Dodaj do ulubionych

post napiwkowy

04.10.19, 12:05
Para znajomych, bogatych, w zeszłym roku była na 2 tygodnie na
Seszelach za prawie 40 tys. (pełny all inclusive, 5*). Oni z frakcji
beznapiwkowej, dodatkowo uznali, że za taką kasę na pewno nie będą
sobie zawracali głowy jakimiś tam jeszcze napiwkami. Jak mi
opowiadali, parę razy obsługa patrzyła na nich oczami zbitego psa, ale
nie zostawili ani centa. Później dowiedzieli się (m. in. od gości tam
przebywających, na forach internetowych, z rozmów z pracownikami
biura po fakcie itp.), że większość bogatych w takich ośrodkach również
nie daje napiwków, a obsługa liczy na mało asertywnych, którzy pierwszy
raz przyjeżdżają w luksus, dlatego nauczyli się robić takie miny, bo czasami
coś im skapnie smile

Pytanie sv w tej sprawiel: jak oceniacie podejście typu "drogie miejsce,
wydałem b. dużo, inni w większości nie zostawiają napiwków, to ja
również nie zostawiam"?
Edytor zaawansowany
  • koronka2012 04.10.19, 12:28
    Uważam, że skoro kogoś stać na wakacje za 40 tys, to nie zbiedniałby przesadnie, gdyby zostawił np. 10$ sprzątaczce...
    Zresztą nie wiem za bardzo gdzie mieliby mieć okazję do zobaczenia, że "inni też nie dają"? w restauracji hotelowej AL napiwków się raczej nie zostawia, bo nie ma się przypisanego stolika ani jednej osoby obsługującej.

    Poza wszystkim - to, że ONI drogo zapłacili nie znaczy, że pracownicy opływają w dostatek. Niestety takie miejsca często płacą pracownikom niewiele, a ci z napiwków utrzymują rodziny.
  • engine8 04.10.19, 19:46
    W restauracji hotelowej można zostawiać napiwki codziennie zwłaszcza kiedy obsługa przynosi nam jedzenie czy picie do stolika. Podobnie w pokoju, zostawiam napiwki codziennie bo nie wiem kto sprzata
  • heniek.8 04.10.19, 14:00
    Nie dawanie OK, jakieś ostentacyjnie afiszowanie się że "zapłaciłem dużo i dlatego nie będę nic wam dopłacać" niezabardzo
  • aqua48 04.10.19, 15:06
    Jeśli chodzi o napiwki nie biorę pod uwagę ile wydałam na zasadzie, jeśli dużo to nie daję, odwrotnie - jeśli wydałam dużo to daje większy (procentowo) napiwek smile I nie oglądam się na to co robią inni. Mam natomiast znajomego który napiwków nie daje i szczerze mówiąc wstyd mi z nim wychodzić.
    W czasach studenckich pracowałam w wakacje w rozmaitych lokalach i wiem jak ważne są napiwki dla obsługi, nawet tej której nie widać, a od której zależy jakość usługi.
  • 10iwonka10 04.10.19, 15:56
    Mnie sie wydaje ze napiwki to temat rzeka sa kraje jak USA gdzie napiwki sa zawsze oczekiwane I sa kraje azjatyckie gdzie nie uznaje sie czegos takiego jak napiwek. W Polsce jest to wciaz chyba dosc uznaniowe.

    Mysle ze zgodnie z zasadami savoir-vivre zwlaszcza gdy podrozujemy do innych krajow powinnismy sie dostosowac do lokalnych zwyczajow. Natomiast osobiscie- Ja jestem przeciwna napiwkom. Kelnerzy,obsluga hotelowa powinna na tyle zarabiac aby nie oczekiwac napiwkow. Bo co to jest napiwek? To tak naprawde nieopodatkowany dochod.
  • engine8 04.10.19, 19:42
    A ja uważam że "liczenie" na napiwki poprawia serwis i obsługę. Dlatego w USA obsługa jest lepsza niż w Polsce
  • 10iwonka10 04.10.19, 20:03
    Lepsza….? Nie sadze. Tzn nie wystarczy zaplacic za usluge trzeba jeszcze dac napiwek zeby zostac dobrze obsluzonym? Jkaies to takie malo eteczne I malo moralne dla mnie.
  • engine8 05.10.19, 20:05
    Jak widać to czy się nam to podoba czy nie w Polsce w większości restauracji kelner donosi jedzenie i zbiera talerze a jak nam zupy na kolana nie rozleje to jest dobrze. Bardzo rzadko przyjdzie zapytać czy danie spełniło nasze oczekiwania - nawet po jego zjedzeniu, i jak nie to szybko poprawi sytacje. I za to dostaje napiwek. Jak as oleje to nie dostanie.
  • nocnymarek2 05.10.19, 20:31
    engine8 napisał(a):

    > Bardzo rzadko przyjdzie zapytać czy danie spełniło nasze oczekiwania

    Jeśli spełniło, to jego zasługa, a jeśli nie, to znaczy, że źle niósł?
  • engine8 05.10.19, 23:03
    Nie, jeśli nie spełniło to zaoferuje tobie coś innego. Np darmowy obiad następnym razem..czy wykasuje ten racunek. I on się tym zajmuje aby Ciebie zadowolić..

    Ponjal?
  • aqua48 06.10.19, 21:49
    engine8 napisał(a):

    > Bardzo rzadko przyjdzie zapytać czy danie spełniło nasze oczekiwani
    > a - nawet po jego zjedzeniu

    Hmm.. mnie ostatnio wszędzie pytali czy smakowało. Sądzę, że to zaczyna być standardem.
  • engine8 06.10.19, 23:47
    Mów gdzie bo pół roku temu byłem w Polsce 3 mies I zjezdzilismy całe południe polski i nikt ani raz nie zapytał. Ba nawet nie dał szansy abym sam powiedział że jedzenie do D. Raz przy płacenia powiedziałem że danie było zimne i niesmaczne i skończyło się na wzuszeniu ramion.
  • triismegistos 10.10.19, 08:54
    Jakby mi podali zimne jedzenie na pewno nie czekałabym do płacenia.

    --
    spotted madka to taki krzyk pustych macic.
    by mrozkagrazka
  • snajper55 04.10.19, 22:55
    engine8 napisał(a):

    > A ja uważam że "liczenie" na napiwki poprawia serwis i obsługę. Dlatego w USA o
    > bsługa jest lepsza niż w Polsce

    Nikt chyba nie ma nic przeciwko liczeniu na napiwki, poprawiającemu obsługę. Inną sprawą jest dawanie napiwków, które już obsługi nie poprawiają. wink

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • mmoni 04.10.19, 21:34
    10iwonka10 napisała:

    >Bo co to jest napiwek? To tak naprawde nieopodatkowa
    > ny dochod.
    Niekoniecznie. W USA np. restauracje muszą odliczać pracownikom na poczet podatku dochodowego 8% swoich ogólnych przychodów (podzielonych przez liczbę personelu rzecz jasna). Jeżeli jeszcze dodamy do tego fakt, że w wielu stanach restauracje nie muszą płacić pracownikom płacy minimalnej, to osoba, która nie zostawia napiwku, praktycznie okrada kelnera. Też mi się to nie podoba i moja eurosocjalistyczna dusza woli, gdy pracownik ma godną pensję i od niej płacone ubezpieczenie zdrowotne i społeczne, a nie musi dopraszać się bakszyszu jak w Trzecim Świecie.



    --
    Nika
  • heniek.8 04.10.19, 21:40
    mmoni napisała:

    > w wielu stanach restaur
    > acje nie muszą płacić pracownikom płacy minimalnej, to osoba, która nie zostawi
    > a napiwku, praktycznie okrada kelnera.

    szef mu płaci mniej niż minimalna, ale to klient go okrada?
    a jeżeli zostawi mu napiwek pół dolara? nadal okrada czy nie?
  • snajper55 04.10.19, 22:44
    heniek.8 napisał:

    > szef mu płaci mniej niż minimalna, ale to klient go okrada?
    > a jeżeli zostawi mu napiwek pół dolara? nadal okrada czy nie?

    Nadal, ale na kwotę mniejszą o pół dolara. smile

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • 10iwonka10 04.10.19, 21:56
    I to jest zgodne z prawem? - Placa ponizej placy minimalnej?
    >>> to osoba, która nie zostawia napiwku, praktycznie okrada kelnera.>>> Ja mysle ze to wlasciciel restauracji okrada kelnera. Jest przeciez duzo ludzi ktorzy zarabiaja niewiele, wyjscie do restauracji to dla nich ekstra przyjemnosc I duzy wydatek I dlaczego to oni maja zostawiac jeszcze napiwek?
  • mmoni 05.10.19, 09:30
    10iwonka10 napisała:

    > I to jest zgodne z prawem? - Placa ponizej placy minimalnej?
    Owszem, proszę: en.wikipedia.org/wiki/Tipped_wage

    > >>> to osoba, która nie zostawia napiwku, praktycznie okrada kelner
    > a.>>> Ja mysle ze to wlasciciel restauracji okrada kelnera.

    No macie rację Ty i heniek, ale Amerykanie tego tak nie postrzegają, skoro właściciel robi to w majestacie prawa i dla nich to jest naturalne, że klient musi się dorzucać do pensji kenlera.

    Pamiętam, jak przed kampanią prezydencką w 2008 r Hillary Clinton zatrzymała się w jakiejś przydrożnej knajpie na kawę i pączki w ramach bratania się z ludem i poszła plotka, ze nie zostawiła napiwku. Wtedy ktoś z jej personelu oficjalnie dementował, że owszem, w rozgardiaszu przy wychodzeniu zapomnieli o tym, ale potem ktoś się wrócił z drogi i zostawił. To pokazuje, jak Amerykanie to traktują.



    --
    Nika
  • heniek.8 05.10.19, 11:34
    Czyli Hillary nie zostawiła a więc to nie jest jednoznaczne że wszyscy dają
    Ale rozumiem mimmaior że wstyd się z taką sknerą pokazać, Trump na pewno daje napiwki
  • mmoni 05.10.19, 19:16
    Nie, w tej historii chodziło o to, że Hillary nie zostawiła tylko przez roztargnienie, swoją pomyłkę naprawiła, a gdyby nie zostawiła i jeszcze się tym chwaliła jak ci z Seszeli, to by była w oczach wyborców większą paskudą niż Mr Pink



    --
    Nika
  • 10iwonka10 05.10.19, 13:57
    Przeczytalam ten link z wikipedii- Ale czy ja to dobrze zrozumialam? w niektorych stanach rzeczywiscie placa za godzine jest ponizej placy minimalnej...ale pod warunkiem ze tips plus placa za godzine nie spadnie ponizej placy minimalnej- jesli spadnie to roznice musi dopacic pracodawca.

    Wiec dlaczego wymusza sie napiwki na klientach? Jesli przestali by dawac napiwki pracodawca musialby wyrownac ta roznice.

    Ale.... cos mi sie przypomnialo ktos z mojej rodziny mieszka w Nowym Yorku I dziewczyna dorabiala sobie wieczorami w bardzo drogiej knajpie - napiwki zdarzaly sie czasem nawet 100 USD....Wiec w takich miejsach przypuszczam dochod kelnerek jest duzo wyzszy od placy minimalnej.
  • snajper55 05.10.19, 17:46
    mmoni napisała:

    > 10iwonka10 napisała:
    >
    > > I to jest zgodne z prawem? - Placa ponizej placy minimalnej?
    > Owszem, proszę: en.wikipedia.org/wiki/Tipped_wage
    >
    > > >>> to osoba, która nie zostawia napiwku, praktycznie okrada
    > kelner
    > > a.>>> Ja mysle ze to wlasciciel restauracji okrada kelnera.
    >
    > No macie rację Ty i heniek, ale Amerykanie tego tak nie postrzegają, skoro właś
    > ciciel robi to w majestacie prawa i dla nich to jest naturalne, że klient musi
    > się dorzucać do pensji kenlera.

    Klient nie dorzuca się do pensji kelnera. Klient finansuje całą pensję kelnera, kucharki i właściciela knajpy. I jeszcze ma dawać napiwek?

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • snajper55 04.10.19, 22:47
    10iwonka10 napisała:

    > Mysle ze zgodnie z zasadami savoir-vivre zwlaszcza gdy podrozujemy do innych kr
    > ajow powinnismy sie dostosowac do lokalnych zwyczajow.

    Czyli lokalizować swój sv. W kraju A sv nakazuje dawać napiwki, a w kraju B - nie nakazuje.

    To tak a propos nieistnienia uniwersalnego sv. smile

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • fragile_f 04.10.19, 19:59
    Uważam, że są zwyczajnymi burakami.

    >obsługa liczy na mało asertywnych, którzy pierwszy raz przyjeżdżają w luksus, dlatego nauczyli się robić takie miny, bo czasami coś im skapnie smile

    Te sprzątaczki zarabiają bardzo mało, a wykonują ciężką i nieprzyjemną pracę, a większość z tych 40 000 poleciała do portfela właściciela hotelu. Poza tym - już z czysto egoistycznych pobudek - wolałabym, żeby ludzie którzy zmieniają mi pościel, myją kibelek i podają jedzenie, byli do mnie przyjaźnie i pozytywnie nastawieni.

    Zawsze zostawiam napiwki, w Polsce min. 10% w USA min. 20%, jeśli jestem zadowolona z obslugi - więcej. W Azji, jeśli nocowałam w hotelu dłużej niż dzień, zostawiałam zawsze chociaż te pare dolców.

    Jeśli kogoś stać na wakacje za 40k, to nie zbiednieją od zostawienia $20 napiwku. I nie ma co się oglądać na innych.

    --
    Fragile
  • nocnymarek2 04.10.19, 20:52
    fragile_f napisała:

    > Te sprzątaczki zarabiają bardzo mało, a wykonują ciężką
    > i nieprzyjemną pracę, a większość z tych 40 000 poleciała
    > do portfela właściciela hotelu.

    Właściciel hotelu wydoił wczasowiczów na 40k. Obsłudze płaci
    marnie, więc ta chciała dodoić ich jeszcze trochę na zbite miny.
    Ergo - wczasowicze to buraki.
  • engine8 05.10.19, 20:08
    I to jest właśnie Polskie podejscie
  • snajper55 04.10.19, 22:52
    fragile_f napisała:

    > Te sprzątaczki zarabiają bardzo mało, a wykonują ciężką i nieprzyjemną pracę

    To niech zostaną informatykami. Praca przyjemna i dobrze płatna.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • fragile_f 04.10.19, 23:51
    Nawet nie skomentuje.

    --
    Fragile
  • mim_maior 04.10.19, 22:19
    Skąpstwo nigdy nie jest eleganckie, unikam takich ludzi, bo trzeba za nich świecić oczami.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • snajper55 04.10.19, 22:48
    mim_maior napisała:

    > Skąpstwo nigdy nie jest eleganckie, unikam takich ludzi, bo trzeba za nich świe
    > cić oczami.

    Skąpstwem jest nierozdawanie pieniędzy? To ja jeszcze nie spotkałem człowieka, który by nie był skąpy. Niestety.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • heniek.8 05.10.19, 07:40
    mim_maior napisała:

    > Skąpstwo nigdy nie jest eleganckie, unikam takich ludzi, bo trzeba za nich świe
    > cić oczami.
    >

    Jeżeli sama nie jesteś skąpa to po prostu ty dajesz napiwek i reputacja w oczach kelnera nie cierpi
  • 10iwonka10 05.10.19, 07:58
    Mysle ze to zalezy jak definiujemy skapstwo- ludzi ktorzy wydali 40 tys na 2 tygodnie wakacji nie nazwalabym skapymi. Natomiast cale to tlumaczenie nie dawania napiwkow w ich wydaniu brzmi tak jakos 'cwaniaczkowato'.
  • baba67 06.10.19, 12:07
    Inaczej rozumiemy słowo skąpstwo.Wg niektórych definicji to jest skąpienie absolutnie na wszystkim niezależnie czy są to własne potrzeb czy cudze i to jest definicja która przyjęłaś.. No dobrze, przyjąwszy taką definicję nazwę takie postępowanie dziadowaniem, Dziadowanie to sytuacja kiedy zasadniczo się na swoje potrzeby nie skąpi ale chętnie gdzie się da ogranicza wydatki które tej wygody nie zmniejszają (choćby to było tylko z pozoru).Granica między dziadowaniem a rozsądnym wydawaniem jest płynna.Najbardziej ewidentnym sposobem dziadowania jest sępienie. Są celebryci znani z tego że "zapominają" portfela a smarfony mają permanentnie pouszkadzane.O granicach dziadowania możemy tu wątek założyć.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • mim_maior 07.10.19, 19:05
    Tak, słowo "dziadowanie" chyba lepiej oddaje odrażający charakter takiego postępowania. Brrr, jak pomyślę, że mogłabym z kimś takim trafić w miejsce publiczne...

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • 10iwonka10 09.10.19, 19:55
    Inna odmiana dziadowania jest niegoscinnosc - bez wzgledu jak by byli zamozni to gosciowi nawet szklanki herbaty pozaluja. To ta sama grupa jak ci turysci.

  • heniek.8 09.10.19, 20:28
    10iwonka10 napisała:

    > Inna odmiana dziadowania jest niegoscinnosc - bez wzgledu jak by byli zamozni t
    > o gosciowi nawet szklanki herbaty pozaluja. To ta sama grupa jak ci turysci.

    niegościnność? - czyli hotelarze byli niegościnni, bo powinni dać gościom szklankę herbaty, albo chociaż napiwek smile
  • mim_maior 10.10.19, 08:48
    Skanera zawsze szuka wytłumaczenia dla swojego dziadowania. Bo się go słusznie wstydzi.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • 10iwonka10 10.10.19, 09:11
    Nie - my tu piszemy o relacjach prywatnych nie hotelach,restauracjach….samo slowo 'dziadowanie' to raczej tyczy sie osob fizycznych nie instytucji.
  • heniek.8 10.10.19, 09:30
    A ja sobie myślę że takie sprawy pięknie się autoregulują.
    Zaprosili cię w gości i nie dali herbaty? Przestaniesz przychodzić.
    Sama przyszłaś bo byłaś "w okolicy" i nie dostałaś herbaty? Następnym razem nie przyjdziesz.
    I całe to oburzenie nt dziadowania psu na budę, po prostu nie jesteście dla siebie stworzeni

  • 10iwonka10 10.10.19, 12:59
    Nie zawsze. W przypadku rodziny nie zawsze tak sie da.
  • heniek.8 10.10.19, 13:39
    Tylko się nie przyznawaj, dziadostwo w rodzinie? Ale chyba bardzo dalekiej? wink
  • 10iwonka10 10.10.19, 13:56
    Rodzinie meza …..
  • heniek.8 10.10.19, 09:50
    Pamiętam że w szkole dawałem napiwki. Dostałem szóstkę, na biurku nauczyciela kładłem 6zł. Dostałem jedynkę - no niestety tylko złotówka.

    Szybko nauczyli się jakie oceny lubię
  • baba67 05.10.19, 07:39
    Żyję juz dostatecznie długo żeby zetknąć się z całkiem sporym repertuarem tłumaczeń najróżniejszego kalibru skąpiradeł. Ten jest akurat klasyczny.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • bene_gesserit 05.10.19, 08:47
    Ponieważ nie/dawanie napiwków ściśle się wiąże z wizerunkiem, cytowani przez ciebie wczasowicze musieli jakoś to racjonalizować. Nie dają, bo już się spłukali, zresztą inni też nie dają (pewnie też się spłukali). Aż żal ściska, biedni spłukani niedający. Z open barem.

    Czyli gdzieś tam jest przekonanie, że to bogaci powinni dawać napiwki, ale oni aktualnie z tych biednych. Imo problem na jakieś forum psycholo, tam może by się zajęli nędznie wymyśloną iluzją, w której żyją.

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • kora3 05.10.19, 09:58
    Hmmm no wiesz, wg mnie - abstrahując teraz od wyjaśnień znajomych - podejscie do napiwków silnie zależy od tego z jakiej "napiwkowej kultury" wywodzi sie dana osoba.
    Jak już tu ludzie pisali - w niektórych krajach napiwki są oczywistością, ludzie niektórych zawodów, np. kelnerzy TYLKO z nich żyją, w niektórych są uznaniowe i raczej zależą od jakości obsługi - tak własnie jest w Polsce. Są też ludzie, którzy z zasady napiwków nie dają. Uprzedzę, nie należę do nich - zwykle daję, ale nie czuje presji, ze muszę - jesli jestem średnio zadowolona z obsługi czy usługi, to nie.

    Co do sytuacji w tym wątku - jestem zdania, że biuro podróży powinno swoich klientów uswiadomić w zakresie napiwków w kraju gdzie organizuje wyjazd. Pamiętam lata temu mój pierwszy wyjazd do Włoch z BP własnie. Od razu poinformowano, że decydujac się na konsumpcję poza "naszym" hotelem należy liczyć się z OBOWIĄZKOWYMI napiwkami w wysokosci 10 proc. ceny konsumpcji wliczanymi do rachunku. Z kolei w innym miejscu ostrzegano znajomych przed dawaniem napiwków.
    Co kraj to obyczaj, organizator powinien o tym wspomnieć.

    Co do niektórych wypowiedzi w tym wątku ...Jako człek zwykle dający napiwki uwazam, że podejście typu "skoro stać ich na wakacje za tyle, to muszą dawać" za - zbraku lepszego słowa - dośc bezczelne. A i nielogiczne. Bezczelne, bo nie dysponuje się kasą innych ludzi, nawet mentalnie. Natomiast nielogiczne jest to dlatego, że np. podczas kupna czegoś co jest relatywnie drogie mozna raczej liczyć na rabat, niz na to, że ktos bedzie oczekiwał, iż dorzucimy więcej. Nie daje się napiwków np. sprzedawcom samochodów - także tych drogich i nikt sie nie zastanawia ile zarabia taki pracownik salonu. Gdy się kupuje samochód z wyzszej półki liczy się raczej na rabat, a nie na to, ze nam doliczą np. 15 proc. dodatkowo, bo skoro nas stać na takie auto....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 05.10.19, 14:04
    >>>Gdy się kupuje samochód z wyzszej półki liczy się raczej na rabat, a nie na to, ze nam doliczą np. 15 proc. dodatkowo, bo skoro nas stać na takie auto....>>>

    Masz racje ale tutaj chyba wychodzi 'buractwo' I brak klasy z tych ludzi. Ewidentnie sa zamozni skoro stac ich na takie wakacje - natomiast czy dawali napiwki czy nie to ich prywatna sprawa nikogo to nie obchodzi I cale te ich uwagi na ten temat sa nie na miejscu niestety.
  • kora3 05.10.19, 14:43
    hmmm no wiesz . na tej samej zasadzie mozna powiedzieć, ze człowiek, którego stać na samochód powiedzmy za 150 tysi jest zamozny. Jednoczesnie nikt nie oczekuje, ze da sobie do ceny doliczyć 15 proc. na anpiwek dla sprzedawcy samochodu, ani też nikogo nie dziwiłoby, gdyby oczekwiał jakiegoś rabatu czy gratisu dla siebie, co jest rzec mozna przeciwieństwem napiwku.
    Zrozum mnie dobrze - ja nie bronię niedawania napiwków jako takiego, bo zwykle sama daję smile - mnie sie tylko nie podoba podejscie, ze jak kogoś stać na takie wakcje to i na napiwki.

    Nawiasem mówiac, przypomniało mi się. Lata temu moi znajomi, wóczas młode małzeństwo wzięło udział w jakimś konkursie gazetowym i wygrało właśnie taką nagrodę - wyjazd gdzieś tam za granicę w pełni opłacony. Byli mega zadowoleni, bo nie planowali podróży poslubnej, gdyż nie było ich na nią stać. Kilkukrotnie upewniali się, czy na pewno wszystko jest opłacone, bo NAPRAWDE nie stać by ich było, gdyby sie na miejscu okazało, że np. za posiłki trzeba płacić. Biuro fundujące nagrode nie było oszukańcze i naprawdę wszystko było opłacone, no ale kieszonkowego na napiwki to im juz pewnie nie dało ..

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 05.10.19, 15:22
    Ja nigdzie nie napisalam ze skoro sa zamozni to stac ich na napiwki I powinni je dawac - to nie kwestia dawania napiwkow czy tez nie dawania ale kwestia pewnej klasy zachowania ktorej za pieniadze nie da sie kupic.

    Natomiast ja osobiscie czasem daje napiwki czasem nie ale z zasady jestem im przeciwna - uwazam ze ludzie powinni na tyle zarabiac zeby ich nie oczekiwac.
  • kora3 05.10.19, 16:01
    No tak, tak dobrze byłoby takze, gdyby wszyscy byli zdrowi i szczesliwi - ale nie wszyscy sa ...,

    Ja uzalezniam danie napiwku od jakosci obsługi/usługi.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 05.10.19, 16:18
    To jest malo etyczne I tak naprawde nieprawdziwe - cena w menu to jedno a doliczanie 10-20% napiwku to drugie- prosciej by bylo dac cene w menu wyzsza o 10-20% I po sprawie.
  • kora3 05.10.19, 16:36
    Ja też tak uwazam Iwonko - dlatego wówczas, z 30 lat temu to było bardzo sie dziwiłam po co takie coś robić, zamiast podać cenę od razu wyższa o te 10 proc.
    Natomioast to co pisałam teraz pisałam a propos Twego zdania - ze ludzie powinni godnie zarabiac. A jużci! A ze nie wszyscy godnie zarabiają, to fakt.
    Natomiast - no na ogół nie zarabiają wiele kasjerzy w marketach. Mimo to nie zwykliśmy tam zostawiac napiwków, także wówczas gdy kasjer obsłuży nas wyjątkowo sprawnie i uprzejmie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • snajper55 06.10.19, 08:19
    kora3 napisała:

    > Ja też tak uwazam Iwonko - dlatego wówczas, z 30 lat temu to było bardzo sie dz
    > iwiłam po co takie coś robić, zamiast podać cenę od razu wyższa o te 10 proc.
    > Natomioast to co pisałam teraz pisałam a propos Twego zdania - ze ludzie powinn
    > i godnie zarabiac. A jużci! A ze nie wszyscy godnie zarabiają, to fakt.
    > Natomiast - no na ogół nie zarabiają wiele kasjerzy w marketach. Mimo to nie zw
    > ykliśmy tam zostawiac napiwków, także wówczas gdy kasjer obsłuży nas wyjątkowo
    > sprawnie i uprzejmie.

    A w niektórych sytuacjach, na przykład na bazarze, nie dość że nie dajemy napiwków, to jeszcze targujemy się starając obniżyć cenę. To jest dopiero skąpstwo!

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • engine8 05.10.19, 20:16
    Nie rozumiesz że gdyby kelnerzy nie dostawali napiwków to dania byłyby droższe a kelnerzy leniwi? A tak koszt dania i usługi rozdzielono i jednocześnie poprawiono jakość usługi?
  • nocnymarek2 05.10.19, 20:44
    engine8 napisał(a):

    > gdyby kelnerzy nie dostawali napiwków to dania byłyby
    > droższe a kelnerzy leniwi

    Warto więc wprowadzić zasadę napiwkowania w innych
    dziedzinach życia. Bo się lenią: Spraw w TK mniej,
    rozpatrywanie trwa dłużej.
  • engine8 05.10.19, 23:18
    Musisz odróżniać napiwek od łapówki.
    I np nawet w wypożyczalni samochodów biorą napiwki. Tzn chyba to raczej lapowka bo np są wypożyczalnie gdzie idziesz na plac i sam sobie wybierasz auto
    Kiedyś o szedłem i nic mi się nie podobało. Poprosiłem tego co się tam kręci czy nie ma czegoś "fajnego" i dale m dyche. Kazał poczekać i przeprowadził mi nowe Volvo...ktore właśnie dostali. Nie musiał ale zrobił mi przysługę i obaj zadowoleni
  • nocnymarek2 06.10.19, 00:19
    engine8 napisał(a):

    > Musisz odróżniać napiwek od łapówki.

    No właśnie - nie odróżniam.
  • snajper55 06.10.19, 08:25
    nocnymarek2 napisał:

    > engine8 napisał(a):
    >
    > > gdyby kelnerzy nie dostawali napiwków to dania byłyby
    > > droższe a kelnerzy leniwi
    >
    > Warto więc wprowadzić zasadę napiwkowania w innych
    > dziedzinach życia. Bo się lenią: Spraw w TK mniej,
    > rozpatrywanie trwa dłużej.


    To się już robi. Szydło przyznała sobie napiwek, bo on się jej po prostu należał. smile

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • snajper55 06.10.19, 08:33
    engine8 napisał(a):

    > Nie rozumiesz że gdyby kelnerzy nie dostawali napiwków to dania byłyby droższe
    > a kelnerzy leniwi? A tak koszt dania i usługi rozdzielono i jednocześnie popraw
    > iono jakość usługi?

    Tego typu pracownicy uprzejmość mają zapisaną w swych obowiązkach. Urzędnicy nie dostają napiwków więc mają prawo być nieuprzejmi? Podobnie pracownicy w sklepach z butami czy policjanci? Obsługa w McDonalds? Obsługa w kinie? Lekarze?

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • kora3 06.10.19, 12:23
    No własnie ... poruszyłeś Snajperze ciekawy aspekt. U lekarza nawet drogie kwiaty podarowane po udanej operacji/terapii przez pacjenta lub jego rodzinę mogą być postrzegane jako przyjęta korzyśc majątkowa. Nie wspomne już o np. alkoholu, a juz szczególnie pieniądzach. Opłacanie z tego sameg źródła przeważnie, czyli przez samorządy nauczyciele postrzegani są jako zupełnie inna grupa - kwiaty + bombonierka na Dzień Nauczyciela to standard, podobnie jak na koniec roku szkolnego.
    U fryzjera, kosmetyczki - napiwek to norma, także gdy obsługuje nas nie pracownik/ca salonu, ale właściciel/ka, ale nikt go nie daje np, dentyście po prywatnej wizycie, czy adwokatowi. W przypadku tych dwóch ostatnich (np. tych) uznajemy, że no przecież im zapłaciliśmy. rzecz w tym, ze wszak fryzjerowi czy kosmetyczce TEŻ przeceiż płacimy. Podobnie - przeważnie nikt nie daje napiwków taksówkarzom, nawet gdy ci nie pracuja sami dla siebie, tylko dla korporacji. Takie przykłady mozna mnożyć. Dlaczego jedne zawody postrzegamy jako godne napiwku, a inne jako niegodne, a napiwek czy dowód wdzieczności kojarzy nam sie z łapowką?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • 10iwonka10 06.10.19, 12:13
    Nie bylyby drozsze ale tyle co cena+napiwek. Jak kelnerzy sa leniwi to sie ich zwalnia I zatrudnia kogos innego.

    Troche ci to zycie w Stanach zrobilo pranie mozgu. Bylam w Stanach roznych miastach i w roznych restauracjach- obsluga w niczym nie jest lepsza natomiast lapa wyciagnieta po napiwek bo sie nalezy jak psu buda.

    LAs Vegas- to miasto ktore robi miliony na kasynach wiec jak masz duzo kasy a zwlaszcza duzo przegrywasz to obsluga bedzie z pewnoscia 1-klasa.
  • engine8 06.10.19, 18:47
    To nie pranie mózgu ale prosta obserwacja i porównanie. Jeśli masz małe oczekiwania to mozesz tak właśnie oceniać że w Polsce obsługa jest wystarczająco dobra a uprzejmości, napiwki i nawet uśmiechy zbędne.
  • 10iwonka10 06.10.19, 19:08
    Ta amerykanska na napiwkach jakos mnie z nog nie sciela a na stale mieszkam w Anglii wiec nie sa mi obce sztuczne usmiechy I pytania ' Is everything ok'- z ta roznica ze w Anglii nikt tak nachalnie nie oczekuje napiwkow.
  • engine8 09.10.19, 22:30
    W Stanach nikt ich "nachalnie" nie oczekuje - to jest po prostu glowna czesc zarobkow kelnerow i innych zadowodow a brak napiwku czy pomniejszony jest osbista porazka jako ze jest to jednoznaczyne z kiepskim serwisem. Poniewaz kelnerzy dziela sie napiwkami z reszta to kelner malo "zarabiajacy" nie posiedzi za dlugo.
  • engine8 05.10.19, 20:12
    Racja.

    Ja to nawet negocjuje aby sprzedawca auta oddał mi połowę swojej prowizji.. smile
  • noltencja 05.10.19, 13:02
    A nie prościej stosować zasadę: kto chce daje, kto nie chce nie daje, bez dorabiania ideologii? smile Czy życie nie byłoby prostsze? smile
  • engine8 05.10.19, 20:17
    I jeszcze dajemy nie po a przed usluga... smile
  • nocnymarek2 05.10.19, 20:34
    engine8 napisał(a):

    > I jeszcze dajemy nie po a przed usluga... smile

    W tzw. "eleganckich restauracjach" to może być jedyna metoda,
    żeby kelner nie napluł do zupy. Bo np. klient "wygląda na takiego,
    co nie da, a potem już napluć nie dam rady".
  • engine8 05.10.19, 23:09
    No nie wiem czy kiedyś byłeś w Las Vegas?
    Podejrzewam że nie ale gdybyś był i zdecydował byś się pójść na "show" w kasynie to tam czekasz przy wejściu aż host cię zaprowadzi do stolika. I wtedy idąc w zależności czy i ile dasz "do łapki" to będziesz miał stolik przy scenie albo przy drzwiach.
  • nocnymarek2 06.10.19, 21:27
    engine8 napisał(a):

    > No nie wiem czy kiedyś byłeś w Las Vegas?
    > Podejrzewam że nie ale gdybyś był i zdecydował byś się
    > pójść na "show" w kasynie to tam czekasz przy wejściu
    > aż host cię zaprowadzi do stolika. I wtedy idąc w zależności
    > czy i ile dasz "do łapki" to będziesz miał stolik przy scenie
    > albo przy drzwiach.

    Byłem w Las Vegas i sobie ten pobyt chwalę. Nie chodziłem
    na "szoł" i nie dawałem kelnerowi w łapę. Z zainteresowaniem
    oglądałem starsze panie ciągnące za łapę jednorękiego bandytę.
    Widziałem gondolierów w klimatyzowanych kanałach i nie muszę
    już jechać do Wenecji. Widziałem Sfinxa i nie muszę do Egiptu.
    Widziałem Statuę Wolności i do Nowego Jorku się nie wybieram.

    Italiano i Habibi już mnie nie naciągną na "zbite miny", a w Bronxie
    mi nie zabiorą całego portfela. Każdemu polecałbym wizytę w LV,
    o ile nie jest podatny na hazard wink
  • bene_gesserit 06.10.19, 21:31
    Zapach plastiku zamiast dzikich ziół na Via Appia. Pogratulować. Generalnie - po co się ruszać z domu, za darmo można wszystko w Google maps zobaczyć, nic ci nie ukradną, a i za kawę nie przepłacisz. Kapci nie zdejmiesz.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • nocnymarek2 06.10.19, 21:42
    bene_gesserit napisała:

    > Zapach plastiku zamiast dzikich ziół na Via Appia.

    Droga Appijska nie wiedzie do Wenecji, a z Rzymu na południe
    Włoch. Byłem tam kiedyś służbowo. Nie widziałem dzikich ziół.
    Widziałem krzesełka rozstawione wzdłuż ulicy. Siedziały na nich
    "working girls" tak co ok. 500 m. Ich jakość pozostawiała dużo do
    życzenia i się nie skusiłem. Może gdybym się zatrzymał i powąchał...
  • fragile_f 06.10.19, 21:45
    Aha, czyli jakby lepiej wyglądały, to byś się "skusił".

    Żenada. I wobec nich i wobec żony.

    --
    Fragile
  • nocnymarek2 06.10.19, 21:49
    fragile_f napisała:

    > Aha, czyli jakby lepiej wyglądały, to byś się "skusił".

    Może w ramach naprawiania świata powinienem
    skorzystać z usługi. No i dać napiwek, jeśli obsługa
    byłaby z zaangażowaniem.
  • fragile_f 06.10.19, 22:23
    Jesteś odrażający.

    --
    Fragile
  • engine8 06.10.19, 23:53
    Pomysł jednak dlaczego to istnieje i mężczyźni to robią?
  • fragile_f 07.10.19, 00:01
    Można korzystać z usług prostytutek i nie traktować ich jak mięsa na sprzedaż, tylko z szacunkiem. Można też być odrażającym oblechem. Nocnymarek2 wybrał to drugie.

    --
    Fragile
  • snajper55 07.10.19, 00:03
    fragile_f napisała:

    > Jesteś odrażający.

    Bo pisze o prostytutkach? Podobno najstarszy zawód. A jak tam z napiwkami? Co mówi sv o napiwkach dla prostytutek? Daje się czy należy się trzymać wynegocjowanej ceny?

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • fragile_f 07.10.19, 00:07
    Nie chodzi o fakt pisania o prostytutkach (jak dla mnie - zawód po prostu do legalizacji, kasa fiskalna, ubezpieczenie, emerytura, związki zawodowe itp), tylko o sposób w jaki się wypowiedział na ich temat.

    --
    Fragile
  • snajper55 07.10.19, 00:14
    fragile_f napisała:

    > Nie chodzi o fakt pisania o prostytutkach (jak dla mnie - zawód po prostu do le
    > galizacji, kasa fiskalna, ubezpieczenie, emerytura, związki zawodowe itp), tylk
    > o o sposób w jaki się wypowiedział na ich temat.

    Niestety, w naszym systemie prawnym jest to niemożliwe (zakaz czerpania korzyści z nierządu). Też uważam, że powinno się to czerpanie zysku zalegalizować.

    Może przeczytaj jeszcze raz co on napisał? Te panie rzeczywiście czasem wyglądają koszmarnie. U nas tego nie ma, ale na zachodzie takie przydrożne wystawki są czasem bardzo smutnym widokiem.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • snajper55 07.10.19, 00:15
    snajper55 napisał:

    > Może przeczytaj jeszcze raz co on napisał? Te panie rzeczywiście czasem wygląda
    > ją koszmarnie. U nas tego nie ma, ale na zachodzie takie przydrożne wystawki są
    > czasem bardzo smutnym widokiem.

    Wróć. Takie przydrożne wystawki są zawsze smutnym widokiem.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • nocnymarek2 07.10.19, 00:37
    fragile_f napisała:

    > Nie chodzi o fakt pisania o prostytutkach [...] tylko
    > o sposób w jaki się wypowiedział na ich temat.

    Mam większy szacunek dla prostytutek trzymających się
    umowy, niż do osób naciągających przyjezdnych, czy to
    na minę zbitego psa, czy na szantaż, że naplują im do
    zupy. A że opisałem jak wygląda La Buena Italia? Jak
    widać wiele osób po prostu nie przyjmuje do wiadomości
    jak wygląda prawdziwe życie.
  • fragile_f 07.10.19, 00:44
    Miałam coś jeszcze odpisać. A potem pomyślałam sobie - 27 stopni na zewnątrz, pięknie świeci słońce, zaraz wstawiam pizze do piekarnika. Na jaką cholerę mam dyskutować z podstarzałym mizoginem, który uważa LV (dla mnie osobiście: przedsionek piekła) za fajne miejsce?

    --
    Fragile
  • engine8 07.10.19, 17:43
    +1
  • engine8 07.10.19, 17:41
    Daje się.
  • bene_gesserit 06.10.19, 21:50
    Oblech.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • engine8 06.10.19, 23:52
    ??????
  • engine8 06.10.19, 23:51
    Czyli znasz LV jako biedny turysta bo tam w sumie "szoły" to chyba największą atrakcją i wartość. Reszta to "good fake"
  • nocnymarek2 05.10.19, 20:37
    noltencja napisała:

    > A nie prościej stosować zasadę: kto chce daje, kto
    > nie chce nie daje, bez dorabiania ideologii? smile Czy
    > życie nie byłoby prostsze? smile

    Wprowadzanie prostych zasad bywa skomplikowane:
    1. Nie chcesz - nie dajesz? Tutejsza frakcja dojąca klientów
    nazwie Cię burakiem.
    2. Chcesz - dajesz? Japoński kelner przywali Ci butem
    z półobrotu.
  • noltencja 06.10.19, 19:45
    Kwestia psychiki. Nr 1 mnie nie rusza. Sama nie daję napiwków praktycznie nigdy, jestem z frakcji antynapiwkowej i guzik mnie obchodzi co sobie ludzie pomyślą. Z tymi, którzy mnie próbowali krytykować poucinałam kontakty, bo masochistką nie jestem smile Nie jest też moją misją ratowanie świata czy walka z systemem. Jeśli opisali Państwo zapłacili mnóstwo kasy za wycieczkę, to mają prawo mieć w dudzie ile właściciele hotelu płacą swoim pracownikom. Dobroczynność jest wyborem a nie obowiązkiem. Mnie się podoba, że nie dadzą się doić. W sumie bogaci ludzie na ogół szanują swoje pieniądze, a pro-napiwkowa przeciętność na ogół nie ma 40 tysięcy na takie wakacje smile
  • milamala 05.10.19, 23:22
    Sknerusy i tyle. Jak sa bogaci to nawet by nie zawazyli, ze cokolwiek by im ubylo z majatku przy wydaniu paru euro na obsluge. Obrzydliwe sknerstwo.
  • snajper55 06.10.19, 08:21
    milamala napisała:

    > Sknerusy i tyle. Jak sa bogaci to nawet by nie zawazyli, ze cokolwiek by im uby
    > lo z majatku przy wydaniu paru euro na obsluge. Obrzydliwe sknerstwo.

    Ale oni na tę obsługę wydali już parę euro płacąc za pobyt.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • milamala 06.10.19, 14:07
    snajper55 napisał:

    > Ale oni na tę obsługę wydali już parę euro płacąc za pobyt.

    Zaplacili wlasicielowi hotelu. Jesli obsluga dobrze pracuje i odbiorca jest zadowolony a przy tym bogaty to naprawde te pare euro dla niego to nic, a dla tych biedakow to bedzie duzo.
  • nocnymarek2 06.10.19, 14:15
    milamala napisała:

    > > Ale oni na tę obsługę wydali już parę euro płacąc za pobyt.
    >
    > Zaplacili wlasicielowi hotelu.

    Słyszałem taką historię, że pasażerowie musieli się zrzucić, żeby
    pilot wylądował tam gdzie trzeba. Okazało się, że cena biletów
    pokrywa wejście na pokład samolotu, ale już nie zejście.
  • snajper55 06.10.19, 20:32
    milamala napisała:

    > Zaplacili wlasicielowi hotelu. Jesli obsluga dobrze pracuje i odbiorca jest zad
    > owolony a przy tym bogaty to naprawde te pare euro dla niego to nic, a dla tych
    > biedakow to bedzie duzo.

    Zapłacili także za obsługę.

    Skąd wiesz, że obsługa jest biedna? Może to właściciel jest biedakiem?

    Czy biedni mogą nie dawać napiwków?

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • bene_gesserit 06.10.19, 17:29
    snajper55 napisał:

    > Ale oni na tę obsługę wydali już parę euro płacąc za pobyt.

    Tak się jakoś dziwnie składa, że ludność tubylcza, obsługująca turystyczne kombinaty, zarabia grosze. Warunki dyktują korporacje hotelarskie; pracujący mają - z powodu mieszkania w turystycznym raju - wysokie koszty życia i niewiele do powiedzenia. Napiwki często żywią całe rodziny.




    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • snajper55 06.10.19, 20:36
    bene_gesserit napisała:

    > Tak się jakoś dziwnie składa, że ludność tubylcza, obsługująca turystyczne komb
    > inaty, zarabia grosze. Warunki dyktują korporacje hotelarskie; pracujący mają -
    > z powodu mieszkania w turystycznym raju - wysokie koszty życia i niewiele do p
    > owiedzenia. Napiwki często żywią całe rodziny.

    Czyli w hotelu prowadzonym przez miejscowych nie trzeba dawać napiwków? A może w takich napiwki dawać trzeba także właścicielom?

    Czy cena pobyty w hotelu nie obejmuje kosztów obsługi? Czy do hotelu jedziemy aby utrzymywać miejscową biedotę i jej rodziny?

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • bene_gesserit 06.10.19, 21:18
    Czy nasze czyny nie mają konsekwencji i czy nie powinniśmy być świadomi, co spowoduje nasz wybór?
    Wdupiemanie oczywiście jest superłatwe, ale czy w życiu chodzi o to, żeby było łatwo?

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • snajper55 06.10.19, 21:40
    bene_gesserit napisała:

    > Czy nasze czyny nie mają konsekwencji i czy nie powinniśmy być świadomi, co spo
    > woduje nasz wybór?

    Oczywiście mają konsekwencje i często nie mamy pojęcia jakie konsekwencje. Może obarczony napiwkiem kelner pójdzie kupić działkę... no dobra, pójdzie zwrócić dług dilerowi i tam zostanie zastrzelony w trakcie nalotu policyjnego? Czy będziemy winni jego śmierci?

    > Wdupiemanie oczywiście jest superłatwe, ale czy w życiu chodzi o to, żeby było
    > łatwo?

    A co jest trudnego w daniu napiwku? Trudne jest faktyczne zaangażowanie się w, och, walkę ze złem. Ale ten trud nie polega na dawaniu napiwków. Danie napiwku to takie wdupiemanie plus zadowolenie z własnej wspaniałości. Z dwojga złego wolę samo wdupiemanie.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • bene_gesserit 06.10.19, 21:54
    Twoje domysły opisują, jakich ty racjonalizacji używasz. Cały czas piszesz o sobie. Tak jakoś nie za pięknie.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • snajper55 06.10.19, 22:09
    bene_gesserit napisała:

    > Twoje domysły opisują, jakich ty racjonalizacji używasz. Cały czas piszesz o so
    > bie. Tak jakoś nie za pięknie.

    No jasne. Cały czas piszę o moich przekonaniach. Czy przekonanie, że cena za nocleg w hotelu, za przejazd pociągiem czy za obejrzeniu filmu w kinie obejmuje związane z tym usługi jest piękne? Niepiękne? Nie mam pojęcia.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • madzioreck 10.10.19, 14:41
    bene_gesserit napisała:

    > Czy nasze czyny nie mają konsekwencji i czy nie powinniśmy być świadomi, co spo
    > woduje nasz wybór?
    > Wdupiemanie oczywiście jest superłatwe, ale czy w życiu chodzi o to, żeby było
    > łatwo?

    Czy takie same rozkminy i hojną rękę do napiwków masz, kiedy obsługuje Cię w sklepie ktoś, kto pewnie zasuwa ciężko za najniższą krajową, czy tylko wtedy, kiedy grzejesz kości w tropikach? Jak to można sobie za parę groszy poprawić samoocenę...
  • bene_gesserit 11.10.19, 21:34
    Bejbe, mam dziwne wrażenie, że ty tu sobie pilnie poprawiasz samoocenę.
    I jak, udało się?

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • madzioreck 12.10.19, 01:28
    Daruj sobie protekcjonalne odzywki. Póki co, to nie ja się naprodukowałam z pikającym serduszkiem na temat zbawiania świata.
  • noltencja 12.10.19, 15:11
    Daj spokój, jej nie przekonasz: to największa ciotka-męczybuła na tym forum. Taka "młoda wykształcona z wielkiego miasta" (chociaż już dość starawa). Zawsze truje od rzeczy i próbuje traktować innych z wyższością, nie mając nic sensownego do powiedzenia. Na ematce tę samą rolę pełni Triss wink Szkoda dyskutować, lepiej wygasić.
  • bene_gesserit 12.10.19, 17:25
    O, tyle uwagi i koncentracji na mnie. A ja cię kompletnie nie kojarzę.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • bene_gesserit 12.10.19, 17:24
    ...czyli jednak się nie udało. No cusz, próbuj dalej, kropla drąży skałę. Oby twoje owce w końcu zamilkły.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • engine8 06.10.19, 18:50
    Skąd wiesz że właściciel płaci obsłudze wystarczająco i bez napiwków by wogole pracowali?
    Przecież ty wykupiłem pobyt za super cenę nie zastanawiajac sie jak to mozliwe
  • heniek.8 06.10.19, 19:18
    engine8 napisał(a):

    > Skąd wiesz że właściciel płaci obsłudze wystarczająco i bez napiwków by wogole
    > pracowali?

    no to niech nie pracują i zobaczymy co będzie smile

    ja zapłaciłem 40k za wakacje i mam umowę że mają być ręczniki, to tamto...
    facet z tych 40k musi wynająć jakichś pracowników
    mówi im "pracujcie za darmo, może biały pan wam sypnie jakiś napiwek"
    gdyby oni nie chcieli pracować = on musi im zacząć płacić

    alternatywna historia oni pracują, biały pan im sypie napiwki, właściciel wyspy nie musi im płacić

    w Europie już chyba 100 lat temu na to wpadli
  • fragile_f 06.10.19, 19:46
    Alternatywna historia jest taka, że pracownicy przymieraja głodem (albo zaczynają kraść, handlować narkotykami, prostytuować się), bo zatrudnił nową ekipę ludzi bez innej możliwosci zarobkowania. Ale spoko, wielki biały pan z juropy nie zbiedniał o odpowiednik biletu do kina z popcornem, to jest najważniejsze.

    Dlaczego ludzie nie rozumieją, że przestępstwa biorą się z nierówności społecznych i że z czystego egoizmu opłaca się mieć dookoła szczęśliwych, dobrze opłacanych ludzi?

    --
    Fragile
  • heniek.8 06.10.19, 19:52
    fragile_f napisała:

    > Dlaczego ludzie nie rozumieją, że przestępstwa biorą się z nierówności społeczn
    > ych i że z czystego egoizmu opłaca się mieć dookoła szczęśliwych, dobrze opłaca
    > nych ludzi?

    kto ma to zrozumieć? klient czy pracodawca?
  • fragile_f 06.10.19, 20:01
    Pracodawca? Masz na myśli wielką korporację, która ma 20-osobowy zarząd i jeden cel: profit?

    Czy może jednak warto być po prostu człowiekiem, mieć współczucie i realnie poprawić los kogoś, kto miał pecha urodzić się w kraju 3go świata? I tak jak mówię - jeśli dla kogoś empatia to puste słowo, zawsze może dać napiwek z egoizmu - żeby mieć zadowoloną sprzątaczkę, która porządnie posprząta i nie umyje blatu i sedesu tą samą szmatą.

    --
    Fragile
  • heniek.8 06.10.19, 20:16
    fragile_f napisała:

    > żeby mieć zadowoloną sprzątaczkę, która porządnie posprząta i nie umyje blatu i
    > sedesu tą samą szmatą.

    to się równoważy, ty dasz napiwek, ktoś inny nie da, ale tym ludziom nadal opłaca się tam pracować
    gdybyśmy się wszyscy umówili że nie dajemy, to by odeszli z pracy i właściciel wyspy by im dał podwyżkę
    ty mój mały łamistrajku big_grin
  • bene_gesserit 06.10.19, 20:24
    heniek.8 napisał:

    > to się równoważy, ty dasz napiwek, ktoś inny nie da, ale tym ludziom nadal opła
    > ca się tam pracować
    > gdybyśmy się wszyscy umówili że nie dajemy, to by odeszli z pracy i właściciel
    > wyspy by im dał podwyżkę

    Och, świat jest tak prosto urządzony, wystarczy chcieć i wuala, są pieniążki, trzeba tylko najpierw wylądować z rodziną pod mostem, a potem umrzeć z głodu i już.

    Równie dobrze można by się uprzeć, że turyści, zwłaszcza krezusi, jeżdzą w miejsca, w których nie bazuje się na niszczeniu środowiska i pół-niewolniczej pracy.

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • heniek.8 06.10.19, 20:32
    bene_gesserit napisała:

    > Równie dobrze można by się uprzeć, że turyści, zwłaszcza krezusi, jeżdzą w miej
    > sca, w których nie bazuje się na niszczeniu środowiska i pół-niewolniczej pracy

    zawsze mnie wqurwiali tacy bogacze, którym powiesz "to jest ostatnie stado tych zwierząt" to jeszcze chce mieć na pamiątkę zabitego zwierzaka

    także trochę jestem z tobą jeżeli chodzi o miłość do środowiska

    ale akurat na naszej wyspie to państwo płacący 40k sieją dobrobyt
    również płacą za pensje dla kelnerów, które byłyby niepotrzebne gdyby na wyspę nikt nie przyleciał
    jedyne do czego można się przyczepić to ostentacja
  • bene_gesserit 06.10.19, 21:16
    Ale gdzie tam.
    Chodzi o brak świadomości i niechęć do jej posiadania.

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • fragile_f 06.10.19, 21:23
    Gdyby na wyspę nikt nie przyleciał, to lokalna gospodarka wyglądałaby po prostu inaczej. Turystyka owszem generuje dochody, ale również olbrzymie koszty - chociażby dewastację srodowiska i zniszczenie kultury. Doskonałym przykładem są Hawaje - lokalna ludność żyje w tragicznych warunkach, bo przez turystów ceny wywindowały do poziomu Doliny Krzemowej.

    Dobrym przykładem może być też np. Kaszmir. Kiedyś lokalsi wytwarzali sami żywność, ale zostali zalani tanim jedzeniem z Chin czy reszy Indii. Przestali lokalnie produkować np. masło czy mleko, bo po co, skoro można to samo kupić bez wysiłku za połowę ceny a pieniądze mieć z wynajęcia pokoju turyście? A potem ceny poszły w górę, lokalsi nie mogli się już utrzymać z podnajmowania pokoju, bo powstały większe hotele (sieciówki), więc młodzi emigrowali do wielkich miast, żeby tam pracować jak niewolnicy w fabrykach albo zostali jako tania siła robocza w sieciowych hotelach. Efekt jest taki, że z fantastycznej, samowystarczalnej wspólnoty zrobił się jakiś koszmar, dramatycznie skoczyła przestępczość, są uzależnieni od dostaw towarów, pojawiły się narkotyki i cała otoczka z tym związana.

    I jeszcze jedno: my, zamożni ludzie z Europy, mamy moralny obowiązek pomocy tym ludziom, bo to przez nas na plażach leżą sterty plastiku, ich kultura została zniszczona a środowisko zdewastowane do tego stopnia, że zaraz połowy tych wysepek może nie być.

    --
    Fragile
  • heniek.8 06.10.19, 21:44
    fajnie że znasz historię Kaszmiru, mój przodek
    miał sweterek stamtąd

    ja się ogólnie zgadzam z taką globalną odpowiedzialnością, jeżeli brazylijskie lasy są potrzebne światu a Brazylia ma lepszy pomysł na te tereny - to świat zachodni powinien przebić taką ofertę

    ale wracając do tematu napiwków

    gdybyś pracowała w hotelu w Polsce
    i własciciel mówi będziesz zmieniać pościel za darmo, ale zarobisz na datkach od gości
    ogólnie: będzie pani zadowolona

    jakie jest twoje stanowisko - będziesz wzrokiem kota z filmu o Shreku domagać się datków?

    https://66.media.tumblr.com/2fe23afd981aa4c42de8f2a2d298877e/tumblr_mxjpxhp7hg1sq0upuo1_r1_250.gifv
  • fragile_f 06.10.19, 21:48
    >jakie jest twoje stanowisko - będziesz wzrokiem kota z filmu o Shreku domagać się datków?

    Oczywiście, że tak. A miałabym inne wyjście? Niech właściciel się wstydzi, ja nie miałabym czego.

    --
    Fragile
  • heniek.8 06.10.19, 22:02
    fragile_f napisała:

    > Oczywiście, że tak. A miałabym inne wyjście? Niech właściciel się wstydzi, ja n
    > ie miałabym czego.

    mogłabyś np. szukać pracy w innym hotelu, albo poza hotelarstwem
    nie ma się czego wstydzić i czego właściciel miałby się wstydzić właściciel?

    mówimy o hotelu w Polsce i o tym że to my tu pracujemy a turyści przyjeżdżają z zewnatrz, żeby łatwiej to sobie wyobrazić od strony obsługi
  • fragile_f 06.10.19, 22:11
    Czasami nie ma się wyjścia, bo jest to jedyne miejsce pracy.

    A czego ma się właściciel wstydzić? Tego, że kogoś zatrudnia i nie płaci, to chyba oczywiste. Jest to gorsze, niż niewolnictwo, bo niewolnik miał przynajmniej miejsce do spania i jedzenie.

    --
    Fragile
  • heniek.8 06.10.19, 22:26
    obok tej wyspy z hotelem jest kilka innych wysepek
    i zgadnij co, mieszkańcy owych żyją w nędzy w porównaniu z kelnerami na naszej rajskiej wyspie
    "czy wolisz tu łapać mrówki czy pracować w hotelu w Unga Bunga?", zapytałem kiedyś mieszkańca tej sąsiedniej wysepki
    odpowiedział mi "panie mrówki są konkretne, a nie to co napiwki, chyba że fragile przyjedzie na wczasy, wtedy wybieram Unga Bunga"
  • fragile_f 06.10.19, 22:38
    Zapomniałeś o najprostszym rozwiązaniu - mogą po prostu zostać zdrowi i bogaci. Tylko im sie nie chce, ot głuptaski!

    Bardzo prosty jest świat, w którym żyjesz.

    --
    Fragile
  • heniek.8 06.10.19, 22:44
    fragile_f napisała:

    > Bardzo prosty jest świat, w którym żyjesz.

    jeszcze prostszy jest świat w którym jedziesz do hotelu aby zbawić jego pracowników kładąc im kilka dolców na poduszce

    cofnij się o krok przed zakupem biletu
    czy ich los poprawisz, czy pogorszysz?

    a może zamiast kupować rezerwację w ciepłych krajach, gdzie obsługa jest wyzyskiwana, pojedziesz w nasze piękne Tatry gdzie to turyści są wyzyskiwani przez gopodarzy smile
  • fragile_f 06.10.19, 23:18
    Przecież pisałam, że wielokrotnie udzielałam się charytatywnie (czy to jako wolontariusz, wpłacając pieniadzę lub po prostu nie biorac pieniedzy za cos, czym zajmuje się zawodowo). A zostawiajac te $10-20 na poduszce czy dając troche wyższy napiwek w knajpie - wspieram tego konkretnego człowieka. No chyba ze uwazasz, ze lepiej byłoby w ogole nie zaplacic za rachunek i wymknąc się z knajpy, przez co kelnerka musiałaby dopłacić do interesu.

    Spędzanie urlopu w Tatrach byłoby totalnym zaprzeczeniem wspierania lokalsów, bo nie mieszkam w Polsce. Lokalsów wspieram tu na miejscu, chociażby kupując warzywa i owoce od rolników z okolicznych farm (i to w dodatku te niesprzedawalne, brzydkie albo za małe/duze/proste/krzywe).

    --
    Fragile
  • heniek.8 07.10.19, 08:03
    fragile_f napisała:

    > Spędzanie urlopu w Tatrach byłoby totalnym zaprzeczeniem wspierania lokalsów, b
    > o nie mieszkam w Polsce.

    a mówimy tu o localsach? to tytułowi bohaterowie wydali 40 tysiakow na agroturystykę?

    skoro mieszkasz za granicą to pewnie znasz znaczenie słów "self righteous" czy "grandiose"?
  • snajper55 06.10.19, 22:03
    fragile_f napisała:

    > I jeszcze jedno: my, zamożni ludzie z Europy, mamy moralny obowiązek pomocy tym
    > ludziom, bo to przez nas na plażach leżą sterty plastiku, ich kultura została
    > zniszczona a środowisko zdewastowane do tego stopnia, że zaraz połowy tych wyse
    > pek może nie być.

    Jakie to piękne, że dzięki paru groszom napiwku można uwolnić się od poczucia winy, które wywołują te wszystkie nieszczęścia miejscowej ludności. Jakie to piękne, że dzięki paru groszom napiwku można już się nie martwić jak naprawdę zmieniać zło tego świata. Zło świata, które jest nie tylko w tropikalnych krajach, ale często tuż obok, za ścianą. Ale my już swoje zrobiliśmy, bo daliśmy napiwek, więc możemy spać spokojnie. Jakie to piękne...

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • engine8 07.10.19, 00:01
    Szkoda słów.
    Jak to dobrze że nie muszę mieszkać tam.
  • snajper55 07.10.19, 00:07
    engine8 napisał(a):

    > Szkoda słów.
    > Jak to dobrze że nie muszę mieszkać tam.

    W każdym kraju jest bieda, są bezdomni, są chorzy... Gdzie indziej chyba bardziej się nam rzucają w oczy. U nas nie zwracamy na nich uwagi.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • engine8 06.10.19, 23:56
    Komina i socjalizm nie wyparowal?
  • snajper55 06.10.19, 20:49
    fragile_f napisała:

    > Czy może jednak warto być po prostu człowiekiem, mieć współczucie i realnie pop
    > rawić los kogoś, kto miał pecha urodzić się w kraju 3go świata?

    Ach, twój napiwek zmieni los kelnera. Naprawdę tak uważasz? A może jedynie będzie go stać na działkę więcej? A niedający napiwków nie jest człowiekiem?

    > I tak jak mówię - jeśli dla kogoś empatia to puste słowo, zawsze może dać napiwek z
    > egoizmu - żeby mieć zadowoloną sprzątaczkę, która porządnie posprząta i nie umyje blatu i
    > sedesu tą samą szmatą.

    A jak jej dasz w łapę to tego nie zrobi? O, naiwna...

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • snajper55 06.10.19, 20:44
    fragile_f napisała:

    > Alternatywna historia jest taka, że pracownicy przymieraja głodem (albo zaczyna
    > ją kraść, handlować narkotykami, prostytuować się), bo zatrudnił nową ekipę lud
    > zi bez innej możliwosci zarobkowania. Ale spoko, wielki biały pan z juropy nie
    > zbiedniał o odpowiednik biletu do kina z popcornem, to jest najważniejsze.
    >
    > Dlaczego ludzie nie rozumieją, że przestępstwa biorą się z nierówności społeczn
    > ych i że z czystego egoizmu opłaca się mieć dookoła szczęśliwych, dobrze opłaca
    > nych ludzi?

    Już wiem dlaczego bandyci są bandytami - bo ludzie nie dawali im napiwków. W Rosji rewolucja też z tego powodu wybuchła. Gdyby wszyscy dawali napiwki, to na świecie zapanowałaby powszechna radość i szczęśliwość i wszyscy by śpiewali Alleluja!

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • snajper55 06.10.19, 20:38
    engine8 napisał(a):

    > Skąd wiesz że właściciel płaci obsłudze wystarczająco i bez napiwków by wogole
    > pracowali?
    > Przecież ty wykupiłem pobyt za super cenę nie zastanawiajac sie jak to mozliwe

    A co mnie to obchodzi czy obsługa będzie pracowała? To zmartwienie właściciela. Kupując bilet nie interesuje mnie czy maszynista przyjdzie do pracy i czy torów jakiś biedak nie ukradł, bo nikt z pasażerów nie dawał mu napiwków.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • fragile_f 06.10.19, 21:11
    I właśnie przez taką postawę mieliśmy (i mamy nadal) niewolnictwo.

    "Bo co mnie to obchodzi"

    Szkoda tylko, że wiąże się to również z tym, że trzeba budować coraz wyższe mury, żeby się odgrodzić od mniej szczęsliwej reszty.

    --
    Fragile
  • snajper55 06.10.19, 21:33
    fragile_f napisała:

    > I właśnie przez taką postawę mieliśmy (i mamy nadal) niewolnictwo.
    >
    > "Bo co mnie to obchodzi"

    Czy gdy kupiłaś bilet i jedziesz pociągiem obchodzi cię, czy rodzina maszynisty ma kasę na jedzenie? Czy może biegniesz do niego aby mu wręczyć napiwek? Czy obchodzi cię, czy ludzie w mijanych przez pociąg wioskach są szczęśliwi i mają co jeść? Czy może otwierasz okno i wyrzucasz im garściami pieniądze? Och, nie obchodzi cię to wszystko...

    > Szkoda tylko, że wiąże się to również z tym, że trzeba budować coraz wyższe mur
    > y, żeby się odgrodzić od mniej szczęsliwej reszty.

    Jakie mury? Pewnie za ścianą, na wyciągnięcie ręki masz tę mniej szczęśliwą resztę. Coś w jej sprawie zrobiłaś?

    Rozmawiajmy o napiwkach/łapówkach a nie o wpadaniu w samozachwyt - dałam parę groszy, naprawiłam świat, dałam parę groszy - walczę z niewolnictwem.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • bene_gesserit 06.10.19, 21:36
    Nieno, spoko - nic od ciebie nie zależy, możesz smacznie spać jak dotąd. Nie to co ci, którzy próbują coś zmienić, pardon - pławią się w samozachwycie.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • snajper55 06.10.19, 21:42
    bene_gesserit napisała:

    > Nieno, spoko - nic od ciebie nie zależy, możesz smacznie spać jak dotąd. Nie to
    > co ci, którzy próbują coś zmienić, pardon - pławią się w samozachwycie.

    Dawanie napiwków niczego nie zmieni. Poza wprawianiem w samozachwyt dającego.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • bene_gesserit 06.10.19, 21:52
    Ja myślę, że nie potrzebujesz powtarzać,że nic od ciebie nie zależy, bo wierzysz w to już gruntownie. Więc jednak chodzi o to, żeby było łatwo.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • snajper55 06.10.19, 22:15
    bene_gesserit napisała:

    > Ja myślę, że nie potrzebujesz powtarzać,że nic od ciebie nie zależy, bo wierzys
    > z w to już gruntownie. Więc jednak chodzi o to, żeby było łatwo.

    Chyba nigdzie nie napisałem, że nic ode mnie nie zależy. Przynajmniej tak nie uważam. Napisałem za to, że dawanie napiwków niczego nie zmieni, na przykład nie zlikwiduje niewolnictwa.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • bene_gesserit 09.10.19, 22:40
    Zmieni, dla tej konkretnej osoby, tego konkretnego dnia. Dla niej i pewnie dla jej rodziny.


    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • fragile_f 06.10.19, 21:43
    Ok, mój błąd, założyłam z góry, że rozmawiam z kimś, kto widzi cokolwiek poza własnym pępkiem a nie ma postawę typu "po mnie choćby potop".

    EOT z mojej strony.

    PS. Tak się składa, że dosyć mocno udzielam się jako wolontariusz, więc strzeliłeś jak kulą w płot. Wielokrotnie wpłacałam też naprawde grube pieniądze na czyjeś leczenie (rak, operacje neurologiczne) do tego co chwila wpłacam na fundacje zajmujące się zwierzętami. A dlaczego musiałam te pieniądze wpłacać, zamiast wydać na siebie? Ano przez takich "ludzi" jak Ty. I dlatego, że mam duży dyskomfort myślać o tym, że 38-letnia laska umiera na raka piersi, bo CEO firmy ubezpieczeniowej musi kupić najnowszy model samolotu, bo ten z 2018 jest juz passe.

    --
    Fragile
  • snajper55 06.10.19, 22:22
    fragile_f napisała:

    > Ok, mój błąd, założyłam z góry, że rozmawiam z kimś, kto widzi cokolwiek poza w
    > łasnym pępkiem a nie ma postawę typu "po mnie choćby potop".

    Niedawanie napiwków i racjonalne uzasadnianie swej postawy to oznaka tego, że nie widzi się niczego poza własnym pępkiem. Gratuluję logicznego rozumowania.

    > PS. Tak się składa, że dosyć mocno udzielam się jako wolontariusz, więc strzeli
    > łeś jak kulą w płot.

    No i co z tego? Przecież jedno nie wyklucza drugiego. Czyż nie jesteś z siebie zadowolona po daniu napiwku?

    > A dlaczego musiałam te pieniądze wpłacać, zamiast wydać na siebie? Ano przez takich
    > "ludzi" jak Ty. I dlatego, że mam duży dyskomfort myślać o tym, że 38-letnia laska umiera
    > na raka piersi

    Wiem, wiem. Całe zło na świecie bierze się stąd, że nie daję napiwków. Chyba się pochlastam. smile

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • engine8 07.10.19, 00:03
    Myślenie ubogiego którego stać na danie w restauracji jak jest na promocji ale już na deser nie ale chce jednak tam iść i udawać że go stac
  • 10iwonka10 07.10.19, 10:51
    Wydaje mi sie ze w tej dyskusji sa pomieszane dwa rozne zjawiska dawanie napiwkow I dawanie pieniedzy na cele charytatywne- ja osobiscie udzielam sie jako wolontariusz ( niestety niezbyt czesto z braku czasu) w jednej organizacji charytatywnej rowniez finansowo.Mam duzy szacunek to ludzi ktorzy poswiecaja swoj czas ,energie,wiedze na takie cele.

    Natomiast: Poczatkowy watek jest przykladem wyzysku biednych ludzi lokalnych….przypuszczam ze wiekszosc ludzi ktorzymaja troche empatii czulaby sie zobowiazana aby dac im napiwek.
    Natomiast przyklad w USA- gdzie jak dobrze przeczytalam w zalaczonym przez kogos watku z wikipedii-w niektorych Stanach wlasciele restauracji placa ponizej minimum bo napiwki wyrownuja dochod do wymaganego minimum. Ale...Jesli nie wyrownaja to wlasciciel musi doplacic. Sorry- dla mnie to robienie w bambuko klientow przez wlascicieli restauracji- tak naprawde na tych napiwkach zarabiaja wlasciciele bo placa mniej niz powinni swoim pracownikom.
  • engine8 07.10.19, 17:52
    A co Ciebie obchodzi kto zarabia na napiwkach?
    Ważne że za masz kontrolę nad tym aby wynagradzac za dobry albo bardzo dobta usługę. Ważne że właściciel robi dory biznes i madibra obsługę a obsługa i właściciel starają się jak mogą aby klient był zadowolony.
    Jak wykupuje receptę to się nie zastanawiam kto i czy właściwą jednostka robi na tym najlepszy biznes bo lekarz wypisują y receptę dostaje "kick back" I po drodze mamy aptekarz, dystrybutora i producenta leku no jeszcze ubezpieczenie no obyć może podatnik do tego jeszcze dopłaca... Najważniejsze że mam lek.
  • 10iwonka10 07.10.19, 19:19
    Alez obchodzi mnie bo w dobie konkurencji albo wlasciciel powinien podniesc cene produktu w ofercie I zmniejszyc swoj dochod aby oplacic zatrudnionych przez siebie ludzi ( nie oczekiwac ze czesc ich wynagrodzenia bedzie zaplacona z napiwkow bo wtedy ceny w menu nie sa prawdziwe) albo obnizyc cene produktu zeby byc konkurencyjnym. A tak takie na sile napiwki sa nieetyczne - wolalabym zaplacic wiecej za usluge bez wymuszania napiwkow. Wcale obsluga nie jest lepsza w Stanach za napiwki- one sa tam przyjete ze naleza sie jak psu buda a obsluga jest taka sama jakby byla bez napiwkow. Skad ci to przyszlo do glowy ze obsluga jest lepsza jak napiwki daje sie na koncu????

    To tak jak kupujac cokolwiek w sklepie w Stanach nigdy nie wie sie tak naprawde ile sie zaplaci bo zawsze doliczany jest jakis podatek juz przy zaplacie. Moze ty jestes do tego przywyczajony w Europie tego nie ma I jest tutaj pewna zlota zasada''Treat costumer fairly'- tzn informuj klienta z gory ile usluga/towar kosztuje ( z uwzglednieniem podatku) . Nie chowa sie ukrytych kosztow w falszywej reklamie ceny towaru czy produktu.
  • heniek.8 07.10.19, 19:44
    ciekawe co by było gdyby przeprowadzić eksperyment i nikt by nie zostawiał napiwków w Las Vegas

    pewnie tak jak mówi nasza forumowa wieszczka:

    "pracownicy przymieraja głodem (albo zaczynają kraść, handlować narkotykami, prostytuować się)
    (...)
    Dlaczego ludzie nie rozumieją, że przestępstwa biorą się z nierówności społecznych i że z czystego egoizmu opłaca się mieć dookoła szczęśliwych, dobrze opłacanych ludzi?"

  • 10iwonka10 08.10.19, 10:00
    Ja mysle ze to dotyczy krajow 3 swiata - jest w tym troche prawdy ale swiata sie nie zmieni.

    Las Vegas- to bogate miasto zarabiajace miliony na przegranych w kasynach. Gdyby ludzie przestali dawac tam napiwki?- pracodawcy podniesli by szybko ich zarobki. Bardzo latwe I szybkie rozwiazanie.
  • heniek.8 08.10.19, 11:05
    A ja myślę, że takie domaganie się "ja płacę, to wy też płaćcie" jest nieeleganckie, niezgodne z sv, i.może wynikać z braku pewności czy dobrze się obchodzą ze swymi pieniędzmi a nie z potrzeby ratowania 3 świata
  • engine8 08.10.19, 18:44
    Myślenie komunistyczne
  • bene_gesserit 09.10.19, 22:41
    Myślenie empatyczne.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • engine8 08.10.19, 06:26
    Tzn co wg ciebie jest cena prawdziwa dania?

    W Stanach podatki są różne w różnych Stanach, okręgach i miastach oraz na różne produkty i te są zmienne. Wszyscy lokalni to wiedza i to ułatwia handel. Wiesz jaki koszt produktu więc nie wiem czy lepiej płacić wiedząc ile za o czy nie?
    A toze w Europie jest inaczej nie świadczy zupełnie o tym który system jest lepszy.
    Powtarzam raz jeszcze ze generalnie serwis w restauracjach w USA jest znacznie i wyraźnie lepszy dzięki m in napiwkom. Wolę zapłacić $50 +$10 I mec dobry serwis niż $60 za kiepski
  • mmoni 08.10.19, 12:44
    Przepraszam, ale nie rozumiem tego argumentu. W Polsce też VAT jest różny na różne produkty. Cena bez VAT interesuje tylko przedsiębiorców, którzy i tak sobie ten VAT odliczają i faktycznie czasem zdarza się, ze ceny produktów kupowanych przeważnie "na firmę" (typu auta dostawcze) są podawane bez VATu. Normalnemu klientowi detalicznemu taka wiedza nie jest potrzebna, a tylko utrudnia życie (jak Iwonkę, mnie też to denerwowało w Stanach, zwłaszcza jak musiałam się liczyć z wydatkami). Jak ok. godz. 13 zgłodnieję na ulicy w Nowym Jorku i będę miała ochotę na lunch, to pojadę, nie wiem, do Vermont, bo tam jest mniejszy VAT w restauracjach?

    --
    Nika
  • engine8 08.10.19, 18:45
    No więc jak nie rozumiesz to moze pytaj i sluchaj zamiast pouczać?
  • 10iwonka10 08.10.19, 20:41
    >>>W Stanach podatki są różne w różnych Stanach, okręgach i miastach oraz na różne produkty i te są zmienne. Wszyscy lokalni to wiedza i to ułatwia handel.>>

    Ulatwia? komu? Nie ma znaczenia wysokosc podatkow one sa jakie sa I wszyscy musza sie do tego dostosowac - Jak Mmoni napisala ta informacja jest wazna tylko dla przedsiebiorcow ktorzy odliczaja sobie pozniej vat- normalny klient chce wiedziec w sklepie ile zapaci za produc total: net+podatek, . A nie wie. Jesli ktos kupuje kilka ubran rachunek nagle wzrosnie do kwoty wiekszej niz ktos zaplanowal.Niektorzy ludzie maja napiete budzety I lubia planowac wydatki.

    >>Powtarzam raz jeszcze ze generalnie serwis w restauracjach w USA jest znacznie i wyraźnie lepszy dzięki m in napiwkom. Wolę zapłacić $50 +$10 I mec dobry serwis niż $60 za kiepski>>>

    A jak to mozesz to ocenic jesli napiwek zostawiasz na koncu?- Gdy serwis jest juz wykonany- Nie bardzo jest w tym logika.

  • engine8 08.10.19, 20:50
    Ok wiele rzeczy nie rozumiesz.
    Za danie placisz $50 a za serwis jak dobry to $10 a jak nie za dobry to mniej więc $60 to max kiedy masz dobre danie i dobry derwis
    W drugim scenario zawsze $60..
    Widzisz różnice?
  • 10iwonka10 08.10.19, 21:51
    Mysle ze ty masz problem ze zrozumieniem- NAPIWEK DAJESZ NA KONCU- wiec obsluga nie wie czy go dostanie czy nie wiec jak moze byc lepsza obsluga gdy dajesz napiwek NA KONCU GDY OBSLUGA JEST SKONCZONA . Logiczne myslenie sie klania.
  • engine8 08.10.19, 22:34
    I naglezy tez odróżniać logikę od głupoty
  • tetetana 08.10.19, 13:22
    Matko i córko, nie wiedziałam, że takie banalne pytanie wywoła tyle emocji. No nieźle. Ale chyba szczytem absurdu jest nazwanie tutaj tych ludzi skąpymi smile W żadnej definicji skąpstwa nie mieści mi się wydanie czterdziesty patoli na własne luksusowe wakacje wink Ogarnijcie się smile
  • bene_gesserit 08.10.19, 17:47
    Faktycznie, to osoby niezmiernie szczodre.

    --
    cute but psycho. things even out
  • noltencja 08.10.19, 19:07
    Nie żeby się czepiać, ale ona ma rację.
    Skąpy - "nadmiernie oszczędny, żałujący wszystkiego sobie i innym".
    Źródło: sjp.pwn.pl/sjp/skapy;2520993.html
    Czyli oba warunki muszą być spełnione: żałuje innym oraz sobie (co nawet na pierwszym miejscu zostało wymienione). Nijak nie da się nazwać tych ludzi skąpymi, bo przecież sobie nie żałują...
  • bene_gesserit 08.10.19, 20:02
    Według PWN skąpstwo to przesadna oszczędność.
    W tym przypadku sprawa jest oczywista - państwo nie skąpili na siebie, natomiast na innych - owszem. Składa się. Polszczyzna jest trudna, ale nie w tym przypadku.

    Dla ułatwienia - zastanów się nad antonimem 'skąpstwa'.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • heniek.8 08.10.19, 21:50
    bene_gesserit napisała:

    > W tym przypadku sprawa jest oczywista - państwo nie skąpili na siebie, natomias
    > t na innych - owszem.

    można też powiedzieć że nie byli rozrzutni na innych, bo ta "zasada" że trzeba płacić salowym jest dość umowna
    więc ci którzy płacą uważają innych za skąpych, a ci którzy nie płacą uważają innych za rozrzutnych
    i w zasadzie wszyscy mają rację

    mężczyzna który daje napiwki wysyła sygnał który kobietom się podoba ("stara się o mnie" "inwestuje w znajomość" "ma pieniądze i lubi je wydawać")

    ale ciekawe co by jedna z druga powiedziała, gdyby już taki osobisty mąż codziennie wydawał $50 na obiad i zostawiał dodatkowo $10 napiwku big_grin
  • bene_gesserit 09.10.19, 18:44
    Jedna z drugą ma swoje pieniądze i nie musi, nawet jeśli jada z mężem, jeść na jego koszt, conie.

    A co do napiwków, to są normy społeczne. I bardzo dużo informacji w necie nt.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • heniek.8 09.10.19, 19:07
    bene_gesserit napisała:

    > Jedna z drugą ma swoje pieniądze i nie musi, nawet jeśli jada z mężem, jeść na
    > jego koszt, conie.

    ale kasę mu policzy smile
    jak wyjdziesz z koleżanką na kawę to wiesz czy i ile zapłaciła rachunku?
    pewnie nawet nie bo co cię to obchodzi
    ale gdyby jakiś facet cię zaprosił, to byś pilnowała "przestrzegania norm społecznych"

    > A co do napiwków, to są normy społeczne.

    a co do norm społecznych, to potrafią się bardzo szybko zmienić, w czasie swojego krótkiego życia już kilka zmian widziałem
  • bene_gesserit 09.10.19, 22:47
    heniek.8 napisał:

    > ale kasę mu policzy smile

    Bez obrazy, ale chyba jednak masz 104 lata.
    Dla mnie nawet żarciki w tym stylu są przedpotopowe. Albo masz jakąś traumę po związku z totalną - wybacz - mieszczką.

    > jak wyjdziesz z koleżanką na kawę to wiesz czy i ile zapłaciła rachunku?
    > pewnie nawet nie bo co cię to obchodzi

    Nie, bo jeśli ona stawia, to następnym razem ja, w czym problem?

    > ale gdyby jakiś facet cię zaprosił, to byś pilnowała "przestrzegania norm społe
    > cznych"

    W trzecim świecie? No jaha.

    > a co do norm społecznych, to potrafią się bardzo szybko zmienić, w czasie swoje
    > go krótkiego życia już kilka zmian widziałem

    Yhy. Na przykład kiedyś w dobrym tonie było chodzenie do amfiteatru i przyglądanie się, jak dzikie zwierzęta rozszarpują żywcem całe rodziny.

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • heniek.8 10.10.19, 06:38
    bene_gesserit napisała:

    > > jak wyjdziesz z koleżanką na kawę to wiesz czy i ile zapłaciła rachunku?
    > > pewnie nawet nie bo co cię to obchodzi
    >
    > Nie, bo jeśli ona stawia, to następnym razem ja, w czym problem?

    a kto ma problem?
    problem rysuje się tak: część osób twierdzi że niedawanie napiwków to wstyd / czyn nie do przyjęcia

    ja twierdzę, że nie wiesz ile koleżanka zapłaciła, czy dała napiwek, jak duży itp.

    ty to potwierdzasz i pytasz "w czym problem?" ???

    problem masz ty, bo jeżeli od tych napiwków zależy czy wstyd z tą koleżanką się zadawać, to brakuje ci tej wiedzy
  • bene_gesserit 11.10.19, 21:35
    heniek.8 napisał:

    > a kto ma problem?
    > problem rysuje się tak: część osób twierdzi że niedawanie napiwków to wstyd / c
    > zyn nie do przyjęcia

    Zauważ kontekst w tym wątku. Moja babka-Chinka mawiała: u bogatego zawsze po obiedzie.
    Na marginesie: ci, u których zawsze po obiedzie być może w ten sposób stylizują się na bogaczy.

    I: sytuacja może być w podły sposób wykorzystywana, jak każda sytuacja władzy. W brytyjskich standardach danie groszowego napiwku jest poczytywane za wielką obrazę, o wiele większą niż brak napiwku.
    Na tym forum ktoś opisywał jakiegoś swojego znajomka, który płacił napiwki garściami miedziaków z różnych krajów, uzbieranych specjalnie w tym celu; uważał to za świetny dowcip.

    > ja twierdzę, że nie wiesz ile koleżanka zapłaciła, czy dała napiwek, jak duży i
    > tp.
    >
    > ty to potwierdzasz i pytasz "w czym problem?" ???

    Mnie nie interesuje cudze życie w ten sposób. Znowu: kontekst.

    > problem masz ty, bo jeżeli od tych napiwków zależy czy wstyd z tą koleżanką się
    > zadawać, to brakuje ci tej wiedzy

    Nie mam 14 lat big_grin

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • noltencja 09.10.19, 19:19
    bene_gesserit napisała:

    > A co do napiwków, to są normy społeczne.

    W Polsce nie ma. Albo jest: jedni dają, inni nie. W USA dają prawie wszyscy, w Japonii prawie nikt. U nas pewnie pół na pół. Czyli de facto nie ma.
  • engine8 09.10.19, 22:23
    I nie ma nic gorszego jak stosowanie norm z naszego otoczenia w nowym/innym gdzie one sa inne.
    A wiec ja jedziemy do USA to dajemy wszedzie gdzie jest zwyczaj i tyle ile jest zwyczaj.
  • bene_gesserit 09.10.19, 22:50
    noltencja napisała:

    > bene_gesserit napisała:
    >
    > > A co do napiwków, to są normy społeczne.
    >
    > W Polsce nie ma. Albo jest: jedni dają, inni nie. W USA dają prawie wszyscy, w
    > Japonii prawie nikt. U nas pewnie pół na pół. Czyli de facto nie ma.

    Hm, ja czytałam w badaniach, że dają dwie trzecie. I że ci, którzy nie dają, deklarują, że to ich sposób na oszczędzanie. Czyli: najpierw lekką ręką 40 tysi, a potem zaciskaj pasa.

    --
    ~herbatka u pani Dulskiej~
  • snajper55 10.10.19, 02:23
    bene_gesserit napisała:

    > Hm, ja czytałam w badaniach, że dają dwie trzecie. I że ci, którzy nie dają, de
    > klarują, że to ich sposób na oszczędzanie. Czyli: najpierw lekką ręką 40 tysi,
    > a potem zaciskaj pasa.

    Ja nie daję i nie jest to mój sposób oszczędzania. Po prostu nie rozumiem dlaczego mam dwa razy płacić za to samo. Logika mi na to nie pozwala.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • heniek.8 10.10.19, 06:40
    snajper55 napisał:

    > Ja nie daję i nie jest to mój sposób oszczędzania. Po prostu nie rozumiem dlacz
    > ego mam dwa razy płacić za to samo. Logika mi na to nie pozwala.

    a ja daję, ale tylko kobietom
    jest to mój sposób walki z patriarchatem, który już prawie-prawie obaliłem
  • engine8 10.10.19, 18:52
    No bo Ty nie rozumiesz ze tak naprawde to placisz tylko za jedno a za drugie to sobie wmawiasz ze tez juz zaplaciles a tak naprawde to nie, ale jest ci wygodniej (taniej) sobie wmawiac ze zaplaciles ...
  • noltencja 10.10.19, 20:19
    Cały ten temat pokazuje w sumie absurd takich rozważań. Dla części napiwki są bez sensu i tych, co dają uważają za wywyższających się frajerów. Dla drugiej części ci, co nie dają, to skąpcy i buraki. Porozumienie nie jest możliwe, podobnie jak wśród głosujących na dwa różne bloki smile Po co więc dyskutować na takie tematy, lepiej odpuścić i żyć w swoim środowisku, stosując się do jego norm.
  • 10iwonka10 10.10.19, 20:46
    Masz racje-ale to troche zalezy od tego jak sie do tego podchodzi jesli nazywamy kogos skapcem czy burakiem bo nie zgadza sie z nami to juz bardzo srednio swiadczy o rozmowcy natomiast zawsze mozna porozmawiac o samym 'principle' jakiegos tematu ale wtedy trzeba odlozyc na bok emocje I starac sie zachowac troche obiektywizmu.

    MNie sie zawsze podobaly rozne debaty ( dosc popularne tutaj w Anglii na universytetach) one wlasnie ucza ludzi kultury dyskusji bo tematy sa tez czesto dosc kontrowersyjne ale wtedy szuka sie sensownych argumentow nie obraza przeciwnikow tylko dlatego ze sie z nami nie zgadzaja.
  • engine8 10.10.19, 21:36
    Absolutnie, a jak sie zmienia srodowisko to sie dopasowac do nowych norm...
    Niestety Ci ktorzy ciaagle uzywaj zlych psuja reputacje i serwis innym bo np klenerzy wiedza jakie nacje skapia w "typowaniu" wiec z gory nie przykladaja sie do serwisow dla nich..
  • heniek.8 10.10.19, 21:42
    co w warunkach amerykańskich jest "zła" vs. "dobra" obsługa?

    zakładając że kelner z góry wie że nie dostanie napiwku

    dłużej się czeka? ile minut dłużej?
    kelner nie przychodzi zapytać kilka razy czy wszystko OK i czy smakowało?
  • engine8 10.10.19, 22:03
    Nie ma regul. Dobra absuga to pojecie subiektywne i tu klenej musi szybko to rozpoznac.
    Wyobraz sobie ze jestes kelnerem gdzie Twoje 2/3 dochodu zalezy od napiwkow i podumaj co Ty bys zrobil..
  • heniek.8 10.10.19, 23:00
    od strony kelnera patrząc to bym szukał czegoś stabilniejszego

    ale pisałeś od strony klienta - że warto dać 10 dolców za dobrą obsługę

    nasz kolega snajper nie jest skłonny wyłożyć tej dyszki - co go omija?
  • engine8 11.10.19, 18:30
    heheheh bedac klenerem szukalbys pracy jako informatyk czy w hotelu do sprzatania pokoi? O k tam tez sie daje napiwki.... Moze w Lidlu na kasie?
  • heniek.8 11.10.19, 19:14
    przecież żyjesz w stanach, living a dream

    Harrison Ford robił jakieś półeczki dla znajomego Lucasa i od tego się zaczęło

    ty pewnie niewiele gorzej wylądowałeś
  • snajper55 11.10.19, 01:34
    heniek.8 napisał:

    > co w warunkach amerykańskich jest "zła" vs. "dobra" obsługa?
    >
    > zakładając że kelner z góry wie że nie dostanie napiwku

    A skąd z góry wie, że nie dostanie napiwku? Jasnowidz? To marnuje się jako kelner. Powinien w kasynie kasę trzepać.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • heniek.8 11.10.19, 17:40
    snajper55 napisał:

    > A skąd z góry wie, że nie dostanie napiwku? Jasnowidz?

    ja to wiem, ale stwarzam warunki dla eksperymentu myślowego

    zastanawiam się co amerykański kelner zrobi inaczej kiedy wie że napiwku nie dostanie?
    i czy różnica jest warta dla mnie $10
  • 10iwonka10 08.10.19, 22:28
    >>>>Skąpy - "nadmiernie oszczędny, żałujący wszystkiego sobie i innym".>>>>>>>

    Patrzac z logicznego/matematycznego punktu widzenia :

    Koniunkcja-'i' - zdanie iest prawdziwe jesli obydwa warunki sa spelnione
    Alternatywa 'lub' - zdanie jest juz prawdziwe gdy tylko jeden warunek jest spelniony
  • engine8 08.10.19, 22:36
    Uważaj bo z logicznego punktu widzenia wiele rzeczy może nie mieć sensu
  • 10iwonka10 09.10.19, 19:50
    Z logicznego punktu widzenia wszystko ma sens to brak logiki jest problemem.
  • engine8 09.10.19, 22:25
    Z punktu widzenia logiki zona jest bardzo nieoplacalna.
  • 10iwonka10 10.10.19, 09:22
    To zalezy jaka zona - czy pracujaca I niezalezna czy taka 'przy mezu'.
  • engine8 10.10.19, 18:48
    Tzn ktora jest bardziej logiczna?

    Mam kolego ktorego zona pracuje ale oboje maj oddzielne konta i kazde sobie robi z nim co chce a jedynie dokladaja sie do wspolnej kasy na wspolne wydatki... I generalnie mowiac - nie przelewa mu sie... a wiec raczej nie oplacalna zona.

    Moja zona byla i jest ta "przy mezu". Wszytko zawszer mielismy wspolne, Ja tylko pracowalem poza domem a ona zajmowala sie cala reszta w domu (nie wiem jak potrafila sobie z tym poradzic ale dala rade) I mamy sie bardzo dobrze pod kazdym wzgledem.
    Na pewno lepiej niz ten kolega i tak zona zdecysowanie baradzij oplacalna.
  • 10iwonka10 10.10.19, 19:58
    Tutaj nie ma to nic wspolnego z logika- to sa wybory wlasne ludzi. Ty ewidentnie dobrze zarabiales, zona dobrze zajmowala sie domem twoi znajomi przypuszczam gorzej zarabiaja ale to tez kwestia tego czy ktos sensownie wydaje/inwestuje pieniadze.

    Ja akurat zawsze mialam konto wspolne z mezem - to jest chyba sens malzenstwa takie oddzielne konta kazdy to jak obcy ludzie ktorzy tylko razem mieszkaja- nie dla mnie. Ale tez nie bardzo wyobrazam sobie nie pracowac. Ale ludzie dokonuja wyborow ktore im pracuja….ale kultura tez sie zmienia w dzisiejszych czasach jest juz duzo mniej takich zon niepracujacych.
  • engine8 10.10.19, 21:48
    Zona pracowala zarobkowo tyle ile chciala i ile potrzebowala i na ile miala czas a potem tez nie siedzila i nie ogladal TV tylko pracowala w domu i poza.. W domu wspomagala mnie i zajmowal sie wszytkim a poza domem pracawala tylko ze przed dlugie lata nikt jej za to nie placil... Tzn brala cal moja pensje i decydowal co z nia zrobic a ja sie z drobnych sprawach nie meiszalem... A ze nie miala kontraktu z nikim wiec mial czas aby podrozowac ze mna prywatnie kiedy ja podrozowalem sluzbowo wiec zobaczyla wiecej swiata niz ja praaktycznie za darmo.
    A zajmujac sie domem i wszytkim co z tym zwaizane nauczyla sie i mial szanse wykazac wiecej niz w wielu zakladach... jako ze byla i finansista, inwestorem i budowlancem i zatrudniajacym innych i kucharzem i sprzataczka i opiekunka do dzieci i kierowcca i zaoptrzeniowcem i agentem od ubezpieczen, agentem od handlu nieruchomosciami oraz praca z roznymi ludzmi i srodowiskami i wile innych rzeczy.
    Na emerytre nie musila zarabiac bo z definicji ma przynajmnije polowe mojej....zreszta tak dobrze zarzadzala gospodarstwem ze zasilek emrytalny nie jest podstawa naszej egzystencji na emeryturze..
    Sa 3 podejscia do pracy;
    1. Zyc aby pracowac
    2. Pracowac aby zyc
    3. Pracowac bo sie ma na to ochote
  • 10iwonka10 11.10.19, 08:44
    JA tez mam ten komfort finansowy ze teoretycznie nie musze pracowac ale to kwestia nie tylko pieniedzy ale tez wyjscia z domu, roznych aktywnosci, poznania roznych ciekawych ludzi. Uderzylo mnie jedno twoje stwierdzenie:

    >>>A ze nie miala kontraktu z nikim wiec mial czas aby podrozowac ze mna prywatnie kiedy ja podrozowalem sluzbowo wiec zobaczyla wiecej swiata niz ja praaktycznie za darmo. >>>

    Czyli oprocz ciebie I domu twoja zona nie miala zadnego innego zycia? To kwestia wyborow jakich ludzie dokonuja mnie by strasznie przytlamsilo.


  • engine8 11.10.19, 19:55
    Nie wiem co by cie przytlamsilo? Oprocz zajec w domu miala wiele poza domem poniewaz byla zaangazowana w lokalnych srodowiskach charytatywnych i innych hoobystycznych, chodzila na zajecia i uczyla sie roznych rzeczy, zajmowala sie handlem nieruchomosciami jak miala czas czy ochote i do tego miala wiele okazji aby poznac swiat i prace na swiecie i ludzi na swiecie... Firmy a ktorymi wspolpracowalem (Azjackie wiecej niz europejskie) nie ignorowaly jej i albo organizowaly jej wycieczki albo zapraszaly nawet na sluzbowe spotkania aby poznala moj charkter pracy i ludzi i zawsze byla zapraszana na na obiady czy imprezy po pracy. Tsk ze wiedzialo dokladnie co robie i kto jest kto a pracowalem z bardzo duzymi korporacjami znanymi na swiecie. Uwazano (i slusznie) ze zona i rodzina ma ogramny wplyw na to jak maz podchodzi do pracy i biznesu i najczesciej on byla wazniejszym gosciem ode mnie...Nawet jak byla chora w domu to sie dowiedzieli i dostala kwiaty i misia od szefa jednego z wydzialow Hitachi.
    Tak ze nie pracujac zawodowo miala okazje doswiadczyc o wiele wiecej niz ktos kto siedzi caly dzien w biurze ... Niejeden pracujac nigdy tego nie doswiadczy
  • snajper55 10.10.19, 02:20
    engine8 napisał(a):

    > Uważaj bo z logicznego punktu widzenia wiele rzeczy może nie mieć sensu

    A istnieje nielogiczny punkt widzenia? No fakt, istnieje. Na przykład wtedy, gdy ktoś twierdzi, że napiwek dany po wykonaniu usługi polepsza jakość tej usługi. smile W tym punkcie widzenia nie ma logiki za grosz. smile

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • engine8 10.10.19, 18:58
    Widac ze ci brak logiki.
    Skoro wiesz ze jakosc wykonanej uslugi jest wprost proportcjanalna do napiwku i ciagle krochamlisz usulge liczac na dobry napiwek to mozesz powiedziec ze potrafisz logicznie myslec?
  • 10iwonka10 10.10.19, 19:51
    Ale w USA nie jest chyba az tak proporcjonalna- bo napiwek nalezy sie I kazdy go daje ….a jak napisales gdzies wczesniej ze jesli ktos zle obsluguje I nie dostaje napiwkow to nie zagrzeje tam dlugo miejsca bo zespol dzieli sie nimi…. To samo w sobie myslenie jest niezdrowe I nieetyczne. Dlaczego nie dac lekarzowi zeby sie staral przy operacji, Pani w sklepie czy w urzedzie? Dlaczego to ma byc w restauracjach tylko.Ciagle slysze bo oni tak malo zarabiaja….Sorry ale to nie trzeci swiat niech im pracodawcy podniosa zarobki.
  • engine8 10.10.19, 21:57
    Lekarzom przeciez sie daje....
    Ostatnio polega to mniej wiecej na tym ze chodzi sie do lekarzy prywatnie i slono placi za wizyty "konsultacje" a przy Polskim systemi opieki to nic innego tylk ofocjalne i legalne lapowki. Skad to wiem - znajmy lekarz mi to wytlumaczyl..kiedy szukalem specjalisty. Po prostu z lekarzem trzeba miec dluzsza relacje i ja utrzymywac czestymi wizytami... Wtedy on prowadzi i kieruje bo z nas po czesci zyje...
    Pani w sklepie sie nie daja bo pani przeciz nic dla klientow nie robi ....i to czy jej damy czy nie ma zadnego wplywu.. Gdyby nap towar lezal na zapleczu i prosilibysmy pania o Ladny kawalek wolowiny na tatara" to byloby juz co innego bo moglibucmy dostac :jak leci" albo specjalnie wybrany i wyselkcjonowany i zakladam sie ze wtedy bylyby "napiwki"...
    Jak jjuz pisalem gdzies ze ja czasami daje napiwek w wypozyczalni samochodow jak mi obsugujacy przyprowadzi nowe i super auto gdzie tam z tylnego parkingu...
    Dlatego nie daje sie w restauracjaach samoobsugowych gdzie sami zamawiamy, przynosimy sobie jedzenie do stolika i odnosimy tace... Ale jesli odsluga nam podaje cos extra (np napoje, extra kawe czy cos w tym rodzajaju) ) to nalezy to zauwazyc.
  • snajper55 11.10.19, 01:32
    engine8 napisał(a):

    > Lekarzom przeciez sie daje....
    > Ostatnio polega to mniej wiecej na tym ze chodzi sie do lekarzy prywatnie i slo
    > no placi za wizyty "konsultacje" a przy Polskim systemi opieki to nic innego ty
    > lk ofocjalne i legalne lapowki. Skad to wiem - znajmy lekarz mi to wytlumaczyl.
    > .kiedy szukalem specjalisty. Po prostu z lekarzem trzeba miec dluzsza relacje i
    > ja utrzymywac czestymi wizytami... Wtedy on prowadzi i kieruje bo z nas po cz
    > esci zyje...

    Lekarzom się daje??? Nie daję. Jestem ubezpieczony. Poza nielicznymi wyjątkami nie korzystam z prywatnej opieki medycznej (poza stomatologią).

    > Pani w sklepie sie nie daja bo pani przeciz nic dla klientow nie robi ....i to
    > czy jej damy czy nie ma zadnego wplywu.. Gdyby nap towar lezal na zapleczu i p
    > rosilibysmy pania o Ladny kawalek wolowiny na tatara" to byloby juz co innego b
    > o moglibucmy dostac :jak leci" albo specjalnie wybrany i wyselkcjonowany i zakl
    > adam sie ze wtedy bylyby "napiwki"...

    A czym pani w sklepie różni się od kelnera?

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • minniemouse 11.10.19, 02:10
    snajper55 napisał:
    > A czym pani w sklepie różni się od kelnera?
    >

    Snajper do jasnej gwizdawki - pisałam to już tysiące razy -

    w sklepie cie OBsluguja, w restauracji ci USluguja.
    maleńka różnica ale jednak - jaka zasadnicza.

    do sklepu musisz isc bo jak nie kupisz piwa, ogórka kiszonego, paczki papierosów to nie przeżyjesz wink
    natomiast restauracji gdzie szef kuchni gotuje potrawy a kelner lata kolo ciebie podawać ci owe - nie potrzebujesz aby przeżyć. możesz sobie to samo w domu ugotować (no, prawie, lolol), a już na pewno sam sobie na stół nałożyć.
    Na tym polega USŁUGA, w odróżnieniu od zwykłej obsługi gdzie w sklepie albo sam z polki bierzesz towar i idziesz z nim do kasy (lub sam kasujesz w kasie samoobsługowej), albo gdzie pani sprzedawczyni podaje ci pokrojony lub nie towar którego w inny sposób NIE zdobędziesz bo jak - masła sobie raczej nie ubijesz, jak również krowy nie wydoisz, itd
    od podanej przez kelnera gotowej zupy pomidorowej która równie dobrze możesz zrobić w domu sam. - itd...

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • 10iwonka10 11.10.19, 08:06
    >>>w sklepie cie OBsluguja, w restauracji ci USluguja.>>

    Ale roznie mozna na to patrzec - w restauracji ktos wezmie zamowienie I przyniesie ci jedzenie. W sklepie- np w sklepie ze sprzetem komputerowym mozna spedzic duzo czasu pytajac o porade, roznice w produktach. Ja zawsze szukam mlodych ludzi z 'geeky' wygladem bo wiem ze beda znac te produkty bardzo dobrze I prawde mowiac sa zawsze pomocni. Tak samo ze wszelkim sprzetem elektronicznym czy w sklepie z ubraniami...Ktos ci cos poradzi a moze powie 'O nie mamy tego w sklepie ale jest to nowy product na naszej stronie internetowej mozemy to dla Pani zamowic.'-

    Wiec tak naprawde komu by sie bardziej nalezal napiwek za dobra obsluge?
  • engine8 11.10.19, 20:10
    Chyba nie zdajesz sobie sprawy ile przeplacasz za "produkt" w restaracji a ile w sklepie ze sprzetem? Dlatego sklep ze sprzetem moze sobie pozwolic na placenie godziwych pensji tym co obsuguja klientow...
    No i ten sprzedjacy w skleie najczesciej sprzedaje Ci to co mu boss nakazuje i na czym sa najwieksze marze. No i na kupnie caly pprocess sie konczy... Widzialas kiedys aby gosc co ci sprzedal ubranie dzwonil i pytal czy jestes zadowolona i jak nie to propnowal poprawki czy wymiane? Podejrzewam ze nie widzilalas tak jak w Polsce nie widziesz kelnego ktory ci przyniols danie az do casy kiedzy czas na rachunek.... A jak zjadlec i Ci nie smakowalo to bylby obruszony gdybys oczekiwala czegokolwiek... A tu cie generalnie potraktuja inaczej tzn obniza koszt , nie beda chcelie zaplaty, zaproponuja darme danie nastepnym razem czy cos w tym stylu i tu ogorman role pelni kelner.
  • minniemouse 12.10.19, 01:38
    10iwonka10 napisała:
    W sklepie- np w sklepie ze sprzetem komputerowym mozna spedzic duzo czasu pytajac o porade, roznice w produktach.

    W dalszym ciągu - mało kto, (w zasadzie tylko własnie owi komputerowi geecy), potrafi sam złożyć komputer w domu. a nawet jeśli potrafi, to i tak wpierw musi konieczne części zakupić. sama części nie wyprodukujesz. no chyba ze nazywasz sie Gates wink
    nadal jest wiec tu 'konieczność vs luksus', i na tym ten Vic polega.
    W tym przypadku napiwek wypada dać gościowi który ze sklepu (do jakiego możesz udać się sama) przywozi ci komputer i podłącza, albo składa części w domu (i/ew podłącza) - bo to już podchodzi pod zakres usługi czyli owego niekoniecznego 'luksusu'.

    Minnie
    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • engine8 12.10.19, 02:20
    Jak najbardziej ....takiemu napiwek sie nalezy
  • 10iwonka10 12.10.19, 08:30
    >>>W tym przypadku napiwek wypada dać gościowi który ze sklepu (do jakiego możesz udać się sama) przywozi ci komputer i podłącza, albo składa części w domu (i/ew podłącza) - bo to już podchodzi pod zakres usługi czyli owego niekoniecznego 'luksusu'.>>

    Ale z reguly jest to w regulaminie zakupu- przywoz z instalacja I za to place w sklepie. Natomiast jesli bez instalacji to bardzo mala szansa ze ktos kto go przywiozl tez go zainstaluje z ten napiwek - z prostej przyczyny - conajmniej tak tutaj jest w Anglii-dzienne listy dostaw sa napiete, czesto sa korki na drogach plus tacy dostawcy sa tez monitorowani z biura ile czasu im zajmuje kazda dostawa.


  • minniemouse 12.10.19, 10:22
    niemniej, zauważ, jest to już USługa ekstra której klient koniecznie nie potrzebuje aby 'przeżyć'.
    sklep nie musi oferować dowozu i instalacji.
    wiec wypada docenić takie wychylenie się poza minimum i dać napiwek tym, którzy dla twojej wygody telepią sie z towarem. abyś ty nie musiała.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • heniek.8 12.10.19, 11:12
    Słowo "wypada"jest tu kluczem
    To taki miękki reżim "rób co wypada bo źle cię ocenimy"
    Są różne poziomy odporności na to
  • 10iwonka10 12.10.19, 11:46
    Wiesz to zalezy jak na to patrzysz- czasem sklep kaze sobie za ta usluge zaplacic wiec dzieki temu taki kierowca ma prace zwykla ekonomia. z kolei jesli jest to wliczone w usluge to moze to byc chwyt konkurencyjny pomiedzy sieciami sklepowymi.

    Oni tego nie robia dla mojej wygody jako grzecznosc ale jest to czesc uslugi zaplaconej lub obiecanej w kontrakcie. Nie w tym nic osobistego.
  • minniemouse 16.10.19, 09:43
    10iwonka10 napisała:
    Wiesz to zalezy jak na to patrzysz- czasem sklep kaze sobie za ta usluge zaplacic wiec dzieki temu taki kierowca ma prace zwykla ekonomia. z kolei jesli jest to wliczone w usluge to moze to byc chwyt konkurencyjny pomiedzy sieciami sklepowymi.

    w dalszym ciągu jest to usługa ekstra którą doskonale mogłabyś wykonać sama przy pewnym wysiłku. nawet pralkę i suszarkę możesz przywieźć sobie sama prosząc znajomych o pożyczenie trucka i pomoc w dźwiganiu ciężkich pak. tragarze ze sklepu, opłaceni czy nie, wyręczają cie w tym kłopocie i to za to dajesz im ten napiwek. a sklep i tak za mało im płaci za tak ciężką prace.

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • heniek.8 16.10.19, 15:32
    nie ma znaczenia czy daną czynność nazywasz obsługa, usługa, przysługa czy posługa

    kolejność jest taka: urodziałaś się na świecie w którym wiele osób daje napiwki w restauracji czy szatni, a nie daje w informacji turystycznej czy w gabinecie pielęgniarskim

    próbujesz "na siłę" dorobić do tego teorię - w zależności od jakiego przedstostka trzeba płacić a jakiego nie trzeba - ale to jest zwyczaj który zaczerpnęłaś z domu rodzinnego a nie ogólna teoria
    Japończyk będzie to widział inaczej i to nie dlatego że po japońsku te wszystkie słowa brzmią inaczej

    PS. sklep nie płaci "za mało" tym ludziom od transportu. płaci im tyle żeby odpowiednia liczba pracowników chciała to robić
  • 10iwonka10 16.10.19, 18:52
    Z reguly mamy inne opinie ale tutaj zgadzam sie z toba - nikt nam nie robi 'specjalnej przyslugi' z grzecznosci w przypadku zakupu towaru ze sklepu. W momencie zakupu sklep mnie informuje czy place dodatkowo za dostawe czy tez jest to wliczone w cene a czasem ja sama musze sobie zalatwic przywoz bo sklep tego nie zapewnia. Z tego co kojarze to pytaja tez czesto czy blok ma winde I ktore to pietro. Natomiast moze sie tak okazac ze sa dwa rozne sklepy cena podobna w jednym dostawa jest wliczona w cene w drugim nie jest i to jest wlasnie ta zdrowa konkurencja na rynku. W jedynym tylko przypadku liczy sie napiwek - Gdy sklep nie zapewnia dostawy zamawiam taksowke I prosze taksowkarza a pomoc we wniesieniu sprzetu do mieszkania. Wtedy napiwek czy zaplata za jego dodatkowa usluge to koniecznosc.
  • snajper55 16.10.19, 19:24
    10iwonka10 napisała:

    > W jedynym tylko przypadku liczy sie napiwek - Gdy sklep ni
    > e zapewnia dostawy zamawiam taksowke I prosze taksowkarza a pomoc we wniesieniu
    > sprzetu do mieszkania. Wtedy napiwek czy zaplata za jego dodatkowa usluge to k
    > oniecznosc.

    Ale to nie jest napiwek, tylko zapłata za wniesienie sprzętu. Zazwyczaj ustalana przed usługą wniesienia przez obie strony. Na bazarze też nie dajemy napiwku za to, że możemy zabrać ze straganu kapustę. smile

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • 10iwonka10 18.10.19, 13:47
    Nie zawsze - to niekoniecznie jest bardzo ciezka rzecz moze byc sredniej wielkosci, kobieta jedzie sama prosi taksowkarza czy pomoglby jej wniesc - wtedy to jest grzecznosc z jego strony I zdecydowanie mozna mu caly rachunek za przewoz zaookraglic porzadnie w gore.
  • minniemouse 18.10.19, 02:03
    heniek.8 napisał:
    nie ma znaczenia czy daną czynność nazywasz obsługa, usługa, przysługa czy posługa

    gdyby rzeczywscie tak bylo to caly jezyk polski bylby bez senu.
    >
    > kolejność jest taka: urodziałaś się na świecie w którym wiele osób daje napiwki

    a to owszem.

    > próbujesz "na siłę" dorobić do tego teorię - w zależności od jakiego przedstostka trzeba płacić a jakiego nie trzeba - ale to jest zwyczaj który zaczerpnęłaś z domu rodzinnego a nie ogólna teoria

    to raczej ty Heniu chcesz mi wcisnac swoj poglad jako jedyny sluszny

    > Japończyk będzie to widział inaczej i to nie dlatego że po japońsku te wszystkie słowa brzmią inaczej

    calkiem mozliwe, ale nie zyjemy w Japonii. ponadto, SV zaleca dostosowywac sie do zwyczajow danego kraju.

    > PS. sklep nie płaci "za mało" tym ludziom od transportu. płaci im tyle żeby odp
    owiednia liczba pracowników chciała to robić


    interesujaca teoria. ja mam taka ze placi tyle iz zatrudniaja sie ci co nie maja innego wyjscia.

    Minnie




    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • heniek.8 18.10.19, 06:02
    minniemouse napisała:

    > to raczej ty Heniu chcesz mi wcisnac swoj poglad jako jedyny sluszny

    nie ma w tej sprawie jedynie słusznego poglądu

    jedni dają napiwki i uważają resztę za skąpców,
    inni nie dają i uważają resztę za rozrzutnych,

    nie ma zasady co to jest "obsługa" a co to jest "usługa"

    kelnerki które pomalowały usta na czerwono dostają wyższe napiwki niż te bez szminki (tak twierdzą naukowcy) - jak to skomentujesz, za co ten "tip"? za jaką usługę?
  • 10iwonka10 18.10.19, 10:00
    >>>interesujaca teoria. ja mam taka ze placi tyle iz zatrudniaja sie ci co nie maja innego wyjscia.>>>

    Czyli w Ameryce panuje wyzysk kapitalistyczny jak w 19 wieku?- Kelnerki gloduja, pracownicy sklepow gloduja…?

    W Europie jest moze troche inaczej I z tego te roznice wynikaja. Pracownicy w tych sektorach moze nie zarabiaja kokosow ale w miare na godne zycie dlatego nie wyciagaja reki po napiwki.

    Nie bardzo rozumiem twojego ( Engine myslenia) poniewaz pracodawca zle placi to zamiast probowac cos zmienic -podniesc minimum wage- wywalczyc jakies lepsze prawa dla pracownikow pewnych sektorow lepiej sie nad nimi uzalac I to klienci maja sie dorzucac? To chwilowe rozwiazanie na 5 minut i samo w sobie jakies takie neetyczne dla mnie a co gdy zachoruja...jaka beda miec emeryture?

  • heniek.8 18.10.19, 17:26
    10iwonka10 napisała:

    > Czyli w Ameryce panuje wyzysk kapitalistyczny jak w 19 wieku?- Kelnerki gloduja
    > , pracownicy sklepow gloduja…?

    a jak myślisz? tu jest Kanada - ludzie tu pracują za darmo, a nawet płacą za możliwość wykonywania takiej pracy

    wożą jakieś lodówki po mieście, pralki wnoszą po schodach, czasem dostaną jakiś bakszysz i tak się toczy życie na tym zgniłym zachodzie
  • engine8 18.10.19, 20:42
    Moja zona przez 15 lat pracuje za darmo (nie nie w domu) i jest z tego bardzo zadowolona.
  • heniek.8 18.10.19, 20:58
    engine8 napisał(a):

    > Moja zona przez 15 lat pracuje za darmo (nie nie w domu) i jest z tego bardzo z
    > adowolona.

    Aje bez napiwków pewnie byłaby mniej zadowolona?
  • 10iwonka10 18.10.19, 22:07
    Za darmo- ty zarabiales dobrze wiec masz wysoka emeryture twoja zona jest zabezpieczona finansowo I sie pewno nudzi wiec pewno robi cos charytatywnego.
    Tez sie czasem udzielam ale my tu mowimy o ludziach co jak slysze zarabiaja strasznie malo.Tacy patrza zeby przezyc nie udzielac sie charytatywnie.
  • engine8 18.10.19, 20:39
    Ja chyba nigdy nie napisalem ze kelnerami sa ludzi ktorzy nie maja innego wyjscia....Napisalem wrecz ze wielu ma sie bardzo dobrze finansowo... i zarbajaij ty ze innym sie nie marzy.. m in dzieki napiwkom..
    Jedynie nalezy pracowac we wlasciwym miescu i miec wlasciwe podejscie do klienta.
  • engine8 18.10.19, 20:41
    Znowu stosujesz swoje zasady emerytalne.... WStanach na emerutre sie samemu zarabia i planuje cale zycie a nie czeka ile rzad ci da.
    Poza tym w najgorszym wypadku dostanie polowe emrytury meza...
  • 10iwonka10 18.10.19, 22:05
    Co ty opowiadasz- Czytaj ze zrozumieniem wyobraz sobie ze w europie jest tak samo ale zeby miec dobra emeryture prywatna trzeba miec na tyle dobry dochod zeby na nia odlozyc. W Angli jak masz dobrego pracodawce to czesto to twojej skladki doklada nawet do 10%. Tutaj nikt nie liczy na emeryture panstwowa bo jest glodowa. Ale ci kelnerzy I dostawcy ledwo zipia to z czego niby odloza?

    Dostanie polowe meza ale jak ktos jest sam ? Albo maz w takiej samej sytuacji?
  • engine8 11.10.19, 20:02
    O tylko bazujesz na rzadowej opiec emedycznej? No coz pozostaje wspolczuc i pogratulowac ze jestes zdrowy bo niestety mam dosc dobre pojecie jak pracuje medycyna w Polsce i jak daleko mozna zajechac bazujac na oficjalnej i darmowej opiece... Niestety tytaj bardzo odbrze pracuje powiedzenie "masz tyle ile za to zaplacisz" .
  • snajper55 11.10.19, 01:39
    engine8 napisał(a):

    > Widac ze ci brak logiki.
    > Skoro wiesz ze jakosc wykonanej uslugi jest wprost proportcjanalna do napiwku i
    > ciagle krochamlisz usulge liczac na dobry napiwek to mozesz powiedziec ze pot
    > rafisz logicznie myslec?

    Przeczytaj jeszcze raz ci napisałem, bo za pierwszym razem nie zrozumiałeś.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • engine8 11.10.19, 20:20
    napisales
    "Na przykład wtedy, gdy ktoś twierdzi, że napiwek dany po wykonaniu usługi polepsza jakość tej usługi. smile W tym punkcie widzenia nie ma logiki za grosz. smile"

    Oczywiwscie ze tak w sytuacji kiedy napiwek nie jest niespodzianka a czym oczekiwanym.
    Dzisiejszy przyklad... Poszedlem umyc auto na myjnie. Myjnia u nas wyglada tak ze Wybierasz sobie opcje ile co i jak my byc umyte i wypielgnowane.... i kada opcja ma swoje cene.. Auto najpierw jest odkurzane, potem idzi ena tasme automatyczno- manualna tzn prusznice leja plyny i wode a ludzi szczotkami myja kola i wierz duzych aut. Po wyjezdzie autema zajmuje sie 2 ludzi ktorzy wszytko do konca pucuja, wycieraj, myja szyby srodek itp....
    No i jak mam kupony na opcje podstawowa a wiec odkurzanie, mysie nadwozia i podwozia i najwyzej przetarcie talicerki.... No i widze ze obsluga juz przy odkurzaniu przyklada sie do tego jakby to byl ich auto a potem czyszcza wszytko bardzo dokladnie, powietrzem wydmuchuja wode ze wszytkich uszczelek i zakamrkow, samruja kola i pucuja srodek tak jakby to byla osluga na calkiem wyzszym poziomie... I ja sobie siedzac na zewnatrz obseruje jak sie przykladaj i decyduje ile to co zrobili bylo naprawde warte.. Za podsawowa usluge dostaliby swoje 20% i tyle ale za to co zrobili dostalo o wiele wiecej... A nie wiedzielei czy wogole i ile dostana napiwku bo co co czyscili na koncu mnie na oczy nie widzieli.
  • snajper55 12.10.19, 17:34
    engine8 napisał(a):

    > A nie wiedzielei czy wogole
    > i ile dostana napiwku bo co co czyscili na koncu mnie na oczy nie widzieli.

    No właśnie. Bo taka praca jest ich obowiązkiem. Za to im pracodawca płaci. A nie za leserstwo i obijanie się. Dlatego dając napiwek płacisz dwa razy za to samo.

    Już chyba wiem w gdzie leży problem. Jesteśmy przyzwyczajeni do pracy byle jakiej, do tego, że usługodawca nas olewa, ze kelner da nam zimną zupę a w myjni przelecą brudną ścierą po karoserii. Ale to już nie te czasy. Dziś pracodawca, chcąc mieć klientów, wymaga od pracowników uśmiechu, uprzejmości i pracy na bardzo wysokim poziomie. A sprawdzają ich za pomocą tajemniczych klientów, którzy oceniają obsługę i składają pracodawcy raporty. Pracownik nigdy nie wie, czy obsługuje prawdziwego klienta, czy jest właśnie kontrolowany.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • 10iwonka10 12.10.19, 17:49
    Otoz to- a najlepszym lekarstwem jest zdrowa konkurencja na rynku.
  • engine8 13.10.19, 06:18
    Nie, "Pracowdawaca" im byc moze po prostu pozwala pacowac te auta i oni to robia za napiwki.. plus on im moze placi $5 na godzine bo nie zawsze maja co robic...
    Widocznie jest wystarczajaco chetnych bo zarabiaj z napiwkami $15/godx z tego z $5 plac podatek a z reszty nie czyli nie jest tak zle..
    Widocznie wlasciciciel wykual taki sobie model buznesu.... i to praccuje... Wszyscy sa zadowoleni.
    Gdybym ja im nie dawal napiwkow to by ich nie bylo i ja bym byl niezadowoloby z serwisu i serwis by padl...

    A tak wlasciciel ma biznes, meksykanie prace a ja jako klient mam jakas tam kontrole nad tym jak auto jest wyczyszczone i ci co go czyszcza zdaja sobie z tego sprawe i staraja sei pracowac jak najlepiej moga bo trudno nie skojarzyc wysokosc napiwkow z jakoscia pracy... Bo praktycznie to to auto i tak trzeba umyc a niewile wiecej trzeba sie starac pomiedzy praca wykonana do kitu a dobrze?
    A gdyby nie napiwki to problem bylby po stronei wlasciciela jak tych pracownikow zmotywowac do robienia super roboty? A tak oni sami sie motywuja... Jak sie jeden opiernicza to go koledzy pogonia bo to wplywa na ilosc chetnych na usuge i zadowolnych klientow. I nawet jak ktos tam da maly napiwek czy wogole nie da to nie zmienia stanu rzeczy...

    Np... Mam opcje pojechac na myjnie gdzi zaplace $16 i nie ma napiwkow bez wzgeledu jak mi auto wyczyszcza i jak mi zrobia tylko tyle ile musza to co moge zrobic? Isc do wlascieleil i sie klocic, ten wywali obiboka i nastenym razem bedzi emniej ludzi wiece bede czakl pol godziny dluzej tez bez gwarancji jakosci.
    Albo ide tam tam gdzie place $12 i dam napiwek powiedzmy $3 do $5 w zaleznosci jak mi to zrobia....Jak zrobia jak w opcji #1 to wogole nie dam a jak lepiej to dam ile uwazam....i "system motywacyjny" zadziala automtycznie bo oni tam nie pracuje bo to ich cel zycia ale pracuja aby zarobic.
    I teraz co uwazasz za lepsze?
    W komunie powiedzieli by ze opcja #1 (swiadomosc ksztaltuje byt? ) a w kalitalizmie ze zdecydowanie #2....(byt niestety ksztaltuje swiadomosc o wiele lepiej ).
    Mamy wybor i ja jako klient i ci co wykonuja usluge i wlasciciel.
  • 10iwonka10 13.10.19, 08:28
    Mysle ze kompletnie mylisz pojecia nawiazujac wciaz do komuny…..To nie ma nic wspolnego z komuna ale wrecz odwrotnie z wolnym rynkiem.

    Jesli ide do fryzjera, restauracji, myjni….gdziekolwiek I usluga jest marna to nastepnym razem tam nie pojde. Przypuszczam ze wiekszosc ludzi zacznie tak samo robic.

    W efekcie albo firma poprawi jakosc swoich uslug albo splajtuje. Tak dziala wolny rynek w kapitalistycznej gospodarce.

    Natomiast takie rzucanie napiwkow tu I tam kojarzy mi sie z ekonomia I mentalnoscia 3 swiata. Rzucmy jakis ochlap biedakowi to my sie lepiej poczujemy I on bedzie biegal kolo nas.

  • snajper55 13.10.19, 11:31
    10iwonka10 napisała:

    > Mysle ze kompletnie mylisz pojecia nawiazujac wciaz do komuny…..To nie ma nic w
    > spolnego z komuna ale wrecz odwrotnie z wolnym rynkiem.
    >
    > Jesli ide do fryzjera, restauracji, myjni….gdziekolwiek I usluga jest marna to
    > nastepnym razem tam nie pojde. Przypuszczam ze wiekszosc ludzi zacznie tak samo
    > robic.
    >
    > W efekcie albo firma poprawi jakosc swoich uslug albo splajtuje. Tak dziala wol
    > ny rynek w kapitalistycznej gospodarce.
    >
    > Natomiast takie rzucanie napiwkow tu I tam kojarzy mi sie z ekonomia I mentalno
    > scia 3 swiata. Rzucmy jakis ochlap biedakowi to my sie lepiej poczujemy I on be
    > dzie biegal kolo nas.

    Też tak to widzę. Napiwek zmienia klienta równego kelnerowi czy sprzataczce w wielkie panisko, któremu kelner do kolan nie sięga. Równorzędną relację usługodawca - usługobiorca zmienia w relację nadrzędnościową.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • engine8 13.10.19, 17:58
    No wiec dlaczego w wiekoszesci polskich i wielu europejskich restaracjach czuje sie ze podobnie jak w Lidlu... towar masz przed nosem, wkapkuj czy zapakuj sobie jak chcesz i jak wybito cene na kasie to i towar i problem jest Twoj a reklamacje na drugim koncu pawilonu...
  • mmoni 13.10.19, 20:21
    A nie pomyślałeś, że to różnica kulturowa? Francuski kelner to nie student, który pracuje za napiwki. To normalny zawód z pensją i ubezpieczeniem społecznym. Nie oczekuje się od niego, aby się przymilał "Hi, I'm Tiffany, I'm your server tonight..."

    --
    Nika
  • 10iwonka10 13.10.19, 23:33
    To prawda to chyba taka Anglosaska kultura ze bycie kelnerem to nie zawod ale studenci sobie dorabiaja, ludzie ktorzy nie moga nic znalezc….wiec dosc srednio to robia , srednio im placa I dlatego tak wyczekuja napiwkow. W Anglii jest podobnie z ta roznica ze nie ma tu takiej kultury 'napiwkowej' . Wlasciwie jest tak jak w Polsce zalezy od uznania.Masz racje we Francji to zawod wiec kelnerzy sa profesjonalni.
  • minniemouse 15.10.19, 03:44
    mmoni napisała:
    Nie oczekuje się od niego, aby się przymilał "Hi, I'm Tiffany, I'm your server tonight..."


    ???
    to jest przymilanie sie? dla mnie to podstawowy standard w takiej usłudze .

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • 10iwonka10 15.10.19, 08:08
    Tutaj wychodza roznice kulturowe - Przypuszczam ze w USA, Kanadzie to standard w Europie nie.
  • engine8 15.10.19, 19:50
    Niestety.
    Ale na szczescie to sie zmienia i coraz czesciej bycie milym przestaje byc ujma na honorze.
  • 10iwonka10 15.10.19, 21:51
    Jest pewna subtelna roznica pomiedzy osoba mila, usmiechnieta I majaca profesjonalne maniery a osoba na sile 'przyjacielska' aby wybebnic napiwek.
  • engine8 16.10.19, 00:04
    No wiec podaj std zachowanie takiej "osoby milej, usmiechnietej I majacej profesjonalne maniery"
    Podchodzi do stolika, i:
    -?-
  • 10iwonka10 16.10.19, 08:26
    Podchodzi do stolika, usmiecha sie, mowi 'Dzien Dobry' podaje kazdemu karte z daniami I druga z napojami i jesli sa jakies dania dnia/specjalne oferty to informuje o tym. Odchodzi i zostawia kilka minut na decyzje. Znow podchodzi pyta czy goscie sa gotowi z zamowieniem...czasem sa casem jeszcze nie wiec zamawiaja tylko drinki…...Gdy przyjmuje zamowienie to informuje o dodatkowych sosach….jesli steak to pyta jak usmazony….a przede wszystkim zna na wylot kazde danie ( veganie,..rozne uczulenia) a jesli czegos nie wie to szybko oferuje ze sprawdzi u szefa kuchni. W trakcie jedzenia podchodzi raz i pyta czy wszystko w porzadku i smakuje ok....gdy zauwazy ze drinki sie koncza podchodzi i pyta czy przyniesc wiecej.

    Pozniej po zjedzeniu glownego dania przynosi karty deserow/kaw/herbat i pyta czy klient jest zainteresowany deserem.

    Natomiast na starcie takie "Hi, I'm Tiffany, I'm your server tonight..." brzmi dosc infantylnie dla mnie.


  • engine8 16.10.19, 19:24
    Czyli nie wiesz jak sie Twoj kelner nazywa? Wolisz ludzi traktowac bezosobowo?
    Jak wyjdzie cos i chcesz sie z nim skontaktowac to o kogo pytasz?
    Wlasnie to ze kelner sie przedstawia robi sytuacje bardziej poersonalna...
    Kiedy host posadzi gosci przy stoliku pierwsza osoba ktora podchodzi wcale nie musi byc kelner - to moze byc osoba przynszaca wode czy chleb...
    A wiec kiedy przyjedzi ekelner to sie przedstawia
    Teraz wiemy ze zwracja sie do kelnera mozmy zwracac sie po imienu...bo co mamy go wolac "Hey Ty"?
    Zalozmy za chwile po podaniu dan potrzebujesz cos tam - jakas przyprawe i teraz albo zawolasz kelnera po imieniu kiedy sie kreci ppo sali albo porosisz kogos aby porosil jego....

    No i wlasnie to co piszesz
    "Hi, I'm Tiffany, I'm your server tonight..." pozwal na no aby ja potraktowac jak normalna osobe i pozdrowisc , przywitac sie
    "Hi Tiffany, How are you? How is your day? pozniej okreslic co chcileismbysmy zjesc i porosic o rekondacje.... Zwykle dostanie szczere i uczciwe...Bo przeciez mzoes zamowic cos z karty ale kiedy kelner zasugeruje cos innego tzn ze wie dlaczego to mowi bo no to co zamawiasz jest OK - nie smierdzi ale jest z przed 2 dni. A tak porosisz o doradzenie np "jakie macie dzis swieze ryby...?"
    Kiedy kelner jest na ukadach chlodnych powie ci ze przeciez wszytku tu jest swieze - bo tak mu kazali ale kiedy juz nawiazalisci jakies tam "uklady" to cie szczerze i delkatnie skieruje we wlasciw astrone.
    I to wcal eni ejest inaftylne ale bardzo porawi stusunki - kelner - klient, z chlodnych sluzbowych na bardziej przyjazne i swobodne..
    I np kak chcesz napisac review i pochawlaic serwis a szczegolnie obsluge a nie znasz imienia klenera - to jak to zrobisz?
    Tak ze ja tego zachowanie nie tylko nie nazwalbym infantylnym ale wrecz przeciwwnie - milym, ludzkim , przyjacielskim..
    Oczywiscie ze sa sytuacje gdzie przychodzi i mowi "How you'all folks doing?" ... i ktos moze sie obrazic ze go nazwano tak.... ale na grzecznosci jeszcze nikt nie stracil..

  • 10iwonka10 16.10.19, 20:11
    Engine- Ty naprawde jestes taki naiwny? Kelner ktorego widze pierwszy raz na oczy przedstawia mi sie z imienia I jak sie go zapytam 'how is your day' I to juz przelamie wszystkie lody i spowoduje ze on bedzie ze mna zupelnie szczery I zarekomneduje me najleposze danie a jak tego nie zrobie to zarekomenduje mi smierdzaca rybe?
    Po pierwsze 'How is your day' to slowo proteza bo mnie kompletnie to nie obchodzi widze go pierwszy I ostatni raz I jest osoba ktora poda mi posilek I tyle.Zabawne jest ze te zwroty, normy zachowania wyszly tak naprawde czesciowo z kultury anglosaskiej I jezyka angielskiego natomiast Anglicy zaczynaja powoli od tego odchodzic.
    Ale badzmy precyzyjni w opisie roznych sytuacji- inna sytaucja- Gdy jestes czestym gosciem w lokalnym pubie I znasz imie barman/ow nawet czasem sobie z nimi utniesz pogawedke ...troche o nim wiesz no jakie ma hobby, rodzine….I wtedy zapytanie 'How is your day'- ma sens bo znasz go na tyle ze mozesz sobie uciac krotka rozmowe. TAk samo bedzie w restauracji ale jak bedziesz tam czestym gosciem to tez po jakims czasie nawiaze sie taka blizsza nic sympatii.

    Jest w Anglii taki sklep z ubraniami ktory lubie I wlasnie przy placeniu czesto takie 20-latki pytaja ( I pewnie 100 inych osob przede mna ) 'How is your day''Any plans for afternoon' - Juz konczac to pytanie wylacza sie jej mozg i patrzy na ciebie wzrokiem zombie bo odpowiedz jej nie interesuje- To nie sa dobre maniery to sa irytujace maniery slowa protezy ktore nie maja zadnego znaczenia to nie objaw grzecznosci bo to chyba niezbyt grzecznie zadac pytanie gdy odpowiedz cie nie interesuje kompletnie- wystarczy jesli obsluzy mnie szybko I z usmiechem.

    Podobnie ten 'nowy zwyczaj' ktory przyszedl chyba z USA moze juz nie taki nowy ze jak kupujesz kawe w Starbucks to pytaja cie o imie I pisza je na kubku . Anglicy tego nie znosza...po pierwsze z reguly zle to imie napisza a po drugie kazdy czeka potem w kolejce wiec oni nikogo po tym imieniu nie wolaja.
  • engine8 16.10.19, 21:05
    No wlasnie tym sie rozni spoleczaenstwa w ktorych mieszkamy i zyjemy.... Dlaczego nie byc mailym a wrecz gburem?
    Kiedy przychodzi do mnie mila osoba - dlaczego nie byc rownie milym...
    Czy jaj jestem naiwny? Nie wiem ale jakos w tej naiwnosci dozylem do emrytury i wcale nie mam zamiaru ani siebie qani otoczenia zmieniac.
    Ja wiem ze Europa lubi byc tutuowana. nalezy sie zwracja c przez Pan, uzywac magostow i doktorow.... To ludzi nie zbliza ale oddala...
    A jak Cie w Starbaksie prosza o Imie to nikt cie nie bedzie prosil o prawo jazdy - podaj jakie chcesz poniewaz chca cie jakos zawolac kiedy Twoja kawa bedzie gotowa... Nie wiem co moze denerwowac?
    No wiec jak wolaja w Anglii klientow w Starbaksie? "Latte ready" ? No i 3 osoby leca - kto pierwszy ten lepszy?
  • mmoni 16.10.19, 22:08
    No i znowu, różnice kulturowe. W Polsce 10 lat temu w Empiku jakiś mądry menedżer (pewno po kursach w USA) wymyślił, ze gdy klienci płacą kartą, sprzedawcy mają czytać ich imię i po imieniu się do nich zwracać. Po niespełna roku się wycofali, bo ten pomysł się nie podobał ani klientom, ani zmuszanym do fraternizacji z klientami sprzedawcom. Ja nie mówię, że to jest zły zwyczaj sam w sobie, ale nie pasował do lokalnej kultury i przyzwyczajeń. W Polsce do nieznanej nam z imienia osoby mówimy "proszę pana/pani" i nie brzmi to tak straszliwie formalnie jak "Ma'am/Sir" po angielsku.

    --
    Nika
  • engine8 16.10.19, 22:11
    No ale teraz to bedzie ryzykowne bo bedzie mozna miec plec nijaka i oceniajac po wygladzie mozna kgos obrazic...a siebie narazic smile
  • 10iwonka10 17.10.19, 12:41
    Wiesz w sklepach czy w restauracjach w Anglii nikt specjalnie nie tytuluje ludzi 'Madam/Sir'. Raczej normanie 'Would you be interested...' , 'How can I help...'? Pamietam jak w Tesco raz gosc wlasnie zwrocil sie do kobiety 'Madam' I ona zaczela sie smiac ze pierwszy raz ktos sie tak do nie zwraca. Z tego co wiem to tylko w szkolach tak sie dzieci zwracaja ale to cos jak u nas 'Panie Profesorze'. No I moze w takich napuszonych restauracjach.

    To co napisalas o Empiku- Tu swego czasu jak zadzwonilas na jakies call centre czy do urzedu zeby cos zalatwic urzednicy lubili powtarzac 100 razy 'Yes Mrs Smith'...zgadza sie 'Mrs Smith'- prawie kazde zdanie tak konczyli powtarzajace twoje nazwisko- bardzo irytujace juz tego nie robia. Moze europejska kultura jest inna ale nie powiedzialabym ze ludzie sa gburami. Po prostu zachowujemy pewna rezerwe ale wciaz jestesmy grzeczni.Ale co w tym zlego ?
  • 10iwonka10 17.10.19, 12:30

    >>>Ja wiem ze Europa lubi byc tutuowana. nalezy sie zwracja c przez Pan, uzywac magostow i doktorow.... To ludzi nie zbliza ale oddala…>>>

    Nie uogolniaj to Polska nie Europa gdzie ludzie sie tytuluja ja mieszkam w Anglii wiec teoretycznie kultura powinna byc podobna do tej w USA - czesciowo jest czesciowo nie. W Starbucku - jak ci napisalam kazdy czeka w kolejce I z reguly pytaja wlasnie '2 Latte'- Wolaja po imieniu? w kraju multikulturalnym gdzie sa setki roznych trudnych do wymowienia imion. JA wiem jak by mnie zawolali -'ajlona'- bo tak wymawiaja Iwona - wole juz te 'latte'.

    To zalezy jak definiujesz 'gbura'- Anglicy maja raczej dobre maniery ( zdarzaja sie tez gbury jak wszedzie ) ale tak naprawde ludzie cenia sobie tez pewna prywatna przestrzen I nie maja potrzeby takiego 'zaprzyjazniania 'sie na sile z kazda napotkana osoba.
  • 10iwonka10 13.10.19, 23:41
    Nie przesadzaj- w Europie sa bardzo dobre restauracje gdzie sie placi odpowiednio ale I obsluga jest 1-klasa.
    Pare miesiecy temu bylam we Francji I jedzenie,obsluga byly bez zarzutu.
    Nie bardzo wiem czego oczekujesz ze beda ci sie kelnerzy w pas klaniac?

    A w supermarkecie beda ci zawsze towar pakowac? Dawno bylam w USA ale nie kojarze zeby mi ktos towar pakowal. W Anglii robia to tylko przed Swietami gdy jest duzy ruch no chyba ze robisz zakupy w eksluzywnym Harrods'ie czy Selfridges. Europa jest demokratyczna czasy niewolnictwa juz minely wiec jak ktos ponizej napisal zawsze jest uslugodawca I klient I jest to jak kontrakt dwojga rownych ludzi nie Master I niewolnik ktory 'obsluguje'.
  • engine8 14.10.19, 00:07
    Bylem tez w Paryzu i poszlismy z kolego co tam mieszka od kilku lat do restaracji....Ten zamwial po francusku ale w pewnum momencie kelner stwierdzil ze go nei rozumie i odwrocil sie na piecie i po prostu sobie poszedl.... Olal nas oficjalnie.
    Oczywscie nie obylo sie bez grandy ale takiego traktowania w zyciu bym sie nie spodziewal..
    A w Polsce zdarzyla sie nam obsluga na poziomie USA i tak nas to zaskoczylo ze zapytalismy kelnera skad ma takie nawyki a on na to ze 4 lata w USA pracowal. Aha....

    No wiec nie wiem gdzie w USA bylas...bo jak na razie mnie nikt ni kazlaz sobie samemu pakowac.. I nwet jak w domu sprawdze ze cos nie tak (np cena nie taka jak na polce ) czy czegos brakuje w torbie to mi zwracja i przepraszaja.
  • mmoni 14.10.19, 00:56
    Wiesz, Francuzi są specyficzni. Jak to powiedział jeden angielski komik, oni mają podejście pt. "if you can't speak French, you are not human". I w odróżnieniu od innych krajów, gdzie docenia się cudzoziemca próbującego mówić w miejscowym narzeczu, nawet jeżeli trzeba się domyślać, co mówi, Francuzom nie chce się domyślać i od razu wymagają doskonałej wymowy. Chociaż fakt, że od pracownika z branży usługowej jednak wymagałabym więcej empatii.

    --
    Nika
  • 10iwonka10 14.10.19, 09:20
    Paryz to niezbyt dobry przyklad bo to miasto caly rok oblezone przez turystow. Ja bylam ostatnio w La Roche - piekne miasto na zachodnim wybrzezu. wiekszosc wczasowiczow to francuzi nie obcokrajowcy. Francuzi sa jacy sa - nie bardzo mowia w innych jezykach I oczekuja ze bedzie sie mowilo po francuzku. Bylismy tam w kilku miejscach wszedzie nas dobrze obsluzono.

    >>>A w Polsce zdarzyla sie nam obsluga na poziomie USA i tak nas to zaskoczylo ze zapytalismy kelnera skad ma takie nawyki a on na to ze 4 lata w USA pracowal. Aha....>>>

    Mysle ze troche ci woda sodowa uderzyla do glowy w USA chyba z polowa populacji nie umie nawet jest nzoem I widelcem I rzeczywiscie jest tam tak 'superior' ze europejczycy musza sie uczyc manier I kultury obslugi klienta?????
    Mam znajomych Anglikow ktorzy byli w LAs Vegas I kelnerzy byli tak natretni domagajac sie napiwkow za kazdy przyniesiony drink ze goscie sie wkurzyli postawili kelnerow do pionu I byli bardzo bliscy zlozenia oficjalnej skagi….tak to jest super z ta obsluga. 'Obtrusive'- tak to chyba jest po angielsku.

    Ja bylam w Chicago u rodziny ale tez podrozowalam troche. Nigdy tam nie pracowalam I nie mieszkalam tam wiec nie robilam zadnych duzych zakupow ale nie bardzo rozumiem masz 2 lewe rece ze zakupow nie potrafisz spakowac?
  • mmoni 14.10.19, 00:59
    W Polsce przed świętami pakują towary harcerze, którzy zbierają w ten sposób datki na różne akcje dobroczynne. Poza tym wydaje mi się to usługą doskonale zbędną.

    --
    Nika
  • 10iwonka10 14.10.19, 09:34
    W Anglii ZAWSZE PYTAJA czy pomoc w pakowaniu - sa czasem ludzie starsi, niepelnosprawni wiec jest to normalne ze obsluga im pomoze ale kazdy normalny czlowiek powie 'nie dziekuje' I sam pakuje.Inna kultura chyba niz USA nie bardzo wyobrazam sobie goscia stojacego a ktos z obslugi mu pakuje zakupy- czul by sie bardzo niekomfortowo. Ale tu tez nie ma zadnych kolejek dla kobiet w ciazy, osob na wozku na inwalidzkim. Ludzie sa rowno traktowani I tyak chca byc. Jakbym chciala przepuscic w kolejce kogos na wozku to by sie na mnie obruszyl I powiedzial ze on spokojnie poczeka. Powiem ze mnie sie podoba taka kultura nikogo nie traktuje sie protekcjonalnie wszyscy jestesmy rowni.

    Tu przed Swietami obsluga czesto pomaga w pakowaniu ale to tylko z praktycznego punktu widzenia- duze kolejki,duze zakupy- robia to aby przyspieszyc caly proces.
  • mmoni 13.10.19, 20:09
    Zgadzam się w zupełności z Iwonką. Ale ogólnie to kwestia przyzwyczajenia - jak bym siedziała tyle lat w USA, co engine8, to też bym może uważała model "pracuję za co łaska" za najlepszy na świecie.

    Nawiasem mówiąc, w 8/10 restauracji w Polsce (pomijając jakieś najtańsze garkuchnie) kelner podchodzi do mnie się spytać, czy smakuje i wszystko w porządku. Nawet mnie to czasem denerwuje, kiedy to pytanie pada akurat, gdy mam pełną buzię. Jakaś menedżerka restauracji na sąsiednim forum wyjaśniała, że kelnerzy są szkoleni, aby to robić, głównie dla ochrony przed cwaniaczkami, którzy najpierw wypucują talerz, a potem mówią, że było niedobre i nie zapłacą.

    --
    Nika
  • engine8 14.10.19, 00:14
    no wiesz, nie wiem ile wasi kelnerzy zarabiaja ale tak sobie policzylem ze kelner mial w jedej restaracji 6 stolikow 4 i 6 osobowe tka ze srdnio 5 x4 - 24 osoby...
    Restaracja niezla i nie tani wiec ok $60 - $80 na osobe no wiec srednio $70 A wiec srednio $1680 utargu i srednio 20% napiwku...a wiec $330.... I zwykle sa dwie zmiany za wieczor. Zalozmy ze druga zmian mniejsza o polowe wiec za wieczok ok $500 za 4 godziny pracy....
    Nazywasz to "co laska"??
    Nawet jak taki klener praccuje w taniej restaracji gdzie dania sa o polowe tansze i zarobi polwe czyly $250 za wieczor to tego tez nie nazywalbylm "co laska".
    Zarabiasz tyle? Nawet w zlotowkach?
  • engine8 14.10.19, 00:16
    Nawet zle policzylem bo srednio to on mial 30 osob przy 6 stolikacg a nie 24 wiec nawet mi sie przeliczac nie chce..
  • mmoni 14.10.19, 01:06
    Jednak wolę mój model zarabiania, gdzie może mam trochę mniej w przeliczeniu za godzinę pracy, ale za to mam prawo do płatnego urlopu, chorobowego itp., a tygodniowa grypa nie sprawia, że zastanawiam się, skąd wezmę na czynsz w przyszłym miesiącu.

    --
    Nika
  • engine8 14.10.19, 03:03
    Nie masz oszczednosci?
  • mmoni 14.10.19, 11:31
    Taa, bo z napiwków to sobie kelner w USA spokojnie odłoży na sfinansowanie wolnego i leczenia, po co mu tam jakieś komunistyczne wynalazki typu ubezpieczenie zdrowotne.

    --
    Nika
  • engine8 14.10.19, 18:11
    No ja nie wiem co z tym bedzie robil.. znam klenerow ktorzy sobie niezle radza.. jeden kupil sredniej wielkosci yacht... i tam robi jeszce lepszy biznes...
    Znajoma fryzjerka - tez dostaje napiwki i kupila sobie niezla chate..
    A ubezpieczenie zdrowotne przecie mozna miec nie bedzac milionerem? wiekoszsc tych co chce to ma.
    Cwaniacy nie maja bo uwazja ze sa zdrowi i nie potrzebuja a jak zachoruja do dawaj w lament przed kamerami.. Ja mialem zawsze i bylo to zupelnie niezalezne od dochodow.
  • fragile_f 08.10.19, 19:09
    Znam osobiscie ludzi, ktorzy po wydaniu równowartości 800 pln na kolację potrafią nie dac nic panu, ktory im odprowadza/przyprowadza samochód z parkingu (valet parking), mimo ze jest to jego jedyny zarobek a praca jest niewdzieczna. Albo szkoda im tych kilku dolcow na oplacenie Netflixa, wiec korzystaja w 5 osob z jednego konta (rozni ludzie, rozne domy).

    Tak, jest to totalne skapstwo i buractwo. Bardzo powszechne wśród pewnej maści osob zamoznych.

    --
    Fragile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka