Dodaj do ulubionych

Było o odmawianiu - teraz o odwoływaniu

12.11.19, 15:11
Już z poprzedniego wątku wiem, że przyjmując albo nie czyjąś dowolną propozycję najlepiej, ze względu na dopieszczenie ego ja składającego należy wspomnieć jaki to dla nas zaszczyt itd. Ok, przyjmijmy ze tak jest smile

No i przyjęliśmy jakieś zaproszenie mówiąc o zaszczytach, albo i nie, ale przyjęliśmy taj na serio nie mając na to ochoty - bo wypadało, bo nie umiał ktoś odmówić itd. Jednak po przemyśleniu wolelibyśmy nie iśc na imprezę. Albo tez trafiła nam się w tym terminie bardziej atrakcyjna forma spędzenia czasu.
Jak wypada się z takiego przyjętego zaproszenia wymiksować?
Jedyne co mi przychodzi do głowy to bardzo wiarygodne białe kłamstwo. No bo na pewno nie wypada powiedzieć "A odechciało mi sie" albo "Przemyslałem i będę sie bardzo nudził", czy też "Kolega zaprosił mnie na grill w tym czasie i wolę tam iśc"

Nie bez zdumienia dowiaduję się z tego forum, że wypada za to powiedzieć po prostu "Coś mi wypadło". Zdumiało mnie to, bo mnie by nie przyszło do głowy tak kogoś potraktowac, ani też nie zostałam nigdy tak potraktowana. Ale zakładam, że moze zwyczajnie nie mam doswiadczenia i dlatego pytam Wasze szacowne grno - czy tak naprawde wypada? Czy w sytuacji, gdy ktos zaszczycił nas zaproszeniem np. na wazną dla siebie imprezę, czemu w dodatku - ze to zaszczyt - wypada dać wyraz w istocie w porządku pod względem SV jest ot takie stwierdzenie, że jednak nas nie będzie, bo coś nam wypadło? Czy taki tekst dopieszcza ego zapraszającego, który najpewniej w organizację imprezy włożył trud, a nas jako ze potwierdziliśmy przybycie się spodziewał?
Jak się Wam wydaje ?

Kilka forumowiczek już się wypowiedziało w innym watku, co oczywiście nie oznacza, że nie mogą w tym, ale ciekawa jestem opinii szerszego grona



--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Obserwuj wątek
    • mocno.zdziwiona Re: Było o odmawianiu - teraz o odwoływaniu 12.11.19, 16:32
      Według mnie zależy od kalibru imprezy. Czym innym jest niezobowiązująca kawka ze znajomymi, czym innym jedyna w życiu impreza, przygotowywana z dużym wyprzedzeniem i niemałym nakładem kosztów i wysiłku. Staram się nie odwoływać swojego uczestnictwa w wydarzeniach, w których udział potwierdziłam. Dotyczy to zwłaszcza bardzo istotnych dla zapraszającego imprez. Jeśli faktycznie coś by mi wypadło, to bym szczerze powiedziała. W przypadku niezobowiązującej kawki uważam, że wyjaśnienie w stylu "coś mi wypadło, zdzwonimy się w przyszłym tygodniu", jest ok.
      • kora3 Re: Było o odmawianiu - teraz o odwoływaniu 12.11.19, 17:59
        Powiem Ci, że w większości się z Tobą zgadzam. A co do szczegółów- jako i Ty staram się nie odwoływać spotkań - nawet tych typu spontan kawka ...Ale pracę mam jaką mam smile - stąd gdy ktoś np. kolezanka czy kolega dzwobni z propozycja takowej, np. nazajutrz, to mówię "Dzieki za pamieć smile Na razie nie ma na ten czas nic zaplanowanego i mam szczerą nadzieję ze tak zostanie. Tak na 90 prpoc. mogę się umówić, ale wiesz jaką mam pracę , wiec gdyby coś, to dam jeszcze znać" No i zdarzał się nie raz i nie dwa, ze głownie z powodu pracy nie udawało mi sie jednak dotrzeć. No to dzwoniłam i mówilam, że jednak mi w pracy coś wyskoczyło i nie mogę przełożyć. Nie wdawałam się w szczegóły co konkretnie, bo co to osobę nieorientowaną obchodzic mialoby, że jest coś tam do obsługi, mial to zrobić kolega, ale matka mu zachorowała i...No nicsmile

        Jednak na ważną imprezę przyjmując zaproszenie nie pozwalam sobie na takie albo będę, albo nie. Jesli nie wiem jeszcze to ucxzciwie to mówię "Nie umiem teraz powiedzieć czy wrwdy będę mogła. czy mogę się określić za kilka dni/tydzień?" Zwykle mogę.
        Dwa razy zdarzyło mi się odowłać bytnośc na slubach i weselach, w tym raz na takim, gdzie już na mur beton potwierdziłam nasza obecnośc sad Slub i wesele były 3 tyg. po nagłej smierci mego tatysad Zadzwoniłam, powiedziałam, ze z racji cięzkiej załoby nie będę w stanie być nawet na chwilę na weselu sad Przeprosiłam poprosiłam o zrozumienie i oczywiscie sie z nim spotkałam ...Na ślubie byliśmy, prezent wręczyliśmy.
        Drugim razem mieliśmy szxzery zamiar pójśc i wstępnie to potwierdziliśmy zaraz po zaproszeniu, ale potem, na szczeście przed upływem terminu oficjalnych potwierdzeń okazało się, że mój partner z racji pracy na serio nie da rady. Zdecydowałam się pójśc sama, albo z jakims kolegą, ale wkrotce wyszło u mnie w pracy - że też nie dam rady, nawet na ślubie byćsad Czym predzej zawiadomiłam o tym przyszłą młodą parę i wyjaśniłam, że to z powodu pracy na serio nie da się nic zrobić sad więc z ogromnym zalem - prawdziwy był, dpdam- musze odwołać nasza obecnośc . Spotkało sie to z zalem, ale też ze zrozumieniem - siła wyzsza. Prezent przekazaliśmy przez znajomych, którzy byli na slubie i weselu. Otrzymaliśmy zań podziękowania od młodej pary.
        Nie wyobrazam sobie, bym w przypadku takiej imprezy potwierdziła, nie przyszła albo przyszła tylko na ślub i powiedziała, że coś mi wypadło ....

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • kora3 Re: Było o odmawianiu - teraz o odwoływaniu 13.11.19, 09:57
              Horpyno - ale przecież to co pisze Minnie to SF. Depresja to poważna choroba, a nie "globus" Emilii Korczyńskiej z "Nad Niemnem" sad Jesli ktoś na to choruje i leczy sie to ma wswiadomość, że moze mieć nagły atak drastycznego obnizenia nastroju i rzsądny człowiek nie przyjmuje w takiej sytuacji zaproszenia na jakąś wazną impreze na zasadzie - a jak mi sie zechce to pójde, a jak będę mieć doła - to nie. Rzecz cała w tym, że zdrowi ludzie NIE MAJĄ ataków depresji! Mozna mieć obnizowny nastroj, tzw. zły dzień, ale to nie choroba jaką jest depresja! Wówczas - jak piszesz - na ważną imperezę wypada iśc na chwilę, na zwyczajna kawę niekoniecznie, ale nie idąc wypada się usprawiedliwić i najlepiej nie tym, ze coś wypadło, albo wstało się lewą nogą, tylko złym samopoczuciem po prostu.

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • kora3 Re: Było o odmawianiu - teraz o odwoływaniu 13.11.19, 09:50
            Wiesz Minnie, ja jestem zdrowa psychicznie - ze już tak ordynarnie powiem. GDYBYM była w takim stanie, że dostawałabym nagłych napadów depresji bez nijakiego powodu, to by mnie to zaniepokoiło i poszłabym do lekarza i podjęła leczenie. Gdybym była już w trakcie takiego leczenia i wiedziała, że mogę dostać jakiegoś napadu - czy to obnizenia nastroju, czy pobudzenia, to ODMÓWIŁABYM zaproszeniu, bo po co ludzi narazać na moje - z załozenia - nieprzewidywalne zachowanie.
            Równie dobrze moglabyć mi zadać pytanie a co gdybym nagle zaczeła odczuwać omamy, albo mieć urojenia ...Nie mam takich stanów Minnie, podobnie jak nagłych ataków drastycznego obnizenia nastroju - GDYBYM miała - nie narażałabym zapraszających na to czy na absencję po przyjęciu zaproszenia - proste. Chyba ze na serio wtedy nie wiedziałabym co robię, ale to już byłby stan niepoczytalnosci wymagający Minnie pilnego leczenia, niewykluczone, ze w warunkach zamkniętych. Za takie cos bym jako niepoczytalna nie odpowiedała smile Weź moze dawaj jakies przykłady realne, a nie z dsufitu, ok?


            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • minniemouse Re: Było o odmawianiu - teraz o odwoływaniu 14.11.19, 00:56
              kora3 napisała:
              .Nie mam takich stanów Minnie, podobnie jak nagłych ataków drastycznego obnizenia nastroju - GDYBYM miała - nie narażałabym zapraszających na to czy na absencję po przyjęciu zaproszenia - proste.

              Koro, tragicznie mało wiesz o depresji. właściwie to zwyczajnie nic, zero.
              mozna się leczyć latami, miec absolutne wrażenie iż jest bardzo dobrze a i tak pewnego dnia nie wstać z łózka bo wszystko boli, przytacza, świat jest ponury.
              Człowiek z depresja po prostu nie jest w stanie przewidzieć co się moze zdarzyć za np pol roku dobrego samopoczucia w trakcie skutecznej dotąd terapii.
              Zresztą, przykre wypadki losowe doprowadzające do drastycznego obniżenia nastroju i niechęci do brania udziału w życiu socjalnym zdarzają się także niechorym osobom. mozna np w ciągu dwóch tygodni stracić dobra prace i współlokatora jednocześnie, mozna sie dowiedzieć ze "kochający" maz zdradza i ma półroczne dziecko z kochanka, lub ze nasz "cudowny" partner właśnie nam sprzedał niefajna chorobke weneryczna.
              Można wiec nagle stracić ochotę na sped rodzinny czy inna wspólną zabawę? no chyba mozna.... jeden w tym kłopot 'niewielki' - iż takich niespodzianek przewidzieć nie sposób..


              Minnie
              --
              Savoir Vivre czyli jak się zachować
              • kora3 Re: Było o odmawianiu - teraz o odwoływaniu 14.11.19, 07:41
                Minnie, ja wiem, ze Ty znasz się na wszystkich chorobach smile i masz panaceum na wszystko ...Ja nie mam skłonności hipochodrycznych i nie skupiam się na dolegliwosciach wszelakich, ze mogę mieć kiedyś gdzieś. Napisałam Ci - GDYBYM chorowała psychicznie to rozważałabym sytuację, w której atak choroby mógłby nastąpić - proste.
                Tak, kazdemu moze zdarzyć się mniejsza albo większa życiowa tragedia Minnie, ale my mówimy o sytuacji, w której komus się NIE CHCE iśc na impreze, na którą zaproszenie przyjął.

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • kora3 Minnie kolejne pytanie 13.11.19, 10:31
            Może tym razem znajdziesz czas i koncept, zeby odpowiedziećsmile
            Otóż w nawiązaniu do Twego pytania do mnie - na które odpowiedziałam. Wyobraź sobie, że ta osoba, która dostaje owego nagłego ataku depresji jest np. przyszłym chrzestnym/chrzestną dziecka i zmierza na chrzest. Na pewno umiesz sobie wyobrazić taka sytuację.
            I teraz: No dobra, a jakby po prostu po drodze dostała depresji i bardzo nie miała ocho
            > ty na towarzystwo, to co byś Minnie na jej miejscu zrobiła? poszła "bo trzeba" i psuła innym na
            > strój?

            Wg tego ci pisałaś wczesniej - no TY byś nie poszła na miejscu takiej osoby, żeby nie psuć nastroju innym. Nie chcę Cię wszelako martwić, ale znacznie mniej zepsułabyś ludziom nastrój nie będąc dusza towarzystwa i zmywając się szybko, niż powodując odwołanie chrztu!
            Nie wiem jak w CAN bowiem, ale w PL kandydatów na chrzestnych podaje się wczesniej w parafii, gdzie ma być dziecko chrzczone! Do tego o ile są z innej parafii, a bardzo czesto tak jest - to muszą dostarczyć zaswiadczenia, że mogą być chrzestnymi. Zatem w odróznieniu od ślubnego świadka, bardzo trudno "na szybko" znaleźc kogoś, kto mógłby zastąpić tego, kto miał pierwotnie chrzestnym być. Bo zaproszeni goscie nie starają się o takie zaswiadczenia, gdyż do niczegio im one nie sa przydatnesmile Teoretycznie, jasne, można się poratować np. kościelnym w roli chrzestnego, albo gospodynia ksiedza w roli chrzestnej - to są ludzie, których ksiądz zna i z racji pracy na ogół zdolni do roli chrzestnego pod względem kanonicznymi. Za to zwykle OBCY zupełnie dziecku i jego bliskim. Zatem są dwa wyjścia w takiej sytuacji - odwołac chrzest, albo wziać za chrzestnego/chrzestną przypadkową obcą osobę, co w naszej kulturze jest nie przyjęte Minnie.
            Jesli się odwoła, to co z chrzcinami zaplanowanymi? O ile miały być w domu, to pół biedy, a jesli w lokalu to cała! Bo trzeba albo odwołać i stracić zaliczkę, albo zaprosić i zrobić imprezę w sumie - bez okazji, a co potem z imprezą po chrzcie?

            Tak, wiem, zaraz mozesz napisać, że taki kandydfat na chrzestnego jadąc do koscioła moze ulec wypadkowi i zostać połamany, sparalizowany, nieprzytomny i TEŻ trzebaby chrzest odwołac albo brać kogoś przypadkowego. To prawda!
            Tylko taka sytuację przecież każdy zrozumiałby, tak samo, jakby ktoś dostał zawału/udaru/złamał nogę/zachorował itd. Nikt normalny nie miałby doń pretensji, ze narobił kłopotów i zamieszania. Ale jakby taki delikwent "wytłumaczył się", ze coś mu wypadło, a;bo miał zły dzień i nie miał ochoty na towarzystwo , to wieerz mi - raczej nie doczekałby sie wielkiego zrozumienia smile




            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • minniemouse Re: Minnie kolejne pytanie 14.11.19, 01:06
              Koro, ja wiedząc ze mam migrenę bardzo sie asekuruje i zawsze mam w zanadrzu plan B.
              zatem bardzo proste - w takim przypadku z miejsca uzgodniłabym z rodzicami chrzestnego zastępczego który byłby w pogotowiu, wiec gdybym ja nie mogła to ktoś by mnie bez problemu natychmiast zastąpił.
              Zapominasz wszakże o dwóch ważnych rzeczach - co innego podjąć się odpowiedzialnej roli jaka jest być chrzestnym to raz, a dwa obecność chrzestnego jest niezbędna w kościele - na imprezie domowej już wcale niekoniecznie.

              Minnie

              --
              Savoir Vivre czyli jak się zachować
              • kora3 Re: Minnie kolejne pytanie 14.11.19, 07:54
                No widzisz Minnie, podochocimy do sedna - Ty masz swiafomosc, że możesz zaniemóc dlatego o ile podejmujesz się odpowiedzialnosci, to załatwiasz kogoś w zastępstwie - tak jak piszesz - zrobiłabyć. W PL raczej nie ma zwyczaju przed chrztem załatwiać "zastępczego" chrzestnego, ale zakładam , ze ustaliłabyś to z rodzicami dziecka oraz poprosiła osobę ci bliską, która nie poczułaby się urażona taką rolą.

                Ale PRZEDE WSZYSTKIM - jak mi się wydaje- Twoje bliskie otoczenie WIE, ze jesteś migreniczką i ze moze Ci sie zdarzyć nagły atak tej choroby, który UNIEMOZLIWI Ci nawet zwykłe wyjście z domu, o uczestnictwie w imprezie - nie wspominając. Otoczenie owo zaprszajac Cię LICZY się z tym, że mimo iż przyjęłaś zaproszenie mozesz się nie pojawić z powodu swej dolegliwości.
                Jest t bowiem choroba na tyle powazna i dająca tak duże dolegliwosci, której atak w dodatku trudni przewidzieć, ze jest to oczywiste zwyczajnie.
                Nie twierdzę, ze tak czynisz -0 uprzedzam - ale gdyby zaszła taka sytuacja ze ptzyjęłaś zaproszenie i się rozmysliłaś - to Twoja dolegliwosc jest dobrą i wiarygodna wymówka wobec kogoś kto o niej wie. Jesli tylko w tym samym czasie, na który wymówiłaś się migreną nie afiszujesz się na "konkurencyjnej" imprezie wszystko jest ok. smile
                Ale powiedzenie "wybacz, mam atak migreny", a "cos mi wypadło" - to są dwie różne sprawy, a Ty uparcuie udajesz, że nie widzisz różnicy smile



                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • minniemouse Re: Minnie kolejne pytanie 15.11.19, 00:47
                  Ja ci tylko tłumaczę Koro iż człowiek ma święte prawo chcieć się wycofać z wcześniej złożonej obietnicy - obojętnie jakie by nie były okoliczności.
                  no ty akurat zapytałaś się co konkretnie JA bym zrobiła gdybym miała zostać chrzestna wiec ci na to odpowiedziałam.
                  ale to nie ma w zasadzie nic do rzeczy z tym ze każdy ma prawo zle się poczuć, czy cos mu moze wypaść, i usprawiedliwić to "nagłym wypadkiem", i nie mozna tego traktować jako cos chamskiego bo to już jest zniewalanie ludzi po prostu.
                  Ogol zachowuje się zgodnie z SV, czyli - przyjętego wcześniej zaproszenia nie odrzuca z byle powodu. dlatego cudza decyzje nagłej odmowy należy nie krytykować a uszanować i tyle.

                  Nie twierdze ze nie ma wyjątków w takich przypadkach, bo jeśli ktoś tak robi np notorycznie to wskazywałoby to na lekceważenie raczej i wtedy rzeczywiście jest to brak kultury. ale ogólnie ludzie zachowują sie poprawnie i zasługują na równie poprawne traktowanie - także w przypadku nagłej odmowy.

                  Minnie

                  --
                  Savoir Vivre czyli jak się zachować
                  • kora3 Re: Minnie kolejne pytanie 15.11.19, 09:06
                    Minnie, nadal udajesz ze nie pojmujesz, albo na serio nie pojmujesz.
                    Chyba z 10 razy napisałam, że kazdemu moze zdarzyć się losowy wypadek - zrowotny, rodzinny, zawodowy, który zmusi człowieka do wycofania sie z zaproszenia, które wczesnuiej przyjął. To jest OCZYWISTE.
                    Jednak moim zdaniem wypada się z takiego wycofania sensownie wytłumaczyć, a nie rzucać "Cos mi wypadło". Czy TERAZ już jest xd dla Ciebie jasne me zdanie?

                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • aqua48 Koro 15.11.19, 08:31
                  kora3 napisała:

                  > W PL raczej nie ma zwyczaju przed chrz
                  > tem załatwiać "zastępczego" chrzestnego

                  Jest, jest w przypadku nagłej konieczności. Mój mąż kiedyś został takim zastępczym chrzestnym, poproszony na dzień przed uroczystością gdy okazało się że "właściwy" kandydat jednak nie dojedzie.
                  Ale ciągle mam wrażenie że mylisz dwie sytuacje Koro - w sąsiednim wątku był przypadek pana który mimo wcześniejszego przyjęcia zaproszenia nie miał chęci pójść na chrzciny w rodzinie, ale jako zwykły gość, nie pełniący żadnej godności jak rozumiem i zlepiło ci się to jakoś z Twoim wątkiem w którym omawialiśmy jak grzecznie odmówić niewygodnej prośbie zostania chrzestnym rodzicem.
                  • kora3 Aquo 15.11.19, 09:30
                    Wiesz, skoro się wypowiadasz, to pasowałoby wczesniej przeczytać moją konwersacje z Minnie. Ten wątek jest pokłosiem dyskusji w tamtym, ale NIE JEST tamtym - tu rozmawiamy o sytuacjach różnych Aquo. Minnie wyraziła zdanie, że zawsze mozna dostać ataku depresji jadąc na jakąś imprezę i wtedy się nie jedzie, zeby innym nastroju nie psuć. Zatem zapytałam co wówczas, gdy ma sie pełnić jakaś ważną funkcję, np. chrzestnego.
                    Dzień wczesniej dla człowieka, który bez trudu otrzyma ze swej parafii zaświadczenie - to zaden problem Aquo, ale już znalezienie kogoś "na zastępstwo" w sytuacji, gdy ktoś dzwoni godzinę przed urioczystoscią ze coś mu wypadło smile - nie za bardzo.

                    Abstrahując jednak od przykladów kolejnych ...Dla mnie kompletnie jest niezrozumiały Wasz tok myslenia - serio. Najpierw bowiem przekonujecie - i Minnie i Ty też, że przyjmujac zaproszenie, czy też mu odmawiając należy podkreślać, jaki to zaszczyt, zeby zapraszajacy wiedział, jak bardzo się docenia, ale potem, gdy nam się odechce jednak iśc wystarczy rzucić "coś mi wypadło". Mnie to potwornie "zgrzyta" - sorry.
                    A zgrzyta, bo jest ogromny dysonans pomiędzy tym, jak uwazacie,z e należy się zachować wobec zaproszenia, a tym jak Waszym zdaniem wypada się z przyjętego - wycofać.

                    Moim zdaniem w takiej sytuacji, gdy jednak naprawdę chcemy, albo musimy wycofać się z przyjętego zaproszenia - szczególnie już na ważną dla kogoś uroczystosc, od dawna planowaną - wypada się sensownie z tego wytłumaczyć!
                    I uprzedzając - nie trzeba podawać zaraz jakichś szczegółow wielkich, jak np. ze tak nawiaze do przykładów losowych sytuacji podanych przez Minniesmile, że oto maż zaraził chorobą weneryczną i jest mało komfortowo i fizycznie i psychicznie. Wystarczy powiedzieć " Bardzo cię przepraszam, ale mam bardzo poważną i naglą sytuację osobistą i z tego powodu naprawdę nie dam rady przyjść, choć bardzo chciałamsad Proszę o zrozumienie", a nie "A wiesz, nie przyjdę jednak, bo coś mi wypadło".

                    Tak, wiem zaraz mozesz napisać, że "czepiłam się tego zwrotu". smile Minnie po prostu go podała, jako taktowny i podtrzymuje to.
                    Wg mnie mogę tak odpowiedzieć na ...- Koro nie widziałem Cię na koncercie w sobotę. - A wiesz, miałam być, ale coś mi wypadło i plany mi sie pozmieniały, ale nie kiedy nie dotarłam na czyjąś ważna uroczystość, czy imprezę.
                    Tak, wiem, Ty i minnie uwazacie, ze tak wypada, ale nie stanowicie jakiejś wyroczni Aquo. Moze w Twoim i Minnie srodowiskach tak wypada - wierzę, le ogólnie, to raczej nie smile




                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • aqua48 Koro 15.11.19, 10:19
                      kora3 napisała:

                      > Abstrahując jednak od przykladów kolejnych ...Dla mnie kompletnie jest niezrozu
                      > miały Wasz tok myslenia - serio.

                      Widzę Koro. Serio. Jednak skoro nie rozumiesz to może chociaż postaraj się ograniczyć swoje wtręty w stylu: "nadal udajesz ze nie pojmujesz" i napisz wprost że nie jesteś w stanie zrozumieć tego co kto napisał. Wszystkim byłoby łatwiej połapać się co masz na myśli. To co uprawiasz to dezawuowanie cudzego zdania.

                      >Mnie to potwornie"zgrzyta" - sorry.

                      Nie musisz przepraszać Koro że coś Ci zgrzyta, podobnie jak nie ma żadnego obowiązku byś się zgadzała ze zdaniem moim lub Minnie lub innych uczestników forum. I na pewno nie musisz na uzasadnienie tej wojej niezgody przytaczać kolejnej dykteryjki. Nawet typu:" że oto mąż zaraził chorobą weneryczną".

                      > Tak, wiem, Ty i minnie uwazacie, ze tak wypada, ale nie stanowicie jakiejś wyro
                      > czni Aquo. Moze w Twoim i Minnie srodowiskach tak wypada - wierzę, le ogólnie,
                      > to raczej nie smile

                      Ty również nie stanowisz żadnej wyroczni Koro, podobnie jak żaden uczestnik forum nią nie jest, zatem Twoje stwierdzenie że "ogólnie to raczej nie" jest..nieuprawnione. Według Ciebie jest tak, według mnie podobnie lub zupełnie inaczej. I tyle można stwierdzić po dyskusji na jakiś kontrowersyjny temat.
                      Wszyscy tu wywodzimy się z rozmaitych rodzin, środowisk, żyjemy w odmiennych realiach, społeczeństwach, krajach, mamy inne doświadczenia życiowe, przekonania, przyzwyczajenia, priorytety. I to jest fajne, ciekawe, inspirujące. Nie musimy wcale mówić jednym głosem.

                      • kora3 Re: Koro 15.11.19, 16:59
                        Wstawka o chorobue wenerycznej była Minnie, nie moja Aquo, widać, ze nie czytałaś mej konwersacji z nią do której się odnosiłaś i odnosisz smile

                        Tak, mozemy się różnic w opiniach, tylko ja słabo przyjmuje argumentację - "bo tak" - po prostu oczekiwałabym jakiejś argumentacji.
                        Ja ze swej strony argumentuję wszak smile Wg mnie sam zwrot cos mi wypadło" jest kolokwialny i dośc lekceważący, acz w pewnych sytuacjach - dopuszczalny. Osoba "potraktowana takim zwrotem w związku nie pojawieniemn sie na waznej dlań imprezie goscia, który zaproszenie przyjał moze się i w wiekszosvi sie poczuje (wiem, Ty na pewno nie, ani nikt z Twego otoczenia) ZLEKCEWAŻONA.
                        A poczuje się tak, bo ten zwrot znaczy tyle, że jakieś byle coś było ważniejsze od zaproszenia i tej osoby, wiec skoro sobie owo byle co wypadło, to jasne chyba, że się je wybrało.

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • aqua48 Re: Koro 15.11.19, 21:39
                          kora3 napisała:

                          > A poczuje się tak, bo ten zwrot znaczy tyle, że jakieś byle coś było ważniejsze


                          Cóż, mylisz się Koro ten zwrot wcale tego nie oznacza, ani też nie jest lekceważący. Lekceważący natomiast może być ton z jakim go się wypowiedziało.
                          • kora3 Re: Koro 16.11.19, 09:15
                            Aquo, Ty masz swoje zdanie, a ja mam inne - poparte obserwacją. "Coś mi wypadło" jest zwrotem "nieważnym," a przez to w pewnych - akurat opisywanych tu - okolicznosciach uznanym za lekceważacym. Ciekawe ilu z nas pozwoliłoby sobie na taki telst wobec np. przełozonego, czy waznego kontrahenta? smile

                            --
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                            • aqua48 Re: Koro 16.11.19, 12:07
                              kora3 napisała:

                              > Aquo, Ty masz swoje zdanie, a ja mam inne

                              Brawo Koro, wreszcie przyznałaś, że ktoś może mieć inne zdanie na jakiś temat niż Ty.
                              • kora3 Re: Koro 16.11.19, 13:39
                                Ależ oczywiscie, ze moze miec, co nie znaczy a priori ze ma rację smile
                                Tak sie zastanwiam Aquo, czy gdybyś np., umówiła się na randkę, nie mówię tearz, ale powiedzmy 40 czy 30 lat temu i 15 minut przed nią pan z którym byłas umówiona zadzwonił i powiedział, ze sorry, ale nie przyjdzie bo coś mu wypadło miałby szanse umówić się z Tobą po raz kolejny smile

                                --
                                Korcia
                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                • aqua48 Re: Koro 16.11.19, 15:08
                                  kora3 napisała:

                                  > Tak sie zastanwiam Aquo, czy gdybyś np., umówiła się na randkę, nie mówię tearz
                                  > , ale powiedzmy 40 czy 30 lat temu i 15 minut przed nią pan z którym byłas um
                                  > ówiona zadzwonił i powiedział, ze sorry, ale nie przyjdzie bo coś mu wypadło mi
                                  > ałby szanse umówić się z Tobą po raz kolejny smile

                                  A dlaczego nie? Dziwne pytanie. Ja nie skreślam ludzi bo coś im wypadło Koro, ani nie uważam by randka ze mną musiała koniecznie być ważniejsze od czyjejś awaryjnej sytuacji wymagającej obecności gdzie indziej. Czy czułabym się zawiedziona? Pewnie tak, skoro się nastawiłam na spotkanie z kimś. No, ale bądźmy ludźmi, jutro też jest dzień i można się umówić w dogodniejszych okolicznościach.
                                  • kora3 Re: Koro 17.11.19, 10:34
                                    Hmmm no dla mnie dziwne, że ty - osoba, która uwaza, że FORMA jest bardzo ważna - ja - uprzedzając też uważam, że jest wazna, tak sobie przyjęła, że jak ktoś mówi, że coś mu wypadło - literalnie w ten sposób - to to musiała być bardzo ważna sprawa, a forma informacji byla właściwa, zaś pan taki zachorował się w porządku.

                                    A dziwi mnie to własnie dlatego, że zwrot "coś mi wypadło" jest z braku lepszego słowa takim no "nieważnym" i do tego także kolokwialnym.
                                    Nie sądze, by komukolwiek w kontaktach zawodowych wypadało takim zwrotem sie wymówić od umówionego już spotkania. Podzielasz me zdanie?

                                    A na prywatnym gruncie - no cóż, wg mnie w przypadku bardzo niezobowiązującego spotkania można użyć tego zwrotu. Ale w przypadki ważnego, zaplanowanego wcześniej - nie! Bo wóczas brzmi on lekceważaco.
                                    I powtórzę - dziwi mnie też, ze potrafisz taki zwrot uzyty w takiej sytuacji "pogodzić" z tym, że w przypadku przyjmowania zaproszenia, albo jego odrzucania uważasz, że należy szczególnie podkreślić jaka to dla nas przyjemność,a nawet zaszczyt i jak bardzo doceniamy.
                                    Wyobraźmy sobie to: ktoś zaprasza na swój ślub i wesele. przyjmuje zapeszany mówiąc, że bardzo mu miło- jeśli proponuje mu się funkcję np. świadka, ze to dlań zaszczyt i przyjemność. No czyli jak uwazasz, ze się powinno. a następnie taka osoba pojawia sie tylko w kościele i naprędce wyjaśnia, ze na wesele nie idzie, bo "coś jej wypadło". Na serio uważasz, ze tak wypadało??? Bo wg mnie wypadałoby uzyć jednak innych słow. Powoefdzieć, że bardzo się załuje, przeprasza za zamieszanie ni zawód w tak ważnym dniu, ale naprawdę wazne i nieoczekiwane przyczyny sprawiły, ze nie możemy być jednak na weselu. I nie, nie chodzi o koniecznie podawanie tych przyczyn, gdy sie nie chce, a zwyczajnie o dobór SŁOW, FORMĘ.





                                    --
                                    Korcia
                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                    • aqua48 Re: Koro 17.11.19, 11:26
                                      Sporo spraw Cię dziwi Koro. Mnie natomiast dziwi że tak się uczepiłaś tego zwrotu użytego przez Minnie jako przykładowy i po raz kolejny powtarzasz to samo..
                                      Można wszakże powiedzieć -sorry coś mi ważnego wypadło, przepraszam nieprzewidywane okoliczności sprawiły że nie mogę uczestniczyć, przepraszam ale mimo najszczerszych chęci nie będę obecna, proszę mi wybaczyć ale musimy przesunąć nasze spotkanie na inny termin, wybacz nie będę wstanie przyjść na spotkanie, zdzwonimy się później, przepraszam nie czekaj na mnie dzisiaj, bardzo bym chciała, ale nie dam rady, wybacz mam taki młyn, że nie zdążę. To którego z nich użyjemy zależy od tego z kim rozmawiamy i od sytuacji. Zaproszenia Koro też są różne. Od "wpadnij na kawę po południu" do "czy zechcesz uczynić mi ten zaszczyt i zostać.."
                                      Jest też chyba dla wszystkich prócz Ciebie skoro o to pytasz oczywistym, że w kontaktach zawodowych używamy zazwyczaj nieco innego rejestru językowego i trochę innych sformułowań niż w bardzo bliskiej rodzinie czy wśród przyjaciół.
                                      • kora3 Re: Koro 17.11.19, 11:58
                                        Aquo, nie "uczepiłam się" tylko Minie takiego zwrotu UZYŁA, jako przykładowego i TAKTOWNEGO - wg niej i Ciebie - w sytuacji, gdy ktoś ma zamiar zrezygnować z chrzcin na które zaproszenie przyjął.
                                        To jest forum Sv i rozmawiamy o tym co w danej sytuacji wypada np. powiedziećm a czego nie. W opisanej sytuacji absulutnie nie wypadałoby uzyć takiich słow i dziw, ze to tłumaczyć trzeba.
                                        Te wszyskie zwroty przykładowe, które podałaś brzmią INAZCEJ niż "coś mi wypadło" i włąsnie o to takie brzmienie chodzi smile

                                        --
                                        Korcia
                                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                        • aqua48 Re: Koro 17.11.19, 12:37
                                          kora3 napisała:

                                          > Aquo, nie "uczepiłam się" tylko Minie takiego zwrotu UZYŁA, jako przykładowego
                                          > i TAKTOWNEGO - wg niej i Ciebie - w sytuacji, gdy ktoś ma zamiar zrezygnować z
                                          > chrzcin na które zaproszenie przyjął.

                                          Koro - i Minnie i ja pisałyśmy już że zwrot był użyty PRZYKŁADOWO, być może nieco niefortunnie ale jako pewnego rodzaju skrót myślowy. Nie przyjmujesz tego do wiadomości. Nikt tu na forum nie przedstawia gotowych DIALOGÓW do nauczenia się na pamięć i do użycia w konkretnej sytuacji. I chyba nikt prócz Ciebie tego nie oczekuje.


                                          > Te wszyskie zwroty przykładowe, które podałaś brzmią INAZCEJ niż "coś mi wypadł
                                          > o"

                                          Oo. Miło że to zauważyłaś smile
                                          • kora3 Re: Koro 18.11.19, 14:46
                                            Wiesz poza tobą i Minnie, nikt też nie uwazał tu na fortum by wypadało rzucić "coś mi wypadło" Aquo ...Problem nie w skrócie myslowym a w upieraniu sie ze takie coś jest odpowiednie

                                            --
                                            Korcia
                                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • minniemouse Re: Aquo 16.11.19, 01:09
                      kora3 napisała:
                      > . Wystarczy powiedzieć " Bardzo cię przepraszam, ale mam bardzo poważną i naglą sytuację osobistą i z tego powodu naprawdę nie dam rady przyjść, choć bardzo chciałamsad Proszę o zrozumienie", a nie "A wiesz, nie przyjdę jednak, bo coś mi wypadło".
                      Tak, wiem zaraz mozesz napisać, że "czepiłam się tego zwrotu". smile Minnie po pro
                      > stu go podała, jako taktowny i podtrzymuje to.


                      ale skąd Koro, nic podobnego.
                      mozna użyć sformułowania jakie uzna sie za dowolnie stosowne.
                      mnie jedynie chodzi o owo prawo do "wypadnięcia czegoś nagłego ważnego".

                      Minnie
                      --
                      Savoir Vivre czyli jak się zachować
                      • kora3 Re: Aquo 16.11.19, 09:20
                        No to najwyraźniej sie Minnie nie zrozumiałyśmy - kazdemu moze coś waznego losowego wyskosczyć i przeszkodzić w uczestniczeniu w imprezie, na którą przykął zaproszenie. Tylko, że jak pisałam nie wypada skwitowac tego niewaznym i lekcewazacym "a wiesz, cos mi wypadło" - wypada usprawiedliwić ten powazniej i przede wszystkim podkreślając, ze to co nam przeszkodziło było naprawdę ważne i przykro nam iz tak sie stało - to wszystko.


                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • kora3 Re: Było o odmawianiu - teraz o odwoływaniu 16.11.19, 13:40
        No więc własnie - większosc ludzi zrozumiałaby ze coś waznego przeszkodziło w przybyciu, ale wiekszośc też poczułaby sie zlekceważona tekstem "a coś mi wypadło"

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka