Dodaj do ulubionych

a już bym przegapił - pytanie do Minnie :)

25.07.19, 19:01
czy mama cie nie uczyła ze gdy widzisz jak przy tobie silniejsze dziecko bije słabsze to powinieneś je obronić?


uczyła mnie, ale chyba nieweszła wystarczająco w szczegóły

wyobraź sobie że ty jesteś tym "mężem" i wytłumacz nam naj należałoby się zachować.

pracujesz z koleżanką [K] w jednym pokoju,
wchodzi twój mąż [M], znają się z K więc i czasem zamienią słówko czy dwa.

słyszysz następującą rozmowę:

K: a jak twoje rodzeństwo?
M: część żyje, część nie żyje
K: a co zginęli na wojnie?
M: brat popełnił samobójstwo
K: < cisza >

zgadzamy się że linijka o wojnie była nietaktem? zgadzamy się chyba wszyscy

ale powiedz mi w którym momencie i jakimi słowami wchodzisz w tę wymianę, żeby obronić słabsze dziecko czyli swojego męża?
Edytor zaawansowany
  • aqua48 25.07.19, 21:22
    Przyłączam się do pytania Henia, bo ja też tego nie rozumiem...
  • 10iwonka10 25.07.19, 21:35
    Tez nie widze tego…..
  • minniemouse 26.07.19, 02:11
    Heniu, ale najpierw zauważę, ok, iż dyskusja "co się powinno co się nie powinno i co jest SV a co wychodzi poza SV" zjechała z torów. zaczęliśmy niejako osobno analizować samo zjawisko już nawet nie konkretnie w odniesieniu do tematu wątku a jako nowe meritum "co należy a co nie należy", jak to w watkach bywa, prawda...?

    Wiec - ja uważam heheszki "a co, zginęli na wojnie" za nietaktowne.
    w tym momencie maż powinien był, a przynajmniej mógł, dać do zrozumienia koledze ze za daleko się posuwa w żartach: "weź przystopuj trochę, to nie pora na dowcipy". na przykład dlatego ze z pewnością wiedział jaka była przyczyna śmierci brata. (tragiczna, i dramatyczna dla zony).
    pomijam już fakt iż w ogóle, jak ktoś wcześniej mądrze zauważył, tematy zgonów nie są w ogóle zabawne, i wedle tej samej osoby najtaktowniejsze co mozna było Kawieince odrzec to: "ochhhh, przykro mi".

    Kawainka, jak pisała, nie potrafi sobie radzić z kolega, bo co by mu nie powiedziała ten jej jeszcze gorzej odpyskowuje (co potwierdza moja teorie o 'wygadaniu').
    Sadze iż to typ u którego tylko kumple maja posłuch. dlatego maż powinien się był wstawić za nią - swoja zona. zresztą nie tylko dlatego - w tej sytuacji ona jest właśnie "ta słabszą". którą wypada obronić. obrona nie musi być wielka rzeczą, niemniej powinna być. w tym przypadku - przed brakiem taktu i robieniem przykrości. tak ja to widzę.

    Minnie


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 26.07.19, 02:27
    ps
    dodam jeszcze to
    Kawainka ma poczucie ze nie moze liczyć na wsparcie męża i tu jest pies pogrzebany.
    czuje się osamotniona, obrażona, a najbardziej ja boli gdy maż bezczynnie patrzy jak inni ja "opluwają".
    wprawdzie powyższe akurat nie leży w zakresie SV,
    ALE usadzenie kolegi "weź przystopuj" już leży i dałoby jej poczucie własnie tego co tak jej brakuje.

    W sumie: byłoby to jednocześnie i zwróceniem uwagi na naganne zachowanie (SV) i stanięciem w jej obronie (wsparcie) . ..czyli takie jakby ubicie dwóch kaczek jednym strzałem.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • heniek.8 26.07.19, 07:40
    Czy możemy to uogôlnić do zasady "wytykaj nietakty, wychowuj niewychowanych"?
    Jak ocenić kto jest słabszy, czy to zależy od sytuacji, czy też jest to stałe, z dwu osób jedna jest zawsze słabsza?
  • kora3 26.07.19, 09:07
    Heniu, nie udawaj - przecież WIESZ, że zasada "nie wychowuj i nie wytykaj" nie działa zawsze smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 27.07.19, 01:24
    heniek.8 napisał:
    > Jak ocenić kto jest słabszy, czy to zależy od sytuacji, czy też jest to stałe, z dwu osób jedna jest zawsze słabsza?

    różnie bywa.
    tu mam wrażenie, ponieważ pani brakuje wsparcia u męża od 20 lat i nie radzi sobie z kolega, ze to ona jest "słabsza". patrząc z punktu widzenia SV, głownie.


    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 26.07.19, 09:02
    Normalnie Heniu "wchodzisz" normalnie - po głupiej wstawce o wyginięciu rodzeństwa na wojniesmile
    Mąż: Antoni, moze byś się przestał idiotycznie wydurniać?/Powiedz mi Antku miły, skad Ci przychodzą do głowy takie debilne "żarty.../Nie podobają mi się Antku twoje "zarty" w stosunku do mej żony/Upadłeś na głowę z dużej wysokosci czy leki przestaly działać?/ A Ty Antku masz może rodzeństwo? Takie samo jak Tyt, czy normalni ludzie? - w zależnosci od relacji z kolegą smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 26.07.19, 10:45
    kora3 napisała:

    > Normalnie Heniu "wchodzisz" normalnie - po głupiej wstawce o wyginięciu rodzeńs
    > twa na wojniesmile
    > Mąż: Antoni, moze byś się przestał idiotycznie wydurniać?

    Hmm dla mnie to niepotrzebne i dość niegrzeczne wcinanie się w cudzy dialog. Równie dobrze żona po tej głupiej uwadze może powiedzieć - Antoni, nie mam ochoty rozmawiać z tobą na temat mojej rodziny, twoje pytanie jest nie na miejscu. I wystarczy. Szczerze mówiąc autorka powinna się już dawno zorientować że wspomniany kolega nie zadaje jej pytań po to by usłyszeć konkretne odpowiedzi jakich ona mu udziela tylko po to by sprowokować ją do okazania emocji. I tego w kontaktach z nim należałoby unikać - nie dawać mu pola do popisów. Być może to właśnie rozwiązanie wybrał mąż po licznych doświadczeniach z tym panem. Pani przy każdym kontakcie daje się prowokować do reakcji, mąż nie.

    To natomiast że żona oczekuje wsparcia od męża, a on nie ma zamiaru jej go udzielić nie jest kwestią s-v, tylko relacji małżeńskich.

  • 10iwonka10 26.07.19, 10:50
    >>>Hmm dla mnie to niepotrzebne i dość niegrzeczne wcinanie się w cudzy dialog.>>>

    Tez mi sie wydaje ze to niegrzecznie. Zona moglaby odpowiedziec a co sie wtracasz do naszej rozmowy I robisz ze mnie ofiare?

    To kwestia relacji malzenskich i przypuszczam ze ten przyklad to jak gora lodowa malzenskich problemow ale troche nietrafiony bo spokojnie by mogla poczekac w samochodzie I zadzwonic do meza ze juz jest I czeka na niego.
  • aqua48 26.07.19, 10:58
    10iwonka10 napisała:

    >Zona moglaby odpowiedziec a co sie wtraca
    > sz do naszej rozmowy I robisz ze mnie ofiare?

    Podejrzewam, że w podobny sposób zareagowałby agresor...
    >
    > To kwestia relacji malzenskich i przypuszczam ze ten przyklad to jak gora lodo
    > wa malzenskich problemow ale troche nietrafiony bo spokojnie by mogla poczekac
    > w samochodzie I zadzwonic do meza ze juz jest I czeka na niego.

    To samo proponowałam w tamtym wątku.
  • beata_ 26.07.19, 22:08

    10iwonka10 napisała:

    > > [...] bo spokojnie by mogla poczekac w samochodzie i zadzwonić
    > do meza ze juz jest I czeka na niego.

    aqua48 napisała:

    > To samo proponowałam w tamtym wątku.

    I obu Wam (+ chyba jeszcze paru innym osobom) umknął fakt, że rozmowa nie odbywała się w biurze, tylko w samochodzie, którym wszyscy wracali do domów - pewnie mieszkają w pobliżu siebie... Zatem czekając w samochodzie, Kawainka doczekałaby się swojego "prześladowcy" i tak.
  • 10iwonka10 26.07.19, 23:35
    >>>>Pracuję na tej samej ulicy, przychodzę po pracy do męża 1-2 razy w tygodniu i razem jednym autem wracamy do domu.>>>>

    Ja ta wypowiedz zrozumialam ze'razem' czyli autorka watku i maz - kolega chyba nie.?
  • beata_ 27.07.19, 00:26

    No toż o tym mówię! Wracają razem i rozzmowa (dziwna) jest właśnie wtedy... Mylę się?
  • beata_ 27.07.19, 00:41
    Razem, to wg mnie wszyscy troje... To akurat może już tylko autorka wątku wyjaśnić...
  • minniemouse 27.07.19, 01:06
    10iwonka10 napisała:
    > Tez mi sie wydaje ze to niegrzecznie. Zona moglaby odpowiedziec a co sie wtracasz do naszej rozmowy I robisz ze mnie ofiare?

    Skoro oczekuje wsparcia od niego, to bardzo w to wątpię.
    Ale nawet, załóżmy, ze teoretycznie tak by się stało.
    przyrównajmy to do osoby obserwującej kobietę bita przez kogoś. czy świadek ma sie przypatrywać obojętnie bo kobieta moze się oburzyć "co sie pan/pani wtrąca?" ?
    Jasne ze nie sposób przewidzieć reakcji osoby którą sie broni, ale to nie powinno powstrzymywać od wykonania słusznego kroku.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 27.07.19, 01:13
    aqua48 napisała:
    > Hmm dla mnie to niepotrzebne i dość niegrzeczne wcinanie się w cudzy dialog. Równie dobrze żona po tej głupiej uwadze może powiedzieć - Antoni, nie mam ochoty rozmawiać z tobą na temat mojej rodziny, twoje pytanie jest nie na miejscu.

    Widocznie nie moze, czy nie potrafi, i dlatego oczekuje wsparcia którego maż jej nie udziela.
    moze uznała pytanie "czy masz rodzinę" za całkiem neutralne, odpowiedziała uczciwie, nie spodziewała się żartów w odpowiedzi na temat dla niej wrażliwy.
    Kolega jest zapewne po prostu gruboskórny i niezbyt wychowany a pani nadwrażliwa, tym bardziej maż wiedząc o tym powinien reagować.

    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • zmiija_w_niebieskim 27.07.19, 15:03
    aqua48 napisała:


    >
    > Hmm dla mnie to niepotrzebne i dość niegrzeczne wcinanie się w cudzy dialog.

    Niezupełnie. Jesli wszyscy troje są w samochodzie albo małym pomieszczeniu, to włączenie się do rozmowy nie jest niegrzeczne. Zwłaszcza uwaga "Antoni przystopuj" albo "Antoni, to nie jest temat do żartów"

    > wnie dobrze żona po tej głupiej uwadze może powiedzieć - Antoni, nie mam ochot
    > y rozmawiać z tobą na temat mojej rodziny, twoje pytanie jest nie na miejscu.

    Ale widocznie nie potrafi - nie każdy jest na tyle asertywny.

    Pani przy ka
    > żdym kontakcie daje się prowokować do reakcji, mąż nie.

    Ale normaly mąż ma zwykle odruch bronienia żony - nie musi być nawet o to przez nią proszony. Poza tym, to też sprawa s-v - w końcu kolega obrażając jego żonę, obraża też i jego.
  • bene_gesserit 26.07.19, 20:01
    Mi się wydaje, że para powinna się wspierać. I jeśli jedna strona ujawnia, że nie jest w stanie się bronić a jakaśtam powtarzająca się sytuacja ją boli/wkurza, to druga strona - o ile kocha i dba - powinna za tamtą stanąć murem. Obojętnie od tego, kto akurat jest słabszy i na jakim polu - to zupełnie drugorzędna sprawa.

    Jeśli stronie proszonej o obronę sytuacja zwisa, zastanowiłabym się nad jakością i sensem związku. Nie ma miłości, szacunku, troski i wszystkiego, co scala.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • minniemouse 27.07.19, 00:55
    Ja tez tak widzę.
    poza tym takie typy zazwyczaj znęcają się nad jednostka. i gdy zobaczą wznoszący się stanowczy obronny mur - kładą uszy po sobie.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • katja.katja 29.07.19, 08:18
    Też racja.

    --
    Nie dam się wygasić!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka