Dodaj do ulubionych

Zaproszenie ...

14.06.19, 09:57
Niektorzy tu mają wątpliwości co znaczy - żerować, to taka sprawa z życia wzięta ...
Państwo X mają domek letniskowy w fajnej okolicy, więc pani X zaprosiła tam na weekend kolezankę z męzem i dzieckiem. Przyjechali a jakże. Państwo X byli przygotowani na tę wizytę zarówno w zakresie "jedzeniowym" jak i trunkowym, ale na to, że będa płacili za państwa kolezeństwo np. przy wejściu na basen, a także finansować pana meza kolezanki w zakresie papierosków (nałogowy palacz) - nie. Nie sądzili też, że podczas wspólnych wyjśc np. na lody/piwo także wszystko finansują oni. Nie zrujnowali się jednak szcześliwie, natomiast już nie mają zamiaru zapraszać ludzi, którzy owo zaproszenie traktują tak literalnie smile Uznali, ze znajomi na nich żerowali. A Wy jak uważacie?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • aqua48 14.06.19, 11:24
    A jak się ta historyjka ma do "żerowania na przyjęciu weselnym lub imprezie"?
    Nie bardzo też rozumiem dlaczego państwo goszczący weekendowo inną parę zgodzili się na finansowanie papierosów gościowi?
  • kora3 17.06.19, 11:18
    Jak było z fajkami, napisałam niżej do9 Milamali.
    Nawiasem mówiąc - byłam na kilku weselach, w zcasach gdy mozna bbyło palić wszedzie, gdzie na stołach były papierosy od zapraszających dla gości. Nie jakieś z najwyższej pólki, ale owszem...
    A co ma wspólnego? No jakze? Jedni zaprosili, inni zaproszenie przyjęli - zapraszający powinni się cieszyć, że zaproszeni raczyli chciec spędzić z nimi czassmile A że poczuli sie wykorzystani? No niesłusznie - zaproszenie, to zaproszenie, nie należy oczekiwać, że goście nie skorzystają na full sami nic od siebie nie dając - przecież pisałaś sama Ty, ze nie ma obowiazkusmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 21.06.19, 10:20
    nijak sie nie ma poniewaz korzystanie a poczestunku na. weselu jak rowniez dobra na min zabawa nie heat zadnym zerowaniem.
    nawet jesli tanczy sie na szpilkach drozszych od prezentuwink
  • kora3 21.06.19, 10:23
    Czyli Twoim zdaniem wypada idąc na wesele wykpić się jak najtańszym prezentem., bo ...jest okazja?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 14.06.19, 12:17
    Ja uważam, że gospodarze to frajerzy.
  • milamala 14.06.19, 18:07
    Tez uwazam, ze zerowali. Zaproszenie zaproszenie, ale nie oznacza, ze zapraszajacy placi za wszystko. To nie jest zaproszenie na randke. Nigdy bym nie sfinansowala czyis papieroskow. Za zadne skarby swiata.
  • yoma 14.06.19, 18:13
    Ja uważam, że historyjka jest wyssana z palca. Kora na znowu okres hiperaktywności.

    --
    Pis jest jak gołąb. Nie przepędzasz, znaczy zachęcasz, żeby s...
  • 10iwonka10 14.06.19, 18:14
    Tez mi sie wydaje ze historia jest troche przerysowana.
  • yoma 14.06.19, 19:31
    *ma

    --
    Breaking rocks in the hot sun
    They fought the law and the law won
  • milamala 14.06.19, 19:39
    Jakby to kupowanie papieroskow wygladalo, przyjechal palacz i prosi, kup mi kochany papieroski. Dziwne jakies.
  • yoma 14.06.19, 19:52
    Tja, a gospodarz zamiast popukać się w czoło kupuje przez cały pobyt. Jeszcze dziwniejsze.


    --
    Nowogrodzka, bardzo proszę o rzucenie na odcinek kogoś o IQ wyższym od glisty. Bo nudno. 
  • milamala 14.06.19, 20:02
    Ewentualnie gospodarz sam pali, a gosc mu papieroski cichaczem podbiera. Ale to tez mozna sobie w koncu te papieroski gdzies schowac, zeby nie wodzily goscia na pokuszenie.
  • yoma 14.06.19, 20:09
    Na pewno Korzany partner miał analogiczną sytuację w pracy. Poczekajmy, a się dowiemy, jak się takie sprawy rozwiązuje w Służbach.

    --
    Ontborg
  • annthonka 14.06.19, 20:14
    Od razu cały karton kupuje, żeby codziennie do kiosku po dwie paczki nie biegać.
  • yoma 14.06.19, 20:26
    No i trzy razy dziennie na basen, nie zapominaj.

    --
    Bo nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi...
  • kora3 17.06.19, 11:21
    No prawie zgadłaś Anthonko - przypadkiem. Pan gospodarz był wówczas i jest tzw. okazjonalnym palaczem. Jak jest impreza np. do drinka, piwa czasem do kawy - zapali. W związku z tym miał papierosy, a że faktycznie kupuje je rzzadko, to kupuje "hurtem" np. karton i ma go potem i ma. Wówczas też miałsmile - krótko dodam

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 20.06.19, 09:12
    Nałogowy palacz, który nie kupił sobie papierosów, hmmm...
    Okazjonalny palacz z całą sztangą papierosów w domu, hmmm... I tak wyciągał z tego kartonu kolejne paczki i wyciągał, zamiast zasugerować na mieście "o, jest kiosk, możesz sobie kupić papierosy".

    Straszny natłok tych dziwnych okoliczności.
  • kora3 21.06.19, 08:39
    Wiesz, ja jako okazjonalny palacz mam teraz w domu chyba z 10 paczek papierosów, dodam, ze róznych marek smile Ot zapaliłam kiedyś tam od kogoś smile jakiegoś, posmakował, kupiłam dwie paczuszki, tak, zeby mieć sobie i tak kilka razy.
    Nie wiem czy gośc nie miał papierosów ten nałogowiec czy miał, ale wolał wysępić. Nie wiem też dlaczego gospodarz mu dawał te fajki, ani dlaczego stawiali im wszystko - to w sumie nie należy do tematu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 17.06.19, 11:14
    Owszem dziwne, ale się zdarzyło, kilka lat temu poniekąd.
    Jak to wyglądało? No nie tak, że pan domu musiał kupować te fajki - po prostu jako okazjonalny "palacz" je miał w domu. Na pytanie "masz jakieś fajki, bo ja nie kupiłem" - naiwnie odp., ze ma i pokazał - zostały wypalone do zera a kasy pan gośc nie kwapił się zwracać, powiedział "dzięki"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 14.06.19, 21:00
    My Kochana uważamy tak samo smile Żerowali. Co innego jadło i napitek w domu, co innego papierosy i atrakcje "na mieście".

    --
    Nie dam się wygasić!
  • engine8 15.06.19, 04:28
    No bo zerowali .
    Ale to wszytko zależy jak to się wszytko działo. Jak gospodarze nie pytając zapraszali czy na basen czy lody, za to płacili i nie upominali się licząc ze goście wyjada z inicjatywa to już nie takie znowu zerowanie...goście czuli się wszędzie zaproszeni.
    Tzn można wszytko załatwić bardzo prosto....tzn "delikatnie" sforsować kiedy po pierwszym razie nie widać inicjatywy zwrotu gotówki. Przed wyjściem na basen mówisz ze to kosztuje tyle a tyle albo pre brama każdy sobie kupuje bilecik...
    Z lodami podobnie.... kupujesz sobie i jak oni nie idą do kolejki i kasy to ze zdziwieniem pytasz "a wy lodów nie lubicie"?
    No i nie wiemy jak wygląda sprawa z odwiedzinami w druga stronę... Moze oni tez gościom wszytko fundują?
  • kora3 17.06.19, 11:36
    Engine, ten watek nie jest o sytuacji, gdzie zerowanie dotyczyłoby mnie. Poza tym, nie jest też on o tym, jak go unikać, tylko, w nawiązaniu do innych wątków - o zapraszaniu. Nic mi nie wiadomo w tamte4j historii o zaproszeniu zwrotnym, moze i dlatego, ze jak pamiętam gospodarze raczej już starali się rozluźnić relacje z goścmi.
    Z takimi sytuacjami - ze słyszenia - zetknęłam sie kilka razy w życiu - ktoś zapraszał i zaproszeni traktowali zaproszenie literalnie - że wszystko9 finansują zapraszający, a dla tychże było to dyskomfortowe.
    Bywa, ze nie jest dyskomfortowe - gdy moja siostra z dzieckiem nas odwiedzała ja jako gospodyni tak to traktowałam - że wszystko my finansujemy, choć spotykało się to ze sprzeciwem mojej siostry która też zawsze przywoziła jakiś stosowny upominek dla nas.
    Tak czy siak, skoro jak mowa w innych wątkacxh zapraszajacy powinien sie cieszyć, ze gośc zaproszenie przyjął i chce z nim się bawić i spędzać czas, nie mając prawa oczekiwac odeń zadnej inicjatywy, to skąd to oburzenie na żerowanie?smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 18.06.19, 15:30
    Różnica między opłacaniem wejść na eventy gościom a nakarmieniem i zapewnieniem muzyki tanecznej weselnikom jest ogromna.

    poza tym niektórzy tak właśnie rozumieją goszczenie przyjaciół i rodziny - byłam zapraszana przez ludzi, którzy uznawali, że jako gospodarze płacą za wszystko. Przyjmowało się więc ich tak samo.

    Częstowanie palacza fajkami przez drugiego palacza to w ogóle kwestia chyba nie do zrozumienia przez niepalących czy niedzielnych palaczy więc się nie odniosę.
  • kora3 19.06.19, 09:09
    O rodzinie i przyjaciołach, to się zwykle WIE jakie mają zwyczaje. Tu mowa o zwyczajnych znajomych, pierwszy raz zaproszonych na taki "wypad".

    Co do palaczy...Ja się przyznam hehe, jestem nawet nie niedzielnym a barrrrdzo okazjonalnym takimżsmile
    Podobnie poniekąd jak pan gospodarz z tego wątku. Ale mam znajomych nalogowych palaczy i z obserwacji powiem Ci, że są to własnie osoby, które ZAWSZE mają papierosy i prędzej "poratują" takiego "niedzielniaka" niż od niego oczekują papierosówsmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 19.06.19, 18:24
    tu nie chodzi o oczekiwanie tylko właśnie to, że jak sama napisałaś dla palacza częstowanie drugiego palacza to emocjonalnie właśnie "poratowanie" a nie zwyczajny poczęstunek. Nie sądzę żeby miało sens bawić się w rozważania w jakim momencie przyjęcie i wypalenie cudzesa jest już sępieniem bo przecież nie o tym jest wątek.

    Ad meritum - nie ma żadnej analogii między opłacaniem wejść gościom na eventy, paleniem cudzesów etc a ugoszczeniem weselników w sposób przyjęty na weselach (jedzenie, muzyka, miła atmosfera na ile to możliwe)
  • kora3 19.06.19, 19:21
    Analogia nie jesdt oczywista, bo ten wątek jest pokłosiem stwierdzenia w innym, że gospodarze powinni cieszyć sie z samego faktu, że goście przyjęli ich zaproszenie - dać z siebie wszystko, od gości nie śmiejąc niczego oczekiwać - także w przypadku wesela - prezentu.
    Moim zdaniem takie podejście jest z braku lepszego słowa - dziwaczne.
    W naszej kulturze, jak zresztą w wielu innych z okazji zaślubin ofiaruje sie młodej parze prezent - szczególny, bo na poczatek wspólnej - w każdym razie oficjalnie - drogi życia.

    A w przypadku takim jak opisany w wątku - wiele razy tak gościłam u innych i całkiem o0czywiste wydawało mi się, ze przywożę jakiś upominek, sama płacę za rozrywki typu kino, czy basen, a także zapraszam gospodarzy gdy jemy "na mieście". Nie przyszłoby mi do glowy zachowac się tak, jak ci ;ludzie, podobnie jak nie przyszłoby mi do głowy wykpic się byle czym jako prezent przyjmując zaproszenie na wesele.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 19.06.19, 21:20
    tylko, że prezent na weselu nie jest zapłatą za pobyt na tym evencie.

    Jedzenie, tańce (lub ich odpowiednik bo przecież zamiast tradycyjnego wesela można zorganizować obiad i rozrywką będzie konwersacja, a nie taniec) etc to po prostu weselny standard. To nie jest usługa którą klient-weselnik kupuje i płaci prezentem.

    Zatem prezent może być tańszy lub droższy niż wartość rynkowa posiłków i zabawy zapewnionej przez młode małżeństwo. Może też go nie być wcale, zależy od wielu czynników.

    Najważniejsze jak czują się z tym obie zainteresowane strony - państwo młodzi i dany gość.
    Prezent oceniony przez osobę z zewnątrz jako beznadziejnie żenująco za tani, może dla państwa młodych mieć wartość sentymentalną lub być czymś wymarzonym. Niegustowny zestaw do kawy kupiony przez nieoczytaną w najnowszych designerskich trendach ciocię może rozczulać i wzruszać. Jak ohydna cukiernica czy maselnica, którą każdej pannie młodej z rodziny darowywała wścibska ciotka Wywąchiwacz w "Ani z Szumiących Topoli". Tak powstają rodzinne anegdoty a po latach są pewnie cenniejsze niż dawno nie działające super sprzęty z wesela.

  • kora3 21.06.19, 08:34
    ciszej.tam napisała:

    > tylko, że prezent na weselu nie jest zapłatą za pobyt na tym evencie.


    a ja gdzieś pisałam, ze jest zaplatą? Możesz zalinkowac?

    >
    > Jedzenie, tańce (lub ich odpowiednik bo przecież zamiast tradycyjnego wesela mo
    > żna zorganizować obiad i rozrywką będzie konwersacja, a nie taniec) etc to po p
    > rostu weselny standard. To nie jest usługa którą klient-weselnik kupuje i płaci
    > prezentem.


    Powtorzę raz jeszcze - czy mozesz zalinkowac gdzie piszę, że to zaplata?
    Nie potrafię zrozumiec takiego toku myslenia - że komukolwiek przychodzi do głowy, ze zapłata. NIE, prezent to okazanie życzliwości młodej parze i wdzięczności za zaproszenie, jak w każdym innym przypadku.

    >
    > Zatem prezent może być tańszy lub droższy niż wartość rynkowa posiłków i zabawy
    > zapewnionej przez młode małżeństwo. Może też go nie być wcale, zależy od wielu
    > czynników.


    No widzisz, a ja jestem zdania ze prezent winien być stosowny na nowa drogę życia - więc nie taki jak hna imieniny np./

    >
    > Najważniejsze jak czują się z tym obie zainteresowane strony - państwo młodzi i
    > dany gość.


    Alez tak, oczywiście

    > Prezent oceniony przez osobę z zewnątrz jako beznadziejnie żenująco za tani, mo
    > że dla państwa młodych mieć wartość sentymentalną lub być czymś wymarzonym.


    Nie rozumiesz, ja nie oceniłam nigdy żadnego prezentu, oceniam POSTAWE polegająca na tym, ze całkiem zamozni ludzie, których STAĆ na przywoity prezent "obijają" cudze wesele byle czym., byle taniej wyszło. Taka postawa jest prezenrtowana tak w necie, jak i w realu sad



    Nie
    > gustowny zestaw do kawy kupiony przez nieoczytaną w najnowszych designerskich t
    > rendach ciocię może rozczulać i wzruszać. Jak ohydna cukiernica czy maselnica,
    > którą każdej pannie młodej z rodziny darowywała wścibska ciotka Wywąchiwacz w "
    > Ani z Szumiących Topoli". Tak powstają rodzinne anegdoty a po latach są pewnie
    > cenniejsze niż dawno nie działające super sprzęty z wesela.


    Wiesz, sorry, ale nie czytasz i trudno się rozmawia
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 21.06.19, 11:09
    czytam bardzo dokładnie smile
  • kora3 22.06.19, 10:25
    Moze wg swego uznania smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 20.06.19, 14:15
    kora3 napisała:


    cyt. "> A w przypadku takim jak opisany w wątku - wiele razy tak gościłam u innych i ca
    > łkiem o0czywiste wydawało mi się, ze przywożę jakiś upominek, sama płacę za roz
    > rywki typu kino, czy basen, a także zapraszam gospodarzy gdy jemy "na mieście"

    Dokladnie mam identyczne przekonanie. Jedziesz gdzies, kupujesz prezent, za wyjscia placisz sama, jak sie zlozy zabierasz gospodarza do restauracji na swoj koszt. Taki rodzaj odwdzieczenia sie za goscine.
  • kora3 21.06.19, 08:36
    No widzisz, dla nas to jasne...Tak samo jak pewnie to, że na wesele wypada dać prezent i nie byle jaki. I sądzę, ze obie wiemy, że chodzi o osoby, które stać na to, a nie o kuzynkę - studentkę - o tym cały czas mowa, a niektórzy uparcie udają, ze nie wiedzą o czym smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 21.06.19, 10:27
    osoby, ktore stac rowniez moga miec bardzo zly gust, spelniac sentymentalne potrzeby mlodego malzenstwa, nieznane mniej bliskim gosciom.

    lub mscic sie za wlasne wesele na ktorym otrzymali mikrofale z promocji a marzyli I lodowce smeg I rocznym zapasie przyprawy kucharek.

    Tak czy inaczej przeliczanie prezentow na kase nie jest comme il faut.
    i przez pare I przez innych gosci.

  • kora3 21.06.19, 10:28
    Nie noi jasne, najlepsze jest przeliczanie "byle jak najtaniej" skąpiradeł, które za parę groszy chcą się dobrze pobawićsmile O to jest klasa sama w sobie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 21.06.19, 11:07
    jako, że prezent nie jest zapłatą za wesele nie widzę podstaw.

    Poza tym, żeby oceniać trzeba znać cały kontekst - może pan młody obdarowany mikrofalą z promocji w czasie wspólnego weekendu wypalił gościom (a wowczas swoim gospodarzom) wszystkie papierosy???

    A poznawanie tego kontekstu w przypadku każdego gościa zakrawa na wścibstwo i jest zbędne.
  • annthonka 21.06.19, 13:03
    kora3 napisała:

    > Nie noi jasne, najlepsze jest przeliczanie "byle jak najtaniej" skąpiradeł, któ
    > re za parę groszy chcą się dobrze pobawićsmile

    Czyli jednak prezent ma być zapłatą za udział w imprezie...

  • kora3 22.06.19, 10:45
    Nie Anthonko, ale trudno mi to wytłumaczyć ludziom, którzy z założenia maja postawę taką o jakiej wspomniałam.
    Ale mimo to spróbuję ...Otóż - prezent na dowolną okazję powinien spełniac, wbrew temu co się wydaje, szereg warunków. Wśród nich jest taki, ze prezent powinien być stosowny do OKAZJi - nie rodzaju przyjęcia po uroczystości (o ile taka jest przewidziana jakaś), a OKAZJI. I tak np. szczególnymi okazjami są chrzest, symboliczne 18 urodziny, ślub itp.
    Urodziny, imieniny, zwyczajne rocznice - np. ślubu są okazjami z braku lepszego słowa - pospolitymi i prezenty na takowe różnią od prezentów na okazje szczególne.
    Dlatego np. na imieniny wypada dac komuś - zależnie od stopnia zażył;osci - perfumy, kwiaty i wino, bransoletkę, książkę itd. a na slub już nie za bardzo. Nie za bardzo, nawet gdyby miały to być bardzo drogie perfumy, kwiaty, wino, bizuteria czy książka. Na ślub bowiem daje się po pierwsze prezent wspólny dla nowożeńców, po drugie - to ma być prezent na nową drogę życia, coś co ma ją nowożeńcom uczynić łatwiejszą i przyjemniejszą, a nie tylko jak w przypadku urodzin./imienin drobiazg świadczący o sympatii i pamięci.

    I tak kiedyś, za PRL-u gdy każda rzecz "do domu" była na wagę złota smile żelazko, prodiż, serwis do kawy, czy obrus to były stosowne prezenty ślubno- weselne. Nie miało to nic współnego, jak sugerujesz z powodu swej postawy poniekąd pewnie, z opłatą za wesele. Tym bardziej, że owo wesele nierzadko bywało wówczas w domu czy mieszkaniu, bez zadnych szczególnych atrakcji,. a tym samym nakładów finansowych ze strony nowozeńców lub/i ich rodzin. MIMO to wypadało dać na prezent coś, co się młodym na nowej drodze życia przydasmile
    Dziś jest nie inaczej - też wypada dać coś, co się przyda ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 22.06.19, 11:12
    zdecydowanie bardziej wypada kupic mlodym wino oraz po bransoletce (szczegolnie jesli wie sie ze o tym marza) niz przeliczac prezenty (szczegolnie te kupione przez innych gosci!!!) na kase.

    lata temu, w dobie kolejek po cenne sprzety domowe lub jeszcze dawniej, w czasach wlasnorecznie szytych kolder pewne zwyczaje mialy sens. teraz mozna zamiast srebrnych lyzek kupic zestaw Lego tadz mahal jesli mlodzi I goscie maja taka fantazje a oburzenie innych gosci ze to nie jest sprzet domowy n.a. wspolna droge zycia jest zwyczajnie nie na miejscu
  • kora3 22.06.19, 11:40
    Wiesz, przepraszam, ale nadal nie rozumiesz idei tego, co piszę. Nie chodzi o to konkretnie CO będzie prezentem, ani za ile - a NA ILE ów prezent będzie miły obdarowanym oraz STOSOWNY do okoliczności.

    A te twoje wycieczki o przeliczaniu smile - głupie takie i kula w płot. Ja swoje wesele miałam lat temu, bagatela, ponad 20smile Nie oczekiwałam, ze mi się zwróciu, ani nie sugerowałam formy prezentów. Większosc gości dała jednak gotówkę, w kwotach różnych z tego co pamiętam, zależnych najpewniej od sytuacji materialnej. rzeczowe prezenty, poza jakimiś drobiazgami były jednak tzw. dogadane i od najbliższych. z bardzo prostej przyczyny - wychodząc za mąż miałam już swoje mieszkanie w pełni urządzone, w którym ja mieszkałam już od jakichś 5 lat, a mój mąż od roku. Trudno byłoby bez dogadania kupic nam coś, czego nie mieliśmy ....To wg mnie prawidłowa postawa gości i sama jako gośc taką mam - nie potraktowano nas ze dać byle co, byle było, a czy im się przyda, to nieważne.
    Z najbliższych mi ludzi ponad 10 lat temu za maz wychodziła ma siostra, a po niej już syn partnera się zenił. Nikt tam z nich nie narzekał na prezenty smile Natomiast to o czym piszę wiem z opowiadań róznycxh ludzi, z forum i z realu. tak z pozycji młodej pary, jak i gości, czy potencjalnych gości.
    Ot teraz moja kolezanka została zaproszona na ś.ub i wesele w rodzinie i grzecznie podziękowała odmawiając. Jakieś kilkanaście lat temu na jej weselu bawiła dzisiejsza panna młoda - jej kuzynka, mając latek chyba 17 czy 18 z chłopakiem smile Kolezanka nie pamięta jaki dała prezent, ale o ile to pewnie wspólny z rodzicami, albo coś symbolicznego - normalne od 17-18 ;letniej uczennicy ...
    Dziś ta przyszła panna młoda ma 30 lat, a moja koleżanka 40. I kolezanka nie idzie na weselisko, bo jej zwyczajnie na to NIE STAC. Także w zakresie prezentu, gdyż uważa, moim zdaniem słusznie - ze jej jako 40- letniej osobie NIE WYPADAŁOBY wzorem kuzynki kilkanascie lat temu dać w prezencie czegoś symbolicznego, czy "doklieić się" do prezentu jaki dają jej rodzice - także zaproszeni i idący na wesele. Nie wypadałoby, bo ona jest pracującą dorosłą kobieta, a nie nastolatką przy rodzicach.
    A chcąc na to wesele iść musiałaby kupić sobie jakąs kreację (dawno nie była na podobnej imprezie, nie ma nic stosownego) i także wyłożyć wraz z mężem na STOSOWNY prezent. A i owszem, oboje pracują, ale mają 3 dzieci, spłacają kredyt za mieszkanie, zapanowali wakacje, a we wrzesniu przeceiż jeszcze dzieciaki do szkoły ...
    Oczywiście - mogłaby kolezanka podejśc jak niektórzy z Was - młoda para powinna byc zaszczycona samą ich obecnoscią, bo się potrafia z mezem zachowac. Promocji róznych od groma teraz, można za 1,5- 2 stówki coś "upolować" z AGD, albo obrus jakiś kupić za setkję i zapakować ładnie. Kieckę jakąś moze od kolezanki którejś podobnej postury pozyczyć no i pobawić się do białego rana w fajnej hotelowej restauracji, pospać w hotelu (młoda para zapewnia) i jeszcze na poprawinach - z mezem, dziećmi. W sumie - jak Wy uwazacie - fajna sprawa, niemal darmowa imprezka i zostanie i na wakacje i na wyprawienie dzieci do szkoły itd. Kolezanka tak nie uwaza - uważa, że ona ma jako gośc prawo wybrać między swoimi wakacjami, czy remontem, a weselem kuzynki, ale nie ma prawa nartazać kuzynki na koszty swej darmowej zabawy, bo ona na wesele chce iść, ale na wakacje jechac też - np. Postawa kolezanki jest mi zdecydowanie bliższa niż Wasza, ja bym się zwyczajnie źle czuła bawiąc się na koszt młodych ludzi u progu życia wspólnego i ciesząc się,z e zaoszcxzezduiłam na zabawie, ale ...no moze np. Ciebie tak wychowano - rozumiem


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 22.06.19, 13:16
    Koro, czy Ty serio nie widzisz, że brniesz coraz głębiej, a na dodatek w ramach jednego posta jesteś "za a nawet przeciw"?
  • ciszej.tam 22.06.19, 15:19
    dla mnie specyficzna jest wizja ludzi omawiajacych ze znajomymi ile kosztowal prezent wujenki Haliny dla kuzyna Arturka I czy przypadkiem stryj z kochanka nie kupowali na przecenie w Auchan.

    czy w druga strone tez to tak dziala? "dalismy lniane obrusy i dwa kola w kopercie a dewolaje niedosmazone, granda!!!"

    emocje wieksze niz w GOT
  • annthonka 22.06.19, 15:52
    ciszej.tam napisała:

    >
    > czy w druga strone tez to tak dziala? "dalismy lniane obrusy i dwa kola w koper
    > cie a dewolaje niedosmazone, granda!!!"
    >
    Całkiem możliwe. Za tę cenę biletu wstępu mają prawo oczekiwać określonego poziomu usług.
  • kora3 23.06.19, 08:09
    Jak widzę nadal udajesz nieświadomąsmile
    Zatem moze popatrz na sytuację odwrotną - sprzed lat wielu, dodam.
    Otóż jakieś kilkadziesiąt lat temu żenił się kolega z pracy mego ojca. Jak wielu ludzi wówczas na Śląsku był on przyjezdny, jego przyszła zona - także. Jak mówił do kolegów z pracy - rodziny nie przyjadą na ślub, bo daleko, a do tego okres prac polowych. W związku z tym, że ani pan młody, ani panna młoda nie mieli na miejscu rodziny, ani przyjaciół zaprosili na przyjęcie po ślubie kolegów i koleżanki z pracy jednego i drugiego. No bardzo miło...Kolezeństwo solidarnie zrzuciło sie na prezenty.
    Po uroczystości w USC wszyscy hmm zaproszeni poszli z młodą parą do restauracji, gdzie był zarezerwowany stolik. Wręczono prezenty i kwiaty, złożono życzenia...I każdy po konsumpcji otrzymał ...swój rachuneksmile
    Mój ojciec pracował w takiej branży, ze także za PR-u ci ludzie zarabiali całkiem sporo. I na serio kazdego z tych panów "zaproszonych" stać było na obiad, kawę i alkohol w restauracji. Mimo to dla "zaproszonych" sytuacvja, gdy są zaproszani na przyjęcie poslubne, po którym otrzymują rachunek za konsumpcję była no niecodziennasmile Była na tyle niecodzienna, że byli zdumienismile Jak normalni ludzie uwazali, ze wypada dać z takiej okazji prezenty i jak normalni ludzie oczekiwali, że zostali na serio zaproszeni, w sensie - zapraszający zapłaci za konsumpcję. Bo tak jest normalnie - typowo, standardowo, przeważnie, na ogól, zwyklesmile
    Pan młody, czy też para mloda uznali jednak, że fajnie będzie pobyć z życzliwymi ludźmi z pracy po swoim slubie, wziąć prezenty, ale za to miłe przebywanie z nimi goście muszą sobie sami zapłacić.
    Teraz rodzi się pytanie: jak oceniłabyś taką postawę, taką sytuację?
    Na logikę - wnoszac z Twoich wczesniejszych postów powinnaś pochwalić młodą parę za zaradność. Chcieli spędzić czas z kolegami z pracy po swoim ślubie, koledzy też chcieli bo wszak przyszli - czyli wszystko gra. Dali prezenty? No widocznie chcieli - nikt ich nie zmuszał przecież. A ze potem musieli zapłacić za to co zjedli i wypili - no tak jest zyciu, ze przewcież to kosztuje i trzeba zapłacić! Prezent nie ejst zadnymn biletem wstępu na proszoną imprezę, dlatego nuic dziwnego, ze państwo goscie zapłacili smile - uczciwie, nie za młodą parę, tylko każdy za siebie - za to co skonsumował smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 23.06.19, 07:47
    No jak widzę w Was wzbudza to jakieś emocje, na zasadzie "uderz w stół..."smile
    Kompletnie nie rozumiem Waszej postawy - że wypada dac komuś w prezencie byle co byle było.
    i te Wasze żenujące teksty o "bilecie wstępu" - one własnie pokazują jak traktujecie zapraszających i także - zapraszanychsad
    a i jeszxcze udawanie, ze nie pojmuje się, iż prezent na chrzest, ślub, czy 18 rózni się od tego na imieniny czy inna banalną okazję...,smile

    To mi przypomniało o pewnej pani, która słysząc, ze wybieram się na komunię siostrzeńca jęła mi "serdecznie współczuć" - bo och jakiż to wydatek. Owszem, wydatek, I Komunię Św. mój siostrzeniec mia tylko raz w życiu, jak każdy kto do niej przystąpił. DLATEGO prezent z tej okazji był szczególny i owszem, bardziej kosztowny niż taki na urodziny, czy Mikołajki - oczywiste.
    I własnie na przykładzie komunijnych prezentów doskonale widać o co mi chodzi - o szczególną okazję. Z tym Waszym osławionym "biletem wstępu" nie ma to nic wspólnego - impreza pokomunijna jest z reguły krótsza niż wesele, mniej wystawna - obiad, kawa, deser - przeważnie też jest to impreza bezalkoholowa. Zatem koszt ugoszczenia jednego goscia jest relatywnie niewielki. Ale okazja jest szczególna, DLATEGO prezenty też są na ogół szczególne, bo to jest raz w życiu. I kazdy PRZYZWOITY człowiek, którego na to stać (uprzedzam, bo zaraz będzie o bezrobotnych bez prawa do zaisłkusmile) zwyczajnie CHCE, żeby dziecko coś miało z tego prezentu odeń, a nie tylko wielce miało się ucieszyć z obecności.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 23.06.19, 07:28
    Widocznie bardzo chciałabyś by tak było smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 22.06.19, 15:13
    co oznacza w kontekscie wesela fraza "niemal darmowa imprezka" ?

    czy rozmawiamy o weselach czy Sylwestrze w klubie nocnym?

  • annthonka 22.06.19, 15:48
    Mnie zastanawia fraza "narażanie kuzynki na koszty swojej darmowej zabawy".

    Czyż każda impreza nie jest "narażaniem" jej gospodarza na koszty?
  • ciszej.tam 23.06.19, 00:12
    touchewink
  • kora3 23.06.19, 07:33
    Oznacza dokładnie to, co napisałam ...A Twoje pytanie pokazuje własnie taką cwaniacką postawęsad
    czym się rózni Sylwester od wesela? Okazją smile
    W związku z tym za zabawę sylwestrową trzeba sobie zapłacić, a jesli jest to tzw. domówka/prywatka to przewaznie jest "składkowy" zatem trzeba coś przynieść, ewentualnie zapłacić składkę - jak sama nazwa wskazuje.
    Z okazji wesela daje sie natomiast PREZENT - co wydaje sie dośc oczywiste, ale widzę, ze trzeba to jednak napisać.
    Kto uważa, ze będąc gosciem weselnym nie ejst zobowiazany do dania prezentu, albo ze moze dać byle co, bo przecież go zaproszono zwyczajnie chce sie zabawić za darmo i nie bójmy sie tego powiedzieć smile
    Gratuluję postawy - koszmar ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 23.06.19, 09:08
    zauwazylam, ze sprawia Ci przyjemnosc zarowno obrazanie ludzi jak I tworzenie negatywnych interpretacji cudzych zachowan bez poznania kontekstu.

    czy wolisz swiat raczej negatywnym niz pozytywnym? Czy kuzynka Halina z brzydkimi garnkami na weselu kuzyna Stefana jest raczej postacia wzruszajaca swoja nieporadnoscia a swiecie houte couture designu czy zlosliwa menda, ktora na sto procent planowala zniszczenie nastroju oblubienicy kuzyna juz lata temu, a jej satysfakcja z faktu, ze garnki byly tansze niz "talerzykowe" o cale 8 zlotych da jej energie do kolejnych intryg na dwie dekady?

    Czy swiat widziany w ten sposob jest ciekawszy?
    Dlaczego? Jaki mechanizm psychologiczny za tym stoi?
    To niezwykle interesujace, dlatego pozwalam sobie na te niemal tak wscibskie, jak przeliczanie cudzych prezentow na wartosc rynkowa kotleta, pytania.
  • kora3 23.06.19, 11:04
    Wiesz, ja nie wolę jakoś widzieć świata, ja go widzę takim, jakim po prostu jest. Po prostu.
    Natomiast zaskoczyło mnie Twoje postrzeganie - serio. W tym zakresie, że ktoś miałby pomyśleć, iz jakaś hmm Halina planowała złośliwie zniszczenie nastroju hehe oblubienicy. Nie przyszłoby mi to do głowy...
    Rzecz cała w tym, że ludzie mający postawę o jakiej pisze NIE ZASTANAWIAJĄ się wcale nad odczuciami obdarowanych, w tym rzecz. Oni na prezencie oszczędzają nie po to, by komuś zepsuć nastrój, tylko po to, by móc się pobawić tanim kosztemsad I nie ma w tym nic wzruszającego bynajmniej.
    Cały czas zresztą, od poczatku tego i drugiego wątku podkreślam, że chodzi o ludzi normalnie uposażonych, zdrowych na umyśle, zatem nie o babcię z demencją, ani o wujka schizofrenika, ani o kuzynkę na zasiłku z MOPS-u itd.

    Co do tych brzydkich garnków... tańszych o iles tam od talerzykowego. No własnie ...
    Wiesz dlaczego młode pary czesto obecnie proszą w mniej lub bardziej zawoalowany sposób o kasę w prezencie? Własnie dlatego, ze przewidują, iz cześć gości będzie chciała się wykpić brzydkimi garnkami - dla uproszczenia. A wiesz dlaczego będzie chciała? Bo głupio im byłoby dać w kopercie mniej niż talerzykowe, a rzeczowy prezent, szczególnie większych gabarytów ze tak powiem wyglada, gdy sie go wręcza. I z doświadczenia innych młodych par, tak ludzie z sobą o dziwo rozmawiają, przyszli małzonkowie wiedza, ze po weselu może im zostać calkiem sporo takiego badziewia, z którtym nie wiadomo co zrobić.
    Dlatego proszą o kasę, bo dla nich lepiej, gdy ktoś da mniej niż talerzykowe, ale w goptówce, bo grosz do grosza i sobie kupią co potrzebują, niz byle gie pt. brzydkie garnki.

    Jak wyglada taka sytuacja, gdzieś tu opisałam ale powtórzę...Moja kolezanka nie tak dawno miała ślub i wesele córki. Oboje młodzi od dobrych kilku lat przed ślubem mieszkali w UK. Jednak postanowili slub brać w PL i tu zrobić wesele. Nie są to osoby ubogie, ani bardzo bogate, wesele finansowali sami, nie licząc, ze im się zwróci. Niemniej, no podejrzewam, ze takiej bezmyślnosci gości niektótrych sie nie spodziewalisad
    Młoda para, która tu PRZYLECIAŁA na sówj ślub i wesele, dostałaq sporo rzeczowqych prezentów w postaci mikrofali, ekspresów do kawy, garów własnie itp. Oczywiscie zaden z tych prezentów nie był z nimi "dogadany" - po prostu na takie rzeczy akurat korzystne promocje były.smile Z wszystkich otrzymanych rzeczowych prezentów młoda para wzięła sobie do UK aparat foto - bo mały. Reszta zalega w garażu o mamy byłej panny młodej. No tatk, dla Ciebie to pewnie wzruszające, że dorosłe osoby przy zdrowych zmysłach sądzą, że ktoś wynajmie sobie prywatny samolot w celu zabrania do UK prezentów weselnych smile podobnie hmm wzruszajace jest, że wspomniane dorosłe osoby przy zdrowych zmysłach podejrzewają chyba, iz ludzie w UK nie mają w domu mikrofali, albo odkurzacza, albo ;li też w UK nie ma sklepów z takimi rzeczami.
    Abstrahując zupełnie od tego, że te dobrodziejstwa zalegają sobie w garażu smile - uważasz za wzruszające potraktowanie młodej pary przez tych gości? Bo ja - bynajmniej...
    Zostali potraktowani byle jak, byle zbyć, a goście WCALE nie mysleli o tym np. jak oni to u licha zabiorą, nie mysleli też, ze pewnie mają - normalne jak sie ma mieszkanie - nie?
    Goście ci mysleli TYLKO o sobie, żeby mało wydać, ale coś dać. Uważam to za nieładną postawę wobec kogokolwiek- kulturalny człowiek daje prezent taki, który się obdarowanemu PRZYDA.

    Jak juz pisałam wczesniej - moje uwagi o skąpstwie i cwaniactwie dotyczą ludzi, których stać na prezent, ale oszczędzają na nim, bo mogą. I jak juz pisałam wczesniej - bywało, że dawałam ja sama w prezencie coś symbolicznego, czy relatywnie niedużą sumę na prezent składkowy. Bo było to w zcasach, gdy byłam uczennicą/studentka dzienną i zwyczajnie nie miałam wielu SWOICH pieniędzy - w sensie zarobionych przez siebie + stypendium. Żeby dać prezent w kwocie lub za tyle, ile wówczasa "przewidywało" talerzykowate musiałabym wziąć tę kasę od rodziców, a to nie byłoby fair, bo to w końcu JA szłam na wesele, a nie oni smile
    Każdy zapraszający na wesele liczy się z tym, ze tego rodzaju goscie nie wyłozą na prezent wiele i to jest normalne.
    I teraz zobacz tak czysto po ludzku, świat takim jakim jest. Młodzi ludzie robią wesele i doskonale wiedza, że od kolegów i kolezanek np. niepracujacych studentów dostaną symboliczne prezenty, od babci na małej emeryturze także, od chrzestnego na najniższej krajowej - także ...Nie dziwi ich to i nie oczekuja. A tymczasem od chrzestnej bizmes woman dostaną jakieś badziewie z promocji, od stryjka lekarza też i od cioci adwokatki, też. Czyli tak na serio GUZIK dostaną tak w ogóle. Mają się tylko cieszyć, ze wszyscy raczyli zaszczycić ich wesele swą obecnością i dobrze się bawić. Na serio uważasz, tak znów czysto po ludzku, że to jest w porządku?






    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 23.06.19, 09:39
    Oj Koro, w desperacji zniżasz się już do obrażania dyskutujących. Wybacz, ale nie będę schodzić do Twojego poziomu dyskusji.
    Bez odbioru.
  • kora3 23.06.19, 11:18
    No jasne, jasne Anthonko, jak brak argumentów, najlepiej się "łobrazić"smile

    Nie wiadomo też o czyjej i jakiej desperacji - mowisz. MNIE to WCALE nie dotyczy przecież - wesele juz miałam, moja siostra też, inne bardzo bliksie osoby też, a swoich dzieci "wydawać" ani "żenić" nie będę.
    Po prostu nie rozumiem takiej postawy, że Waszym zdaniem WYPADA wykpić się byle czym idąc na wesele, bo młodzi powinni cieszyć się,ze się w ogóle przyszło, a prezentów się nie spodziewać.
    Dla mnie to cwaniacka i aspołeczna postawa i nazywam rzeczy po imieniu. Ciekawe wszelako, że gdy w innych wątkach mowa o prezentach na inne niż wesele okazje, to jakoś nikt nie pisze "A dajże mu/jej byle co! Prezent to nie bilet wstępu, niech się cieszy, że przyjałeś zaproszenie! Kup cokolwiek w promocji, to bez znaczenia, czy będzie to kosmetyk dostosowany do jej cery, albo ksiązka w jego guście! Prezent jest prezent" - tylko ludzie całkiem do rzeczy doradzają "może coś z zakresu jego hobby? może coś fajnego z bizuterii, a jaką kolezanka nosi? podpatrz. A jaką literaturę lubi, wiesz może?" - czyli jesli nie chodzi o młodą parę akurat, to prezent ma być starannie wyszukany, dobrany, taki, który ucieszy. Skąd zatem takie załozenie, że dla młodej pary cokolwiek, aby tylko było?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 23.06.19, 11:36
    Alez nie tylko obrazania rozmowcow.
    cala ta nomenklatura typu "wykpic sie tanim prezentem", "zwalic sie z dziecmi" jest zwyczajnie agreement I niegrzeczna.

    zalozenie z gory, ze ktos zakupil jakies tam garnki czy kupil sobie garsonke na wesele, ze zlymi intencjami, zacierajac rece z uciechy, ze rzekomo zaoszczedzil, bez proby rozwazenia opcji, ze dany gosc uwaza garnki za przesliczne I praktyczne, a garsonke nabyl by nie robic obciachu gospodarzom jest wedlug mnie przedziwne.
    swiat w ktorym kazdy jest kazdemu wrogiem. Weselnicy mlodym, goscie jubilatom, dzieci doroslym etc.

    Roszczenie sobie prawa do przeliczania cudzych kosztow, budzetu, oceniania go I interpretacji finansowych decyzji jest szokujace. Bo to forum Savoir Vivre a nie np Oszczedzamy, na ktorym szczegolowe analizy cudzych wydatkow sa jak najbardziej na miejscu.

  • kora3 23.06.19, 12:02
    Ciszej.tam - a przyszło ci może do głowy, że ja te wnioski wysnuwam nie tylko z forum, ale zwyczajnie też z reala?
    Przecież ludzie z są ROZMAWIAJĄ! Skąd u licha wiedziałabym, że córka kolezanki dostała całkowicie nieprzydatne dla siebie i trudne do zabrania do UK rzeczy na wesele, gdyby mi kolezanka tego nie powiedziała? Skąd wiedziałabym, że pani, która ta- wg mnie - wykpiła się 5 stówkami na wesele chrześniaka idąc tam z męzem, młodszą córką oraz starszą córka z os. tow., a na swoją kreację wydała kilka razy tyle? Ano stąd wiem, że pani mi się POCHWALIŁA tak tym ile wydała na kreację, jak i tym ile zamierza dać (i finalnie dała) młodej parze.

    Jak juz pisałam do Ciebie - skądś się wzieły te prośby o gotówkę wyrazane w zaproszeniach. Otóż wzięły się najprawdoipodobniej WŁASNIE z tego, że całkiem sporo gości wpada na pomysł, by owszem WYKPIĆ się czymś tanim, co w miarę pasuje na prezent ślubny. Dlaczego ci ludzie tak czynią? No toz pisałam w poście do Ciebie - bo głupio im dać w kopercie mniej, niż wynosi tzw. talerzykowe, ale chcą dać mniej, więc znajduja salomonowe wyjście - żeby dobrze icxh zdaniem wypaść, a zaoszczędzić.

    Znając te praktyki z doświadczenia wczesniejszych młodych par, kolejne dają jasny sygnał - dajcież ile chcecie, ale w gotowiźnie smile Poskładamy sobie i kupimy co nam potrzeba, a 10 żelazek nam się nie przyda.
    W dzisiejszych czasach, brutalnie mówiąc każdy moze sobie kupić co chce, kiedy chce i jakie chce, byle miał kasę. Dlatego ludzie myślący o młodej parze, a nie tylko o sobie jesli dają prezent rzeczowy, to UZGODNIONY z młodymi. Bo moze im się tylko wydawać, ze młodym coś się przyda, a tymczasem wcale się nie przyda. Poza tym wydawać się moze coś kilku przynajmniej parom gości i prezenty mog.a zostać zdublowane. I jesli to bedą 2 żelazka, to ok, zapasowe dobrze mieć, ale jesli 10 to już mniej wesoło. A kto nie jest dogadany, to wg mnie powinien dać prezent gotówkowy, taki, na jaki go stać. Wówczas młodzi sobie dołożą do kolejnych gotówkowych prezentów i cos sensownego kupia, pojadą w podroż czy o czym tam marzą.

    Powiadasz, że przeliczanie cudzych kosztów i budżetu jest nie halo? A w porzadku są niby ci, którzy piszą/mówią "jak kogoś nie stac, niech nie robi wesela"? smile
    A nie, ci pewnie w porzadku, no tak jest przecież...A jest, jest - tylko mozna powiedzieć w drugą stronę - jak kogoś nie stać na porządny prezent, albo i stac, ale nie chce wydać, tro niech NIE przyjmuje zaproszenia i spedzi sobie ten czas przy mineralce i paluszkach u siebie w domku smile

    W praktyce jest tak, ze bardzo mało młodych par autentycznie stać jest na wyprawienie wesela. Stac w tym sensie, że mają na to luźna kasę, która moga wyłozyć. Przeważnie biorą na to pozyczki, albo ich rodzice.
    Po co na co taka głupota? Mozna wesela nie robić - i powiem Ci, że zwykle to zdanie słyszę od ludzi, którzy ...wesele jednak mieli smile
    Bo po fakcie, to każdy tak gada, a jak przychodzi co do czego ...to pomaga swoim dzieciom zrobić jednak. Bo młodzi chcą, bo wypada, gdyz bywali na innych w rodzinie itd.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 23.06.19, 18:10
    "Skąd wiedziałabym, że pani, która ta- wg mnie - wykpiła się 5 stówkami na wesele"

    Nie rozumiem jak można używać frazy "wykpić się" w tym kontekście. Jeśli ktoś FAKTYCZNIE oczekuje konkretnej sumy za zaproszenie na wesele (w gotówce lub fantach) niech to jasno doprecyzuje, bez fałszywego wstydu zamiast obgadywać po kątach.

    W moim świecie dorośli są odpowiedzialni za własne źródła dochodu - jeżeli marzą o garnkach Zeptera kupują je sami, za gotówkę, na kredyt lub oszczędzając, zamiast obrażać się na ciocię Gienię, że telepatycznie nie odczytała ich marzeń.
    Prezenty dla dorosłych nie są ich źródłem utrzymania, podstawą bytu, fundamentem urządzania lokum, whatever.
    Co innego dzieci, które dochodu zazwyczaj nie posiadają i faktycznie Gwiazdka czy urodziny może być jedyną w roku okazją realizacji marzeń.


    "Powiadasz, że przeliczanie cudzych kosztów i budżetu jest nie halo? A w porzadku są niby ci, którzy piszą/mówią "jak kogoś nie stac, niech nie robi wesela"? smile "
    Jest to taka sama pasywna agresja jak wyliczanie kto komu za ile kupił.
  • kora3 23.06.19, 19:16
    ciszej.tam napisała:
    >
    > Nie rozumiem jak można używać frazy "wykpić się" w tym kontekście. Jeśli ktoś F
    > AKTYCZNIE oczekuje konkretnej sumy za zaproszenie na wesele (w gotówce lub fant
    > ach) niech to jasno doprecyzuje, bez fałszywego wstydu zamiast obgadywać po kąt
    > ach.


    Alez moja droga, kto niby obgadywał po kątach??? Widzę, ze znasz tę sprawę i nawet heh lepiej ode mniesmile Mnie o tym ile wydała na swoje i córki kreacje oraz iłe zamierza dać i w końcu dała na wesele chzreśniaka opowiadała TA PANI - gośćsmile Całkiem jawnie mi to mówiła, trudno rzec zatem, że sama siebie obgadywała heh po kątach. smile

    Tak, ja uważam, ze pani sie wykpiła tym prezentem goszcząc na weselu chrześniaka, ktorym to jak sama zresztą powiedziała, specjalnie sie nie interesowała. Pani sama też powiedziała, ze dadzą 500 złotych idąc na wesele w 4 dorosłe osoby (ona, maż, córka i chlopak corki) + dziecko i że to "aż nadto dla nich". Wg mnie to śmiesznie mało, ale pani się cieszyla, ze się pobawią prawie za darmo - jak to ujęła, a kreacje jej i córeczek przecież zostaną. Moze tobie podobałoby sie takie przedsiębiorcze podejście, mnie sie nie podobało, choć owego chrześniaka nigdy nie widziałam.


    >
    > W moim świecie dorośli są odpowiedzialni za własne źródła dochodu - jeżeli marz
    > ą o garnkach Zeptera kupują je sami, za gotówkę, na kredyt lub oszczędzając, z
    > amiast obrażać się na ciocię Gienię, że telepatycznie nie odczytała ich marzeń.
    > Prezenty dla dorosłych nie są ich źródłem utrzymania, podstawą bytu, fundamente
    > m urządzania lokum, whatever.


    Nadal chyba starasz się udawać, ze nie rozumiesz. Wątpliwe by teraz młodzi ludzie marzyli o takich garach - nic specjalnego zresztą, solidnie przepłacone smile, ale nie w tym rzecz - młodzi ludzie mogą marzyć o czym chcą i jesli ich ktoś PYTA co chcieliby dostać, to nie rozumiem dlaczego mieliby nie powiedzieć, a liczyc na telepatię cioci Gieni. Rzecz cała w tym, że taka ciocia Gienia ani mysli pytać co by sie młodym przydało, po prostu kupi byle co, byle tanie i w miarę nadające sie na prezent slubny. Gdyby ciocia Gienia dała młodym w kopercie tryle ile wydała na taki badziew, to dołozywszy sobie do prezentów innych myslących gości mogliby sobie kupić to czego chcą.


    > Co innego dzieci, które dochodu zazwyczaj nie posiadają i faktycznie Gwiazdka c
    > zy urodziny może być jedyną w roku okazją realizacji marzeń.


    E no chwila chwila smile dzieci dochodu nie mają, ale mają RODZICÓW na ogół. To oni są przede wszystkim zobligowani do zaspokajania potrzeb swoich pociech, a w tej chwili obligatoryjnie i niezależnie od sytuacji materialnej rodziny mają na każde dziecko 500 złotych miesiecznie., w wymuszonym prezencie od podatników...
    Mimo to otrzymują prezenty z róznych okazji od róznych osób - dziadków, chrzestnych itd. i w porządku.


    > Jest to taka sama pasywna agresja jak wyliczanie kto komu za ile kupił.

    no to chociaż tu masz podejście obiektywne smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 23.06.19, 19:59
    "mają na każde dziecko 500 złotych miesiecznie., w wymuszonym prezencie od podatników..."

    niesłychane jak ten niewysoki zasiłek dla wielodzietnych boli, w państwie w którym cały liczny a zamożny kler nie płaci żadnych podatków.
    Myślę, że wszyscy bylibyśmy milionerami, gdyby ta właśnie część naszych podatków została przeznaczona np na IPN lub jakis solidny pomnik papieża.
  • kora3 23.06.19, 20:26
    ciszej.tam napisała:

    > niesłychane jak ten niewysoki zasiłek dla wielodzietnych boli, w państwie w któ
    > rym cały liczny a zamożny kler nie płaci żadnych podatków.


    Nic mnie nie boli, tylko nie wiem o jakich Ty znów wielodzietnych mity piszesz.
    Moze nie mieszkasz w Pl i się nie orientujesz, ale 500 złotych przysługuje od kilku lat na drugie i kolejne dziecko w rodzinie BEZ względu na jej status materialny, a od niedawna także na pierwsze dziecko. Owszem, rodziny wielodzietne, siłą faktu mają tego zasiłku najwięcej,. alle pobierają go także takie, w których jest 2 dzieci. Dodam też, ze zasiłek jest jak leci na osoby poniżej 18 rż. a potem juz nie, co też jest niezłym dziwactwem, bo w dzisiejszych czasach osoba mająca 18 lat bardzo rzadko jest samodzielna i pracuje - przeważnie uczy się i pozostaje na utrzymaniu rodziców - ale takie dziecko już państwa nie interesuje, choćby było z wielodzietnej i ubogiej rodziny.

    > Myślę, że wszyscy bylibyśmy milionerami, gdyby ta właśnie część naszych podatkó
    > w została przeznaczona np na IPN lub jakis solidny pomnik papieża.


    Nie sądzę smile szczerze powiem, że jestem przeciwnikiem rozdawnictwa bez ładu i składu. Uważam, ze takie zasiłki bytłuby bardzo pomocne, gdyby nie były przydzielane każdemu jak leci, a takze gdyby była nad nimi kontrola. I uwierz, ze wiem o czym mówię, bo z racji pracy na serio stykam się z biedą, ale takze z przekretami, które wg mnie nalezy eliminowac , a nie pomagać je robic




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 23.06.19, 14:52
    Ciszej.tam ...Nie pamiętam Twego nicku, wiec chyba jesteś na tym forum niedawno, ale być moze czytałaś wątki traktujące o tym, czy daje się prezent idąc tylko na ślub, albo tylko na chrzest, I Komunię Św,bez uczestniczenia w imprezie po ...
    Otóż większość bywalców forum, o ile nie wszyscy nawet pisała, ze prezent MOZNA dać, ale w takiej sytuacji nie jest to wymagane - kwiaty po slubie, jakiś dtobiazg religijny dla chrzczonego dziecka, albo "komunisty", ale to juz też niekoniecznie. Prezent WYPADA dać idąc na imprezę - weselę, przyjęcie pokomunijne, chrzciny ...

    Dkla wszystkich to niby oczywiste, ale w sumie - dlaczego?smile Przecież prezent to NIE JEST bilet wstępu na imprezęsmile - jak piszecie. Jednak poza wyjątkami JEST obligatoryjny w przypadku uczestniczenia w imprezie, ale w przypadku uczestniczenia tylko w uroczystości ją poprzedzającej - nie.
    Nie masz wrazenia sprzeczności logicznej? Prezent nie ejst |biletem wstępu", ale idąc na impreze trzeba go dać. Mozna by od biedy smile uznać, ze prezent jest okazaniem wdzięczności za zaproszenie - tylko, że wdzięcznośc za zaproszenie wypada okazać także, gdy sie zaproszeniu odmawiasmile Zatem na logikę - także nie korzystajac z zaproszenia np. na wesele wypadałoby dać prezent. Tymczasem nie jest to powszechnie praktykowane. Znów moznaby powiedzieć, że prezent jest po prostu okazaniem serdeczności nowożeńcom, chrzczonemu, czy "komuniscie". A owszem, ale w takim przypadku, gdy sie na imprezę |po nie wybiera, prezent NIE JEST wymagany.
    Wychodzi jednak na to, że ów wymóg dotyczący prezentu od tego, kto uczestniczy w imprezie po uroczystosci JEST swojego rodzaju "wyrównywaniem" kosztów między zapraszanym, a zapraszającym - z braku lepszego określenia oczywiscie. Gdyby tak nie było, prezt nie byłby wymagany od goscia imprezowego, albo byłby wymagany od każdego, kto uczestniczył w samej uroczystosci.
    Jak zatem wyjaśnisz ten zwyczaj, że do darowania prezentu zwyczajowo zobligowany jest ten, kto został zaproszony na IMPREZE po jakimś wydarzeniu typu slub, czy chrzest i zaproszenie przyjął?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 23.06.19, 15:16
    Z twoich postow wynika ze ze prezent jest biletem wstepu - I ciagle wszystko przeliczasz…...Moze ty sie obracasz w innym srodowisku niz niektorzy uczestnicy tego forum dlatego to nieporozumienie. W srodowisku gdzie kazdy wszystko przelicza : jaki kto ma samochod, dom, gdzie jedzie na wakacje. Moze ciezko ci to przyjac ale nie kazdy ma az takie materialistyczne podejscie do zycia.Gdy ktos ma ograniczone srodki dlaczego nie moze sobie kupic ladnej sukienki a dac mniej w prezencie? A coz w tym zlego? Samo okreslenie 'talerzykowe' jest koszmarne dla mnie.
  • kora3 23.06.19, 16:09
    Iwonko Miła smile
    Tak sobie myslę, ze mało sie znamy, nawet forumowo - ja na serio, no nie muszę NICZEGO przeliczać...
    Jak pisałam juz x razy i powtórzę, sprawa prezentów ślubnych, czy innych szczególnych mnie od dawna nie dotyczy i dotyczyć już nijak, poza sytuacją od strony gościa - nie będzie.

    Spotkało mnie przy tym wiele szczęscia w życiu,. bo nigdy nie cierpiałam niedostatku - tak, uważam to za szczescie, bo przynajmniej do pewnego wieku człowiek sam o takich sprawach nie decyduje, a i w dorosłości też bywa, ze niekoniecznie.

    Dlatego też zupełnie nie pojmuję heh "zarzutu" o przeliczaniu i materializmie. organizując swoje własne wesele nie musiałam przeliczać i to też uważam za szcześliwy splot wydarzeń, bo nie czarujmy się, nie każda młoda para moze sobie urządzić wesele dokładnie jakie chce z finansowych przyczynsad
    Smutne to - ale taka prawda.
    to nie znaczy jednak, że miałam nieograniczone fundusze, jednak szczesliwie nie musiałam brać na to żadnych pozyczek itp. Nie zakładałam też, ze mi sie zwróci, ani nie drżałam, ze mi się nie zwróci smile Po prostu tę kasę miałam i liczyłam się z jej wydaniem. Jednak no tak - wesele mi się heh zwróciło, nawet gdyby poza 1 osobą nikt zadnej gotówki nie dał, to i tak ta jedna osoba, a był nią mój dziadek sprezentowała tyle, że pokrywało to prawie 2 razy koszt wesela.
    Wynikało to z prostej rzeczy, że dziadek mój był osobą zamożna i przy tym oszczędną. Miał niewiele wnucząt i każde z nich na ważne okazje życiowe obdarowywał bardzo hojnie. Nikt go do tego nie zmuszał, uprzedzam smile Niemniej takie podarunki na wesele są i były raczej rzadkością. I owszem, wiele młodych par i teraz i kiedyś musi się zapozyczyć, by zrobić weselesad

    Jasne, jak piszę gdzieś do ciszej - nie stać kogoś, to nie robi wesela...No tak, ale w drugą stronę to też powinno działać - nie stać kogoś - nie idzie na wesele.
    I znów muszę uprzedzić - nie chodzi o osoby niepracujące typu uczeń/student dzienny, ludzie biednych itd. Mowa o normalnie uposażonych.

    Powiadasz, ze okreslenie "talerzykowe" jest koszmarne -no powiedzmy, ze moze najszczęśliwsze - nie jest. Tak naprawdę to jest takie "wyliczenie" pi raz drzwi przecież smile Koszt ugoszczenia 1 pary w eleganckiej hotelowej restauracji z noclegiem i poprawinami bedzie najpewniej znacznie wyższy niż owo "talerzykowe" , zaś koszt ugoszczenia w skromniejszym miejscu, prawdopodobnie - niższy.
    Nie w tym jednak rzecz - owo określenie ukuło się stosunkowo niedawnosmile kiedy już wszystko co się chce jest dostępne w sklepach i nie trzeba na to "polować" jak za PRL-u, gdzie - o czym wspomniałam - każdy sprzęt z gospodarstwa domowego był na wagę złota. Wówczas podarowanie komuś gotówki, nie było w dobrym tonie. W dobrym było podarowanie właśnie czegoś do domu, a gotówkę wypadało dać tylko w dolarach, albo markach - no taka prawda.

    Jak piszę wyżej - młode pary teraz proszą o gotówkę w prezencie., bo są nauczone przykrym doświadczeniem innych młodych par. A doswiadczenie to polega na tym, że sprytnym gosciom głupio dać w kopercie mniej niz talerzykowe, bo jakl to będzie wygladłosmile, a prezent za połowę tegoż już inaczej "wygląda". Tacy ludzie wcale nie myslą o młodej parze, a wyłącznie o sobiesad
    A tymczasem ta młoda para wołałaby w kopercie dostać połowe tego talerzykowego wydanego na jakieś nieuzgodnione z młodymi badziewie, bo dołożyłaby to do innej otrzymanej kasy i kupiła sobie co jej potrzebne - stąd te prośby o kasęsmile tylko, ze skąpych gości to oburza, bo qrczę, no będzie widać, ze dali mniej...Wg mnie to skrajny wręcz egoizm - dać byle co byle zbyć, ale wg swego mniemania - dobrze wypaść i zaoszczędzić.
    A dlaczegóżby komus słabo uposażonemu miało być wstyd daćd w kopercie 200 czy nawet 100 złotych, albo nawet dać coś zupełnie symbolicznego? Toż chyba młodzi wiedzą, że to kuzynka studentka dzienna, wujek na rencie inwalidzkiej, czy ciocia samotna mama 3 dzieci pracujaca za najniższą krajową. Ano własnie NIE WSTYD to jest i takie prezebnty, be z baczenia na nijakie "talerzykowe" też ludzie dają, gdy ich nie stać na więcej i nikt nie uwazałby tego za nie fair! Na talerzykowe najbardziej zżymają się po prostu ci, którym z racji sytuacji materialnej WYPADAŁOBY dać prezent stosowny do okazji, ale zwyczajnie - NIE CHCĄ, bo chcą na zabawę iść, a jednocześnie zaoszczędzić.
    to powtórzę, wg mnie, bardzo brzydka postawa.

    Dodam jeszcze, że czy nam sie to podoba, czy nie wesele jest najbardziej kosztowną z imprez po ważnych życiowych uroczystościach. Bo chrzciny, czy impreza pokomunijna są po prostu imprezami krótszymi, bez tańców czesto bez alkoholu, a przy tym z reguły - mniej licznymi.
    MIMO to także wybierając się na chrzciny, czy przyjęcie pokomunijne należy liczyć sie z podarowaniem prezentu ogół ZNACZNIE przewyższającego faktyczny koszt ugoszczenia. Szczególnie, gdy jest się np. chrzestnym "komunisty". Gdyby tu przeliczać hehe "talerzykowe" to wypadałoby dać dziecku stówkę, bo za tyle spokojnie mozna zjesc porządny obiad, wypic kawę i zjeśc deser. Ale z reguły daje się więcej, choc tu też - wszystko zależy od sytuacji materialnej gościa. Czy jednak będąc normalnie uposażonym wypadałoby dać dziecku 100 złotych na I Komunię Sw.? No nie, bo to jest wyjątkowa JEDNORAZOWA okazja w życiu, więc prezent też jest wyjątkowy, a nie taki jak na kolejne urodziny - np.







    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 23.06.19, 16:35
    Mysle ze ty obsesyjnie patrzysz ze wesele to droga impreza wiec prezent sie nalezy. I znow przeliczasz…. a biedny student to da tyle I bedzie ok a ten bogaty to musi wiecej bo jest bogaty…..No I co z tego ze jest bogaty? Moze jeszcze zrobimy tabelke ile kto ma dac w zaleznosci od zarobkow I zamoznosci? Jak placenie podatku do urzedu skarbowego.
    Gosci sie zaprasza bo chce sie z nimi ten dzien swietowac jesli dostana duzy present to ok jesli maly lub wcale tez ok bo to zapraszajacy pokrywaja koszty imprezy jesli na nia zapraszaja.A takie liczenie ze zwroci mi sie koszt tego wesela….jest malostkowy, materialistyczny I nie wiem czy to wystepuje tylko w Polsce????.

    W jezyku polskim istnieje slowo 'zapraszam'- a to oznacza pokrywam koszty. Jak kogos zapraszam do restauracji na obiad to place za ten obiad.Jak kogos zapraszam na wesele to go goszcze w tym dniu nie licze ile dostane .
  • kora3 23.06.19, 17:02
    10iwonka10 napisała:

    > Mysle ze ty obsesyjnie patrzysz ze wesele to droga impreza wiec prezent sie n
    > alezy. I znow przeliczasz….



    Iwonko, wyjasnij mi co rozumiesz pod pojeciem "obsesyjnie przeliczasz"? przeciez napisałam kilkukrotnie - mnie sprawa nie dotyczyła, nie dotyczy i nijak już poza pozycją goscia - dotyczyć nie będzie. smile I własnie z pozycji GOSCIA uważam za draństwo wykpiwanie się byle jakim prezentem. Ja nie mając na stosowny prezent dla osoby niezbyt bliskiej zwyczajnie bym odmówiła zaproszeniu. W przypadku blik,siej - taka osoba wiedziałaby, że nie mam i nie byłoby sprawy - chciałaby byc była, dałabym prezent jaki mnie stac byłoby.


    a biedny student to da tyle I bedzie ok a ten bogat
    > y to musi wiecej bo jest bogaty…..No I co z tego ze jest bogaty? Moze jeszcze z
    > robimy tabelke ile kto ma dac w zaleznosci od zarobkow I zamoznosci? Jak placen
    > ie podatku do urzedu skarbowego.


    Nie Iwonko, jak zwyczajna przyzwoitośćsmile Zwyczajnie nie jest przyzwoicie wykpiwac się byle czym mając na porządny prezent i bawić się dobrze na koszt ludzi u progu wspólnego życia darując im byle co i ciesząc się z ten sposób zaoszczędzonych pieniędzy sad



    > Gosci sie zaprasza bo chce sie z nimi ten dzien swietowac jesli dostana duzy pr
    > esent to ok jesli maly lub wcale tez ok bo to zapraszajacy pokrywaja koszty imp
    > rezy jesli na nia zapraszaja.A takie liczenie ze zwroci mi sie koszt tego wesel
    > a….jest malostkowy, materialistyczny I nie wiem czy to wystepuje tylko w Polsce
    > ????.


    Iwonko, ja znam manierę tzw. "młodych obcokrajowców" smile ale mniejsza o nia.
    Toż ci pisałam - ja nie przeliczałam czy się zwróci mi jakakolwiek impreza z weselem - włacznie. Fakt, ze nie musiałam tego robić uważam za szczeście. Pewnie gdybym miała sytuacje taką, ze na wesele musiałabym się, albo moi rodzice zapożyczyć, tobym go nie robiła. Tyle z MOJEJ strony. Natomiast, tak wielu nowożeńców liczy na to ze może nie tyle wesele im się zwróci, co że dostaną prezenty, które ułatwią im nową współną drogę życia.

    >
    > W jezyku polskim istnieje slowo 'zapraszam'- a to oznacza pokrywam koszty. Jak
    > kogos zapraszam do restauracji na obiad to place za ten obiad.Jak kogos zaprasz
    > am na wesele to go goszcze w tym dniu nie licze ile dostane .


    no widzę ze zataczamy krąg - fajniesmile Owszem, w języku polskim to słowo to własnie oznacza smile ale jest taki drobny niuans, który zdajesz się pomijać - jesli zaproszenie jest z OKAZJI to w PL, acz raczej nie tylkosmile przyjęcie takiego zaproszenia obliguje do podarowania PREZENTU, czyż nie? No tak ...
    Rodzaj prezentu zalezy od naszej zasobności, okazji, stopnia zazyłości z zapraszającym - czyż nie? No tak ...

    Chyba nie czytałaś tego, co pisałam do Ciszejtam - od tych, którzy byli TYLKO na samej uroczystości - ślubie, chrzcie czy I Komunii a na imprezę się nie wybrali zaproszeni, albo zaproszeni wcale nie zostali - NIE oczekuje się prezentu. Mozna dać, ale raczej jest to rzadka sytuacja. Jednak zwyczajowo jest tak , ze goszczacy na imprezie t po tych uroczystosciach prezenty dają i NIKT się temu jakoś nie dziwi smile





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 23.06.19, 19:52
    " I własnie z pozycji GOSCIA uważam za draństwo wykpiwanie się byle jakim prezentem. Ja nie mając na stosowny prezent dla osoby niezbyt bliskiej zwyczajnie bym odmówiła zaproszeniu."

    A ja z pozycji gospodyni, i na weselu, i na zwyczajnych imieninach, byłabym niesłychanie smutna, gdyby ktoś kogo lubię nie przyszedł celebrować ze mną ważnego dla mnie momentu mimo, że zaproszeniem bardzo wyraźnie zakomunikowałam, że obecność tej osoby jest dla mnie w tym dniu ważna.

    Czułabym się też prawdopodobnie bardzo urażona, że ktoś uważa mnie za jakieś wannabe petite bourgeoisie które zagląda gościom w portfel lub wręcz zaprasza, żeby dostać określonej wartości prezent.

    Liczenie na to, że ciocia przyniesie wielki prezent lub zapraszanie kuzyna z nadzieją na kosztowną niespodziankę jest akceptowalne i wybaczalne jak się ma 5, może 6 lat.
    A w takim wieku wesel się nie urządza.
  • kora3 23.06.19, 20:28
    Widzę, że uparcia nadal udajesz, ano Twoja sprawa. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 23.06.19, 17:33
    Zabawne powiem Ci, bo nie gdzie indziej jak na tym forum ja jedej z forumowiczek "zarzucałam" podejscie do wszystkiego przez pryzmat kasy, a ona mnie oderwanie od kasowej rzeczywistosci - bo nie muszę oszczędzać, to i nie rozumiem tych, co liczą każdy grosz.
    A teraz heh od Ciebie "dowiaduję się", jakam to straszna materialistka smile
    Tamta foruymowiczka nie miała racji - choc mnie to nie dotyczy na szczescie widuje czasem prawdziwa biedę i też nierzadko stykam się z sytuacjami, gdzie ludzie nie stać na wiele rzeczy, choć biedakami trudno by ich nazwać.
    Ale fakt, nie dopatruję w każdej relacji miedzyludzkiej czy sytuacji aspektu materialnego. Np. nie zastanawiam się ile koształ ten czy tamten prezent kupiony mi na urodziny przez tę czy inną osobę.Najpewniej jednak poczułabym się zlekceważona, gdyby mi ktoś dał coś po czym wie, ze ani mi się podoba,ani przyda - także, gdyby to cos było kosztowne. Bo to świadczyłoby o lekceważeniu własnie. O tak, byle coś dać nie zastanawiając sie nad moim gustem, czy potrzebami.
    I dokładnie tak samo odebrałabym weselny prezent - byle zbyć, dać cokolwiek. Jak pisałam i powtorzę, ci proszący o kasę nowozeńcy WOLELIBY, zeby taka osoba hmmm oszczędna dała już tę niewielką kwotę, jaka przeznacza na badziewny prezent w gotówce, bo kilka takich prezentów i mozna sobie coś tam kupić, niz .ów badziewny prezent, z którym nie wiadomo co niby robic.
    W dzisiejjszych czasach prezenty rzeczowe dla młodej pary daje się w zasadzie tylko tzw. dogadane - z reguły z bliskimi jej bardzo osobami - rodzice, rodzeństwo, chrzestni, rodzeństwo rodziców, dziadkowie przyjaciele. I nie ma co kryć - zwykle to są nie najtańsze prezenty - a to dlatego, że zwyczajowo takie osoby dają kosztowniejszy prezent niż to osławione "takerzykowe" o ile je na to oczywiscie - stać.
    Niedogadany prezent rzeczowy to prosta droga na minę - moze się zdublować, może być nieprzydatne młodym, moze w końcu być nie takie, jakby chcieli. Otrzymawszy ZAMIAST tego rzeczowego prezentu - już obojetnie wq jakiej on był cenie kwotę jaką na nią wydano w gotówce mogą sobie sprawić coś czego pragna, a nie prosto mówiac gie z tego mająsad



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 23.06.19, 19:45
    rewanżem za zaproszenie na Wigilię, wesele, urodziny etc może być zaproszenie na analogiczną imprezę i tak to się zazwyczaj odbywa.
    Prezent jest symbolicznym wyrazem sympatii dla obdarowanego (nie wykluczam, że ten "symbol" może mieć wartość rynkową 10 tysięcy dolarów, czemu nie?, ale NIE JEST rewanżem za zaproszenie)

  • kora3 23.06.19, 20:14
    ciszej.tam napisała:

    > rewanżem za zaproszenie na Wigilię, wesele, urodziny etc może być zaproszenie n
    > a analogiczną imprezę i tak to się zazwyczaj odbywa.


    W przypadku Wigilii, urodzin i imienin- owszem, ale wesela np - niekoniecznie wcale. Ja miałam wesele ponad 20 lat temu, kolejnego nie planuję - jak miałabym się adekwatnie zrewanżowac komuś, kto mnie teraz na swoje wesele zaprosił?
    Zresztą rewanżowa impreza - jesli jest mozliwa - nadal nie |zwalnia" goscia od dania prezentu. Gdyby bowiem tak nbyło NIKT by nikomu nie dawał żadnych prezentów na urodziny czy imieniny tylko wszyscy by się wzajemnie zapraszali i na tym koniec. Tyle, ze jakoś no tak nie jest smile

    > Prezent jest symbolicznym wyrazem sympatii dla obdarowanego (nie wykluczam, że
    > ten "symbol" może mieć wartość rynkową 10 tysięcy dolarów, czemu nie?, ale NIE
    > JEST rewanżem za zaproszenie)
    >


    No to wyjaśnij może dlaczego w naszej kulturze za zobligowanego do dania prezentu uważa się GOSCIA zaproszonego na imprezę który zaproszenie przyjał, a nie kazdego kto nas zwyczajnie lubi i wie, ze mamy np. imieniny/urodziny.
    Powyżej Ci pisałam - było na tym forum kilka watków w temacie "Nie idę na wesele, co z prezentem?" Chyba WSZYSCY byli zdania, że skoro ktoś zaproszenia na wesele nie przyjął NIE MUSI dawac zadnego prezentu! Moze, jesli bardo chce, ale nie jest to konieczne. Skoro jest jak piszesz, to skąd takie odpowiedzi już nie wiekszosci, ale WSZYSTKICH!

    Powiem więcej - sama tu kiedyś założyłam watek o tym, ze z przyczyn ode mnie niezależnych nie mogłaś iśc na ślub i wesele pewnej pary. z uwagi jednak na szczególna dla niej sympatię chcieliśmy dać im prezent mimo naszej na weselu nieobecności. A ja na forum chciałam jedynie zapytać, czy wypada nam podać młodej parze prezent przez znajomych, którzy na ślub i wesele się wybierali i nie widzieli przeciwwskazań by ten prezent od nas, o niewielkich gabarytach dodamsmile, przekazać.
    Otóż spotkałam sie. ze sporym zdziwieniem, że mam zamiar dać prerzent choć nie idę na wesele. Niektórzy nawet uwazali, ze bedzie to bardzo niegrzeczne, bo postawi młodą parę w niezrecznej sytuacji pt. na weselu nie byli, dali prezent, co teraz...Pomijając fakt, że jak słusznie gdzieś zauważasz każdy ze swoją kasą moze zrobić co chce - w tym jkja np. dać prezent nie idąc na wesele, to o ile potępienia mnie nie rozumiałam, to zdziwienie niektórych - OWSZEM.
    Bo gdy sie nie idzie na wesele to RACZEJ nie ejst w Pl przyjęte, żeby dawac prezent. Jesli sie jest obecnym na ślubie, to po nim wypada wręczyć kwiaty (jesli para młoda nie informuje, ze ich nie chce) moze jakiś drobiazg, ale regularny prezent nie jest przyjęty. Zdarza się ale raczej wyjątkowo - gdy np. na ślub i wesele w obiektywnych przyczyn nie moze przybyć bardzo bliska komuś z młodych osoba. a gdy chodzi o niespecjalnie bliskiego kogoś, kto nie przyjmuje zaproszenia raczej nie jest standardem, ze taki ktoś daje prezent. No, ale wszak piszesz, że prezent to tylko symboliczne okazanie sympatii młodej parze smile - czyli taka osoba, któ.ra zaproszeniu odmówiła i prezentu nie dała NIE OKAZUJE symbilicznie sympatii młodej parze?smile





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.