Dodaj do ulubionych

Poprawnie czy "wykluczająco"?

01.07.19, 16:25
Sytuacja taka: dwie panie, znające się długo i dobrze, acz spotykające się nie tak często umówiły sie na wspólne plazowanie. Podczas tegoż pani A. zaproponowała pani B., zeby po plazowaniu poszły do domu A. na obiad. Pani B. sie zgodziła. Tymvczasem do pani B. zatelefonowała pani C.- znana obu paniom długo i dobrze - ot tak z zapytaniem co słychać, umówione nie były. Za aprobatą pań A. i B. pani C. dołaczyła do plażowania, spędziły z sobą kilka godzin. Po tym czasie panie A. i B. zaczęły się znierać (zgodnie ze swoim planem) do pani A. na obiad. Pani B. przy tym wspomniała, że idą do A. na obiad. Wszystkie trzy wyszły z plaży, ale pani A. nie zaproponowała pani C. by dołączyła do nich na obiad u niej. Pani C. poczuła się bardzo niemiło, jest zdania, że powinna zaproponować. Pani A. z kolei jest zdania, że nie umawiała sie na ten dzień z panią C. i nie przewidywała jej u siebie na obiedzie. Do tego dochodzi prozaiczny fakt, że pani A. zwyczajnie nie miała tyle przygotowane, by ugościć także panią C.
Generalnie - kto Waszym zdaniem ma tu rację: pani A. czy pani C. ?



--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • 10iwonka10 01.07.19, 16:47
    Gdyby to byly Wlochy, Hiszpania…..moglaby byc Pani C - to sa spontaniczne narody zapraszajace tak ot…

    W naszych polskich realiach takie rzeczy sie planuje wiec racje ma Pani A.
  • lilith.blackmoon 01.07.19, 16:59
    Dzień dobry, jestem tu nowa smile Przewidzenie trudności wynikajacych z tej sytuacji było możliwe już w momencie telefonowania do pani C. A i B chciały spędzić razem całe spotkanie (dzielone na etapy obiad, plaża), a zaprosiły C tylko na jego część. Jak więc grzecznie jej tę część wydzielić, ograniczyć? Przed zatelefonowaniem do pani C, pani B powinna skonsultować z A (jako późniejszym gospodarzem- bo inaczej zaprasza gościa do nieswojego domu) "regulamin" spotkania- jeśli ma nie być obecna na obiedzie, to nie zapraszamy jej też na plażę, ponieważ wiadomo, że po tej plaży nastąpi niezręczna sytuacja. Pani A- jednak powinna zaprosić, podzielic porcję na 3, dogotować ryżu, czy kupić coś po drodze, a więc ratować sytuację, by nie dać jej odczuć wykluczenia. Po "wszystkim" zaś- powiedzieć B, by jednak wcześniej ustalała z nią takie rzeczy. Pani B- nie powinna zapraszać C bez pewności, że będzie ona miała możliwość kontynuowania spotkania z nimi do końca; nie powinna też mówić za gospodarza "właśnie idziemy do A na obiad"; pani C- choć na poziomie emocji może mieć żal, nie powinna go ujawniać, gdyż zauważanie czyichś gaf jest niezgodne z sv. smile
  • minniemouse 02.07.19, 01:30
    Dzień dobry Lilith.blackmoon, witamy w naszym gronie smile
  • kora3 02.07.19, 07:23
    Dzień dobry smile

    Zgadzam się w kwestii tego, ze pani B. nie powinna w tej sytuacji informować, że idą z A. na obiad do A.smile

    Natomiast co do reszty - mam wrazenie, ze zaszło nieporozumienie. Bo to nie pani A. zadzwoniła do pani C. z plaży, tylko pani C. zadzwonila do pani B. gdy ta była juz z A. na plazy. Nikt zatem pani C. na plażę nie "zapraszał" - w tym sensie, że panie A. i B. się z nią nie umawiały. Zadzwoniła, dowiedziała się gdzie sa i też postanowiła przyjśc, przy aprobacie A. i B.

    Co do podzielenia porcji i dogotowania ...Hmmm powiem tak: w domu moich rodziców zawsze było jedzenia - w sensie przygotowanego na obiad "z górka" - czyli zawsze zostawało. smile Znam wiele takich domów, ale i takie jaki ja prowadziłam wiele lat, gdy mój partner cały roboczy tydzień był nieobecny. Otóż nie było "górkl" bo gotowałam dla siebie mało, albo i nie gotowałam, bo jadłam "na mieście". W tej konkretnej sytuacji - pani A. zaprosiła panią B. do siebie spontanicznie na tej plaży, sądzę, ze po prostu miała coś dobrego ale nie robionego specjalnie na tę okazję smile Mąż pani A. jest nieobecny (praca) dziecko wyjechało na wakacje- więc nie miała potrzeby pewnie robić wiele zarełka dla siebiesmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mocno.zdziwiona 01.07.19, 17:13
    Sytuacja trochę niezręczna, ale moim zdaniem pani A. nie popełniła gafy. Nie ma obowiązku zapraszania nikogo na obiad wbrew własnej woli. Pani C. podeszła do sprawy trochę zbyt emocjonalnie, w końcu nic wielkiego się nie stało, może i było ciut niezręcznie, ale nie ma co się unosić.
  • aqua48 01.07.19, 17:29
    Pani B zupełnie nietaktownie wygadała się, że jest zaproszona do A na obiad. W tej sytuacji by zatuszować gafę B, A mogła doprosić C, lub C mogła zaprosić obie panie do siebie lub do restauracji. C pozostawiona sama sobie mogła się poczuć niemiło.
  • mim_maior 01.07.19, 18:02
    A byłoby jeszcze lepiej, gdyby pani A zaprosiła, a pani C odmówiła, usprawiedliwiając się, że ma już inne plany. Ale tu nieco przedszkolne zachowanie uczestników z drobnej niezręczności uczyniło gafę.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • aqua48 01.07.19, 18:15
    mim_maior napisała:

    > A byłoby jeszcze lepiej, gdyby pani A zaprosiła, a pani C odmówiła, usprawiedli
    > wiając się, że ma już inne plany.

    O to to.
  • kora3 02.07.19, 07:26
    Zfadzam się, ze B. się nietaktownie wygadała. Ale nie widzę tu "winy" A. Moze zwyczajnie NIE MOGŁA "doprosić" C. Winy C. tez nie znajduyję poza tym paplaniem o tej sytuacji - być może C. nie miała wcale obiadu w domu, bo zamierzała zjesć na mieście, a być może też nie planowała zapraszać do restauracji 2 kolezanek.
    Przypominam, ze to nie był jakiś szczewgólny obiad w szczególnym dniu z jakiejs okazji wywawany smile tylko zwyczajny i w dodatku spontaniczne było zaproszenie nan B. przez A.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 02.07.19, 07:43
    kora3 napisała:

    > Zfadzam się, ze B. się nietaktownie wygadała. Ale nie widzę tu "winy" A. Winy C. tez nie znajduyję

    A czy ktoś pisał o jakiś "winach" A lub C? Nie. Sytuacja była dość niezręczna, a żadna z pań nie potrafiła z klasą wybrnąć z gafy popełnionej przez B.

    > Przypominam, ze to nie był jakiś szczewgólny obiad w szczególnym dniu z jakiejs
    > okazji

    A co to ma do rzeczy?
  • kora3 02.07.19, 07:47
    Wiesz moim zdaniem ma o tyle, że gdyby pani A. zaprosiła panią B. na jakąś szczególna okazję, powiedzmy imieniny, to byłoby dośc niezrecznie, ze nie zaprosiła C. przy adekwatnym stopniu znajomości - kobitce słomianej wdowie został obiad z poprzedniego dnia to się chciała podzielić z koleżanką, która też nie miała zamiaru dla samej siebie gotować w taki upał i poszła sobie nad wodęsmile - normalna sprawa.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mgla_jedwabna 01.07.19, 18:41
    Zachowanie pani C ma w sobie coś z narzucania się - dlaczego oczekuje, że ktoś ją "doprosi" na obiad tylko dlatego, że czas przed obiadem spędzała z gospodynią i jej gościem? Pod koniec plażowania należało grzecznie się pożegnać i wobec braku zaproszenia udać się w swoją stronę. A tak, to foch pani C jest na poziomie dziecka z przedszkola wyjącego "bo ona ma, a ja nie!".
  • kora3 03.07.19, 08:20
    W pełni sie zgadzam i tak zwyczajnie po ludzku, nie rozumiem takiego oczekiwania. Jak już pisałam - panie A. i B. się umówiły na coś, pani C. przypadkowo do nich dołączyła. Nie przekonuje mnie, że każdą przypadkową osobę należy uwzględniać w swoich UMÓWIONYCH z kims innym planach, bo tak niby wypada.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 01.07.19, 19:06
    Zdecydowanie pani A. Nie wiem dlaczego pani C, ktora jest dorosla poczula sie urazona. Przeciez nie byla zaproszona a z obiadami bywa tak, ze niektore mozna jakos podzielic na wieksza ilosc osob, a niektore sa wyliczone co do osoby. Dziecinne zachowanie pani C.
  • matylda1001 01.07.19, 19:19
    Wszystko da się podzielić, najwyżej porcje wyjdą trochę mniejsze. Można uzupełnić kanapką a nikomu nie będzie przykro.
  • milamala 01.07.19, 19:49
    matylda1001 napisała:

    > Wszystko da się podzielić, najwyżej porcje wyjdą trochę mniejsze. Można uzupełn
    > ić kanapką a nikomu nie będzie przykro.

    Zapraszajacy ma prawo zaprosic kogo chce, nie ma zadnego obowiazku zapraszac kogos kogo nie chce.
  • matylda1001 02.07.19, 13:56
    milamala napisała:

    >Zapraszajacy ma prawo zaprosic kogo chce, nie ma zadnego obowiazku zapraszac kogos kogo nie chce. <

    Prawda ale nie zawsze warto bezwzględnie korzystać ze swoich praw. Czasami warto lekko odpuścić.
  • kora3 03.07.19, 08:26
    Matyldo - sama kiedyś pisałaś, ze nie jesteś asertywną osobą. Nie jest to "przygana", tym bardziej ze sprawiasz wrazenie osoby, której jest z tym dobrze, czyli wszystko ok.
    Ale tu rozmawiamy o zasadach, a nie o charakterach czy osławionych odczuciach smile
    Nie ma takiej zasady, że należy każdą przypadkowo napotkaną znajomą osobę uwzględniać w swoich wcześniejszych planach. Gdyby tak było, to ja powinnam ostatnio na nocleg pół pubu zaprosićsmile Bo UMÓWIŁAM się z moją przyjaciółką, ze będzie u nas spać. Byłyśmy w pubie i tam spotkałam tak z 15 znajomych mi w różnym stopniu ludzi płci obojga. Te osoby, w każdym razie niektóree - wiedziały, ze Kasia u nas zanocuje. A wiedziały, bo Kaśka piła drinki, co czyni bardzo rzadko, gdyż jako mieszkająca poza miastem zwykle przyjeżdza samochodem i co oczywiste, nie pije. Zatem padały pytania i Kaśka odpowiadała "A dziś nocuje u Kory". Czy Twoim zdaniem te osoby, niektóre dobrze mi znane mogły oczekwiać, że też sobie u mnie zanocują, bo skoro Kaśka zanocuje, to dlaczego nie one?smile
    No przecież chyba nie!


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 02.07.19, 07:43
    Matyldo, przepraszam, ale Twoje ppodejscie jest typowe dla kogos, kto najprawdopodobniej dłuzszy czas prowadził tradycyjny ze tak powiem dom - w tym zakresie, że było kilka osób do wyzywienia. Taki dom był u moich rodzicow, także gdy juz się wyprowadziłyśmy z siostą - a bo moze wpadnie która do rodzinnegosmile , a bo może kuzyn zajrzy itd. Teraz, gdy moja mama mieszka sama a "wpadanie" z mej strony nie wchodzi w gre, a ze strony siostry takie bez uprzedzania - także moja mama gotuje no dla siebie. Odgrzewanego nie lubi i nie za bardzo moze jesć, to gotuje tyle ile zje - proste.
    I sądzę, ze jakby jej ktoś bez zapowiedzi wbił w porze obiadowej, to mogłaby mieć problem z podzieleniem sie smile

    Sama przez dobrych parę lat gotowałam w tym samym systemie - albo Matti NIE gotowałam, bo nie chciało mi sie dla mnie samej. Ale jak juz ugotowałam, to nie kocioł zupy przecie, bo cóz ja mam cały tydzień to samo jeść? Zwykle tyle, że zostało nazajutrz, ale już nie dla 3 osób.
    Tu sytuacja taka, ze pani A. mąz w pracy (wyjazdowa) dziecię na wakacjach - pewnie jej zostało obiadu z poprzedniego dnia co dla siebie ugotowała, to zaprosiła spontanicznie panią B. podczas plazowania. Ale już na ugoszczenie kolejnej osoby nie miała tyle...Pomyśl tak - chłopa ni ma , dziecka ni ma, jest ppogoda, blisko woda smile to akurat pani A. myslala o gotowaniu ...wink

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 02.07.19, 13:52
    Bywało, że gotowałam dla pieciu osób, teraz dla dwóch a jak mąż wyjedzie gdzies na kilka dni to nawet do kuchni się nie zbliżam chociaż w zasadzie gotować lubię i podobno potrafiesmile No ale nie, Korciu… nie potrafiłabym spławić koleżanki w takiej sytuacji, no taką już mam wadę(?) że nie czynie bliźnim co mi niemiłe a sama na pewno źle bym się poczuła na miejscu tej odrzuconej i wcale nie o jedzenie by mi chodziło. Jak już wspomniałam wszystko da się podzielić a jak się jest poza domem to można cos dokupić po drodze i zorganizować coś w rodzaju obiado-pikniku wink Skoro panie znaja się długo i dobrze to mogłoby być nawet fajnie, wszak to nie kolacja przy świecach. Poza tym mam w tej kwestii doświadczenia osobiste. Wiesz (bo nie raz wspominałam), że do mnie nie potrzeba umawiać się na audiencję. Zdarza się, że ktoś niezapowiedziany wpada w porze obiadowej i trzeba go nie tyle przyjąć symbolicznie co czasami solidnie nakarmić smile Nie mam z tym większego problemu w myśl powiedzenia "czym chata bogata..."
  • kora3 03.07.19, 07:05
    Matyldo, nie zrozumiałyśmy się chyba - tu nie chodzi o oszczędność. Są ludzie uwielbioający pichcić i tacy, którzy zawsze mają w domu no jakby tu rzec, zapasy jedzenia. Sa tacy, jak np. ja - nie zyję by jeść, tylko jem, by życ smile Gotować umiem ale nie jest to moja pasja i w moim wykonaniu gdy jestem sama w domu "czym chata bogata" - bez planowania podejmowania kogoś mogłoby oznaczać ...kanapki z serem i pomidorem - np. Bo ja tak nie gromadzę jedzenia, lubię swieze. a wyrzucać zarcia też nie lubię ze względów rzekłabym ideologicznych - tylu ludzi na swiecie głodujesad

    Ale zostawmy już tę kwestię czy miała pani A. czy nie miała więcej zarełka smile
    Dla mnie sprawa jest zupełnie klarowna - panie A. i B. na coś tam się umówiły, pani C. dołaczyła do nich niejako - przypadkiem. Zupełnie nie było logicznych podstaw by pani C. uwazała, ze z racji owego dołaczenia panie A i B. mają ją uwzględniać w swoich planach.
    Nie pojmuję też, na logikę, dlaczego owa pani miałaby poczuć się "odrzucona" - prosto mówiąc przypadkowe dołączenie do kogoś na plazy to nie zaraz ślub smile ze na zawsze hehe razem.
    Wczoraj miałam podobną sytuację, w sklepie spotkałam dwójkę znajomych. O jak fajnie dawno się nie wdzieliśmy, ano to moze klapniem tu w knajpce niedaleko na kawie, a klapniem. Usiedliśmy, pogadaliśmy z godzinkę fajnie, po czym oni, ze muszą się zbierać, a ja w sumie też. Jedyne co, to nie mówili gdzie i na co muszą się zbierać, ani ja smile Ale gdyby ppowiedzieli, ze do któregoś z nich do domu to wcale nie czułabym,. ze powinnam też zostać zaproszona - serio. Ja sie dla odmiany wybierałam do kumpeli, którą oni też znają, a mieszka niedaleko. No i cóż to miałam jej przyprowadzić nieumówionych gości do domu, bo sie znamy?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 01.07.19, 19:33
    Sytuacja mocno niezręczna, tym bardziej, że C. jest dobrą koleżanką obu pań, a nie tylko przypadkową znajomą. Pani B bez sensu chlapnęła o tym obiedzie. Pani C nie powinna robić afery, ale rozumiem, że mogła poczuć się niemiło.
  • kora3 02.07.19, 07:58
    No widzisz, a dla mnie na logikę nie ma tu powodu poczuć się niemiło. Nie była to jakaś okazja, nawet się razem nie umawiały, trzecia pani dołączyła do 2 umówionych za ich aprobatą, ale to przecież nie znaczy, ze musi uczestniczyć we wszystkim co zaplanowały tamte w tym dniu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mim_maior 02.07.19, 08:01
    Wiadomo, że uczucia rządzą się żelazną logiką, więc jak zobaczył, że to nielogiczne, to sobie natychmiast poszły big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kora3 02.07.19, 08:09
    Wiwesz, ja jestem zdania, ze nie jest od rzeczy kierowac się zdrowym rozsądkiem i logiką także analizując swoje uczucia smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 02.07.19, 09:29
    Koro, ale dopuszczasz taką możliwość, że ktoś może mieć inne odczucia wokół tej sytuacji?
  • mim_maior 02.07.19, 10:16
    Nie, bo to przecież nielogiczne! big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • ola5488 02.07.19, 12:45
    big_grin
  • kora3 02.07.19, 12:55
    Jak piszę wyzej do Anthonki - znałam pania, która miała odczucie, ze jak jakaś pani odpowiada na jego "dzień dobry" - koleżanka, czy sąsiadka, to go podrywa. Przyjęłam rto jej opdczucie do wiadomości, ja je odczuwałam jako dziwne...Nie miałam prawa?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 02.07.19, 12:52
    Tak, jasne. np. kiedyś miałam znajoma, która uważała, ze jak ktoś odpowiada na |"dzień dobry" jej faceta, to go podrywa. Przyjmowałam do wiadomości jej inne odczucia, ale uwazałam je za hmmm dziwne. Czy miałam prawo?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 02.07.19, 13:31
    A czy w którejkolwiek wypowiedzi ktoś Ci takiego prawa odmówił?
    Pozycja obronna zupełnie na wyrost.






  • kora3 03.07.19, 07:07
    Nie o to chodzi, nie o obrone, tylko o ukazanie pewnej rzeczy. cały czas mówicie, ze pani C. miała prawo się jakoś tam w tej sytuacji poczuć, mimo, ze nie miała wszak logicznych podstaw tak się poczućsmile No to skroro mozna się dowolnbie poczuć bez podstaw do tego, to można i odczuć, ze czujeś poczucie jest błędne co też odczuwam smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 03.07.19, 08:29
    Ale to nie działa tak, że pani C. powie sobie "nie ma racjonalnych powodów, żeby mi było mi przykro, w związku z tym czary-mary już mi nie jest przykro".

    Jak już ktoś Ci tłumaczył wyżej, uczucia nie rządzą się żelazną logiką. I owszem, można się dowolnie czuć nawet bez racjonalnych podstaw do tego.

  • kora3 03.07.19, 08:46
    Anthonko - ale rozgraniczmy może o czym tu rozmawiamy, ok? czy to jest forum "irracjonalne odczucia i co dalej" czy też forum SV. Mnie pokazuje, że SV smile
    Jasne, że każdy moze dowolnie nieadekwatnie do sytuacji się poczuć, bo tak ma np. Jak ta osoba, która miała odczucie, że jak się odpowiada na "dzień dobry" jej męza, to się go podrywa. No tak sie czuła bidulka. No i?
    Od strony SV moglibyśmy sie pozastanawiać heh czy jesli nam ktoś znajomy mówi "dzień dobry" to wypada odpowiedzieć tym samymsmile No raczej smile Ale na ten przykład żona takowego "kłaniacza się" może sie z tym faktem, iz się odkłaniasz - bardzo się poczuć. No i co,z na to szacowne grono nasze? Ano pewnikiem nie odbierze bidulce hehe prawa do poczucia się, ale też nie stwierdzi chyba, że odczucia pani są standardowe i zasadniczo nie należy odpowiadać na "dzień dobry" znajomych panów zajętych, bo to bardzo nieładnie sprawiać przykroiśc ich zonom i partnerkom nieprawdaz smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 03.07.19, 09:13
    Przecież od strony SV już się dawno każdy wypowiedział. A dyskusja, zeszła na trochę inne tory, jak to zazwyczaj na forum dyskusyjnym bywa. Gdyby wszyscy (łącznie z Tobą) ściśle trzymali się tematu wyłacznie od strony SV to wątek zakończyłby się po 15 postach.

    Aż dziwne, że trzeba Ci takie rzeczy tłumaczyć.
  • kora3 03.07.19, 09:35
    Alez ja nie mam nic przeciwko temu, że dyskusje w moich czy innych wątkach ze tak powiem "dryfują" smile
    Od strony SV w tym watku nie ma zgodności jak nalezałoby się zachowac i dobrze - mozna podyskutowac.
    O tym, że ktoś się jakoś poczuł też mozna podyskutowac, ale no musimy opierać się na jakichś standardach. Inaczej obracac się będziemy w oparach absurdu smile

    Ta wspomniana pani od kłaniającego się meza NAPRADE była o niego chorobliwie zazdrosna i NAPRAWDE miała przekonanie, że wszystkie kobity swiata na jej meza lecą. I SERIO uważała odpowiedzenie mu na "dzień dobry" za podrywanie gosmile Można się oczywiscie zastanawiac DLACZEGO takie pani miała odczucia, ale wiekszego sensu to nie ma...Z punktu widzenia SV sprawa jest prosta: odpowiedzenie znajomemu na pozdrowienie jest standardem, zignorowanie pozdrowienia jest niegrzeczne, a wymiana ukłonów nie świadczy o romansie czy podrywie. Jest tak? No jest ...
    Ale pani tak odczuwała i miała prawo odczuywać, bo nie mozna komuś zakazać cxzegoś odczuwać przecieżsmile No ok, ale teraz zastanówmy się, czy na logikę pani miała jakieś podstawy do swoich odczuć i czy naprawqdę panie odpowiadające na to "dzień dobry" jej chłopiny czyniły źle i wbrew SV?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 03.07.19, 17:10
    kora3 napisała:

    > O tym, że ktoś się jakoś poczuł też mozna podyskutowac, ale no musimy opierać
    > się na jakichś standardach. Inaczej obracac się będziemy w oparach absurdu smile

    Koro, ale wygląda na to, że w Twoim mniemaniu każdy kto ma na ten temat inne zdanie od Ciebie porusza się w oparach absurdu.

    A przypowiastka o obsesyjnie zazdrosnej pani nijak się ma do sytuacji z postu startowego.

  • kora3 04.07.19, 06:37
    Anthonko - chcesz czy nie - alekażde irracjonalne przekonanie jest obracaniem się w oparach absurdu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 04.07.19, 08:09
    OK, czyli patrz mój post powyżej smile
  • ola5488 04.07.19, 08:23
    kora3 napisała:

    > Anthonko - chcesz czy nie - alekażde irracjonalne przekonanie jest obracaniem
    > się w oparach absurdu smile
    >

    Ocenione według subiektywnych odczuć Kory - wyroczni wink Cała reszta to irracjonalne wymysły nielogicznych ludzi...
  • annthonka 04.07.19, 09:28
    Dzień jak co dzień wink
  • bene_gesserit 01.07.19, 19:47
    ...jeśli dodamy, że pani A lubi cięte kwiaty, a szczególnie kalie, jest średniego wzrostu i ma kota, pani B natomiast nosi kolorowe pończoszki, ma męża cudzoziemca i nie lubi zupy pomidorowej, zaś pani C jest zaręczona z sąsiadem, uwielbia wuzetki i słowo 'jednakowoż', to czy da się ustalić, która z pań jest najstarsza, którą wychowywał samotny ojciec informatyk, a która w przyszłym roku wyjedzie do Baden-Baden z mężem sąsiadki na wakacje?

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • minniemouse 02.07.19, 01:31
    no dobrze, a coś merytorycznie?
  • heniek.8 01.07.19, 21:38
    swoją drogą Kora te twoje opowieści mi przypominają "przygody dobrego wojaka Szwejka", on mial zawsze pełno takich anegdotek "podobna przygoda spotkała pana Pavelca, mleczarza z Jicina ... itd"

    w załączonej anegdocie, jeżeli panie są dorosłe, to chyba pani C rozumie co to znaczy przygotować obiad itd.
    jeżeli panie mają po 14 lat i chodziło o pójście do maca na zestaw, to problemu nie ma
  • kora3 02.07.19, 07:50
    Heńku, to sa zwyczajne ludzie sytuacje, moze Ciebie jako znanego celebrytę spotykają tylko nadzwyczajne smile
    Co to znaczy przygortować obiad? A ni - róznie, zależy jaki . Tyle ze tu pani A. miałą już przygotowany heh, zapewne z poprzedniego dnia jej zostało, bo jak gotowała to "zapomniała", że mąż w trasie, a dziecko na wakacjach. No to zamiast przy garach postanowiła spędzić czas nad wodą i podzielić się tym co zostało z kolezanką w podobnej sytuacji - ludzie i proste.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 02.07.19, 08:12
    kora3 napisała:

    > Co to znaczy przygortować obiad? A ni - róznie, zależy jaki . Tyle ze tu pani
    > A. miałą już przygotowany heh, zapewne z poprzedniego dnia jej zostało, bo jak

    wiem co to znaczy przygotować obiad, więc wiem także że takie załapywanie się w ostatniej chwili nie zawsze będzie możliwe

    wytworne damy na forum widzą raczej jedną stronę monety - że to niemiłe nie zaprosić kogoś (od strony gospodarza)
    nie widzą tego że równie niemiłe jest się wpraszać i przedłużać wizytę

    w twojej anegdocie pani C spotkała się z koleżankami A i B przez kilka godzin, można to potraktować jako plus
    to że potem przez następną godzinę czy dwie nie jadła obiadu pani A nie stanowi takiego minusa który skreśla poprzedni plus - ma wartość zero
  • mim_maior 02.07.19, 10:20
    Ha, ha, lokalne wytworne damy już ustaliły, że optymalnie byłoby, gdyby pani Alinka zaprosiła Panią Celinkę, a ta odrzekłaby: ach, Alinko, doprawdy, dziękuję, jakaś Ty miła, ale ja już umówiłam się dziś z Konstantym na przycinanie pnących róż w jego ogrodzie!

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • heniek.8 02.07.19, 11:46
    ale na styku osoby wytwornej i niewytwornej powstaje tarcie
    czy wytworna osoba powinna brać odpowiedzialność za uczucia dorosłej osoby niewytwornej?
  • mim_maior 02.07.19, 14:01
    Osoba wytworna rozpatrywaną tu sytuację (niewytworne Bellinka i Celinka strzeliły już po gafie) bierze na wytworną klatę i bez mrugnięcia okiem zaprasza koleżanki na obiad, który cudownie i gospodarnie rozmnaża w nieodmiennie wytworną ucztę dla trzech. Niestety, w tej sytuacji Alinka też nie stanęła na wysokości zadania i wyszło tak, że wszystkie są nafochane. A stosowanie się do zasad sv miało szansę temu zapobiec...

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • heniek.8 02.07.19, 16:07
    czyli takie zasady są dobre, kiedy wszyscy je znają
    jeżeli do wytwornej damy podejdzie jej 60-letnia koleżanka i zacznie krzyczeć "ja chcę zabawkę!!!" to dama chyba nie ma obowiązku tej zabawki dawać?

    a tymczasem damy na forum, postawa "hollier than thou" i jeszcze by koleżankę własną piersią nakarmiły
  • mim_maior 02.07.19, 17:19
    No co poradzisz, są osoby dobrze wychowane i są prostacy bez kindersztuby. Zawsze masz wybór: zachować się na poziomie lub również zostać chamem. Jesteś duży, dasz radę zdecydować.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • heniek.8 02.07.19, 17:25
    jaki ten twój świat jest prosty, kindersztuba albo cham
    asertywny - do chamów
    pasywny - do kindersztuby go

    ja nie muszę nic decydować, jestem wytworny i pełen kindersztuby, tak jak wszyscy tutaj
  • mim_maior 02.07.19, 18:57
    No, dobra, znudziło mi się.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • heniek.8 02.07.19, 22:54
    mim_maior napisała:

    > No, dobra, znudziło mi się.

    no i tu wyszły "maniery"
    czyny, nie słowa …
  • snajper55 02.07.19, 23:01
    mim_maior napisała:

    > A stosowanie się do zasad sv miało szansę temu zapobiec...

    Do zasad czyjego sv? Jak wielokrotnie okazywało się w dyskusjach na tym forum - każdy ma swoje sv.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • minniemouse 02.07.19, 23:04
    snajper55 napisał:
    > Do zasad czyjego sv? Jak wielokrotnie okazywało się w dyskusjach na tym forum - każdy ma swoje sv.

    no i ot-to chodzi...
    z braku eksperta teraz czeba ustalic 'najmojsze' i une beda te wlasciwe smile

    Minnie
  • kora3 03.07.19, 07:16
    Owszem Mim, tylko ze zapraszając kogoś anwet bardzo kurtuazyjnie trzeba btrać pod uwagę, ze moze zaproszenie przyjąć. Świat zna takie przypadki, znacznie bardziej oczywiste, gdy zapraszany powinien "z wielkim żalem" odmówic o ile ma troszkę klasy i godności, ale nie podmawiał tylko ochoczo przyjmował zaproszenie i było no niemiło.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 02.07.19, 09:26
    Kora umie pisać podobnie jak ja. I też mam wiele autentycznych historyjek, które mogę przedstawić w podobny sposób.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kora3 03.07.19, 07:17
    smile - wiesz, niektórzy tak mają, ze im się wydaje, iz skoro sami czegos nie umieją, to inni tez nie mają prawa.
    Dla mnie podobnie jak dla Ciebie to betka, a inni no są inni smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • engine8 02.07.19, 00:12
    Pytanie.. Jak Ty bys sie czula bedac Pania C?
  • minniemouse 02.07.19, 01:40
    Czułabym sie prawdopodobnie wykluczona a moze nawet zlekceważona, odtrącona. po prostu niepotrzebna.

    Tymvczasem do pani B. zatelefonowała pani C.- znana obu paniom długo i dobrze - ot tak z zapytaniem co słychać, umówione nie były. Za aprobatą pań A. i B. pani C. dołaczyła do plażowania, spędziły z sobą kilka godzin. Po tym czasie panie A. i B. zaczęły się znierać (zgodnie ze swoim planem) do pani A. na obiad. Pani B. przy tym wspomniała, że idą do A. na obiad.

    ja tez uważam iz cala rzecz była do przewidzenia już w momencie rozmowy telefonicznej.
    Pani A mogła normalnie wyjaśnić sytuacje i zaproponować pani C zakupienie pizzy bądź kebaba itp po drodze na wspólne zjedzenie posiłku u niej - po plaży.

    Minnie
  • 10iwonka10 02.07.19, 08:07
    Teoretycznie - gdy Pani C zazdwonila do Pani A to Pani mogla wspomniec o obiedzie I ze moze cos dokupia po drodze I razem zjedza.

    Ale przypuszczam ze moze nie pomyslala, moze zalozyla ze Pani C ma inne plany a moze po prostu chciala sobie troche poplotkowac we dwojke tylko z Pania B.
  • kora3 02.07.19, 08:10
    Wiesz, ja myslę,ze własnie założyła, ze tamta ma inne plany. Bo zwykle ma się jakieś plany na popołudnie wszak smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 02.07.19, 08:07
    minnie, a mozesz wyjasnić tak logicznie dlaczego poczułabyś sie " prawdopodobnie wykluczona a moze nawet zlekceważona, odtrącona. po prostu niepotrzebna" - bo ja tego na serio nie rozumiem.
    Pani C. NIE umawiała się z pozostałymi na ten dzień - zadzwoniła, wyszło, ze tamnte są bnad wodą, chciala dołaczyć - wszystko ok. Ale fakt dołaczenia nie oznacza przecież, że ma uczestniczyć we wszystkich pozostałych planach umowionych wczesniej pań.
    Nie pojmuje też dlaczego oczekiwać, że pani A. zmieni swoje plany - bo nie planowała zakupów pizzy czy kebabu, bo przypadkiem de facto spotkała panią C. Mogłaby zmienić, owszem, ale oczekiwać?????

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • horpyna4 02.07.19, 08:25
    Widzisz, Koro, odczucia wielu osób są nielogczne, ale takie już są. Czasem to wynika z kompleksów - ktoś podświadomie może w każdej sytuacji czuć, że nie zawsze jego obecność jest mile widziana.

    Na rozum - umawiały się na plażę, a nie na to, co po plaży. Ale gdyby nie powiedziały, że na obiad, to pani C nie poczułaby się nieco wykluczona. Być może wiąże się to z polskimi tradycjami ugaszczania każdego, kto się przypadkiem nawinie; dla pani C mogło to być oczywiste. Może to i głupie, ale powinno się jednak takie rzeczy brać pod uwagę, żeby niepotrzebnie czegoś nie chlapnąć.

    Najwidoczniej należało powiedzieć pani C coś w rodzaju "musimy się pożegnać, bo mamy coś do załatwienia".
  • kora3 02.07.19, 12:53
    Moimk zdaniem nie było potrzeby mówienia niczego smile koniec plazowania i czescsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • adept7 03.07.19, 11:40
    No tak, ale jeśli Pani C jest tak wrażliwa na tym punkcie, to gdyby koleżanki ukryły przed nią, że idą razem na obiad, a potem sprawa by się wydała, to dopiero byłby powód do poczucia wykluczenia!
  • 10iwonka10 03.07.19, 11:54
    Tez sobie tak pomyslalam. Pomysli sobie ze specjalnie przed nia to ukryky. W sumie trudna sytuacja - jesli wszystkie 3 Panie sa ze soba blisko ….Ale tutaj trzeba na to popatrzec w szerszym kontekscie. Mam takie kolezanki ktore w takiej sytacji zapytalyby'Masz jakies plany na popoludnie, moze sie przylaczysz do nas'? ale znam tez takie dla ktorych wszelkie goszczenie to stress , musza sie przygotowac wiec zaproszenie tak spontanicznie ekstra osoby to byloby dla nich za duzo.
  • kora3 03.07.19, 12:48
    Ja się postawiłam w sytuacji tych pań smile i przyznam się, ze ja bym pewnie "doprosiła" tę C. No chyba, że miałabym jakąś poufną sprawę do omówienia z B. Ale na miejscu C. nie oczekiwałabym zaproszenia, przyjęłabym do wiadomości, że już się pewnie umówiły, nim ja dołączyłam.
    Niemniej fakt, ze ja tak pewnie zrobiłabym na miejscu A. nie ma w pływu na to, iż nie uważam, by było to z punktu SV konieczne w opisanej sytuacji

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 02.07.19, 23:26
    kora3 napisała:
    minnie, a mozesz wyjasnić tak logicznie dlaczego poczułabyś sie " prawdopodobnie wykluczona a moze nawet zlekceważona, odtrącona. po prostu niepotrzebna" - bo ja tego na serio nie rozumiem.

    dlatego ze to panie ktore jak wczesniej wspomnialas dobrze sie znaja.
    zakladam wiec dobra komitywe. zatem jak juz ktos taki umawia sie na plaze wiedzac ze po plazy bedzie dalszy ciag (wspolny obiad), to nie powinien wykluczac z tego tej trzeciej osoby tylko chociaz zapytac czy tez ma ochote po plazy ten obiad z nimi zjesc.
    a tak, to to takie umawianie sie za plecami: ''na plaze jestes wystarczajaco dobra, po plazy spadaj bo az tak my ciebie nie lubimy/chcemy''. nieladnie. i przykre.

    > Pani C. NIE umawiała się z pozostałymi na ten dzień - zadzwoniła, wyszło, ze ta mnte są bnad wodą, chciala dołaczyć - wszystko ok. Ale fakt dołaczenia nie oznacza przecież, że ma uczestniczyć we wszystkich pozostałych planach umowionych wczesniej pań.

    nie umawiała sie - bo poza plażowaniem nikt jej nie zaprosił, proste. dopiero jak pani B chlapnęła to sie sprawa wydala. a fakt dołączenia owszem nie musi oznaczać wzięcia udziału we wszystkim, no ale wtedy wypada uważać na to co sie mówi.

    > Nie pojmuje też dlaczego oczekiwać, że pani A. zmieni swoje plany - bo nie planowała zakupów pizzy czy kebabu, bo przypadkiem de facto spotkała panią C. Mogłaby zmienić, owszem, ale oczekiwać?????

    ale ona nie spotkała, tylko telefonicznie zaprosiła panią C na plażowanie. wiedząc z góry o obiedzie.
    poza tym my, zdaje sie, rozważamy kwestie jak kulturalnie wybrnąć z kłopotliwej sytuacji (gdy pani B chlapnie ze idzie na obiad do pani A). no to taka jest moja opinia. nie musi ci przypaść do gustu smile

  • kora3 03.07.19, 07:14
    Minnie ale ty chyba nie zrozumiałaś sytuacji - z panią C. NIKT NA NIC SIE NIE UMAWIAŁ!!!! Z plażowaniem - WŁĄCZNIE.
    Pnie A. i B. się umówiły ze pójdą razem na plaze, a potem na obiad do A. To pani C. zadzwoniła do pani B., podczas gdy tamte umówione juz plazowały! Dowiedziawszy się, ze A. i B. plazują C. wyraziła chęć dołączenia - no czemu nie.
    Jednak w moim odczuciu jest to INNA sytuacja, niż taka, gdyby od poczatku umówiły się we 3 na wspólne wyjście.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 02.07.19, 07:51
    Ja? nijak bym się nie czuła, znaczy - normalnie. Dlaczego miałabym coś szczególnego czuć w zwiazku z tym, że dwie kumpele, do którtych dołaczyłam na plazy wczesniej się umópwiły na obiad?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 02.07.19, 08:29
    kora3 napisała:

    > Ja? nijak bym się nie czuła, znaczy - normalnie. Dlaczego miałabym coś szczegól
    > nego czuć ?
    >
    Fakt że TY Koro czegoś nie czujesz, albo że potrafisz sprawić iż emocja którą odczuwasz znika natychmiast jak tylko sobie uświadomisz, że jest nielogiczna, nie oznacza, że inni tak mają.
    No zazwyczaj jednak nie mają.
  • kora3 02.07.19, 12:56
    No to jest raczej ich problem, nie?smile Ustaliłysmy,m ze ka.żdy moze odczuwać co cxhcew, a że sie to nie 3ma kuoy to raczej jego problemsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 02.07.19, 19:27
    engine8 napisał(a):

    > Pytanie.. Jak Ty bys sie czula bedac Pania C?

    Jezu, gdyby ktoś mnie nazwał 'panią C' zamiast, jak zwykle, nad-kobietą, to chyba bym zrobiła klasycznego żuczka podłogowego w sensie rzuciłabym się na grzbiet i machała wszystkimi kończynami symultanicznie, wyjąc w ramach protestu.

    Generalnie, gdyby po wspólnym spotkaniu dwie moje koleżanki chciałby kontynuować je gdzieś tylko we dwie założyłabym, że mają do obgadania coś, w co niekoniecznie chciałabym być zaangażowana, np, bo ja wiem, problemy z depilacją miejsc intymnych. Uff, bawcie się dobrze.
    Jakbym miała wybierać, to wolę ludzi z sekretami niż tych nadmiernie wylewnych.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • horpyna4 02.07.19, 08:10
    Nie powinny mówić, że idą na obiad.

    A skoro już jedna to powiedziała, to można było zaproponować pani C, żeby się dołączyła, uprzedzając, że jedzenia nie jest za dużo. Czasem żartobliwe powiedzenie typu "doleję wody do zupy", czy "zjemy mniejsze porcje, to dobrze robi na obwód w talii", wystarczy, żeby ta trzecia osoba jednak nie zechciała przyjść. A jak zechce, to trudno.
  • kora3 03.07.19, 07:46
    Horpyno, no zgadzam się, ze pani B. nie powinna mówić o tym obiedzie u A. Ale tak na serio, to nie pojmuję dlaczego z zasady miałoby się uwzględniać we wszystkich planach kogoś, kto przypadkowo dołaczył do umówionych z soba osob.
    Jak już gdzieś pisałam - wczoraj w sklepie spotkałam dwójkę znajomych. Spontanicznie usiedliśmy na kawce w knajpce w pobliżu, by pogadać. Pogadaliśmy i oni poszli w swoją stronę a ja w swoją. Nie mówili, gdzie idą tylko, ze muszą się zbierać, ale zbierali się razem ( to znajomi,. nie para) więc pozwala to przypuszczać, ze wcześniej zaplanowali jakoś wspólnie popołudnie/wieczór. i nic w tym dla mnie nadzwyczajnego, że mnie w tych planach nie uwzględniali. Ja tymczasem umówiona byłam z kolezanką, którą oni także znają - u niej w domu. Też nie informowałam gdzie się wybieram, ale nawet gdybym powiedziała, to chyba nie oczekiwaliby, że nieumówionych ich zabiorę do niej. Przypadkowo się spotkaliśmy i owo spotkanie nie powodowało, że mamy się wzajemnie uwzględniać w swoich planach - tak uważam.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 02.07.19, 09:24
    Ja w nieco innej sytuacji, ale taka sama ilość pożywienia oraz dodatkowa "nieplanowana" osoba skłamałam, że już jadłam i poczęstowałam swoją porcją obiadu. Sorry, ale nie wyobrażam sobie odmówić gościowi jedzenia. Zawsze coś można wymyślić, podzielić tak by było mniej, ale dla każdego.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kora3 03.07.19, 07:26
    Wiesz, ok, tylko ja nadal nie pojmuje dlaczego przypadkowe dołączenie do kogoś na plazy ma zaraz oznaczać, że jest się uwzględnianym w reszcie planów tych, do których się dołączyło. Inaczej by sprawa wyglądała dla mnie, gdyby panie od poczatku wszystkie 3 umówiły się na plażowanie. Tu tak nie było A. i B. się umówiły na to plazowanie, a potewm na obiad u A. Pani c. przypadkowo zadzwoniła do pani B. i dowiedziawszy się, ze plażują tu i tu postanowiła dołaczyć. No i OK, ale jakoś nie widzę, by to miało znaczyć, ze z automatu dalsza cześc dnia też miały spędzić obowiązkowo razem.
    Ostatnio miałam podobną sytuację, poszłyśmy z moją przyjacióka K. do pubu. K. mieszka poza miastem i umówiłysmy się, ze będzie spała u nas. Spotkałyśmy tam znajomych, w tym dobrą kolezankę. Do głowy mi nie przyszło, ze powinnam jej zaproponowac nocleg, bo K. u nas ma spać - serio.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 03.07.19, 07:43
    Ja mysle ze wiem co Mimi na na mysli. Gdyby te Panie szly pozniej do teatru, kina, na concert....to normalne ze by sie pozegnaly po plazy. Natomiast jesli to wlasnie taki niezobowiazujacy obiad w domu to moze rzeczywiscie wypadaloby tej kolezance zaproponowac zeby sie dolaczyla.Zaproponowac wlasnie jako objaw dobrych manier.
  • kora3 03.07.19, 07:52
    Być moze tak to widzisz, ja jestem zdania, że przypadkowe spotkanie nie jest przyczynkiem do tego, by taką osobę uwzględniać w jakichkolwiek planach poczynionych pomiędzy tymi, którzy się umówili.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 03.07.19, 08:24
    Przeczytała droga Koru post startowy, mam Aspergera więc czasami być może myślę inaczej niż wszyscy, ale wydaje mi się, że skoro Pani była znana obu Paniom i umówiła się z nimi (za ich wiedzą i zgodą) na plażę to nie było to przypadkowe spotkanie.
    Moim zdaniem przypadkowe spotkanie polega na tym:

    na plaży są już umówione wcześniej Pani A oraz B. Nagle w ich stronę zmierza Pani C, która nie wiedziała o tym, że dziś tu plażują, po prostu też korzystała z tej plaży i je zobaczyła.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kora3 03.07.19, 08:33
    Rozumiem o co Ci chodzi i owszem, to byłoby także przypadkowe spotkanie.
    W tej konkretnej sytuacji kluczowe dla mnie jest, że pani C. nie była wcześniej umówiona z paniami A. i B. Zadzwoniła sobie do pani B. i dowiedziawszy się,z e plażują postanowiła dołączyć. Wszystko ok, ale nie były wcześniej umówione na spędzanie tego dnia razem i nie było żadnego powodu, by panie A. i B. musiały pani C. uwzględnić w swoich planach.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 04.07.19, 07:52
    Nie moja Droga. Przypadkowe spotkanie to nie spotkanie zaplanowane, choćby z dnia na dzień.
    Przypadkowe spotkanie to jak spotykasz bez wcześniejszych ustaleń i zaproszeń znajomego na plaży, który nie wiedząc że tam jesteś i nie będąc zaproszonym po prostu akurat też chciał w tym czasie spędzić tam czas.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • kora3 04.07.19, 08:19
    Katjo, literalnie masz rację co do przypadkowości. Ale tu mówimy o konkretnej sytuacji - dwie babki UMÓWIŁY się na wspólne spędzanie czasu, tak? W trakcie spotkania jedna drugą zaprosiła na obiad. Do zaproszonej zadzwoniła trzecia. I tu nie było umawiania się, zadzwoniła, dowiedziała się, ze są tu i tu i postanowiła dołączyć. Gdyby nie zadzwoniła, nie dołączyłaby, bo się przecież wczesniej nie umówiły, prawda?
    Jest to inna - przyznasz - sytuacja niż taka, gdyby umówiły się we trzy na plazę- od razu?

    Niemal dokładnie taką samą sytuacje miałam wczoraj. Umówiłam się z kolegą na kawę, podczas spotkania zadzwonił mój eksio, pyta co robię. Mówię, ze jestem z P. "na mieście" - ooo a gdzie, ano tu i tu. A no to podjedzie do nas, bo ma sprawę do przekazania. Podjechał , kawe też wypił pogadaliśmy i się zawijał - nawet nas nie pytając jakie mamy plany dalsze - normalnie. On sie z nami NIE umawiał, z doskoku się spotkaliśmy i fajnie.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 08:28
    kora3 napisała:

    > On sie z nami NIE umawiał
    > , z doskoku się spotkaliśmy i fajnie.

    Ale pani C nie wpadła na tę plażę na chwilkę, bo chciała coś z doskoku załatwić z B? nie wiem po co mnożyć kolejne przykłady nie mające nic wspólnego z opisana sytuacją... To dopiero opary absurdu smilesmile
  • kora3 04.07.19, 09:08
    Pani C. wpadła na plazę POPLAZOWAĆ, nie było mowy o dalszym wspólnym spędzaniu czasu z paniami A. i B.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 09:12
    kora3 napisała:

    > Pani C. wpadła na plazę POPLAZOWAĆ, nie było mowy o dalszym wspólnym spędzaniu
    > czasu z paniami A. i B.
    >
    Napisałaś: za aprobatą pań A. i B. pani C. dołaczyła do plażowania, spędziły z sobą kilka godzin...

    Gdyby wpadła poplażować nie potrzebowałaby aprobaty pań A i B ani nie spędzałaby z nimi kilku godzin. Spotkawszy je przywitałaby się, ewentualnie zamieniła z paniami kilka słów i odeszła plażować na swój kocyk.
  • kora3 04.07.19, 09:31
    aqua48 napisała:
    > >
    > Napisałaś: za aprobatą pań A. i B. pani C. dołaczyła do plażowania, spęd
    > ziły z sobą kilka godzin...


    Dokładnie ..No i co z tego?
    CZy możesz mi wyjasnić logicznie dlaczego spędzenie z sobą kilku godzin na plaży za obopólną aprobatą powinno zaowocować tym, że resztą czasu po plazy też spędzi się razem?
    Skad, gdzie, jaka to "zasada"?

    >
    > Gdyby wpadła poplażować nie potrzebowałaby aprobaty pań A i B ani nie spędzałab
    > y z nimi kilku godzin. Spotkawszy je przywitałaby się, ewentualnie zamieniła z
    > paniami kilka słów i odeszła plażować na swój kocyk.


    Ależ dlaczego? Pzrecież się znają, więc w takiej sytuacji jak opisujesz, pewnie też plazowałaby z nimi. Ale ani w tej sytuiacji, ani w opisanej przez Ciebie nie ma żadnej zasady, że PO plazowaniu muszą nadal spędzać z sobą czas.

    Wyjaśnij mi skąd rzekoma "zasada", że jesli nawet umówimy się z kimś na spędzenia jakoś czesci dnia, to musimy uwzględniać te osobę w planach na dalszy czas/




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 09:49
    kora3 napisała:

    > skąd rzekoma "zasada", że jesli nawet umówimy się z kimś na spędze
    > nia jakoś czesci dnia, to musimy uwzględniać te osobę w planach na dalszy cz
    > as/

    Nie ma takiej zasady. Jest natomiast zasada liczenia się z cudzymi uczuciami. A jeśli dwie osoby mimo wcześniejszych planów spędzenia dnia razem, dokooptowują trzecią do części swych dziennych zajęć, to jeśli chcą dalszą część czasu spędzić wyłącznie w swoim towarzystwie, powinny to przekazać tej trzeciej w taki sposób by nie było jej przykro.
  • kora3 04.07.19, 10:00
    Aquo, toż też uważam, że najlepiej byłoby w tej sytuacji, gdyby nie było mowy o tym obiedzie przy pani C.
    Ale przecież pani C. nie pytała pań jakie mają plany na resztę dnia, ona sama mogła mieć inne zupełnie - być z kimś umówiona, mieć wizytę u dentysty - cokolwiek.
    Jesli się z kims umawiamy, nieważne już, z doskoku, czy "betonowo" na coś, to jak sama przyznałas nie musimy wcale uwzględniać tej osoby w swoich planach na dalszą cześć dnia. I vice versa - ta osoba TEŻ nie musi nas w swoich planach uwzględniać. Równie dobrze pani C. mogł;a być z kimś umówiona na obiad i co? Powinna zabrać z sobą panie A. i B. bo pzrecież razem tam miło plazowały? No nie.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 10:18
    kora3 napisała:

    > Równie dobrze pani C. mogł;a być z kimś umówiona na obiad i co? Powi
    > nna zabrać z sobą panie A. i B. bo pzrecież razem tam miło plazowały? No nie.

    Powinna się pożegnać i podziękować za miło spędzony czas. Tak samo jak panie A i B. ŻADNA z nich nie powinna się tłumaczyć z dalszych planów.
  • kora3 04.07.19, 11:11
    Widzisz Aquo i teraz włąsnie jest ten moment, kiedy czytam Cię ze ...zzdumieniem - jakbym czytała osobę, która nigdy nie była w takiej sytuacji.
    Przecież to nie było jakieś biznesowe spotkanie tylko 3 znajome babki były razem na plazy. Na serio tak to sobie wyobrazasz, że przychodzi jakaś godzina i mówią "Dziękuję za spęzdony razem czas. Do widzenia"? Przecież całkiem naturalne byłoby "Oj ,jak fajnie było razem poplazować. A jakie masz/macie plany na wieczór?" - i jasne, w tej konkretnej sytuacji powiedzenie, że wspólny obiad A. i B. no nie byłoby najszczesliwsze. Ale tak normalnie to cóz byłoby złego w "A idę do kona z męzem" czy " idę na imieniny do sąsiadki" np.?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • adept7 03.07.19, 10:18
    Moim zdaniem wszelkie pretensje są bezzasadne. Pani C została zaproszona na wspólne plażowanie, a pani B, wcześniej - na plażowanie i na obiad. Nie rozumiem powodu, dlaczego Pani C miałaby oczekiwać zaproszenia na obiad, kiedy umawiała się na plażę. Tym bardziej, że wiedziała, że koleżanki umówiły się wcześniej i Pani A może mieć problem z ugoszczeniem dodatkowej, nieplanowanej osoby. To raczej jakaś forma zazdrości - "Pani B dostała coś więcej, niż ja!". Natomiast pani A, skoro zadeklarowała wcześniej, że poczęstuje panią B obiadem w domu, nie powinna "zmniejszać porcji" ani proponować dokupienia czegoś po drodze czy wspólnego wyjścia do restauracji, ale wywiązać się z zaproszenia.
  • kora3 03.07.19, 10:29
    Tak na serio serio to pani C. nie została zaproszona na plażowanie, a sama się - z braku lepszego słowa - "wprosiła" na nie. Cudzysłow zamierzony, bo nic złego w tym, że zadzwoniła do pani B. i dowiedziawszy się ze plazuje razem z A. zadeklarowała, ze dołączy. Jednak nie było to tak, że to plazujące już do niej dzwoniły, tylko ona dzwoniła do jednej z nich.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • adept7 03.07.19, 11:18
    Zakładam, że padło coś w rodzaju: "jesteśmy właśnie razem z A na plaży, może do nas dołączysz?" - co jest zaproszeniem. Jeśli propozycja padła raczej ze strony pani C : "O jak fajnie, a może bym też przyszła na plażę?" (co już jest pewnym zawieszeniem zasad, ale akceptowanym w tej, bliskiej znajomości) - to tym bardziej wszelkie pretensje są irracjonalne.
  • kora3 03.07.19, 12:40
    Nie byłam przy tym, ale z tego co mi mówiono pani C. zadzwoniła i spytała "co słychać" pani B. odpowiedziała, ze plazują z A. a pani C. zadeklarowała,. ze też by dołączyła.
    Być może wydaje się, ze takie "zaproszenie" byłoby oczywistoscia, ale jest pewien szkopuł. Otóż pani B. nie pracuje, a pani A. jest nauczycielka. Więc panie sie razem umawiały na to plazowanie, wiedzac, ze każda z nich moze w dzień poweszedni iśc. Pani C. pracuje i tego, że akurat w tym dniu bedzie meić wolne panie A. i B. - zwyczajnie nie wiedziały

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kopciuszek83 03.07.19, 17:01
    A ja uważam, że niezaproszenie pani C. na obiad było jednak w opisanej sytuacji niezręcznością. Z postów wynika, że wszystkie trzy panie znają się równie dobrze, lubią i kumplują, nie ma jakiejś asymetrii w tych kontaktach (typu: pani C. jest bardziej koleżanką pani B, a panią A. ledwie zna, czy coś takiego).

    Gdybym ja była panią A., to "doproszenie" pani C., do obiadu byłoby oczywistością niezależnie od obfitości lodówki. Po prostu rzuciłabym żartem, że spontanicznie zaprosiłam B. na wyjadanie resztek z lodówki, nie ma tych resztek dużo, więc się we trzy nie najemy specjalnie, ale możemy jeszcze trochę sobie pogadać we trójkę i ewentualnie domówić pizzę. Zwyczajnie nie widziałabym powodu, by wykluczać C. z reszty popołudnia (cały czas zakładam, że z C. mam równie fajny kontakt jak z B. i spotkanie z nią jest dla mnie taką samą przyjemnością i miłym spędzaniem czasu, jak z B.).

    Gdybym z kolei była C., no to nie ukrywam, że spodziewałabym się właśnie takiego zachowania ze strony A. i byłabym zwyczajnie zdziwiona, gdyby zaproszenie nie nastąpiło. Podstawiam sobie w miejsce pań A. i B. moje kumpelki z poprzedniej pracy, z którymi łączy mnie chyba podobna relacja jak ta opisywana w wątku - no i po prostu WIEM, że zostałabym zaproszona i wszystkie trzy cieszyłybyśmy, że możemy więcej czasu ze sobą spędzić.
  • kora3 04.07.19, 06:45
    Jak napisałam wyżej - ja na miejscu pani A. pewnie zaprosiłabym panią C. także. Ale rozmowiamy teraz w kontekście SV - czy tak wypadało, czy nie. Moim zdaniem - nie, nie było takiego wymogu, bo panie A. i B. umówiły się wczesniej na plazę i reszte smile, a pani C. pojawiła się niejako przypadkiem i nie było wcale obowiazku uwzględniać ją w planach na później.
    Natomiast na miejscu pani C. zupełnie bym nie oczekiwała, że także zostane zaproszona, z przyczyn - jak wyżej.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 04.07.19, 07:23
    W sumie to mogłaś podać rozwiązanie zagadki od razu,a nie trzymać nas w niepewności tyle czasu 😀
  • kora3 04.07.19, 07:27
    Ale jakiej zagadki Heniu?smile
    Z punktu widzenia SV uwazam, ze nie było konieczności zapraszania pani C. a owa pani C. IRRACJONALNIE tego oczekiwała.
    To co każdy z nas zrobiłby z ta sytuacją, to jest już sprawa indywidualna. My rozmawiamy o tym, czy nalezało by pozostac w zgodzie z SV zapraszać, czy nie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 04.07.19, 07:49
    Nie jestem co prawda Panią C , ale w takiej sytuacji zwyczajnie zrobiłoby mi się przykro.
    Oczywiście zostawiłabym to dla siebie, oficjalnie pretensji żadnych bym nie zgłaszała, ale niesmak by mi został.
    Jak widać na tym forum nie jestem jedyna w swoich odczuciach.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kora3 04.07.19, 08:11
    Katjo, ale wszak już ustaliliśmy, że zawsze każdemu z dowolnego powodu MOZE się zrobić przykro. To oczywiste, że jak tu niektórzy podnoszą każdy ma prawo dowolnie się poczuć.
    Nie będziemy oceniać niczyich uczuć/odfdczuć, bo to jest bardzo brzydkosmile Oceniamy SYTUACJE - czy pani A. miała z punktu widzenia SV OBOWIAZEK zaprosić takze panią C. czy też nie miała takowegosmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 04.07.19, 08:18
    Jak widzisz po wątku większości ludzi zrobiłoby się w tej sytuacji przykro, azaliż trzeba wziąć pod uwagę, że zdanie większości ma tu rację bytu.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kora3 04.07.19, 08:25
    No nie wiem smile Wg mnie nie działa to tak, że jesli wiekszosc będzie mówić "smacznego" to tak bedzie poprawnie - np. smile
    Dlaczego wiekszosc uwaza, ze zrobiłoby sie jej przykro? Bo mzoe większosc jest np. roszczeniowa, to się zdarzasmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 04.07.19, 08:29
    Nie moja Droga.
    Tu każdy pisze o własnych odczuciach w takiej sytuacji, a nie co sądzą na temat mówienia "smacznego".
    Jak widzisz po tym wątku wszyscy lub prawie wszyscy odczuliby się w takiej sytuacji przykrość.
    Natomiast sugerowanie, że wszyscy (uczestnicy tego wątku) są roszczeniowi bo mają najwyraźniej odmienne zdanie od Ciebie grzeczne również nie jest,

    --
    Nie dam się wygasić!
  • aqua48 04.07.19, 08:30
    kora3 napisała:

    > No nie wiem smile Wg mnie nie działa to tak, że jesli wiekszosc będzie mówić "smac
    > znego" to tak bedzie poprawnie - np. smile
    > Dlaczego wiekszosc uwaza, ze zrobiłoby sie jej przykro? Bo mzoe większosc jest
    > np. roszczeniowa, to się zdarzasmile
    >
    Halo tu ziemia! Ludzie działają pod wpływem emocji, często nieracjonalnie oraz oczekują od innych określonego postępowania. Zatem po prostu SĄ nieracjonalni oraz roszczeniowi?
  • kora3 04.07.19, 09:07
    nIE SĄ, A bywają Aquo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 09:13
    kora3 napisała:

    > nIE SĄ, A bywają Aquo.

    Rozumiem Koro. TY taka nie jesteś smilesmile

  • kora3 04.07.19, 09:16
    Nie wiem Aquo, mozliwe, ze czasem też bywam smile Natomiast jak pisałam, kieruję się zdrowym rozsądkiem - jesli nie jestem z kimś blisko, to nie oczekuję, ze bedzie mnie traktował jak kogoś bliskiego, jesli sie z kimś nie umawiałam, to nie oczekuję, ze uwzględni mnie w dalszych planach, bo spedziliśmy mile trochę czasu itd.
    Taka postawa, jak widać po tym choćby watku jest dla kondycji psychicznej zdrowsza niż ciągle odczuwanie przykroścismile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 09:37
    kora3 napisała:

    > kieruję się zdrowym rozsądkiem - jesli nie jestem z kimś blisko, to nie oczekuję, ze be
    > dzie mnie traktował jak kogoś bliskiego, jesli sie z kimś nie umawiałam, to nie
    > oczekuję, ze uwzględni mnie w dalszych planach, bo spedziliśmy mile trochę cza
    > su itd.
    > Taka postawa, jak widać po tym choćby watku jest dla kondycji psychicznej zdrow
    > sza niż ciągle odczuwanie przykroścismile

    Oczywiście Koro, jesteś przykładem zdrowia psychicznego jak wzorzec z Sevres. A ponieważ kierujesz się żelazną logiką, trudno oczekiwać po Tobie zrozumienia dla cudzych słabości oraz choćby grama empatii w kontaktach z innymi.. Ok.

  • kora3 04.07.19, 09:47
    Aquo, zabawne bo mnie Ty jawisz się jako osoba pryncypialna i bez grama smile

    Nie uważam się za zaden wzorzec, ale owszem uważam, że świat trzeba pojmowac takim jaki jest - nie roić sobie, nie mieć oczekiweań na wyrost itd. Mozesz uwazać taką postawę za złąsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 09:53
    kora3 napisała:

    > Aquo, zabawne bo mnie Ty jawisz się jako osoba bez grama smile

    Zapewniam, że wraz z wiekiem przybyło mi nieco więcej gramów niż bym oczekiwała Koro. Choć staram się trzymać w stałej wadze.

    > Nie uważam się za zaden wzorzec, ale owszem uważam, że świat trzeba pojmowac t
    > akim jaki jest - nie roić sobie, nie mieć oczekiweań na wyrost itd. Mozesz uwaz
    > ać taką postawę za złąsmile

    Hmm.. uważam ją za..dziwaczną i absurdalną? Oraz kompletnie nielogiczną smilesmile
  • kora3 04.07.19, 10:03
    Jas miałam na mysli gramy empatii smile - tak wniosła po tym, że NAJLEPIEJ wg Cievbie odmawiać oschle i bez podania przyczyn oraz NAJLEPIEJ, zeby staruszka z demencją radziła sobie sama, a nie zawracała głowę sąsiadom smile

    Mozesz uważać moja postawę za jaką chcesz, ja ją uwazam za najlepszą dla siebie, a w końcu o to chodzismile
    Rozumiuem wszelako, że są ludzie, którzy no lubią, kiedy jest im prezykro, dlatego w neutralnej sytuacji wynajdują sobie coiś, zeby im się przykro zro9biło

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 10:14
    kora3 napisała:

    > Jas miałam na mysli gramy empatii smile

    Och czytanie w Twoich myślach słabo mi wychodzi.

    - tak wniosła po tym, że NAJLEPIEJ wg Cie
    > vbie odmawiać oschle i bez podania przyczyn

    Odmowa bez podania przyczyny nie jest oschła Koro, jest zgodna z s-v. Niekulturalne i prowadzące do konfliktów oraz urażenia uczuć jest dochodzenie tych przyczyn.
    Podobnie w opisanej sytuacji gdyby panie A i B po plażowaniu po prostu pożegnały się z C i udały w swoją stronę, byłoby ok, ale już wyjaśnienie dlaczego nie kontynuują wraz z nią reszty dnia (bo idą na obiad do jednej z nich) sprawiło że powstał problem.

    > Mozesz uważać moja postawę za jaką chcesz, ja ją uwazam za najlepszą dla siebie
    > , a w końcu o to chodzismile

    W s-v nie.




  • kora3 04.07.19, 10:27
    SV nie zqaleca wcale Aquo, by dostosowywać sie do każdego komu moze się zrobić przykro smile

    Odmowa może być oschła, nadal pozostaje w zgodzie z SV, ale wiesz - moze komuś sprawić przykrośc smile
    Tu o ile wiem pani C. nie pytała pan o ich plany, pani B. palneła jak palneła sama z siebie.
    Ale założmy, że pani C. by zapytała i usłyszała od pań "Mamy juz plany" - bez podania - jakie. Sądzisz, ze w takim przypadku nie byłoby jej przykro?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 04.07.19, 10:25
    A mnie sie wydaje ze za ta maska oschlosci Aqua ma w sobie duzo empatii.

    >>>Rozumiuem wszelako, że są ludzie, którzy no lubią, kiedy jest im prezykro, dlatego w neutralnej sytuacji wynajdują sobie coiś, zeby im się przykro zro9biło >>>

    Podajesz ekstremalne przyklady- sa ludzie tzw 'attention seeker' nawet nie wiem jaki jest dobry odpowiednik tego po polsku I takie osoby zawsze beda tworzyc rozne dramaty aby byc w centrum uwagi.Ale my nie o takich ludziach piszemy.

    Natomiast w tym przykladzie- znow kierujac sie logika brakuje nam szczegolowi:

    Moglo byc tak ze Pani C zadzwonila do PAni A ….A wiesz mam dzis umowiona kosmetyczke, fryzjerke….spotykam sie z kims popoludniu a co robisz dzis rano? Panie spedzily ranek na plazy a potem kazda poszla w swoja strone zadowolone.
    A moglo byc tak ze Pani C zadzwonila a wiesz jestem dzis sama….nawet nic nie przygotowalam na obiad….I wtedy jakos tak
    wypadaloby zaproponowac zeby sie przylaczyla do wspolnego obiadu. BArdziej czasem dla towarzystwa niz samego jedzenia.
    To nie tylko kwestia S-v ale tez umiejetnosci zachowania sie w spoleczenstwie.
  • kora3 04.07.19, 11:20
    Iwonko, pani C. zadzwoniła do pani B. a nie do pani A. - ale pomijając to....
    Sama przyznałam, ze najpewniej będąc na miejscu A. zaprosiłabym także panią C. na ten obiad. Jednak no nie, nie dlatego, żeby jej nie było przykro, ani nie dlatego, ze B. już palnęła, tylko ot tak, po prostu. Nie uważam jednak, by zasadą było, że jeślii spedzamy z sobą cześc czasu, to obliguje nas to do uwzgledniania w swoich planach takiej osoby na dalszą częsc dnia.
    Umawiamy sie na coś - plażę, kawę - a nie na wspólne spędzenie całego dnia.
    Odwróćmy na chwilę tę sytuację. Założmy, że pani A. proiponuje pani C. obiad u siebie. Pani C odpowiada: - A dziękuje bardzo, ale umówiłam się już z kolezanką na koncert. No i panie się rozstają i A. oraz B. labidzą, że jaka ta C.! Plazowała z nimi, a na koncert idzie sobie z kimś innym! Mądre to byłoby? No nie chyba smile
    Do nich pani C. dołaczyła na plazy, bo miała ochotę poplazować, ale juz miała inne plany na dalszą cześc dnia - normalne.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 04.07.19, 12:07
    No rzeczywiscie pomylilam Pania B z A.....taki dlugi ten watek.

    Ale po pierwsze concert, zakup biletow a spontaniczny obiad u kolezanki to 2 rozne rzeczy.

    Po drugie - Pani B zachowala sie w tym najgorzej . Zadzwonila do Pani C mowiac o plazowania a moze Pani A nie miala ochoty isc w 3. Plus z tym zaproszeniem postawila ja przed faktem dokonanym nie miala nawet szans aby sie przygotowac nawet psychicznie na 3 osobe na obiad.
  • kora3 04.07.19, 13:03
    Iwonko, no smile nie pani B. zadzwoniła do C. tylko pani C. do niej. Zwyczajnie tak sobie zadzwoniła "Co słychać?" - nic nadzwyczajnego. Nie było też tak, że pani A. miała coś przeciwko temu, żeby pani C. dołaczyła do nich na plazy.
    Po prostu A. i B. umówiły sie na to plazowanie wczesniej i tyle. Jest całkiem logiczne wytłumaczenie dlaczego same wczesniej nie pomyślały, zeby C. też plazowanie zaproponowac.
    Otóż te wszystkie panie znają się długo, ale nie spotykają zbyt cześto. Niemniej no znają s wzajemnie swoje sytuacje zawodowe. Pani A jest nauczycielką i raczej jasne, ze teraz ma wakacje. Pani B. nie pracuje już zawodowo, natomiast pani C. - owszem. Tamtego dnia miała wolne akurat, ale tego A. I B. zwyczajnie nie wiedziały, póki sie do B. nie odezwała.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 04.07.19, 08:31
    Ależ właśnie jeżeli większość będzie mówiła smacznego to będzie to poprawne.

    Natomiast inne pytanie które możemy postawić brzmi: czy rola sv polega na tym żeby nikomu nigdy nie zrobiło się przykro? Czy jest to pewne minimum zasad żeby nie działać zbyt obcesowo, natomiast jeżeli ktoś za wszelką cenę nie chce dopuścić żeby bliźniemu zrobiło się przykro, to nie jest domena sv, tylko kwestia jego konstrukcji psychicznej, odporności na stres, bieżących interesów itp
  • aqua48 04.07.19, 08:43
    heniek.8 napisał:

    > Ależ właśnie jeżeli większość będzie mówiła smacznego to będzie to poprawne.
    >
    > Natomiast inne pytanie które możemy postawić brzmi: czy rola sv polega na tym ż
    > eby nikomu nigdy nie zrobiło się przykro?

    Tak, rolą zasad s-v jest to żeby obracając się kręgu ludzi je stosujących działać możliwie bezkonfliktowo i że tak powiem - płynnie. Stąd nazwa - savoir- wiedzieć, vivre - jak żyć.

    > natomiast jeżeli ktoś za wszelką cenę nie chce dopuś
    > cić żeby bliźniemu zrobiło się przykro, to nie jest domena sv, tylko kwestia je
    > go konstrukcji psychicznej, odporności na stres, bieżących interesów itp

    Też prawda - zasady s-v nie zalecają braku asertywności. Umożliwiają jednak wyrażanie swego zdania w sposób nieagresywny i nie prowadzący do eskalacji zbrojeń.
  • kora3 04.07.19, 09:09
    Aquo, czyli jednak SV to nie zasady jak żyć, buy komuś nie zrobiło się przykro?>smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 09:14
    kora3 napisała:

    > Aquo, czyli jednak SV to nie zasady jak żyć, buy komuś nie zrobiło się przykro?
    > >smile
    >
    Przykro mi że nic nie zrozumiałaś...
  • kora3 04.07.19, 09:34
    No tak, jasne, bo przewcież ja głupia jestem prawda ?smile

    Aquo, sama piszesz, ze SV nie pozostaje w sprzeczności z asertywną postawą. Asertywny człowiek nie stara się komuś zrobić przykrości, prawda. Ale ma swiadomośc, że jego plany mogą być odmienne od planów innych i owszem, moze to tym innym czynić przykrość. Trudno smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 09:41
    kora3 napisała:

    > No tak, jasne, bo przewcież ja głupia jestem prawda ?

    A to już Twój problem Koro jeśli tak uważasz...

    > SV nie pozostaje w sprzeczności z asertywną postawą. Ase
    > rtywny człowiek nie stara się komuś zrobić przykrości, prawda. Ale ma swiadomoś
    > c, że jego plany mogą być odmienne od planów innych i owszem, moze to tym inny
    > m czynić przykrość. Trudno smile

    Ty uznajesz że trudno, ktoś inny natomiast uzna lekkie nagięcie swych planów, właśnie po to by nie czynić komuś przykrości za ważniejsze niż ścisłe trzymanie się wyznaczonej drogi postępowania. Na tym polega różnica między asertywnością będącą w zgodzie z zasadami s-v, a nieempatycznym i bezkompromisowym realizowaniem planów.
    >
  • kora3 04.07.19, 09:54
    aqua48 napisała:
    >
    > A to już Twój problem Koro jeśli tak uważasz...


    Nie zauważyłasbyś ironii nawet gdyby spadła Ci na głowę smile
    >
    > Ty uznajesz że trudno, ktoś inny natomiast uzna lekkie nagięcie swych planów, w
    > łaśnie po to by nie czynić komuś przykrości za ważniejsze niż ścisłe trzymanie
    > się wyznaczonej drogi postępowania. Na tym polega różnica między asertywnością
    > będącą w zgodzie z zasadami s-v, a nieempatycznym i bezkompromisowym realizowan
    > iem planów.


    W ten sposób, o ile ktoś kierowałby się tą zasadą ZAWSZE, nigdy nie realizowałby tego, co sobie zaplanowałsmile

    Jak na taką empatyczna osobę, za która się masz masz - sądząc z Twoich wpisów w innych wątkach wyjątkow "sztywną" postawę smile Ale juz się przyzwyczaiłam do tego, że miewasz różne zdania na ten sam temat smile

    Jednak w sej przenikliwości przeoczyłaś pewną rzecz smile Otóż ja sama przyznałam, że ja bym panią C. będąc na miejscu pani A. najprawdopodobniej "doprosila" i to niekoniecznie nawet po gafie pani B. a po prostu.
    Tylko, że ja bym to uczyniła nie dlatego, zeby komuś nie było przykro, tylko ot tak, zwyczajnie, żeby miło spędzić resztę miło rozpoczetego z paniami dnia.
    Pomimo, ze tak bym najprawdopodobniej zrobiła nie uważam, że byłoby to z punktu widzenia SV konieczne.





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 04.07.19, 10:03
    kora3 napisała:

    > aqua48 napisała:
    > >
    > > A to już Twój problem Koro jeśli tak uważasz...

    >
    > Nie zauważyłasbyś ironii nawet gdyby spadła Ci na głowę smile
    > [i]>

    A ja mam poczucie, że Aqua świetnie radzi sobie z ironią.... wink
  • aqua48 04.07.19, 10:19
    ola5488 napisała:

    > A ja mam poczucie, że Aqua świetnie radzi sobie z ironią.... wink

    smile
  • aqua48 04.07.19, 08:25
    kora3 napisała:


    > czy pani A. miała z punktu widzenia SV OBOWIAZEK zaprosić takze
    > panią C. czy też nie miała takowegosmile

    Koro, kodeks savoir-vivre jest DOBROWOLNY, zatem o żadnym OBOWIĄZKU nie może być mowy.
    Pani A miała możliwość zatuszowania gafy popełnionej przez panią B. Nie zrobiła tego nie zapraszając C na obiad i pozostawiając ją samą sobie, podczas gdy pozostałe panie udały się na kontynuowanie wspólnego przedpołudnia. To było nietaktowne.
    S-v zaleca tuszowanie cudzych gaf, nie podkreślanie ich kolejnymi nietaktami.
  • kora3 04.07.19, 08:40
    Aquo, ze tak kolokwialnie powiem, nie wygłupiaj się smile Mam na myskli tę hmm informację o dobrowolności stosowania zasad SV- no to wszak oczywiste. Przecież napisałam "czy pani A. miała obowiazek z punktu widzenia SV..."smile, czyli czy wg zasad SV nalezałoby tak zrobić.

    Co do reszty - owszem Aquo, cudzych gaf nie podkreślamy, ale też nie ma wg mnie takiego obowiazku, by z racji czyjejś gafy na tyle przejąć się jej tuszowaniem, żeby zmieniać swoje plany np.

    Pozostawiły powiadasz samą sobię panią C. - no naprawdę dramat, bidulka ..Aquo, mowa o DOROSŁEJ kobiecie w całkowicie normalnej, niekryzysowej sytuacji.
    Pamiętam naszą rozmowę kiedyś na temat innej pani, którą gospodyni i druga pani wypuściły samą, w mroźną noc, zdenerwowaną i bez pieniędzy z domu i byłas zdania, że nic się nie stało wszak - dorosła pani była przecież. A tu w biały dzień nie mozna "samej sobie" zostawić kolezanki, która do;łączyła do plazowania. No nie mogę pojąć takiego hmmm podwójnego standaryzowania - sorry.

    Tak samo dziwne dla mnie jest, że pani A. miała wszystko pozmieniać, bo pani B. popełniła gafe wspominając o tym obiedzie. Założmy, żeby nie wspomniała - na chwilę. No i spotkanie zakończyłoby się tak, że panie A. i B. poszłyby w swoją stronę, a pani C. - w swoją. Też by pani C. bidulka została pozostawiona samej sobie?smile
    czyli jak spędzimy przypadkiem z kimś trochę czasu np. na plazy, to jesteśmy zobowiazani do "opieki" nad tym kimś? mamy temu komus zapewnic atrakcje na resztę czasu, bo inaczej zostawiamy go samemu sonbie???smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 08:51
    kora3 napisała:

    > Aquo, ze tak kolokwialnie powiem, nie wygłupiaj się smile Mam na myskli tę hmm in
    > formację o dobrowolności stosowania zasad SV- no to wszak oczywiste.

    Cóż Koro, z Twych postów wcale ta oczywistość nie wynika...

    > owszem Aquo, cudzych gaf nie podkreślamy, ale też nie ma wg mnie
    > takiego obowiazku, by z racji czyjejś gafy na tyle przejąć się jej tuszowaniem
    > , żeby zmieniać swoje plany np.

    Czyli po prostu stawiasz SWOJE PLANY ponad zasady s-v.


    > Pozostawiły powiadasz samą sobię panią C. - no naprawdę dramat, bidulka

    To wyłącznie Twoja ocena sytuacji. Nietakt pozostaje nietaktem, obojętnie jak bardzo będzie go umniejszać osoba pozostająca z boku.


    > czyli jak spędzimy przypadkiem z kimś trochę czasu

    Koro, wiele osób Ci tu już pisało, że o żadnym "przypadku" nie ma mowy w sytuacji, gdy ktoś na pytanie wprost czy może się dołączyć do towarzystwa dostał odpowiedź potwierdzającą.
    Przypadek byłby wówczas gdyby pani C będąc na plaży natknęła się na spędzające tam czas A i B.


  • kora3 04.07.19, 09:14
    Aquo, nie stawiam swoje plany ponad zasady SV tylko mam już plany i je realizuję.

    Sama przyznajesz, że zasady SV nie pozostają w sprzeczności z asertywnością. No to jak w końcu jest? Owszem nietakt panbi B. pozostaje nietaktem, ALE to wcale nie znaczy, ze pani A. ma ten nietakt tuszować za wszelką cenę, kosztem swoich wczesniejszych planów.

    A co do przypadku - owszem, dla mnie to jednak przypadek, bo pani C. nikt na płażę nie "wołał" sama zadzwoniła i przypadkiem kolezankli były na plaży, to dołączyła. Nie ma w tym nic złego, ale stało się tak z jej inicjatywy, a nie pozostałych i nie mają one żadnego obowiazku w zwiazku z tym dołaczeniem pani C. uwzględniać jej w swoich dalszych już UMÓWIONYCH wczesniej - planach.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 09:33
    kora3 napisała:

    > Aquo, nie stawiam swoje plany ponad zasady SV tylko mam już plany i je realizuj
    > ę.

    Plany można realizować nie licząc się z nikim i niczym, albo biorąc pod uwagę obecność innych osób w życiu. Wybór należy do planującego.

    > Sama przyznajesz, że zasady SV nie pozostają w sprzeczności z asertywnością. No
    > to jak w końcu jest?

    A doczytałaś moje zadanie do końca? Spróbuj, będziesz wiedziała jak to jest smile


    >szem nietakt panbi B. pozostaje nietaktem, ALE to wcale
    > nie znaczy, ze pani A. ma ten nietakt tuszować za wszelką cenę, kosztem swoich
    > wczesniejszych planów.

    To Twoje zdanie Koro. Moje jest inne. Plany można modyfikować, a nietakty warto tuszować.

    > A co do przypadku - dla mnie to jednak przypadek

    Rozumiem. Za za przypadkową uznaję inną sytuację.
  • kora3 04.07.19, 09:43
    aqua48 napisała:
    >
    > Plany można realizować nie licząc się z nikim i niczym, albo biorąc pod uwagę o
    > becność innych osób w życiu. Wybór należy do planującego.


    Aquo, a TY zawsze uwzględnaisz WSZYSTKICH w swoich planach? smile

    Podejrzewam, że nie i poniekąd słusznie.
    >
    > > Sama przyznajesz, że zasady SV nie pozostają w sprzeczności z asertywnośc
    > ią. No
    > > to jak w końcu jest?
    >

    > To Twoje zdanie Koro. Moje jest inne. Plany można modyfikować, a nietakty warto
    > tuszować.


    Można, jesli się CHCE modyfikować. Jesli się modyfikuje zawsze i pod każdego, to na takie postępowanie jest pewne ślaskie powiedzonko, które na potrzeby forum trochę zmodyfikuję "dej komu geba, bydziesz bokim żreć" - daj komus buzię, bedziesz bokiem jadł smile
    \
    To, że nasze plany pozostają nierzadko w sprzecznośąci z oczekiwaniami innych ludzi i odwrpotnie jest całkowicie normalne, zwyczajne, standardowesmile Nie da się z jednej strony realizować swoich planów a z drugiej zawsze i wszedzie przychylać się do oczekiwań innych. Stad ukuło się powiedzenie "Jeszcze się taki nie urodził, żeby wszystkim dogodził" - no taka prawda.
    >
    > Rozumiem. Za za przypadkową uznaję inną sytuację.


    Uznawaj, a poniekąd dla tyej sprawy nie ma to żadnego znaczenia! Nawet gdyby panie wszystkie trzy razem umówiły sie NAD WODE to wcale nie oznaczałoby, że muszą się wzajemnie uwzgledniać w planach na czas po plażowaniu.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.07.19, 10:08
    kora3 napisała:

    > > Plany można realizować nie licząc się z nikim i niczym, albo biorąc pod u
    > wagę o
    > > becność innych osób w życiu. Wybór należy do planującego.[/i]
    >
    > Aquo, a TY zawsze uwzględnaisz WSZYSTKICH w swoich planach? smile

    Staram się uwzględniać tych których te plany bezpośrednio dotykają.
    Po za tym przekładam plany jeśli nie są bardzo pilne, a jeśli są, staram się poinformować o tym tę osobę tak by nie było jaj przykro.

    > Plany można modyfikować, a nietakty warto tuszować.
    >
    > Można, jesli się CHCE modyfikować.

    Tak jak pisałam wielokrotnie i co poniekąd uznałaś - zasady s-v stosuje ten kto CHCE.

    >Jesli się modyfikuje zawsze i pod każdego

    Nikt nie twierdzi Koro, że należy je modyfikować zawsze i pod każdego, to byłby właśnie brak asertywności, który wcale nie jest zalecany przez s-v. Można jednak, jeśli się tylko chce, trzymając się swoich planów nie sprawiać innym przykrości. Można też mieć cudze uczucia w nosie.


    > Nie da się
    > z jednej strony realizować swoich planów a z drugiej zawsze i wszedzie przychy
    > lać się do oczekiwań innych.

    Warto jednak nie starać się nie sprawiać innym przykrości. Owszem, przyznaję to sztuka. Niekiedy wymagająca nieco większego wysiłku, niekiedy niewielkiego, niekiedy lekkiej modyfikacji, moim zdaniem warto jednak ją szlifować.

    > Nawet gdyby pa
    > nie wszystkie trzy razem umówiły sie NAD WODE to wcale nie oznaczałoby, że mus
    > zą się wzajemnie uwzgledniać w planach na czas po plażowaniu.

    Nie, ale nie na tym polega problem Koro, tylko na sposobie przekazania tych planów trzeciej osobie.
  • kora3 04.07.19, 10:24
    aqua48 napisała:
    >
    > Staram się uwzględniać tych których te plany bezpośrednio dotykają.
    > Po za tym przekładam plany jeśli nie są bardzo pilne, a jeśli są, staram się po
    > informować o tym tę osobę tak by nie było jaj przykro.


    Aquo - przed chwila przyznałaś, że fakt spędzenia z kims czasu na jakiejś czynnosci nie oznacza, że musimy tego kogos uwzględnaić w swoich dalszych planach. Umawiamy się na coś - plazowanie, kawę, koncert, a co POTEM będzie robić każde z nas - nasza sprawa. Zatem pani C. plany pań A. i B. na czas PO PLAZy wcale nie dotykały, do i nie dotyczyły.

    >
    > Tak jak pisałam wielokrotnie i co poniekąd uznałaś - zasady s-v stosuje ten kto
    > CHCE.


    Aquo, nie manipuluj - sama przyznałaś, ze NIE MA ZASADY SV, która mówiłaby, ze spędzając z kimś cześc czasu musimy uwzględniać tę osobę w dalszych swoich planach.
    >
    > Nikt nie twierdzi Koro, że należy je modyfikować zawsze i pod każdego, to byłby
    > właśnie brak asertywności, który wcale nie jest zalecany przez s-v. Można jedn
    > ak, jeśli się tylko chce, trzymając się swoich planów nie sprawiać innym przykr
    > ości. Można też mieć cudze uczucia w nosie.


    Rzecz w tym Aquo, ze sytuacja, gdy nasze plany są sprzeczne z oczekiwaniami innych ludzi nie ejst wcale rzadkoscią. I własnie gdyby chciec zawsze się dostosować, żeby komus nie było przykro, to wszelkie planowanie diabli by wzięli smile.
    >
    > Warto jednak nie starać się nie sprawiać innym przykrości. Owszem, przyznaję to
    > sztuka. Niekiedy wymagająca nieco większego wysiłku, niekiedy niewielkiego, ni
    > ekiedy lekkiej modyfikacji, moim zdaniem warto jednak ją szlifować.


    Owszem, warto, ale niestety - zawsze jak sama zresztą p[rzyznałaś moze tak być, ze komuś będzie przykro, bo mamy inne plany, niżby on sobie chciałsmile

    >
    > Nie, ale nie na tym polega problem Koro, tylko na sposobie przekazania tych pla
    > nów trzeciej osobie.

    No toz przyznałam wszak, że pani B. palnęła gafę mówiąc o tych planach obiadowych. Co nie zmienia faktu, że jak już obie zdaje się przyznałyśmy smile - nie ma zasady, która mówi, że czesc czasu spedzona razem wymusza dalszego współne go spędzanie.






    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka