Dodaj do ulubionych

SV nieudanej rozmowy

12.07.19, 10:21
Rozmowy kwalifikacyjnej dodajmy. Prawie każdy, kto pracował w szeroko rozumianej rekrutacji (niekoniecznie jako sam rekruter, ale np. pomocnik, asystent, ekspert czy po prostu członek komisji, potencjalny przełożony itp.) zetknął się z taką oto sytuacją. Raz na kilkanaście spotkań przychodzi osoba zupełnie na dane stanowisko się nie nadająca. CV miała w porządku, zaproszono ją, ale dosłownie od pierwszych minut widać po jej zachowaniu, że to nie ta bajka. Np. osoba niezrównoważona emocjonalnie, z ciężką nerwicą, wyjątkowo niekulturalna itp. Oczywiście rozmowę trzeba przeprowadzić, nawet gdy po minucie się już wie, że nic z tego. Są oczywiście widełki czasowe na taką rozmowę są określone i jeśli jest to np. 20-45 minut, to ogranicza się ją do minimum przed końcem 20 minuty dziękuje się kandydatowi za rozmowę i obiecuje "odezwać się" smile Niemniej jednak pozostaje kwestia wytrwania nawet tego krótkiego czasu. Jak sobie radzić z kandydatami, którzy mają albo duże problemy ze sobą albo są zwyczajnie chamscy podczas rozmowy? Niektórzy rekruterzy po prostu nie zwracają na nich uwagi tylko monotonnym głosem odczytują pytania i zaznaczają odpowiedzi, inni próbują rozmawiać tak naprawdę o niczym, byle zabić czas, jeszcze inni sami dużo opowiadają o firmie (głównie banałów), żeby kandydat nie musiał mówić i żeby wypełnić ten konieczny czas. Jakie z punktu widzenia SV jest najlepsze rozwiązanie?
Edytor zaawansowany
  • katja.katja 12.07.19, 10:27
    Od razu mówisz "Dziękuję za poświęcony czas, to tyle z mojej strony. Jutro do południa poinformuję Pana/Panią o wynikach rekrutacji."

    --
    Nie dam się wygasić!
  • rzeniha 13.07.19, 19:00
    Trochę prywaty Katja. Sprawdzasz maila na Gazecie? Wysłałam Ci wiadomość, dostałaś?
  • 10iwonka10 12.07.19, 10:28
    Mysle ze jezeli chce sie byc profesjonalnym to trzeba taka rozmowe doprowadzic do konca z kamienna twarza nie okazujac wlasnych odczuc.

    W druga strone -zdarzyly mi sie interviews gdzie osoba prowadzaca inbterview zachowywala sie nieprofesjonalnie….ubrana byla jak na plaze….zadawala idiotyczne pytania….Ja tez po 5 minutach wiedzialam ze nie chce tej pracy ale dotrwalam do konca.
  • annthonka 12.07.19, 10:51
    Jeżeli ktoś jest chamski podczas rozmowy to moim zdaniem możesz ją przerwać i podziękować od razu.

    Jeżeli od razu wiesz, że dana osoba z jakichś przyczyn kompletnie się nie nadaje to skrócić rozmowę do akceptowalnego minimum (myślę, że i tak z 15 minut na to zejdzie, szczególnie jeżeli podczas rozmowy musisz wypełnić jakiś kwestionariusz), podziękować za poświęcony czas i następnego dnia dać grzeczną odpowiedź odmowną. Nie bardzo rozumiem koncepcję rozmawiania o niczym, byle tylko zabić czas. No chyba, że stoi nad Tobą przełożony ze stoperem i odmierza, po ilu minutach skończyłeś spotkanie.
  • 10iwonka10 12.07.19, 10:59
    Jesli chamski to rozmowe mozna skrocic ale po co taki ktos wogole przychodzi na rozmowe? …..ale jesli ktos jest z nerwica to z czystej empatii wypadaloby ta rozmowe przeprowadzic. Pzypuszczam ze taka osobe bardzo duzo kosztowalo samo przyjscie na rozmowe.
  • annthonka 12.07.19, 11:39
    No też się zastanawiam, ale być może zdarzają się i takie egzemplarze wink

    Dlatego mówię o najkrótszym akceptowalnym czasie, czyli nie "dzień dobry, dwie minuty rozmowy, do widzenia", ale o zadaniu kilku pytań o doświadczene zawodowe, ktrótkim opowiedzeniu o firmie, itp. Taka rozmowa i tak zajmie nie mniej niż 15 - 20 minut.

    Za to nie rozumiem akcji "o matko, jeszcze cztery i pół minuty muszę z nim rozmawiać, a tu nie ma o czym".
  • rzeniha 12.07.19, 11:43
    annthonka napisała:

    > Za to nie rozumiem akcji "o matko, jeszcze cztery i pół minuty muszę z nim rozm
    > awiać, a tu nie ma o czym".

    To wyobraź sobie sytuację: to Twoja dwunasta rozmowa w czwartek, pięćdziesiąta w tym tygodniu, z czego ośmiu kandydatów było niemiłych, chamskich, dziwacznych... Dla Ciebie te cztery i pół minuty trwają zupełnie inaczej niż dla zmęczonego i mającego wszystko dość rekrutera (członkowie komisji mają lepiej, nie muszą zadawać pytań, jeśli nie chcą).
  • 10iwonka10 12.07.19, 11:56
    >>>To wyobraź sobie sytuację: to Twoja dwunasta rozmowa w czwartek, pięćdziesiąta w tym tygodniu, z czego ośmiu kandydatów było niemiłych, chamskich, dziwacznych... >>>

    To ilu wy pracownikow potrzebujecie? Z mojego doswiadczenia -wybiera sie najlepsze CV I rozmawia z 4-5 osobami na jedno stanowisko.
  • 10iwonka10 12.07.19, 11:58
    Jest jeszcze wstepne 'interview telefoniczne' 15-20 minut czesto firmy z tego korzystaja to tez eliminuje niektore 'dobre' CV.
  • katja.katja 12.07.19, 14:53
    Też prawda.
    Raz np. odebrał pijany Pan. Pijany o 18.00.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • heniek.8 12.07.19, 20:02
    katja.katja napisała:

    > Raz np. odebrał pijany Pan. Pijany o 18.00.

    dobrze że nie sprawdzają kto w jakim stanie pisze na forum smile
  • annthonka 12.07.19, 12:38
    No więc właśnie mówię - skoro rekruter dowiedział się już wszystkiego, to nie męczy się bez sensu przez te cztery dodatkowe minuty tylko kończy spotkanie.

    Zakładam, że jesteś rekruterem w agencji pośrednictwa. Skoro aż 20% kandydatów zapraszanych na rozmowę jest chamskich, dziwacznych albo nie z tej bajki, to może warto zmienić procedury, żeby nie marnować tyle czasu. Zazwyczaj po krótkiej rozmowy telefonicznej jesteś w stanie ocenić, czy w ogóle jest sens spotkać z tym kandydatem, czy nie.
  • heniek.8 12.07.19, 12:42
    Też nie rozumiem tego, mają procedurę żeby rozmawiać 20 minut i nikomu nie przyjdzie do głowy żeby skrócić rozmowę kiedy wynik jest pewny, być może pogadać z górą o zmianie procedur, jak normalnie w wojsku carskim
  • nocnymarek2 12.07.19, 20:03
    heniek.8 napisał:

    > Też nie rozumiem tego, mają procedurę żeby rozmawiać 20 minut
    > i nikomu nie przyjdzie do głowy żeby skrócić rozmowę kiedy wynik
    > jest pewny, być może pogadać z górą o zmianie procedur, jak
    > normalnie w wojsku carskim

    Procedury istnieją w pewnym celu. Między innymi dlatego, żeby
    każdy pracownik z osobna nie musiał podejmować takich decyzji
    (każdy innej). A kandydat podaje do sądu, że ktoś inny mógł się
    zaprezentować przez pełne 40 minut, a on tylko przez 15 i to
    dlatego nie dostał pracy.

    To, że ktoś nie rozumie po co jest dana procedura może tego
    dociekać, ale nie powinien zaczynać od jej nieprzestrzegania.

    Pomysły blablania o firmie, żeby nie słuchać kandydata też są
    nieprofesjonalne. A czemu nie zadawać takich samych pytań, co
    innym kandydatom? A może w 39. minucie pojawi się chemia? wink
  • minniemouse 13.07.19, 00:15
    no, ja zrozumiałam ze (niezręczna) cisza zapada własnie po wyczerpaniu pytań...?
  • heniek.8 13.07.19, 06:31
    nocnymarek2 napisał:

    > Procedury istnieją w pewnym celu. Między innymi dlatego, żeby
    > każdy pracownik z osobna nie musiał podejmować takich decyzji
    > (każdy innej).

    dla hr-owca z niewielkim stażem - owszem zgadzam się,
    powinien dostać check-listę co ma sprawdzić na dane stanowisko,
    przejść przez nią i podziękować za rozmowę.

    u eksperta rekrutera może to wyglądać inaczej - to jest gość który mógłby dla młodszych kolegów sporządzać takie checklisty, każdą inną w zależności od stanowiska, wymagań

    > A kandydat podaje do sądu, że ktoś inny mógł się
    > zaprezentować przez pełne 40 minut, a on tylko przez 15 i to
    > dlatego nie dostał pracy.

    gdyby to był otwarty konkrurs na stanowisko państwowe, to być może tak
    ja rozumiem, że tutaj mamy do czynienia z sytuacją kiedy agencja hr-owa zaprasza wybranych kandydatów na rozmowy by w imieniu klienta i dla niego wybrać najlepiej spełniającego warunki
    a być może chwilę po wejściu już wiadomo że warunków nie spełnia

    > To, że ktoś nie rozumie po co jest dana procedura może tego
    > dociekać, ale nie powinien zaczynać od jej nieprzestrzegania.

    moim zdaniem nadal to zależy od stażu i doświadczenia, kto jest na poziomie kiedy rozumie procedury i jest w stanie je ulepszać, może iść inną ścieżką niż ten kto nie rozumie po co jest dana procedura
  • nocnymarek2 13.07.19, 08:53
    heniek.8 napisał:

    > gdyby to był otwarty konkurs na stanowisko państwowe,

    W Polsce. Ale to i tak nieistotne, jeśli prokuratura jest
    odzyskana i wie, że "nie nasz" i tak nie ma racji. Są też
    inne kraje, w których wszystkie firmy muszą uważać.

    > > nie powinien zaczynać od jej [procedury] nieprzestrzegania.
    >
    > moim zdaniem nadal to zależy od stażu i doświadczenia, kto
    > jest na poziomie kiedy rozumie procedury i jest w stanie je
    > ulepszać, może iść inną ścieżką niż ten kto nie rozumie po
    > co jest dana procedura

    Jeśli jesteś doświadczonym pilotem, to wiesz, że limit wysokości
    we mgle jest dla tych niedoświadczonych. Śmiało, zmieścisz się.
  • heniek.8 13.07.19, 09:00
    nocnymarek2 napisał:

    > Jeśli jesteś doświadczonym pilotem, to wiesz, że limit wysokości
    > we mgle jest dla tych niedoświadczonych. Śmiało, zmieścisz się.

    o czym ty piszesz, jaki pilot? odlatujesz, halo tu ziemia, mamy rozmowę z hr-ką

    jeżeli pracujesz na uczelni i prowadzisz swój pierwszy egzamin to lepiej przygotuj sobie kartkę i po kolei realizuj punkty

    jeżeli egzaminujesz studentów od 20 lat to możesz rozmowę prowadzić na innych zasadach
  • nocnymarek2 13.07.19, 09:13
    heniek.8 napisał:

    > jeżeli egzaminujesz studentów od 20 lat to możesz rozmowę
    > prowadzić na innych zasadach

    Nie możesz. Każdemu studentowi należą się te same zasady,
    jak psu micha. Ale dla Ciebie uczelnia, to prywatny folwark
    (a dla rzeczonej hr-ki tak samo rynek pracy - ona tam rządzi
    z kumpelami z fejsa, z którymi nielegalnie wymienia się
    zastrzeżonymi danymi). Nie dogadamy się.
  • heniek.8 13.07.19, 09:18
    > Nie możesz. Każdemu studentowi należą się te same zasady,

    bardziej chodziło mi o to że zasady i metody różnią się między wykładowcą bez stażu a tym z 20-letnim stażem,
    a zawsze możesz złożyć skargę, czy na egzaminatora, czy na hr-kę jeżeli uważasz że zostałeś niesprawiedliwie potraktowany
  • 10iwonka10 13.07.19, 18:55
    Skarzyc sie mozesz ale pracy nie dostaniesz…..

    Tak naprawde to nie wiem czy sa potrzebne 'czarne listy'- Jelsi ktos idzie na rozmowe przez agencje pracy to firma powinna dac 'feedback' do agencji. Kilka takich negatywynych informacji zwrotnych I agencja przestanie wysylac goscia CV do firm.
  • heniek.8 13.07.19, 19:56
    10iwonka10 napisała:

    > Skarzyc sie mozesz ale pracy nie dostaniesz…..

    wiem, to była moja odpowiedź Markowi na jego idealistyczne postulaty

    hr-ka i tak pewnie nie sprawdzi czy gość napisał prawdę w "twardych" umiejętnościach, za to może być że po kilku minutach wyczuje że gość jest pretensjonalny, roszczeniowy i do żadnego zespołu by go nie poleciła.

    wtedy go może spławić, byle grzecznie, a on może protestować że z innymi rozmawiała 40 minut a z nim wystarczyło 10
  • 10iwonka10 13.07.19, 20:54
    Ja bym tak nie przeceniala ludzi z HR.....Nie wiem jak jest teraz w Polsce. Ja mialam w Anglii kilka interviews ( zmienialam miejsce zamieszkania wiec I prace). Na wiekszosci z nich nie bylo nikogo z HR ale bezposredni przelozony I jego przelozony. Po pierwsze oceniaja cie czy osobowoscia pasujesz do zespolu ...czasem zadaja techniczne pytanie wiec zaraz wiedza czy wiesz o czym mowisz...a wiele firm robi tez tzw 'tray test' krotki test sprawdzajacy twoje umiejetnosci. Technicznie jaka jest potrzeba tutaj kogos z HR?
  • heniek.8 13.07.19, 21:05
    10iwonka10 napisała:

    > Technicznie jaka jest potrzeba tutaj kogos z HR?

    mnie pytasz? ja sobie tylko mogę wyobrażać jak działają head hunterzy.

    rozumiem że w watku jest mowa o zewnętrznej agencji hr która dostała zlecenie przysłania kandydatów na stanowisko specjalstyczne
    agencja dostaje wymagania w rodzaju "programowanie c++, framework taki i taki, znajomość chińskiego mile widziana", ale tego dziewczyna po socjologii nie sprawdzi,
    ona ma wysłać do klienta kilku gości którzy spełniają warunki

    ale nadaje się żeby wykryć gościa któremu wszystko przeszkadza, tylko wszedł już narzeka że herbata podana przez demodee jest za biedna - taki gość nawet jeżeli prawdę napisał w cv o twardych kompetencjach, to się w zespole pewnie nie przyjmie i można go uwalić już na pierwszym sitku
  • 10iwonka10 13.07.19, 21:16
    <<<ale tego dziewczyna po socjologii nie sprawdzi,>>> No a to jest najwazniejsze.

    >>>jeżeli prawdę napisał w cv o twardych kompetencjach, to się w zespole pewnie nie przyjmie i można go uwalić już na pierwszym sitku >>>

    Czy ja wiem ? Czasem to HR osoba moze byc malo sympatyczna albo 'nie ma chemii' miedzy nimi I jeszcze jak zacznie zadawac glupie pytania. A moze sie okazac ze ta osoba w firmie w zespole dobrze sie sprawdzi.

  • heniek.8 13.07.19, 21:24
    10iwonka10 napisała:

    > <<<ale tego dziewczyna po socjologii nie sprawdzi,>>> N
    > o a to jest najwazniejsze.

    to jest najważniejsze w jednoosobowej działalności gdyby chciał prowadzić
    w nowej firmie i tak gość będzie musiał się dużo nauczyć od innych, jego styl jest równie ważny jak merytoryka

    tak jakbyś szukała księdza do parafii i znalazła takiego typa "znajomość biblii, listy apostolskie na pamięć, mistrz Polski w 2017 w udzielaniu sakramentów"

    o super kandydat, to jest najważniejsze,
    co z tego że alkoholik i pedofil
  • 10iwonka10 13.07.19, 22:31
    Bardzo ekstremalnie do tego podchodzisz - w wielu zawodach konkretne doswiadczenie,wyksztalcenie jest podstawa zatrudnienia i czesto wymaga to kilku lat aby je zdobyc . W firmie podszkola cie ogolnie jesli chodzi o wewnetrzne procedury, moze jakies dodatkowe systemy. Wiec obawiam sie jak gosc bedzie mily, sympatyczny,kolezenski ale 'cienki Bolek' w zawodzie to klapa.

    <<<co z tego że alkoholik i pedofil>>> zly przyklad to mozna spokojnie ukryc w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej.
  • heniek.8 13.07.19, 22:43
    no ale powiedz mi po co są te agencje hr-owe?
    po to żeby na merytoryczną rozmowę przyszło 5 kandydatów a nie 50

    owszem jest ryzyko że jakiś gość się nie spodoba pani i go odrzuci mimo że by się sprawdził

    zakładam że klienci biorą to ryzyko pod uwagę, mówią agencji na czym im zależy a i tak liczą się z tym że ktoś tam gdzieś przepadnie

    podobnie działa np. biuro podróży - klient chce pojechać do hotelu w ciepłym kraju za tyle i tyle pieniędzy - biuro mu przedstawi kilka opcji do wyboru

    nie będą rozmawiać przez 8 godzin o 100 hotelach i 20 liniach lotniczych

    cóż, może się okazać że przegapili niezłą ofertę ale to się zdarza, świat się nie kończy, następnym razem możesz wziąć inne biuro podróży / zatrudnić inną agencję

    moim zdaniem nie ma co bić nad tym piany - jeżeli kandydat obraża hr-kę to ona go uwali nawet jak merytorycznie spełnia warunki, i nikt na tym nie traci bo do firmy trafi ktoś kto lepiej pracuje z ludźmi, a ten super gość zaraz znajdzie super pracę bo jest dobry
  • 10iwonka10 14.07.19, 13:25
    >>>no ale powiedz mi po co są te agencje hr-owe?>>>

    Tez sie nad tym zastanawiam bo z moich doswiadczen 90% z nich to beznadzieja. Tak naprawde beda cie pchac na sile do pracy ktora ci nie bardzo pasuje bo dla nich liczy sie tylko PROWIZJA ktora dostana.Oni sa z tego rozliczani, Ale tak sie przyjely te agencje w Europie zachodniej a my to przejmujemy. Jak ostatnio szukalalm pracy to szukalam tylko w firmach bezposrednio 'no Agencies' o wiele latwiej. Tak naprawde tutaj czesto wysylasz CV do agencji a oni przesylaja je do firmy. Oni cie na oczy nie widzieli nie mowiac o rozmowie. dostalam raz tak prace- wiec agencja zakasowala kilka tysiecy funtow a calym jej wysilkiem bylo przeslanie CV.

    Nie bije piany to tylko moja osobista opinia - poparta pewnym doswiadczeniem.
  • heniek.8 14.07.19, 16:43
    10iwonka10 napisała:

    > >>>no ale powiedz mi po co są te agencje hr-owe?>>>
    >
    > Tez sie nad tym zastanawiam bo z moich doswiadczen 90% z nich to beznadzieja. T
    > ak naprawde beda cie pchac na sile do pracy ktora ci nie bardzo pasuje bo dla
    > nich liczy sie tylko PROWIZJA

    może i twoje obsewacje są słuszne, ale jednak na tej giełdzie nie jesteś podmiotem tylko towarem big_grin

    to tak jakby jabłko (albo gruszka - w zależności jaką masz figurę wink krytykowało ideę sklepów warzywniaków, bo większość tylko chce osiągnąć zysk, a przecież konsument może sam podejść do drzewa i zerwać jabłko (lub gruszkę)
  • 10iwonka10 14.07.19, 17:18
    >>>to tak jakby jabłko (albo gruszka - w zależności jaką masz figurę krytykowało ideę sklepów warzywniaków, bo większość tylko chce osiągnąć zysk, a przecież konsument może sam podejść do drzewa i zerwać jabłko (lub gruszkę) >>>

    Jak ktos ma duzy ogrod to posadzi sobie jablon I grusze I nie kupuje w supermarkecie.smile

    A tak w temacie- wciaz sa opcje szukania pracy bezposrednio bez 'pomocy agencji'.
  • heniek.8 14.07.19, 18:18
    10iwonka10 napisała:

    > A tak w temacie- wciaz sa opcje szukania pracy bezposrednio bez 'pomocy agencj
    > i'.

    wiem że są - i dlatego tak się nie przejmuję tym że jak nie ma chemii to nierozsądna hr-ka może odrzucić dobrego kandydata tylko na podstawie że jej zaproponował szybki numerek w kibelku, ale tak to przecież świetny key account manager
  • rzeniha 13.07.19, 18:01
    Nie do wykrycia Mareczku. Poza tym, niestety muszę Cię uświadomić, to standard w branży. Zamknięte grupy FB, gdzie nazwiska i CV "czarniaków" latają. Od wielu lat, żadne RODO nikomu nie straszne.
    PS Teoretycznie nielegalne jest pokazanie swojemu chłopakowi/dziewczynie (żonie/mężowi/rodzicom/dzieciom) CV, jakie się otrzymało w pracy. To poufne dane. W praktyce wszyscy to robią. Jeden z wielu martwych przepisów. Ale oczywiście masz rację, nielegalne, jak jazda w terenie zabudowanym powyżej 50km/h. Sweet dreams wink
  • nocnymarek2 13.07.19, 19:48
    rzeniha napisała:

    > to standard w branży. Zamknięte grupy FB, gdzie nazwiska i CV
    > "czarniaków" latają. Od wielu lat, żadne RODO nikomu nie straszne.

    A tutaj pytasz, jak uprawiać działalność przestępczą z wdziękiem?
    Ja jednak jakoś nie wierzę ani w Arsène Lupina, ani w Twój wdzięk.
  • annthonka 13.07.19, 23:21
    Serio tak masowo te życiorysy pokazują swoim dzieciom? wink
  • agulha 20.07.19, 00:46
    Ze studentami moim zdaniem jest inaczej. To, że ktoś nie ma nic do powiedzenia na jeden temat, nie znaczy, że nic nie wie. Znaczy, że nic nie wie na ten temat. Może to jedno z niewielu zagadnień, które pominął? Trzeba zarzucić wędkę ze 3 razy (ze 3 pytania z różnych tematów), żeby wywalić z dwóją.
    Co do pracownika, to działa trochę na zasadzie średniej wojskowej. Z żadnej ocenianej dziedziny nie może być gorszy niż (...). Jeżeli przyszedł w znoszonych spodniach do pracy z dresscode'em, ale olśniewa wiedzą, można się zastanowić/omówić to z nim. Ale jeśli jest niegrzeczny albo cuchnie potem, to lepiej dać sobie spokój - nie stolerujemy tego, choćby był Einsteinem w swoim fachu.
  • annthonka 14.07.19, 11:38
    nocnymarek2 napisał:

    >A czemu nie zadawać takich samych pytań, co
    > innym kandydatom? A może w 39. minucie pojawi się chemia? wink

    Profesjonalny rekruter powinien swoją osobistą chemię z kandydatem odłożyć na bok, ale czasami jest tak, że szybko wychodzi, że kandydat po prostu nie pasuje osobowościowo na określone stanowisko.

    Szukasz na przykład asystenta do działu sprzedaży w korpo, gdzie masz deadliny, adhoki, asapy, targety i tym podobne wink, a na rozmowę przychodzi osoba bardzo nieśmiala, cichutka i powolna.

    Albo przychodzi kandydat z odpowiednimi kwalifikacjami, doświadczeniem i przy okazji silną osobowością, ale podczas rozmowy wychodzi, że będzie miał osobisty problem z wykonywaniem poleceń przełożonego, który jest od niego 10 lat młodszy.

    W takich przypadkach wytrwanie do 39 minuty w oczekiwaniu na chemię jest naprawdę stratą czasu wink.
  • nocnymarek2 14.07.19, 15:00
    annthonka napisała:

    > Profesjonalny rekruter powinien swoją osobistą chemię
    > z kandydatem odłożyć na bok,

    Pomysł z szukaniem "chemii" nie był mój, starałem się go
    tylko twórczo rozwinąć. Czasem kandydat nawet nie powinien
    za bardzo dać się lubić (np. taki na stanowisko poganiacza
    niewolników przy budowie piramid).

    > W takich przypadkach wytrwanie do 39 minuty w oczekiwaniu
    > na chemię jest naprawdę stratą czasu wink.

    Te minuty zostały już stracone, bo na poprzednich etapach
    (CV, phone screening) kandydat nie został odrzucony. A teraz
    minimalny czas wymagany procedurami można zapełnić
    sensownymi pytaniami, bądź bajdurzeniem od czapy. Co
    jest bardziej w duchu S-V?
  • annthonka 14.07.19, 19:16
    Dlatego właśnie pisałam o zmianie procedur, bo wygląda na to, że tutaj chociażby phone screening leży i kwiczy wink.
  • jadwiga1350 12.07.19, 14:13
    > To wyobraź sobie sytuację: to Twoja dwunasta rozmowa w czwartek, pięćdziesiąta
    > w tym tygodniu, z czego ośmiu kandydatów było niemiłych, chamskich, dziwacznych
    > ... Dla Ciebie te cztery i pół minuty trwają zupełnie inaczej niż dla zmęczoneg
    > o i mającego wszystko dość rekrutera (członkowie komisji mają lepiej, nie muszą
    > zadawać pytań, jeśli nie chcą).

    No istne męki piekielne.
    A rekruter niech zamknie oczy i wyobrazi sobie, że sam jest osobą poszukującą pracy. I na którejś tam rozmowie z rzędu słyszy te same głupie pytania rekrutujących:

    Dlaczego pan/pani chce pracować?
    Co pan/pani chce robić za 10 lat?
    Zadzwonimy do pana/pani.

    I co? Od razu lżej?
  • katja.katja 12.07.19, 11:40
    Posiadanie pracy jest akurat bardzo ważne w przypadku terapii nerwic, może jednak warto taką osobę rozważyć o ile nie jest to jakieś specyficzne stanowisko wymagające nerwów ze stali.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • minniemouse 12.07.19, 13:42
    Ale Rzenicha ani nie pyta ani nie prosi o porady związane z usprawnieniem samej organizacji rekrutacji czy terapia nerwic.
    sadze ze należy to odpuścić.

    Pytanie/prośba dotyczy: czy pod względem SV poniższe są dobrym rozwiązaniem i które najlepsze gdy pozostaje czas "do zabicia" z problematycznym kandydatem,
    a nawet moze ktoś ma lepsze/inne propozycje niż przedstawione?:
    Niektórzy rekruterzy po prostu nie zwracają na nich uwagi tylko monotonnym głosem odczytują pytania i zaznaczają odpowiedzi, inni próbują rozmawiać tak naprawdę o niczym, byle zabić czas, jeszcze inni sami dużo opowiadają o firmie (głównie banałów), żeby kandydat nie musiał mówić i żeby wypełnić ten konieczny czas. Jakie z punktu widzenia SV jest najlepsze rozwiązanie?

    W mojej opinii najlepsze jest opowiadanie o firmie, ponieważ uniemożliwia to nieuprzejmemu kandydatowi na wypowiedzi, nerwowemu na nerwy itd, a samemu rekruterowi na wysłuchiwanie i oglądanie tegoż. jedyny minus taki ze trzeba duzo mówić, no ale chyba już lepsze to niż czyjeś np chamstwo.
    ale tak naprawdę wszystkie trzy są dobre, i zależą do charakteru rekrutera.

    Minnie
  • rzeniha 12.07.19, 11:40
    Nie można przerwać niestety ani od razu podziękować - wytyczne. Kwestionariusz jest "tylko" w jakichś 70% przypadkach. W pozostałych, dotyczy to np. rekrutacji w mniejszych firmach, gdy kandydatów jest kilku a nie kilkunastu, robi się po prostu swoje notatki, natomiast oficjalnego kwestionariusza raczej nie ma. Wtedy najtrudniej, bo właśnie ten kwestionariusz ułatwia życie, jedzie się według schematu i 10 minut z głowy. A później można opowiedzieć o historii założenia firmy smile Gorzej, gdy kwestionariusza nie ma i tak naprawdę każda minuta z takim kandydatem to nie tylko strata czasu, ale i męka.
  • minniemouse 13.07.19, 00:34
    rzeniha napisała:
    Gorzej, gdy kwestionariusza nie ma i tak naprawdę każda minuta z takim kandydatem to nie tylko strata czasu, ale i męka.

    Podejrzewam ze właściwie w każdym miejscu pracy mozna zadawać te same podstawowe pytania, z mniejszymi lub większymi wariacjami, takie typu "dlaczego ta praca, to stanowisko?", "czego się oczekuje w kwestii obowiązków, pensji, godzin, urlopu" itd itp,
    a od tego mozna stworzyć jakieś własne nietypowe służące bardziej zorientowaniu się kim jest ta osoba:
    - np, co by zrobił gdyby musiał rozładować samolot pełen gumisiów?, albo kto by wygrał Spiderman czy Batman? smile
    takie pytania ponoć pomagają wydobyć z potencjalnego kandydata potencjał, którego w standardowych nie widać.
    Pytania z wywiadu Oddball (oddbal - niespodziewanie krzywo lecąca piłka)
    Przygotowując sobie taki prywatny kwestionariusz, mozna w duchu nawet i ubawić się na rekrutacji.

    Minnie

  • heniek.8 12.07.19, 11:32
    Jak jest chamski to się konfrontujesz: "czy dobrze usłyszałam, pan powiedział że mogę panu skoczyć? chyba już mam wszystko czego chciałam się dowiedzieć, dziękuję za rozmowę, poinformujemy o wynikach rekrutacji po jej zakończeniu"
  • rzeniha 12.07.19, 11:37
    Rekruter ani osoba z komisji nie może odpowiadać chamsko, ani szukać konfrontacji. Zalecenia są zazwyczaj, aby utrzymać nerwy do końca i wszystko ma być z naszej strony grzecznie oraz profesjonalnie. Po prostu później kandydat trafia od razu na naszą oficjalną czarną listę i nieoficjalną innych agencji (w ramach wymiany grzeczności, żeby unikać problemowych osób).
  • heniek.8 12.07.19, 11:41
    Może konfrontacja to nie najlepsze słowo.
    Nie przebijasz go chamstwem tylko jakby wyciągasz na światło dzienne co powiedział i pytasz o intencje
  • aqua48 12.07.19, 12:17
    rzeniha napisała:

    > Rekruter ani osoba z komisji nie może odpowiadać chamsko, ani szukać konfrontac
    > ji. Zalecenia są zazwyczaj, aby utrzymać nerwy do końca i wszystko ma być z nas
    > zej strony grzecznie oraz profesjonalnie.

    Czyli wszystko zgodnie z zasadami s-v. Po wizycie takiej trudnej osoby możecie zrobić sobie 5 minut przerwy? Na omówienie jej kandydatury choćby? I upuszczenie pary.
  • nocnymarek2 12.07.19, 20:06
    rzeniha napisała:

    > kandydat trafia od razu na naszą oficjalną czarną listę i nieoficjalną
    > innych agencji (w ramach wymiany grzeczności, żeby unikać
    > problemowych osób).

    Czy to aby legalne? Bo, że nieetyczne to nie mam wątpliwości.
    O "grzeczności" raczej nie mówiłbym tu, bo to chamstwo wobec
    kandydata, na którego obraziła się naburmuszona haerka.
  • rzeniha 14.07.19, 19:14
    Twoje ataki na agencje pracy w tym temacie są niesmaczne, a wręcz szkodliwe społecznie. Może nie zdajesz sobie sprawy, ale rekruterzy to jedna z podstaw wolnego rynku, gospodarki rynkowej, bez nich współczesna gospodarka po prostu by się zawaliła. Nie lubię porównań, ale to zawód ważniejszy niż np. chirurg czy sędzia. Być może nie zdajesz sobie z tego sprawy i nie rozumiesz, co hrowcy / rekruterzy myślą sami o sobie i jak widzą swoją rolę. Oczekiwałabym jednak więcej szacunku i powagi.
  • annthonka 14.07.19, 19:17
    Ojojoj, no i się trolll wysypał smile
  • 10iwonka10 14.07.19, 20:20
    Ja pisze o swoich doswiadczeniach I zapewniam cie ze sa one nieciekawe. Nieciekawi ludzie nastawieni na 'sales' I prowizje.Nie sadze ze gospodarka by sie zawalila raczej firmy musialyby rozbudowac wlasne dzialy kadr.

    <<<Nie lubię porównań, ale to zawód ważniejszy niż np. chirurg czy sędzia Oczekiwałabym jednak więcej szacunku i powagi. >>> rozumiem ze to sarkazm. troche nietrafiony.
  • nocnymarek2 15.07.19, 05:02
    10iwonka10 napisała:

    >> ale to zawód ważniejszy niż np. chirurg czy sędzia

    > rozumiem ze to sarkazm. troche nietrafiony.

    Ja myślę, że to było na poważnie - i całkiem trafnie. Ucina
    kandydata i zasądza dla niego wilczy bilet. Toż to doktor
    Kevorkian i sędzia Lynch w jednym.
  • engine8 12.07.19, 20:25
    Absoltnie - profesjinalizm do konca nie podlega dyskusji. chyba ze kandydat wyraznie kogos obrazi.

    No i co robicie z takimi to tu juz bym mial problem.....
    To ze Wam sie nie podobal powinniscie zachowac dla siebie a przekazywanie swojej opini i ograniczanie czlwiekowi opcji gdzie indziej to juz chyba jest nawet na granicy legalnosci...
  • zamyslona_ona02 12.07.19, 12:19
    Raz byłam na beznadziejnej rozmowie kwalifikacyjnej, od razu widziałam, że "nie ma chemii". Rekruter zadawał jakieś bzdurne pytania, więc sama podziękowałam za czas i wyszłam. Szkoda czasu i stresu po obu stronach.
  • minniemouse 12.07.19, 13:26
    O, to pewnie była własnie ta sytuacja, rekruter pierwszy nie poczuł chemii wiec "wypełniał" czas.

    Minnie
  • engine8 12.07.19, 20:20
    Nie rozumiem,,,,
    Kazdemu kandydatwowi poswieca si emniej wiecej tyle samo czasu.
    To jest wlasnie problem ze w pierwszych minutach robimy sobie opinie o ludziach a przez nastepne staramy sie jedynie upewnic w swoim przekonaniu.
    Nalyze z kandydatem rozmawiac tak jak z kazdym i rozpoznac czy to brak zdolnosci w sensie takim ze nic si enie da zrobic czy tez zdenerwowanie czy trema....
    No i jesli rzeczywoscie kandydat nam nie odpwiada to zachwujemy sie profesjinalnie do konca i szanujemy go jak kazdego innego. Decyzja zwykle jeste podejmowan nie jednoosobowo i to ze ktos sie nam nie podoba nie znaczy ze nie bdzie dobrym pracownikiem.
    Sam kiedys mailem tak sytacje ze przyszedl kandydat na stanowisko ktore bedzie wymagac wspolpracy z kientami i ubrany byl w skorzan kamizelke, wlays dlugi zwaizane z tylu itp..
    Mnie ot od razu odrzucilo ale reszta zespolu - zwalszcza Dzial prcoawniczy stwierdzil ze ten czowiek jest "reformowalny" i ma warotsci ktorych nie mozna pominac... Zostalem prawde mowiac przeglosowany.... Czlowik przyjeto i zmienil sie o 180 stopni.. Ostrzygl, ubral profesojanlnie, kupil kil;ka garniuturow nawet i byl super wartosciwym pracownikiem przed dlugie lata... Tak ze bylbym ostrozny z natychmaistowa opinia..
    Ale..
    A jak wiemy ze "to nie to" to po prostu nie trzymamy kandydata za dlugo i informujemy ze niestety ale nie jestesmy zainteresowani jak najszybciej mozna (oczywscie ni epo 15 minutach) bo to stres.
  • anna.lib 16.07.19, 08:50
    Jeżeli przyszedłby ktoś kto w sposób chamski się wyraża, to nie ma opcji żeby przeprowadzić taką rozmowę do końca. Działa to w dwie strony. Po prostu ładnie dziękujemy i zakańczamy rozmowę, wspominając coś o kulturze osobistej smile Natomiast w przypadku gdy ktoś nie ma odpowiedniej wiedzy lub po prostu nie nadaje się na dane stanowisko staramy się dociągnąć do końca nawet własnie opowiadając jak wspomniałaś o tym na czym polega praca, czym zajmuje się firma, czy np. jak ta osoba widzi siebie za 10 lat itp smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka