Dodaj do ulubionych

Brzemię dżentelmena - tranżerowanie i honor

06.10.19, 11:17
//////
Trzeba wiedzieć, co do czego i kiedy włożyć, jak do kogo się
zwracać, a na dodatek umiejętnie tranżerować. Najtrudniej
jednak być człowiekiem honoru.
//////

Są nawet ustępy, które mi się podobają: „nadmierne
przywiązywanie wagi do bycia dżentelmenem może
się okazać bardzo niedżentelmeńskie". I zastanawiam
się czasem, czy potrafiłbym stranżerować terrorystów
w samolocie. Bo że nie umiem układać widelców, to wiem.
Edytor zaawansowany
  • tt-tka 06.10.19, 11:57
    Imo - trzeba umiec sie wyslowic. Insider tranzerujacy nie bylby mile widziany w towarzystwie prawdziwych dzentelmenow smile
    ani nawet gentlemanow !

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • nocnymarek2 06.10.19, 13:43
    tt-tka napisała:

    > Insider tranzerujacy nie bylby mile widziany w towarzystwie
    > prawdziwych dzentelmenow smile ani nawet gentlemanow !

    Tak mi się nasunęło - jakie jest podejście kobiet do tzw.
    "dżentelmenów"? Czy nie uwiera nieco fakt, że do tych
    "wykwintnych" Gentlemen's Club kobiety wstępu nie miały?
    W filmie "Pożegnanie z Afryką" jest scena, gdzie Karen Blixen
    została zaproszona na drinka jako "swój chłop". Jako kobieta
    nie weszłaby. Powinna być dumna?
  • tt-tka 06.10.19, 17:41
    nocnymarek2 napisał:


    >
    > Tak mi się nasunęło - jakie jest podejście kobiet do tzw.
    > "dżentelmenów"?

    U mnie budza niechec, troche smiesza. Mowa o tzw "dzentelmenach", nie o mezczyznach, ktorzy po prostu potrafia sie zachowac smile

    Czy nie uwiera nieco fakt, że do tych
    > "wykwintnych" Gentlemen's Club kobiety wstępu nie miały?

    Ze kiedys nie mialy, to mnie malo rusza, do parlamentu tez nie mialy. Rusza mnie, gdy ktos te tradycje chwali i/lub probuje kultywowac.


    > W filmie "Pożegnanie z Afryką" jest scena, gdzie Karen Blixen
    > została zaproszona na drinka jako "swój chłop". Jako kobieta
    > nie weszłaby. Powinna być dumna?

    Wtedy tak, to byl wyraz uznania. Teraz byloby protekcjonalne i obrazliwe imo.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bene_gesserit 06.10.19, 12:31
    Fragmenty recenzji ze stron wydawców i sprzedawców:

    Co to jest rancio charentais w koniaku? Jaki kolor mają pasy smokingowe oficerów marines? Na czym polega różnica pomiędzy albertem a stresemanem? Czy smoking jacket i dinner jacket to to samo? Sznurowanie butów typu oxford i derby. Dlaczego jubilerzy niechętnie mówią o efekcie Kupidyna? Co to jest punca genewska? Tranżerowanie combra. Precedencja w sedanie. Zarządzanie rezydencją. Kiedy nosimy pierścień en bagarre? Jak blazonować swój herb po angielsku?
    ---
    Poznamy opis manewrów z użyciem broni jądrowej na poligonie w Tocku, dowiemy się, co to jest Prince Albert piercing, na co pozwoliła Benowi Gurionowi królowa brytyjska, w jakim stroju trzeba iść do szefa na rozmowę o podwyżce, czym w przypadku brylantów różni się „rybie oko” od „główki gwoździa”, dlaczego za pokazywanie znaku Solidarności z odstawionym kciukiem można dostać trzy lata więzienia, jak wyglądały przyjęcia dla proletariackiej elity na jachcie Sea Cloud, oraz jakim kolorem atramentu podpisuje się szef MI6.


    Aż chciałoby się polecieć dalej z tymi pytaniami. ..czy zblazonowałaś już dziś swój herb i zarządziłaś rezydencją? A jak tam z nauką sznurowania obuwia - chyba najwyższa pora zacząć? I - ręka w górę - kto chciałby porozmawiać o kolczykach w penisie?

    Problemy IMO w sam raz dla nerdów s-v, o ile tacy istnieją - albo, no cóż - dla aspirujących z całej siły - takich, którym brak podstawowego rozeznania, i łykną wszystko.
    A tu cytat z samego autora, w poprzednim życiu informatyka, Adama Nowaka: ..„Gentleman. Mam zasady” Adama Granville’a, niemający odpowiednika w literaturze światowej podręcznik dla fashionable class omawiający wszystkie aspekty życia eleganckiego dżentelmena.

    Fashionable class o_O

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • mgla_jedwabna 06.10.19, 14:41
    A ja bym chciała zobaczyć to wszystko porządnie przetłumaczone, bo "smoking jacket" i "dinner jacket" mają swoje nazwy, "marines" to piechota morska itd. Nie mówiąc już o tym, że polski dżentelmen może mieć w zadku trzy czwarte z wymienionych zasad itd., natomiast dobrze by było, gdyby wiedział, dlaczego w Polsce nosi się obrączkę na prawej ręce albo który współcześnie noszony strój wywodzi się od sarmackiego żupana. Z historycznych ciekawostek - mniejsza o Sea Cloud, natomiast czy aspirujący do miana dżentelmena panowie wiedzą, kiedy nie można było odmówić satysfakcji honorowej wieśniakowi lub człowiekowi mającemu ukończone zaledwie kilka klas szkoły powszechnej?
  • bene_gesserit 06.10.19, 17:26
    mgla_jedwabna napisała:

    > A ja bym chciała zobaczyć to wszystko porządnie przetłumaczone, bo "smoking jac
    > ket" i "dinner jacket" mają swoje nazwy, "marines" to piechota morska itd.

    Niestety, Adam Nowak napisał to wiekopomne dzieło po polsku, i mimo że - jak sam twierdzi - jego podręcznik nie ma odpowiednika w literaturze światowej - nikt go, jak dotąd, przez tych kilka lat, nie przetłumaczył na żaden język. Nawet na polski wink

    Poza tym zdaje sie, że rzecz powstała dla ludzi, którym te angielskie zwroty po prostu mają imponować. Jakiś czas temu świeżo poślubiona małżonka pewnego celebryty wyznała, że przyjęła jego nazwisko, ale z końcówką -ski (czyli nazywa się teraz, powiedzmy, Anna Kowalski), bo jak się wyraziła, 'tak jest bardziej światowo'. Otoż te wszystkie nieprzetlumaczenia mają dać powiew światowości Annom Kowalski.

    Nie
    > mówiąc już o tym, że polski dżentelmen może mieć w zadku trzy czwarte z wymieni
    > onych zasad itd., natomiast dobrze by było, gdyby wiedział, dlaczego w Polsce n
    > osi się obrączkę na prawej ręce albo który współcześnie noszony strój wywodzi s
    > ię od sarmackiego żupana.

    No, tu bym dyskutowała.
    Dla mnie s-v jest wyłącznie sprawą społecznego pragmatyzmu, asertywności i innych rzeczy, które ułatwiają bytowanie na tym smutnym, zatłoczonym i zmierzającym w kierunku katastrofy świecie. Życzliwość, honor, uwaga, zaangażowanie - tak; historia żupana - niekoniecznie.

    Z historycznych ciekawostek - mniejsza o Sea Cloud, n
    > atomiast czy aspirujący do miana dżentelmena panowie wiedzą, kiedy nie można by
    > ło odmówić satysfakcji honorowej wieśniakowi lub człowiekowi mającemu ukończone
    > zaledwie kilka klas szkoły powszechnej?

    Ja myślę, że współcześni gentlemani raczej tego nie wiedzą, bo i po co? To tylko historyczne przyczynkarstwo. Wolałabym, żeby wiedzieli, co to manspreading i mansplaining smile

    *nie mam pojęcia, jak się to tłumaczy


    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • mgla_jedwabna 19.10.19, 00:49
    Zgadzam się, że manspreading i mansplaining to istotniejsze problemy od zasad pojedynkowania się. Natomiast nie znoszę snobizmu na normy anglosaskim jako uniwersalne. Jeśli wiedza z zakresu historii mody lub obyczajowości militarnej jest konieczna do bycia dżentelmenem, to wypadałoby się wykazać takową przede wszystkim w ramach własnego kręgu kulturowego. Inaczej jesteśmy jak dumni właściciele certyfikatów językowych piszący "jestem, z zawodu psychologiem" albo "zwyczaj karze, coby" albo "sprzątaczka twierdzi, iż".
  • bene_gesserit 19.10.19, 11:15
    Niestety, snobowanie się na to, co skądinąd, to polska norma. Taka specyficzna odmiana kultu cargo. Obserwuję to niemal na co dzień.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • tt-tka 06.10.19, 17:37
    mgla_jedwabna napisała:


    > czy aspirujący do miana dżentelmena panowie wiedzą, kiedy nie można by
    > ło odmówić satysfakcji honorowej wieśniakowi lub człowiekowi mającemu ukończone
    > zaledwie kilka klas szkoły powszechnej?

    Nie jestem, nie aspiruje, ale to akurat chcialabym wiedziec smile
    Podzielisz sie czy mam sama poszukac ?


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • bene_gesserit 06.10.19, 18:02
    literat.ug.edu.pl/honor/0002.htm

    Art. 3.

    Z tytułu wykształcenia zaliczyć należy do osób zdolnych do żądania i dawania satysfakcji honorowej tych wszystkich, którzy ukończyli szkoły średnie.

    Art. 4.

    Mimo braku wykształcenia średniego należy wciągnąć pod pojęcie osób honorowych tych wszystkich, którzy swoją inteligencją lub wybitnymi zdolnościami w rzeczywistości dorośli, jeśli nie przewyższyli poziom średniego wykształcenia.

    Uwaga: Dlatego nie można odmówić satysfakcji artyście malarzowi, mimo, iż tenże studiów średnich nie odbył, lub np. powieściopisarzowi, który ukończył trzy klasy gimnazjalne.

    Art. 5.

    Osoby nieposiadające wymaganych art. 3 i 4 kryteriów, posiadają mimo to zdolności dawania i żądania honorowego zadośćuczynienia, o ile zajmują wybitne stanowisko społeczne.

    Uwaga: W myśl tej zasady należy udzielić satysfakcji honorowej wieśniakowi, który jest posłem na sejm.

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • tt-tka 06.10.19, 18:13
    O, dzieki big_grin
    Zdaje sie, ze znalam to, z kodeksu Boziewicza albo komentarzy Boya do tego kodeksu, ale wylecialo mi z glowy kompletnie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • minniemouse 09.10.19, 03:07
    Ja tylko nie rozumiem skąd ta jadowita niechęć do autora i jego dzieła u pani Bojańczyk, która to zdaje się, napisała ow "uszczypliwy" artykulik. czyżby trafiło w jakiś prywatny nerw, lub przynajmniej w - nerwik?
    Co brak dostępności tego czy owego (np fraka lub jedwabnych skarpetek) ma z sama idea dżentelmeństwa?

    Dla mnie to zdanie mówi o niej wszystko:
    Słowo „gentleman" w naszej rzeczywistości brzmi cokolwiek dęcie. Trochę lepiej spolszczone „dżentelmen", ale i to wydaje się pretensjonalne.
    - dęcie? pretensjonalnie? bycie gentlemanem czy dżentelmenem to jest zadęcie? pretensjonalność? hmmmm.

    Natomiast z tym (i reszta po) się zgadzam:
    Ziemiaństwo i arystokrację – jak wiadomo – wykończono w czasie wojny i niedługo po niej. Peerelowska urawniłowka trwała ponad 40 lat, chociaż aspiracje do klasy wyższej w polskim społeczeństwie drzemały pod socjalistyczną kołdrą.

    -tylko kto ma uczyć teraz tych dobrych manier z wyższych sfer skoro zostały "wykończone"?
    Bo jeśli ktoś probuje, jak ow pan Adam Granville - zostaje wyszydzony. wiec...?

    Minnie


    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • bene_gesserit 09.10.19, 18:57
    minniemouse napisała:

    > Ja tylko nie rozumiem skąd ta jadowita niechęć do autora i jego dzieła u pani B
    > ojańczyk, która to zdaje się, napisała ow "uszczypliwy" artykulik. czyżby trafi
    > ło w jakiś prywatny nerw, lub przynajmniej w - nerwik?

    A skąd ten domysł?
    Podejrzewam, że autorka przeczytala to dzieło, więc miała prawo się ustosunkować. Wyszło jej z dużym dystansem. Jej święte prawo.

    > Co brak dostępności tego czy owego (np fraka lub jedwabnych skarpetek) ma z sam
    > a idea dżentelmeństwa?

    Czytałyśmy tę samą recenzję?
    Autorce - gołym okiem widać - chodziło o to, że rady, nawet jeśli skierowane do fashionable class, są mało współczesne i przez to jakby lekko nieprzydatne.

    > Dla mnie to zdanie mówi o niej wszystko:
    > Słowo „gentleman" w naszej rzeczywistości brzmi cokolwiek dęcie. Trochę lep
    > iej spolszczone „dżentelmen", ale i to wydaje się pretensjonalne.

    > - dęcie? pretensjonalnie? bycie gentlemanem czy dżentelmenem to jest zadęcie? p
    > retensjonalność? hmmmm.

    Przecież odnosisz sie do cytatu. Który przeinaczasz. o_O

    > Natomiast z tym (i reszta po) się zgadzam:
    > Ziemiaństwo i arystokrację – jak wiadomo – wykończono w czasie wojny i nied
    > ługo po niej. Peerelowska urawniłowka trwała ponad 40 lat, chociaż aspiracje do
    > klasy wyższej w polskim społeczeństwie drzemały pod socjalistyczną kołdrą.

    >
    > -tylko kto ma uczyć teraz tych dobrych manier z wyższych sfer skoro zostały "wy
    > kończone"?

    Nie znoszę tego typu narracji.
    Arystokratyczne czy ziemiańskie pochodzenie - nawet u osób, które wychowały się przed wojną - nie gwarantuje szlachetności zachowania, niestety. Nie mówiąc już o tym, że cała klasa średnia nie została wymordowana, a to ona jest, stety czy nie, solą tej ziemi, jeśli chodzi o s-v.

    > Bo jeśli ktoś probuje, jak ow pan Adam Granville - zostaje wyszydzony. wiec.

    Autorka czytała to unikalne dzieło. Ty?...
    A kto tego Adama Nowaka uczynił znawcą? Bo o postaci wiemy tylko tyle, że do jakiegoś czasu w swoim życiu był informatykiem, a teraz mieszka za granicą i zrzekł się polskiego obywatelstwa. Nie wiadomo nawet, co czy te informacje są prawdziwe - tak czy siak nic z nich nie wynika, tym bardziej żeby zbudować jego autorytet.



    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • minniemouse 11.10.19, 01:33
    bene_gesserit napisała:
    > A skąd ten domysł?
    > Podejrzewam, że autorka przeczytala to dzieło, więc miała prawo się ustosunkować. Wyszło jej z dużym dystansem. Jej święte prawo.


    Z tonu (prześmiewczego) w jakim napisała swój artykuł a właściwie recenzje. ja z kolei ustosunkowałam sie do jej pisaniny - ja już nawet nieświętego prawa nie mam?

    Czytałyśmy tę samą recenzję?
    Autorce - gołym okiem widać - chodziło o to, że rady, nawet jeśli skierowane do fashionable class, są mało współczesne i przez to jakby lekko nieprzydatne.


    Dobre pytanie.
    wprawdzie owszem, ksiazki nie czytalam ale ja nie muszę z niej rozumieć iż mam kupic i założyć dosłownie frak czy jedwabne skarpetki. bo mnie wystarczy samo przesłanie które mówi iż do każdej okoliczności potrzebny jest stosowny strój.
    Z kolei kwestia dostępności fraka i jedwabnych skarpetek wiąże się, domyślam się, z po prostu zasobami finansowymi i grupa społeczną do jakiej sie ma szczęście należeć. wiem ze np tu w Vancouver sa sklepy odzieżowe które otwiera sie dopiero kiedy umówiony (czasem miesiące wcześniej) klient przychodzi. przechodzień z ulicy widzi tylko zwykle puste pomieszczenie i przeważnie zamknięty sklep. tam zapewne mozna zamówić bardzo drogi frak i bardzo drogie jedwabne skarpetki np na przyjecie dyplomatyczne i dla po prostu bogatych ludzi, na jakie ja nie chodzę i nawet nie mam pojęcia ze istnieją. co nie znaczy ze NIE istnieją.
    A dla przeciętnego śmiertelnika sa skarpetki z 98% chińskiego jedwabiu na amazon i frak na przyjecie komunijne dla "wyższej sfery" do wypożyczenia w np Dyplomacie. ot taka różnica miedzy tymi a tymi...
    A to, ze na ogol mało kto żyje w grupie rzeczywiście noszącej fraki i jedwabne skarpetki, jak zapewne ma autorka recenzji książki, nie oznacza ze takie cos nie jest praktykowane w dzisiejszych czasach w PL. Po prostu pani ta zapewne nie ma takiej świadomości, ale książkę wyśmiewa. A to po prostu książka nie dla niej i tyle...

    > Przecież odnosisz sie do cytatu. Który przeinaczasz. o_O

    przeinaczam w jaki sposób? pani napisała wyraźnie - gentleman = zadęcie.

    > Nie znoszę tego typu narracji.
    > Arystokratyczne czy ziemiańskie pochodzenie - nawet u osób, które wychowały się przed wojną - nie gwarantuje szlachetności zachowania, niestety. Nie mówiąc już o tym, że cała klasa średnia nie została wymordowana, a to ona jest, stety czy nie, solą tej ziemi, jeśli chodzi o s-v.
    >

    mowa nie o tym czy cala klasa wyższa była szlachetna, a o tym ze mieli maniery i te maniery od nich wyszły.
    bo ze nie od klasy chłopsko-robotniczej to pewne.

    > Autorka czytała to unikalne dzieło. Ty?...
    > A kto tego Adama Nowaka uczynił znawcą?


    no i co z tego ze czytała? ja, zgoda nie, ale i nie przesadzam o "kiepskosci" dzieła na podstawie zalecenia ubierania fraka i jedwabnych skarpetek bo wiem ze i nadal w pewnych sferach sie je nosi, i niekiedy nie należy stosować tego zalecenia dosłownie. btw jedwabne skarpetki to po prostu cienkie skarpetki.

    Bo o postaci wiemy tylko tyle, że do jakiegoś czasu w swoim życiu był informatykiem, a teraz mieszka za granicą i zrzekł się polskiego obywatelstwa.

    no i co to ma do rzeczy?a tym bardziej, do napisanej książki?


    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • bene_gesserit 12.10.19, 17:33
    minniemouse napisała:

    onu (prześmiewczego) w jakim napisała swój artykuł a właściwie recenzje. ja
    > z kolei ustosunkowałam sie do jej pisaniny - ja już nawet nieświętego prawa
    > nie mam?

    Ależ nie zrecenzowałaś rzeczowo jej recenzji, tylko robiłaś jakieś personalne przytyki do autorki (cyt: "czyżby trafiło w jakiś prywatny nerw, lub przynajmniej w - nerwik?"). No weź.

    > Dobre pytanie.
    > wprawdzie owszem, ksiazki nie czytalam ale ja nie muszę z niej rozumieć iż m
    > am kupic i założyć dosłownie frak czy jedwabne skarpetki. bo mnie wystarczy
    > samo przesłanie które mówi iż do każdej okoliczności potrzebny jest stosowny s
    > trój.

    Ja natomiast mam wrażenie, że takie przesłanie każde dziecko dostaje w jakiś pierwszych dwóch latach życia. Nie jest to więc specjalnie odkrywcza konstatacja.
    Generalnie mam wrażenie, że każdy, kto jest na szczycie posiada już tę wiedzę. Natomiast tego typu wydawnictwa są potrzebne albo osobom, których pasją jest s-v w kontekście ciekawostkowym,albo którzy aspirują do bycia kimś, kim nie są.
    Nie twierdzę, że to złe, oczywiście. Niech sobie aspirują.

    wiem ze np tu w Vancouver sa sklepy odzieżowe które otwiera sie dopi
    > ero kiedy umówiony (czasem miesiące wcześniej) klient przychodzi. przechodzień
    > z ulicy widzi tylko zwykle puste pomieszczenie i przeważnie zamknięty sklep. t
    > am zapewne mozna zamówić bardzo drogi frak i bardzo drogie jedwabne skarpetki
    > np na przyjecie dyplomatyczne i dla po prostu bogatych ludzi, na jakie ja nie c
    > hodzę i nawet nie mam pojęcia ze istnieją. co nie znaczy ze NIE istnieją.
    > A dla przeciętnego śmiertelnika sa skarpetki z 98% chińskiego jedwabiu na amazo
    > n i frak na przyjecie komunijne dla "wyższej sfery" do wypożyczenia
    > w np Dyplomacie. ot taka różnica miedzy tymi a tymi...

    Mój borze, wyższe sfery z tajemnych sklepów i plebs. Co za dziwny swiat w tym Vancouver.
    W moim mieście też są miejsca wyłącznie dla wtajemniczonych, które otwiera gruby portfel. Czy ich bywalcy są grzeczniejsi od tych, którzy nawet o nich nie słyszeli? Nie jestem przekonana. Elita pieniądza to elita, no cóż, pieniądza.

    > A to, ze na ogol mało kto żyje w grupie rzeczywiście noszącej fraki i jedwabn
    > e skarpetki, jak zapewne ma autorka recenzji książki, nie oznacza ze takie cos
    > nie jest praktykowane w dzisiejszych czasach w PL. Po prostu pani ta zapewn
    > e nie ma takiej świadomości, ale książkę wyśmiewa. A to po prostu książka nie
    > dla niej i tyle...

    Z jej zdystansowanego tonu można wywnioskować, ze istotnie nie jest aspirującą snobką, faktycznie. I podejrzewam, że - chociaż zawód dziennikarza się intelektualnie spauperyzował - większość osób pracujących w ogolnopolskich dziennikach ma świadomość, że istnieją dyplomaci. Albo generałowie kapitalizmu. Albo spadkobiercy fortun, albo klasa próżniacza.

    > > Przecież odnosisz sie do cytatu. Który przeinaczasz. o_O
    >

    > przeinaczam w jaki sposób? pani napisała wyraźnie - gentleman = zadęcie.

    Słowo „gentleman" w naszej rzeczywistości brzmi cokolwiek dęcie. Trochę lepiej spolszczone „dżentelmen", ale i to wydaje się pretensjonalne.
    Polszczyzna tu nie sprawia problemu, twoja nadinterpretacja za to galopuje het het.

    > mowa nie o tym czy cala klasa wyższa była szlachetna, a o tym ze mieli maniery
    > i te maniery od nich wyszły.
    > bo ze nie od klasy chłopsko-robotniczej to pewne.

    Wiele zależy od tego,co rozumiemy przez 'maniery'. Jeśli umiejętności i możliwości wynikające z uprzywilejowanej pozycji, to ok. Jeśli szlachetność i honor, to nie rozumiem, skąd twoje przekonanie, że chłopi i robotnicy byli (są?) ich pozbawieni. Proszę o wyjaśnienie, bo to intrygujące.

    > > Autorka czytała to unikalne dzieło. Ty?...
    > > A kto tego Adama Nowaka uczynił znawcą?

    >
    > no i co z tego ze czytała? ja, zgoda nie, ale i nie przesadzam o "kiepskosci" d
    > zieła na podstawie zalecenia ubierania fraka

    (ubieranie choinki)

    i jedwabnych skarpetek bo wiem ze
    > i nadal w pewnych sferach sie je nosi, i niekiedy nie należy stosować tego za
    > lecenia dosłownie. btw jedwabne skarpetki to po prostu cienkie skarpetki.

    ....z nielicznych, o dziwo, recenzji tego epokowego dzieła wynika, że traktuje ono nie tylko o fraku i skarpetkach; autor wspomina w nim również coś o historii hot-doga i kolczykowaniu penisa. Ale nie czytałam, więc może się mylę.

    > Bo o postaci wiemy tylko tyle, że do jakiegoś czasu w swoim życiu był inform
    > atykiem, a teraz mieszka za granicą i zrzekł się polskiego obywatelstwa.

    >
    > no i co to ma do rzeczy?a tym bardziej, do napisanej książki?

    Każdy, kto tworzy niemający odpowiednika w literaturze światowej podręcznik dla fashionable class imo powinien być wiarygodnym autorytetem. Były dyplomata, międzynarodowy specjalista z samych szczytów elity nie tylko finansowej, bon vivant i i bywalec eleganckich klubów dla śmietanki towarzyskiej - ktoś, kto zjadł zęby nie tylko na obserwacji, ale i byciu członkiem fashionable class. Wobec tajemniczości autora nt swojej przeszłości jakoś trudno w to uwierzyć.

    > Minnie

    Nie, poważnie?

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • minniemouse 15.10.19, 05:32
    bene_gesserit napisała:
    > Ależ nie zrecenzowałaś rzeczowo jej recenzji, tylko robiłaś jakieś personalne przytyki do autorki (cyt: "czyżby trafiło w jakiś prywatny nerw, lub przynajmniej w - nerwik?"). No weź.

    takie niestety wzbudza u mnie skojarzenie - ze czemuś ja drażni istnienie klasy wciąż używającej fraka i w pewnych godzinach jedwabnych skarpetek. pytanie 'dlaczego' nasuwa sie samo. ja natomiast nie tyle recenzuje jej recenzje co opisuje własne wrażenia na temat tonu tejże recenzji.

    > Ja natomiast mam wrażenie, że takie przesłanie każde dziecko dostaje w jakiś pierwszych dwóch latach życia. Nie jest to więc specjalnie odkrywcza konstatacja.

    prawda? po cóż wiec w ogóle komentować dostępność - lub nie - fraka, skoro to takie oczywiste?

    Natomiast tego typu wydawnictwa są potrzebne albo osobom, których pasją jest s-v w kontekście ciekawostkowym,albo którzy aspirują do bycia kimś, kim nie są.
    > Nie twierdzę, że to złe, oczywiście. Niech sobie aspirują


    tak - niech sobie aspirują.
    czy to jest wszakże powód aby, ponownie, wyszydzać owe fraki i jedwabne skarpety? tym bardziej iz sama wywiodłaś iz jest to/moze być zaledwie przykład, znany już dwulatkom.
    moze ta pani akurat o tym nie wiedziała?

    Mój borze, wyższe sfery z tajemnych sklepów i plebs. Co za dziwny swiat w tym Vancouver.

    podałam to jedynie w kontekście nieprzykładania własnej miarki do wszystkiego bo nie musi sie wszystkiego wiedzieć. a ty nie musisz zaraz brać tego do siebie i czuć się obrażona..

    > W moim mieście też są miejsca wyłącznie dla wtajemniczonych, które otwiera gruby portfel. Czy ich bywalcy są grzeczniejsi od tych, którzy nawet o nich nie słyszeli? Nie jestem przekonana. Elita pieniądza to elita, no cóż, pieniądza.

    j. w - podałam to, by uzmysłowić iż w pewnych kręgach frak moze być normalna częścią garderoby. to ze dla kogoś już sama nazwa brzmi jak z książki historycznej nie jest wykładnikiem ze sie go nie nosi.
    natomiast debatowanie czy właściciel fraka to osoba honorowa o nieskazitelnym charakterze i doskonale tranzeruje swiatecznego indyka nie ma tu nic do rzeczy.

    > Z jej zdystansowanego tonu można wywnioskować, ze istotnie nie jest aspirującą snobką, faktycznie. I podejrzewam, że - chociaż zawód dziennikarza się intelektualnie spauperyzował - większość osób pracujących w ogolnopolskich dziennikach ma świadomość, że istnieją dyplomaci. Albo generałowie kapitalizmu. Albo spadkobiercy fortun, albo klasa próżniacza.

    ja natomiast zauważam co innego, mianowicie iz czesto to wlasnie wsrod klasy robotniczo chlopskiej pochodza zarzuty iz powrot do tytulowania "hrabia, ksiaze" itp to snobowanie. tudziez "wielkopanskie maniery".
    niby dlaczego? ta klasa utracila swoje prawowite tytuly gwałtownie, na skutek rebelii klas nizszych ktore czuly sie wykorzystywane - ale to tez była opresja.
    moze wiec dla robotnika i dla chlopa to snobstwo, dla innych niekoniecznie.

    > Polszczyzna tu nie sprawia problemu, twoja nadinterpretacja za to galopuje het het.
    >
    nie wydaje mi sie. znam te zwroty z polskiej literatury. ale uważaj sobie co chcesz.

    > Wiele zależy od tego,co rozumiemy przez 'maniery'.

    rozumiemy za "maniery" to o czym pisze autor książki, nie dziennikarka.
    a w życiu sie zawsze mozna przebranżowić

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • nocnymarek2 17.10.19, 21:23
    minniemouse napisała:

    > ta klasa utracila swoje prawowite tytuly gwałtownie, na
    > skutek rebelii klas nizszych ktore czuly sie wykorzystywane -
    > ale to tez była opresja.

    A na czym polegała "prawowitość" tych tytułów? Kiedy i jakim
    prawem protoplaści hrabiego zostali hrabiami?
  • minniemouse 18.10.19, 01:49
    Rownie dobrze mozesz zapytac na czym polegala prawowitosc tytulu np krola, krolowej, cesarza, biskupa, papieza, itd. kiedy i jakim prawem owi protoplasci nimi sie stali itp...

    Minnie

    --
    Savoir Vivre czyli jak się zachować
  • nocnymarek2 18.10.19, 18:38
    minniemouse napisała:

    > Rownie dobrze mozesz zapytac na czym polegala prawowitosc tytulu
    > np krola, krolowej, cesarza,

    I byłoby to słuszne pytanie. I prosta jest odpowiedź - ich protoplaści
    poderżnęli gardła wszystkim, którzy uważali, że się taki tytuł danej
    osobie nie należy (bo np. sami chcieli go mieć). Warto o tym pamiętać,
    gdy się rozmawia o wspaniałych manierach "szlachetnie urodzonych".

    > biskupa, papieza, itd. kiedy i jakim prawem owi protoplasci nim
    > i sie stali itp...

    Akurat te stanowiska dziedziczne nie są. Przynajmniej de iure, bo nie
    zdziwiłbym się, gdyby de facto bywały.
  • bene_gesserit 18.10.19, 19:47
    A czy nie jest tak, że w Polsce (oprócz szlachty z terenów Litwy) tytuły 'hrabiego' i 'barona' były nadawane wyłącznie przez zaborców?

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • bene_gesserit 18.10.19, 18:26
    minniemouse napisała:

    > takie niestety wzbudza u mnie skojarzenie

    No właśnie. Ko ko ko. Tym bardziej, że autorka recenzji w pierwszym akapicie pisze o recenzjowanej książce "Ta solidna, obszerna i ciekawa pozycja napisana jest szerokim piórem, lekko, dowcipnie, z doskonałą znajomością tematu".
    Jakiś nerwik, Minnie?

    - ze czemuś ja drażni istnienie klas
    > y wciąż używającej fraka i w pewnych godzinach jedwabnych skarpetek.

    ...to też sobie dośpiewałaś. Ko.

    pytanie 'd
    > laczego' nasuwa sie samo. ja natomiast nie tyle recenzuje jej recenzje co opi
    > suje własne wrażenia na temat tonu tejże recenzji.

    Noi właśnie ja o tym. Że niepięknie to o tobie świadczy.

    > prawda? po cóż wiec w ogóle komentować dostępność - lub nie - fraka, skoro t
    > o takie oczywiste

    Nie czytałam tej książki, ale przeczytałam o książce. Autor porusza w niej o wiele więcej różnych tematów, nie tylko 'dostępność fraka'.

    > tak - niech sobie aspirują.
    > czy to jest wszakże powód aby, ponownie, wyszydzać owe fraki i jedwabne skarpet
    > y?

    Ktoś wyszydza? Poważne oskarżenie. Wyszydzać niewinne fraki, kto i gdzie?

    tym bardziej iz sama wywiodłaś iz jest to/moze być zaledwie przykład, zn
    > any już dwulatkom.
    > moze ta pani akurat o tym nie wiedziała?

    Może jednak czytałyśmy inny tekst?

    > podałam to jedynie w kontekście nieprzykładania własnej miarki do wszystkiego
    > bo nie musi sie wszystkiego wiedzieć.

    Autorka punktuje - słusznie zresztą - niepotrzebność i przyczynkarstwo tego wydawnictwa. Szarych ludzi ono w najlepszym razie rozbawi albo potraktują je ciekawostkowo (chyba, że - jak już pisałam - są akurat nerdami s-v lub aspirują z całej siły), a fashionable class jest ono kompletnie niepotrzebne.

    a ty nie musisz zaraz brać tego do siebi
    > e i czuć się obrażona..

    Ale czym, czy o co się obraziłam? Chętnie się dowiem.

    > j. w - podałam to, by uzmysłowić iż w pewnych kręgach frak moze być normalna
    > częścią garderoby.

    W pewnych kręgach w bardzo specyficznych okolicznościach.

    to ze dla kogoś już sama nazwa brzmi jak z książki history
    > cznej nie jest wykładnikiem ze sie go nie nosi.

    A to autorka recenzji stwierdziła? Bo niewydajemisie.

    > natomiast debatowanie czy właściciel fraka to osoba honorowa o nieskazitelnym
    > charakterze i doskonale tranzeruje swiatecznego indyka nie ma tu nic do rzec
    > zy.

    Do której rzeczy, bo już się gubię.

    > ja natomiast zauważam co innego, mianowicie iz czesto to wlasnie wsrod klasy r
    > obotniczo chlopskiej pochodza zarzuty iz powrot do tytulowania "hrabia, ksiaze"
    > itp to snobowanie. tudziez "wielkopanskie maniery".

    Poważnie to chłopi i robotnicy stworzyli konstytucję marcową w 1921? Mam najwyraźniej luki w wykształceniu.
    I jakoś nie wyobrażam sobie powrotu do magnackich zwyczajów. Takie prawo pierwszej nocy albo pańszczyzna, czyli zalegalizowane niewolnictwo to były objawy przefatalnych manier. Tak z punktu widzenia s-v.

    > niby dlaczego? ta klasa utracila swoje prawowite tytuly gwałtownie, na
    > skutek rebelii klas nizszych ktore czuly sie wykorzystywane - ale to tez była
    > opresja.

    Uch, a jak to się według ciebie odbyło, tak dokładnie, Minnie? To naprawdę robotnicy i chłopi przyszli do sejmu 100 lat temu i wprowadzili ten feralny paragraf? Przebóg, co za robotniczo-chłopska opresja. Chociaż tak na moje oko chodziło jednak o demokrację, a nie opresację nieszczęsnych arystokratów.

    > moze wiec dla robotnika i dla chlopa to snobstwo, dla innych niekoniecznie.

    Mam wrażenie, że dyskutujesz nie ze mną, ani nie z autorką artykułu, ale z jakimiś treściami z twojej własnej głowy. Na oko - zwykłymi uprzedzeniami.

    > nie wydaje mi sie. znam te zwroty z polskiej literatury. ale uważaj sobie co c
    > hcesz.

    Z rozkoszą. Uprę się, że kluczem jest tu słowo 'semantyka'. I cytat z klasyka 'słowo nie jest rzeczą'. I, dla ułatwienia, to oto dzieło:
    https://470ykj4cxymu202hb821egld-wpengine.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2019/02/ceci-nest-pas-une-pipe-300x254.jpg
    Jasne już, na czym polega twoja pomyłka?

    > > Wiele zależy od tego,co rozumiemy przez 'maniery'.
    >
    > rozumiemy za "maniery" to o czym pisze autor książki, nie dziennikarka.

    Nie rozumiem. To czytałaś tę książkę, czy nie? Jeśli tak, to co według autora książki znaczy słowo 'maniery'?
    I jakbyś tak mogła jeszcze jednym zdaniem opisać, jak rozumiesz co rozumie przez to słowo autorka recenzji?

    > a w życiu sie zawsze mozna przebranżowić

    Kwestionowałam fakt zadziwiającej tajemniczości u autora nt swoich własnych kwalifikacji.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka