Dodaj do ulubionych

Wszędobylkie wykluczanie :)

22.08.19, 16:22
Tak mi sie znów nasunęło po kolejny wątku o wykluczaniu i niezaproszeniu ...
Oceńcie w temacie wykluczania i nietaktu następujące sytuacje:

1. mam fajną kolezankę, z którą znamy sie z 10 lat. Dośc czesto się spotykamy,znam jej dzieci, meza, bywamy wzajemnie u siebie. Pzrez tę kolezanke znam też jej przyjaciółkę od dzieciństwa, nazwijmy ją - Tosia. Tosia wyjechała z 5 lat temu na stałe z rodziną za granicę. Ma tu jednak rodziców więc przyjezdza. Jak Tosia była na miejscu jeszcze zdążyłyśmy się poznac i polubić.
Ostatnio dzwonię do tej kolezanki z propozycją niezobowiazującego spotkania w stylu "Jak leci? Moze się zobaczymy jutro?" ...No i kolezanka mówi, że qrczę, jutro nie, bo przyjechałą Tośka i umówiły sie już na weiczór. A no to spoko, całusy dla Tośki.
Wg tego co czytam tutaj powinnam się poczuć natychmiast wykluczona,. zlekceważona, odrzuconasmile A kolezanka powinna albo zaprosić mnie także na spotkanie z Tosią, albo skłamać, że nie wiem dentystę ma zaplanowanego na ten termin, albo romanttyczny wieczór z męzem. W każdym razie nie mówic, ze spotka się z Tośka!
Tymczasem ja nic takiego nie poczułam i nie oczekiwałam - całkowicie jest dla mnie ZROZUMIAŁE, że ona i Toska chcą sobie wykorzystać rzadką przecież okazję do pogadania w 4 oczy! A ze spotkanie z Tosią było ważniejsze dla kolezanki od spotkania ze mną? No jasne, to oczywiste- raz, ze się wcześniej umówiła już z Tosia, dwa, ze są przyjaciółkami od dzieciństwa, a trzy - moze najwazniejsze z tego nawet - Tośka przyjezdza tu raz na ruski rok na krótko - ze mną kolezanka moze sie "strząsnąć" w każdej chwili, z Tośką bardzo rzadko!

2. Wybrałałam się z moją przyjaciółką B. na kawę "w miasto". Siedziałyśmy sobie w ogródku, gdy pojawiła się moja kolezanka A. A i B znają się przeze mnie, ale bardzo mało, ledwie kilka razy w życiu się widziały. A się zatrzymała, zamieniłyśmy kilka słow "o niczym" i na odchodne A zapytała mnie czy pamiętam o jej urodzinach w sobote. Ano pamięma, pamiętam, będziemy na bank. No i poszła sobie ta A.
Z tego co tu czytam po pierwsze moja przyjaciółka B. powinna poczuć się wykluczona przez A, a także przeze mnie bo jej nie wspominałam, iz w sobotę idziemy na urodziny A (nie było okazji po prostu). A zaś zachowała się bardzo nietaktownie bo nie powinna wspominac przy niezaproszonej na urodziny B. o tychze urodzinach i zaproszeniu na nie mnie.
Tymczasem nic takiego nie miało miejscasmile B. wcale nie oczekiwała zaproszenia jej przez A- ledwie sie znają. Do tego gdy ona niedawno robiła imieniny, też A nie zaprosiła i też nikt sie temu nie dziwił. B. nie wspominała też ze ach dflaczego jej nie powiedziałam o urodzinach A. - bo nie było okazji, gdyby się np. chciała ze mna uumawiac na sobotę to powiedziałabym, że nie mogę oraz dlaczego - wszak to zadna tajemnica.

Zastanawiam sie jak osoby, które wszedzie widzą tylko owo wykluczanie i nietakty widzą te sytuacje. Czy to ja i B. jesteśmy tak mało wrażliwe na swoim punkciewink czy raczej nijakiego wykluczania i nietaktów tu nie było?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • 10iwonka10 22.08.19, 20:36
    Ciagle nawracasz do tematu wykluczania ale mam wrazenie ze ty nie bardzo rozumiesz w czym jest problem. Obydwa przyklady ktore podalas- Jakie tu jest wykluczanie ? Nie w tych przykladch nie ma wykluczania.
  • minniemouse 23.08.19, 01:56
    Co innego jest sytuacja gdy się jest jakiś czas razem fajnie spędza czas i ma się wyraźne wrażenie bycia włączenia w grupę, w konkretne towarzystwo, jak to było w przypadku koleżanek co wybrały się na plażę a po plaży powiedziano tej trzeciej praktycznie "no a teraz to spadaj".
    Co innego gdy ktoś dopiero pyta o plany i już na początku zostaje poinformowany ze "niestety, ale nie, bo już wcześniej.."
    A zwłaszcza w przypadku nr 2 gdy panie A i B prawie się nie znają.

    Minnie


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 24.08.19, 10:36
    Minnie no panie A i B słabo sie znaja, ale ja np. Tosię znam!smile Kiedy tu jeszcze mieszkała nie raz i nie dwa byłam z kolezanką i z nią tu i tam i nie było żadnego problemu, same mnie zapraszały smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 23.08.19, 07:34
    No własnie ja tu nijakiego wykluczania nie dostrzegamsmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 23.08.19, 15:35
    Nie bój, słownik też nie.

    --
    cute but psycho. things even out
  • lumeria 24.08.19, 17:36
    Koro, jaka jest Twoja definicja słowa "wykluczanie"?

    Czy jest różnica (dla Ciebie) miedzy "nie zaproszenie" a "wykluczenie"?

  • aqua48 24.08.19, 21:07
    lumeria napisała:

    > Koro, jaka jest Twoja definicja słowa "wykluczanie"?

    A ja dodam moje pytanie - jaka jest Kory definicja słowa wszędobylski?

    > Czy jest różnica (dla Ciebie) miedzy "nie zaproszenie" a "wykluczenie"?

    I między wszędobylski, a wszechobecny?

  • kora3 25.08.19, 08:40
    Między wszędobylski, a wszechobecny - raczej różnica jest iluzoryczna smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 25.08.19, 11:07
    Nieno, nie iluzoryczna, ale znaczeniowa. Gdzie się odbywało tych 10 lat twojej edukacji?
    (Sorry za OT, ale to już któryś raz - bez tego przecinka przed 'a' - i tu, i w tytule tamtego wątku - tu jest to fajnie wyjaśnione: www.ortograf.pl/zasady-pisowni/przecinek-przed-a).

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • kora3 25.08.19, 08:30
    Widzisz Lumerio, z nicku wnosząc jesteś tu krótko, stąd może nie zrozumiałaś kontekstu powstania wątku. smile
    Ja jestem jedn,ą z tych osób, które do tzw. "wykluczania" podchodza ze swej strony ze sporą rezerwą. Uważam po prostu, ze relacje z ludźmi mamy rozne, rózny wobec nich status i w wziązku z tym nie ma się co doszukiwac jakiegoś wykluczaniu w normalnym traktowaniu kogoś zgodnie ze statusem,
    I dokładnie tak było w opisanych przypadkach - nikt sie wykluczany nie poczuł, bo nikt nie był wykluczany.
    A wątek powstał, bo co i rusz czytam, że każdy sie czuje wykluczony z niemal kazdego powodu - a to bo ledwie znana kolezanka z biurowego pokoju na wesele nie zaparsza - a inną biurową kolezankę zaprasza - ach nietakt straszny, wykluczanie - nic to, ze tamtą zna i przyjaźnią się 10 lat smile a to, że ktoś z kims spedzi tylko czesc wolnego czasu, a na potem ma juz wczesniej ustalone plany - też starszne wykluczanie hehe.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 25.08.19, 11:46
    Moze problem jest w tym ze ty wydajesz sie szuflakowac ludzi na : blizszy znajomy, dalszy znajomy, blizszy sasiad, dalszy sasiad,sasiad szwagra, sasiad wujka…...i dla kazdego inne zasady jak kasty w Indiach. Rozumiem ze przeskok statusu dla takiej osoby to jak spoleczna nobilitacja smile.

    Natomiast wiekszosc ludzi podchodzi do tego z wiekszym luzem.
    W dodatku kazda sytaucja jest inna I tak naprawde wiekszosc watkow z zapytaniem czy to wykluczanie czy nie jest dokladnie sprecyzowanych dlatego kazdy interpretuje sobie to pozniej po swojemu.

    Natomiast upraszczajac-majac dwie BLISKIE kolezanki I jedna truje ile to sie napracowala przygotowujac grilla dla 'znajomych' na ktore nie zaprosila wspomnianej kolezanki jest objawem nie najlepszy manier. Nie wazne czy kolezanka by przyszla czy nie, czy mialaby ochote przyjsc czy nie tak sie nie robi. A tak naprawde nie rozumiem nawet co to za problem- grill w ogrodzie duzo jedzenie czy jedna osoba wiecej lub mniej robi az taka roznice.? Te grupy zapraszane musza byc az tak speecjalistycznie wydzielone? Przeciez na dluzsza mete to nudne ciagle ci sami ludzie.
  • kora3 26.08.19, 09:30
    Mylisz się Iwonko, ja zwyczajnie traktuje ludzi zgodnie z ich statusem wynikającym z relacji ze mna i też nie dziwie się dokladnie takiemu samemu traktowaniu mnie. Mam na mysli nie traktowanie jakoś gorzej kogoś w dalszej relacjio - obcesowo czy niekulturalnie - tylko po prostu inaczej niż kogoś bliskiego.

    Co do reszty tego, co napisałaś - podejrzewam, że logistycznie dwie osoby dodatkowe na grillu, to zaden problem, natomiast ...No jesli mamy załozmy taką sytuację , że powiedzmy 4 pary z jakeigoś klucza - weźmy np. hobby - spotykają się cyklicznie raz tu tych, raz u tamtych, to wg mnie bardzo nieelegancko byłoby ze strony jednych z nich nagle dopraszać na impreze u siebie kogoś spoza tego grona. Uprzedzam - nie ze JA będąc kimś z poostałych 3 par mialabym problem z dodatkowymi osobami na takim grillu- ale po prostu uwazam, że taki ze tak powiem porządek mozna "zburzyć" TYLKO po uzgodnieniu z pozostalymi.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 26.08.19, 12:12
    >>> to wg mnie bardzo nieelegancko byłoby ze strony jednych z nich nagle dopraszać na impreze u siebie kogoś spoza tego grona.>>>

    Czyli zapraszajac kogos do swojego domu musze miec zgode pozostalych gosci??????

    Natomiast widzisz ja nie dziele az tak bardzo ludzi I dla mnie dodatkowa osoba nie stanowilaby az takiego problemu nawet jesli nie bylaby z 'konkretnego klucza gosci'. Dlatego moze to jest wlasnie ta roznica to co dla ciebie jest ok dla innych jest niegrzeczne I wykluczajace.

  • kora3 26.08.19, 12:53
    10iwonka10 napisała:
    >
    > Czyli zapraszajac kogos do swojego domu musze miec zgode pozostalych gosci?????
    > ?
    >


    Albo udajesz, albo co sad
    Mowa jest o konkretnej sytuacji - może spróbuję na przykladzie: mój partner ma dwóch kolegów z aeroklubu, z którymi regularnie się spotykamy w 6. Raz u nas, raz u jednych, raz u drugich, albo na grillach własnie czy na mieście. Poza tymi znajomymi ja mam od groma innych, mój part ner też, acz mniej smile Jednak na te spotkania z tymi dwiema parami - cykliczne i rotacyjne - ani my nie zaprszamy - gdy są u nas te spotkania - innych naszych znajomych, ani tamte dwie pary swoich innych znajomych, choć też przypuszczam, że mają innych. Po prostu tak się utarło, że spotykamy się w tym gronie.

    Inny przykład - mój serdeczny kolega ma regularne kontakty ze swoją "paczką" z dzieciństwa - panami, z którymi rzc mozna wychował sie na jednym osiedlu. Raz na miesiąc, dwa spotykają sie w weekendy a to u jednego, a to u drugiego, a to u trzeciego itd. Zasadniczo logistytycznie nie byłoby wszak problemu, gdyby na imprezkę z nimi u siebie zaprosił np. mnie z partnerem i powiedzmy kolezankę z pracy z męzem. Ale to jest imprezka kumpli z dzieciństwa - po prostu. Uprzedzajac - i owszem wiem o tych imprezach, gdy są u niego, sama mu kilka razy pomagagałam i doradzałam w organizacji i nie prtzyszłoby mi do głowy, ze winien mnie zaprosić także, a jesli już nie to ze tak powiem nie afiszować się ze imprezę robi.

    Tamta opisana sytuacja jawiła mi sie jako podobna - owi nieweganie mają jakichś znajomych, z któtrymi cyklicznie sie spotykają i tyle.




    > Natomiast widzisz ja nie dziele az tak bardzo ludzi I dla mnie dodatkowa osoba
    > nie stanowilaby az takiego problemu nawet jesli nie bylaby z 'konkretnego klucz
    > a gosci'. Dlatego moze to jest wlasnie ta roznica to co dla ciebie jest ok dla
    > innych jest niegrzeczne I wykluczajace.

    >

    Iwonko, a mogłabyś uwazniej czytać? Toz napisałam, ze MNIE by takie dodatkowe osoby nie przeszkadzały. Ale jednak uwazam, niezaleznie od mehgo osobistego podejścia, że burząc ze tak powiem pewien porządek takich spotkań należy to uzgodnić z pozostałymi.
    Dla zobrazowania: mama mego partnera dorocznie spotyka się ze swoimi 5 kolezankami z młodych lat. Jest to dla nich szczególne spotkanie dodam - na te spotkania nie zabierają owqe panie żadnych innych osób czy to z rodziny, czy ze znajomych. Po prostu ten czas poświecają sobie wzajemnie - na wspomnienia z młodości otd. Zasadniczo nie byłoby przecież problemu, żeby każda z nich przyjechała z 2 innymi kolezankami "z innej bajki", ale jakoś zadna tego nie czyni...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 26.08.19, 19:31
    Alez czytam uwaznie ale zgodnie z twoimi zasadami to ty masz zawsze racje a jak ktos sie nie zgadza z toba to albo nie rozumie albo nie czyta uwaznie.Nie piszemy tu o spotkaniu kolezanek ze szkolnych lat czy kolegow z aeroklubu ale o grillu nawet jesli jest to cyklicznie organizowane wsrod pewnej grupy znajomych/przyjaciol to ta grupa niekoniecznie jest az taka wyselekcjionowana- po prostu grupa znajomych I jest normalna rzecza ze okazjonalnie moze sie zdarzyc ze pojawi sie tam ktos nowy ze znajomych gospodarzy kto nie byl na poprzednum grillu. Pisze to jeszcze RAZ. Nie wszyscy dziela i szufladkuja znajomych sa tez ludzie bardziej otwarci i spontaniczni na tym swiecie ktorzy zapraszaja do siebie znajomych na grilla po prostu znajomych,kolegow, przyjaciol….aby milo spedzic czas I niekoniecznie musi to byc zawsze to samo grono.
  • kora3 27.08.19, 09:33
    10iwonka10 napisała:
    Nie pisz
    > emy tu o spotkaniu kolezanek ze szkolnych lat czy kolegow z aeroklubu ale o gri
    > llu nawet jesli jest to cyklicznie organizowane wsrod pewnej grupy znajomych/pr
    > zyjaciol to ta grupa niekoniecznie jest az taka wyselekcjionowana- po prostu gr
    > upa znajomych


    Ależ najwyraźniej JEST z jakiegoś klucza wyselekcjonowana - o to własnie chodzi. Wnoszę z opisu z tamtego wątku - okazało się,ze państwo nieweganie mają jeszcze jakichś znajomych o któtrych ich znajomi weganie nie mieli pojęcia i nie mieli też o rotacyjnych spotkaniach swoich znajomych z tamtymi.
    Nie wiemy dlaczego tak było, ale wiemy, ze było smile na logikę tamta grupa znajomyvch była z jakiegoś "klucza" i to wszystko



    I jest normalna rzecza ze okazjonalnie moze sie zdarzyc ze pojawi
    > sie tam ktos nowy ze znajomych gospodarzy kto nie byl na poprzednum grillu. P
    > isze to jeszcze RAZ. Nie wszyscy dziela i szufladkuja znajomych sa tez ludzie
    > bardziej otwarci i spontaniczni na tym swiecie ktorzy zapraszaja do siebie zna
    > jomych na grilla po prostu znajomych,kolegow, przyjaciol….aby milo spedzic czas
    > I niekoniecznie musi to byc zawsze to samo grono.


    Owszem Iwonko, tylko zastanawiam sie, czy bierzesz pod uwage jedną rzecz. Mianowicie w tamtym wątku mowa była o spotkaniach cyklicznych i rotacyjnych. Czyli raz u jednych, kolejny raz u drugich, kolejny u trzecich. Założmy ze mamy trzy pary A, B i C tak się spotykające x "kolejek". W pewnym momencie A, bo na nich wypada rola gospodarzy "dopraszają" na imprezę u siebie parę D. - swoich znajomych. No i ok tylko co dalej ..."kolejka" wypada teraz na B. - czy i oni powinni D. zaprosić do siebie?

    Nie zrozum mnie źle Iwonko, ja akurat jestem osobą towarzyską i uwazam, że im więcej ludzi - tym lepiej smile Ale rozmawiamy na forum SV w kontekscie tego osławionego "wykluczania", a nie o swoich osobistych preferencjach ...
    Mnie rozwala doszukiwanie się "wykluczania" wszędzie...Wg mnie z wykluczaniem mamy do czynienia wówczas, gdy ktoś zostaje pomijany np. w zaproszeniu, gdy zaproszone są wszystkie inne osoby o tym samym statusie wobec zapraszających. Np. ktoś zaprasza całe rodzeństwo swoich rodziców na wesele z wyjątkiem 1 wujka - przykładowo.
    Wówczas, owszem, na pierwszy rzut oka wygląda to na wykluczanie. Na pierwszy, bo jesli z owym wujkiem nie ma zadnego kontaktu od wielu lat, to nie dziwne, ze się go nie zaprasza, ale zostańmy przy standardowej sytuacji..

    Dla mnie jest całkowicie zrozumiałe, ze ludzie mają z róznymi ludźmi z otoczenia rózne relacje - blizsze, dalsze...Nie oczekują, że zwyczajna miła fajna kolezanka będzie mnie traktować jak najlepszą przyjaciółkę, bo nią dla niej - nie jestem, po prostu..
    Mam takie wrazenie, że niektorzy CHCĄ widzieć sie jako wykluczeni ...Ich sprawa, tak - ale czy nie rozsądniej jest widzieć swiat takim, jakim jest ?smile
    Ja też mogłam uznać, że kolezanka z historyjki nr 1 otwierającej ten watek mnie wykluczyłasmile Bo wszak cóż ja bym pożarła ją albo Tośkę na spotkaniu? No nie smile To dlaczego mi nie zaproponowała, żebym się wybrała z nimi? Ano z prostej przyczyny - bo Tośka to jej przyjaciólka, z którą ma rzadką okazję się widzieć! Może chciały pogadac w 4 oczy o jakichś swoich biezących sprawach, moze powspominać młode latasmile - normalne. Nie ma w tym nic wykluczajacego, ani niefajnego. No, ale ejsli ktoś chciałby sobie takie coś znaleźć, zeby móc się poczuc wykluczonym i odrzuconym, to najpewniej by się udało smile





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lumeria 28.08.19, 20:02
    Koro, zapytałam o twoja definicje tych słów ponieważ czasami właśnie tu ‘pies jest pogrzebany’ - kocham czekoladę a kocham Tadzia to dwie różne rzeczy – to ‘kocham’ ma inne znaczenie.
    Dla mnie pojęcie ‘wy-kluczenie’ zawiera w sobie kondycje istnienia wcześniejszego stanu w-kluczenia. Czyli nie mogę wy-kluczyć kogoś, kogo nigdy nie w-kluczyłam.

    Czyli jeśli _zawsze_ w swoje imprezy w-kluczyłam pare weganow, to nie-zaproszenie ich na grilla z kiełbaskami jest wy-kluczeniem.

    Jeśli robię różne imprezy, i raz zapraszam, a raz nie zapraszam weganow, no to (dla mnie wy-kluczenia stricte nie ma). Wtedy jest nie-zaproszenie.

    Jeśli kumple spotykają się na drinka we własnym gronie bez zon, to ich nie wy-kluczują, bo nigdy ich w te spotkania nie w-kluczyli.

    Sprawy się komplikują, kiedy ktoś jest zazwyczaj wkluczany, ale czasami wykluczany. Np. zazwyczaj spotykają się 3 koleżanki, ale czasami 2 z nich mają tet-a-tet. Dla mnie nie jest to wykluczenie, chyba ze z trójkącika robi się ekskluzywna para z 1 koleżanką odstawiona na bok. I wtedy sytuacja się zmienia.

    Jeśli nadal spotykają się we 3, ale raz spotkały się 2 , to ta nie-zaproszona może mieć uczucia żalu czy przykrości (to normalne) z powodu ominięcia jej, ale ja tego nie postrzegam jako wy-kluczenie z triady.
  • lumeria 28.08.19, 20:15
    >kiedy ktoś jest zazwyczaj wkluczany, ale czasami wykluczany.

    Poprawka: kiedy ktoś jest zazwyczaj zapraszany, ale czasami nie.
  • kora3 29.08.19, 07:23
    Wygląda na to, że mamy dokładnie zbieżne poglądy w temacie.
    O to własnie szło - w tamtym wątku o weganach - wyglądało na to, że ich znajomi - nieweganie mają jakichś znajomków, z którymi regularnie i rotacyjnie sie spotykają - weganie nie mieli o tym pojęcia - zatem używając Twego - fajnego dodam okreslenia - nie zostali nigdy w tę grupę wkluczeni. A skoro nie zostali wkluczeni, to jak słusznie zauważasz, nie mogli też zostac- wykluczeni.
    Niestety, wnoszac po wypowiedziach w temacie niektórych forumowiczów, mam wrazenie, ze tego zwyczajnie jakoś - nie rozumieją.
    Ja z kolei nie rozumiem oczekiwania, ze będzie się traktowanym inaczej, niż zgodnie ze swoim ze tak powiem statusem wobec jakiej osoby, czy grupy.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lumeria 29.08.19, 14:59
    Może to dlatego, ze dodatkowym elementem w takich sytuacji może być ... jak by tu powiedzieć…. balans socjalny. Czyli balans obligacji, koneksji, relacji.

    Jeśli Zosia z narzeczonym chodziła na wszystkie duże rodzinne spędy, grille i wesela, to jeśli zrobi kameralny ślub tylko z rodzicami i świadkami, to (w moim mniemaniu) ten balans zostanie zaburzony. Jeśli po ślubie zorganizuje dużą rodzinna imprezę ze wszystkimi pociotkami, to ten balans może być wyrównany, a może niektóre ciocie poczują się wy-kluczone z głównej atrakcji (ślubu) – i słusznie, jeśli inne śluby w rodzinie w-kluczyły resztę rodziny (w tym Zosie).

    To samo z 3 koleżankami – jak utrzymują balans między indywidualnymi 1-1 a grupowymi spotkaniami? Czy jest ‘para’ + 1, czy zawsze były 3 po równo zaprzyjaźnione? Itp.

  • kora3 30.08.19, 08:25
    Wiesz, ale to o czym piszesz, to jest - w przypadku tych 3 kolezanek "wkluczanie" - jesli stale się kolegują w 3 to wszystkie są "wkluczone" - a jak jest wkluczenie to moze być i wykluczeniesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lumeria 30.08.19, 14:58
    Dlatego pisze o balansie - jeśli z trójkąta robi się 2 i jedynka calkowicie na bok odstawiona, to wtedy jak najbardziej robi się wykluczenie.

    Ale to, ze raz lub dwa ktoś jest nie zaproszony jeszcze wykluczeniem nie jest. Moze 5-6 jest?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka