Dodaj do ulubionych

SV a postawa męża

23.07.19, 14:06
20 lat stażu małżeńskiego i nic się nie zmienia...
Mąż stale mnie rani swoja postawą.
Dwa przykłady z ostatniego tygodnia: kolega mówi, że moja poprzednia fryzura była lepsza i długo rozwodzi się nad tym faktem, moja odpowiedź: podoba mi się w tej chwili taka i jest odpowiednia do mego wieku. Do rozmowy wtrąca się mój mąż i mówi: w sumie to racja poprzednia fryzura była lepsza i lepiej wtedy wyglądałaś. Kurtyna. Przełknęłam to.
Ten sam kolega, innego dnia w tym tygodniu: pyta mnie o rodzeństwo, mówię, że część rodzeństwa żyje a część nie a on na to a co zginęli na wojnie. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą że brat popełnił samobójstwo. Kolega nawet się nie speszył. Mój mąż milczy.
Kolega to prosty człowiek nie mam żalu, ale boli mnie pozostawianie mnie samej w niewygodnej rozmowie i jego milczenie albo dla odmiany przyłączenie się do opinii kolegi.
Takie sytuacje maja miejsce regularnie.
Nie wymagam cudów, romantyzmu, kwiatów i czekoladek codziennie. Ale miło by było w takie sytuacji mieć wsparcie.... Rozmowy nie dają efektów - żadnych. Mąż jest wykształcony i niby obyty, ale może to tylko moja opinia, a prawda jest zupełnie inna. Jest mi niesamowicie smutno.
Edytor zaawansowany
  • aqua48 23.07.19, 14:40
    A czego oczekujesz od forum?
    Jesteś dorosła, mąż nie ma obowiązku wyręczać Cię w rozmowach z innymi ludźmi. W opisanych sytuacjach mąż nie zachował się niezgodnie z zasadami savoir-vivre. Kolega owszem tak. Jego komentarze powinnaś ucinać w zarodku i nie wdawać się w niepotrzebne dyskusje z nim.
  • kora3 23.07.19, 15:18
    Wiesz Aquo...czytając początek postu inicjującego wątek pomyslałam sobie to samo, co ty napisałaś. Mianowicie, ze mąż nie musi wyręczać wątkodawczyni w rozmowach z innymi, a także pomysłałam, że no nie musi mieć zawsze takiego samego zdania jak żona, nawet w temacie jej nowej fryzury.
    Ale już kolejne opisane zdarzenie sprawiło, że odpowiedź przestała mi się tak prosta wydawać...Dlaczego? Ano dlatego, że jestem zdania, iż bliskośc polega także na tym, że gdy jedno jest chamsko atakowane, to drugie nie udaje, ze nie słyszy. Uprzedzę, ze nie dotyczy to tylko małzonków czy par, ale także np. przyjaciół, czy nawet dalszych osób. Kulturalny człowiek nie tylko sam chamsko nie atakuje innych, ale też nie pozwala na to.
    Zapytanie kolegi o rodzeństwo było tu (bo najpewniej państwo się znają) neutralne. Odpowiedź też była neutralna, ale na nią panu koledze wypadało odpowiedzieć "Ach, przykro mi" i tyle. "wycieczka" o wojnie była podwójnie chamska i brutalna- bo raz dotyczyło to przykrej sprawy jaką jest na ogół śmierć kogoś z rodzeństwa, a dwa była wyjątkowo bezczelnym przytykiem do wieku watkodawczyni. W takiej sytuacji jej mąż POWINIEN zareagować i ustawić kolegę do p[ionu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 23.07.19, 15:56
    Moim zdaniem za mało danych wyjściowych - dlatego pytałam o co konkretnie chodzi autorce. Nie wiemy czy to jej kolega, z którym widują się okazjonalnie, czy to jego kolega, który przesiaduje w ich domu regularnie, korzysta z gościnności i pozwala sobie na takie zachowania. Czy ten kolega to sąsiad z którym wymieniają parę zdań przez płot? Każda sytuacja jest inna. Generalnie dobrze mieć męża czy partnera wspierającego. Tu jednak było zastrzeżenie, że ten mąż taki nie jest i nigdy przez 20 lat nie był. Nie sądzę, zatem by się zmienił. Jeśli autorce jest za każdym razem przykro, to ona musi poczynić jakieś kroki i zmienić swoje postępowanie. Na przykład nie zapraszać kolegi, nie odwiedzać go, wychodzić z domu na czas jego wizyt u męża, nie wdawać się w żadną dyskusję z nim, nauczyć celnych ripost, lub szczerych odpowiedzi wprost - "to co mówisz sprawia mi wyjątkową przykrość", no cokolwiek. rozwiązanie problemu w tej sytuacji leży wyłącznie po jej stronie.
  • kora3 23.07.19, 16:21
    Aquo, odpowiedziałam na Twoj post nie bez powodu - podałam powodysmile
    Powtorzę: wg mnie masz rację co do tego, że mąż/partner/przyjaciółka/ktokolwiek nie ma obowiązku wyręczać kogoś w rozmowach z innymi, a także nie ma obowiazku mieć zawsze takiego samego zdania jak bliska jej osoba.
    Szczerze mówiac, nie mam zwyczaju publicznie krytykować mego partnera, ani innych bliskich mi osób w "chórze" z kimś innym. Więc nawet gdyby np. nie podobała mi sie nowa fryzura przyjaciółki, to raczej bym w takiej sytuacji jak opisana milczała, niż przyłączyła się do kogoś kto wyrazałby negatywne zdanie na ten temat. Przyjaciółce zapytana mogłabym szczerze powiedzieć, ze mnie sie bardziej podobała poprzednia fryzura. W tej sytuacji pan kolega zachował się źle, bo jak rozumiem wątkodawczyni go o zdanie nie pytała, ale "wsparcia" ze strony męza nie potrzebowała - wg mnie. Panu koledze moze sie nie podobać jej nowa fryzura, moze nie jest to miłe, ze sie nie podoba, ale obraźliwe nie jest.

    Natomiast w scence numer 2 kolega zachował się zwyczajnie bardzo chamsko i tu owszem, gdyby ktoś tak zachowałby sie w mej obecnosci wobec bliskiej mi osoby, to zareagowałabym.

    Moim zdaniem nie ma znaczenia jaki to jest kolega. Miałoby, gdyby wątkodawczyni traktowała teksty kolegi neutralnie, jako żarty. Sama miałam takiego kolegę bardzo bliskiego na studiach smile nadal mam zresztą, jest męzem moje przyjaciółki smile Ale teraz już sie tak nie wygłupiamy, a kiedyś mielimy taką manierę młodzieńczą, ze sobie dogryzaliśmy "na zarty" w stylu "Niezły makijaż...Wybierasz się na maskaradę?" albo "Uroczy płaszcz stary, a meskich nie było?" smile pamiętam, że moja przyjaciółka poznawszy go przeze mnie u mnie na imprezie wprost mnie zapytała na osobności dlaczego sie tak nie lubimy hehe. Uświadomiłam ja, a była wówczas na tamtej imprezei jedyną tego nieswiadomą osobą, ze bardzo się włąsnie lubimy, a te gadki z "prezesem" (taką miał ksywkesmile) to takie zarty. To jednak jest specyficzna sytuacja, która jak rozumiem u wątkodawczyni - nie zachodzi.

    Zreszta problememe jako takim nie jest kolega, a MĄZ - jak napisała watkodawczyni. Nie wyglada na to, że mąż nie wspiera jej TYLKO wobec idiotycznych wypowiedzi TEGO kolegi, a w ogóle. KOLEDZE - z racji jego poziomu jak napisała - watkoidawczyni "wybacza" te teksty, ale ma zal do meza za brak wsparcia. I ma słuszny żal Aquo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 23.07.19, 17:23
    kora3 napisała:

    >ma zal do meza za brak wsparcia. I ma słuszny żal Aquo.
    >
    Żal może mieć, słuszny czy niesłuszny to już ocena subiektywna. Problem czy i co chce z tym swoim żalem do męża zrobić, a to już nie jest sprawa tego czy mąż dotrzymuje zasad s-v czy nie. Rozumiem, że po 20 latach nie przyzwyczaiła się, że mąż raczej nie jest z gatunku rzucających się na ratunek żonie w kontaktach z aroganckimi kolegami, którzy pozwalają sobie na chamskie odzywki.
  • kora3 23.07.19, 17:26
    Moim zdaniem słuszny - od bliskiej osoby mamy prawo oczekiwać, że w sytuacji gdyu jesteśmy chamsko atakowani zareaguje.
    Z punktu widzenia SV mąż nie stosuje sie do zasad - kulturalna osoba nie pozwala na cham,skie ataki innych w jej obecnosci.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kawainka1980 24.07.19, 09:05
    Kora3 dziękuję za zrozumienie.
  • kora3 24.07.19, 09:49
    Nie masz za co dziękować, to zwyczajne ludzkie podejście wg mnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kawainka1980 24.07.19, 09:04
    Kolega z pracy męża, 10 lat znajomości, pracują biurko w biurko. Pracuję na tej samej ulicy, przychodzę po pracy do męża 1-2 razy w tygodniu i razem jednym autem wracamy do domu.
  • 10iwonka10 23.07.19, 15:46
    To twoj kolega czy meza? Ja bym najpierw zmienila kolege na kogos kot ma lepsze maniery I poczucie humoru.
  • katja.katja 23.07.19, 16:17
    Dobra żona pogoni i kolegę męża smile

    --
    Nie dam się wygasić!
  • 10iwonka10 23.07.19, 16:26
    Otoz to- gdy ktos przychodzi do twojego domu I krytykuje twoja fryzure ….robi niegrzeczne ( niesmieszne) zarty to tylko go pogonic smile
  • kora3 23.07.19, 16:42
    Hmmm Iwonko, jak napisałam wyżej do Aquy - te dwie opisane sytuacje są dla mnie dośc skrajnie odmienne. OGÓLNIE jest tak, że niepytani nie mówimy, że coś u kogoś nam sie nie podoba. Niepytanym mozna powiedzieć TYLKO komplement. Ale w bliskim gronie, gdzie zasady SV sie zawiesza to co powiedział pan kolega bywa dopuszczalne. Sama sobie coś 2 lata temu dośc radykalnie zmieniłam fryzuręsmile i kolor włosów. Z dłuższych ciemnych na krótkie blond. Zmiana była tak radykalna, ze niektórzy rzadziej spotykający mnie ludzie, znani od lat mnie nie poznawali smile I owszem, zdarzało mi się od niektórych znajomych usłyszeć, że fajnie, ale w ciemnych lepiej, albo, że nie mogą się przyzwyczaić smile, albo że brunetki fajniejsze - zagorzałych zwolenników mej nowej fryzury było równie dużosmile Raz sie nawet moich dwóch kolegów pokłociło o te fryzurę w stylu "nie znasz się, było fajnie teraz jest super!", "a mnie się poprzednio bardziej podobało! Kora zapusc włosy z powtotem i przefarbuj!" "Nie no Kora, nie rob tego! " w końcu rozbawiona powiedziałam panom "Wiecie co ja zrobię chłopaki?" oni na to ze no nie "Co mi sie spodoba! To są moje włosy, swoimi sobie rządźcie " smile - jeden jest łysy poniekąd smile
    Tak czy siak - mozna koledze o ile bliski odpuscić te wycieczkę o feryzurze, a mąż ...cóz. No też ma prawo do swego gustu ...

    Natomiast w scence nr 2 kolega zachował się zwyczajnie bardzo chamsko i mąż powinien zareagowac


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 23.07.19, 16:57
    <<<kolega mówi, że moja poprzednia fryzura była lepsza i długo rozwodzi się nad tym faktem, >>>

    Mnie sie nie podobal ten fragment ze tak dlugo rozwodzil sie nad tym faktem…..rozumiem krotka uwage ze lepiej ktos wyglada czy gorzej ale takie rozwodzenie sie kolegi jest troche nie na miejscu. W dodatku dalej nie wiemy czy to kolega autorki postu czy kolega meza.
  • kora3 23.07.19, 17:09
    Wiesz, dla mnie wielkiego znaczenia nie ma czy to jej kolega czy męza. Zresztą poza wyjątkami to po dłuższym czasie związku koledzy i kolezanki meza/zony stają się siłą rzeczy kolegami także drugiej połowy. Mozna oczywiscie tak podejśc, ze jesli kolega meza to mąż zań odpowiada smile a jak zony to żona, ale dla mnie to słabo przekonujące.

    fakt, ze długo sie gośc rozwodził nad tą fryzurą jest dziwny i też nie pojmuję dlaczego kolokwialnie mówiac wątkodawczyni mu na to "pozwalała" zamiast powiedzieć np. "A mnie sie podoba i to wystarczy" albo "Przykro mi, ze ci się nie podoba ale musisz z tym jakoś żyć", ewentualnie " Masz 360 stopni do patrzenia, postaraj się omijać te które zajmuje moja noiwa fryzura" i ZMIENIC temat.
    Kluczowa jednak dla mnie jest, ze uwagi o fryzurze nie były chamskie, a zachowanie kolegi w scence nr 2 - było. W pierwszej moim zdaniem wątkodawczyni nie potrzebowałą "odsieczy" ze strony meża, w drugiej - owszem.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 23.07.19, 17:31
    kora3 napisała:

    > Kluczowa jednak dla mnie jest, ze uwagi o fryzurze nie były chamskie, a zachowa
    > nie kolegi w scence nr 2 - było. W pierwszej moim zdaniem wątkodawczyni nie pot
    > rzebowałą "odsieczy" ze strony meża, w drugiej - owszem.

    A moim zdaniem w żadnej z sytuacji pani nie potrzebowała reakcji męża, wystarczyłaby jej stanowcza odpowiedź, lub nie wdawanie się w rozmowę. Zwłaszcza że jak napisała wie jak zachowuje się wspomniany kolega, bo to się powtarza i nawet nie ma do niego żalu...


  • heniek.8 23.07.19, 17:35
    Mogłaby przynajmniej powiedzieć mężowi o co jej chodzi.
    Ż: no powiedz mu coś!
    M: ja? A dlaczego ty mu nie powiesz?
    Ż: bo ja nie mam żalu.
  • annthonka 23.07.19, 17:50
    Druga sytuacja dotyczyła tragicznego wydarzenia z życia wątkodawczyni. Być może rana jest nadal świeża, być może dziewczyna nie potrafi jeszcze sobie z tym poradzić, a tym bardziej ripostować przyglupiastych tekstów jakiegoś kolesia. Tutaj jak najbardziej miala prawo oczekiwać reakcji męża.
  • kora3 23.07.19, 17:58
    Aquo, w moim odczuciu smile bliska osoba powinna być wobec bliskiej lojalna nawet gdy nie potrzebuje ona np. pomocy. Niezależnie od tego, że wątkodawczyni odpowiedziałaby odpowiednio chamskiemu koledze, jej maż w zaistniałej sytuacji powinien ją poprzeć i także go porządnie objechać! Skoro jednak jest ona osobą mało asertywną i nie potrafi odpowiedzieć, to owszem powinien to zrobić mąż.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • summerland 23.07.19, 18:30
    Powinien ale co zrobic jak on jej nie "broni". Moj maz tez niestety taki jest, albo nie zauwaza jakichs aluzji od innych osob albo broni ich zdania. Trzeba chyba samemu nauczyc sie odpiwiednio zareagowac-odpowiedziec ale nie kazdemu to przychodzi z latwoscia.
  • kora3 23.07.19, 18:37
    Rozmawiamy na forum SV i w kontekście prawidłowego zachowania. . Z punktu widzenia SV zachowanie meza wnioskodawczyni nie jest prawidłowe.
    To, ze warto samemu umieć odpowiedzieć chamowi na takie zaczepki jest oczywistością.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • summerland 23.07.19, 18:50
    Tak ale to juz zostalo powiedziane i wiadomo, ze maz nie zachowuje sie w sposob kulturalny, nie mowiac juz o koledze. To mozna w jednym poscie, zdaniu stwierdzic. Nie chodzi chyba tylko o ocene ale o znalezienie wyjscia z sytuacji.
  • kora3 23.07.19, 18:57
    Wiesz, wątkodawczyni cfhyba jednak chodziło o ocenę zachowania męza - wnosze z pierwszego postu ...
    Pisze w nim też, ze co mogła zrobić, już w tym temacie - zrobiła. Rozmawiała na ten temat z mezem, ale bez rezultatów.
    Jesli chodzi o kolegę - sprawa jest dośc prosta. Kontakty z kolegą należy zerwać, bo jest zwyczajnym chamem. Jesli wątkodawczyni nie chce/nie moze z jakichś przyczyn tego zrobić, należy nauczyć się mu odpowiadać tak, zeby mu poszło w pięty. Tak, wiem zgodnie z SV nie odpłaca się pięknym za nadobne, ale niestety na chamów nie ma innego sposobu, jak tak zrobić.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • summerland 23.07.19, 19:54
    Watkodawczyni chyba chciala sie pozalic bo sama ocenia meza, odczuwa jego zachowanie jako raniace jej uczucia.
    Co do kolegi to tez mysle, ze niestety trzeba sie znizyc do jego poziomu i cos mu odpalic gdyz takie osoby nie rozumieja innego jezyka.
  • aqua48 24.07.19, 07:20
    summerland napisała:

    > Co do kolegi to tez mysle, ze niestety trzeba sie znizyc do jego poziomu i cos
    > mu odpalic gdyz takie osoby nie rozumieja innego jezyka.

    Nieprawda, żeby wyrazić dobitnie swoje zdanie i usadzić kogoś, wcale nie trzeba "zniżać się do jego poziomu". Można to zrobić grzecznie i stanowczo.
  • summerland 24.07.19, 08:22
    Mozna ale czy do takiej osoby to dotrze to nie wiadomo.
  • kora3 24.07.19, 09:57
    Ale wiesz, nie chodzi o to, żeby wątkodawczyni była chamska wobec kolegi tylko o to, by nie pozwalała mu na takie wycieczki ...
    Np. to o rodzeństwie - mogłaby zapytać kolegę o jego rodzeństwo smile Jak powie ze nie ma - "Masz mądrych rodziców (wszak to komplement hehe), po jednej katastrofie już nie kontynuowali" . Jak powie, ze ma "I co? Też są tacy jak Ty czy normalni ludzie?" ... Owszem, to są chamskie odpowiedzi, ale nie sądze by na kolegę podziałało "Sprawiasz mi wielka przykrośc swoimi słowami" - on wie, ze sprawia, taki jest jego cel - po prostu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kawainka1980 24.07.19, 09:08
    Nie silę się na agresywne/dosadne/cięte odpowiedzi bo to prowadzi do eskalacji w przypadku tego kolegi. Po co...
  • 10iwonka10 24.07.19, 09:18
    Agresywne tak- ale gdybys mu powiedziala stanowczym tonem ze nie zyczysz sobie takich uwag? 'Eskalacji' To tak jakbyscie byli przez niego zastraszeni.???
    Ja mysle ze to takie zamkniete kolo jak twoj maz pracuje z tym gosciem biurko w biurko to nie chce zepsuc sobie z nim stosunkow bo codziennie 8 godzin spedzaja w swoim towarzystwie.Ty masz zal do meza ale moze dlatego on sie nie wlacza zeby nie zepsuc sobie stosunkow z tym kolega. Moze taki jest brakuje mu asertywnosci.
    Ale- to wcale nie znaczy ze ty sie musisz zmuszac do dobrych stosunkow z tym gosciem.Mysle ze tutaj ty musisz wykazac inicjatywe ze nie zyczysz sobie takich uwag.
  • kora3 24.07.19, 09:48
    Ależ nie chodzi o to, żebyś się kolokwialnie rzecz ujmując kłociła z tym kolegą Kawainko. Chodzi o to, żeby znów posłuże się kolokwializmem - zamknąć mu dziób smile
    Nie musi to być wcale odpowiedź agresywna, czy niegrzeczna. Dałam przykład gaszacej odpowiedzi na te wywody o fryzurze nowej np. "Ano przykro mi ze ci się mioja fryzura nie podoba...Mnie sie podoba, więc będziesz musiał z tym żyć...smile" no i co odpowie? - Ale mnie sie nie podoba " "Trudno, nadal musisz z tym zyć..." w skrajnym przypadku "No skoro tak to przezywasz, to moze nie przychodź do nas"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 24.07.19, 10:17
    kawainka1980 napisał(a):

    > Nie silę się na agresywne/dosadne/cięte odpowiedzi bo to prowadzi do eskalacji
    > w przypadku tego kolegi. Po co...

    Zamiast opowiadać o tym, że jest Ci przykro, powiedz mężowi że nie będziesz do niego do pracy przychodzić, spotykacie się u Ciebie w pracy lub koło auta, jak będzie gotowy do powrotu do domu niech zadzwoni, lub wyśle sms-a bo na wysłuchiwanie impertynencji jego kolegi pod swoim adresem nie masz już więcej ochoty.
  • heniek.8 23.07.19, 17:13
    "Kolega to prosty człowiek nie mam żalu"?

    A po co ci ten kolega? Nie umiesz postawić granic koledze i jesteś zła na męża że on cię w tym nie wyręcza.
    Ja bym takiemu typowi swojego czasu nie poświęcał,
    a do męża masz prawdopodobnie głębsze urazy niż to i tu bym się uczciwie przyjrzał o co chodzi,a to nie kwestia sv
  • minniemouse 24.07.19, 02:13
    heniek.8 napisał:
    > A po co ci ten kolega? Nie umiesz postawić granic koledze i jesteś zła na męża że on cię w tym nie wyręcza.

    jesteś Heniu bardzo blisko, ale ja mysle ze jeszcze ciut nie u celu.
    ja myślę ze przede wszystkim to maz nie ma tzw cojones aby coś koledze powiedzieć, bo z opisu kolega wygląda na takiego z dobrze wygadanych, co to na wszystko maja niezła retortę.
    A małżonek zapewne zawsze taki był - nieasertywny - co pani doskwiera coraz bardziej, bo moze stała się bardziej wrażliwa, zmęczona, i ma dosyć. chciałaby aby wreszcie maż w tych przepychankach ja wyręczył (obronił) a tu nic.
    Może rzeczywiscie nie zostało nic innego jak samemu pogrubić skore i nauczyć się stanowczo zamykać sprawę - bardzo podobało mi sie np "a mnie sie podoba i musisz z tym żyć".
    - ja to bym jeszcze przerobiła na z uśmiechem: "wystarczy ze mnie sie podoba, a ty już musisz się z tym jakoś pogodzić lub nie " hahahahaha smile

    Ale za za ten wypal z bratem to bym męża opieprzyła. czy to jego kolega czy zony, powinien był mu natychmiast zwrócić uwagę ze mocno przesadza i ze to nie jest powód do żartów.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • heniek.8 24.07.19, 06:36
    Kolega wygadany? Proszę cię, bo rozwodzi się długo nad czyjąś fryzurą,w dodatku jego zdaniem nieudaną? To nazywasz wygadaniem?

    Druga sprawa to mąż - nieasertywny? Zapewne od zawsze taki był? Przecież to ona jest nieasertywna, dlaczego zakładasz że teraz on powinien się zmienić?

    Ja nie uważam że kobieta to zawsze niemota, izawsze jej wygadany mąż powinien ją bronić przed kontaktami ze światem. Może tak być, to kwestia umowy, której tutaj chyba nie było.

    No i wreszcie, do kolegi nie ma żalu, ale do męża ma; uważasz że gdybyśmy wysłali tam zamachowców żeby uciszyć tego kolegę, to sprawa rozwiązana, żalu nie ma do nikogo?
  • minniemouse 24.07.19, 08:51
    heniek.8 napisał:
    Kolega wygadany? Proszę cię, bo rozwodzi się długo nad czyjąś fryzurą,w dodatku jego zdaniem nieudaną? To nazywasz wygadaniem?

    tak. rozwodzeniem sie nad cudza fryzura bez oporów i bez obawy na możliwy przykry opieprz lub rzucanie uwag typu "a co na wojnie zginęli" świadczy o pewnym rodzaju wygadania.

    > Druga sprawa to mąż - nieasertywny? Zapewne od zawsze taki był? Przecież to ona jest nieasertywna, dlaczego zakładasz że teraz on powinien się zmienić?


    zapewne zawsze, ponieważ pani napisała ze tak jest od 20 lat (i na tej podstawie wysnuwam ten wniosek) ale ostatnio zaczęło jej to dotkliwiej przeszkadzać.
    czy pani jest nieasertywna? tego jeszcze nie wiem, moze tak a moze nie. co sie nijak ma do - tez możliwej - nieasertywności męża.

    > Ja nie uważam że kobieta to zawsze niemota, izawsze jej wygadany mąż powinien ją bronić przed kontaktami ze światem. Może tak być, to kwestia umowy, której tutaj chyba nie było.

    masz prawo tak uważać.

    > No i wreszcie, do kolegi nie ma żalu, ale do męża ma; uważasz że gdybyśmy wysłali tam zamachowców żeby uciszyć tego kolegę, to sprawa rozwiązana, żalu nie ma do nikogo?

    mam lepsze rozwiązanie - poczęstować kolegę świeżymi frytkami bez stawiania na stole solniczki i keczupu. a po tej przystawce zaparzyć podłego gatunku (najpodlejszego) herbatę z torebki i jeszcze nie zaserwować osobnego spodeczka na zużytego szczura. a niech się teraz łajdak meczy z kapiącą ze szklanki żółtoburą cieczą, od czasu do czasu bekając mdlą, sucha ziemniaczana papka.
    Jak to go dostatecznie nie ukarze to ja już nie wiem co.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 24.07.19, 10:02
    Heniu, ale nie chodzi o to, że kobieta ...KAZDY człowiek chamsko atakowany powinien móc liczyć na wsparcie bliskiej osoby w takiej sytuacji - czy to byłaby zona/partnerka, czy meski odpowiednik, czy przyjaciel/przyjaciółka itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 24.07.19, 10:23
    Tak to prawda
    Z tym ze to kwestie uczuciowe i psychologiczne a nie sv
    W tym związku to wygasa i poprawa manier na nic się nie zda
  • kora3 24.07.19, 10:35
    Owszem, wg mnie także kwestia SV. Kulturalny człowiek nie tylko nie pozwala sobie na chamskie odzywki do innych, ale także reaguje na takowe w wykonaniu innych ludzi.
    Mam w otoczeniu taką kolezankę, która bywa czasem celem takich chamów płci obojga. Bywa, bo jest to osoba mało pewna siebie - niestety. Ma sporą nadwagę, nie jest to dla niej problemem, ale nie potrafi zareagować na chamskie zaczepki na ten temat od innych. Jest jej natomiast bardzo przykro z ich powodu.
    Ostatnio plażowałam m. in z tą kolezanką i pojawił sie kolega. Bardzo "przyjemnie" powiedział do koleżanki, żeby uważała wchodząc do wody, bo wystąpi ona z brzegów. Kolega jest wykształcony i chce uchodzić za obytego - chyba. Zdumiało mnie, ze smiał się tak odezwac do kolezanki i nie mniej zdumiało, że druga kolezanka będąca tam z nami zachichotała z wielką aprobatą.
    Zupełnie spokojnie powiedziałam koledze, że to bardzo dobrze byłoby, gdyby woda wystąpiła i zażyłby kapieli w niej, zwłaszcza w okolicach głowy, bo widać, ze upał zrobił mu już jajecznicę z mózgu. Niewiele tego, bo niewiele, ale moze taka kąpiel z 2 komórki szare by mu uratowała. Kolega poinformował mnie, że przecież on by O MNIE nigdy tak nie powiedział ...No to ja go poinformowałam, ze domyślam się, bo zbyt tchórzliwy jest na to smile Po tej akcji kolezanka nr 2 którą to tak bardzo rozbawił tekst kolegi zmieniła "front" i też mu powiedziała, że jego uwaga była głupia ...Cóz za szybka zmiana pogladów ...W każdym razie - da się? Da smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 24.07.19, 10:39
    Jest to unik
    Zamiast poważnej analizy co w tym małżeństwie się sypie jest na szybko stworzona teoria że kolega
  • 10iwonka10 24.07.19, 10:50
    Po pierwsze to forum savoir -vivre nie doradctwa malzenskiego
    po drugie nie wiemy nic o malzenstwie autorki watku oprocz tego przykladu z kolega.

  • heniek.8 24.07.19, 10:59
    Ja nic nie doradzam bo bym musiał usłyszeć eersję męża.
    Jak im zaleźy to niech idą do poradni, jak nie, to niech pytają na forum sv
  • kora3 24.07.19, 10:55
    heniu, jak słusznie zauważa Iwonka - to jest forum SV a nie "porady małzeńskie". Jakkolwiek zwykle tematy dryfuja w inne obszary smile, to podstawą jest ocena pod względem SV. A ta ocena jest prosta - kulturalny człowiek nie pozwala na chamskie odzywki wobec innych w swoim towarzystwie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 24.07.19, 11:17
    kora3 napisała:

    > heniu, jak słusznie zauważa Iwonka - to jest forum SV a nie "porady małzeńskie"


    Doskonale, ponad wszelką wątpliwosc ustaliłyście z Iwonką, ze mąż uchybił zasadom sv
    Sprawa rozwiązana, można się rozejść
  • kora3 24.07.19, 11:21
    Z punktu widzenia SV - rozwiazana. I to nie jest zdanie moje czy Iwonki, tylko zasada SV. Podobnie zasadą jest ze np. mówi się "dzień dobry" osobie, którą się zna - kto nie mówi nie zachowuje się kulturalnie - nad czym tu debatować?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 24.07.19, 10:50
    Koro, nie każdy potrafi stanąć w obronie kogoś innego, nie każdy też czuje taką potrzebę. Opisany tu mąż jest taki od 20 lat? Nie zmieni się nagle bez silnego impulsu, który go do takiej zmiany zmusi? A że nie słucha tego co mówi doń żona i nie jest otwarty na jej potrzeby, to zupełnie inny temat.
  • kora3 24.07.19, 10:57
    Jesli NIE POTRAFI to znaczy ze jest równie mało asertywny jak atakowany. Jeśli NIE CZUJE potrzeby to nie jest osobą kulturalną.
    Co do nie potrafi ...Na serio istnieją ludzie, którzy nie potrafią powiedziec swemu koledze obrazajacemu bliska mu osobę, żeby tego nie robili? Nie mówię juz o jakimś dowcipnym sprowadzeniu do parteru, bo rzezcywiscie nie każdy potrafi zdobyć się szybko na celną ripostę. Ale powiedzieć "Słuchaj Franek, przestań ty sie czepiac mojej żony" to każdy w miare rozgarnięty człek - potrafi

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 24.07.19, 11:25
    Sa tacy mezczyzni ktorzy siedza pod pantoflem zony -ona podejmuje decyzje a oni tak sobie w jej cieniu drobia. Ja nawet nie wiem czy to brak asertywnosci czy taka wygoda a co sie bede wtracal to wymaga wysilku…..moze on sobie to zinterpretowal jako glupi zart a co tam. Sadze ze gdyby kolega zaczal wyzywac zone czy ja uderzyl no moze wtedy by zareagowal.

    A druga rzecz- mezczyzni sa czesto jak takie koguciki - strosza piorka jeden przed drugim. Jesli te wydarzenia mialy miejsce w biurze moze on chcial sie popisac 'dowcipem' przed pozostalymi osobami w zespole. Mialam okazje poznac takie osoby lubiace sie popisywac w wiekszym gronie- czasem w srednio mily sposob.

    A tak wogole zastanawiam sie po co autorka watku chodzi do tego biura- spokojnie by mogla zaczekac w samochodzie.
  • kora3 24.07.19, 12:01
    Wiesz, niezależnie od powodów zachowanie kolegi...Nie wierzę w to, że dorosły facet NIE POTRAFI powiedzieć koledze czegos w rodzaju jak napisałam wyżej.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 24.07.19, 11:51
    kora3 napisała:

    > Jesli NIE POTRAFI to znaczy ze jest równie mało asertywny jak atakowany. Jeśli
    > NIE CZUJE potrzeby to nie jest osobą kulturalną.

    Tu jest jeszcze wiele innych powodów - boi się reakcji kolegi z którym spędza po 8 godzin codziennie, a zależy mu bardziej na spokoju w pracy niż w domu, żona go przyzwyczaiła, że nie musi stawać po jej stronie, bo zawsze się broniła sama, i sama stawiała granice. Jest gruboskórny, nieasertywny, lub mało asertywny, uczucia żony go nie interesują, no powodów można znaleźć mnóstwo...

    > Co do nie potrafi ...Na serio istnieją ludzie, którzy nie potrafią powiedziec s
    > wemu koledze obrazajacemu bliska mu osobę, żeby tego nie robili?

    Na serio Koro. Jak widać w wątku.


  • aqua48 24.07.19, 11:58
    kora3 napisała:

    > powiedzieć "Słuchaj Franek, przestań ty
    > sie czepiac mojej żony" to każdy w miare rozgarnięty człek - potrafi

    Idąc tym torem Koro również każda w miarę ogarnięta kobieta potrafi powiedzieć koledze "słuchaj Franek zejdź ze mnie, bo miałam dziś dzień ciężki jak Twój humor". Nie czekając na odpowiedź rzucić mężowi - Józek, zbieraj się, czekam przy samochodzie - i wyjść z pomieszczenia.

  • kora3 24.07.19, 12:09
    Oczywiscie, ze tak - idąc tym tokiem myslenia Aquo smile...Każdy w miarę sprawy fizycznie człowiek - bez róznicy jakiejś płci - potrafi nauczyć się prostych chwytów samoobrony. Wiem, bo jestem przykładem takiego człowiekasmile - niewysoką, drobniutką kobietą ....Jestem w stanie spokojnie obronic się przed napastnikiem mnie atakującym, chyba, ze mierzyłby do mnie z broni albo totalnie mnie zaskoczył. Pomimo to głowe dam, że gdybym była np. na ulicy, albo w klubie zaczepiana przez jakiegoś pana, to zareagowaliby panowie z mego towarzystwa, panie z mego towarzystwa, a także - przypadkowe osoby płci obu.
    Tak byłoby, ale w sumie - to bez sensu - sama bym sobie z takim nachałem poradziła, prawda?
    Że nie każdy te chwyty zna? Mozliwe, ale KAZDY poznac moze - ani to trudne, ani kosztowne ...

    Mam wrazenie, ze jakby nie bierzesz w tej sytuacji kompletnie pod uwagę ..SV. Otóż na chamskie odzywki wobec bliskiej sobie osoby należy zareagowac BEZ względu na to, czy ta osoba sobie radzi, czy nie oraz bez względu na to, ze wiemy, ze sobie poradzi/potrafi poradzić. To jest okazanie solidarności i niegodzenie się na obrazanie tej osoby.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 24.07.19, 12:23
    Ale zalezy jak to zinterpretujesz- dla ciebie to chamska odzywka dla meza nietrafiony zart. Moglo by byc tak ze powiedzialby cos w obronie zony i uslyszalby - ale z ciebie sztywniak na zartach sie nie znasz- to moze byc takie wlasnie srodowisko. Moze sami mezczyzni moze wlasnie gruboskorne zarty sa tam na porzadku dziennym.
  • kora3 24.07.19, 12:31
    Wiesz, sama opisałam tu sytuację bardzo specyficzną z moim kolegą ze studiów, z którym sie tak wygłupialiśmy "dokuczajac" sobie wzajemnie o czym nasze wspólne grono znajomych - wiedzialo.
    Niemniej nawet w takiej sytuacji są granice ...Gdyby przykładowo ów kolega zazartował sobie wówczas "A co tam? Twój tato juz pojechał znów na kontrakt? Nic dziwnego, pewnie nie moze z Tobą wytrzymać" to najpewniej bym zarechotała wesoło i czymś tam się odgryzła. Ale tu u licha mowa o SMIERCI bliskiej osoby Iwonko...Nie wyobrazam sobie, zeby koleza sobie zazrtował "Nie dziwię się, ze Twój tato umarł, jakbym miał takie dziecko też bym zszedł" - zwyczajnie - są granice

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 24.07.19, 12:40
    10iwonka10 napisała:

    > to moze byc takie wlasnie sr
    > odowisko. Moze sami mezczyzni
    > moze wlasnie gruboskorne zarty sa tam na porzadku dziennym.

    No dokładnie - męskie towarzystwo dość prymitywnych ludzi. Kora nie jest w stanie pojąć, że próba obrony żony przed takimi "żartami" mogłaby dla męża skończyć się uznaniem go za pantoflarza i dożywotnią eskalacją podobnych chamskich "żartów" i docinków wobec niego, a to w pracy mogłoby być nie do zniesienia...
  • kora3 24.07.19, 12:51
    Wiesz Aquo smile nieodmiennie mnie smieszą takie "wnioski" smile Kora hehe potrafi sporo pojac w relacjach z męzczyznami, bo ponad 10 lat edukacji i pracy spędziła w wyłącznie, albo prawie wyłącznie ich gronie smile
    I wierz mi na słowo, w tymze gronie ZADEN facet nie pozwoliłby sobie, by ktoś obrazał jego dziewczynę czy żonę - predzej by taki ktoś w pysk dostał niż doczekał się akceptacji smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 24.07.19, 21:08
    kora3 napisała:

    > Kora potrafi sp
    > oro pojac w relacjach z męzczyznami, bo ponad 10 lat edukacji i pracy spędziła
    > w wyłącznie, albo prawie wyłącznie ich gronie smile
    > I wierz mi na słowo, w tymze gronie...

    Nieśmiało zwracam uwagę Koro, że mowa w tym wątku nie jest o Tobie i TWOIM męskim gronie, ale o zupełnie innych osobach. Być może z zupełnie innego świata...
  • minniemouse 25.07.19, 01:25
    Kobietki, nie dogryzajcie sobie proszę. ciekawie dyskutujecie i niech tak dalej będzie! smile

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 25.07.19, 06:54
    Minnie, ja nikomu nie dogryzam, po prostu napisałam jak jest smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 25.07.19, 08:48
    Ja nie dogryzam Minnie, zwracam uwagę, że towarzystwo w którym od zawsze obraca się Kora, i towarzystwo opisane w wątku to dwa różne światy.
  • kora3 25.07.19, 09:03
    A skąd masz takie informacje Aquo? Prze3de wszystkim to NIE MA takiego środowiska, w którym ja "obracam się od zawsze" - odsyłam do mego postu do Iwonki smile
    Jak w ogóle jakieś srodowisko w którym się obraca od zawsze moze mieć ktoś, kto kilka razuy w życiu zmieniał radykalnie muiejsce zamieszkania, dwukrotnie zawód?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 25.07.19, 09:46
    kora3 napisała:

    > A skąd masz takie informacje Aquo? Prze3de wszystkim to NIE MA takiego środowis
    > ka, w którym ja "obracam się od zawsze"

    Hmmm...wyżej i niżej piszesz, że od dziecka obracasz się w środowiskach mało wykształconych i prostych mężczyzn, w kraju i za granicą, którym jednakże kultura i savoir-vivre nie są obce oraz którzy zawsze zachowują się rycersko wobec kobiet dzielnie stając w ich obronie nawet jeśli ktoś zarzuci im, że mają niezbyt gustowną fryzurę.. a jeśli od nich odchodzisz do innej pracy, panowie ci żegnają Cię z płaczem, robiąc Ci do bramy zakładu honorowy szpaler z wyciągniętych szpad. A, nie, tfu, to ostatnie to moja licentia poetica, ale tak sobie to wyobraziłam, wybacz smile

  • kora3 25.07.19, 10:14
    Masz bardzo bujną wyobraźnię Aquo smile

    W zyciu obracałam się, jak chyba każdy, w środowiskach RÓZNYCH. Stąd moje zdumienie, że ktoś uwaza, iż w jakimś srodowisku obraca się ktoś "od zawsze".
    I owszem, także w środowiskach ludzi niewykształconych i prostym mam i miałam okazję, nie uwazam, ze to coś złego.
    I byc moze w odróznieniou od Ciebie rozrózniam sytuację kiedy ktoś nie umie się zachowac - przykładowo pan pierwszy podaje rękę pani, bio mysli ze tak trzeba, od sytuacji gdy ktoś zniewaza kobietę, czy jej dokucza. I owszem NIE spotkałam sie w życoiu ze srodowiskiem, gdzie sie z załozenia poniża cudzą żonę.
    a ze panowie mnie żegnali z zalem w tej pierwszej pracy? No wałsnie prawdopodobnie dlatego, że udało mi się z znimi nie tylko pracowac, ale takze się zakolegować. I owszem, bywałam na imprezach z nimi, tak samo zresztą jak moi koledzy kierownicty zmian w wersji meskiej. I nie zauważylam jakoś, by dominujące było w tym srodowisku ponizanie cudzych, a nawe własnych smile zon Aquo

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 25.07.19, 10:21
    kora3 napisała:

    > a ze panowie mnie żegnali z zalem w tej pierwszej pracy? No wałsnie prawdopodob
    > nie dlatego, że udało mi się z znimi nie tylko pracowac, ale takze się zakoleg
    > ować.

    Koro ok, super, ale W JAKI na wszystkich bogów świata sposób ma się to do wątku i problemu w nim przedstawionego? Doświadczenia autorki są ZUPEŁNIE ODMIENNE OD TWOICH, rozumiesz?
    To trochę tak jakby ktoś pisał, że rusza mu się ząb i co z tym zrobić, a Ty byś mu odpisywała, że nie wyobrażasz sobie takiej sytuacji, bo Ty masz wszystkie zęby zdrowe, od zawsze o nie dbasz i taka sytuacja Ci się nie zdarzyła.
  • kora3 25.07.19, 10:32
    Ależ ja nie do autorki pisałam tylko do IWONKI - puytała mnie czy pracowałam kiedyś w srodowisku prostych mezczyzn, to jej odpowiedziałam.

    A TOBIE Aquo taka sytuacja się zdarzyła? Że spotka;łaś sro9dowisko panów , gdzie obligo było ponizanie cudzych zon? Skoro tak, to moze podziel sie doswiadczeniami

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 25.07.19, 12:27
    kora3 napisała:

    > A TOBIE Aquo taka sytuacja się zdarzyła? Że spotka;łaś sro9dowisko panów , gdzi
    > e obligo było ponizanie cudzych zon? Skoro tak, to moze podziel sie doswiadcze
    > niami
    >
    Tak, owszem Koro miałam taką nieprzyjemność. Panowie mieli zwyczaj poniżać nie tylko kobiety niezależnie od tego czyimi były lub nie żonami, ale każdego kto wykazał się odrobiną wrażliwości czy delikatności. A każdego kto by się za ofiarami ich żartów ujął traktowali jak wyjątkowego frajera.
  • kora3 25.07.19, 12:45
    No i co zrobiłaś z tymi panami?
    A drugie pytanie - jesli mozna - rozumiem, ze to był jednorazowy epizod, z tymi konkretnymi panami, czy też wszędzie w meskim gronie jak zaobserwowałaś tak jest?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 25.07.19, 13:25
    >>Tak, owszem Koro miałam taką nieprzyjemność. Panowie mieli zwyczaj poniżać nie tylko kobiety niezależnie od tego czyimi były lub nie żonami, ale każdego kto wykazał się odrobiną wrażliwości czy delikatności. A każdego kto by się za ofiarami ich żartów ujął traktowali jak wyjątkowego frajera. >>>

    Otoz to sa rozne srodowiska I jedyne co mozna zrobic to nauczyc sie bronic jak musimy w takim srodowisku przebywac lub jak nie musimy to omijac je z daleka. Natomiast nie ma szans ze tacy ludzie sie zmienia/zrobi im sie glupio bo my sie za kims wstawilismy.
    Mnie sie zdarzylo pracowac w takim srodowisku-tak naprawde byla tam 1 osoba ( duza czesc reszty zespolu pod jej wplywem a raczej bali sie ) wredna, zazdrosna o psychopatycznych cechach. Odeszlam stamtad po roku bo stwierdzilam ze jest to bardzo toksyczne srodowisko. Mozna sie bronic przed taka osoba ale na dluzsza mete nie warto.
  • kora3 25.07.19, 13:40
    Iwonko, to czy takiej osobie zrobi się głupio silnie zależy od pozycji tego kto jej uwagę zwróci w oczach tego komu zwracasmile I jasne, w miarę mozliwosci najlepiej jest takich ludzi i srodowisk unikać, ale czasem się nie da ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 25.07.19, 13:47
    >>głupio silnie zależy od pozycji tego kto jej uwagę zwróci w oczach tego komu zwraca>>

    Nie tylko - zalezy tez od tej osoby- ktos cos palnie I rzeczywiscie zrobi mu sie glupio ale jesli to wredna osoba to moze nawet przeprosi ale pozniej moze w bardzo wredny sposob zaczac knuc za twoimi plecami.
  • kora3 25.07.19, 14:26
    Iwonko, tak - wszystko jest mozliwe. Ale w zyciu nie mozna się ciągle tak wszystkiego bać smile
    Ja na serio rozumiem, ze np. młoda, nowa w zespole, niedoświadczona osoba boi się zareagować na czyjes chamstwo. Ale tu mówimy wszak o sytuacji innej.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • wiosenna117 27.07.19, 22:06
    Od kiedy to mężczyzna broniący swojej kobiety jest pantoflarzem? I pomysł, by mężczyzna dbał o swoje dobre relacje z chamami obrażającymi jego żonę jest kuriozalny.
  • baba67 28.07.19, 08:27
    To zależy w jakiej kwestii broni. Bo jeśli ktos opowiada o żonie że ubiera się jak tirówka i czasem nawet podobnie się zachowuje reakcja męża powinna być zdecydowana. Niemniej tu mamy dwie fryzury -jedna mniej druga bardziej korzystna, ktoś wyraża swoją opinię-nietaktowne, tak ale pani przecież nie ma 9 lat za to ma sprawny aparat mowy.mamy tu również niby dowcipną uwagę o wojnie, sprowokowaną przez samą rozmówczynie-zupełnie bez sensu. Gdzie tu miejsce na reakcje męża?Kiedy niby miał zareagować?Zeniby żona taka stara że rodzeństwo 70 lat temu zginęło? Przecież ten facet palnął zupełnie bezmyślnie jak dzik w sosnę.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • 10iwonka10 29.07.19, 09:57
    Otoz to - taki urok tego forum. Ktos cos palnie troche glupio i bezmyslnie -w realnym zyciu wiekszosc osob zaraz by po tym przeszla do porzadku dziennego- ale tutaj jest to rozkladane na czynniki pierwsze i sytuacja jest wyolbrzymiana strasznie.


  • minniemouse 24.07.19, 12:56
    10iwonka10 napisała:
    Moze sami mezczyzni moze wlasnie gruboskorne zarty sa tam na porzadku dziennym.


    moze, ale skoro zona zgłasza obiekcje i prosi męża o wstawienie sie to maż jednak powinien kolegów usadzać.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • heniek.8 24.07.19, 13:17
    Dlaczego powinien? Nie znasz jego wersji.
    A może on czeka aż ona złoży pozew o rozwód i przestanie mu ciosać kołki o wszystko?

    On lepiej wie co powinien niż całe forum razem wzięte
  • kora3 24.07.19, 13:20
    w zaistniałej hehe "sytuacji" ciekawe dlaczego tuyp czeka na pozew, a sam nie złoży? Nieśmienny? Mozna wynająć prawnika smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 24.07.19, 13:31
    Bo ma wywalone na to małżeństwo
  • kora3 24.07.19, 13:37
    No to jak ma wywalone,. to najlepszym sposobem jest rozwieśc się smile Gdyby było tak jak piszesz, to pan jest zwtyczajnym leszczem - nie umie nie tylko przystopowac kolegi, ale także zwiac swoich spraw w swe ręce i przeprowadzić rozwodu, tylko czeka az żona to zrobi smile - wyjatkowy palant smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 24.07.19, 13:42
    On przecież nie narzeka
  • kora3 24.07.19, 13:47
    Wyszło szydło z workasmile - znacie się z tym męzem?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 24.07.19, 13:49
    heniek.8 napisał:
    > On lepiej wie co powinien niż całe forum razem wzięte


    ja nie rozpatruje co on powinien z punktu widzenia psychologicznego.
    ja rozpatruje ze strony SV, a ta zaleca by wstawić sie za tym komu robią przykrość. lub krzywdę.
    a tym bardziej wypada mężowi wstawić sie za zona. zonie za mężem.
    najbardziej nie rozpatruje wiec co maż autorki wie a czego nie wie itd. bo po prostu nie jestem wróżką.

    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 24.07.19, 13:56
    Dokładnie tak Minnie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 24.07.19, 15:36
    minniemouse napisała:


    >
    > ja rozpatruje ze strony SV, a ta zaleca by wstawić sie za tym komu robią przy
    > krość. lub krzywdę.
    > a tym bardziej wypada mężowi wstawić sie za zona. zonie za mężem.
    >

    Proszę bardzo o ujawnienie skąd masz takie zasady, oprócz tego że je wymyśliłaś na poczekaniu

    Ostatnim razem kiedy pytałem o solenie to wszystko co znaleźliśmy to był pan Krajski ze swoim blogiem

    Idąc tym tropem, mąż powinien wyzwać kolegę z pracy na pojedynek w obronie czci niewieściej
  • kora3 24.07.19, 16:09
    Nie Heniu, pan Krajski opisuje jako współczesny SV ARCHAICZNY, do niego nalezą m. in. pojedynki, których zakazano juz przed II wojna dając ludziom jednoczesnie narzędzie do walki o swoją/czyjąś cześć w postaci mozliwości wystąpienia na drogę sądową.

    Natomiast zasada, o której napisała Minnie - jak najbardziej istnieje. I nadal jest aktualna - kulturalna osoba nie pozwala sobie na chamskie ataki wobec kogosc i NIE POZWALA na nie także innym w swej obecnosci.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 25.07.19, 01:38
    heniek.8 napisał:
    > Proszę bardzo o ujawnienie skąd masz takie zasady, oprócz tego że je wymyśliłaś na poczekaniu

    wiesz Heniu bronienie zwyczajnie słabszego przed dokuczającym czy nawet znęcającym sie nad nim silniejszym leży nawet nie wyłącznie w zakresie SV a w zwykłej ludzkiej przyzwoitości,
    wiec zupełnie nie rozumiem dlaczego masz problem z przyjęciem tak prostego argumentu i domagasz sie na to dowodów.
    czy mama cie nie uczyła ze gdy widzisz jak przy tobie silniejsze dziecko bije słabsze to powinieneś je obronić?
    ta idea przekłada sie nie tylko na akty fizyczne ale także na słowne. bo znęcać się i dokuczać mozna także słowami.
    SV uczy jak to robić taktownie, by broniąc nie doprowadzać do gorszych konfliktów a odwrotnie, łagodzić, zakańczać. po prostu.

    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • 10iwonka10 24.07.19, 15:22
    Minnie chyba nigdy nie pracowalas w takim srodowisku meskim, gruboskornym z takimi wlasnie zartami. Maz ich nie ustawi najwyzej siebie wystawi na posmiewisko. To zona jesli jest taka wrazliwa powinna poczekac w samochodzie.
  • kora3 24.07.19, 15:44
    Wiesz iwonko, ja mam dośwaidczenie tak z edukacji, jak z pracy, jak i z kolezeństwa z panami - do tej pory więcej mam kolegów niż kolezaneksmile
    Powiem tak - o ile jest jak piszesz, to mąż watkodawczyni jest w swoim srodowisku nikim - ze już tak brutalnie napiszę. Bo gdy ktoś jest nikim to niektorzy pozwalają sobie na drwiny z niego i jego bliskich - także.
    To jest jakiś szkodliwy MIT, ze swoim gronie panowie gremialnie drwią ze swoich kobiet i obrazają je, to potrem niektórym się utrwala...
    Już widzę, że na takie teksty do mnie pozwala sobie jakikolwiek kolega mego partnera smile
    Raz jeden podczas spotkania zwiazanego z jego hobby jakiś pan normalnie zapytał mnie czym się zajmuję. Powiedziałam i pan stwierdził, że on nie lubi dziennikarzy, bo są nierzetelni i niefajni. Powiedziałam, ze tridno,nie powieszę się chyba i nie mam ambicji, żeby mnie wszyscy lubili smile Na co mój partner dodał, że pan kolega to chyba niewiele ma kontaktów z dziennikarzami, bo się doń nie pchają bo i po cosmile tamtem stwierdził, ze no owszem, znać kogos z branży to nie zna. Na co mój partner - To juz znasz, bedziesz kolejnym bohaterem tekstu pt. "Głupota ludzka nie zna granic" smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 24.07.19, 16:46
    Mysle ze my chyba mowimy o czyms innym- moze nie sa one tak mocno w Polsce wyodrebnione ale wciaz istnieja- klasy spoleczne.

    Pracowalas kiedys w srodowisku robotnikow budowlanych, hydraulikow,slusarzy…. ? Gdzie wlasnie taki humor dominuje, Nie sadze. Wiec twoje przyklady sa troche z ksiezyca.
    Ja nie napisalam ze ten Pan jest nikim w swoim srodowisku ale jesli to takie srodowisko a chyba tak to tam sie wiekszosc tak zachowuje- moze czasem wulgarnie, moze czasem z takim nietrafionym humorem. Wiec on nie bedzie tam nikogo ustawial bo mu powiedza ze mu cos odwalilo. To byl grubianski zart - nikt tej Pani nie uderzyl, nie zwyzywal wiec zachowajmy proporcje. Ja w poczatkowtm poscie nie doczytalam myslalam ze to bylo w domu ale to bylo w biurze.

    W odniesienu do dziennikarzy- Wiesz nie trzeba ich znac osobiscie zeby sobie o niektorych wyrobic opinie. Przeczytac felieton, obejrzec jakis wywiad w telewizji. To naprawde wystarczy.
  • kora3 25.07.19, 07:21
    10iwonka10 napisała:

    > Mysle ze my chyba mowimy o czyms innym- moze nie sa one tak mocno w Polsce wyo
    > drebnione ale wciaz istnieja- klasy spoleczne.


    Owszem - mam okazję na co dzień to obserwować Iwonko
    >
    > Pracowalas kiedys w srodowisku robotnikow budowlanych, hydraulikow,slusarzy…. ?
    > Gdzie wlasnie taki humor dominuje, Nie sadze. Wiec twoje przyklady sa troche z
    > ksiezyca.


    No niech pomyslę Iwonko, niech pomyślę ...Otóż...gdy miałam 15 lat dostałam się do szkoły średniej, w której dominowali chłopcy - taki profil. W całej szkole liczac wszystkie roczniki wówczas dziewczyn było moze z 10 -12, w mojej klasie byłam jedna. Poza moimi kolegami z klasy znałam też ludzi z innych klas - oczywiste, w tym z klas szkoły zawodowej. Wówczas poziom nie tylko intelektualny ze tak powiem, ale także ogólny ludzi z technikum, w każdeym razie tergo mojego, dośc znacznie róznił się od tego w ZSZ. W czasie 5- letniej edukacji w tym technikum miałam przymusową okazję odbywac praktyki poza szkołą, w nieodległej huciesmile - na wydziałach różnych, bo wówczas uważano, ze technik elektronik i spawać musi umieć z grubsza. Po tej edukacji wybrałam się na polibudęsmile Na rok dostało się nas 124 osoby, dziewczyn w tym może 5. W grupie studenckiej byłam jedna. Tu wielkiego rozrzutu w poziomie intelektualnym nie było, ale ogólnym - owszem - byli ludzie z róznych środowisk - np. wiejskich (wspominam o tym, bo w technikum w klasie nie było nikogo ze wsi), a także obcokrajowy (np. kolega z Nigerii). Podczas studiów też miałam praktyki poza uczelnią, o ile dobrze pamiętam w kilku zakładach pracy - duzych i z obsadą produkcyjna głownie meską.
    Pierwsza moja praca to było stanowisko kierownika zmiany w dużym zakładzie produkcyjnym, który z państwowej firmy przekształcał się w prywatną. Miałam "pod sobą" 25 panów - robotników. Niektorzy byli w takim wieku, że mogli być moimi ojcami, niektórzy pracowali z soba 25 lat juz smile Przepracowałam na tym stanowisku 2,5 roku. Jak odchodziłam popłakałam się, paru panom też łezka poleciała smile
    Kilka lat później miałam okazję pracować przelotnie w salonie samochodowym - jako sprzedawca. Miałam kontakt z panami z serwisu - dośc prostymi ludźmi.

    Poza tym wszystkim Iwonko - od dziecko w dośc sapecyficzny sposób pedzałam wakacje czy też ich cześć. Mój ojciec był inżynierem z branży eletrycznej. Jego firma budowała elektrownie na całym swiecie. Mój tato był na kontraktach głownie w krajach arabskich, acz nie tylko. Była taka mozliwośc, ze rodziny pracowników - żony, dzieci mogli przylatywac do nich na wakacje. Korzystałam z tej mozliwości jako i inne dzieci pracowników. Miałam okazję przez kilkanascie lat bywać przez miesiąc czy dwa na wakacjach z pracownikami podległymi memu ojcu i jego kolegom. Nierzadko byli to ludzie bardzo prosci, jako i ich rodziny.

    Teraz ...znam ludzi z róznych środowisk i o róznych zawodach. Nie tylko zawodowo, także prywatnie. Owszem, znam budowlańców, znam i dośc dobrze prywatnie hydraulikasmile


    > Ja nie napisalam ze ten Pan jest nikim w swoim srodowisku ale jesli to takie s
    > rodowisko a chyba tak to tam sie wiekszosc tak zachowuje- moze czasem wulgarn
    > ie, moze czasem z takim nietrafionym humorem. Wiec on nie bedzie tam nikogo ust
    > awial bo mu powiedza ze mu cos odwalilo. To byl grubianski zart - nikt tej Pani
    > nie uderzyl, nie zwyzywal wiec zachowajmy proporcje. Ja w poczatkowtm poscie n
    > ie doczytalam myslalam ze to bylo w domu ale to bylo w biurze.


    Ja też nie napsiałam, ze mąż watkodawczyni JEST nikim. Napisałam jedynie, że JESLI jest tak jak piszesz, to jest nikim w śwoim srodowisku. Nawiasem mówiac - ma to być środowisko grubiańskich budfowlańców (np.), a rzecz się dzieje ...w biurze zaś panowie pracują z sobą 10 lat ...biurko w biurko. smile Osobliwe - prawda?smile

    > W odniesienu do dziennikarzy- Wiesz nie trzeba ich znac osobiscie zeby sobie o
    > niektorych wyrobic opinie. Przeczytac felieton, obejrzec jakis wywiad w telewiz
    > ji. To naprawde wystarczy.


    Wiesz, nie trzeba znac lekarzy zeby sobie o niektórych wyrobić opinię, ze łapówkarze i konowały. Nie trzeba znać samorządowców, żeby sobie o niektórych wyrobić opinie, że karierowicze i cymbały, nie trzeba znać urezędników, żeby sobie o niektórych wyrobić opinię ze lenie i niekompetentni, nie trzeba zanać nauczycieli zeby sobie o niektórych wyrobić opinię ze roszczeniowi i nieuki itd, itd smile
    Przecie ż tu nie chodzi o to, ze pan nie lubi ludzi dowolnej profesjismile nie lubi - jego sprawa. Pan zachował się niegrzecznie wobec mnie i w ogóle, bo nawet mając niemiłe doświadczenia z jakimś dziennikarzem - osobiste (a nie miał), nie powinien przeniosić swej awersji do tegoż na całą grupę zawodową. A jesli już ma taka dysfunkcję ze przenosi, to winien to zmilczeć - oczywiste. A mój partner zareagował nie dlatego, że podejrzewał iz ja sobie z tym panem nie poradzę sama, tylko dlatego, że jako bliska mi osoba okazał mi w tej sytuacji wsparcie - znów oczywiste.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 25.07.19, 08:50
    Ja tez skonczylam Politechnike gdzie wiekszosc byla meska.Odrebna sprawa jest to ze srodowisko gdzie jest wiekszosc mezczyzn jest wlasnie takie specyficzne samo w sobie.

    Jesli chodzi o ten watek to informacja ze Panowie siedza za biurkiem to nie znaczy ze jest to strict 'biurowa' praca. Panowie moze maja swoje biurka ale wiekszosc dnia spedzaja w terenie.Tez mialam okazje pracowac w takiej firmie I oczywiscie nie mozna uogolniac bo kazdy jest inny ale zdazylam zaobserwowac atmosfere takich firm.Tak naprawde wiekszosc ludzi jest tam ok ale bedzie kilku takich 'przemadrzalych' I reszta sie dostosowuje. Przypuszczam ze gdyby ten kolega jak napisalam wyzej byl wulgarny w stosunku do zony to maz by sie pewno odezwal natomiast nie powiedzial on niczego specjalnie obrazliwego.Gruboskorne, nietrafione zarty ( oczywiscie nie wszyscy tacy sa)…..taka specyfika pewnych srodowisk I ludzi. Tak naprawde to maz powinien powiedziec zonie tak tutaj jest I jesli rozmowa z tym kolega sprawia jej przykrosc niech poczeka w samochodzie. Przypuszczam ze gosc chcial byc na swoj sposob mily I zagail rozmowe tylko troche zle wyszlo.

    Nie wiem dlaczego wymienilas te wszystkie miejsca w ktorych pracowalas bo jesli to mial byc dowod na to ze znasz realia I kulture takich miejsc …..

    Rozumiem ze w tych wszystkich wymienionych miejscach gdzie ty pracowalalas nikt nie przeklinal, wszyscy prowadzili konwersacje na wysokim poziomie, klaniali ci sie w pas , znali wszystkie zasady savoir-vivre i wyrazali sie idealna polszczyzna jak u Pana Miodka.I jesli ktos powiedzial cos gruboskornego do kobiety to zaraz znalazl sie rycerz na bialym koniu ktory stanal w jej obronie.

    Sam ten watek nie powinien byc na tym forum bo jest kompletnie nietrafiony. Powinien byc raczej na jakims forum 'Problemy w zwiazkach'.
  • minniemouse 25.07.19, 08:55
    ale popatrz, jak zgrabnie balansuje na krawędzi smile

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 25.07.19, 09:15
    Kto balansuje Minnie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 25.07.19, 09:14
    No własnie Iwonko - niesmile Nie było tak, że nikt nie przeklinał i wszyscy stosowali zasady SV.
    Zapytałas mnie czy pracowałam w środowisku slusarzy - to ci odpowiedziakam smile Nie slusarzy, ale robotników innej specjalnosci...
    Napiszę coś za co moze Minnie mnie zbanuje, ale niech tam smile Potrafię naprawdę klać jak szewc smile I nie od czasu, gdy wykonuje swój aktualny zawód którego heh przedstawiciele no klną dośc nagminnie smile Jak się bronić przed niektórymi ludźmi, na których nie podziała cięta riposta nauczyli mnie własnie moi koledzy z klasy. Tak samo jak nauczyli mnie własciwego stosunku do chłopaków smile
    Nie potrzebowałam rycerzy na białym koniusmile Ale owszem, nie przypominam sobie, by moi koledzy jakoś szczególnie chamsko się do mnie kiedykolwiek odnosili, odnosili się TAK samo jak do siebie ...i dodam jeszcze, ze nie przypominam sobie, by w swoim towarzystwie obrazali swe dziewczyny. Poza jednym kolegą ze studiów, który wzorem swoich ziomali z wioski naśmiewał sie ze swojej dziewczyny, będąc w gronie tychże ziomali. On faktycznie zachowywał się dokładnie tak samo jak owi ziomale, co przypadkowo całkowicie - miałam okazję słyszec.
    Dosadniejsze żarty, wulgarne wyrazy, swintuszenie smile to wcale nie tylko domena męskich środowisk, damskich - także.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 25.07.19, 09:19
    no wiesz Koro za samo przyznanie się ze klniesz jak szewc?
    co innego jakbyś puściła nam wiązankę, nawet dla przykładu 😄😄😄
    chyba tym razem puszcze to płazem

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 25.07.19, 09:27
    smile no wiesz, nigdy nic nie wiadomo. smile
    Prawda jest taka Minnie, ze zdarza mi sie obracać w takim środowisku, że podejrzewam, iz cześc forumowiczów wiałaby widząc z daleka takie osoby smile Stąd smieszy mnie, gdy ktoś pisze o jakims moim srodowisku, w którym mam się rzekomo obracac "od zawsze" smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 25.07.19, 09:51
    kora3 napisała:

    > Potrafię naprawdę klać jak szewc Jak się bronić przed niektórymi ludź
    > mi, na których nie podziała cięta riposta nauczyli mnie własnie moi koledzy z k
    > lasy. Tak samo jak nauczyli mnie własciwego stosunku do chłopaków

    Brawo Ty.

    Ale doprawdy nie widzę jak się ten promocyjny opis ma do wątku i osoby jego założycielki Koro?
  • kora3 25.07.19, 10:15
    to nie ejst promocyjny opis - Iwonka mnie pytała, to jej odpowiedziałam Aquo. smile
    A tyczy się to tego jakoby rzekomo panowie w swoim gronie za najlepsze dowcipy uwazali szydzenie z cudzych żon - tak obligatoryjnie. To jest jakiś szkodliwy MITsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 25.07.19, 10:23
    kora3 napisała:

    > A tyczy się to tego jakoby rzekomo panowie w swoim gronie za najlepsze dowcipy
    > uwazali szydzenie z cudzych żon - tak obligatoryjnie.

    Nikt tego nie napisał Koro, natomiast potwierdzamy, że TACY PANOWIE ISTNIEJĄ. I to mimo iż TY się z nikim takim nigdy dotąd nie spotkałaś.
  • kora3 25.07.19, 10:27
    Spotkałam, nawet Ci kiedyś o tym napisałam smile Mam dobrą pamięć smile
    mój kolega ze studiów, z innej grupy w towarzystwie swoich kolegów z dzieciństwa szydził ze swojej dziewczyny razem z nimi, a ja to całkiem przypadkiem - słyszałam. Podejrzewam, ze było to zachowanie typowe dla tego srodowiska, a on sie zachowywał tak, żeby nie odstawac od tegoż. Było to jednak specyficzne bardzo środowisko ...
    Nota bene stwierdziłas wtedy, że nie powinnam z kimś takim utzrymywac zadnych kontaktów , ale nie wyjasniłaś, choć pytałam, czy powinnam była wziąć dziekanke zeby z nim na roiku nie być, czy moze zmienić uczelnię?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 25.07.19, 13:03
    Wygląda na to Aquo że Twój świat jest nierealny bo masz kłopoty w percepcją. NIE MA RÓŻOWEGO SŁONIA-jesteś z pokolenia które raczej zna ten cytatsmile

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • aqua48 25.07.19, 17:20
    baba67 napisała:

    > Wygląda na to Aquo że Twój świat jest nierealny bo masz kłopoty w percepcją. NI
    > E MA RÓŻOWEGO SŁONIA-jesteś z pokolenia które raczej zna ten cytatsmile

    Tak oczywiście cytat znam, masz rację Babo najwyraźniej mam poważne kłopoty z percepcją smile

  • 10iwonka10 25.07.19, 11:20
    >>>Ale owszem, nie przypominam sobie, by moi koledzy jakoś szczególnie chamsko się do mnie kiedykolwiek odnosili, >>>

    Ta uwaga byl nietrafiona nie okreslilabym jej jako chamska.

    Twoi koledzy...na studiach w szkole…..stanowisko kierownika w zakladzie produkcyjnym- to nie byli koledzy ale twoi podwladni wiec trudno zeby sie w stosunku do ciebie zachowywali po chamsku jesli bylas ich szefem ,pewno rozdzielalas premie.

    Natomiast w takich miejscach trzeba miec twardsza skore I byc gotowym na takie czasem dosadne uwagi . Jesli ktos jest zbyt wrazliwy nie umie znalezc szybkiej ripsoty to nie bardzo sie tam znajdzie.I takie sa realia. Bez wzgledu an to ile bysmy tutaj debatowali an ten temat to tak wlasnie jest.
  • kora3 25.07.19, 11:30
    Ależ oczywiscie, ja przecież idą do tej pracy byłam już "wyedukowana" w temacie wink przez 10 lat przebywania głownie w meskim towarzystwie. Ale owszem, na poczatku nie było łatwo i nie z powodu zachowania panów w sensie SV. Po prostu byli nieufni - bo nigdy nie mieli szefa zmiany kobiety, a nieufnośc potęgował fakt, że byłam bardzo młoda 25 lat i do tego wygladałam na mniej smile
    Ale własnie chyba także dzieki temu, że wiedziałaqm jak z nimi rozmawiać dośc szybko sie nasze relacje dobrze ułozyły. I owszem, masz rację - trzeba miec grubszą skórę. Pani, która będzie mdłała wink albo "wstanie i wyjdzie" usłyszawszy soczyste "k...mać"smile raczej by tam długo miejsca nie zagrzała smile

    My jednak - jak sądziłam - rozmawiamy o czymś innym. O rzekomej manierze panów mającej polegac na tym, że w swoim towarzystwie drwią i szydzą z cudzych zon smile
    Po prostyu nie spotkałam się z takim czyms nigdy.
    Uprzedzając - nie zew nigdy nie słyszałam, jak ktoś skrytykował cudzą żonę, zeby jasnosc była. Słyszałam, owszem, ale były to JEDNOSTKOWE przypadki, a nie jakaś ogólna "maniera".
    Chłopaków cudzycyh czy męzów też panie w swoim gronie a takze i panowie czasem skrytykują, ale nie zeby to było nagminne - o to mi chodzi


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 25.07.19, 13:18
    JA mysle ze cecha tego forum jest to ze czesto drobny problem wyrasta do problem rangi swiatowej.
    Nie wiem skad sie wzial problem ponizania,szydzenia z czyichs zon- po pierwsze tego typu zachowania zdarzaja sie w kazdej grupie spolecznej wiec bym nie uogolniala po drugie- Gdzie tutaj bylo szydzenie I ponizanie.
    Prosty gosc o dosc obcesowym poczuciu humoru stwierdzil ze bardziej mu sie podobala poprzednia fryzura….no I strzelil dosc glupawy zart. Nie widze tutaj ani ponizania ani wysmiewania. Natomiast mam wrazenia ze autorce srednio uklada sie z mezem plus ( wspomniala ) cos o chorobie wiec moze nie jest w najlepszej formie psychicznej.
    Tak naprawde to nie wiem czego ona sie spodziewala?

    Zauwazylam tutaj w Anglii mezczyzni w swoim gronie czasem narzekaja na zony/partnerki ale nie jest to jakies wredne raczej z przymruzeniem oka.Moze czasem troche poczucia humoru by pomoglo bo jak bedziemy do wszystkiego podchodzic tak smiertelnie powaznie ...
  • kora3 25.07.19, 13:36
    Iwonko, z tą fryzurą - mam podobne zdanie. ale z tym tekstem o rodzeństwie - no nie zgodzę się.
    To było na serio chamskie Iwonko sad I nie, nie przekonają mnie Ci, że sama sobie winna wątkodawczyni, ze powiedziała iż czesc rodzeństwa nie żyje. To jest normalna informacja, na którą wypada powiedzieć "Przykro mi" a nie idiotyczny tekst, że zmarłe rodzeństwo wyginęło na wojnie. Naprawdę nie widzisz, ze to wyjątkowo niesmaczny przytyk do wieku lub w pojeciu kolegi wyglądu wątkodawczyni?
    Nie wyobrazam sobie w mojej obecnosci MÓJ kolega do kogokolwiek tak mówi i ja milczę, jak ten maż. Nie wspomnę już o tym, gdyby tak mówił do bliskiej mi osoby! To jakaś kpina!
    I nie, to nie znaczy Iwonko upzredze, żwe nigdy nie spotkałam chamskich ludzi - niż przecież nawet w tym wątku wspomniałam o chamskiej odzywce kolegi do kolezanki. rzecz w tym, że niepojęte, zeby takie coś tolerowac!

    Co do tego, że w Anglii panowie narzekają na żony smile w PL też się zdarza - podobnie jak panie narzekają na czasem na mężów. Ale nawet jesli czynią to w swoich gronach, to szczytem chamstwa jest dogryzanie takiej "wynarzekanej" osobie - przyznasz?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 25.07.19, 13:52
    >>Naprawdę nie widzisz, ze to wyjątkowo niesmaczny przytyk do wieku lub w pojeciu kolegi wyglądu wątkodawczyni? >>

    Zart byl glupi I niesmaczny ja tego nie neguje ale nie wiemy jak wygladala cala konwersacja….autorka wspomniala cos w tej rozmowie ze nowa fryzura bardziej pasuje do jej wieku ( ???) wiec moze gosc chcial byc dowcipny I w nawiazaniu do tego wspomnial czy rodzenstwo zginelo na wojnie….To jedna z tych bezmyslnych rzeczy ktore gosc powiedzial zanim pomyslal.
  • kora3 25.07.19, 14:41
    Iwonko, fryzura to jest sprawa watkodawczyni - jesli nie pyta czy ładniejsza niż poprzednia, to pan kolega winien zamknąć dzioób na temat tego, ze mu się nie podoba. Zgodzisz się?smile

    Co do pytajników w nawiasie - wątkodawczyni mówiła o SWOJEJ fryzurze i swoim wieku. I jakkolwiek ja nie uwazam, że w pewnym wieku trzeba sobie zmienić fryzurę i jak sądzę Ty też tak nie uważasz, to mówiła o SWOJEJ a nie op naszych, czy ogólnie. Ma prawo uważać, ze aktualna fryzura lepiej pasuje do jej wieku. To nie jest powód do głupich kpin w dodatku z czegoś takiego jak śmierć rodzeństwa.
    I nie, nie wyobrazam sobie, ze coś takiego "wyrwało się" dorosłemu normalnemu facetowi - serio.
    Ale my tu przecież mieliśmy rozmawiać - zgodnie z zyczeniem wątkodawczyni - nie o koledze i jego zachowaniu, tylko o męzu. Zatem przyjmijmy ze koledze tak głupio się wyrwało. To nie zmienia chyba faktu, że mąż mógłby mu normalnie powiedzieć "Franek nie przeginaj i odwal się od mojej żony" albo też "Wybacz Franciszku, ale twoje zarty są niesmaczne i nie zyczę sobie byś tak mówił do mojej żony" - skoro już nie umie taki mąż sprowadzić goscia do parteru ciętą ripostą smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 24.07.19, 12:23
    kora3 napisała:

    > Otóż na chamskie odzywki wobec bliskiej sobie osoby należy zareagowac BEZ wzgl
    > ędu na to, czy ta osoba sobie radzi, czy nie

    Ja uważam inaczej. Często dużo rozważniej jest pozwolić atakowanemu na jego własną obronę, bo to po prostu skutkuje na dłużej.
    Tu natomiast sytuacja jest o tyle skomplikowana, że autorka prosiła męża o wsparcie, którego nie otrzymała i że wie od lat że na niego w tym względzie liczyć nie może. Zatem sytuacja wykracza poza zakres s-v.

  • kora3 24.07.19, 12:33
    aqua48 napisała:
    >
    > Ja uważam inaczej. Często dużo rozważniej jest pozwolić atakowanemu na jego wła
    > sną obronę, bo to po prostu skutkuje na dłużej.


    Aquo, Ty udajesz czy jak? Przecież nikt nie powiedział, ze reakcja ma być koniecznie przed reakcją atakowanego! Moze być po niej, chodzi o okazanie wsparcia i tego, ze nie godzi się na chamskie atakowanie.

    > Tu natomiast sytuacja jest o tyle skomplikowana, że autorka prosiła męża o wspa
    > rcie, którego nie otrzymała i że wie od lat że na niego w tym względzie liczyć
    > nie może. Zatem sytuacja wykracza poza zakres s-v.


    Wg mnie oczywiscie ze sytuacja jest do rozwazania także na innych polach, ale w ntemacie SV mieści sie i w tym zakresie jest bardzo jasna




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 23.07.19, 18:06
    Kolegę usunąć z życia - trudno mi sobie wyobrazić zalety, które by wynagradzały cytowany przez ciebie brak delikatności. Chyba, że to kolega męża? Jeśli tak, planuj na ich spotkania jakieś swoje wyjścia. Toksycznych nie trzeba zmieniać, trzeba usuwać ich ze swojego otoczenia.

    Piszesz, że próbowałaś z nim rozmawiać o tym, co cię dręczy w waszych relacjach. Być może w nieodpowiedni sposób ('bo ty zawsze', 'bo ty nigdy'. 'jesteś podły', 'jak mogę ci to wybaczyć' etc). To raz. Dwa: nie odkładaj sobie na kupkę iluśtam jego 'przewinień', tylko rozbrajaj emocjonalną bombę możliwie od razu, tego samego wieczora lub następnego dnia. Jeśli uważasz, że za każdym razem 'on ma się domyślić' to uwaga: on się nie domyśli. Nie ma takiego obowiązku. Powiedz mu zwięźle, bez robienia sprawy i możliwie bez płaczu, czego od niego oczekujesz i co w związku z tym, co on robi/czego nie robi czujesz. Nie oceniaj, nie nazywaj go jakoś nieprzyjemnie, nie bądz agresywna i nie graj na poczuciu winy. Użyj przykładów z życia. Ładnie mu to powiedz i po prostu i pogadajcie o tym.

    Jeśli cię kocha i jesli mu zależy to to powinno zadziałać.

    Tak czy siak, poćwiczyłabym na twoim miejscu radzenie sobie z chamskim koleżką. Znasz jego zagrywy, więc możesz przygotować coś z jego repertuaru (czyli niegrzecznie- np na odpowiedz w sprawie twojego wyglądu czy fryzury zająć się jego wyglądem albo zakolami) albo asertywnie ('nie mam ochoty rozmawiać o mojej rodzinie, to bardzo prywatna sprawa'). Być może facet jeździ po tobie dlatego, że zauważył, że się nie bronisz.

    Generalnie - fajnie by było liczyć na męża ale fajnie też, jeśli potrafisz obronić się sama.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • kawainka1980 24.07.19, 09:16
    Po tych sytuacjach od razu w aucie jak zostaliśmy sami rozmawiałam, bez płaczu, proste komunikaty tylko. Wygląda na to, że nic się nie zmieni. On rozumie, wina kolegi. On nie ma sobie nic do zarzucenia.
    Swego czasu byłam bardzo asertywna w takich sytuacjach i broniłam się sama, teraz odpuszczam ze względu na zdrowie. Dziękuję za Wasze wpisy.
  • aqua48 24.07.19, 10:25
    kawainka1980 napisał(a):

    > Po tych sytuacjach od razu w aucie jak zostaliśmy sami rozmawiałam, bez płaczu,
    > proste komunikaty tylko. Wygląda na to, że nic się nie zmieni.

    Ty Kawoinko możesz zmienić swoje zachowanie. Wobec kolegi i/ lub wobec męża. To jedyna zmiana która może przynieść rezultat. Spróbuj.
  • bene_gesserit 25.07.19, 20:39
    Wyjątkowo się zgadzam z Aquą - mąż ma prawo odmówić pomocy, jego sprawa. Chociaż dobrze byłoby wiedzieć, co ci tym robi, skoro cię to boli.

    Radz sobie sama. W chorobie czy bez niej łatwiej ci będzie po usadzeniu chama poczuć się lepiej.

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • akle2 24.07.19, 14:01
    W opisanych przez Ciebie sytuacjach nie widzę, aby mąż Ciebie ranił. W pierwszej sytuacji wyraził po prostu swoje zdanie. Podobałaś mu się bardziej w pierwszej fryzurze, koniec, kropka. Kwestia gustu. Nie powiedział, że teraz jest brzydko, tylko że poprzednia była lepsza. Czemu ma kłamać lub mówić coś wbrew sobie? Aczkolwiek zgadzam się, że jeśli o siebie dbasz, to powinien to częściej zauważać i - choćby słownie - doceniać.
    W drugiej sytuacji zachował milczenie, co było najlepszym wyjściem. To Ty wyskoczyłaś z tym samobójstwem, a mogłaś nie rozwijać tematu, jeśli nie chcesz się temu koledze tłumaczyć z bądź co bądź, przykrych dla Ciebie przeżyć.
    Tak więc jeśli rani - to nie na tych przykładach. Albo to Twoje przewrażliwienie, albo przykłady nie te, co trzeba.
  • kora3 24.07.19, 14:13
    Z pierwszą czescią Twej wypowiedzi się zgadzam Akle - nie ma nic obraźliwego czy "raniącego" w tym, że ktoś ma od nas odmienny gust czy zdanie.
    Natomiast z drugą zgodzić się nie mogę. Kolega o ile blisko są mógł zapytać o rodzeństwo. ALE pytając o cokolwiek należy liczyć się z konsekwencjami. Np. z tym, że padnie odpowiedź wprawiająca w zakłopotanie, jak ta o samobójstwie brata. Nie należy odpowiedzialności za zbut intymne pytanie przeyucać na tego kto szczerze odpowiedział.
    Do tego - w tym przypadku wątkodawczyni poczatkowo wcale NIE mówiła o samobójstwie, tylko odpowiedziała, że cześc rodzeństwa jej żyje, a częśc nie. Kolega w tym momencie mając odrobine kultury powinien powiedzieć "Ach, przykro mi przepraszam" i tyle. Ale on odpowiedział, ze pewnie ci co nie zyją wyginęli na wojnie! Po pierwsze - takiego rodzaju uwaga na temat smierci kogokolwiek jest gorzej niż chamska! Po drugie - to miała byś sugestia dotyczącą "sedziwego" wieku wątkodawczyni!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • engine8 24.07.19, 17:34
    Ja uwazam ze jak ktos zadaje pytanie to powinien byc gotowy na zaakceptowanie odpowiedzi.
    Jak mnie zona pyta jak wyglada w tej sukience to mowie prawde a nie mowie "super" kieto to nieprawda. Czsami pytam czy mam pochwalic czy powiedziec prawde ale wtedy sie obraza.
    Noi kiedys tez poszla do fryzjera i zorbila sobie fruzure nie pytajac wczesniej - wg wlasnego uznnia...
    No i pyta jak mi sie podoba? A ja " O matko co oni z Toba zrobili? Da sie to porawic? " No bo zrobli z niej kogos kim nie jest...

    No a na drugi temat to nie rozumiem wogle co maz powinien byl zrobic kiedy autorka powiedzila ze brat popelnil samobojstwo a kolega nie pytal ani ni ekomentowal wiecej?
    Co w tym niestosownego ze kiedy wiemy ze ktos kogo stracil - zapytac co sie stalo? Czesto ludzie odbieraj to jako pozytywne podejscie...
    Przeciez nie drazyl nie zadawal niemilych pytan.... Autorka mogla odpwiedziec krotko ze "nie ni ezgoneli na wojnie" i tyle... Sama powiedxila i sam narzeka i na kolege i na meza....
    Z kobietami nie wiadomo - bo jedno mowi a inne mysla.. I badz tu madry..
    No a co mial maz zrobic? ???? Mial mu w morde dac ze zapytal? Gdyby zrobil jakis niestosowny komentzrz to co innego ale w takiej sytauacji chyba milczeni ei przejscie do innego tematu bylo najwlasciwsze.
  • kora3 25.07.19, 07:49
    Przede wszystkim Engine - nie wiem skąd wziąłeś informację, ze nasza wątkodawczyni PYTAŁA kolegę męza czy też męza w obecnosci kolegi o ocenę swej nowej fryzury. Mozesz mi zalinkowac, zacytować gdzie to jest napisane?
    o ile nie mozesz, to pada argument, że jesli się pyta ktoś, to musi się liczyć z odpowiedzią nie po jego mysli.
    Tak ogólnie Engine, to NIEPYTANYM nie wypada wyrazać swej opinii negatywnej na temat czyjegos wygladu np. W takiej sytuacji wypada NIC nie mówić, skoro nam się nie podoba. Tak głoszą zasady SV smile

    A propos tego, ze jesli ktos pyta to musi być gotowy na odpowiedź. No własnie - kolega zapytał watkodawczynię o rodzeństwo. I powinien być gotowy także na to, co odpowiedziała! Na odpowiedź, ze cześc rodzeństwa nie zyje, wypada odpowiedzieć "Przykro mi" a nie idiotycznie pytać czy zginęło na wojnie Engine! Kolega powiadasz nie drążył? A czym zatem było debilne pytanie czy zgineło owo rodzeństwo na wojnie? Dopiero po tej bezczelnej wypowiedzi wątkodawczyni powiedziała ze brat popełnił samobójstwo. Poniekąd, GDYBY nawet powiedziała to od razu, to nic w tym złego - pan zapytał, to powinien wg Twego zdania z poczatku postui smile być gotowym na odpowiedź.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • baba67 24.07.19, 14:25
    No- wymagasz zbyt wiele. Takiego masz męża i pogódż sie z tym.Niepotrzebnie wystartowałaś z tym bratem,niepotrzebnie w ogóle powiedziałaś że cześć zyje-pytał? Może trzeba było skupić się na kimś kto żyje.Co do fryzury mąż wyraził swoje zdanie.Co do brata-palnęłaś tak nieoczekiwanie i niepotrzebnie że go chyba zatkało.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • kora3 24.07.19, 14:30
    Co do fryzury - zgoda.
    Ale co do reszty...Gośc zapytał o rodzeństwo! Skupić się na tym co żyje i NIE WSPOMINAĆ o zmarłym? Dziwne Babo, bardzo dziwne. Gdy mnie ktoś pyta o rodziców mówię "mama ok, tato zmarł 6 lat temu" dla mnie to całkowicie NATURALNA odpowiedź. Miałabym przemilczeć mojego ojca bo nie zyje?
    Poza tym kolegi po tej odp. ze czesc zyje czesc nie wcale nie zatkało tylko BEZCELNIE zapytał czy ci co nie zyją wyginęli na wojnie! Tak, na bank z zakłopotania, akurat. O tym, że brat popełnił samobójstwo wątkoidawczyni powiedziała PO TYM idiotycznym tekscie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 25.07.19, 08:59
    kora3 napisała:

    Gdy mnie ktoś pyta o rodziców m
    > ówię "mama ok, tato zmarł 6 lat temu" dla mnie to całkowicie NATURALNA odpowied
    > ź. Miałabym przemilczeć mojego ojca bo nie zyje?

    Koro, inną sytuacją jest śmierć starszego pana, a inną samobójstwo młodego chłopaka.

    W takiej sytuacji, jeżeli pyta osoba zupełnie obca, wystarczy odpowiedzieć, że mam brata i siostrę, nie wdając się w szczegóły, że brat nie żyje.

    A co do całej reszty to się z Tobą zgadzam.
  • kora3 25.07.19, 09:24
    Anthonko - nie mam pojęcia co jest krepującego w czyjejkolwiek śmierci - czy młodego człowieka, czy starszego. pytał kolega o rodzeństwo? Pytał, to dostał odpowiedź. Bez szczegółow - jak wspomniałam. "Część rodzeństwa zyje, cześc nie" i jak wspomniałam na takie coś wypada odpowiedzieć "Oj, przykro mi bardzo" - nawet jesli komus wcale nie jest przykro - uprzedzam- a z reguły nie jest na serio - to taki KURTUAZYJNY zwrot. A nie robić idiotyczne uwagi o wyginięciu niezyjącego rodzeństwa na wojnie. Chyba się ze mną zgodzisz...

    Nawiasem mówiąc - skąd wiesz, że sp. brat naszej wątkodawczyni popełnił samobójstwo jako młody człowiek? Pisała, ze jest 20 lat po slubie, zatem ma minimum około 40. Moze brat popełnił to samobójstwo 20 lat temu, a może 3 - skad to wiadomo?

    I tak a propos ze co innego smierć młodego człowieka. Mój biologiczny ojciec zmarł mając 28 lat - dośc młodo - przyznasz. Czy w zwiazku z tym moja matka wówczas pytana czy ma męza winna mówic, ze tak, bo inaczej pytający usłyszawszy ze jest wdową nomen omen trupem padnie?smile
    A jej kolezanka, której syn mając lat 18 zginał tragicznie winna mówić, ze ma syna, bo ?



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 25.07.19, 09:52
    kora3 napisała:

    > A nie robić idiotyczne uwagi o wyginięciu niezyj
    > ącego rodzeństwa na wojnie. Chyba się ze mną zgodzisz...

    No tu się chyba każdy zgodzi, odzywka chamska i idiotyczna.

    Koro, jeżeli ktoś ma zapędy ekshibicjonistyczne, to może obcym ludziom opowiadać o wszystkim, zakazu nie ma. Powtórzę, że czym innym jest śmierć starszego pana, niż samobójstwo młodego człowieka.

    Autorka wątku się tutaj wplątała niechcący, a że trafiła na chamidło, to i sytuacja wyszła przykra.


    > A jej kolezanka, której syn mając lat 18 zginał tragicznie winna mówić, ze ma syna, bo ?

    Koro, uważaj, bo tutaj z gracją słonia wchodzisz w bardzo delikatne i kompletnie Ci nieznane rejony.
  • kora3 25.07.19, 10:23
    o ile mi wiadomo z watku, to kolega nijak nie skomentował samobójczej śmierci brata wątkodawczyni. Skomentował odpowiedź na swe pytanie brzmiącą "czesc rodzeństwa żyje, cześc nie" . Nie rozumiem co tu jest wplatującego ze struny wątkodawczyni czy też ekshibicjonistycznego????

    Poniekąd zadziwiło mnie mocno, ze uwazasz człowieka 28 lat za starszego pana, no ale ...smile

    Nie wiem też w jakie delikatne i kompletne mi nieznane rejony wchodzę "z gracją słonia". Kolezanka mej mamy miała syna, który zginał w wypadku motocyklowym. Sama o tym powiedziała - moja mama poznała ją gdy ten syn już nie zył od kilku lat. Nie musiała mówic, mogła powiedzieć, ze nie ma dzieci i byłaby to literalnie prawda. Ale też nie pojmuję cóz takiego złego zrobiła kobieta. Raczej powiem tak, że gdyby skłamała, ze ów syn żyje - jak radziłaś zrobić wątkodawczyni w przypadku brata- a potem moja mama dowiedziałaby się skądś ze zginal, to pewnie by nie komentowała tego, ale pomyslałaby z troską o kondycji psychicznej kolezanki.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 29.07.19, 01:12
    Korciu, Anthonka pisząc o starszym panu ma na myśli Twojego tatę, który nie zmarł przecież w wieku 28 lat.

    >Raczej powiem tak, że gdyby skłamała, ze ów syn żyje <

    Kłamac nie trzeba. Autorka też nie musiała kłamać, że brat żyje ale nie musiała też mówić obcemu człowiekowi o przyczynie śmierci. Brat nie żyje, zmarł 3 lata temu. Taka odpowiedz wystarczy a rozmówca nie powinien pytać o przyczynę.


  • kora3 02.08.19, 10:34
    matylda1001 napisała:

    > Korciu, Anthonka pisząc o starszym panu ma na myśli Twojego tatę, który nie zma
    > rł przecież w wieku 28 lat.


    Owszem Matti, mój biologiczny tato zmarł mając własnie 28 lat! I o niego pytałam Antkonkę w kontekscie jej wypowqiedzi. Pytałam, czy w zwiazku z tym, że zmarł on bardzo mlodo moja matka miała pytana o stan cywilny nie mówić ze wdowa?
    >
    > Kłamac nie trzeba. Autorka też nie musiała kłamać, że brat żyje ale nie musiała
    > też mówić obcemu człowiekowi o przyczynie śmierci. Brat nie żyje, zmarł 3 lata
    > temu. Taka odpowiedz wystarczy a rozmówca nie powinien pytać o przyczynę.


    Moja miła Matyldo, nie wiem czy czytałas post startowy - ja tak. Było tam i jest napisane, że kolega zapytał czy ma wątkowawczyni rodzeństwo. Ta odpowiedziała "Cześć rodzeństwa żyje, cześc nie" - moze ja jestem breszczata na jedno oko, ale jako żywo nie widzę tu podawania przyczyny śmierci. smile
    Ponadto - mówj post który komentujesz był odpowiedzią na posty Anthonki, któa napsiała, ze zapytana nie powina tego mówic, a jedynie wspomnieć, ze ma siostrę. Nie pojmuję - dlaczego...Nie ma nic krepującego w powiedzeniu komuś, że miało sie siostrę i brata, brat już nie zyje - np.

    Dopiero na idiotyczne pytanie kolegi czy ta czesc rodzeństwa któree nie zyje wyginęła na wojnie, watkodawczyni odp, ze nie, nie na wojnie, brat popełnił samobójstwo. Jesli ktoś jest tak bezczelny, że zadaje takie pytanie, to powinien się liczyć z otrzymaniem odpowiedzi Matti. Nie sądzę, zeby dla takiego chama, jak ten kolega bardzo heh krepujące było usłyszeć smutną prawdę. A nawet jesli tak było, to dobrze mu tak
    >
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka