Dodaj do ulubionych

Przypadkowe spotkanie i nieprzypadkowe spotkanie

26.11.19, 17:10
Pytanie na kanwie wymiany poglądów w innym wątku do szerszego grona. Czy Waszym zdaniem przypadkowe spotkanie różni się od nieprzypadkowego w temacie zachowań zgodnych z SV. Tak, jasne, zawsze należy być miłym i kulturalnym, ale chodzi o konkrety.

Scenka nr 1.
- W kawiarnianym ogródku siedzą dwie pani, nachodzi trzecia ich znajoma. pyta czy może się przysiąść, jasne, ze moze. Gadka szmatka i po jakich 15-20 minutach panie wcześniej zasiedziałe mówią "No to my już lecimy, było miło spotkać, pa" i odchodzą.

Scenka nr 2.
- Dwie znajome panie siedzą u jednej z nich w domu. Dzwoni kolejna znajoma gospodyni, ze jest w okolicy. Gospodyni zachęca ją by wpadła. Pani przychodzi, poznaje znajomą gospodyni, która po 15 minutach mówi "No, na mnie już niestety czas. Miło było poznać (do nowo przybyłej), dzięki i zdzwonimy się (do gospodyni)" i wychodzi.

Czy Waszym zdaniem osoby, które wychodzą/odchodzą w tych scenkach zachowały się prawidłowo, zgodnie z SV? Moim zdaniem - owszem. Przypadkowe spotkanie kogoś nie determinuje zmiany planów zaraz i siedzenia z nim, ani nie wymaga tłumaczenia, dlaczego się wychodzi odchodzi itd.

Inaczej jednak byłoby wg mnie, gdyby te spotkania nie były przypadkowe, a umówione. Wówczas paniom ze scenki 1 nie wypadałoby "urywać się" po kwadransie, a ni pani ze scenki nr 2 wychodzić wkrótce po pojawieniu się pani kolejnej bez sensownej i wiarygodnej wymówki.
Czy zatem Waszym zdaniem zasady SV podczas takich przypadkowych spotkań różnią się jednak od tych podczas spotkań umówionych, czy też, jak mnie przekonuje jedna z forumowiczek - nie?

--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Przypadkowe spotkanie i nieprzypadkowe spotka 26.11.19, 19:38
      Życie nie da się tak łatwo zaszufladkować, szczególnie pod kątem SV.

      Na przykład nie zawsze wypada przysiąść się do stolika, jeśli się zobaczyło kogoś znajomego. W ogóle zaproszenie powinno wyjść od tych pań, które już siedząsmile
      pani dochodząca nie wie czy omawiają ważne sprawy, czy gawędzą sobie o tym i owym. Niby można odpowiedzieć "może innym razem bo..." ale jest to jednak jakiś dyskomfort bo nie każdy wykaże się odpowiednim refleksem/asertywnością a być może wcale nie ma ochoty na dodatkowe towarzystwo w danym momencie.

      W scence nr 2 będąc gościem - ja bym się po prostu pożegnała nie czekając. Po co siedzieć kolejne 15 minut w oczekiwaniu na obcą osobę, która przychodzi na dłużej, kiedy trzeba będzie jeszcze kurtuazyjnie odsiedzieć kolejny kwadrans po jej przyjściu, a wartość dodana takiej znajomości jest żadna?
      Co innego, gdyby to np. sąsiadka wpadła na chwilę, wtedy bym została zgodnie z pierwotnymi planami.
      • kora3 Re: Przypadkowe spotkanie i nieprzypadkowe spotka 26.11.19, 19:51
        Wiesz ... akurat gdy chodzi o dosiadanie sie, to ma zdanie podobne do Twego - sama nigdy nie pytam, czy mozna, bo wlasnie zdaje sobie sprawę, ze dla kogoś moze to być niekomortowe, a odmówic nijak. Ja odmawiam, ale w sytuacjach czysto zawodowych. "Wybacz, mam tu z panią służbową sprawę do omówienia" - nikt sie dotychczas nie obraził, ale gdyby mowa była o kims znanym chętnemu do dosiadania sie i sytuacji prywatnej ....
        Zostawmy jednak te kwestię w tym wątku i załozmy, że dwóm paniom zapytanym obecnośc trzeciej przy stoliku wcale nie przeszkadza. Ot zrobiy sobie akurat przerwę na kawe w zakupach, nie gadają o niczym waznym, ani poufnym - ok?
        Czy wypada im skonczywszy pić swe napoje zebrać się i zostawić panią ne 3 Twoim zdaniem? A o ile tak, to czy tak samo wypadałoby uczynic po kwadransie gdybyły były w 3 umówione?

        Co do sytuacji nr 2 ..Nie miałam na myskli tego, ze pani już w domu bedąca miałaby CZEKAĆ na pojawienie sie pani, która sie zapowiedziała telefonicznie. Załozmy, ze ejst na tyle w poblizu, że pojawia sie zaraz po zapowiedzi i aprobacie gospodyni...Czy pani już bedącej wypada wkrótce potem wyjśc wg Ciebie? Wg mnie - tak, acz nie zaraz bez słowa. Wypada sie poznać z nowo przybyłą, ale już obowiazku "odsiadywania" ileś tam, nie ma. Nie były umówiona na pogaduchy w 3, czas na wizyte u pani gospodyni sie skończył, a ze pojawiłą się kolejna znajoma, fajnie, ale to nie ma nic wspólnego z tamtą i jej planami.


        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • kocynder Re: Przypadkowe spotkanie i nieprzypadkowe spotka 26.11.19, 21:46
          W sytuacji nr 2 - jednak uważam, że skoro siedzą pani A (gospodyni) i pani B (gość) a z nagła za zgodą A przychodzi C (drugi gość) to jednak, o ile B nie ewakuowała się przed przybyciem C, już wypada jej odsiedzieć te 15 - 20 minut w towarzystwie A i C. Właśnie, żeby C nie miała wrażenia, że ją "pogoniła". Oczywiście całkiem odmienną jest sytuacja gdy panie A, B i C umawiają się we trójkę na ploteczki - chyba, że C przychodzi skandalicznie spóźniona. Ni8estety, miałam taką koleżankę - jeśli byłyśmy umówione u mnie w domu - nigdy nie wiedziałam w sumie o której przyjdzie: bo a to już miała wychodzić, aloe jej się zrobiła plama na spódnicy to się musiała przebrać, zawsze tramwaje i w ogóle środki komunikacji miejskiej wyczyniały najdziwniejsze akrobacje (włącznie ze zmianą trasy!) żeby tylko nie mogła dotrzeć itd. Tolerow3ałam w dobie "prze4dkomórkowej", kiedy powiadomienie mogło być problemem. Od kiedy koleżanka "zamiała" komórkę i sms czy telefon przestał być problemem, a nagminne spóźnienia rzędu od 30 minut do 1,5 godziny - nadal miały się dobrze - rozluźniłam kontakty niemal do zera."
          A co do sytuacji pierwszej: też uważam takie "dosiadanie" za mocno nietaktowne. Bo wszak nie wiadomo, czy panie A i B plotkują o fit-batonikach Lewandowskiej (czy jak tam się nazywa obecnie "top-diet"?) czy omawiają ostatnią książkę o teozofii wyzwolonej, czy też pani A właśnie zwierza się z planów rozwodowych, bo mąż ją zdradza z córką pani B... I o ile w pierwszym przypadku - można by się spokojnie dosiąść i wziąć udział w dyspucie o wyższości ksylitolu nad cukrem, o tyle w drugim - już trzeba by przynajmniej znać podstawy teozofii, a w trzecim w ogóle szkoda słów... Z tym, że i w tym przypadku, jeśli panie A, B i C umówiły się na ploteczki o dietach i aktorkach, panie A i B przyszły wcześniej i podjęły rozmowę o teozofii - to gdy dołączy C (nie zainteresowana teozofią wyzwoloną ani żadną inną) zdecydowanie powinny zakończyć poważny temat i przejść do kwestii interesujących wszystkie.

          Na marginesie: miałam niedawno taką sytuację: siedziałam ze znajomym w kawiarni. Spotkaliśmy się celem omówienia kilku kwestii zawodowych (interesujących nas oboje), ale i przyjemnego spędzenia czasu (oprócz spraw zawodowych mamy wspólne hobby). Kawiarnia w centrum, nie jakaś zaciszna "romansowa". Środek dnia. No, prawie, bo coś koło 15:00. Omówiliśmy główny temat spotkania, uzgodniliśmy plany dotyczące tej kwestii i zajęliśmy się rozmową o pasji - a bo wyszła książka z "naszej" dziedziny, a bo szykuje się wyjazd na "warsztaty" i czy planuję itp. W pewnym momencie weszła moja znajoma z pracy. Właśnie zapytała, czy może się przysiąść - nie było wolnych stolików. No, może. Przedstawiłam ich sobie. Oczywiście zmieniliśmy temat, ów znajomy dopił kawę i się pożegnał. Nie, nie skończył filiżanki "szybkim łykiem" na stojąco, a właśnie po jakimś kwadransie. No i co? Ano znajoma zaczęła robić w pracy dziwne uwagi typu "A, ta Kocynder to ma szalenie atrakcyjnego przyjaciela! Poznałam go! I wiecie, nagle zamilkli i szybciutko zmienili temat! Hahaha, ciekawe co za tajemnice omawiali, nie?". Oraz temu podobne. A mi się wydawało, że zmiana tematu z interesującego dla wąskiego grona na możliwy do realizacji dla liczniejszej grupy jest przejawem kultury... wink

          --
          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
          • kora3 Re: Przypadkowe spotkanie i nieprzypadkowe spotka 27.11.19, 08:53
            No kolezanka fantastka wink
            Jak wspomniałam, jasne, ze taka sytuacja z dosiadaniem sie moze być niekomfortowa dla "zasiedziałych", ale mnie chodziło o to, czy wypada po krótkim czasie "zasiedziałym" sie zmyć i zostawić nowo "dosiądniętą" osobę i czy tak samo widzicie taką sytuację, gdyby te 3 osoby się umówiły. A pytanie stąd, że w innym wątku byłam przekonywana, że spotkania przypadkowe i nieprzypadkowe niczym sie pod względem SV nie różniąsmile
            Wg mnie własnie różnia się tym, że podczas przypadkowego spotkania - jak te opisane nie mamy wobec przypadkowo spotkanej osoby zobowiązań towarzyskich - po prostu. Nie musimy zmieniać swych plany, by dłużej z nią posiedzieć itd. W przypadku umówionego spotkania towarzyskiego zasady są zupełnie inne i wydawało mi sie to oczywiste, a tu "niespodzianka", bo niektórzy widzą to tak samo

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • aqua48 Re: Przypadkowe spotkanie i nieprzypadkowe spotka 27.11.19, 08:54
      W pierwszej scence już pytanie "czy mogę się dosiąść" jest niezgodne z s-v i budzi kolejne problemy typu kiedy się pożegnać, o czym rozmawiać - czy kontynuować dotychczasową rozmowę czy zmienić temat, czy wypada by siedzące wcześniej osoby pożegnały się w momencie gdy dosiadająca się właśnie dostaje gorącą kawę i jeszcze czeka na ciacho itp.
      Po prostu propozycja dołączenia do towarzystwa powinna wyjść od siedzących osób i tylko wówczas gdy spotkanie ma potrwać jeszcze jakiś dłuższy czas.
      A na takie pytanie (czy można się dosiąść) należy odpowiedzieć wyraźnie - tak, ale my się za 10 minut będziemy już zbierać. Zgoda na dołączenie do towarzystwa, po czym zbieranie się po chwili BEZ wcześniejszego uprzedzenia że tak będzie jest niegrzeczna.

      W drugiej scence najlepiej by siedząca u gospodarza osoba pożegnała się w momencie gdy słyszy, że ktoś jeszcze ma nadejść, (przed jego przyjściem),a nie ma ochoty na rozszerzenie grona, rozmowę w więcej osób. Jeśli nie zdąży, bo nowy gość już jest w progu, to owszem powinna jeszcze kwadrans posiedzieć, zamienić z nowo przybyłym parę zdań i dopiero wówczas się pożegnać.

      Tak ja to widzę.
      • kora3 Re: Przypadkowe spotkanie i nieprzypadkowe spotka 27.11.19, 09:21
        Aquo, no wiadomo, ze Ty jesteś "najlepiejem"smile - nie obrazaj się, nic obraźliwego, ot taka osoba, co to mówi zwykle "najlepiej, jakby to i tamto" podczas gdy już wiadomo, ze sytuacja rozegrała się inaczej smile

        A co do Twojej wypowiedzi: tak, jestem zdania, ze pytanie czy mozna się dosiaść jest niezreczne, bo w 8/10 przypadków nawet jesli dla siedzacych już to niekomfortowe odmowa także jest mocno niekomfortowa. ALE po pierwsze bywa tak, ze wcale takie "dosiądnięcie" sie kogoś nijak niekomfortowe nie jest, a po drugie - zakładamy sytuację, gdy pytanie już padło, a zapytani sie zgodzili.
        Wg mnie nie ma obowiazku informowania takiej osby jak długo mają zamiar jeszcze zabawic, choć najczesciej wychodzi to w riozmowie "o niczym" - Co tam słychać? Na kawę się ybrałyście? - No tak na szybką, bo na zakupach jesteśmy, szukamy sukienki, bo na wesele idę. - No tak, konfa ma być u prezydenta, przyszliśmy wczesniej, to sobie ja kawę wstąpilibyśmy, pyszna tu jest - np. Ale nawet jesli to nie padnie w rozmowie wczesniej siedzacy nie muszą wcale wyjaśniac dlaczego już sobie idą - spotkanie było czysto przypadkowe i osoba , która przypadkowo się dosiadła nie powinna oczekiwać ani, ze posiedzą dłużej, ani ze wytłumaczą się z tego, że już idą.
        Co do sytuacji nr 2 "najlepieje" nie zawsze są do zrealizowania smile Ot zwyczajna sytuacja, którą niedawno tu opisałam - koleżanka wpadła do swoich rodziców, którzy mieszkają blisko mnie. NAJLEPIEJ byłoby smile gdyby wczesniej zadzwoniła, ale NIE zadzwoniła. No i rodziców nie zastała, pojechali do sklepu będą za 30-40 min. ...A to p[ech, bo kolezance się dodatkowo spieszy, ale ta rzecz potrzebna "na gwałt" no zaczeka. Na dworze słotno i zimno, w samochodzie siedzieć nijak, w pobliżu nie ma żadnej knajpki, by przeczekać. Zatem kolezanka zadzwoniła do mnie czy jestem i mogłaby - jestem i moglaby. Przedstawiła mi sytuacje, ze ona "jak po ogień", bo jak rodzice dadzą znac, ze wrócili, to musi pędzić. Oksmile W tym czasie zadzwoniła inna kolezanka, czy mogłaby wpaśc pogadać...Uprzedziłam, ze jest u mnie inna, ale panie się nawet nie spotkały, bo rodzice pierwszej pojawili sie wczesniej, niż przyszła tamta i kolezanka poszła. Jednak GDYBY nie pojawili się wczesniej, to naprawdę nie widzę powodu, dla którego miałaby wuyjśc, gdy jeszcze ich nie było i czekac np. 10 min. na deszczu - serio. Wysiadywać dłużej po przyjsciu kolezanki nr 2 też by nie mogła, bo jej sie spieszyło! Nie wiem jak trzebaby być uczulonym na swoim punkcie, zeby pomysleć, ze wyszła, bo tamta przyszła i koniecznie trzeba odsiadywać ileś tam, albo wyjśc wczesniej...Ostatecznie, gdyby tak sie stało, ze panie by sie "spotkały" u mnie w drzwiach, to ja jako gospodyni mogłabym nowo przybyłej wyjaśnić, że "szkoda, ze D. nie mogła dłużej zostać, ale czekała tylko na sygnał od rodziców" i tyle. Mogłabym, nie musiałąbym - panie sie u mnie nie umawiały na wspólne spotkanie

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • aqua48 Re: Przypadkowe spotkanie i nieprzypadkowe spotka 27.11.19, 09:53
          kora3 napisała:

          > zakładamy sytuację, gdy pytanie już padło, a zapytani sie zgodzili.
          > Wg mnie nie ma obowiazku informowania takiej osby jak długo mają zamiar jeszcze
          > zabawic,

          A moim zdaniem taka informacja (wiesz, ale my zaraz się zbieramy, posiedzimy jeszcze pół godziny nie więcej, lub - siadaj, my też dopiero przyszliśmy) umożliwiłaby uniknięcia konsternacji i rozczarowania oraz niekomfortowej bardzo sytuacji gdy osoba która się dosiadła rozsiada się, zamawia sobie coś, a reszta już się zbiera do wyjścia. I osoba która liczyła na towarzystwo i pogawędkę zostaje sama. Brr.


          > Co do sytuacji nr 2 "najlepieje" nie zawsze są do zrealizowania smile Ot zwyczajn
          > a sytuacja, którą niedawno tu opisałam - koleżanka wpadła do swoich rodziców, k
          > tórzy mieszkają blisko mnie. NAJLEPIEJ byłoby smile gdyby wczesniej zadzwoniła, al
          > e NIE zadzwoniła. No i rodziców nie zastała, pojechali do sklepu będą za 30-40
          > min. ...A to p[ech, bo kolezance się dodatkowo spieszy, ale ta rzecz potrzebna
          > "na gwałt" no zaczeka. Na dworze słotno i zimno, w samochodzie siedzieć nijak,
          > w pobliżu nie ma żadnej knajpki, by przeczekać. Zatem kolezanka zadzwoniła do
          > mnie czy jestem i mogłaby - jestem i moglaby. Przedstawiła mi sytuacje, ze ona
          > "jak po ogień", bo jak rodzice dadzą znac, ze wrócili, to musi pędzić. Oksmile W t
          > ym czasie zadzwoniła inna kolezanka, czy mogłaby wpaśc pogadać...Uprzedziłam, z
          > e jest u mnie inna, ale panie się nawet nie spotkały, bo rodzice pierwszej poja
          > wili sie wczesniej, niż przyszła tamta i kolezanka poszła. Jednak GDYBY nie poj
          > awili się wczesniej, to naprawdę nie widzę powodu, dla którego miałaby wuyjśc,
          > gdy jeszcze ich nie było i czekac np. 10 min. na deszczu - serio. Wysiadywać dł
          > użej po przyjsciu kolezanki nr 2 też by nie mogła, bo jej sie spieszyło! Nie w
          > iem jak trzebaby być uczulonym na swoim punkcie, zeby pomysleć, ze wyszła, bo
          > tamta przyszła i koniecznie trzeba odsiadywać ileś tam, albo wyjśc wczesniej...


          > gdyby tak sie stało, ze panie by sie "spotkały" u mnie w drzwiach
          > , to ja jako gospodyni mogłabym nowo przybyłej wyjaśnić, że "szkoda, ze D. nie
          > mogła dłużej zostać, ale czekała tylko na sygnał od rodziców" i tyle.

          Koro, w innym wątku opisywałam sytuację gdy ktoś wpada po coś, z jakimś interesem, nie na luźne pogaduchy, opisana przez Ciebie wyżej sytuacja to właśnie wariant takiego przypadku. Natomiast ja uważam, że właśnie jako gospodyni byłabyś zobowiązana drugiej koleżance sprawę krótko nakreślić - że pierwsza przybyła przeczekuje u Ciebie do powrotu rodziców, spieszy się i zaraz po telefonie od nich wyjdzie. Wyjaśnić po to by ta druga nie czuła się niekomfortowo.Czy zrobiłabyś to przed wyjściem oczekującej, czy po - to już bez większego znaczenia.

          A co do tego co ja uważam za najlepsze rozwiązanie - Ty wcale nie masz obowiązku podzielać mego zdania.
          • kora3 Aquo... 27.11.19, 10:32
            aqua48 napisała:
            . I osoba która liczyła na towarzystwo i pogawędkę zostaje
            > sama. Brr.


            No widzisz Aquo, tu sie bardzo różnimy chyba...I nie, nie będe pisac, ze ja to coś tam, w domyśle, bom lepiej i staranniej wychowana i w ogóle smile
            Zwyczajnie i po prostu - cenię sobie ludzi zdroworozsądkowych i niemających tendencji do znaczeniowości. Sama też taką osobą jestem - i tu dodam, ze pewnie tak mnie wychowano - i ciesze się z tego - że owszem jestem najwazniejsza dla swoich bliskich, przyjaciół, ale nie sla WSZYSTKICH na swiecie, bo pępkiem swiata nie jestem smile Dlatego nie mam problemu z tym, ze ktoś spotkany przypadkowo ma inne plany, ani z tym, ze ktoś kogo ledwo znam, ale przyjaźni sie z moim dobrym kumplem nie zaprasza mnie na imprezę, a jego tak itd. Taka postawa pozwala unikać przede wszystki głuchich nieuzasadnionych rozczarowań i też szukania sobie sztucznych problemów tam, gdzie ich nie ma ...

            Piszesz, ze osoba liczyła na pogawędkę, a została sama. A na jakiej przepraszam podstawie liczyła? UMÓWIŁA się ze spotkanymi? No nie, przypadkiem się natknęła! Równie dobrze mogła te osoby spotkać, gdy czekały już na rachunek! albo sytuacja moze być odwrotn, dosiąśc moze się osoba, która wpadła tylko na szybka kawę, albo umówiła się tam z kimś i przyszła wczesniej.

            . Wyjaśnić po to by ta druga nie czuła się niekomfortowo.Czy zrobiłabyś
            > to przed wyjściem oczekującej, czy po - to już bez większego znaczenia.


            Aquo, mogłabym wyjaśnić, nie musiałabym - tak samo kolezanka nr 1, gdyby nie wyszła nim tamta ne 2 przyszła także moglaby wyjaśnić wychodzac - Miło było poznać, niestety wpadłam tylko na chwilę, bo rodzicw nie zastałam, własnie przyjechali itd. - ale TEŻ nie musiałaby.
            Wspominasz, że ta druga miałaby sie poczuc niekomfortowo - teraz rodzi się logiczne pytanie: DLACZEGO? Panie sie nie znają wcale, więc nie zachodzi tu ze 1 wychodzi bo 2 nie lubi! Gdybyśmy były umówione, to co innego.
            czytając to forum nie tylko twoje wypowiedzi chwilami mam wrazenie, że dorośli ludzie mają mentalnośc kilkuletnich dziecisad Oczekuja od przypadkowych ludzi maksimum uwagi, bycia w centrum zainteresowania, jakiejś takiej mentalnej "opieki", traktowania niezgodnego z relacja itd.
            Mae dzieci tak mają, że jak idziesz na urodziny do 3 - latka, to i jego 5- letniemu bratu, który nijakich urodzin nie ma też wypada dać jakiś prezent, bo maluch to maluch i będzie mu przykro, że brat dostał, a on nie, choć okazję ma brat, a nie on smile I to jest u malutkich dzieci zrozumiałe, ale u dorosłych ludzi??? Przecież takie oczekiwania to rodzaj uposledzenia - niedojrzalośc emocjonalna! Moze kogoś dotknąć, jasne, ale dziwne jest traktowanie tego jakoi normy i z braku lepszego słowa "naginanie się" do takiej dysfunkcji.


            > A co do tego co ja uważam za najlepsze rozwiązanie - Ty wcale nie masz
            > obowiązku podzielać mego zdania.


            Aquo tu nie chodzi o podzielanie zdania, czy niepodzielanie. smile Czasem, owszem, masz racje coś tam byłoby najlepsze, ale z kontekstu wynika, że już stało się coś innego i nie ma mozliwości wdrozenia tego, co faktycznie byłoby najlepsze. Podnoszenie, że coś tam byłoby najlepsze w takiej sytuacji brzmi no grostekowo i ma się nijak do rzeczywistosci - po prostu.
            Przykład: wyobraźmy sobie, że ktoś tu pisze "Kolezanka zaprosiła mnie na ślub iwesele i potwierdziliśmy przybycie w określonym terminie. Slub ma być za 1,5 miesiąca. Teraz okazało się, ze jestem w ciąży i niestety źle się czujęsad Nie wiem czy dam radę iśc na wesele, a nawet ślub. Jak wybrnąć z tej sytuacji biorąc pod uwagę, że kolezanka zgodnie z naszą deklaracją już ujęła nas na liscie gosci weselnych.?".
            Sytacja banalna, zdarza się, ligiczna wydaje sie rozmowa z kolezanką...Ale mozna też napisać, że "Najlepiej było nie przyjkmować zaproszenia, skoro istniało ryzyko, ze zajdziesz w ciążę i będziesz się źle czuć!" - no w zasadzie smile - jak się uprawia seks, to mozna zajśc w ciążę, a jak sie jest w ciąży to mozna się źle czuć, w pierwszym trymestrze to nic dziwnego ...- no zatem najlepiej było faktycznie nie przyjmowac zaproszenia smile albo : "Najlepiej było nie zachodzić w ciążę! I nie narażąc siebie i młodej pary na kwasową sytuację!" - a jużci, najlepiej było nie zachodzić w tej sytuacji smile - ale na TERAZ sprawa wyglada tak, że cieżarna już przyjęła zaproszenie, a następnie zaszła w ciąże i wszelkie "najlepieje" ze mogła nie przyjkmować zaprsozenia, albo ciąży unikać już psu na budesmile Teraz chodzi o to, jak się zachować w zaistniałej sytuacji, a nie o to, jak najlepiej było zrobić 3 miseiące temu smile




            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • kora3 errata 27.11.19, 11:05
              nie "znaczeniowości" a do roszczeniowości - sorry
              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • aqua48 Re: Aquo... 27.11.19, 11:17
              kora3 napisała:

              > Piszesz, ze osoba liczyła na pogawędkę, a została sama. A na jakiej przeprasza
              > m podstawie liczyła? UMÓWIŁA się ze spotkanymi?

              Nie Koro, na takiej podstawie, że zapytała czy może się dosiąść i dostała na to ZGODĘ oraz nie dostała poinformowana że towarzystwo zaraz wychodzi. Dla mnie to niegrzeczne wystawienie pytającego do wiatru. A zgoda jest równoznaczna z zaproszeniem.

              >No nie, przypadkiem się natknęł
              > a! Równie dobrze mogła te osoby spotkać, gdy czekały już na rachunek!

              I wówczas też powinny powiedzieć coś w rodzaju - sorry, ale my tylko czekamy na rachunek i wychodzimy. A nie zachęcać - tak, tak oczywiście, usiądź z nami po, czym po prostu się zwinąć.
              Dziwi mnie bardzo, że tak empatyczna osoba za jaką chcesz uchodzić nie pojmuje tak prostej rzeczy.


              > Aquo, mogłabym wyjaśnić, nie musiałabym

              Tak Koro, s-v nie jest przymusowy, można go stosować ale nie musi się.

              > Wspominasz, że ta druga miałaby sie poczuc niekomfortowo - teraz rodzi się logi
              > czne pytanie: DLACZEGO?

              Wiesz, dla mnie to tak oczywiste, że nie potrzeba żadnych wyjaśnień. .

              > Moze kogoś dotknąć, jasne, ale dziwne jest traktowanie tego jakoi normy i z b
              > raku lepszego słowa "naginanie się" do takiej dysfunkcji.

              A dla mnie to "naginanie się" jak byłaś łaskawa napisać, to właśnie jest empatia. I tak, jeśli kogoś zapraszam, bez znaczenia czy z wyprzedzeniem na imprezę, czy na przypadkową krótką wizytę, czy do stolika w kawiarni, to staram się poświęcić mu maksimum mojej uwagi, nie traktuję jak piąte koło u wozu w przekonaniu, że skoro nie jest dzieckiem, to sobie poradzi i jakoś tam się sobą zajmie. Tego też uczyłam moje dzieci - jeśli zapraszasz kolegę do domu choćby bez żadnych wcześniejszych co do tego planów, i jedynie na pół godzinki wspólnej zabawy, to twoim obowiązkiem jest się nim zająć, bo jest twoim gościem.

              > Podnoszenie, że coś tam byłoby najlepsze w takiej sytuacji brzmi no grostekowo

              Wobec tego pozostaje mi jedynie cieszyć się, że Cię rozbawiam moim upodobaniem do używania słowa najlepiej w sytuacji gdy wyrażam swoje zdanie, podobnie jak Ty nieustannie rozbawiasz mnie swoimi lapsusami ortograficznymi smile

              > Teraz chodzi o to, jak się zachować w zaistniałej sytuacji, a nie o to, jak
              > najlepiej było zrobić 3 miseiące temu smile

              Nie Koro, wyobraź sobie, że czasami chodzi też o to jak się zachować w przyszłości w podobnej sytuacji, jak uniknąć powstałego już i opisywanego problemu, jakie wyjście byłoby zgodne z s-v mimo iż nie ma już realnej możliwości wybrania go w tym momencie. I tu słowo "najlepiej" pasuje jak ulał smile
              • kora3 Re: Aquo... 27.11.19, 11:54
                aqua48 napisała:
                >
                > Nie Koro, na takiej podstawie, że zapytała czy może się dosiąść i dostała na to
                > ZGODĘ oraz nie dostała poinformowana że towarzystwo zaraz wychodzi. Dla mnie t
                > o niegrzeczne wystawienie pytającego do wiatru. A zgoda jest równoznaczna z zap
                > roszeniem.


                Nie, zgoda nie jest równoznaczna z ZAPROSZENIEM Aquo. Gdyby tak było, to zgadzający się powinni "z urzędu" zapłacić za konsumpcję takiej osoby, bo wszak ZAPROSILI. A przecież tak nie jest. Zgoda na mozliwosc przysiadania się jest TYLKO zgodą na to i tyle. Gdy nie ma wolnych stolików mozna o taką zgodę zapytać ZUPEŁNIE obce osoby i co? Zgodzą się to TEŻ zaprosiły?smile

                >
                > I wówczas też powinny powiedzieć coś w rodzaju - sorry, ale my tylko czekamy na
                > rachunek i wychodzimy. A nie zachęcać - tak, tak oczywiście, usiądź z nami po
                > , czym po prostu się zwinąć.

                > Dziwi mnie bardzo, że tak empatyczna osoba za jaką chcesz uchodzić nie pojmuje
                > tak prostej rzeczy.


                Empatia Aquo nie jest zaburzeniem osobowisci, ani nie oznacza, ze się "z urzędu" hołduje takim zaburzeniom, bo moze ktoś takowe ma smile

                >
                > Tak Koro, s-v nie jest przymusowy, można go stosować ale nie musi się.


                Znów ten heh manipulacyjny ton. Nie Aquo, nie chodzi o to, że SV jest nieobowiązkowy, tylko o to,m ze nie wymaga on od nas tłumaczenia się lub kogoś gdy nie ma takiej potrzeby.
                >
                > Wiesz, dla mnie to tak oczywiste, że nie potrzeba żadnych wyjaśnień. .


                A dla mnie nie jest oczywistym, ze zdrowa na umysle, dorosła osoba obojetne sytuacje interpretuje ksobniesmile
                .




                >
                > A dla mnie to "naginanie się" jak byłaś łaskawa napisać, to właśnie jest empati
                > a. I tak, jeśli kogoś zapraszam, bez znaczenia czy z wyprzedzeniem na imprezę,
                > czy na przypadkową krótką wizytę, czy do stolika w kawiarni, to staram się poś
                > więcić mu maksimum mojej uwagi, nie traktuję jak piąte koło u wozu w przekonani
                > u, że skoro nie jest dzieckiem, to sobie poradzi i jakoś tam się sobą zajmie.


                A to dośc ciekawe, w swietle tego, ze wg Ciebie całkiem normalnym było ze strony gospodyni imprezy pozwolic wyjśc nocą ze swego domu samej, zdenerwowanej kobiecie, która pogniewała się na męza - pamiętasz? smile Wręcz uwazałas, ze bardzo niezręcznie byłoby pytać ją jak sie dostanie, zaproponować wezwanie taksówki czy coś cieplejszego do ubrania, bo ro przecież nie dziecko smile Nie kłóci się to Twoje zdanie z Twoim heh pojęciem empatii?
                Nie, nie ma powodu poswiecać maksimum uwagi osobie przypadkowo spotkanej - co nie znaczy, ze należy ją ignorować - uprzedzam, ale nie ma się obowiazku wyjaśniać jej dalszych swych planów, ani ich "pod nią" zmieniać.
                Jesli ktos tego oczekuje, to jest roszczeniowy, a przez to niekulturalny - od tego nalezałoby zacząc. Bo oczekiwanie tego, co kolokwialnie mówiac, się nie należy jest z gruntu niegrzeczne

                T
                > ego też uczyłam moje dzieci - jeśli zapraszasz kolegę do domu choćby bez żadnyc
                > h wcześniejszych co do tego planów, i jedynie na pół godzinki wspólnej zabawy,
                > to twoim obowiązkiem jest się nim zająć, bo jest twoim gościem.


                A jak zechce wyjśc, to wypuść go zdenerwowanego w środku nocy, bo jak wychodzi to już nie Twoja sprawa?smile
                Zaproszona tak czy siak do domu osoba to gość, owszem. Ale osoba która dosiadła sie przypadkowo do stolika to nie gośc ...


                >
                > Wobec tego pozostaje mi jedynie cieszyć się, że Cię rozbawiam moim upodobaniem
                > do używania słowa najlepiej w sytuacji gdy wyrażam swoje zdanie, podobnie jak
                > Ty nieustannie rozbawiasz mnie swoimi lapsusami ortograficznymi smile



                Ortograficznymi? No pewnie tak to widzisz, tak samo jak widzisz np. "ilość ludzi"smile
                Tak, rozbawiasz smile

                >
                > Nie Koro, wyobraź sobie, że czasami chodzi też o to jak się zachować w przyszło
                > ści w podobnej sytuacji, jak uniknąć powstałego już i opisywanego problemu, jak
                > ie wyjście byłoby zgodne z s-v mimo iż nie ma już realnej możliwości wybrania g
                > o w tym momencie. I tu słowo "najlepiej" pasuje jak ulał smile


                Miałoby to sens, GDYBY padło to przy okazji - ano najlepiej to i to, ale ze stało się juz stało, to moja rada: zrobić tak i tak. Rzecz w tym, że Ty czesto poprzestajesz na "najlepieju" smile


                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • aqua48 Re: Aquo... 27.11.19, 12:20
                  kora3 napisała:

                  > Nie, zgoda nie jest równoznaczna z ZAPROSZENIEM Aquo.

                  Dla Ciebie nie, dla mnie tak Koro. Różnimy się. A w kawiarni niekoniecznie jedna osoba funduje wszystko innym, bywa często tak, że każdy płaci za siebie, nawet jeśli te osoby umówią się wcześniej na wspólne wyjście.

                  > wg Ciebie całkiem normalnym było ze stron
                  > y gospodyni imprezy pozwolic wyjśc nocą ze swego domu samej, zdenerwowanej kob
                  > iecie, która pogniewała się na męza - pamiętasz? smile Nie kłóci się to T
                  > woje zdanie z Twoim heh pojęciem empatii?

                  Nie Koro, heh nie kłóci. Empatia to nie zagłaskiwanie dorosłej osoby na śmierć i pouczanie jej żeby włożyła sweterek oraz niepozwalanie na coś.

                  > Nie, nie ma powodu poswiecać maksimum uwagi osobie przypadkowo spotkanej - co n
                  > ie znaczy, ze należy ją ignorować - uprzedzam, ale nie ma się obowiazku wyjaśni
                  > ać jej dalszych swych planów, ani ich "pod nią" zmieniać.

                  Nie Koro nie ma takiego obowiązku by zmieniać swoje plany, albo informować o nich kogoś kogo to choćby pośrednio dotyczy, nie ma również obowiązku poświęcania swej uwagi komukolwiek napotkanemu, ale tak robią kulturalni ludzie.

                  > Zaproszona tak czy siak do domu osoba to gość, owszem. Ale osoba która dosiadł
                  > a sie przypadkowo do stolika to nie gośc ...

                  No tu się znowu radykalnie różnimy.

                  > GDYBY padło to przy okazji - ano najlepiej to i to, ale ze sta
                  > ło się juz stało, to moja rada: zrobić tak i tak. Rzecz w tym, że Ty czesto pop
                  > rzestajesz na "najlepieju" smile

                  Wobec tego za każdym razem gdy widzisz mojego najlepieja, DOPISUJ SOBIE na własny użytek tę resztę i wtedy będzie ok smile

                  Dodam jeszcze, że NIE MUSISZ Koro wyciągać innych moich wypowiedzi w kolejnych wątkach, bo ja jestem od dawna dorosła, świadoma tego co piszę, nie robię tego bez zastanowienia i mimo Twych podejrzeń mój zestaw przekonań jest dość spójny smilesmilesmile Zatem przyjmij do wiadomości, że nie będę się w przyszłości do takich pobocznych "przypomnień" co pisałam niegdyś odnosić bo zwyczajnie szkoda mi na to czasu. Podobnie jak na Twoje kolejne dopytywania czy aby na pewno twierdzę to co twierdzę, bo Twoja koleżanka ma syna szwagra którego zięć coś tam.


                  • kora3 Re: Aquo... 27.11.19, 13:35
                    aqua48 napisała:
                    >
                    > Dla Ciebie nie, dla mnie tak Koro. Różnimy się. A w kawiarni niekoniecznie jedn
                    > a osoba funduje wszystko innym, bywa często tak, że każdy płaci za siebie, nawe
                    > t jeśli te osoby umówią się wcześniej na wspólne wyjście.


                    Owszem Aquo, ale tu znów dochodzimy do tego, że podczas spotkań nieprzypadkowych również zasady mogą bbyć RÓZNE, a nie jak sugerowałs - zawsze takie samesmile Jesli ktos jest przez kogoś ZAPROSZONY - to za zapraszanego płaci zapraszający, jesli płacą naprzemiennie, to płaci ten, na kogo wypada tym razem, a jesli zwyczajnie się skrzykują, to każdy za siebie. Propozycja "a moze usiądziemy na kawie" nie est stricte zaproszeniem, a już tym bardziej nie jest nim zgoda na to, by ktoś przypadkowo spotkany dosiadł się do stolika smile

                    >
                    > Nie Koro, heh nie kłóci. Empatia to nie zagłaskiwanie dorosłej osoby na śmierć
                    > i pouczanie jej żeby włożyła sweterek oraz niepozwalanie na coś.


                    Aha, zatem wypada wypuścic ze swego domu w środku nocy goscia zaproszonego tam, zdenerwowanego i nie troszczyć się dalej o niego, bo dorosły, ale nie wypada opuscić dorosłej osoby, która przypadkiem dosiadła się do stolika?smile Dobre smile
                    >
                    > Nie Koro nie ma takiego obowiązku by zmieniać swoje plany, albo informować o ni
                    > ch kogoś kogo to choćby pośrednio dotyczy, nie ma również obowiązku poświęcania
                    > swej uwagi komukolwiek napotkanemu, ale tak robią kulturalni ludzie.



                    Kulturalni ludzie zmieniają natychmiast swoje plany, boi kogoś przypadkiem spotkali? Naprawdę???? No powiem ci, że pierwsze słyszę ...Kulturalni ludzie Aquo nie mają przede wszystkim takich OCZEKIWAŃ, by przypadkowo spotkane osoby wyjasniały im swoje wczesniejsze plany i zobowiązania czy je pod nich zmieniały. Bo niby dlaczego kulturalny człowiek miałby takie oczekiwania mieć?
                    >
                    > No tu się znowu radykalnie różnimy.


                    Owszem, stad zapewne Ty oczekiwałabyś, że ktoś kto wyraziłby zgodę zebyś sie przysiadła siedział kamieniem czekając, aż Ty swoje danie zjesz, napój wypijesz itd. a jak nie to szczegółowo wyjaśnił dlaczego musi musi iśc, a ja nie smile Swoją drogą - dziwne, bo wg Ciebie wypada zaproszonym na chrzest i chrzeciny przyjśc tylko na chrzest i powiedzieć, ze na chrzciny się nie idzie, bo "coś wypadło", a przypadkowej osobie która sie do stolika dosiadła należy wyjasnić dlaczego sie już musi iśc . - dobre smile

                    >
                    > Wobec tego za każdym razem gdy widzisz mojego najlepieja, DOPISUJ SOBIE na włas
                    > ny użytek tę resztę i wtedy będzie ok smile


                    A po co?smile
                    >
                    > Dodam jeszcze, że NIE MUSISZ Koro wyciągać innych moich wypowiedzi w kolejnych
                    > wątkach, bo ja jestem od dawna dorosła, świadoma tego co piszę, nie robię tego
                    > bez zastanowienia i mimo Twych podejrzeń mój zestaw przekonań jest dość spójny
                    > smilesmilesmile Zatem przyjmij do wiadomości, że nie będę się w przyszłości do takich p
                    > obocznych "przypomnień" co pisałam niegdyś odnosić bo zwyczajnie szkoda mi na t
                    > o czasu. Podobnie jak na Twoje kolejne dopytywania czy aby na pewno twierdzę to
                    > co twierdzę, bo Twoja koleżanka ma syna szwagra którego zięć coś tam.


                    Ja rozumiem Aquo, że drażni Cie to, iż ktoś ma dobrą pamięć i pamięta co pisałaś np. rok temu, gdy potem przedstawiasz nieci hmmm inne zdanie smile Większosc ludzi, którzy mają hmm zmienne poglądy to drazni big_grin


                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • 10iwonka10 Re: Aquo... 27.11.19, 13:36

                    >>>Nie Koro, heh nie kłóci. Empatia to nie zagłaskiwanie dorosłej osoby na śmierć i pouczanie jej żeby włożyła sweterek oraz niepozwalanie na coś. >>>>

                    Tutaj sie z tobą nie zgodzę - Pod wpływem silnych emocji zachowujemy sie czasem nieracjonalnie i to nie jest zagłaskiwanie ale zdrowa reakcja dyktuje zadzwonienie chociaż po taksówkę aby taka osoba wróciła bezpiecznie do domu.
                    • kora3 Re: Aquo... 27.11.19, 14:42
                      Oczywiście Iwonko...Dla mnie to niepojęte, że ktoś kto uwaza, że z racji kultury i EMPATIi nie powinno sie dorosłej osoby, która przypadkiem sie do nas dosiadła zostawiac samej bez wyjaśnienia, jednoczesnie uwaza zatroszczenie sie o swego GOŚCIA, który w środku nocy wychodzi wzburzony za "zagłaskiwanie na śmierć".

                      Ja nawet nie będąc gospodynia a innym gosciem a takiej sytuacji widząc, ze gospodyni sie nie kwapi pogadałabym z taką wzburzoną kobitką. nie na zasadzie "zabraniania jej wyjścia" tylko normalnie - Ok, rozumiem, ze chcesz wyjśc, zatem moze wezwijmy taksówkę, żebyś bezpiecznie dotarła do domu - np. Nie przyszłoby mi do głowy bawić się dalej w najlepsze, a co sie stanie z taką osobą mieć gdzieś...
                      Ja bym tak nie mogła ...
                      Natomoiast naprawdę nie widzę powodów do troszczenia się o kogoś znajomego, kto normalnie dosiadł sie do mego stolika przypadkowo w kawiarni, serio. Buały dzień, przypadkowe spotkanie, nic się takiej osobie nie dzieje! Jeśli naprawdę poczuje się zraniona tym, że sobie już idę, to ma problemy natury emocjonalnej, albio psychicznej, nie ejsteśmy w stanie czegoś takiego przewidzieć, ani koniecznie o tym wiedzieć.

                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • aqua48 Re: Aquo... 27.11.19, 16:15
                      10iwonka10 napisała:

                      > Pod wpływem silnych emocji zachowujemy sie czase
                      > m nieracjonalnie i to nie jest zagłaskiwanie ale zdrowa reakcja dyktuje zadzw
                      > onienie chociaż po taksówkę aby taka osoba wróciła bezpiecznie do domu.

                      Czym innym jest propozycja - może wezwać ci taksówkę, czym innym powiedzenie - nie wypuszczę cię na piechotę. Zwłaszcza gdy człowiek w emocjach czuje, że akurat spacer pomógłby mu je uspokoić. Dorosłemu człowiekowi pozwoliłabym też ewentualnie POPROSIĆ o pożyczenie czegoś ciepłego, a nie narzucałabym się z jakimiś swoimi sweterkami smile

                      • 10iwonka10 Re: Aquo... 27.11.19, 20:41
                        >>>Czym innym jest propozycja - może wezwać ci taksówkę, czym innym powiedzenie - nie wypuszczę cię na piechotę. >>>

                        To sa sytuacje które cieżko ocenić- sa ludzie którzy reagują bardzo emocjonalnie i histerycznie- jeśli to pozny wieczór moze dosc odludna okolica to jeśli nawet i całkowicie zrozumiałe ze ma sie ochotę na spacer po świeżym powietrzu aby ochlonac to jest jeszcze czynnik bezpieczeństwa. Jak ta gospodyni by sie poczuła gdyby cos tej kobiecie sie stalo....rabunek ,gwałt.... Szczerze mówiąc to w takiej sytuacji chyba bym poprosiła grzecznie tego meza żeby poszedł do domu a ona niech zostanie i ochlonie.
                        • kora3 Re: Aquo... 28.11.19, 09:20
                          Iwonko, ale przede wszystkim watek o jakim wspomniała Aqua nie był o tym, zeby wspomnianej pani nie wypuszczać, czy ubierać ją na siłę, a o tym, że w srodku nocy (sylwestrowej - dodam) zdenerwowana pani gośc wychodziła i nikt nie zainteresował sie tym czy ma jak dotezec do domu itd. Nie, ze zaproponowano pomoc i pani odmówiła, tylko nie było propozycji - chcesz iśc to krzyzyk na droge!
                          Teraz Aqua przeinacza, bo okazało się, ze nie doceniono jej empatii najwyższej próby polegającej na olaniu takiego goscia, więc dośpiewuje o jakimś zatrzymywaniu na siłę, ubieraniu na siłę smile

                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • aqua48 Re: Aquo... 28.11.19, 09:48
                            Czy aż tak bardzo dotyka Cię to, że mam inne zdanie niż Ty Koro, że nie potrafisz powstrzymać się od uwag pod moim adresem? To wielce zadziwiające wobec tego co sama piszesz w wątku obok o sobie : "nie lubię personalych wycieczek" oraz "nie musimy się jednak zawsze zgadzać, by się szanować".
                            Szybko zrezygnowałaś ze swoich standardów...
                            • kora3 Re: Aquo... 28.11.19, 10:04
                              Aquo, to nie jesdt osobista wyccieczka, to jest stwierdzenie faktów! W tamtym wątku nie było zadnej mowy o zatrzymywaniu pani goscia na siłę (niewypuszczaniu) czy ubieraniu jej na silę . Mowa była o tym, ze w środku sylwestrowej nocy wzburzona kobieta - gośc wyszła z domu gospodarzy, czego gospodyni i inne panie - goscie były doskonale swiadome i NIE zaproponowały żadnej pomocy, NIE zainteresowały sie losem goscia!

                              Nie manipuluj, bo odniesienie sie do czyjeś wypowiedzi do nie wejst wycieczka osobista - sama takowe stosujesz, to powinnaś wiedzieć czym one są smile

                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                              • aqua48 Re: Aquo... 28.11.19, 10:15
                                kora3 napisała:

                                >odniesienie sie do czyjeś wypowiedzi do nie wejst wycieczka o
                                > sobista

                                Do wypowiedzi nie, ale do osoby tak, powinnaś to wiedzieć Koro jako osoba obeznana z dziennikarstwem. Już wyciąganie mi że wzruszam się na ślubach i komentowanie tego faktu, którego pod żaden komentarz nie poddawałam było bardzo...dziecinne? Nie będę prowadzić dyskusji w ten sposób.
                                Zatem zanim w braku merytorycznych argumentów do dyskusji na poziomie dorosłych ludzi, zaczniesz prowadzić swoje "śledztwa" i wytykać innym niekonsekwencje, zadbaj o spójność swoich wypowiedzi, bo inaczej jesteś kompletnie niewiarygodna. To taka drobna rada, do której oczywiście masz pełne prawo się nie zastosować..
                                • kora3 Re: Aquo... 28.11.19, 10:28
                                  Aquo, o jakich sledztwach mowa? Sama napisała, że płaczesz na ślubach wszelkich!
                                  Tak wiem "nie bedziesz rozmawiać w ten sposób", bo nie potrafisz obronić nijak tego, ze raz masz zdanie takie, a raz siakie - zależnie chyba smile od pogody smile
                                  Pokazałam Ci to wiele razy z sytuacją ZALINKOWANIA Twoich wypowiedzi smile - to wówczas zamilkłaś w tamtym wątku.
                                  No niestety, dla ludzi o zmiennych poglądach smile, są ludzie, którzy mają dobrą pamięć i pamiętają co ktoś kiedyś tam napisał oraz dostrzegają, ze teraz piszą coś zupełnie innego. smile

                                  --
                                  Korcia
                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                  • beata_ Drogie Panie... 28.11.19, 15:18
                                    ... czy tak raz, dla odmiany, mogłybyście "nie brać się za łby"?
                                    Przepraszam za kolokwializm, ale widzę co widzę - w każdym niemal wątku...
                                    • kora3 Re: Drogie Panie... 28.11.19, 15:39
                                      Ale Beato, czy to znaczy, że niezgadzanie sie z argumentacją rozmówcy jest niezgodne z regulaminem?

                                      --
                                      Korcia
                                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                      • beata_ Nie jest, ale... 28.11.19, 16:52
                                        kora3 napisała:

                                        > Ale Beato, czy to znaczy, że niezgadzanie sie z argumentacją rozmówcy jest niez
                                        > godne z regulaminem?
                                        >

                                        ... wygląda mało smacznie często. Stąd mój wpis...
                                        • kora3 Re: Nie jest, ale... 29.11.19, 07:36
                                          Ok Beato, ale Co tak konkretnie wyglądało? Czytałam regulamin i np. nie doczytałam w nim, że nie wolno powoływac się na to, co wczesniej rozmowca napisał - serio. Nic dziwnego, bo byłby to bardzo głupi zapis przecież.
                                          Owszwem, nie zgadzam się w omawianym temacie z Aqua, ale nie mam wrażenia, bym ja obrazała np. - po prostu z nią polemizuje

                                          --
                                          Korcia
                                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                          • aqua48 Re: Nie jest, ale... 29.11.19, 09:03
                                            kora3 napisała:

                                            > Owszwem, nie zgadzam się w omawianym temacie z Aqua, ale nie mam wrażenia, bym
                                            > ja obrazała np. - po prostu z nią polemizuje

                                            Hmm... a ja mam nieodparte przekonanie, że zamiast dyskutować na temat wątku wyciągasz moje wypowiedzi na inne tematy po to by nieżyczliwie skomentować to o komentowanie czego nie byłaś w żadnym razie proszona.. np. moją wrażliwość. To nie jest żadna polemika tylko wycieczki osobiste. A ja, powtarzam, wcale nie wypieram się moich wcześniejszych wypowiedzi.

                                            • kora3 Re: Nie jest, ale... 29.11.19, 09:20
                                              Aquo, ja mam przekonanie, ze jak i w życiu, tak i na forum nie resetuje sie ze tak powiem wiedzy o czyichś poglądach zaczerpniętych z wcześniejszych - tu dodajmy dla porzadku - JAWNYCH dla ogólu wypowiedzi. Nie wiem zatem co złego jest w przywołaniu tychże poglądów wygłoszonych przy innej dyskusji.
                                              I nie jest to bynajmniej złosliwe, mnie NAPRAWDE zaskajkuje, ze ktoś uwaza iz nie wypada opuscić towarzystwa przypadkowo spotkanej sooby, co cóż ta osoba poczuje, a jednoczesnie nie widzi nic nadzwyczajnego w tym, że z jego domu wychodzi w środku nocy mocno wzburzony gośc i gospodarz/gospodyni nie czują się nijak xle z tym i nie interesują jak takowy się czuje i co sie z nuim stanie. Całkiem serio ...Nie rozumiem jak ktoś taki godzi to mentalnie - dlatego PYTAM.

                                              Co do "wycieczek" o wrazliwosci itd ... Kazdy Aquo sądzi wg siebie i ponieważ TY ustawicznie robisz takie wycieczki w sposób wg Ciebie smile zawoalowany to naprawdę nie znaczy, ze ja ich nie dostrzegam. Dostrzegam, o czym pisałam Ci już wiele razy apelując o zaprzestanie. Ale nie chcesz czy też nie potrafisz zaprzestac - widać tak już masz i ponieważ nie posuwasz sie do obrazania - to dostrzegam i i tyle. Nie transponuj jednak swoich zachowań na innych - ja jesli pytam, to z ciekawosci, a nie ze złośliwości - uwierz, ze tak moze ktoś mieć.

                                              --
                                              Korcia
                                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                            • basia_styk Re: Nie jest, ale... 29.11.19, 09:48
                                              aqua48 napisała:

                                              > Hmm... a ja mam nieodparte przekonanie, że zamiast dyskutować na temat wątku wy
                                              > ciągasz moje wypowiedzi na inne tematy po to by nieżyczliwie skomentować to o k
                                              > omentowanie czego nie byłaś w żadnym razie proszona.. np. moją wrażliwość. To n
                                              > ie jest żadna polemika tylko wycieczki osobiste.

                                              Zgadzam się z Aqua48 - bardzo źle się czyta (a nawet tylko przegląda) wasze wymiany zdań.
                • kocynder Re: Aquo... 27.11.19, 18:01
                  A ja się je4dnak do pewnego stopnia zgodzę z Aquą. Taka zgoda jest może nie zaproszeniem, ale jednak pewnym rodzajem umówienia.
                  Piszesz, że "rosezcze3niowe" jest oczekiwanie, iż przypadkowo spotkany znajomy zmieni plany, choćby o kwadrans. Ok. Sytuacja:
                  Osoba A postanawia sama pójść do przytulnej kawiarenki z dobrą książką. Lokal jest jej znany, ma "swoje" miejsce. Zasiada wygodnie, rozkłada pasjonujący kryminał, kelnerka podaje kawę i ciacho. Raj, po prostu. Kawka, książka, czas płynie. Osoba A ma mniej więcej pół filiżanki kawy, kawałek ciasta i dwa rozdziały za sobą. Nagle w drzwiach staje dobra znajoma, koleżanka. Nie przyjaciółka nie widziana od stu lat. Osoba B. Nie widząc wolnych stolików podchodzi do A z pytaniem czy może się przysiąść. No, nie ma przeciwwskazań. Uważałabyś za kulturalną i obytą osobę A, gdyby ta po przyzwoleniu i powitaniu spokojnie wróciła do książki ignorując znajomą osobę B? Czy jednak uważasz, że osoba A powinna nieco nagiąć swoje plany, odłożyć lekturę i spędzić piętnaście minut, resztę kawy i ciastka na niezobowiązującej pogawędce?
                  Podkreślę jeszcze raz - uważam, że absolutnie nie jest taktownym "dosiadanie się" do kogoś nie będąc umówionym. No, ale bywa różnie...

                  --
                  Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                  • kora3 Re: Aquo... 28.11.19, 10:01
                    Kocyndrze - ale pytanie byo nie, czy wypada czytać tylko czy gdy skończy nam się czas na "posiedzenie" wypada WYJŚC, gdy ktoś się dosiadł smile
                    Skoro jednak poruszyłaś tę sprawę...Wszystko wg mnie w takiej sytuacji zależy od tego CO konkretnie robimy i dlaczego. Rekreacyjną lekturę książki mozna sobie przerwać i w tej sytuacji wypadałoby, nie jest to jakaś radykalna zmiana planów. Ale już gdy ktoś np. przygotowuje sie np. do waznego wystąpienia za godzinę mającego sie odbyć i musi sobie jeszcze to i owo doczytac, to tak - wypada, tylko nalezałoby wspomnieć - Wiesz, przepraszam, ale muszę przygotować się do tego i tego a to jest za chwilę, wybacz.
                    Rzecz cała w tym, że UMÓWIWSZY się z kims nie wypadało tak powiedzieć i zajmowac się czymś podczas spotkania - skoro się nie ma czasu na rozmowe, to sie było na ten moment - nie umawiać!
                    Czy z Twego punktu widzenia ktoś przygotowujący sie do wystąpienia powinien się nie przygotować, albo je odwołać, bo spotkał kogoś przypadkowo? No chyba nie...

                    Tak, dla mnie postawa taka, ze ktoś ma zmienić plany bo kogoś przypadkowo spotkał jest roszczeniowa Kocynder. Dla mnie jest z mej strony - jako przypadkowo spotkanej - niepojęta. Wynika to z charakteru, ale też pewnie z doświadczenia - czesto mam okazję bywać "na mieście" nie po to, by posiedzieć sobie i pogadac, ale po to by spotkać sie zawodowo, po to by gdzieś "przeczekać" kwadrans czy pół godziny do umówionego spotkania, czy jakiejś "imprezy", na którą się służbowo wybieram, w przerwie w zakupach itd. Ktoś kto bywa "na mieście" tylko rekreacyjnie może mieć problem ze zrozumieniem tego, ale większość ludzi jednak - rozumie.
                    Mnie by nie przyszło do głowy, że osoba, do której sie nawet do tego zachęcona (zwykle nie proszę o taką mozliwośc zdając sobie sprawę, ze moze to być niekomfortowe dla zapytanego, ale owszem bywam zachęcana smile) zajmuję miejsce przy stoliku przypadkowo spotkanego znajomego i OCZEKUJE, ze będzie tam ze mną siedział jak długo mi się zechce siedzieć i zajmie się mną, bo raczyłam się pojawić smile - serio ...
                    Pojawiłam się przypadkowo, wypadało zamienić kilka słów z obu stron i nic więcej. ktoś nie musi mi się tłumaczyć dlaczego musi juz iść! Ani nie musi siedzieć ze mną mając swoje sprawy do załatwienia- NIE UMAWIALIŚMY SIĘ!


                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • kocynder Re: Aquo... 28.11.19, 22:38
                      "postawa taka, ze ktoś ma zmienić plany bo kogoś przypadkowo spotkał jest roszczeniowa" - "Rekreacyjną lekturę książki mozna sobie przerwać i w tej sytuacji wypadałoby". W jednym poście. Czyli S-V nie wymaga zmieniania planów, ale powinno się je zmienić. big_grin Logika powalająca... Oczywistym jest, że jeśli ktoś ma ściśle określone, konkretne plany - to nie będzie ich zmieniał z powodu przypadkowego spotkania. Nie zawali obowiązków zawodowych itp. Ale też i założyłam wstępnie, że Aqua ma na myśli sytuację gdy właśnie nie ma się nic zobowiązującego. Czyli osoba A siedzi sobie na kawce, bo ma chęć na przerwę w zakupach, dosiada się znajoma osoba B - to tej A NIE WYPADA po prostu po trzech minutach wstać i dalej lecieć w rajd po sklepach. Bo nic się nie stanie jeśli posiedzi kwadrans dłużej i pogawędzi o pogodzie, wspólnych znajomych czy dokonanych/planowanych zakupach. I to jest dla mnie oczywiste. Ewentualnie jeśli już po trzech minutach się "zrywa" - moim zdaniem wypada dorzucić jakieś usprawiedliwienie "Sorry, muszę lecieć, bo tu zoologiczny zamykają za kwadrans a muszę kupić karmę dla Fafika" czy cokolwiek innego.
                      Analogicznie w opisanej powyżej sytuacji - pomimo iż nie było się umówionym - jednak wypada oderwać dziób od najbardziej nawet pasjonującego kryminału i pogadać z osobą, która się dosiadła...


                      --
                      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                      • minniemouse Re: Aquo... 29.11.19, 00:21
                        kocynder napisała:
                        . Bo nic się nie stanie jeśli posiedzi kwadrans dłużej i pogawędzi o pogodzie, wspólnych znajomych czy dokonanych/planowanych zakupach.

                        tego nie wiemy, a zwłaszcza na pewno - nie jesteśmy 'ta panią' smile

                        Ewentualnie jeśli już po trzech minutach się "zrywa" - moim zdaniem wypada dorzucić jakieś usprawiedliwienie "Sorry, muszę lecieć, bo tu zoologiczny zamykają za kwadrans a muszę kupić karmę dla Fafika " czy cokolwiek innego.

                        to powinno być wyjaśnione zanim ta dosiadająca sie osoba zapytać czy moze sie dosiąść.

                        > Analogicznie w opisanej powyżej sytuacji - pomimo iż nie było się umówionym - jednak wypada oderwać dziób od najbardziej nawet pasjonującego kryminału i pogadać z osobą, która się dosiadła...

                        Toć i Aqua napisała ze jeśli to tylko 'kryminał' to nie ma problemu, ale czasami ludzie sa zajęci sprawami zawodowymi, szkoleniowymi i wtedy autentycznie nie maja czasu na "otwarcie dzioba" smile

                        Minnie

                        --
                        Savoir Vivre czyli jak się zachować
                      • kora3 Kocynder 29.11.19, 07:53
                        kocynder napisała:

                        > "postawa taka, ze ktoś ma zmienić plany bo kogoś przypadkowo spotkał jest roszc
                        > zeniowa" - "Rekreacyjną lekturę książki mozna sobie przerwać i w tej sytuacji w
                        > ypadałoby". W jednym poście. Czyli S-V nie wymaga zmieniania planów, ale powinn
                        > o się je zmienić. big_grin Logika powalająca...


                        Nie wiem co w tym widzisz nielogicznego Kocynder, serio ...W watku mowa była o konkretnych sytuacjach, a Ty sprowadzasz sprawę do absurdu. Wszak nawet gdy idziemy z kimś ulicą i jesteśmy pochłonięci rozmową, to zwyczajne zapytanie "Jak dojdę na ulicę X" od przypadkowego przechodnia zmusza nas do zmiany "planów" to jest przerwania na chwilę rozmowy, nawet tylko po to, by odpowiedzieć "Przykro mi, niestety nie mam pojęcia"smile
                        I tak, takie "plany" wypada "zmienić", ale już nikt nie wymagałby zebyśmy razem z tą osobą poszli po plan miasta i szukali nieznanej nam ulicy.


                        Oczywistym jest, że jeśli ktoś ma ści
                        > śle określone, konkretne plany - to nie będzie ich zmieniał z powodu przypadkow
                        > ego spotkania. Nie zawali obowiązków zawodowych itp. Ale też i założyłam wstępn
                        > ie, że Aqua ma na myśli sytuację gdy właśnie nie ma się nic zobowiązującego.


                        Ale dlaczego tak zakładać? Tak na logikę? Przecież o planach przypadkowo spotkanego znajomego nic sie nie wie

                        Cz
                        > yli osoba A siedzi sobie na kawce, bo ma chęć na przerwę w zakupach, dosiada si
                        > ę znajoma osoba B - to tej A NIE WYPADA po prostu po trzech minutach wstać i da
                        > lej lecieć w rajd po sklepach. Bo nic się nie stanie jeśli posiedzi kwadrans dł
                        > użej i pogawędzi o pogodzie, wspólnych znajomych czy dokonanych/planowanych zak
                        > upach. I to jest dla mnie oczywiste.


                        Wiesz w 9 /10 przypadkach zwykle podczas takiego przypadkowego spotkania następuje wymiana informacji pt. "A wpadłam na kawę w przerwie w zakupach, zaraz lecę dalej" "Czekam na sygnał od kolezanki, załatwia sprawę i zaraz jedziemy do ..." itd.
                        NIE WIESZ, czy "nic sie nie stanie, jak posiedzi jeszcze kwadrans" - bardzo czesto to NIEMOZLIWE Kocynder. Jeśli wpadłam na kawę, bo miałam jeszcze 15 min. do umówionego w urzędzie spotkania, to mam kwadrans i tyle. Przez tenże mogę pogawędzić z kimś przypadkowo spotkanym. ale potem MUSZE już iśc - jak wspomniałam - ludzie bywają "na mieście" nie tylko w celach czysto rekreacyjnych.

                        Ewentualnie jeśli już po trzech minutach s
                        > ię "zrywa" - moim zdaniem wypada dorzucić jakieś usprawiedliwienie "Sorry, musz
                        > ę lecieć, bo tu zoologiczny zamykają za kwadrans a muszę kupić karmę dla Fafika
                        > " czy cokolwiek innego.
                        > Analogicznie w opisanej powyżej sytuacji - pomimo iż nie było się umówionym - j
                        > ednak wypada oderwać dziób od najbardziej nawet pasjonującego kryminału i pogad
                        > ać z osobą, która się dosiadła...


                        Kocynder, a czytałaś post poczatkowy? Pytam bo cały ten wątek jest o tym, czy i jak różnią się zasady ze tak powiem traktowania wzajemnego podczas spotkań przypadkowych i nieprzypadkowych smile
                        No własnie - podczas przypadkowego spotkania wypada powiedzieć "No , niestety już musze lecieć" dodając do tego wyjaśnienie, albo nie dodając, a podczas umówionego - nie. Podczas przypadkowego spotkania wypada na 15 min. odejśc z telefonem przeprosiwszy wczesniej, podczas nieprzypadkowoe nie, chyba, ze sprawa wielkiej wagoi, to wypada wyjaśnic.


                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • flegma_tyczka Re: Aquo... 28.11.19, 15:43
                    Dosiadanie się w kawiarni (nie będącej na totalnym odludziu i głuszy gastronomiczno-kawiarnianej) do innej osoby jest wbrew regułom S-V.

                    --
                    Jestem kobietą jeżeli ma to jakieś znaczenie.
      • minniemouse Re: Przypadkowe spotkanie i nieprzypadkowe spotka 29.11.19, 00:09
        aqua48 napisała:
        > Po prostu propozycja dołączenia do towarzystwa powinna wyjść od siedzących osób i tylko wówczas gdy spotkanie ma potrwać jeszcze jakiś dłuższy czas.
        > A na takie pytanie (czy można się dosiąść) należy odpowiedzieć wyraźnie - tak, ale my się za 10 minut będziemy już zbierać. Zgoda na dołączenie do towarzystwa, po czym zbieranie się po chwili BEZ wcześniejszego uprzedzenia że tak będzie jest niegrzeczna.


        Dokładnie to samo pomyślałam jak tylko przeczytałam watek startowy smile
        Tu ważna jest jasna komunikacja - "zapraszamy, jednakże .... " - i ewentualnie ta dosiadająca się osoba decyduje się na samotne siedzenie później. ale już z własnej woli.

        > W drugiej scence najlepiej by siedząca u gospodarza osoba pożegnała się w momencie gdy słyszy, że ktoś jeszcze ma nadejść, (przed jego przyjściem),a nie ma ochoty na rozszerzenie grona, rozmowę w więcej osób. Jeśli nie zdąży, bo nowy gość już jest w progu, to owszem powinna jeszcze kwadrans posiedzieć, zamienić z n
        > owo przybyłym parę zdań i dopiero wówczas się pożegnać.


        jeszcze jest taka mozliwosc - jak sie akurat wszystko na raz dzieje, to gospodyni zabiera ze sobą 'nowego' gościa, 'stary' zegna się i wychodzi.

        Minnie

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • kora3 Re: Przypadkowe spotkanie i nieprzypadkowe spotka 29.11.19, 07:59
          Minnie, ale cały czas chodzi o to, czy i jak spotkania nieprzypadkowe - umówione różnią się - w sensie tego jak wypada się zachować od tych przupadkowych.
          Aqua uwaza, że sie NIE różnią, ja uwazam, ze sie róznią i pytałam o zdanie szersze grono - po prostu.

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka