Dodaj do ulubionych

kontakt z lekarzami

06.09.19, 00:48
Zadalam to pytanie przed chwila na innym forum, ale pomyslalam, ze tu moze jest wlasciwsze miejsce. Z racji emigracji byc moze zatracilam pewne instynkty. Stad pytanie.
Czy w Polsce istnieje jakis kulturowy kod rozmowy z lekarzami w szpitalu odnosnie lezacego w tym szpitalu czlonka rodziny?
O co konkretnie mi chodzi.
Gdy bylam w takiej sytuacji i mialam chora osobe z rodziny w szpitalu, chcialam kierowana obcymi przyzwyczajeniami zadawac pytania "od serca" czyli takie , ktore mnie interesowaly odnosnie stanu zdrowia osoby chorej.

Zostalam przywolana do porzadku, ze moje pytania moga wydac sie lekarzowi glupie i bez sensu.
Zdumialo mnie to ogromnie, bo nigdy nie przyszlo mi do glowy zastanawiac sie czy lekarz uzna moje pytania za madre czy glupie. Czyzbym tak bardzo wypadla z obiegu?
Chec zapytania o leczenie kardiologiczne wowolalo histerie jako, ze lekarz pod wplywem tego nierozsadnego pytania moze wyslac pacjenta do innego szpitala a przejazd pacjenta zabije i bede winna smierci.
Brzmi to absurdalnie, ale wycofalam sie z komunikacji z lekarzami. Nikt w koncu nie chce byc odpowiedzialny za czyjas smierc … poprzez zadawanie pytan lekarzowi.
I tak sie zastanawiam czy to jakis kod kulturowy ogolnie w Polsce istniejacy, ze pytania nalezy doglebnie przemyslec, lepiej nie zadawac pytan odnosnie ktorych zaistnieje ryzyko , ze sa zbyt glupie, i moga wplynac na niewlasciwa decyzje lekarza.
Czy to moze taka "uroda" tej konkretnej rodziny?

Macie jakies wewnetrzne wskazowki, ktore kieruja was gdy rozmawiacie z lekarzami?
Edytor zaawansowany
  • milamala 06.09.19, 00:51
    Pytam, bo wiem z innych wypowiedzi, ze wiele rzeczy w Polsce nie jest dopuszczalne, takich, ktore u mnie wydaja sie tak noramlne, ze zupelnie sobie nimi glowy nie zawracam. Przyznam, ze w chwili konfrontacji nie mialam pewnosci jak sie zachowac.
  • minniemouse 06.09.19, 02:22
    Musisz głębiej wyjaśnić o co chodzi bo ja akurat nie czytałam innych twoich wątków w temacie wiec nie mam pojęcia o co ci chodzi. Np jakim pytaniem "od serca" mogłabyś spowodować śmierć pacjenta? w głowę zachodzę..

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • engine8 06.09.19, 03:04
    No musizz wyjasnic o co Ci chodzi bo wyglada iz to ma byc raczej narzekanie na sluzbe medyczna a to Forum nie jest wlasciwe do tego typu spraw..
    Wszedzie na swiecie jest podobnie.
    Nigdzie nie ma "kulturowego kodu rozmowy z lekarzem. Lekarz moze udzielic informacji osobom ktore sa do tego uprawnione
    - Niewazne czy i jaka to jest relacja do pacjenta. Lekarze ma ja liste ludzi ktorym i jakich informacji moga udzielac.
    A pytania i informacje nie dziela sie na te "od serca" i inne i niestety czesto pytania niefachwcow moga dla drugiej strony byc glupie...
    No i jesli to byly tylko pytania to jedno a jesli to bylo raczej w formie kwestionowana opieki, leczenia czy tez sugestie leczenia czy cos a tym rodzaju przez amatora to zupelnie co innego.

    No bo np jak ktos pyta czy pacjenta po zawale leczy sie wlasciwie i czy mozna go np wyslac do Stanow bo tam maja lepsze warunki to oczywoscie lekarz moze to potraktowac jako nierozsadne , wrecz glupie i narazajce pacjenta...

    Z lekarzem rozmawia sie tak jak z kazdym innym fachwcem - nalezy go przede wszytkim szanowac i nie obrazac, nie podwazac jego kwalifkacji i nie sugerowac czy nie wypwierac nacisku aby postepwal niezgonie z prawem etyka, znajomoscia fachu czy czegos co wg tego jest blene czy niewlasciwe..... I tak rozwiamy nie tylko z lekarzami ale i z mechanikami samochodowymi...
  • 10iwonka10 06.09.19, 20:14
    Ja mysle ze to ta stara szkola- lekarz nieprzystepny,arogancki wiec pacjenci sie go bali- Wydawalo mi sie ze to sie juz w Polsce powoli zmienia.
  • nchyb 06.09.19, 07:11
    Stawiam na zwyczaje rodzinne, bądź regionalne, a nie ofólnopolski kod kulturowy.
    Bo ten nie jest mi znany mimo wizyt w szpitalu w wielu miastach PL, głównie na zachodzie kraju.
  • heniek.8 06.09.19, 07:14
    To jest "kod" w twoim otoczeniu a nie w Polsce ogólnie czy w szpitalach szczególnie
  • aqua48 06.09.19, 08:18
    Nie ma żadnego jak to nazywasz "kodu kulturowego" w takiej sytuacji. Lekarzowi każdy z rodziny ma prawo zadać najgłupsze pytanie a on ma obowiązek na nie odpowiedzieć tak prosto aby pytający zrozumiał. Żadne też pytanie skierowane do lekarza nie powoduje jego, nie wiem, "zemsty" i skierowania pacjenta gdzie indziej. W lipcu miałam bliską osobę na OIOM-ie i wierz mi, że całą rodziną codziennie zadawaliśmy wszystkie pytania co do stanu pacjenta oraz zastosowanego leczenia jakie tylko nam przyszły do głowy, a lekarz cierpliwie słuchał i odpowiadał nam wyczerpująco i zrozumiale. Nie przekładało to się na poziom opieki nad chorym, ani na chęć jego przeniesienia gdzie indziej.
  • snajper55 06.09.19, 12:45
    aqua48 napisała:

    > Nie ma żadnego jak to nazywasz "kodu kulturowego" w takiej sytuacji. Lekarzowi
    > każdy z rodziny ma prawo zadać najgłupsze pytanie a on ma obowiązek na nie odpo
    > wiedzieć tak prosto aby pytający zrozumiał. Żadne też pytanie skierowane do lek
    > arza nie powoduje jego, nie wiem, "zemsty" i skierowania pacjenta gdzie indziej
    > . W lipcu miałam bliską osobę na OIOM-ie i wierz mi, że całą rodziną codziennie
    > zadawaliśmy wszystkie pytania co do stanu pacjenta oraz zastosowanego leczenia
    > jakie tylko nam przyszły do głowy, a lekarz cierpliwie słuchał i odpowiadał na
    > m wyczerpująco i zrozumiale. Nie przekładało to się na poziom opieki nad chorym
    > , ani na chęć jego przeniesienia gdzie indziej.

    Zgadzam się, poza tym "każdy z rodziny".

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • aqua48 06.09.19, 14:07
    snajper55 napisał:

    > aqua48 napisała: i
    > każdy z rodziny ma prawo zadać najgłupsze pytanie a on ma obowiąze
    > k na nie odpowiedzieć tak prosto aby pytający zrozumiał.

    > Zgadzam się, poza tym "każdy z rodziny".

    A to dlaczego? Do pytań każdy ma prawo, jak i do uzyskania prostej i zrozumiałej odpowiedzi. Choćby tą odpowiedzią lekarza była informacja, że pacjent prosił o nieudzielanie pytającej osobie wiadomości na temat swego zdrowia.
  • snajper55 06.09.19, 19:01
    aqua48 napisała:

    > snajper55 napisał:
    >
    > > aqua48 napisała: i
    > > każdy z rodziny ma prawo zadać najgłupsze pytanie a on ma obowiąze
    > > k na nie odpowiedzieć tak prosto aby pytający zrozumiał.
    >
    > > Zgadzam się, poza tym "każdy z rodziny".
    >
    > A to dlaczego? Do pytań każdy ma prawo, jak i do uzyskania prostej i zrozumiałe
    > j odpowiedzi.

    Nie. Do informacji o stanie zdrowia pacjenta nie ma prawa nikt, poza osobami, którym zgodę wyda pacjent. Zazwyczaj wydaje ją a na piśmie.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • engine8 06.09.19, 21:39
    I tu zakladamy ze czlonkowie rodziny dyskutujace problem tak zgode maja.
  • snajper55 06.09.19, 22:14
    engine8 napisał(a):

    > I tu zakladamy ze czlonkowie rodziny dyskutujace problem tak zgode maja.

    Określenie "każdy z rodziny" zrozumiałem jako określenie całej rodziny.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • aqua48 07.09.19, 08:29
    snajper55 napisał:

    > Nie. Do informacji o stanie zdrowia pacjenta nie ma prawa nikt, poza osobami, k
    > tórym zgodę wyda pacjent. Zazwyczaj wydaje ją a na piśmie.

    Do zadania pytania ma prawo każdy. Nie było mowy o prawie do otrzymania informacji, tylko o możliwości zadawania pytań i do tego się odnosiłam.
    Poza tym jeśli pacjent jest bez kontaktu, to rodzina uzgadnia i podpisuje oświadczenie kto z bliskich będzie otrzymywał te informacje.

  • snajper55 07.09.19, 12:26
    aqua48 napisała:

    > Do zadania pytania ma prawo każdy. Nie było mowy o prawie do otrzymania informa
    > cji, tylko o możliwości zadawania pytań i do tego się odnosiłam.

    Nieprawda.

    Odnosiłaś się także do prawa uzyskania odpowiedzi, pisząc:

    "Do pytań każdy ma prawo, jak i do uzyskania prostej i zrozumiałej odpowiedzi. "

    > Poza tym jeśli pacjent jest bez kontaktu, to rodzina uzgadnia i podpisuje oświa
    > dczenie kto z bliskich będzie otrzymywał te informacje.

    Nieprawda.

    Po pierwsze pacjent mógł wcześniej wskazać osoby uprawnione do otrzymywania informacji (np. w czasie poprzedniego leczenia). Takie oświadczenie, jeśli nie zostało przez pacjenta odwołane, jest ważne bezterminowo.

    Po drugie - rodzina nie ma nic do gadania. Ustawa określa dokładnie kto z bliskich ma prawo do informacji o zdrowiu pacjenta.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • aqua48 07.09.19, 13:05
    snajper55 napisał:

    > Odnosiłaś się także do prawa uzyskania odpowiedzi, pisząc:

    > "Do pytań każdy ma prawo, jak i do uzyskania prostej i zrozumiałej od
    > powiedzi
    . "

    No oczywiście, pytający ma prawo uzyskać prostą i zrozumiałą odpowiedź, że informacje na temat stanu zdrowia chorego są zastrzeżone.

    > > Poza tym jeśli pacjent jest bez kontaktu, to rodzina uzgadnia i podpisuje
    > oświadczenie kto z bliskich będzie otrzymywał te informacje.

    > Nieprawda.

    No mylisz się, akurat całkiem na bieżąco jestem w temacie. Takie właśnie oświadczenia podpisywaliśmy w zeszłym miesiącu w szpitalu.

    > Po pierwsze pacjent mógł wcześniej wskazać osoby uprawnione do otrzymywania inf
    > ormacji (np. w czasie poprzedniego leczenia).

    Cy wiesz, że nie każdy pacjent za każdym razem trafia do tej samej placówki leczniczej? Poza tym nawet jeśli, to poprzednim razem mógł po prostu nie wskazywać nikogo. Miał takie prawo.

    > Po drugie - rodzina nie ma nic do gadania.

    Jak pisałam wyżej - owszem ma, bo to członkowie rodziny podpisują stosowne oświadczenie. I jeśli najbliższa rodzina jest duża, to zazwyczaj typuje się dwie-trzy osoby do uzyskiwania takich informacji. I w praktyce nie jest też tak, że jeśli np. uprawnione dorosłe dziecko pacjenta przyjdzie do szpitala z własnym małżonkiem, to lekarz małżonka wyprosi na korytarz, a informacji udzieli jedynie dziecku chorego i tylko na jego pytania odpowie.
  • snajper55 08.09.19, 12:02
    aqua48 napisała:

    > No mylisz się, akurat całkiem na bieżąco jestem w temacie. Takie właśnie oświad
    > czenia podpisywaliśmy w zeszłym miesiącu w szpitalu.

    Ja wyjaśniam, jak sprawa jest uregulowana przez prawo. To, że ktoś prawa nie przestrzega udzielając informacji o stanie zdrowia pacjenta osobom nieuprawnionym, lub ogranicza prawa osób uprawnionych każąc wybrać im przedstawiciela, to całkiem inna sprawa.

    To trochę tak, jak bym ja napisał, że w terenie zabudowanym wolno jechać 50 km/h a ktoś by mi zaprzeczył argumentując, że on wczoraj jechał 80 km/h.

    > > Po pierwsze pacjent mógł wcześniej wskazać osoby uprawnione do otrzymywania inf
    > > ormacji (np. w czasie poprzedniego leczenia).
    >
    > Cy wiesz, że nie każdy pacjent za każdym razem trafia do tej samej placówki lec
    > zniczej?

    Nie zauważyłaś zapewne w moim wpisie słowa mógł, które teraz wytłuściłem.

    > Poza tym nawet jeśli, to poprzednim razem mógł po prostu nie wskazywać
    > nikogo. Miał takie prawo.

    Ale mógł wskazać, prawda? I o takim przypadku pisałem.

    > > Po drugie - rodzina nie ma nic do gadania.
    >
    > Jak pisałam wyżej - owszem ma, bo to członkowie rodziny podpisują stosowne oświ
    > adczenie. I jeśli najbliższa rodzina jest duża, to zazwyczaj typuje się dwie-tr
    > zy osoby do uzyskiwania takich informacji. I w praktyce nie jest też tak, że je
    > śli np. uprawnione dorosłe dziecko pacjenta przyjdzie do szpitala z własnym mał
    > żonkiem, to lekarz małżonka wyprosi na korytarz, a informacji udzieli jedynie d
    > ziecku chorego i tylko na jego pytania odpowie.

    W przypadku pacjenta nieprzytomnego, który nie wskazał osób mających prawo do otrzymywania informacji o jego stanie zdrowia lekarze mają prawo udzielać tych informacji osobom ustalonym w ustawie. .Nie mają prawa listy tych osób rozszerzać, nie mają prawa listy tych osób zawężać. Rodzina nie ma żadnych praw do decydowania kto informacje o stanie zdrowia takiego pacjenta będzie miał prawo otrzymać.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • engine8 07.09.19, 17:56
    "Do pytań każdy ma prawo, jak i do uzyskania prostej i zrozumiałej odpowiedzi. "

    Dokladnie tak... i taka odpwiedz to najprostrze TAK albo NIE.
  • milamala 06.09.19, 10:08
    Dzieki za odpowiedzi. Troche zbiorowo odpowiem, w zadnym razie nie jest to narzekanie na sluzbe zdrowia. Na podstawie tego konkretnego doswiadczenia mam jedynie pozytywna o niej opinie.
    Zdziwililam sie jedynie negatywnej reakcji niektorych czlonkow rodziny na to jakie pytania chce zadac, ze sa zbyt glupie, ze nie ma sensu o to pytac. Dlatego zastanawialam sie czy w Polsce ogolnie tak jest , ze przed kontaktem z lekarzem rodzina czterdziesci razy sie zastanawia czy jej pytanie bedzie dosc madre zanim zapyta, czy po prostu normalnie pyta. Bron boze zadne pytania obrazajace, zwykle o stan zdrowia. Potem jak sie okazalo, ze moje pytanie o dalsze leczenie kardiologiczne moze "narazie"pacjentke na smierc, to nabralam podejrzenia, ze jednak mam do czyniania z jakby to powiedziec z czym do czego nalezy nabrac dystansu. Nie mniej chcialam sie upewnic.

    i widze, ze jednak nie ma zadnego kodu kulturowego. To po prostu "kod" niektorych osob. Dzieki
  • heniek.8 06.09.19, 10:38
    Swoją drogą to by było niezłe, podchodzi do lekarza laik z rodziny i pyta "a brał pan pod uwagę cukrzycę?" a lekarz "faktycznie! o tym nie pomyślałem, zabieramy co z chirurgii na diabetologię!"
  • milamala 06.09.19, 10:58
    heniek.8 napisał:

    > Swoją drogą to by było niezłe, podchodzi do lekarza laik z rodziny i pyta "a br
    > ał pan pod uwagę cukrzycę?" a lekarz "faktycznie! o tym nie pomyślałem, zabiera
    > my co z chirurgii na diabetologię!"

    Niezle. Tak mialoby to chyba wlasnie wygladac. Plus wypad na diabetologie mialby sie okazac smiertelny, i tak oto rodzina moze zabic pacjenta.
  • engine8 06.09.19, 18:34
    Zmienilas caly sens swojego pierwszego wpisu.
    Wyglada ze to Rodzina wymaga konsultacji czlonkow przed rozmowa z lekarzem i z tym masz problem.?

    Wyobraz wiec sobie ze jest 5 czlonkow rodziny upowaznionych do rozmow z lekarzami i decyzji i teraz kazdy z nich ma swoja opinie co naqlezy robic wiec kazdy idzie sobie na swoja reke i wypytuje czy bron boze sugeruje cokolwiek lekarzowi...? Teraz nie wiadomo nawet czy wszytkie problemy zostaly zaadresowane i czy wszytkie wazne pytania zoastaly zadane
    Oczywiscie nalezy sie liczyc ze moga byc pytania glupie, bez sensu, dublujace sie, nielwasciwie zadane, nic nie mowiace i denerwujace ...a wiec ma sens aby rodzina najpierw miedzy soba ustalila w czym jest problem, jak oceniamy sytuacje , co wiemy a czego nie i o co tak naprawde nalezy zapytac... To oszczedzi czas lekarza i rodziny i pozwoli znalezc odpwiedz na wszytkie nurtujace pytania
    Nie wiedze w tym nic zlego aby tego typy wywiad z lekarzem poprzedzic narada rodzinna - wrecz uwazam ze to wskazane. I to nie ma nic wspolnego z zadnym kodem ani krajem ani rodzina - to po prostu ma sens.
  • snajper55 06.09.19, 19:03
    engine8 napisał(a):

    > Wyobraz wiec sobie ze jest 5 czlonkow rodziny upowaznionych do rozmow z lekarza
    > mi i decyzji i teraz kazdy z nich ma swoja opinie co naqlezy robic wiec kazdy i
    > dzie sobie na swoja reke i wypytuje czy bron boze sugeruje cokolwiek lekarzowi?

    O jakich to decyzjach członków rodziny piszesz?

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • engine8 06.09.19, 21:38
    "Dlatego zastanawialam sie czy w Polsce ogolnie tak jest , ze przed kontaktem z lekarzem rodzina czterdziesci razy sie zastanawia czy jej pytanie bedzie dosc madre zanim zapyta, czy po prostu normalnie pyta. Bron boze zadne pytania obrazajace, zwykle o stan zdrowia."
  • milamala 07.09.19, 00:57
    engine8 napisał(a):

    cyt. > Zmienilas caly sens swojego pierwszego wpisu.

    Nic nie zmienialam. Po prostu zle mnie zrozumialas.

    cyt. > Wyglada ze to Rodzina wymaga konsultacji czlonkow przed rozmowa z lekarzem i z
    > tym masz problem.?

    Nikt nic nie wymaga, po prostu sie w rodzinie rozmawia.

    > Wyobraz wiec sobie ze jest 5 czlonkow rodziny upowaznionych do rozmow z lekarza
    > mi i decyzji i teraz kazdy z nich ma swoja opinie co naqlezy robic wiec kazdy i
    > dzie sobie na swoja reke i wypytuje czy bron boze sugeruje cokolwiek lekarzowi.
    > ..? Teraz nie wiadomo nawet czy wszytkie problemy zostaly zaadresowane i czy w
    > szytkie wazne pytania zoastaly zadane

    Zupelnie cie nie rozumie. Kazdy sobie moze wiedziec, co nalezy zrobic, a decyzje i tak podejmuje lekarz. Zapytac jednak kazdy moze i skoro ma do tego prawo to w czym problem?
    Jakie problemy gdzie zaadresowane?

    Nigdy nie wiadomo czy wszystkie wazne pytania zostaly zadane, dlatego lekarz najpierw sam informuja, niejako odpowiadajac na najwazniejsze (niezadane) pytania.

    Zupelnie nie rozumie ducha tej czesci wpisu?

    cyt. > Oczywiscie nalezy sie liczyc ze moga byc pytania glupie, bez sensu, dublujace s
    > ie, nielwasciwie zadane, nic nie mowiace i denerwujace ...a wiec ma sens aby r
    > odzina najpierw miedzy soba ustalila w czym jest problem, jak oceniamy sytuacje
    > , co wiemy a czego nie i o co tak naprawde nalezy zapytac... To oszczedzi czas
    > lekarza i rodziny i pozwoli znalezc odpwiedz na wszytkie nurtujace pytania
    > Nie wiedze w tym nic zlego aby tego typy wywiad z lekarzem poprzedzic narad
    > a rodzinna - wrecz uwazam ze to wskazane.

    Co zatem jesli rodzina uzna, ze jakies pytanie jednego z czlonkow jest glupie a drugie moze zabic pacjenta. Co wtedy? Oczywiscie nie musze dodawac , ze oba stwierdzenia mowiac delikatne sa dalekie od prawdy. Czy taka narada tez ma sens?

  • engine8 07.09.19, 03:14
    To lekarz ma sie zajmowac PR czy leczeniem pacjentow?
  • heniek.8 07.09.19, 05:48
    Na szczęście nie byłem w takiej sytuacji, ale tak mi się coś kojarzy że lekarz rozmawia o operacji z najbliższa rodzina: że współmałżonkiem, z rodzicami jeżeli chodzi o dziecko, czy z dzieckiem jeżeli chodzi o starszą osobę.
    Jak jest w twojej rodzinie,? niezależnie od siebie poszczególni członkowie rodziny rozmawiają z lekarzem, każdy zadaje swoje pytania, a teraz ty się wybierasz z wizytą z zagranicy i masz jeszcze swoją listę pytań? Lekarz się na to wszystko godzi?
  • engine8 07.09.19, 17:46
    No przeciez nie ma nic innego do roboty...
    U nas to policjanci nawet lekarzom mandatow nie daja bo mowia - "kto wie czy kiedys nie znajde sie pod jego kontrola i wtedy wole aby mnie nie pamietal bo a nuz mu reka zadrzy??
  • milamala 07.09.19, 22:41
    heniek.8 napisał:

    >teraz ty się wybieras
    > z z wizytą z zagranicy i masz jeszcze swoją listę pytań? Lekarz się na to wszys
    > tko godzi?

    Jesli jestem zapisana jako osoba, ktora taki kontakt moze miec, to w czym problem dla lekarza?
  • heniek.8 08.09.19, 07:07
    milamala napisała:

    > Jesli jestem zapisana jako osoba, ktora taki kontakt moze miec, to w czym probl
    > em dla lekarza?

    no dobrze, powiedzmy  że jesteś jedną z pięciorga rodzeństwa i chodzi o twoją matkę
    jako lekarz wolałbym żeby przyszło was kilkoro (albo nawet i pięcioro naraz) na pół godziny i powiem wam o sytuacji matki, o rokowaniach, odpowiem na pytania

    natomiast jeżeli cała piątka nie skoordynuje swoich poczynań i każdy będzie na własną rękę się umawiał ze mną i pytał często o to samo, to jednak jakiś problem zaczyna się robić bo nie mam czasu na nic, ta wasza cała rodzinka zaczyna mnie irytować i wysyłam matkę na kardiologię żeby się kardiolog z wami męczył
  • snajper55 08.09.19, 12:09
    heniek.8 napisał:

    > milamala napisała:
    >
    > > Jesli jestem zapisana jako osoba, ktora taki kontakt moze miec, to w czym
    > probl
    > > em dla lekarza?
    >
    > no dobrze, powiedzmy  że jesteś jedną z pięciorga rodzeństwa i chodzi o twoją m
    > atkę
    > jako lekarz wolałbym żeby przyszło was kilkoro (albo nawet i pięcioro naraz) na
    > pół godziny i powiem wam o sytuacji matki, o rokowaniach, odpowiem na pytania
    >
    > natomiast jeżeli cała piątka nie skoordynuje swoich poczynań i każdy będzie na
    > własną rękę się umawiał ze mną i pytał często o to samo, to jednak jakiś proble
    > m zaczyna się robić bo nie mam czasu na nic, ta wasza cała rodzinka zaczyna mni
    > e irytować i wysyłam matkę na kardiologię żeby się kardiolog z wami męczył

    Niestety, ale to są uroki pracy lekarza. smile A także nauczyciela, do którego rodzice ustawiają się w kolejce aby porozmawiać o swoich pociechach. Jest parę takich zawodów.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • heniek.8 08.09.19, 12:55
    wiadomo, że chcieć się spotkać, zadawać pytania, każdemu wolno
    ale nauczyciel organizuje zebranie dla rodziców, czy lekarz dla rodziny pacjenta i omawia najważniejsze sprawy
    jeżeli po tygodniu rodzic się obudzi że on chce indywidualne spotkanie to nauczyciel może mu wysłać notatkę z zebrania, nie musi przecież organizować indywidualnego zebrania?
    tak samo lekarz: "pani mila mała? pani pyta o pacjentkę X? operacja za dwa dni, wszystkie szczegóły omówiliśmy już w gronie najbliższej rodziny, proszę się z nimi skontaktować, dziękuję, a teraz przepraszam"
  • snajper55 08.09.19, 13:09
    heniek.8 napisał:

    > wiadomo, że chcieć się spotkać, zadawać pytania, każdemu wolno
    > ale nauczyciel organizuje zebranie dla rodziców, czy lekarz dla rodziny pacjent
    > a i omawia najważniejsze sprawy
    > jeżeli po tygodniu rodzic się obudzi że on chce indywidualne spotkanie to naucz
    > yciel może mu wysłać notatkę z zebrania, nie musi przecież organizować indywidu
    > alnego zebrania?
    > tak samo lekarz: "pani mila mała? pani pyta o pacjentkę X? operacja za dwa dni,
    > wszystkie szczegóły omówiliśmy już w gronie najbliższej rodziny, proszę się z
    > nimi skontaktować, dziękuję, a teraz przepraszam"

    Nie ma tak dobrze. Na zebraniu z rodzicami omawiane są sprawy dotyczące klasy a rodzicom rozdaje się co najwyżej kartki z ocenami ich pociech. Na forum publicznym nie omawia się, często drażliwych, spraw dotyczących konkretnego dziecka. To robi się w cztery oczy i tego są spragnieni rodzice stojący po zebraniu w kolejce do pani profesor.

    Lekarz musi odpowiadać na pytania uprawnionych osób (z reguły jednej, tyle zazwyczaj chory upoważnia) i nie ma prawa odsyłać jej do innej uprawnionej osoby. Żaden lekarz nie organizuje zebrań z najbliższą rodziną, bo zwykle najbliższa rodzina nie jest upoważniona do otrzymywania informacji.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • heniek.8 08.09.19, 13:18
    szpitalu zebranie dla najbliższych osób mam na myśli np. dzieci jakiegoś seniora w liczbie 5
    spotyka się z nimi lekarz i mówi jak jest

    po tygodniu przylatuje z zagranicy mila mala i chce rozmawiać z lekarzem na ten sam temat, jest przecież tak samo uprawniona jak pozostała piątka
    co robi lekarz? czy musi się umówić oddzielnie żeby wszystko jej wytłumaczyć? nie znam się na przepisach, ale nie sądzę - może ją odesłać do recepcji żeby sobie obejrzała wyniki

    jakaś taka rozmowa "co z nim jest? co dalej będzie? jaka to będzie metoda? jaki jest % szansy?" to jest dobra wola lekarza i nie musi na każde zawołanie jej powtarzać
  • aqua48 08.09.19, 13:39
    heniek.8 napisał:

    > po tygodniu przylatuje z zagranicy mila mala i chce rozmawiać z lekarzem na ten
    > sam temat, jest przecież tak samo uprawniona jak pozostała piątka
    > co robi lekarz? czy musi się umówić oddzielnie żeby wszystko jej wytłumaczyć? n
    > ie znam się na przepisach, ale nie sądzę - może ją odesłać do recepcji żeby sob
    > ie obejrzała wyniki

    Nie, nikt w recepcji nie pokaże jej wyników, bo ich tam nie przechowują, ani nie pokazują może natomiast przyjść do dyżurki lekarza w godzinach przeznaczonych na informację o pacjentach i porozmawiać.

    > jakaś taka rozmowa "co z nim jest? co dalej będzie? jaka to będzie metoda? jaki
    > jest % szansy?" to jest dobra wola lekarza i nie musi na każde zawołanie jej p
    > owtarzać

    To nie dobra wola lekarza, to jego obowiązek.
  • heniek.8 08.09.19, 13:47
    aqua48 napisała:

    > To nie dobra wola lekarza, to jego obowiązek.

    pewnie gdzieś jest w regulaminie że "ma obowiązek udzielić informacji" ale w praktyce jeżeli chory ma piątkę dzieci i każde z nich będzie starało się na własną rękę ustalać spotkania, to może tak tym pokierować żeby nie było się do czego przyczepić, ale żeby nie mitrężyć 5x więcej czasu na akurat tego pacjenta niż na innych
  • snajper55 09.09.19, 18:30
    heniek.8 napisał:

    > szpitalu zebranie dla najbliższych osób mam na myśli np. dzieci jakiegoś senior
    > a w liczbie 5
    > spotyka się z nimi lekarz i mówi jak jest
    >
    > po tygodniu przylatuje z zagranicy mila mala i chce rozmawiać z lekarzem na ten
    > sam temat, jest przecież tak samo uprawniona jak pozostała piątka
    > co robi lekarz? czy musi się umówić oddzielnie żeby wszystko jej wytłumaczyć? n
    > ie znam się na przepisach, ale nie sądzę - może ją odesłać do recepcji żeby sob
    > ie obejrzała wyniki

    Zwykle pacjent upoważnia jedną osobę i lekarz powinien udzielać je informacji, a nie odsyłać do recepcji.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • aqua48 08.09.19, 13:37
    heniek.8 napisał:

    > ale nauczyciel organizuje zebranie dla rodziców, czy lekarz dla rodziny pacjent
    > a i omawia najważniejsze sprawy
    > jeżeli po tygodniu rodzic się obudzi że on chce indywidualne spotkanie to naucz
    > yciel może mu wysłać notatkę z zebrania, nie musi przecież organizować indywidu
    > alnego zebrania?

    Lekarz i nauczyciel mają w harmonogram wpisany czas na indywidualne rozmowy z pacjentami, czy rodzicami uczniów. I owszem nauczyciel ma swój dyżur podczas którego pozostaje do dyspozycji rodziców lub uczniów - jest on przeznaczony na indywidualne spotkania.




  • heniek.8 08.09.19, 13:41
    a co w przypadku gdy nauczyciel właśnie rozmawiał z matką, indywidualnie i szczegółowo, o dziecku, a po tygodniu ojciec chce takiej samej rozmowy?

    z punktu widzenia ojca - należy mu się tak samo jak matce
    z punktu widzenia nauczyciela - ma kolejkę innych rodziców którzy chcą rozmawiać o swoich dzieciach - więc ojciec ląduje na końcu listy
  • aqua48 08.09.19, 14:11
    heniek.8 napisał:

    > a co w przypadku gdy nauczyciel właśnie rozmawiał z matką, indywidualnie i szcz
    > egółowo, o dziecku, a po tygodniu ojciec chce takiej samej rozmowy?
    >
    > z punktu widzenia ojca - należy mu się tak samo jak matce
    > z punktu widzenia nauczyciela - ma kolejkę innych rodziców którzy chcą rozmawia
    > ć o swoich dzieciach - więc ojciec ląduje na końcu listy

    Doprawdy sądzisz, że rodzice tak chętnie i często latają na dyżur nauczycielski?
  • heniek.8 08.09.19, 15:40
    aqua48 napisała:

    > Doprawdy sądzisz, że rodzice tak chętnie i często latają na dyżur nauczycielski
    > ?

    nigdzie nie napisałem że sądzę że chętnie i często
    ale skoro wspominasz o teorii, o dyżurach,
    to ja wspominam że chociaż teoria jest szlachetna,
    ale można to nadwyrężać od strony odwiedzających
    i można to betonować od strony uslugodawcy (nauczycieli/lekarzy) bez ostentacyjnego łamania regulaminu
  • aqua48 09.09.19, 07:54
    heniek.8 napisał:


    > ja wspominam że chociaż teoria jest szlachetna,
    > ale można to nadwyrężać od strony odwiedzających
    > i można to betonować od strony uslugodawcy (nauczycieli/lekarzy) bez ostentacyj
    > nego łamania regulaminu

    No można próbować, wielu ludzi wykazuje się postawą roszczeniową, ale co z tego? Rozsądny człowiek, profesjonalista potrafi ukrócić takie zapędy i nie dać sobie wejść na głowę. Grzecznie powiedzieć - proszę przyjść na dyżur, wtedy będę miał dla pana/pani czas. Zdecydowana większość nie tylko lekarzy i nauczycieli, ale też ludzi wykonujących inne zawody wymagających bezpośredniego kontaktu z ludźmi, daje sobie z tym radę. Taka praca.
  • snajper55 09.09.19, 18:32
    heniek.8 napisał:

    > a co w przypadku gdy nauczyciel właśnie rozmawiał z matką, indywidualnie i szcz
    > egółowo, o dziecku, a po tygodniu ojciec chce takiej samej rozmowy?
    >
    > z punktu widzenia ojca - należy mu się tak samo jak matce
    > z punktu widzenia nauczyciela - ma kolejkę innych rodziców którzy chcą rozmawia
    > ć o swoich dzieciach - więc ojciec ląduje na końcu listy

    Punkt widzenia nauczyciela nikogo nie obchodzi poza nauczycielem. W końcu pracuje jedynie 18 godzin tygodniowo. uncertain

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • aqua48 10.09.19, 08:11
    snajper55 napisał:

    > Punkt widzenia nauczyciela nikogo nie obchodzi poza nauczycielem. W końcu pracu
    > je jedynie 18 godzin tygodniowo. uncertain

    18 godzin to tzw. "godziny tablicowe". Reszta obowiązków czyli dyżury dla rodziców,, dyżury w szkole na przerwach, poprawa prac pisemnych, administracja, rady i zebrania, wywiadówki, dni otwarte, wyjścia i wyjazdy z uczniami, czas na przygotowanie się do lekcji i zebranie potrzebnych materiałów, itp, wykracza ponad te 18 godzin, które taką solą w oku są dla innych nie znających "podszewki" tego zawodu.
  • heniek.8 10.09.19, 09:11
    snajper55 napisał:

    > Punkt widzenia nauczyciela nikogo nie obchodzi poza nauczycielem. W końcu pracu
    > je jedynie 18 godzin tygodniowo. uncertain

    punkt widzenia rodziców czy tym bardziej uczniów nikogo nie interesuje
    w końcu system jest przeznaczony dla nauczycieli, i żeby wyciągnąć konsekwencje wobec nich to jak mówił klasyk musieliby "po pijaku potrącić ciężarną zakonnicę na pasach"
  • stvbeev 06.09.19, 10:41
    Nie ma to nic wspólnego z savoir vivre ani zasadami szpitalnymi (jeśli pacjent podał twoje nazwisko, jako osobę, którą można informować, to odpowiedzą na twoje pytania), ale ja, będąc pacjentem w pełni władz umysłowych, nie chciałabym, by rodzina rozmawiała o mnie beze mnie. I tak powinnam znać rokowanie, zalecenia itp., a przy najlepszych chęciach lekarza, może się zdarzyć, że powie krewnym jedno-dwa zdania więcej niż pacjentowi, a każdy słyszy, co chce i powtórzy nie koniecznie dokładnie albo będzie mi wmawiał, że "lekarz tak mówił". A może osoba chora rzeczywiście się boi, że zaczniesz zadawać lekarzowi zupełnie zbędne pytania np. "ile będzie żyć", "jak żyć", "co teraz z nami będzie", niepotrzebnie marnując jego czas dla pacjentów -nie jesteś pacjentem i nie ciebie ma wspierać w chorobie. Pytania , które są dla was istotne i wszelkie wątpliwości lepiej zapisać i poprosić, by odpowiedź na nie była zawarta w karcie informacyjnej.
  • milamala 06.09.19, 11:03
    Chodzi o osobe niezdolna do osobistego przeprowadzania rozmow z lekarzem z powodu stanu zdrowiu.
    Nie chodzi tez o strach osoby chorej tylko czlonkow rodziny.
    Pytania mialy dotyczyc stanu zdrowia a nie "jak zyc, czy co teraz bedzie z nami czy innymi tego typu.

    Abstrahujac od mojego przypadku, dlaczego uwazasz, ze lekarz nie moze wspierac rodziny pacjenta? Pacjent to nie tylko bolaca reka, noga czy chore serce. Dla mnie holistyczne podejscie do pacjenta jest istotne.
  • stvbeev 07.09.19, 17:07
    Może, ale obowiązki ma wobec pacjenta i innych pacjentów. Rozmowy z rodzinami (poza sytuacjami zagrożenia życia lub innymi pilnymi sprawami) powinny być prowadzone pod koniec dnia pracy, gdy wypełnił swoje obowiązki. I powinien rozmawiać z 1-2 osobami, a nie małżonkiem chorego, matką, rodzeństwem i każdym z dzieci z osobna. (Tak, takie sytuacje się zdarzają. Gdyby nie stanowcza postawa ordynatora, to taka jedna rodzina angażowałaby personel codziennie przez godzinę: każdy tylko 5 min., ale za to co pół godziny od 9.00 do 16.00, bo mieli dyżury przy chorej) .
  • aqua48 08.09.19, 08:16
    stvbeev napisał(a):

    >Rozmowy z rodzinami powinny być prowadzone pod koniec dnia pracy, gdy wypełnił swoje obowiązki.

    Tyle, że rozmowa z rodziną to również obowiązek lekarza, a czas w jakim to robi reguluje zazwyczaj wywieszony w widocznym miejscu na oddziale regulamin.
  • aqua48 06.09.19, 12:39
    stvbeev napisał(a):

    > Nie ma to nic wspólnego z savoir vivre ani zasadami szpitalnymi (jeśli pacjent
    > podał twoje nazwisko, jako osobę, którą można informować, to odpowiedzą na twoj
    > e pytania), ale ja, będąc pacjentem w pełni władz umysłowych, nie chciałabym, b
    > y rodzina rozmawiała o mnie beze mnie.

    Nie każdy jest pacjentem w pełni władz umysłowych, bywają pacjenci w śpiączce, nieprzytomni, starsi, nie ogarniający etapów leczenia, z zaburzonym kontaktem, itp..


    >zupełnie zbędne
    > pytania np. "ile będzie żyć", "jak żyć", "co teraz z nami będzie", niepotrzebni
    > e marnując jego czas dla pacjentów -nie jesteś pacjentem i nie ciebie ma wspier
    > ać w chorobie.

    Mylisz się. Lekarz ma wspierać również rodzinę chorego i dawać jej wskazówki dotyczące dalszego postępowania (po wyjściu ze szpitala) pielęgnacji, rehabilitacji, koniecznych konsultacji u specjalistów i są to sprawy bardzo istotne dla pacjenta i jego powrotu do zdrowia właśnie - czyli integralna część leczenia.

  • stvbeev 07.09.19, 17:11
    W przypadku niesprawnych umysłowo lub dzieci. Informować i wspierać ma głównie pacjenta. Nie wyobrażam sobie, by udzielał wsparcia oddzielnie czyjemuś mężowi, rodzeństwu, rodzicom i dzieciom. Kiedy? Czyim kosztem? (mam na myśli czas)
  • bene_gesserit 07.09.19, 10:28
    stvbeev napisał(a):

    > Nie ma to nic wspólnego z savoir vivre ani zasadami szpitalnymi (jeśli pacjent
    > podał twoje nazwisko, jako osobę, którą można informować, to odpowiedzą na twoj
    > e pytania), ale ja, będąc pacjentem w pełni władz umysłowych, nie chciałabym, b
    > y rodzina rozmawiała o mnie beze mnie.

    Każdy szpital i każda przychodnia są zobowiązane, żeby ci taki komfort zapewnić. Przy przyjęciu podpisujesz formularz, w którym deklarujesz, czy życzysz sobie, żeby ktokolwiek prócz niezbędnego personelu medycznego i ciebie miał dostęp do informacji o twoim zdrowiu.

    > ba chora rzeczywiście się boi, że zaczniesz zadawać lekarzowi zupełnie zbędne
    > pytania np. "ile będzie żyć", "jak żyć", "co teraz z nami będzie", niepotrzebni
    > e marnując jego czas dla pacjentów -nie jesteś pacjentem i nie ciebie ma wspier
    > ać w chorobie.

    Oczywiście, że lekarz powinien wspierać również bliskich pacjenta. Głównie dla dobra pacjenta.


    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • snajper55 07.09.19, 12:07
    bene_gesserit napisała:

    > Przy przyjęciu podpisujesz formularz, w którym deklarujesz, czy życzysz sobie
    > , żeby ktokolwiek prócz niezbędnego personelu medycznego i ciebie miał dostęp d
    > o informacji o twoim zdrowiu.

    Dokładniej: wskazuje osoby, które mają prawo otrzymywać informacje o jego zdrowiu.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • bene_gesserit 07.09.19, 20:00
    Dokładniej: wskazuje takie osoby albo deklaruje, że nikt oprócz niego i niezbędnego personelu medycznego nie może mieć dostępu do takich informacji.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • stvbeev 07.09.19, 17:24
    Zwyczajnie nie chcę, by przez przypadek okazało się, że rodzina została poinformowana o czymś, czego lekarz jeszcze nie zdążył mi powiedzieć. Na szczęście mam wśród najbliższych osobę, która nie przekręci słów personelu i nie będzie mnie zamęczać dziwnymi interpretacjami np. "ten lekarz tak dziwnie spojrzał, że pewnie w rzeczywistości myśli tak a tak "itp.
    Jeśli nie będę w pełni władz umysłowych, to pewnie będzie mi wszystko jedno kto z kim i o czym rozmawia.
  • lilith.blackmoon 06.09.19, 21:31
    Kazda strona ma swoje racje, i lekarz, i pacjent. Niecierpliwość lekarzy wynika z formy zadawanych pytan, nie z tresci. Zdarza sie, ze pacjent, przychodzac na oddział dopytac o czlonka rodziny opowiada historie nie tylko jego leczenia, ale tez zycia, zaczynajac od przedszkola smile nie wnosi to nic do leczenia. Wynika z checi "wygadania sie", a lekarz, z racji chronicznego braku czasu (w służbie zdrowia jest papierologia w ilosci, ktora trudno sobie wyobrazić, a niedopelnienie jej powoduje trudności z finansowaniem z nfz), nie moze tego zaoferowac. Natomiast nie wyobrażam sobie, zeby nie bylo miejsca na konkretną, rzeczowa rozmowe ze zrozumieniem i szacunkiem dla rodziny pacjenta. Tresc pytan nie ma znaczenia, lekarz jest swiadomy, ze nielekarz po prostu pewnych rzeczy nie wie i nie musi. Proponuje przygotowanie pytan wczesniej. Nie ma możliwości, zeby rodzina zmieniła sposób leczenia, chyba, ze podaje nadzwyczajnie wazne i nieznane dotychczas informacje. Jesli informacje sa wazne, ale nie pilne, dany oddzial spokojnie dokonczy diagnostyke i ewentualnie przekaze pacjenta dalej.
  • milamala 07.09.19, 01:05
    lilith.blackmoon napisała:


    cyt. "Tresc pytan nie ma znac
    > zenia, lekarz jest swiadomy, ze nielekarz po prostu pewnych rzeczy nie wie i ni
    > e musi. "

    Z takiego zalozenia wlasnie zawsze wychodzilam. Stad moj radosny brak troski o to na ile madre beda zadawane przeze mnie pytania. A tu obilam sie o "sciane" gdy okazalo sie, ze to nie madre, bez sensu. Gdy uslyszalam, ze zabije pacjentke swoim pytaniem to w szoku wycofalam sie z kontaktow, majac swiadomosc irracjonalnsci jednak zastanawialam sie czy moze ja jednak o czyms nie wiem.

    cyt. Proponuje przygotowanie pytan wczesniej.

    Z grubsza zawsze wiem czego nie wiem a co mnie interesuje i o co zapytac.
    Wiec mozna powiedziec, ze moje pytania sa wczesniej przygotowywane .. choc co z tego skoro byly glupie.

    cyt. Nie ma możliwości, zeby rodzin
    > a zmieniła sposób leczenia,

    Tak sie i mnie wydawalo.
    Teraz po wpisach wiem, ze zadnego instynktu nie zatracilam. Po prostu he he he mam dziwna rodzine.
  • aqua48 07.09.19, 08:32
    milamala napisała:

    > Teraz po wpisach wiem, ze zadnego instynktu nie zatracilam. Po prostu he he he
    > mam dziwna rodzine.

    Niekoniecznie dziwną, weź pod uwagę, że rodzina jest w stresie i stąd irracjonalne zachowania, które są objawem lęku o pacjenta.
  • milamala 07.09.19, 22:44
    aqua48 napisała:

    > Niekoniecznie dziwną, weź pod uwagę, że rodzina jest w stresie i stąd irracjona
    > lne zachowania, które są objawem lęku o pacjenta.

    Wiem, ze stres odbiera zdolnosc racjonalnego myslenia i dlatego nic z tym nie robilam, usunelam sie w cien.
  • annthonka 07.09.19, 17:40
    Członkowie rodziny upoważnieni do otrzymywania informacji, mogą zadawać pytania jakie chcą. Po piewsze nie muszą się znać, a po drugie mogą być na tyle zdenerwowani sytuacją, że nie wszystkie informacje są w stanie od razu "na zimno" przetworzyć.
    Mogłabm zrozumieć irytację lekarza, gdyby przychodziło do niego czterech upoważnionych członków rodziny, każdy z osobna i każdy pytał o to samo.

    Myślę, że irracjonalne zachowania Twojej rodziny wynikały raczej ze zdenerwowania, obaw o zdrowie tej chorej osoby i nieznajomości realiów leczenia szpitalnego, a nie z ewentualnego kodu kulturowego.
  • engine8 07.09.19, 17:54
    Kazdy moze zadawac pytania jakie chce - nie tylko Ci upowaznieni?
    Pytanie po co i jaka dostana na to odpowiedz?

    "Mogłabm zrozumieć irytację lekarza, gdyby przychodziło do niego czterech upoważnionych członków rodziny, każdy z osobna i każdy pytał o to samo."
    A to bylby bardzo proste - bo kazdy by dostal ta sama odwiedz...
    Gorzej jak kazdy przyjdzie i zapyta o cos innego..
    1. Czy pluca zostaly dokladnie przabadane? Bo moja znajma miala pobny problem i sie okazalo ze to pluca. Czy zostaaly zrobione testy na wartobe? Bo mj znajmy mial podobnie i leczyli go na serce a to byla watroba
    3. Czy sa w Polsce lepsi lekarze i lepsze placowki leczace tego typy choroby i czy mozna pacjenta tam przewiezc karetka na koszt NFZ?
    4. Dlaczego pacjent lezal 24 godziny i zaden lekarz sie do niego nie pojawil?
    itp....
  • annthonka 07.09.19, 18:45
    engine8 napisał(a):

    > A to bylby bardzo proste - bo kazdy by dostal ta sama odwiedz...

    A lekarz, zamiast spędzić 10 minut na rozmowie z jednym członkiem rodziny (albo kilkoma jednocześnie) musiałby wtedy spędzić 40 minut powtarzając w kółko to samo.

  • aqua48 08.09.19, 08:19
    annthonka napisała:


    > A lekarz, zamiast spędzić 10 minut na rozmowie z jednym członkiem rodziny (albo
    > kilkoma jednocześnie) musiałby wtedy spędzić 40 minut powtarzając w kółko to s
    > amo.
    >
    Nie bój się, lekarze sobie radzą i z takimi członkami rodziny którzy w kółko pytają o to samo i z takimi którzy zadają irracjonalne pytania wręcz podważające ich kompetencje smile Byłam świadkiem podobnych sytuacji.
  • kora3 11.09.19, 09:17
    Wiesz Aquo, ja mam tu mieszane uczucia ...Bo z jednej strony rozumiem, że dla lekarza jest irytujące, gdy pacjent podważa jego kompetencje i "wie lepiej" a zdrugiej ...No cóż mam nierzadko nieprzyjemność opisywać opłakane skutki braku kompetencji lekarzy, sama też byłam ofiarą takiej niekompetencji, gdy lekarz nie zlecił podstawowego badania sad

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 10.09.19, 12:25
    Milamalu, nie czytałam całego watku i nie wiem czy doprecyzowałaś w końcu jakie to miałyby być owe niedopuszczalne pytania czy nie.
    Zasadniczo - znając wielu lekarzy zawodowo i prywatnie takze nie zauważam, by jakies pytania uwazali za głupie - mam na mysli wiekszość. Lekarze też sa ludźmi i zdają sobie sprawę, że dla ludzi nie mających wykształcenia medycznego pewne rzeczy dla medyków oczywiste - wcale oczywiste nie są.
    JAK W KAŻDYM NIEMAL ZAWODZIE, WŚRÓD LEKARZY MOGĄ ZNALEŹĆ SIĘ TAKŻE GBURY - ALE TO RACZEJ OCZYWISTE smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka