Dodaj do ulubionych

O sztuce konwersacji jeszcze raz....

22.11.19, 01:50
Ponieważ niezwykle zaskoczyły mnie wypowiedzi w sąsiednim wątku,
chciałam Szanowne Grono poprosić o opinie czym dla nich jest "Sztuka Konwersacji", jaka spełnia role i kiedy właściwie się ja stosuje?

Mnie bowiem w domu zawsze uczono ze to bardzo nieładnie pozwalać/dopuszczać aby ktokolwiek, kogo widzimy w naszym towarzystwie, siedział badz stal samotnie, ponieważ a/taka osoba moze czuć się zażenowana, moze jej być przykro, badz/i głupio, i b/świadczy to o nieudolności gospodarzy ze nie potrafią właściwie zadbać o gości. Bo samotny gość to zaniedbany gość.
I w tym własnie celu istniała sztuka konwersacji, której moich rodziców uczono jeszcze w szkole. Mnie już nie, ale mnie tę umiejętność - wraz z instrukcja jak i kiedy używać - przekazali rodzice.
Zasadami głównymi sztuki konwersacji to a/prawie wcale nie mówić o sobie, b/opowiadać, ale i zadawać pytania, c/starać się wychwycić co najbardziej interesuje naszego interlokutora i starać się wprowadzić go w ow temat tak, by sam z chęcią więcej mówił niż my. to proste abc zapewni "rozerwanego" i zadowolonego gościa.
Teraz, zasadnicze pytanie - ale po co tak się wysilac? - no własnie..
Pomijając tak oczywisty fakt jak: żeby gość się nie nudził, to przede wszystkim dlatego żeby nikt nie czul się źle: samotny, zignorowany, ostracyzowany, niezręcznie, głupio, było mu wstyd itp. Bo człowiek jest zwierzęciem stadnym i ma potrzebę bycia "included" (włączenia) w tym stadzie. Szczególnie jak jest się 'nowym'. Chyba każdy z nas wie jakie to nieprzyjemne czuć się pominiętym badz odrzuconym.
A takie własnie mozna odnieść wrażenie, nieprzyjemne, jeśli np w grupie wszyscy wesoło trajkoczą i nagle, gdy zostaną trzy osoby, rozmawiają wyłącznie miedzy sobą, ignorując trzecia.

Kilka wskazówek jak prowadzić small talk
small talk
ST - przyjemność czy trudna sztuka?


Minnie

--
Savoir Vivre czyli jak się zachować
Obserwuj wątek
    • 10iwonka10 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 22.11.19, 09:27
      Zgadzam sie. z toba w 100% .
      Mysle ze ludziom pomyliła sie ta sytuacja z jakim namolnym ględzeniem w tramwaju, pociągu nawet w sklepie czy u fryzjera gdy nie mamy na to ochoty. Bo nawet u fryzjera- mozna chwile porozmawiać a później Pani moze sie skupic na naszych włosach a my na własnych myślach i nie ma w tym niczego niestosownego.Natomiast w twojej sytuacji dokładnie grzeczna rozmowa przez te 10-15 minut zanim właścicielka mieszkania wróci. `Tak naprawdę nawet rozmowa mogla byc nawet o niej stad ja znacie... Natomiast w takiej sytuacji takie ucinanie rozmowy ,odpowiadanie ;polskowkamki to objaw braku kultury i gburowatości. Ale umiejetność prowadzenia wlasnie takiej lekkiej niezobowiązującej small talk nie jest wcale latwa ale świadczy tez o pewnej klasie i kulturze człowieka . Bo small talk to nie namolne ględzenie ani gadanie....gadanie..... i nie słuchanie rozmowy.Al;e to nawiązanie, lekkiej,niezobowiazujec relacji z drugim człowiekiem. Ja tez nie jestem w tym zbyt dobra w każdej sytuacji - Anglicy sa w tym mistrzami.
        • nchyb Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 22.11.19, 12:41
          a ja nie boleję smile

          i
          tu taki malutki link do tekstu:
          www.wysokieobcasy.pl/Instytut/7,163393,24783069,drazni-cie-small-talk-badania-potwierdzaja-ludzie-ktorzy.html

          krótko o tekście - zdaniem badaczy /amerykańskich he he/:
          Drażni cię small talk? Badania potwierdzają: ludzie, którzy prowadzą mniej rozmów na błahe tematy, są szczęśliwsi.

          i teraz możemy podyskutować, czy w imię dobrostanu innych osób obecnych na przyjęciu/spotkaniu itp pozbawimy się swojego dobrego samopoczucia? smile

          a tak na serio: myślę, że jak niemal we wszystkim najlepszym rozwiązaniem będzie tzw. złoty środek, nic na siłę...
          Owszem, błahe płytkie rozmówki, nic nie wnoszące do naszego i innych życia owszem, bywają czasem przydatne do zabicia ciszy, ale czy zawsze tę ciszę na siłę trzeba mordować?
      • heniek.8 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 22.11.19, 16:55
        ale komu w takim wypadku zależało na tej rozmowie? minniemouse chciała zagadać nieco na siłę, a ta druga nie była zainteresowana - piszesz że świadczy to o jej braku kultury i gburowatości - niech ci będzie

        w tej pożal się boże konwersacji jest tylko jedna "poszkodowana" która się skarży - ale na czym polega jej "krzywda"? - na tym że nie usłyszała "tak tak, pada deszcz a w ubiegłym tygodniu nie padał"?
    • lumeria Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 22.11.19, 15:05
      Dla mnie bardzo ważną częścią sztuki konwersacji jest wyczucie czy druga osoba jest zainteresowana tym by z nami konwersować.

      Umiejętność wrażliwego i spokojnego towarzyszenia komuś bez gadania, oraz bez oceniania osoby, która nie chce lub nie potrafi bawić się rozmowa.

      Dla wielu osób narzucone rozmowy są nieprzyjemne i stresujące. Dla nich nie jest to sztuka, to jest tortura, której starają się uniknąć.

      Sa osoby, które budują bliskość z innymi właśnie siedząc i uśmiechając się - albo tylko siedząc. Otwierają się po długim okresie takiego obserwowania sytuacji - albo nigdy. Dla nich uporczywe zagadywanie jest w pewnym sensie atakiem, który odpierają zamykając się jeszcze bardziej skutecznie.

      Czasami 'ignorowanie' kogoś jest aktem miłosierdzia wobec niego.
      • bene_gesserit Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 23.11.19, 09:57
        lumeria napisała:

        > Dla mnie bardzo ważną częścią sztuki konwersacji jest wyczucie czy druga osoba
        > jest zainteresowana tym by z nami konwersować.

        Ona może być zainteresowana, teoretycznie, ale może mieć problemy kwestii technicznej, np być chorobliwie nieśmiała albo mieć fobię społeczną, albo mieć kosmicznego doła czy coś w tym stylu.

        > Umiejętność wrażliwego i spokojnego towarzyszenia komuś bez gadania, oraz bez o
        > ceniania osoby, która nie chce lub nie potrafi bawić się rozmowa.

        Otoż to. Cisza, która powstaje miedzy dwoma osobami, które się nie znają, wcale nie musi być krępująca. W każdym razie - nie bardziej krępująca niż wymuszone historie o pogodzie albo o uroczym pokoju, w którym właśnie się znajdujemy.

        > Sa osoby, które budują bliskość z innymi właśnie siedząc i uśmiechając się - al
        > bo tylko siedząc. Otwierają się po długim okresie takiego obserwowania sytuacj
        > i - albo nigdy. Dla nich uporczywe zagadywanie jest w pewnym sensie atakiem,
        > który odpierają zamykając się jeszcze bardziej skutecznie.

        Tak, tak, tak. Atakiem albo ciężarem, którego nie są w stanie udźwignąć.

        > Czasami 'ignorowanie' kogoś jest aktem miłosierdzia wobec niego.

        Ja bym to po prostu nazwała to empatią albo wyczuciem.


        --
        ~herbatka u pani Dulskiej~
        • minniemouse Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 26.11.19, 01:32
          bene_gesserit napisała:
          > Ona może być zainteresowana, teoretycznie, ale może mieć problemy kwestii technicznej, np być chorobliwie nieśmiała albo mieć fobię społeczną, albo mieć kosmicznego doła czy coś w tym stylu.

          we troje absolutnie takich oznak nie objawiała. interesujące, nadzwyczajnie nawet...

          Umiejętność wrażliwego i spokojnego towarzyszenia komuś bez gadania, oraz bez oceniania osoby, która nie chce lub nie potrafi bawić się rozmowa.

          a umiejętność wrażliwego i spokojnego ocenienia osoby która głupio się czuje bo zapadła krępująca cisza? i która stara się jak moze te cisze wypełnić? co z tym? ech, olać pomaganie, współpracę, bo uczucia nieśmiałej leliji ważniejsze? to pominąwszy ze nadal mowa przede wszystkim o kulturze. a ta wymaga jednak by będąc w towarzystwie - na gruncie prywatnym - jednak konwersować...

          > Otoż to. Cisza, która powstaje miedzy dwoma osobami, które się nie znają, wcale nie musi być krępująca. W każdym razie - nie bardziej krępująca niż wymuszone historie o pogodzie albo o uroczym pokoju, w którym właśnie się znajdujemy.

          a co jeśli jest?

          > Ja bym to po prostu nazwała to empatią albo wyczuciem.
          >
          ponownie pytam - a co z miłosierdziem i empatia w stosunku do osoby którą czuje się skrepowana cisza, olana, ignorowana, nie zasługującą na minimum wysiłku, na cień uwagi? co z jej uczuciami? jej się nie liczą?


          Minnie
          --
          Savoir Vivre czyli jak się zachować
          • lumeria Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 26.11.19, 15:08
            >> Ona może być zainteresowana, teoretycznie, ale może mieć problemy kwestii technicznej, np być chorobliwie nieśmiała albo mieć fobię społeczną, albo mieć kosmicznego doła czy coś w tym stylu.

            >we troje absolutnie takich oznak nie objawiała. interesujące, nadzwyczajnie nawet...

            To bardzo nieprzyjemne, ale może ona uznała, ze Ty dla niej nie jesteś interesująca i tak poniżej jej poziomu, ze nie ma o czym z Toba rozmawiać.

            Kiedy ktoś celowo nas ignoruje, to po prostu boli. Przykro mi, ze Cie to spotkało. Rozumiem Twoj gniew i rozgoryczenie.
    • heniek.8 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 22.11.19, 16:50
      bardzo ładnie że nauczyli cię rodzice tej pradawnej sztuki ale do tanga trzeba dwojga
      jeżeli ktoś sobie spokojnie siedzi, ty dostrzegasz w nim potrzebę bycia "included" a on by wolał się "excludować" to co poradzisz - zgodne z s-v będzie jeżeli go zostawisz w spokoju.
    • lumeria Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 22.11.19, 17:41
      >Teraz, zasadnicze pytanie - ale po co tak się wysilac? - no własnie..
      Pomijając tak oczywisty fakt jak: żeby gość się nie nudził, to przede wszystkim dlatego żeby nikt nie czul się źle: samotny, zignorowany, ostracyzowany, niezręcznie, głupio, było mu wstyd itp.

      Dorośli ludzie są odpowiedzialni za siebie. Wiec to ich działka, by zagadać do innych jeśli są nowi, albo się nudzą, czy czuja się źle. Nikogo nie należy ratować na sile lub wbrew ich woli.
      • aqua48 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 22.11.19, 18:11
        lumeria napisała:

        > Dorośli ludzie są odpowiedzialni za siebie. Wiec to ich działka, by zagadać do
        > innych jeśli są nowi, albo się nudzą, czy czuja się źle. Nikogo nie należy ra
        > tować na sile lub wbrew ich woli.

        Ja uważam że należy zachowywać się w towarzystwie tak by nie wprowadzać nikogo w zakłopotanie i naprawdę nie potrzeba jakiś specjalnych umiejętności czy empatii by porozmawiać w sytuacji opisanej przez Minnie, ale TAK, to jest wymóg grzecznego i uprzejmego zachowania by tę rozmowę przez kwadrans poprowadzić, nawet mimo własnej do tej czynności niechęci. Niegrzeczne byłoby gdyby każda z pań wsadziła nos w komórkę ignorując towarzyszkę.
            • aqua48 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 23.11.19, 07:59
              lumeria napisała:

              > Jeśli obydwie panie wsadziłyby nosy w komórki, to według mnie jest to harmonia
              > i zgoda. tongue_out Nikt nikogo nie krzywdzi ani nie jest wobec drugiej osoby chamski.

              A według mnie to właśnie byłoby niegrzeczne.Nie odzywać się do drugiej osoby siedząc w jej towarzystwie mamy pełne prawo w autobusie, czy innym środku lokomocji, przychodni lekarskiej itp, ale nie na spotkaniu towarzyskim.
              • bene_gesserit Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 23.11.19, 10:02
                aqua48 napisała:

                > lumeria napisała:
                >
                > > Jeśli obydwie panie wsadziłyby nosy w komórki, to według mnie jest to har
                > monia
                > > i zgoda. tongue_out Nikt nikogo nie krzywdzi ani nie jest wobec drugiej osoby ch
                > amski.
                >
                > A według mnie to właśnie byłoby niegrzeczne.

                Jeśli obie osoby zadzają się na jakieś zachowanie i - o zgrozo - jest im z tym fajnie i o wiele lepiej niż gdyby zachowywały się zgodnie z Galaktycznym Kodeksem S-V, to nie ma łamania reguł. One po prostu tworzą nowe, właściwe dla siebie i tej chwili.

                Nie odzywać się do drugiej osoby si
                > edząc w jej towarzystwie mamy pełne prawo w autobusie, czy innym środku lokomoc
                > ji, przychodni lekarskiej itp, ale nie na spotkaniu towarzyskim.

                Wspaniałe jest to pełne prawo.
                Właśnie sobie wyobraziłam 519 w godzinach szczytu, w którym każdy czułby się zobowiązany do rozmowy z każdym. Blisko mojej wizji piekła.


                --
                dont hejt de pleja, hejt de gejm
                • aqua48 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 23.11.19, 12:38
                  bene_gesserit napisała:

                  > Jeśli obie osoby zadzają się na jakieś zachowanie i - o zgrozo - jest im z tym
                  > fajnie i o wiele lepiej niż gdyby zachowywały się zgodnie z Galaktycznym Kodeks
                  > em S-V, to nie ma łamania reguł.

                  Jak najbardziej pod warunkiem że obie osoby ZGADZAJĄ się na coś, a nie jeśli jest to zachowanie wymuszone np. jak to w opisywanej w wątku historii kompletnym brakiem reakcji jednej z nich.
                  Poza tym przypominam po raz nie wiem który - zachowanie zgodne z zasadami s-v absolutnie nie jest obowiązkowe, natomiast nie można zachowywać się jak komu w duszy gra i twierdzić, że postępuje się zgodnie z savoir-vivrem, tyle że właśnie tworzonym ad hoc na potrzeby tej jednej chwili.

                    • aqua48 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 24.11.19, 10:45
                      bene_gesserit napisała:

                      > Przypomnę, że s-v nie powinien polegać na mechanicznym stosowaniu regułek.
                      > To oczywiście najłatwiejsze, ale kompletnie sprzeczne z ideą życzliwości.

                      Idea życzliwości wg s-v polega na inteligentnym tuszowaniu cudzych gaf, i odwracaniu od nich powszechnej uwagi, nie na tworzeniu nowych zasad, ani nie na naginaniu starych.

                  • kora3 Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 25.11.19, 10:59
                    aqua48 napisała:
                    >
                    > Jak najbardziej pod warunkiem że obie osoby ZGADZAJĄ się na coś, a nie jeśli je
                    > st to zachowanie wymuszone np. jak to w opisywanej w wątku historii komp
                    > letnym brakiem reakcji jednej z nich.


                    Przepraszam, ale podnosisz, że nie mozna WYMUSZAC na kimś zachowania danego, np. siedzenia z nosem w komórce, bo sie ja ignoruje isamemu tak robi, a nie dostrzegasz zdaje się, że zagadywanie na silę i czekiwanie tego samegoi jest tak samo WYMUSZANIEM okreslonego zachowania innej osoby smile

                    Dlaczego zatem wymuszanie tego, by ktoś dał nam spokój jest gorsze, niż wymuszanie na kimś, by z nami rozmawiał?


                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • aqua48 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 25.11.19, 11:16
                      kora3 napisała:

                      > zagadywanie na silę i czekiwanie tego samegoi jest tak s
                      > amo WYMUSZANIEM okreslonego zachowania innej osoby smile
                      > Dlaczego zatem wymuszanie tego, by ktoś dał nam spokój jest gorsze, niż wymus
                      > zanie na kimś, by z nami rozmawiał?


                      Hmmm.. prowadzenie normalnej pogawędki towarzyskiej nazywasz zagadywaniem na siłę i wymuszaniem? Bo ja owszem, widzę wymuszanie, ale w innej sytuacji niż spotkanie w CELU rozmowy. Wymuszanie rozmowy byłoby wszędzie tam gdzie osoby siedzą, lub stoją obok siebie, ale są petentami, klientami lub pacjentami. Towarzyskie spotkanie natomiast ma na CELU rozmowę z wszystkimi obecnymi. Sądziłam, że to oczywiste.
                      • kora3 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 25.11.19, 12:16
                        Aquo, nie manipuluj, mówimy o KONKRETNEJ sytuacji opisanej przez Minnie. Dwie panie przypadkiem niejako spotkały się u trzeciej - ich wspólnej znajomej i przypadkiem również zostały same na czas jakiś.

                        Minnie, jak wspomniała, zrazu prawidłowo, usiłowała zagadać, ale gdy pani nie przejawiała chęci, to dalsze zagadywanie bylo nie halo. Twierdzisz, że jest ok, gdy OBIE osoby godzą się na jakieś rozwiązanie, no tu własnie pani sie NIE godziła najwyraźniej na pogawędkę. Zatem dalsze zagadywanie byo próbą wymuszenia na niej okjreślonego zachowania.

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • nchyb Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 25.11.19, 15:20
                        >>obok siebie, ale są petentami, klientami lub pacjentami. Towarzyskie spotkanie >>natomiast ma na CELU rozmowę z wszystkimi obecnymi.

                        Aquo, ale w przypadku opisanym przez Minnie nie było towarzyskiego spotkania trzech osób, a jedynie przypadkowe zazębienie się dwóch spotkań dwuosobowych ze wspólnym mianownikiem w postaci gospodyni.

                        Dodatkowo pani mogła być niechętna rozmowie i osobie ją zagajającej /co nie jest przejawem grzeczności, ale może być zrozumiałe/ gdyż spodziewała się niemal tête-à-tête z gospodynią, a tu nagle wparowała trzecia osoba a gospodyni wyszła, nie ja się tej drugiej pani nie dziwię, że nie miała ochoty na "poględki" z "intruzem'... big_grin
                        • aqua48 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 25.11.19, 15:44
                          nchyb napisała:

                          > Aquo, ale w przypadku opisanym przez Minnie nie było towarzyskiego spotkania tr
                          > zech osób, a jedynie przypadkowe zazębienie się dwóch spotkań dwuosobowych ze w
                          > spólnym mianownikiem w postaci gospodyni.

                          Przypadkowe zazębienie byłoby gdyby jedna z pań wpadła coś załatwić, oddać książkę czy szklankę mąki a druga siedziała przy herbacie. Wówczas wypadałoby jedynie by osoba wpadająca się przywitała. Jeśli natomiast OBIE były zaproszone przez gospodynie na pogaduchy to jednak było to spotkanie towarzyskie.

                          > Dodatkowo pani mogła być niechętna rozmowie i osobie.

                          Tak, mogła być niechętna, lub rozczarowana, jednak dobre wychowanie uczy jak takiej niechęci nie okazywać.
                          • kora3 Aquo 26.11.19, 09:43
                            Upierasz sie, a nie masz racji ...I nie, nie jest to pogląd mój czy Nchyb, tylko fakt - tak wynika z opisu sytuacji przez Minnie.
                            Pani znajoma gospodyni NIE UMAWIAŁA się na spotkanie towarzyskie u tejże z założeniem, ze ktoś tam jeszcze będzie - Minnie, co sama przyznała, pojawiła się przypadkiem, niespodziewanie ...Uprzedzając - nie ma w tym winy Minnie, bo wszak na jej sygnał, ze jest w pobliżu gospodyni serdecznie ją zachęciła do "wpadniecia", ale nie zmienia to faktu, ze pani znajoma gospodyni sie tego raz nie nie spodziewała, a dwa- mogło być jej to zwyczajnie nie na rękę - np. chciała o czymś osobistym porozmawiać z gospodynią - na przykład. Cóż jwednak miała zrobić, gdy gospodyni radośnie zachęcała Minnie do przyjścia, przecież nie krzyknie gromko Nieeeeeeeee" smile

                            Owszem, dobre wychowanie nakazuje w takiej sytuacji nie okazywać niechęci, jasne. Ale wypada też mieć wyczucie i WIDZAC ze ktoś nie ma chęci na gadkę - szmatke - odpuścić, co Minnie ostatecznie uczyniła, tylko wg mnie trochę za późno.

                            Sama miałam taką sytuację krótko po śmierci taty, gdy jakaś pani znajoma kolegi (mioja też, ale dalsza) zagadywała radośnie na temat urlopu - nic nazwyczajnego, okres był powakacyjny. W innych okolicznosciach z grzecznosc okazałabym jakies kurtuazyjne zainteresowanie tym gdzie pani była i jak się bawiły tam jej dzieci, ale w tych - nie. Milcząco potakiwałam, albpo wtrącałam "Ach tak, to fajnie" i tyle. Ano skoro miałam tak zły nastrój to nie powinnam umawiać się z ta pania na spotkanie towarzyskie...Racja, tylko, ze ja sie wcale z nią nie umawiałam smile Byłam sobie w centrum w kafei i wspólnie z kolegą oczekiwaliśmy na godzinę rozpoczecie sesji rady miasta przy kawie. Pani przyszła do tej kawiarni i zobaczywszy znajomego, dosiadła się. Jasne, ze kolega - jako bliższy jej - mógł jej powiedzieć "A nie wiesz co, nie mozesz sie dosiąść", ale no nie powiedział smile Pani była nieswiadoma, że ja jestem w cięzkiej załobie - ubrana byłam na czarno, ale nie jakoś "pogrzebowo", było jeszcze bardzo ciepło, a czerń od dawna przestała być zastrzeżona dla załoby li tylko.

                            W zasadzie mogłabym powiedzieć pani, ze przepraszam, ale nie mam ochoty na pogawędkę, bo właśnie zmarł mi tato sad Tylko, ze to zdaje sie Ty podnosiłaś, że nie mówi się o takich sprawach w sytuacji spotkania z kimś dalszym, bo sie kwasi atmosferę...W dodatku ja wcale nie miałam ochoty opowiadać o tym tej pani, a na pewno byłby "Mój Boże, co sie stało, chorował?" itp. Wiec milczałam, albo rzucałam zdawkowe hasła i wywody pani i być może w jej oczach wyszłam na gbura, który nie umie prowadzić konwersacji ....


                            --
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                            • aqua48 Re: Aquo 26.11.19, 09:55
                              Umawiając się na towarzyskie spotkanie nasze zachowanie powinno być bez względu na to ile osób tam spotkamy, bez zarzutu. Pomijanie w uwadze, ignorowanie kogokolwiek, nieodpowiadanie na zadane pytania, niekontynuowanie rozmowy jest po prostu niegrzeczne. Takie jest moje zdanie na ten temat. I nie mają na nie żadnego wpływu ani Twoje historyjki, ani kolejne wycieczki osobiste. Dodam jeszcze, że żałoba też nie ZWALNIA ze zwykłej grzeczności.
                              • kora3 Re: Aquo 26.11.19, 10:33
                                aqua48 napisała:

                                > Umawiając się na towarzyskie spotkanie nasze zachowanie powinno być bez względu
                                > na to ile osób tam spotkamy, bez zarzutu. Pomijanie w uwadze, ignorowanie kogo
                                > kolwiek, nieodpowiadanie na zadane pytania, niekontynuowanie rozmowy jest po pr
                                > ostu niegrzeczne. Takie jest moje zdanie na ten temat. I nie mają na nie żadneg
                                > o wpływu ani Twoje historyjki, ani kolejne wycieczki osobiste. Dodam jeszcze, ż
                                > e żałoba też nie ZWALNIA ze zwykłej grzeczności.


                                Aquo, rzecz w tym, ze ta pani - znajoma gospodyni - NIE UMAWIAŁA się na spotkanie towarzyskie - zrozum to wreszcie! Podobnie jak ja nie umawiałam sie z tamtą panią na takowe - zwyczajnie tak wyszło, ze tamta pani PRZYPADKIEM spotkała Minnie, a ta ja tamtą panią - po prostu.

                                Z opisu Minnie wynika, ze pani na jej zajawki ODPOWIADAŁA, tylko nie wykazywała nimi dostatecznego zdaniem Minnie zainteresowania "ano tak", "coś tam słyszałam" itd. - zatem nie było tak, ze ją ignorowała. Zwyczajnie nie przejawiała ochoty na gadkę o niczym ...

                                |Żałoba nie zwalnia od dobrego wychowania, ale pierwsze słyszę, że dobre wychowanie musi przejawiać się w entuzjastycznym podejmowaniu tematów, które nas nie interesują z dowolnej przyczyny, albo też nie chcemy ich wcale, czy z dana osobą/gronem podejmować.
                                Przede wszystkim jednak - czym innym jest spotkanie towarzyskie, a czym innym PRZYPADKOWE spotkanie, podczas którego ktoś na siłę usiłuję wciągnąć w rozmowę, w imię np. jak u Minnie "dobrego tonu". Moze kobieta przyszła do tej znajomej z kłopotem, zwierzyć się, poradzić itd. i tym miała zaprzątniętą głowę, a nie gadaniem o niczym. Nie jest wina, ani inicjatywa, że pojawiła sie przypadkowa osoba w postaci Minnie (której to także w tym temacie nic zarzucic nie mozna). Co innego UMÓWIONE spotkanie, a co innego przypadek ...









                                --
                                Korcia
                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                • aqua48 Re: Aquo 26.11.19, 11:13
                                  kora3 napisała:

                                  > Aquo, rzecz w tym, ze ta pani - znajoma gospodyni - NIE UMAWIAŁA się na spotkan
                                  > ie towarzyskie - zrozum to wreszcie!

                                  A na co? Na spotkanie w interesach? Liczniki przyszła spisać? Zrobić wywiad dla organizacji pomocowej? Sól tylko odnosiła?
                                  Bo z tego co Minnie pisała, to pani była na zwyczajnych koleżeńskich pogaduchach - czyli na spotkaniu TOWARZYSKIM Koro.
                                  Tak ,tak się to nazywa i tak się tego typu spotkanie traktuje, Podobnie jak sytuację opisaną przez Ciebie gdy pani zapytawszy czy może, dosiadła się do dwóch osób w kawiarni. W przeciwnym wypadku po prostu wystarczy odmówić takiego towarzystwa mówiąc - przepraszam bardzo, ale omawiamy właśnie ważne sprawy zawodowe/wybacz ale mamy biznesowe spotkanie. I wszystko jasne.

                                  > Z opisu Minnie wynika, ze pani na jej zajawki ODPOWIADAŁA, tylko nie wykazywała
                                  > nimi dostatecznego zdaniem Minnie zainteresowania "ano tak", "coś tam słyszała
                                  > m" itd. - zatem nie było tak, ze ją ignorowała. Zwyczajnie nie przejawiała ocho
                                  > ty na gadkę o niczym ...

                                  Aaaa...I DLATEGO Minnie napisała cytuję: "głupio się czuje bo zapadła krępująca cisza? czuje się skrepowana cisza, olana, ignorowana, nie zasługującą na minimum wysiłku, na cień uwagi?"
                                  I jeszcze: "kobieta w ogóle nie wysilała się na żadna rozmowę."

                                  Czy Ty czasami zastanawiasz się Koro nad tym na jaki temat aktualnie piszesz? Bo mam wrażenie, że nie.


                                  • kora3 Re: Aquo 26.11.19, 11:49

                                    aqua48 napisała:
                                    >
                                    > A na co? Na spotkanie w interesach? Liczniki przyszła spisać? Zrobić wywiad dla
                                    > organizacji pomocowej? Sól tylko odnosiła?
                                    > Bo z tego co Minnie pisała, to pani była na zwyczajnych koleżeńskich pogaducha
                                    > ch - czyli na spotkaniu TOWARZYSKIM Koro.


                                    Nie Aquo, Minnie NIC na ten temat nie pisała i poniekąd bardzo roztropnie, gdyż Minnie nie miała bladego pojęcia na jakich zasadach i w jakim celu owa pani przyszła do gospodyni. Na pewno wszelako nie było to umówione spotkanie towarzyskie z udziełm Minnie, bo ...Minnie nie była umówiona.


                                    > Tak ,tak się to nazywa i tak się tego typu spotkanie traktuje, Podobnie jak syt
                                    > uację opisaną przez Ciebie gdy pani zapytawszy czy może, dosiadła się do dwóch
                                    > osób w kawiarni. W przeciwnym wypadku po prostu wystarczy odmówić takiego towar
                                    > zystwa mówiąc - przepraszam bardzo, ale omawiamy właśnie ważne sprawy zawodowe/
                                    > wybacz ale mamy biznesowe spotkanie. I wszystko jasne.


                                    Widzisz Aquo, z mego punktu wiedzenia - NIE! Spotkanie towarzyskie to jest wówczas, gdy sie z kimś umówimy na takowe. W opisanych sytuacjach to są spotkania PRZYPADKOWE.
                                    Proste pytanie: czy wypada wyjść ze spotkania towarzyskiego zaraz po pojawieniu sie innych? No nie, chyba ze ma sie dobrą wymówkę. A myśmy z tamtą panią spędzili może kwadrans - z czego kolega - o zgrozo hehe z 10 min. rozmawiał na zewnatrz przez telefon. Tak wypadałoby podczas spotkania towarzyskiego? Ano - NIE. Ale to nie było spotkanie towarzyskie - my się spotkaliśmy przed sesją i usiedoliśmy na kawie, pani PZRYPADKIEM dołączyła. Kolega był jako i ja W PRACY i nic nie ma w tym nadzwyczajnego, ze godzinach tejże odebrał telefon służbowy i jakaś sprawe załatwiał, bo to jego OBOWIAZKI. Tak samo nie byo nic nadzwyczajnego w tym, że po 15 minutach, powiedzieliśmy pani, że miło było spotkać, ale zmywamy sie na sesję, bo sie za 5 min. zaczyna.
                                    Podobnie pani znajoma gospodyni mogła się niejako z Minnie minąć w drzwiachsmile Oanie mogły zostać sobie przedstawione, gdy jedna - Minnie - wchodziła, a tamta wychodziła. Nie były UMÓWIONE u gospodyni wspólnie na kawę.

                                    I nie Aquo, umawiając sie z kimś SOLO wcale nie musimy liczyć się z tym, że ktoś jeszcze inny będzie. Tym bardziej w domu, bo w lokalu zawsze mozna przypadkowo spotkac kogoś znajomego.



                                    >
                                    > Aaaa...I DLATEGO Minnie napisała cytuję: "głupio się czuje bo zapadła krępująca
                                    > cisza? czuje się skrepowana cisza, olana, ignorowana, nie zasługującą na minim
                                    > um wysiłku, na cień uwagi?"
                                    > I jeszcze: "kobieta w ogóle nie wysilała się na żadna rozmowę."


                                    >
                                    > Czy Ty czasami zastanawiasz się Koro nad tym na jaki temat aktualnie piszesz? B
                                    > o mam wrażenie, że nie.


                                    No ja sie własnie zastanawiam, bo Minie w wątku podała jak wygladała ta rozmowa z grubsza...Ty moze nie doczytałaś, ale byłas wszak tam duchem i bez czytania wieszsmile




                                    --
                                    Korcia
                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                    • aqua48 Re: Aquo 26.11.19, 12:09
                                      kora3 napisała:

                                      > Minnie nie miała bladego pojęcia na jakich zasadach i w jakim celu owa pani pr
                                      > zyszła do gospodyni.

                                      Koro, moim zdaniem zwykły człowiek łatwo i szybko może się zorientować w jakim charakterze jest inny gość, ale może poczekaj na jednoznaczną wypowiedź Minnie skoro masz takie wątpliwości.

                                      > Widzisz Aquo, z mego punktu wiedzenia - NIE! Spotkanie towarzyskie to jest wówc
                                      > zas, gdy sie z kimś umówimy na takowe. W opisanych sytuacjach to są spotkania P
                                      > RZYPADKOWE.

                                      Rozumiem. Moim zdaniem podczas "przypadkowych" jak to opisujesz spotkań towarzyskich obowiązują ogólne zasady dobrego wychowania. Tu się różnimy.


                                      > pani PZRYPADKIEM dołączyła. Kolega był jako i ja W PRACY i nic n
                                      > ie ma w tym nadzwyczajnego, ze godzinach tejże odebrał telefon służbowy i jakaś
                                      > sprawe załatwiał, bo to jego OBOWIAZKI. Tak samo nie byo nic nadzwyczajnego w
                                      > tym, że po 15 minutach, powiedzieliśmy pani, że miło było spotkać, ale zmywamy
                                      > sie na sesję, bo sie za 5 min. zaczyna.

                                      Według mnie zatem, zamiast traktować tę panią zdawkowo, i mieć pretensje że zagadywała nie wiedząc że nie masz ochoty na rozmowę, grzeczniej było uprzedzić ją, że jesteście oboje w pracy i po prostu nie możecie poświęcić jej czasu.

                                      > I nie Aquo, umawiając sie z kimś SOLO wcale nie musimy liczyć się z tym, że kto
                                      > ś jeszcze inny będzie.

                                      To Twoje zdanie, ja mam zupełnie inne.

                                      > > Aaaa...I DLATEGO Minnie napisała cytuję: "głupio się czuje bo zapadła krę
                                      > pująca
                                      > > cisza? czuje się skrepowana cisza, olana, ignorowana, nie zasługującą na
                                      > minim
                                      > > um wysiłku, na cień uwagi?"
                                      > > I jeszcze: "kobieta w ogóle nie wysilała się na żadna rozmowę."[/i]

                                      > No ja sie własnie zastanawiam,

                                      Zastanawiasz się, ale zacytowanych wyżej słów Minnie jakoś nie skomentowałaś, nie pasują do Twojej tezy? smilesmile
                                      • kora3 Re: Aquo 26.11.19, 13:02
                                        aqua48 napisała:
                                        >
                                        > Koro, moim zdaniem zwykły człowiek łatwo i szybko może się zorientować w jakim
                                        > charakterze jest inny gość, ale może poczekaj na jednoznaczną wypowiedź Minnie
                                        > skoro masz takie wątpliwości.


                                        Wiesz, ja nie mam wątpliwości, bo ...wcale sie nie zastanawiam nad takimi rzeczami. Zwyczajnie - widzę, czy ktoś ma ochotę na pogawędkę, czy nie ...

                                        >
                                        > Rozumiem. Moim zdaniem podczas "przypadkowych" jak to opisujesz spotkań towarzy
                                        > skich obowiązują ogólne zasady dobrego wychowania. Tu się różnimy.
                                        >


                                        Aquo, nie obniżaj poziomu do paska w tvp.info smile Ogolne zasady dobrego wychowania obowiązującą zawsze, ALE SĄ inne dla przypadkowych spotkań, a inne dla nieprzypadkowych - po prostu.
                                        Podczas takiego przypadkowego spotkania wypada na pytanie czy mozna się przysiąść powiedzieć "wybacz, ale omawiamy wazną sprawe" - podczas umówionego - nie wypada omawiac waznej sprawy, gdy pojawiła sie już kolejna umówiona osoba, ani jej sugerować, ze przyszła nie w porę. Podczas przypadkowego spotkania mozna odebrać telefon i zniknąć z nim na 20 minut i wystarczy "przepraszam", a podczas umówionego nie wypada znikać na tyle, a musza odebrać telefon wypada wyjaśnić, ze sprawa była pilna. Podczas umówionego spotkania nie wypada zmyć sie za chwilę z niego z tekstem "coś mi wypadło"smile, a podczas przypadkowego owszem z teksrtem "to ja już lecę, pa, do następnego" - owszem.
                                        To są elementarne sprawy i dziw, ze trzeba to wyjaśniać, doprawdy.
                                        >
                                        > Według mnie zatem, zamiast traktować tę panią zdawkowo, i mieć pretensje że zag
                                        > adywała nie wiedząc że nie masz ochoty na rozmowę, grzeczniej było uprzedzić ją
                                        > , że jesteście oboje w pracy i po prostu nie możecie poświęcić jej czasu.


                                        Ależ nie miałam do tej pani nijakich pretensji Aquo, skąd pomysł ze miałam? Przecież wspomniałam, ze pani nie wiedziała, ze jestem w żałobie. Poza tym, no raczej osoba, którą się przypadkowo spotyka nie powinna oczekiwać, ze się jej poswieci maksimum czasu, zmieni plany, bo sie ją spotkało itd. Tak jest wg mnie kulturalnie i normalnie.
                                        >
                                        >
                                        > To Twoje zdanie, ja mam zupełnie inne.

                                        Ale Twoje zdanie nie kształtuje jakichś zasad. smile_
                                        >
                                        > Zastanawiasz się, ale zacytowanych wyżej słów Minnie jakoś nie skomentowałaś, n
                                        > ie pasują do Twojej tezy? smilesmile


                                        Minnie opisała w poscie jednym jak ta ROZMOWA wygladała Aquo. Np. Minnie mówiła, ze no jak sie ma psa to takie sytuacje sie zdarzają, a pani na to "ano tak", że moze piwesek coś zezarł na spacerze, bo ostatnio głosno było o podtruwaniu psów przez jakichś zwyrodnialców a pani "coś tam słyszałam" - nie tówrz zatem imitów trzymaj się faktów opisanych przez wątkodawczynie




                                        --
                                        Korcia
                                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                        • aqua48 Re: Aquo 26.11.19, 13:12
                                          kora3 napisała:

                                          > Aquo, nie obniżaj poziomu do paska w tvp.info smile
                                          > Ale Twoje zdanie nie kształtuje jakichś zasad.

                                          Koro, rozumiem że się ze mną nie zgadzasz, ja z Tobą na ten temat również nie, jednakże Twoje wycieczki osobiste są po prostu niegrzeczne.
                                          Jestem też przekonana, że jeśli się tylko chce, to można w każdej sytuacji stosować zasady s-v, a zwłaszcza są one wskazane w sytuacjach dla nas mocno niekomfortowych np. gdy ktoś ma inne zdanie, jego obecność jest niezbyt pożądana itp. Rezygnacja z zasad w takich momentach. lub zgoda na zachowanie niegrzeczne pod pretekstem dostosowania się do sytuacji jest dla mnie zwykłym pójściem na łatwiznę i świadczy o braku klasy.
                                          • kora3 Re: Aquo 26.11.19, 13:28
                                            Aquo, ale mowa nie o REZYGNACJI z zasad, tylko o tym - ogólnie- ze zasady podczas przypadkowych spotkań są INNE niż podczas nieprzypadkowych.
                                            Mozesz sie z tym nie zgadzac, ale o ile tak jest, to jesteś w błędzie. Choćby dlatego, że owszem np. tej pani od Minie wypadało WYJŚC tuż po jej pojawieniu sie nawet BEZ sytuacji z psem gospodyni. Poznac się, dopić co miała w filiżance/szklance i powiedzieć "No na mnie już czas, było miło poznać, dzięki za spotkanie, do następnego, pa" - i nie ma zupełnie znaczenia, czy pani rzeczywiscie już miała iśc o tej porze, czy też Minnie nie przypadla jej do gustu i gdyby nie to to posiedziałaby jeszcze z godzinę - w tej sytuacji wypadało tak zrobić.
                                            Alwe gdyby to było nieprzypadkowe spotkanie zaaranzowane przez gospodynię w stylu "wpadnij na kawę, bedzie mija kolezanka Minnie, pogadamy" to absolutnie bez dobrej i wiarygodnej wymówiki tamtej pani nie wypadałoby zmyć sie niedługo po przyjściu Minnie, bo były UMÓWIONE.
                                            Zatem spotkania przypadkowe od nieprzypadkowych jednak się róznią.
                                            Co nie znaczy, że wypada kogoś podczas przypadkowych ignorować - racja.
                                            Ale też nie należy oczekiwac, że przeypadkowo poznana osoba będzie poświecać nam maksimum uwagi, zmieniać dla nas plany itd.

                                            --
                                            Korcia
                                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                            • aqua48 Re: Aquo 26.11.19, 14:07
                                              kora3 napisała:

                                              > mowa o tym - ogólnie- ze zasady podcz
                                              > as przypadkowych spotkań są INNE niż podczas nieprzypadkowych.
                                              > Mozesz sie z tym nie zgadzac, ale o ile tak jest, to jesteś w błędzie.

                                              Nie Koro nie uznaję że jestem w błędzie, uznaję natomiast że to co Ty uważasz za słuszne, to relatywizm. A w odnośnie jakichkolwiek zasad relatywizm jest szkodliwy.


                                              > tej pani od Minie wypadało WYJŚC tuż po jej pojawieniu
                                              > sie nawet BEZ sytuacji z psem gospodyni.

                                              Mam zupełnie odmienne zdanie.


                                              > nie należy oczekiwac, że przeypadkowo poznana osoba będzie poświecać na
                                              > m maksimum uwagi, zmieniać dla nas plany itd.

                                              Wymyślasz Koro, Minnie tego nie oczekiwała. Oczekiwała normalnej rozmowy na neutralne jak sądzę tematy, przez ok. kwadrans.

                                              • kora3 Re: Aquo 26.11.19, 15:29
                                                Aquo, pisalaś wczesniej ze pani wypadałoby wyjśc wcześniej - teraz piszesz , ze nie. To jakie masz zdanie?

                                                Nie ma mowy o zadnym relatywizmie Aquo. Mowa ejst o zgodnym z SV zachowaniu i zasadach - które RÓZNIĄ się dla spotka przypadkowych i nieprzypadkowych. Podałam na to liczne przykłady,!

                                                Wg Ciebie ta pani powinna siedzieć tam u gospodyni az razem z Minnie nie wyjdą? Dlaczego? A jwesli nie tak długo, to ile po przyjściu Minnie? Godzinę,. 1,5?
                                                Pani wypadałoby wyjśc niemal zaraz po przyjściu Minnie, bo sie z Minnie NIE UMAWIAŁA! Niepotrzebna była jej do tego zadna wymówka, ani tłumaczenie się.

                                                --
                                                Korcia
                                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                            • minniemouse Re: Aquo 11.12.19, 01:01
                                              kora3 napisała:
                                              > Ale też nie należy oczekiwac, że przeypadkowo poznana osoba będzie poświecać nam maksimum uwagi, zmieniać dla nas plany itd.

                                              Koro na miłość boska. Pani nie zmieniła dla mnie planów ani na tyle co śniegu na słońcu, posiedziala, poplotkowała, i wyszła jak planowała czyli moze godzinę po mnie, moze 45 min, nie pamiętam już,
                                              po prostu niespodziewanie zostałyśmy chwile same bo trzeba było wyjść z psem.i jedyne na co WYPADAŁO jej się "wysilić" (straszny wysiłek, no!!) to na kapkę rozmowy ze mną - chryste, to takie trudne do ogarnięcia?
                                              I naprawdę tak mało osób, tu, na forum SV zna zasady zachowywania się w towarzystwie? bo nie mogę uwierzyć.

                                              Minnie
                                              --
                                              Savoir Vivre czyli jak się zachować
                                              • 10iwonka10 Re: Aquo 11.12.19, 08:06
                                                Alez masz racje - ludzie tutaj przeżuwają twoj watek na 10 strone....wymyslaja jakieś sytuacje u fryzjera a tak naprawdę ta Pani powinna grzecznie z tobą porozmawiać przez 10-15 minut i tyle. Ale przypuszczam ze albo ta Pani byla niegrzecznym snobem albo introwertyczka wiec zamiast siedzieć jak kolek powinna pojsc na spacer z psem i właścicielka.
                                              • kora3 Minnie 11.12.19, 10:03
                                                Ulituj się, to była odp. na konkretny przykład - inny, niz ta Twoja nieszczęsna sytuacja.
                                                Po raz kolejny już napiszę to samo - TAK, pani zgodnie z zasadami SV powinna próbować podtrzymywać te gadkę z Tobą o niczym. Czy to wielki wysiłek? Zależy dla kogo w jakiej sytuacji - dla mnie z reguły żaden, nawet gdy podejmowany przez kogoś temat jest meganudny, albo i sam rozmówca mi nie leży. Ale są ludzie introwertyczni, dla których taka konwersacja z osobą mało im znaną i 1:1 jest trudna, czasem nawet bardzo.
                                                Co należy zrobić? Z grubsza to co ty " próbować zagaić i widząc, ze nie klei sie rozmowa, dać spokój i zapomnieć o tym, bo wszak to miała być nic nieznacząca wymiana słow o niczym smile



                                                --
                                                Korcia
                                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • nchyb Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 12:02
                            >>wpadająca się przywitała. Jeśli natomiast OBIE były zaproszone przez gospodynie >>na pogaduchy to jednak było to spotkanie towarzyskie.

                            ale one obie nie były zaproszone, pierwsza pani była zaproszona i sobie pogadywała, a drugi gość znienacka w międzyczasie się wprosił, to jest różnica.
                            • aqua48 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 12:18
                              nchyb napisała:

                              > ale one obie nie były zaproszone, pierwsza pani była zaproszona i sobie pogadyw
                              > ała, a drugi gość znienacka w międzyczasie się wprosił, to jest różnica.

                              Rozumiem Twój punkt widzenia, z mego jednakże nie istnieje coś takiego jak "się wprosił", bo zawsze wszak można odpowiedzieć na propozycję nieoczekiwanego spotkania - wiesz przepraszam, ale nie teraz, bo jest u mnie ktoś i mamy ważne sprawy do omówienia w cztery oczy. Albo krócej - wybacz, ale teraz jestem zajęta, wpadnij jutro/później, w przyszłym tygodniu. Tu natomiast z relacji Minnie gospodyni wręcz zachęcająco zareagowała na propozycję wizyty. Natomiast to jej gość dał wyraźnie i w bardzo niegrzeczny sposób do zrozumienia, że obecność Minnie jest, hmm.. niepożądana. A to nie jego rola. A poza tym istnieje coś takiego jak umiejętność grzecznego zachowania w niesprzyjających okolicznościach. I właśnie w takich sytuacjach na pomoc idą zasady s-v.
                              • nchyb Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 12:45
                                >>bo zawsze wszak można odpowiedzieć na propozycję nieoczekiwanego spotkania - >>wiesz przepraszam

                                ale to powinna była powiedzieć gospodyni spotkania, a ona nie zrobiła tego stawiając swojego pierwszego gościa w niekorzystnej sytuacji i jednostronnie zmieniając dwuosobową pogawędkę w spotkanie trzyosobowe,a właściwie dwuosobowe z Minnie, bo spodziewała się szybkiego wyjścia gościa nr 1. Może miała ją ochotę wyrzucić wręcz wink

                                >>niegrzeczny sposób do zrozumienia, że obecność Minnie jest, hmm.. >>niepożądana. A to nie jego rola.
                                nie nie, gość nr 1 po prostu nie był zainteresowany rozmowami z intruzem na jego spotkaniu...

                                >>A poza tym istnieje coś takiego jak umiejętność grzecznego zachowania w >>niesprzyjających okolicznościach.

                                tu chyba zawiodły wszystkie 3 panie...
                                • aqua48 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 13:19
                                  nchyb napisała:

                                  > >>bo zawsze wszak można odpowiedzieć na propozycję nieoczekiwanego spot
                                  > kania - >>wiesz przepraszam
                                  >
                                  > ale to powinna była powiedzieć gospodyni spotkania, a ona nie zrobiła tego staw
                                  > iając swojego pierwszego gościa w niekorzystnej sytuacji i jednostronnie zmieni
                                  > ając dwuosobową pogawędkę w spotkanie trzyosobowe,a właściwie dwuosobowe z Minn
                                  > ie

                                  >Tak oczywiście, zgoda, o tym też pisałam i podałam możliwe rozwiązanie - zaproszenie gości na wspólny spacer z psem.
                                  Jednak skoro już mleko się rozlało obie panie pozostając same powinny gafę gospodyni starać się zatuszować, Minnie postąpiła ok, natomiast zachowanie drugiego gościa podkreśliło niezręczność gospodyni. I nie Minnie nie była tam intruzem jak piszesz. Weszła na spotkanie za przyzwoleniem i zachętą gospodyni. To przez drugiego gościa została potraktowana jak intruz.



                                  • nchyb Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 14:04
                                    >>podkreśliło niezręczność gospodyni. I nie Minnie nie była tam intruzem jak piszesz

                                    dla gospodyni intruzem nie byłą, dla jej gościa na jej spotkaniu już tak, gość 1 umawiając się z gospodynią wcześniej nie przewidział "wtargnięcia" na ich dwuosobowe spotkanie trzeciej osoby.
                                    I miał prawo być z tego powodu niezadowoloną osobą, chociaż wcale nie wiadomo, czy to było powodem jej zdawkowości w konwersacji.

                                    Pani gość 1 mogła nie chcieć się udzielać z obcymi z tysiąca różnych powodów, niekoniecznie świadczących o jej niegrzeczności, a ja próbuję jedynie wytłumaczyć że owa pani nr 1 nie może być traktowana jako osoba ochoczo biegnąca na wieloosobowe spotkanie towarzyskie, na którym będzie smoltokować z każdym kto się nawinie, bo inaczej Minnie stwierdzi, że lepiej aby ze spotkań rezygnowała smile
                                    • aqua48 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 14:17
                                      nchyb napisała:

                                      > dla gospodyni intruzem nie byłą, dla jej gościa na jej spotkaniu już tak, gość
                                      > 1 umawiając się z gospodynią wcześniej nie przewidział "wtargnięcia" na ich dwu
                                      > osobowe spotkanie trzeciej osoby.

                                      Gość nie ma prawa traktować innego gościa obojętne czy zaproszonego zawczasu, czy "wpadniętego" za aprobatą gospodarza z nienacka jako intruza. Co więcej, choć ma prawo czuć się rozczarowany, że gospodarz nie jemu jednemu poświęca cała swą uwagę, to nie ma też prawa tego rozczarowania okazywać, ani gospodarzowi ani tym bardziej temu innemu gościowi. Bo nie on decyduje o ilości zaproszonych w cudzym domu.

                                      > Pani gość 1 mogła nie chcieć się udzielać z obcymi z tysiąca różnych powodów, n
                                      > iekoniecznie świadczących o jej niegrzeczności,

                                      To prawda, ale to nie powody niechęci były nie ok, niegrzeczne było okazanie tejże niechęci.



                                      • nchyb Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 14:27
                                        AQua, jak dla mnie z Twoich wypowiedzi na ten konkretny temat wyłania się osoba, która przedkłada sztywne reguły sv ponad empatię. A dla mnie ktoś jej pozbawiony nie zachowuje się zgodnie z sv...

                                        My nie mamy najmniejszej wiedzy o tym, dlaczego Pani 1 spotkała się z gospodynią. Mogły to być smutne, tragiczne powody itp i stąd mogła /nie musiała/ wynikać chęć uniknięcia jałowego bleblania z obcymi. A Ty nie dajesz jej do tego prawa, jawiąc mi się właśnie jako mało empatyczna, a fe, nieładnie i niegrzecznie

                                        Za mało danych by ocenić panią 1 jako niegrzeczną itp z samego tylko powodu że w danej chwili nie tokowała prez ten kwadrans radośnie wraz z Minnie.
                                        i za mało danych by uznać, że powinna zrezygnować ze spotkań towarzyskich z innymi /ona się na takie nie udała!!!/ jeżeli nie chce rozmawiać.
                                        I tyle. Więcej zrozumienia dla innych Aquo, po prostu. A przynajmniej prób zrozumienia, a nie zakładanie z góry, że to zła wola powoduje takie a nie inne działanie...
                                        • aqua48 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 14:54
                                          nchyb napisała:

                                          > AQua, jak dla mnie z Twoich wypowiedzi na ten konkretny temat wyłania się osoba
                                          > , która przedkłada sztywne reguły sv ponad empatię.

                                          Odpisałam już Korze, że stosowanie reguł, nie wyklucza empatii, wręcz przeciwnie reguły -s-v pozwalają wszystkim zainteresowanym czuć się dobrze. Natomiast empatia nie może być usprawiedliwieniem dla niegrzecznego zachowania. To że ktoś przeżywa trudne, ciężkie, tragiczne chwile nie usprawiedliwia tego że nawrzeszczy na ekspedientkę, kopnie psa i nie odkłoni się sąsiadowi. Sorry, ale tak uważam.

                                          > My nie mamy najmniejszej wiedzy o tym, dlaczego Pani 1 spotkała się z gospodyni
                                          > ą. Mogły to być smutne, tragiczne powody itp i stąd mogła /nie musiała/ wynikać
                                          > chęć uniknięcia jałowego bleblania z obcymi. A Ty nie dajesz jej do tego prawa

                                          Ale to nie ma znaczenia wobec tego że pani zachowała się wobec Minnie niewłaściwie. A w przypadku gdyby było tak jak opisujesz i pani chciała się spotkać sam na sam z gospodynią to na całej linii zawaliła przede wszystkim ta ostatnia dokooptowując Minnie do towarzystwa oraz pani która w tej sytuacji nie powiedziała po prostu - ach ma wpaść twoja koleżanka to ja się będę zbierać. Nie mam nastroju do small talku, ani nie chcę rozmawiać z obcą mi osobą - wychodzę, a nie zadzieram nosa i wymownie milczę, bo to milczenie jest właśnie nieempatyczne. No tak się robi w podobnych sytuacjach i jest to całkowicie zgodne z s-v. A to na bogu ducha winną Minnie spada krytyka.


                                          > jawiąc mi się właśnie jako mało empatyczna, a fe, nieładnie i niegrzecznie

                                          Ależ na tym forum oceniamy wszyscy właśnie rozmaite sytuacje i zachowania pod tym kątem - czy są grzeczne czy niegrzeczne, zgodne czy niezgodne z s-v, odmawiasz mi prawa do własnego zdania, dlatego że jest odmienne od Twojego?

                                          > Za mało danych by ocenić panią 1 jako niegrzeczną itp z samego tylko powodu że
                                          > w danej chwili nie tokowała prez ten kwadrans radośnie wraz z Minnie.

                                          Nie mamy też danych na to że Minnie oczekiwała radosnego tokowania, z jej opisu wynika dla mnie że oczekiwała prowadzenia normalnej rozmowy.

                                          > Więcej zrozumienia dla innych Aquo, po prostu. A przynajmniej prób zroz
                                          > umienia, a nie zakładanie z góry, że to zła wola powoduje takie a nie inne dzia
                                          > łanie...

                                          Nie zakładam złej woli i owszem rozumiem ludzkie zachowania, co nie oznacza, że je akceptuję, zgadzam się z nimi, czy znajduję dla nich usprawiedliwienie.
                                          Bardzo natomiast się dziwię, że takie głębokie zrozumienie znajduje u Ciebie tak łatwo zachowanie nieznajomej Ci zupełnie osoby, zachowanie którego skutków ani nie doznałaś ani nie odczułaś a odmawiasz prawa do tych odczuć forumce którą poniekąd znasz. Hmm tak, taki brak empatii i pęd do usprawiedliwienia braku manier mnie dziwi.
                                          • nchyb Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 14:59
                                            Aquo, w momencie w którym Korze odpisałaś coś w stylu, ze empatia tu nie jest empatią a próbą usprawiedliwienia CHAMSTWA pani nr 1 przestałam czytać Twoją wypowiedź i dalsze wałkowanie z Tobą tego konkretnego tematu dla mnie mija się z celem
                                            Miłego kiedyś gdzieś... i mimo wszystko - więcej empatii i zrozumienia, bo jakoś chamsko bije z niektórych Twoich postów, a przecież zapewne tego nie chcesz... smile
                                          • kora3 I jakich skutkach mowa Aquo? 26.11.19, 15:55
                                            aqua48 napisała:
                                            > Bardzo natomiast się dziwię, że takie głębokie zrozumienie znajduje u Ciebie ta
                                            > k łatwo zachowanie nieznajomej Ci zupełnie osoby, zachowanie którego skutków an
                                            > i nie doznałaś ani nie odczułaś a odmawiasz prawa do tych odczuć forumce którą
                                            > poniekąd znasz. Hmm tak, taki brak empatii i pęd do usprawiedliwienia braku man
                                            > ier mnie dziwi.


                                            Hmmm widzę Aquo, że znów dochodzimy do sławetnych odczuć i prawa do nich smile
                                            Ustaliliśmy, ze kazdy moze z z dowolnej przyczyny poczuć się jak zehce, albo jak mu cos tam w nim dyktuje - już dawno.
                                            Ale jednocześnie nie oceniając odczuć ,a,y prawo oceniać, czy sa obiektywne podstawy do poczucia się jakoś tam ...
                                            Piszesz o skutkach zachowania pani znajomej gospodyni, których to Nchyb nie odczuła. A kto odczuł i jakie skutki Aquo? Minnie? I my mamy wyolbrzymić tę sytację do granic absurdu, bi Minnie ...znamy? Ja chyba śnię smile

                                            Nic Minnie nie pisze, ze załamała się psychicznie wskutek tej sytuacji, ani na szczescie, ze zamierza popełnić samobójstwosmile Minnie temat zapodała przypomnę na forum SV w temacie o sztuce konwersacji, a nie na forum "zaburzenia psychiczne" w temacie "cały świat mnie ignoruje".
                                            Minnie jest dorosłą osobą Aquo, którą owszem znamy i o której zaburzeniach psychicznych nic nie wiemy, by takowe miała! Normalny dorosły człowiek taka sytuację odczuwać mogłby jedynie jako NIEKOMFORTOWĄ - PRZEZ CHWOLE, a nie jakiś dramat smile I najpewniej Minnie tak ja odczula, a na forum opisała nie dlatego, że rozwaliło jej to psychikę, tylko w celu podyskutowania z nami pod KĄTEM SV!

                                            Nie rób z Minnie jakiejś ksobnej zaburzonej osoby, którą taka banalna sytuacja miałaby jakoś szczególie dotknać albo zaboleć!
                                            Jak pisałam w 99 na 100 przypadkach sytuacji z przypadkowymi osobami ich niekoniecznie najserdeczniejsze zachowanie wobec nas nie ma nic wspóknego personalnie z nami i Minnie japewniej jest tego swiadoma! A nawet gdyby to zachowanie miało coś wspólnego z tym, ze ta pani Minnie nie polubiła - NO TO CO?
                                            Myślisz na serio, że dorosła babka, Minnie miałaby problem z tym, ze nie polubiła jej znajoma znajomej|? Czy Minnie to zupa pomidorowa, żeby wszyscy ją lubili? smile Nie polubiła, to nie, zdarza się, też nie wszystkich lubisz, których poznajesz i Minnie pewnie też tak ma smile





                                            --
                                            Korcia
                                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                              • kora3 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 13:16
                                Widzisz Aquo, Nchyb wg mnie nie użyła zwrotu "wprosiła się" o Minnie w kontekscie pejoratywnym. Chodziło jej o to, że nie była z panią znajomą gospodyni UMÓWIONA, jako i z samą gospodynią. Zatem pani znajoma już w domu gospodyni będąca nie musiała się wcale spodziewać, ze ktoś dołączy.
                                Tak, oczywiscie, to gospodyni zachęcała Minnie do przyjscia i nikt chyba tu wąpliwowości nie ma, ze Minnie nie zrobiła nic złego "wpraszajac się" !

                                Nchyb podobnie jak ja usiłuje tylko uzmysłowić Ci, ze to NIE było spotkanie trzech pań na pogaduszkach, tylko dwóch pań z nieznanego nam powodu, do których przypadkowo za aprobatą gospodyni dołączyła trzecia.
                                Dla Ciebie nie ma różnicy? Na serio?
                                A gdyby ta pani juz będąca u gospodyni na jej informację, ze musi wyjśc z psem powiedziała "A to ja wyjdę z Tobą, już i tak miałam się zbierać" to by wypadało?
                                Moim zdaniem tak - pani była umówiona z gospodynia, czas na spotkanie sie skończył i nie miała obowiazku zostawać dłużej, b Minnie przyszła ...
                                Ale gdyby to było spotkanie typu "wpadnij do mnie na kawę, będzie moja kol. Minnie, poznam was, pogadamy" to tamtej pani nie wypadałoby zmywac sie zaraz po przyjsciu Minnie.

                                --
                                Korcia
                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                • aqua48 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 13:27
                                  kora3 napisała:

                                  > Widzisz Aquo, Nchyb wg mnie nie użyła zwrotu "wprosiła się" o Minnie w konteksc
                                  > ie pejoratywnym. Chodziło jej o to, że nie była z panią znajomą gospodyni UMÓWI
                                  > ONA, jako i z samą gospodynią. Zatem pani znajoma już w domu gospodyni będąca n
                                  > ie musiała się wcale spodziewać, ze ktoś dołączy.

                                  Koro, grzeczne zachowanie obowiązuje nie tylko wówczas kiedy wszystko idzie gładko, po naszej myśli, również, a może nawet przede wszystkim gdy tak się nie dzieje. Powiem więcej w takich sytuacjach widać naocznie czy ktoś prezentuje jedynie powierzchowną ogładę, czy rzeczywiście jest gentelmanem.

                                  > to NIE było spotkanie trz
                                  > ech pań na pogaduszkach, tylko dwóch pań z nieznanego nam powodu, do których pr
                                  > zypadkowo za aprobatą gospodyni dołączyła trzecia.
                                  > Dla Ciebie nie ma różnicy? Na serio?

                                  Po raz kolejny odpowiadam - tak, wg mnie nie ma różnicy, serio.

                                  > A gdyby ta pani juz będąca u gospodyni na jej informację, ze musi wyjśc z psem
                                  > powiedziała "A to ja wyjdę z Tobą, już i tak miałam się zbierać" to by wypadało
                                  > ?

                                  Tu się zgadzam z Tobą Koro, tak tej pani wypadałoby się pożegnać. Gdyby gospodyni NIE wychodziła z psem to powinna była po przyjściu Minnie posiedzieć jeszcze kwadrans, a skoro jednak pies wymagał wyprowadzenia, to mogła skorzystać z okazji i też się ewakuować.


                                  • kora3 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 14:15
                                    Ano widzisz, o to wlasnie chodzi. Ponieważ spotkanie pań było czysto przypadkowe, to wypadałoby tej pani wyjśc niedługo po pojawieniu się Minnie. W sytuacji, gdyby były umówione takie zachowanie nie wchodziłoby w grę, chyba, ze pani miałaby dobrą i wiarygodną wymówkę - zgodzisz się?

                                    Ja się zgodzę z tym, że wypada zachować się ok, nawet gdy sytuacja jest niekomfortowa. Tylko, ze jako osoba empatyczna biorę pod uwagę, ze dla kogoś sytuacja moze być na tyle niekomfortowa, że no nie potrafi ...
                                    Ja tak wtedy po smierci taty nie potrafiłam paplać o wakacjach itd. Inna sprawa, ze ta pani o której mowa zwyczajnie chciała sobie pogadać i specjalnie nie oczekiwała ode mnie info zwrotnych, wystarczały jej me sygnały ze słyszę w stylu "Ach, to bardzo fajnie" "No to wam się udało" "Rzeczywiście szczęśliwy zbieg okolicznosci" itd. Pani ta nic złego nie robiła, nie mówiła o zadnych wszak krepujących rzeczach, w temacie neutralnym i na czasie i nie miała pojęcia o mojej sytuacji. Szczęśliwie wystarczało jej minimalne z mej strony okazywanie zainteresowania jej opowiadaniem. Ale mogłam też trafić na kogoś jak Minnie, kto oczekiwałby równowagi w opowiadaniu i tu byłoby już trudnosad
                                    Gdy pani nas spotkała i chciała się przysiąśc kolega wspomniał, ze my na krótko, bo idziemy na sesje na 14. więc dla pani nie było zaskoczeniem, że idziemy zaraz. Ale nawet gdyby o tym nie wspomniał, to pani nie była z nami umówiona i też wypadałoby nam dopiwszy kawy powiedzieć "No to my lecimy, fajnie było spotkać, do miłego" - prawda? Gdyby pani była z nai umówiona na pogaduszki, tak by nie wypadało - niezależnie od tego, czy jej towarzystwo by nam czy mnie odpowiadało w tamtym momencie.

                                    Pisałaś, ze mogliśmy pani skłamac, ze no nie moze sie przysiąść, bo mamy ważną sprawę służbową. Teoretycznie - owszem, ale w praktyce, no to trudno by mi byo normalnie funkcjonować w tamtym okresie żałoby nie rozmawiać literalnie z nikim. Nie mogłam sobie też ze względów zawodowych odpuścić pracy np. na miesiąc.

                                    OT - pisałaś kiecyś, ze nie należy wspominać o swej trudnej sytuacji np. smierci kogoś bliskiego w czasie takich przypadkowych spotkan, bo to moze skwasić atmosferę czy też postawić kogoś w trudnej sytuacji. Ja z doświadczenia z obu stron uważam inaczej. Byłam w specyficznej sytuacji, bo moj tato nie był tu znany ludziom poza niewielką grupą bliskich mi znajomych i przyjaciół. Jednocześnie z racji składania mi kondolencji na różnych łamach, fakt jego śmierci był znany wielu ludziom, których ja sama znałam słabo. Zatem ci co wiedzieli składali mi kondolencje przy okazji przypadkowych spotkań ...A ci co nie wiedzieli ...No własnie ...jak sie ktoś zapytał co tam u mnie, to mówiłam, że tato mi własnie zmarł i jakos nie widziałam, by ktoś był urazony ...Powiem nawet więcej ...Mniej więcej miesiąc po smierci taty spotkałam kolezankę - byłam w towarzystwie 2 kolegów, jeden z nich był jej znany. Kolezanka jest bardzo fajna, miła i taktowna dziewczyna. Mieszka na stałe za granicą, kontakt mamy sporadyczny. Spotkała nas na ulicy i "Korciuuuu pieknie wygladasz, jaka opalona, wakacje widzę udane! Opalona byłam ze tak powiem z czasu sprzed smierci taty i wakacje przed tym tragicznym faktem były naprawdę udane ..."Tyle zcasu się nie widziałyśmy, no ale wreszcie.... Kiedy się umawiamy? Gdzie lecicie, siadajmy na kawę..." Ano siadajmy - akurat mi tel. zadzwonił, pzreprosiłam, odeszłam na bok. Wracam, ale kolezanka "Boże, Korciuu, przepraszam, teraz mi Olek powiedział, ze tówj tato zmarł, przyjmij wyrazy współczucia i sorry, ze tak wypaliłam z tymi wakacjami..." Podziękowałam i dodałam, ze nic to, bywa, przecież nie wiedziała....I rozmowa juz zeszła na inne sprawy, pytałam co u niej, jej dzieci, jak praca...Głownie ona mówiła, a mnie to wcale nie przeszkadzało ...Było dobrze, znacznie lepiej, niż gdyby w imię rzekomej dobrej atmosfery miałabym udawać, ze wszystko ok ...
                                    W druga stronę widzę to tak samo - wolę, gdy ktoś mi zwyczajnie powie np. o smierci kogoś bliskiego, niż nie mam o tym pojecia i zagaduje kogoś o pierdołach głowiac się dlaczego jest zdawkowy i nie w humorze - serio.

                                    Napisałam, że OT piszę, ale nie jest tak do konca ... Otóż akurat smierć bliskiej osoby jest taką rzeczą, że nie wjst krepujące o niej powiedziec ...Bywają jednak inne sprawy, o których ie ejst tak łatwo mówić obcej osobie - mam na mysli to, ze sa do sprawy czasem intymne, osobiste, wstydliwe - w odróznieniu od zgonu kogoś bliskiego bez podawania szczegółów - oczywiście.

                                    Liczę się z tym, ze mozesz się ze mną nie zgodzić, ale tak jest. Kiedsyś - wspominałam tu chyba o tym - dostałam mail od pewnego posła, znanego mi wówczas słaboi, który poinformował, że zmuszony jest odwołac nasze spotkanie, bo własnie zmarła jego siostra i przez czas jakiś będzie niedostępny dla dziennikarzy. Jak dla mnie - przykra, ale zwyczajna w sensie niekrepująca informacja. Jednak gdyby to nie zgon siostry, a np. zdrada żony, czy zdiagnozowana u posła cięzka choroba, czy u kogos z jego bliskich byłą powodem, to posłowi juz nie za bardzo wypadałoby go podać.

                                    Gdyby pani od Minnie powiedziała jej "Przepraszam, ale nie mam nastroju do rozmowy. Własnie zmarł mój ojciec i przyszłam do X (gospodyni) poradzić się w kwestii pogrzebu" to Minnie NA BANK by zrozumiała wyraziła kurtuazyjnie zal, moze i sama coś doradziła, jak wie co i jak ...Ale my nie wiemy z zcym ta pani przyszła do gospodyni - moze ma uzasadnione podejrzenia ze mąż ja zdradza, może ma problemy w pracy, moze z dziećmi, a moze w końcu wyczuła guzek w piersi i za kilka dni dni ma badania ...Nijak o tym pwiedziec, takze ze względu na SV zieznajomej w sumie koelzance swej kolezanki, a dobry nastrój jakoś nie przychodzi ...





                                    --
                                    Korcia
                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                    • aqua48 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 14:33
                                      kora3 napisała:

                                      > Ja się zgodzę z tym, że wypada zachować się ok, nawet gdy sytuacja jest niekomf
                                      > ortowa. Tylko, ze jako osoba empatyczna biorę pod uwagę, ze dla kogoś sytuacja
                                      > moze być na tyle niekomfortowa, że no nie potrafi ...

                                      A dla mnie Koro wybacz, to jest usprawiedliwianie cudzego chamstwa, nie żadna empatia..Dobrze wychowany człowiek panuje nad okazywaniem swoich emocji. Źle wychowany szuka wymówek w stylu: przecież zostałem sprowokowany, każdego nerwy by poniosły, bo ja to taki szczery jestem itp...

                                      > Gdyby pani od Minnie powiedziała jej "Przepraszam, ale nie mam nastroju do rozm
                                      > owy. Własnie zmarł mój ojciec i przyszłam do X (gospodyni) poradzić się w kwest
                                      > ii pogrzebu" to Minnie NA BANK by zrozumiała wyraziła kurtuazyjnie zal, moze i
                                      > sama coś doradziła, jak wie co i jak ...

                                      No i właśnie dochodzimy do sedna Koro - gdyby pani zwyczajnie, po ludzku przeprosiła Minnie i powiedziała, że choćby ze względu na nastrój lub kłopoty chwilowo nie ma ochoty na rozmowę, byłoby inaczej...Nie do końca byłoby to zgodne z s-v, ale przynajmniej Minnie zapewne nie czułaby się totalnie zignorowana.





                                      • kora3 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 15:22
                                        aqua48 napisała:
                                        >
                                        > A dla mnie Koro wybacz, to jest usprawiedliwianie cudzego chamstwa, nie żadna e
                                        > mpatia..Dobrze wychowany człowiek panuje nad okazywaniem swoich emocji. Źle wyc
                                        > howany szuka wymówek w stylu: przecież zostałem sprowokowany, każdego nerwy by
                                        > poniosły, bo ja to taki szczery jestem itp...


                                        Wiesz Aquo, na poczatku pozwolę sobie na pewne wspomnienie, z Toba związane ...Mam dobrą pamięć i pamiętam, ze napisałaś kiedyś, iz płaczesz na ślubach (jesli się mylę popraw mniesmile), do tego no racxzejw wszelkich, nawet osób nie najbliższych. Rozumiem, ze nie chodzi o szloch i łkanie z wydmuchiwaniem nosa w chusteczkę i rozmazywaniem tuszu do rzes, ale szczerze, to uwazam takie coś za przejaw niezwykłej egzaltacji i zachowanie absolutnie niezgodne z SV! Jeszcze mogę, od biedy, pojać uronienie łzy na ślubie swego dziecka/wnuka, ale np. kolezanki to juz niesmile Zapytałam Cię wtedy co jest powodem tego - nie kryjmy - infantylnego i dziwnego zachowania - ano stwierdziłaś zdaje się, ze ty sie na ślubach wzruszasz. Przyjełam do wiadomości, pomimo, ze takie wzruszenia nie są większościowe - większosc ludzi nie wzrusza się na wszystkich slubach - oraz pomimo tego, że takie zachowanie jest niezgodne z SV a nad wzruszeniem, w dodatku takim rzekłabym mechanicznym z braku lepszego słowa - mozna i TRZEBA panować. Po prosyu uznałam, ze takiej jesteś konstrukcji psychicznej, ze nie potrafisz nad tym panować i takie masz zasady skądś tam przyjęte, że wypada płakać na ślubach, nawet niezbyt bliskich sobie ludzi. Dziwne to, ale przecież nieszkodliwe ....

                                        Ty tymczasem nie umiesz przyjać do wiadomosci, ze czyjś niemechaniczny, ale prawdziwy afekt moze być przyczyną tego, ze sie nie jest w danym momencie duszą towarzystwa - dziwne. I porównujesz zdawkowe odpowiedzi i mały udział w dyskusji o niczym z niepohamowaniem nerwów i chamstwem...No dość paradne smile
                                        >
                                        > No i właśnie dochodzimy do sedna Koro - gdyby pani zwyczajnie, po ludzku przepr
                                        > osiła Minnie i powiedziała, że choćby ze względu na nastrój lub kłopoty chwilow
                                        > o nie ma ochoty na rozmowę, byłoby inaczej...Nie do końca byłoby to zgodne z s-
                                        > v, ale przynajmniej Minnie zapewne nie czułaby się totalnie zignorowana.



                                        No i znów wychodzi Twa niekonsekwencja - przecież sama kiedyś p[isałaś, zwe NIE MÓWI się przypadkowym ludziom takich rzeczy, bo to moze kswasić atmosferę i postawić kogoś w kłopotliwej sytuacji. To mówi się czy nie mówi? Czy zależnie od tego którą noga sie wstanie takie są "zasady"? smile

                                        Tak, moze lepiej byłoby gdyby pani tak powiedziała, a moze wcale nie? Bo wówczas Minnie wypadałoby kurtuazyjnie zainteresowac się co panią trapi, zcy mogłaby jakoś moze pomóc. Usłyszałaby "Przepraszam, ale nie chcę o tym mówić" i zaległaby ta wspomniana kłopotliwa cisza....

                                        Piszesz, ze minnie nie poczułaby się taka zignorowana...No właśnie, jak się tak czyta to fotum to mozna odnieśc wrazenie, ze gosci tu duzo osób przewrazliwionych na swoim punkcie z mocno przerośniętym ego sad - sorry...
                                        Nie mozna mieć złego dnai spotkawszy kogoś przyp[adkowo, nie mozna nie zaprosic ledwie znanej osoby, nie mozna czegoś komuś nie powiedzieć o sobie, bo zaraz bedzie czuł się ignorowany, wykluczony, oszukany itd.
                                        W 99 na 100 przypadków zachowanie przypadkowej osoby wobec nas nie ma nic wspólnego personalnie z nami! Ktoś jest zdawkowy bo ma swoich p[roblemów po koradkę, a nie NAS specjalnie ignoruje, ktoś nie zaprasza bo tak to musiaby sprosić pół miasta, a nie stac go na to, ktoś nie mówi czegoś bo się krepuje - te wszystkie rzeczy nie są wymierzone nas!

                                        Zastanawia mnie czy rozsądne jest i też zgodne z SV takie branie wszystkiego do siebie...Szukanie sobie problemów na siłę, we wszystkim doszukiwanie się złych intencji - wg mnie - NIE






                                        --
                                        Korcia
                                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                        • aqua48 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 16:11
                                          kora3 napisała:

                                          > Mam dobrą pamięć i pamiętam, ze napisałaś kiedyś, iz płaczesz na ślubach (jesl
                                          > i się mylę popraw mniesmile), do tego no racxzejw wszelkich, nawet osób nie najbl
                                          > iższych.

                                          Koro rozczaruję Cię, owszem wzruszam się na wszystkich ślubach, ale prócz mego męża jakoś nikt tego nie dostrzegł. Co więcej nie jest to na tyle widoczne, by sprawiło komuś dyskomfort. Nie było też nigdy tak bym z powodu mego wzruszenia nie potrafiła z kimś porozmawiać.

                                          >uwazam takie coś za przejaw niezwykłej egzaltacji i zachowanie absolutnie niezgodne z SV!

                                          Ok, masz prawo tak uważać Koro.

                                          > uznałam, ze takiej jesteś konstrukcji psychicznej, ze nie potrafisz nad tym panować

                                          Koro po prostu nie widzę potrzeby panowania nad uronieniem kilku łez podczas ceremonii. Jak pisałam wyżej pozostaje to niezauważone, jako że raczej nikt podczas ślubu nie rozgląda się po obecnych w celu lustrowania czy się wzruszyli czy nie smile
                                          Podobnie - są osoby które płaczą na filmach, być może to dziwaczne, niezgodne z s-v itp ale nadal dopóki pozostaje to dla pozostałej publiczności w kinie niezauważalne, nie widzę potrzeby by nad uronieniem kilku łez panowały. Co innego gdyby wpadały w niepohamowany głośny szloch i spazmy smile Być może to dla Ciebie bez różnicy, ja tę różnicę dostrzegam a jest nią komfort innych ludzi.

                                          > Ty tymczasem nie umiesz przyjać do wiadomosci, ze czyjś niemechaniczny, ale pra
                                          > wdziwy afekt moze być przyczyną tego, ze sie nie jest w danym momencie duszą t
                                          > owarzystwa

                                          Koro nie chodzi o to że ktoś nie jest duszą towarzystwa, nie tryska energią, ani nie inicjuje rozmowy, chodzi o zupełnie inne zachowanie wg opisu Minnie - że traktuje rozmówcę ( uwaga cytat ) "tak że ten głupio się czuje bo zapadła krępująca cisza? czuje się skrepowana cisza, olana, ignorowana, nie zasługującą na minimum wysiłku, na cień uwagi?"
                                          I jeszcze: "kobieta w ogóle nie wysilała się na żadna rozmowę."

                                          >porównujesz zdawkowe odpowiedzi i mały udział w dyskusji
                                          > o niczym z niepohamowaniem nerwów i chamstwem...No dość paradne smile

                                          Minnie opisała zachowanie pani. Krępująca cisza to nie jest mały udział w dyskusji. A brak wysiłku na żadną rozmowę to nie jest mały udział w dyskusji. Może dla Ciebie to paradne, dla mnie - zwyczajnie chamskie potraktowanie drugiego człowieka.

                                          > Nie mozna mieć złego dnai spotkawszy kogoś przyp[adkowo,

                                          Nikt tego nie twierdzi - wręcz przeciwnie można mieć zły dzień, nie wypada jednak tego okazywać, a już zwłaszcza przypadkowo spotkanej osobie. A najgorsze jest dla mnie usprawiedliwienie takiego zachowania. Jakoś dziwnie mi to koreluje z frazą "bo zupa była za słona". I z zachowaniem mego niegdysiejszego kolegi z pracy który choć dla współpracowników zawsze grzeczny i elegancki został wylany w atmosferze cichego skandalu spowodowanego tym jak potraktował klientów. Parę lat po tym miałam nieprzyjemność zobaczyć go w akcji gdy na ulicy kopał w cudzy samochód, wyzywając kierowcę i szarpiąc za klamkę jego auta. Cóż, miał pewnie kolejny "zły dzień" spotkawszy kogoś przypadkowo. Podobnie jak osławiona ostatnio studentka medycyny z Olsztyna i wiele, wiele innych osób mających akurat "złe dni".




                                          • kora3 Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 16:50
                                            aqua48 napisała:
                                            >
                                            > Koro rozczaruję Cię, owszem wzruszam się na wszystkich ślubach, ale prócz mego
                                            > męża jakoś nikt tego nie dostrzegł. Co więcej nie jest to na tyle widoczne, by
                                            > sprawiło komuś dyskomfort. Nie było też nigdy tak bym z powodu mego wzruszenia
                                            > nie potrafiła z kimś porozmawiać.


                                            Nie wiem dlaczego miałoby mnie to rozczarować, albo tez nie. Po prostu o tym wspominałaś przy okazji wątku o ślubie Melanii i Harrego i rozmowie o tym, ze była dziewczyna pana młodego płakała na slubie, a ja mam dobrą pamięć - to wszystko.
                                            Nie chodziło mi też to czy ktoś to zauważa, a o sam mechanizm - dla większosci ludzi ślub niezbyt bliskich ludzi nie jest na ty;le wzruszającym, by na nim płakać, nawet bardzo, bardzo dyskretnie.

                                            > Ok, masz prawo tak uważać Koro.


                                            A Ty tak nie uważasz?

                                            > Koro po prostu nie widzę potrzeby panowania nad uronieniem kilku łez podczas ce
                                            > remonii. Jak pisałam wyżej pozostaje to niezauważone, jako że raczej nikt podcz
                                            > as ślubu nie rozgląda się po obecnych w celu lustrowania czy się wzruszyli czy
                                            > nie smile


                                            Jak wspomniałam, nie chodzi o to, czy to ktoś zauważa, a o to, ze to nie ejst dojrzałe zachowanie, szczególnie, gdy idzie o zaślubimy osob niezbyt bliskich. Co do tego niezauważania - teraz, gdy prawie każdy slub jest krecony na pamiątkę, nie byłabym taka pewna czy nikt tego nie zquwaza. W kosciele pewnie nie, bo nikt szczególnie na Ciebie uwagi nie zwraca, ale na filmie ....Nie ma to znaczwenia, bo w sumie, dziwactwo, ale nieszkodliwe, ale jednak nie chcesz nad tym zapanować, albo nie umiesz,,,
                                            )
                                            >
                                            > Minnie opisała zachowanie pani. Krępująca cisza to nie jest mały udział w dysku
                                            > sji. A brak wysiłku na żadną rozmowę to nie jest mały udział w dyskusji. Może d
                                            > la Ciebie to paradne, dla mnie - zwyczajnie chamskie potraktowanie drugiego czł
                                            > owieka.


                                            Aquo. w tym [oscie Minnie przedstawiła jak z grubsza miała ta sytuacja wygladać - nie tak, ze pani nic nie odpowiadała. Nie czytałaś postu, był do mnie - rozumiem, ale po co sie tak upierac?
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,10226,168991335,168991335,Sztuka_konwersacji_.html?p=169005244
                                            Co do reszty a raczej Twego kolegi - tak sie Aquo rozmawiac nie da, jesli chcesz porównywać jakieś dzikie furie Twqego kumpla z pracy do zdawkowych odpowiedzi na pytania - po prostu nieporównywalne sytuacje.




                                            --
                                            Korcia
                                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                • nchyb Re: Aquo, a gdzie Twoja konsekwencja :) 26.11.19, 14:07
                                  >>>Widzisz Aquo, Nchyb wg mnie nie użyła zwrotu "wprosiła się" o Minnie w >>>kontekscie pejoratywnym. Chodziło jej o to, że nie była z panią znajomą gospodyni >>>UMÓWIONA, jako i z samą gospodynią. Zatem pani znajoma już w domu >>>gospodyni będąca nie musiała się wcale spodziewać, ze ktoś dołączy.

                                  Korciu, dokłądnie tak smile
                                  Uchwyciłaś moją myśl, co mnie cieszy, bo Aqua tym razem jakoś nie może...

                                  Czasem sie Korciu spieramy, czasem mamy podobne zdanie, a czasem wręcz przeciwnie,, ale mam nadzieję, ze to nie wpływa na nasze wzajemne postrzeganie i sympatię big_grin
                                  • kora3 Nchyb :) 26.11.19, 14:36
                                    Nchyb, nie zawsze się na forum zgadzamy i dobrze, bo jakbyśmy wszyscy mieli takie samo zdanie, to forum niejako stałoby się nam zbędne smile - poza tym byłoby nudno.

                                    Bywa też na forum, że się zwyczajnie nie zrozumiemy, pisanie, nawet takie jak teraz - niemal on line, to jednak co innego niż rozmowa face to face, czy telefon.
                                    W tym wątku Aqua sprawiała wrazenie, ze nie rozróżnia sytuacji przypadkowego spotkania, od sytuacji spotkania umówionego. W końcu jednak przyznała, że dostrzega - np. to, ze w opisanej sytuacji pani znajomej wypadało wyjść niedługo po pojawieniu się Minnie - bo własnie sie nie UMAWIAŁY także za pośrednictwem gospodyni na to spotkanie.

                                    Co do Twej smile nadziei ...Ja podczas dyskusji na forum w ogóle nie kieruję się w swoich zdaniach na poszczególne tematy sympatią czy antypatią dla konkretnych forumowiczów. W sumie antypatii to nie czuję do nikogo tu - sympatię - owszem, dla Ciebie takżesmile
                                    Ale to nie wpływa na to, że gdy się z osobą darzoną sympatią nie zgadzam merytorycznie, to nie polemizuję. Owszem, polemizujęsmile
                                    Nie lubię personalych wycieczek i tonu smerfa Ważniaka typu "no tak, skąd Ty miałbyś wiedzieć jak sie zachować, ja wiem, bo mnie tak wychowano ach ech". Dla mnie liczą się merytoryczne argumenty i owszem - zastosowanie w ZYCIU, stąd moja tendencja do życiowych przykładów. Bo wygłosić zasadę czy zdanie łatwo, teraz sztuka tak zrobić, by zastosować w życiu. smile

                                    Tak czy siak, ja Ciebie najczęściej dobrze rozumiem w tym co chcesz wyrazić i cieszę się, ze tak było i tym razem ...Nie musimy się jednak zawsze zgadzać, by się szanować i lubić - też w zyciu sprawdzone z powodzeniem smile


                                    --
                                    Korcia
                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • lumeria Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 23.11.19, 13:38
                >Nie odzywać się do drugiej osoby siedząc w jej towarzystwie mamy pełne prawo w autobusie, czy innym środku lokomocji, przychodni lekarskiej itp, ale nie na spotkaniu towarzyskim.

                W pierwszym odruchu wkurzył mnie Twoj wpis aquo. Niby jak to ma wyglądać? Na sile mam kogoś konwersować jeśli jesteśmy w 'towarzystwie'? (Celowo napisałam niegramatycznie).

                W drugim odruchu - masz racje. Sama uważam, ze kiedy ide 'do ludzi' to po to by załapać jakiś kontakt z ludźmi, a nie z telefonem, czy z własnymi myślami.

                Także wysilam sie na to, by zagadać, by nawiązać jakaś rozmowę - bardziej lub mniej luźna. Czuje, ze swoja działkę ogarniam - czyli wyciągam w pewnym sensie do nich rękę (albo słowo).

                Lecz niestety czasami jest to orka na ugorze - niedasie. Mialam taka kolezanke w pracy. Na wszystkie pracowe TGIFy, imprezki, urodzinki i luncze przychodziła, i .... nic. Jak ktoś coś zagadał, to owszem, odpowiedziała, ale po dwóch pytaniach 'rozmowa' padała. Ona nigdy z nikim nie potrafiła tak po prostu pogadać. Niby była przyjazna, karteczki ludziom pisała, ale konwersacji to z nią nie było. I taki słup siedział na każdej naszej imprezie, słuchał i gapił się. I co mieliśmy zrobić, aby ja jakoś animować?

                Czy była niekulturalna? Nie jestem w stanie ocenić - starała się być przyjazna, uczęszczała, ale jakiegoś felera miała. Nikt jej nie wykluczał, ale wkluczyć tez się nie dało.






                • aqua48 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 23.11.19, 14:34
                  lumeria napisała:


                  > Na
                  > sile mam kogoś konwersować jeśli jesteśmy w 'towarzystwie'? uważam, ze kiedy ide 'do ludzi' to po to b
                  > y załapać jakiś kontakt z ludźmi, a nie z telefonem, czy z własnymi myślami.

                  No właśnie o to chodzi, żeby w towarzystwie nie siedzieć jak raróg i nie wprawiać w konsternację innych którzy próbują jakoś zagadać, wciągnąć do rozmowy, zainteresować.

                  Kiedyś uczono prowadzenia takich rozmów, tego co można powiedzieć w jakim zakresie tematów wypada się poruszać, pamiętam że dzieci strofowano "przy jedzeniu o takich sprawach się nie mówi"(np. dotyczących fizjologii i mogących wywołać mdłości). Przyszłe panie domu były uczone jak prowadzić rozmowę zachęcając do wypowiedzi każdego gościa, by nikt nie czuł się pominięty, jak taktownie zmieniać temat gdy rozmowa zeszła na tematy drażliwe, właśnie po to by po spotkaniu towarzyskim każdy wychodził zadowolony, z miłej atmosfery, a nie skłócony z resztą poobrażanych przezeń gości.

                  Trudno powiedzieć czy nieumiejętność prowadzenia rozmowy to feler fizyczny, rodzaj inteligencji społecznej, czy po prostu brak obycia, ale cóż grzeczne takie zachowanie moim zdaniem nie jest. I nie ma nic wspólnego z tym, że czasami miło jest w czyimś towarzystwie po prostu pomilczeć.





    • lumeria Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 23.11.19, 15:52
      Ten watek przypomina mi scenę z "Dumy i uprzedzenia" w której Mr. Darcy właśnie napatoczył się na Ms. Elizabeth Bennet i stara się z nią konwersować, jąkająco pytając się jej o zdrowie mamusi, tatusia i chyba psa. smile A ona urażona wcześniejszymi obrazami ledwie mu odpowiada.

      Ehhhh.....
      • tt-tka Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 23.11.19, 21:34
        lumeria napisała:

        > Ten watek przypomina mi scenę z "Dumy i uprzedzenia" w której Mr. Darcy właśni
        > e napatoczył się na Ms. Elizabeth Bennet i stara się z nią konwersować,


        A mnie skojarzyl sie z zupelnie inna powiescia (nie pamietam autora, akcja w miedzywojniu, srodowisko ziemianskie, scena na balu)
        Dama w srednim wieku do mlodego oficera kawalerii, wnuka sasiadow - Panie Polusie, prosze powiedziec, ale tak zupelnie szczerze, czy pan jest kobieciarzem ?
        - Ono tak i jest - zeznal szczerze ulan - ale to dlatego, ze u mnie nie ma wyzszego wyksztalcenia.
        Dama - ????????????
        Oficer - no tak, bo jak czlowiek uczony, to moze z kobieta i o filozofii, i o socjologii, i o hydrze lernenskiej, i o butelce lejdejskiej, a ja to prosto tak, dla podtrzymania konwersacji.


        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • nocnymarek2 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 23.11.19, 20:52
      minniemouse napisała:

      > I w tym właśnie celu istniała sztuka konwersacji, której moich
      > rodziców uczono jeszcze w szkole. Mnie już nie, ale mnie tę
      > umiejętność - wraz z instrukcja jak i kiedy używać - przekazali
      > rodzice.

      Gdyby jakakolwiek nauka lub sztuka ograniczała się do tego,
      że nauczyciele przekazują ją uczniom, albo rodzice dzieciom,
      to wszytko w życiu byłoby funkcją malejącą.

      Sztukę dostosowania się do sytuacji na którą Twoi rodzice,
      bądź nauczyciele nie natrafili musisz wynaleźć sama. I nie
      narzekać na "dzisiejsze czasy", "dzisiejszą młodzież" czy
      cokolwiek takiego.

      Tjażełoje czasy... powiedział radziecki żołnierz zdejmując
      zegar z wieży.
    • kora3 Minnie 25.11.19, 10:35
      Widzisz Minnie, niby wszystko co piszesz, to sama prawda ...ale smile No właśnie - jest to "ale" ...

      Są ludzie mniej towarzyscy niż przeciętnie - to po pierwsze. Wspomniałam tu o moim przyjacielu, który jako młody człowiek miał tak, że nie lubił poznawać nowych ludzi, nie czuł takiej potrzeby, a muszac - czuł się przytłoczony. Niewazne teraz dlaczego tak miał oraz czy mu to wówczas jakoś przeszkadzało w zyciu (nie przeszkadzało), ale faktem jest, ze tak własnie podchodził do tematu i jak ktoś obcy próbował na siłę wciągac go w rozmowę czuł się z tym bardzo źle. Nie, nie twierdzę, ze ta pani do takich osób należy, nie znam jej, po prostu stwierdzam, ze takie osoby SĄ.
      Druga sprawa to jest też taka, że mozna zwyczajnie kogoś nie polubić "od pierwszego wejrzenia" - z przyczyn różnych, racjonalnych (poglądy, sposób bycia itd.), albie nieracjonalnych |(ktoś nam przypomina nielubianą osobę, nie wiadomo dlaczego czujemy antypatię) i niekomfortowo czujemy sie w jej tylko towarzystwie i nie mammy wręcz podświadomie ochoty na rozmowę jeden na jeden.
      Czasem ktoś gdzieś jest, bo musi, albo wypada, ale tak naprawdę ostatnie na co ma ochotę to gadka - szmatka o niczym z obcą osobą.
      Tak czy siak, przyczyn, dla których ktoś sie zachowa jak ta pani moze być wiele. WSTEPNIE wypada zachować się jak Ty - zagadać, ale widząc, ze ktoś nie ma ochoty - trzeba odpuścic i nie szufladkowac zaraz, ze ktoś źle wychowany, kiedy sie go nie zna...Ubolewac też nie ma nad czym - w sumie, co Ci zależy czy jakaś babka chciała z tobą pogadać o niczym, czy nie?




      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • tt-tka Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 25.11.19, 14:18
      minniemouse napisała:


      > Kilka wskazówek jak prowadzić [url=http://karieraprawnika.pl/co-nowego-newsroom
      > /item/431-small-talk-czyli-sztuka-prowadzenia-rozmowy-towarzyskiej]small talk[/
      > url]
      > small talk
      > ST - przyjemność czy trudna sztuka?
      >
      >
      > Minnie
      >


      Pytanie, ktorego nie zadalas, a dla mnie zasadnicze - po co prowadzic ? Nie JAK, tylko PO CO ?

      Do "przyjemnosc czy trudna sztuka" dorzucam trzecia mozliwosc - NUDA, potworna nuda.

      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • minniemouse Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 12.12.19, 09:26
        tt-tka napisała:
        Pytanie, ktorego nie zadalas, a dla mnie zasadnicze - po co prowadzic ? Nie JAK, tylko PO CO ?

        Żeby po pierwsze i najważniejsze pokazać tej drugiej osobie iż jej a/nie lekceważymy b/zapewniając lekka a jednocześnie interesującą towarzysko- intelektualna rozrywkę, po drugie iż jesteśmy jako tako wychowani, i wreszcie po trzecie - a/jako tako obyci w świecie oraz b/konwersacjonalnie.

        Do "przyjemnosc czy trudna sztuka" dorzucam trzecia mozliwosc - NUDA, potworna nuda.


        przepraszam ze to teraz właśnie powiem - ale ja mam od dawna taka opinie - otóż dawno już zauważyłam iż najbardziej, najczęściej i najwięcej nudzą się... nudni ludzie.
        dla ludzi nudnych wszystko jest nudne, niewarte wysiłku a szczególnie to nie warto się wysilać, bo po co...
        Zaznaczam przy tym ze nie jest to personalny ani niepersonalny przytyk do ciebie, chociaż może się tak wydawać. po prostu poruszyłaś ten temat, i tak się akurat niefortunnie złożyło, sorry


        Minnie
        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • baba88 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 12.12.19, 10:12
          Zgadzam się. Small talk to pierwszy krok do poznania kogoś. Owszem , są osoby które na pewnym etapie życia nie chcą już nikogo nowego poznawać. Współczuję ale OK, ich wybór. Nie jest to jednakże częste i tak, wiele tych osób można określić jako nudne.
          Z drugiej strony trzeba uszanować takie podejście i nie uszczęśliwiać na siłę, męcząc się przy tym samemu.Sama mam zasadę dwóch zagajeń. Jeśli nie ma inicjatywy z drugiej strony, zajmuję się sobą.
        • tt-tka Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 16.12.19, 15:55
          minniemouse napisała:


          > Żeby po pierwsze i najważniejsze pokazać tej drugiej osobie iż jej a/nie lekcew
          > ażymy b/zapewniając lekka a jednocześnie interesującą towarzysko- intelektu
          > alna rozrywkę,

          zakladasz, ze to, co dla ciebie jest lekkie a interesujace i intelektualne, jest takie samo dla kogos innego ? Otoz niekoniecznie.

          po drugie iż jesteśmy jako tako wychowani,

          Narzucanie sie komus, kto daje do zrozumienia, ze nie jest rozmowa zainteresowany nie oznacza nawet jako takego wychowania, sorry. a robienie tego przez kwadrans tym bardziej.

          i wreszcie po trzeci
          > e - a/jako tako obyci w świecie oraz b/konwersacjonalnie.

          ze jak ???


          > przepraszam ze to teraz właśnie powiem - ale ja mam od dawna taka opinie - ot
          > óż dawno już zauważyłam iż najbardziej, najczęściej i najwięcej nudzą się..
          > . nudni ludzie.
          > dla ludzi nudnych wszystko jest nudne, niewarte wysiłku a szczególnie to nie wa
          > rto się wysilać, bo po co...

          Dla wielu osob mnostwo rzeczy jest interesujacych. Jednakowoz do tych rzeczy nie zawsze (a wlasciwie bardzo rzadko) zalicza sie rozmowa o niczym z przypadkowym rozmowca.



          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • nchyb Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 26.11.19, 15:26
      >>Bo człowiek jest zwierzęciem stadnym i
      >>ma potrzebę bycia "included" (włączenia) w tym stadzie.

      Możemy podyskutować o tym Minnie
      Ten cytacik m.in. Camilli Läckberg bierzesz zbyt dosłownie

      Ewolucyjnie człowiek żył w stadzie ze względu na bezpieczeństwo i większe możliwości przeżycia, a co za tym idzie rozsiewania swojego genotypu po świecie, a nie z potrzeby dyskusji z innymi owłosionymi mniej lub bardziej małpkami w jakiejś jaskini smile

      Mimo wszystko Minnie, bliższe prawdzie byłoby stwierdzenie, że część ludzi to zwierzęta stadne, lepiej czujące się w grupie, a część samotnicy, często silniejsi od tych grupowiczy, nie potrzebujący zaplecza innych by dać sobie radę smile

      Oczywiście rozumiem że przykrym jest, gdy nie uznano Ciebie za wartą uwagi rozmówczynię, ale może jednak zbyt słabe/płytkie itp tematy wrzucałaś? A może nie.
      A może Twojej winy tu nie ma, pani nagle uświadomiła sobie, że he he nie wyłączyła żelazka i już tylko czekała na gospodynię, by śpiesznie się pożegnać i pobiec do siebie?
      A może, a może...
      Można gdybać.
      Ale czy warto? Jeżeli była zwyczajnie niegrzeczna to szkoda Twojego czasu na myślenie o niej i jej zachowaniu.
      Ty jej nie wychowasz i tyle, machnij ręką i pomyśl o czymś milszym

      A tak przy okazji, Twoją narodowość chyba znam, a dwie pozostałe panie?
      też Polki, czy może emigrantki z innych krajów, a może zasiedziałe tamtejsze? to też może tłumaczyć podejście do samotnych rozmów z obcymi przy nieplanowanym spotkaniu smile
    • baba88 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 10.12.19, 12:08
      To pytanie jak traktować introwertyków dla których small talki to męka.Grunt to wyczuć to dać spokój.Ci ludzie potrafią być ciekawymi rozmówcami wobec bliskich (żebym nie była podejrzewana o niechęć do introwertyków).Do powierzchownych kontaktów towarzyskich się nie nadają.
      • 10iwonka10 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 11.12.19, 08:02
        Ale to niekoniecznie musiał być powierzchowny kontakt- Osoby introwertyczne w większej grupie osób z reguły sie nie odzywają a eśli zostają w 2 to moze sa ciekawymi rozmówcami ale tylko wtedy gdy znają ta druga osobę bardzo dobrze . Wiec inteligentna osoba 'introwertyczna' w opisanej sytuacji powinna szybko zaproponować ze dobrze jej zrobi świeże powietrze i wyjść na spacer z wlascicielka psa.
        • baba88 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 11.12.19, 09:14
          Trafna uwaga. Jednak niekiedy sytuacje nas zaskakują i pomysły przychodzą za póżno. Niestety najgorsza fopa po stronie gospodyni, która powinna znać swoich gości.Zostawienie samych słabo znanych sobie introwertyczki i osoby rozmownej to recepta na katastrofę towarzyską.
      • minniemouse Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 13.12.19, 00:28
        baba88 napisała:
        To pytanie jak traktować introwertyków dla których small talki to męka.

        ooo właśnie. introwertycy, nieśmiali to jest, jak nadmieniałam, specyficzna grupa gdzie po zachowaniu da się wyczuć i wybaczyć milczenie, oraz nie tyle nawet niechęć co niezdolność do prowadzenia dziarskiej pogawędki.
        I wbrew temu co mi tu wiele osób zarzuca, ja doskonale rozumiem iż nie każdy jest dusza towarzystwa, czy tez ma co najwyżej wyćwiczoną na okazje "mowę-trawę". wcale zatem nie oczekuje iż każdy i zawsze będzie mnie godzinami emablował rozkosznymi historyjkami. wcale nie. rozumiem tez, iż nie zawsze jest/ma się nastrój do rozmowy - bo to tez da się wyczuć.
        Jak każdy normalnie i rozsądnie myślący człowiek uważam iż najważniejsze to uważnie obserwować mowę ciała rozmówcy by móc zorientować się co drugiej osobie jest potrzebne. i jeśli tylko widać u osoby w depresji/nieśmiałej/introwertycznej zainteresowanie monologiem, a nawet z ba!, przyjemność z odbioru, to zwykle kontynuujemy bez feedbacku, bo mamy świadomość iż komuś tymże "gołym" monologiem ułatwiamy krepujący dla niego towarzyski kontakt .
        Natomiast za nietakt uważam lekceważenie rozmówcy w warunkach gdy, ze tak powiem, nie ma się istotnych przeszkód w uprawianiu konwersacji.
        Jeszcze niemiłej się człowiek czuje bez powodu uraczony nagłym milczeniem pt. "niechcemisiętobągadać", np. gdy jeszcze minutę temu w większym gronie z rozmowa vis-a-vis nie było najmniejszego problemu. lub gdy ogólnie ma się egoistyczne oczekiwania iż cały trud konwersacji "24/7" podejmuje ta druga osoba a "nam" w odpowiedzi wystarczy zdawkowo potakiwać.
        Tego typu zachowanie, kiedy na przeszkodzie doprawdy nie stoi nic by umieć i moc i zasadniczo >tylko chcieć< poprowadzić dialog a się go nie prowadzi, jest dla mnie niegrzeczne i wykurzające.


        Minnie
        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • heniek.8 Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 13.12.19, 14:11
          czyli jeżeli ktoś jest gadatliwy na ogół,a przy tobie mało mówi to jest ci niemiło
          a jeżeli ktoś jest zawsze małomówny to wszystko OK?

          zatem musisz mieć jakąś wcześniejszą wiedzę o danym człowieku żeby zadecydować jak się czujesz? smile

          i kiedy zdarzy się że czujesz się niemiło, to potrzebujesz wyjaśnienia które wskaże "winnego"?

          czyli po to jest ten cały s-v żebyś mogła poczuć się lepiej wychowana od innych?
    • triismegistos Re: O sztuce konwersacji jeszcze raz.... 11.12.19, 11:35
      Przyznam, ze mam wizję tej sytuacji. Totalnie widzę, jak trzy panie smalltalkują rodośnie, gospodyni rozprawia o zbliżających się świętach BN, gość podaje przepis na swoje specjalne świąteczne ciasteczka, a minnie rzuca uwagą w stylu "nic dziwnego, że jesteś spasiona skoro tyle żresz".

      --
      spotted madka to taki krzyk pustych macic.
      by mrozkagrazka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka