Dodaj do ulubionych

Bąbelkom dziękujemy

28.08.19, 20:32

Jedna z poznańskich restauracji postanowiła nie wpuszczać do siebie rodzin z dziećmi młodszymi niż 6 lat. Po kolejnym, udokumentowanym ataku prosiąt.


Uważacie, że to odpowiedni kierunek? Bo z tego, co wiem, niektóre stołeczne knajpy dla klasy średniej też by tak chciały może.
--
~herbatka u pani Dulskiej~
Edytor zaawansowany
  • wojewodzina 28.08.19, 20:54
    Zdefiniuj "klasę średnią". Reszta sformułowań jest jasna.
  • bene_gesserit 28.08.19, 21:49
    Proszę bardzo.

    --
    cute but psycho. things even out
  • wojewodzina 29.08.19, 07:44
    Pierwszy link z Twojego przykładu to pl.wikipedia.org/wiki/Klasa_średnia. Nic nie wyjaśnia. Wróć do szkoły, naucz się definiować używane terminy na potrzeby dyskusji, a później możemy porozmawiać madko.
  • bene_gesserit 29.08.19, 18:13
    wojewodzina napisała:

    > Pierwszy link z Twojego przykładu to pl.wikipedia.org/wiki/Klasa_średnia. Nic nie wyjaśnia.

    O co zakład, że wyników jest w linku więcej niż jeden? Jeśli definicja z polskojęzycznej Wiki "nic nie wyjaśnia" (a to dopiero zaskoczenie), proponuję znaleźć inną. Taką, która coś wyjaśnia.

    > Wróć do szkoły, naucz się definiować używane terminy na potrzeby dyskusji,

    Co tam, gorszy dzień był czy raczej całe życie? Bo nie rozumiem.

    > a później możemy porozmawiać madko.

    Kicia, fora ci się potentegowały.
    Generalnie, jak na twój debiut na nowym forum, sprawiasz wrażenie dyskutantki życzliwej, otwartej i zabójczo ciekawej. Rookie of the year normalnie.




    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • aqua48 28.08.19, 20:56
    Hmm wydaje mi się, że jednak lepiej byłoby wypraszać dorosłych ze źle zachowującymi się dziećmi...Dziecko ma prawo nie wiedzieć jak się zachować, dorosły pod którego jest opieką powinien nad nim panować i korygować jego zachowanie.
    Ostatnio zdarzyło mi się, że w przestrzeni publicznej jakiś pędrak będący pod opieką tatusia próbował zrobić mi generalny przegląd torebki leżącej obok mnie na mojej ławce. Tatuś stał obok dziecka z głupawym uśmiechem na twarzy i zupełnie nie reagował.
  • bene_gesserit 28.08.19, 21:53
    Wydaje mi się to trudne technicznie, takie wypraszanie rodzin w trakcie posiłku - bo tylko w trakcie posiłku może się okazać, czy dzieci zachowują się miło, czy są małymi warchlakami. Jedzą, świnią, przeszkadzają innym i nagle mają wyjść - w połowie obiadu? Zapłacić za połowę jedzenia? Nie zapłacić? Tak czy siak, do lokalu na pewno nie wrócą, a i jeszcze rozpowiedzą złośliwe plotki na mieście.

    Pod artykułem chyba jest historyjka, jak to nudzący się dzieciak zaczął w restauracji walić balonem po głowie jakąś panią przy innym stoliku - rodzice nie widzieli problemu, bo 'przecież to nie boli".

    --
    ~herbatka u pani Dulskiej~
  • minniemouse 28.08.19, 22:30
    Cóż, moim zdaniem akcja ta najlepiej świadczy o przeciętnym poziomie wychowania społeczeństwa. A dokładnie, o poziomie wychowania młodych rodziców. Oraz, ze reszta ma tego mocno dosyć - czara się przelała.
    Skoro restauracja uważa iż jedynym wyjściem, choć tak ostatecznym, aby dbać o dobro gości i zakładu jest całkowite odcięcie pewnej grupy, to te niepilnowane dzieci musza być naprawdę koszmarnym problemem.
    I być moze ten drastyczny krok wywoła pożądaną reakcje - rodzice pójdą bo rozum do głowy a przy okazji - na kurs dobrych manier. miejmy nadzieje...

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 29.08.19, 07:48
    Minnie, dostanie mi sie niezawodnie, ale co mi tam - pomysł uważam za dobry. I nie, nie chodzi o to, by WSZYSTKIE restauracje miały wprowadzać takie rozwiązania, ale pożadanym jest, by NIEKTÓRE wprowadziły.
    Dlaczego? Ano dlatego, że jest grupa klientów/gości, którym zalezy na spędzeniu czasu w restauracji bez pisków dzieci i maluchów uganiajacych się między stolikami.
    Tak, są osoby, którym to może przeszkadzać - nie każdy do knajpy przychodzi TYLKO zjeść. Ludzie się spotykają na spotkaniach zawodowych, biznesowych, towarzyskich , czy randkach. Nic miłego przekrzykiwać piski dzieciaków i nie słyszec co mówią inni - z doswiadczenia.
    Są lokale tzw. przyjazne dzieciom, zwykle ze specjalną strefą zabawy dla nich i fajnie - dlaczego ma nie być lokali przyjaznym dorosłym?smile

    I powiem Minnie tak- nie zawsze demolka w wykonaniu dzieci czy hałasy to jest ewidentna wina rodziców tychże. Czasem po prostu dzieci w lokalu jest DUZO i choć poszczególni rodzice starają się nad nimi panowac, to nie zawsze się udaje.
    Miałam okazję widzieć to wczorajszego popołudnia - wybierałam się na pewne wydarzenie zaplanowane na 17, pojawiłam się wczesniej i usiadlam w ogródku jednej z pizzerii z kolegą, który też wczesniej dojechał. Nie mieliśmy sobie nic ważnego do powiedzenia ot gadka szmatka - tak dla uprzedzenia.
    Największy stoł w ogródku zajmowały z 3 pary z dziećmi - małymi. Co i rusz któres zapiszczało, zapłakało, usiłowało odejjśc od stołu itd. Rodzice starali siezapanować, ale i tak dzieciaki czyniły spory hałas. Do tego no zajadały pizzę i wycierały raczki w stół i krzesła, temu i owemu upadł kawałek pizzy itd.
    W tym akurat momencie nijak mi to wszystko nie przeszkadzało, bo ja tam tylko popijałam sok i czekałam na określoną godzinę, a z kolegą nie mieliśmy nic ważnego jak wspomniałam do pogadania, więc ...
    Ale gdybym się tam umówiła z kimś z kim miałabym porozmawiać służbowo, czy się po prostu zrelaksować lub pogadać - to klapa.
    Poza tym po tej akcji z wycieraniem raczek obsługa miała najpewniej wszystko do gruntownego mycia. Tak, to jest praca obsługi, ale zważywszy na aurę, sezon turystyczny i położenie miasta czasem trudno tu o wolny stolik w centrum. A ten po demolce najpewniej "nieczynny" był z 15 m,inut, bo przecież nikt nie chciały siedzieć przy oblepionym stole, czy tym bardziej usiąść na plamie z oliwy, czy sosu pomidorowego ...


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 29.08.19, 22:56
    I jestem pewna, że większość wypraszanych takich osób zaczęłaby się awanturować do reszty psując reszcie klientów czas w restauracji.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kora3 29.08.19, 08:01
    Aquo, Bene ma rację - technicznie trudno byłoby to wykonać - wyprosić ludzi ze źle zachowującymi sie dziećmi z przyczym - jakie Bene podała.
    Poza tym jest jeszcze coś - wg mnie wcale nie ejst tak, że ZAWSZE gdy dzieci przeszkazdają rodzice tychże czy opiekunowie mają to w nosie. Po prostu jesli w lokalu jest dużo dzieci, to nawet jesli rodzice starają sie nad nimi zapanować jest głośno.
    Jesli ktos przyszedł porozmawiać a nie tylko przełknąć i zmykać, to lipa sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.08.19, 08:23
    kora3 napisała:

    > technicznie trudno byłoby to wykonać - wyprosić ludzi ze
    > źle zachowującymi sie dziećmi

    Życie nie jest łatwe Koro...A ludzie boją się reagować w sposób zdecydowany i wypraszać źle zachowujących się. Bez znaczenia czy z dziećmi czy samych dorosłych.

    > jesli w lokalu jest dużo dzieci, to nawet jesli rodzice starają sie nad nimi zapanować j
    > est głośno.

    Jeśli tylko STARAJĄ SIĘ zapanować nad dziećmi, to może być głośno, jeśli PANUJĄ nad nimi to nie.

  • kora3 29.08.19, 09:03
    Aquo, zapewne czytałaś post Bene do Ciebie skierowany? No właśnie...Jak technicznie to zrobić? Po którym pisku dziecka? Co z rachunkiem?
    Z dorosłym jest inaczej wbrew temu co piszesz. W przypadku dzieci i dorosłych są inne NORMY zachowań. dziecko placze czy piszczy NORMALNIE - w pewnym wieku rzecz jasna.

    Co do ostatniego zdania smile Ja wiem Aquo, że jesteś pryncypialna ...ale no trochę wyobraźni...
    Dla zobrazowania ....mieszkanie moich rodziców, w którym mieszkałam jako dziecko i młodzież znajduje sie w bliku bezposrednio sąsiadującym z miejscowym przedszkolem.
    Tak 40-30 lat temu w pokoju, którego okna wychodziły na plac zabaw tego przedszkola w czasie zabawy dzieci nie mozna było porozmawiac ani obejrzeć TV przy otwartym oknie smile - także w moim rodzinnym domu, który znajduje się, bagatela, na 3 piętrze smile W mieszkaniach na niższych kondygnacjach - było gorzej, wiem, bo bywałamsmile
    Nikt jak sądze, nie zachęcał dzieci, by SPECJALNIE hałasowały - ale zwyczajnie - było ich bardzo duzo jednocześnie na tym placu zabaw. Był wyż demograficzny, bardzo duzo ludzi napływowycxh, którzy nie mogąc dziecka powierzyć np. babci posyłali 3- latki do przedszkoli, instytucja niani była mało popularna, zatem...
    Dziś w tym miejscu, po krótkiej przerwie w działalności, nadal jest przedszkole. Gdy odwiedzam mamę czasem spię w pokoju, którego okna wychodzą na to przedszkole, gdy ciepło to naturalnie, że przy otwartym oknie. I owszem, czasem słyszę cos tam coś, al;e spokojnie da sie w tym pokoju pogadać, obejrzeć TV, a nawet SPAĆ! 40 lat temu byłoby to przy otwartym oknie i jednoczesnej zabawie dzieci NIEMOŻLIWE!
    dzieci się teraz nie bawią? Bawią, ale jest ich kilka razy mniej - ot i cała tajemnicasmile





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.08.19, 13:18
    kora3 napisała:

    > Aquo, zapewne czytałaś post Bene do Ciebie skierowany? No właśnie...Jak techni
    > cznie to zrobić? Po którym pisku dziecka? Co z rachunkiem?

    Koro, jeśli oczekujesz ode mnie ścisłego regulaminu zachowania w restauracji to, hmm.. nie do czekasz się.

    > Z dorosłym jest inaczej wbrew temu co piszesz. W przypadku dzieci i dorosłych
    > są inne NORMY zachowań. dziecko placze czy piszczy NORMALNIE - w pewnym wieku r
    > zecz jasna.

    Takie dziecko się ucisza, uspokaja, lub w ostateczności wyprowadza z miejsca w którym jego zachowanie może przeszkadzać innym Koro. A przed pobytem w miejscu publicznym uczy jak należy się w nim zachowywać. I to należy do obowiązków opiekuna dziecka.

    > Co do ostatniego zdania smile Ja wiem Aquo, że jesteś pryncypialna ...ale no troch
    > ę wyobraźni...
    > Dla zobrazowania ....mieszkanie moich rodziców, w którym mieszkałam jako dzieck
    > o i młodzież znajduje sie w bliku bezposrednio sąsiadującym z miejscowym przeds
    > zkolem.

    Czy my rozmawiamy o całym przedszkolu przyprowadzanym do restauracji, czy o dzieciach będących tam pod opieką swych rodziców?



  • kora3 29.08.19, 13:41
    Aquo, mam wrazenie, ze udajesz ...

    Za czasów mego dzieciństwa na wspomnianym przedszkolnym placu bawiło się całe przedszkole i teraz ...też bawi się cale przedszkole. tylko ze wówczas było to powiedzmy około 100 dzieci, a teraz jest ich z 20. Dziw, ze nie dostrzegasz takiej róznicy.

    A pokazuję ci ją po to, żebys zrozumiała,, ze nie zawsze jest gdzieś głosno, bo dzieci jakoś szxczególnie się zachowują, tylko dlatego, że jest ich zwyczajnie duzo.
    Teraz np. jest ciepło, okres urlopowy i sezon turystyczny i częsciej niż w innych porach roku ludzie z dziećmi bywają w cukierniach, kawiarniach, czy restauracjach. I jak poza sezonem na ogródku restauracyjnym masz powdzmy 1 rodziców z 2 dzieci, tak teraz masz kupę rodziców z dziećmi. Jedno zapiszczy, drugie zapłacze ale to się kumuluje i robi sie z tego "harmider" - po prostu. I nie dlatego, że rodzice nie reagują na zachowanie dzieci, reagują bardzo czesto, tylko za chwilę INNE dziecko zachowa się tak samo, a zachowa się, bo ...jest dzieckiem - w tym rzecz cala.

    Owszem, sa rodzice, którzy kompletnie nie reagują na skandaliczne wręcz zachowanie swoich dzieci w przestrzeni publicznej, ale to mimo wszystko - wyjątki! Większosc jak widzę reaguje, ucisza, zwraca uwagę itd. Ale włąsnie jesli jest DUZO dzieci, to wystarczy, żeby każde TYLKO raz zachowało się głośno, zeby było głośno i przeszkadzało to innym.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.08.19, 14:03
    kora3 napisała:

    > Za czasów mego dzieciństwa na wspomnianym przedszkolnym placu bawiło się całe p
    > rzedszkole i teraz ...też bawi się cale przedszkole. tylko ze wówczas było to p
    > owiedzmy około 100 dzieci, a teraz jest ich z 20. Dziw, ze nie dostrzegasz taki
    > ej róznicy.

    Koro, ale my NIE rozmawiamy o przedszkolnym placu zabaw, o czasach Twojego dzieciństwa, usytuowaniu mieszkania Twoich rodziców, ani o wyżach czy niżach demograficznych i również nie o tym ile hałasu generuje grupa przedszkolna..
    Chyba pogubiłaś się w temacie wątku. Rozmawiamy o normalnej restauracji, i zakazie wejścia doń dzieciom z powodu niewłaściwego zachowania przy stole.


  • kora3 29.08.19, 14:18
    Aquo, no na serio nie wiem jak prościej ci wytłumaczyć, ze jak jest więcej ludzi, to jest na ogół - głośniej. Jak jest więcej ludzi, którzy nie znają jeszcze dobrze norm własciwego zachowania w danym miejscu, za to czesto piszczą i płaczą oraz mają potrzebę ruchu takze tam, gdzie nie ejst on szczególnie wskzany, to ryzyko, ze będą przeszkadzać innym jest duze, nawet jesli kaŻdy z tych małych ludzi tylko RAZ zachowa się nie tak, jak potrzeba.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 29.08.19, 23:04
    Rodzice chodzą do takich miejsc także z niemowlakami. Byłam świadkiem taki niemowlak rozryczał się i dość długo nie był w stanie uspokoić się (mimo wysiłków matki, ale czemu ja mam to znosić w miejscu w którym ludzie spotykają się by zjeść coś smacznego i porozmawiać?).
    Uprzedzając - lokal nie był barem mlecznym, nie był pod dzieci.
    Ryki bachora niosły się.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • katja.katja 29.08.19, 23:06
    Jeśli dzieci są w wieku w którym dziecko nie panuje nad sobą po pierwszej uwadze zwróconej przez rodzica to znaczy, że nie jest to etap w którym należy je brać do innych lokali niż restauracja rodzinna. Z szacunku dla innych uczestników, którzy chcą spokoju. Hałas to hałas. Nie ma znaczenia czy w danym momencie rodzice się starają czy nie. Jest głośno i tyle.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • zmiija_w_niebieskim 29.08.19, 13:28
    aqua48 napisała:

    > Ostatnio zdarzyło mi się, że w przestrzeni publicznej jakiś pędrak będący pod o
    > pieką tatusia próbował zrobić mi generalny przegląd torebki leżącej obok mnie
    > na mojej ławce. Tatuś stał obok dziecka z głupawym uśmiechem na twarzy i zupełn
    > ie nie reagowa

    I co zrobiłaś?
  • aqua48 29.08.19, 13:59
    zmiija_w_niebieskim napisała:

    > I co zrobiłaś?

    Za pierwszym razem powiedziałam stanowczo że nie wolno, dzieciak odszedł. Za drugim, chyba po 20 minutach przyszedł znowu w towarzystwie ojca i chyba starszego ok 10-12 letniego brata i to samo - zabrał się do gmerania w mojej torebce. Odsunęłam łapki, pogroziłam palcem, powiedziałam jeszcze raz że nie grzebie się w cudzych torebkach i zapytałam czy nikt ich nie nauczył że tak się nie robi. Starsze dziecko coś bąknęło, że mały to mały, ojciec spiekł raka i całe towarzystwo oddaliło się bez słowa..
  • minniemouse 30.08.19, 01:02
    aqua48 napisała:

    > zmiija_w_niebieskim napisała:
    a po 20 minutach przyszedł znowu w towarzystwie ojca i chyba starszego ok 10-12 letniego brata i to samo - zabrał się do gmerania w mojej torebce.

    to jest dla mnie nie do wiary. chamstwo do entej potegi 😲😲😲😲😲😲😲

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • heniek.8 29.08.19, 12:59
    bene_gesserit napisała:

    > Bo z tego, co wiem, niektóre stołeczne kna
    > jpy dla klasy średniej też by tak chciały może.

    dlaczego dla klasy średniej? może tylko dla klasy cichej?
  • bene_gesserit 29.08.19, 18:14
    heniek.8 napisał:

    > dlaczego dla klasy średniej? może tylko dla klasy cichej?

    Jak cichej konkretnie?




    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • kora3 30.08.19, 08:01
    No podejrzewam, że Heńkowi chodzi o heh "klasę" czyli grupę ludzi, którzy w restauracji chcą np. porozmawiać z sobą podczas posiłku, a nie przekrzykiwać piski i krzyki - przykladowo smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmiija_w_niebieskim 29.08.19, 13:09
    Nie wiem, skąd takie oburzenie. Przecież restauracja to nie placówka publiczna, ale prywatna i w zwiazku z tym właściciele mogą chyba decydować, kogo wpuszczać, a kogo nie. Ryzykują utratę części klienteli, ale to ich ryzyko, ich sprawa.
    Wyjątkiem byłoby, gdyby to była jedyna restauracja w danej miejscowości - wówczas rodziny z małymi dziećmi nie miałyby gdzie zjeść. Wtedy to by było niemoralne, odmawiać im wstępu. Ale w Poznaniu? Mnóstwo tam różnorakich lokali gastronomicznych.
    Na selekcję przed drzwiami nocnych klubów nikt się specjalnie nie oburza - a to musi być większe upokorzenie, kiedy każą człowiekowi się zmywać po pół godzinie stania w kolejce - z powodu wyglądu - niż kiedy na drzwiach jest napis, że restauracja jest dla osób powyżej szóstego roku życia.

    Zastanowiłam się, czy mnie osobiście by oburzyło, gdybym nie miała gdzieś wstępu z powodu wieku - i chyba raczej nie. Do barów, gdzie są sami młodzi, i tak się nie pcham, kluby seniora na razie mnie nie interesują.
  • mim_maior 29.08.19, 13:40
    A gdyby w restauracji nie obsługiwano osób po sześćdziesiątce? "Pani starsza, pani wyjdzie, to lokal dla młodych. Serdecznie ugościmy syna z synową, pani im przekaże".

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kora3 29.08.19, 13:43
    E no Mim, manipulujesz ...Przecież tu nie chodzi o dyskryminację ze względu na wiek, a o to, że małe dzieci mogą innym przeszkadzac, bo zachowują się np. głośno. I zadna to wina dzieci - po prostu - fakt.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mim_maior 29.08.19, 13:51
    Przecież starsi też mogą przeszkadzać i psuć atmosferę lokalu. Głośno narzekają, niemodnie się ubierają, panie używają staroświeckich perfum, które dla młodzieży są duszące i nieprzyjemne. I potem trzeba długo wietrzyć.
    Pelna analogia.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • heniek.8 29.08.19, 13:56
    toteż są lokale gdzie przed wejściem następuje selekcja i młodzi mają tam gwarancję że nie zaplącze się tam jakaś starowinka smile
  • bene_gesserit 29.08.19, 18:16
    heniek.8 napisał:

    > toteż są lokale gdzie przed wejściem następuje selekcja i młodzi mają tam gwara
    > ncję że nie zaplącze się tam jakaś starowinka smile

    Zdarza sę, ze nie wpuszczają też ludzi na wózkach i o kulach. Czytałam również, że kiedy się okazało, że jeden z wyselekcjonowanych gości okazał się osobą z problemami z mówieniem (jąkał się wyraźnie), wyproszono go. 'Żeby nie psuć humoru innym obecnym'.




    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • heniek.8 29.08.19, 18:32
    I co wyszedł? Czy uparł się że będzie tam przebywał bo mu atmosfera odpowiada?
  • bene_gesserit 29.08.19, 18:36
    Nie miał wyboru.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • heniek.8 29.08.19, 18:41
    Milczenie jest złotem, następnym razem przyda mu się ta maksyma
  • kora3 29.08.19, 14:12
    Zupełnie nie ...a przy okazji tego watku przypomniało mi się coś ...
    Niemal równo 10 lat temu zostałyśmy wraz z koleżanką z pracy wezwane na świadków do sądu w sprawie, którą zajmowałyśmy się zawodowo.
    Pamiętam dokładnie kiedy to było, bo troszkę ponad miesiąc przez tym urodził się synek kolezanki. Ta kolezanka w sadzie się stawiła, ale dziecka NAPRAWDE nie miała z kim zostawić i zabrała je z sobą do sadu. Z uwagi na to, że ocfzywistym było iz razem nas do zeznawania nie wezmą, zostawiła synka na czas swego wejścia na salę ze mną. Z 40 minut jej nie było, a mały cały czas smacznie spał.
    Cóż zatem stało na przeszkodzie, by weszła z nim na salę rozpraw? no teoretycznie nic - to tak malutkie dziecko było, ze oczywistym jest,. że nic by nie rozumiało z przebiegu rozprawy i co pokazało 401 min. na korytarzu także by jej nie zakłócało. Otóż niekoniecznie, bo synek kolezanki równie dobrze mógł przez te 40 minut nie spać, a marudzić - takie heh prawo jego ówczesnego wiekusmile
    I o to chodzi w tym wątku - małe dzieci mają swoje prawa - zachowują się nierzadko głosno, maja potrzebę ruchu także tam, gdzie pasowałoby być cicho i siedzieć spokojnie - no tak już jest. Mogą POTENCJALNIE przeszkadzac swoim zachowaniem, choć wcale nie muszą

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 29.08.19, 14:13
    40 a nie 401 - oczywiscie

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.08.19, 14:27
    kora3 napisała:

    > małe dzieci mają swoje prawa - zachowują się nierza
    > dko głosno, maja potrzebę ruchu także tam, gdzie pasowałoby być cicho i siedz
    > ieć spokojnie - no tak już jest. Mogą POTENCJALNIE przeszkadzac swoim zachowani
    > em, choć wcale nie muszą

    Ale pomimo tego że nie MUSZĄ Twoja koleżanka wykazała się dobrym wychowaniem i na salę sądową swego dziecka nie zabrała?
    >
  • kora3 29.08.19, 14:32
    Wiesz, podejrzewam, ze nie wpuszczono by jej z dzieckiem na salę rozpraw, nawet gdyby CHCIAŁA z nim tam wejśc. A to własnie dlatego, że dziecko nie musiałoby, ale MOGŁOBY zakłocić przebieg rozprawy, a sąd od tego jest, by dbać, by nie stawarzaono takich potencjalnych sytuacji.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.08.19, 17:04
    kora3 napisała:

    > Wiesz, podejrzewam, ze nie wpuszczono by jej z dzieckiem na salę rozpraw, nawet
    > gdyby CHCIAŁA z nim tam wejśc.

    Cóż: "Zakaz wpuszczania osób ze względu na ich wiek do miejsc publicznych w oczywisty sposób narusza przepisy ustawy antydyskryminacyjnej" - zapewnia Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

    Zatem jeśli to była rozprawa otwarta powinna wejść z malutkim dzieckiem bez trudu...
  • katja.katja 29.08.19, 23:09
    To ta organizacja, której prezes zawinął pieniądze i uciekł za granicę?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kora3 30.08.19, 07:05
    Aquo, nie masz wiele do czynienia z sadami, prawda? Nie, tak nie ejst, ze bez trudu hehe wniesiesz niemowlę na salę rozpraw - tak jest tylko w głupawych "paradokumentach" emitowanych w TV.
    Tak, wiem zaraz znajdzie się ktoś, kto przysięgnie ze wniósł, albo sam został wniesiony jako niemowlak smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nocnymarek2 01.09.19, 20:32
    kora3 napisała:

    > Nie, tak nie jest, ze bez trudu hehe wniesiesz niemowlę na salę
    > rozpraw - tak jest tylko w głupawych "paradokumentach"

    Ja to nie? Sam widziałem: www.youtube.com/watch?v=akrTlYc40XE
  • kora3 30.08.19, 10:06
    Tego napisałaś?
    Np. do kasyna w PL NIE WOLNO wpuszczać osób niepełnoletnich - zakaz ten obowiazuje TAKŻE gdy te osoby mialyby tylko obserwowac grę innych, a nie same grać.
    Uważasz to za dyskryminujące?

    Jak wejdziesz sobie na repertuar pierwszego z brzegu kina w dowolnym mieście to obok tytułów filmów będą się pokazywać wskazówki od ilu lat można je oglądać - nie wszystkie sa bez ograniczeń - nie protestujesz?

    Takie przykłady mozna mnożyć - w wesołych ,miasteczkach np. nie z wszystkich atrakcji mogą skorzystać małe dzieci - z oczywistych względów bezpieczeństwa.

    Uważasz, ze do agencji towarzyskich i nocnych klubów powinny móc chodzić niepełnoletnie osoby?

    Jak juz tu pisałam - znajomy mi własciciel osiedlowego pubu wprowadził sobie taką zasadę, ze wstęp od 18 lat. Wyobraź sobie ze nikt go za to nie ukarał i nie zamierza.
    A wprowadził sobie ową zasadę, bo do pubu wczesniej przychodziły grupy młodych ludzi wśród których były osoby niepełnoletnie. Nie KUPOWAŁY one alkoholu, bo barman by im nie sprzedał - oczywiste. Ale siedziały przy stole z kolegami, którzy mieli juz 18 lat i mogli kupować alkohol, a kupiwszy dzielili sie ochoczo z nielatami. Przy dużym ruchu i większym lokalu nie jesteś w stanie nad tym zapanowac - nie zatrudnisz ludzi dodatkowych, zeby stali przy każdym stoliku i pilnowali, by nielat nie pił alkoholu kupionego przez pełnoletniego.

    Nie wejdzie się tam w ogóle z dzieckiem, ani małym, ani wiekszym - bo i owszem, kiedyś można było, to parę razy wzywano policję jak się troskliwi rodzice urzneli i takim stanie mieli zamiar "zajmowac się" dziecmi!

    Postaw się w sytuacji własciciela takiego pubu i powiedz co wybierasz? Narazasz się na kłopoty by nie dyskryminiować? czy może czynisz jak on - nie wpuszczasz ludzi, którzy ze względu an wiek tak naprawdę nie mają tam nic do szukania?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 30.08.19, 12:50
    kora3 napisała:

    > Np. do kasyna w PL NIE WOLNO wpuszczać osób niepełnoletnich - zakaz ten obowiaz
    > uje TAKŻE gdy te osoby mialyby tylko obserwowac grę innych, a nie same grać.
    > Uważasz to za dyskryminujące?

    Nie, stosuję się do obowiązujących uregulowań prawnych. O ile mi wiadomo nie ma takich ograniczeń wiekowych dla restauracji czy kawiarni, itp przybytków.

    > Jak wejdziesz sobie na repertuar pierwszego z brzegu kina w dowolnym mieście to
    > obok tytułów filmów będą się pokazywać wskazówki od ilu lat można je oglądać -
    > nie wszystkie sa bez ograniczeń - nie protestujesz?

    Nie Koro, nie protestuję.


    > Uważasz, ze do agencji towarzyskich i nocnych klubów powinny móc chodzić niepeł
    > noletnie osoby?

    A Ty tak uważasz? Zrównujesz agencję towarzyską z kawiarnią? No cóż...
    Bo o ile pamiętam to ja nigdzie niczego takiego nie napisałam, więc tego rodzaju pytanie pod moim adresem uważam za bezzasadne.
  • kora3 31.08.19, 08:44
    Nie odniosłas się do przykładu baru, gdzie wstęp jest od 18 latsmile Dlaczego?
    Prawo nie zabrania dzieciom przebywania w barze , a jednak nikt goscia nie sciga za zakaz wjazdu poniżej 18 lat smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 29.08.19, 18:18
    W tym wypadku może również chodzić o dobro dziecka - na sali sądowej maluch może usłyszeć i zobaczyć rzeczy, których nie powinien.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • kora3 30.08.19, 07:11
    Bene, no przeciez ZAZNACZYŁAM, że synek kolezanki miał wówczas nieci ponad miesiąsc i to zbyt małe dziecko było, by COIKOLWIEK rozumiało z przebiegu rozprawy. Nawiasem mówiąc, była to sprawa bulwersująca, ale nic takiego, przy czym mozna heh szoku doznać.
    Na salę rozpraw z ZASADY nie wprowadza się/nie przynosi małych dzieci - także takich, których sprawa dotyczy. Jesli konieczne jest przesłuchanie małeg dziecka, to odbywa się zwykle poza salą rozpraw w obecności psychologa.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • minniemouse 30.08.19, 01:10
    mim_maior napisała:
    Przecież starsi też mogą przeszkadzać i psuć atmosferę lokalu. Głośno narzekają, niemodnie się ubierają, panie używają staroświeckich perfum, które dla młodzieży są duszące i nieprzyjemne. I potem trzeba długo wietrzyć. Pelna analogia.

    a nie nie. nie trafiłaś Mim z analogia bo w artykule wyraźnie napisano ze dzieci się nie wpuszcza bo niszczą lokal. 60-letnia "starowinka" pośmierdzeniem niemodnymi, staroświeckimi perfumami czy odzieżą lokalu jednak no nie zdemoluje. nawet głośna gadka to jest coś co mozna w tym przedziale wiekowym łatwo spacyfikować - w przeciwieństwie do biednych ryczących 'słodkich pociech' mających fatalnych rodziców...

    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • mim_maior 30.08.19, 06:40
    Owszem, właścicielki wyznał, że to ograniczenie to głównie na prośbę klientów, którym przeszkadzało. No więc jestem za i mam nadzieję, że będą też lokale z zakazem wstępu po sześćdziesiątce czy takie, gdzie nie wypuszczają bez dzieci.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 30.08.19, 06:46
    mim_maior napisała:
    Owszem, właścicielki wyznał, że to ograniczenie to głównie na prośbę klientów,
    > którym przeszkadzało.


    Ok, to moze tak - ale konkretnie CO im przeszkadzało? dokładnie napisz.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • mim_maior 30.08.19, 06:49
    Dokładnie to właścicielki nie napisały. Może to nie pasowało do całej opowieści? Tak czy inaczej rozgłos jest, ale czy będzie on służył biznesowi? Czas pokaże.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • minniemouse 30.08.19, 07:06
    mim_maior napisała:
    Dokładnie to właścicielki nie napisały.


    Trzymajmy sie faktów - w zalinkowanym artykule nie ma słowa o skargach i życzeniach gości natomiast sa zdjecia lokalu, rzeczywiście mocno obświnionego przez dzieci.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • minniemouse 30.08.19, 07:02
    ps
    ja ci w międzyczasie przypomnę co było w artykule:

    W poznańskiej restauracji zakaz wstępu dla dzieci. Powód? Niszczą lokal

    Właściciele poznańskiej restauracji opublikowali zdjęcia, które pokazują, jak dzieci zniszczyły lokal.

    Już pomijamy fakt wjeżdżających wózków na których zwyczajnie nie ma miejsca, ale jak można przyjść do miejsca publicznego i niszczyć czyjeś mienie ?


    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • mim_maior 30.08.19, 11:59
    Temat jest głośny i nie z jednego artykułu znamy okoliczności i fakty (o ile są prawdziwe, to w końcu świat mediów). Ale mniejsza z tym.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • kora3 31.08.19, 09:42
    Jak dla mnie to temat tego zniszczenia jest dośc niejasny.
    Na zdjęciach widać bałagan na stołach - ale jakichś zniszczeń to nie widzę ...Zresztą no pytanie co mogoby dziecko i w jaki sposób zniszczyć. Z takimi stratami jak np. potłuczone przypadkiem talerze, czy szklanki, albo zaświniony nie do uprania już obrus każdy lokal się zwyczajnie LICZY Minnie. Uprzedzając, nie to nie znaczy, ze mozna bezmyślnie i specjalnie narazać lokale na takie straty, to znaczy, ze takie rzeczy przypadkowo uczynione się zdarzajką i takie zdarzenia właściciele lokali po prostu mają wkalkulowane.

    Założmy jednak, że dochodzi do jakichś zniszczeń ze strony dzieci ...Hmmm gdy ja byłam mała, to w wielu miejscach były takie tabliczki "Za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadają rodzice/opiekunowie" - dla mnie już wówczas treśc tego obwiezsczenia była logiczna i przekonująca smile I nie inaczej jest obecnie - skoro czyjeś dziecko coś zniszczyło w tym lokalu - to winno sie kosztami naprawy/odkupienia obciążyć jego rodziców/opiekunów. Jesli parę razy zapłacą to najpewniej będą bradziej się przykładać do tego, by sytuacja sie nie powtórzyła smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 29.08.19, 18:32
    zmiija_w_niebieskim napisała:

    > Nie wiem, skąd takie oburzenie. Przecież restauracja to nie placówka publiczna,
    > ale prywatna i w zwiazku z tym właściciele mogą chyba decydować, kogo wpuszcza
    > ć, a kogo nie.

    Nie wiem.
    Mi się nie podoba wizja rzeczywistości, w której ktoś nie wpuszcza kogoś gdzieś, bo mu się z jakiegoś powodu nie podoba, albo nie spełnia kryteriów wieku, płci, rasy, wyznania, pochodzenia czy czegokolwiek w tym stylu. Dziecko też człowiek.

    > Ryzykują utratę części klienteli, ale to ich ryzyko, ich sprawa.

    Tu akurat jednych tracą, innych zyskują.

    > Wyjątkiem byłoby, gdyby to była jedyna restauracja w danej miejscowości - wówcz
    > as rodziny z małymi dziećmi nie miałyby gdzie zjeść. Wtedy to by było niemoraln
    > e, odmawiać im wstępu.

    Nonieno, jeśli się roboczo zgodzimy, że restaurator to pan na zagrodzie, to niby czemu miałby mieć moralniaka w takiej sprawie? Bogatemu wolno conie.

    > Ale w Poznaniu? Mnóstwo tam różnorakich lokali gastronom
    > icznych.
    > Na selekcję przed drzwiami nocnych klubów nikt się specjalnie nie oburza - a to
    > musi być większe upokorzenie, kiedy każą człowiekowi się zmywać po pół godzini
    > e stania w kolejce - z powodu wyglądu - niż kiedy na drzwiach jest napis, że re
    > stauracja jest dla osób powyżej szóstego roku życia.

    Nigdy nie rozumiałam tego zjawiska. Zgadzać się czekać nie wiadomo ile, żeby ktoś mnie obciął wzrokiem i uznał, czy się nadaję, czy nie. Albo 'ty wchodzisz, ale twoi kumple w żadnym wypadku'. Taki początek wieczoru przeczy mojej definicji dobrej zabawy, obojętnie od wyniku selekcji.

    > Zastanowiłam się, czy mnie osobiście by oburzyło, gdybym nie miała gdzieś wstęp
    > u z powodu wieku - i chyba raczej nie. Do barów, gdzie są sami młodzi, i tak si
    > ę nie pcham, kluby seniora na razie mnie nie interesują.

    Mnie - z pewnością. I to nie jest kwestia wielkości ego wink
    Generalnie drażnią mnie takie historie po prostu. Że drukarz odmawia drukowania ulotek organizacji LGBT, bo 'dla pedałów pracować będzie'. Albo aptekarz nie sprzedaje leków antykoncepcyjnych, bo ludzie według niego mają być płodni i rozmnażać się. Kierowca autobusu odmawia jechania pojazdem, w którym są reklamy kolejnej Manify. Itd itd - to jest dokładnie ten sam mechanizm, to samo zjawisko.

    Moim zdaniem, jeśli nie chce się najmłodszych dzieci w lokalu, można na pięć tysięcy sposobów zasygnalizować to potencjalnym klientom. Na FB albo www napisać, że 'niestety, nie mamy przewijaka ani fotelików dla niemowląt' ewentualnie 'nie sprzedajemy połowy porcji i nie mamy menu dziecięcego oraz kącika zabaw dla dzieci'. I już sytuacja jest jasna - jeśli zdarzy się ktoś z maluchem, po prostu tam nie wróci, ale raczej bez obrażania się.

    --
    cute but psycho. things even out
  • soffia75 29.08.19, 22:05
    bene_gesserit napisała:
    Moim zdaniem, jeśli nie chce się najmłodszych dzieci w lokalu, można na pięć tysięcy sposobów zasygnalizować to potencjalnym klientom. Na FB albo www napisać, że 'niestety, nie mamy przewijaka ani fotelików dla niemowląt' ewentualnie 'nie sprzedajemy połowy porcji i nie mamy menu dziecięcego oraz kącika zabaw dla dzieci'.
    Hm, jeśli bezstresowi rodzice z równie bezstresowym potomstwem nie potrafią zachować minimum kultury w restauracji, to obawiam się, że tak subtelny przekaz "przez kwiatek" do nich nie dotrze. JA chcę tu zjeść, i JA chcę tu przyjść z małym dzieckiem, bo MNIE się należy i nie przeszkodzi mi w tym jakiś brak fotelika czy kącika zabaw!...

    W którymś z wcześniejszych postów padła propozycja, aby bałaganiących gości wypraszać z restauracji. Konia z rzędem temu restauratorowi, któremu uda się to zrobić bez karczemnej awantury ze strony urażonych gości, wzywania służb mundurowych, a potem uniknięcia obsmarowania przez "pokrzywdzonych" na wszelkich możliwych forach w Internecie. Jeśli ktoś nie ogarnia restauracyjnego savoir-vivre'u, trudno oczekiwać, że zrozumie, dlaczego go z tej restauracji wypraszają... uncertain

    Inicjatywa restauracji w Poznaniu może wydawać się radykalna, ale rozumiem właścicieli i popieram.
    --
    "Future's made of virtual insanity"
  • katja.katja 29.08.19, 23:14
    Chciałam dodać opinię pewnej restauracji w której byłam. Nie mają menu dziecięcego, przewijaka, kącika zabaw ani niczego co wskazywało by, że to restauracja rodzinna.
    Zwykle przed wystawieniem opinii (takie małe hobby wink sprawdzam pozostałe opinie, ze szczególnym uwzględnieniem tych niskich.
    I tak przeczytałam posty dwóch urażonych matek małych bąbelków (z kilkumiesięcznym poślizgiem, więc raczej nie np. dwie koleżanki, które się zmówiły), że właścicielka zwraca uwagę gościom, rygor, że wobec dzieci jest "jak żandarm" (niestety nie wyjaśniły na czym ten rygor polega ani jakie ich zachowania były tego przyczyną). Byłam tam wiele razy., nigdy nikt nie zwracał mi uwagi, więc raczej nie jest to kwestia złej właścicielki.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • minniemouse 30.08.19, 06:03
    bene_gesserit napisała:
    (żmija w niebieskim) Przecież restauracja to nie placówka publiczna, ale prywatna i w zwiazku z tym właściciele mogą chyba decydować, kogo wpuszczać, a kogo nie. (bene) Nie wiem.

    Niezupełnie chyba, nie wiem jak polskie prawo i inne ustawy regulują te sprawy,
    ale to wchodzi w zakres świadczenia usług dla ludności. restauracja czy państwowa czy prywatna ma nad sobą odgórne zarządzenia do których musi się stosować. tak to poza tym 'prywaciarz' decyduje o czymkolwiek w jego knajpie a w państwowej - państwo, oczywiście.

    > Mi się nie podoba wizja rzeczywistości, w której ktoś nie wpuszcza kogoś gdzieś, bo mu się z jakiegoś powodu nie podoba, albo nie spełnia kryteriów wieku, płci, rasy, wyznania, pochodzenia czy czegokolwiek w tym stylu. Dziecko też człowiek.

    ale to nie jest tak ze ktoś nie wpuszcza dzieci bo ma taki kaprys. musi mieć realne i ważne uzasadnienie. jakieś decydujące podstawy. ten lokal być moze ma, wprawdzie nikle ale ma.
    moze np poza ciągłym i sporym sprzątaniem po 'bombelkach' maja problem ze znalezieniem obsługi? (np bo lokal okrył się zła sławą na FB wśród potencjalnych kelnerów i unikają tego miejsca jak zarazy. to jest powód.)

    Ale w Poznaniu? Mnóstwo tam różnorakich lokali gastronomicznych.

    nie każdy kto wchodzi do danego lokalu musi wiedzieć jak tam jest - moze być pierwszy raz.

    drukarz odmawia drukowania ulotek organizacji LGBT, bo 'dla pedałów pracować będzie'. Albo aptekarz nie sprzedaje leków antykoncepcyjnych, bo ludzie według niego mają być płodni i rozmnażać się. Kierowca autobusu odmawia jechania pojazdem, w którym są reklamy kolejnej Manify. Itd itd - to jest dokładnie ten sam mechanizm, to samo zjawisko.

    nie nie jest. powtórzę - ty teraz podałaś przykłady projekcji narzucania własnego światopoglądu w sytuacjach kiedy cudze zlecenia w żaden sposób nie zakłócają ani pracy wykonawcy ani otoczenia. tylko i wyłącznie jego prywatne widzimisię. a to nie o to chodzi przecież.

    > Moim zdaniem, jeśli nie chce się najmłodszych dzieci w lokalu, można na pięć tysięcy sposobów zasygnalizować to potencjalnym klientom. Na FB albo www napisać, że 'niestety, nie mamy przewijaka ani fotelików dla niemowląt' ewentualnie 'nie sprzedajemy połowy porcji i nie mamy menu dziecięcego oraz kącika zabaw dla dzieci'. I już sytuacja jest jasna - jeśli zdarzy się ktoś z maluchem, po prostu tam nie wróci, ale raczej bez obrażania się.

    a jeśli to nie pracuje?
    ja z kolei zastanawiałam się nad propozycja którą ktoś tu wcześniej podsunął - żeby np wymienić stoły i krzesła na łatwo myjące się itp. w pierwszej chwili pomyślałam "świetny pomysł!". ale jak zastanowiłam to doszłam do wniosku ze jednak nie tak całkiem, bo to się wiąże ze spadkiem standardu wystroju wnętrza. dlaczego by właściciel restauracji miał rezygnować ze swoich ambicji przez pewien rodzaj niewychowanych klientów? wychodzi na to ze nagradzamy chamstwo, chamstwo popłaca, wygrywa, i się panoszy .. czy tak powinno być?

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • kora3 30.08.19, 07:53
    bene_gesserit napisała:
    >
    > Nie wiem.
    > Mi się nie podoba wizja rzeczywistości, w której ktoś nie wpuszcza kogoś gdzieś
    > , bo mu się z jakiegoś powodu nie podoba, albo nie spełnia kryteriów wieku, płc
    > i, rasy, wyznania, pochodzenia czy czegokolwiek w tym stylu. Dziecko też człowi
    > ek.


    Bene, ale jak rozumiem NIE oburza Cię, że np. do kasyna nie wejdzie osoba poniżej 18 rż. ? Albo do nocnego klubu?



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • koronka2012 29.08.19, 19:59
    Jestem za.
    Są restauracje rodzinne, są - czy też powinny być - takie dla dorosłych. I każdy sobie dobierze co mu pasuje.
  • mim_maior 29.08.19, 20:34
    Ale wtedy do restauracji rodzinnych nie wpuszczamy bez dzieci, nie?

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • katja.katja 30.08.19, 10:39
    Przy odpowiednio dużej ilości lokalów bez dzieci jestem za.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • mim_maior 30.08.19, 12:10
    Na razie to brak tych z zakazem wstępu bez dzieci.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • katja.katja 01.09.19, 12:32
    I szkoda.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nocnymarek2 01.09.19, 20:25
    katja.katja napisała:

    >> Na razie to brak tych z zakazem wstępu bez dzieci.
    > I szkoda.

    To się nazywa "opportunity for improvement". Możesz się
    wykazać, założyć taki lokal i po roku napisać nam jak leci.
  • katja.katja 02.09.19, 08:35
    A jak choruję na raka i mnie się to nie podoba to mam wynaleźć lek na raka?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • milamala 29.08.19, 21:29
    Babelki moim zdaniem niewiele z tym maja wspolnego. Sprytna reklama. Nikt by sie o tej restauracji nigdy nie dowiedzial, a tu w jeden moment i to za darmoche, cala Polska o niej uslyszala.
  • mim_maior 30.08.19, 06:47
    Coś w tym jest. Ale na szczęście takie "bombelki" nie występują zazwyczaj na żywo, tylko w internetach. Ja wiem, że każdy internauta miał sto takich sytuacji, a każda restauracja całymi dniami odpiera (online) hordy dzieciatych, ale tak działa ludzka wyobraźnia połączona z chęcią wytłumaczenia sobie świata i własnych uczuć. Nic nowego pod słońcem.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • lumeria 29.08.19, 21:44
    Nie zdarzyło mi się spotkać dzieci (takich poniżej gdzieś 12 lat) w eleganckiej restauracji - takiej z obrusami, trzema widelcami do kolacji, i kieliszkami do wina.

    W 'średnich' restauracjach widzę dzieci od 'kubełkowych' (w nosidełkach) po ... no dorosłych smile - i zachowują się normalnie, bez szaleństw.

    Za to parę dni temu byliśmy w ogródku przy takim sklepie z jadłodajnia, i po drugiej stronie lawy piknikowej usiadła matka z dwójka dzieci. Chłopak okolu 5 lat wspinał się, skakał, z ławek, z pobliskiego murku, bujał z gałęzi drzewa. No i ok. Ale kiedy 3 latka wdrapała się na blat lawy, i spacerkiem podeszła do mojego jedzenia, to jednak wyciągnęłam rękę z gestem 'nie' i dosyć głośno powiedziałam "hej". Wtedy matka się obudziła, i zorientowała, ze jej pociecha prawie wchodzi mi butami na talerz... Szybko okiełzała dzieci, i odeszli.

    Myślę, ze dopóki rodzice nie spotykają się z oporem lub protestem otoczenia dopóty puszczają dzieci samopas. W eleganckiej restauracji tolerancja na odbieganie od normy jest niższa (jest np. wymóg siedzenia na tyłku w swoim krześle i nie przeszkadzania innym gościom). Im bardziej te wymogi się rozluźniają, tym - naturalnie - więcej problemów z rodzicami bąbelków (dziecko nie wie ja ma się zachowywać, bo skąd?).




  • soffia75 29.08.19, 22:17
    lumeria napisała:
    Nie zdarzyło mi się spotkać dzieci (takich poniżej gdzieś 12 lat) w eleganckiej restauracji - takiej z obrusami, trzema widelcami do kolacji, i kieliszkami do wina.
    Ja niestety spotkałam... fakt, nie było aż trzech widelców, ale obrusy i kieliszki owszem. wink I w tym wszystkim ok. 3-letnia dziewczynka w rozkosznym slalomie po czworakach między nogami kelnerów, niosących gorące dania oraz mamusia kompletnie ignorująca jej poczynania. Slalom poprzedzony był rozgrzebaniem przez 3-latkę (na talerzu i wokół niego) dania, które zamówiła dla niej mamusia. Porcja była o wiele za duża, danie jakieś orientalne-oryginalne, więc nic dziwnego, że po kilku kęsach dziecko straciło zainteresowanie; szkoda tylko, że jedzenie się zmarnowało. Ale skoro rodzicielkę stać...
    --
    "Future's made of virtual insanity"
  • lumeria 30.08.19, 01:28
    Myślisz, ze te trzy widelce odstraszają bąbelki? big_grin big_grin big_grin
  • milamala 29.08.19, 21:44
    A co do meritum to popieram niektore glosy. Jesli pozwolimy na takie rzeczy to za chwile inny restaurator nie bedzie wpuszczac ludzi z "brzydka"blizna, inny uzna za odstreczajace rude wlosy itp. Bo kazdemu niby wolno bo to jego prywatne poletko. Zle sie dzieje w panstwie polskim.
    Jesli ktos sie niewlasciwie zachowuje niezaleznie od tego czy jest piekny, mlody, stary, biedny, czy ma blizne albo dwie to mozna go wyprosic/zawolac policje. Opcji troche jest.
    Ale tak z gory ecydowac, ze ta a ta grupa ludzi (dzieci, geje, kobiety, staruszki, jakaly) nie ma wstepu (bo glosna, bo brzydka, bo stara) jest niemoralne i powinno byc bezwzglednie zakazane.
  • lumeria 29.08.19, 21:53
    Nie jestem za dyskryminowaniem na podstawie kim jesteś (dziecko, gay, osoba niepełnosprawna, chora, stara, etc.), lecz za to jak (nieodpowiednio) się zachowujesz - jednak tak.

  • heniek.8 29.08.19, 22:01
    knajpy to jest jednak biznes i nie można przegiąć bo zły PR to zły biznes

    jest miejsce na knajpy dla wybranych - gdzie łysy dres sprawdza czy masz modne ubranie, czy nie masz wad wymowy, i w zależności od widzimisię może cię wpuścić lub nie, i nie ma dyskusji big_grin

    ktoś tu podał przykład gościa który przeszedł taką selekcję - oj, dobrze się bawił wpuszczony do elitarnego miejsca do którego przegrywy nie mają wstępu!
    tylko do czasu kiedy wykryto że nie zasługiwał na ten zaszczyt - wtedy poszedł do mediów wylewać gorzkie żale
    trzeba się było wcześniej zastanowić gdzie chcesz zostawiać swoje pieniądze

    z punktu widzenia prowadzenia PR jak chcesz mieć knajpę w których nie ma rudych gości, to nie piszesz "rudych nie obsługujemy" tylko stawiasz bramkarza który zapyta o zaproszenie

    a z punktu widzenia rudego typa, to czy jest o co walczyć? "bardzo bym chciał wejść do tamtej knajpy, ale mnie bramkarz nie wpuścił, nie mówi dlaczego ale podejrzewam że o kolor włosów chodzi" - przecież to niedojrzałe
  • kora3 30.08.19, 08:18
    Byłaś kiedyś w kasynie? Nie wiem jak w NL, ale w PL osoby niepełnoletnie NE mają wstępu do kasyna. Tak stanowi prawo. Właściciel takiego przybytku wpusciwszy osobę nieletnią naraza się na odpowiedzialność karną. Bo prawo stanowi, ze taka rozrywka, jak gra w kasynie ejst BEZWZGLENIE zarezerwowana dla osób pełnoletnich. Jak pogodzić to z tym, co napisałaś?

    Kolejna sprawa to taka, że chcemy czy nie, godzimy się mentalnie czy nie - niemal kazde państwo wyznaczyło jakąś umowną granicę wieku po przekroczeniu której człowiek staje się w oczach państwa dorosły. Poniżej tej granicy - owszem - nie ma wszystkich praw takich, jak co powyżej. Np. w PL prawo jazdy moze uzyskać osoba pełnoletnia. Także tylko taka może kupowac alkohol i papierosy. czy to dyskryminacja?
    Znów - nie wiem jak w NL, ale w PL w zwiazek małzeński moze wstąpić kobieta, która ukończyła 18 lat, ale już mężczyzna musi miec ich 21smile
    WARUNKOWO i tylko za zgodą sądu wiek ten jest obniżony dla pań do lat 16, a dla panów do 18.

    No tak, ale my mówimy o restauracji czy innym przybytku tego rodzaju...Otóż temat m,nie zainteresował jako takii i podpytywałam w realu...Znajomy mój ma pub taki osiedlowy na duzym osiedlu. Wstęp tam jest od 3 lat od 18 rż. Kolega nie ma z tego tytułu żadnych problemów z antydyskryminatorami. a powodem dla którego zrobił takie obostrzenie było to, ze przychodziły grupy nastolatków - niepełnoletni z pełnoletnimi. Ci ostatni zgodnie z prawem kupowali sobie alkohol, a potem jak to prawo mówi - udzielali go młodszym kolegom i kolezankom. Przy kilu salach takiego pubu, ogródku i sporym ruychu NIE sposób zapanowac nad tym procederem, a w razie czego własciciel miałby kłopoty, bo u niego w lokalu "nielaty" piją!
    Nie wejdziesz tam także z małym dzieckiem - powód jest prozaiczny: przychopdzili ludzie z małymi dziećmi, upijali sie i kilka razy obsługa wzywała policję z troski o los dzieci, kórymi "opiekowali się" pijani rodzice!
    dzięki wprowadzonemu obostrzeniu wiekowemu chłopina ma od 3 lat spokój! Powiem mi, czy TY na jego miejscu będąc nie wprowadziłabyś takiego obostrzenia?


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • daria275 30.08.19, 09:05
    kora3 napisała:

    >
    > Znów - nie wiem jak w NL, ale w PL w zwiazek małzeński moze wstąpić kobieta, kt
    > óra ukończyła 18 lat, ale już mężczyzna musi miec ich 21smile
    > WARUNKOWO i tylko za zgodą sądu wiek ten jest obniżony dla pań do lat 16, a dla
    > panów do 18.

    Co, proszę?
  • kora3 30.08.19, 09:27
    To właśnie ...
    Chyba ze w ostanich latach nastąpiły jakieś zmiany w temacie progu 21 dla mężczyzn, nie wiem przyznaje - jednak ten próg obowiazywał przez wiele lat i o ile go zmieniono, to niedawno smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • daria275 30.08.19, 11:17
    kora3 napisała:

    > To właśnie ...
    > Chyba ze w ostanich latach nastąpiły jakieś zmiany w temacie progu 21 dla mężcz
    > yzn, nie wiem przyznaje - jednak ten próg obowiazywał przez wiele lat i o ile g
    > o zmieniono, to niedawno smile
    >

    Owszem, niedawno. W 1998 roku...
  • kora3 30.08.19, 11:31
    No to dośc dawno smile niemniej lat wiele obowiązywało i nikt nie protestował. smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 30.08.19, 07:47
    Nie ukrywam, ze tema mnie zainteresował także pozaforumowo i ze tak powiem "rozejrzałam się " troszkę ...
    I takie mam obserwacje ...Na osiedlu, gdzie mieszka mój dobry kolega jest osiedlowy pub, z dużym fajnym ogródkiem. Byłam tam kiedyś, ale nie w ogródku, zimą. Nie bylo ani jednego dziecka i to wg mnie normalne smile Natomiast w sezonie funkcjonowania ogródka jest tam ...jeszcze drugi ogródek. Taki mini plac zabaw ze zjeżdzalnią, huśtawkami, piaskownicą - tam czesto zasiadają rodzice z dziećmi, nierzadko małymi. Mam przyznam mieszane uczucia, bo osobiscie uwazam, że picie piwa czy drinków winno sie uskuteczniać jednak bez obecności dzieci - a tam nie ma żadnego jedzenia (poza chipsami - chyba), więc rodzice dzieci przychodzą tam po prostu na piwo. Niemniej gdy mowa o komforcie tak dzieci, jak i dorosłych klientów, to pub sie tu spisuje na medal. Dzieciaki się bawią, biegają i nikomu nie przeszkadzają. W zasadzie gdyby nie to, że chorzą w towarzystwie opiekunów (!!!) do WC to nikt by ich nie zauważył nawet. Kto ma ochotę siedzieć na "dziecięcym" ogródku siada tam sobie, kto ma ochotę na "dorosły" - siada tam.

    Bardzo podobne, tylko całoroczne rozwiązanie ma nieodlegla od mego domu pizzeria. Jest tu tzw. "strefa dziecka" - odrębna sala z atrakcjami dla dzieci, podobnie wydzielona jest tam czesc ogródka. Kilkoro moich znajomych urządzało tam kinderbale dla swoich dzieci i bardzo sobie chwalili.

    Wiem, mogą sie zaraz podnieść głosy, ze takie oddzielanie, to getto itd. Ja tak tego nie odbieram - w wielu miejscach są np. stałe strefy kibica, miejsca, gdzie można wspólnie oglądać np. mecze. Z zasady siadają tam ludzie zainteresowani własnie tym, a nie słuchaniem muzyki, czy rozmową.
    W moim pubie lotkowym w czasie gier/turniejów sala z tarczami jest całkowicie wyłączona dla innych klientów - ze względów bezpieczeństwa.


    Z kolei znajomy właściciel osiedlowego pubu na duzym osiedlu ograniczył wstęp do swego baru nieletnim. Nie tylko malym dzieciom, tylko osobom ponizej 18 rż. Powody?
    Otóż - w przypadku nastolatków powodem była chęc uniknięcia kłopotów. Bywało tak, że przychodziła grupa nastolatków, w tym osoby pełnoletnie. Brali różne napoje, np. piwo i bezalkoholowe. Moze się to komuś wyda dziwne, ale gdy taka grupa liczy kilkanascie osób to barman nie am szans wiedzieć kto co pije przy stoliku. No i bywało, że starsi koledzy używając języka prawniczego udzielali niepelnoletnim alkoholu. Przy duzym ruchu nie sposób nad tym zapanowac, a o kłopoty nietrudno.
    No ok, ale chyba przecież małego dziecka rodzice z nim odwiedzający pub nie poją alkoholem? Ano nie, za to sami pija nierzadko zbyt wiele i kilka razy był problem, bo rodzice byli pijani i z troski o los dziecka obsługa wzywała policję. Reklama to żadna, kłopoty itd. Więc gośc po tych doświadczeniach zrobił wstęp do pubu od 18 lat i ma swięty spokój! Dyskryminacja?smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • mika_p 31.08.19, 01:18
    O, rany... trzy razy w jednym wątku opowieść o właściecielu baru, który wpuszcza do lokalu wylącznie osoby pełnoletnie, dlaczego trzy razy?

    --
    ze skarpetkami to jest tak: w każdej parze jest silniejszy i słabszy osobnik i w pewnym momencie po prostu ten silniejszy pożera tego słabszego
  • kora3 31.08.19, 08:46
    A to jakos Cię niepokoi? Ma jakiś negatywny wplyw na Ciebie? Moze warto z kimś o tym pomówić?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 31.08.19, 10:31
    Moim zdaniem niepotrzebnie i niesprawiedliwie, do tego obrzydliwie (my tu w Polsce dobrze wiemy czym były prawdziwe getta) nazywa się usługi i miejsca pod konkretne grupy ludzi i ich potrzeby "gettami".
    Moim zdaniem ludzie powinni mieć wybór i odpowiedni do tego wybór lokali.
    Jeżeli chcą w spokoju zjeść na mieście czy porozmawiać w spokoju z drugą osobą to też powinni mieć takie lokale.
    Niestety moja Droga w ościennym forum dowiaduję się (w tym o dziwo, wcale nie od motłochu, ale jest to zdanie Pani profesor, która zresztą od czasu do czasu wizytuje i to forum), że osoby chcące zjeść w spokojnej atmosferze powinny:

    - wziąć jedzenie na wynos
    - zjeść w domu
    - pójść "po 20.00" zjeść kolację bo wtedy nie ma dzieci
    - pójść do jedynej w Polsce restauracji "Michelina" (gdzieś mi się obiło, że na rezerwację stolika czeka się miesiąc) znajdującej się w Warszawie, która deklaruje tylko osoby pow. 14 roku życia


    --
    Nie dam się wygasić!
  • kora3 31.08.19, 10:49
    No to zaskoczyłaś mnie takimi hmmm pomysłami ...
    Ja mam zdanie takie, że zasadniczo nie ma znaczenia CO przeszkadza, jesli przeszkadza. Obrazowo - nieważne, czy sasiedzi nie dają spać, bo głośno imprezują po nocach, czy dlatego, że głosno uprawiają seks - był tu kiedyś taki temat smile
    Po prostu głośno się zachowują i to przeszkadza.
    Podobnie jest w tym przypadku - nieważne, czy np. hałaśliwa bedzie grupa nastolatków, dorosła osoba drąca sie rozmawiając przez tel. czy małe dziecko, czy non stop szczekający pies - ważne, ze to co czyni taki ktoś, przeszkadza reszcie.
    I nie, ze ta reszta ma wziac sobie na wynos hehe

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 31.08.19, 10:56
    Niestety dzieci w pewnym wieku zawsze przeszkadzają np. niemowlęta bo są w wieku w którym nie panują nad sobą.
    Nastolatki - zwykle nie wizytują samodzielnie restauracji, najczęściej chodzą do tańszych lokali.
    Osoba dorosła "drąca się" do telefonu w restauracji zdarza się o wiele rzadziej niż niemowlak drący się bo ma kolkę lub właśnie zwalił kupala albo coś mu nagle nie podpasowało.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • kora3 01.09.19, 09:39
    Katjo - tak, masz rację - są grupy ludzi, które stanowią z braku lepszego określenia - grupy zwiększonego ryzyka przeszkadzania innymi.
    Naleza do nich małe dzieci, ale także nastolatkowie, studenci, czy kibicie - zaraz mi się dostanie - ale taka prawda.
    Teraz to się chyba raczej nie zdarza, ale kiedy byłam dzieckiem, to czesto na kolonie i obozy uczestnicy podróżowali pociągami. Wspomina o tym w piosence chyba Irena Santor "Pamiętam dobrze to lato, kolonii zaczynał się czas i wagon wrzeszczących dzieciaków od podróznych dzielił nas..."smile No tak, te dzieci wówczas niemiłosiernie hałsowały - nie ze specjalnie - zwyczajnie było ich po prostu DUZO, a podczas nierzadko długiej podróży nudziły się zwyczajnie.

    Sądzę, ze mało kto z nas mając 2 tyg. urlopu chciałby spędzić ów w pobliżu grupy kibiców, nastolatków na obozie, otoczony małymi dziećmi, czy wśród studentów np. na plenerze - te grupy bywają zwyczajnie głośne i tyle.

    Jesli chodzi o restaurację konkretnie - mnie się zdarzyło wybrać się do kawiarni na spotkanie służbowe w okolicach godz. 11. Byłam przekonana, że będzie tam mozliwość spokojnego porozmawiania. Omyliłam się smile i wcale nie z powodu małych dzieci takiej mozliwości nie było.
    W godzinach dopołudniowych bywają tam grupy ludzi starszych, którzy z racji problemów ze słuchem niektórzy bardzo głosno mówią. Teoretycznie mozna było zainterweniować u obsługi i skłonjić by ta państwa skłoniła do cichszej rozmowy, ale wiele by to nie dało, bo ci ludzie mówili głośno wcale nie zdając sobie sprawy, ze to czynią - typowa przypadlośc ludzi z problemami ze słuchem.



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 01.09.19, 09:54
    Mówimy tu o restauracji.
    Kibice rozrabiają i to ostro, ale najczęściej jednak nie w restauracjach, ale pubach i podobnych miejscach.
    Studenci - znowu, jeśli "rozrabiają" to raczej w klubie muzycznym lub pubie, a nie w restauracji z obsługą kelnerską i najczęściej (wszystkie wymienione przez Ciebie grupy tj. nastolatki, kibice czy studenci) wtedy gdy sobie wypiją, a u nas jednak (najczęściej - bo znowu podasz jakiś wyjątek od reguły gdy studenci byli upici o 13.00) osoby "wypite" są najczęściej wieczorową porą i to zwykle późniejszą, gdy już raczej nikt nie wychodzi "na obiad".
    Dzieci zaś rozrabiają od rana do wieczora. Nie przetłumaczysz niemowlęciu, żeby nie darło papy bo jest 11.00, 14.00 czy 18.30.
    Dlatego biorąc pod uwagę statystykę jedząc obiad w restauracji największe prawdopodobieństwo "darcia ryja" spotkam ze strony dziecka w wieku 0-3 lat, którego rodzice wzięli na obiad (bo czemu mają się ograniczać i zwracać uwagę na innych) niż pijanego kibica, nastolatka czy studenta.
    Jak żyję w restauracji ani razu nie widziałam głośno zachowującego się studenta (czy też osobę w wieku studenckim) ani nastolatka czy kibica.


    --
    Nie dam się wygasić!
  • kora3 02.09.19, 08:20
    No wiesz...na którejs delegacji zatrzymaliśmy się w hotelu, gdzie zatrzymała się też grupa studentów - przyznam się, ze więcej nie chciałabym smile
    W restauracjach - owszem, masz rację - grupą najbardziej narazającą innych na hałas są małe dzieci - z przyczyn jakie podałaś.
    I teraz mamy 2 strony:
    1. Ludzi, którzy chcieliby w spokoju zjeść posiłek i podczas niego miło pogawędzić, czy załatwić sprawy służbowe
    2. Rodziców dzieci, którzy chcieliby miec mozliwośc wyjśc do restauracji - także z dzieckiem.
    Uwazam, że należy wychodzić naprzeciw obu grupom - tworząc lokale przyjazne dzieciom, albo takie strefy w zwyczajnych oraz no zapewniając miejsca, gdzie na dziecięcej harce i marudzenie klient nie bedzie narazony.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • katja.katja 02.09.19, 08:35
    Owszem, ale jedna z tych grup ma bogatych wachlarz miejsc pod siebie i swoje dziatki, a druga nie ma ich praktycznie wcale. W dużym mieście jak Poznań tylko 2 restauracje. W swoim własnym - w ogóle nie słyszałam o takim (milion mieszkańców).


    --
    Nie dam się wygasić!
  • tt-tka 31.08.19, 19:19
    Deklaruje otwarcie - nie znosze dzieci przy stole. Zwlaszcza takich, ktore czuja sie w prawie wkladac lape do mojego talerza albo bawia sie rzucajac jedzeniem w innych. Chetnie zjem/spotkam sie w lokalu, ktory zapewni mi nieobecnosc dzieci. Zgadzam sie byc zgettoizowana i pedzic na drugi kraniec miasta do takiego lokalu, byle on istnial.

    Nb - moja ulubiona (jedna z nielicznych) restauracja w stolycy nie ma zakazu wpuszczania dzieci. Ma kacik zabaw z animatorka i moze mialam szczescie, ale nigdy nie trafilam tam na dzieci halasliwe i dokuczliwe. Lub byly na tyle daleko od naszego stolika, ze nie odczuwalam ich dokuczliwosci smile
    Lokalik ma jeszcze ten plus, ze poza spora sala ma dwa czy trzy kameralne gabinety, gdzie poza towarzystwem, ktore zamowilo stolik, wejdzie tylko kelner. Rozwiazanie nie zawsze mozliwe, ale jest to pomysl.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bene_gesserit 01.09.19, 12:31
    tt-tka napisała:

    > b - moja ulubiona (jedna z nielicznych) restauracja w stolycy nie ma zakazu w

    W czym?

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • tt-tka 01.09.19, 16:09
    W stolycy.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bene_gesserit 01.09.19, 19:32
    A dlaczego używasz takiego określenia, zamiast pisać 'w stolicy'?

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • tt-tka 01.09.19, 19:34
    A dlaczego nie ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bene_gesserit 02.09.19, 18:13
    Bo to niegrzeczne.
    Więc - skoro ja ci odpowiedziałam - teraz ty. Dlaczego tak?

    --
    cute but psycho. things even out
  • tt-tka 02.09.19, 18:29
    Bo taka jest warszawska wymowa. Utrwalona w literaturze (Wiech) i popmuzyce (Grzesiuk). Bo lubie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bene_gesserit 02.09.19, 19:10
    ...była taka. Obecnie określenie 'stolyca' ma konotacje pejoratywne, pogardliwe, jak na przykład 'yntelygencja' albo 'Warszawka'. Zazwyczaj służy do dystansowania się, zwłaszcza jeśli kontekst nie jest jednoznacznie żartobliwy albo jest to jedyne słowo z dawnej gwary warszawskiej wśród literackiej polszczyzny, czyli nie ma wyraźnie gwarowej stylizacji.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • tt-tka 02.09.19, 19:15
    Dystansuje sie swoja droga. Moje miasto (stoleczne) stalo sie dla mnie stolyca. Kiedys bylo nia serdecznie i zartobliwie, teraz juz nie tak.
    PS wymowa nadal funkcjonuje. Nie tylko wsrod tych, ktorzy stylizuja sie na folklor.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • nchyb 03.09.19, 12:36
    >>Uważacie, że to odpowiedni kierunek?

    Tak, uważam że to dobry kierunek,
    nareszcie jedna restauracja przyjazna dorosłym, pośród kilkuset tych przyjaznych dzieciom, a czasem wręcz dyskryminującym w sposób niejawny dorosłych.

    Prywatnie z lubością wybieram wczasy w hotelach/ośrodkach +16/18, pośród wielu przyjaznych dzieciom udaje się znaleźć i takie.
    I o dziwo, wbrew chęciom tych zwolenników dostępności wszystkiego dla dzieci - nie tracą takie lokale/ośrodki wcale klienteli, a wręcz zyskują wielu nowych, którzy z radością przychodzą w miejsca przyjazne dorosłym
    Oby więcej takich lokali także w innych miastach.
  • zmiija_w_niebieskim 05.09.19, 21:00
    Powiesić w restauracji na ścianach kilka aktów, nadać lokalowi jakąś elegancko brzmiącą nazwę z lekka tylko nawiązującą do erotyki - i wywiesić napis, że ze względu na wyeksponowane obrazy o tematyce erotycznej wstęp tylko dla osób pełnoletnich.
    Jednocześnie w internecie reklamować się intensywnie jako miejsce do spożywania posiłków w ciszy i kulturalnej atmosferze, podkreślając wielokrotnie, że owa sztuka erotyczna jest bardzo dyskretna i w dobrym guście, a można nawet poprosić o stolik, z którego akty nie są widoczne, że kelnerzy są ubrani elegancko (żeby kto nie pomyślał, że to bar topless czy inna speluna)...itd

    Matki z bąbelkami nie będą atakować lokalu - bo przecież ten zakaz to tylko w trosce o moralność młodzieży! - a klientów na pewno znajdzie się sporo. Nie ze względu na goliznę na ścianach, ale na nieobecność dzieci.
  • heniek.8 05.09.19, 21:36
    to ci z Poznania (chyba) zrobili podobnie, tylko taniej, bo bez obrazów
  • zmiija_w_niebieskim 05.09.19, 22:11
    No i wyszło, że dyskryminują dzieciątka, a z obrazami to by nie była dyskryminacja tylko troska o moralność.
  • heniek.8 05.09.19, 22:19
    zmiija_w_niebieskim napisała:

    > No i wyszło, że dyskryminują dzieciątka, a z obrazami to by nie była dyskrymina
    > cja tylko troska o moralność.

    dyskryminują dzieciątka, ale też promują spokojne miejsce
    zakładając że w Poznaniu jest 100 knajp (a jest na pewno o wiele więcej) i jedna z nich ogłosi że bombelków nie obsługuje, praktycznie to nic nie zmienia z punktu widzenia rodziców.

    natomiast z punktu widzenia tych samych rodziców, ale bez dzieci taka knajpa może być atrakcyjna bardziej niż te do których uczęszczają 3 latki
  • bene_gesserit 07.09.19, 10:39
    heniek.8 napisał:

    yskryminują dzieciątka, ale też promują spokojne miejsce
    > zakładając że w Poznaniu jest 100 knajp (a jest na pewno o wiele więcej) i jedn
    > a z nich ogłosi że bombelków nie obsługuje, praktycznie to nic nie zmienia z pu
    > nktu widzenia rodziców.

    No chyba, że rodzice wybiorą się z dziećmi do tej akurat knajpy, bo znajomi zachwalali i zostaną w progu odprawieni z kwitkiem. Bardzo nam przykro, nie obsłużymy państwa, bo dzieci są za małe. Taka jest polityka firmy, nie wpuszczamy dzieci młodszych niż 6 lat. Z punktu widzenia rodziców nie jest to specjalnie miłe, z punktu widzenia dzieci - cusz, wystarczy uruchomić empatię.


    > natomiast z punktu widzenia tych samych rodziców, ale bez dzieci taka knajpa mo
    > że być atrakcyjna bardziej niż te do których uczęszczają 3 latki




    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • tt-tka 07.09.19, 11:36
    Jakos moja empatia bardziej sie uruchamia wbec doroslych, ktorzy chca zjesc w spokoju i bez cudzych dzieci obok czy pod stolem. A chocby tylko slyszalnych.
    Wybierajac sie dokadkolwiek z dziecmi warto sprawdzic, czy nie ma ograniczen. Wiekowych na przyklad. W kinie, na sali zabaw i w lokalu tez.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • nchyb 07.09.19, 15:10
    >>Wybierajac sie dokadkolwiek z dziecmi warto >>sprawdzic, czy nie ma ograniczen

    Amen
  • bene_gesserit 07.09.19, 20:12
    tt-tka napisała:

    > Wybierajac sie dokadkolwiek z dziecmi warto sprawdzic, czy nie ma ograniczen. W
    > iekowych na przyklad. W kinie, na sali zabaw i w lokalu tez.

    Równie dobrze: z awersją do bąbelków wybierając się dokądkolwiek warto sprawdzić, czy lokal nie jest nastawiony na klientów w postaci rodzin z dziećmi.

    Noi - zakaz jest nielegalny, chociaż oczywiście jego nielegalność jest nieegzekwowalna, coś na zasadzie 'nie obsluzymy cię i twojego dzieciaka i co nam zrobicie':
    prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1427951,zakaz-wstepu-do-restauracji-dla-dzieci-przepisy.html
    plus.gloswielkopolski.pl/zakaz-wpuszczania-dzieci-do-restauracji-to-przestepstwo-bedzie-zawiadomienie-do-prokuratury/ar/c1-14381331

    Itd itd.
    Znam dzieci-warchlaki, znam małe książątka - to nie zależy od wieku.
    Jak napisałam: restauracja wystrojem i nieprzyjaznością (brakiem przewijaków, fotelików dla dzieci, kącików do zabawy, porcji i menu dla dzieci itd) może sugerować, że rodziny z maluchami nie mają u nich czego szukać. Nie zakazem.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • tt-tka 07.09.19, 22:19
    bene_gesserit napisała:


    > Równie dobrze: z awersją do bąbelków wybierając się dokądkolwiek warto sprawdzi
    > ć, czy lokal nie jest nastawiony na klientów w postaci rodzin z dziećmi.
    >

    Sprawdzam. Od czasu gdy w pewnym osrodku w nocnym klubie petala sie smarkateria w wieku jednocyfrowym.

    > Noi - zakaz jest nielegalny, chociaż oczywiście jego nielegalność jest nieegzek
    > wowalna


    Mozesz przetlumaczyc na polski ? Co znaczy nieegzekwowalna nielegalnosc ?



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bene_gesserit 07.09.19, 22:30
    tt-tka napisała:

    Sprawdzam. Od czasu gdy w pewnym osrodku w nocnym klubie petala sie smar
    > kateria w wieku jednocyfrowym.

    Mój borze, wrzaski niemowląt, które przebijają się przez ostre techno! Moja wizja piekła.

    > Mozesz przetlumaczyc na polski ? Co znaczy nieegzekwowalna nielegalnosc ?

    Pewnie, że mogę, ale mi się nie chce ;P

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • tt-tka 08.09.19, 12:57
    A mnie sie odechcialo z toba rozmawiac na dowolny temat. EOT, bene gesserit

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • heniek.8 07.09.19, 15:39
    bene_gesserit napisała:

    > No chyba, że rodzice wybiorą się z dziećmi do tej akurat knajpy, bo znajomi zac
    > hwalali i zostaną w progu odprawieni z kwitkiem. Bardzo nam przykro, nie obs
    > łużymy państwa, bo dzieci są za małe. Taka jest polityka firmy, nie wpuszczamy
    > dzieci młodszych niż 6
    lat. Z punktu widzenia rodziców nie jest to s
    > pecjalnie miłe, z punktu widzenia dzieci - cusz, wystarczy uruchomić empatię.

    pamiętam jak byłem w Poznaniu z mamą, miałem wtedy chyba 4 lata
    mama zaprowadziła mnie do knajpy którą zachwalali jej znajomi
    niestety na wejściu obsługa powiedziała że jestem za mały, że to knajpa w której nie ma kącika dla dzieci i w końcu wylądowaliśmy w mcdonaldzie

    niby fajnie bo były frytki, lody, na zewnątrz jakieś rury do wspinania, można było biegać itp. ale jakie to straszne dla 4-latka było że nie dowiedziałem się co takiego zachwalali znajomi mojej mamy w tej knajpie
  • tt-tka 07.09.19, 18:27
    Biedny straumatyzowany Henio big_grin

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bene_gesserit 07.09.19, 20:15
    Cudownie, że byłeś ustabilizowanym emocjonalnie, nad wiek dojrzałym dzieckiem, które wolało śmieciowe żarcie od poznańskich ostryg. Cieszę się razem z tobą, tyle że problem dotyczy też innych dzieci, Heniu.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • katja.katja 07.09.19, 19:04
    Dzieciom też kiedyś trzeba (i nie mam na myśli tylko lokali) powiedzieć "nie" - to nieprzyjemne, ale dobre i niezbędne dla ich rozwoju.
    Nie wszystko (także gdy będą już dorosłe) będzie dla nich dostępne i cały świat nie będzie im się kłaniał.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • heniek.8 07.09.19, 19:30
    dziecko poniżej 6 lat, niewpuszczone do lokalu w którym nie ma dla dzieci żadnych atrakcji, nie przeżyje nic nieprzyjemnego - jeżeli cokolwiek, to tyle co matka z tego zrobi
  • bene_gesserit 07.09.19, 20:16
    heniek.8 napisał:

    > dziecko poniżej 6 lat, niewpuszczone do lokalu w którym nie ma dla dzieci żadny
    > ch atrakcji, nie przeżyje nic nieprzyjemnego - jeżeli cokolwiek, to tyle co mat
    > ka z tego zrobi

    Yhyyy. Bo ojciec nigdy z dzieciakami nigdzie nie chadza. Albo: bo kobiety to takie bardziej uczuciowe, a chłopy to twardziele, każden jeden.




    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • heniek.8 07.09.19, 20:32
    Sądząc po tobie, baba będzie rozwijała resentyment.
    Sądząc po mnie, chłop weźmie dzieciaka do macdonalda a do tej knajpy wróci na spotkanie z kolegami po pracy
  • bene_gesserit 07.09.19, 20:40

    Ojoj, czas na męskie łzy:

    "Tosia ożywia się na widok gabloty z lodami, podbiega oglądać metalowe pojemniki, które skrywają jej ukochane słodycze. - Państwo zamawiają na wynos? - pyta sympatyczna kelnerka. - Może później lody, teraz chcemy coś zjeść - odpowiadam. Na jej twarzy pojawia się zawstydzony uśmiech. - Bo my mamy taką zasadę, że w lokalu mogą jeść tylko dzieci od lat sześciu - tłumaczy skonsternowana. - W Poznaniu o tym było dość głośno, właściciele tak zdecydowali, jest taka nalepka nawet - wskazuje na drzwi.

    Szwagier: - Ale dlaczego?

    Kelnerka: - Dzieci są czasem niegrzeczne. Jest o tym cały post na Facebooku, naprawdę mi przykro.

    Tosia już wie, że coś jest inaczej niż zwykle, kiedy idzie do restauracji. Chce na ręce do taty. - Kupisz mi lody? - pyta. - Tutaj małe dzieci nie mogą jeść - odpowiada ojciec.

    Tosia wtula się w tatę, kiedy podnosi głowę, ma łzy w oczach i minę smutnego bobaska. Kelnerce jest już naprawdę głupio. - To może zamówimy, a jak Tosia będzie niegrzeczna, to zapakujemy jedzenie na wynos i wyjdziemy? - proponuję. - Przykro mi, nie możemy tak selekcjonować dzieci. Jest ustalone, że zapraszamy od 6. roku życia, tak zadecydowali właściciele - powtarza dziewczyna z obsługi.
    ...

    Atmosfera gęstnieje, kelnerka powtarza frazę, że taka jest decyzja właścicieli i że to nie chodzi o rasizm ani tego typu rzeczy.

    W końcu wychodzimy z Parmy. Niemal od razu kupuję Tosi duże lody o smaku ciasteczkowym. To nic, że jest przed kolacją. Sobie też kupuję. Ale smakują jakoś tak gorzko."

    poznan.wyborcza.pl/poznan/7,105531,25160540,idziemy-z-trzylatkami-do-restauracji-i-sprawdzamy-jak-bezwzgledny.html

    W tym Poznaniu to jacyś metroseksualni normalnie są.


    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • heniek.8 07.09.19, 21:03
    po chwili przed lokalem pojawia się grupka krótko ostrzyżonych mężczyzn w charakterystycznych kolorowych szalikach.
    "Przykro mi, ale panów również nie mogę wpuścić" kelnerka mówi przepraszająco. "Decyzja kierownictwa, nie chcemy tu  żadnych kiboli ani narodowców".
    Łysy spojrzał na Grubego, który zacisnął usta w geście bezradności. "Ale proszę pani, my nawet nie będziemy zamawiać alkoholu, kolega chciał spróbować tych legendarnych waszych lodów". Kelnerka jest nieugięta, Gruby ma łzy w oczach. Siwy podejmuje decyzję: "panowie znam miejsce gdzie są pyszne lody o smaku ciasteczkowym, idziemy".
    Za chwilę stanęli w kolejce po lody, zaraz za ojcem z małą dziewczynką.
    Dziewczyna odwróciła się, otaksowała wzrokiem przygnębionych amatorów lodów, ich barwy, i rzuciła niby od niechcenia: "Arka Gdynia k..a świnia"
  • bene_gesserit 07.09.19, 22:33
    Fajnie, że nie boisz się swojej wrażliwości. Normalnie zaraz się popłaczę.
    Kiepsko, że ze swoją stereotypową wizją męskości i kobiecości trafiasz jak kulą w płot. To musi chwilami utrudniać życie.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • katja.katja 08.09.19, 13:48
    Ja proponuję by ten sam dziennikarz w towarzystwie żony udał się do restauracji przyjaznej dzieciom i zrelacjonował nam czy personel zareagował na jego prośby o ujarzmienie głośnych dzieci znajdujących się w tym samym lokalu oraz podzielił się doświadczeniem co się stało gdy np. sam zwrócił im uwagę.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • nchyb 10.09.19, 14:01
    nie byłoby łzawo, nie wpisywałoby się w schemat bąbelkowy...

    prywatnie sądzę, że jeżeli pan dziennikarz, wiedząc o ograniczeniu dla dzieci, w ramach zbierania materiałów na ckliwy tekścik do gazety faktycznie zabrał dziecko i naraził na taką sytuację, to jest po prostu durniem niegodnym miana taty. Bardziej jednak sądzę, że to tekścik nastawiony na wzruszenie madek i innych kochających brajanko- i stasio-podobne stwory, powstały bez udziału dziatwy.

    A sama z radością donoszę, że odkryłam całkiem niedawno w mojej niedalekiej okolicy restaurację czynną weekendowo, do której zapraszane są osoby powyżej 12 roku życia smile
  • katja.katja 11.09.19, 10:10
    Jaka?

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 11.09.19, 19:52
    Myślę, że sporo dzieci od tamtej pory zostało narażonych na taką sytuację. I np heniek upiera się, że nic by mu to nie zrobiło.

    Poza tym strasznie obcesowe te twoje oceny, a używanie słowa 'madka' jest cokolwiek niezgodne z s-v.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • katja.katja 11.09.19, 20:51
    To neologizm.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • bene_gesserit 11.09.19, 21:31
    Powaga? W życiu bym nie wpadła. Noi?

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • nchyb 11.09.19, 21:53
    >>Myślę, że sporo dzieci od tamtej pory zostało >>narażonych na taką sytuację

    Myślę, że mają pecha, skoro ich rodzice mając kilkasetvknajp W okolicy przyjaznych dzieciom- na siłę usiłują dopytać się do tej jedynej którą miała być przyjazna starszym...
    Ale nie sądzę, by to miało być dla nich traumą na resztę życia. Znam całe mnóstwo nastolatków i dorosłych, którzy jakoś sobie radzą, że nie wpuszczają ich na place zabaw do lat 7...

    >>używanie słowa 'madka' jest cokolwiek >>niezgodne z s-v.
    Niestety, zachowanie ich jest zazwyczaj jeszcze bardziej niezgodne niż samo określenie oddające IMO istotę ich osobowości...

    Katja.katja oficjalnie nazwy nie podam, bo zaraz jakaś grupka fanatyków będzie na siłę wciskać się tam z bąbelkami, by udowodnić jak to ich dyskryminują i potem łzawe kity wciskać i dobre miejsce będzie spalone 😊
  • kora3 13.09.19, 10:51
    Nchyb - w psychologii reakcja tych rodziców nazywa się reaktancją i jest dośc typowa. smile
    Większosc ludzi odczuwa naturalnie opór przed zakazami - i opór ten każe mu je łamać, albo "obchodzić" a o iler sie nie da - demostrować niechęć do nich.
    Tak na serio takie rozwiazanie o jakim mówimy o ile kogoś na serio dotyka, to nie dzieci, tylko własnie ich rodziców smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • zmiija_w_niebieskim 13.09.19, 21:47
    A mnie uczono, że jedną z zasad człowieka honoru jest nie pchać się tam, gdzie cię nie chcą.
  • kora3 14.09.19, 08:24
    Wiesz, rzecz cała w tym, że w opisywanym przypadku osoby niepożądane w lokalu, to jest dzieci ponizej 6 rż. nie maja w zasadzie technicznie mozliwości "pchać się" tam, bo no dzieci w tym wieku nie chadzają samodzielnie do lokalismile Dlatego wszelka reakcja na temat zakazu pochodzi od dorosłych ludzi ...Dziecku zasadniczo jest obojętne gdzie zje, byle było smacznie i komfortowo dla niego ...Jesli ktoś wywołuje poczucie straty czy upokorzenia w dziecku z powodu takiego zakazu to tylko TEN dorosły, który mu USWIADAMIA, ze w tym lokalu dzieci nie chcą )

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • nchyb 11.09.19, 23:10
    Podam, a skąd jesteś?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka