Dodaj do ulubionych

Czy można zaproponować szefowi przejście na "ty"?

17.11.19, 23:30
Jestem doktorantką i pracuję na uczelni. W mojej katedrze szefem jest młody profesor, do którego wszyscy - oprócz mnie - mówią po imieniu. NIe ma między nami jakiejś bardzo dużej różnicy wieku (później zaczęłam studia doktoranckie). Młodsza ode mnie pani dr jest z nim po imieniu, dlatego czuję się z tym źle uncertain on też mówi mi per "pani". Czy jako kobieta mogę mu zaproponować przejście na "ty"?
Obserwuj wątek
    • engine8 Re: Czy można zaproponować szefowi przejście na " 18.11.19, 00:20
      Najlepiej to zrobic tzw przejezycznie...Tzn niechcaco powiedziec mu przez Ty i przeprosic oraz poprawc sie na "prosze Pana"... to da mu okazje aby to zalatwic a jak nie zareaguje tzn ze tak preferuje..
      Bo byc moze tak rzeczywiscie preferuje a byc moze jest w podobnie niezrecznje sytuacji szef/kobieta ...
        • horpyna4 Re: Czy można zaproponować szefowi przejście na & 18.11.19, 08:25
          Czasem jakieś zdarzenie stwarza pretekst do zmniejszenia słownego dystansu. Najlepiej wykorzystać taką okoliczność.

          Przeważnie dotyczy to jakiejś zabawnej sytuacji, np. grupka będących na "pan" i "pani" wspina się na jakąś górę z wielkim sapaniem i nagle któreś z nich prosi o coś w wyszukany, elegancki sposób. Następuje ogólny wybuch śmiechu, po którym forma "ty" staje się normalną niejako z automatu.

          Inny sposób, ale już wymagający pewnej zręczności, to mówienie z omijaniem "tykania" i "paniowania". Wtedy tylko druga strona zwraca się w ten sposób; albo zacznie jej to doskwierać, albo będzie można po jakimś czasie westchnąć, że się czuje bardzo starą, jak się jest w całym zespole jedyną osobą, do której szef zwraca się jak do dostojnej matrony.
        • engine8 Re: Czy można zaproponować szefowi przejście na & 18.11.19, 18:54

          Chyba za duzo przebywalem z japonczykami i nabralem nawykow aby tak prowadzic konwersacje ze nigdy sie nikogo nie stawi "pod sciana" i zawsze zostawia sie sobie i drugieej sttronie "furtke"
          Tam nikt ci nie powie NIE poniewaz to zamyka dyskusje... Zwykle zamiast "nie" powiedziec ze "to bedzie bardzo trudne".

          No wiesz, Jak ci ktos powie raz NIE to albo zostal postawiony pod sciana i nie byl przygotowany na takie pytanie albo jeszcze nie czas albo wogole nie czas... I szanse na NIE sa bardzo duze...a sytuacja nabierze niemileg "zapachu". A tak to "sugerujesz" i dajesz mu szanse na pozytywne zdecydowanie pozniej albo nie i wtedy nie ma zlych odczuc.


        • annthonka Re: Czy można zaproponować szefowi przejście na & 18.11.19, 13:58
          Ja się tak kiedyś przejęzyczyłam w rozmowie z prezesem. W trakcie rozmowy zapytałam "Panie Piotrze, czy będziesz miał czas na spotkanie". Prezes odpowiedział "pani Annthonko wpisz mi do kalendarza". Uśmialiśmy się oboje i prezes zaproponował przejście na ty.

          Tylko, że mi zupełnie nie przeszkadzało "panowanie-paniowanie" z nim, więc ta sytuacja nie była zaaranżowana jako pretekst do mówienia sobie po imieniu.
    • kora3 Re: Czy można zaproponować szefowi przejście na " 19.11.19, 07:46
      Nie, nie wypada Ci i fakt, iz jesteś kobietą nie ma tu nic do rzeczy. Mowa bowiem o sytuacji służbowej, a w takiej nie działają prywatne zasady przechodzenia an ty, kiedy to własnie kobie ta proponuje mężczyźnie, starszy młodszemu...W służbowym SV to przełożony proponuje podwładnemu bez względu na płec i wiek obojga - takie sa zasady.
      Nie jestem fanem mówienia sobie pan/i także w pracy, ale zasada jest zasadą, a tu mowa o środowisku akademickim, które bywa, że jest bardziej pryncypialne w tych sprawach, niż inne ze tak powiem branże, Dlatego odradzałabym jakieś "myki" w stylu zamierzonej "pomyłki" i prowokowania w ten sposób przejścia na ty ...Moze to wyjść nie najlepiej, a ze tak powiem cofnąć się nie bedzie dało sad
      Wg mnie wypada po prostu poczekać na inicjatywę pana. Byc moze ma on taką manierę, ze z doktorantami nie przechodzi na ty, więc moze sie to zmienić po tym, jak obronisz już pracę doktorską

      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • verdana Re: Czy można zaproponować szefowi przejście na & 19.11.19, 13:22
        Nie wypada. W tym wypadku profesor powinien to zaproponować - mimo, ze zazwyczaj kobiety proponują przejście na ty, to w wypadku doktorantki i profesora to ten ostatni decyduje, czy chce mieć bardziej nieformalny sposb porozumiewania się z doktorantką , czy nie. Ja z zasady z własnymi doktorantami przechodzę na ty po obronie, a cudzym sama proponuję - ale zdecydowanie nie wszystkim.
        • kora3 Re: Czy można zaproponować szefowi przejście na & 19.11.19, 13:31
          Wiesz nie tylko w przypadku doktorantki i profesora to działa - zasady słuzbowego SV obowiązują we wszystkich branzach, chyba, ze jak w mojej - jest utarty zwyczaj mwuenia sobie na ty bez proponowania i przechodzenia, albo gdy jest w firmowy zwyczaj ze wszyscy mówia sobie ty ...Zatem gdy będzie to kierownik sklepu i ekspedientka - to tak samo - jak posałam płeć czy wiek nie mają tu znaczenia, liczy sie hierarchia

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • kora3 Dodam jeszcze Verdano 19.11.19, 13:39
          Pozwolę sobie jeszcze dodać, że mowa o środowisku akademickim, którego jesteś czescią i które bywa szczególnie pryncypialna w takich sprawach jak tytuły zawodowe/naukowe czy własnie mówienie sobie per ty. Dlatego w tym przypadku jak najdalsza byłabym od radzenia wątkodawczyni, jak czynią to niektórzy, by niby przypadkiem "tykac" profesora i tak go "naprowadzać" na propozycję mówienia sobie ty do wątkodawczyni...
          Moze to jej zwyczajnie nie przysporzyć w jego oczach ani szacunku ani sympatii




          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • akina2 Re: Dodam jeszcze Verdano 19.11.19, 17:14
            kora3 napisała:

            > Pozwolę sobie jeszcze dodać, że mowa o środowisku akademickim, którego jesteś c
            > zescią i które bywa szczególnie pryncypialna w takich sprawach jak tytuły zawo
            > dowe/naukowe czy własnie mówienie sobie per ty. Dlatego w tym przypadku jak naj
            > dalsza byłabym od radzenia wątkodawczyni, jak czynią to niektórzy, by niby przy
            > padkiem "tykac" profesora i tak go "naprowadzać" na propozycję mówienia sobie
            > ty do wątkodawczyni...
            > Moze to jej zwyczajnie nie przysporzyć w jego oczach ani szacunku ani sympatii

            Dziękuję Wam za radę. Dodam, że faktycznie jest to promotor mojej pracy dr, więc jakoś tak mi niezręcznie proponować przejście na ty, z drugiej strony zawsze słyszałam, że to kobieta pierwsza proponuje uncertain ale może faktycznie w relacjach służbowych jest inaczej i dobrze, że się nie wychyliłam uncertain

            Z drugiej strony, profesor jest młody, nie jakiś nobliwy starszy pan w okularach, w zasadzie to bardziej przypomina studenta niż pracownika naukowego i jakoś tak niezręcznie mówić do niego per "pan". Szczególnie głupio czuję się np. podczas obiadów konferencyjnych, kiedy siedzimy obok siebie, wkoło toczy się luźna rozmowa, wszyscy mówią do siebie po imieniu i tylko ja jedna i szef tak formalnie... już nie mówiąc o dylemacie, jak np. poprosić w takiej sytuacji o coś: "panie profesorze proszę podać mi sól" smile jak to w ogóle brzmi smile
            • ledowa Re: Dodam jeszcze Verdano 19.11.19, 19:24
              akina2 napisał(a):

              > Szczególnie głupio czuję się np. podczas obiadów konferencyjnych, kiedy siedzimy obok siebie, wkoło toczy się luźna rozmowa, wszyscy mówią do siebie po imieniu i tylko ja jedna i szef tak formalnie... już nie mówiąc o dylemacie, jak np. poprosić w takiej sytuacji o coś: "panie profesorze proszę podać mi sól" smile jak to w ogóle brzmi smile

              Moim zdaniem, w zespole albo wszyscy się "tykają", albo nikt. Dyskryminacja jednej osoby nigdy nie jest ok, nawet jeśli ta osoba jest młodsza albo niższa stopniem.
              • kora3 Ledowa 20.11.19, 08:08
                Ale o nijakiej dyskryminacji nie ma tu mowy. Rozmawiamy o środowisku AKADEMICKIM, specyficznym, gdzie przywiązanie do tytułów i formy pan/pani jest szczególne.
                Przede wszystkim jednak - jak wynika z opisu w tym zespole wątkodawczyni jest jedyną doktorantką profesora - pozostali sa jego podwładnymi, ale już doktorami. Gdyby było tych doktorantów np. 4, to już mówienie sobie z nimi wszystkimi na pan/i nie byłoby w Twoich oczach dyskryminacja, jak rozumiem?
                Nie ma co doszukiwać się dyskryminacji tam, gdzie jej nie ma. Jak wspomniałam - środowisko akademickiej JEST pod tym względem specyficzne i tak na serio, wątkodawczyni która jak rozumiem zamierza w nim pozostać im szybciej się nauczy jego zasad i je zaakceptuje tym dla niej - lepiej.
                W mej zawodowej branży wszyscy mówią sobie na ty, z reguły także poza obrębem własnej firmy. Niektrym nowym w branzy osobom trudno sie do tego przystosować i jakoś je tam rozumiem, ale dla swego dobra powinny się przystosowac, bo jak wypalą do kogoś z branży "po tytułowaniu" to moze to być odebrane jako kpina, albo niechęć do kontaktów i nic fajnego.




                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • verdana Re: Dodam jeszcze Verdano 19.11.19, 20:10
              Absolutnie z promotorem nie możesz przejść na "ty". Promotor czasem musi ochrzanić, odrzucić rozdział, wydać polecenie poprawienia czegoś - jest wyjątkowo niezręcznie to robić, gdy doktorant ma status znajomego, a nie, że tak powiem, ucznia.
              Można powiedzieć "Czy mogę prosić o sól", albo "Czy mógłby podać mi pan sól". Niekoniecznie zawsze trzeba mówić "panie profesorze"
              • tea_cher Re: Dodam jeszcze Verdano 19.11.19, 21:25
                verdana napisała:

                > Można powiedzieć "Czy mogę prosić o sól", albo "Czy mógłby podać mi pan sól". N
                > iekoniecznie zawsze trzeba mówić "panie profesorze"

                A ja myślę, że niekoniecznie profesora w ogóle wypada prosić, aby podał sól, czy cokolwiek innego ze stołu. Wypada podać sobie samemu. Promotor nie jest od nakładania jedzenia na talerz...
                  • tea_cher Re: Dodam jeszcze Verdano 19.11.19, 22:02
                    verdana napisała:

                    > Ty tak serio?

                    Po prostu uważam, że doktorantce nie wypada "wysługiwać się" szefem i promotorem w kwestii podawania soli, łyżki czy ziemniaków czy czegokolwiek innego przy stole. Powinno się samemu obsłużyć, ewentualnie poprosić kolegę, ale promotora???
                      • tea_cher Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 08:23
                        kora3 napisała:

                        > Bez przesady - a jesli on ma najbliżej ?smile
                        >
                        Bez przesady, stół chyba nie jest aż tak duży, żeby nie można poprosić koleżanki czy kolegi o podanie czegoś, jeśli naprawdę nie dosięgnie się po to samemu. A jeśli pani doktorantka nie czuje się swobodnie, niech na przyszłość nie siada koło promotora przy stole. Albo w ogóle niech zrezygnuje ze wspólnych biesiad, to chyba nie jest obowiązkowe na konferencjach.

                        Nawiasem mówiąc, ktoś się powinien zająć tymi konferencyjnymi obiadkami wydawanymi na koszt podatników, ale o tym się niestety nie mówi, i pewnie nie jest to też temat na forum sv.


                        • kora3 Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 08:44
                          Wiesz, to co prezentujesz teraz, to jest tzw. przesadyzm smile W kazdej sytuacji należy zachować proporcje - tak, jak tu - doktorantce nie wypada proponować promotorowi przejścia na tym, ale to nie znaczy, że ona jest nikim i nie wolno jej hehe dostąpić zaszczytu siedzenia obok niego przy stole, czy nie moze zwrócić się do z oczywista prośbą o sól smile

                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • tea_cher Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 09:02
                            Przyznaj Koro, że głupio i niezręcznie jest ganiać profesora - promotora do nakładania jedzenia na talerz, podawania serwetek czy czegokolwiek. Po prostu nie wypada, i tyle. Nie wytłumaczę tego komuś, kto tego nie czuje.


                            • kora3 Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 09:17
                              Wiesz, tak się ułozyło moje życie, że miałam w życiu dwóch promotorów, ale nie pracowałam z nimi w sensie bycia ich podwładnym, a dyplomantka smile i jakos nie zauważyłam, by byli to jacyś dziwni ludzie. Pierwszym była pani, dośc już wówczas starsza, profesor zwyczajny, z którą zwyczajowo na swiecie uczelni studenci ostatniego roku, jako i pracownicy jej katedry siedzieli przy stole. Nie pamiętam, czy ktos ją prosił o soł, ale gdyby siedziała obok tejze, nie miałaby problemu z podaniem - tak myslę, bo to pani z klasą. smile Natomast drugi z moch promotorów to mega luzacki człowiek, ale z mojej obecnej branzy, wiec to żaden przykład. smile
                              Tak czy siak, promotor wazny człowiek, ale nie jakiś "bóg", ze go przy stole nie mozna o sól poprosic - wierz mi smile

                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                            • aqua48 Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 09:40
                              tea_cher napisał(a):

                              > Przyznaj Koro, że głupio i niezręcznie jest ganiać profesora - promotora do nak
                              > ładania jedzenia na talerz, podawania serwetek czy czegokolwiek. Po prostu nie
                              > wypada,

                              Hmm.. nie chodziło o ganianie kogoś, czy wysyłanie z talerzami, tylko o zwykłą prośbę o sól przy stole. I o to jak najbardziej wypada poprosić. I spokojnie można powiedzieć normalnie - "przepraszam, czy mogłabym pana prosić o podanie soli".
                              • tea_cher Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 09:44
                                aqua48 napisała:

                                > Hmm.. nie chodziło o ganianie kogoś, czy wysyłanie z talerzami, tylko o zwykłą
                                > prośbę o sól przy stole. I o to jak najbardziej wypada poprosić. I spokojnie mo
                                > żna powiedzieć normalnie - "przepraszam, czy mogłabym pana prosić o podanie so
                                > li".

                                Nie uwierzę, że po tę sól nie można sięgnąć samemu albo poprosić koleżankę/kolegę. Dlaczego akurat promotora...
                                • aqua48 Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 12:26
                                  tea_cher napisał(a):

                                  > Nie uwierzę, że po tę sól nie można sięgnąć samemu albo poprosić koleżankę/kole
                                  > gę. Dlaczego akurat promotora...

                                  Bo siedzi obok, i ma do tej soli najbliżej? Co w tym trudnego do uwierzenia? Przy stole zdarza się siedzieć obok utytułowanych osób, żadna zasada nie mówi, że nie można ich grzecznie poprosić o normalną przysługę. Profesorowie to nie są białe hipopotamy, otworzą i przytrzymają drzwi, podadzą sól, albo cukier, naleją wody do szklanki współbiesiadnikowi, nawet jeśli ten jest zwykłym magistrem smilesmile
                          • tea_cher Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 09:05
                            Aha, i nie chodzi absolutnie o "zaszczyt" siedzenia obok profesora przy stole, tylko o fakt, że powoduje to niezręczne sytuacje, właśnie takie jak ta opisana. Zatem jeśli doktorantka nie czuje się komfortowo (i słusznie) prosząc promotora o sól czy co tam innego, to po co koło niego siada? Niech siądzie np. po drugiej stronie stołu albo przy innym stole, albo w ogóle niech nie idzie na bankiet, już bez przesady, to nie są obowiązkowe.
                            • kora3 Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 09:19
                              Wnioskodawczyni nie pisała o nijakim bankiecie, tylko o konferencji smile Tak, teoretycznie moze kilka dni nie jesć podczas takowejsmile A powaznie - nie ejst niczym nadzwyczajnym uiczestniczenie we współnym posilku ze swoim szefem - w swiecie ludzi pracujących.

                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                              • tea_cher Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 09:41
                                kora3 napisała:

                                > Wnioskodawczyni nie pisała o nijakim bankiecie, tylko o konferencji smile Tak, teo
                                > retycznie moze kilka dni nie jesć podczas takowejsmile A powaznie - nie ejst niczy
                                > m nadzwyczajnym uiczestniczenie we współnym posilku ze swoim szefem - w swiecie
                                > ludzi pracujących.

                                OK, zgadzam się. Ale tu mowa o doktorantce, która najwyraźniej nie czuje się komfortowo w obecności promotora, który też nie chce skracać dystansu, jak widać. Nie mówię, żeby nic nie jeść, ale przecież można chyba usiąść po przeciwnej stronie stołu, albo przy innym stole, albo zjeść później, no jest dużo możliwości uniknięcia takich sytuacji, naprawdę.

                                Aha, jeszcze jedno, oczywiście promotor poproszony o sól czy serwetkę, poda ją, ale co sobie pomyśli o podwładnej, to inna sprawa. Pamiętam, jak znajoma, odbywająca staż w korporacji zorientowała się na podziemnym parkingu, że ma przebitą oponę. Zobaczyła swojego szefa i poprosiła o pomoc w wymianie. Opowiadała później że spojrzenia, jakie jej posłał, nie zapomni do końca życia. Usłyszała, że on nie jest od zmieniania opon, ale w sumie zadzwonił po jakiegoś gościa żeby jej pomógł. Przez resztę stażu była jednak między nimi taka kwaśna atmosfera...

                                • kora3 Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 10:02
                                  Od końca - czym innym jest prośba o podanie soli przy stole, a czym innym o zmianę opony, poniesienie walizki itp. - dziw, ze dostrzegasz jakąś analogię w ogóle.
                                  Dla zobrazowania - włodarz pewnego znanego mi miasta jest bardzo wysokim człowiekiem, a jego rzecznik panem średniego wzrostu. Nie widzę nic nadzwyczajnego w tym, że gdy panowie byli razem na wyjeździe i zaszli do sklepu pan rzecznik, czyli podwładny prezydenta miasta, z którym są na pan poprosił o wyjęcie mu butelki mineralnej z półki - bo u licha tam nie sięgał. Teoretycznie mógłby poprosić kogoś z obsługi, a jakże, a nie ka nic złego w tym, ze poprosił szefa. Kiedy byłoby? Gdyby szef był jego wzrostu.

                                  Co do sytuacji opisanej w wątku - z tego co zrozumiałam promotor doiktoratki wcale nie oniesmiela podczas tych spotkań przy stole, tylko z racji tego, ze nie ejst z nim na ty w odróżnieniu od reszty zespołu ma dylemat jak sie do niego zwracac w sytuacji luźnej. A ma, bo rzeczywiscie "czy pan profesor mógłby podać sól" - brzmi tak sztucznie, ze aż groteskowo. Już jednak odpowiedziałyśmy z Verdaną zdaje się - bez profesorowania w takiej sytuacji zwykłe pan, albo bezosobowo "czy można prosić".
                                  Ludzie pracujący czesto bywają na spotkaniach połączonych z posiłkiem ze swoimi szefami, pidwładnymi, a takze z osobami zupełnie obcymi. To jest dla wielu ludzi czesc ich pracy i nie ma niczego w tym nadzwyczajnego

                                  --
                                  Korcia
                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                • 10iwonka10 Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 13:43
                                  >>>Zobaczyła swojego szefa i poprosiła o pomoc w wymianie. Opowiadała później że spojrzenia, jakie jej posłał, nie zapomni do końca życia. Usłyszała, że on nie jest od zmieniania opon, ale w sumie zadzwonił po jakiegoś gościa żeby jej pomógł. Przez resztę stażu była jednak między nimi taka kwaśna atmosfera... >>>

                                  Czytajac takie posty ciesze sie ze nie pracuje w Polsce - Podział na lepszy gorszy sort ludzi sad. albo wedle pewnego powiedzenia ze wyżej s.... ale ono jest takie mało cenzuralne na takie forum jak tutaj.
                                  Szef mogl jej po prostu pomoc jako mężczyzna albo mogl powiedzieć spiesze sie mam zaraz ważne spotkanie i nie chce sie pobrudzić i rzeczywiscie posłać kogoś do pomocy. czy ludzie w tych firmach dowartościowują jakieś chore kompleksy???????
                                • verdana Re: Dodam jeszcze Verdano 21.11.19, 20:24
                                  Promotor o doktorantce, która prosi o sól nie pomysli NIC. Bo promotor nie Pan Bóg i jak najbardziej może podać sól, cukier, cokolwiek. Cym innym jest zmienianie opon - promotor po prostu może nie umieć, albo nie mieć siły, a czym innym podanie czegokolwiek przy stole. Promotor, który żle pomyśli o doktorancie, który prosi o sól w ogóle promotorem być nie powinien. Przy takim ego się nie nadaje.
                          • akina2 Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 16:21
                            Zupełnie nie chodziło mi o to, czy "wypada" siedzieć przy stole tuż obok szefa i promotora, czy też dylemat czy prosić go o coś. Akurat profesor to bardzo w porządku człowiek, nie ma problemu z podaniem czegokolwiek ze stołu... wodę wszystkim nalewał, podawał i trzymał półmiski żebyśmy sobie nałożyli jedzenie itp. smile nieraz do domu mnie podwoził samochodem, jeśli akurat miał po drodze. Ale zawsze jest ten dystans pan-pani i w sumie mnie to trochę krępuje... Z mojej strony, niezależnie od tego, czy będę mu mówić po imieniu czy "panie profesorze", tak samo będzie przeze mnie szanowany. No ale może macie rację, powinnam poczekać do obrony.
                        • akina2 Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 16:34
                          > jeśli pani doktorantka nie czuje się swobodnie, niech na przyszłość nie siada
                          > koło promotora przy stole. Albo w ogóle niech zrezygnuje ze wspólnych biesiad,
                          > to chyba nie jest obowiązkowe na konferencjach.

                          Tak się składa że to promotor "dosiadał się" koło mnie - miałam wstać od stołu?
                          Co do "biesiad" - miałam na myśli zwykłe obiady podczas standardowej, trzydniowej konferencji, jak tu nie jeść smile to byłoby jeszcze gorsze, znając promotora pewnie zacząłby wypytywać, co się stało.
            • kora3 Re: Dodam jeszcze Verdano 20.11.19, 07:12
              Akino -w relacji służbowej,ale sytuacji luźnej, jak ta opisywana przy stole unikać należy tytułowania, zatem spokoje możesz podarować sobie profesorowanie, wrecz będzie to a miejscu, zatem :'Czy może ni pan podać sól?" lub bezpośrednio do promotora "Czy mogę prosić o sól?"

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka