwyczajnie ochlonąć, a krewnych gdyby z panią szukali konkatu uświadomic, ze obrazili OBOJE i zażadać przeprosin. Tak byłoby - normalniesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 03.06.19, 16:04
    kora3 napisała:

    > No przeciez napisałaś, ze w opisanej sytuacji pomimo braku przeprosin jednak zd
    > ecydowałabyś sie zaprosić krewnych partnera na swój ślub i wesele i zachowywał
    > a się do nich poprawnie - co znaczy, że udawała, iż przeszła nad obrazą do por
    > ządku dziennego!

    Nie Koro, poprawne zachowanie nie oznacza że ktoś udaje że nie był obrażony.
  • tt-tka 03.06.19, 16:13
    aqua48 napisała:


    > Nie Koro, poprawne zachowanie nie oznacza że ktoś udaje że nie był obrażony.

    Podziwiam cierpliwosc smile
    Aquo, kora wie lepiej, jak sie czujesz, jak powinnas sie czuc, jak sie zachowujesz i co przy tym myslisz, a tez co udajesz i dlaczego oraz jak to o tobie swiadczy. Twoje sprzeciwy czy wyjasnienia nie maja sensu, bo jej wizje i wyobrazenia ona uwaza za istotniejsze niz stan faktyczny.





    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • aqua48 03.06.19, 16:18
    smile
  • kora3 03.06.19, 16:54
    Aquo, ja pytałam o poprawne zachowanie w tej konkretnej sytuacji! Jasne3, ze w sytuacji, kiedy się ludzie spotykają na NEUTRALNYM gruncie, np. na czyimś ślubie, to poprawne zachowanie to jest wymiana ukłonów. I ok, ale trudno sie do nich ograniczyć w sytuacji, gdy poprawne zachowanie ma być na linii np. nowożeńcy - goscie. Czy w ogole gospodarze - goście.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 03.06.19, 18:14
    kora3 napisała:

    > Aquo, ja pytałam o poprawne zachowanie w tej konkretnej sytuacji!

    Poprawne zachowanie to grzeczne przywitanie gości, przyjęcie życzeń i podziękowanie za prezent i ewentualne zaproszenie do wspólnego zdjęcia. Tyle. Więcej nie trzeba. Nowożeńcy nie muszą się gościom rzucać na szyję, prowadzić z nimi wysublimowanych dyskusji, itp. Gości weselnych jest zazwyczaj tylu, że ci nielubiani wmieszają się w tłum. A młodzi i tak najczęściej nie prowadzą rozmów z wujkami czy teściami lub rodzicami tylko bawią się w gronie swoich rówieśników i tańczą do upadłego.

  • kora3 03.06.19, 19:04
    No wiesz róznie to bywa - bywają specjalne podziękowania dla rodziców, wspólne tańce - zalezy od scenariusza uzgodnionego z orkiestrą.
    Ale GENERALNIE - o mile da się w miarę "ignorować" jakiegoś wujka, to już rodziców czy teściów - nie za bardzo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 03.06.19, 14:36
    Ok, napisała też, ze WIE iż jej rodzinka nie przeprosi. I jak to oceniasz Aquo?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 03.06.19, 14:39
    kora3 napisała:

    > Ok, napisała też, ze WIE iż jej rodzinka nie przeprosi. I jak to oceniasz Aquo?

    Tak jak to opisałam, jeśli nie czytałaś, a jesteś ciekawa wróć do moich postów...
  • kora3 03.06.19, 14:49
    No czyli takie trochę "rozdwojenie jaźni" - powinni przeprosić, bo obrazili, ale NIE CHCĄ, pan czuje sie obrazony, ale powinien na swój ślub zaprosić
    Hmmmm


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 02.06.19, 19:35
    A tej koibiecie ktoś KAZE takl postrzegać gosacia? Jest słaba psychicznie, emoconalknie niedojhrzała, nie umie zdobyć pozycji w rodzie. to jest dobry materiał na partnerkę? Skądźż esmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 02.06.19, 20:41
    Nie sadze ze emocjonalnie niedojrzala - to raczej niska wiara w siebie,latwosc ulegania wplywom innych.Niekoniecznie to zla kandydatka na zone raczej kwestia kogo sobie wybierze na meza.Gdybysmy tak chcieli oceniac kto jest dobrym kandydatem na meza,zone,ojca,matke to ludzkosc by wymarla.
  • kora3 03.06.19, 08:44
    No chwila chwila, wszak to PAN został tu wczesniej oceniony jako psychopata niemal nie nadający się na meza i ojca smile
    Teraz, gdy chodzi o panią, to nie mozna tak oceniać hehesmile

    Iwonko - zapytam jeszcze raz: czy TY dałabyś się obrazać krewnym meza nie oczekując przeprosi? czy oczekiwałabyś, ze mąż stanie w takim sporze za Tobą?

    Jak pisałam - gdyby na miejscu pana była w tej historyjce kobietasmile to najpewniej byłoby, że fajna babka - silna, niezalezna, z charakterem. Pan się powinien cieszyć, ze taka go chce tym bardziej, ze sam jest safandułą, z którą nie liczy sie własna rodzina ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 03.06.19, 20:09
    Mysle ze obracasz kota ogonem. Czy ja gdziekolwiek napisalam ze Pan sie nie nadaje na meza? Ja bym nie chciala kogos takiego na meza. A to dwie rozne rzeczy. Wcale nie sadze ze gdyby to byla kobieta to byloby ze to fajna babka. Raczej egzaltowana dziunia z wielkim ego.
    Nie, nie dalabym sie obrazac krewnym meza I zdazyla sie raz sytuacja ( troche podobna choc nie rodzinna) ze maz stanal w mojej obronie wiec nie mam watpliwosci co do jego lojalnosci. Natomiast wciaz poruszamy 2 rozne rzeczy rzeczywista obraze I kogos kto jest przewrazliwiony na swoim punkcie.
  • kora3 05.06.19, 08:06
    Rzecz cała w tym, że my nadal NIE WIEMY, czy pan jest przewrażliwiony i jak i czy go obrazono.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • yoma 03.06.19, 22:13
    Kora, odstaw te prochy. Szkodzą ci.

    --
    Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu, wypróżnił się i rechocząc mówi: nic mi nie zrobicie. [Cimoszewicz]
  • kora3 02.06.19, 19:34
    tt-tka napisała:

    > Koro, o sobie z pewnoscia nie bede ci opowiadac, bo jestes plotkara maniakalna.
    > Niestety.

    Kazdy sądzi wgt siebie smile

    > O tamtej parze, od ktorej zaczal sie watek, pisze. Caly czas. I info "albo twoi
    > ch rodzicow nie bedzie na slubie, albo nie bedzie slubu i dalszego zwiazku" dys
    > kwalifikuje faceta jako partnera zyciowego.

    >
    Tyle, ze gośćv nic takiego nie powiedział, to watkodawczyni mysli, ze moze powiedziećsmile
    A poza tym, jesli tak powiedziaqłby,m nic nie straci poiniekąd smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.