Dodaj do ulubionych

Czekoladki "wyskokowe" dla wykładowczyni-przesada?

09.09.19, 23:04
Zamówiłam bukiety kwiatowe dla promotorki, recenzenta oraz jednej ulubionej wykładowczyni.
Chciałabym dorzucić do tego czekoladki z Karmello-dla promotorki i recenzenta zaplanowałam zestaw 30 czekoladek każda w innym smaku, typu piernikowa, cytrynowa, mojito, zielone jabłuszko, kawowa etc. natomiast tej ulubionej pani doktor chciałabym dać zestaw koktajlowy, czyli same czekoladki o smaku drinków lub zestaw "pół na pół"-czekoladki owocowe + o smaku drinków. Znając panią doktor, nie powinna się obrazić, tylko czy tego rodzaju bombonierka nie jest faux- pas?
Edytor zaawansowany
  • minniemouse 10.09.19, 00:53
    Może nie tyle faux pas co nie każdy lubi tego typu czekoladki lub wręcz moze - ja np ze względu na migreny nie mogę, nie wiadomo jak ta wykładowczyni.
    Jeśli idea była ze takie bardziej "wypasione" od innych, to moze raczej jakaś mieszanka owocowo-orzechowo-koktajlowa?

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • engine8 10.09.19, 02:23
    A za co te prezenty czy lapowki? Zrobili cos czego nie musieli albo pond to co jest ich zadaniem?
    Rozumiem jakies drobny upominek ale snopek prezentow?
    Moze daj im tak po Polsku po 500 w kopercie i kupia sobie co beda chcieli?
  • miraflores5 10.09.19, 10:13
    engine8 napisał(a):

    > A za co te prezenty czy lapowki? Zrobili cos czego nie musieli albo pond to co
    > jest ich zadaniem?
    > Rozumiem jakies drobny upominek ale snopek prezentow?
    > Moze daj im tak po Polsku po 500 w kopercie i kupia sobie co beda chcieli?


    To nie łapówki tylko podziękowanie za całe studia😀
  • engine8 10.09.19, 22:20
    Tzn za co konkretnie? Ja tam studiowalem i skonczylem i nikomu specjalnie nie dziekowalem... tak jak mnie nikt nie dziekuje w pracy za co mi przeciez placa...
  • basia_styk 11.09.19, 07:52
    engine8 napisał(a):

    > Tzn za co konkretnie? Ja tam studiowalem i skonczylem i nikomu specjalnie nie
    > dziekowalem... tak jak mnie nikt nie dziekuje w pracy za co mi przeciez placa
    > ...
    Niektórzy nie przeliczają każdej czynności życiowej na pieniądze. Niekiedy miły prosty gest jest po prostu pożądany.

    A odnosząc się do meritum. Warto sprawdzić, czy zwyczaj drobnego podarunku jest na danej uczelni znany i dopuszczalny przez konkretnych wykładowców. Chociaż kwiaty i małe pudełko słodyczy to najbardziej neutralne, co może być.
  • heniek.8 11.09.19, 09:36
    basia_styk napisała:

    > Niektórzy nie przeliczają każdej czynności życiowej na pieniądze. Niekiedy miły
    > prosty gest jest po prostu pożądany.
    >

    Przez kogo pożądany? Chyba przez te bestie nienasycone na uczelni, bo dla studentów to jest kłopot sądząc po tym że powstał ten wątek
  • engine8 11.09.19, 21:13
    No wlasnie.... mily, prosty ale pozadany gest... jako to mi nie klika.
    Jak od kogos distaje prezent to milym i byc moze pozdanym gestem jest rewanz.
    Jak ktos dla mnie zrobil cos ponad to co powinien to podobnie ale jakos nie dajemy prezentow kasjerce w sklepie (chociaz pomogla nam zapakowac zakupy) ani nawet pani w recepcji przychodni ktora znalazla szybsza wizyte.. ?
  • basia_styk 11.09.19, 22:27
    W przypadku kasjerki czy recepcjonistki może wystarczy uśmiech? Przecież zdarzenie jednorazowe. A z promotorem kontakt był na pewno bardziej osobisty i dłuższy.
  • engine8 12.09.19, 01:27
    No ale przeciez to w sumie wiecej promotorowi zalezy na tym aby sie wykazac osiagnieciami wsrod ktorych m in "wyprodukowac" jak najwiecej magistrow czy doktorow bo bez tego z kariera naukowa kiepsko...
    Kandydat ma mase opcji kto moze byc promotorem ...
    Kto wiec komu powinien dawac prezenty?
    Widzial ktos aby dzieci rodzicom kupowaly prezenty za dobre wychowanie? Wrecz przeciwnie - rodzice dumni z wychwanka daja mu hojny prezent kiedy sie usamodzielni?
  • verdana 12.09.19, 17:56
    Wyprodukowanie magistrów niczemu nie służy. Nie dostaje się za to ani pieniędzy, ani sławy. Kiedyś opłacało sie mieć doktorów, aby zostać profesorem, teraz ten wymóg został zniesiony. Prowadzenie magisteriów jest bardzo uciążliwe, o ile się ktoś przykłada - czyta się pracę wielokrotnie, poprawia itd - czyli zajmuje to znacznie więcej czasu, niż wykład, a do pensum wlicza się wyłącznie godziny seminarium.
    Promotor moze dostać kwiatki ew. czekoladki (lepiej jednak bez alkoholu). Wszystko ponadto jest nietaktem. Kwiatki promotor zazwyczaj dyskretnie zostawia na uczelni, czekoladki zjada sam.
  • aqua48 10.09.19, 08:06
    miraflores5 napisała:

    > czy tego rodzaju bombonierka nie jest faux- pas?

    Nie, jest ok.
  • heniek.8 10.09.19, 10:20
    psujesz rynek, wykładowca zarabia tyle, że może sobie kupić czekoladki

    w służbie zdrowia już się udało wyplenić łapówkarstwo, a w szkolnictwie wyższym nadal są święte krowy przekonane że im się należy "napiwek"
  • bene_gesserit 10.09.19, 21:10
    heniek.8 napisał:

    > psujesz rynek, wykładowca zarabia tyle, że może sobie kupić czekoladki

    A rodzaj podziękowania za cośtam ma być w istocie zapomogą dla wykładowcy, bo mało zarabia? Piszesz od rzeczy.

    > w służbie zdrowia już się udało wyplenić łapówkarstwo, a w szkolnictwie wyższym
    > nadal są święte krowy przekonane że im się należy "napiwek"

    Noi: autorka nie powiedziała, że prezent został wymuszony. Niby jak zresztą? Tego typu podziękowania składa się po fakcie.

    Inna sprawa, że tego typu gesty są dość odlschoolowe - sama widziałam, jak promotorka została nagrodzona wielkim koszem delikatesowym i była wściekła, bo to obciach dostawać jakikolwiek kosztowny prezent - w końcu poprosiła kręcących się studentów, żeby to dyskretnie znieśli po schodach, starannie omijając windy, żeby ich nikt nie zobaczył.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • heniek.8 10.09.19, 22:03
    bene_gesserit napisała:

    > Inna sprawa, że tego typu gesty są dość odlschoolowe - sama widziałam, jak prom
    > otorka została nagrodzona wielkim koszem delikatesowym i była wściekła, bo to o
    > bciach dostawać jakikolwiek kosztowny prezent

    no widzisz, czepiasz się mnie dla samej zasady smile
    po czym dochodzisz do wniosków które opracowałem już dawno temu [1]

    [1] Zmiana pokoleniowa i ustrojowa a problem czekoladek w szkolnictwie, Heniek et. al, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne 1997
  • bene_gesserit 11.09.19, 19:50
    Nie mam zasad tongue_out

    Zasadniczo chodziło mi o to, że pisałeś coś o świętych krowach, które uważają, że coś im się należy. Otóż nie ma żadnych krów, które cokolwiek uważają. Mój bliski krewny wykładał na wyższej uczelni, doskonale wiem, jak to jest z tej drugiej strony.

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • engine8 10.09.19, 22:24
    No co ty mowisz.... Bylem w Polsce i w rekach sluzby zdrowia... Na kilkanscie osob jedynie jeden odmowil "prezentu" reszta brala jak zwykle. A czemu dawalem? No bo rodzina radzila - ja wyjechalem a oni zostali ...
  • heniek.8 10.09.19, 22:38
    > Na kilkanscie osob jedynie jeden odmowil "prezentu"

    skoro dawałeś to brali, psułeś w ten sposób rynek bo im się w głowach poprzewraca od tego smile

    pewnie są przypadki przesuwania w kolejce do operacji jakiegoś znajomego czy kogoś kto posmarował
    ale na pewno nie jest to w takiej skali jak za komuny czy nawet w latach 90-tych
  • bene_gesserit 11.09.19, 19:50
    engine8 napisał(a):

    > No co ty mowisz.... Bylem w Polsce i w rekach sluzby zdrowia... Na kilkanscie o
    > sob jedynie jeden odmowil "prezentu" reszta brala jak zwykle. A czemu dawalem?
    > No bo rodzina radzila - ja wyjechalem a oni zostali ...

    Dawałeś przed czy po? I ile za co?




    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • engine8 11.09.19, 21:03
    Po.. smile A to ile to juz roznie bywalo - zalezy na ile sobie kto zasluzyl... a zaslugi byly takie jak to subiektywnie ocenialem - jak nie musial a robil np dlatego ze mogl(a) ... Generalnie byly to prezenty w miare "symboliczne" (na moja kieszen) podobnie jak caly rachunek za zabiegi i pobyt tez nazwalbym "symbolicznym" w porownaniu do naszych... Powiedzmy ze wydalem na prezenty ok 15% rachunku jaki szpital wystawil...czyli mniej wiecej tyle ile sie daje tutaj napiwki i jedni dostali 5% a inni 25% smile
  • zmiija_w_niebieskim 11.09.19, 21:14
    heniek.8 napisał:

    > psujesz rynek, wykładowca zarabia tyle, że może sobie kupić czekoladki
    >
    Jak to psuje rynek, napędza rynek! Wykładowca może by sobie czekoladek nie kupił, nie dlatego, że go nie stać, ale może by mu to do głowy nie przyszło, może się odchudza itd.
    A tak, to zarobi i sklep, i producent czekoladek, i producent ozdobnego papieru do pakowania prezentów, i producent wstążeczek...
  • bramstenga 10.09.19, 10:32
    Ja w ogóle odradziłabym kupowania jedzenia w ciemno na prezent. W tej chwili bardzo wiele osób ma różnego rodzaju ograniczenia żywieniowe, więc jest to bardzo ryzykowne.
  • mocno.zdziwiona 10.09.19, 11:34
    Nie każdy lubi czekoladki z alkoholem. Bezpieczniej kupić bez alkoholu, najwyżej obdarowana puści dalej lub rozczęstuje. Natomiast nie widzę potrzeby kupowania bukietów.
  • annthonka 10.09.19, 18:08
    W przypadku osób mało znanej zawsze jest ryzyko, że się nie trafi w jej gust i ograniczenia żywieniowe, bez względu na to, czy to będą czekoladki z alkoholem, czy bez. Jeden nie lubi z koniakiem, drugi nie może z orzechami, trzeci się odchudza, a ktoś jeszcze inny w ogóle nie lubi słodyczy.
    Nie doprowadzajmy więc kupna pudełka czekoladek do absurdu. Jeżeli wykładowca z jakichś przyczyn nie będzie chciał albo mógł ich zjeść to albo rozczęstuje, albo poda dalej.
  • elle-joan 10.09.19, 19:41
    Jak inni uwazam, ze nie kazdemu smakują czekoladki z alkoholem, oczywiscie ze ktos moze w ogóle nie lubić czekoladek, ale wtedy moze poczęstować innych lub dać komuś, więc lepiej cos bardziej uniwersalnego, jak własnie te czekoladki które wczesniej wmieniłaś. Swoją drogą za moich czasów (i kiedy studiowałam, i kiedy pracowałam na uczelni) studenci kupowali od calej zdającej grupy bukiet i tyle.
  • elle-joan 10.09.19, 19:42
    A to nie jest czasem reklama czekoladek? wink
  • lumeria 11.09.19, 22:58
    Mnie sie wydaje, ze ładna kartka z serdecznymi podziękowaniami i opisem jak wiele ta osoba Ci dala i jak wzbogaciła twoje życie, jest lepszym rozwiązaniem.

    Czekoladki, kwiatki są raczej bezosobowe, i raczej nie przekazują naprawdę osobistego podziękowania. Moga wywołać zakłopotanie, i zazwyczaj sa pozostawione w biurze dla publicznej konsumpcji/oglądania.

    A kartka na pewno zostanie przeczytana (ludzie sa ciekawi), i adresat może poczuć się bardzo milo.
  • lumeria 11.09.19, 23:01
    A jeśli chcesz zrobić więcej, to możesz zaprosić na lunch/kolacje na mieście by przyjemnie porozmawiać i osobiście podziękować tym osobom.
  • engine8 12.09.19, 01:33
    Akurat mam w rodzinie pana profesora i niedawno widzialem jego szafe z czekoladkami i alkoholami..
    Ani nie pijacy ani nie jedza slodyczy, oddaja to gdzie moga a duzo sie starzeje i konczy niestety w koszu no i absolutnie nie pamietaja kto co ofiarowal...
  • verdana 12.09.19, 22:12
    Pan profesor przyjmujący alkohol, to chyba bardzo już stary pan profesor.
    I oczywiscie, ze absolutnie nie pamiętam, który student wręczył kwiatki po obronie, a który nie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka