Dodaj do ulubionych

Jeszcze o weganach i grillu

18.08.19, 13:24
Ale tym razem bez królików wink

Są dwa małżeństwa w średnim wieku. Przyjaźnią się od wielu lat - dzwonią do siebie raz na tydzień-dwa, często wpadają na kawę, nawet bez uprzedzenia, pomagają sobie w potrzebie, ze dwa razy do roku wychodzą razem do restauracji itd.

Jakis czas temu jedna z par postanowiła przejść na weganizm - ze względów zdrowotnych, bo oboje otrzymali kiepskie wyniki badań lekarskich, a także pod wpływem córki. Postanowili też ograniczyć alkohol do minimum.

Niedawno w czasie rozmowy przez telefon, pani z tej drugiej pary, zagadnięta ot, tak, o plany na weekend, powiedziała, że organizują grilla dla grona przyjaciół. Jest to bowiem ich kolej. Państwo weganie nie wiedzieli, że ich znajomi chodzą na jakies rotacyjne grille, ale nikt nie drążył tematu.

Kilka dni później obie pary spotkały się na żywo, w domu jednej z nich. Jeden pan musiał pokazać drugiemu jakis elektroniczny gadżecik czy cos takiego. W czasie tego spotkania pani organizatorka grilla opowiedziała pani wegance, jak to się namęczyła robiąc zakupy na grilla, jak to jutro zacznie wszystko szykować. Oraz jakiego wstydu się najadła, wpadła bowiem w supermarkecie na pewnego zadeklarowanego wroga alkoholu - a miała wózek wyładowany rozmaitymi trunkami - na grilla.
Nie padło żadne zaproszenie typu: A może mielibyscie ochotę wpaść?

Teraz pytanie - czy to było grzeczne? Czy pani organizatorka nie powinna tak dla formalnosci zaprosić państwa wegan na to przyjęcie - mając prawie stuprocentową pewność, że zaproszenie spotka się z odmową?
Wiadomo - nie sposób jednocześnie gościć wszystkich przyjaciół (chyba że na weselu), ale czy w takim razie wypadało tak rozwlekle opowiadać o planowanym przyjęciu ludziom, którzy nie zostali zaproszeni?

Poza tym nawet gdyby zaprosiła, a państwo weganie wykazali się totalnym brakiem taktu i rozsądku i z zaproszenia skorzystali - to chyba by jakiejs wielkiej katastrofy nie było?
Edytor zaawansowany
  • elle-joan 18.08.19, 13:51
    zmiija_w_niebieskim napisała:
    > Poza tym nawet gdyby zaprosiła, a państwo weganie wykazali się totalnym brakiem
    > taktu i rozsądku i z zaproszenia skorzystali - to chyba by jakiejs wielkiej ka
    > tastrofy nie było?

    Dla mnie to niezrozumiałe i nie do przyjęcia- zapraszać bo wypadai liczyć na odmowę, a jak ktoś przyjmnie zaproszenie to jest to wyraz braku taktu...
    Owszem, bardzo niedelikatne jest opowiadanie o imprezie komuś, kogo się nie zaprasza. Oczywiście jezeli to ktoś bliski, zaprzyjaźniony, kto mógłby się spodziewać zaproszenia. Jezeli masz na mysli fakt, iz państwo są weganami, to nie jest jakaś przeszkoda w uczestniczeniu w spotkaniu. Przeciez podaje sie tez warzywa, salatki, owoce, napoje. Pąństwo mogliby przyjść i posiedzieć jedząc to, co mogą. Tutaj chyba mieszasz dwa problemy. Jeden to opowiadanie o imprezie osobom niezaproszonym, a drugi to ewentualne uczestniczenie w imprezie gdzie domyślnie bedzie poczęstunek w więksozści nieodpowiadający tym akurat gościom. Przyjaźnią sie od wielu lat, często spotykają, to chyba zaden problem uprzedzic jak będzie, obgadac szczegóły itp. - gdyby mieli zyczenie ich zaprosic oczywiście.
  • zmiija_w_niebieskim 18.08.19, 19:37
    elle-joan napisała:


    > Dla mnie to niezrozumiałe i nie do przyjęcia- zapraszać bo wypadai liczyć na od
    > mowę, a jak ktoś przyjmnie zaproszenie to jest to wyraz braku taktu...

    Wiesz, ja też zwykle jestem przeciwna mówieniu z grzecznosci, czego się naprawdę nie myśli, udawaniu, krygowaniu się itp. Tyle, że są czasem sytuacje, kiedy nie da się kogos nie zaprosić i kiedy nie wypada zaproszenia przyjąć.
    Taki przykład mi przyszedł do głowy: W czasach licealnych poszłam do koleżanki z klasy w sobotę wieczorem, żeby jej oddać jakis zeszyt. Normalnie odwiedzałysmy się bez żadnego uprzedzenia. Otworzyła mi wystrojona, rozpromieniona, z makijażem...zapraszała mnie, żebym weszła, ale zorientowałam się, że albo mają jakąs fajną rodzinną imprezę, albo czeka na chłopaka. Odmówiłam (dwa razy, powiedziałam, że muszę szybko wracać do domu pomagać mamie w czymś tam). Pewnie jednak głupio bym się poczuła, gdyby ona tylko wzięła ten zeszyt i zatrzasnęła mi drzwi przed nosem.

    Państwo weganie może nie mieli ochoty na grilla - i na pewno by nie poszli - ale może miło by im było usłyszeć: A może wpadniecie?
  • snajper55 20.08.19, 13:10
    zmiija_w_niebieskim napisała:

    > Taki przykład mi przyszedł do głowy: W czasach licealnych poszłam do koleżanki
    > z klasy w sobotę wieczorem, żeby jej oddać jakis zeszyt. Normalnie odwiedzałysm
    > y się bez żadnego uprzedzenia. Otworzyła mi wystrojona, rozpromieniona, z makij
    > ażem...zapraszała mnie, żebym weszła, ale zorientowałam się, że albo mają jakąs
    > fajną rodzinną imprezę, albo czeka na chłopaka. Odmówiłam (dwa razy, powiedzia
    > łam, że muszę szybko wracać do domu pomagać mamie w czymś tam). Pewnie jednak g
    > łupio bym się poczuła, gdyby ona tylko wzięła ten zeszyt i zatrzasnęła mi drzwi
    > przed nosem.

    Tylko te dwie możliwości widzisz? Zaproszenie do środka albo zatrzaśnięcie drzwi przed nosem? Ludzie mają otwory oralne i zazwyczaj potrafią ich używać.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • zmiija_w_niebieskim 20.08.19, 22:39
    Znaczy, miała mnie pocałować?
  • heniek.8 20.08.19, 18:28
    zmiija_w_niebieskim napisała:

    > Pewnie jednak g
    > łupio bym się poczuła, gdyby ona tylko wzięła ten zeszyt i zatrzasnęła mi drzwi
    > przed nosem.

    masz już swoje lata a ciągle przeżywasz jakieś scenki z dzieciństwa, że ci było przykro jak ktoś cię pominął

    nie piszę tego złośliwie, wręcz mam dla ciebie współczucie, ale krokiem w dobrym kierunku byłoby gdybyś sobie zdała sprawę że nie wszyscy nie wszystkich nie wszędzie nie zawsze zapraszają, w zasadzie wśród dorosłych to jak cię zaproszą to jest jakiś "kłopot" bo trzeba się ubrać, wybrać, przygotować, a większość ludzi jednak ma swoje plany a nie jak w liceum grupa rówieśnicza przyjmuje lub odrzuca i to powoduje traumy na całe życie
  • zmiija_w_niebieskim 20.08.19, 20:34
    To nie jest scenka z dzieciństwa, którą przeżywam i mi przykro. To jest pierwszy z brzegu przykład tego, że czasem zapraszają cię gdzieś z grzecznosci, a ty z grzeczności powinieneś odmówić.
  • heniek.8 20.08.19, 20:38
    zmiija_w_niebieskim napisała:

    > To jest pierwsz
    > y z brzegu przykład tego, że czasem zapraszają cię gdzieś z grzecznosci, a ty z
    > grzeczności powinieneś odmówić.

    nie ma takich sytuacji w życiu ludzi szczerych,  żyjących bez gier

    jeżeli ktoś kogoś zaprasza to tak myśli, a nie liczy po cichu na to że zapraszany się domyśli że nie jest mile widziany
  • zmiija_w_niebieskim 20.08.19, 21:11
    Też mi się marzy taki świat i takie układy. I pewnie mi na to odpowiesz, że powinnam się w takim razie otaczać takimi szczerymi ludźmi a tych nieszczerych unikać, ale nie jest to takie proste. Jeśli wejdziesz między wrony...
  • heniek.8 20.08.19, 21:19
    ja ci nie chcę mówić kim masz się otaczać,
    zmiany warto zaczynać od siebie
    następnym razem kiedy poczujesz że "wypada" zaprosić koleżankę na weekend której nie chcesz - ugryź się w język
    a kiedy ona cię zaprosi na weekend do siebie - odpowiedz "super!! mogę przyjść rano pomogę ci w kuchni" - i spokojnie patrzysz jak zaczyna się wykręcać
  • kora3 18.08.19, 13:55
    Żmijo, być może weganizm pary niezaproszonej nie ma tu nic do rzeczy. Nie wszyscy ludzie mają grona znajomych, które się wzajemnie zazębiają, po prostu. Mowa była o rotacyjnych spotkaniach, o których państwo weganie jak piszesz - nie mieli pojęcia. Wskazuje to na to, że zwyczajnie państwo nieweganie mają poza nimi jeszcze innych znajomych, z którymi sie regularnie spotykają.
    Nie jest to nic nadzwyczajnego! Sama mam znajomych z różnego klucza i ci znajomi niekoniecznie znają sie w ogóle. Np. dosc regularnie wspólnie z innymi graczami spotykamy się poza graniem - na kawie, drinku, pizzy, czy piwku. Nie zabieram na te spotkania ludzi spoza tego klucza, nikt inny TEŻ nie zabiera swoich znajomych spoza niego.
    Nie, ze przed innymi znajomym,i jakoś ukrywam fakt tych spotkań, ale też o nich nie opowiadam, bo nie znają tych ludzi, to i po co. Takich sytuacji mam sporo i wiem, ze inni też.
    Tak więc nie, nie było nietaktem niezaproszenie wegan na spotkanie innego grona znajomych, bo i dlaczego miałoby nim być?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmiija_w_niebieskim 18.08.19, 19:49
    Koro, nie jest problemem to, że państwo wegannie nie zostali zaproszeni. To normalne, że ludzie spotykają się z różnymi znajomymi w różnym czasie. Chodzi o chwalenie się imprezą przed niezaproszonymi znajomymi.
    Ja np. ostatnio gościłam dwie stare dobre kumpelki na babskiej popijawce i plotkach. Kiedy mnie pytano w pracy - jak zwykle w piątek - o plany na weekend - powiedziałam wymijająco, że może znajome do mnie wpadną. Pracuję w jedną panią w naszym wieku, która zna moje przyjaciółki. W życiu nie przyszłoby mi do głowy opowiadać jej o moich planach upieczenia ciastek i wyborze trunków na spotkanie, bo wiem, że byłoby jej przykro. Akurat ta pani w ogóle nie pije i jest wrogiem alkoholu, ale i tak mogłaby się poczuć wykluczona.
  • kora3 19.08.19, 08:37
    Widzisz Żmijo - co co CHWALENIA się to masz racje ...ale no jak we wszystkich tego rodzaju wątkach, ja nie mogę zgodzić się z tym wszechobecnym "wykluczaniem".
    Nie wszyscy ludzie, ale całkiem spora ich czesc ma znajomych z różnych kluczy i spotyka się z nimi na róznych zasadach. To jest zupełnie naturalne wg mnie. I wg mnie człowiek myslący nie oczekuje od innych, że będą go traktować inaczej niż zgodnie z jego ze tak powiem statusem. To mnie zawsze własnie zdumiewa w wątkach o takiej tematyce - koleżanka z pracy poczuje się heh wykluczona, bo nie traktuje się jej jak starej kumpeli, ledwie poznany przez kolegów pan poczuje sie wykluczony, że sie go nie traktuje jak tych kolegów, sąsiadka poczuje sie wykluczona, bo nie jest w takiej zażyłosci z kimś, jak inny sąsiad. Dla mnie to paranoja jakaś smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • snajper55 20.08.19, 13:20
    kora3 napisała:

    > Widzisz Żmijo - co co CHWALENIA się to masz racje ...ale no jak we wszystkich t
    > ego rodzaju wątkach, ja nie mogę zgodzić się z tym wszechobecnym "wykluczaniem"
    > .
    > Nie wszyscy ludzie, ale całkiem spora ich czesc ma znajomych z różnych kluczy i
    > spotyka się z nimi na róznych zasadach. To jest zupełnie naturalne wg mnie. I
    > wg mnie człowiek myslący nie oczekuje od innych, że będą go traktować inaczej n
    > iż zgodnie z jego ze tak powiem statusem. To mnie zawsze własnie zdumiewa w wąt
    > kach o takiej tematyce - koleżanka z pracy poczuje się heh wykluczona, bo nie t
    > raktuje się jej jak starej kumpeli, ledwie poznany przez kolegów pan poczuje si
    > e wykluczony, że sie go nie traktuje jak tych kolegów, sąsiadka poczuje sie wyk
    > luczona, bo nie jest w takiej zażyłosci z kimś, jak inny sąsiad. Dla mnie to pa
    > ranoja jakaś smile

    Dla mnie też. smile

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • zmiija_w_niebieskim 20.08.19, 20:42
    Akurat z tą moją koleżanką z pracy sytuacja jest bardziej delikatna, bo kiedys wszystkie razem pracowałysmy. Poza tym kiedys jej powiedziałam, że byłam na pewnej oficjalnej imprezie u jednego z szefów, a ona na to: A dlaczego ja nic nie wiedziałam?
  • heniek.8 20.08.19, 20:49
    zmiija_w_niebieskim napisała:

    > a ona na to: A dlaczego ja nic nie
    > wiedziałam?

    a teraz ty odpowiedz: dlaczego ona nic nie wiedziała?
  • zmiija_w_niebieskim 20.08.19, 21:17
    Bo z naszego grona ten szef zaprosił tylko mnie - liczba gości była ograniczona, byli ludzie z różnych placówek, a ja się akurat wtedy wykazałam na polu zawodowym. Innym koleżankom zdążyłam się pochwalić (i poradzić w sprawie stroju) przed imprezą, a jej jakos nie. Nie pamiętam, dlaczego. Może z ną wtedy mniej rozmawiałam, to była strasznie ganiana praca, widywałysmy się w biegu...w każdym razie nie było to celowe zatajenie.
  • kora3 21.08.19, 09:08
    Przepraszam, ale w tą opisywaną przez Ciebie kolezanką i reszta wychodzi na to ze tak źle i tak niedobrze.
    No bo tak: wg Ciebie niefajnie jest "pochwalić" się uczestnictwem w imprezie takim co nie bedą uczestniczyć, a jednocześnie kolezanka miała coś tam w zwiazku z tym, ze jej nie powiedziałaś o imprezie u szefa i "dlaczego ona nie wiedziała" smile

    czyli co zrobic w takiej sytuacji? Ano najlepiej - bez urazy- nie reagować na jazdy takiej kolezanki smile
    Są tacy ludzie, którtzy uwazaja, że muszą wiedziec o kimś wszystko i uczestniczyć w każdej dziedzinie zycia jakiejś osoby - tymczasem ta osoba wcale tak nie uważa smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 21.08.19, 18:26
    zmiija_w_niebieskim napisała:

    > Bo z naszego grona ten szef zaprosił tylko mnie - liczba gości była ograniczona
    > , byli ludzie z różnych placówek, a ja się akurat wtedy wykazałam na polu zawod
    > owym. Innym koleżankom zdążyłam się pochwalić (i poradzić w sprawie stroju) prz
    > ed imprezą, a jej jakos nie. Nie pamiętam, dlaczego. Może z ną wtedy mniej rozm
    > awiałam, to była strasznie ganiana praca, widywałysmy się w biegu...w każdym ra
    > zie nie było to celowe zatajenie.


    dla mnie pytanie "a dlaczego ja nic nie wiedziałam?" już trochę przekracza granice dobrego smaku, bo koleżanka traktuje ciebie trochę jak dzieciaka który musi opowiadać o swoich krokach, bo jak nie, to będzie niezadowolona i ty masz się tym martwić

    oczywiście, praktyczne w takiej sytuacji nie będzie jakieś wyjaśnianie o tym kto komu ma się z czego spowiadać, tylko twoja krótka odpowiedż "bo widocznie nie miałyśmy okazji o tym rozmawiać"

    gdyby to był facet to bym odpowiedział że "dlatego że sprawa miała nie wyjść poza grono dobrych pracowników" , ale wiem że kobieta by mnie znienawidziła za to do końca życia smile

    ale myśląc o tym dalej, to dobrze by było gdybyś zwróciła uwagę na takie schematy - gdyby ona szła do szefa, to czy byś do niej zwracała się z taką pół-pretensją "a dlaczego ja nic o tym nie wiem?"

    jesteśmy na forum s-v ale akurat ta sprawa to bardziej jakaś dominacja z jednej strony, poczucie lęku z drugiej - nie mylmy tych dwóch rzeczy

    można wręcz powiedzieć że pytanie "a dlaczego ja nic o tym nie wiedziałam?" jest niezgodne z s-v,
  • kora3 21.08.19, 08:59
    A to pytanie nie do Ciebie powinno być kierowane, ale na logikę - nie wiedziała, bo JEJ szef na liście gosci nie przewidział, wiec JEJ nie zapraszał.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • heniek.8 20.08.19, 12:36
    zmiija_w_niebieskim napisała:

    >W życiu nie przyszłoby mi do głowy o
    > powiadać jej o moich planach upieczenia ciastek i wyborze trunków na spotkanie,
    > bo wiem, że byłoby jej przykro. Akurat ta pani w ogóle nie pije i jest wrogiem
    > alkoholu, ale i tak mogłaby się poczuć wykluczona.

    W pierwszym poście pytasz czy to grzeczne, a teraz sama dopowiadasz, czego ty byś w życiu nie powiedziała.
    To są dwie różne rzeczy: co jest grzeczne to jedno, twoja hiper wrażliwość na to co ktoś może pomyśleć że jest wykluczony itp.
    Każdy coś tam będzie robił w weekend, jeden pójdzie na koncert, do innego przyjdą goście, jeszcze inny w gości się wybiera.
    Dorosłe osoby to rozumieją, będę robił zakupy bo zaprosiłem gości, będę myć uszy bo idę na koncert, nie rozumiem dlaczego miałoby to być niegrzeczne, bo ktoś marzy tylko o tym żeby spędzić weekend w moim towarzystwie?
    Także tego, możesz ukrywać swoje plany przed koleżankami w trosce o ich uczucia, ale jeżeli ktoś jest bardziej otwarty to nie musisz tego uznawać za niegrzeczne
  • zmiija_w_niebieskim 20.08.19, 20:38
    Jak tak to opisujesz, to brzmi przekonująco.
  • snajper55 20.08.19, 13:15
    zmiija_w_niebieskim napisała:

    > Ja np. ostatnio gościłam dwie stare dobre kumpelki na babskiej popijawce i plot
    > kach. Kiedy mnie pytano w pracy - jak zwykle w piątek - o plany na weekend - po
    > wiedziałam wymijająco, że może znajome do mnie wpadną. Pracuję w jedną panią w
    > naszym wieku, która zna moje przyjaciółki. W życiu nie przyszłoby mi do głowy o
    > powiadać jej o moich planach upieczenia ciastek i wyborze trunków na spotkanie,
    > bo wiem, że byłoby jej przykro. Akurat ta pani w ogóle nie pije i jest wrogiem
    > alkoholu, ale i tak mogłaby się poczuć wykluczona.

    A dlaczego miałoby być jej przykro? Czy ona zaprasza cię na wszystkie imprezy, jakie organizuje?

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • 10iwonka10 18.08.19, 20:48
    Mysle ze sprawdza sie tutaj zasada ze mowa jest srebrem a milczenie zlotem- Nie wypadalo tak rozwlekle opowiadac I swiadczy to pewnym braku wyczucia tej Pani.
  • snajper55 20.08.19, 13:18
    10iwonka10 napisała:

    > Mysle ze sprawdza sie tutaj zasada ze mowa jest srebrem a milczenie zlotem- Nie
    > wypadalo tak rozwlekle opowiadac I swiadczy to pewnym braku wyczucia tej Pani.

    Nie wypada dzielić się z bliską osobą tym, co jest dla nas ważne, co zajmuje nasze myśli, czym w danej chwili żyjemy? Jestem z całkiem innego świata.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • 10iwonka10 20.08.19, 19:20
    >>>Nie wypada dzielić się z bliską osobą tym, co jest dla nas ważne, co zajmuje nasze myśli, czym w danej chwili żyjemy? Jestem z całkiem innego świata.>>>

    Jesli to taka bliska osoba to dlaczego nie zostala zaproszona? To troche tak jakby ktos walkowal temat slubu corki do kogos kogo nie zaprosil.
  • snajper55 20.08.19, 20:05
    10iwonka10 napisała:

    > Jesli to taka bliska osoba to dlaczego nie zostala zaproszona?

    Masz dzieci? Jesteś dla nich bliską osobą? Chodzisz z nimi na ich imprezy? A może nic Ci o nich nie mówią, abyś nie czuła się wykluczona?

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • 10iwonka10 20.08.19, 21:16
    Przyklad do bani- dzieci imprezujace z rodzicami….chyba tylko na rodzinnej imprezie.

    To sa znajomi ok- mamy rozne kola znajomych , niekoniecznie wszystkich naraz da sie zaprosic ale nie truje sie jednej bliskiej znajomej ile to wysilku bylo zeby przygotowac ten grill dla innej grupie znajomych. Mozna wspomniec ale Zmija ma racje jesli to bliscy znajomi to z grzecznosci wypadloby ich zaprosic jak juz sie wspomnialo o tym grilu.
  • zmiija_w_niebieskim 20.08.19, 21:22
    10iwonka10 napisała:

    > To sa znajomi ok- mamy rozne kola znajomych , niekoniecznie wszystkich naraz da
    > sie zaprosic ale nie truje sie jednej bliskiej znajomej ile to wysilku bylo ze
    > by przygotowac ten grill dla innej grupie znajomych. Mozna wspomniec ale Zmija
    > ma racje jesli to bliscy znajomi to z grzecznosci wypadloby ich zaprosic jak ju
    > z sie wspomnialo o tym grilu.

    Cieszę się, że ktoś wreszcie zrozumiał, o co mi chodziło!
    Odczucia były podobne - państwu weganom nie chodziło o zaproszenie, ale o to, że to chwalenie się przygotowaniami było jakies takie - nomen omen - niesmaczne.
  • kora3 21.08.19, 10:29
    Żmijo, a ja uważam, ze nie macie z Iwonką racji - rozumiałabym Waszą postawę, gdyby np. ów grill był przyjęciem imieninowym państwa niewegan, którzy radośnie poszli na przyj ęcie imieninowe wegan, ale ich na swoje - nie zaprosili. Owszem, to byłby nietakt. Ale tu jak rozumiem szło o jakąś imprezę w INNYM zupełnie gronie z innej okazji i w tym jest clou.
    Naprawdę nie rozumiem dlaczego miałoby mi być przykro, że ktoś znajomy ma poza mną także innych znajomych, których niekoniecznie znam nawet i z którymi ta osoba spotyka się na jakichś zasadach.
    Np. moje grono współpracowników dość regularnie sie spotyka - poza domem, na grillach itd. Jeśli akurat my organizujemy coś - np. grill z tego "klucza" to nie zapraszamy na to swoich znajomych spoza tego grona i nikogo to nie dziwi. Podobnie - mój dobry kolega jest miejscowy i ma tu swoich znajomych z klucza "paczka z dzieciństwa" - czesc tych ludzi poznalam i polubiłam ...Jednak wcale mnie nie dziwi, że kolega nie zaprasza mnie na spotkania, które organizuje z ta paczką. Dlaczego miałby? Owszem,. czasem mówi o tych spotkaniach, ostatnio nawet w czyms się tam organizacyjnym radził mego partnera. Do głow by nam nie przyszło, że to nietakt, bo nas nie zaprosił ...Toz my pzreciez nie z jego paczki z dzieciństwasmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 21.08.19, 18:47
    To sa dwie rozne sytuacje.

    Zmija nigdzie nie pisala ze to grill paczki z dziecinstwa, znajomych z liceum, jakiegos klubu jachtowego, jazdy konnej...czegokolwiek. Wtedy sytuacja jest troche inna.

    Natomiast jesli urzadza 'grilla dla znajomych '….I trabi o tym I trabi a to tez znajoma z ktora spotyka sie dosc czesto to nie jest to mile.
  • heniek.8 21.08.19, 19:02
    10iwonka10 napisała:

    > znajoma z ktora spotyka sie dosc czesto to nie jest to mile.

    życie jest tak "miłe" jak sama je sobie zorganizujesz

    potrafię sobie wyobrazić sytuację, gdy koleżanka mówi ci o swoim grilu, a ty myślisz w duchu "fajnie że w ten dzień mnie nie będzie w mieście"

    nie czaję dlaczego tak "wisisz" na tym że kiedy koleżanka zaprasza gości to też by było "miło" gdyby ciebie też zaprosiła
    aż tak się nudzisz? big_grin
  • 10iwonka10 21.08.19, 19:46
    Alez to nie ja ale osoba z watku. A ja? to zalezy jak fajna kolezanka,towarzystwo I jedzenie to czemu nie. Jak jakies nudne pierdoly to lepiej opuscic miasto.
  • kora3 22.08.19, 07:55
    Iwonko, Heniu jest - jak zawsze - nieco pzreśmiewczy i prowokacyjny, ale skupmy sie na tym o co mu chodzi smile

    Otópz w tym wątku opisana jest sytuacja taka: są sobie dwie pary znajomych, które się wzajemnie goszczą. Zostawmy teraz ich upodobania kulinarne, bo tu nie mają nic do rzeczy.
    Zatem są sobie te 2 pary ...Spotykają sie jakoś tam cyklicznie. Ale przecież poza tym kazda z tych par moze mieć jeszcze innych znajomych, z którymi spotyka się cyklicznie na zasadach ustalonych z tamtymi.
    Na to właśnie wygląda w tym wątku. Zupełnie nie jest zrozumiałe dlaczego takowe spotykanie sie miałoby być nie fair w stosunku do drugiej pary.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmiija_w_niebieskim 22.08.19, 12:20
    Przecież już wyjaśniałam.
    Nie chodzi o to, że państwo nieweganie mają innych znajomych.
    Nie chodzi o to, że nie zaprosili tych świeżo upieczonych wegan na grilla - generalnie.
    Całkowicie się zgadzam, że nie trzeba zapraszać wszystkich zawsze.
    Chodzi o to, że skoro ta pani już się tak rozgadała i nachwaliła, jaką to ona fantastyczną imprezę urządza dla przyjaciół, jak to opisała te przygotowania i włożony trud - to czy nie wypadałoby W TEJ JEDNEJ SYTUACJI - jednak rzucić jakiegos grzecznościowego zaproszenia?

    Tym bardziej, że był to grill- przyjęcie nieformalne, gdzie dwie osoby mniej czy dwie osoby więcej nie robią rożnicy.
    Tym bardziej, że państwo zachwyceni nową dietą i stylem życia i tak by nie przyszli.

    Bo to jej zachowanie zostało odebrane mniej więcej tak: Ale u nas będzie super, ale będzie zabawa, a wy się obejdźcie smakiem.
  • kora3 22.08.19, 12:53
    Wiesz, ja to zupełnie inaczej widzę po prostu. Być moze wynika to raz z mego usposobienia, dwa z doświadczeń - ja bym się wcale nijak na miejscu tych wegan nie poczuła - ot robią grill z jakimiś ludźmi, fajnie ...
    z tego co pisałaś weganie nie mieli dotąd poję,cai o spotkabniach tych znajomych z tamtym gronie i miały to być spotkania rotacyjne. To znaczy wg mnie, że zwyczajnie nieweganie mają jakichś znajomych z innego klucza - nie wiem - praca, znajomi z młodości/dzieciństwa/hobby itd. i z nimi się w takim gronie spotykają. Niby jak piszesz na grillu dwie dodatkowe osoby nie robią róznicy - fakt, ale skoro to wspólne gronio z jakiegoś klucza, to dośc niezrecznie byłoby dokooptowywać jakąś parę z całkiem innej "bajki"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 22.08.19, 07:27
    Iwonko, jak wspomniałam - ja mam dobrą pamięć smile - Zmija pisała, iz wyszło ze państwo nieweganie spotykają się rotacyjnie z jakimiś innymi znajomymi i teraz organizacja spotkania - grilla wypadła na nich.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 22.08.19, 08:44
    Cyklicznie? - Alez to zalezy. Jak napisalam o ile nie jest to jakies zamkniete konkretne kolo znajomych ( hobbystow)? to ja tez miewam cykliczne grille ze znajomymi I nie ma ustalonej listy ze to sa zawsze te same osoby. Czasem ktos nie moze przyjsc czasem ktos nowy przyjdzie.
  • kora3 22.08.19, 08:52
    Iwonko, rzecz w tym, że KAZDY moze sobie ustalać dowolne zasady w swoim gronie, niekoniecznie takie same, jakie masz Ty, albo jakie mam ja.
    Nie jest jak wspomniałam niczym nadzwyczajnym, że ludzie mają znajomych z różnych kluczy i spotykają sie z nimi niekoniecznie wszystkimi na raz.
    Przyznam, ze mnie już rozwala ta paranoja "niewykluczania" - nie można m,ieć innych znajomych poza Kowalskimi, bo Kowalscy poczują się wykluczenismile To jest TYLKO w głowach Kowalskich smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 22.08.19, 09:20
    >>>rzecz w tym, że KAZDY moze sobie ustalać dowolne zasady w swoim gronie>>>>

    Otoz to I to co dla ciebie jest paranoja dla kogos innego nie jest.
  • kora3 22.08.19, 09:26
    Mozliwe Iwonko - wiem zaraz sie mogę dowiedziec o progach wrażliwości itd smile
    Sprawa jest dla mnie prosta - nie ejsteśmy przyspawani na sztywno do innych ludzi - mamy prawo poza jednymi znajomymi mieć innych i z nimi też się spotykać bez udziału tych pierwszych, jesli nam to z dowolnej przyczyny tak pasuje. Inni ludzie mają dokładnie takie same prawa jak my - proste.
    Dla własnego komfortu psychicznego NIE WARTO tworzyć sobie sztucznych "problemów" i szukać wykluczania tam gdzie go zwyczajnie - nie ma. Jesli ktoś CHCE sobie szukać - nie mamy na to wpływu, ale trudno życ pod dyktando takich osób - takie moje zdania

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 22.08.19, 09:46
    Wczoraj umówiłam się na kawę z moją przyjaciółką B. Siedzimy sobie w ogródku a opodal przechodzi moja kolezanka A. Panie się znaja przeze mnie, ale dość odlegle, kilka razy w życiu się widziały. Cześć cześc, a kolezanka była sobie na zakupach, a fajnie...Na koniec króciutkiej pogawędki A mówi do mnie "Pamiętasz o moich urodzinach w sobotę?" - ja, ze no jasne, pamięta. No to do zobaczenia papa.

    A zaprosiła mnie na urodziny, a B nie zapraszała i NIKT z B. na czele się temu nie dziwi smile Bo panie się znają, ale nie są blisko i wzaqjemnie się nie zapraszają. B. A. na swoje niedawne imieniny TEŻ nie zaprosiła i TEŻ nikt z A na czele nie był tym zaskoczony, ani nie czuł się wykluczony.
    A że A wspomniała przy B. o imprezie - no wspo,mniała no i co?
    Na tym własnie polega wg mnie normalnośc - nie oczekuje się traktowania innego niż zgodne ze swoim statusem w danej relacji.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 18.08.19, 21:45
    Organizatorzy grilla wcale ale to wcale nie maja zadnego obowiazku zapraszac panstwa wegan na grilla. Maja swoje grono przyjaciol, do ktorych panstwo weganie nie naleza, albowiem naleza do innego grona przyjaciol i maja prawo zapraszac swoich przyjaciol bez mieszania w to przyjaciol z innej "parafii". Ja zawsze mialam przyjaciol z roznych "parafii", ze szkoly, z pracy, z "nie wiadomo skad" i nigdy ich razem nie mieszalam poza moim slubem.
    Pani organizatorka mogla opowiadac o grillu choc nie musiala.
  • kora3 19.08.19, 08:38
    Zgadzam się calkowicie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • triismegistos 19.08.19, 08:52
    Obsesje się leczy, nieprawdaż.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • zmiija_w_niebieskim 20.08.19, 21:24
    Ale kto tu ma obsesję i na jakim punkcie?
  • engine8 19.08.19, 22:36
    Tzn ngrill to tylko kielbasy i miesa i nic wiecej ni ebedzie do jedzenia?
    a czy grilu nie mozna zrobic warzyw czy wrzucic ziemniakow w folii aby sie upiekly etc? ? Ja to ciagle robie bo kto by chcial jesc tylko mieso?
  • kora3 20.08.19, 10:31
    Można Engine, można - z wieloletniego doświadczenia piszę ..Tylko, ze ten wątek nie jest o tym smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka