Dodaj do ulubionych

Propozycja spotkania od aktualnej byłego

24.08.19, 12:40
Taka sytuacja przydarzyła się pani mi znajomej...Ciekawa jestem zdania Waszego ...
Otóż owa pani kilka lat temu miała - z braku lepszego słowa - "romans" z pewnym panem.
Jakiego innego słowa możnaby użyć dla opisania tej relacji na szybko nie wiem - bo obije państwo byli wówczas osobami wolnymi - zatem klasyczny romans bez cudzysłowu dla żadnej ze stron to nie był. Ale nie był to też jakiś poważny związek. Po prostu państwo sie spotykali, spędzali razem czas bez jakichś konkretnych planów na przyszłość czy wspólnego mieszkania.
Jaki i dlaczego stosunek do znajomości miała pani - wiem, jaki pan - nie wiem. Faktem jest, że to pani zakończyła ów "romans", głownie dlatergo, że poznała męzczyzne ja interesującego życiowo że tak powiem. W zwiazku z tym mężczyzna jest zresztą do dziś, natomiast z tamtym panem nie utrzymywali jakoś kontaktu poza "dzień dobry" podczas przypadkowego spotkania na ulicy.
Kilka dni temu do znajomej napsiała na FB pani, która przedstawiła się jako zona pana - trudno ocenić co do wiarygodnosci te informację, ale nosi to samo co on nazwisko no i nie ma powodów watpic, ze to zona. Poprosiła o spotkanie, bi jak napisała musi pilnie porozmawiać. Pytana o czym konkretnie - panie sie nie znają- napisała, ze o swoim mezu, ale to nie na FB.
Znajoma przeszkód jako takich - nie widzi, ale też nie widzi powodów, by miała z tamtą panią rozmawiać o jej mezu. Bo nie ma nic na jego temat interesującego do powiedzenia - nie mają kontaktów od kilku lat. Dodam, że jakkolwiek pan ów znajomej że tak powiem życiowo nie pasował to w czasie, gdy sie z nią spotykał nie był jakimś pijakiem/narkomanem/hazardzistą itd. słowem nikim, kogo należałoby każdej pani z punktu odradzać. Jeśli kimś takim się stal - to znajomej nic o tym nie wiadomo.
No i teraz ma dylemat - bo z jednej strony nie widzi przeszkód, by porozmawiać z tą zoną, z drugiej nie bardzo widzi sens, a z trzeciej smile -pewnie jest tam jakiś problem skoro aktualna kobieta pana chce rozmawiać z jego dawną byłą, a w takiez p[roblemy znajoma nie chciałaby się mieszać.
Tymczasem tamta pani naciska, wręcz błaga o spotkanie ...Co byście zrobili na miejscu tej znajomej?



--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • mim_maior 24.08.19, 13:18
    A jaki problem z zakresu sv należy tu rozwiązać? Bo forum "Trudne sprawy" to jest chyba gdzie indziej.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kora3 24.08.19, 13:31
    No taki - czy lepiej spotkać sie z panią o to bardzo proszacą nie wiedzac po co, czy stanowczo odmówić - zwyczajnie pytam co Wam byłoby bliższe.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mim_maior 25.08.19, 16:45
    Zgodnie z sv można się umówić na spotkanie lub odmówić, nawet nie podając przyczyny. Co ktoś inny zrobiłby w tej sytuacji nie ma nic wspólnego z dobrymi manierami.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • yoma 24.08.19, 20:53
    A forum "Kora na życiowych dróżkach" jeszcze gdzie indziej. MSPANC.

    --
    Dedicado a todos los casos de abuse sexual por parte de miembros de la Iglesia Cristiana
  • aqua48 24.08.19, 13:28
    kora3 napisała:

    >Co byście zrobili na miejscu tej znajomej?

    Absolutnie nic.

  • kora3 24.08.19, 13:33
    No wiesz - nic to jednak chyba jest poza SV - bo pani napisała do kolezanki, więc zgodnie z ogólnymi zasadami SV wypadałoby zrobić jedną rzecz - odpisać smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 24.08.19, 14:36
    kora3 napisała:

    > No wiesz - nic to jednak chyba jest poza SV - bo pani napisała do kolezanki, w
    > ięc zgodnie z ogólnymi zasadami SV wypadałoby zrobić jedną rzecz - odpisać smile
    >
    Tak, normalnej osobie zgodnie z s-v wypada odpisać, że niestety koleżanka nie widzi możliwości spotkania, a na temat znajomości z panem nie ma nic do powiedzenia.. Natomiast panią która jak napisałaś "naciska i błaga o spotkanie" zupełnie obcą sobie osobę,w celu rozmowy o intymnych relacjach z kimś trzecim, pozostawiłabym chyba jednak bez odpowiedzi.
  • kora3 24.08.19, 14:48
    Wiesz, ale my nie wiemy czy pani zona pana jest heh nienormalnasmile Na pewno nie zachowuje się standardowo - ale nie mamy pojęcia DLACZEGO tak się zachowuje. Moze to być jedna z tych sfiksowanych osób, które baz zadnej potrzeby realnej mają przemozna chęć poznawania byłych, nawet dawnych i niezbyt powaznych, swej aktualnej drugiej połowy. Ale moze byc też jakiś inny powód - np. ktoś złośliwie wprowadził panią zonę w błąd co do obecnej relacji z byłą czyli moja znajomą. Osobiscie dawno temu zetnknełam sie z taka sytuacja, kiedy prawdziwa kochanka "naprowadzała" zdradzaną żonę na rzekomy romans jej męza z dawną jego dziewczyną, z którą to od czasu do czasu poklikał na gg o niczym.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 24.08.19, 15:11
    kora3 napisała:

    > Wiesz, ale my nie wiemy czy pani zona pana jest heh nienormalnasmile

    Nie napisałam Koro że żona pana jest nienormalna...
    Na pewno jednak domaganie się spotkania od zupełnie nieznajomej osoby aby z nią rozmawiać na temat swego męża nie jest normalnym zachowaniem.
  • kora3 24.08.19, 15:43
    aqua48 napisała:
    >
    > Nie napisałam Koro że żona pana jest nienormalna...


    No, ale pisałaś , ze cyt. "normalnej osobie nalezxałoby odpisać" - to jaka ta pani zona w Twoich oczach jest, skoro uważałas, że jej w opisanej sytuacji nie nalezałoby odpisywać wcale?smile

    > Na pewno jednak domaganie się spotkania od zupełnie nieznajomej osoby aby z nią
    > rozmawiać na temat swego męża nie jest normalnym zachowaniem.


    Domaganie się to nie, ale prośba - różnie - zależy czym jest podyktowanasmile
    razu pewnego na NK bodajże odezwał się do mnie pewien pan, który jak zadeklarował w swej wiadomości jest znajomym mego eksmęża i chciałby porozmawiać. Napisałam panu, ze od rozwodu nie mam z moim eksmezem konkatów poza sporadycznymi telefonicznymi i nie mam w zwiazku z tym nic do powiedzenia jego znajomymsmile
    Pan mi wówczas odpisał, że jest w desperacji, bo mój były maz jest kochankiem jego zony. No współczułam - ale napisałam chłopinie, ze nie mam nijakiego wpływu na mego eksmeza, w tym na jego aktualne zycie seksualne, ani uczuciowe.
    Dodałam przy tym, że żona pana moze być w niebezpieczeństwie, bo być może wcale nie wie, ze mój były mąż jest chory psychicznie.
    Tak, wiem, postapiłam szkaradnie piszac o tym temu panu, ale chyba nie mogłabym spać w nocy nie piszac mu o tym - państwo mieli małoletnie dzieci, które podczas kryzysu małzeńskiego matka zabrała z sobą wynoszac sie we wspólnego mieszkania. Niewykluczone, że pani planowała z moim eksmezem życie i te dzieci byłyby jego elementem siłą rzeczy badąc narazone na zachowania człowieka powaznie chorego sad
    Pan jeszcze kilka razy do mnie wtedy napisał - okazało się, ze zona nic nie wiedxziała o chorobie mego eks. Dowiedzxiawszy sie przytomnie dała sobie spokój. Ale małzeństwo państwa i tak się rozpadło, co było raczej do przewidzenia. Niemniej - nie mam na sumieniu nikogo ...





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • akle2 24.08.19, 16:15
    Wiesz, życie pisze własne, często niewiarygodne scenariusze. Ja w podobny sposób poznałam byłą dziewczynę mojego (też już byłego) chłopaka. Ona chciała poznać mnie, z różnych powodów i teraz jest moją najbliższą przyjaciółką (ku zdumieniu całego świata, z "naszym" chłopakiem włącznie), a przy tym okazała się bardzo ciepłą, fajną, mądrą i inteligentną osobą. Owszem, poplotkowałyśmy sobie trochę o "nim", obu nam było to potrzebne, ale teraz mamy wypracowane zupełnie inne, własne relacje. Tak więc jeśli chodzi o meritum, pomysł nie musi pochodzić od osoby niezrównoważonej, czy ciekawskiej. Po prostu brakowało nam kilku puzli do układanki i wspólnie je znalazłyśmy.
  • kora3 24.08.19, 16:28
    Dokładnie smile ja z kolei spotkałam się z sytuacja, gdzie do byłej dziewczyny pana odezwała się jego zona z pretensjami, ze mają romans! Owa była dziewczyna nijakiego romansu z nim nie miała,czasem do niej zagadał na gg o niczym, to coś tam zdawkowego odpowiedziała i tyle. Pani żona chciała się jednak spotkać i dziewczyna się zgodziła. Od słowa do słowa wyszło, że na romas z była żonę "naprowadzałą" jej przyjaciółka. To znaczy pani zona się jej zweirzała z tego, ze maż się tak zachowuje jakby "kogoś miał", a przyjaciólka na to, że pewnie z była kombinuje. Okazało się finalnie, że kombinowali razem z tą pseudoprzyjaciółką żony smile A ta "naprowadzała" na byłą, żeby od siebie oddalić ewentualne podejrzenia. Gdyby owa dziewczyna potraktowała żonę "per noga" to ta byłaby swiecie przekonana, że coś jest na rzeczy i doabli wiedzą jakie podjęłaby kroki - moze naroibiła jej w stydu w pracy (magistrat miejscowy), moze do jej meza by pisała o rzekomym romansie, a tak jej udowodniła kobieta, że jej kontaty z jej mezem na gg są rzadkie, inicjowane przez tego meza i na serio o niczym.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lumeria 24.08.19, 17:10
    >Tymczasem tamta pani naciska, wręcz błaga o spotkanie

    To jednak nie jest sympatyczne, koleżeńskie zaproszenie na pogaduchy. Troszeczkę bije właśnie czymś trochę niepokojącym.

    Poza tym dlaczego zona nie napisała prywatnej wiadomości na FB np. "mąż ma problemy zdrowotne, mam pytanie z tym związane" albo "czy mąż costam costam zrobił kiedy byliście razem"

    Po co ta tajemnica i nagabywanie o spotkanie twarz w twarz?
  • kora3 25.08.19, 07:45
    A tego to nie wiem, ale też nie widziałabym nic strasznego w spotkaniu face to face - gdyby miało sens.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ciszej.tam 25.08.19, 21:16
    poniewaz sie boi, ze facet czyta jej FB.
    "za tym dlaczego zona nie napisała prywatnej wiadomości na FB "
  • lumeria 25.08.19, 22:27
    To byłby dobry powód ... ale jeśli mąż inwigiluje ja na FB, to teraz wie, ze zona stara się o kontakt z jego byłą.

    Trochę to się kupy nie trzyma, ale ludzie często działają nielogicznie...


  • ciszej.tam 25.08.19, 22:54
    mozna kasowac napisane czaty, i nie chciec by odpowiedz z jakimis newralgicznymi danymi dotarla do oprawcy.

    przemocowe zwiazki to inna rzeczywistosc, z zewnatrz moze to wygladac nielogicznie i dziwnie
  • lumeria 26.08.19, 17:34
    Dobrze to wiedzieć, dziękuje za informacje.
  • kora3 26.08.19, 17:53
    No, ale nawet jesli pan stał się teraz przemocowcem, bo moja znajoma nijakich takich doświadczeń z nim nie ma, to co ona ma w związku z tym zrobić? Pani żonie może jedynie poradzić, by wymiksowała się ze zwiażkuz z pzremocowcem, ale to najpewniej radziłaby jej kazda inna rozsądna osoba...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 24.08.19, 14:25
    Odpisać, że nie widzi możliwości spotkania, bez tłumaczenia się dlaczego. Ewentualne dalsze wiadomości ignorować. Rozumiem, że koleżankę ciekawość piecze, ale w takiej sytuacji nie należy się mieszać.
  • kora3 24.08.19, 14:33
    Wiesz, nawet nie wiem czy piecze ją ciekawość. Raczej zwyczajnie została zaskoczona - gdyby chciała się czegoś dowiadywać wcześniej o tamtym panu - a propos tej ciekawosci - to nie miałaby problemu się dowiedzieć. mają jakiś tam wspólnych znajomych. Ale zwyczajnie nie dowiadywała sie, bo pewnie pan ją zero interesował, nawet nie wiedziała, ze się ożenił smile
    Cokolwiek pani żona miałaby mieć do powiedzenia o panu - znajomej już on nie obchodzi od dawna, sama tez nie ma na jego temat nic do powiedzenia rzec mozna - ciekawego.

    Nie zgodziłam się z opinia Aquy, że wypada nie robić nic - odpisać wypada. Zgadzam się z Tobą, że najlepiej odmownie w sensie spotkania. Ale nie jestem pewna co do nie podania przyczyn odmowy. Nie chodzi o to, że kolezanka musi jakiejs podać, bo - nie musi. Ale diabli wiedzą o co tamtej pani chodzi - są sfiksowane osoby, które mają parcie na poznanie byłych swojej połowy, ale sa i takie, które sobie coś tam roją. Dlatego ja na miejscu kolezanki odpisałabym, ze nie widzę sensu spotykania sie i romzawiania, bo z jej mezem nie mam od kilku lat zadnego kontaktu i też nie mam nic o nim do powiedzenia, a jego aktualnej sytuacji nie ejstem ciekawa - tak na wypadek, gdyby pani zonie roiło się, ze moze jednak kontakty mają smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 24.08.19, 14:38
    kora3 napisała:

    > Nie zgodziłam się z opinia Aquy, że wypada nie robić nic -

    Nigdzie Koro nie napisałam że wypada nie robić nic. Napisałam jedynie co ja bym w tej sytuacji zrobiła... czyli odpowiedziałam na Twoje pytanie.


  • kora3 24.08.19, 14:50
    No sadziłam, ze na forum SV obracamy się w temacie zachowań zgodnych z SV - no chyba, ze ktoś zaznaczy jak widzi daną sytuację i dlaczego poza SV- ty nie zaznaczyłaś, stąd - nieporozumienie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 24.08.19, 14:51
    kora3 napisała:

    > Ale diabli wiedzą o co tamtej pani chodzi

    No czyli jednak ciekawość piecze smile. Bez względu na to, o co by nie chodziło, ja bym odpisała, że nie widzę możliwości spotkania, ewentualnie z dopiskiem, że na temat pana nie mam nic do powiedzenia - Aqua zgrabnie to ujęła. Kolejne wiadomości można spokojnie ignorować.

    No i trudno, pozostaje potem z tą niewiedzą żyć...
  • kora3 24.08.19, 14:58
    Anthonko - napisałam, co JA BYM zrobiła - odpisała odmownie, ale z podaniem powodów - nie mam nic do powiedzenia o człowieku z którym kilka lat nie mam kontaktów, a jego aktualnej sytuacji ciekawa nie ejstem. Jesli TO uważasz, za przejaw pieczenia ciekawosci ...no to tak uważasz, po prostusmile

    Napisałam też DLACZEGO tak bym odmownie odpisała - z podaniem tych powodów - bo dlabli wiedzą o co kobiecie chodzi i być może ktos ją wkreca, że jednak była jej meza ma z nim kontakty itd. Lepiej wg mnie postawić sprawę jasno - nie ma potrzeby sie spotykać, ani rozmawiać o dawno wygasłej znajomosci.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 24.08.19, 15:12
    Koro, może powtórzę - bez względu na to, co ta osoba ma na myśli, wystarczy odpisać, że nie widzę możliwości spotkania, a na temat pana nie mam nic do powiedzenia. Grzecznie, krótko i treściwie. Zastanawianie się, czy ma potrzebę poznawania byłych, czy ją ktoś wkręca, czy może coś jeszcze innego naprawdę nie ma sensu.

  • kora3 24.08.19, 15:32
    No a przed chwilą twierdziłaś, że bez "tłumaczenia się" dlaczego nie widzisz sensu spotkania byłoby lepiej - zmieniłaś zdanie?
    Ja mam cały czas takie samo i brzmi ono: należy odpisać (!), spotykania się odmówić, ale dodać przy tym dlaczego nie widzi się sensu: bo od dawna nie ma kontaktu i nie am się nic do powiedzenia, a informacji o panu teraz się nie potrzebuje.
    Uważam takie rozwiązanie za optymalne dla osoby, do której pani zona się zwróciła. Brak odpowiedzi może być dla niej przyczynkiem do snucia jakichś domysłów, podobnie jak niemal wrogie "Nie, nie widzę sensu spotykania się".
    Wg mnie najlepiej dla zainteresowanej byłoby odpowiedzieć NEUTRALNIE i wyjaśnić króciutko dlaczego nie widzi się sensu rozmowy na temat pana.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 24.08.19, 16:07
    Jeżeli czytasz uważnie to zapewne zauważyłaś, że sformułowanie Aquy po prostu wydało mi się lepsze niż moje pierwsze...

    Koro, jeżeli ktoś będzie chciał snuć domysły, to będzie je snuł bez względu na treść odpowiedzi. Obszerniejsza odpowiedź, jaką Ty proponujesz, może wystarczyć jako wyjaśnienie, a może zostać zinterpretowana jako zachęcenie do rozmowy albo jako podejrzanie nadmierne tłumaczenie się. Z kolei krótka wypowiedź może zostać odczytana jako jasny przekaz, że nie koleżanka nie ma z tym panem nic wspólnego, ale może również wydać się podejrzanie krótka. Naprawdę wiem co mówię.

    OK, Ty byś odpisała obszerniej, ja bym odpisała krócej, ale zgadzamy się co do tego, że trzeba w wyraźny sposób odmówić spotkania. Natomiast, Koro, Ty nie wiesz, co byłoby najlepsze dla zainteresowanej. Ludzie są bardzo różni, a świat nie kończy się wyłącznie na Twoich opiniach i doświadczeniach.
  • kora3 24.08.19, 16:20
    Wiesz, no ja tę panią zagadniętą przez żonę byłego - po prostu znam - sama mi o tej sytuacji opowiedziała. Ba, pytała mnie czy w razie gdyby do spotkania doszło zechciałabym pojawić się także w umówionym miejscu i czasie- chyba w charakterze - hehe obstawy.
    Niemniej wstępnie pani owa nie chce się spotykać, bo jak ja napisałam Wam, a ona powiedziała mnie - nie ma z gosciem kontaktów od zerwania znajomości, a także nic niesamowitego nie było w niej, gdy trwała. Chciałaby natomiast ta pani uniknąć jakichkolwiek kłopotów. Jest to osoba mało dośc asertywna - bywa.
    Biorąc pod wagę jej oczekiwania uznałam cxo uznałam za najlepsze dla niej - wg mnie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lumeria 24.08.19, 15:58
    Koleżanka mogłaby tej pani odpisać, ze jej znajomość z panem X była krotka i nic niepokojącego się nie zdarzyło, wiec nie ma wiele do powiedzenia.

    Nie zgodziłabym się ani na spotkanie, ani na przejście na mail czy sms. Bo tak naprawde nie wiadomo kto właściwie kryje się za tym profilem FB.
  • kora3 24.08.19, 16:00
    W pełni podzielam Twój poglad smile
    Nawet nie ze strachu jakiegoś przed osobą, która kryuje się "za profilem" - zawsze miozna się umówić w miejscu publicznym przecież. Tyle, że na serio nie ma najmniejszego SENSU i warto to odpisując uświadomic pani żonie pana, czy komukolwiek kto za tym profilem sie kryje.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lumeria 24.08.19, 16:08
    Dla mnie kluczowym byłoby to "nic niepokojącego się nie zdarzyło" (jeśli to prawda, a na to wygląda) by dac do zrozumienia tej osobie, ze naprawdę nie ma o czym rozmawiać.

    Jeśli temu komuś tak zależy, to niech napisze przez FB. To jego sprawa, nie koleżanki.

    Strach nie strach, ale po co narażać się na nerwówkę spotykając się z zupełnie obca osoba i nie wiedząc co ona chce?

  • kora3 24.08.19, 16:13
    No wiesz, moze faktycznie, ja patrzyłam trochę ze swego punktu widzenia - czesto spotykam sie z osobami, których kompletnie nie znam i choć z reguły wiem czego chcą, to kilkanaście razy zdarzyło się ze taka osoba nie chciała powiedziec przez tel. czy w mailu.
    Dlatyego nie widziałabym - ja - problemu spotkania sie z nieznajomą mi panią żoną w miejscu publicznym w biały dzieńsmile - ale tylko wówczas gdyby mialo to jakikolwiek sens.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lumeria 24.08.19, 17:17
    To może ze względu na specyfikę pracy?

    Ale właściwie to ja również, w zakresie zajęć zawodowych, bez problemu umawiam się z rożnymi obcymi osobami, z taka różnica, ze wiem o czym one chcą rozmawiać, nie zawsze dokładnie, ale jednak jakiś zarys sprawy mam.
  • kora3 25.08.19, 07:47
    No prawie dokładnie jak ja smile - stąd nie mam jakiegoś lęku przed spotklaniem sie z zupełnie obcą osobą- tylko jak wspomniałam - musi to mieć sens

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • milamala 24.08.19, 17:08
    Ja na jej miejscu napisalabym, ze wlasciwie nic ciekawego nie mam do powiedzenia na temat jej meza, nic niezwyklego sie nie zdarzylo, w sumie niezbyt dobrze sie znalismy, znajomosc szybko sie skonczyla, nie ma o czym mowic.
    Nie chce sie mieszac do malzonkow.
    Zatem prosze aby z grubsza opisac o co chodzi. Wtedy ocenie czy bede mogla pomoc.
  • kora3 25.08.19, 07:47
    o też dobry pomysł, przekaze smile Dzieki Milu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lumeria 24.08.19, 17:23
    Koro, teraz koleżanka MUSI iść spotkać się z ta panią by wybadać o co kaman. smile





  • minniemouse 25.08.19, 02:58
    Dla mnie to sprawa od której lepiej trzymać się z daleka. a co jeśli np oni się pokłócili i pani w tajemnicy przed mężem szuka dowodów przeciwko niemu w sadzie?
    Powiedziałabym ze dla mnie to zamknięta przeszłość. w której nic się specjalnie nie działo, ot, spotykaliśmy sie jakiś czas i tyle. I nie chce już do tego wracać.
    wracajac do twojego pytania Koro to taki 'romans" nazywa się chyba "friends with benefits".

    Minnie



    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 25.08.19, 07:59
    friends with benefits - po polsku to z definicji ktoś zapewniający zaspokojenie erotycznej bliskości z jednoczesnym brakiem zobowiązań i uczuć.
    Czy tak dokładnie przystaje tamta relacja do tej definicji - no niekoniecznie. Dlatego, że jakkolwiek brak było zobowiązań - w sensie wspólne mieszkanie, plany itd. to państwo nie ograniczali sie tylko do łóżkowych spraw, byli parą - w sensie spędzali z sobą wolny czas, bywali u siebie wzajemnie w domach - uchodzili generalnie za parę. Więc chyba nie było to "friends with benefits" w klasycznym wydaniu. Mnie sie to w klasycznym wydaniu kojarzy jednak z inną relacją - ale jak zwał tak zwałsmile

    Co do reszty - no jesli pani szuka świadka do sądu w osobie tej znajomej, to na serio kiepsko szuka smile Cóz bowiem miałaby ona rzec w sądzie po 7 czy 8 latach o całkiem normalnym gościu?
    Nic ciekawego dla sądu smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 26.08.19, 00:50
    kora3 napisała:
    > friends with benefits - po polsku to z definicji ktoś zapewniający zaspokojenie erotycznej bliskości z jednoczesnym brakiem zobowiązań i uczuć.

    nie. "friends with benefits" to jak sama nazwa wskazuje przyjaciele z benefitami, czyli najpierw przyjaźń, przy okazji przysługi łóżkowe.

    państwo nie ograniczali sie tylko do łóżkowych spraw, byli parą - w sensie spędzali z sobą wolny czas, bywali u siebie wzajemnie w domach - uchodzili generalnie za parę.

    opisałaś klasyczny przypadek friends with benefits. po prostu obejrzyj ten film smile

    > Co do reszty - no jeśli pani szuka świadka do sądu w osobie tej znajomej, to na serio kiepsko szuka : ) Cóz bowiem miałaby ona rzec w sądzie po 7 czy 8 latach o całkiem normalnym gościu? Nic ciekawego dla sądu : )

    ale ta pani tego nie wie i liczy ze się czegoś dowie - i najwyżej się zawiedzie. albo i nie zawiedzie - nie wiadomo przecież czego szuka.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 26.08.19, 07:40
    Minnie, jak zwał tak zwał - w sumie to bez znaczenia smile
    Co do tego na co pani zona liczy - no toz dlatego poradziłam napisac, ze nie ma kontaktu i nic ciekawego do powiedzienia, by wiedziała, ze nie ma na co liczyć smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lumeria 25.08.19, 19:31
    Nieeee... no pewnie, ze nie ma co się mieszać w niewiadomo co...

    Ale zaintrygowana jestem, i sprawa rozwija się jak kryminał... A "ciekawscy chcą wiedzieć" smile

  • kora3 25.08.19, 07:48
    E tam, nic nie musi - ona nie jest specjalnie ciekawa o co tamtej chodzi, chce tylko mieć spokój

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 25.08.19, 10:16
    Tylko niestey nie można Twojej koleżance tego spokoju zagwrantować, bo nie wiadomo, w jakim stanie emocjonalnym jest ta żona - skoro tak naciska na szybkie spotkanie i nie chce powiedzieć o co chodzi, to raczej nie wygląda to dobrze. Być może komunikat ze strony Twojej koleżanki jej wystarczy, a być może będzie ją dalej atakowała wiadomościami.

    Pozostaje mieć nadzieję, że po odmowie i ignorowaniu ewentualnych dalszych nagabywań, żona da sobie spokój.
  • kora3 25.08.19, 11:06
    Dokładnie masz rację Anthonko - ja wychodzę z załozenia, że w tej sytuacji nalezy wykonac rych, który moze zadziałać pozytywnie ale LICZYC sie z tym, że moze - nie zadziałąć. Bo moze smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 25.08.19, 10:24
    Może Pan sprzedał żonie poważną chorobę i ona chce uczciwie uprzedzić o tym jego byłe, które też mogą być potencjalnie zarażone.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • annthonka 25.08.19, 10:31
    Faktycznie, taka możliwość też istnieje, ale w sytuacji, kiedy widać, że do spotkania raczej nie dojdzie, a tej żonie jednak bardzo zależy na przekazaniu tej informacji, to chyba chociaż ogólnie napisałaby, w jakiej sprawie chce rozmawiać.
  • kora3 25.08.19, 11:09
    Hmmm no to akurat jest mało prawodopodobne Drogie Panie ...
    Znajoma spotykała się z panem coś 7 czy 8 lat temu, z aktualnym partnerem ma 4 - letnie dziecko. W ciąży najpewniej przeszła badania standardowe (rozsadna osoba), zatem o ile pan jest zarazony to musiał sie zarazić już po zakończeniu relacji ze znajomą...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 25.08.19, 11:14
    Wiesz, no teoretycznie mozliwe, ale znajoma z panem była jakieś 7 czy 8 lat temu, a z aktualnym partnerem ma 4- letnie dziecko. Najpewniej w ciąży przeszła standardowe badania, w tym w kierunku HIV, to rozsądna osoba. Zatem jesli pan się zaraził to już po relacji z nią, więc poza współczuciem takiej sytuacji - co ją to miałoby obchodzić?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mocno.zdziwiona 25.08.19, 13:26
    Ja bym ewentualnie zastanowiła się nad rozmową telefoniczną, którą wykonałabym z cudzego telefonu prawdopodobnie. Raczej bym się nie spotykała, bo i po co.
  • koronka2012 25.08.19, 19:31
    Odpisałabym grzecznie, coś w stylu "od lat nie mam z X kontaktów, do tego nie mam w zwyczaju ani też nie chcę się angażować w cudze sprawy" .

    Generalnie - byłabym na nie, jeśli chodzi o spotkanie. Bo nie widzę ani powodu, ani tym bardziej sensu - istnieje mocna obawa o to, że ktoś nawet mimowolnie zaangażuje mnie w swoje turbulencje życiowe, na co nie mam najmniejszej ochoty. Przelotna znajomość sprzed lat nie wystarcza, żeby chciało mi się tracić energię życiową na cudze sprawy, a trudno tego uniknąć jeśli ktoś obarcza nas - choćby tylko psychicznie - swoimi problemami

    Jest takie mało eleganckie określenie, które dosadnie opisuje rolę: "bycie kubłem na cudze emocje" - w przypadku obcych ludzi należy tej funkcji unikać za wszelką cenę.
  • kora3 26.08.19, 13:20
    Jesli mozna oczywiście - do tych, którzy się wypowiedzieli

    Najpierw wszelako uprzedzę: uważam, że z racji braki jakiegokolwiek kontaktu z tamtym panem od dobrych paru lat, a także brakiem jakichkolwiek "ciekawostek" o panu z czasów, gdy sie spotykała z nim ta znajoma NIE WIDZĘ zupełnie sensu spotykania się z panią żoną! Napisałam capsem, bo znam forumsmile

    Zupełnie jednak niezależnie od tego iż tak uważam, zaintrygował mnie mocno taki jakby strach w ogóle przed takim spotkaniem. Dlatego mnie zaintrygował, bo wszak gdyby był jakiś sens sie spotykać, to czego tu sie bać. Mam na mysli spotkanie w publicznym miejscu w biały dzień oczywiście. Czego się tu bać?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 26.08.19, 14:31
    Nie przypominam sobie, żeby ktoś tutaj w wątku się bał, nadinterpretujesz. Natomiast akurat w tej konkretej sytuacji można się obawiać, że trafisz na niezrównoważoną emocjonalnie osobę, która Ci potem nie będzie chciała dać spokoju, bo spotkanie uzna za zachętę do dalszego kontaktu. A takich sytuacji nikt nie lubi.

    Zesztą najlepiej poproś tę koleżankę, żeby Ci to wyjaśniła, czego się obawia. Bo najwyraźniej czegoś się obawia, skoro prosiła Cię o pojawienie się w tam okolicach w porze spotkania.
  • kora3 26.08.19, 14:48
    No parę osób wyraziło tu obawę przed takim spotkaniem, jedna chyba pisała, że porozmawiały telefonicznie ale nie ze swego numeru ...
    W TYM KONKRETNYM przypadku nie ma sensu sie spotykać - jak pisałam i takoż powiedziałam kolezance.
    Ale moje pytanie było OGÓLNE - skąd obawa przed spotkaniem w biały dzień na neutralnym gruncie.
    Przyznaję, że przemawia do mnie Twoja argumentacja, ze moze chodzić o osobę niezrównowazoną. Jednakowoż - jesli z taką ma sie do czynienia, to skoro już namierzyła na FB (co nie było trudne) to nietrudno takiej osobie namierzyć kogoś w realu ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • koronka2012 26.08.19, 15:52
    kora3 napisała:

    > Przyznaję, że przemawia do mnie Twoja argumentacja, ze moze chodzić o osobę nie
    > zrównowazoną. Jednakowoż - jesli z taką ma sie do czynienia, to skoro już namie
    > rzyła na FB (co nie było trudne) to nietrudno takiej osobie namierzyć kogoś w r
    > ealu ...

    Ale po co ułatwiać taką możliwość?

    Poza tym - pani wcale nie musi być niezrównoważona, ale najwidoczniej ma jakiś problem związany z tym facetem. Może szukać pomocy, wsparcia - ale nie każdy ma ochotę się angażować w cudze sprawy, bo czasem nawet świadomość tego, co się dzieje u innych jest obciążająca emocjonalnie.
  • kora3 26.08.19, 15:58
    Koronko - przepraszam, ale chyba nie zrozumiałaś mego pytania...Napisałam capsem już chyba nawet, że W TEJ KONKRETNEJ SYTUACJI NIE MA SENSU SIĘ SPOTYKAĆ!
    A moje pytanie techniczne było OGÓLNE - nie w tej konkretnej sytuacji, tylko OGÓLNIE - czego tu się bać spotkać sie z jakąś kobietą w biały dzień w publicznym miejscu

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmiija_w_niebieskim 26.08.19, 16:45
    kora3 napisała:

    > Koronko - przepraszam, ale chyba nie zrozumiałaś mego pytania...Napisałam capse
    > m już chyba nawet, że W TEJ KONKRETNEJ SYTUACJI NIE MA SENSU SIĘ SPOTYKAĆ!

    Według ciebie nie ma sensu, ale widać według tamtej pani jakiś sens jest - inaczej by o spotkanie nie prosiła, prawda?
    Życie, jak to ktoś tu wczesniej zauważył, pisze różne scenariusze. Być może Twoja koleżanka posiada informacje o tym panu, które jej się wydają błahe, ale dla obecnej żony pana mogą mieć znaczenie ogromne. (Może się naczytałam za dużo Harlana Cobena, ale wietrzę tu jakąś tajemnicę)
    Wydaje mi się okrutne i bezlitosne tak autorytatywnie stwierdzać, że spotkanie nie ma sensu, skoro nie wiadomo, o co chodzi - i w ciemno odmawiać.
    Zauważ, że jeśli panie spotkają się w miejscu publicznym, to Twoja koleżanka w każdej chwili może przerwać rozmowę, wstać i oddalić się, jeżeli coś jej się nie spodoba.
  • kora3 26.08.19, 17:06
    Żmijo - moja znajoma sama mi te sytuację opisała prosząc o radę jak postąpić. A skoro tak, to zakładam, że nie ukrywa nic, bo przecież gdyby ukrywała to prośba o radę nie miałaby żadnego sensu.
    Niemniej - decyzja czy sie spotkać czy nie zależy tylko od niej przecież - ja tylko wyraziłam swe zdanie biorąc jednocześnie pod uwagę oczekiwania znajomej - ze nie chce mieszać się do żadnych spraw tych państwa i chce mieć święty spokój.
    Jesli ta sytuacja dotyczyłaby mnie - to choć ja nie mam żadnych oporów przed spotkaniem się w miejscu publicznym z całkiem obcą osobą płci dowolnej - też bym nie widziała sensu i tak bym takiej pani żonie napisała: nic nie wiem o panu teraz, kontaktu nie mamy parę lat, a gdy sie spotykaliśmy nic nadzwyczajnego się nie działo. To o czym tu dyskutować? Wg Ciebie to jest okrutne? Bo wg mnie - bynajmniej...Kobieta NA SERIO nie jest ciekawa jakie problemy ma ta pani z męzem, ani jak mu sie teraz wiedzie, a z czasów gdy się ona z tym panem spotykała też nie ma nic ciekawego pani do powiedzenia.

    Wiesz kiedy to byłoby okrutne? Gdyby ta znajoma wiedziała o czymś co pana dotyczyło/dotyczy. Np. gdyby do mnie teraz napisała jakaś zona mojego eksmęza i chciała porozmawiać, to pomijając fakt odległości np. via tel. czy net powiedziałabym o jego chorobie - bo to jest bardzo istotna sprawa i jest spore ryzyko, że skoro mnie o niej nie powiedział kiedyś, to przed inną panią też może to ukrywać. Nie chciałabym brać na swoje sumienie trzymanie tego w tajemnicy, bo taki chory moze zrobić diabli wiedzą co sad
    Ale ta znajoma nie ma o tamtym panu żadnych tego rodzaju informacji ...



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmiija_w_niebieskim 26.08.19, 17:28
    kora3 napisała:



    > najmniej...Kobieta NA SERIO nie jest ciekawa jakie problemy ma ta pani z męzem,
    > ani jak mu sie teraz wiedzie, a z czasów gdy się ona z tym panem spotykała też
    > nie ma nic ciekawego pani do powiedzenia.

    Ale skąd wiesz, że to co pani wie o tym panu, nie zainteresuje obecnej żony - to może być informacja pozornie banalna - np. czy kiedykolwiek wspomniał, że ma siostrę.

    > otkaniem się w miejscu publicznym z całkiem obcą osobą płci dowolnej - też bym
    > nie widziała sensu i tak bym takiej pani żonie napisała: nic nie wiem o panu te
    > raz, kontaktu nie mamy parę lat, a gdy sie spotykaliśmy nic nadzwyczajnego się
    > nie działo.

    No i OK - jakas informacja to już jest, ale gdyby ta pani mimo wszystko nalegała - to ja akurat bym się spotkała. Nie, żeby zaspokoić MOJĄ ciekawość - ale dlatego, że mogłoby to być coś ważnego.
  • kora3 26.08.19, 17:49
    zmiija_w_niebieskim napisała:
    >
    > Ale skąd wiesz, że to co pani wie o tym panu, nie zainteresuje obecnej żony - t
    > o może być informacja pozornie banalna - np. czy kiedykolwiek wspomniał, że ma
    > siostrę.


    No teoretycznie tak, niemniej - pani może zwyczajnie nie mieć ochoty na tracenie czasu na spotkania z obcą kobitką, przyznasz?
    >
    > No i OK - jakas informacja to już jest, ale gdyby ta pani mimo wszystko nalegał
    > a - to ja akurat bym się spotkała. Nie, żeby zaspokoić MOJĄ ciekawość - ale dl
    > atego, że mogłoby to być coś ważnego.


    Żmijo, ale własnie moja znajoma - jak mówi - NIE MA o panu żadnych tego rodzaju informacji. Np. takich, jakie ja mam o swoim byłym mężu. A mieszać się w jakieś tam obecne sprawy państwa nie ma ochoty - też dośc zrozumiałe.




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 26.08.19, 16:53
    kora3 napisała:

    > Ale moje pytanie było OGÓLNE - skąd obawa przed spotkaniem w biały dzień na neu
    > tralnym gruncie.

    A czemu Twoje koleżanka obawia się spotkania w biały dzień na neutralnym gruncie do tego stopnia, że chciała sobie zapewnić "obstawę"?
  • kora3 26.08.19, 17:08
    No własnie nie wiem - nie umiała konkretnie powiedzieć - czego się obawiałaby. Dziewczyna jest raczej z tych mniej przebojowych - może się np. bała , że ta cała żona podejrzewa ją o kontakty ze swoim mezem i narobi jej wstydu nie dając sobie wyjaśnić, ze nie mają kontaktu ....Nie mam pojecia

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mocno.zdziwiona 27.08.19, 12:40
    Ja pisałam o rozmowie telefonicznej nie ze swojego numeru. Obawiałabym się stalkingu. Nie wiadomo czy ta kobieta jest zrównoważona psychicznie i niekoniecznie chciałabym by miała mój numer telefonu by np. zasypywać mnie wiadomościami czy sms-ami. To samo ze spotkaniem. Jeśli to jest takie tajemnicze, cichociemne itp., to ja nabieram obaw o zdrowie psychiczne osoby proponującej, a "wariatów" staram się unikać za wszelką cenę.
  • kora3 28.08.19, 07:22
    Rozumiem...Tylko, ze nr tel. takiej osoby jak ta znajoma jest generalnie bardzo latwy do zdobycia. Zatem gdyby tamta pani chciała ją nękać telefonicznie, już mogła to zrobić ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lumeria 28.08.19, 19:31
    Dlatego właśnie sytuacja jest kuriozalna, i jakoś odbija od normalnego zachowania, i to właśnie jest ciut niepokojące.

    Moze niebezpieczeństwa nie ma w spotkaniu pani na żywo, ale (powtórzę się) po co na ochotnika pakować sie w niewiadomo co, co jakoś nie gra. Nie miałabym ochoty marnować czasu, i możliwie ze nerwów.

    Co ta pani może od koleżanki chcieć? Ja nie widzę żadnej przyjemnej dla koleżanki alternatywy.
  • kora3 29.08.19, 07:12
    Prawdę mówiąc ja również - wg mnie nie ma sensu takie spotkanie...Acz niektórzy twierdzą, ze to okrucieństwo smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmiija_w_niebieskim 29.08.19, 13:20
    Powtórzę - według ciebie spotkanie nie ma sensu, ale widocznie dla tamtej pani ma. Napisałaś, że kiedy ten pan spotykał się z twoją znajomą, to nie był pijakiem, narkomanem ani hazardzistą. Może właśnie o taką informację tej pani chodzi? Że kiedyś był normalny? Wiem, to nic sensacyjnego ani nadzwyczajnego, ale może ta pani nie ma możliwości zdobyć takiej informacji z innego źródła?
    Może ja jestem naiwna i za miękka, ale kiedy ktoś mnie prosi o chwilę rozmowy, bo to dla niego ważne i pilne, to nie potrafię odmówić tylko dlatego, że JA autorytatywnie stwiedziłam, że nie ma sensu.
    Tym bardziej, że, jak piszesz, twoja koleżanka zasadniczo nie widzi przeszkód - i jak dodajesz później, gdyby ta pani chciała ją nękać, to już by to zrobiła.
  • kora3 29.08.19, 13:31
    Żmijo, moja kolezanka wolałaby się nie spotykać i w ogóle nie mieszać to nijakich spraw tamtych państwa, bo - jak większosc ludzi - ma inne rozrywki, niż własnie takie smile
    Założmy, że pani zonie chodzi o wiedzę, czy jej mąż kiedyś był przyzwoitym człowiekiem - przy założeniu, ze teraz nie jest - cóż jej wyjasni, że kolezanka powie jej, ze TAK. Nawet jesli pani żona dowie się, że owszem kiedyś był przyzwoity, to co jej to na logikę da? No nic smile
    Kolezanka zresztą już odpisała, że z racji faktu, iż z panem owym od dobrych kilku lat nie ma żadnych kontaktów i nie jest ciekawa jakoś co obecnie u niego, a także w czasie gdy sie spotykali nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego, nie widzi sensu spotykania sie. Niiemniej, jesli pani zona chce ją o coś zap[ytać via FB, to o ile tylko bedzie umiała odpowiedzieć- odpowie.
    Wg mnie to postawienie sprawy ok z empatią dla pani i zachowaniem swoich zasad. Na razie pani żona jeszcze na to nie odpisała, być może odpisze...



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.08.19, 14:05
    kora3 napisała:

    > moja kolezanka wolałaby się nie spotykać i w ogóle nie mieszać to nijaki
    > ch spraw tamtych państwa

    No to nich się nie spotyka i nie miesza. Pomogłam?



  • kora3 29.08.19, 14:20
    Nie potrzebuję pomocy, a cytowana przez Ciebie fraza jest czescią odpowiedzi do Zmii, więc odpowiedziałaś ni w 5 ni w 9

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.08.19, 14:48
    kora3 napisała:

    > Nie potrzebuję pomocy, a cytowana przez Ciebie fraza jest czescią odpowiedzi do
    > Zmii, więc odpowiedziałaś ni w 5 ni w 9

    Aha. A o co wobec tego chodzi w tym wątku? Bo pytałaś już - "co byście zrobili na miejscu tej znajomej?" Odpowiedzi nie usatysfakcjonowały Cię, mimo iż zadałaś pytanie dodatkowo naprowadzające - "pytam co Wam byłoby bliższe". Potem stwierdziłaś, że Ty "nie widziałabyś nic strasznego w spotkaniu face to face". Potem jednak oświadczyłaś, że "diabli wiedzą o co tamtej pani chodzi". Oraz skwapliwie zaprzeczyłaś sobie oznajmując "czego tu się bać spotkać się z jakąś kobietą w biały dzień w publicznym miejscu".
    Potem długo rozpisałaś się co Ty byś uczyniła na miejscu tej pani uzasadniając ostatecznie że "biorąc pod wagę jej oczekiwania uznałam co uznałam za najlepsze dla niej - wg mnie. Następnie dodałaś że "po co narażać się na nerwówkę spotykając się z zupełnie obca osoba i nie wiedząc co ona chce?"i uzasadniając kolejny raz "ona nie jest specjalnie ciekawa o co tamtej chodzi, chce tylko mieć spokój". Wysuwając p o drodze zupełnie niepotrzebnie przypuszczenia że pani "najpewniej w ciąży przeszła standardowe badania, w tym w kierunku HIV".
    Następnie zadałaś "techniczne pytanie czego się tu bać?" choć można przypuszczać, że tę kwestię wyczerpaliśmy w licznych wyżej umieszczonych postach.
    Moje podsumowujące zdanie że skoro pani nie chce się spotykać to niech się nie spotyka oceniłaś jako niepasujące.

    Zatem ja zadaję kolejne pytanie o co tu biega?
  • kora3 30.08.19, 06:49
    Nie przypominam sobie bym tak napisała "po co narażać się na nerwówkę spotykając się z zupełnie obca osoba i nie wiedząc co ona chce?" smile

    Aquo, zadałam pytanie jakby sie zachowali forumowicze - owszem. Odpowiedzi ani mnie satysfakcjonowały, ani nie satysfakcjonowały - to czysto akademicki "problem" wszak, w każdym razie - dla mnie.
    Owszem JA nie widziałabym problemu w takim spotkaniu, a mija kolzanka widzi - co w tym nadzwyczajnego? Chyba nie dyskutujwe sie czyje odczucia się heh lepsze?
    Uwaga o przejściu badań w ciaży była ODPOWIEDZIĄ na sugestie, ze być może "pan sprzedał żonie brzydką chorobę i ta teraz chce ostrzec inne panie, które mogą być zarazone"



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mocno.zdziwiona 30.08.19, 12:11
    aqua48 napisała:

    > Aha. A o co wobec tego chodzi w tym wątku? Bo pytałaś już - "co byście zrobili na miejscu tej znajomej?" Odpowiedzi nie usatysfakcjonowały Cię, mimo iż zadałaś pytanie dodatkowo naprowadzające - "pytam co Wam byłoby bliższe". Potem stwierdziłaś, że Ty "nie widziałabyś nic strasznego w spotkaniu face to face". Potem jednak oświadczyłaś, że "diabli wiedzą o co tamtej pani chodzi". Oraz skwapliwie zaprzeczyłaś sobie oznajmując "czego tu się bać spotkać się z jakąś kobietą w biały dzień w publicznym miejscu".
    Potem długo rozpisałaś się co Ty byś uczyniła na miejscu tej pani uzasadniając ostatecznie że "biorąc pod wagę jej oczekiwania uznałam co uznałam za najlepsze dla niej - wg mnie. Następnie dodałaś że "po co narażać się na nerwówkę spotykając się z zupełnie obca osoba i nie wiedząc co ona chce?"i uzasadniając kolejny raz "ona nie jest specjalnie ciekawa o co tamtej chodzi, chce tylko mieć spokój". Wysuwając p o drodze zupełnie niepotrzebnie przypuszczenia że pani "najpewniej w ciąży przeszła standardowe badania, w tym w kierunku HIV".
    Następnie zadałaś "techniczne pytanie czego się tu bać?" choć można przypuszczać, że tę kwestię wyczerpaliśmy w licznych wyżej umieszczonych postach.
    Moje podsumowujące zdanie że skoro pani nie chce się spotykać to niech się nie spotyka oceniłaś jako niepasujące.

    Zatem ja zadaję kolejne pytanie o co tu biega?

    10/10. Ja tu widzę zwykłe bicie piany, które kora3 lubi. Wczoraj mi się skojarzyło obrazowo, że bardzo umierający wątek trąca patykiem, bo może jeszcze jakaś drgawkę zdychający wątek wyda albo chociaż jakaś mucha poderwie się do lotu.
  • kora3 31.08.19, 08:09
    Zaskakujące jest dla mnie jak potraficie traktować zwyczajne FORUm i co sobie wyobrażać smile - serio

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • lumeria 29.08.19, 15:08
    >Prawdę mówiąc ja również - wg mnie nie ma sensu takie spotkanie...Acz niektórzy twierdzą, ze to okrucieństwo smile

    To, ze tamta pani cos chce, to nie oznacza, ze koleżanka (zupełnie obca osoba) jest okrutna, jeśli powie jej 'NIE".

    Samo czyjeś 'chcenie' nie stwarza przymusu czy obligacji, ze trzeba mu to dać.

    Argument, ze dla tamtej pani to ważne - no i co z tego? Jeśli byłoby tak nieodzowne, to wyłuszczyłaby sprawę jasno.
  • kora3 30.08.19, 06:51
    Dokładnie zgadzam się z Twoim zdaniem smile

    Żmija pisze, że to okrutne, ale ja tak tego nie odbieram - tym bardziej, że kolezanka NAPRAWDE nie wie nic nadzwyczajnego o tym panu.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 31.08.19, 10:00
    Dla mnie przyznam dośc ...zaskakujący. Otóż pani zona odpisała kolezance. Z tresci tego co napisała wynika, że miała od kogoś tam znajomego dowiedziec się, iż jej mąż po rozstaniu z tą kolezanką bardzo to przezywał. No i pani żona chciała sie dowiedzieć dlaczego państwo sie rozstali smile Pewnie jestem dziwna, ale dla mnie to ...dziwne. Meza pani pytała, ale powiedział, że to dawne i osobiste sprawy. ta enigmatyczną odpowiedxzią najprawdopodobniej nakjrecił żonę do domysłów o Baal wie czym, co miałoby się wydarzyc między kolezanką i panem wtedy.
    Kolezanka odpowiedziała prawdę - po prostu poznała kogoś, kto bardziej w jej oczach, niż mąż pani pasował jej na druga połowę i tyle. Sytuacja jakich wiele, banalna, nic nadzwyczajnego.
    Od pani żony przyszła odp. "Aha, dziękuję bardzo i przepraszam" no to kolezanka odpisała ze nie ma sprawy.
    Faktycznie nie było sensu sie spotykać, żeby powiedzieć jedno zdanie smile poza pozdrowieniami na dzień dobry i do widzenia smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 31.08.19, 10:19
    Zaiste dziwny powód do kontaktu. Dobrze, że skończyło się tylko na spokojnej rozmowie.
  • kora3 31.08.19, 11:04
    Nie wiem czy ironizujesz, czy nie smile ale dla mnie tak - dziwny. Dziwne dla mnie, ze pani tearz, już będąc żoną tak intertesuje sie przeszłoscią związkowa meza. Z drugiej strony - no ja na pewnym etapie znajomości z moim partnerem chciałam wiedzieć dlaczego sie rozstali z była zoną - jego tez interesował powód mego rozstania z byłymi mężem i partnerem

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • annthonka 31.08.19, 13:47
    Nie ironizuję. Gwałtowna chęć kontaktu z byłą męża, na dodatek po iluś latach, żeby się dowiedzieć dlaczego mąż bardzo przeżył ich rozstanie, trochę mi niezdrowo pachnie.
  • kora3 01.09.19, 08:46
    No racja

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 31.08.19, 16:26
    kora3 napisała:

    > pani zona odpisała kolezance [...] pani żona chciała sie dowiedzieć [...]
    > Meza pani pytała [...] Kolezanka odpowiedziała prawdę [...]
    > Od pani żony przyszła odp. "Aha, dziękuję bardzo i przepraszam" [...]

    Rozumiem, że wszystkie wymienione tu osoby zdają sobie sprawę,
    że historia ta została rozgłoszona na pół internetowego świata?
    I to z dokładnością do cytatów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka