Dodaj do ulubionych

Sztuka konwersacji....

19.11.19, 02:20
Stwierdziłam ze zanikła.
Musiałam sama zabawiać znajoma znajomej mi osoby przez 15 minut, i tak się wymęczyłam jakbym w okopach pracowała.
Powód? Kobieta w ogóle nie wysilała się na żadna rozmowę. każdy podjęty przeze mnie temat natychmiast porzucała, sama nie zaczęła żadnego, nic, choćby "ale leje ostatnio".
W końcu tak się wkurzyłam ze po prostu wyjęłam gazetę i zaczęłam czytać, bo czułam się jak lokaj jakiś.
Ludzie chyba kompletnie zapomnieli ze w ramach SV jest cos takiego jak "mała gadka", dawniej znana jako "sztuka konwersacji".. a zabawianie kogoś niechętnego do rozmowy jest niesłychanie meczące i niewdzięczne. Ze strony tej osoby - po prostu brak kultury.

Minnie

--
Savoir Vivre czyli jak się zachować
Obserwuj wątek
      • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 19.11.19, 22:34
        Byłam w okolicy gdzie mieszka dobra koleżanka której dawno nie widziałam, zadzwoniłam wiec czy mogę wpaść,
        a ona na to entuzjastycznie "tak tak, jest u mnie znajoma ale ona niedługo wychodzi".
        to wpadłam, a gospodyni w trakcie musiała wyskoczyć z psem bo jak się potem okazało, tego dnia miał ekhm dolegliwości, wiec jak zaczynał popiskiwać to bezpieczniej go było wyprowadzić.

        Minnie

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 07:29
          No wiesz ... po pierwsze kolezanka nie powinna zostawiać Was ze znajomą samych, ale rozumiem siłę wyższą w postaci psiej dolegliwości.
          Po drugie - ważniejsze - miejmy nadzieję, ze ta znajoma NIE słyszała radosnego wyznania Twej znajomej, ze ona jest, ale niedługo wychodzismile - oby, ale o ile słyszała, to nie dziwiłabym się jej nie najlepszemu humorowi.

          A całkiem juz bardzo powaznie Minnie. Są ludzie, którzy się zamykają w towarzystwie zupełnie obcych sobie ludzi. Do takowych długi czas nalezał mój przyjaciel. W zasadzie gdy zagadywała doń obca osoba repertuar odpowiedzi to było "tak, nie, nie wiem" - serio. Nie wynikało to ani z nieśmiałości, ani z wywyższania się, ani z gburowatości. Po prostu tak miał...Potem mu to przeszło, ale teraz też niechętnie zostałby w sytuacji towarzyskiej z całkiem obca osobą jedynie.
          Do tego, no nie wiemy i Ty chyba też, z czym ta znajoma do Twej znajomej przyszła...moze ma spory kłopot i zero ochoty na gadkę o niczym? Jasne, tak niezbyt wypada, ale trzeba trochę zrozumieć, tym bardziej, ze pani nuie umówiła sie z Tobą na pogaduszki, a została niejako zmuszona do pozostania z Tobą sam na sam ...



          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • annthonka Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 10:04
            kora3 napisała:

            > Po drugie - ważniejsze - miejmy nadzieję, ze ta znajoma NIE słyszała radosnego
            > wyznania Twej znajomej, ze ona jest, ale niedługo wychodzismile - oby, ale o ile s
            > łyszała, to nie dziwiłabym się jej nie najlepszemu humorowi.

            Koro, ale równie dobrze ta druga znajoma mogła mieć np. wizytę u dentysty gdzieś w okolicy i przed tą wizytą wpadła na plotki, więc wiadomo było, o której wyjdzie wink
            • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 10:25
              No nie ma większego znaczenia Anthonko. Niespecjalnie fajnie bym sie poczuła także w opisanej sytuacji gdybym miała te wizytę umówioną i usłyszała jak gospodyni mówi "A wpadaj, wpadaj, jest u mnie co prawda kolezanka, ale zaraz wychodzi".

              Nie dalej jak kilka dni temu miałam podobna sytuację. Była u mnie koleżanka, która wpadła na chwilę - jej rodzice mieszkaja niedaleko mnie i przyszła do nich po coś tam. Ale ich nie zastała - okazało sie są w sklepie. No to postawiła przy mej aprobacie zaczekać, az wrócą u mnie. Pluła sobie przy tym w brodę, ze zawczasu do nich nie zadzwoniła, bo dość się spieszyła, ale ze zadeklarowali ze bedą za pół godziny ...Podczas bytnosci u mnie kolezanki zadzwoniła inna - raczej sie panie z tego co kojarzę - nie znają. Ta kolezanka ma spory kłopot natury osobistej, chciała pogadać na spokojnie "Hej Koro, jestem w Twej okolicy. Jesteś w domu? Mogę wpaśc? Chciałabym pogadać na osobności..." "Hej Aniu, jestem, jestem, wpadaj. Jest u mnie kolezanka Ewa, niestety tylko na chwilę, ale może uda wam się poznać". Ewa wyszła nim Ania dotarła, bo zadzwonili jej rodzice, ze już sa. A ja wcale nie myslałam o tym, by panie koniecznie poznawac. Zwyczajnie uprzedziłam Anke, że ktoś u mnie jest, ale na krótko, zeby nie była niemile zaskoczona, że przyszła na pogadanie w 4 oczy, a tu ktoś jest.
              Jednak nie przyszłoby mi do głowy uzyć słow "Jest u mnie kolezanka, ale zaraz wychodzi", choć de facto to miało nastąpić.


              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • koronka2012 Re: Sztuka konwersacji.... 19.11.19, 20:17
      Cóż, zgodzę się, że to niewdzięczna funkcja, tyle, że jeśli ktoś wyraźnie pokazuje, że na konwersację nie ma ochoty, to nie należy się wysilać i zagadywać, bo to zwyczajnie irytujące. Wnioskuję, że pani nie była twoim gościem, więc należało po prostu dać jej święty spokój.
      • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 19.11.19, 23:16
        Ona nie była moim gościem, ale ostatecznie byłyśmy obie gośćmi u koleżanki. ty tez np na imprezie ignorujesz siedzącą kolo ciebie osobę bo "nie do ciebie przyszła"?

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • koronka2012 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 00:27
          minniemouse napisała:

          > Ona nie była moim gościem, ale ostatecznie byłyśmy obie gośćmi u koleżanki. ty
          > tez np na imprezie ignorujesz siedzącą kolo ciebie osobę bo "nie do ciebie przy
          > szła"?

          Zaraz - na imprezie zostałyście we dwie bez gospodyni?

          Nie ignoruję, ale liczę na ciekawszy wstęp niż XIX-wieczna sztuczna gadka o pogodziesmile
          naprawdę daje się wyczuć, czy ktoś chce rozmawiać, czy tylko zmusza się do paplaniny dla zabicia ciszy.

          W dodatku niektórzy mogą być po prostu z natury introwertyczni, czy nieśmiali i źle się czują nagabywani przez kogoś obcego w imię źle pojętej uprzejmości.
          • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 00:56
            koronka2012 napisała:
            > Zaraz - na imprezie zostałyście we dwie bez gospodyni?

            ja nie byłam na imprezie, na zwykłym (przypadkowym) babskim spotkaniu - tobie taki przykład podałam.

            Nie ignoruję, ale liczę na ciekawszy wstęp niż XIX-wieczna sztuczna gadka o pogodziesmile

            acha - TY liczysz? a czemu sama się nie wysilisz?

            > naprawdę daje się wyczuć, czy ktoś chce rozmawiać, czy tylko zmusza się do paplaniny dla zabicia ciszy.

            owszem, ale nie po to przychodzi się w gości aby się wzajemnie ignorować. i co innego jak jest duza impreza gdzie jest wiele osób i mozna sie po prostu przesiąść, lub zmienić interlokutora obracając w druga stronę,
            ale gdy w pokoju przy stoliku na kanapie zostają dwie osoby przez 15 minut to nie odzywać się do siebie jest po prostu niegrzecznie.

            > W dodatku niektórzy mogą być po prostu z natury introwertyczni, czy nieśmiali i źle się czują nagabywani przez kogoś obcego w imię źle pojętej uprzejmości.

            to wyjaśnia ale nie usprawiedliwia. i dlatego kiedys uczono sztuki konwersacji. teraz tez mozna. w sumie
            poza tym czy ktoś jest nieśmiały czy olewa od razu widać. mnie ta pani zwyczajnie olała.

            Minnie

            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować
            • koronka2012 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 15:47
              Minnie, ja nigdzie nie twierdziłam że nigdy nie prowadzę small talków z uprzejmości. Tyle, że jeśli ktoś ewidentnie nie ma ochoty na konwersację, to daję mu po prostu święty spokój, a nie bombarduję kolejnymi tematami. Chwilowa cisza naprawdę nie jest toksyczna, żeby za wszelką cenę ją zwalczać.

              Wy nie tyle spotkałyście się w celach towarzyskich, tylko przypadkowo wpadłyście na siebie, w wyniku niefortunnego splotu okoliczności spędziłyście czas bardziej jak w poczekalni u dentysty.

              I naturalnie można było ten czas spędzić na uroczej pogawędce, ale skoro pani nie miała nań ochoty, to trzeba było odpuścić. Pani potraktowała cię jak natręta, a nie uprzejmą osobę, bo jej się niepotrzebnie narzucałaś.
              • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 23:27
                Koronko, ale ja przecież napisałam ze odpuściłam - w ciągu tych 15 minut w końcu dałam spokój, wzięłam gazetę i te resztę kilku minut spędziłyśmy każda zajęta sobą.
                Ja tylko dziwie się jednemu - dlaczego uważacie ze to ja się zle zachowalam??, skoro w sposób oczywisty zle zachowała sie owa pani!!
                - bo jak się jest w towarzystwie, nawet przypadkowym, drugiej osoby, tak jak myśmy się znalazły, to bardzo nieładnie jest ignorować druga osobę!
                Na dodatek nawet nie zauważasz Koronko ze piszesz o mnie "natręt" - a ja natrętem nie byłam, byłam gościem - mimo ze iz dopiero się poznałyśmy, a nawet właśnie dlatego ze się dopiero poznałyśmy to tym bardziej wypadało się sobą w uprzejmy sposób zająć.
                Bo nie sztuka umieć znaleźć się w towarzystwie dobrym znajomym, sztuka znaleźć się w nieznajomym, i ta pani poległa na całej linii. szkoda ze tego nie rozumiesz.

                Minnie

                --
                Savoir Vivre czyli jak się zachować
                • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 10:02
                  Minnie, chyba nas nie zrozumiałaś - na poczatku zachowałaś się dobrze, usiłowałaś nawiązać kontakt, pani najwyraźniej nie chciała. Czy zachowała się źle? No trochę tak, uprzejmosc wymagała tu, by zachować pozory choćby zainteresowania. Ale pani ich nie wykazywała, wiec dalej już nie wypadało jej "atakować"
                  Niesłusznie też wg mnie widzisz tę sytuację jako stricte towarzyską. Bo ona takową nie byla - nie umówiłaś się z gospodynią i tą panią na pogaduszki, tylko jak ktoś tu już napisał, tak wyszło, że sie przypadkiem u tej gospodyni spotkałyście. Nie masz pojęcia z czym ta kobieta przyszła do gospodyni. Moze z jakaś osobistą trudną sprawą i ostanie na co miała ochote to gadka o pogodzie z przypadkową jej znajomą.

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 22.11.19, 00:03
                    kora3 napisała:
                    > Ale pani ich nie wykazywała, wiec dalej już nie wypadało jej "atakować"

                    Koro, w mojej opinii samo użycie słowa "atakować" świadczy o zle pojętej i sytuacji i mojej roli. po pierwsze, sytuacja - w atmosferze towarzyskiej od godziny siedzą razem trzy panie, ochoczo rozmawiają, w pewnym momencie jedna z nich wychodzi na 15 minut. wtedy zapada kłopotliwa cisza, która jedna z pan przerywa "biedny pies, pewnie cos wywąchał na spacerze, zjadł no i teraz chory". odp "no.." ja: "teraz to trzeba bardzo uważać, słyszałaś moze jak kilka dni temu mówili w dzienniku ze w jakimś parku w XYZ jakiś wariat sypał psom jedzenie z trucizna?" odp:"cos tam słyszałam".
                    Jak widzisz, Koro nawet z tego mozna ukręcić konwersacyjne lody, mozna podjąć temat i rozgadać się o psach (o tak, z psy to trzeba pilnować.../nie wiem nigdy nie miałam psa zawsze koty, słyszałam, okropne jak tak mozna/nie nie słyszałam a o co chodzi? itd.) - trzeba tylko wykazać modicum chęci w tym kierunku i nie olewać interlokutora.
                    Jeszcze raz wiec - ja nie "atakowałam". ja uprzejmie, zgodnie z zasadami SV, starałam się zabawiać osobę, która jeszcze minute temu zachowywała się tak jakby jej się ze mną świetnie rozmawiało i dla której nagle stałam się... powietrzem. sytuacja była o tyle absurdalna, ze mi w ogole ale to w ogole nie zależało na rozmowie z panią, jedynie moje dobre wychowanie nakazywało mi okazywać jej zainteresowanie i prowadzić konwersacje - dlaczego? dlatego, iż mnie w domu uczono ze to nieładnie kogoś ignorować w naszej obecności, bo komuś moze być przykro ze go ignorujemy=lekceważymy, bo to jest faux pas nie odzywać się do osoby będącej w naszej obecności. byłam tez uczona jak prowadzić small talk.

                    Niesłusznie też wg mnie widzisz tę sytuację jako stricte towarzyską. Bo ona takową nie byla - nie umówiłaś się z gospodynią i tą panią na pogaduszki, tylko jak ktoś tu już napisał, tak wyszło, że sie przypadkiem u tej gospodyni spotkałyście.

                    ależ Koro - oczywiście ze było stricte towarzyskie. a jakież by inne mogło być? biznesowe? uroczyste? formalne?
                    przecież spotkanie odbyło się na gruncie prywatnym, w domu mojej bardzo dobrej znajomej, przy tzw kawce. Fakt iż tamta pani przyszła pierwsza a ja później niczego tu nie zmienia.

                    Nie masz pojęcia z czym ta kobieta przyszła do gospodyni. Moze z jakaś osobistą trudną sprawą i ostanie na co miała ochote to gadka o pogodzie z przypadkową jej znajomą.

                    Korciu, w życiu są różne sytuacje i nieraz trzeba zrobić cos na co nie ma się ochoty, bo tego wymaga dobre wychowanie.
                    btw, gdyby pani przyszła z jakaś, jak ty mówisz, trudna sprawa, to moja znajoma silą rzeczy by mnie nie zaprosiła bo wiedziałaby ze pani nie ma humoru na towarzyskie pogawędki a nade wszystko obecność osoby trzeciej, i tyle.


                    Minnie
                    --
                    Savoir Vivre czyli jak się zachować
                    • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 25.11.19, 10:20
                      Minnie, chyba uszło Twej uwadze, że użyłam cudzysłowu smile

                      Ja tej sytuacji nie widzę jednak tak, jak czysto towarzyska Minnie. Co innego umówic soę z jakimiś paniami na spotkanie, nawet wczesniej nieznajmymi, a co innego spotkac tak jakieś panie przypadkiem.
                      Tak czy siak - no owszem, pani powinna jakoś tam ciągnąć z Tobą temat, bo tak wypadało - jasne. Ale w sytuacji, gdy sie zagaja, a ktoś nie podejmuje tematu, to należy dać mu spokój - też jasne.

                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 07:32
          Minnie, skoro wspominasz o imprezie - tak, WYPADA zagadac do np. najnlizej siedzacej osoby z neutralnym tematem smile Ale jesli stanowczo nie wykazuje chęci na rozmowe, to zamęczać jej nie wypada

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 19.11.19, 23:09
        Dużo ludzi nie lubi small talku, ja tez nie lubie. niemniej siedzenie we dwoje i ignorowanie się wzajemnie raczej do kulturalnego zachowania nie należy.
        Gdy się jest w prywatnym towarzystwie (bo co innego np w publicznej poczekalni) to wspólna rozmowa jest wykładnikiem szacunku do tej drugiej osoby, po prostu. brak jakiegokolwiek wysiłku i ochoty by zamienić kilka slow to objaw lekceważenia.
        Mnie ta pani w gruncie rzeczy wcale nie interesowała ani tym bardziej ow 'smalltalk', niemniej z szacunku do niej - by nie czuła się traktowana jak powietrze - wymyślałam tematy, pokazując tymże iz po pierwsze zauważam jej osobę po drugie staram się ja zabawić. kulturalna osoba przynajmniej docenia to i odpowiada w ten sam sposób.


        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
    • heniek.8 Re: Sztuka konwersacji.... 19.11.19, 22:40
      punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
      ostatnio jak byłem w Kanadzie to przysiadła się do mnie taka pani i nic tylko "ale leje ostatnio", ja sobie myślę "kurczę pokażę że jestem kulturalny i nie dam się sprowokować"
      na szczęście w końcu wyjęła gazetę i zaczęła czytać bo czułem się jak uczeń jakiś

      ludzie nie mogą się zająć swoimi sprawami , ze strony tej pani - po prostu brak kultury xD
      • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 19.11.19, 23:12
        Ty Heniu mieszasz dwie całkiem inne sytuacje - przestrzeń publiczna ze spotkaniem na gruncie prywatnym. wpierw rozróżnij te dwie sprawy i wtedy zaczniemy dyskutować smile

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • heniek.8 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 08:19
          minniemouse napisała:

          > przestrzeń publiczna ze spotka
          > niem na gruncie prywatnym. wpierw rozróżnij te dwie sprawy i wtedy zaczniemy dy
          > skutować smile

          te sprawy nie są wbrew pozorom takie różne - zasadą jest tu symetria i równość
          to że ty miałaś ochotę pogawędzić o niczym, jest równoważone tym że druga osoba nie miała na to ochoty

          nie da się moim zdaniem zmusić nikogo żeby z tobą gadał po to żebyś miała wrażenie że jest dobrze wychowany
          niektórzy nie mają o czym gadać to nie gadają, mogła mieć jakiś ważniejszy problem do przemyślenia, mogła potrzebować chwili refleksji, w jej mniemaniu mogłaś być intruzem

          dla niej cisza nie jest kłopotliwa, dla ciebie jest - więc starasz się ją przerwać nawet piszesz że czujesz się jak lokaj
          a przecież nie masz obowiązku nikogo zabawiać, równie dobrze mogłaś podejść do sprawy z nastawieniem "a teraz posiedzę pomyślę o swoich sprawach, a jeżeli ta pani czuje się w obowiązku mnie zabawiać - to trudno"
    • engine8 Re: Sztuka konwersacji.... 19.11.19, 23:09
      A moze jej po prostu "zawracalas glowe"? Ona pewnie chciala chwile spokoju.
      Sztuka konwesrsacji pracuje chyba w obie sgtrony - milo do kogos zagadac ale rownie milo zauwazyc ze ktos nie ma ochoty i sie wycofac...?
        • koronka2012 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 00:34
          Minnie, nie bez powodu się mówi, że dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło. "Zabawianie kogoś niechętnego do rozmowy" jest swego rodzaju molestowaniem, a nie wyrazem uprzejmości.

          Znajoma znajomej nie była zainteresowana rozmową, po pierwszej nieudanej próbie konwersacji powinnaś po prostu dać jej święty spokój, a nie nagabywać, wymyślając kolejne.
          Uprzejmie jest też odbierać dość jasne komunikaty, nie tylko mówić tongue_out
          • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 00:58
            Podtrzymuje co napisałam wcześniej - w towarzystwie, nawet spontanicznie zorganizowanym, niegrzecznie jest dawać komuś do zrozumienia ze ma się go głęboko w czterech literach.

            Minnie

            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować
            • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 07:41
              Owszem dlatego wypada zagaić rozmowę Minnie i Ty to uczyniłaś. Widząc jednak brak chęci na ią należy odpuścić- po prostu.

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • aqua48 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 08:43
              minniemouse napisała:

              > Podtrzymuje co napisałam wcześniej - w towarzystwie, nawet spontanicznie zorgan
              > izowanym, niegrzecznie jest dawać komuś do zrozumienia ze ma się go głęboko w
              > czterech literach.

              Masz rację niegrzecznie, niegrzecznie jest też zostawiać gości samych. Mówi się sorry pies mi dzisiaj choruje, wpadnij kiedy indziej. Ja bym się pewnie pożegnała, i wyszła. Już w momencie konieczności wyprowadzenia chorującego psa. Najwyraźniej mimo zapewnienia koleżanki trafiłaś z wizytą na zły moment.
              • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 09:00
                Wiesz Aquo, choć sama napisałam ze gospodyni nie powinna zostawiac gosci samych to jednak uwazam, ze tu sprawa zależy od relacji na linii gośc - gospodarz. Skoro to taka znajoma Minnie, ze Minnie mogła będąc w poblizu zapowiedzieć się, ze przyjdzie, to i taka najpewniej, ze mozna ją było zostawić samą z racji niedyspozycji żołądkowej psasmile

                Swoją drogą - w innym wątku tak mnie przekonywałaś, że zycia nie znam , bo dzieci nie mam i nie rozumiem, ze dziecko moze heh ucho rozboleć, a Ty jak widzę dzieci masz, a o psach pojecia zadnego smile Otóż psy trzeba wyprowadzac na dwór Aquo, TAKZE gdy nuie mają niedyspozycji trawiennych - po prostu dla uproszczenia w celu załatwienia przez nie potrzeb fizjologicznych. Nie trzeba miec psa, zeby to wiedzieć, to jest wiedza tzw. powszechna. I czasem bywa tak, że taka potrzeba u psa się pojawi, gdy nic mu nie dolega, a ktoś jest u gospodarza/y. Np. dlatego, że zbliza się godzina, o której piesek potrzeby zwykle załatwia. Tak jak dziecku z bolącym uchem, nie da sie wyobraź sobie wytłumaczyć psu, że nie teraz ...Gdy jest wiecej domowników któryś wychodzi, reszta zostaje z gośćmi, ale gdy jeden ...A to różnie bywa Aquo...U mnie np. gdy miałam psa to czesto było tak, ze w takiej sytuacji, gdy nie było mego partnera wychodził ...gośc, Np. mój ekssmile albo kolezanka jedna, która uwielbia psy. "No proszę, pozwól mi z nia wyjsc, mnie tak brakuje spacerów z moim Rolfem" - czyli jej psem, który już nie żyje.
                Jasne, ze gościa niezbyt dobrze znanego, nie wypada tak zostawiac, ale ja nigdy takich problemow nie miałam, bo nie zapraszam domu nieznajomych ludzi. Natomast zdazryło mi sie suzbowo być u pewnego pana w domu, piesek zasygnalizował chęc wyjścia i pan z nim wyszedł ...Jeśli tylko nie obawiał sie zostawić samej obcej kobiety w mieszkaniu - a deklarowałam, ze chętnie z nim też wyjdę - to mnie jego wyjście na kilka minut wcale nie przeszkadzało.
                To jest sytuacja LOSOWA, bardziej przewidywalna niz ból ucha dziecka smile ale niekoniecznie mozliwa do zaplanowania ...

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • aqua48 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 11:29
                  kora3 napisała:

                  > Otóż psy trzeba wyprowadzac na dwór Aq
                  > uo, TAKZE gdy nuie mają niedyspozycji trawiennych

                  No coś podobnego Koro... jako posiadaczce trzech z kolei czworonogów bez Twego pouczenia nigdy by mi do głowy nie przyszło że psy trzeba wyprowadzać...
                  A poza tym wyobraź sobie, Koro, że da się wyprowadzić psa PRZED spodziewaną wizytą. A ponieważ psy zazwyczaj wychodzą trzy- cztery - pięć razy dziennie, przy normalnej długości zaplanowanej wizyty wcale nie trzeba pozostawiać gości samych sobie, a przy wizytach niezaplanowanych, i gościach traktowanych poufale, można również zaproponować gościom wspólny spacer, po to by nie zostawiać ich samych.
                  I nadal twierdzę, że w sytuacji gdy widzimy, że wizyta dla kogokolwiek z obecnych staje się kłopotliwa. lub uciążliwa, najlepszym rozwiązaniem jest pożegnanie się.
                  A w przypadku dolegliwości żołądkowych psa, wymagających częstych wyjść, podobnie ja w przypadku choroby dziecka, po prostu NIE ZAPRASZA się gości, lub odwołuje zaplanowane wizyty.



                  • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 12:17
                    Aquo, Ty znów wszystko "najlepiej jest" i teoretycznie smile
                    Wpadłaś na to, że u psa moze się niedyspozycja, zołądkowa pojawić, nie PRZED planowaną wizytą, ale w jej trakcie? Albo i bez niedyspozycji, zwyczajnie miło sie gada, wizyta sie przedłuza za aprobatą OBU STRON, a pies chce siku!
                    Jasne - gośc moze powiedzieć, a to ja już się zbieram, pójdę z Tobą - ale moze NIE powiedzieć tego i co wypada? Wyprosic? smile

                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • aqua48 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 12:22
                      kora3 napisała:

                      > zwyczajnie miło
                      > sie gada, wizyta sie przedłuza za aprobatą OBU STRON, a pies chce siku!
                      > Jasne - gośc moze powiedzieć, a to ja już się zbieram, pójdę z Tobą - ale moze
                      > NIE powiedzieć tego i co wypada? Wyprosic? smile

                      Wypada zapytać gościa czy wybierze się z gospodarzem na spacer z psem Koro, czy woli zostać w domu. I w przypadku Minnie taka opcja zapewne rozwiązałaby problem, bo panie poszłyby we trójkę i rozmawiały normalnie.

                      • koronka2012 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 15:30
                        To samo miałam napisać. Gospodyni w takiej sytuacji powinna powiedzieć coś w stylu "kochane, losowa sytuacja, przejdźmy się razem na krótki spacerek".
                        Zostawianie dwóch obcych sobie osób nie było najlepszym pomysłem.
                        • kora3 Koronko 21.11.19, 09:43
                          Moze Tobie wydaje sie to znakomitym pomysłem, ale z punktu widzenia SV jest znacznie gorszym, niż zostawienie w tej awaryjnej sytuacji jednej czy dwóch znajomych w domu.
                          Dlaczego? Ano dlatego, że nie wypada ...
                          Taka propozycja ze strony pani domu z jednej strony stwarzałby wrazenie, ze być moze nie chce zostawiać gościa/gości samych, bi im nie uda, a z drugiej zmuszałaby tych gosci do robienia czegoś co być może jest dla nich niekomfortowe i na co się jak sie to mówi, nie pisali.
                          Co innego, gdyby to
                          obie panie - Minnie i ta druga - zaproponowały - a to my wyjdziemy z tobą - to ok. Ale NIE zaproponowały, widaxć nie miały ochoty - być moze z tak prozaicznej przyczyny, jak np., aura...




                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 09:37
                        A skąd wiesz, ze Minnie np. która ledwie przyszła miałaby ochote na spacer z gospodynią i psem, nie licząc tej znajomej gospodyni? Minnie tym gdzieś pisze? Zacytuj, bo nie doczytałam...
                        Moim zdaniem nie tylko teraz, ale dośc błędnie zakładasz, że każdy zawsze zachowa się tak, by było wg Twego uznania "najlepiej" smile

                        pierwsza sprawa to taka, czy wypada osobie, która w sumie tyle co przyszła (Minnie) proponować spacer z psem. Nic nie wiemy o aurze - a co jesli słotno np. w CAN w tym miejscu teraz? Proponowałabyś spacerek w strugach deszczu, albo podczas śnieżycy? Serio...?

                        druga sprawa to taka, że któraś z tych pań np. Minnie mogłaby odpowiedzieć "Przepraszam (smile), jeśli to nie kłopot chętnie zostałabym jednak, bo np. nogi mnie bolą, zmarzłam itd." - i już w łeb bierze Twoje założenie, ze wszystkie trzy panie wyszłyby i rozmawiałyby w trójkę.
                        Jak wspomniałam - wg mnie - błędnie zakładasz, że ktoś zawsze wybierze tak a propozycję/taką opcję, która będzie dla proponującego najbardziej komfortowa. błędnie - bo nie ma takiej pewności. To tak jak z zaproszeniami, "bo wypada" ...Ktoś zaprasza kogoś, bo wypada, liczac, że tamten swiadomy np. niezbyt miłych relacji odmówi i wszystko będzie jak trzeba. Ale bywa, że NIE ODMAWIA - choć owszem tak byłoby najlepiej i najlepiej wyglądało smile

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • aqua48 Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 09:51
                          kora3 napisała:

                          > A skąd wiesz, ze Minnie np. która ledwie przyszła miałaby ochote na spacer z go
                          > spodynią i psem, nie licząc tej znajomej gospodyni?

                          > Moim zdaniem nie tylko teraz, ale dośc błędnie zakładasz, że każdy zawsze zacho
                          > wa się tak, by było wg Twego uznania "najlepiej" smile

                          Mylisz się, Koro, ja tylko przedstawiam to co z mego punktu widzenia byłoby najlepszym rozwiązaniem, jak każdy na forum jak sądzę. Na to jak kto się zachowa, jak być może wiesz, nie mam żadnego wpływu. Ty z resztą również smilesmile

                          A co do zaproszonej koleżanki to przecież mogłaby odmówić gdyby nie miała ochoty na spacer z psem, miała pełne prawo powiedzieć - dziękuję za propozycję, jeśli ci to nie będzie przeszkadzało zostanę. Jednak moim zdaniem w gestii gospodyni było w tym konkretnym przypadku wysunięcie takiego zaproszenia.

                          > Proponowałabyś spacerek w strugach deszczu, albo podcz
                          > as śnieżycy? Serio...?

                          Dodam do tej (dość okrojonej) listy - huragan, cyklon, trzęsienie ziemi, lub falę tsunami co Ty na to Koro? Czy takie ewentualności też chcesz rozpatrywać?
                          • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 10:17

                            aqua48 napisała:

                            >
                            > Mylisz się, Koro, ja tylko przedstawiam to co z mego punktu widzenia byłoby naj
                            > lepszym rozwiązaniem, jak każdy na forum jak sądzę. Na to jak kto się zachowa,
                            > jak być może wiesz, nie mam żadnego wpływu. Ty z resztą również smilesmile


                            No i to wałsnie ejst podejście - najlepiej być zdrowym, zamożnym i szczęśliwym - a jakże, tak smile
                            Tylko własnie my, jak i wszyscy inni, na pewne rzeczy mamy ograniczony wpływ.
                            Nie możemy zakładać, ze bedzie jak nam pasuje, gdy to od nas nie zależy. Stwierdziłaś, ze po takiej propozycji panie wyszyłyby z gospodynią. A tu własnie NIEKONIECZNIEsmile

                            >
                            > A co do zaproszonej koleżanki to przecież mogłaby odmówić gdyby nie miała ochot
                            > y na spacer z psem, miała pełne prawo powiedzieć - dziękuję za propozycję, je
                            > śli ci to nie będzie przeszkadzało zostanę. Jednak moim zdaniem w gestii gospod
                            > yni było w tym konkretnym przypadku wysunięcie takiego zaproszenia
                            .

                            Mogła, nie musiała, tak samo któras z pań mogła, a nie musiała zaproponować "to ja sie przejde z Tobą"



                            > Dodam do tej (dość okrojonej) listy - huragan, cyklon, trzęsienie ziemi, lub fa
                            > lę tsunami co Ty na to Koro? Czy takie ewentualności też chcesz rozpatrywać?


                            Oj włącza się tryby "argumentacji rozpaczliwej " u Ciebie widzę smile
                            Twierdziłaś Aquo, ze masz doświadczenie z psami ...No może, moze. Ja mam od dziecka, ale nie trzeba mieć doświadczenia wcale, by wiedzieć, że o ile ktoś nie ma mozliwości wypuszcenia pieska np. do ogrodu, to będzie musiał go wyprowadzać na spacery połączone z załatwieniem potrzeb fizjologicznych niezależnie od pogody. Wielu ludzi widzi to jako uciążliwość i nic dziwnego. Co innego spacerować sobie przy pięknej pogodzie, a co innego w deszczu, czy przy zacinającym sniegu, albo na tegim mrozie. Byc moze dla Ciebie - wierzę naprawdę - to zadna różnica, ale Ty też uwierz, ze dla wielu ludzie - istotna.
                            Oczywiscie, ludzie którzy chcą miec psa, biorą to pod uwagę, ale doprawdy nie jest standardem wcale zapraszanie na te atrakcje smile swoich gości, szczególnie przy nie najlepszej pogodzie. To znaczy - moze u Ciebie jest to standard, ale ogólnie - nie.



                            --
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                            • aqua48 Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 10:59
                              kora3 napisała:


                              > No i to wałsnie ejst podejście - najlepiej być zdrowym, zamożnym i szczęśliwym
                              > - a jakże, tak smile
                              > Co innego spacerować
                              > sobie przy pięknej pogodzie, a co innego w deszczu, czy przy zacinającym sniegu
                              > , albo na tegim mrozie.

                              Koro, moim zdaniem przekroczyłaś już dopuszczalny przeze mnie poziom absurdu tej dyskusji. Sorry, ale kompletnie nie mam pojęcia co Twe kolejne wynurzenia na liczne tematy mają do założycielskiego posta Minnie oraz całego wątku...



                              • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 11:04
                                A stara spiewka, gdy nie masz argumentów. Wg Ciebie życie i sprawy wszelkiej są proste "Najlepiej by gospodyni zaproponowała a panie z nią wyszły z psem" - oto swiar wg Aquysmile

                                --
                                Korcia
                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 23:42
                aqua48 napisała:
                Masz rację niegrzecznie, niegrzecznie jest też zostawiać gości samych. Mówi się sorry pies mi dzisiaj choruje, wpadnij kiedy indziej.

                Ona nie wiedziała ze pies będzie miał, mówiąc trywialnie i za przeproszeniem, lekka s*aczke. Rano było wszystko dobrze, dopiero późno po południu zaczął wykazywać objawy, dala mu wiec pepto-bismol (taki tutejszy środek na zaburzenia jelitowe) i to pomogło, ale mimo wszystko jak popiskiwał to wolała nie ryzykować.
                Ale tak ogólnie nic wielkiego się stało, wyrażam tylko zniesmaczenie upadkiem obyczajów.

                Minnie
                --
                Savoir Vivre czyli jak się zachować
    • annthonka Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 10:01
      Moim zdaniem to jest kwestia różnic kulturowych. W krajach anglosaskich wyrazem uprzejmości jest prowadzenie small talku no matter what. Musisz rozmawiać z panią kasjerką, fryzjerem, itp. w sumie w większości sytuacji jeden na jeden (no może za wyjątkiem dentysty wink ). To znaczy nie musisz, ale wtedy wychodzisz na gbura. I Minnie zastosowała się właśnie do tej zasady.
      • 10iwonka10 Re: Sztuka konwersacji.... 20.11.19, 13:23
        To prawda chociaż w Polsce tez tak jest troche - ale ja mysle ze to tez zalezy od osobowości. Spotkałam takie osoby i w Polsce i w Anglii z którymi rozmowa to jak wyrywanie zęba bez znieczulenia.smile
        Na szczęście mamy teraz rewelacyjny wynalazek -telefon komórkowy i zawsze mozna w niego patrzeć i jest sie zwolnionym z rozmowy.
      • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 00:14
        Nie Antonko, nie masz racji. jak wcześniej napisałam, jest zasadnicza różnica pomiędzy spotkaniem na gruncie towarzyskim a publicznym.
        z kasjerka, fryzjerka, z sąsiadem w autobusie czy metrze czy w poczekalni u lekarza wcale nie musisz rozmawiać. (chyba ze znasz te osoby, to także, o ile czas pozwala, wypada grzecznościowo pare slow zamienić.)
        natomiast na gruncie towarzyskim obowiązują inne reguły. ludzie spotykają się po to aby socjalizować. socjalizowanie w prawie całości polega na komunikacji werbalnej, czyli konwersacji. jest niegrzecznie w konwersacji kogoś pomijać, przerywać mu, nie dopuszczać do głosu lub zwyczajnie nie słuchać.
        (a w pewnych warunkach, celowe i konsekwentne pomijanie kogoś w konwersacji, zwłaszcza dłuższe, moze być nawet ostracyzmem.) tyle o konwersacji, teraz o traktowaniu się w towarzystwie. przychodząc z wizyta należy się liczyć z obecnością innych i różnych osób i zatem koniecznością prowadzenia z nimi konwersacji.
        kto tego nie lubi, powinien nie chodzić z wizytami, proste, inaczej, ignorując osoby próbujące (zgodnie z obyczajem i kultura) prowadzić z nim/nią konwersacje wykaże się brakiem kultury - tez proste. i nie ma znaczenia czy to są dwie osoby, czy trzy, czy trzydzieści - nie ignoruje sie w zadnym przypadku.

        Minnie

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • nchyb Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 09:28
          >>kto tego nie lubi, powinien nie chodzić z wizytami,

          z tego co rozumiem, koleżanka Twojej znajomej nie wpadła na wizytę do Ciebie, ani do swojej koleżanki na wieloosobowe spotkanie, tylko była u znajomej jako jedyny gość. Z nią zapewne rozmawiała, ciebie zabawiać nie miała w planach.
          Nie, IMO Twoje zdanie o powinności zaprzestania wizyt przez tę panią - do tej konketnej sytuacji nijak nie pasuje...
          • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 22.11.19, 00:13
            nchyb napisała:
            > z tego co rozumiem, koleżanka Twojej znajomej nie wpadła na wizytę do Ciebie, ani do swojej koleżanki na wieloosobowe spotkanie, tylko była u znajomej jako jedyny gość.

            w kwestii dobrego wychowania jakie to ma znaczenie?

            Z nią zapewne rozmawiała, ciebie zabawiać nie miała w planach.

            ponownie - ale znalazła sie w takiej sytuacji a nie innej.
            nie słyszałam aby SV zalecał ignorowanie ludzi bedacych w naszej obecnosci "bo nie byli w planach".

            > Nie, IMO Twoje zdanie o powinności zaprzestania wizyt przez tę panią - do tej konketnej sytuacji nijak nie pasuje...

            ja mówiłam ogólnie i teoretycznie o nieśmiałych introwertykach pchających sie na spotkania i imprezy - po co chodzą jak potem maja problemy socjalne?
            to bylo w odp na argument z ktoś, (czyli moze i ta pani), moze być nieśmiały i miec kłopoty z prowadzeniem rozmowy (nie była i nie miała).

            Minnie
            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować
            • nchyb Re: Sztuka konwersacji.... 22.11.19, 09:24
              >>w kwestii dobrego wychowania jakie to ma znaczenie?

              tak, ma
              dobrze wychowana osoba nie będzie takiej osoby traktować identycznie jak tej, która wybiera się na dużą imprezę

              >>ja mówiłam /.../ o nieśmiałych introwertykach pchających sie na spotkania i imprezy - po co >>chodzą jak potem maja problemy socjalne?

              w tym konkretnym przypadku nieśmiały introwertyk nie pchał się na duże spotkanie ani imprezę smile

              natomiast jeżeli mówimy ogólnie - dlaczego takie osoby chodzą? a może w ramach tak modnej w nowym świecie psychoterapii, w ramach której należy mierzyć się z wyzwaniem?

        • annthonka Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 10:47
          minniemouse napisała:

          > Nie Antonko, nie masz racji. jak wcześniej napisałam, jest zasadnicza różnica p
          > omiędzy spotkaniem na gruncie towarzyskim a publicznym.
          > z kasjerka, fryzjerka, z sąsiadem w autobusie czy metrze czy w poczekalni u lek
          > arza wcale nie musisz rozmawiać. (chyba ze znasz te osoby, to także, o ile cz
          > as pozwala, wypada grzecznościowo pare slow zamienić.)

          Nie znam warunków Kanadyjskich, piszę o UK, gdzie paplanie z kasjerką czy fryzjerem itp. jest na porządku dziennym. Jeżeli Ty nie zaczniesz gadki, to sami będą Cię zagadywać. Oczywiście nie musisz wchodzić w tę rozmowę, ale będziesz wtedy uznana za dziwną. Mówię oczywiście o sytuacji, kiedy przebiega jakaś interakcja bezpośrednio między Tobą a tą drugą osobą. Wiadomo że nie musisz rozmawiać z osobami z kolejki, czy innymi pasażerami w pociągu.


          > natomiast na gruncie towarzyskim obowiązują inne reguły. ludzie spotykają się
          > po to aby socjalizować.

          Na zorganizowane spotkana towarzyskie chodzi się właśnie w celu pogadania z ludźmi, ale tutaj była inna sytuacja - Twoja spontaniczna wizyta u koleżanki, u której akurat była jeszcze inna osoba. Być może nieśmiała, być może nieumiejąca prowadzić small talku.


          > przychodząc z wizyta należy się liczyć z obecnością
          > innych i różnych osób i zatem koniecznością prowadzenia z nimi konwersacji.
          > kto tego nie lubi, powinien nie chodzić z wizytami

          Minnie, nie rozumiem. Czy w związku z tym ta druga pani nie powinna w ogóle odwiedzać koleżanki, bo a nuż ktoś do niej w tym czasie niespodziewanie wpadnie?
          • aqua48 Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 11:03
            annthonka napisała:

            > > przychodząc z wizyta należy się liczyć z obecnością
            > > innych i różnych osób i zatem koniecznością prowadzenia z nimi konwer
            > sacji.
            > > kto tego nie lubi, powinien nie chodzić z wizytami
            >
            > Minnie, nie rozumiem. Czy w związku z tym ta druga pani nie powinna w ogóle odw
            > iedzać koleżanki, bo a nuż ktoś do niej w tym czasie niespodziewanie wpadnie?

            Minnie chodziło chyba o to że decydując się na wizytę u kogoś trzeba się liczyć z tym, że będą tam również inni goście i mimo iż jest się mrukiem to są sytuacje gdy należy się przełamać i przynajmniej udawać zainteresowanego rozmową.
            • kora3 Aquo 21.11.19, 11:12
              aqua48 napisała:
              >
              > Minnie chodziło chyba o to że decydując się na wizytę u kogoś trzeba się liczyć
              > z tym, że będą tam również inni goście i mimo iż jest się mrukiem to są sytuac
              > je gdy należy się przełamać i przynajmniej udawać zainteresowanego rozmową.


              A możesz wyjaśnić na podstawie CZEGO pani znajoma gospodyni miała liczyć się z tym, że będą u niej inni goscie? Przecież to nie była impreza typu imieniny, czy nawet kawka ze znajomymi. Tyle, wiemy, ze kobieta była u gospodyni, gdy zadzwoniła Minnie, która miała ochotę wpaśc, ale de facto niezapowiedziana wcześniej.
              Nie ejst to bynajmniej przygana dla Minie - mają z kolezanką takie układy, ze moze się "zapowiedzieć" będąc w okolicy a wcześniej tego nie ustalając. Ale to wcale nie znaczy, że wybierająca sie do niej na solowe spotkanie wczesniej znajoma powinna się liczyć z tym, że ktoś jeszcze sie pojawi.


              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • annthonka Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 14:38
              Ale wizyta, na którą są zaproszeni też inni goście jest czymś zupełnie innym niż kameralna kawka z koleżanką.

              Nie ma powodu, żeby ta pani nie umawiała się z koleżanką na kawę tak na wszelki wypadek, bo być może ktoś akurat wpadnie z niespodziewaną wizytą.
          • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 22.11.19, 04:07
            annthonka napisała:
            > Nie znam warunków Kanadyjskich, piszę o UK, gdzie paplanie z kasjerką czy fryzjerem itp. jest na porządku dziennym. Jeżeli Ty nie zaczniesz gadki, to sami będą Cię zagadywać. Oczywiście nie musisz wchodzić w tę rozmowę, ale będziesz wtedy uznana za dziwną..

            tu jest podobnie jeśli nie tak samo, nawet ludzie w kolejce zagadują do siebie. ale mnie nie o to chodziło Antonko tylko własnie o fakt ze ta drobna wymiana jest całkowicie dobrowolna, moze nastąpić ale nie musi, najwyżej, jak napisałaś, przy braku reakcji wyjdę na dziwna. dlaczego? bo nie jest to sytuacja towarzyska a całkowicie przypadkowa i przejściowa, na zasadzie "wskocz-wyskocz". jestem ale za chwile mnie nie będzie, nikomu tez się oficjalnie nie przedstawiam, nie wchodzę w bliższe relacje jak na gruncie prywatnym - czy teraz dostatecznie wyjaśniłam o co mi chodzi?

            > Minnie, nie rozumiem. Czy w związku z tym ta druga pani nie powinna w ogóle odwiedzać koleżanki, bo a nuż ktoś do niej w tym czasie niespodziewanie wpadnie?


            Nie nie, tylko jak Aqua już bardzo zgrabnie wyjaśniła, chodziło mi o to iż zawsze należy być przygotowanym na różne niespodzianki smile


            Minnie
            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować
            • annthonka Re: Sztuka konwersacji.... 22.11.19, 11:56
              minniemouse napisała:


              > Nie nie, tylko jak Aqua już bardzo zgrabnie wyjaśniła, chodziło mi o to iż z
              > awsze należy być przygotowanym na różne niespodzianki smile


              Minnie, no i właśnie ta argumentacja zupełnie mnie nie przekonuje. Są przecież osoby nieśmiałe, które na takie "niespodzianki" nie są przygotowane i nie radzą sobie w takiej sytuacji, bo nie potrafią przez 15 minut rozmawiać o niczym z kimś obcym. A z tego co mówisz Ty i Aqua wynika, że taka osoba nie powinna odwiedzać swojej koleżanki, bo istnieje ułamek prawdopodobieństwa, że pojawi się tam niespodziewany gość, z którym będą musiały zostać sam na sam. smile
              • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 24.11.19, 04:20
                annthonka napisała:
                Są przecież osoby nieśmiałe, które na takie "niespodzianki" nie są przygotowane i nie radzą sobie w takiej sytuacji, bo nie potrafią przez 15 minut rozmawiać o niczym z kimś obcym.

                no są. i sugeruje by do takiego stopnia bojaźliwe osoby np umawiały się u siebie w domu.

                A z tego co mówisz Ty i Aqua wynika, że taka osoba nie powinna odwiedzać swojej koleżanki, bo istnieje ułamek prawdopodobieństwa, że pojawi się tam niespodziewany gość, z którym będą musiały zostać sam na sam. smile

                Nie, mówimy że skoro już podjęła to ryzyko i odwiedziła, to powinna ponieść i konsekwencje, czyli owszem, udźwignąć trud konwersacji z nieznajoma osoba.
                Poza tym powiem ci z własnego doświadczenia Antonko ze po mowie ciała, zachowaniu, wreszcie po sposobie i nawet treści odpowiedzi łatwo widać czy mamy do czynienia z osoba nieśmiała czy po prostu niemiła. i ma sie inne odczucie...


                Minnie
                --
                Savoir Vivre czyli jak się zachować
                • bene_gesserit Re: Sztuka konwersacji.... 24.11.19, 11:29
                  minniemouse napisała:

                  > no są. i sugeruje by do takiego stopnia bojaźliwe osoby np umawiały się u sieb
                  > ie w domu.

                  A może - dla ich dobra oczywiście - stwórzmy im getto?
                  Moim zdaniem to, co piszesz, jest okrutne i oburzające.

                  > Nie, mówimy że skoro już podjęła to ryzyko i odwiedziła, to powinna ponieść
                  > i konsekwencje, czyli owszem, udźwignąć trud konwersacji z nieznajoma osoba

                  Yhyyy. A skoro osoba o kulach pojawiła się na przyjęciu, na którym będą tańce, powinna zatańczyć, conie.

                  > Poza tym powiem ci z własnego doświadczenia Antonko ze po mowie ciała, zachowan
                  > iu, wreszcie po sposobie i nawet treści odpowiedzi łatwo widać czy mamy do czyn
                  > ienia z osoba nieśmiała czy po prostu niemiła. i ma sie inne odczucie...

                  ...a o słuszności i prawdziwości wyniku swoich oględzin oczywiście jesteś przekonana. Nie ma mowy o błędzie. Ha ha ha.


                  --
                  Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
                  • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 26.11.19, 02:11
                    bene_gesserit napisała:
                    > ...a o słuszności i prawdziwości wyniku swoich oględzin oczywiście jesteś przekonana. Nie ma mowy o błędzie. Ha ha ha.

                    nie mniej i nie bardziej niż ty jesteś przekonana o własnej nieomylności i mądrości, złotko. (sugestia: poczytaj na trzeźwo swoje własne "bezbłędne" posty.)

                    Minnie

                    --
                    Savoir Vivre czyli jak się zachować
                              • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 30.11.19, 23:07
                                o ile mnie pamięć nie myli, ty pierwsza zaczęłaś ad personam:

                                "a o słuszności i prawdziwości wyniku swoich oględzin oczywiście jesteś przekonana. Nie ma mowy o błędzie. Ha ha ha."

                                Minnie

                                --
                                Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                • bene_gesserit Re: Sztuka konwersacji.... 01.12.19, 12:21
                                  Ależ przecież byłaś - i najwyraźniej jesteś przekonana. Dla mnie to naprawdę śmieszne. Zwłaszcza w kontekście twojego postulatu, żeby nieśmiali siedzieli w domu po kryjomu i nie robili sobą kłopotu normalsom. Co na to s-v? Aż boję się o tym założyć wątek, bo mnie znowu skorci moderacja.


                                  --
                                  cute but psycho. things even out
                                  • 10iwonka10 Re: Sztuka konwersacji.... 01.12.19, 12:48
                                    Ja mysle ze szybko sie wyczuwa kiedy osoba jest nieśmiała a kiedy ktos ma gburowate maniery. I tak naprawdę z osoba nieśmiała mozna spokojnie porozmawiać zwłaszcza ze to nie byla jakas większa grupa ludzi ale 1x1. Mysle ze jest tutaj jeszcze jeden czynnik - gdyby te Panie znaly sie dobrze i czuly sie swobodnie w swoim towarzystwie to nawet przeglądanie telefonu lub gazety zamiast rozmowy byłoby ok. Natomiast cala sytuacja wydarzyła sie w 'prywatnej przestrzeni' z osoba nieznana wiec ja to rozumiem ze Minnie chciała jakos zagaić rozmowie. Przypuszczam ze zachowałabym sie podobnie.
                                  • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 02.12.19, 01:04
                                    bene_gesserit napisała:
                                    Ależ przecież byłaś - i najwyraźniej jesteś przekonana.

                                    brawo!! nikt tak jak ty nie potrafi odwrócić kota ogonem big_grin big_grin big_grin
                                    trzeba ci przyznać jedno - jesteś bezapelacyjna mistrzynią sofistyki 👍

                                    Minnie
                                    --
                                    Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                    • bene_gesserit Re: Sztuka konwersacji.... 05.12.19, 19:53
                                      minniemouse napisała:

                                      > bene_gesserit napisała:
                                      > trzeba ci przyznać jedno - jesteś bezapelacyjna mistrzynią sofistyki 👍

                                      Zachodzę w głowę, gdzie to postulowane spożywanie na ukrochmalonych na blachę serwetuniach? Maniery deklaratywne, w praktyce jakoś jakby mniej krochmalu.


                                      --
                                      Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
                              • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 02.12.19, 01:20
                                bene_gesserit napisała:
                                .... tego podupadłego cokolwiek salonu.

                                .... wiesz Bene.... ten "podupadły salon" jakby nie było tworzysz ty sama. również pozwole sobie zauważyć iż ja przynajmniej nie porzuciłam tego forum na pastwę losu, jak to się gdzieniegdzie zdarza.

                                Minnie

                                --
                                Savoir Vivre czyli jak się zachować
                • annthonka Re: Sztuka konwersacji.... 25.11.19, 13:39
                  minniemouse napisała:



                  > no są. i sugeruje by do takiego stopnia bojaźliwe osoby np umawiały się u sieb
                  > ie w domu.

                  > Nie, mówimy że skoro już podjęła to ryzyko i odwiedziła, to powinna ponieść
                  > i konsekwencje, czyli owszem, udźwignąć trud konwersacji z nieznajoma osoba

                  Minnie, znam Cię jako osobę empatyczną i życzliwie nastawioną do innych, aż trudno mi uwierzyć, że serio tak myślisz.



                  > Poza tym powiem ci z własnego doświadczenia Antonko ze po mowie ciała, zachowan
                  > iu, wreszcie po sposobie i nawet treści odpowiedzi łatwo widać czy mamy do czyn
                  > ienia z osoba nieśmiała czy po prostu niemiła. i ma sie inne odczucie...


                  Minnie, nie kwestionuję tego, że ta pani rzeczywiście była gburem. Bez względu na okoliczności Ty się zachowałaś ok. Ale nie podoba mi się wrzucanie wszystkich do jednego worka.

                  • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 26.11.19, 01:46
                    annthonka napisała:
                    > Minnie, znam Cię jako osobę empatyczną i życzliwie nastawioną do innych, aż trudno mi uwierzyć, że serio tak myślisz.

                    no moze trochę za daleko poleciałam, masz racje, ale - miałam wizje już patologicznej wręcz nieśmiałości.

                    > Minnie, nie kwestionuję tego, że ta pani rzeczywiście była gburem. Bez względu na okoliczności Ty się zachowałaś ok. Ale nie podoba mi się wrzucanie wszystkich do jednego worka.

                    no właśnie o to chodzi - zarzucono mi ze to ja się źle zachowalam, podczas gdy to ta pani zachowała się niegrzecznie wobec mnie! bo ona wcale nie była nieśmiała, ona uznała mnie za niewarta wysiłku kontynuowania rozmowy! i ja dobrze to widziałam, vide wywód iż to widać jak ktoś jest nieśmiały.
                    a to tez jest wrzucanie do jednego worka - "jeśli ktoś był tu winny to na pewno ja". bez przecież rozeznania w sytuacji - bo jak, jak nikogo tam nie było, no i przede wszystkim wbrew zasadzie SV. mimo wszystko wbrew.

                    Minnie

                    --
                    Savoir Vivre czyli jak się zachować
                    • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 28.11.19, 09:15
                      Minnie - przepraszam, ale nie czytałam chyba ŻADNEJ wypowiedzi, z której wynikałoby, ze Ty zachowałaś się źle zagadując panią po wyjściu gospodyni - serio. Wszyscy raczej, ze mną włącznie pisaliśmy, że DOBRZE - chciałaś pociagnąć jakąs rozmowę.
                      Z OPISU wynikało, że podejmowałaś te próby kilkukrotnie pomimo wyraźnej niechęci do nich pani. Tu już powiedziałabym, ze było to malo zreczne, pomiomo, ze to faktycznie pani nie trzymała się zasad ...a było mało zreczne, bi nie wypada robić tego na siłę, widzac, ze druga strona jest niechętna.
                      Po prostu w pewnych sytuacjach wypada nie podtrzymywać rozmowy, udawać, ze się kogos nie zauważa znajomego itd.


                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 28.11.19, 23:41
                        kora3 napisała:
                        Minnie - przepraszam, ale nie czytałam chyba ŻADNEJ wypowiedzi, z której wynikałoby, ze Ty zachowałaś się źle zagadując panią po wyjściu gospodyni - serio. Wszyscy raczej, ze mną włącznie pisaliśmy, że DOBRZE - chciałaś pociagnąć jakąs rozmowę.

                        No Koro wybacz ale w takim razie jesteś albo mało uważna albo tylko przeleciałaś tekst po łebkach. od samego początku przecież zostałam pouczona jak to "powinnam była panią zostawić w spokoju i zająć się sobą".
                        Nie "co pani powinna była, tylko co ja powinnam była". i to bez rozeznania w sytuacji, na temat: "sztuka konwersacji". z miejsca uznano iż to ja zachowalam się niestosownie bo skoro pani nie wykazywała ochoty do rozmowy to powinnam była dać jej spokój.
                        Dopiero później, gdy doszło więcej szczegółów, niektóre osoby uznały że moze rzeczywiscie nie byłam taka niegrzeczna. Przynajmniej ja to tak odczuwam.
                        Dla mnie sytuacja zaskakująca, ponieważ z punktu czysto Savoir-Vivrowego, będąc w towarzystwie nie wypada zajmować się tylko sobą, ignorować towarzyszy, czy kogoś faworyzować i/lub pomijać.
                        I już pomińmy tu kwestie wyjątkowej nieśmiałości czy wszelkiego innego inwalidztwa, bo to właściwie nie ma nic do rzeczy.

                        Minnie

                        --
                        Savoir Vivre czyli jak się zachować
                        • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 29.11.19, 08:12
                          Minnie - wg mnie te uwagi o zastawianiu pani w spokoju tyczyły się nie tego, ze zagadałaś, a tego ze czyniłaś to dalej przy widocznej niechęci do rozmowy pani.
                          Nie wiem jak Ci to o co mi chodzi wyłożyć jasniej ...Np. dwie osoby spotykają sie przypadkiem na imprezie, załozmy siedzą razem przy stole i w pewnym momencie zostają same. Jedna PRAWIDŁOWO zagaduje "Urocze przyjęcie, prawda? a druga odpowiada "Mozliwe, nie przepadam za takimi imprezami" hmmm no widać temat o imprezie słaby da osoby nr 2. "Ale pogoda wyjątkowo dopisałą" "Ja tam nie lubie upałów" "No bywają męczace, ale na szczesxcie jest klimatyzacja..." "Nie przepadam za nią, mozna się przeziębić" "No tak, ale dla wielu to błogosławieństwo" "Mozliwe" - osoba nr 2 2yraźnie NIE wykazuje chęci na rozmowę i osoba nr 1 CHOĆ wypada pogawedzić w takiej sytuacji "o niczym" powinna odpuścić zagadywanie, uśmiechnąć sie i nie kontynuować oraz już nie podejmować prób konwersacji!

                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 30.11.19, 04:19
                            O rety - ale rzecz w tym ze zgodnie z SV to pani powinna byla sie postarac i podjac temat, nie ja "zostawic pania w spokoju". i jakos tego bledu nikt nie widzi.

                            Minnie

                            --
                            Savoir Vivre czyli jak się zachować
                            • heniek.8 Re: Sztuka konwersacji.... 30.11.19, 08:49
                              minniemouse napisała:

                              > O rety - ale rzecz w tym ze zgodnie z SV to pani powinna byla sie postarac i p
                              > odjac temat, nie ja "zostawic pania w spokoju". i jakos tego bledu nikt nie wid
                              > zi.
                              >

                              która z was jest starsza i jaka jest mniej więcej różnica wieku?
                            • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 30.11.19, 08:57
                              Tak pani pOWINNA, ale tego nie robiła. W zwiazku z tym Ty POWINNAŚ odpuścić Minnie

                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                              • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 30.11.19, 09:19
                                wiec odpuściłam.
                                niemniej - niemniej, tematem mojego wątku od początku jest zapomniana sztuka konwersacji.
                                jakim cudem wiec, i dlaczego, skupiono się na mnie? ja błędu nie popełniłam. zgodnie z zasada SV zabawiałam gościa.
                                Czyli nawet zarzut "robiłam to troszkę za długo" jest nieco absurdalny, ponieważ ja jedynie robiłam cos co zalecają dobre maniery - wykazywałam zainteresowanie gościem, zabawiałam go rozmowa - owa trudna sztuka konwersacji - aby czul ze jest osoba mile widziana, ba! - pożądaną w towarzystwie.
                                Nie maja racji ci którzy uważają iż ja zwyczajnie gbura "powinnam zostawić w spokoju" bo tak gburowato nie powinno się zachowywać w towarzystwie.
                                i zwyczajnie dziwie się ze tyle osób tego nie rozumie, nie widzi.


                                Minnie

                                Minnie

                                --
                                Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 30.11.19, 09:44
                                  Minnie - mam wrażenie, ze naprawdę nie rozumiesz...
                                  Nikt Tobie nie zarzucał, że pierwotnie zachowałaś się źle - zrozum to. To pani zachowała się źle dajac do zrozumienia, ze nie ma ochoty na pogawędkę o niczym - dlaczego sie tak zachowała t inna sprawa.
                                  Ty zachowałaś sie zgodnie z zasadami SV, tylko, ze te zasady mówią także to, że fakt,m iż ktoś zachowuje się źle nie oznacza, ze drugiej stronie daje to mandat do także złego zachowania.
                                  Bycie natretnym jest poza SV, nawet jesli zgodnie z SV wypada się kurtuazyjnie kimś zainteresować.
                                  Poza tym są w zyciu tajkie sytuacxje, kiedy wyapada zrobić to, czego ogólnie nie wypada robić. Np. udawać, ze sie nie dostrzega kogoś znajomego, nawet gdy sie przypadkiem nań "weszło".
                                  Przykład - moja kolezanka wybrała się kiedyś na pewną urocza wyspę o ciepłym klimacie. Nie jest to typowy kurort i raczej nie spodziewała się tam nikogo znajomego spotkać. Któregos dnia spacerując z mezem na uliczkach tej wysepki dostrzegła jednak znajomą osobę - ksiedza, z którym sie znała z kontaktów zawodowych, bardzo sympatycznego - dodam. Był bez atrybutów kapłaństwa, ale znała go dobrze, widywała nierzadko, poznała go. Rzecz działa się z dalszej odległosci, wiec nie miała pojecia, czy dostrzegł ja i jej meza on czy nie.
                                  Kilka dni później w jednej z kafejek dosłownie "weszła" na stoli zajmowany przez romantyczną parę, której połowę stanowił ów kapłan smile Ten w popłochu odwrócił wzrok na widok koleżanki, a ona powiedziałą do meza, ze tam nie ma miejsca i szybko wyszli.
                                  Nie, nie robię sensacji z tego, ze ksiądz sobie na wakacje wyjechał z jakąś panią Minniesmile - to nie ejst rzadka poniekąd praktyka smile Ksiązd po prostu NIE CHCIAŁ spotkać sie z mą i swą kolezanką, bo sytuacja była dlań niezreczna! No, ale widzac kogoś znajomego wypada sie przywitac, bodaj ukłony wymienić! Wypada, ale nie w sytuacji, gdy się widzi, że ostatnia rzeczą jakiej chciałaby znajoma osoba to nas spotkać smile Dlatego tym razem - wyjątkowo - wypada udać, ze sie tego kogoś wcale nie dostrzega i o ile to mozliwe - zmyć się.

                                  --
                                  Korcia
                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                    • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 01.12.19, 14:32
                                      Mozliwe, ale rozmawiamy o zasadach SV.
                                      Sama mam kilku kolegów ksiezy, z którymi zdarza mi się spotykać i zwykle są wówzcas bez atrybutów kapłaństwa. Tyle tylko, ze z racji faktu, iz nie mamy nic di ukrycia ukrywac sie nie musimy i spotykamy w miejscach publicznych.
                                      Razu pewnego pewna pani przechodzaca obok kawiarnianego ogródka gdzie siedzieliśmy na kawie dosc ostentacyjnie i głośno "wyciedziła" do mego kolegi "Szcześc Boże księdzu!" "A szcześc Bożwe pani Nowakowa!" - odpowiedział z odpowiednią dozą entuzjazmu kolega, który nie miał cienia watpliwosci ze pani Nowakowa tak mu szczęścbozowała, zeby go "zdemaskować"smile

                                      --
                                      Korcia
                                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                      • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 02.12.19, 01:32
                                        Koro - ten ksiądz itd to jest diametralnie inna sytuacja.
                                        tu w ogóle nie ma warunków do konwersacji, a już żeby udać ze się go nie widzi to wprost prosi się o to.
                                        natomiast zostać we dwoje z osoba z którą dopiero co wesoło się trajkotało we trzy - please, to 180' innego.

                                        --
                                        Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                        • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 02.12.19, 11:08
                                          Minnie, na litośc, to był PRZYKŁAD na to, że czasem wyapda zachować się tak, jak ...nie wypada - ogólnie.
                                          W Twoim przypadku WYPADAŁO zagadać do pani - owszem, ale widząc ze nie ma ochoty na konwersację po prostu jej nie próbować kontynuować - tyle

                                          --
                                          Korcia
                                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                          • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 05.12.19, 02:30
                                            Koro, powiem wprost-
                                            - niezwykle mnie intryguje dlaczego ty się tak skupiasz na mnie - dlaczego nie skupisz się na pani która jakby nie było popełniła gafę. właśnie ONA, nie ja.
                                            Bardzo ale to bardzo mnie intryguje dlaczego bez mała wszyscy mnie pouczają "powinnaś była dać spokój" zamiast napisać coś w stylu "masz racje, pani powinna była się bardziej postarać", "masz racje, pani powinna była docenić twój wysiłek i chętniej podjąć rozmowę", "masz racje, pani powinna była a, b, c, d..."
                                            zamiast tego w kolko czytam "powinnaś była dać pani spokój, pani pewnie była "nieśmiała"" - przecież DAŁAM i przecież "WIEM"!!!
                                            - ale po prostu nie pojmuje dlaczego choć raz nie napiszesz ze ''w świetle zasad SV rzeczywiście sztuka konwersacji podupada, ludzie już na ogol nie wiedza iż będąc we wspólnym towarzystwie powinni przez uprzejmość rozmawiać ze sobą, stad moze taki stan rzeczy" - itp. no dlaczego ??? wyjaśnisz mi??

                                            a ja nawet mam teorie dlaczego tak się dzieje (ten upadek SK) smile

                                            Minnie

                                            --
                                            Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                            • tt-tka Re: Sztuka konwersacji.... 05.12.19, 13:29
                                              minniemouse napisała:

                                              dlaczego bez mała wszyscy mnie pouczają "po
                                              > winnaś była dać spokój" zamiast napisać coś w stylu "masz racje, pani powinna
                                              > była się bardziej postarać", "masz racje, pani powinna była docenić twój wysiłe
                                              > k i chętniej podjąć rozmowę", "masz racje, pani powinna była a, b, c, d..."

                                              To bardzo proste - poniewaz pani NIE powinna byla. To nie bylo spotkanie o charakterze ogolnotowarzyskim, nie byla rowniez twoim gosciem - bylas dla niej osoba, na ktora nadziala sie poniekad przypadkiem. Odbaknela dajac do zrozumienia, ze na konwersacje nie ma ochoty - bo nie musi jej miec. Bo nie ma obowiazku konwersowania z kims obcym przypadkowo spotkanym w windzie, w kawiarni czy na przystanku, a nawet w znajomym domu.

                                              PS nienawidze klapania dziobem o niczym z osobami, ktore mnie nie interesuja ani z ktorymi nic mnie nie laczy. Nie poddam sie terrorowi nakazu smoltolkowania. Mimo ze potrafie.

                                              PS2 byc moze w Kanadzie (w USA na pewno) taka konwersacja jest obowiazkowa i znamionuje dobre maniery. Ale ja jestem z Europy.



                                              --
                                              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                              • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 06.12.19, 01:14
                                                tt-tka napisała:
                                                > To bardzo proste - poniewaz pani NIE powinna byla.

                                                mylisz sie. bardzo.

                                                To nie bylo spotkanie o charakterze ogolnotowarzyskim,


                                                ależ oczywiście ze było. a niby jakie jak nie takie? konferencja? mityng polityczny?

                                                nie byla rowniez twoim gosciem - bylas dla niej osoba, na ktora nadziala sie poniekad przypadkiem.

                                                co nie ma najmniejszego znaczenia,
                                                ponieważ zostałyśmy sobie oficjalnie przedstawione, i we troje rozmawiałyśmy swobodnie, to nie byłyśmy już "obce" bo zdążyła nastąpić miedzy nami ''znajomościowa komitywa'' - zatem po zostaniu we dwie wypadało kontynuować "znajomość".
                                                Na tym właśnie polegają dobre maniery: by umieć się znaleźć w nowej, a nawet niewygodnej sytuacji.
                                                W tym przypadku obligacja towarzyska wg SV było prowadzić uprzejma konwersacje miedzy nami dwiema dopóki by nie wróciła ta trzecia koleżanka.

                                                Odbaknela dajac do zrozumienia, ze na konwersacje nie ma ochoty - bo nie musi jej miec. Bo nie ma obowiazku konwersowania z kims obcym przypadkowo spotkanym w windzie, w kawiarni czy na przystanku, a nawet w znajomym domu.

                                                w ogóle nie ma obowiązku być dobrze wychowanym.

                                                > PS2 byc moze w Kanadzie (w USA na pewno) taka konwersacja jest obowiazkowa i znamionuje dobre maniery. Ale ja jestem z Europy.

                                                i jak widać z wypowiedzi w tym wątku - niestety nie znasz dobrze europejskich manier.

                                                Minnie

                                                --
                                                Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                                • tt-tka Re: Sztuka konwersacji.... 06.12.19, 02:30
                                                  minniemouse napisała:

                                                  > tt-tka napisała:
                                                  > > To bardzo proste - poniewaz pani NIE powinna byla.
                                                  >
                                                  > mylisz sie. bardzo.

                                                  Nie. pani nie miala powinnosci.


                                                  >
                                                  > To nie bylo spotkanie o charakterze ogolnotowarzyskim,

                                                  >
                                                  > ależ oczywiście ze było. a niby jakie jak nie takie? konferencja? mityng polity
                                                  > czny?
                                                  >

                                                  Pani wpadla do swojej znajomej. Zapewne porozmawiac i zapewne to wlasnie robily przed twoim przyjsciem. Zjawila sie osoba obca jej, z ktora zostala przez gospodynie zostawiona sam na sam. Okolicznosc bardziej "ktos zajal krzeslo obok mojego" niz jestem na spotkaniu towyrzyskim. Ona nie z toba sie umowila i spotkala.


                                                  >
                                                  > ponieważ zostałyśmy sobie oficjalnie przedstawione, i we troje rozmawiałyśmy
                                                  > swobodnie, to nie byłyśmy już "obce" bo zdążyła nastąpić miedzy nami ''zn
                                                  > ajomościowa komitywa'' - zatem po zostaniu we dwie wypadało kontynuować "z
                                                  > najomość".

                                                  Albo nie kontynuowac, jezeli jedynym lacznikiem byla nieobecna gospodyni. Taka "znajomosc", bo nawet nie "komitywa" zobowiazuje co najwyzej do potakniecia, nie do ozywionej rozmowy.


                                                  > Na tym właśnie polegają dobre maniery: by umieć się znaleźć w nowej, a nawet
                                                  > niewygodnej sytuacji.

                                                  Pani sie znalazla. Nie odwrocila sie tylem do ciebie, za to dala do zrozumienia, ze konwersacja jej nie odpowiada (z jakich powodow, nie bede wnikac) - i to byl sygnal, by sie wylaczyc. a nie "zabawiac" niechetna przez kwadrans. "Znalezienie sie" to takze umiejetnosc wycofania sie, nim uznaja nas za natreta.




                                                  >
                                                  > w ogóle nie ma obowiązku być dobrze wychowanym.

                                                  Ano nie ma. Ale jesli juz ktos sobie rosci pretensja do bycia arbitrem sv, powinien zasady dobrego wychowania stosowac - np nie narzucajac sie.

                                                  >
                                                  > > PS2 byc moze w Kanadzie (w USA na pewno) taka konwersacja jest obowia
                                                  > zkowa i znamionuje dobre maniery. Ale ja jestem z Europy.

                                                  >
                                                  > i jak widać z wypowiedzi w tym wątku - niestety nie znasz dobrze europejskich
                                                  > manier.

                                                  Niestety, minnie, co, co pisalas w wielu watkach - ze przypomne tylko twoje wyobrazenia na temat obowiazkowego odesemesowania w okreslonym czasie albo slawne pory - swiadczy, ze to ty ich nie znasz. nawet jesli uwazasz inaczej.



                                                  --
                                                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                                  • kora3 Re: Sztuka konwersacji.... 06.12.19, 09:38
                                                    Pozwolę sobie nie zgodzić się Tt-tko ...W opinanej sytuacji pani znajomej gospodyni wypadało jako tako podtrzymywać rozmowę z Minnie choć sie z nią nie umawiała.
                                                    Niezaleznie od tego, że Minnie przesadza - poniekąd

                                                    --
                                                    Korcia
                                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                                  • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 07.12.19, 00:18
                                                    tt-tka napisała:
                                                    > Nie. pani nie miala powinnosci.

                                                    zgodnie z towarzyskim SV niestety miała. to w tramwaju miedzy obcymi się nie ma, w poczekalni u lekarza, w kolejce po świeże bułki itp itd...
                                                    [i]>

                                                    > Pani wpadla do swojej znajomej. Zapewne porozmawiac i zapewne to wlasnie robily przed twoim przyjsciem. Zjawila sie osoba obca jej, z ktora zostala przez gospodynie zostawiona sam na sam. Okolicznosc bardziej "ktos zajal krzeslo obok mojego" niz jestem na spotkaniu towyrzyskim. Ona nie z toba sie umowila i spotkala.

                                                    "ktos zajal krzeslo obok mojego" - ty naprawdę tak traktujesz gości w realu?
                                                    i co z tego ze pani wpadła do znajomej nie spodziewając się mojego wpadnięcia tez? czy wpadłam przypadkowo czy byłyśmy omówione - w dalszym ciągu jest to jak najbardziej spotkanie towarzyskie na prywatnym gruncie,
                                                    a wysiłki zrobienia z tego czegoś czym nie jest są po prostu śmieszne.
                                                    po drugie, nie wpadłam tam nieproszona. wcześniej zadzwoniłam i zapytałam czy mozna wpaść, z koleżanka jestem na takim etapie (długie!)j znajomości iż nie miałaby najmniejszych oporów odmówić mi "dzisiaj nie bo mam gościa" - gdyby faktycznie moja wizyta była paniom nie na rękę. nie wepchałam się tam wiec jak intruz, nieproszona, zauważ.


                                                    > Albo nie kontynuowac, jezeli jedynym lacznikiem byla nieobecna gospodyni. Taka "znajomosc", bo nawet nie "komitywa" zobowiazuje co najwyzej do potakniecia, nie do ozywionej rozmowy.

                                                    czytasz czasem co sama piszesz?

                                                    > Pani sie znalazla. Nie odwrocila sie tylem do ciebie, za to dala do zrozumienia,

                                                    nie masz pojęcia jak pani się zachowała, wiec daruj sobie.


                                                    Minnie

                                                    --
                                                    Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                                  • tt-tka Re: Sztuka konwersacji.... 07.12.19, 01:20
                                                    Pani zapewne jeszcze w obecnosci gospodyni miala okazje zakosztowac twojego sposobu rozmawiania. I o ile w obecnosci gospodyni czula sie w obowiazku uczestniczyc w rozmowie, to po wyjsciu pani domu wyraznie dala do zrozumienia, ze kontaktami towarzyskimi z toba, nawet zdawkowymi, nie jest zainteresowana. Co powinnac uszanowac jako osoba przepelniona taktem i empatia.

                                                    --
                                                    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                                                  • minniemouse Re: Sztuka konwersacji.... 07.12.19, 02:42
                                                    tt-tka napisała:
                                                    Pani zapewne jeszcze w obecnosci gospodyni miala okazje zakosztowac twojego sposobu rozmawiania.

                                                    Rozumiem ze twój styl to wyzłośliwianie się. na zdrowie smile
                                                    Powtórzę - niezależnie od zasad SV i co one zalecają, zwyczajnie nie wiesz jaka była sytuacja - i kropka.
                                                    Możesz sobie wierzyć albo nie, pani ze mną rozmawiała normalnie, wypytywała się o różne rzeczy, nawet zaśmiewała z moich komentarzy.
                                                    W ogóle tak gwoli ścisłości, jako ze tu Polonia wśród znajomych nie jest znowu taka nieograniczona, to to nie była kompletnie obca mi osoba, ani ja dla niej, myśmy w przeszłości kilka razy już miały okazje się spotkać na większym party. tyle ze nie podjęłyśmy znajomości, ale z widzenia już się znałyśmy. np nie pamiętałyśmy jak się nazywamy ale po twarzy wiedziałyśmy ze bywamy w tych samych kręgach.
                                                    Tym bardziej wiec wypadało zagaić rozmowę, a już tym bardziej ja nie miałam podstaw by przypuszczać ze we dwoje mnie tak zignoruje.

                                                    I o ile w obecnosci gospodyni czula sie w obowiazku uczestniczyc w rozmowie, to po wyjsciu pani domu wyraznie dala do zrozumienia, ze kontaktami towarzyskimi z toba, nawet zdawkowymi, nie jest zainteresowana. Co powinnac uszanowac jako osoba przepelniona taktem i empatia.

                                                    Naucz się czytać ze zrozumieniem proszę, bo to tez leży w ramach dobrego wychowania - napisałam wyraźnie iż własnie dałam, po najdalej trzech próbach nawiązania konwersacji DAŁAM PANI ŚWIĘTY SPOKÓJ.
                                                    Nie, nie zrobilam tego ostentacyjnie, nie wyszłam z oburzeniem z pokoju, nie, nie odgrodziłam się gazeta na zasadzie "jak tak to ja ci pokażę" itp itd, po prostu przez chwile nikt się odzywał, pani w skupieniu czyściła sobie paznokcie, wiec w końcu sięgnęłam po gazetę (magazyn właściwie) leżący na polce pod stołem i zaczęłam przeglądać i czytać. to jedno i tyle.
                                                    Drugie jeszcze raz - takie bez uzasadnienia "dawanie do zrozumienia ze nie chce..." w towarzystwie jest bardzo niegrzeczne. dziwie się ze tego i nie wiesz, i nie rozumiesz. i jeszcze bardziej tyle.


                                                    Minnie
                                                    --
                                                    Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                                  • heniek.8 Re: Sztuka konwersacji.... 07.12.19, 11:17
                                                    minnie, gdyby na twoim miejscu była inna osoba, to by może coś spróbowała powiedzieć, szybciej by się zorientowała że trafia na niezbyt podatny grunt i zajęłaby się swoimi sprawami.

                                                    żadna z nich nie dostrzegłaby żadnego problemu

                                                    czy możemy to podsumować stwierdzeniem, że problem jest w tobie?
                                                  • basia_styk Re: Sztuka konwersacji.... 07.12.19, 11:26
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > Nie, nie zrobilam tego ostentacyjnie, nie wyszłam z oburzeniem z pokoju, nie,
                                                    > nie odgrodziłam się gazeta na zasadzie "jak tak to ja ci pokażę" itp itd, po
                                                    > prostu przez chwile nikt się odzywał, pani w skupieniu czyściła sobie paznokcie

                                                    Czyszczenie sobie paznokci w towarzystwie (nawet jeśli nieznajomej lub słabo znanej osoby, ale w każdym razie p u b l i c z n i e ) jest dla mnie niedopuszczalne i moim zdaniem źle świadczy o ogólnym poziomie wychowania tej osoby.
                                                  • 10iwonka10 Re: Sztuka konwersacji.... 07.12.19, 12:00
                                                    Tez tak mysle to niegrzeczne zachowanie i tak naprawdę świadczy o braku kultury osobistej i lekceważacym stosunku do Minni. Nie zgadzam sie tez z tym ze w europie nie prowadzi sie small talks. Oczywiście ze sie prowadzi i w pewnych sytuacjach sa one wlasnie objawem tego ze potrafimy sie zachować w każdej sytuacji w obecności różnych osob.
                                            • kora3 Ach Minnie 06.12.19, 08:59
                                              Zatem Tobie chodzi o to, by Ci przyznac rację? smile i skupiać się na Tobie?smile
                                              Rzecz cała Minnie w tym, że większosc rację Ci przyznala - pani nie zachowała się ok nie próbując nawet podtrzymać rozpoczetej przez Ciebie konwersacji! Ja tak - i wiele osób na forum także - uwazam.
                                              Tylko CO Z TEGO? To,z e panie nie zachowała się dobrze nie znaczy Minnie, że Ty powinnas zachować sie źle!

                                              --
                                              Korcia
                                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                              • minniemouse Re: Ach Minnie 06.12.19, 23:47
                                                kora3 napisała:
                                                Zatem Tobie chodzi o to, by Ci przyznac rację? smile i skupiać się na Tobie?smile

                                                a nie mam racji ? smile i nie, nie na mnie, na temacie smile

                                                Rzecz cała Minnie w tym, że większosc rację Ci przyznala - pani nie zachowała się ok nie próbując nawet podtrzymać rozpoczetej przez Ciebie konwersacji! Ja tak - i wiele osób na forum także - uwazam.

                                                no widzisz, ja mam inne odczucie - ty przeciez w paru ostatnich wpisach dajesz mnie, nie pani, przykłady jak ja powinnam sie zachować. wiec?

                                                > Tylko CO Z TEGO? To,z e panie nie zachowała się dobrze nie znaczy Minnie, że Ty powinnas zachować sie źle!

                                                ale ja się nie zachowalam źle!!

                                                Minnie
                                                --
                                                Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                                • kora3 Re: Ach Minnie 08.12.19, 08:26
                                                  Minnie, no pisałaś, zeby skupic się na Tobie smile A poważnie - większość przyznała że pani powinna próbowaźć konwersować z Tobą! Ale pani nie próbowała, więc powinnaś po góra drugiej próbie nawiazania konwersacji - zaprzestac dalszych prób, POMIMO, że chciałąś dobrze i podtrzymywanie takiej rozmowy jest zgodne z SV!


                                                  --
                                                  Korcia
                                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                                  • minniemouse Re: Ach Minnie 10.12.19, 01:04
                                                    ale ja przecież już na wstępie napisałam wyraźnie ze zaprzestałam,
                                                    nie rozumiem wiec tego fenomenu skupiania się na moim zachowaniu zamiast na pani zachowaniu i co gorsza, usprawiedliwianiu jej zachowania - po prostu.

                                                    Minnie

                                                    --
                                                    Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                                  • kora3 Re: Ach Minnie 10.12.19, 07:32
                                                    Minnie - pani zachowanie większosc oceniła JEDNOZNACZNIE - w takich sytuacjach WYPADA podtrzymywać gadkę o niczym - to oczywiste. Nie byo z mej strony sensu rozwijac tematu tego, ze pani zachowała się źle. Natomiast co do Ciebie, no wybacz, ale moim zdaniem sprawa ta za bardzo Cię zbulwersowała - takie mam wrazenie.

                                                    --
                                                    Korcia
                                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • mocno.zdziwiona Re: Sztuka konwersacji.... 21.11.19, 14:31
      Moim zdaniem zachowałaś się właściwie. Zagaiłaś rozmowę, byłaś uprzejma, a w końcu odpuściłaś. Szkoda, że druga pani nie potrafiła podtrzymać gadki szmatki, ale z drugiej strony czasami lepiej posiedzieć w ciszy niż wygłaszać jakieś komunały.
    • bene_gesserit Re: Sztuka konwersacji.... 23.11.19, 09:39
      Ależ, moja droga - każda dama na wypadek takiej sytuacji powinna mieć przy sobie kieszonkową wersję 'Kart do konwersacji'. Myślę, że druga, najwyraźniej introwertyczna i/lub nieśmiała strona, powitałaby to z ulgą.

      Poniżej krótkie demo, jak to działa - akurat tu w wersji pełnowymiarowej, profesjonalnej.
      ...
      (małżeństwo w średnim wieku siedzi w restauracji hotelu na Hawajach. Podchodzi kelner i podaje menu)
      Kelner: Dobry wieczór. Chcą państwo o czymś porozmawiać?
      Mężczyzna: Byłoby wspaniale.
      Kelner: Dziś polecamy mniejszości.
      Mężczyzna: Zapowiada się ciekawie.
      Kobieta: (spogląda w menu i pokazuje je kelnerowi) A o czym jest ta konwersacja?
      Kelner: Futbol. Można rozmawiać o sobotnich meczach, albo wspominać mistrzostwa świata.
      Mężczyzna: A ta tutaj?
      Kelner: To filozofia.
      Kobieta: Czy to sport?
      Kelner: Nie, raczej próba dojścia do jakiejś sensownej hipotezy tłumaczącej sens życia.
      Mężczyzna: Brzmi wspaniale. Chciałabyś porozmawiać o sensie życia, kochanie?
      Kobieta: Czemu nie?
      Mężczyzna: Dwa razy filozofia.
      Kelner: Numer pokoju?
      Mężczyzna: 259
      (kelner notuje nr pokoju i chce odchodzić)
      Mężczyzna: (do kelnera) A jak mamy...
      Kelner: Państwo sobie życzą, abym zaczął?
      Mężczyzna: Bylibyśmy wdzięczni.
      Kelner: Czy zastanawiali się państwo, dlaczego są tutaj?
      Mężczyzna: Bo w Miami byliśmy rok temu, a w Kalifornii dwa lata wcześniej...
      Kelner: Chodzi mi o to, dlaczego znajdujemy się tu, na tej planecie?
      Mężczyzna: Nie.
      Kelner: Dobrze więc. A czy kiedykolwiek interesowało to pana?
      Mężczyzna: Nie.
      Kelner: (zaczyna zdradzać objawy zdenerwowania; po chwili się uspokaja) Świetnie. No więc, na przestrzeni dziejów wielu próbowało znaleźć rozwiązanie zagadki istnienia. Nazywamy ich filozofami.
      Kobieta: A o nich właśnie mamy rozmawiać?
      Kelner: Słusznie.
      Kobieta: To dobre!
      Kelner: Najwyraźniej państwo załapali. Oto karty konwersacyjne. Dowiedzą się z nich państwo o metodach filozoficznych i poznają nazwiska filozofów. Proszę bardzo, życzę przyjemnej konwersacji.
      Kobieta :(do mężczyzny o kelnerze) Jest bardzo miły. (spogląda w kartę) Nie wiedziałam, że Schopenhauer był filozofem.
      Mężczyzna: O, tak! To ten, którego nazwisko zaczyna się na „s”. Podobnie jak Nietzsche.
      Kobieta: „Nietzsche” zaczyna się na „s”?
      Mężczyzna: „S” jest w Nietzschem.
      Kobieta: Rzeczywiście, jest. Czy każdy filozof ma „s” w nazwisku?
      Mężczyzna: Większość chyba ma.
      (...)

      --
      Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka