Dodaj do ulubionych

Z mężem do cudzego mieszkania

18.08.19, 07:41
Sytuacja następująca: panie Ania i Mania są koleżankami. Ania jest singielką i mieszka w kawalerce, Mania jest mężatka i mieszka w domu. Spotykają się głownie poza domami, ale każda z nich była kilka razy u drugiej w miejscu zamieszkania. Nie był natomiast nigdy u pani Ani mąż pani Mani.
Pani Ania wyjechała sobie na urlop. Pani Mania o tym nie wiedziała i zadzwoniła do niej z prośbą o pożyczenie jej pewnego drobiazgu, waznego dla pani Mani. Pani Ania chciała pomóc, zaproponowała wiec, żeby pani Mania podjechałą sobie do jej taty, który dysponuje zapasowym kluczem od mieszkania córki, pojechała do jej mieszkania i drobiazg sobie wzięła. Pani Mania się zgodziła, pani Ania uprzedzila ojca, że po klucz przyjdzie taka i taka osoba ...No i wszystko byłoby w porzadku, gdyby nie fakt, że po wszystkim pani Ania nie bez zdumienia dowiedziała się, że razem z panią Manią po ów drobiag do jej mieszkania udał się mąż tejże.
Nie podoba sie jej takie coś, bo jak sama przyznaje, pakowała sie dość w pośpiechu i nie było w mieszkaniu idealnego porzadku. Uprzedzam z ostrożnosci - nie ze syf jakiś, tylko np. zostawiona czesc ubrań niepochowanych do szaf itd.

Tak, wiem, trzeba mieć zawsze idealnie posprzątane smile - no cóż nie każdy ideałem jest. Przed kolezanką pani Ania nie krepowała się pozostawionego w pośpiechu nieładu w mieszkaniu, przed jej męzem osoba dalece mniej jej znana - owszem.

Tak czy siak, pani Ania uważa, że pani Mania postąpiła nie w porzadku. Pomocy w przyniesieniu drobiazgu nie potrzebowała dodam, jest to drobiazg literalnie, mała i lekka rzecz. Tym bardziej wiec pani Ania jest zdumiona w jakim to celu pani Mania zawlokła do jej mieszkania swego męza. Pani Mania natomiast postawy pani Ani nie rozumie - NIC nie mówila, że nie wolno z męzem przyjśc, a dla niej mąż to osoba najbliższa czego pani Ania jako singielka najwyraźniej nie rozumie.

Uprzedzę, ze nie jest to jakiś wielki problem, nikt się nie zabije, ani nawet nikt sie nie pogniewa na śmierć i zycie smile - po prostu chciałam zapytać Was jak sprawa wyglada wg Was. Wypada w takiej sytuacji pójśc do cudzego mieszkania z kimś, np. bliską sobie osobą? Czy wyświadczajac taką prtzysługę jak pani Ania i wiedzac, ze w mieszkaniu nie jest idealnie nalezało uprzedzić, żeby pani Mania poszła tam sama?



--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • basia_styk 18.08.19, 09:54
    Moim zdaniem nie wypada. Podobnie jak będąc zaproszonym na spotkanie, nie ciągnie się ze sobą nieznanej zapraszającym/niezaproszonej szwagierki/kuzynki/teściowej/pieska/kotka/żółwia/kanarka.
  • kora3 18.08.19, 11:08
    Mam podobne zdanie Basiu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmiija_w_niebieskim 18.08.19, 12:56
    Ja bym ochłodziła tę znajomosc z innego powodu - zachowania pani Mani, która nie mogła przepuścić okazji do dokopania singielce. Bo pani Ania niby nie rozumie, że mąż jest najbliższą osobą. Czy w Polsce naprawdę nadal tak jest, że singielki muszą kłaść uszy po sobie i siedzieć cicho, i cieszyć się, że mężatki w ogóle chcą z nimi rozmawiać?

    W ogóle, co to za idiotyczne tłumaczenie - że mąż jest najbliższą osobą? Wejście do pustego mieszkania koleżanki to nie jest trudne i traumatyczne przeżycie, nie trzeba do tego mieć przy sobie najbliższej osoby.
  • kora3 18.08.19, 13:09
    No tu masz rację niewątpliwie.

    I owszem, dla mnie to tłumaczenie też jest idiotyczne. Bo ów mąż penie dla pani mani jest najblizszą osobą, skoro tak mówi, ale nie jest nikim bliskim dla pani Ani, tylko znajomym- mezem kolezanki. Bliskośc nie przenosi sie na współmałzonka/partnera ...

    Przez wiele lat mielismy w domu koty i podczas naszej nieobecności zajmował się nimi mój eks, z którym sie przyjaźnię. Codziennie przyjeżdżał, sprzątał im, dawał jesć. Nie przyszłoby mu do głowy przyjśc do naszego domu ze swoją partnerką, którą to znamy, owszem, ale nie jest ani mnie ani memu partnerowi bliska.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 18.08.19, 17:01
    kora3 napisała:

    > Bliskośc nie przenosi sie na współmałzonka/partnera ...
    >
    > podczas naszej nieobecności zajmował się [kotami] mój eks,
    > z którym się przyjaźnię. Codziennie przyjeżdżał, sprzątał im,
    > dawał jeść. Nie przyszłoby mu do głowy przyjść do naszego
    > domu ze swoją partnerką, którą to znamy, owszem, ale nie
    > jest ani mnie ani memu partnerowi bliska.

    Rozumiem, że Twój ex jest bliski Twojemu obecnemu partnerowi
    i dlatego przychodził, ale jego partnerka Tobie już nie? Ejże, nie
    bądź taka nieużyta - im więcej tym weselej. Koty też się ucieszą.
    I rozważcie przygarnięcie piesków, te to dopiero będą merdać
    ogonami.

    A swoją drogą... nie zaczerpnęłaś tej historii z "The Big Lebowski"?
    Nie, raczej nie - Twoje życie jest ciekawsze niż film.
  • kora3 18.08.19, 17:07
    Owszem, mój eks jest bliższą osobą memu partnerowi niż partnerka mego eks mnie i memu partnerowi. Między innymi dlatego, że mieszka ona w innym mieście i nie ma zwyczajnie okazji widywac się z nią tak czesto jak z eksem.
    Koty moje już nie zyją, psy - niestety także i nie uwazam tego tematu za stosowny do zartów

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 18.08.19, 17:24
    kora3 napisała:

    > Koty moje już nie zyją, psy - niestety także i nie uwazam tego
    > tematu za stosowny do zartów

    Przykro mi, że Twoje koty i psy zdechły. Nie to jednak było
    esencją mojej wypowiedzi, a ciepłe relacje "ex" i "next ex".
  • kora3 19.08.19, 08:21
    Moje zwierzaki umarły i nie musi Ci być przykro. Natomiast widzę u Ciebie niezdrowe zainteresowanie zwyczajnymi sprawami w dodatku - cudzymi smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmiija_w_niebieskim 21.08.19, 21:21
    Kiedy prosisz kogoś, by ci na czas wyjazdu podlewał kwiatki czy karmił koty - to siłą rzeczy wiesz, że ktoś z zewnątrz będzie chodził po twoim domu - i zostawiasz lokum w stanie nadającym się do oglądania przez nie-domowników.

    Pani Ania przed wyjazdem nie miała pojęcia, że koleżanka będzie w jej pustym domu. Mogła więc zostawić na wierzchu nie tylko bałagan, ale bardzo osobiste drobiazgi, zupełnie nie przeznaczone do oglądania przez nikogo oprócz niej.
    Albo chociażby wyciągi z konta bankowego.

    W takiej sytuacji przyprowadzenie przez panią Manię męża ma jednak inny wydźwięk niż gdyby Twój eks, Koro, przyprowadził swoją dziewczynę do Twojego domu.
  • kora3 22.08.19, 07:11
    Wiesz, ja jestem z moim eks w takich ukladach, ze cokolwiek by tam nie było - nie czulabym się skrepowana smile acz nie zostawiałabym specjalnie czegoś smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 18.08.19, 15:34
    Pozwolenie na wejscie dostala pani Mania, a nie pani Mania z osoba towarzyszaca. Poza dyskusja.
    Pretensje pani Ani zasadne jak najbardziej, natomiast komentarz pani Mani nie do przyjecia.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 10iwonka10 18.08.19, 17:12
    Czy ja wiem? Niektorzy tak maja ze czuja sie zle gdy sami wchodza do czyjegos pustego domu. Pare lat temu bylismy na wakacjach i prosilismy siostre mojego meza ( blisko mieszkajaca) aby dala swiezej wody I ziarno naszemu kanarkowi. Zawsze przychodzila z ktoras z corek nigdy sama. Takie dziwactwo ale zeby robic z tego taki problem?
  • nocnymarek2 18.08.19, 17:22
    10iwonka10 napisała:

    > Niektorzy tak maja ze czuja sie zle gdy sami wchodza do czyjegos
    > pustego domu.

    Widziałem to w jakimś kryminale. Policjanci biorą sąsiadkę i mówią
    - nie mamy nakazu, będzie pani świadkiem. Tu jest giwera, trzeba
    strzelać, jak coś się rusza - potem ich przesłuchamy.
  • 10iwonka10 18.08.19, 17:30
    Mysle ze niektorzy zle sie czuja sami w czyims domu. Moze to dziwactwo nie wiem ale ludzie sa rozni. Tak prawde mowiac nie zrobili tam wielkiej imprezy,nie poprzestawiali reczy w mieszkaniu - Kobieta wziela ze soba meza do towarzystwa. Nie sadze zeby maz byl specjalnie zainteresowany ta wizyta czy jakimis porozrzucanymi ubraniami.Mysle ze Pani Ania dziwczy troche.
  • 10iwonka10 18.08.19, 17:31
    dziwaczy smile
  • tt-tka 18.08.19, 17:49
    Imo nie. Co bez oporow pokaze przyjaciolce, np moje majtki zawieszone na klamce, to niekoniecznie znajomemu, a maz p. M. jest dla p. A. tylko znajomym.
    Pani A. nie prosila pani M. o zadne przyslugi, przeciwnie, to ona wyswiadczyla przysluge pozwalajac pani M. wziac cos z mieszkania pod nieobecnosc wlascicielki. I w takiej sytuacji mowi sie mezowi "poczekaj chwile, zaraz wracam" i po chwili wraca sie z ta potrzebna rzecza.
    Stanowczo nie wprowadza sie do cudzego domu, bez wiedzy i zgody gospodyni, osob trzecich. Nawet na chwile.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • nocnymarek2 18.08.19, 17:53
    tt-tka napisała:

    > Co bez oporow pokaze przyjaciolce, np moje majtki zawieszone
    > na klamce, to niekoniecznie znajomemu,

    Słusznie i obrazowo.

    A jak ktoś chce przekonywać, że "ja i mąż (żona) to jedno",
    to niech zacznie od Ryanaira albo kanarów w autobusie.
  • kora3 19.08.19, 08:24
    Mam takie samo zdanie ...Rozumiałabym gdyby mąż miał pani Mani pomóc w zabraniu czegoś ciężkiego np. Ale tu sytuacja była taka, ze pani Mania miała wejść i wziąć sobie z komody przedmiot, co do którego została poinstruowana gdzie sie znajduje. To trwa sekundy

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.08.19, 06:42
    tt-tka napisała:

    > Imo nie. Co bez oporow pokaze przyjaciolce, np moje majtki zawieszone na klamce
    > , to niekoniecznie znajomemu, a maz p. M. jest dla p. A. tylko znajomym.

    Hmm... kobieta z klasą NIE ZOSTAWIA majtek zawieszonych na klamce? A poważnie - przypomniała mi się moja nauczycielka która często prosiła jakąś uczennicę by wpadła na lekcji do jej mieszkania (mieszkała obok szkoły) i sprawdziła czy gaz zakręcony i drzwi zamknięte, lub przyniosła jakiś potrzebny, a zapomniany w pośpiechu przed wyjściem przedmiot. Pani była mocno roztrzepana. Tam właśnie były wszędzie porozwieszane rozmaite części garderoby i bielizny...

  • tt-tka 22.08.19, 14:01
    aqua48 napisała:

    > tt-tka napisała:
    >
    > > Imo nie. Co bez oporow pokaze przyjaciolce, np moje majtki zawieszone na
    > klamce
    > > , to niekoniecznie znajomemu, a maz p. M. jest dla p. A. tylko znajomym.
    >
    > Hmm... kobieta z klasą NIE ZOSTAWIA majtek zawieszonych na klamce?

    Nie ma obowiazku byc kobieta z klasa, to po pierwsze. Po drugie - wolnoc Tomku w swoim domku. W swoim, nie w cudzym. Pani Ania ma prawo we wlasnym domu, w ktorym mieszka sama, miec i zostawic na czas wyjazdu bordello na kolkach. Pani Mania nie ma prawa wprowadzac do cudzego domu osob trzecich bez wiedzy i zgody gospodarzy.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • zmiija_w_niebieskim 18.08.19, 19:24
    Może byś, Iwonko, uściśliła swoją wypowiedź. Na razie napisałaś, że:
    1. Pani Mania być może źle się czuje sama w czyimś domu - może ma takie DZIWACTWO, ale spoko.
    2. Pani Ania DZIWACZY trochę, bo nie chce obcego mężczyzny w swoim domu.

    I co dalej? Z tonu Twojej wypowiedzi wynika, że dziwactwo pani Mani ma większą rację bytu niż dziwactwo pani Ani. Dlaczego? Czy dlatego, że pani Mania jest mężatką, a pani Ania nie?

    Imo pani Mania, jeżeli ma lęk przed przebywaniem w pustym mieszkaniu obcej osoby, miała do wyboru trzy opcje:
    1. Od razu uprzedzić panią Anię, że sama do jej mieszkania nie wejdzie i zapytać, czy mąż też może.
    2. Zrezygnować z tego czegoś, co chciała pożyczyć, względnie popytać o to innych znajomych.
    3. Zostawić męża na klatce przed drzwiami na wypadek gdyby miała uciekać z tego mieszkania z wrzaskiem. Żeby ją utulił i zadbał o zamknięcie lokalu na klucz.
  • 10iwonka10 18.08.19, 20:43
    Uscisle-Wedlug mnie obydwie troche dziwacza. Natomiast tak bardzo podkreslasz juz chyba drugi raz ze Pani Ania nie jest mezatka ze mam wrazenie ze ty widzisz w tym jakis problem.

    Z oryginalnego postu zrozumialam ze problemem jest to ze kolezanka ktora dostala klucze przzyprowdzila ze soba druga osobe natomiast rozumiem ze probleme jest to ze przyprowadzila ze soba MEZCZYZNE?


  • nocnymarek2 18.08.19, 21:07
    10iwonka10 napisała:

    > rozumiem ze problemem jest to ze przyprowadziła ze sobą MĘŻCZYZNĘ?

    Mężczyzna samoistny i mężczyzna w obecności kobiety, to są
    dwa różne zjawiska przyrodnicze. I jakoś wcale mnie nie dziwi,
    że ta przypadłość dotyczy także kobiet. Również, jeśli chodzi
    o obecność nierównoczesną.

    Właścicielka mieszkania mogła się poczuć wprowadzona w błąd, że
    jej "gość pod nieobecność" nie wspomniał o osobie towarzyszącej,
    ZWŁASZCZA, że był to mężczyzna.
  • 10iwonka10 18.08.19, 21:25
    Moze ja zyje na innej planecie lub w innej rzeczywistosci ???? ale decydujac sie na to aby dac komus klucz mam do tej osoby zaufanie. Nie daje sie kluczy obcym ludziom lub ludziom ktorym sie nie ufa. Powiem szczerze jesli by kolezanka ktorej dalam klucze weszla do mojego domu z mezem, kochankiem, konkubinem, synem, corka…...zabrala co miala zabrac I wyszla to nie mialabym z tego powodu traumy na cale zycie. Nawet jesli ten maz czy kochanek zobaczylby moje majtki suszace sie w lazience.!!.
    Natomiast kompletnie inna para kaloszy jest sytuacja gdyby ktos zaczal grzebac mi po szafkach….wscibsko wszedzie zagladac- gdybym miala najmiejsze podejrzenia ze to taka osoba ( nawet gdybym ja dobrze znala) to znalazlabym jakas wymowke I nie dala klucza.
  • nocnymarek2 18.08.19, 21:45
    10iwonka10 napisała:

    > decydujac sie na to aby dac komus klucz mam do tej osoby zaufanie.

    A jeśli poczułabyś, że to zaufanie zostało naruszone nawet
    w drobnej sprawie (jeśli za taką uważasz przyprowadzenie
    innej osoby), to jakie masz nadzieje, że nie poszło dalej? Np.:

    > kompletnie inna para kaloszy jest sytuacja gdyby ktos zaczal
    > grzebac mi po szafkach…
  • tt-tka 18.08.19, 22:35
    10iwonka10 napisała:

    > Moze ja zyje na innej planecie lub w innej rzeczywistosci ???? ale decydujac s
    > ie na to aby dac komus klucz mam do tej osoby zaufanie.


    Oczywiscie, ze mam. Niemniej - daje klucz okreslonej osobie w okreslonym celu. Czy to sasiadce, by podlewala kwiatki, czy Mani, by wziela konkretna rzecz. I samowolne, bez uzgodnienia rozszerzanie uzycia klucza i lokum jest naduzyciem zaufania. "wejdz i wez sobie" [b]=/sad/b] "wejdzcie i wezcie sobie".
  • tt-tka 18.08.19, 22:36
    "Nie rowna sie" mialo byc, skad mi ta skrzywiona buzka tam wskoczyla, to nie wiem.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 19.08.19, 09:05
    Wiesz Iwonko, powiem tak ...Zdarzyło mi sie w życiu mieszkać w niewielkim mieszkaniu, ale nigdy takim, które składałoby się TYLKO z jednego pokoju z kuchnią, albo pokoju z aneksem kuchennym. Niemniej - znam takie osoby i rozumiem tu "ból" pani Ani ...Brutalnie mówiąc - jesli ma się jeden pokój, to trudno w nim na bieżąco zachowac idealny ład. Szczególnie, gdy się ktoś np. spieszy. Jak sie ma więcej ze tak powiem izb, to problemu nie ma - zostawi ktoś w sypialnie "rogrzebane" łożko, szlafroczek czy nocna bieliznę ? Zamyka drzwi a kogoś kto przyjdzie prosi do pokoju, w którym ma ład.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 19.08.19, 09:14
    Och, nawet w idealnie wysprzatanej kawalerce mozna zostawic na stole np katalog z sexshopu albo podrecznik czarnej magii lub ruletke. Nie speszy wlascicielki, gdy to zobaczy przyjaciolka, ale nie zyczy sobie osob postronnych jako widzow. Jej swiete prawo.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 19.08.19, 09:34
    No tak, masz rację smile Ja o tym wspomniałam, bo pani Ania poczuła się skrepowana własnie tym, że postronna osoba zobaczyła przedwyjazdowy nieład.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 19.08.19, 08:59
    Ale jakie znaczenie miałaby mieć płeć "osoby towarzyszącej"?
    Zwyczajnie i po prostu: pani Mania jest dla pani Ani bliską osobą, a mąż pani Mani jest dla pani Ani TYLKO męzem kolezanki, ledwie znaną osobą. Tak samo byłoby, gdyby pani Mania przyszła z inną koleżanką, siostrą, teściową itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 19.08.19, 09:19
    >>>Ale jakie znaczenie miałaby mieć płeć "osoby towarzyszącej"? >>>

    Nie ma zadnego- Natomiast Zmija 2 razy chyba o tym wspomniala wiec przypuszczam ze pani Mania tlumaczac sie powiedziala cos niemilego w stylu 'A ty jestes sama to nie rozumiesz ....'.

    Sama w sobie sytuacja jest nieprzyjemna bo dla Pani Mani przyjscie z mezem wydawalo sie rzecza normalna natomiast Pani Ania nie zyczyla sobie tego i przypuszczam ze dajac te klucze nawet o tym nie pomyslala. Ale tez troche dziwnie by zabrzmialo gdyby powiedziala 'Ale wiesz masz wejsc sama do mojego mieszkania'.

    Dla mnie jedyna konkluzja jest-nauczka na przyszlosc -jesli oczekiwania sa inne nie dawac klucza takiej osobie.
  • kora3 19.08.19, 09:44
    10iwonka10 napisała:

    > Nie ma zadnego- Natomiast Zmija 2 razy chyba o tym wspomniala wiec przypuszczam
    > ze pani Mania tlumaczac sie powiedziala cos niemilego w stylu 'A ty jestes sam
    > a to nie rozumiesz ....'.


    Oto cytat z mojego postu otwierającego ten wątek smile "Pani Mania natomiast postawy pani Ani nie rozumie - NIC nie mówila, że nie wolno z męzem przyjśc, a dla niej mąż to osoba najbliższa czego pani Ania jako singielka najwyraźniej nie rozumie. "

    >
    > Sama w sobie sytuacja jest nieprzyjemna bo dla Pani Mani przyjscie z mezem wyd
    > awalo sie rzecza normalna natomiast Pani Ania nie zyczyla sobie tego i przypusz
    > czam ze dajac te klucze nawet o tym nie pomyslala. Ale tez troche dziwnie by za
    > brzmialo gdyby powiedziala 'Ale wiesz masz wejsc sama do mojego mieszkania'.


    Widzisz, pewnie tak było, ze pani Mani wydawało się rzeczą normalną - ale tak na serio to "normalne" nie jest. W tym sensie, że bliskość między dwiema osoba nie musi wcale przenosić się "awansem" na współmałzonka tej osoby, czy partnera.
    Przykład: znam dobrze i lubię meza mej przyjaciółki E., ale nie życzyłabym sobie, żeby mnie np. oglądał bez makijażu i chorą na grypę - przykładowo. Nie dlatego, ze ejst facvetem, tylko dlatego, że zna mój ze tak powiem dopracowany wizerunek i nie jestem z nim tak blisko, zeby mu inny prezentować. Dokładnie to samo dotyczy partnerki mego eksa, czy siostry mego bliskiego kolegi.
    >
    > Dla mnie jedyna konkluzja jest-nauczka na przyszlosc -jesli oczekiwania sa inne
    > nie dawac klucza takiej osobie.


    Ano pewnie tak- po prosyu pani Ani najpewniej do głowy nie przyszło, że pani Mania będzie potrzebowała asysty KOGOKOLWIEK, by na 3 minuty wejśc do jej mieszkania i wziąć sobie maly i lekki przedmiot smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 19.08.19, 09:46
    10iwonka10 napisała:

    > >>>Ale jakie znaczenie miałaby mieć płeć "osoby towarzyszącej"? 
    > 2;>>
    >
    > Nie ma zadnego- Natomiast Zmija 2 razy chyba o tym wspomniala wiec przypuszczam
    > ze pani Mania tlumaczac sie powiedziala cos niemilego w stylu 'A ty jestes sam
    > a to nie rozumiesz ....'.

    Dokladnie powiedziala, ze dla niej maz to osoba najblizsza, czego pani Ania jako singielka najwyrazniej nie rozumie, co samo w sobie oceniam jako chamowate.

    Poza wszystkim - bez wzgledu na to, kim jest maz pani Mani dla niej, nie jest tym samym dla pani Ani, co powinno byc oczywiste.


    >
    > Sama w sobie sytuacja jest nieprzyjemna bo dla Pani Mani przyjscie z mezem wyd
    > awalo sie rzecza normalna natomiast Pani Ania nie zyczyla sobie tego i przypusz
    > czam ze dajac te klucze nawet o tym nie pomyslala. Ale tez troche dziwnie by za
    > brzmialo gdyby powiedziala 'Ale wiesz masz wejsc sama do mojego mieszkania'.

    Bo takie slowa nie powinny pasc, jako ze, co juz pisalam, wprowadzanie kogokolwiek do cudzego mieszkania bez wiedzy i zgody gospodarzy jest niedopuszczalne. Po prostu.
    To pani Mania powinna byla zapytac, czy moze pojsc po to cos z mezem i w wypadku odpowiedzi odmownej zostawic meza na dole/pod drzwiami.


    >
    > Dla mnie jedyna konkluzja jest-nauczka na przyszlosc -jesli oczekiwania sa inne
    > nie dawac klucza takiej osobie.

    Pani Ani zapewne nawet nie przyszlo do glowy, ze przyjaciolka pozwoli sobie na taka samowole. Gdyby przyszlo, zapewne pani Mania na potrzebny jej drobiazg czekalaby do powrotu pani Ani z urlopu.
    Mnie by tez nie przyszlo, zatem nie wystosowalabym zastrzezenia.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 19.08.19, 09:51
    Mam dokładnie takie samo zdanie ...
    Pani Ani do glowy nie przyszło, że pani Mania będzie hehe potrzebować czyjejkolwiek asysty, by ten drobiazg wziąć z jej mieszkania. Mnie by takie coś TEZ nie przyszło do glowy i TEŻ bym nie zastrzegała, ze zainteresowana ma przyjśc samasmile

    I racja co do tego, że kimkolwiek jest mąż dla pani Mani, to dla pani Ani jest ledwie znajomym, męzem kolezanki i naturalnym jest ze nie miałaby ochoty prezentować mu przedwyjazdowego rozgardiaszu w mieszkaniu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 19.08.19, 08:30
    Nie Iwonko, pani Ani nie chodziło o to, że z panią Manią przyszedł MEZCZYZNA smile tylko o to, że przyszła z nią osoba, która pani Ani nie jest bliska i której nie "prezentowałaby" mieszkania w nieladzie - po prostu. Płeć osoby niebliskiej nie ma tu nic do rzeczy...
    Ja ją rozumiem - też niechętnie bym przyjęła taką sytuację. Pani Mania natomiast - no jak pisze chyba Żmija - ma taki lęk przed przebywaniem w czyiimś pustym mieszkaniu, to było nie przyjmować propozycji pani Ani, żeby sobie wzięła z jej mieszkania czego potrzebuje - proste.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.08.19, 12:34
    kora3 napisała:

    > Nie Iwonko, pani Ani nie chodziło o to, że z panią Manią przyszedł MEZCZYZNA smile
    > tylko o to, że przyszła z nią osoba, która pani Ani nie jest bliska i której n
    > ie "prezentowałaby" mieszkania w nieladzie - po prostu. Płeć osoby niebliskiej
    > nie ma tu nic do rzeczy...


    Czyli znowu sytuacja w której rezygnacja z zasad s-v obróciła się przeciwko osobie która na to przystała. Gdyby pani Ania nie potraktowała Mani familiarnie - bo jej można swój bałagan pokazać, tylko jak należy to nie byłoby całego problemu..
  • kora3 22.08.19, 13:00
    Wiesz Aquo, tak mi się przypomniało ...Moja mama przez całe lata miała klucze do mieszkania swojej kolezanki - kolezanka nie miała rodziny, mieszkasła sama, mama miała klucze zapasowe , w razie jakby kolezanka swoje zapodziała itd. Nigdy ich nie uzywała. Razu pewnego mama zadzwoniła do tej kolezanki i ta nie odebrała - pani raczej kontaktowała się z moją mamą na bieżąco. To były czasem stacjonarnych telów dodam. Kiedy mama nie dodzwoniła się do wczesnego wieczora do niej poszła do jej mieszkania i użyła klucza. Znalazła kolezanke nieprzytomną - udar. Zasadniczo nie powinna iśc do cudzego mieszkania i zachowac się jak należy, wówczas kolezanka by nie żyła już, mama poszłaby jak należy na pogrzeb i wszystko byłoby w idealnym porządkusmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 22.08.19, 13:09
    kora3 napisała:

    > Wiesz Aquo, tak mi się przypomniało ...Moja mama przez całe lata miała klucze d
    > o mieszkania swojej kolezanki - kolezanka nie miała rodziny, mieszkasła sama,
    > mama miała klucze zapasowe , w razie jakby kolezanka swoje zapodziała itd.

    Koro, a widzisz w ogóle różnicę między posiadaniem cudzych kluczy "na wypadek", a posyłaniem kogoś niezbyt bliskiego do swego mieszkania po drobiazg i pretensją że wybrał się tam nie samotnie, a z bliską sobie osobą?
    Bo to dwie zupełnie różne sytuacje, a przytaczanie historii koleżanki Twojej mamy można skomentować jedynie słowami - a co ma piernik do wiatraka?
  • kora3 22.08.19, 13:13
    No wiesz, piszesz, zeby zachowywać się jak nalezy - to należy używać cudzego klucza posiadanego na wypadek zagubienia własnego przez własciciela? Serio?smile

    Skad masz informacje, ze panie Ania i Mania nie są niezbyt sobie bliskie? Podejrzewam, ze osobie niezbyt bliskiej pani Ania nie proponowałaby nawet takiego rozwiazania, jakie zaproponowała bliskiej kolezance - Mani

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmiija_w_niebieskim 22.08.19, 13:44
    aqua48 napisała:

    Gdyby pani Ania nie potraktowała Mani familiarnie -
    > bo jej można swój bałagan pokazać, tylko jak należy to nie byłoby całego proble
    > mu..

    Czyli według Ciebie odmowa pomocy w potrzebie to potraktowanie koleżanki jak należy?
    Pani Ania udostępniła pani Mani klucze do mnieszkania powodowana zwykłą ludzką życzliwością - która dla mnie też ma pierwszeństwo przed sztywnymi, ciotkowatymi zasadami s-v.
  • kora3 22.08.19, 13:56
    Dokładnie ...Nie rozumiem dlaczego wg Aquy NALEZY wszystkich traktować jak kompletnie obce osoby. Przeciez oczywistym jest, że pani |Ania chciała zwyczajnie pomóc bliskiej koleżance! osobie mało znanej sobie najpewniej nie proponowałaby, żeby sobie pod jej nieobecność wchodziła do jej domu! Podejrzewam też ze niezbyt bliska osoba w ogóle by sie o pozyczenie tego drobiazgu z kolei nie zwracała.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 22.08.19, 14:04
    zmiija_w_niebieskim napisała:

    > aqua48 napisała:
    >
    > Gdyby pani Ania nie potraktowała Mani familiarnie -
    > > bo jej można swój bałagan pokazać, tylko jak należy to nie byłoby całego
    > proble
    > > mu..
    >
    > Czyli według Ciebie odmowa pomocy w potrzebie to potraktowanie koleżanki jak na
    > leży?
    > Pani Ania udostępniła pani Mani klucze do mnieszkania powodowana zwykłą ludzką
    > życzliwością - która dla mnie też ma pierwszeństwo przed sztywnymi, ciotkowatym
    > i zasadami s-v.

    No prosze, pani Ania sama jest sobie winna. Przy takim nastawieniu mozna zalozyc, ze pani Ania nie pospieszy wiecej z pomoca pani Mani i przy nastepnej potrzebie pani Mania bedzie musiala poczekac na powrot pani Ani z urlopu.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kora3 22.08.19, 14:08
    Mnie w ogóle irytuje takie przerzucanie odpowiedzialności za złe zachowanie na tego, wobec kogo źle sie zachowano.
    A gdyby pani Mania pania Anię np. okradła? To też byłoby - po co dawała klucz złodziejce...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmiija_w_niebieskim 21.08.19, 20:55
    10iwonka10 napisała:

    > Uscisle-Wedlug mnie obydwie troche dziwacza. Natomiast tak bardzo podkreslasz j
    > uz chyba drugi raz ze Pani Ania nie jest mezatka ze mam wrazenie ze ty widzisz
    > w tym jakis problem.

    Owszem, mam problem z tym, że pani Mania jako obronę na zarzuty Ani zastosowała atak - i dokopała dziewczynie komnentarzem, że skoro jest singielką to nie rozumie.
    JUż jako doratająca dziewczyna - i później przez wiele lat - zauważyłam, że singielki (lub jak to się wtedy mówiło - stare panny) są często krytykowane i wyśmiewane z powodu zachowań, które mężatkom uchodzą płazem. Nie podoba mi się ta niesprawiedliwość. Może to się teraz zmieniło, nie wiem.

    > Z oryginalnego postu zrozumialam ze problemem jest to ze kolezanka ktora dostal
    > a klucze przzyprowdzila ze soba druga osobe natomiast rozumiem ze probleme jes
    > t to ze przyprowadzila ze soba MEZCZYZNE?
    >
    Kora poniżej wyjaśniła, że nie, nie chodziło o płeć intruza, ale o samą jego obecność. Ja bym jednak nie była tego taka pewna.
    Gdyby to o mnie chodziło, to gdyby obca kobieta zobaczyła w moim mieszkaniu stanik lub paczkę tamponów na widoku, nie zawstydziłoby mnie to tak bardzo, jak gdyby miał to oglądać mężczyzna. Nawet zaprzyjaźniony.
  • 10iwonka10 21.08.19, 22:21
    <<< zauważyłam, że singielki (lub jak to się wtedy mówiło - stare panny) są często krytykowane i wyśmiewane z powodu zachowań, które mężatkom uchodzą płazem. Nie podoba mi się ta niesprawiedliwość. Może to się teraz zmieniło, nie wiem.>>

    Mnie sie to tez nie podobalo. Mysle ze to sie zmienia.

    >>>to gdyby obca kobieta zobaczyła w moim mieszkaniu stanik lub paczkę tamponów na widoku, nie zawstydziłoby mnie to tak bardzo, jak gdyby miał to oglądać mężczyzna. Nawet zaprzyjaźniony.>>>

    Ja mysle ze mezczyzni ( w zwiazkach z kobietami) sa przywyczajeni do takich widokow w domu wiec nie sadze zeby nawet zwrocili na to specjalna uwage.
  • kora3 22.08.19, 07:23
    Pani Ania nie jest "starą panną" tylko rozwódką - tak gwoli scisłosci. Nijak to nie czyni uwagi pani Mani mniej obcesową,. ale taki fakt. Interesujące jest też dla mnie jakie to zachowania miałyby uchodzić męzatce, a singielce nie - tak przykladowo.

    A płeć obcej osoby nie miała na serio znaczenia...
    Poniekąd zastanowiło mnie coś, ba nawet zdumiało ...Miaowicie zdanko o tamponach na widoku, czy staniku. No owszem, stanik to bielizna i powinna być schowana, ale tak samo jak nie wiem - skarpetki - a nie leżeć na wierzchu. Ale tampony??? U mnie w łazience są i w toalecie normalnie na pólkach. Przeciez to jest użytkowa rzecz, higieniczna, poza tym odwiedzająca mnie jakaś pani też moze mieć potrzebę skorzystać.
    Uprzedzam - no jasne, że chodzi o nieużywane, ale uzywanych tego typu akcesoriów to chyba nikt nie zostawia sobie "na pamiątke", popdobnie jak papieru toaletoqwego. A propos, ten ostatni też jakiś "wstydliwy"?smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • chantal10 19.08.19, 12:44
    To, że przyjechali razem po klucze nie świadczy, że razem wchodzili do mieszkania; może wpadli po klucze jadąc gdzieś lub wracając i najzwyczajniej było im po drodze?
  • kora3 19.08.19, 12:46
    Ale po jakie klucze? Nic nie pisałam o tym z kim pani Mania była po klucze, bo ...tego nie wiem. Pani Mania sama powiedziała pani Ani, ze była w JEJ mieszkaniu po ów drobiazg ze swoim męzem

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • chantal10 19.08.19, 14:39
    Przepraszam, myślałam że po klucze razem się udali. Moje przeoczenie wink
  • kora3 19.08.19, 15:18
    spoko - jakby razem byli tylko po te klucze, to wcale nie byłoby sprawy smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 19.08.19, 15:08
    Pani Mania nie powinna była zapraszać do mieszkania żadnej osoby postronnej - nie ma znacznia czy to jej mąż, siostrzeniec, koleżanka itp. Nawet jeżeli w mieszkaniu jest sterylnie jak na oddziale zakaźnym, właściciel ma prawo nie życzyć sobie, żeby bez jego obecności łaziła tam osoba postronna.

    Za tekst o mężu i o singielce rozluźniłabym znajomość. Po co się kolegować z osobą, która traktuje mnie protekcjonalnie i ma mnie za kogoś gorszego od siebie.
  • kora3 19.08.19, 15:19
    No masz rację w sumie z tym rozluźnieniem - także

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 19.08.19, 19:58
    >>>Za tekst o mężu i o singielce rozluźniłabym znajomość. Po co się kolegować z osobą, która traktuje mnie protekcjonalnie i ma mnie za kogoś gorszego od siebie.>>>

    Tutaj sie z toba zgadzam w 100%
  • lumeria 19.08.19, 15:33
    Ania ma słuszna pretensje... ale: kiedy oddaje się komuś klucze do ... no właściwie do czegokolwiek, to jednak również oddaje się kontrole nad tym obiektem. Niby ludzie powinni uszanować, ze dostali ograniczony dostęp, lecz jednak mogą to na rożne sposoby interpretować.

    Moze Mania czuła się nieswojo wchodząc do obcego mieszkania sama, wiec wzięła męża dla wsparcia? Moze akurat gdzieś szli razem i po prostu razem weszli bez głębszego przemyślenia sprawy? No bo przecież Ania nie zaznaczyła na jakich warunkach Mania może wejść do jej mieszkania.

    Nie czułabym się z tym super fajnie, ale tez aż tak bardzo obrażona bym nie była. I przemyślałabym sobie na jakich warunkach (nie)dam dostęp do moich włości w przyszłości : )
  • tt-tka 19.08.19, 15:47
    Za naruszenie zasady "moj dom moja twierdza" bylabym mocno urazona. Nie obrazona, tylko urazona, w sensie urazu. Uznalabym, ze nasze pojecie poszanowania cudzej prywatnosci rozni sie na tyle mocno, ze diabli wiedza, o czym z Mania mozna rozmawiac i ile z naszych rozmow, m. in. o moich sprawach, ona powtarza mezowi. I nie musza to byc jakies straszne sekrety, ale i slabostki, smiesznostki, wyglupy...

    Natomiast za tekst "jako singielka nie jestes w stanie pojac" obrazilabym sie rzeczywiscie. I zapewne zrewanzowalabym sie jakas bardzo nieprzyjemna uwaga, albo zgola dzialaniem.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lumeria 19.08.19, 16:03
    Tt-tko to jest piekna ilustracja wlasnie tej roznej interpretacji.

    Bo ja raczej nie czułabym się specjalnie urażona za jednorazowe wejście z druga osoba, jeśli wyraźnie nie wyartykułowałam, ze sobie tego nie życzę. Miałam takie zajście - klucz dałam koledze z pracy, a wszedł z drugim kolega. Potem obaj mieli mile komentarze na temat wystroju mojego mieszkania - drugi przyszedł, bo już od dawna był ciekawy jak wyglądają mieszkania w tej kamienicy. Trochę mi głupio było, ale tez szybko przeszło.

    Za to jeśli chodzi o bywanie w cudzym domu samej zawsze czuje się - no jak intruz, mimo, ze np. jestem tam by wyprowadzać i dotrzymać towarzystwa zwierzakom, i właściciel zaprasza mnie do skorzystania z piwka w lodowce, czy sprzętu AV, czy ich patio, itp. Zawsze po mam myśli, czy czasem gdzieś nie przekroczyłam jakiejś granicy...
  • tt-tka 19.08.19, 16:51
    lumeria napisała:

    > Tt-tko to jest piekna ilustracja wlasnie tej roznej interpretacji.

    oj, bardzo roznej...


    >
    > Bo ja raczej nie czułabym się specjalnie urażona za jednorazowe wejście z druga
    > osoba, jeśli wyraźnie nie wyartykułowałam, ze sobie tego nie życzę. Miałam ta
    > kie zajście - klucz dałam koledze z pracy, a wszedł z drugim kolega. Potem oba
    > j mieli mile komentarze na temat wystroju mojego mieszkania - drugi przyszedł,
    > bo już od dawna był ciekawy jak wyglądają mieszkania w tej kamienicy.


    ...bo za cos takiego opitolilabym od stop do glow. Jezeli drugi kolega byl ciekaw, jak wygladaja mieszkania w tej kamienicy, powinien poprosic o moznosc ogledzin mieszkanke, a nie chwilowego posiadacza kluczy.
    Nie artykuluje, ze jesli daje klucze tobie, to daje tobie, a nie innych chetnym do zajrzenia do mnie, bo w moim babelku to jest oczywista oczywistosc.


    > Za to jeśli chodzi o bywanie w cudzym domu samej zawsze czuje się - no jak intr
    > uz, mimo, ze np. jestem tam by wyprowadzać i dotrzymać towarzystwa zwierzakom,
    > i właściciel zaprasza mnie do skorzystania z piwka w lodowce, czy sprzętu AV, c
    > zy ich patio, itp. Zawsze po mam myśli, czy czasem gdzieś nie przekroczyłam ja
    > kiejś granicy...

    Swego czasu czesto zdarzalo mi sie korzystac z zawierzonych kluczy - a to kwiatki, a to zwierzak, a to "bedziesz w naszym miescie tydzien, to pomnieszkaj u nas, dwa dni sama (klucze na portierni), my dojedziemy trzeciego" - i mimo ze przyjmuje takie oferty tylko od ludzi naprawde bliskich, nie czuje sie u nich jak u siebie. Choc dom od dawna znany i zaprzyjazniony, to jednak nie moj smile
    Z tym ze na ogol zasady sa ustalone i znane, przykladowo z lodowki mozna wyzerac, byle nie z drugiej polki, bo tam sa produkty kolacyjne, albo mozna szperac w ksiazkach, ale w kosmetykach nie, takie tam detale.
    Natomiast przenigdy nie wprowadzilabym do cudzego lebensraumu kogos bez pytania.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • lumeria 19.08.19, 18:08
    >Nie artykuluje, ze jesli daje klucze tobie, to daje tobie, a nie innych chetnym do zajrzenia do mnie, bo w moim babelku to jest oczywista oczywistość.

    Ja tez do cudzego mieszkania nie poszłabym z 'obstawa', a jeśli byłoby to konieczne, to poprosiłabym by poczekali pod drzwiami (bez zaglądania). Ale inne osoby ewidentnie maja inne 'oczywistości' - czasami niesamowicie mnie zaskakujące!


  • 10iwonka10 19.08.19, 20:01
    >>> Potem obaj mieli mile komentarze na temat wystroju mojego mieszkania - drugi przyszedł, bo już od dawna był ciekawy jak wyglądają mieszkania w tej kamienicy. Trochę mi głupio było, ale tez szybko przeszło.>>>

    Ale to bylo czyste wscibstwo. Kolega przyszedl zeby obejrzec twoje mieszkanie w czasie twojej nieobecnosci …..zagladal do kazdego pokoju? ….
  • lumeria 19.08.19, 20:12
    To była kawalerka smile
  • 10iwonka10 21.08.19, 18:51
    Rozumime ladnie urzadzonasmile.

    Powiem ci szczerze ze w tej sytaucji to powiedzialabym ze kolega byl dosc bezczelny. Nie zapytal ciebie tylko obejrzal twoje mieszkanie za twoimi plecami? Mnie by to zirytowalo.
  • mocno.zdziwiona 21.08.19, 13:30
    Ja nie widzę nic zdrożnego w fakcie, że z koleżanką był jej mąż. Przecież prawdopodobnie w mieszkaniu spędzili nie więcej niż pół minuty, nie rozsiadali się na tam na herbacie i nie zaglądali do szafek. Całkiem możliwe nawet, że mąż został w drzwiach lub w przedpokoju. A co do porządku, to bez przesady, nie sądzę żeby ten mąż miał się gorszyć na widok bałaganu.
  • tt-tka 21.08.19, 15:58
    A pani Ania widziala. Chodzi, przypomne, o jej mieszkanie i jej stanowisko w sprawie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • mocno.zdziwiona 21.08.19, 16:40
    Pytanie brzmiało jak według nas wygląda ta sprawa. Według mnie wygląda właśnie tak.
  • elle-joan 21.08.19, 18:22
    mocno.zdziwiona napisała:

    A co do porządku, to bez przesady, nie sądzę ż
    > eby ten mąż miał się gorszyć na widok bałaganu.

    Ale to nie chodzi o to, co czuł czy myslał ów mąz, tylko o odczucia właścicielki mieszkania. Nawet jezei wpsomniała, ze nie chciałaprezentować bałaganu obcemu męzczyźnie, to nieznaczy, ze martwiła się co on sobie pomyśli. Po prostu, ona sama nie chciała zeby wchodził tam ktoś poza osobami o których wie.
  • mocno.zdziwiona 21.08.19, 20:13
    Rozumiem, ale skoro nie było zastrzeżenia, że koleżanka ma wejść sama, a wizyta ograniczyła się do wejścia do mieszkania, wzięcia przedmiotu i wyjścia, to w moim odczuciu nic złego się nie stało. Podkreślam, w moim odczuciu, koleżanka miała prawo do innej opinii, na pewno na przyszłość obie się czegoś nauczyły z tego w sumie drobnego nieporozumienia.
  • kora3 22.08.19, 08:04
    Wiesz, a propos zastrzeżenia...
    Jak juz wspomniałam - przez wiele lat, gdy mieliśmy nasze kotki na czas wyjazdów nnaszych opiekę nad nimi sprawował mój eks. Podlewał kwiaty, karmił koty, sprzatał po nich itd. Miał i ma klucz vdo naszego domu, jako i ja mam do jego. Nigdy nie zastrzegałam, że ma to robić samotnie, podobnie jak nie zastrzegałam, że ma tam nie urządzać imprez, nie bałaganić itd. To było raczej - oczywistesmile
    Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby poszedł ze swoją partnerką, a także tym bardziej ze swoją siostrą która jest moją bliską kolezanka. Ale nigdy mu to jakoś do glowy nie przyszło smile
    Mnie by w opisanej sytuacji też nie przyszło ...Gdybym była z kimś - w sensie - po drodze z kimś bedąc zabierała ten drobiazg, to poprosiłabym by ta osoba - kto by nią nie był - poczekała w samochodzie, albo na dole i poszła sama. Na serio nigdy nie byłam tak przyspawana do kogoś, by musieć wszędzie z tym mikms iścsmile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka