Dodaj do ulubionych

Telefony komórkowe - psuja dzisiaj maniery?

13.08.19, 23:14
Jak wiadomo, dobre maniery, dobre wychowanie bierze się przede wszystkim z dobrej komunikacji międzyludzkiej.
A jak takowa ma się rozwijać przy wszechobecnych telefonach komórkowych które coraz bardziej ingerują w codzienne życie?
Widok grupki ludzi, zwłaszcza młodych, siedzących przy stoliku np w kawiarni i wpatrzonych każdy w komórkę zamiast rozmawiać miedzy sobą, jest coraz powszechniejszy. A nawet zdarza się iż przy rodzinnym stole zamiast prowadzić mila konwersacje każdy zerka w komórkę. zachowanie to bywa odzwierciedlane - a moze naśladowane? - w reklamach, w różnej formie, np tutaj widziałam reklamę firmy pomagającej znaleźć prace przez internet, odpowiedz nadeszła przez komórkę właśnie podczas obiadu, chłopak, a właściwie jego ojciec bo pierwszy złapał za telefon - odebrał. (czy to dobry przykład płynący od rodzica, btw?)
Ludzie wpatrzeni w komórki potrącają się na chodnikach, przewracają się, wpadają pod samochody, lub powodują wypadki.
Z pewnością wiec komórka nie jest taka niegroźna jak się wydaje. ma, jak widać, większy zasięg rażenia niż tylko na osobę rozmawiającą przez nią.

Reasumując- czy technologia nie ma negatywnego wpływu na SV?

Minnie


--
Savoir Vivre czyli jak się zachować
Edytor zaawansowany
  • basia_styk 13.08.19, 23:20
    "Obawiam się dnia, kiedy technologia weźmie górę nad stosunkami międzyludzkimi. Świat będzie miał pokolenie idiotów" (Albert Einstein). Geniusz i prorok w jednej osobie, moim zdaniem nic dodać, nic ująć.
  • triismegistos 14.08.19, 10:02
    A może ci ludzie wpatrzeni w komórki po prostu pilnują, żeby nie przegapić zadnego smsa i natychmiast nań odpisać, hm?

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • minniemouse 14.08.19, 10:09
    smile
    aaachch, przytyk do mnie smile

    no własnie, jak to wszystko pogodzić? czyli wygląda na to ze jednak komórki maja niebywały wpływ na dobre maniery.
    bo albo się w jakimś przyzwoitym terminie czasu nie odpisze albo się popełni faux pas komórką w towarzystwie

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 18.08.19, 08:58
    minniemouse napisała:
    )
    > aaachch, przytyk do mnie smile


    Nie nazwałabym tego przytykiem smile
    >
    > no własnie, jak to wszystko pogodzić? czyli wygląda na to ze jednak komórki maj
    > a niebywały wpływ na dobre maniery.
    > bo albo się w jakimś przyzwoitym terminie czasu nie odpisze albo się popełni
    > faux pas komórką w towarzystwie


    Minnie, w danym towarzystwie czy kręgu mogą być w różny sposób zawieszane zasady ogólne za zgodą i aprobatą wszystkich zainteresowanych.
    Jesli zatemw takim towarzystwie nikomu nie przeszkadza, ze ktoś będąc w nim zawzięcie sms-uje - to dlaczego Tobie czy mnie, postronnym osobom obserwującym taką sytuację miałoby to przeszkadzać?






    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 18.08.19, 09:08
    Koro, ale to nie jest kwestia czy komuś przeszkadza czy nie, tak samo jak kwestia czy komuś przeszkadza przeklinanie czy nie. bezsprzecznie są ludzie którzy rozmawiając miedzy sobą używają niewybrednego języka - bo tak wszystkim pasuje. co nie stanowi stosowania wulgaryzmów zamiast przecinków za poprawne, a zwłaszcza wg SV.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 18.08.19, 09:23
    Minnie, przepraszam, ale Twoje porównanie nie wydaje mi się szczególnie trafne. A to dlatego, że o ile jakieś towarzystwo np. przy kawiarnianym stoliku obok przeklina, bo w nim jest to przyjęte, to okoliczne osoby mają niestety okazję także to słyszeć i tu jest problem.
    Jesli ludzie ze stolika obok "siedza" z nosami w komórkach, to obiektywnie pozostałym to nie ma prawa przeszkadzać, bo obiektywnie nie zakłoca spokoju, nie jest nieobyczajne itd.

    Sprawa jest taka, że każdy z nas tak korzysta z komórki, jak chce, albo jak na nim wymusza praca, albo sytuacja.
    Np. jak wiemy, Ty preferujesz sms-owanie z obiektywnej przyczyny i oczekujesz szybkiej odp. na swój sms. Z kolei ja np. na spotkaniach służbowych wyciszam komórkę i mam ją w torebce, wiwęc będąc na takim spotkaniu nie odpowiedziałabym na Twój sms. Na sms od kogokolwiek innego, także.
    ALE gdybym wiedziała, że jest jakaś sytuacja podbramkowa u Ciebie - np. nie wiem - przyjeżdżasz do mego miasta aktualnego, którego nie znasz to uprzedziłabym zwyczajnie rozmówcę, że moze zaistnieć sytuacja, kiedy podczas rozmowy będę musiała odebrać połączenie, czy sms. Chyba, ze byłoby to jednak absolutnie wykluczone.
    miałam kilka takich sytuacji wzyciu, kiedy czekałam na wazne info i uprzedzałam o tym rozmówców i nikt się nie obraził. Byłam też parę razy "po drugiej stronie" - mnie o tym uprzedzano i też nie miałam obiekcjismile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 18.08.19, 10:23
    No ale jak sama napisałaś na początku, wyciągając przy stoliku komórkę i używając jej _zawieszasz wtedy zasady_.
    a to mówi samo przez się.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 18.08.19, 10:58
    Minnie - niby tak - dlaczego niby - już wyjaśniam. Gdy umawiam, się słuzbowo to po to, by z kimś zalatwić konkretną sprawę i wg mnie nie jest najlepiej, gdy w tym czasie ktoś odbiera połączenia, czy wiadomosci. Rozmówca moze to wziąc za przejaw lekceważenia, ale także moze to go zwyczajnie rozpraszać.
    Gdy umawiam się z kimś ot tak, na pogaduchy to jak obserwuję panują inne zwyczaje - mozna odebrać ważne połączenie mozna też odczytac sms.
    Uprzedzam - poirytowałoby mnie najpewniej, gdyby ktoś ze m,ną umpówiony na zwyczajne pogaduchy, - pleć obojetna - non stop sms-ował czy gadał przez tel. Ale odebranie połączenia, czy odczytanie sms-a dopuszczam a takiej sytuacji.
    Brać jeszcze musisz Minnie p[od uwagę, że są jednak pewne sprawy stojące NAD sztywnymi zasadami. Zanim się oburzysz ....smile
    Sama mam taką sytuację ze w molm dobrze pojetym interesie nie powinnam wyłączać całkiem telefonu. Znam przy tym wielu ludzi którzy mają taką samą sytuację ze względu na pracę. Nie oburzam sie na kolezankę lekarkę, że dzwoni do niej pacjentka zaniepokojona czymś. Taki uklad ma z pacjentkami - jesli się coś dzieje - dzwonić o każdej porze dnia i nocy. Nie uwazam, ze mnie lekceważy kolega przedsiębiorcva, gdy odbiere tel. od klienta czy pracownika - prowadzi dzialnosc tego rodzaju, że mozna jego usług potrzebować w zasadzie o kazdej porze.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 18.08.19, 11:24
    Ale ile jest takich naprawdę istotnych zawodów w których komórka musi, po prostu musi być non stop włączona, jak w przypadku np lekarza na dyżurze?
    Reszta wyglądająca jak telezombies przy stole nie ma po prostu sensu smile
    Rozumiem i dopuszczam dyskretne i nie za częste, dwu-trzysekundowe sprawdzenie wiadomości czy to coś ważnego, bo rzeczywiście nigdy nie wiadomo co i kiedy moze się coś stać. ale nie pełne rozmowy czy surfing i tekstowanie.

    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 18.08.19, 11:49
    Minnie - wbrew pozorom jest takich zawodów bardzo wiele. Jesli chodzi o lekarzy, to akurat bywają tacy, którtzy sa "pod tel." 24 h także poza dyżurem. Np. moja kolezanka ginekolog położnik i specjalistka od patologii ciąży. Prowadzi trudne przypadki, zagrożone ciąże itd. i taki ma układ z pacjentkami, ze jesli coś sie dzieje niepokojącego mogą dzwonić o każdej porze. Poza takimi lekarzami masz jeszcze np. adwokatów, którzy Minnie z tego żyją, że są dla klienta dostępni nie tylko w godzinach pracy kancelarii. Z prawniczego poletka - prokurator na dyżurze. Dalej masz rzeczników służb mundurowych, dziennikarzy, ale takze Minnie - przedsiębiorców o różnych profilach działalności. Np. mój dobry kumpel ma zakład pogrzebowy realizujący takze usługi typu przewóz zmarłych w kraju i za granicą. Jasne, ma pracowników, ale czasem jest taka sytuacja, że decyzję musi podjąć szef. Drugi kolega ma firmę świadczącą usługi w zakresie transportu medycznego - też w PL i poza nią. Inny - ma firmę specjalizującą się w tzw. wykończeniówce mieszkań i domópw oraz remontach. Ludzie dzwonią o równych porach - po nocach to nie to raczej chyba, ale taka 18-19 to czesto. Mój partner miał cale lata taką sytuację takze - bo jako szef najpierw swego wydziału, a potem całego pionu w formacji był osobą decyzyjną w podbramkowych suytuacjach, a ów pion nie pracował od 8-16 tylko całą dobę.
    Takie przykłady można mnożyć Minnie jesli chodzi o zawodu/rodzaj działalnosci. Ale bywa nierzadko i tak, ze człowiek musi/chce być "pod tel." ze względu na prywatne sprawy. Np. mój kolega mial mamę w palium, w stanie terminalnym. Wiedział, ze niebawem odejdzie i chciał w miarę mozliwości móc w takiej chwili przy niej być. Dlatego nie pozwalał sobie na wyłączanie telefonu. Podobnie robią ludzie mający w rodzinie osobę sędziwą, albo chorą, matki które pozostawiły pod opieką niani, czy innej osoby małe dzieci itd.

    Tak naprawdę Minnie, to mało jest ludzi, którzy calkowicie bezkolizyjnie mogą sobie wylączyć telefon na dłuższa chwilę. Nie, uprzedzam, to wcale nie znaczy ze należy bez przerwy podczas spotkania towarzyskiego rozmawiać przez tel. o niczym, czy sms-ować czy tam pisac na czacie. Po prostu zdumiewa mnie Twoje podejście, ze wyłączyś sobie komórkę z racji kawki to nic takiego ...Dla Ciebie moze tak, dla wielu ludzi - nie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 18.08.19, 17:25
    Ja mysle ze to sa 2 rozne rzeczy- jesli spotykam sie z kims na gruncie towarzyskim I nagle dzwoni jego telefon- gosc przeprasza odbiera telefon I zalatwoia sprawe w miare szybko. Jesli to lekarz, dziennikarz,adwokat czy jest to bardzo wazna prywatna sprawa. jest to normalne I do zaakceptowania. Natomiast jesli ktos co chwile sprawdza lub wysyla teksty dla mnie to kompletny brak kultury I szacunku dla drugiej osoby.
  • minniemouse 18.08.19, 23:43
    dokładnie o to chodzi.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 19.08.19, 08:20
    No mnie też o to chodzismile Tylko, ze ja w sumie nie spotkalam sie z sytuacją by ktoś na spotkaniu cały czas pisał czy rozmawiał przez tel. Na serio

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • basia_styk 19.08.19, 08:47
    kora3 napisała:

    > Tylko, ze ja w sumie nie spotkalam sie z sytuacją by
    > ktoś na spotkaniu cały czas pisał czy rozmawiał przez tel. Na serio

    Fakt, że się nie spotkałaś z czymś takim, nie jest jednoznaczny z tym, że zjawisko nie istnieje...Może po prostu z forum nauczyłaś się czegoś nowego o życiu wink
  • kora3 19.08.19, 08:50
    Może, ale wy opisujecie to zjawisko jako jakieś nagminne, stąd moje zdziwienie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 19.08.19, 09:07
    Ja sie spotkalam. Wydaje mi sie ze dla niektorych ludzi jest to taki troche nierwowy odruch jak 'tik' nie potrafia sie powstrzymac zeby ciagle nie sprawdzac telefonu.
  • kora3 19.08.19, 09:14
    A chwila .... raz jeden w życiu moja znajoma miała takie coś smile - zaczęła się z kimś spotykać i non stop zerkała na tel. czy czasem nie napisał smile Ale to było raz i no wiadomo, że motylki w brzuchu itd ...
    Mnie chodzi o to, że przedstawiacie tu sytuację taką, że wszyscy/większosc ludzi na spotkaniu towarzyskim siedzi "z nosami w telefonach"...Naprawdę tego nie dostrzegam.
    Mam znajomości z róznego klucza, ale w większosci są to ludzie aktywni i pracujący, którzy z róznych przyczyn nie mogą sobie pozwalać, jako i ja na wyłączenie telefonu na dłuższą chwilę. Nie wyłączają zatem, ale też nie "siedzą" na nich podczas spotkań. Ktoś ma ważne połączenie telefoniczne, przeprasza, odchodzi odbiera, szybko gada i wraca. Żeby ktoś anmiętnie sms-ował to poza wspomnianą znajomą w fazie ostrego zakochanie - nie spotkałam sie...
    Uprzedzę, nie wykluczam, ze SĄ takie osoby i środowiska, ale z mojej obserwacji wynika, ze nie stanową większosci

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mim_maior 14.08.19, 10:52
    Technologia nie ma negatywnego wpływu na sv. Powoduje natomiast, że potrzebne są nowe zasady tejże technologii dotyczące. Część zasad już jest znana ("nie odbieramy telefonu w trakcie rozmowy z kimś innym"), część jeszcze się kształtuje ("czy zaproszenie na ślub przez media społecznościowe jest comme il faut?"). Ludzie uprzejmi będą ich przestrzegać, chamy i prostaki nie. Nic nowego.
    Na marginesie: w Europie spoglądanie w komórkę przez pieszych jest przyczyną kilku promili wypadków drogowych. Za większość (prawie 90%) odpowiadają kierowcy przekraczający prędkość i nieustępujący pierwszeństwa. Te wszystkie kampanie zwalczające pieszych ze smartfonami są niebezpieczne, bo odwracają uwagę od prawdziwego źródła problemów.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • koronka2012 14.08.19, 17:34
    mim_maior napisała:

    > Na marginesie: w Europie spoglądanie w komórkę przez pieszych jest przyczyną ki
    > lku promili wypadków drogowych. Za większość (prawie 90%) odpowiadają kierowcy
    > przekraczający prędkość i nieustępujący pierwszeństwa. Te wszystkie kampanie zw
    > alczające pieszych ze smartfonami są niebezpieczne, bo odwracają uwagę od prawd
    > ziwego źródła problemów.

    Nie zgodzę się. Przekraczanie prędkości jest jedną z przyczyn wypadków, ale ja np. nagminnie widzę osoby idące z nosem w telefonie i wchodzące na ulicę bez najmniejszego nawet zerknięcia na bok. Prawo jest jakie jest, i wina spadnie na kierowcę - natomiast
    przyczynienie się pieszego do wypadku jest spychane na margines, bo tak się robi statystyki (tzn. nie uwzględnia okoliczności towarzyszących, jedynie przyczynę "oficjalną").

    Ludzie gadający przez telefon/odbierający sms itd w czasie jazdy to kolejny problem, który przyczynia się do wypadków, bo są rozkojarzeni. Tylko nikt nie skupia się akurat na tym aspekcie, traktując go jako przyczyny drugorzędne. I takie kampanie są jak najbardziej potrzebne.
  • mim_maior 14.08.19, 19:20
    Masz jakieś wrażenia, zależne mocno od tego, co znasz z mediów i z opinii otoczenia. I też z takich kampanii właśnie. Skoro wszyscy o tym mówią, to chyba musi coś w tym być, prawda?
    A realne dane są, jakie są. Statystyki bezpieczeństwa ruchu drogowego znam z przyczyn zawodowych. Są też ogólnie dostępne w sieci. Liczba wypadków z winy "komórki" i w ogóle z winy pieszych są uważane przez ekspertów za nieco nawet przeszacowane. A to dlatego, że pieszy nie żyje znacznie częściej niż kierowca i sprawca, jako żywy, jest, hmm... bardziej przekonujący.
    Marzy mi się stan prawny, jak w niektórych krajach Europy: wypadek na przejściu dla pieszych z definicji jest z winy kierowcy.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • mocno.zdziwiona 14.08.19, 11:46
    Zauważyłam to, o czym pisze Minnie, czasami sama się zastanawiam po co ci ludzie się spotykają. Choć przed erą smartfonów jak temat na rodzinnym spędzie nudził, to i tak siedziało się kontemplując rysy na suficie i wzorek na tapecie. Kwestia skanalizowania swojego znudzenia.
    Z drugiej strony przyznaję rację mim-maior, czasy się zmieniają i zasady SV z nimi.
    A co do potencjalnych niebezpieczeństw, to potrącenie łokciem przez osobę zagapioną w telefon moim zdaniem do nich nie należy. Kiedyś zdarzało mi się chodzić ulicą i jednocześnie czytać książkę, i całkiem możliwe, że też kogoś w międzyczasie potrąciłam. A potrącenie przez samochód - to jest przenoszenie winy na ofiarę. To kierowca powinien zachować szczególną ostrożność i dostosować prędkość do sytuacji.
    Ogólnie nie ma co demonizować. Smartfony BARDZO zmodyfikowały pewne zachowania, to fakt, ale nie ma sensu tego rozpatrywać przez stare, sztywne zasady, bo tamtego świata już nie ma.
  • koronka2012 14.08.19, 17:41
    mocno.zdziwiona napisała:

    A potrącenie przez samochód - to jest przenoszenie winy na ofi
    > arę. To kierowca powinien zachować szczególną ostrożność i dostosować prędkość
    > do sytuacji.

    A mnie na przykład takie myślenie szalenie irytuje, bo KAŻDY uczestnik ruchu, z pieszym włącznie ma obowiązek zachować ostrożność. Tymczasem w twoim ujęciu kwestia pierwszeństwa zwalnia pieszego z jakiejkolwiek odpowiedzialności za własne poczynania - no coś tu mimo wszystko nie tak...
  • mim_maior 14.08.19, 19:10
    Promocja takiego podejścia (amerykański przemysł motoryzacyjny w pierwszej połowie XX w. energicznie takie kampanie finansował) doprowadziła do zastawienia miast samochodami i zepchnięcia pieszych na wąskie chodniki. Miasta zaczęto projektować tak, aby po nich szybko jeździć, nie chodzić. Jak ktoś ma już taką fanaberię, to znaczy, że ma mnóstwo czasu, niech stoi na czerwonym i czeka. Jak będzie miał szczęście, będzie szybki i zwinny, to może przedostanie się na drugą stronę, gdy akurat wszyscy normalni, zajęci ludzie w samochodach już przejadą. Jak jest powolny, stary, niepełnosprawny, z dziećmi - albo sam jest dzieckiem - to lepiej niech siedzi w domu. Może ktoś się zlituje i go gdzieś podwiezie...
    To jest zresztą ciekawy temat z zakresu sv. Jakie zasady kultury rządzą dziś ruchem drogowym? Bo nie wszystko reguluje kodeks drogowy. Jak szeroka jest luka życzliwości, która utrudnia codzienne poruszanie się po polskich drogach?

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 17.08.19, 06:56
    mim_maior napisała:
    Promocja takiego podejścia (amerykański przemysł motoryzacyjny w pierwszej połowie XX w. energicznie takie kampanie finansował) doprowadziła do zastawienia miast samochodami i zepchnięcia pieszych na wąskie chodniki.

    nie bardzo rozumiem - uwazasz ze piesi powinni mieć prawo pomykać miedzy samochodami? na autostradach również? wink

    > To jest zresztą ciekawy temat z zakresu sv. Jakie zasady kultury rządzą dziś ruchem drogowym? Bo nie wszystko reguluje kodeks drogowy. Jak szeroka jest luka życzliwości, która utrudnia codzienne poruszanie się po polskich drogach?

    po polskich to nie wiem, ale tutaj np kulturalnie jest nie trąbić na kiepskich kierowców smile


    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • mim_maior 17.08.19, 09:07
    Tak wyglądały kiedyś miasta, tak zaczynają wyglądać centra niektórych miast europejskich, a i w Polsce jest już sporo przykładów. Choć wydaje Ci się to zabawne (lata moto-tresury robią swoje), to piesi i samochody mieszczą się sprawnie razem na ulicach. Mało tego, to samochody muszą "pomykać" między pieszymi i jakoś dają radę. A liczba ofiar wypadków spada wtedy wyraźnie.
    Możesz poczytać o woonerfach, strefach tempo 30 czy strefach zamieszkania.
    Piszac o życzliwości na drogach nie miałam na myśli relacji kierowca-kierowca (ach, ta samochodoza), ale między użytkownikami różnych środków transportu i pieszymi.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • zmiija_w_niebieskim 16.08.19, 21:20
    mocno.zdziwiona napisała:

    Choć przed erą smartfonów jak temat na rodzinnym spędzie nudzi
    > ł, to i tak siedziało się kontemplując rysy na suficie i wzorek na tapecie. Kwe
    > stia skanalizowania swojego znudzenia.

    Niezupełnie. Gdybym w trakcie rodzinnego spędu czy nudnego spotkania ze znajomymi wyciągnęła książkę/gazetę/Rewię Rozrywki i zaczęła w nią zaglądać, to byłoby to odebrane jako totalny brak wychowania. I to nie tylko kiedyś - teraz też. A w smartfona można.
  • triismegistos 17.08.19, 05:06
    Jak byłam małolatą podczas nudnych rodzinnych nasiadowek pisałam smsy z chłopakiem. Nie upieram się, żeby to było szczególnie grzeczne, ale też nie widzę, zeby różniło się od gapienia w smartfon. Miało to miejsce jakies 20 lat temu, więc trudno mówić o jakimś przelomie w zachowaniu młodzieży.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • zmiija_w_niebieskim 18.08.19, 12:08
    Ale przecież mówimy generalnie o telefonach komórkowych - nieważne, czy to smartfon, czy stara Nokia z grą w węża. Tylko wydaje mi się, że kiedys zerkanie w telefon przy stole było uważane za bardziej niegrzeczne niż teraz. Teraz takie zachowanie staje się coraz bardziej popularne i tolerowane.
    Poza tym, przecież nie dotyczy to tylko młodzieży. Zbuntowane nastolatki obrażone na cały świat jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Ale często dorosli ludzie siadają w restauracji i od razu kładą telefony na stół (tak jak kiedys kładli paczki papierosów) i od czasu do czasu zerkają...to dla mnie nie do zaakceptowania.
  • mim_maior 17.08.19, 09:11
    Ha, ha, przyznam, że przy takich okazjach eksponowałam lukę w dobrych manierach i wyciągałam przyniesioną książkę. Do dziś zdarza mi się to na nudnych zebraniach czy konferencjach.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • zmiija_w_niebieskim 18.08.19, 12:42
    Zebranie czy konferencja, na których MUSISZ być, a referent przynudza tak, że mózg się lasuje, to jednak zupełnie inna sytuacja niż spotkanie towarzyskie, na którym CHCESZ być.
  • kora3 18.08.19, 13:23
    No wiesz, bywają spotkania towarzyskie, na których niektórym być wypada, choć ochoty wcale nie mają smile Nie trzeba mi współczuć, ja do takich ludzi nie nalezę, ale znam takowych ...

    a tak nawiasem mówiąc - nie wiem gdzie forumowicze tutejsi spotykają te tabuny ludzi wpatrzonych w komorki przy wspólnym stole. Ja widuję to CZASEM u b. młodych osób, nastolatków.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 18.08.19, 07:06
    Minnie, to jak się wykorzystuje technologię zalezy tylko od wykorzystującychsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 19.08.19, 09:25
    Kilka dni temu skontaktowałam się z pewnym panem, o którego interesującej inicjatywie chciałabym napisać. Pan się zgodził, zapowiedział, że zadzwoni nazajutrz, żeby się konkretnie umówić. Tymczasem nazajutrz podjechałam do rodziców mego eksa, żeby im coś podrzucić. Są to bardzo mili ludzie i znamy się długo, więc dośc oczywistym było, że nie skończy się na podaniu tego przez próg, tylko wejdę "na herbatę". Siedzimy sobie, rozmawiamy i dzwoni ów pan. Przeprosiłam, odebrałam i powiedziałam, ze oddzwonię. Nikt sie nie obraził ...Tymczasem zadzwonił telefon pana domu, telefonowała jego siostra mieszkająca kilkaset km stąd. Pan domu przeprosił, odebrał i powiedział siostrze, że oddzwoni do niej później bo teraz mają miłego gościa w mej osobie smile - pani siostra mnie znająca poniekąd przekazała pozdrowienia i rozłączyli się.

    Pytanie do Ciebie: czy ktoś z nas zachował się nie tak?
    Jane, mogłam nie odbierać od tego pana, wyciszyć telefon, żeby nie huczał jakby pan nie zrezygnował po pierwszej próbie. Ale wg mnie byłoby to mocno nieeleganckie - umawialiśmy się na kontakt w tym dniu, to ja go prosilam o to a teraz nie odbierać?
    Pan domu też mógł nie odebrać od siostry...ale przecież to starsza pani, która dzwoni do jeszcze starszego od niej brata. Jesli ten nie odbierze, to będzie się niepokoiła, że moze coś sie stało...Jak znam życie gdyby tata eksa nie odebrał to ta pani zadzwoniłaby do bratowej, która też z nami siedziałą przy stolesmile A tak to sie dowiedziala, że wszystko ok, nie mogą gadać bi mają goscia i spoko.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka