Dodaj do ulubionych

Odpowiedzialność za decyzje innych

02.10.19, 10:48
Zainspirował mnie wątek Loginki, ale chcialabym szerzej porozmawiać o sprawach jak w tytule.
Otóż kiedyś pojawił się tu wątek o ty,, ze forumowiczka pośredniczyła w pozyczce roweru. Po prostu jedna jej znajoma miała pasję rowerową i kilka rowerów, a druga wybierała się na jakiś rajd i szukała kogoś kto mógłby jej pojazd pozyczyć. Panie znały się tylko z widzenia i forumowiczka była niejako gwarantem dla pani udostęopniającej rower, że pozyczająca go jest wiarygodna. Niestety okazało się, że pani która rower pozyczyła zwyczajnie go ...sprzedała. Forumowiczka czuła się moralnie odpowiedzialna - bo wszak pośredniczyła w tej pozyczce.

W wątku Loginki pojawia się postac jej partnera, który jest bliskim kolegą dłużnika. Nic natomiast nie ma o tym - chyba, ze przeoczyłam - by jakos posredniczył w pozyczaniu przez Loginkę kasy temu koledze. Niektórzy uwazają, że postawa tego partnera "pozyczyłas mu poza moim udziałem, Wasza sprawa" jest postawą złą, mowa nawet o złej jakości związku.

I tak sie zastanawiam - na ile ponosimy odpowiedzialnosc za decyzje innych dodam, ze dorosłych i sprawnych intelektualnie ludzi, nawet nam bliskich które to decyzje podejmuja poza nami - nie pytają o radę itd. Czy samo to, że dwie bliskie nam osoby poznały się za naszym pośrednictwem i coś tam sobie wspólnie wykminiły - np. pozyczkę cfzyni nas odpowiedzialnym za ewentualne kłopoty ze spłatą?
Mnie sie wydaje, ze nie.
Owszem, zdarzyło się, ze mój partner pozyczył kase mej dobrej kolezance. Szło o znacznie większą sumę niż 200 złotych i miał na to potwierdzenie. Nie pytał mnie czy ma jej pozyczyć, ona jego poprosiła, a on sie zgodził. Jedyne co to po prostu mnie o tym poinformował przy okazji, pozyczył swoje pieniadze, a nie nasze. Nie było kłopotow zadnych ze spłatą, ale gdyby były, to ja na pewno odżegnywałabym się od "windykowania" pozyczki w której nijak nie pośredniczyłam. Inna sprawa, że pewnikiem partner by mnie nie prosił o interwencje, ale gdyby, to zapewne usłyszałby to, co Loginka - ty jej pozyczałeś, to sprawa między wami.

A jak Wy widzicie taka sytuację?



--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 11:18
      Ja nie uznaję takiego pośredniczenia, między osobami które dopiero co się poznały u kogoś, lub znają się słabo np. kontaktując się jedynie u tej wspólnej znajomej, lub przez nią, uważam, że to w jakiś sposób zobowiązuje osobę pośredniczącą i przeważnie źle się dla niej kończy, bo najczęściej obrażają się na nią obie strony. W sytuacjach konfliktowych zarówno za brak reakcji jak i za reakcję.
      • kora3 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 11:26
        Ja też nie pośredniczyłam w takiej sprawie. Ale pytanie dotyczyło tego czy i jak osoba, która jest blisko z np. i wierzycielem i dłużnikiem powinna reagować w takiej sytuacji jak opisana przez Loginke, gdy wcale nie posredniczyła nijak w pozyczce?

        W tamtym watkiu niektórzy z Was uwazają, ze partner Loginki zachowuje sie nie halo twierdzac, ze to sprawa miedzy nimi. Ja nie podzielam tego zdania - jesli nie miał nic wspólnego z tą pozyczką to tak własnie jest - to sprawa między Loginka a dłużnikiem

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • horpyna4 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 11:55
          Koro, Loginka napisała, że "uzgodniła to ze swoim partnerem". Nie wiemy dokładnie, na czym polegało to uzgodnienie, ale być może partner powiedział, że kumpel jest w porządku i na pewno odda w terminie. Jeżeli tak było, to jednak partner jest odpowiedzialny, bo w jakimś sensie poręczył za gościa.

          Dziwi mnie tylko jedno: dlaczego facet zwrócił się o pożyczkę do Loginki, a nie swojego kumpla? I tu nasuwa się podejrzenie, że kumpel (partner Loginki) znał go dobrze i wiedział, że nie odda. Sprawa jest dość dziwna, a domysłów jest więcej, niż faktów, więc trudno jednoznacznie się na jej temat wypowiadać.

          Oczywiście gdyby partner nie wiedział o tej pożyczce, to cała sprawa absolutnie go nie dotyczy. Chociaż... jeżeli znał dobrze kumpla i jego niechęć do oddawania, to powinien o tym dużo wcześniej uprzedzić partnerkę tak na wszelki wypadek.
          • kora3 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 12:16
            horpyna4 napisała:

            > Koro, Loginka napisała, że "uzgodniła to ze swoim partnerem". Nie wiemy dokładn
            > ie, na czym polegało to uzgodnienie, ale być może partner powiedział, że kumpel
            > jest w porządku i na pewno odda w terminie. Jeżeli tak było, to jednak partner
            > jest odpowiedzialny, bo w jakimś sensie poręczył za gościa.


            Jezeli tak było to jak najbardziej MASZ RACJE! Tylko ze ja nie doczytałam, by tak było (moze przeoczyłam). Bo tekst o "uzgodnieniu" moze oznaczać to co napisałaś i równie dobrze "Twój kumpel Franek pożyczył ode mnie 2 stówki do 10"
            >
            > Oczywiście gdyby partner nie wiedział o tej pożyczce, to cała sprawa absolutnie
            > go nie dotyczy. Chociaż... jeżeli znał dobrze kumpla i jego niechęć do oddawan
            > ia, to powinien o tym dużo wcześniej uprzedzić partnerkę tak na wszelki wypadek
            > .

            Horpyno, alez przykład sytuacji loginki to był tylko własnie przykład i pole wyjsciowe do szerszych jak wspomniałam rozwazań na ile mamy czuc się czy powinniśmy czuć się odpowiedzialnymi za sprawy między dwiema bliskimi nam osobami, które to sprawy załatwiły między sobą.
            Jak wspomniałam, moja dobra kolezanka pozyczyła kiedyś duza kwotę od mego partnera. nawiazując do Twego pytania w temacie partnera Loginki i jego kolegi - nie zwracała się do mnie, bo najpewniej wiedziała, że ja takiej kwoty "luźnej" - w sensie do wyjęcia bez straty na lokatach np. - nie mam do pozyczenia. U niego - mogła się spodziewac, ze ma.
            Mowa była o pieniądzach mego partnera - osobistycxh, a nie naszych na życie, opłaty itd. Dowiedziałam się o tym post factum - już pozyczył. Kolezanke znałam jak osobę solidną i fajna, ale też nigdy jej nie pozyczałam zadnej kasy, ani o nijakich jej pozyczkach nie słyszałam, to i nie wiem jak mogłabym za nią poręczyć! Mogłam na pewno potwierdzić, ze nazywa się jak mówi i mieszk gdzie ją odwiedzamy. Ale czy odda, to nie. Potwierdzenie tego co mogłam nie było potrzebne, bo wszak mowa o kwocie takiej, ze umowę pozyczki spisali - posługując się danymi ze swoich dowodow osobistych.
            Gdyby mnie partner przed pozyczką zapytał czy jej pozyczyć, to powiedziałabym, ze niech robi, jak uwaza. Wyjątek od tej sytuacji stanowiłaby taka, że wiedziałabym już o jakiejś sytuacji, ze pozyczyła od kogoś i były problemy z oddaniem - wówczas bym mu to powiedziała. Także już po fakcie, ale ze nic takiego nigdy nie słyszałam, to przyjęłam do wiadomosci, że jej pozyczył.
            Gdyby MNIE kolezanka prosiła o posrednictwo w tej pozyczce - odmówiłabym - znają się, moze sama zapytac go o sprawę.



            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • aqua48 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 12:32
          kora3 napisała:

          > Ja też nie pośredniczyłam w takiej sprawie. Ale pytanie dotyczyło tego czy i ja
          > k osoba, która jest blisko z np. i wierzycielem i dłużnikiem powinna reagować w
          > takiej sytuacji jak opisana przez Loginke, gdy wcale nie posredniczyła nijak
          > w pozyczce?

          Nie, Koro, kwestią jest czy partnerzy powinni się nawzajem wspierać w trudnych dla siebie sytuacjach, czy mogą spokojnie umyć ręce twierdząc - to Twój problem. A zwłaszcza czy mogą się tak odseparować od problemu gdy spowodował go znajomy tej strony, która pomocy odmawia.

          • kora3 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 13:34
            Aquo, no nie sprowadzajmy sprawy do absurdu, ze ktos nie chce odda 2 stówek i wierzyciel potrzebuje heh wsparcia. Bycie w zwiazku to jednak nie relacja rodzic - nieletnie dziecko, tylko relacja dorosła bliska osoba - dorosła bliska osoba. Gdybym pozyczyła bez pośrednictwa mojej mamy jej np. sasiadce 200 zeta i pani by mi nie ddawała, to nie oczekiwałabym od matki, że załatwi za mnie sprawę, bo to jej sąsiadka. Gdyby to mama w imieniu sąsiadki prosiła mnie o tę pozyczkę sąsiadce, to owszem oczekiwałabym, ze teraz wpłynie na tę sasiadkę, zeby mi oddała.
            Takie moje podejscie dotyczy każdej bliskiej mi osoby i podobnej sytuacji czy to byłaby moja mama, czy kiedyś tato, czy partner, czy przyjaciel czy siostra. To są wszystko jako i ja dorosłe osoby ...

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • aqua48 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 16:04
              kora3 napisała:

              > Aquo, no nie sprowadzajmy sprawy do absurdu, ze ktos nie chce odda 2 stówek i
              > wierzyciel potrzebuje heh wsparcia.

              Czy wierzyciel potrzebuje wsparcia, czy nie to zależy wyłącznie od niego, a nie od Twojego Koro "heh", ani od sumy którą pożyczył. W związkach wsparcia się zazwyczaj udziela i jest ono oczekiwane nawet w dużo bardziej błahych sprawach niż nieoddana pożyczka niezbyt dużej kwoty pieniędzy.. Wsparcie w tym wypadku niekoniecznie oznacza nocny wypad do kolegi i wydarcie mu z pyska tych nieszczęsnych 200 zł, ale mogłoby polegać choćby na wspólnym zastanowieniu się co z tym fantem (nieuczciwy pożyczkobiorca) zrobić na przyszłość, podjęciu wspólnej decyzji jak kolegę odtąd traktować i konsekwentnym stosowaniu się do niej..



              • kora3 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 16:30
                Aquo, tak, tak zależy wyłącznie od człowieka czy potrzebuje wsparcia bliskiej osoby i ja mam taka kolezankę, która jak pokłoci sie z mezem to naciska na jego matkę, żeby ich pogodziła, dodam, ze z tesciowa jest blisko. Tymczasem ta tewsciowa DOŚC ma roli rozjemcy między synem a synową w kompletnie blahych sprawach i uwaza, ze synowa PRZEGINA angazując ją w to! No, ale sama piszesz, synowa czuje ze potrzebuje wsparcia. Tymczasem tesciowa, która TEZ ma swiete prawo do swoich odczuć uwaza,. ze jej syn i jego zona są dorosli i takie sprawy winni sobie wyjasniać BEZ jej udziału. Teraz rodzi się pytanie - czyje odczucia są wazniejsze ?smile


                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • kora3 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 16:44
                    No moja droga - wyobraź sobie, ze pisze tu synowa wątek zaczynając i informuje nas "Mam bliskie relacje z teściowa i gdy pokłocę się z mezem oczekuję, że wpłynie nań by mnie przeprosił itd. To w końcu jego matka! A ze mną ma serdeczne stosunki, więc czuję, ze powinna mi pomóc w takich sytuacjach" - o uczuciach pani synowej nie mozna dyskutowac, ale wyrazić zdanie, że mieszanie na siłę serdecznej tesciowej w swoje i meza sprawy nie jest całkiem zgodne z SV chyba jest dopuszczalne? Wszk nawet bliskich osób nie należy stawiac w niezrecznej sytuacji i oczekiwać, ze poprawia nasze relacje z kims, kto im takze jest bliski?

                    Wyobraźmy sobie teraz, ze wątek zakłąda nie synowa, a tesciowa i pisze "Mam z synowa bardzo dobre relacje, ale zmęczona już jestem tym, ze gdy pokłócą się z moim synem oczekuje ode mnie mediacji u niego w takich sprawach. Wg mnei są dorosli i powinni takie sprawy załatwiać bez mojego udziału. Całą sytuacją czuję się nie tylko zmęczona, ale i skrepowana" - o tym, że nie wolno dyskutować o odczuciach pani tesciowej wiadomo, ale chyba wolno byłoby jej napisac, że owszem synowa postępuje niezbyt grzecznie oczekując jej interwencji w konfliktach z mezem i pani teściowa ma pełne prawo powiedzieć jej, że nie chce być więcej mediatorem? Tak, czy nie?smile


                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • kora3 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 18:38
                        A to Ty decydujesz o stopniu bliskosci w relacjach innych osób? Ja znam osoby bedące w bliższych z tesciową niż własną matką.
                        Generalnie jestem zdania, ze nieważne jaka bliska osoba - matka, ojciec, przyjaciel, partner, czy rodzeństwo nie odpowiadają za nasze decyzje podjęte wobec innych osób, także IM bliskiich jest na tę decyzję nie miały wpływu.
                        Bywa, ze brat pozyczy kasę siostrze, czy odwrotnie - był tu opisany taki przypadek, brat pożyczył, nie oddawał i siostra zastanawiała się czy przy okazji jhgo ożenku wypada dać mu prezent symboliczny i napomknąć, że w ramach prezentu pozyczka jest anulowana. Abstrahując teraz od tego czy tak wypadałoby, czy nie - czesc forumowiczów uwazała, zse należy rzecz przedstawić ...rpdzicom rodzeństwa zdaje się. Dla mnie nie pojęte - a co do tego mieliby rodzice dwójki dorosłych ludzi? No chyba, ze jakoś namawiali te siostre zeby bratu pożyczyła.
                        Relacja rodzic dziecko jest relacją najsilniejszą z mozliwych - w naszej kulturze. Męzów czy żon mozna miec po wiele, rodziców ma się jednych i jesli tylko nie ma jakiegoś kataklizmu, to na ogół relacje między dziećmi także dorosłymi a rodzicami są bliskie. A tu mowa była o nieporozumieniach między osobami tym rodzicom z załozenia najbardziej i tak samo bliskimi.

                        Wg mnie będac dorosłym i załawtiając swoje sprawy z inną dorosłą osobą nie mozna oczekiwac, ze zajmą się tym bliscy! Mogą, jesli chcą - wymagać na pewno nie wypada.

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • aqua48 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 18:57
                          kora3 napisała:

                          > A to Ty decydujesz o stopniu bliskosci w relacjach innych osób? Ja znam osoby b
                          > edące w bliższych z tesciową niż własną matką.

                          Naprawdę nie widzisz Koro żadnej różnicy w relacji z mężem/partnerem, a teściową?



                          • kora3 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 19:11
                            Widze, ale sa rózne bliskei osoby i od zadnej nie mozna wymagać, by załatwiała nasze sprawy z inną jej takze bliską osobą, skoro te sprawy ze tak powiem powiem spowodowaliśmy sami.

                            --
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • lumeria Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 13:22
      Jeśli dwie osoby z mojego kręgu coś sobie pożyczają, to nie uważam ze jestem odpowiedzialna za ich decyzje.

      Jednakże wiedząc, ze jedna oszukała drugą miałabym poważne zahamowania by kontynuować znajomość z oszustem/niedotrzymującym obietnicy na takim samym poziomie jak była przed ich transakcją (mimo, ze mnie nie dotyczyła).
    • koronka2012 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 02.10.19, 22:04
      Moim zdaniem tu nie chodzi o odpowiedzialność za decyzje innych, czy interwencję - tylko prostą zasadę zdrowego rozsądku.

      Dla mnie normalne jest to, że ogranicza się/zrywa kontakt z kimś, kto mojemu partnerowi/partnerce wyrządził świństwo. Nie chodzi nawet o lojalność, ale świadomość - jak ktoś jest chamem/oszustem/złodziejem, to po prostu - nie ma się co z nim kumplować, nawet jeśli nas osobiście JESZCZE nie zdążyło to dotknąć.

      Tymczasem w tym przypadku partner zachowuje się tak, jakby sprawa go nie dotyczyła, zamiata problem pod dywan - i wygląda na to, że zamierza przejść nad sprawą do porządku dziennego jakby nigdy nic. Hmmm....
    • milamala Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 04.10.19, 00:07
      Zostalam wezwana do tablicy no to ide. Nie chodzi o odpowiedzialnosc, partner Loginki nie jest odpowiedzialny za nieudana pozyczke, skoro odbyla sie ona bez jego udzialu i poza jego wiedza.
      Chodzi o zwykla POMOC swojej dziewczynie. Dzieeczyna ma problem z dluznikiem, powinna moc liczyc na swojego partnera, dziewczyna ma problem z wniesieniem jakis ciezkich przedmiotow na gore powinna moc liczyc na swojego partnera, i odwrotnie, z w tym w czym ona moze pomoc, powinna jemu pomagac. Ludzie w zwiazku sie wspieraja. No ale moze jestem staroswiecka. Moj maz dba o mnie i ja o niego. Stad moje "wygorowane"oczekiwania.
      • kora3 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 04.10.19, 09:13
        Milamalu - nie porównujmy windykacji dlugu z wniesieniem cieżkich rzeczy ! Pomoc - a owszem - nie miała tel. do dłużnika - partner pewnie ma (to jego bliski kumpel) w takiej sytuacji - powiem dać.

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • milamala Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 04.10.19, 09:56
          kora3 napisała:

          > Milamalu - nie porównujmy windykacji dlugu z wniesieniem cieżkich rzeczy ! Pomo
          > c - a owszem - nie miała tel. do dłużnika - partner pewnie ma (to jego bliski k
          > umpel) w takiej sytuacji - powiem dać.

          Zdecyduj sie, albo partner
          - nie jest windykatorem dlugow
          - nie jest tragarzem
          - nie jest nianka swojej dziewczyny
          - nie jest panem do towarzystwa

          A zatem
          - nie pomaga w odzyskaniu dlugu od (wlasnego) kumpla: tylko daje nr telefonu do dluznika
          - nie pomaga w noszeniu ciezkich rzeczy: tylko daje numer telefonu do firmy wynajmujacej tragarzy
          - nie pojedzie z dziewczyna do lekarza w razie potrzeby: tylko da jej numer telefonu po taksowke
          - nie posiedzi przy niej i nie pomoze w razie jej choroby: tylko poda numer telefonu do opiekunek.

          Albo … jest mezczyzna i jest przy swojej dziewczynie.
          Zreszta jej partner z tego co wynika zrozumial swoja role w sprawie i zamierzaja oboje sie starac sie o zwrot dlugu.

          Korciu, kwestia standartow, ty masz inne i ja mam inne. Kazdy czegos innego oczekuje od swiata i ludzi.
          • kora3 Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 04.10.19, 10:40
            Wiesz, ja mam takie standardy, że jesteśmy partnerami, a nie w relacji rodzic - dziecko. Jasne, że mój partner niesie zakupy, w każdym razie te cięzsze. Ale nie, mój partner nie wpływa np. na rzecznika, który mi się spóźnia z odpowiedzią na moje pytanie, nawet, gdyby ten był jego kolegą.
            Nie mylmy spraw życia codziennego ze sprawami, które z załozenia ludzie załatwiają sami. Dorośli w każdym razie.

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • tt-tka Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 04.10.19, 09:36
        milamala napisała:

        > Zostalam wezwana do tablicy no to ide. Nie chodzi o odpowiedzialnosc, partner L
        > oginki nie jest odpowiedzialny za nieudana pozyczke, skoro odbyla sie ona bez j
        > ego udzialu i poza jego wiedza.

        Loginka napisala "uzgodnilismy to z moim chlopakiem".

        Poza tym uscisleniem - to nie sprawa odpowiedzialnosci imho, tylko pomocy. Wlasnie jak piszesz. Nie odpowiadam za cudze decyzje, ale jesli mama, siostra czy chlop pozycza komus, kto jest moim znajomym, nawet gdy nie skonsultuja tego ze mna, i dluznik miga sie od zwrotu, czuje sie w obowiazku upomniec/ochrzanic.
        Inna sprawa, gdy zrobia to po raz drugi lub trzeci, wtedy umywam rece, bo to juz recydywa. W bledzie wspieram, w trwaniu w bledach - nie.



        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • milamala Re: Odpowiedzialność za decyzje innych 04.10.19, 09:59
          tt-tka napisała:


          cyt. " Nie odpowiadam za cudze decyzje, ale jesli mama, siostra czy c
          > hlop pozycza komus, kto jest moim znajomym, nawet gdy nie skonsultuja tego ze m
          > na, i dluznik miga sie od zwrotu, czuje sie w obowiazku upomniec/ochrzanic.
          > Inna sprawa, gdy zrobia to po raz drugi lub trzeci, wtedy umywam rece, bo to ju
          > z recydywa. W bledzie wspieram, w trwaniu w bledach - nie."

          Dokladnie, po cos w koncu sa ci bliscy, wlasnie po to zeby sie wzajemnie wspierac. Pewnie jesli ktos po raz kolejny wyprawia dziwna rzecz (rozdaje kase na prawo i lewo w ramach pozyczek) to umywam rece od pomocy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka