Dodaj do ulubionych

jedzenie w gabinecie

17.06.19, 12:17
Czy wlasciwym jest ladowanie sie do gabinetu lekarskiego albo urzedniczego z kawka czy herbatka. Przy zalozenie, ze takowe napoje sa dostepne w poczekalni i w trakcie picie petent moze zostac zawezwany do gabinetu.
Edytor zaawansowany
  • heniek.8 17.06.19, 13:25
    ty nam powiedz
  • milamala 17.06.19, 13:31
    heniek.8 napisał:

    > ty nam powiedz

    Ponoc nie mozna miec wlasnej opinii, bo to blokuje dyskusje i zamyka usta niektorym otwartym na dyskusje forumowiczom.
  • heniek.8 17.06.19, 13:34
    Ale ty masz certyfikowane opinie jak w wątku o trawie, to po co pytasz?
  • milamala 17.06.19, 14:22
    heniek.8 napisał:

    > Ale ty masz certyfikowane opinie jak w wątku o trawie, to po co pytasz?

    Ciebie nigdy nie interesuje co kto inny na jakis temat sadzi? Tylko ty sie liczysz?
  • heniek.8 17.06.19, 14:32
    Moje zdanie jest tu nieważne, twoje jest kluczowe.
    Po prostu napisz jak powinno być i można się rozejść
  • milamala 17.06.19, 15:23
    heniek.8 napisał:

    > Moje zdanie jest tu nieważne, twoje jest kluczowe.

    Jesli tak uwazasz to twoj problem.

  • heniek.8 17.06.19, 15:39
    To nie problem, nie mam potrzeby karmienia ego

    no to jak? zdradzisz nam jak to powinno wyglądać?
  • milamala 17.06.19, 15:56
    heniek.8 napisał:

    > To nie problem, nie mam potrzeby karmienia ego

    No to dobrze, bardzo sie ciesze, ze jestes taki fajny.

  • heniek.8 17.06.19, 16:01
    Nie zależy mi
    Sprawę trawnika wyjaśniłaś, co się dzieje że sprawa jedzenia w gabinecie stoi w miejscu?
  • milamala 17.06.19, 16:10
    heniek.8 napisał:

    Wlasnie heniek, sprawę trawnika wyjaśniłeś, na swoj sposob co prawda ale zrozumiale, wiec co się dzieje że sprawa jedzenia w gabinecie stoi w
    miejscu?
  • heniek.8 17.06.19, 16:23
    prawdopodobnie stało się to, że forumowicze stracili zainteresowanie dla ciebie
    przestał działać schemat który zastosowałaś w temacie trawnika
  • milamala 17.06.19, 17:01
    heniek.8 napisał:

    > prawdopodobnie stało się to, że forumowicze stracili zainteresowanie dla ciebie

    Widze urojenia wielkosciowe. Hitler powiadal: Niemcy to ja, heniek mowi: forumowicze to ja.
    Bardzo bys chcial mnie ukarac. Biedactwo. Udajesz takiego luzaka, ale w gruncie rzeczy spina cie niezdrowo.
  • heniek.8 17.06.19, 17:14
    za bardzo moim zdaniem skupiasz się na mnie personalnie,
    a za mało na temacie dyskusji

    ochłoń trochę
  • milamala 17.06.19, 18:16
    heniek.8 napisał:

    > za bardzo moim zdaniem skupiasz się na mnie personalnie,

    tak heniu jestes boski, a forum to ty.
  • heniek.8 17.06.19, 18:58
    jakieś projekcje swoich dziwnych stanów mi przypisujesz
    od początku mówię że moje zdanie się nie liczy
    liczy się co ty powiesz na temat który sama rozpoczęłaś

    czujesz się przyparta do muru bo proszę o twoją opinię w tym temacie?

    niepotrzebnie, tu nie ma żadnego haczyka, tak jak z trawą wyjaśniłaś co i jak, to wyjaśnij z jedzeniem w gabinecie i zapanuje jasność
  • milamala 17.06.19, 19:36
    Przeciez mowie heniu, ze forum to ty, a kto wie, moze nawet nie jedno forum to ty.
  • milamala 17.06.19, 19:40
    Co do ew. czytajacych, slowo wyjasnienia. Pani na studiach zawsze nam mowila: jak pacjent uwaza, ze jest Napoleonem i nie robi krzywdy innym to nalezy mu przytakiwac.
  • snajper55 18.06.19, 00:00
    milamala napisała:

    > Co do ew. czytajacych, slowo wyjasnienia. Pani na studiach zawsze nam mowila: j
    > ak pacjent uwaza, ze jest Napoleonem i nie robi krzywdy innym to nalezy mu przy
    > takiwac.

    Do czasu przyjścia takich dwóch z kaftanem.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • katja.katja 18.06.19, 07:48
    Ja się zgadzam z Heńkiem, więc jest już co najmniej dwoje forumowiczów.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • snajper55 17.06.19, 16:33
    milamala napisała:

    > Czy wlasciwym jest ladowanie sie do gabinetu lekarskiego albo urzedniczego z ka
    > wka czy herbatka. Przy zalozenie, ze takowe napoje sa dostepne w poczekalni i w
    > trakcie picie petent moze zostac zawezwany do gabinetu.

    Oczywiście że wypada. Z kanpką, piciem, czy papieroskiem. Nie trzeba tez konczyc rozmowy telefonicznej. Lekarz poczeka, odpocznie. W przypadku kanapki można poprosić lekarza o talerzyk.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • milamala 17.06.19, 16:58
    snajper55 napisał:

    cyt. "> Oczywiście że wypada. Z kanpką, piciem, czy papieroskiem. Nie trzeba tez konczy
    > c rozmowy telefonicznej"

    Pytalam tylko o picie, w przypadku istnienia automatow z napojami na terenie placowki medycznej. Rowniez dlatego o picie, bo kanapka nie jest goraca i faktycznie moze poczekac, a kawa/herbata stygnie.
    Co do papieroskow, to nie ma tematu, wszedze sa zabronione.
  • snajper55 17.06.19, 23:57
    milamala napisała:

    > snajper55 napisał:
    >
    > cyt. "> Oczywiście że wypada. Z kanpką, piciem, czy papieroskiem. Nie trzeb
    > a tez konczy
    > > c rozmowy telefonicznej"
    >
    > Pytalam tylko o picie, w przypadku istnienia automatow z napojami na terenie pl
    > acowki medycznej. Rowniez dlatego o picie, bo kanapka nie jest goraca i faktycz
    > nie moze poczekac, a kawa/herbata stygnie.
    > Co do papieroskow, to nie ma tematu, wszedze sa zabronione.

    Lekarz też nie j est gorący i może poczekać. A papieroski nie są zabronione na zewnątrz. Rozmowy przez komórkę nie są zabronione a komórek nawet nie trzeb kupować w automacie na terenie placówki. A czyż rozmowa z psiapsiółką może być przerwana?

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • baba67 17.06.19, 17:10
    Petent powinien ze spożywania zrezygnować w moim odczuciu. Na ogol takie napoje kupuje się kiedy jeszcze daleko nam do wejścia.Myślenie, jak powiedział Lem( a może Lec) ma kolosalną przyszłośc.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • milamala 17.06.19, 18:15
    baba67 napisała:

    > Petent powinien ze spożywania zrezygnować w moim odczuciu. Na ogol takie napoj
    > e kupuje się kiedy jeszcze daleko nam do wejścia.

    A jesli np. taki automat jest w poczekalni u lekarza? Czy moze to sugerowac dyspenze?
  • baba67 17.06.19, 20:30
    Zakłada myślenie u pacjenta a nie sugeruje dyspensę, ale co kraj to obyczaj , Holandia uchodzi za wyluzowaną, w Polsce nikt by Ci tego nie radził.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • milamala 17.06.19, 21:09
    baba67 napisała:

    > Zakłada myślenie u pacjenta a nie sugeruje dyspensę, ale co kraj to obyczaj , H
    > olandia uchodzi za wyluzowaną, w Polsce nikt by Ci tego nie radził.

    Faktycznie, w Polsce lekarze czy urzednicy mogliby sie poczuc urazeni, a z takimi lepiej nie zadzierac jak sie chce miec dobrze zalatwiona sprawe. Zreszta wygladaloby to chyba faktycznie glupio.
    I masz racje w Holandii wlasnie tak sie robi, w poczekalniach sa automaty do darmowej kawki/herbatki albo bardziej familiarnie termosiki z w/w napojami, z ktora sie do gabinetu wchodzi.
    Czyli w sumie to nie jest kwestia dobrego wychowania jako takiego tylko lokalnych obyczajow.
  • snajper55 18.06.19, 00:08
    milamala napisała:

    > Czyli w sumie to nie jest kwestia dobrego wychowania jako takiego tylko lokalny
    > ch obyczajow.

    Dobre wychowanie jest lokalne i jest różne w różnych miejscach. Na przykład w Chinach czy Korei głośne siorbanie zupy lub innych płynnych potraw jest wyrazem aprobaty i pochwały dla pani domu czy kucharza, który przygotował posiłek. Z kolei bekanie po jedzeniu w krajach arabskich jest mile widziane przez gospodarzy i jest pochwałą jedzenia.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • milamala 18.06.19, 00:17
    snajper55 napisał:
    cyt. > Dobre wychowanie jest lokalne i jest różne w różnych miejscach"

    Prawda. Zreszta nawet na danym terenie owo dobre wychowanie tez ulega zmianom. Czyli po prostu nie tyle dobre wychowanie powinno byc priorytetem co przyzwoite zachowanie.
  • minniemouse 18.06.19, 01:57
    snajper55 napisał:
    > Dobre wychowanie jest lokalne i jest różne w różnych miejscach. Na przykład w Chinach czy Korei głośne siorbanie zupy lub innych płynnych potraw jest wyrazem aprobaty i pochwały dla pani domu czy kucharza, który przygotował posiłek. Z kolei bekanie po jedzeniu w krajach arabskich jest mile widziane przez gospodarzy i jest pochwałą jedzenia. S.

    to są utarte stereotypy które nie sa całkiem prawda. dobrze wychowani Chińczycy wcale nie mlaszczą i nie siorpią ale po rewolucji kulturalnej w Chinach kiedy wygłodniała - umierająca z głodu! - biedota dorwała sie do władzy to normalne ze maniery poleciały na łeb na szyje i teraz bardzo duzo Chińczyków brzydko je. stad powstał mit ze jak dobre to sie siorbie i mlaszcze. jeszcze inna sprawa chińskie potrawy sa często niezwykle ostre i gorące, lub z kluskami, wciąganie powietrza pomaga je schłodzić podczas jedzenia.
    no ale powinno sie je jednak jeść z ustami zamkniętymi, mimo wszystko.
    Prawdopodobnie to samo w krajach arabskich - dobrze wychowani nie bekają, prostacy bekają.

    wypowiedzi samych Chinczykow po ang. moze poczytac tutaj

    Minnie
  • snajper55 18.06.19, 11:56
    minniemouse napisała:

    > to są utarte stereotypy które nie sa całkiem prawda. dobrze wychowani Chińczyc
    > y wcale nie mlaszczą i nie siorpią

    To nie są stereotypy, tylko różne od naszych normy zachowania. Może dla kogoś dobrze wychowany Chińczyk to Chińczyk zachowujący się jak Europejczyk, ale tak nie jest. SV w rożnych grupach jest inny. Ludzie z różnych grup inaczej się zachowują, inaczej się ubierają i właśnie swoje zachowania uważają za objaw dobrego wychowania. Za nieznajomość lokalnego SV można drogo zapłacić. Na przykład w więzieniu.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • memphis90 03.07.19, 15:55
    Przecież o siorbaniu i bekaniu pisał już w swoich książkach Alfred Szklarski, na kilkanaście lat przez masakrą zwaną "rewolucją kulturalną" w Chinach.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • katja.katja 18.06.19, 07:51
    Myślałam, że Holandia to ekologiczny kraj. A tu pchają automaty z jednorazowymi kubkami nawet do przychodni gdzie (oprócz personelu) zwykle nikt nie przebywa dłużej niż 30 minut, maksymalnie godzinę.
    Ponawiam pytanie - czy (choćby dla ekologii) nie można powstrzymać się z wiecznym moczeniem dzioba na tę jedną godzinę? Napić się można wcześniej lub później.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • snajper55 17.06.19, 23:58
    milamala napisała:

    > baba67 napisała:
    >
    > > Petent powinien ze spożywania zrezygnować w moim odczuciu. Na ogol takie
    > napoj
    > > e kupuje się kiedy jeszcze daleko nam do wejścia.
    >
    > A jesli np. taki automat jest w poczekalni u lekarza? Czy moze to sugerowac dys
    > penze?

    Tak jak szpitalny kiosk z papierosami.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • milamala 18.06.19, 00:19
    snajper55 napisał:

    cyt. > Tak jak szpitalny kiosk z papierosami.

    Szpitalny kiosk nie jest prawna wlasnoscia szpitala, restauracja i kaplica tez dyrektor szpitala nie zarzadza.
  • minniemouse 19.06.19, 02:29
    milamala napisała:
    > A jesli np. taki automat jest w poczekalni u lekarza? Czy moze to sugerowac dyspenze?

    Milu, czy ty kiedykolwiek oglądałaś angielski serial pt Doc Martin? i odcinek jak jego sekretarka Morwenna postanowiła częstować pacjentów herbata? 🤣

    - ktokolwiek oglądał? własnie mi się przypomniało ...😂😂😂

    Minnie
  • milamala 20.06.19, 13:38
    minniemouse napisała:

    > Milu, czy ty kiedykolwiek oglądałaś angielski serial pt Doc Martin? i odcinek
    > jak jego sekretarka Morwenna postanowiła częstować pacjentów herbata? 🤣

    nie, co tam bylo? Sekretarki zwykle czestuja gosci swoich szefow kawa czy herbata.
  • mim_maior 17.06.19, 17:23
    Powiedz po prostu, co zrobiłaś (co na pewno jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem i powszechne w Holandii) i będziemy mieć temat załatwiony 😄

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • ola5488 17.06.19, 18:07
    mim_maior napisała:

    > Powiedz po prostu, co zrobiłaś (co na pewno jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem i
    > powszechne w Holandii) i będziemy mieć temat załatwiony 😄
    >

    big_grin
  • katja.katja 17.06.19, 21:25
    10/10 big_grin big_grin

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 17.06.19, 18:14
    mim_maior napisała:

    > Powiedz po prostu, co zrobiłaś (co na pewno jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem i
    > powszechne w Holandii) i będziemy mieć temat załatwiony 😄

    Pewnie dlugo myslalas zanim to wymyslilas. No ale wreszcie wymyslilas. Gratuluje, udalo sie. Poszlo w eter.
  • bene_gesserit 17.06.19, 19:21
    Mam wrażenie, że chodzi ci o to, że wolno - albo teoretycznie miałaś na to ochotę, albo istotnie wpakowałaś się z gorącym kubkiem do gabinetu.

    Otoż potrafię sobie wyobrazić sytuacje, podczas których gorący kubek może być zdecydowaną przeszkodą. Fotel ginekologiczny? Badanie per rectum? Ale jak już foro stwierdziło: cokolwiek zrobiłaś albo zamierzasz robić, z pewnością w Holandii masz rację, bo tam wszyscy z kubkami chodzą po lekarzach i jeszcze nikt nie wylał nic na kompa/dokumenty/przyrządy diagnostyczne/lekarza.

    PS Petent to w urzędzie/sądzie.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • milamala 17.06.19, 19:45
    bene_gesserit napisała:

    cyt. > Mam wrażenie,

    Ach te twoje wrazenia, sa slodkie, ale jak zwykle … kula w plot.

    cyt. > PS Petent to w urzędzie/sądzie.

    Moja 7 latka juz od dluzszego czasu uczy sie czytac ze zrozumieniem. Wiec mam wprawe w pomaganiu. Beniu, a o czym milamala pisala w watku zalozycielskim? Przeczytaj jeszcze raz tylko spokojnie.
  • bene_gesserit 17.06.19, 19:48
    Druga faza: ironia. Też defensywna. Nawet zaczełam być ciekawa, co nastąpi po niej. Co?

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • milamala 17.06.19, 19:52
    Co? Ano pytanie, czy bene przeczytala tekst jeszcze raz spokojnie oraz go zrozumiala?
  • bene_gesserit 17.06.19, 19:56
    Oj, to już nie tylko trzeba kilkakrotnie czytać Słowa, ale jeszcze do tego zdawać egzamin z rozumienia. Początek fazy trzeciej taki bardziej narcystyczny. Kontynuuj, jest dość ciekawie jak na te ogórki na forum.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • milamala 17.06.19, 20:18
    Egzamin? Pierwsze slysze. Juz jakies urojenia, tak szybko? Widze, ze brak rozumienia tekstu pisanego to najmniejszy twoj problem.
  • tt-tka 17.06.19, 21:08
    milamala napisała:

    > Czy wlasciwym jest ladowanie sie do gabinetu lekarskiego albo urzedniczego z ka
    > wka czy herbatka.

    Tak mnie zaciekawilo, co robi taki delikwent, gdy juz z ta kawka czy herbatka wejdzie. Stawia komus na biurku ? Trzyma w reku ? A jesli trzeba sie rozebrac do badania lub cos podpisac ?


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milamala 17.06.19, 21:14
    tt-tka napisała:

    cyt. "> Tak mnie zaciekawilo, co robi taki delikwent, gdy juz z ta kawka czy herbatka w
    > ejdzie. Stawia komus na biurku ? Trzyma w reku ? A jesli trzeba sie rozebrac do
    > badania lub cos podpisac ?"

    Pija ja, stawiaja na biurku, trzymaja w reku, jak komu wygodniej. Jak idzie do badania to zostawia na biurku. Malo tego … tu nastapi wersja hardcorowa dla tych o mocnych nerwach, przy dluzszych spotkaniach zdarzyc sie moze, ze urzednik lub lekarz … sam zaproponuje cos do picia i ci przyniesie, zreszta najczesciej sobie przy okazji tez.
  • tt-tka 17.06.19, 21:48
    milamala napisała:



    > Pija ja, stawiaja na biurku, trzymaja w reku, jak komu wygodniej.

    Powaga ? Stawiaja na cudzym biurku bez pytania ? I popijaja rozmawiajac z kims, kto nie popija ?
    Nie chce byc nieuprzejma, ale na moim biurku nie ma miejsca na nic mokrego. Za duzo rzeczy tam lezy i to takich, mktore nie powinny byc zalane. I takiego delikwenta chyba poprosilabym, zeby spokojnie dopil w poczekalni, ja tymczasem zajme sie nastepna w kolejce osoba.

    >Malo tego … tu nastapi wersja hardcorowa dla tyc
    > h o mocnych nerwach, przy dluzszych spotkaniach zdarzyc sie moze, ze urzednik l
    > ub lekarz … sam zaproponuje cos do picia i ci przyniesie, zreszta najczesciej s
    > obie przy okazji tez.

    Nie zemdlej. W Polsce tez sie to zdarza. Tam, gdzie jest czas i miejsce na wspolne wypicie czegos. Tylko jednak widze roznice miedzy przyjeciem proponowanego mi napitku a wchodzeniem komus w jego miejsce pracy z kubkiem w reku.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milamala 17.06.19, 22:12
    tt-tka napisała:


    cyt. "> Powaga ? Stawiaja na cudzym biurku bez pytania ? I popijaja rozmawiajac z kims,
    > kto nie popija ?"

    Czasem lekarz/urzednik,oczywicie jak sprawa dluzej trwa sam kelnerzy i przynosi a potem stawia na biurku wlasnym po stronie petenta. Czesto sobie tez przynosi i razem sobie pija.

    cyt. " Nie chce byc nieuprzejma, ale na moim biurku nie ma miejsca na nic mokrego. Za
    > duzo rzeczy tam lezy i to takich, mktore nie powinny byc zalane"

    Na biurkach lekarzy/urzednikow to glownie komputer jest i wielkosci biurka zazwyczaj minimalizuje ryzyko.

    cyt. "I takiego deli
    > kwenta chyba poprosilabym, zeby spokojnie dopil w poczekalni, ja tymczasem zajm
    > e sie nastepna w kolejce osoba."

    Nie sadze zeby w Polsce ktos sie odwazyl. Zreszta dziala tu inny mechanizm, to strona zapraszajaca (gabinet, szpital, urzad) napoje funduje, zaprasza do skorzystania noi umozliwia ich wypicie.

    cyt '> Nie zemdlej. W Polsce tez sie to zdarza"

    Tak, a gdzie? W szpitalu? W urzedzie miasta? W gabinecie lekarskim?

    cyt. "Tylko jednak widze roznice miedzy przyjeciem proponowane
    > go mi
    napitku a wchodzeniem komus w jego miejsce pracy z kubkiem w reku"

    Ten kubek z napitkiem dostaje gratis przed wejsciem w poczekalni od zapraszajacego (instytucje zatrudniajaca lekarzy/urzednikow).

    Mysle sobie teraz, ze moze to jest kwestia innego spojrzenia na okolicznosci. Klient/pacjent teoretycznie przeciez nie powinien wchodzic w parade w miejsce pracy lekarza czy urzednika, teoretycznie jest gosciem lekarza czy urzednika.
  • tt-tka 18.06.19, 02:03
    milamala napisała:


    >
    > Czasem lekarz/urzednik,oczywicie jak sprawa dluzej trwa sam kelnerzy i przynosi
    > a potem stawia na biurku wlasnym po stronie petenta. Czesto sobie tez przynosi
    > i razem sobie pija.
    >

    Ale to jest sytuacja inna niz wejsc z kubkiem. Zaprasza /czestuje gospodarz gabinetu.



    > Na biurkach lekarzy/urzednikow to glownie komputer jest i wielkosci biurka zazw
    > yczaj minimalizuje ryzyko.

    Wszystko jedno. Stawianie czegokolwiek komus na jego biurku/stole/warsztacie, zwlaszcza bez pytania, uwazam za... niezgodne z sv.



    > cyt '> Nie zemdlej. W Polsce tez sie to zdarza"
    >
    > Tak, a gdzie? W szpitalu? W urzedzie miasta? W gabinecie lekarskim?

    W gabinecie nie. W niektorych placowkach handlowych, w aptekach, na korytarzach czy w przedsionkach wiekszych biur/placowek medycznych. Takie automaty z woda i kubeczki jednorazowe. ALE - nie wchodzi sie z piciem do pomieszczenia pracujacej osoby. Wypija sie na korytarzu, w poczekalni i pozbywa kubeczka przed wejsciem do lekarza czy urzednika.

    > Ten kubek z napitkiem dostaje gratis przed wejsciem w poczekalni od zapraszajac
    > ego (instytucje zatrudniajaca lekarzy/urzednikow).

    Automat tez mozna potraktowac jako zaproszenie/poczestunek. Ale pije sie tam, gdzie on stoi, nie tam, gdzie inni pracuja.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • snajper55 18.06.19, 00:03
    tt-tka napisała:

    > Tak mnie zaciekawilo, co robi taki delikwent, gdy juz z ta kawka czy herbatka w
    > ejdzie. Stawia komus na biurku ? Trzyma w reku ? A jesli trzeba sie rozebrac do
    > badania lub cos podpisac ?

    Da lekarzowi aby potrzymał. Zysk - lekarz ma zajęte ręce w czasie rozbierania się pacjentki. No, rękę.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • 10iwonka10 17.06.19, 22:46
    Mysle Zealand


    Mysle ze to zalezy do sytuacji. Nie wiem jak jest w Holandii , ale w Anglii lekarze sa zabiegani,zestresowani z reguly maja 10 minut na pacjenta wiec lepiej skoncentrowac sie na szybkiej rozmowie ,badaniu I diagnozie niz certoleniu z herbata.
    Natomiast jesli to jakas dluzsza prywatna wizyta np . u psychologa to wydaje mi sie ze spokojnie mozna wejsc z kawa,herbata.





  • milamala 18.06.19, 00:25
    10iwonka10 napisała:

    > w Anglii lek
    > arze sa zabiegani,zestresowani z reguly maja 10 minut na pacjenta wiec lepiej
    > skoncentrowac sie na szybkiej rozmowie ,badaniu I diagnozie niz certoleniu z he
    > rbata.

    W Holandii tez, to zalezy po prostu od lekarza, i pewnie w jakiej placowce, jaka gestosc zaludnienia i oczywiscie nie mowie o lekarzu pierwszego kontaktu, bo to jest tasma produkcyjna gdziekolwiek by nie przyjmowal. Ale juz level wyzej bywa roznie. Wiadomo, ze przynoszenie kawki/herbatki to juz wlasnie sa szczegolne wizyty. Jesli chca omowic z pacjentem cos mega waznego to go herbata rozluzniaja.

    cyt. > Natomiast jesli to jakas dluzsza prywatna wizyta

    W Holandii nie ma prywatnych lekarzy, niestety.
    Wszyscy sa jakby prywatni.
  • milamala 18.06.19, 00:37
    10iwonka10 napisała:

    > Mysle ze to zalezy do sytuacji. Nie wiem jak jest w Holandii , ale w Anglii lek
    > arze sa zabiegani,zestresowani z reguly maja 10 minut na pacjenta wiec lepiej
    > skoncentrowac sie na szybkiej rozmowie ,badaniu I diagnozie niz certoleniu z he
    > rbata.

    A jak jest w Anglli, tez rozdawane sa napoje w poczekalniach szpitalnych czy urzedach miasta i pacjenci/ klienci moga wchodzic do gabinetow z napojami? Jest taki zwyczaj?
  • akle2 17.06.19, 23:11
    Miałam raz taką sytuację, bo osoba przede mna po prostu wyparowała (poszła gdzieś i nie wróciła), więc chcąc niechcąc przeskoczyłam jeden numerek.
    Weszłam z kubkiem, przeprosiłam, postawiłam na podłodze obok swojej teczki i zajęłam się celem wizyty. Potem wzięłam cały majdan, wyszłam, wypiłam lekko zimną już na korytarzu.
    Do głowy by mi nie przyszło pić przy leparzu, chyba że popijam wodą zaordynowaną tabletkę.
    Co to w ogóle za pytanie, wiadomo, że nie wypada. Jeśli to nie jest wrzątek, można wypić duszkiem, kubek schować do torby a potem wyrzucić.
  • milamala 18.06.19, 00:28
    akle2 napisała:

    cyt. > Co to w ogóle za pytanie, wiadomo, że nie wypada"

    W Polsce nie wypada, ale juz w Holandii jak najbardziej. Po co sie stresowac, certolic, wypijac duszkiem, klasc pod krzeslo, wizyty lekarsko urzednicze same w sobie rzadko do przyjemnych naleza.
  • aqua48 18.06.19, 07:43
    milamala napisała:

    > W Polsce nie wypada, ale juz w Holandii jak najbardziej.

    No to już odpowiedziałaś sobie na swoje pytanie.
  • 10iwonka10 18.06.19, 10:52
    Mnie sie wydaje ze to kwestia kulturowa. W Polsce lekarze (oczywiscie nie wszyscy) maja taki arogancki , protekcjonalny stosunek do pacjentow. Nie wiem moze to sie zaczyna zmieniac - wiec pacjenci, wystraszeni gdziez by smieli wejsc z kubkiem herbaty czy kawy.
  • milamala 18.06.19, 11:05
    10iwonka10 napisała:

    > Mnie sie wydaje ze to kwestia kulturowa. W Polsce lekarze (oczywiscie nie wszys
    > cy) maja taki arogancki , protekcjonalny stosunek do pacjentow. Nie wiem moze t
    > o sie zaczyna zmieniac - wiec pacjenci, wystraszeni gdziez by smieli wejsc z ku
    > bkiem herbaty czy kawy.

    Dokladnie tak, ze strachu, z jakiego dziwnego przekonania, ze lekarz/urzednik to pan i wladca i najlepiej sie jedynie klaniac w pas jak przed krolem, przed ktorym nikt by sie nie odwazyl cokolwiek zrobic, zeby mu lba nie ucieto. Druga strona czesto przejmuje to krolewskie samopoczcie.
    Jak tak popatrzec zupelnie abstrahujac od kultury, ludzie jak sie spotykaja i o czyms rozmawiaja to czesto robia to przy jakims napoju. To calkiem naturalne, normalne. Omawiaja rozne sprawy i pija cos. A przeciez spotkanie pacjenta z lekarzem, urzednika z petenten to takie spotkanie dwojga ludzi, ktorzy maja cos do omowienia. To nie jest spotkanie krola z podwladnym, tylko dwojga rownych sobie ludzi ktorym przyszlo razem o czyms decydowac.



  • tt-tka 18.06.19, 13:13
    milamala napisała:

    > 10iwonka10 napisała:
    >
    > > Mnie sie wydaje ze to kwestia kulturowa. W Polsce lekarze (oczywiscie nie
    > wszys
    > > cy) maja taki arogancki , protekcjonalny stosunek do pacjentow.


    > Dokladnie tak, ze strachu, z jakiego dziwnego przekonania, ze lekarz/urzednik t
    > o pan i wladca i najlepiej sie jedynie klaniac w pas jak przed krolem, przed kt
    > orym nikt by sie nie odwazyl cokolwiek zrobic, zeby mu lba nie ucieto. Druga st
    > rona czesto przejmuje to krolewskie samopoczcie.

    Akurat. Buce zdarzaja sie wszedzie (wsrod pacjentow tez), ale to nie jest dominanta. W Niemczech takze nie jest przyjete wchodzenie do czyjegos miejsca pracy z wlasnym napitkiem w reku.


    > Jak tak popatrzec zupelnie abstrahujac od kultury, ludzie jak sie spotykaja i o
    > czyms rozmawiaja to czesto robia to przy jakims napoju.

    Wizyta u lekarza czy w urzedzie NIE JEST spotkaniem towarzyskim. Jezeli z jakichs powodow - dowolnych - potrzebne jest zbudowanie takiej atmosfery spotkania, a nie zalatwienia sprawy - gospodarz gabinetu proponuje cos do wypicia.

    >To calkiem naturalne,
    > normalne. Omawiaja rozne sprawy i pija cos. A przeciez spotkanie pacjenta z lek
    > arzem, urzednika z petenten to takie spotkanie dwojga ludzi, ktorzy maja cos do
    > omowienia.

    Sorry, do znajomych, przyjaciolku etc tez wchodzisz z wlasnym kubkiem, popijajac od progu ?





    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milamala 19.06.19, 00:49
    tt-tka napisała:


    cyt "> Wizyta u lekarza czy w urzedzie NIE JEST spotkaniem towarzyskim"

    Nie chodzilo mi wylacznie o towarzyski charakter spotkan. W pracy wazne rozmowy, spotkania, konferencje, zebrania tez odbywaja sie przy kawie.

    cyt. "Jezeli z jaki
    > chs powodow - dowolnych - potrzebne jest zbudowanie takiej atmosfery spotkania,
    > a nie zalatwienia sprawy - gospodarz gabinetu proponuje cos do wypici
    > a. "

    Lekarz/ urzednik nie jest gospodarzem, oni pracuja u "gospodarza". Zatem jesli gospodarz wystawia gratisowe termosiki z napojami w poczekalniach to dlaczego nie mozna uznac tego jako poczestunek gospodarza.

    cyt. "> Sorry, do znajomych, przyjaciolku etc tez wchodzisz z wlasnym kubkiem, popijaja
    > c od progu ? "

    Jak ide do znajomych czy przyjaciol to zwykle dostaje cos do picia u nich, zbedne jest przynoszenie wlasnych.
    W placowkach korzystajac z "poczestunku" wlasciciela przychodzni, szpitala, urzedu itp, uzywa sie kubkow gospodarza a nie wlasnych.

  • tt-tka 19.06.19, 01:55
    milamala napisała:
    W pracy wazne rozmowy
    > , spotkania, konferencje, zebrania tez odbywaja sie przy kawie.
    >

    I tak chodzisz z ta kawa czy wypijasz ja tam, gdzie podano ?


    >
    > Lekarz/ urzednik nie jest gospodarzem, oni pracuja u "gospodarza". Zatem jesli
    > gospodarz wystawia gratisowe termosiki z napojami w poczekalniach to dlaczego n
    > ie mozna uznac tego jako poczestunek gospodarza.

    W poczekalni. Nie gdzie indziej.
    przy innych wizytach tez nosisz ze soba kubek z kawa po calym lokalu ?


    Ta dyskusja jest bezsensowna. Byc moze tam, gdzie zyjesz, jest to przyjete, ja jednak zyje tam, gdzie czyjegos stanowiska pracy nie nawiedza sie z piciem. Nie wnosi sie napoju tam, gdzie ktos pracuje, tylko wypija tam, gdzie zostal on podany czy jest do wziecia.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milamala 20.06.19, 13:46
    tt-tka napisała:

    cyt. "W poczekalni. Nie gdzie indziej.
    > przy innych wizytach tez nosisz ze soba kubek z kawa po calym lokalu ?"


    Jesli gospodarz czestuje goscia, to nie ogranicza mu swobody ruchow. Jesli ide z wizyta to tez nie musze siedziec na pupie caly czas, moga isc do innej czesci pomieszczenia, moge isc na balkon, albo do innego pomieszczenia. I wcale nie musze pozostawiac napoju na stolu.

    cyt. "Ta dyskusja jest bezsensowna. Byc moze tam, gdzie zyjesz, jest to przyjete, ja
    > jednak zyje tam, gdzie czyjegos stanowiska pracy [b]nie nawiedza sie z piciem"

    Ja wiem, masz racje. Ale to rodzi kolejne pytanie, dlaczego w Polsce nie mozna "poluzowac" w tak drobnej przeciez kwestii. Napoj dla zwykle zdenerwowanych, podekscytowanych klientow/pacjentow lagodzi obyczaje. Czlowiek czuje sie bardziej domowo w juz i tak czesto trudnej sytuacji. Taki obyczaj niczego nie niszczy (wbrew twoim obawom kubki z kawa czy herbata nie niszcze gremialnie zadnych cennych akt czy papierow) a moze poprawic komfort przyjmowania pacjentow/klientow.
    To taka uwaga byla na marginesie.
  • snajper55 19.06.19, 04:18
    milamala napisała:

    > Nie chodzilo mi wylacznie o towarzyski charakter spotkan. W pracy wazne rozmowy
    > , spotkania, konferencje, zebrania tez odbywaja sie przy kawie.

    Pacjent przyszedł na zebranie przy kawie czy do lekarza?

    > Lekarz/ urzednik nie jest gospodarzem, oni pracuja u "gospodarza". Zatem jesli
    > gospodarz wystawia gratisowe termosiki z napojami w poczekalniach to dlaczego n
    > ie mozna uznac tego jako poczestunek gospodarza.

    Można uznać. Ale to nie znaczy, że można ten poczęstunek konsumować w dowolnym miejscu. Czy jeśli gospodarz udostępni wykalaczki, to uprawnia cię to do grzebania w zębach przy stole?

    > Jak ide do znajomych czy przyjaciol to zwykle dostaje cos do picia u nich, zbed
    > ne jest przynoszenie wlasnych.
    > W placowkach korzystajac z "poczestunku" wlasciciela przychodzni, szpitala, urz
    > edu itp, uzywa sie kubkow gospodarza a nie wlasnych.

    Co nie znaczy, że z tymi kulkami można wchodzić do gabinetu lekarza. W Polsce zdecydowanie nie jest to właściwe zachowanie.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • minniemouse 19.06.19, 04:32
    snajper55 napisał:
    > Co nie znaczy, że z tymi kulkami można wchodzić do gabinetu lekarza. W Polsce z decydowanie nie jest to właściwe zachowanie. S.

    to zależy w jakim celu owe kulki maja być użyte - jeśli jako przekonywujący argument w śmiercionośnej broni, to znowuż zależy czy i jak bardzo lekarz sie pomylił. i mimo ze w Polsce (i nie tylko) nie jest to zachowanie właściwe, to czasem moze być zdecydowanie skuteczne.a w każdym razie pomocne.

    Minnie
  • katja.katja 19.06.19, 07:48
    Ani w żadnym cywilizowanym kraju.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 20.06.19, 13:52
    snajper55 napisał:

    cyt "> Pacjent przyszedł na zebranie przy kawie czy do lekarza?

    Na zebraniach obawia sie wazne kwestie. Pacjent przyszedl omowic wazne kwestie z lekarzem. Absolutnie zadna roznica w celu spotkania.

    cyt. > Można uznać. Ale to nie znaczy, że można ten poczęstunek konsumować w dowolnym
    > miejscu. Czy jeśli gospodarz udostępni wykalaczki, to uprawnia cię to do grzeba
    > nia w zębach przy stole

    Po pierwsze, skoncentrowalismy sie wylacznie na napojach a nie jedzeniu. Moze dlatego, ze z jedzeniem jest wiecej ceregieli a napoje to drobna sprawa, ktora nikomu nie przeszkadza a moze plynac pozytywnie.
    Po drugie mowa nie o tym ,ze trzeba pic napoj w dowolnym miejscu tylko mozna. Skoro mozna uznac, ze mozna to mozna.

    Wykalaczki to czynnosc higieniczna, jak mycie rak czy zebow. Nie robi sie nigdy tego na widoku, to zupelnie cos innego niz picie napojow, bo przeciez napojow chyba w toalecie czy lazience nie konsumujesz?

    cyt. "> Co nie znaczy, że z tymi kulkami można wchodzić do gabinetu lekarza. W Polsce z
    > decydowanie nie jest to właściwe zachowanie."

    Wiem ,ze w Polsce nie ma takiego zwyczaju, pytanie tylko czy nie byloby przyjemniej dla wszystkich taka drobnostke zmienic.
  • baba67 18.06.19, 11:53
    Mnie się wydaje że że to bardziej kwestia techniczna. Pacjent się jakoś tam rozbiera, ustawia do badania , ma w reku jakieś inne badania, torebkę(panie), słowem dzieje się. Do tego dodajmy jeszcze kubek z płynem w wypadku kawy-plamiącym. Naprawdę tego wszystkiego jest za dużo. Nie jest to sprawa jaśnie państwa doktorów, choć takich.jak z wątku Bene wynika, nie brakuje, tylko logistyki.Co innego wizyty typu sesja u psychologa, nigdy nie byłam ale myśłę że moga tam panować inne zasady.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • katja.katja 19.06.19, 07:45
    Nie ma to nic wspólnego, a w prywatnej służbie zdrowia lekarze na ogół są mili.
    Można te 15 minut wytrzymać bez ciągłego moczenia dzioba. Co to za moda w ogóle na wiecznie moczenie gęby, bez względu na okoliczności? Może jeszcze na pogrzeb z kawką, w końcu pogrzeb trwa nierzadko dłużej niż czekanie w poczekalni na lekarza, a ktoś może na pogrzeb też jechać z daleka i to będzie jedyna możliwość by napić się kawy z rana.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • engine8 17.06.19, 23:55
    NIE
  • minniemouse 18.06.19, 02:14
    Nie bardzo rozumiem w czym problem.
    Na ogol jednorazowe kubki maja także wieczka z małym otworem do picia wiec w razie jakby nawet kubek się przewrócił, to za wiele się nie wyleje.
    Poza tym ja nie bardzo sobie wyobrażam jak wyglądają gabinety polskich lekarzy, bo np u mnie lekarz ma gabinet z komputerem, papierami itd w którym po prostu załatwia sprawy papierkowe ale w nim pacjentów NIE przyjmuje, tam wiec mu nic nie wyleje.
    A my pacjenci wychodzimy do pomieszczeń w którym jest szafka z kontuarem i małym zlewozmywakiem, łóżko do badania i ze dwa trzy krzesła oraz stołek na kolkach dla lekarza.
    O, jeszcze nad zlewem są pozawieszane szafki na różne medyczne utensylia. na ścianie pojemniki z magazynami do poczytania.
    Wiec jeśli nawet przyszłabym ze szklanym kubkiem kawy, to jest go gdzie postawić, absolutnie nie przeszkadza to lekarzowi, on zresztą przychodzi ze swoim laptopem który trzyma na kolanach a potem stawia go z drugiej strony kontuaru - miejsca jest aż nadto dosyć.
    Ale nawet gdyby w polskich gabinetach nie byłoby ani milimetra na kubek pacjenta no to po prostu zostawiłabym go w poczekalni i tyle.
    Chociaż, moze, gdyby był to kubek plastykowy/papierowy z wieczkiem to wzięłabym serwetkę i postawiłabym go na podłodze obok mojego krzesła a z powrotem zabrała. i tez tyle.

    Minnie
  • katja.katja 18.06.19, 07:48
    Naprawdę trzeba wiecznie moczyć gębę? Pół godziny bez herbaty czy kawki to taki dramat?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • minniemouse 18.06.19, 23:26
    Czasami człowiek leci do lekarza w czasie przerwy w pracy. wtedy ma własnie okazje aby wypić kawę, zjeść lunch itd.
    No, kanapka zdecydowanie smrodzić w gabinecie nie wypada, ale kawę w kubku z przykrywka mozna wypić, lub, jeśli kawę oferują w gabinecie, mozna takowa przyjąć. i to moze być pierwsza kawa jaka wypijamy od śniadania...

    Minnie
  • heniek.8 19.06.19, 00:24
    pewnie macie tam w Kanadzie takie luksusy
    ale w Polsce niestety do lekarza idzie się na wizytę ok. 15 minut i "następny proszę"

    tak że jakieś popijanie z kubka z przykrywką to nie jest dobry pomysł jeżeli ten system ma być sprawny, a i tak nie jest
  • minniemouse 19.06.19, 01:37
    heniek.8 napisał:
    pewnie macie tam w Kanadzie takie luksusy ale w Polsce niestety do lekarza idzie się na wizytę ok. 15 minut i "następny proszę"

    nie Heniu to nie tak, tutaj lekarze maja gabinety wielopokojowe do których sekretarka zaprasza pacjenta by poczekał na na lekarza. tam się siedzi samemu i czeka (i czyta lub krzyżówki rozwiązuje, lub siedzi na telefonie, z wyłączonym brzęczkiem), aha a wcześniej się czekało w ogólnej recepcji.
    i tak łącznie czekać, zanim lekarz się zjawi, np w sezonie grypy mozna i 45 min a nawet godzinę. spokojnie da się i kawkę wychylić i biszkopcika zjeść smile

    Minnie
  • heniek.8 19.06.19, 01:47
    rozumiem, że te kawki i biszkopciki są w ramach usług medycznych?
    z poczekalni przechodzicie z tym do gabinetu?

    niestety tutaj możemy sobie o tym pomarzyć
    ostatnio jak mi odpadła noga to przyczepili mi jakiś kij od szczotki i wyglądam jak pirat. protezę zamówili ponoć w Kanadzie, w 2028 ponoć będzie
  • minniemouse 19.06.19, 02:09
    A już wiem w czym nieporozumienie - na czas wizyty kubek z kawka natychmiast zostaje odstawiony na kontuar, biszkopcik schowany do torebki. nie popijamy kawki ani nie pogryzamy biszkopcika. teraz dobrze? smile

    W sumie tu chodziło głownie o to co zrobić z kubkiem na czas wizyty - tak?...

    Minnie
  • minniemouse 19.06.19, 02:15
    ps - o matko, ty o tej nodze tak serio?? jeśli tak to serdecznie współczuję. a ile taka proteza kosztuje?
    pps - u nas u lekarza nie częstują kawka. ale mozna przyjść ze swoja w takim własnie kubku na wynos lub takim do samochodu. ja akurat kawę pijam tylko z rana wiec przychodzę z butelka wody, a te chowam po prostu do mojej przepastnej torebki. lub stawiam na krześle obok.
  • katja.katja 19.06.19, 07:38
    A nie możesz tej kawy wypić w domu jak człowiek, ostatecznie w samochodzie tylko łazić z nią wszędzie?
    Bez sensu. A co jeżeli od razu zostaniesz wywołana do lekarza? By nie wystygła będziesz popijać w trakcie np. badania ginekologicznego?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • katja.katja 19.06.19, 07:36
    A co dzieją się z okruchami z biszkopcika? I do lekarza z brudnymi zębami, z cząstkami ciastka między zębami? Nie, szanujmy się nawzajem. Ktoś po Tobie będzie musiał sprzątać Twoje okruchy i resztki z kawy.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • heniek.8 19.06.19, 08:38
    minniemouse napisała:

    > W sumie tu chodziło głownie o to co zrobić z kubkiem na czas wizyty - tak?...

    no tak, wchodzisz na 15 minut to chyba wypadałoby (i w twoim interesie, i dla dobra systemu, i z szacunku do lekarza ) dać 100% zaangażowania w wizytę, a nie wejść z kawą, biszkopcikiem czy jeszcze telefonem na którym czytasz sobie forum s-v
  • milamala 20.06.19, 13:57
    heniek.8 napisał:

    cyt. > no tak, wchodzisz na 15 minut to chyba wypadałoby (i w twoim interesie, i dla d
    > obra systemu, i z szacunku do lekarza ) dać 100% zaangażowania w wizytę, a nie
    > wejść z kawą, biszkopcikiem czy jeszcze telefonem na którym czytasz sobie foru
    > m s-v"


    Mowa o dluzszych wizytach nie parominutowych u lekarza rodzinnego. Pare minut to rzeczywiscie bez sensu. Ale jak sie juz robi powazniejsza wizyta w sensie dluzsza to moze sie czlowiekowi zachciec pic. I jak juz mowa o skupieniu to lepiej sie skupic wtedy gdy czlowiekowi nie doskwiera potrzeba picia.
  • katja.katja 20.06.19, 14:41
    Dłuższa wizyta ile trwa? Pół godziny? Naprawdę nie można wytrzymać 30 minut bez moczenia gęby?
    Znowu powtarzam - pogrzeb zwykle trwa około godziny, czy wtedy też można pić bo wszak nieboszczykowi i tak wszystko jedno, a żałobnikom może wyschnąć gardło. W dodatku część kaplic jest nieogrzewana, pogrzeb zimą to tragedia (przeżyłam), więc kubek z gorącym napojem tym bardziej byłby wskazany niż w ciepłym gabinecie, prawda? I biszkopcik też nie zawadzi, wszak w kościele mogą być cukrzycy albo osoby mające za sobą długą trasę.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 20.06.19, 15:23
    Cukrzycy maja zawsze cos slodkiego na zab niezaleznie w jakich okolicznosciach sie znajduja i ich sprawa nie podlega w ogole dyskusji.
    Mozna wytrzymac nawet tydzien tylko po co.
  • katja.katja 20.06.19, 16:31
    Czyli na pogrzebie w kaplicy piłabyś kawę?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 20.06.19, 16:33
    katja.katja napisała:

    > Czyli na pogrzebie w kaplicy piłabyś kawę?

    Jak przystalo na dobrze wychowana poczekalabym i upilabym sie wodka na stypie.
  • snajper55 20.06.19, 17:54
    katja.katja napisała:

    > Czyli na pogrzebie w kaplicy piłabyś kawę?

    To zależy czyj byłby to pogrzeb. Jeśli seryjnego mordercy - to nie widzę problemu.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • medokel 18.07.19, 21:46
    minniemouse napisała:

    > nie Heniu to nie tak, tutaj lekarze maja gabinety wielopokojowe do których sekr

    > i tak łącznie czekać, zanim lekarz się zjawi, np w sezonie grypy mozna i 45 mi
    > n a nawet godzinę. spokojnie da się i kawkę wychylić i biszkopcika zjeść smile
    >
    > Minnie

    Co Ty mówisz Minnie?!
    Czekacie na jakiś fotelach 45 minut a nawet godzinę, aby wejść do lekarza?!

    Matko!
    A Polacy narzekają na swoją Opiekę Medyczną!
    Od zawsze powtarzam: Jedźcie Polacy do U.K. do USA, a poznacie gorzki smak zachodniej opieki zdrowotnej na Zachodzie oraz słodki smak polskiej opieki zdrowotnej w Polsce. Teraz dołącza Kanada - godzina w przychodni oczekiwania na wizytę u lekarza podczas zamówionej wizyty na określoną godzinę.
    W Polsce niepojęte.

    U mnie w przychodni nie ma foteli, automatów z kawą.
    Pod moim gabinetem nikt nie czeka - częściej puka:
    - Ja jestem wcześniej. Czy już mogę?
    Ostatni rekord:
    Pacjent zarejestrowany 1,5 godziny później zapukał:
    - Bo zobaczyłam, że nikogo nie ma, a przechodziłem.
    Został przyjęty. Było "okienko".
    Następny pacjent został przyjęty może 10 minut po swoim wyznaczonym czasie.
    Czas na pacjenta - 15 min. Wyznaczona norma, więc gdzie tu czas na jakieś picie kawy?

    Gdzie tu czas na picie kawy przez pacjentów?
    Skoro wchodzą jeden za drugim w rytmie wojskowym.
    Rozbierają się. Ubierają się.
    Pokazują papiery, np.: pisma od konsultantów specjalistów. A jak się nudzą, to mierzą sobie ciśnienie tętnicze.
    U mnie w gabinecie nie ma czasu na picie kawy.
  • katja.katja 19.06.19, 07:34
    Pracujecie tam w kamieniołomach, że nie możecie w pracy wypić kawy lub innego napoju? A podobno tak dobrze jest w Kanadzie.
    I jeszcze jedno. W Polsce mamy takie luksusy moja Pani, że na wizytę lekarską można wziąć zwolnienie z pracy. Nie trzeba w pędzie i stresie lecieć na wizytę, nerwowo patrząc na zegarek i parząc się kawą w pośpiechu.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 20.06.19, 14:01
    Wlasnie wchodzac do gabinetu z kawa nie musisz pic jej w pospiechu zeby zdarzyc przed wezwaniem. Koniecznosc skonczenia goracego napoju jeszcze przed wezwaniem kreauje problem ewentualnego poparzenia sie. Majac mozliwosc wejscia z kawa robisz o niespiesznie, zgodnie z twoimi potrzebami. A lekarz skupiony jest na tym co ma ci do przekazania / albo ty jemu, a nie ogladaniu co pacjent ma w kubku i dlaczego w ogole ten kubek ma.
    Jesli cos jest gdzies przyjete, to przestaje byc zauwazalne i problematyczne.
  • bene_gesserit 20.06.19, 14:05
    Proponuję: przyjmij, nie zauważaj i nie wrzucaj na forum jako rzekomego przecież problemu.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • milamala 20.06.19, 15:26
    bene_gesserit napisała:

    > Proponuję: przyjmij, nie zauważaj i nie wrzucaj na forum jako rzekomego przecie
    > ż problemu.

    Proponuje zajmij sie swoimi wielkimi, powaznymi problemami, ze ktos kogo o usmiech poprosil i odczep sie od moich watkow skoro ci sie nie odpowiadaja. Nie ma zadnego obowiazku wypowiadania sie w watkach, ktore ci nie pasuja. Wiesz o tym.
  • ola5488 20.06.19, 17:42
    bene_gesserit napisała:

    > Proponuję: przyjmij, nie zauważaj i nie wrzucaj na forum jako rzekomego przecie
    > ż problemu.
    >

    Najlepsza rada! big_grin
  • milamala 20.06.19, 18:05
    ola5488 napisała:

    > Najlepsza rada! big_grin

    Wrecz szczyt gieniuszu, zwlaszcza od osoby, ktora wrzuca na forum powazny problem panci oburzonej bo ja pacjent o usmiech poprosil.
  • minniemouse 20.06.19, 23:24
    katja.katja napisała:
    Pracujecie tam w kamieniołomach, że nie możecie w pracy wypić kawy lub innego napoju? A podobno tak dobrze jest w Kanadzie.
    > I jeszcze jedno. W Polsce mamy takie luksusy moja Pani, że na wizytę lekarską można wziąć zwolnienie z pracy.


    W Kanadzie dlatego jest dobrze ze tu się rzeczywiście pracuje a nie co rusz bierze przerwę na papieroska i kawkę w pracy i bierze zwolnienia aby iść o lekarza.
    Prace sie ceni, i na wizyty idzie się jak ma się wolny dzień lub w godzinie lunchu.

    Minnie
  • minniemouse 20.06.19, 23:26
    ps - lub po pracy, jeśli kończysz prace po 16-17-tej a twój lekarz przyjmuje w jakiś dzień lub dwa po południu do wieczora.
  • medokel 18.07.19, 20:46
    minniemouse napisała:

    > Czasami człowiek leci do lekarza w czasie przerwy w pracy. wtedy ma własnie oka
    > zje aby wypić kawę, zjeść lunch itd.
    i to moze być pierwsza kawa jaka wypijamy od śniadania...
    >
    > Minnie

    I to może być pierwsza kawa wypita PO wizycie u lekarza, a nie w czasie jej trwania.
    Chyba, ze do lekarze przychodzisz, aby pić kawę zamiast rozwiązać swój problem zdrowotny w sprawnym tempie.
  • firlefanz 18.06.19, 22:45
    nie, nie wypada.
  • kora3 21.06.19, 09:02
    Hmmm w tytule mowa o jedzeniu, w poście o piciu...
    Skupię się na piciu. Otóż wg mnie - zależy. Jeśli np. w urzędzie będac kupi sobie ptetent tę kawę i ma wejśc założmy do ewidencji oddac wniosek o DO, to wg mnie nic się nie stanie, gdy wejdzie z tą kawą, postawi na moment na ladzie przy okienku, gdzie i tak moze być tylko 1 osoba, podpisze co trzeba , zabierze kubek i wyjdzie.
    Jesli natomiast ma coś załatwiać rozmawiając z urzędnikiem, to powinien kawę sobie wchodząc doi - odpuścić.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 21.06.19, 09:46
    kora3 napisała:

    > Hmmm w tytule mowa o jedzeniu, w poście o piciu…

    Chodzi o picie. W poscie nastapila pomylka.

    cyt. > Jesli natomiast ma coś załatwiać rozmawiając z urzędnikiem, to powinien kawę so
    > bie wchodząc doi - odpuścić.

    Abstrahujac od tego, ze w Polsce nie jest przyjete ladowanie sie z napojem do urzednika czy lekarza. Ale zalozmy, ze by bylo. Dlatego na rozmowe z urzednikiem wg ciebie lepiej sobie kawe odpuscic?
  • kora3 21.06.19, 10:06
    Ok, nie ma sprawy - ws. pomyłki

    Co do reszty - nie tylko na rozmowe z urzędnikiem, a ze tak ujmę, z kimkolwiek. Załatwiając sprawę "sekundową" przy okienku mozna miec z sobą, postawić, ale nie pić. Natomiasat wchodzac już gdzieś na rozmowę - no co z tym robić? Postawić na czyimś biurku? No nie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 21.06.19, 13:48
    Ale jakbys przyszla z jakimis papierami to postawilabys je na biurku z twojej strony. Jak ktos przyjmuje bezposrednio klientow/pacjentow to jego biurko jest dostosowane do tej czynnosci, jest odpowiednio duze, tak aby bylo miejsce rowniez dla klienta/pacjenta. To nie jest "cudze"biurko. Klient moze przyjsc z jakimis dokumentami czy z czymkolwiek co ma znaczenie w rozmowie o musi to gdzies polozyc. Po drugiej stronie biurka jest miejsce siedzace dla klienta wiec, rowniez kawalek biurka jest zarezerwowane dla niego.
  • milamala 21.06.19, 13:49
    Zreszta nic nie stoi na przeszkodzie zeby zapytac czy mozna sobie na biurku polozyc.
  • minniemouse 22.06.19, 02:22
    I usłyszysz "nie mozna". i co wtedy?

    Minnie
  • milamala 22.06.19, 12:10
    minniemouse napisała:

    > I usłyszysz "nie mozna". i co wtedy?

    To postawi na ziemi. Zreszta jak uslyszy, ze nie mozna, to oznacza, ze pan/i doktor to gbur bez cienia empatii i lepiej zmienic lekarza.
  • medokel 18.07.19, 20:50
    milamala napisała:


    > Zreszta jak uslyszy, ze nie mozna, to oznacza, ze pan/i do
    > ktor to gbur bez cienia empatii i lepiej zmienic lekarza.

    Lepiej zmienić lekarza.
    Lekarz odetchnie z ulgą.

    Lepiej zmienić lekarza zanim lekarz wymówi świadczenie swoich usług.
    W polskim prawie jest to możliwe i bardzo łatwe.
  • tt-tka 18.07.19, 23:29


    milamala napisała:

    > > Zreszta jak uslyszy, ze nie mozna, to oznacza, ze pan/i do
    > > ktor to gbur bez cienia empatii i lepiej zmienic lekarza.

    Gburem jest ktos, kto do gabinetu "laduje sie" w dodatku z "kawka lub herbatka". Czlowiek z odrobina kindersztuby wchodzi.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 22.06.19, 10:23
    Milamalu, Ty masz swoje zdanie, ja swoje. To gospodarz może zaproponować coś do picia klientowi/petentowi - także przy swoim biurku, klient/petent nie powinien tam kłaść/stawiac niczego niezwiązanego bezpośrednio z "wizytą".

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 22.06.19, 12:20
    kora3 napisała:

    cyt. "To gospodarz może zaproponować coś do
    > picia klientowi/petentowi - także przy swoim biurku, klient/petent nie powinie
    > n tam kłaść/stawiac niczego niezwiązanego bezpośrednio z "wizytą".

    Ja szanuje twoje zdanie, wiem przeciez jak jest w Polsce, jakimi prawami rzadza sie wizyty u lekarzy czy urzednikow.
    Probuje jedynie sklonic forumowiczow do "opuszczenia strefy komfortu" i zastanowienia sie czy to w rzeczywistosci ma sens.
    Gospodarzem jest nie lekarz czy urzednik tylko instytucja, ktora w/w po prostu zatrudnia. Lekarze i urzednicy nie sa gospodarzami, oni sa pracownikami podleglymi "gospodarzowi". Gospodarz proponuje cos do picia poprzez pozostawianie termosikow z gratisowymi napojami. Pacjent/petent ma sie jedynie odwazyc i wypic napoj. Niekoniecznie tam gdzie stoi. Jak przyjmujemy gosci to tez nie nakazujemy im pic napojow siedzac karnie na pupie w miejscu podania im napoju, moga sobie chodzic z tym napojem gdzie chca. Przynajmniej tego wymaga od gospodarza uprzejmosc.
  • milamala 22.06.19, 12:23
    Co ciekawe, w przychodniach lekarza rodzinnego nie ma zadnych napojow. Wiec nikt nie wchodzi z napojami. Dlaczego? Bo czas oczekiwania na wizyte jest bardzo krotki, a same wizyty zazwyczaj tez sa parominutowe. Nie ma mozliwosci i potrzeby zeby ktos koniecznie potrzebowal picia. Wtedy gospodarz nie serwuje napojow, dajac sygnal: sorry, u nas nie jest to wskazane i potrzebne.
  • kora3 23.06.19, 07:25
    Milamalu - zachcieć pić moze się wszędzie i niekoniecznie po długim czasie oczekiwania, a napój mozna sobie kupić także poza miejscem, gdzie je sprzedają np. z automatu.
    I to jest zupełnie normalne, tylko, ze moim zdaniem nie wypada z tym napojem iśc na rozmowę - co innego - wg mnie smile - załatwić jakąś sprawę na szybko i bez wdawania sie w rozmowę, jak wspomniany wniosek o DO.
    I nie chodzi o żadną karnośc czy jak sugerujesz jakieś polskie zwyczaje, a o zasadę wzajemności.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 23.06.19, 15:41
    kora3 napisała:

    > I nie chodzi o żadną karnośc czy jak sugerujesz jakieś polskie zwyczaje, a o za
    > sadę wzajemności.

    Chodzi o polskie zwyczaje, albo brak zwyczaju wchodzenia z napojem do gabinetu. Oczywiscie, ze chodzi o zasade wzajemnosci, lekarz czy urzednik tez moze popijac napoj w trakcie rozmowy z klientem. Napoj nijak nie wplywa na tresc rozmowy, na wzajemny szacunek, jak juz co to ulatwia, bo jak czlowiekowi sie zachce pic, to sie napije a nie skupia sie na tym, zeby wizyta juz sie skonczyla i gdzie tu szybko cos kupic do picia.
  • kora3 23.06.19, 16:41
    Wiesz, sądziłam, ze mówimy o konkretnej sytuacji - gdy chodzi o jakiś napój w jednorazowym kubku, czy otwartej puszce. Jesli mówimy o napoju w butelce, którą można zakręcić i schowac np. do torebki i mieć przy sobie, to wg mnie wyglada to inaczej. Na ile taka osoba moze się powstrzymać od picia, to moze, a jak nie moze to zawsze smile moze zapytać "Pozwoli pani, że się napiję, jestem bardzo spragniony" - wyjąć flaszkę, pociagnąć łyk, czy trzy zakrecić i schować.
    Nie sądze, by usłyszała taka osoba od kogokolwiek - nie, nie pozwolę. Teraz w okresie wielkich już upałów w Pl, w tutejszym UM wręcz się interesantom PROPONUJE wodę z dystrybutora, bezpłatnie oczywiscie. Żadna to dla urzędnika atrakcja, że mu ktoś w pokoju zemdleje z pragnienia.
    Czy mnie by przeszkadzało, gdyby ktoś do mnie przyszedł z takim napojem? No nie, bo z reguły gdy ktoś przychodzi z jakąś sprawą wymagająca omówienia to przechodzi się z nium do osobnego pokoju, gdzie jest duzo wolnej przestrzeni i niechby sobie tam nawet postawił na stole 5 litrową flachęsmile inna sprawa, ze jak sprawa dłuższa, to proponuje się coś do picia - kawę, herbatę, wodę, sok...
    Gdyby natomiast taka osoba chciała to postawić u mnie na biurku, to no niecjhętnie bym się zgodziła, z technicznych przyczyn - nie ma na nim wiele miejsca, a wylanie się takiego płynu np. na lapek mogłoby sie skończyć "zgonem" tegoż sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • galadriella 22.06.19, 06:51
    Według mnie problem jest wydumany.

    A jeśli pacjent nosi ze sobą sporą butelkę wody typu fitness to co? Niektóre mają 500ml i więcej i nie mieszczą się do plecaka/torebki, ludzie noszą je w rękach, popijając co jakiś czas - zwłaszcza w upały. Ma ją zostawić przed gabinetem żeby broń Boże nic nie postawić na biurku?

    Lekarze są przyzwyczajeni do wszystkiego co "wchodzi" do gabinetu z pacjentem - małżonka, babci i czwórki dzieci (autentyczne!), bagażu, wózka dziecięcego/inwalidzkiego, kul/lasek, stosu dokumentacji medycznej, wielkiej siaty z wszystkimi zażywanymi lekami itp. Zazwyczaj róg biurka przy krześle pacjenta jest pusty - albo zostaje udostępniony jednym ruchem.
  • milamala 22.06.19, 12:08
    Dokladnie galadriella, masz calkowita racje. Dlatego tak dopytuje, czemu ktos ma opory postawic napoj po drugiej stronie biurka lekarza, ktore przeciez jest zazwyczaj bardzo duze, wrecz dostosowane do przyjmowania przeroznych rzeczy z ktorymi pojawia sie pacjent.
    Przychodzenie z osoba towarzyszaca w Nl jest nie tylko dopuszczalne ale wrecz wskazane, pacjenci w powazniejszych przypadkach sa namawiania aby pojawili sie z kims, kto moglby ich wspierac. Dlatego malzonek, babcia i czworka dzieci to nie nowosc, choc na pewno zabawne jak taka cala zgraja wparuje do gabinetu.
  • mim_maior 23.06.19, 09:13
    Czemu by też, dla ocieplenia atmosfery i wyjścia ze strefy komfortu (obowiązkowo!) nie przyjść z koszyczkiem i kocem piknikowym? Tu niech lekarz zbada babci biodro, a my w tym czasie opchniemy kanapeczki, kaczkę na zimno, faszerowaną paprykę i jogurt owocowy w słoiczkach. Będzie wesoło, rodzinnie, na luzie, a może i pan doktor głodny, to też będzie mógł sobie coś skubnąć.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • milamala 23.06.19, 15:43
    mim_maior napisała:

    > Czemu by też, dla ocieplenia atmosfery i wyjścia ze strefy komfortu (obowiązkow
    > o!)

    To juz nie moj problem czy obowiazkowo. To twoja nadinterpretacja. Nie mam na nic wplywu.

    cyt. nie przyjść z koszyczkiem i kocem piknikowym? Tu niech lekarz zbada babci b
    > iodro, a my w tym czasie opchniemy

    Mowa o piciu i wylacznie o piciu, tytul jest pomylkowy.
  • 10iwonka10 23.06.19, 13:26
    Mnie sie wydaje ze pewne zwyczaje zmieniaja sie z czasem.Nie da sie ich zatrzymac w miejscu. To troche tak jak przy porodach. Kiedys maz/partner nie mial wstepu a teraz asystuje przy porodzie. Tak samo wejscie z napojem do lekarza. Tak sie zastranawiam gdybym weszla z napojem do lekarza tutaj w Anglii to nie sadze zeby on wogole zwrocil na to uwage.
  • milamala 23.06.19, 15:46
    10iwonka10 napisała:

    cyt. > Tak s
    > ie zastranawiam gdybym weszla z napojem do lekarza tutaj w Anglii to nie sadze
    > zeby on wogole zwrocil na to uwage.

    Dokladnie tak, po prostu nie zwraca sie na to uwagi jak juz cos jest po prostu normalne. Byc moze jeszcze pare lat, a wszystkie tutaj osoby, ktore nie wyobrazaja sobie, ze tak moze byc, nie beda mogly sobie wyobrazic jak to bylo kiedys kiedy nie moznabylo.
    Ja tez nigdy nie zwracalam uwagi na to, dopiero pod wplywem dyskusji ostatnio na wizycie zwrocilam uwage, ze zaproponowano mi skapo tylko wode, bez herbatki.
  • 10iwonka10 23.06.19, 16:39
    A ja dosc dawno bylam tutaj u lekarki w Anglii I juz jak mialam wychodzic to cos zaczela mowic ze wlasnie czeka na herbate ktorz ktos z recepcji ma jej przyniesc. Wiec ewidentnie miala zamiar ja pic jak natepna oosba przyjdzie. Natomiast nikt tutaj nie proponuje nic do picia pacjentom….mam na mysli w zwyklych osrodkach zdrowia gdzie wszystko jest szybko, szybko.
  • memphis90 03.07.19, 16:09
    >stronie biurka lekarza, ktore przeciez jest zazwyczaj >bardzo duze
    Zazwyczaj nie jest ani "bardzo", ani "duże", a przynajmniej nie jest takie w typowym gabinecie w Polsce. Jego róg może być wolny, ale nie jest z założenia przeznaczony do tego, żeby na nim rozkładać bufet i robić sobie piknik, tylko ew. rozłożyć dokumentację medyczną. Oczywiście, można być wyjątkowo spragnionym, można mieć wyjątkową chorobliwą suchość w ustach, ale zazwyczaj dorosła osoba wytrzyma bez popijania z butelki przez te 5-10 minut, podczas których trwa badanie.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • katja.katja 03.07.19, 16:18
    Zgadzam się.
    Przeciętny człowiek wytrzyma bez moczenia dzioba non stop nawet i godzinę, a co dopiero 10-20 minut czy ile tam trwa wizyta.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 04.07.19, 17:58
    Nonieno, ja akurat uważam, że byłoby zabawnie np. zamówic sobie pizzę do gabinetu akurat w czasie wizyty - można przecież poczęstować wygłodzonego i przepracowanego lekarza przy okazji. Hawajska z tuńczykiem, ulica Taka, to jest szpital, drugie piętro, gabinet nr 28, możliwie na 14:20. No bo skoro musi bo się udusi pić kawę i herbatę, to czemu nie pójść dalej, nie tylko pić trzeba.


    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • memphis90 03.07.19, 16:03
    Wcześniej takie lekarskie biureczko zostało ocharkane przez dziecko z kaszlem, biegunką, ktoś z cieknącym nosem wytarl go wierzchem dłoni, a potem tą ręką dotykał stołu, klamki, leżanki. Ale ok, jeśli o mnie chodzi możesz tam w każdej chwili położyć kanapkę czy napój. Smacznego.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • milamala 08.07.19, 00:53
    memphis90 napisała:

    > Wcześniej takie lekarskie biureczko zostało ocharkane przez dziecko z kaszlem,
    > biegunką, ktoś z cieknącym nosem wytarl go wierzchem dłoni, a potem tą ręką dot
    > ykał stołu, klamki, leżanki. Ale ok, jeśli o mnie chodzi możesz tam w każdej ch
    > wili położyć kanapkę czy napój.

    Przeciez napoj jest w kubku i nie dotyka bezposrednio powierzechni. Pijac go nie uzywasz przeciez paluszkow.

  • bene_gesserit 08.07.19, 18:38
    ...co nie zmienia faktu, że istotnie i w przychodniach i w szpitalach jest mnóstwo niebezpiecznego mikro-życia. Tak samo jak w toaletach - niby napój w kubku i nie dotyka bezpośrednio niczego, ale jakoś nikt tam się nie udaje z piciem.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • galadriella 09.07.19, 07:11
    bene_gesserit napisała:

    > ...co nie zmienia faktu, że istotnie i w przychodniach i w szpitalach jest mnós
    > two niebezpiecznego mikro-życia. Tak samo jak w toaletach - niby napój w kubku
    > i nie dotyka bezpośrednio niczego, ale jakoś nikt tam się nie udaje z piciem.
    >

    Mikro życia jest pełno wszędzie - a w każdej przestrzeni publicznej może ono być niekompatybilne z Twoim własnym. Wliczając nie tylko gabinety lekarskie, ale także poczekalnie przed tymi gabinetami. I oczywiście stoliki w każdym przybytku gastronomicznym, blaty w każdym firmowym pokoju śniadaniowym itd itp...
    A nawet zaryzykuję twierdzenie że gabinety lekarskie są sprzątane i czyszczone gruntowniej niż inne przestrzenie ogólnodostępne, także poczekalnie oraz te z założenia służące do spożywania.

    Ale jeśli czyjaś paranoja pozwala im pić cokolwiek wyłącznie przy własnym (niewątpliwie sterylnym) stole to ja nie mam więcej pytań.

    Tylko co to ma do s-v i pytania czy WYPADA wnieść napój do gabinetu skoro już się go trzyma w ręku i zostaje się wezwanym?
  • bene_gesserit 09.07.19, 21:26
    Czytałam gdzieś badania o tym właśnie - że tam, gdzie jest nagromadzenie ludzi chorych - czyli właśnie tam, gdzie się ich leczy - jest najwięcej wirusów, bakterii i pasożytów. Mimo specyficznego sposobu czyszczenia.

    Jak to się ma do tematu? Jak każde lekkie OT się ma.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • galadriella 10.07.19, 10:14
    bene_gesserit napisała:

    > Czytałam gdzieś badania o tym właśnie - że tam, gdzie jest nagromadzenie ludzi
    > chorych - czyli właśnie tam, gdzie się ich leczy - jest najwięcej wirusów, bakt
    > erii i pasożytów. Mimo specyficznego sposobu czyszczenia.
    >
    A możesz przytoczyć?
    Spędzam swoje życie zawodowe w szpitalu, chętnie się dokształcę co mi grozi...

    Ja czytałam, że poręcze w komunikacji, wózki sklepowe, klawiatury komputerów i nawet nasze telefony są najbardziej zasiedlonymi powierzchniami (oraz oczywiście wilgotne środowiska kuchenne z gąbkami do naczyń i ścierkami na czele). Wszystko to wynika z brytyjskich badań sprzed kilku lat gdzie deska klozetowa w publicznej toalecie wcale nie była na początku listy.
    www.vice.com/pl/article/535dg3/wszyscy-powinni-siadac-w-publicznych-toaletach
    Nigdzie nie widziałam wyróżniania "miejsc gdzie ludzi się leczy" jako bardziej zasiedlonych przez mikro życie - serio, zalinkuj proszę.
  • katja.katja 10.07.19, 13:34
    Zazwyczaj z klawiatury komputera korzystasz tylko Ty, tak samo z telefonu.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • galadriella 11.07.19, 16:59
    katja.katja napisała:

    > Zazwyczaj z klawiatury komputera korzystasz tylko Ty,

    "Nie łazienka, nie kuchnia, ale klawisze, w które stukasz każdego dnia, mogą zagrażać twojemu zdrowiu. Czasami mieszka na nich więcej bakterii niż na desce toaletowej"
    Więcej: wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,137474,23317299,klawiatura-komputera-bywa-brudniejsza-od-deski-klozetowej.html

    > tak samo z telefonu.

    "Okazało się, że smartfony, z których korzystamy na co dzień, mają na swojej powierzchni więcej bakterii niż... sedes:
    Więcej: zdrowie.radiozet.pl/Psychologia/Stres-i-relaks/Co-zyje-na-naszych-telefonach-Sprawdz-ktora-czesc-telefonu-jest-najbrudniejsza
  • katja.katja 11.07.19, 17:20
    Ale to tylko moje bakterie i grzyby, a nie cudze.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 10iwonka10 11.07.19, 17:52
    Moga byc cudze jak ktos siedzial w pracy przy twoim komputerzesmile
    Ale gdyby te wszystkie bakterie byly takie grozne to widzac na ulicy co druga osobe z telefonem przy uchu ….I tysiace ludzi pracujach na komputerze ….zaczelibysmy padac jak muchy.

    Natomiast z racji samego rachunku prawdopodobienstwa do lekarza ida ludzie chorzy wiec jest I wieksze prawdopodobienstwo wiekszego zageszczenia roznych wirusow czy bakterii.
  • katja.katja 12.07.19, 10:18
    Ja mam własny laptop, który noszę do pracy, jak wszyscy z zarządu.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 15.07.19, 15:16
    10iwonka10 napisała:

    cyt. > Natomiast z racji samego rachunku prawdopodobienstwa do lekarza ida ludzie chor
    > zy wiec jest I wieksze prawdopodobienstwo wiekszego zageszczenia roznych wiruso
    > w czy bakterii.

    Nie znam sie na rachunku prawdopodobienstwa ale badadnia wskazuja jednoznacznie, ze klawiatury komputerow i telefonow sa duzo bardziej zanieczyszczone niz toalety. Glownie ze wzgledu na to, ze toalete sie zwykle sprzata regularnie a klawiatury bardzo rzadko. Droga dedkcji mozna wnioskowac, ze przychodnie wcale nie celuja w ilosci bakterii i wirysow w porownaniu z takimi klawiaturami. Bo sa regularnie i porzadnie sprzatane.
  • 10iwonka10 15.07.19, 15:24
    Na pewno sa sprzatane natomiast w ciagu dnia jesli poczekalnia jest pelna ludzi to kazda z tych osob przychodzi z jakas dolegliwoscia ( grypa,angina, choroby skorne…..I 100 innych) a wiec kazdy rozsiewa jakies bakterie/wirusy. Podobnie w zatloczonym autobusie gdy panuje epidemia grypy- kazdy kicha, smarka.

    Tak naprawde szybciej sie mozna czyms zarazic w poczekalni czy w szpitalu niz uzywajac telefonu czy klawiatury.

    Natomiast nie sadze aby to mialo jakis negatywny wplyw w trakcie wizyty na picie kawy,herbaty czy wody….

    Nawiazujac do glownego pytania- Picie goracej kawy czy herbaty czy wody ….
  • bene_gesserit 15.07.19, 19:13
    W przychodniach są kubki jednorazowe - niby przystosowane do gorących napojów, ale bez uszek. Obserwowałam, jak niektórzy sobie z niesieniem gorącego kubka radzi - chwyta palcami za krawędź, tak od góry, rozczapierzoną dłonią. Czyli dotyka brudnymi palcami tego miejsca, które potem prawdopodobnie weźmie do ust.

    Naprawdę nie rozumiem konieczności picia przed/po/w trakcie wizyty. Owszem, są choroby które powodują pragnienie, ale chorzy na nie zazwyczaj noszą ze sobą bidoniki.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • milamala 15.07.19, 20:53
    bene_gesserit napisała:

    > Naprawdę nie rozumiem konieczności picia przed/po/w trakcie wizyty.

    Nie mowie o koniecznosci, bo przeciez to nie obowiazek.
    Raczej chodzi mi o to, ze przy herbatce latwiej sie rozmawia, zwlaszcza na tematy trudne.
    Oczwiscie nie mam na mysli wizyt u lekarza "szybkiego" kontaktu, tylko raczej bardziej specjalistyczne, dluzsze.
  • galadriella 16.07.19, 09:34
    bene_gesserit napisała:

    > ale chorzy na nie zazwyczaj noszą ze sobą bidoniki.

    ALE czy wypada wnieść taki trzymany w ręku bidonik do gabinetu, kiedy się zostaje wezwanym?
    I gdzie go mianowicie można postawić w trakcie badania?

    Odpowiadam tu bo mi się bardzo spodobał bidonik jako przyczynek do dyskusji wreszcie zgodnej z tematem, ale odniosę się też do Twoich linków z innej odnogi wątku.

    Zgadzam się z tym dwukrotnym linkiem o tyle, że nie postawiłabym swojego napoju na podłodze na szpitalnym oddziale. Także staram się nie dotykać klamek (czasem muszę i wtedy nie robię problemu) a już na pewno nie tych wewnętrznych w szpitalnych toaletach. Mimo tych uników przez cały dzień nie dotykam też gołą ręką żadnego jedzenia które biorę do ust - na szczeście nie jadam kanapek...
    Natomiast kubków dotykam (normalnie, nie na brzegu) i stawiam na niskich stolikach w szpitalnej kawiarni pomiędzy dziećmi, bardzo starszymi osobami na wózkach i wszystkimi innymi pacjentami i pracownikami spożywającymi swoje posiłki i oczekującymi na transport. Czystość tych stolików czasem nie jest najwyższa (ludzie mają naprawdę dziwne zwyczaje żywieniowe...) ale i tak zazwyczaj używam serwetki do postawienia kubka i pudełka z posiłkiem.
    Od prawie 12 lat nigdy nie złapałam żadnego szpitalnego zarazka. Nawet przestałam się przeziębiać, ale to pewnie przypadek smile

    To co starałam się przekazać - biurko w gabinecie w przychodni jest zdecydowanie czystsze niż te kawiarniane stoliki w szpitalu. A nawet niż ewentualne stoliki w poczekalni tej przychodni. I niż poręcze w autobusach itp powierzchnie których musisz w ciągu dnia dotykać rękami, nie tylko spodem kubka.
    Zresztą lekarz dotyka biurka rękami, którymi zaraz potem Cię bada - uciekasz z krzykiem? (uprzedzając - wszyscy znani mi lekarze myją ręce PO badaniu pacjenta a nie przed...)
    I to naprawdę koniec ode mnie tego OT.



  • bene_gesserit 17.07.19, 19:47
    Bidonik mianowicie zazwyczaj trzyma się w torbie. Nigdy nie słyszalam o dolegliwości, w której trzeba sie nawadniać regularnie w interwałach krótszych niż pół godziny.

    Co do mycia rąk i picia - nie dotykasz też zębów widelca czy główki łyżki, a myjesz ręce przed jedzeniem, prawda?
    Nieliczne badania palpacyjne, które miałam, zawsze były przeprowadzane w rękawiczkach.
    I gdzie w tym szpitalu pracujesz - w administracji, jako lekarz czy rep?

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • nocnymarek2 15.07.19, 21:15
    milamala napisała:

    > przychodnie wcale nie celuja w ilosci bakterii i wirysow w porownaniu
    > z takimi klawiaturami. Bo sa regularnie i porzadnie sprzatane.

    Są bakcyle takie i owakie. I jednak w przychodniach pediatrycznych
    spotkałem się z oddzielnymi godzinami przyjęć dzieci zdrowych
    i dzieci chorych. O telefonach nic nie było, ale może po prostu nie
    nadążamy za technologią - telefony zdrowe rano, zawirusowane
    po południu.
  • milamala 15.07.19, 22:41
    nocnymarek2 napisał:

    cyt. "I jednak w przychodniach pediatrycznych
    > spotkałem się z oddzielnymi godzinami przyjęć dzieci zdrowych
    > i dzieci chorych.

    Po co przychodnie przyjmuja dzieci zdrowie?
  • nocnymarek2 15.07.19, 22:56
    milamala napisała:

    > Po co przychodnie przyjmuja dzieci zdrowie?

    Hmmm... bo one też mają pełnię praw obywatelskich?
    Nigdy nie poszłaś zdrowa do lekarza?
  • milamala 15.07.19, 23:49
    cyt. > Nigdy nie poszłaś zdrowa do lekarza?

    A po co zdrowa do lekarza? Nie wiem moze ja jakas glooopia jestem, ale do lekarza chadzam tylko przy okazji jakiegos problemu. Choc jestem zwolenniczka picia napojow u lekarza, to pojawienie sie u niego tylko w tym celu uwazam za dosyc ekscetrentryczny pomysl.
  • minniemouse 16.07.19, 02:02
    np na coroczne lub co-dwuletnie sprawdziany stanu zdrowia. np po odnowienie recepty na tabletki anty lub leki p/bólowe.

    Minnie
  • milamala 16.07.19, 16:58
    No u nas w Holandii oszczedzamy, nie robimy takich badan niestety, a odnawianie recepty tudziez potrzebne zawiadczenia, kopie, dokumenty itp przez telefon z pania sekretarka zalatwiam. Dzieki tym zabiegom, moge pojawic sie u lekarza tylko przy okazji problemu zdrowotnego.
  • 10iwonka10 16.07.19, 20:17
    <<<No u nas w Holandii oszczedzamy>>>

    W Anglii jest takie powiedzenie 'going dutch' smile
  • milamala 16.07.19, 22:26
    10iwonka10 napisała:

    > W Anglii jest takie powiedzenie 'going dutch' smile

    Noi Angole maja racje, niestety.
  • galadriella 17.07.19, 07:47
    10iwonka10 napisała:

    > W Anglii jest takie powiedzenie 'going dutch' smile

    Ale czy nie oznacza ono dzielenia się rachunkiem a nie skąpstwa jako takiego?
    en.wikipedia.org/wiki/Going_Dutch
    "One suggestion is that the phrase "going Dutch" originates from the concept of a Dutch door, with an upper and lower half that can be opened independently."
  • 10iwonka10 17.07.19, 08:08
    Moze nie skapstwa -rownego dzielenia ale ma to takie lekko negatywne zabarwienie - ze dokladnie sie dzielimy co do grosika.

    >>>The origin of the phrase “to go Dutch” is traced back to the 17th century when England and the Netherlands fought constantly over trade routes and political boundaries. The British use of the term “Dutch” had a negative connotation for the Netherlanders were said to be stingy.>>>
  • nocnymarek2 16.07.19, 07:18
    milamala napisała:

    > Nie wiem moze ja jakas glooopia jestem

    Dzieci muszą chodzić, żeby się np. zaszczepić (i wtedy nawet
    powinny być zdrowe). Widzę, że Ty pominęłaś ten etap, ale
    nie robisz reklamy antyszczepionkowcom wink
  • milamala 16.07.19, 16:59
    nocnymarek2 napisał:

    cyt. > Dzieci muszą chodzić, żeby się np. zaszczepić (i wtedy nawet
    > powinny być zdrowe). Widzę, że Ty pominęłaś ten etap, ale
    > nie robisz reklamy antyszczepionkowcom wink

    Nie jestem przyzwyczajona, ze szczepienie odbywa sie w przychodniach.
  • milamala 16.07.19, 17:00
    milamala napisała:

    ps. tu gdzie jestem nie ma antyszczepionkowcow, tzn moze i sa, ale dziecko zaszczepic musza, tak jak poslac do szkoly musza itp. To prawny obowiazek, wiec sie z nim nie dyskutuje.
  • kora3 17.07.19, 07:15
    Uprzedzam, że nie wiem jak jest w NL, ale w PL - owszem są sytuacje, kiedy sie zdrowym idzie do lekarza Milamalu. Klasycznym przykładem takich sytuacji są wizyty u lekarza w celu odbycia badań wstępnych lub okresowych do pracy - np. Idziesz zdrowa smile po to, by lekarz stwierdził i potwierdził Twoją zdolnośc do pracy. Zdarza się też, że chodzi się na kontrolę np. po urazie i odbytej rehabilitacji, zeby lekarz stwierdził, czy wszystko w porzadku, pomimo, że nie odczuwa się dolegliwosci, np. by zlecił kontrolny rtg i na jego podstawie stwierdził, czy leczenie i rehabilitacja przyniosły oczekiwane efekty.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 10.07.19, 14:57
    Szpital z wyjatkiem oddzialu zakaznego to troche inny przyklad. Natomiast nie trzeba chyba zadnych naukowych badan zeby stwierdzic ze np w okresie eidemii grypy zarowno osrodek zdrowia jak I komunikacja publiczna jest pelna kichajacych I smarkajacych...
  • tt-tka 10.07.19, 15:17
    zaraz, przeciez my tu rozpatrujemy kwestie sv, a nie zdrowotne.
    Pozostaje na stanowisku, ze nie wypada pakowac sie z wlasnym prowiantem tam, gdzie ktos pracuje, koniec, kropka. Automaty ustawione w poczekalni sa zacheta do picia w poczekalni, nie w gabinecie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 10iwonka10 10.07.19, 16:40
    >>>>ze nie wypada pakowac sie z wlasnym prowiantem tam, gdzie ktos pracuje>>>>

    Mysle ze to troche zalezy od miejsca…..Np jest goraco masz w reku kubek z woda I jestes w salonie zakupu samochodow I wolaja cie aby podpisac dokumenty….

    Albo idziesz na interview …..



  • bene_gesserit 11.07.19, 19:45
    galadriella napisała:


    > A możesz przytoczyć?

    Tamtych, oczywiście, nie odnalazłam - szkoda, bo były i o szpitalach i przychodniach, ale wystarczy jakieś 1,5 sekundy w googlach i oto:
    zdrowie.pap.pl/byc-zdrowym/strzez-sie-bakterii-szpitalnych - tam jest imię, nazwisko i afiliacja zgłębiającego temat badacza, ale nie chce mi się szukać pracy, na którą się powołują; myślę, że jeśli temat cię interesuje, z łatwością to znajdziesz na stronie jego uczelni czy coś.

    I - oczywiście, można założyć, że u nas jest lepiej niz w Cleveland, ale:
    zdrowie.pap.pl/byc-zdrowym/strzez-sie-bakterii-szpitalnych
    "Osiem procent wszystkich hospitalizacji".... Osiem!
    Generalnie, to jest tego w guglach więcej. W zajawkach słowa MRSA, sepsa, superbakterie powtarzają się jak refreny. Masz w kieszeni wrota do wiedzy całego świata, jak to mówią.
    wink

    > Spędzam swoje życie zawodowe w szpitalu, chętnie się dokształcę co mi grozi...

    A robisz w medycynie, w administracji czy jesteś repem? Bo to ciekawe.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • minniemouse 11.07.19, 23:46
    Bene, ale ty nie rozumiesz specyfiki pracy w tutejszych szpitalach. co innego zarazki na oddziale co innego w gabinecie lekarskim.
    nawet gdy lekarz przyjmuje w gabinecie "w szpitalu" to zwykle nie na oddziale pełnym chorych (inpatient) tylko w innym skrzydle (outpatient), gdzie jest zwyczajnie czyściej.
    Poza tym z obydwu linków wynika iż głównym środowiskiem bakterii jest np podłoga i ładowarka do telefonu, sprzet medyczny, nie biurko lekarza.

    Moim zdaniem łatwiej jest zarazić się czymś przeglądając magazyny leżące miesiącami w gabinecie dotykając je gola i nieodkażoną ręką i np przecierając przy tym swędzące oko, niż stawiając jednorazowy czy wielokrotnego użytku ("samochodowy") kubek na biurku na powiedzmy złożonej małej chusteczce czy serwetce. ale nawet i bez tego tez jest ok. w końcu denka nikt nie wylizuje, pije się przez otwór w wieczku... czy z brzegu kubka, whatever.

    Minnie
  • milamala 15.07.19, 15:12
    galadriella napisała:

    cyt. > Tylko co to ma do s-v i pytania czy WYPADA wnieść napój do gabinetu skoro już s
    > ię go trzyma w ręku i zostaje się wezwanym?

    No wlasnie tu kryje sie sedno. W koncu nikt nie robi sobie kawki i czega az go wezwa tylko ja pije i jest wzywany w trakcie.
  • kora3 17.07.19, 07:20
    Taka Milamalu sytuacja z wczoraj ...Przyszedł do kolezanki mej pan, umówiony, na godzinę, z lodem. Lodów u nas w automacie na korytarzu nie ma, ale są do zakupienia takze "z okienka" w cukierni nieodległej od naszej siedziby. Pan lód miał w plastikowym kubeczku, nic nie kapało itd. i nie było problemu, bo pan jedząc go nie mlaskał ani nic podobnego.
    Jednak - fakt, z powodu tego wątku smile - zastanowiłam się jaki byłby mozliwy komentarz ze strony kogoś, kto by do nas zawitał, gdyby to kolezanka zafundowała sobie przed spotkaniem z panem taką przekaskę i rozmawiała z nim jedząc. Jak znam życie - komentarz byłby negatywny. Teraz zastanówmy się - dlaczego? A bo kolezanka była w pracy - no tak, ale co z tego? Jak pan w niczym jej jedzac lód nie przeszkadzał, tak i ona nie powinna przeszkadzać jemu robiąc to samo smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 18.07.19, 02:19
    Pan również rozmowy z koleżanką nie powinien był przekąsywać lodem.
  • kora3 18.07.19, 08:15
    No własnie Minnie - pod wpływem tego wątku hehe zastanowiłam się przy tamtej sytuacji czy nie powinien. No niby nie powinien, ale tak na serio to nikomu, z jego rozmowczynią włącznie, to nie przeszkadzałosmile Przeszkadzałoby pewnie gdyby pan jadł nieładnie czy głosno, albo coś ostro pachnącego lub mogacego zabrudzić otoczenie - nic takiego jednak miejsca NIE MIAŁO.
    MIMO to jednak sytuację tę, np. Ty odbierasz jako niezręczną i poniekąd - słuszniesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.