Dodaj do ulubionych

Było o zapraszających, to teraz o zapraszanych :)

10.06.19, 14:00
Znów pojawił się wątek o prośbach na zaproszeniach weselnych o pieniądze w prezencie i znów pojawiły sie te same zdania - raczej do przewidzenia.
No owszem, nie wypada sugerować zapraszanemu, że powinien w ogóle dać jakiś prezent, ani co miałoby nim być, chyba, ze sam pyta (wcale nierzadkie). Inaczje jest niekulturalnie i choć ja uważam, ze najlepszym prezentem wqeselnym jest gotówka i tego się jako zapraszana trzymam i nie "obrażam" za sugestie (rzadkie, ostatnią taką pamiętam chyba sprzed 15 lat) - to za zgodne z SV takie sugestie trudno mi uznac.

Teraz jednak chciałabym poznać Wasze zdanie w temacie ze tak powiem odwrotnym. Otóż co wypada zapraszanemu, który nie odmówi zaproszeniu na wesele?
Chyba wszyscy sie zgodzimy, że choć młoda para ma udawać, ze nie oczekuje prezentu tylko miłej obecności, w naszej kulturze prezent dla młodej pary od weselnika jest raczej oczywistością. Raczej oczywistym też jest, że ma to być prezent szczególny, nie taki, jak na urodziny/imieniny itd. Na pewno po prostu |"bogatszy", bo to z załozenia na nową drogę życia - by była łatwiejsza i przyjemniejsza. Zgodzicie się?

No i teraz tak: czy wypada dać coś co młodym bedzie nieprzydatne/niemiłe? Czy wypada wykpić się byle czym? Czymś z promocji, bo tanie i "do domu", a prezent jest i jeszcze zwalić się na wesele z dziećmi np. inwestując w to 300 złotych i goszczac się w 4-5 osób? Na serio tak wypadałoby? Jakie są Waszym zdaniem"obowiązki" goscia weselnego?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • 10iwonka10 10.06.19, 14:23
    >>>>No i teraz tak: czy wypada dać coś co młodym bedzie nieprzydatne/niemiłe? Czy wypada wykpić się byle czym? Czymś z promocji, bo tanie i "do domu", a prezent jest i jeszcze zwalić się na wesele z dziećmi np. inwestując w to 300 złotych i goszczac się w 4-5 osób? Na serio tak wypadałoby? >>>>

    Bardzo malostkowe podejscie. Jak zapraszasz znajomych na imieniny to tez wyliczasz ile plasterkow szynki, kawalkow ciasta,kieliszkow wina wypili- czy to sie wyrowna z cena prezentu?
  • verdana 10.06.19, 14:48
    Nie wypada, jeśli z góry wiadomo, ze będzie niemiłe. Danie wina ideowym abstynentom zatem odpada. Natomiast tanie,o ile się nie ma pieniędzy - jak najbardziej.
  • kora3 10.06.19, 14:53
    Wiesz Iwonko, ja pisząc ten post zupełnie nie myślałam o SOBIE smile A nie myślałam, bo śluby miałam dawno temu, nikomu nie sugerowałam nic w temacie prezentów, dostałam trochę fajnych rzeczowych - w wiekszosci umówionych - i calkiem sporo pieniędzy w gotówce. A i też urządzając przyjęcie po slubie cywilnym i za kilka miesięcy wesele po koscielnym nie musiałam jak to się mówi liczyć każdego grosza - co uważam, za szczęśliwy splot wydarzeń.

    Piszac to co napisałam pisałam raczej o prezyszłych młodych parach i ich gosciach, ale też o tzw. podejściu do tematu prezentowanym tutaj. Polega ono u niektórtych na tym, że wlasnie wypada dać byle co, a młodzi powinni się cieszyć, ze cokolwiek dostali, a goście w ogóle przyszli. Ja takie podejście uważam za czyste buractwo Iwonko - sorry.
    Nigdy nie mysłałam o swoich imprezach w charakterze "czy mi sie to zwróci", al;e nigdy też nie spotkałam sie z sytuacją, by ktoś zaproszenie przyjął i dał mi byle co na odczepnego. Uwazam, ze szacunek należy się TAKZE gospodarzom/zapraszajcym, na których nie wypada żerować, po prostu.
    Tak wiem, są sytuacje szczególne, gdy ktoś jest w trudnym połozeniu materialnym itd. O TAKICH NIE MÓWIE - oczywiste. Mówię o normnalnie uposażonych ludziach, którzy np. na sylwestra chętnie wydadzą 1,5 tysiaka, żeby było fajnie, ale jak mają iśc zaproszeni na wesele to "trzesą" się nad 5 stówkami, jakby to był dorobek ich życia i kombinują jakby tu dać mniej, a "użyć" najwięcej. Obrzydliwa postawa sad


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 10.06.19, 15:18
    >>>że wlasnie wypada dać byle co, a młodzi powinni się cieszyć, ze cokolwiek dostali, a goście w ogóle przyszli. Ja takie podejście uważam za czyste buractwo Iwonko - sorry>>>>

    Jesli uwazasz to za buractwo to nie zapraszaj takich gosci-to chyba najlepsze rozwiazanie. Widzisz ja z kolei uwazam to cale wyliczanie, przeliczanie ile kto dal, ile dostal , ile powinien dac ile osob przyszlo- dosc obrzydliwe. Ja na swoim weselu mialam okolo 50 osob. Wiekszosc prezentow pienieznych jedne wieksze drugie mniejsze ja to traktowalam wlasnie jako cos ekstra present. Nawet by mi do glowy nie przyszlo przeliczac czy mi sie koszt wesela zwrocil. Dla mnie to byl prezent ekstra cos co dostalismy a koszt wesela pokrylismy ze swoich srodkow.
  • kora3 10.06.19, 15:40
    10iwonka10 napisała:
    >
    > Jesli uwazasz to za buractwo to nie zapraszaj takich gosci-to chyba najlepsze r
    > ozwiazanie.


    Przecież pisałam, ze nie dotyczy to MNIE - ja już wesele miałam, dawno tremu, nawet imprezę porozwodową teżsmile Kolejnych ślubów nie planuję, dzieci nie mam to i "wydawać" ich nie będę, więc sprawa mnie wcale a wcale nie dotyczy Iwonko smile

    . Dla mnie to b
    > yl prezent ekstra cos co dostalismy a koszt wesela pokrylismy ze swoich srodkow
    > .


    Wszak pisałam, ze tak sie miło złożyło, iż ja wychodząc za mąż takze nie musiałam liczyć sie z każdym groszem, ani też nie oczekiwałam, ze "sie zwróci", bo zwyczajnie kasę na tę impreze miałam. Niemniej jednak no o ile pamiętam nikt nie pojawił się bez prezentu, bo zwyczajnie nie wypada poza jakimiś ekstremalnymi sytuacjami. Podobnie też zaproszona do znajomych na imieniny nie ograniczam się do "wszystkiego najlepszego" ale podarowuję preezent, zwykle rzeczowy, dopasowany do gustów solenizanta i tyle.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 10.06.19, 15:49
    Nie dotyczy to ciebie osobiscie jak piszesz ale prezentujesz tutaj swoja opinie. Jesli to dotyczy innych ludzi to jest to ich sprawa ich problem ich opinia. Troche bez sensu jest sie pienic I uwazac cos za buractwo jest zapraszajacym to nie przeszkadza. Natomiast mam wrazenie ze dzielisz ludzi na tych ktorych stac na zrobienie wesela oraz na tych ktorych nie stac wiec musza liczyc z gory co dostana od gosci- sorry ale dla mnie to buractwo I brak klasy. Jak kogos nie stac to albo liczy na pomoc najblizszych albo bierze kredyt albo zaprasza najblizszych na obiad I tyle. No moze jeszcze usiasc na dworcu z kulawym psem, koszyczkiem I tabliczka 'zbieram na wesele'.Huczne wesela nie sa zadnym gwarantem udanego zycia malzenskiego.
  • kora3 10.06.19, 16:10
    10iwonka10 napisała:

    > Nie dotyczy to ciebie osobiscie jak piszesz ale prezentujesz tutaj swoja opinie
    > . Jesli to dotyczy innych ludzi to jest to ich sprawa ich problem ich opinia. T
    > roche bez sensu jest sie pienic


    A kto się pieni? Po prostu w takiej sytuacji, o której wspomniałam, udzielanie mi "rad" by nie zapraszać kogoś tam jest wybacz, ale od czapy smile


    I uwazac cos za buractwo jest zapraszajacym to
    > nie przeszkadza


    Sorry, ale nie rozumiem tego zdaniasad

    . Natomiast mam wrazenie ze dzielisz ludzi na tych ktorych stac
    > na zrobienie wesela oraz na tych ktorych nie stac wiec musza liczyc z gory co d
    > ostana od gosci- sorry ale dla mnie to buractwo I brak klasy


    Życie to jest Iwonko sztuka OBERWACJI także. Nie pochwalam absolutnie tego, że ktokolwiek zad;łuza się, albo naraza na zadłużenie swoich bliskich, by zrobić wesele. Nie pochwalam "zastaw się, a postaw się", ale zyjąc już troszke na tym swiecie widzę, ze nierzadko ludzie tak robiąsad


    . Jak kogos nie sta
    > c to albo liczy na pomoc najblizszych albo bierze kredyt albo zaprasza najblizs
    > zych na obiad I tyle. No moze jeszcze usiasc na dworcu z kulawym psem, koszyc
    > zkiem I tabliczka 'zbieram na wesele'.Huczne wesela nie sa zadnym gwarantem ud
    > anego zycia malzenskiego.


    Nigdy nie usłyszałam zdanie, ajkoby huczne wesele miało być wspomnianym gwarantem i wg mnie tylko ktoś na serio niespełna rozumu móglby tak uważać.
    Jak piszę wyżej, jestem przeciwnikiem postawy zastaw sie a postaw się. Nie o niej jednak jest ten wątek.
    W naszej kulturze po prostu przyjęte jest, że idąć gdzieś zaproszonym na imprezę daje sie prezent. Gdyby tak nie było nie byłoby tych wszystkich wątków "a jaki prezent na i tu mamy od 30 (przykladowo rzecz jasna) urodzin kolezanki, po imprezę po obronie pracy doktorskiej brata, po jubileusz sąsiadów" smile I powiem ci, że może ja mam złą pamięć po prostu, ale nie przypominam sobie ZADNEGO wpisu w takich wątkach w stylu "Ale dlaczego miałabyś dawać jakiś prezent koleżance/bratu/sąsiadom, którzy Cie zaprosili na imprezę z okazji? im wystarczy, ze będziesz, niczego nie kupuj" smile
    Zatem chyba wszyscy jednak uwazamy, ze będac zaproszonym na impreze z okazji wypada ten prezent dać. Dlaczego zaterm tak bulwersuje to, ze na wesele też wypada dać?





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 10.06.19, 18:31
    >>>Sorry, ale nie rozumiem tego zdania>>>

    To co ty uwazasz za buractwo ( wieksza rodzina z dziecmi , tylko 300 zl!!! ) zapraszajacy tak nie uwazaja.


    >>>>Życie to jest Iwonko sztuka OBERWACJI także. Nie pochwalam absolutnie tego, że ktokolwiek zad;łuza się, albo naraza na zadłużenie swoich bliskich, by zrobić wesele. Nie pochwalam "zastaw się, a postaw się", ale zyjąc już troszke na tym swiecie widzę, ze nierzadko ludzie tak robią>>>>

    Doprawdy? Dobrze ze mnie uswiadomilas bo bym tego nie wiedziala ze zycie to sztuka obserwacji.Ale nie bardzo wiem co z tego ma wynikac. Jak sie nie ma pieniedzy to albo sie bierze kredyt albo nie robi wesela ….nie oczekuje na gotowke zeby pokryc koszty bo ty nie pochwalasz zadluzania sie.

    Z twoich watkow wynika ze obracasz sie w kregach ludzi o w miare dobrych dochodach z doroslymi dziecmi lub bezdzietnych wiec cie oswiece. Obejrzyj sie dookola I sprobuj uzyc tej sztuki obserwacji bo chyba cos przeoczylas. Sa ludzie biedni, ludzie o malych dochodach ktorych nie stac na wypasione prezenty jakie ty I twoi znajomi daja. Wcale to nie znaczy ze nic nie daja -moze to byc jakis wlsnorecznie upieczony chleb, ciasto, domowy dzem w ladnym sloiczku , bukiet kwiatow no ale dla ciebie to buractwo. Zapewniam cie ze nie tylko w polskiej kulturze ale w wiekszosci kultur nie przychodzi sie z pustymi rekami.
  • kora3 12.06.19, 18:50
    10iwonka10 napisała:
    >
    > To co ty uwazasz za buractwo ( wieksza rodzina z dziecmi , tylko 300 zl!!! ) za
    > praszajacy tak nie uwazaja.


    a skąd wiesz, ze nie uważają?smile Stąd, ze nie powiedzą komuś tego w twarz? Był tu kiedyś wątek o podobnej tematyce i chyba Matylda wspomniała, ze jej córce i zięciowi kolezanka tejże córki dała mikrofalówkę, lichą, którą w dodatku o czym świadczyło opakowanie jej ojciec, zawodowy kierowca dostał jako bonus za czeste tankowanie gdzieś tam smile Kolezanka wiedziała, ze córka Matti ma już mikrofalę, ale zwyczajnie wykpiła się byle czym. Podejrzewam, że ani ta córka, ani Matylda nie powiedziały jej tego, ale niesmak owszem, był i pozostał...

    >
    >
    > Doprawdy? Dobrze ze mnie uswiadomilas bo bym tego nie wiedziala ze zycie to szt
    > uka obserwacji.Ale nie bardzo wiem co z tego ma wynikac. Jak sie nie ma pienie
    > dzy to albo sie bierze kredyt albo nie robi wesela ….nie oczekuje na gotowke ze
    > by pokryc koszty bo ty nie pochwalasz zadluzania sie.


    Ludzie robią rózne rzeczy, których ja czy Ty byśmy nie robiły i czynią to z róznych przyczyn.
    >
    > Z twoich watkow wynika ze obracasz sie w kregach ludzi o w miare dobrych docho
    > dach z doroslymi dziecmi lub bezdzietnych wiec cie oswiece. Obejrzyj sie dook
    > ola I sprobuj uzyc tej sztuki obserwacji bo chyba cos przeoczylas. Sa ludzie bi
    > edni, ludzie o malych dochodach ktorych nie stac na wypasione prezenty jakie ty
    > I twoi znajomi daja. Wcale to nie znaczy ze nic nie daja -moze to byc jakis w
    > lsnorecznie upieczony chleb, ciasto, domowy dzem w ladnym sloiczku , bukiet kwi
    > atow no ale dla ciebie to buractwo. Zapewniam cie ze nie tylko w polskiej kultu
    > rze ale w wiekszosci kultur nie przychodzi sie z pustymi rekami.


    Iwonko, obracam się w bardzo różnych środowiskach i z bardzo róznych mam znajomych. Znam również ludzi naprawdę ubogich, takich których nie stać na rachunki, leczenie, czy nawet jedzenie. Ale w tym wątku nie o takich lydziach chciałam rozmawiać, bo raczej oczywiste jest, że osoba bezrobotna.stażysta/student/uczeń czy zwyczajnie słabo uposażona osoba nie daje wypasionych prezentów, bo jej na to nie stać, a też nikt od takiej osoby tego nie oczekiwałby, po prostu.
    Ja piszę o ludziach, którzy normalnie zarabiają i stac ich na przykład na porzadne wakacje, czy bal sylwestrowy i na to nie skąpią pieniędzy - uprzedzam, ze ich kasa i ich sprawa - ale idąc do kogoś na wesele "terzesą się" nad 5 stówkami, jaki to niebotyczny wydatek i kombinują jak wydać mniej . Dla mnie to buractwo i żenada, Ty mozesz mieć i pewnie masz - inne zdanie.





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 12.06.19, 20:58
    Ja wiem o jakich ludziach piszesz - tez takich ludzi nie lubie I ich unikam. Natomiast tak- mam inne zdanie w tym temacie. Gdy ide na Sylwestra,do dobrej restauracji…...to sa jakies komercyjne biznesy ktos dostarcza mi usluge za ktora ja place.
    Natomiast gdy ide na imieniny,wesele - oczywiscie przychodze z prezentem I nie chce byc zle zrozumiana z reguly daje przemyslane I nie najtansze prezenty. Natomiast nie podoba mi sie ta otoczka …. a ile sie teraz daje...a za malo dali….a oni bogaci to powinni dac wiecej….przeliczanie ze wesele sie zwroci. To powinna byc uroczystosc w gronie rodziny, przyjaciol a nie komercyjne przeliczanie kasy.

    Patrzac na to w ten sposob wole isc do restauracji z przyjaciolmi jak mam zaplacic to wole wybrac do jedzenia to co lubie I siedziec kolo kogos kogo lubie.

    A tak podsumowujac - piszesz ze ci kombinatrzy to buractwo I zenada z czym sie zgodze ale Panstwo mlodzi przeliczajacy I oczekujacy okreslonej wartosci prezentow czy gotowki naleza wedlug mnie do tej samej kategorii.
  • kora3 13.06.19, 08:44
    Iwonko - jeszcze raz może - nie wnikam w to czy Para Młoda liczy, że wesele się jej zwróci w prezentach. Czasem pewnie tak bywa, czasem wcale nie - jak to w życiu. Nie jestem fanem sugerowania gościom na zaproszeniach gotowki w prezencie - pisałam o tym wiele razy na forum - można sprawdzić smile i sama nie sugerowałam niczego, ani nie sugerowałabym mając taką sytuację.
    Ja sprawę widzę zupełnie nie tak, że mam dać ileś, zeby wesele się zwrociło...Widzę ja tak, że daję prezent szczególny - w sensie ze szczególnej okazji, jaką niewątpliwie jest ślub. Daję szczególny na szczególną okazję i chcę, żeby młoda para kolokwialnie mówiąc coś z tego prezentu miała - ucieszył ją i był przydatny oraz do okazji - stosowny. Nie chciałabym też, by młoda para na wstępie swej wspólnej drogi dopłacała do tego, że "raczyłam" przyjśc na jej wesele i dobrze się bawić. ...Tak, masz rację, stać mnie na takie podejście. Ale przecież nIE zawsze tak było. Teraz gdyby mnie nie było stać na nie, zwyczajnie bym nie poszła na wesele, chyba, ze byłoby u bardzo bliskiej mi osoby, która zwyczajnie wiedziałaby, że daję skromny prezent, bo NIE MAM na stosowny.
    Kiedy byłam uczennicą i studentką też chodziłam na wesela - chyba heh czesciej niż teraz, na peweno czesciejsmile I podobnie jak osoby w takim samym położeniu jak ja dawałam prezenty raczej symboliczne, czasem też składkowe z innymi młodymi ludźmi i nie było w tym NIC nadzwyczajnego - niby skąd miałabym mieć na kosztowny prezent?
    Moze łatwiej to pójdzie na przykładzie...Kiedy ja wychodziłam za mąż moja siostra była uczennicą na utrzymaniu rodziców i chłopaka miała w podobnej sytuacji. Doskonale pamiętam prezent od nichsmile symboliczny i nic nie było w tym, ze taki nadzwyczajnego. Przecież to była para uczniów! Ludzi niepracujących i jesliby mieli dać prezent kosztowny, to musieliby wziąć kasę, przynajmniej w większosci - od rodziców.
    Kiedy za mąż wychodziła moja siostra ja byłam już osobą od ponad 10 lat pracującą, nieźle zarabiającą, bedącą w związku z osobą tudzież pracującą od jeszcze dłuższego czasu i jeszcze lepiej zarabiającą. Na serio dałoby sie porównać sytuację mojej siostry i jej chłopaka na moim slubie z naszą sytuacją na ślubie mej siostry? Ano nie, dlatego od nich dostaliśmy z eksmeżem zbiór komiksów o przygodach Asteriksa i Obeliksa fajnie wydany, który nas ucieszył, ale mnie i memu partnerowi nie wypadałoby dac mojej siostrze i szwagrowi adekwatnego prezentu, chyba, ze w ramach dodatku do podstawowego.
    I nie, moja siostra i szwagier nie pisali żadnych wierszyków z sugestiami, ani też nie liczyli ze wesele im sie zwróci - nie było poniekąd jakieś bardzo kosztowne, a oni zawierając zw. małżeński byli już osobami od lat kilku pracującymi, mającymi własne lokum itd. Niemniej no uważaliśmy, że na pewno nie obrazą się za prezent gotówkowy w stosownej wg nas kwocie na taką okoliczności w najblizszej rodzinie przy naszych mozliwosciach finansowychsmile i na bank im się taki prezent przyda.
    Mam nadzieję, że przykład jakoś moze lepiej wyjaśnij jak podchodzimy do tematu prezentów weselnych.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 10.06.19, 17:03
    kora3 napisała:

    >Mówię o normnalnie uposażonych ludziach,
    > którzy np. na sylwestra chętnie wydadzą 1,5 tysiaka, żeby było fajnie, ale j
    > ak mają iśc zaproszeni na wesele to "trzesą" się nad 5 stówkami, jakby to był d
    > orobek ich życia i kombinują jakby tu dać mniej, a "użyć" najwięcej. Obrzydliwa
    > postawa sad

    Nie bardzo rozumiem co znaczy użyć jak najwięcej. Najedzą się i natańczą na zapas? Wepchną pół tortu weselnego do kieszeni? I nie liczę nikomu na co kto wydaje chętnie, a na co nie. Może być tak, że na tego Sylwestra ludzie odkładają długo, a zaproszenie na wesele otrzymują w sytuacji gdy np całe wolne środki poszły na jakiś konieczny nagły remont. Tak też bywa.
  • kora3 13.06.19, 08:17
    Aquo, czy na serio trzeba tłumaczyć, ze NIE ROZMAWIAMY o sytuacjach EKSTREMALNYCH/wyjątkowych/szczególnych itd.?



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 13.06.19, 08:22
    kora3 napisała:

    > Aquo, czy na serio trzeba tłumaczyć, ze NIE ROZMAWIAMY o sytuacjach EKSTREMALNY
    > CH/wyjątkowych/szczególnych itd.?

    Na serio mogłabyś wytłumaczyć co miałaś na myśli, zamiast odpowiadać pytaniem?
  • kora3 13.06.19, 09:26
    Mogłabym Aquo, choć wydaje się to być oczywiste. Otóż w tym wątku chciałam pomówić o NORMALNIE uposażonych gosciach np. weselnych, a nie o babci na głodowej emeryturze, kuzynie studencie dziennym przy rodzicach, kolezance na stażu z PUP, bezrobotnym bracie, siostrze samotnej matce z 5 dzieci itd.
    Mówimy o ludziach pracujących, zarabiających, których stać na wakacje, weekendowe wyjazdy, bale sylwestrowe itd. a rzekomo nie stać na prezent na wesele i idą na nie wykpiwając się np. czymś z promocji byle coś dać.

    Pisałam o tym do Iwonki, ale powtórzę specjalnie dla Ciebie ten przykład - gdy ja wychodziłam za mąż moja siostra była jeszcze uczennicą i miała chłopaka także ucznia. Poza jakimiś drobnostkami, które sobie gdzieś tam dorabiali w wakacje byli oboje na utrzymaniu rodziców. I chybabym obdarła moją siostrzyczke ze skóry, gdyby wpadła na pomysl, że chce nam dać jakiś "wypasiony" prezentsmile Bo za ów prezent musieliby wszak zapłacić rodzice - moi i tego chłopaka. Dali nam fajnie wydane komiksy, które uwielbialiśmy obojesmile i bardzo nas ten prezent - nieumowiony dodam, ale trafiony - ucieszyłsmile
    Gdy wiele lat później moja siostra stawała na ślubnym kobiercu ja byłam już ponad 10 lat pracującą i zarabiającą osobą, tzw. na swoim z człowiekiem jeszcze dłużej pracującym i zarabiającym tudzież niemało. Moja siotra jest tzw. molem książkowym,, szwagier też lubi czytać, ale nie przyszło nam do głowy kupić im po ksiązce - ba nawet po kilka ksiązek. Uznaliśmy, ze gotówka w odpowiedniej wg nas kwocie zważywszy nasze mozliwości finansowe, a także fakt ze to najbliższa rodzina i bardzo bliska mi w ogóle osoba będzie najlepszym prezentem biorąc pod uwagę to, że chodziło o osoby pracujące już, mieszkające razem od kilku lat, mające własne urządzone już lokum. I nie, moja siostra nie liczyła, ze wesele się zwróci, ani nie pisała na zaproszeniach żadnych wierszyków. Ale z tego co wiem, wiekszosc gosci dała im gotówkę + jakiś drobiazg, bo w sumie trudno coś wymyślic trafionego ludziom w ich sytuacji biorącym ślub na prezent. Nie wiem co dal im w prezencie młodszy brat szwagra, ale wiem co dał dla dziecka z okazji chrztu, bo widziałam jak dawał smile - srebrny łańcuszek z krzyżykiem. Bardzo ładny zresztą, mój siostrzeniec go nosi teraz. Kiedy mój siostrzeniuec był chrzczony, jego stryjek młodszy miał coś około 20 lat i był na I roku dziennych studiów. prezent jaki dał był strosowny do okoliczności i mozliwości stryjka. Ten sam stryjek około miesiąca temu na I Komunię Św. sprezentował swemu bratankowi "wypasiony" rower - moze mało oryginalnie, ale dogadane i potrzebne dziecku. I stosowne do mozliwości stryjka, który już dawno studia skończył, pracuje i zarabia


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 13.06.19, 14:32
    kora3 napisała:

    > wydaje się to być oczywiste. Otóż w tym wątku chciałam pom
    > ówić o NORMALNIE uposażonych gosciach np. weselnych, a nie o babci na głodowej
    > emeryturze, kuzynie studencie dziennym przy rodzicach, kolezance na stażu
    > Mówimy o ludziach pracujących, zarabiających,

    Koro nie dość, że nie wytłumaczyłaś na czym wg Ciebie miałoby polegać że ktoś sobie na cudzym weselu "użyje" to nadal mącisz. Czy ktokolwiek klasyfikuje gości weselnych wg zamożności? Czy jeśli para młoda ma babcie emerytki kuzynów studentów i kolegów stażystów, to ich nie zaprosi, bo.. za biedni są?

    > wykpiwając się np. czymś z promocji byle coś dać.

    Powiedz mi proszę, czym się różni pełnowartościowa rzecz kupiona w promocji lub na wyprzedaży od identycznie tej samej zakupionej za pełną cenę? Prócz tego że robi większą wyrwę w kieszeni kupującego?




  • kora3 13.06.19, 14:39
    Aquo, uparcie udajesz ze nie wiesz o co chodzi - z tymi promocjami i pełnowartościowymi rzeczami - odpisałam w innym poscie do Ciebie, więc bez trudu znajdziesz.

    Natomiast co do RESZTY - ca;ły czas podkreślam,. ze ten watek jest O SKAPCACH, którzy MAJĄ na porządny prezent, a starają sie wykpić byle czym i tak moja droga, owszem tak - najeść i wypić na weselu/innej imprezie.
    Być moze masz to szczescie (nieodmiennie wierzę) , ze nigdy nie spotkałaś takich ludzi, ja owszem - na szczęscie nie są mi bliskimi. Np. kiedyś na pewnej gali miałam okazję siedzieć przy jednym stole z parą znanych mi dośc odlegle ludzi, lekarka i samorządowiec. Na pewno nie byli biedni, ale za to jedli, jakby głodowali kilka dni! SAMi się POCHWALILI, ze gdy idą na jakaś impreze to nie jedzą nic od rana, żeby więcej móc zjeść i wypic!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 13.06.19, 14:45
    kora3 napisała:

    > Na pewno nie byli biedni, ale za to jedli, jakby gł
    > odowali kilka dni! SAMi się POCHWALILI, ze gdy idą na jakaś impreze to nie jed
    > zą nic od rana, żeby więcej móc zjeść i wypic!
    >

    A za ile dali prezent?


  • kora3 13.06.19, 14:47
    Nic nie dali, bo to była gala, a nie impreza z okazji czyjegoś swieta

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 13.06.19, 14:51
    Aha. To co w tym złego, że jedli do syta?

  • kora3 13.06.19, 15:04
    Wiesz, no nuc, nic tylko dośc zabawnie to wyglądało i zwracało na siebie uwagę smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 13.06.19, 15:13
    Zabawnie. Aha.
  • kora3 14.06.19, 09:14
    No raczej dziwnie i dośc ...rzekłabym niefajnie. rzucili się na jedzenie jakby nie jedli kilka dni. Zrozumiałe, ze ktoś jest głodny, ale jednak ...No ale rozumiem, ze dla Ciebie takie zachowanie jest ok, kazdy ma swoje standardy i zdanie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 14.06.19, 12:12
    Dla mnie takie zachowanie, że na stole stoi jedzenie i ludzie jedzą tyle ile potrzebują jest całkiem OK.
  • aqua48 13.06.19, 14:53
    kora3 napisała:

    > ten watek jest O SKAPCACH, którzy MAJĄ na porządny prezent,
    > a starają sie wykpić byle czym i najeść i wypić na weselu/innej imprezie.

    Znaczy, ze gdyby wręczyli "porządny" prezent to mieliby pełne prawo jeść i pić na imprezie? A jeśli nie, to nie są pełnowartościowymi gośćmi i powinni dzielić się jednym ziarenkiem ryżu?
    Jakie jest Twoje kryterium porządnego prezentu, prócz tego, że nie może pochodzić z wyprzedaży?

    > na pewnej gali miałam okazję siedzieć przy jednym stole z parą ludzi,
    > lekarka i samorządowiec. Na pewno nie byli biedni, ale za to jedli, jakby gł
    > odowali kilka dni! SAMi się POCHWALILI, ze gdy idą na jakaś impreze to nie jed
    > zą nic od rana, żeby więcej móc zjeść i wypic!

    No i?
  • kora3 13.06.19, 15:07
    Aquo, ponieważ udajesz uporczywie, ze nie wiesz o co mi chodzi nie wiem czy nasza rozmowa ma nadal sens. O prezeentach z wyprzedaży napisałam w innym poście DO CIEBIE, ale jakoś sie nie odnosisz.
    Co do reszty - napiszę wprost, skoro nadal udajesz - wg mnie NIE WYPADA zerować na kimś kto mnie zaprosiłna swoją imprezę.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 13.06.19, 15:15
    kora3 napisała:

    > NIE WYPADA zerować
    > na kimś kto mnie zaprosiłna swoją imprezę.


    Żerować.
    Czyli jeśli zapraszam ludzi do siebie na jakąś wyżerkę i oni nie przynoszą prezentu to na mnie żerują?

    Muszę im to powiedzieć przy okazji smile


  • aqua48 13.06.19, 15:26
    bo_ob napisała:

    > Czyli jeśli zapraszam ludzi do siebie na jakąś wyżerkę i oni nie przynoszą prez
    > entu to na mnie żerują?

    Nawet jak przyniosą ale wg Kory zbyt mało kosztowny, to chyba też żerują.
  • bo_ob 13.06.19, 15:28
    Prezent musi być chyba nie tańszy niż skonsumowana wyżerka i wypitka. Tylko jak to policzyć?

  • aqua48 13.06.19, 15:35
    bo_ob napisała:

    > Prezent musi być chyba nie tańszy niż skonsumowana wyżerka i wypitka. Tylko jak
    > to policzyć?

    Może jakiś przypadkowy obserwator z boku tak jak Kora zajrzy do talerza i momentalnie przeliczy? Wołając w pewnym momencie: STOP! Pani w zielonym już żeruje.

  • mim_maior 13.06.19, 20:10
    Jak pirania w Ukajali - tak to zobaczyłam.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • 10iwonka10 13.06.19, 20:21
    Albo bobry on zerowiskach smile
  • aqua48 14.06.19, 07:51
    Albo łosie w puszczy.
  • kora3 14.06.19, 09:43
    Po pierwsze, nie życzę sobie takich "wycieczek" w moim kierunku, jak Twoja - poziom dno.
    Po drugie - skoro już pytasz "ach jak to ktoś wylicza, pewnie Kora" - otóż niespodzianka moja droga, od "zawsze" ludzie to wyliczają bez mej pomocy hehe - stąd się wzięło tzw. talerzykowe - o którym najpewniej - słyszałaśsmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 14.06.19, 09:49
    aqua48 napisała:

    > Może jakiś przypadkowy obserwator z boku tak jak Kora zajrzy do talerza i momen
    > talnie przeliczy? Wołając w pewnym momencie: STOP! Pani w zielonym już żeruje.

    Jest to jakiś pomysł. Problem widziałabym jedynie w tym skąd wiadomo, że prezent od pani w zielonym nie był z przeceny. Bo wtedy należałaby się tylko zupa a drugie już nie. O deserze nie wspomnę.
  • kora3 14.06.19, 09:51
    Nie spodziewałam się na forum SV ludzi tak skapych i cwanych - serio sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 14.06.19, 10:12
    Kora, Nabierz troche dystansu - ludzie zartuja- ty tego nie widzisz moze z zewnatrz ale za bardzo przeliczasz-.Czasy sie zmieniaja ,kultura sie zmienia nie chce pisac o innych krajach chociaz to tez moze miec wplyw bo ludzie podrozuja, emigruja. W Anglii ( chyba podobnie w USA) daje sie prezenty czy pieniadze ale to sa male kwoty.W Anglii srednia to 50-75 funtow nie ma szans ze to pokryje koszt. Nikt tego tutaj tak nie przelicza I jest wdzieczny za present.| twoich postow mozna odebrac wrazenie ze wesele dla nowozencow to katorga no ale robia je tylko po to zeby sie zwrocilo no ale jak sie tacy skapcy zejda I sie nie zwroci no to juz wogole katastrofa.
  • kora3 14.06.19, 10:19
    Iwonko - nie wiem ile razy mam napisać to samo, że MNIE sprawa nie dotyczy i dotyczyć już nijak nie będzie. Bo jak wspomniałam - swoje wesele miałam ponad 20 lat temu, nie brałam na nie kredytu i nie sugerowałam gosciom żadnej formy prezentów, acz rzec muszę, że każdej młodej parze życzyłabym takich, jakie dostaliśmy. Najblizsze mi osoby też już wesela miały, a dzieci nie mam, to i nie b,ędę ich "wydawać".
    Po prostu nie potrafię pojąć, jak kulturalnie, sadząc z bytnosci an tym forum, ludzie mogą uważać, że wypada i uczciwie jest idąc np. na wesele wykpic się jak najniższą kwotą MAJĄC na porządny prezent. Nie potrafię tego zwyczajnie pojąć.
    I na serio nie piszę tego w kontekście takim czy młodzi oczekują, ze wesele się zwroci, bo NIE WIEM czy oczekują, ja nie oczekiwałam - a jak inni, to nie wiem.
    Nie porównujmy jednak zwyczajów i realiów angielskich czy amerykańskich z polskimi, bo to ...bez sensu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 14.06.19, 10:35
    Nie wiem czy porownywanie jest bez sensu bo kultura sie bardzo zmienia. Dzisiaj wiele osob zaprasza na obiad po slubie I tyle. Nie bardzo wyobrazam sobie cos takiego 30-40 lat temu. Powiedzialabym nawet ze inaczej jest w duzych miastach a inaczej na wsi. Jest jeszcze jeden wazny czynnik- bliskosc. Ja dostalam bardzo duzy pieniezny present od mojej chrzestnej. Bylysmy blisko I chciala mi dac taki present. Natomiast dalsza rodzina….niekoniecznie. Tak naprawde present powinien zalezec od tego jak bliski nam ktos jest a nie ile nowozencow kosztuje wesele.

    Podam ci przyklad- moja kolezanka zostala zaproszona na wesele- daleka kuzynka wogole nie utrzymuja kontaktow I ponoc oczekuje sie okolo 1500 zl…..Dla mnie to jest lekko chore. Na logike jka nie utrzymuja kontaktow to po co takie osoby sie wogole zaprasza ?- zeby dostac present?
  • kora3 14.06.19, 10:48
    10iwonka10 napisała:

    > Nie wiem czy porownywanie jest bez sensu bo kultura sie bardzo zmienia. Dzisiaj
    > wiele osob zaprasza na obiad po slubie I tyle. Nie bardzo wyobrazam sobie cos
    > takiego 30-40 lat temu.


    A wiesz, to dziwne, ze sobie nie wyobrażasz, bo było to wówczas gdzieniegdzie bardzo powszechne. Np. u nas na Śląsku było bardzo duzo ludności napływowej z różnych stron Polski, ludzie z różnych regionów tam się poznawali i decydowali na śluby i bardzo czesto w takichy sytuacjach nie było żadnego wesela, tylko własnie obiad po slubie dla świadków i paru znajomych, bo rodziny nie zawsze mogły dojechac.


    Powiedzialabym nawet ze inaczej jest w duzych miastach
    > a inaczej na wsi. Jest jeszcze jeden wazny czynnik- bliskosc. Ja dostalam bardz
    > o duzy pieniezny present od mojej chrzestnej. Bylysmy blisko I chciala mi dac t
    > aki present. Natomiast dalsza rodzina….niekoniecznie. Tak naprawde present powi
    > nien zalezec od tego jak bliski nam ktos jest a nie ile nowozencow kosztuje wes
    > ele.


    Iwonko, ale to WY, a nie JA piszecie w kołko o tym ile młodycvh kosztuje wesele- ja wcale tak na to nie patrzę. Cały czas podkreślam - dając prezent weselny chcę, by młodym posłużył i ich ucieszył, a nie zastanawiam się ile wydali na wesele. Miałam taką sytuację ze z przyczyn ode mnie niezależnych musiałam odmówić pójścia na wesele. Mimo to prze idących na nie znajomych przekazaliśmy prezent - gotówkowy i w takiej samej kwocie jaką dalibuyśmy - idąc.
    Jasne, ze bliskość się liczy - moja siostra czy syn partnera dostali od nas większe kwoty, niż nasza standardowa.
    >
    > Podam ci przyklad- moja kolezanka zostala zaproszona na wesele- daleka kuzynka
    > wogole nie utrzymuja kontaktow I ponoc oczekuje sie okolo 1500 zl…..Dla mnie to
    > jest lekko chore. Na logike jka nie utrzymuja kontaktow to po co takie osoby s
    > ie wogole zaprasza ?- zeby dostac present?


    A to pytanie nie do mnie, zapytaj sie. tej kolezanki. Ja osób, z którymi nie utrzymywałam kontaktów na swe wesele nie zapraszałam, bo i po co. Wyjątkiem była jedna para, z którą wówczas już, z racji odległosci kontaktów nie utrzymywałam za bardzo, ale z kolei byłam kilka lat wczesniej swiadkową panny młodej na ich ślubie. Uważałam, że wypada ich zaprosić mimo rozluźnienia kontaktów, nad tym czy i jaki prezent dadzą się nie zastanawiałam.

    Nie wiem na jakiej podstawie kolezanka oczekuje 1,5 tysia od kuzynki. Wg mnie od osoby, z którą nie jest się blisko to dośc sporo. Zakładam, ze kuzynka musi być osobą zamożna i moze stąd oczekiwania kolezanki, moim zdaniem - wygórowane.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 14.06.19, 09:21
    Moze byś odstąpiła Aquo od odpowiadania za mnie? Nie wydaje mi się to specjalnie kulturalne, a osoba na Twoim poziomie ....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 14.06.19, 09:14
    Następna udająca nieświadomąsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 13.06.19, 15:21
    kora3 napisała:

    > Aquo, ponieważ udajesz uporczywie, ze nie wiesz o co mi chodzi nie wiem czy na
    > sza rozmowa ma nadal sens.

    Aha, czyli jak nie wiesz co odpowiedzieć, robisz unik, że niby to ja coś udaję?
    Hmmm można i tak.

    O prezeentach z wyprzedaży napisałam w innym poście
    > DO CIEBIE, ale jakoś sie nie odnosisz.

    Nie czytam wszystkiego, napisałaś tyle rozmaitych postów, że się pogubiłam, jak dotrę to zapewne zajmę jakieś stanowisko.

    > Co do reszty - napiszę wprost, skoro nadal udajesz - wg mnie NIE WYPADA zerować
    > na kimś kto mnie zaprosiłna swoją imprezę.

    Ale nie piszesz co to znaczy żerować, bo chyba o żerowanie chodzi?

  • kora3 14.06.19, 09:20
    Dobra, napiszę wprostsmile - jeszcze raz.
    WG MNIE ślub to okazja szczególna, na którą daje się prezenty, które mają młodej parze uprzyjemnić/ułatwić poczatek wspolnej dro9gi życia. Nie uwazam za sensowne porównywanie takiej okazji z imieninami, czy spotkaniami "na wyżerkę" (o których wyżej pisze Bo.).
    Znów WG mnie po prostu nie wypada narazać nowożeńców na koszty swej obecności nie rewanżując się odpowiednim prezentem - takie mam zdanie. Od razu setny raz uprzedzę, że nie dotyczy to ludzi, których NAPRAWDE nie stać na taki prezent. W takiej sytuacji przyzwoity człowiek nie idzie na wesele osoby dalszej, a blizsza zwykle WIE jaką ktoś ma sytuację i rozumie to.
    Zerowanie polega na tym, że ktoś kogo STAC na przyzwoity prezent daje byle co, albo mało co po prostu bawiąc sie na koszt ludzi, którzy własnie zaczynają wspólną oficjalną drogę.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 14.06.19, 11:56
    kora3 napisała:

    > Dobra, napiszę wprostsmile - jeszcze raz.
    > WG MNIE ślub to okazja szczególna, na którą daje się prezenty, które mają młode
    > j parze uprzyjemnić/ułatwić poczatek wspolnej dro9gi życia. Nie uwazam za senso
    > wne porównywanie takiej okazji z imieninami, czy spotkaniami "na wyżerkę" (o kt
    > órych wyżej pisze Bo.).
    > Znów WG mnie po prostu nie wypada narazać nowożeńców na koszty swej obecności n
    > ie rewanżując się odpowiednim prezentem - takie mam zdanie. Od razu setny raz u
    > przedzę, że nie dotyczy to ludzi, których NAPRAWDE nie stać na taki prezent. W
    > takiej sytuacji przyzwoity człowiek nie idzie na wesele osoby dalszej, a blizsz
    > a zwykle WIE jaką ktoś ma sytuację i rozumie to.
    > Zerowanie polega na tym, że ktoś kogo STAC na przyzwoity prezent daje byle co,
    > albo mało co po prostu bawiąc sie na koszt ludzi, którzy własnie zaczynają wspó
    > lną oficjalną drogę.
    >
    Problem polega na tym Koro, że KAŻDY zaproszony, bawi się na KOSZT zapraszajęcego, a wyliczanie gościom ile kto zjadł i czy aby jego prezent rekompensuje poniesione przez gospodarzy koszty, uważam za..obrzydliwe.
    Co do przyjęć weselnych to w Polsce zazwyczaj podawane są podczas nich dwa-trzy ciepłe, obfite posiłki, tort i dodatkowo klika zimnych przekąsek. Normalny człowiek jada trzy posiłki dziennie, w tym jeden ciepły. Zatem nie widzę powodu do zdziwienia że ktoś o normalnej pojemności żołądka odmawia sobie jedzenia w dniu imprezy, jeśli chce skosztować wszystkich dań weselnych. Też tak robię, bo inaczej nie tknęłabym na weselu niczego - na co dzień jadam jedynie lekkie śniadanie typu - kawa +jogurt i jedno ciepłe danie obiadowe.
  • 10iwonka10 14.06.19, 12:07
    >>>Problem polega na tym Koro, że KAŻDY zaproszony, bawi się na KOSZT zapraszajęcego, a wyliczanie gościom ile kto zjadł i czy aby jego prezent rekompensuje poniesione przez gospodarzy koszty, uważam za..obrzydliwe. >>>

    Tez uwazam to za obrzydliwe.
  • kora3 18.06.19, 13:40
    Aquo, udajesz i wypaczasz kompletnie to co powiedziałam/napisałam. Rozumiem, ze nie masz innego wyjścia, ale żeby tak ...naiwnie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 12.06.19, 01:33
    10iwonka10 napisała:
    No i teraz tak: czy wypada dać coś co młodym bedzie nieprzydatne/niemiłe? Czy wypada wykpić się byle czym? Czymś z promocji, bo tanie i "do domu", a prezent jest i jeszcze zwalić się na wesele z dziećmi np. inwestując w to 300 złotych i goszczac się w 4-5 osób? Na serio tak wypadałoby?
    Bardzo malostkowe podejscie. Jak zapraszasz znajomych na imieniny to tez wyliczasz ile plasterkow szynki, kawalkow ciasta,kieliszkow wina wypili- czy to sie wyrowna z cena prezentu?


    Iwonko, Kora z pewnością pyta prowokacyjnie smile

    Minnie

    --
    Czy zdarzyło Ci się popełnić gafę całkiem niechcący?
    https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif
    ******************************************************************
    Żarciki i poprawność polityczna
  • engine8 12.06.19, 02:22
    No można kupić prodiż smile)
  • aqua48 12.06.19, 07:56
    engine8 napisał(a):

    > No można kupić prodiż smile)

    To prodiże jeszcze można kupić? Bardzo przydatne urządzonko smile Mam taki 45 letni na wsi, świetnie piecze się w nim mięso.
  • 10iwonka10 12.06.19, 11:15
    >>>Iwonko, Kora z pewnością pyta prowokacyjnie >>>

    Moze prowokacyjnie ale ja mysle ze Kora miala na mysli takie osoby ktore lubia sie wykpic byle czym natomiast wykorzystac goscine innych do maximum. Mysle ze chyba kazdy z nas spotkal na swojej drodze takie osoby. Tylko piszac takie rzeczy trzeba uwazac bo sa rodzinny biedne dla ktorych to 300 zl to juz jest duzy wydatek i takie wyliczane ile kto powinien dac ( bo ja to zawsze.....) jest bardzo nie na miejscu dla mnie i zajezdza lekkim snobizmem.
  • kora3 13.06.19, 09:44
    Taki, włąsnie takie osoby miałam na mysli Iwonko - i wcale, wbrew temu co być moze się wydaje, nie jest ich mało. I o dziwo, najczesciej nie są to wcale osoby biedne! Są to osoby zwyczajnie cwane i skąpe. Potrafią kilka razy więcej - jak opisana w poście do Ciebie pani wydać na swoją stylizację na takie wesele, niż przeznaczyć na prezent.

    Skoro mnie przekonujesz tak bardzo ze życia nie znam, to powiem Ci, że owszem byłam w sytuacji,. kiedy nie stać mnie było na to, żeby pójśc na wesele mego bardzo bliskiego kolegi. Byłam w trakcie rozwodu, na zwolnieniu lekarskim pomiędzy pobytami w szpitalu i trwającym już ponad pół roku. Do tego mój jeszcze wtedy maż dośc hiojnie sobie wyplacał ze wspólnego konta zarabiane w sumie przeze mnie pieniądze, więc oszczednosci szybko mi topniały, bo leczenie kosztowało też, a było jeszcze mieszkanie do utrzymania, samochód itd.
    Dla mego kolegi był to drugi slub, ale ze nie miał wesela po pierwszym, oboje z przyszłą żoną (która pierwszy raz wychodziła za mąż) chcieli mieć wesele i to dośc wystawne.
    I owszem, nie chciałam iśc na wesele kumpla "z pustą ręką", choć znał doskonale moją sytuację i sam mi mówił, że mam być i koniec, a żadnych prezentów nie oczekują. Mimo to wykrecałam się złym samopoczuciem itd. Ostatecznie byłam na tym weselu smile, bo mój ówczesny partner stwierdził, że jak to u tak bliskiego kumpla nie byćsmile a sprawę prezentu wziął na siebie (stać go było - uprzedzając). Nie był to jakiś wielce kosztowny prezent, ale i tak, gdybym wówczas chciała ja go dać, a to ja powinnam jako gośc głowny, to musiałabym nań pozyczyć od rodziców. Moi rodzice nie byli biedakami, ale ja byłam juz dorosła, a oni i tak pomagali mi w zaistniałej sytuacji chorobowej, więc ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 13.06.19, 14:26
    Ja nie przekonuje cie ze nie znasz zycia tylko mamy rozne podejscie do pewnych rzeczy. Przyklad ktory podalas w pewnym sensie pokazuje twoja osobowosc. Masz tak silnie zakorzenione ze ludzie beda cie oceniac? Ze musisz sie pokazac ? Prezent jest najwazniejszy…..bardzo materialistyczne podejscie. Gdybym ja miala kogos bliskiego w takiej sytaucji nie oczekiwalabym prezentu. A gdyby taki ktos sie upieral tp powiedzialabym staniesz na nogi - wtedy nam cos kupisz I swiat by sie nie zawalil.
    Mozna tez dac prezent na 1 rocznice slubu. Swiat nie kreci sie tylko wokol. pieniedzy, prezentow…..rzeczy,rzeczy….
  • kora3 13.06.19, 14:33
    10iwonka10 napisała:

    > Ja nie przekonuje cie ze nie znasz zycia tylko mamy rozne podejscie do pewnych
    > rzeczy. Przyklad ktory podalas w pewnym sensie pokazuje twoja osobowosc. Masz
    > tak silnie zakorzenione ze ludzie beda cie oceniac?


    A któż miałby mnie tam oceniać? Dobry kolega który znał moją sytuację doskonale i mi pomagał ?smile
    Iwonko, ja należe do osób, które nie tylko nie mają silnie zakorzenione, ze ludzie będa ich oceniac, ale mając swiadomośc ze jacyś bedą i tak to już jest wcale sie tym nie przejmują. smile Tak zostałam nauczona z domu smile


    Ze musisz sie pokazac ? Pr
    > ezent jest najwazniejszy…..bardzo materialistyczne podejscie. Gdybym ja miala k
    > ogos bliskiego w takiej sytaucji nie oczekiwalabym prezentu. A gdyby taki ktos
    > sie upieral tp powiedzialabym staniesz na nogi - wtedy nam cos kupisz I swiat b
    > y sie nie zawalil.



    Ależ mój kolega NIE OCZEKIWAŁ prezentu - w tym rzecz. Ja po prostu takiego jestem usposobienia, że lubię dawać prezenty smile

    > Mozna tez dac prezent na 1 rocznice slubu. Swiat nie kreci sie tylko wokol. pie
    > niedzy, prezentow…..rzeczy,rzeczy….


    Wiesz, zabawne, bo ja sama kilka razy "upominałam" pewną forumowiczkę, że sprowadza wszystko zawsze do kasy ...Zupełnie nie ejstem materialistką i to nie moja bynajmniej ocenasmile owszem, znam wartośc pieniądza i lubię pieniądze mieć i być niezależną - chyba raczej normalne i zdrowe. Ale uwazam, ze kasa nie jest najważniejsza. Wazne jest natomiast traktowanie innych ...także w zakresie prezentów





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 13.06.19, 23:04
    To jest forum I poniewaz ludzie nie znaja sie prywatnie wiec tak sie wzajemnie odbieraja jak sie czyta ich posty.Ja mysle ze ty zaczelas troche od zlej strony I teraz sie zaplatalas. To raczej powinien byc watek o ludziach cwanych I przebieglych ktorzy szukaja roznych okazji aby wykorzystac innych. To wcale nie musi byc wesele ale to moze byc kazda okazja .Jest chyba taki watek na forum kobieta - o zwiazkach damsko meskich.Np.dziewczyna zawsze super goscila chlopaka kilkoma posilkami dziennie plus nocleg plus wszedzie go wozila a jak przyszlo do rewizyty to chlopak jej wystawil rachunek za wszystko jak w hotelu.Albo para gdy gdzies wychodzili to ona glownie placila gdy przyszla jego kolej to jakos zapominal portfela. Oczywiscie ze sa tacy ludzie. Wiekszosc ludzi szybko sie na nich poznaje a innym to dluzej zajmuje.
  • kora3 14.06.19, 09:39
    No toż gdzieś napisałam,, ze to jest wąt o cwanych skąpcachsmile
    Natomiast dziwi mnie jakaś taka pochwała takiej postawy w wątkach - o dziwo, zawsze o weselach i prezentach - serio.
    Młoda para powinna się cieszyć, ze ktokolwiek przyszedł na jej wesele - czyli tak naprawdę dobrą zabawę na ogół w eleganckim miejscu, z muzą na żywo, dobrym jedzeniem i trunkami. Każdy WIE, ze taka zabawa KOSZTUJE, prawda?
    Tak, owszem, jesli kogoś nie stać to nie robi wesela, robi takie na jakie stać - popieram to. Ale nawet jesli stać na to wesele, to rodzi sie pytanie, czy WYPADA za friko czy też prawie friko ochoczo bawić się z całą rodziną najlepiej na koszt ludzi, którzy własnie rozpoczęli oficjalnie nowe wspólne życie, pewnie się na wesele i całą oprawę "wykosztowali", bo przeciez nie będzie się traktowac prezentu na wesele jak biletu wstępu, więc mozna dać po prostu byle co, aby ładnie opakowane?
    Dla mnie taka postawa jest zwyczajnie OBRZYDLIWA. Oczywiscie znów - mowa o ludziach, których STAC na przyzwoity prezent.
    Ja sama wielokrotnie bywając na weselach dawałam prezenty symboliczne, albo dorzucałam się niewielką kwotą stosunkowo do prezentu "od drużby". I nie czuję bym cwaniakowała - byłam wtedy uczennicą/studentką i zwyczajnie nie miałam wielu SWOICH pieniędzy. Zapraszający takie osoby zwyczajnie liczą się z tym, że nie otrzymają od nich "wypasionych" prezentów, bo i z czegosmile
    Jednak teraz, prtzyznaj, nie byłoby z mej strony zwyczajnie UCZCIWIE pójśc na wsele z partnerem, dać jako para 300 złotych i bawić się do rana...
    Przyznam się, że dziwi mnie swoiste "potępienie" takiej postawy na forum, bo wg mnie jest ona uczciwa po prostu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 14.06.19, 09:53
    kora3 napisała:

    >
    > Jednak teraz, prtzyznaj, nie byłoby z mej strony zwyczajnie UCZCIWIE pójśc na w
    > sele z partnerem, dać jako para 300 złotych i bawić się do rana...


    Za 300 zl do rana dla dwóch zamożnych osób to jest żerowanie. Za takie grosze maksymalnie do północy się należy.
  • kora3 14.06.19, 09:59
    Nie, no wg Ciebie to mozna nic nie dać przecież, wystarczy podnosząca prestiż imprezy sama Twoja obecnoścsmile
    To jest na serio "godne" podejście do tematu - gratulacje smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 14.06.19, 10:06
    Och, dziękuję, dziękuję.

    Ale doprawdy - jeśli tak zamożni ludzie jak wy oboje płacicie po 150 zł od osoby za picie, jedzenie i zabawę do białego rana z nadzieją, że coś z tej sumy pozostanie dla nowożeńców na dobry początek, to chyba jednak żerujecie.



  • kora3 14.06.19, 10:08
    Liche te Twe "podchody" - to, że Ty uważasz, ze wypadałoby tyle dać nowożeńcom albo badziewie za tyle, to nie znaczy, że inni ludzie też tak sądzą smile - nie pocieszaj się zatem - wyszło z Ciebie cwaniactwo i skąpstwo smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 14.06.19, 10:14
    kora3 napisała:

    > to, że Ty uważasz, ze wypadałoby tyle dać nowożeńcom
    > albo badziewie za tyle, to nie znaczy, że inni ludzie też tak sądzą

    Przecież to ty napisałaś, że dajecie po 150 zł od osoby za jedzenie, picie, zabawę do rana i prezent. Nie ja.
  • kora3 14.06.19, 10:21
    Skoro masz problemy z przeczytaniem takiego zdania ze zrozumieniem po polsku "Jednak teraz, przyznaj, nie byłoby z mej strony zwyczajnie UCZCIWIE pójśc na wsele z partnerem, dać jako para 300 złotych i bawić się do rana..." i nie wiesz co ono znaczy, to moze się kogos lepiej wyedukowanego od siebie zwyczajnie - zapytaj. Na pewno ktoś taki jest w jakimś Twoim otoczeniu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 14.06.19, 12:10
    Aha, widzę - płacicie więcej, niż 150 / osobę. Tak to jest przy słowotoku, że czasem trudno czytającemu zorientować się w jego treści.

    OK - jeśli płacicie za udział w weselu dużo a mało jecie i pijecie, to nie żerujecie.
  • milamala 10.06.19, 15:03
    kora3 napisała:

    cyt "ja uważam, ze najlepszym prezentem wqeselnym jest gotó
    > wka i tego się jako zapraszana trzymam i nie "obrażam" za sugestie (rzadkie, os
    > tatnią taką pamiętam chyba sprzed 15 lat)"


    Ja tez uwazam, ze najlepszym prezentem jest gotowka i zawsze gotowke daje, i nie obrazam sie jak ktos prosi o gotowke, pod warunkiem, ze sama pytam co chce. Bez pytania sugerowanie czegokolwiek jest niegrzeczne.

    cyt. > Chyba wszyscy sie zgodzimy, że choć młoda para ma udawać, ze nie oczekuje preze
    > ntu tylko miłej obecności'

    Sprzeciwiam sie temu z cala moca. Ja bylam panna mloda i absolutnie wcale od nikogo niczego nie oczekiwalam. Organizowalam wesele sredniej wielkosci (ok. 50osob) , mialam oczywiscie jak kazdy z tego powodu wydatki, no ale to byla moja dobrowolna decyzja. Czulam, ze nikt tego odemnie nie oczekuje. Latwo moglam sie wykpic ze wzgledu na malzenstwo z cudzoziemcem zawarte wczesniej niz koscielne.
    Chcialam zeby moi goscie po prostu ze mna byli. Nic a nic od nich nie oczekiwalam. Nie musialam udawac.

    cyt "Raczej oczywistym też jest, że ma to być prezent
    > szczególny, nie taki, jak na urodziny/imieniny itd"


    Wiadomo.

    cyt. "> No i teraz tak: czy wypada dać coś co młodym bedzie nieprzydatne/niemiłe?"

    Nikomu czegos takiego nie wypada dac, nawet bez okazji.

    Gosc weselny, a bede nim lada moment, da prezent pieniezny (nawet juz pytac nie bede), kupie jakies losy lotto zamiast kwiatow, jak sobie zyczyli mlodzi (choc sprzeciwiam sie takim zyczeniom, ale nie na tyle, zeby jakos szczegolnie z nimi walczyc) i bedzie sie dobrze bawil. Zamierzam sobie dobrze pojesc, potanczyc, pogadac z tymi z ktorymi dawno nie gadalam i wracac szczesliwie do domu z poczuciem dobrze spelnionego obowiazku.
  • kora3 10.06.19, 15:35
    No i Twa postawa jest całkiem ok.
    Jednak, no dasz prezent, choć być moze, ze ta Młoda Para nie oczekuje, jako i Ty nie oczekiwałaś - dasz, bo tak jest po prostu przyjęte, nie wiem zatem skad te głosy oburzenia niektorych, że idąć na wesele trzeba dać prezent smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • engine8 10.06.19, 18:03
    No bo jak wychodziłaś zamaż za cudzoziemca - a wiec bogatego, wiec was było "stać" na zapraszanie i pokrywanie kosztów z wlanej kieszeni.
    Lokalni to trochę inna bajka.
  • milamala 11.06.19, 09:34
    engine8 napisał(a):

    > No bo jak wychodziłaś zamaż za cudzoziemca - a wiec bogatego,

    Skoro cudzoziemiec zawsze z urzedu jest bogaty, to Polak jak rozumiem biedny. Zatem nie ma Polakow bogatych, tak jak nie ma cudzoziemcow biednych. A ci przecietni, ani bogaci ani biedni to gdzie mieszkaja? Jest dla nich jakies miejsce na tym lez padole?
  • bo_ob 11.06.19, 09:47
    milamala napisała:

    > Skoro cudzoziemiec zawsze z urzedu jest bogaty, to Polak jak rozumiem biedny.

    Przyznaj się, wyszłaś za mąż dla pieniędzy smile
  • aqua48 11.06.19, 11:07
    bo_ob napisała:

    > Przyznaj się, wyszłaś za mąż dla pieniędzy smile

    Żona znajomego dostała w dość zaawansowanym wieku duży spadek, znajomy potem mówił, że zawsze myślał, że ożenił się z miłości, a okazało się w końcu, że jednak dla pieniędzy..
  • minniemouse 12.06.19, 01:55
    milamala napisała:
    cyt. > Chyba wszyscy sie zgodzimy, że choć młoda para ma udawać, ze nie oczekuje prezentu tylko miłej obecności'
    > Sprzeciwiam sie temu z cala moca. Ja bylam panna mloda i absolutnie wcale od nikogo niczego nie oczekiwalam.


    Milu, ale Korze chyba chodziło po prostu o to ze na wesele daje się prezenty bo taka jest tradycja,
    wiec panna młoda, nawet jak autentycznie nie oczekuje prezentów tylko milej obecności to wie ze jakieś i tak pewnie dostanie bo: taki jest zwyczaj.

    > cyt. "> No i teraz tak: czy wypada dać coś co młodym bedzie nieprzydatne/niemiłe?"
    > Nikomu czegos takiego nie wypada dac, nawet bez okazji.


    prawda? ale niektórzy dają bo uważają ze prośba o konkretna rzecz czy niedajboże gotówkę to straszny obciach.
    kulturalniej jest dać lol nieprzydatne/niemiłe badziewie...

    > Gosc weselny, a bede nim lada moment, da prezent pieniezny (nawet juz pytac nie bede), kupie jakies losy lotto zamiast kwiatow, jak sobie zyczyli mlodzi (choc sprzeciwiam sie takim zyczeniom,

    tak szczerze, jaka ci konkretnie robi różnicę czy kupisz bukiet kwiatów za 30zł czy lotto za 30zł? to taka sama cena.
    a państwu młodym robi wielka, bo maja nadzieje ze trafia w lotto.
    a kwiaty, choć mile, najwyżej trafia do śmietnika. kumasz? smile
    ps - wiem ze lotto kupisz, ale pytam dlaczego cie to tak oburza.

    Minnie

    --
    Czy zdarzyło Ci się popełnić gafę całkiem niechcący?
    https://www.cosgan.de/images/smilie/froehlich/s030.gif
    ******************************************************************
    Żarciki i poprawność polityczna
  • kora3 13.06.19, 09:35
    O to własnie mi chodzi Minnie - jak się idzie na imprezę z okazji, to się daje prezent i NIKOGO to bynajmniej nie dziwi! Oczywiscie stosowny do okazji i okoliczności oraz stopnia żażyłości itd. ale DAJE się i nie pojmuję dlaczego w przypoadku wesela luydzi tak oburza, że prezent powinien być szczególny - to jest wszak SZCZEGÓLNA okazja, pierwszy oficjalny WSPÓLNY prezent dla młodej pary na nową drogę życia.
    Raczej wiadomo, że z reguły jest to prezent innego rodzaju niż na imieniny i też kosztowniejszy niż taki na powtarzające się np. co roku okazje.
    I jasne, ze mowa o ludziach pracujących i zarabiających, a nie o uczniach/studentach/stażystach/bezrobotnych itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mim_maior 10.06.19, 15:09
    Jakiś czas temu byłam na weselu, zapraszając na które państwo młodzi wyraźnie podkreślili, że nie oczekują prezentów, bo zależy im, żeby przyszli wszyscy zaproszeni, a nie tylko ci, którzy mogą sobie na to pozwolić (teraz czy w ogóle). I część gości przyjechała bez prezentów. Wesele było udane, państwo młodzi nie zerwali z nikim kontaktów, nie wiem, czy ktoś kogoś w związku z tym oplotkował - do mnie nie dotarło.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • bo_ob 10.06.19, 15:12
    kora3 napisała:


    > No i teraz tak: czy wypada dać coś co młodym bedzie nieprzydatne/niemiłe?

    Dawanie prezentów z okazji ślubu nie jest obowiązkowe.
  • 10iwonka10 10.06.19, 15:20
    Slubu nie ale wesela juz tak wedlug niektorych bo zaraz ci wylicza koszt ile zjadlas, wypilas a jeszcze jak z dziecmi przyjdziesz- masakra smile
  • kora3 10.06.19, 15:33
    Wiesz, to nie chodzi o jakieś wyliczenia i dziw, ze trzeba to ludziom kulturalnym tłumaczyć sad
    Przyjmując zaproszenie z jakiejś okazji w naszej kulturze na ogół liczymy się z tym, że w takiej sytuacji dajemy prezent - po prostu.
    Owszem, byłam na weselu bardzo zamoznych ludzi, którzy już na serio WSZYSTKO mieli - dom, jego luksusowe wyposażenie, a także no zwyczajnie pieniądze nja jakąkolwiek by sobie kltoś wymarzył podróż poslubną. I nie, nie chwalili się, tylko zwyczajnie mozna było sie zorientowac raz po choćby wyposazeniu ich domu, a dwa no po tym czym sie każde z nich zajmowalo zawodowo. Dlatego akurat IM nie wypadało dać w kopercie kasy....
    Natomiast ja traktuję prezent dla młodej pary nie jako bilet wstępu na wesele, ale jako coś co im się PRZYDA na nowej drodze życia. Uczyni jej początek przyjemniejszym, czy łatwiejszym - po prostu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 10.06.19, 15:56
    Alez chodzi o wyliczenia to cytat z twojej wypowiedzi. I robisz to w niezbyt ladny sposob oceniasz z gory ludzi nic nie wiedzac o ich sytuacji.

    >>>jeszcze zwalić się na wesele z dziećmi np. inwestując w to 300 złotych i goszczac się w 4-5 osób? >>>>

    Kazda sytuacja jest inna jesli to wieksza rodzina ktora ma niewielki dochod, moze kredyt na mieszkanie juz sam przyjazd ich troche kosztowal a sa bardzo bliscy nowozencom ktorzy tak naprawde nic od nich nie chca byle tylko przyjechali. Nie przyszlo ci to do glowy? Swiat nie sklada sie z tylko z rzeczy materialnych I prezentow.- czesto niepotrzebnych.
  • kora3 13.06.19, 09:04
    Iwonko, a skąd Tobie przyszło do głowy, że ja oceniam jakoś postawę czyjąś NIE ZNAJAC sytuacjki?smile Jesli nie znam sytuacji, to nie oceniam, nawet na forum staram się bardzo ostrozną być z ocenami i czesto piszę, ze mamy za mało danych, by ocenić itd.

    kiedyś, już dawno prtzy okazji jakiegoś wątku opisałam o jaką postawę mi chodzi ...Otóż miałam okazję wysłuchać zalów pewnej pani, znajomej mi poniekąd, która wybierała się na wesele chrześniaka. Pani chrześniakiem się, , o czym sama mówiła, interesowała o tyle o ile, był to młody człowiek z jej jakiejs, jak podkreslała stale dalekiej i niezbyt zamożnej rodziny. No, ale na ślub i wesele chrzestną z rodziną zaprosił. No i pani narzekała, jakie to wydatki ją czekają. No cóż, myslał;am sobie niejako zmuszona do słuchania - tyle lat sie nie interesowała tym chrześniakiem, chyba ostatnio na jego 18 coś mu tam podarowała (a chłop zeniąc się miał pod 30 dobrze) to faktycznie wypada jej jako chrtzestnej niebiednej dać jakiś lepszy prezent na nową chrześniakową drogę życia. Otóż okazało sie Iwonko, że pani te wydatki to inaczej miała rozplanowane- sobie musiała kupić sukienkę za około tysiaka - bo jako chrzestna ona musi wyglądać, jej córka wówczas chyba 17-18 letnia też musiała wyglądać, no mąż też, ale chyba jako biznesmen miał kilka gangów i parę koszul i krawatów w szafie smile, no i młodszej córeczce też trzeba było coś do ubrania kupić. a gdzie jeszcze fryzjer dla niej i córki starszej, makijażystka, paznokcie,. buty - no kupa kasy.
    Pewnie niemało, ale skoro uznali, że trzeba się szczególnie "na bogato" zaprezentowac, to ich sprawa, wszak ich stać. wracając jednak do prezentu - pani niby mnie zapytała, ale raczej stwierdziła, że 500 zeta to będzie "aż nad to dla nich" - wszak niebogata ta daleka rodzina. tak na szybko wtedy pzreliczając pani około 5-6 razy więcej zamierzała wydać na siebie i swoją rodzinę na okolicznośc tego wesela, niż na prezent dla chrześniaka. Wybierała sie oczywiście z męzem, starsza córka z chłopakiem, no młodsza solo smile
    Możesz mi urwac głowę, ale ja uwazałam postawe tej pani za okropną - na cudzym weselu zamierzała zadawać szyku kreacjami swoją i córki, "żeby widzieli, ze jesteśmy na poziomie", a wykpiwała się 5 stówkami na 5 osób, w tym 4 dorosłe! Poniekąd pani się nacięła, bo nie mając kontaktu z chrześniakiem nie wpadła na to, że skończył on dobre studia, ma dobrą pracę i nieźle zarabia i przestał być ubogim krewnym. smile Wesele było w eleganckim miejscu, a pani z córką wcale nie wyglądała (wnoszę z prezentowanych mi po całej imprezie fotek) na bogate królowe życia z Las Vegas na tle innych, tylko ...tak, jak większosc smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • engine8 10.06.19, 18:05
    No bo nawet kiedy jesteśmy zaproszeni na obiad to nie idzie się z pustymi rekami... Prezent o symbol i jego "waga" zależy od okoliczności.
  • bo_ob 10.06.19, 15:38
    Ważny jest ślub, wesele to tylko impreza towarzysząca, która albo jest albo jej nie ma.
    Składając życzenia dajemy kwiaty, tak wypada. Myślę, że wtedy można dać również upominek.
    Idąc na imprezę możemy - jeśli chcemy i możemy - dać jakiś prezent ale nie musimy, bo idziemy bawić się, radować i świętować z nowożeńcami i naszym obowiązkiem jest dobrze się bawić, nie upić, nie pobić i w ogóle nie zrobić żadnej afery smile
  • tt-tka 10.06.19, 16:26
    Obowiazki goscia weselnego
    - przybyc lub odpowiednio wczesniej dac znac, ze nie przybedzie
    - zlozyc zyczenia
    - stosownie wygladac, czyli ubior odpowiedni do okazji
    - zachowywac sie tak, by mlodzi zapamietali ten dzien jako najmilszy lub jeden z najmilszych
    Cos pominelam ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • engine8 10.06.19, 18:08
    Prezenty pominęłaś smile
    Wesele to w sumie dwie okazje... Ślub i przyjecie.
    Idac na przyjecie kupujemy kwiatki dla Pani flaszkę dla Pana ?
    A prezent ślubny to w zwyczaju coś na początek dla młodych
  • tt-tka 10.06.19, 21:01
    engine8 napisał(a):

    > Prezenty pominęłaś smile

    To sie miesci w "sprawic, by dla mlodych ten dzien byl jednym z najpiekniejszych w zyciu " smile
    i konsekwentnie dalej - dac im to, czego chca, swoja obecnosc i/lub upragniony podarek i/lub gotowke i/lub cos, na co nie wpadli, a co ich ucieszy (mozna, a nawet lepiej upewnic sie, czy na pewno ucieszy). Albo, jesli dla nas oczekiwania mlodych sa nie do przyjecia, poprzestac na zlozeniu/wyslaniu zyczen, uprzedzajac o swej nieobecnosci.

    > Wesele to w sumie dwie okazje... Ślub i przyjecie.

    Wesele to wlasnie przyjecie poslubne. Slub to slub.


    > Idac na przyjecie kupujemy kwiatki dla Pani flaszkę dla Pana ?

    od dawna nie. I co za dyskryminacja, a moze pani wolalaby flaszke ?

    > A prezent ślubny to w zwyczaju coś na początek dla młodych

    Niekoniecznie. Obecnie coraz czesciej wioza sie ludzie, ktorzy juz cos na poczatek maja.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • engine8 10.06.19, 21:24
    Mówisz ze jak ci znajomi zaproszą na przyjecie, kolacje czy grilla to idziesz z "pustymi rekami"?
  • tt-tka 10.06.19, 22:53
    No oczywiscie. Zwlaszcza gdy przyjecie jest w lokalu.
    Bliskich znajomych pytam, czy mam cos wziac, ale na zasadzie "wkladu w impreze", a nie podzieki za zaproszenie,
    Kiedy ja zapraszam, takze oczekuje gosci bez dodatkow, zwlaszcza nieuzgodnionych.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • engine8 10.06.19, 23:57
    Ale nie w lokalu a u nich w domu..
  • tt-tka 11.06.19, 00:31
    Odpowiedzialam. Bliskich pytam, czy mam cos przyniesc. Do innych nie taszcze niczego. i bardzo bylabym zdziwiona, gdyby ktos do mnie przytaszczyl.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • engine8 11.06.19, 05:00
    A gdzie Ty mieszkasz?
    Dziwne, bo praktycznie na całym świecie jest zwyczaj przyniesienia jakiegoś małego prezentu albo upominku kiedy się jest zaproszonym do domu... I np w Stanach przyjście z gołymi rekami to nietakt... W Japonii byłoby to tragiczne i oni maj bardzo rozbudowany i rozwinięty system i zasady jeśli chodzi o prezenty. Nawet ww układach biznesowych to się praktykuje.
    I dość typowym jest ze idąc to nieznajomych przynosi się kwiaty dla Pani i butelkę niezłego alkoholu dla Pana domu... W najgorszym już wypadku - pudełko dobrych czekoladek dla obojga... czy paczkę dobrej herbaty...
    I będąc w Polsce widzę podobne zwyczaje..
    A takich co przychodzą bez niczego - bo i tacy są, zwykle później się niechętnie albo wcale nie zaprasza..
  • mim_maior 11.06.19, 09:43
    To specyfika środowiska (mieszczańskiego) raczej niż powszechny zwyczaj. W Polsce za zaproszenie częściej rewanżujemy się również zaproszeniem niż flaszką czy bukietem.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • tt-tka 11.06.19, 17:46
    engine8 napisał(a):

    > A gdzie Ty mieszkasz?
    > Dziwne, bo praktycznie na całym świecie jest zwyczaj przyniesienia jakiegoś ma
    > łego prezentu albo upominku kiedy się jest zaproszonym do domu...

    W Polsce i Niemczech mieszkam. Wymiennie. I nie, takiego zwyczaju nie ma, wzglednie jest, ale niszowy.


    > I dość typowym jest ze idąc to nieznajomych przynosi się kwiaty dla Pani i bute
    > lkę niezłego alkoholu dla Pana domu... W najgorszym już wypadku - pudełko dobry
    > ch czekoladek dla obojga... czy paczkę dobrej herbaty...
    > I będąc w Polsce widzę podobne zwyczaje..

    Ja nie widze. Kwiatek i butelka to juz w pokoleniu moich rodzicow byl anachronizm. Prezent przynosi sie zwyczajowo na urodziny, imieniny, tego typu okazje, Nie przy zwyczajnej wizycie.


    > A takich co przychodzą bez niczego - bo i tacy są, zwykle później się niechętn
    > ie albo wcale nie zaprasza..

    Nie wiem, u kogo bywasz, mnie zapraszaja. I ja zapraszam, zaproszeni przychodza bez prezentow.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 10iwonka10 11.06.19, 18:30
    To zalezy od okolicznosci. Imieniny, urodziny, wieksza grupowa impreza znajomych gdy odbywa sie w czyims domu- wtedy cos sie przynosi.Zwyczajna wizyta - odwiedzamy znajomych (bliskich ) np. co pare tygodni to bez przesady zeby zwsze cos przynosic.
  • engine8 11.06.19, 18:36
    Ojej ale to młode pokolenie się posunęło do przodu.... z jednej strony na śluby wołają o drogie prezenty z drugiej w gości idą bez.... Oj nie można nadążyć za ta "progresywnością" ale trzeba się uczyć
    A może ludzie i okolice które my w Polsce odwiedzamy to jakieś takie gdzie populiści mieszkają?
  • aqua48 11.06.19, 21:54
    engine8 napisał(a):

    > Ojej ale to młode pokolenie się posunęło do przodu.... z jednej strony na ślub
    > y wołają o drogie prezenty z drugiej w gości idą bez....

    Sądzę, że to zależy od częstotliwości wzajemnych wizyt i formalności tychże. Jeśli jestem zaproszona na uroczysty obiad do dalszych znajomych, to owszem, przynoszę butelkę wina lub kwiaty. Jeśli idę na kawę i ciacho do koleżanki z którą widuję się dość często i regularnie to nie. Zrewanżuję się jej podobnym zaproszeniem.
  • engine8 12.06.19, 00:26
    Oczywoscie ze sa reguly i za wyjatki czy szczegolne sytuacje. No i odpuscilas troche ze jak "uroczysty" czy formalny itp....to tak....
    A ja ide do kolegi na piwo czy pogadac to jak wiem ze ma piwo jakie ja lubie to przynise paluszki do piwa a jak nie ma to przyniose to co moge pic... smile Worawdzie prezent to prezent i nie powinno sie go od razu na stol stawiac ale nikt ani nic nie zabrania....
    Idziemy do znajomych to zabieramhy butelke bailego wytrawnego... Jak pytaja czy sie napije to "chetmnie - poprosze o biale wytrawne" - jak maj swoje to chetnie a jak nie to nie stawiam ich w glupiej sytuacji bo oni zwykle np pija czerwone.
    A Ciacha sa bardzo niezdrowe wiec to tlumaczy smile
  • kora3 13.06.19, 09:07
    Dokładnie tak samo to widzę Enginesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 10.06.19, 16:58
    kora3 napisała:

    >Raczej oczywistym też jest, że ma to być prezent
    > szczególny, nie taki, jak na urodziny/imieniny itd. Na pewno po prostu |"bogats
    > zy", bo to z załozenia na nową drogę życia
    > Zgodzicie się?

    Nie, ja się nie zgadzam.
    >
    > No i teraz tak: czy wypada dać coś co młodym bedzie nieprzydatne/niemiłe? Czy w
    > ypada wykpić się byle czym? Czymś z promocji, bo tanie i "do domu", a prezent j
    > est i jeszcze zwalić się na wesele z dziećmi np. inwestując w to 300 złotych i
    > goszczac się w 4-5 osób? Na serio tak wypadałoby?

    Koro, przede wszystkim NIKOMU nie wypada dawać prezentów niemiłych, to chyba oczywiste. Co do "zwalania się" z dziećmi wypada przyjść jedynie osobom zaproszonym - jeśli dzieci są na liście gości to nie jest to żadne zwalanie się, nie ma też obowiązku płacić za nie jakiś biletów wstępu w postaci "talerzykowego" od głowy gościa.
    Wypada natomiast jak najbardziej kupować rzeczy z promocji, jeśli tylko są pełnowartościowe, bo... czemu nie? to tylko obniżka ceny, nie wartości ani jakości. Jeśli ktoś dostanie np. dobry zestaw garnków, przecenionych w jednym sklepie o połowę, w stosunku do cen z innego sklepu, to moim zdaniem będzie dla niego bez różnicy.
  • 10iwonka10 11.06.19, 18:35
    >>>dobry zestaw garnków, przecenionych w jednym sklepie o połowę, w stosunku do cen z innego sklepu, to moim zdaniem będzie dla niego bez różnicy. >>>
    Dokladnie. Tak mi sie przypomnialo ze jakis czas temu sklep z ubraniam NEXT w Anglii ( maja 2 razy do roku duze wyprzedaze wszystko jest za 50%) robil czerwone kropki pisakiem na metce. maja tam piekne rzeczy dla dzieci -super na present. Ktos mi powiedzial ze ludzie w Polsce wiedzieli o tej kropce I troche byli obrazeni jak dostali taki present bo z przeceny....moze Anglicy tez wiec przestali robic te kropki.smile
  • kora3 13.06.19, 12:54
    Aquo, albo udajesz, albo nie wiem co smile
    Nie zgadzasz się z tym, że ślub jest szczególna okazją i dajesz prezenty ślubne takie same jak np. imieninowe? No może tak masz, ale chyba nie est to standard. Nie spotkałam się jeszcze z tym, by nowożeńcy dostali np. krawat i apaszkę, po komplecie kosmetyków, czy po książce w prezencie. Takie prezenty dla bliskich osób z okazji np. urodzin/imienin są ok, na ślub zwyczajnie NIE PASUJĄ.
    Wg mnie prezent ślubny jest szczególny z kilku powodów. Po pierwsze śluby są raczej okolicznością rzadką. tak, wiem są ludzie kilkukrotnie je biorący, ale nie jest to wcale standard. Zatem z załozenia jest to impreza jednorazowa. Dalej - to ma być pierwszy prezent na wspólną pary drogę życia. Jasne, jak ta para zyje z sobą i mieszka latek parę, to już niejeden pewnie wspólny prezent dostała, np. na parapetówkę, ale przy ślubie ma to charakter symboliczny. A kolejne - ja nie uwqażam, że przyjmujac zaproszenie na czyjeś wesele czynię tym ludziom wielki honor, że raczę przybyc i zaszczycić uroczystośc swą obecnoscią smile Jestem wdzięczna ze mnie zaproszono i chcę, by prezent ode mnie ucieszył młodą parę, był jej przydatny i pomocny na wspólnej oficjalnej drodze życia. Dlatego nie staram się wykpić byle czym, by wyszło mnie taniuej, a młodzi mają być uszczęsliwieni sama mą obecnością.

    Co do tych promocji - znów udajesz chyba że nie rozumiesz. Nie chodzi o to, że towar z promocji nie jest pełnowartościowy, bo jest. I owszem, ja też chętnie korzystam z promocji. Ostatnio niedaleko otwierał się nowy sklep pewnej sieci RTVAGD. były z racji otwarcia naprawdę fajne promocje i kupiliśmy aparat foto tysiaka taniej i laptop 5 stówek taniej. I pewnie, ze się cieszymy, że jesteśmy 1,5 tysia do przodu. Gdybyśmy mieli w najblizszym czasie jakąś imprezę z dogadanym prezentem z tej branży, to pewnie byśmy skorzystali z promocji i kupili w niej. Tylko, że wówczas ALBO kupilibyśmy coś w promocji za kwotę którą i tak planowaliśmy przeznaczyć, albo kupiwszy za mniej po prostu dołożyli różnicę w gotówce do prezentu.
    Niemniej no nie ma nic złego wg w tym, że komuś coś dogadanego z młodymi - marka, klasa itd. uda się kupić za mniej. rzecz w tym, że promocyjni skąpcy najcześciej kupują na tych promocjach rzeczy, które po prostu są tanie, a wcale nie są dogadane z młodymi. Po prostu do koperty głupio im dać np. 250 złotych, a prezent szczególnie większy to juz im wypada daćwink więc dają coś co ani młodym nieprzydatne, ani dobrej jakości.
    Moja koleżanka kilka lat temu "wydawała" córkę za mąż. Młodzi mieszkają na stałe i pracują w Anglii od dobrych paru lat. Wesele sobie finansowali sami, było średnio liczne (mają spore rodziny) na ok. 80 osób. Nic nie pisali na zaproszeniach (nie byłam na weselu, ale zaproszenia widziałam), ale chyba srednio rozgarnięty szympans ze już tak dosadnie powiem połapałby się, że ludziom mieszkającym za granicą nie powinno się dawać prezentów o większych gabarytach, bo zwyczajnie nie będą mieli jak tego z sobą pozabierać, po prostu.
    Około połowa gości pozowała na mniej rozgarniętych od szympansa, by zaoszczędzićsad Młodzi dostali 2 mikrofalówki, duiuuuuży ekspres do kawy, 3 odkurzacze, KOMPLET GARNKÓW - chyba z 12 sztuk, 2 serwisy obiadowo - kawowe i aparat foto. Z tego wszystkiego wzięli sobie do UK aparat foto. te jakże wspaniałe prezenty pozostałe, które dziwnym trafem przynajmniej w czesci widziałam z dużymi napsiami PROMOCJA smile zalegają u mej kolezanki w garażu. Bo ach zaskakujące, moja kolezanka kobita po 50 wszystko to już w chałupie ma smile , a młodzi ani mysleli wynajmować samolot czarterowy na tosmile, a nawet wynajmować dostawczaka na wycieczkę do Anglii, szczególnie, ze zaraz po ślubie wylatywali w podróż poślubną. Jak przyjezdzają w odwiedziny, to przeważnie też drogą lotniczą, z małą walizeczką. W domu w Anglii już przed ślubem wszystko mieli, wszak mieszkali z sobą kilka lat przed tym slubem.
    Teraz proszę byś obiektywnie oceniła zachowanie czesci gosci - naprawdę są ludzie, którzy uważają, ze młodzi, którzy przylecieli do Polski TYLKo na swe wesele z Anglii będą ciągnąć tam takie rzeczy? Jak? czym? Naprawdę są ludzie, którzy myślą, ze para mieszkająca z sobą kilka lat w Anglii nie ma w domu mikrofalówki? Serio są tacy, którzy uwazają, ze w UK nie ma slpeów z AGD/RTV czy z garnkami i talerzami?
    Otóż nie Aquo - ci, którzy to dali po prostu dali, by dać cokolwiek, a akurat to udało im się kupic w promocjach. NIBY takie rzeczy na prezent slubny są ok, ale w takiej sytuacji? No własnie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • engine8 10.06.19, 17:59
    Z tym ludzi sobie poradzili w ten sposób ze wiedz ile "trzeba" i ze gotówka zawsze jest dobra i jak nie maja to się wykręcają i nie idą na wesele.

    Ale ja mam pytanie... Czy nie idąc - powinno się wysłać kartkę z życzeniami i również dołączyć prezent? Wg mnie tak bo teoretycznie to prezent i przyjecie weselne nie powinny buc ze sobą związane?
  • aqua48 10.06.19, 18:12
    engine8 napisał(a):

    > Ale ja mam pytanie... Czy nie idąc - powinno się wysłać kartkę z życzeniami i r
    > ównież dołączyć prezent?

    Nie, nie ma obowiązku dawania prezentu jeśli się nie idzie. Natomiast powinno się złożyć/wysłać życzenia.
  • engine8 10.06.19, 18:19
    No bo ślub i wesele to dwie okoliczności... i przecież w związku z nimi dajemy prezenty?
    Pierwsza to ślub i tu chcemy zwyczajowo coś podarować na początek - a wiec może skromniejszy ale przynajmniej "symboliczny" my wysyłamy...
    Druga to przyjecie na które -nawet jak idziemy do sąsiadów na kolacje czy grilla to coś przynosimy (i to można sobie darować nie idąc na przyjecie)
  • aqua48 11.06.19, 09:01
    engine8 napisał(a):

    > No bo ślub i wesele to dwie okoliczności... i przecież w związku z nimi dajemy
    > prezenty?

    Jeśli chcesz to zawsze możesz coś dać, ale jeśli nie idziesz, to nie masz obowiązku obdarowywania prezentem. Jak na imieniny do kogoś nie idziesz, to możesz złożyć życzenia, nawet telefonicznie, ale prezentu też nie musisz mu z tej okazji wręczać. Możesz to zrobić jeśli bardzo chcesz sprawić mu przyjemność.

    > Pierwsza to ślub i tu chcemy zwyczajowo coś podarować na początek

    Wiesz, teraz tak wiele par mieszka ze sobą i prowadzi wspólne gospodarstwo PRZED ślubem, że z tym początkiem to bym nie przesadzała...
  • engine8 11.06.19, 18:43
    N o ale chyba jest różnica pomiędzy imieninami i ślubem?
    No i właśnie - piszesz ze jeśli się nie idzie to nie ma obowiązku obdarowywanie - znaczy się jeśli idziesz to jednak jest to "obowiązek"?
    A obradowanie prezentami to przecież od dawna miły zwyczaj a nie potrzeba obdarowanych ?
    No i niewiele mieszkających razem przed ślubem ma wszystkie rzeczy które by chcieli ale niekoniecznie są on im konieczne - i takie są właśnie dobrym prezentem..
  • aqua48 11.06.19, 21:49
    engine8 napisał(a):

    > No i właśnie - piszesz ze jeśli się nie idzie to nie ma obowiązku obdarowywani
    > e - znaczy się jeśli idziesz to jednak jest to "obowiązek"?

    Zasada (nie obowiązek) jest taka że gość prezent z okazji ślubu daje i składa życzenia. Podobnie jak z okazji imienin czy urodzin.


  • kora3 13.06.19, 13:03
    Chwila Aquo - zasada, ale nie obowiązek? czyli jak to? Zasadą jest ze daje sie prezent, ale w zasadzie hehe można przyjśc bez prezentu, bo nie jest obowiązkowy? Jakoś powiem Ci nie spotkałam sie chyba z tak sytuacją. chyba, ze zapraszający wyraźnie mówi, ze nie oczekuje prezentów.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 13.06.19, 13:12
    engine8 napisał(a):

    > No i niewiele mieszkających razem przed ślubem ma wszystkie rzeczy które by ch
    > cieli ale niekoniecznie są on im konieczne - i takie są właśnie dobrym prezent
    > em..


    Owszem Engine, tu masz trochę racji, ale takie prezenty należy z młodymi po prostu dogadać. Konkretnie co by chcieli i jakie. Inaczej możesz kogoś pobłogosławić kompletnie nietrafionym prezentem - jak mego kolegę - nie nowożeńca bynajmniej pobłogosławiono odbiornikiem TV smile Fakt, nie miał i każdy kto u niego bywał widział, że nie ma. Tylko nie każdy wiedział, że sam z siebie pozbył się tego tałatajstwa smile z 5 l;at wstecz...Oto otrzymał na 60. porządny, nowiutki niepotrzebny i do tego za duży do swego lokum smile

    Tylko, ze dogadanie się najczesciej moze nastąpić w gronie naprawdę bliskim. Bo zapytanie "co chcielibyście" bez podania pułapu finansowego jaki zapraszany chce przeznaczyć, może zaowocować odp. taką, jakiej w swoim budżecie nie przewidywał.

    Między bliskimi ludźmi to jest łatwe. Jak moja siostra za mąż wychodziła normalnie zapytałam "Mamy zamiar na prezent dla was przeznaczyć X złotych. Chcecie to w gotówce, czy jakieś coś za to?" - nie zawsze jednak relacja z młodymi na takie deklaracje i pytanie - pozwala



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • engine8 10.06.19, 18:49
    Mnie się w sumie podoba nasz amerykański zwyczaj tzw "rejestracji w sklepach". Modzi idą do sklepów które lubią, rejestrują się tam i wybierają cala listę rzeczy które by chętnie posiadali.. I takie listy zwykle maja szeroki wachlarz cen od bardzo małych - wręcz symbolicznych to często bardzo wysokich.... I można isc do sklepu czy przez internet wybrać ...i prezent zostanie młodym dostarczony bezpośrednio... Kiedyś np zauważyliśmy ze wybrali bardzo drogi ekspres do kawy wiec zamiast wybierać sami - zebraliśmy się w 3 rodziny....
    Oczywiście to nie jedyna opcja prezentów - wszystkie inne są dostępne - tzn koperta czy kluczyki do samochodu
    Ale na ślub i przyjecie nikt niczego nie przynosi - praktycznie wszytko się dzieje poza scena...i nikt nikogo nie oplotkowuje ze ten nic nie przyniosl
  • kora3 13.06.19, 13:15
    Wiesz, ja akurat uwazam listy prezentowe za bardzo fajne rozwiązanie i żałuję szczerze, że w PL ten fajny pomysł praktycznych Amerykanów się nie przyjął sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.