Dodaj do ulubionych

zaproszenie na chrzest

06.11.19, 23:43
Jakiś czas temu dostałem zaproszenie na chrzest dziecka mojego brata. Zamierzam udać się na uroczystość w kościele ale na imprezę już nie bardzo(nie lubię tego typu imprez) Czy odmowa pójścia na imprezę po ceremonii w kościele będzie nietaktowna?
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: zaproszenie na chrzest 07.11.19, 07:20
      Zasadniczo wg zasad SV można odmówić uczestnictwa w dowolnej imprezie na którą jest się zaproszonym. Tak jest - czasem czysto rzekłabym - teoretycznie. W tym przypadku tak własnie jest - bo odmówic mozesz, "odmówieni" nie powinni pytać czy komentować, ani w ogóle nic sobie w zwiazku z odmowa nawet pomyślec smile - ale w praktyce na pewno przynajmniej coś sobie pomyslą i nie bedzie to coś miłego.

      Zrozum mnie dobrze - ja też nie lubię takich hmmm"imprez" i rozumiem Cię, ale o ile nie masz dobrej wymówki o której wspomina Engine chyba, to będzie to sytuacja "kwasowa". Nie wiem czy masz możliwosc wymówienia sie pilną pracą wówczas np., bo złe samopoczucie odpada - wówczas i do koscioła byś nie szedł.

      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • kora3 Re: zaproszenie na chrzest 08.11.19, 09:30
          No wiesz Horpyno, wg mnie i nie tylko, impreza tego rodzaju to nie tylko kolokwialnie mówiac wyżerka. Pomijając oczywisty fakt, iż poza wyjątkami oczywiscie, nie wypada opowiadać o swoich dolegliwościach, wymówka, ze sie nie pójdzie na imprezę, bo nie moze sie jesć lub pić jest z punktu widzenia SV - słabe. A jest słabe - bo to znaczy, że takie spotkanie dla wymawiającego się było z załozenia TYLKO okazją do wyżerki/wypitki. Skoro tychze nie może "uprawiać" to nie widzi sensu uczestniczenia. A tymczasem takie imprezy z załozenia są po to by uczcic jakąś osobę/okazję, pogadać itd.
          Prosto mówiąc - na dowolnej imprezie mozna się nie objadać czy ie pić alkoholu/kawy. Co do picia wystarczy "nie dziękuję", a co do jedzenia - wypada dyskretnie dać znać gospodarzom, ze się jeść nie moze. Ale wszak rozmawiać mozna pzrecież smile

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • horpyna4 Re: zaproszenie na chrzest 10.11.19, 14:32
            Koro, masz rację, tyle że ja odniosłam się (nieco żartobliwie) do sytuacji, kiedy zapraszający nie przestrzega SV i naciska na ujawnienie powodów odmowy.

            Ja byłam kiedyś w sytuacji osoby zaproszonej, bo "tak wypadało" - bliskie pokrewieństwo, ale słaby kontakt. Nie certoliłam się, tylko podziękowałam odmownie, a że mimo bardzo rzadkiego spotykania się lubiliśmy się nawzajem, to powiedziałam, żeby sobie mną nie zawracali głowy, bo na pewno będą mieli dużo gości i każda osoba więcej, to większy tłok (nie było to w lokalu, tylko w niezbyt dużym mieszkaniu). Wyjaśnienie zostało przyjęte ze zrozumieniem... i chyba z ulgą.
            • kora3 Re: zaproszenie na chrzest 10.11.19, 15:42
              Rozumiem Horpyno, ja z kolei odniosłam sie TYLKO do wymówki, ze sie nie moze z racji dolegliwosci jescsmile

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • annthonka Re: zaproszenie na chrzest 07.11.19, 11:38
      Niby nie będzie nietaktowna, ale chodzi o najbliższą rodzinę, więc może jednak warto się przełamać i pójść chociaż na godzinkę, a potem wymówić się na przykład złym samopoczuciem i zniknąć.
      • minniemouse Re: zaproszenie na chrzest 08.11.19, 00:46
        Nie będzie nietaktowne jeśli w kościele wręczysz prezent (zakładam, ze takowy jest brany pod uwagę) i przeprosisz ze cos w ostatniej chwili ci ważnego wypadło.
        ew. mozna tez napomknąć iż z przyjemnością kupisz ciastka i wpadniesz na kawkę jak najszybciej się da, by pocelebrować z tej okazji w kameralnym gronie.

        Minnie

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • kora3 Re: zaproszenie na chrzest 10.11.19, 10:37


          minniemouse napisała:

          > Nie będzie nietaktowne jeśli w kościele wręczysz prezent (zakładam, ze takowy j
          > est brany pod uwagę) i przeprosisz ze cos w ostatniej chwili ci ważnego wypadł
          > o.


          Wiesz Minnie, pozwolę sobie nie zgodzić z Tobą tutaj. Być mzoe - znów - wynika to z różnic kulturowych - nie wykluczam- ale w PL tego rodzaju zachowanie byłoby mocno nietaktowne i byłoby - poza wyjątkami - oczytywane jako skrajne lekceważenie.
          Dlaczego? Ano dlatego, że chrzest i co za tym idzie chrzciny, to uroczystostość w PL najczesciej planwoana z wyprzedzeniem. Na ogół nie tak duzym - jak np. komunia czy slub- ale jednak.
          W zwiazku z tym - naprawdę - sytuacja, kiedy kimuś coś nagle wypadło jest malo prawdopodobna - w sensie wypadło coś co trudno przełożyć. Także osoby majace zajęcie w nienormowanym czsie pracy jesli decydują się iśc na taką imprezę. to organizują to tak, żeby w tym czasie nic im własnie nie wypadło - logiczne.
          Zatem skoro jednak "wypadło" coś wazniejszego, to albo ktoś zwyczajnie nie chce iśc, albo wybrał inną imprezę, która mu się zajawiła na horyzoncie. W obu przypadkach, jesli zaproszenie się przyjhęło, jest to przejaw dośc dobitnego lekceważenia.
          Dla zobrazowania - jeśli mnie kolezanka w piątek zaprosi na spontan kawę w sobotę i zgodzę sie nie mając niczego np. zawodowego zaplanowanego na tę sobotę, a potem okaże się, że np. muszę zastąpić w p[racy chorego kolege - to nie ma nic nietaktownego, gdy powiem, że przepraszam, ale wypadło to i to. Okazja i zaproszenie na to pozwalają. Jesli to jednak byłyby slub i wesele kolezanki - to sama widzisz, że wyglada to jednak inaczej ....



          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • minniemouse Re: zaproszenie na chrzest 11.11.19, 00:27
            Serio? czyli nawet lezac w szpitalu musze wziac przepustke i isc na chrzciny bo olaboga jeszcze gospodarzy obraze? zlituj sie Koro, jak gosc mowi ze mu cos waznego wypadlo to wypadlo i mowi sie trudno.

            Minnie

            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować
            • kora3 Minnie - zlituj się :) 11.11.19, 06:59
              [i]minniemouse napisała:

              > Serio? czyli nawet lezac w szpitalu musze wziac przepustke i isc na chrzciny
              > bo olaboga jeszcze gospodarzy obraze? zlituj sie Koro, jak gosc mowi ze mu co
              > s waznego wypadlo to wypadlo i mowi sie trudno.
              sad/i]

              Jak w tytule postu, bo zaczynasz wypisywać androny. Zanim sie zdenerwujesz- przypominam, że wczesniej napisałaś tak" Nie będzie nietaktowne jeśli w kościele wręczysz prezent (zakładam, ze takowy jest brany pod uwagę) i przeprosisz ze cos w ostatniej chwili ci ważnego wypadło"" i DO TEGO się odniosłam!

              Jesli ktoś lezałby w szpitalu to JAK u licha miałby się pojawić w kościele z prezentem nie biorac tej przepustki? JAK? smile

              Nikt w yakiej sytuacji nie wymagałby pojawienia się także w kosciele, ale my o innej sytuacji pisałyśmy zgoła smile




              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • kora3 Re: Minnie - zlituj się :) 12.11.19, 07:42
                  Minnie, Ty udajesz, czy jak?

                  Jasne, ze można sie rozchorować, tylko wówzxcas taki rozchorowany nie pojawia się w opisanej sytuacji ani w kościele, ani na imprezie - oczywistesmile Tymczasem Ty proponowałaś, by wątkodawca zrobił tak: "" Nie będzie nietaktowne jeśli w kościele wręczysz prezent (zakładam, ze takowy jest brany pod uwagę) i przeprosisz ze cos w ostatniej chwili ci ważnego wypadło"" - to są Twoje słowa.

                  W przypadku dawno zaplanowanej imprezy, na którą przyjęło sie zaproszenie, wymawianie sie tym, że "w ostatniej chwili coś wypadło" i dlatego będzie sie tylko w kosciele byłoby OGROMNYM Minnie afrontem wobec zapraszającym i dziw aż, że taką oczywistość trzeba tłumaczyć. To byłoby okazanie skrajnego lekcewazenia!
                  Zupełnie inną sytuacją jest taka, gdy ktoś sie pochorował - i już niekoniecznie znalazł w szpitalu - ale no. nie wychodzi z domu. Tylko, ze wówczas w kościele też się raczej nie pojawia - oczywiste.
                  Co innego mogłoby komuś wypaśc w ostaniej chwili na serio waznego? Ano smierć lub cięzka choroba w najbliższym otoczeniu. Tylko, że taka okoliczność byłaby najpewniej WIADOMA zapraszającym i wówczas - owszem - można by się wymówić od uczestnictwa w imprezie "Bedę w kościele, ale na imprezie, datujcie, nie spodziewajcie się mnie, sami rozumiecie, ze nie mam natroju...." Tylko, że tu taka sytuacja - na szczescie - nie zachodzi.
                  Miałam taką sytuację Minnie. We wezwsniu byliśmy zaproszeni na wesele, w sierpniu zmarł nagle mój tato. Nie byłam w stanie iśc nawet na "kawałek" wesela. Oczywiscie młoda para wiedziała o smierci mego ojca. I ze zrozumieniem podeszła do tego, iz zapowiedzieliśmy, że bedziemy w kościele, ale na weselu - nie. Podeszła tak, mimo, że kiedy cała sparwa zaszła było dawno już po terminie dopinacia listy gosci - czyli po potwierdzeniu przybycia przez zaproszonych, w tym przez nas. To jest sytuacja LOSOWA. Sądze, ze młoda para nie wykazałaby takiego zrozumienia, gdybym powiedziała po ślubie ze sorry, ale coś mi wypadło i na wesele jednak nie idziemy ...

                  Reasumując- odwołać swój udział w dawno zaplanowanej imprezie, na którą zaproszenie przyjęliśmy wypada TYLKO i WYŁĄCZNIE z ważnej obiektywnej przyczyny Minnie. "Coś mi wypadło" nie jest taką przyczyną i użycie takiego hmmm"argumentu" byłoby przejawem skrajnego lekceważenia zapraszających i ich uroczystości - zrozum to.

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • aqua48 Re: Minnie - zlituj się :) 12.11.19, 09:00
                    kora3 napisała:


                    > Zupełnie inną sytuacją jest taka, gdy ktoś sie pochorował - i już niekoniecznie
                    > znalazł w szpitalu - ale no. nie wychodzi z domu. Tylko, ze wówczas w kościel
                    > e też się raczej nie pojawia - oczywiste.

                    Koro, pewnie nie zdajesz sobie sprawy że istnieją schorzenia nie utrudniające wychodzenia z domu, przebywania poza nim, ale wykluczające dłuższe siedzenie i biesiadowanie. Zapewniam, że i tak bywa.

                    > Co innego mogłoby komuś wypaśc w ostaniej chwili na serio waznego? Ano smierć l
                    > ub cięzka choroba w najbliższym otoczeniu. Tylko, że taka okoliczność byłaby na
                    > jpewniej WIADOMA zapraszającym

                    Ciekawe dlaczego zakładasz, że taka okoliczność byłaby wiadoma? Sądzisz, że ludzie urządzający chrzciny i zaprzątnięci własną imprezą robią przegląd nekrologów i kojarzą zupełnie im obcych zmarłych z osobami zaproszonymi na własną imprezę według bliskości relacji? Hmm...
                    • kora3 Aquo 12.11.19, 11:40

                      aqua48 napisała:
                      >
                      > Koro, pewnie nie zdajesz sobie sprawy że istnieją schorzenia nie utrudniające w
                      > ychodzenia z domu, przebywania poza nim, ale wykluczające dłuższe siedzenie i b
                      > iesiadowanie. Zapewniam, że i tak bywa.


                      Zatem jesli kogoś taka okoliczność dotyka, to o ile ma ją w czasie gdy jest zapraszany OD RAZU informuje zapraszających, że z przyczyn zdrowotnych nie moze być na imprezie i ograniczy się do bytnosci np. w kosciele na uroczystości. A jesli przydarzy się to już po przyjeciu zaproszenia, to wypada niezwłocznie powiadomic o tym zapraszających wyjąśniając, że z powody zdrowotnej niedyspozycji zmuszonym się bedzie ograniczyć do bytnosci tylko na uroczystosci. Pojawienie się tylko na uroczystosci po przyjeciu zaproszenia na imprezę i tekst "ze sorry, coś mi wypadło" jest nie na miejscu w żadnej sytuacji Aquo.
                      >
                      > Ciekawe dlaczego zakładasz, że taka okoliczność byłaby wiadoma? Sądzisz, że lud
                      > zie urządzający chrzciny i zaprzątnięci własną imprezą robią przegląd nekrologó
                      > w i kojarzą zupełnie im obcych zmarłych z osobami zaproszonymi na własną imprez
                      > ę według bliskości relacji? Hmm...


                      Sądzę, że tak jak wiekszosc, zakładam, ze ZWYKLE na tego typu uroczystosci zaprasza się z reguły osoby sobie bliskie, niekoniecznie spokrewnione/ spowinowacone, ale pozostające w bliskiej relacji. Zatem takie osoby nie musza śledzić nekrologów, żeby wiedzieć, że przyjaciółki ojciec czy mąż zmarł - np.
                      Ale JESLI nie wiedza to należy ich zwyczajnie o tym poinformować - po prostu.
                      Zwyczajnie zadzwonić i powiedzieć "Wybaczcie, ale właśnie zmarła nagle moja tesciowa i w tej sytuacji, sami rozumiecie, nie czujemy sie na siłach gościc na imprezie. Przyjdziemy do koscioła, by być z Wami/z Kubusiem/
                      Anią w tym waznym dla Was dniu"
                      I nie, nie przekonuje mnie, że taka informacja o smierci czyjejs tesciowej nieznanej rodzicom np. chrzczonego dziecka wielce im zepsuje humory i uczyni chrzciny imprezą na kształt konsolacji smile

                      Powtórzę - przyjście w takiej sytuacji tylko do koscioła, gdy przyjęło sie zaproszenie na impreze i rzucanie "coś mi wypadło" to OGROMNY afront wobec zapraszających i okazanie skrajnego wręcz lekceważenia ich!
                      I nie, nie jest to moje zdanie li tylko - zawsze SV tak to widział w przypadku ważnych uroczystosci i imprez po nich zapraszających! Odwołać swą obecność na czyims ślubie, zaręczynach, jubileuszu czy nawet balu organizowanym przez zapraszających po przyjęciu zaproszenia można było TYLKO z ważnego powodu Aquo! Nie wchodziło bynajmniej w grę "coś mi wypadło" , "zaspałem" itp. Gdyby ktoś tak się hmm usprawiedliwił zostałałyby z nim zerwane natychmiast stosunki towarzyskie, a i w dalszym gronie zostałby - słusznie poniekąd - sklasyfikowany jako osoba nieobyta i niepożądana.
                      Wazna przyczyna to choroba własna lub współmałżonka, dziecka, smierć kogos z rodziny, albo wyjątkowo skomplikowana sytuacja rodzinna.
                      Nie było opcji, by po przyjęciu zaproszenia nie pojawić się i nie wytłumaczyć WAZNĄ przyczyna, albo podać jako przyczynę "cos nam wypadło" - serio smile
                      Uprzedzając, bo zaraz może o tym być - nie, podając przyczyne w postaci choroby własnej, albo kogoś bliskiego nie należało i nie należy dodawać opisów dolegliwosci, a w przypadku smierci opisów cierpień.



                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • aqua48 Re: Aquo 12.11.19, 12:04
                        kora3 napisała:

                        > Zatem jesli kogoś taka okoliczność dotyka, to o ile ma ją w czasie gdy jest za
                        > praszany OD RAZU informuje zapraszających, że z przyczyn zdrowotnych nie moze b
                        > yć na imprezie i ograniczy się do bytnosci np. w kosciele na uroczystości. A je
                        > sli przydarzy się to już po przyjeciu zaproszenia, to wypada niezwłocznie powia
                        > domic o tym zapraszających

                        A jeśli dopadnie go taka przypadłość w DNIU IMPREZY Koro?

                        > tekst "ze sorry, c
                        > oś mi wypadło" jest nie na miejscu w żadnej sytuacji Aquo.

                        Nawet gdy komuś wypadł dysk, ząb, albo bark Koro?



                        > Powtórzę - przyjście w takiej sytuacji tylko do koscioła, gdy przyjęło sie zapr
                        > oszenie na impreze i rzucanie "coś mi wypadło" to OGROMNY afront wobec zaprasza
                        > jących i okazanie skrajnego wręcz lekceważenia ich!

                        To Twoje zdanie koro, ja mam inne. Dopuszczam sytuację gdy ktoś odmawia uczestnictwa w imprezie, a jego obecność na ceremonii uznaję za ukłon w stronę zapraszających mimo własnej trudnej sytuacji czy sporego problemu.







                        • kora3 Re: Aquo 12.11.19, 12:35
                          aqua48 napisała:
                          >
                          > A jeśli dopadnie go taka przypadłość w DNIU IMPREZY Koro?


                          Hmmm a mogłabyś Aquo przybliżyć jakiego rodzaju to miałaby być przypadłość? Konkretnie co takiego, co na uroczystości być pozwala, a bytność na imprezie nawet krótka - wyklucza? Pytam z czystej ciekawości, bo nic mi do głowy nie przychodzi, no ale liczę, ze mi pomozesz ..smile

                          Nim jednak to uczynisz odpowiem na Twe pytanie: bylaby to okoliczność wyjątkowo niezręczna i wg mnie LEPIEJ byłoby bezzwłocznie zawiadomić zapraszających, że z powodu niedyspozycji zdrowtnejnagłej nie będzie się uczestniczyć, ani w uroczystości, ani w imprezie po niej. Tak uwazam, bo trudno mi na szybko wyobrazić sbie dolegliwość która na uroczystosci w kosciele być pozwala, ale bytniośc na imprezie wyklucza, stąd też trudno mi sobie wyobrazić wyjaśnienie absencji na imprezie, które brzmiałoby zwyczajnie wiarygodnie.
                          Ale zakładam, że taka dolegliwośc w dodatku nagła - istnieje. Wówczas wypada informując przed uroczystoscią o tym, że się na imprezę nie pójdzie - wyjaśnić, ze to z racji tej doleglisowsci. Na szybko - teraz strzelam uprzedzam: - Od rana bardzo źle się czuje, okazało sie ze mam bardzo wysokie ciśnienie, wybaczcie, ale zaraz po uroczystosci jadę na SOR - np.
                          >
                          >
                          > Nawet gdy komuś wypadł dysk, ząb, albo bark Koro?

                          Tak, nawet gdyby dysk - nawiasem mwiac, miałaś to kiedyś ? No chyba nie smile, ząb czy macica smile
                          >
                          >
                          > To Twoje zdanie koro, ja mam inne. Dopuszczam sytuację gdy ktoś odmawia uczestn
                          > ictwa w imprezie, a jego obecność na ceremonii uznaję za ukłon w stronę zaprasz
                          > ających mimo własnej trudnej sytuacji czy sporego problemu.


                          Aquo, mam wrazenie, ze za bardzo oderwałas się od rzeczywistsci - tego watku oczywiście smile
                          Mianowicie w nim mowa o tym, że wątkodawca nie ma nijakiego problemu sporego tym bardziej, ani też zadnej trudnej sytuacji. Zwyczajnie niekoniecznie lubi imprezy typu chrzciny (wcale mu sie specjalnie nie dziwię) i pytał, jak się wymiksować zgodnie z SV z imprezy, na którą zaproszenie JUŻ PRZYJAŁ! Minnie mu radziła iśc do koscioła, dac prezent a potem rzucić "coś mi wypadło"smile
                          Nie ma co udawać, ze ma jakąś podbramkowa sytuację ten wątkodawca, bo NIE MA. Po przyjęciu zaproszenia i chęci uczestnictwa w uroczystosci w kosciele NIE MA praktycznie zgodnego z SV sposobu wymiksowania sie zz imprezy, bo takowym mogłaby być TYLKO wiarygodna wymówka dotycząca bardzo waznej sprawy!
                          "Coś mi wypadło" to w tej sytuacji byłby najgorszy mozliwy zwrot - w wolnym tłumaczeniu należy go rozumieć : |"Miałem byc na tej imprezie, ale chwałą Bogu pojawiła się możliwości ciekawszego spedzenia zcasu, więc na razie"

                          Nawiawm mówąc smile bardzo mnie dziwi, że osoby, które uwazaja, że wypada przy takim zaproszeniu wspominac o zaszczycie, za chwilę uwazają, że mozna tak w ostatniej chwili wycofać się z zaproszenia z tekstem "coś k mi wypadło" - no niepojęte smile




                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • aqua48 Re: Aquo 12.11.19, 13:14
                            kora3 napisała:

                            > Hmmm a mogłabyś Aquo przybliżyć jakiego rodzaju to miałaby być przypadłość?

                            Podałam parę przykładów wyżej - jeśli Cię to interesuje wystarczy doczytać.

                            >trudno mi na szybko wyobrazić
                            > sbie dolegliwość która na uroczystosci w kosciele być pozwala, ale bytniośc
                            > na imprezie wyklucza,

                            Rozumiem, to zapewne kwestia małej wyobraźni lub niewielkiego doświadczenia życiowego, albo końskiego zdrowia smile

                            > Tak, nawet gdyby dysk - nawiasem mwiac, miałaś to kiedyś ? No chyba nie smile, ząb
                            > czy macica smile

                            Hmm nie widzisz różnicy, czy kpisz z niemiłych dolegliwości. Ciekawe.
                            Mojej współpracownicy wypadł (a w zasadzie przemieścił się lekko) dysk. Była w stanie stać, siedzieć już nie. Podobnie jest przy nagłym postrzale. Koleżance w liceum nawykowo wypadał bark, chodzić z tym można, ale dłuższe siedzenie jest męczące, zdarzyło mi się również być świadkiem wypadnięcia sztucznego zęba, podczas oficjalnej imprezy. Bardzo nieprzyjemna okoliczność wymagająca nieotwierania paszczy i wykluczająca biesiadowanie. Wówczas dodatkowo mąż ofiary rzucił się na czworaki między tańczących by ten ząb znaleźć i uchronić go przed rozgnieceniem. A tak nawiasem skoro doczytałaś to dlaczego udajesz że nie podałam przykładów?

                            > [i]> To Twoje zdanie koro, ja mam inne.

                            > Aquo, mam wrazenie, ze za bardzo oderwałas się od rzeczywistsci - tego watku oc
                            > zywiście smile

                            Odnosiłam się jedynie do Twoich własnych słów przedstawionych w TYM wątku - cytuję z oryginalną ortografią: "sytuacja, kiedy kimuś coś nagle wypadło jest malo prawdopodobna". Więc nie udawaj że to nie TY zmieniasz temat dyskusji.

                            I znowu zamiast spokojnie przyjąć do wiadomości, że ktoś ma inne niż Ty spojrzenie na jakiś temat znowu usiłujesz lawirować i wprowadzać zamęt jedynie po to by zdezawuować cudze zdanie. To nie jest dyskusja, i to nie są argumenty.



                            • kora3 Re: Aquo 12.11.19, 14:21
                              Aquo, wypadnięcie dysku, a wiem co to jest, bo mojemu tacie w starszym wieku się zdarzało, nie jest przyjemne i o ile ktoś się gdzieś z tym wybiera postać, to wówczas, gdy na serio - musi. Zatem, gdy mowa o tej dolegliwosci, nie byłoby niczym nadzwyczajnym, gdyby dotknięty nią zrezygnował i z uroczystosci i z imprezy i zwyczajnie powiedzxiał zapraszającym w czym rzecz, bo wszak to żadna ze tak powiem wstydliwa dolegliwosc. Załozmy jednak, że taki delikwent miałby udawac, że to ma, zeby nie iśc na imprezę- a my mamy d czynuienia z sytuacja, gdy nic wątkodawvcy nie dolegasmile Myślę, że byłoby to trudnesmile i lepiej byłiby wymówic się tym inie poazywać się wcale.
                              Wypadnięty ząb - no cóż mojej znajomej się taka sprawa trafiła na imprezie. Poszła do domu zwyczajnie. Gdyby sie jej zdarzyła przed imprezą, to by nie poszła na nią - logiczne. W opisanej sytuacji - jak udawac, ze się nie ma zeba, który się ma ?

                              Twierdzisz, że to nie jest dyskusja, bo ... się z tobą nie zgadzam, a nie zgadzam się Aquo, bo NAPRAWDE nie jest kulturalnie odwołać swą obecnośc na imprezie, o której sie wiedziało z wyprzedzeniem i zaproszenie przyjęło tekstem "coś mi wypadło". To, że być może Ty tak czynisz, to nie oznacza , ze tak wypada. uprzedzę - nawet jesli nikt się na Ciebie nie obraził po takim tekscie rzuconym pod kosciołem przed cghrzcinami, weselem, jubileuszową, czy komunijna imprezą, na które przyjełas zaproszenie.
                              Moze to jest kwestia podejscia do ludzi też i tego osławionego heh dipieszczania ich ego. Ja zaproszona na imprezę po chrzcie nie wspominałabym zaraz o wielkich zaszcvzytach, ale doprawdy nie przyszłoby mi do głowy przemyslaszy i stwierdziwszy, że jednak najchętniuej bym nie szła, przyjśc do koscioła dac prezent i powiedzieć "A wiecie, nie idę na impreze, coś mi wypadło". A nie przyszłoby mi do głowy, bo sama również nie chciałabym być tak potraktowana, ze zapraszam kogoś, przyjmuje zaproszenie, a następnie nie idzie i móiw, ze cos wypadło. Ja bym tak nie potraktowała nawet zwykłej znajomej, która mnie zaprosiła do siebie na kawę. Bo to byłoby zwyczajne chamstwo po prostu.



                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • kora3 Minnie mam pytanie 12.11.19, 14:35
                  Mam takie pytanie - całkiem serio ...
                  pamiętam Twój wątek o odwołaniu imprezy z powodu opryszczki gospodyni. Uważałąś zdaje się, że opryszczka nie jest wystarczającym powodem - w sensie na tyle ciężka dolegliwością, by odwoływać imprezę zaplanowaną czas jakiś temu, na którą zaproszeni zarezerwowali sobie czas i nastawili się na nią.
                  Jak zareagowałabyś, gdyby ta gospodyni nie wspomniała o opryszczce, tylko zadzwoniła np. 0,5 godz. przed zaplanowaną na imprezę i powiedziała, ze niestety odwołuje, bo COŚ JEJ WYPADŁO?

                  Albo odwróćmy sytuację - Ty urządzasz imprezę, załóżmy imieniny. Wszyscy zaproszeni wiedza o tym wcześniej, potwierdzili obecnośc. Nagle dzwoni do Ciebie jakiś gośc i mówi "Sorry Minnie, mnie nie bedzie, bo coś mi wypadło". Co sobie myslisz? Jak to odbierasz?

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • aqua48 Re: Minnie mam pytanie 12.11.19, 16:19
                    kora3 napisała:

                    > Albo odwróćmy sytuację - Ty urządzasz imprezę, załóżmy imieniny. Wszyscy zapros
                    > zeni wiedza o tym wcześniej, potwierdzili obecnośc. Nagle dzwoni do Ciebie jaki
                    > ś gośc i mówi "Sorry Minnie, mnie nie bedzie, bo coś mi wypadło". Co sobie mysl
                    > isz? Jak to odbierasz?

                    Ja nie jestem Minnie ale odpowiem - bo nie tylko pytanie dla mnie jest nieco absurdalne ale i postawienie kwestii - jak odbieram? No normalnie - że coś nagłego temu komuś wypadło i jestem wdzięczna że dzwoni i że uprzedza, że go nie będzie. Odpowiadam że przykro mi z powodu jego nieobecności i tyle. Nie masz dzieci Koro to pewnie nie zdajesz sobie sprawy ile razy z powodu rozmaitych nieszczęść przydarzających się jedynie dzieciom odwoływana była obecność dorosłych na imprezach z wcześniej uzgodnionym przyjściem. Dziecko potrafi dosłownie w momencie dostać wysokiej temperatury, bólu ucha, brzucha, wymiotów itp i rodzice w takiej sytuacji zostają w domu, nawet jeśli są już ubrani do wyjścia, to oczywiste.
                    Raz znajomi zadzwonili do mnie bo wyjeżdżając do mnie mieli stłuczkę, pod własnym domem, właściwie zarysowanie, ale czekali na policję 6 godzin pod swoim domem. Tak też bywa. Jeśli impreza jest że tak powiem dwuczęściowa - odbywa się na dwa etapy, też może się to zdarzyć.
                    • kora3 Re: Minnie mam pytanie 12.11.19, 17:22
                      No tak, że też o tym zapomniałam - nic o swiecie nie wiem, bo hehe nie mam dzieci - jak mogłam nie pamiętac, ze taki "argument" wczesniej czy później - padnie.

                      Pomijając już Aquo, ze jest on tyleż niegrzeczny co naiwny - to nie rozimiem co ma posiadanie dzieci do tego, żeby sie przyzwoicie zachować? czyżby owo posiadanie dzieci czyniło człowieka automatycznie niekulturalnym ? Jakoś mając powiem ci mnóstwo właściwie większość dzietnych znajomych nie zauwazam tego"smile

                      Zauważam natomiast, że zarwno dzietne jak i bezdzietne osoby, jako i takie, które v mają dzieci wielu raczej niewymagającym całodobowej opieki na tymiż potrafią gdy muszą pdwpołać spotkanie podać powod tegoż odwołania, a nie ograniczają się do "coś mi wypadło" i o tym cały CZAS mowa smile C stoi ma przeszkodzie takiemu rodzicowi powiedzieć "Wybacz, ale nie przyjdę, bo Kubuś nagle sie rozchorował" zamiast "Coś mi wypadło" ? Pewnie tak samo nic, jak ludziom bezdszietnym powiedzieć, że zalało im mieszkanie, czy zepsuł się w trasie samochód, albo samolot niestety nie sytartuje o czasie z powodu mgły zamiast "Coś mi wypadło".

                      Znajomi powiadasz mieli sstłuczkę pod domem, 6 fodzin czekali zadzwonili ...powiadasz. A skąd wiesz, że mieli stłuczkę i czekali tyle na policję? Pewnikiem od nich?smile A skąd byś to wiedziała, gdyby zadzwonili i powiefdzieli tylko "Sorry, Aquo, nie przyjedziemy. Coś nam wypadło"?

                      Mam wrazenie, ze UDAJESZ, ze nie wiesz o co mi chodzi, a mam bo jesteś inteligentną osobą i niepodobna, byś nie pojmowała. Losowa sprawa wkutek której ktoś moze nie dotrzeć na spotkanie/uroczystosc/imprezę - mniej lub bardziej wazne, może przydarzyć się KAZDEMU niekoniecznie tylko smile dzieciatej osobie. I każdy normalny człowiek to zrozumie - oczywiste.
                      Tylko, ze wg mnie w takich sytuacjach wypada wytłumaczyć swą nieobecność. "Coś mi wypadło" znaczy tyle "Miałem coś ważniejszego/fajniejszego do roboty, niż wasza impreza/spotkanie z wami" - bardzo niegrzeczny komunikat.

                      Moja dobra kolezanka nie dotarła kilka lat temu na moje urodziny. Byłam dośc zdziwiona, bo jeszcze dzień wcześniej widziałam ja w przelocie i sama mi mówiła, że oczywiscie będzie, cieszyła się na to spotkanie. Nie zadzwoniła nawet i byłam owszem - zdziwiona, ale myslałam sobie, ze musiało jej cos waznego przeszkodzić. Nie myliłam się niestety - zadzwoniła nazajutrz z przeprosinami i informacją, ze dosłownie 2 godziny przed imprezxą jej tato dostał udarusad Naturalnym odruchem było "Ojej, a jak się czuje? Mozemy jakoś pomóc? mów czego potrzebujesz!" Ale gdyby mi powiedziała, "Ano Koro nie byłam u Ciebie na urodzinach, bo wiesz, coś mi wypadło" to na nastepne urodziny, a wczesniej imieniny zwyczajnie nie z0stałaby już zaproszona, a znajomośc rozluźniłaby się do "czesc" - nie widzę sensu utrzymywać bliskich kontaktów z osobą, która ma mnie gdzieś.

                      Mój kolega brał ślub i robił wesele. Zaprosił swego kumpla z żoną, u których on na weselu i ślubie był. Potwierdzili telefonicznie zaraz po otrzymaniu zaproszenia. Nie przyszli. Kolega był zdziwiony, nawet nie rozdrażniony. Pozostali goscie dopisali. Podejrzewał, ze coś sie jmusiało stać, ale kilka dni póżniej spotkał tego kumpla przypadkowo w CH i przy tej okazji zapytał po prostu, jak to się stało, że się na ślubie i weselu nie spotkali. Usłyszał beztroskie "A wiesz, jakoś tak wyszło" i słusznie wg nie poczuł się powaznie zlekcewazony. Ów kumpel za jakiś miesiąc zadzwonił jakby nigdy nic i zaprosił swieżych małzonków na grill. Usłyszał "dziękujemy, ale mamy już plany" - bez ozdobników o zaszczytach ani nawet o tym, że miło iż o nich pomysleli z kumpla zoną. Wcale sie nie dziwie ...




                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • aqua48 Re: Minnie mam pytanie 12.11.19, 17:56
                        kora3 napisała:

                        > No tak, że też o tym zapomniałam - nic o swiecie nie wiem, bo hehe nie mam dzie
                        > ci - jak mogłam nie pamiętac, ze taki "argument" wczesniej czy później - padnie

                        Nie wiem co wiesz o świecie Koro. Ale skoro tak twierdzisz...

                        > Pomijając już Aquo, ze jest on tyleż niegrzeczny co naiwny - to nie rozimiem c
                        > o ma posiadanie dzieci do tego, żeby sie przyzwoicie zachować?

                        Koro właśnie dlatego że nie rozumiesz przywołałam ten fakt. Nie jest to argument tylko zwrócenie uwagi na odmienną od Twojej życiową sytuację, skutkującą zdarzeniami których jak sam piszesz nie jesteś sobie w stanie wyobrazić.

                        Uczepiłaś się też tego nieszczęsnego coś mi wypadło jakby to był wzorzec z Sevres, a moim zdaniem była to skrótowa, przykładowa odpowiedź wrzucona przez Minnie. Minnie nigdzie nie napisała, ze nie wolno jej rozwijać, dodać przepraszam, bardzo mi przykro, podać krotko powodu lub powiedzieć że o powodach nieobecności powie się później itp. A Ty tutaj robisz z tego Koro jakiś dramat. Zupełnie niepotrzebnie.

                        > Znajomi powiadasz mieli sstłuczkę pod domem, 6 fodzin czekali zadzwonili ...pow
                        > iadasz. A skąd wiesz, że mieli stłuczkę i czekali tyle na policję? Pewnikiem od
                        > nich?smile A skąd byś to wiedziała, gdyby zadzwonili i powiefdzieli tylko "Sorry,
                        > Aquo, nie przyjedziemy. Coś nam wypadło"?

                        No właśnie TAK dokładnie powiedzieli Koro. O tym co się tak naprawdę stało oraz ile to czasu zajęło dowiedziałam się później.

                        > Mam wrazenie, ze UDAJESZ,

                        A ja mam wrażenie, że używasz słowa "udajesz" jako wytrychu w sytuacji gdy ktoś ośmiela się mieć i zaprezentować inne zdanie niż Ty, a Tobie brak argumentu by go przekonać do swojego punktu widzenia.
                        Zapewniam że nie musimy ani mieć tego samego zdania ani wypracowywać tu na forum konsensusu i możemy wymieniać opinie oraz dyskutować różniąc się między sobą i pozostając do końca przy swoich przekonaniach.


                        > Tylko, ze wg mnie w takich sytuacjach wypada wytłumaczyć swą nieobecność. "Coś
                        > mi wypadło" znaczy tyle "Miałem coś ważniejszego/fajniejszego do roboty, niż wa
                        > sza impreza/spotkanie z wami" - bardzo niegrzeczny komunikat.

                        A dla mnie to znaczy jedynie "coś ważnego przeszkodziło mi w przyjęciu zaproszenia i nie mogę lub absolutnie nie chcę teraz wdawać się w tłumaczenia dlaczego".

                        Dziwi mnie bardzo Twoja historyjka z koleżanką której tato dostał udaru a Ty oczekiwałaś od niej w tym momencie szczegółowych tłumaczeń czemu nie pojawiła się na Twojej imprezie.. grożąc rozluźnieniem znajomości wręcz gdyby tego nie dopełniła. Dla mnie to rodzaj, bo ja wiem, bezduszności? Jak widać i w podejściu do ludzi się różnimy.



                        • kora3 Aquo 12.11.19, 18:55
                          aqua48 napisała:
                          >
                          > Koro właśnie dlatego że nie rozumiesz przywołałam ten fakt. Nie jest to argumen
                          > t tylko zwrócenie uwagi na odmienną od Twojej życiową sytuację, skutkującą zdar
                          > zeniami których jak sam piszesz nie jesteś sobie w stanie wyobrazić.


                          Będziesz tak uprzejma i zalinkujesz mi te mija wypowiedź, w której piszę, ze nie jestem w stanie sobie wyobrazić, ze ktoś ma np. chore dziecko? Nie będziesz, bo nie było takiej wypowiedzi, a Ty jak zwykle zresztą staraswz się zdyskredytować rozmówcę w3 stylu tzw., rozpaczliwym smile

                          >
                          > Uczepiłaś się też tego nieszczęsnego coś mi wypadło jakby to był wzorzec z Sevr
                          > es, a moim zdaniem była to skrótowa, przykładowa odpowiedź wrzucona przez Minni
                          > e. Minnie nigdzie nie napisała, ze nie wolno jej rozwijać, dodać przepraszam, b
                          > ardzo mi przykro, podać krotko powodu lub powiedzieć że o powodach nieobecności
                          > powie się później itp. A Ty tutaj robisz z tego Koro jakiś dramat. Zupełnie ni
                          > epotrzebnie.


                          Nie,. nie uczepiłam się jak jesteś uprzejma nazywać trzymanie się tego co ktoś napisał (w odróżnieniu od Ciebiesmile), tylko Minnie wyraźnie napisała, ze to nie będzie nietaktem i na moją odpowiedź, ze własnie będzie - uzasadnioną, nadal podtrzymuje, że nie będzie. smile
                          >
                          >
                          > No właśnie TAK dokładnie powiedzieli Koro. O tym co się tak naprawdę stało oraz
                          > ile to czasu zajęło dowiedziałam się później.


                          Od kogo? Od nich, czy jakos inaczej? Nie wiem co prawda co stało tym ludziom na przeszkodzie powiedzieć zamiast tego wypadania smile, że mieli stłuczkę i czekają na policję, ale jestem w stanie zrozumieć, ze ograniczyli się do info takiego rodzaju, bo byli zdenerwowani. Potem jednak wyjaśnili, ze nie chodziło o to, że im się nie chciało, albo mieli lepszą propozycję spędzenia czasu, tylko zdarzyło się jak zdarzyło. nawet jesli wybrali coś innego niż zaplanowaną wizytę u Ciebie, to wypadało wymyślic coś prawdopodobnego by usprawiedliwić swa nieobecnośc.

                          >
                          > A ja mam wrażenie, że używasz słowa "udajesz" jako wytrychu w sytuacji gdy ktoś
                          > ośmiela się mieć i zaprezentować inne zdanie niż Ty, a Tobie brak argumentu by
                          > go przekonać do swojego punktu widzenia.





                          > Zapewniam że nie musimy ani mieć tego samego zdania ani wypracowywać tu na foru
                          > m konsensusu i możemy wymieniać opinie oraz dyskutować różniąc się między sobą
                          > i pozostając do końca przy swoich przekonaniach.

                          Nie Aquo, ja naprawdę uważam, że osoba o twoim poziomie inteligencji doskonale ROZUMIE, ze w tej dyskusji nie dyskutujemy o tym czy może ktoś mieć sytuację losową, która uniemożliwić mu dotarcie na umówione spotkanie. Jest OCZYWISTE ze moze mieć takową kazdy, więc Twoje wstawki o chorych dzieciach i mej bezdzietnosci uwazam za rozmydlanie tematu i usiłowanie zdyskredytowania rozmówcy uDAJĄC, że nie wiesz o czym mowa.
                          A przeciez DOSKONALE wiesz, że mowa o tym czy wypada przyjąwszy zaproszenie nie pojawić się i jako powód podać ze coś wypadło. Ja uwazam, że nie wypada, a Ty na tio odpowiadasz, że nie mam pojęcia co znaczy jak dziecko ucho rozboli smile
                          >
                          > A dla mnie to znaczy jedynie "coś ważnego przeszkodziło mi w przyjęciu zaprosze
                          > nia i nie mogę lub absolutnie nie chcę teraz wdawać się w tłumaczenia dlaczego"


                          No to widocznie dla Ciebie wypada tak kolokwialnie powiedzieć i tyle. Po cóż zatem były te wstawki o dzieciach z bolacymi uszami?smile (na bólu ucha znam się lepiej niż większość ludzi mających w miarę zdrowe dzieci - uwierz - to tak nawiasem mówiąc, bo mnie rozbawiłaśsmile)

                          Tak sobie mysle, jak ja jako przełożony w sytuacji służbowej i niewykonaniu pracy przez mego podwładnego zareagowałabym na tekst "a coś mi wypadło" i jak też zareagowałby na adekwatny ode mnie mój przełożony. Biorąc pod uwagęze wszyscy mamy kolezeńskie relacje i znamy się w wiekszosci długo, to jednak uwazam takie "wyjaśnienie" za niewystarczające, ba - bezczelne smile Kazdy z nas moze w pewnych sytuacjach powiedzieć, że jakiejś pracy nie moze wykinać, a nawet ze nie chce wykonać. ale zeby powiedział ktoś tak do przełozonego, to nawet w naszych familiarnych układach - niepodobna smile
                          Owszem, życie prywatne to nie praca, ale to nie znaczy, ze w pracy nie mozna można być bezczelnym, a w zyciu prywatnym - owszem

                          > Dziwi mnie bardzo Twoja historyjka z koleżanką której tato dostał udaru a Ty oc
                          > zekiwałaś od niej w tym momencie szczegółowych tłumaczeń czemu nie pojawiła się
                          > na Twojej imprezie.. grożąc rozluźnieniem znajomości wręcz gdyby tego nie dope
                          > łniła. Dla mnie to rodzaj, bo ja wiem, bezduszności? Jak widać i w podejściu do
                          > ludzi się różnimy.

                          Mam proste pytanie: Ty tak klamiesz na czyjs temat bo lubisz, czy masz zwyczajnie taki przymus jakiś? Pytam, bo przecież gołym okiem widać, ze kłamiesz - nigdzie nie napisałm, ze oczekiwałam od koleżanki szczegółowych wyjaśnień po udarze jej ojca ani ze jej czymkolwiek hehe groziłamsmile
                          Kolezanka SAMA do mnie zadzwoniła i sama powiedziała co było powodem jej nieobecności. Dopóki nie powiedziała, to niby skąd miałabym wiedzieć - co? I owszem, dziwiłam się, że nie przyszła, ale nie sprawdzqałam dlaczego. Spodziewałam się wszelako, że coś naprawdę ważnego, bo jest to osoba kulturalna, zyczliwa i odpowiedzialna. Nie było jej z waznego powodu, który podała,. bo jest własnie kulturalna i zalezy jej na mnie więc nie chciała, bym pomyslała, ze zwuyczajnie to "ołała", albo wybrała coś innego - oczywiste. Ja też nie chciałabym, by osoba, na której mi zalezy pomyślała, że ją "olałam". Owszem, gdyby mnie "olała" to rozluźniłabym znajomośc, wcxale tego nie zapowiadając - nie potrzeba mi znajomosci tego rodzaju z ludźmi, którzy mają mnie fzdies. Moze Ty takie pielęgnujesz, ja - nie muszę i nie chciałabym smile





                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • minniemouse Re: Minnie mam pytanie 12.11.19, 23:43
                      aqua48 napisała:
                      > Ja nie jestem Minnie ale odpowiem - bo nie tylko pytanie dla mnie jest nieco absurdalne ale i postawienie kwestii - jak odbieram? No normalnie - że coś nagłego temu komuś wypadło i jestem wdzięczna że dzwoni i że uprzedza, że go nie będzie. Odpowiadam że przykro mi z powodu jego nieobecności i tyle.

                      No dokładnie.
                      Obecność na chrzcinach u mnie nie jest obowiązkowym posiedzeniem jak na zebraniu partyjnym wyższego szczebla Koro,
                      zaproszeni goście maja przyjść z własnej chęci i woli, miec u mnie miły czas,
                      nie siedzieć jak na tureckim kazaniu i ukradkiem zerkając na zegarek z niecierpliwością wyczekiwać kiedy będzie już przyzwoicie wyrwać w drzwi. no bez przesady...


                      Minnie
                      --
                      Savoir Vivre czyli jak się zachować
                      • kora3 Re: Minnie mam pytanie 13.11.19, 08:27
                        Minnie, nie odpowiedziałaś na pytaniesmile - nic dziwnego zresztą ...

                        Nikt nie musi nigdzie siedzieć na siłę - zawsze mozna zaproszenia nie przyjąć Minnie. Ale skoro się przyjęło, to wypada być. A jesli się nie może/nie chce jednak, to wypada podać wiarygodny powód a nie "coś mi wypadło"

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • kora3 Re: zaproszenie na chrzest 12.11.19, 11:48
              Wiesz Anthonko, ja się odniosłam dokładnie do tego co napisała Minnie, ze nie będzie nietaktem przyjście tylko do kościoła, po uroczystości wreczenie prezentu i poinformowanie, że na imprezę się nie idzie, bo "cos mi wypadło". Odniosłam się, bo to byłby nie tak nietakt, jak potężny AFRONT wobec zapraszających.
              Wiadomo, ze NIE mówimy teraz o jakiejś sytuacji losowej, która na serio zaistniałaby - np. nie wiem, wątkodawca nie daj Baal złamałby nogę o leżał w szpitalu, to przecież oczywiste, że nie musiałby brać przepustki by być czy w kosciele, czy takze na imprezie. Każdy człowiek by zrozumiał taką losowa sytuację - w każdym razie taki w normie smile Ale tu mowa była o tym, by pod kosciołem rzucić "coś mi wypadło..."

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • kora3 Re: zaproszenie na chrzest 12.11.19, 19:00
                  Przepraszam Anthonko - faktyczniesmile Już tak mnie skołowało tłumaczenie Aquie tych oczywistosci w stylu, ze rozmiem ze czyjes dziecko moze ucho rozboleć, ze ... smile

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • minniemouse Re: zaproszenie na chrzest 12.11.19, 23:57
                    kora3 napisała:
                    > Przepraszam Anthonko - faktyczniesmile Już tak mnie skołowało tłumaczenie Aquie tych oczywistosci w stylu, ze rozmiem ze czyjes dziecko moze ucho rozboleć, ze .

                    a jak ktoś zwyczajnie nie lubi takich zlotów i nie ma ochoty na imprezę pokościelną to co? bywa, iz ktoś nieasertywny czul się przymuszony do przyjęcia zaproszenia lecz w ostatniej chwili nie dal rady podjąć tego.
                    Ma na sile iść i męczyć się bo popełni "nietakt"? jakiś kompromis musi być, i dlatego jedna strona przychodzi do kościoła oraz daje prezent a druga przyjmuje w dobrej woli ze komuś "cos wypadło".


                    Minnie
                    --
                    Savoir Vivre czyli jak się zachować
                    • kora3 Re: zaproszenie na chrzest 13.11.19, 09:25
                      Uparcie udajesz, ze nie rozumiesz Minnie. smile A na pewno udajesz, bo już w tym wątku x razy napisałam co należy wg mnie w takiej sytuacji zrobić.
                      Ale specjalnie dla Ciebie, moze Ci sie utrwali, powtórzę.
                      Otóż - po pierwsze - najlepiej zwyczajnie nie przyjmować zaproszenia na imprezę. W bliskim gronie zwykle ludzie wiedza, ze ktoś danego rodzaju imprez nie lubi. Bliskim mozna wszak o tym przypomnieć "A wiecie, że nie lubię takich imprez, przyjdę do koscioła, a maluszka pozwolicie odwiedze w innym terminie w domu" - np.
                      Jesli się ma wiarygodną wymówkę zawczasu np. z racji pracy, jak to przykładowo u mnie występuje mozna jej użyć w formie białego kłamstwa "Oj jaki pech, bo wlasnie w tym terminie mam dyżur/pracę/spotkanie firmowe i nijak tego nie przełożę. Do kościoła dam rade, ale już na imprezę - nie."
                      Wówczas sytuacja jest jasna i klarowna.
                      Jesli już się jednak niestety to zaproszenie przyjęło, to wypada być Minnie, choćby na krótki czas, albo znaleźć sobie naprawdę wiarygodną wymowkę. "Coś mi wypadło" naprawdę - no nie wypada. Znaczy tyle co "mam gdzieś waszą imprezę, choć przyjąłem zaproszenie,. Znalazłem sobie ciekawsze zajęcie"

                      A tak a propos tego o nielubieniu imprez itd. co napisałaś - dorosły człowiek Minnie jest odpowiedzialny za zobowiązania towarzyskie jakich się podjał. Małe dziecko może się rozpłakać i powiedzieć, ze nie chce iśc do babci, chociaz kilka dni wczesniej babci obiecało, a bo mu się odechciało, chce si.ę w piasku bawić, albo bajeczki oglądaćsmile Dorosłemu wypada sie wywiązać, albo nie przyjmować zaproszenia - uwierz.

                      W doroslym zyciu kazdy z nas ma bardzo wiele sytuacji, ze znajduje się w miejscy i towarzystwie, jakie mu niekoniecznie w ogóle czy w danym momencie odpowiadają.
                      Dzieje się tak w zyciu zawodowym, ale i towarzyskim czy rodzinnym.
                      Ja np. niemożebnie nudzę sie na np. ślubach. Bo jako osoba wychowana w kraju gdzie dominuje katolicyzm choć z Kosciołem nie jestem związana to ze tak powiem mszę znam na pamięć - jak większość dorosłych. Kazania na slubach są zwykle podobne i też bardzo nudne, a sama ceremonia też jest mi jako osobie, która na wielu ślubach już była- w tym na wlasnym smile - lepiej niz znana. Nie jestem religijna, zatem przezycie duchowe też odpada, nie jestem poślubna, zatem zachwyt nad samym aktem zaślubin dwojga ludzi - także. Nudze sie zatem na każdym koscielnym ślubie jak mops, z cywilnym lepiej, bo krótszy smile Ale że jestem dorosła, to jednak się fatyguje na ślub i nie okazuję znudzenia, bo Minnie NIE WYPADA. Teoretycznie miogłabym nie pojawiac się na slubach, a tylko na weselach, na które przyjmujemy zaproszenia, prawda? No prawda - czy ja będę czy nie, czy się nudzę czy nie - ślub sie wszak odbędzie smile
                      Ale młoda para dlatego zaprasza, zeby zaproszeni byli z nimi i swiadkami tej ważnej dla nich chwili - proste. Nie wygladałoby to dobrze, gdyby większosć zaproszonych na slub i wesele pojawiła się tylko na tym drugim, prawda?

                      Z tego co wiem - całkiem sporo ludzi też się nudzi i też wolałoby od razu iśc na wesele, ale na serio Minnie w PL - NIE WYPADA tak zrobić z założenia. Ktoś kto jedzie z daleka może sie akurat na ślub spóźnić, a na wesele dotrzeć. Moze sie także "spóźnić" taktycznie smile, bo każdy zrozumie, że trudno do minuty wyliczyć kilkusetkilometrową podróż. Ale jak jesteś na miejsdcu, to lipa nie przyjśc na ślub , a wybrać się na wesele. No chyba, że ma się dobrą wymówkę, albo jest sie wyznania, które zabrania biernego uczestniczenia w religijnych uroczystościach innych - nie znam takiego wyznania, ale nie wykluczam, ze istnieje.
                      Zatem ludzie idą na ten ślub i jakoś dają radę godzinę "wysiedziec" i sie wynudzić, bo WYPADA. Jasne Minnie, sa ludzie z rżnymi zabuzreniami, którzy autentycznie nie są w stanie wysiedzieć i kazdy znający sprawę to zrozumie. Ale takich ludzi nie jest wielu, większosc jednak daje radę smile
                      Czy nie moze się zdarzyć, ze ktos nawet na miejscu mieszkający nie dotrze na ślub, a na wesele dotrze? Może, a jakże! Sama znam taką sytuację - niania jadąc do dzieci goscdi weselnych miała wypadek, niegroźny, ale nie dotarła. Rodzice na szybko musieli znaleźć kogoś, kto sie dziećmi zajmie. Znaleźli,. ale na ślub nie zdążyli, zdążyli pod kosciół już po ślubie. Młoda para na pewno dostrzegła ich brak podczas ceremonii, bo na ślubie było stosunkowo niewiele osób, a ci goście to była najbliższa rodzina panny młodej. Zatem juz na weselu podczas rozmowy z młodymi goscie czuli sie w obowiazku wyjasnić swą nieobecnośc na ślubie - normalne, choć młodzi NIE PYTALI. Tak WYPADAŁO Minnie. I ci goscie nie kłamali bynajmniej - wiem, bo to JA byłam osobą, która się na szybko w zastępstwie niani zajęłam tymi dziećmi smile




                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • voguestuff Re: zaproszenie na chrzest 08.11.19, 13:53
      może jednak wpadnę na chwile na imprezę, muszę się jeszcze zastanowić. brat mieszka za granicą także nie bardzo mam jak wpaść "na kawę". A jeśli chodzi o prezent, nie mam żadnego pomysłu co kupić. Moze wystarczy koperta z gotówką, czy nie wypada?
      • kora3 Re: zaproszenie na chrzest 08.11.19, 14:14
        O własnie - pojawienie sie na chwilę na takiej imprezie to dobry pomysł dla tych, co na dłużej zabawic nie chcą.
        Ci do prezentu - ponieważ idzie o bliską rodzinę nie byłoby nic złego w zwyczajnym zapytaniu brata i bratowej czy w imieniu dziecka oczekiwaliby jakiegoś konkretnego prezentu.
        Nie czarujmy się - w przypadku małego dziecka, a zwykle takie są chrzczone, trudno kupić jakiś ze tak powiem doraźny prezent dziecku. Zwyczajowo daje się drobiazgi o charakterze religijnym, a także słyszałam o zwyczaju dawania srebrnej łyżeczki - na pamiątkę - ale to raczej chrzestnych chyba dotyczy. Koperta z kasą to zawsze dobry prezent na taką okazję - na pewno przydatny smile

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka