Dodaj do ulubionych

"Ja jej tyle w życiu pomogłam"

29.11.19, 11:52
Takie hasło pada z usta jednej kuzynki na temat drugiej do ich wspólnych znajomych...W czym problem? Ano w tym, że nijakiej pomocy nie było smile
Sytuacja taka: są sobie 2 kuzynki, bliskie, ich mamy są siostrami. Jedna ma 45 lat, druga 40. W młodości były z sobą bardzo zżyte, tym bardziej, że nie maja rodzeństwa. Później relacje nieco sie rozluźniy, ale nie z jakichś powodów po obu stronach - zwyczajnie praca, rodzina u jednej i drugiej. Obecnie starsza z kuzynek powróciła do rodzinnego miasta (wraz z rodziną) , gdzie mieszka też ze swoją młodsza kuzynka i relacje na powrót sie zacieśniły. Na tyle, ze mają wspólnych znajomych. No i własnie od owych znajomych wspólnych starsza kuzynka "dowiedziała się", ze młodsza wiele jej w życiu pomogła...Cudzysłowu użyłam świadomie - otóż nijakiej pomocy od młodszej kuzynki starsza sobie NIE przypomina. I nie, nie jest to zarzut wobec młodszej - zwyczajnie i po prostu owa starsza kuzynka nigdy żadnej pomocy od młodszej NIE POTRZEBOWAŁA! I nie nie jest to jakieś wynoszenie się itd. - po prostu starsza kuzynka, jako i młodsza zresztą zadnych wielce dramatycznych sytuacji w zyciu nie miała. Nie miała kłopotów z anuką w LO, ani na studiach, po nich bez problemu znalazła pracę, zaręczyła sie ze swoim chłopakiem, potem wyszła za mąż, a potem bez komplikacji przyszły na swiat jej dzieci. Nie chorowała nigdy cięzko, żadnych większych kryzysów w małzeństwie czy pracy, ani finansowych. Z drugą kuzynką zresztą - podobnie. Ale to raczej starsza jakoś tam "pomagała" młodszej, nic wielkiego - w nauce czasem, do pracy ją poleciła znajomemu - zwykłe sprawy.
Teraz starsza kuzynka nie bez zdumienia "dowiaduje się", ze młodsza tak wiele w życiu jej pomogła. Ni w ząb nie wie - jak i w czym!
A tego rodzaju hasła słyszała już od KILKORGA wspólnych z kuzynką znajomych . Nie jakos napastliwie, czy źle ot tak "Bardzo jesteście zżyte, jako kuzynki." "A tak, tak, id dzieciństwa" "No Asia wspominała o tym i też o tym, ze wiele ci w życiu pomogła" - coś w ten deseń.
Abstrahuję teraz od tego, że ci znajomi wspominając o tym niekoniecznie zgodnie z SV postępują i najlepiej byłoby, gdyby tego co im powiedziała młodsza kuzynka nie wspominali przy starszej. Tak byłoby najlepiej, ale jeszcze lepiej od tego najlepiej byłoby, gdyby młodsza kuzynka nie kolportowała takich w dodatku nieprawdziwych informacji. Ale mleko sie rozlało, a pociąg pojechał - kuzynka kolportuje, a znajomi, pewnie nieświadomi, ze to jest nieprawda powtarzają...
Starszą kuzynkę kilka karzy korciło smile, żeby zapytac w czym jej ta młodsza niby tak pomogła tego czy owego znajomego wygłaszającego to, ale powstrzymała się. Uznała, ze to sprawa między nią i kuzynką...
Teraz ma dylemat jak zaczać taką rozmowę - wiadomo, ze w 4 oczy i miło, ale konkretnie jak. Starsza kuzynka wolałaby nie powoływac się na konkretne osoby od których te hasła słyszała, ale nie wyklucza. W kazdym razie na "dzień dobry" raczej odpada "Widziałam sie ostanio z X....Pogal;aiśmy i wiesz, zdziwiłam się, bo wspomniał, iz mówiłaś , ze wiele mi w zyciu pomogłaś. O co chodzi?"
Macie jakieś pomysły?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 29.11.19, 13:37
      Jeśli koleżanka chce zerwać dobre z kuzynką stosunki niech doprowadza do konfrontacji. W jaki sposób to właściwie obojętne. Jeśli nad te bajki przedkłada jednak rodzinę niech uzna że kuzynka po prostu "tak ma", że to rodzaj nieszkodliwego bądź co bądź dziwactwa i kocha ją z dobrodziejstwem inwentarza. Wspólnym znajomym może ewentualnie odpowiedzieć, tak owszem moja kuzynka tak uważa. Może też nie komentować tego wcale.
      • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 30.11.19, 09:25
        Hmmm wiesz Aquo, w zasadzie to niby masz rację, ale rozumiem też ze dla starszej kuzynki może to być mocno denerwujące. Tym bardziej, ze Baal raczy wiedzieć o jakiej pomocy i W CZYM ta kuzynka młodsza prawi ludziom nieprawdę.
        Miałam taką osobę w otoczeniu i wiem, ze jest to bardzo niefajne. Miałam, bo rozluźniłam kontakty, nie tylko z tego powodu, ale też. Kolezanka niny mila, fajhna i uczynna, ale miałą tak ą tendencje raz do wyolbrzymiana tego co dla innych zrobiła, dwa - do rozgłaszania tego wszem i wobec.
        Sama tego doświadczyłam - kolezanka do mnie zadzwoniła z propozycją spotkania "na mieście", no niestety, byłam chora. A to mnie odwiedzi (a prosze bardzo, choroba niezakaźna). Zapytała czy po drodze coś mi kupić, niekoniecznie, ale nalega, a to dobra dwa filety z kurczaka i sik grejpfrutowy. Nadmieniam, że sklepy - kilka są u mnie "za płotem", nie zatem ze musiała to niesć z centrum smile Przyszła, za zakupione rzeczy natychmiast zwrócilam, podziękowałam i fajnie. Tylko później dowiedziałam się, że jak ja byłam chora to ona mi ZAKUPY robiła. smile Nie jest to osoba oderwana od rzeczywistosci, zatem doskonale WIE jak wyglądają normalne ZAKUPY, na pewno nie tak, że kupuje się jedzenie dla kotów i litr soku smile Poza tym sytuacja miała miejsce RAZ (a chorowaam kilka tygodni) i to na jej NALEGANIA.
        Nie miałabym NIc przeciwkoi temu, żeby kolezanka powiedziała, jak powiedziala, gdyby rzeczywiscie regularnie robiła mi w chorobie zakupy - serio. Ale tak nie było przecież. Dodam, że ta kolezanka chętnie i dośc czesto korzystała z różnych przysług znajomych, także z moich. Wiele razy było tak, ze idąc do niej umówiona dzwoniłam i pytałam, czy moze coś kupić po drodze - zdarzało się,z e kolezanka coś tam chciała i ok, to zadne tam ZAKUPY, tylko drobiazg.
        Jednorazowo to moze byłoby nie tak dokuczliwe, ale się powtarzało przy okazji róznych sytuacji i jak też zaobserwowałam w stosunku do różnych ludzi. Mnie to przeszkadzało zwyczajnie - nie lubię takiego zachowania i tyle.

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • lumeria Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 29.11.19, 20:17
      Ja tez nie zdzierżę czytania...

      Do tytułu odniosę się na tyle by powiedzieć, ze co, pomagała, by wykupić sobie abonament obligacji lub długu?
      Czy jest zwiedzona, ze jej wysiłki poszły na nici lub nie w tym kierunku, który chciała osiągnąć?

      Samo takie stwierdzenie wybudza we mnie niezgodę na takie traktowanie. Wskazuje na manipulacje a nie na pomoc.
    • bene_gesserit Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 30.11.19, 11:05
      Czemu starsza kuzynka (ta, która ma 45 lat i po latach wróciła do miasta, w którym mieszka teraz wraz z młodszą kuzynką - tą, która ma 40 lat - ale nie we wspólnym domu, jak pierwotnie zrozumiałam) nie porozmawia o tym z tą młodszą kuzynką (tą, która ma 40 lat, która rozmawia o tej starszej, owej czterdziestopięcioletniej z ich wspólnymi znajomymi) o tym, czemu ta młodsza rozpowiada nieprawdziwe informacje? Może jednak przed wyjazdem z miasteczka, kiedy to owe kuzynki mieszkały w tym samym mieście, a starsza nie miała kłopotów z nauką w podstawówce, w LO i nawet na studiach, po nich bez problemu znalazła pracę, zaręczyła się ze swoim chłopakiem, potem wyszła za mąż, następnie bez komplikacji przyszły na świat jej dzieci, nie chorowała nigdy ciężko, żadnych większych kryzysów w małżeństwie czy pracy, ani finansowych miała jednak jakiś problem, który, bo ja wiem, wyparła, a w którym owa druga młodsza (ta, która ma 40 lat) jej pomogła, ale owa pomoc została wyparta przez tę starszą?

      Myślę, że krótka, prosta rozmowa mogłaby wyjaśnić tę sprawę. Na Baala.

      --
      dont hejt de pleja, hejt de gejm
      • horpyna4 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 30.11.19, 11:54
        Mogło tak być. Ale czy to jest powód, żeby o tym każdemu mówić? Zwykle człowiek, który naprawdę kiedyś komuś pomógł, nie komunikuje tego po wieku latach wszystkim spotykanym znajomym. W dodatku bez podawania szczegółów, które można łatwo zweryfikować.
        • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 10:35
          Horpyno, w tym, rzecz cała, ze pani starsza kuzynka nie miałaby nic przeciw temu, gdyby ktoś - np. ta mlodsza kuzynka wspomniał ze jej w zyciu pomógł, GDYBY tak było! Problem w tym, ze NIE było smile

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • horpyna4 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 11:40
            Koro, właśnie dlatego uważam, że najbardziej prawdopodobne jest lekkie zaburzenie psychiki u młodszej kuzynki. Dla mnie to podręcznikowy przykład mitomanii.

            Zanim starsza kuzynka porozmawia z młodszą, powinna łyknąć trochę wiedzy o tym schorzeniu. To może pomóc w zrozumieniu tekstów młodszej.
            • bene_gesserit Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 12:24
              horpyna4 napisała:

              > Koro, właśnie dlatego uważam, że najbardziej prawdopodobne jest lekkie zaburzen
              > ie psychiki u młodszej kuzynki. Dla mnie to podręcznikowy przykład mitomanii.
              >
              > Zanim starsza kuzynka porozmawia z młodszą, powinna łyknąć trochę wiedzy o tym
              > schorzeniu. To może pomóc w zrozumieniu tekstów młodszej.

              Ja natomiast mam wrażenie, że chociaż Kora podała szczegółów aż nadto (dane demograficzne, skrócone życiorysy), nie posiadła całej wiedzy na temat tej sytuacji. Czy to nie jest prawdopodobne? Myślę, że o wiele bardziej niż poważne zaburzenie.

              I dlatego, zanim zainteresujemy się zdrowiem psychicznym młodszej, powinniśmy jednak im poradzić, żeby sobie spokojnie sytuację wyjaśniły podczas krótkiej, treściwej rozmowy.



              --
              Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
              • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 14:36
                Bene, ale weż na logikę - gdyby tak było, że pani miała okazję doznac wielkiej pomocy od kuzynki, to zastanawiałaby sie jak z nią porozmawiać o tym, by tego nie rozgłaszała do znajomych np. - a nie nad tym, o co chodzi dlaczego kuzynka mówi nieprawdę ..

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • 10iwonka10 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 19:04
                  Ja mysle ze jak ta kuzynka tak to powtarza to moze sama juz w to uwierzyła-'autosugestia'.
                  Natomiast zastanawiam sie nad źrodłem takiego zachowanie....jakies kompleksy, niedowartościowanie....moze ona ciagle w jakis sposób porównuje sie do tej kuzynki i czuje sie w jakis sposób gorsza.
                  • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 02.12.19, 11:12
                    A tego to nie wiem Iwonko, z mej wiedzy - szerszej na temat starszej z kuzynek - wynika, ze panie są raczej w podobnej sytuacji życiowej, więc obiektywnie nie byłoby powodów do kompleksów, ale wiemy wszyscy, ze czasem nie ejst to oparte na obiektywnych przesłankach.

                    Jak wspomniałam - miałam taką znajomą, która wyoblrzyiała wszystko co dla kogoś zrobiła, nawet, gdy wrecz wymuszała zrobieie tego i potem rozgłąszała wszem o wobec jaka to ona dobra. Owszem - była to osoba zakompleksiona - takie nierzadkie połączenie kompleksu niższości z manią wyższości smile


                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 10:34
        Ale np. KAKI problem który wyparła, tak przykładowo? Mowa o zwyczajnej, normalnej kobiecie - GDYBY miała jakiś poważny problem, to przecież by o ty pamiętała!

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • bene_gesserit Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 12:27
          kora3 napisała:

          > Ale np. KAKI problem który wyparła, tak przykładowo? Mowa o zwyczajnej, normaln
          > ej kobiecie - GDYBY miała jakiś poważny problem, to przecież by o ty pamiętała!

          Jeśli zakładamy roboczo za Horpyną, że młodsza jest mitomanką w sensie że cierpi na poważne zaburzenia, kwalifikujące się do terapii lekami, to czemu nie możemy założyć, że na podobne (w sensie nie mitomanii, ale też natury psychiatrycznej) może cierpieć starsza?






          --
          feminists aren't humorless just because your jokes suck
          • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 14:14
            Bene, ja obie panie znam - od czasów ich młodości, ale nie tej najwcześniejszej. Ze starsza kuzynka mam staly kontakt od czasu, jak miała z 20-22 lata - jeszcze panną była wówczas. Gdyby miała jakiś powzny zyciowy problem - ja też bym o tym wiedziała!
            Podaala te tak "bulwersujące" cię szczególy wlasnie, by uniknąc domniemań "a moze jednak coś bylo", ale widzę, ze mimo to jest doszukiwanie sie drugiego dna smile
            Nie, nie było w życiu kolezanki takich sytuacji jakichś dramatycznych.
            O wieku pań wspomnialam, zeby było wiadomo, ze chodzi bardzo doriosle osoby, ale też dlatego, ze róznica wieku w pewnym okresie zycia jest wazna Bene. Podobna jest między mną i moją siostrą i raczej oczywiste, że o ile ja mogłam mej siostrze np. na jej studiach coś tam pomóc w nauce, to odwrotnie - NIE - gdyby byla konieczność.

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 03.12.19, 09:27
                Ale jakimi znów domysłami? Kobieta jest zdumiona, ze kuzynka kolportuje taką informację, bo żadna pomoc z jej strony nie miała miejsca. Jakiż sens byłby prosić o radę jak porozmawiać o tym z kuzynka, gdyby ta kuzynka mówiła prawdę?
                Przecież mówimy o normalnej osobie, nie z jakąś amnezją, czy zaburzeniami - zwyczajnej. W ogóle nie wiem skąd zaraz podejrzenie, ze jak ktoś mówi, iz inna osoba mu NIE pomagała to musi wypierać, mówić nieprawdę itd. - serio.
                Mogę to samo powiedzieć o mojej siostrze, a ona o mnie - miałam w życiu sytuacje trudne, ale moja siostra obiektywnie wówczas NIE mogła mi jakoś pomóc, wiec byłoby głupotą oczekiwanie takiej pomocy. Z kolei moja siostra nie miała jakichs wielkich prblemów, wiec też nie wymagałą pomocy z mej strony. To, ze z bliską osobą mogłam ja czy ona pogadać, zwierzyć sie itd. nie uwazam za WIELKĄ POMOC - uwazam za normalność w bliskich relacjach o owszem byłabym zaskoczona zarwno tym, gdyby moja siotra mówiła ze mi tyle w życiu pomogła, jak i tym, gdyby opowiadała, ze ja jej okazywałam wielką pomoc w życiu.

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 04.12.19, 09:48
                    Bene, w taki sposób, to wcale nie da sie na forum, ani w ogóle porozmawiac. Jesli bedziemy zakładać, ze ten kto prosi o radę, czy opinię kłamie, albo wypiera, to nijaka dyskusja nie ma sensu. Siłą rzeczy chcąc porozmawiać MUSI się założyć, że to co przekazuje nam ktoś jest prawdą. Przecież to FORUM, a nie sąd, ze od naszej opinii zależy czyjaś przyszłośc czy życie i musimy mieć niezachwianą pewnośc, że ktoś nam mówi prawdęsmile

                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • bene_gesserit Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 04.12.19, 19:13
                      Nie zakładam, że kłamiesz, po prostu przyjmij, że o ile nie jesteś starszą kuzynką, możesz nie wiedzieć wszystkiego o życiu tej kobiety. To kompletnie racjonalne założenie, ale dla ciebie, jak widać, spory wysiłek.

                      --
                      feminists aren't humorless just because your jokes suck
                      • horpyna4 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 04.12.19, 20:06
                        Bene, ale gdyby nawet ta kuzynka jej pomogła, to nie wydaje mi się normalne takie informowanie o tym po latach każdego ze znajomych. Takie wciskanie wszystkim informacji, jak to się komuś dużo pomogło, jest trochę niesmaczne. Owszem, można opowiadać, jak ktoś pomógł nam, ale nie w drugą stronę - to takie dowartościowywanie się na siłę w oczach bliźnich.
                        • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 06.12.19, 08:43
                          Horpyno, ale problem starszej kuzynki polega nie na tym, ze młodsza jej pomagała i teraz rozgłasza, tylko na tym ze NIE pomagała, a rozglasza co rozgłąsza.


                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • horpyna4 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 07.12.19, 11:00
                            Koro, jak to rozumiem. Ale ponieważ wiele osób rzuciło się z przypuszczeniami, że młodsza pomagała, a starsza to wyparła, to napisałam, że nawet gdyby tak było, to młodsza zachowuje się co najmniej dziwnie. W moim odczuciu właśnie to jej zachowanie potwierdza, że wcale nie pomagała.

                            Dla mnie jest to klasyczny przykład mitomanii, a najlepsze jest to, że jak się wciąż coś takiego opowiada, to potem samemu się zaczyna w to wierzyć.
                      • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 06.12.19, 08:42
                        Ale ja teraz nie myslałam o sobie wcale, tylko o tej kuzynce - widzę, ze trudno to zrozumieć, ze mozna nie mysleć tylko o sobie smile
                        Najzwyczajniej w swiecie - nie mam powodu myślec,z e ta kuzynka pytająśc jak pogadac z drugą w takiej sytuacji miałaby kłamać. Bo i PO CO? Przecież gdyby pomogła jej tamta, to taka rozmowa powinna wyglądać inaczej....

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • znana.jako.ggigus Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 13.01.20, 22:58
        Bene, robisz tutaj kabaret!
        Zamiast iść spać, chichram się i czytam o kolejach życiowych dwóch kuzynek, z których przynajmniej jedna nie miała poważniejszych problemów w nauce w LO. Tak to jest widziane teraz, a pamięć jest dynamiczna.
        (i to jak dynamiczna! Moje pamiętniki z LO pełne są opisów jakichś chłopaków, oczywiście skróty imion, a ja dziś nie pamiętam, co to byli za ludzie).

        --
        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • minniemouse Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 00:01
      kora3 napisała:
      > Starszą kuzynkę kilka karzy korciło smile, żeby zapytac w czym jej ta młodsza niby tak pomogła ....
      Teraz ma dylemat jak zaczać taką rozmowę - wiadomo, ze w 4 oczy i miło, ale konkretnie jak. Starsza kuzynka wolałaby nie powoływac się na konkretne osoby od których te hasła słyszała, ale nie wyklucza. W kazdym razie na "dzień dobry" raczej odpada "Widziałam sie ostanio z X....Pogal;aiśmy i wiesz, zdziwiłam się, bo wspomniał, iz mówiłaś , ze wiele mi w zyciu pomogłaś. O co chodzi?"


      A dlaczego nie? nie ma nic niegrzecznego w spokojnym, neutralnym, a nawet zaciekawionym tonem zapytaniu dokładnie tak: "słuchaj, ostatnio co kogoś spotkam to mi mówi ile zawdzięczam twojej pomocy?? - a gdy pytam skąd ma takie wiadomości, to każdy odpowiada ze od ciebie właśnie... możesz mi proszę wyjaśnić o co właściwie chodzi?"


      Minnie
      --
      Savoir Vivre czyli jak się zachować
      • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 10:39
        Wiwsz Minnie, ja sobie myslę, ze poczatkowo ta starsza kuzynka nie zwracała na to uwagi, ostatnio zwyczajnie się nasiliło. Stąd teraz dipiero zunała, ze wypada o tym pomówić z kuzynką.

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • elle-joan Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 13:58
      Wiem, ze ludzie lubią rozmawiać o nieobecnych, plotkować, przekazyać co kto o kim powiedział itp.. Jednak zazwyczaj jest to coś bardziej konkretnego. Tutaj ogólne westchnięcie- tyle jej w zyciu pomogłam- nie jest niczym konkretnym, ciekawym (z puntku widzenia plotkującego), szokujacym, chwytliwy. Dla mnie to brzmi niewiarygodnie, ze kilka osób, dorosłych, ok 40- stki prawodpodobnie (jak i owe kuzynki) powtarza- ona mówiła, ze tyle Ci pomogła...
      No i jeszcze- rozumiem, ze ktoś kto usłyszał plotkę na swój temat moze być zaskoczony, moze nie chcieć wypytywać i rozprawiać na ten temat. Jednak skoro od kolejnej osoby usłyszała takie, mozna by powiedzieć tajemnicze... ona Ci tyle pomogła- to nie zapytała spontanicznie rozmówcy- Tak? Hmm, nie wiem o co chodzi. Ale najlepiej chyba pytać u źródła, czyli porozmawiać z kuzynką, zwłaszcza, ze są ze sobą blisko. Nie trzeba jakiegos specjanego scenariusza rozmowy, zwyczajnie zapytać. Ona prosiła Cię o radę jak porozmawiać z kuzynką?
      • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 01.12.19, 14:24
        Tak prosiła o rade w sensie, jak zaaranzować taką rozmowę. I szczerze to niespecjalnie sie jej dziwię. Sama znalam taka osobę, roprawiającą jak to ona temu czy temu pomogła wielce vide mój post do Aquy. Kolezanka rozprawiała, ze jak byłam chora robiła mi zakupy - niby nic, ale NIEPRAWDA - raz idąc do mnie, gdzie niejako się "wprsił" (zapowiedziałą za moją aprobota) zapytała czy coś mi kupić - podziękowałam, ale NALEGAŁA, wiec ją poprosiłam o 2 drobiazgi! Kupiła, zwrócilam kase atychmiast, podziekowałam i nie uznawałam tego za jakąś wielką przysługę - uprzedzając - gdy ja wielokrotnie wyświadczałam jej podobną uprzejmości nie traktowałam tego, jak robienie jej zakupów, bo tym nie było! Usłyszawszy od kilku osob, jak to G. się mną opiekowała w chorobie smile i zalupy mi robila postanowiłam z nią w 4 oczy sprawę wyjasnić. Ale owszem, było mi dośc głupio ...Ale jakos tak spotkałam się z nią z innej okazji i zagadałam - ze kilka osób wspomniało, a przeciez tak nie było. Wykreciła sie, ze a moze coś pwiedziała, albo moze ktoś źle zrozumiał ...Ale wkrótce potem okazało się,z e wobec innych osób też tak postępuje ...

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • kocynder Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 07.12.19, 10:35
      Wbrew pozorom - "problem" wcale nie rzadki. Też miałam taką kuzynkę. Obie byłyśmy młodymi kobietami, pojechałyśmy na wspólne wakacje. No i jakiś czas po powrocie usłyszałam od (nielicznych) wspólnych znajomych - nielicznych, gdyż mieszkamy na przeciwległych krańcach Polski, jak to Marta mi pożyczała pieniądze na pobyt (owszem, zdarzyło się, że nie wzięłam portfela i pożyczyłam od niej drobną kwotę (np na wodę czy lody, oddałam natychmiast po powrocie do hotelu!), jak to ona nam ten wyjazd zorganizowała (wybierałyśmy wycieczkę wspólnie, jedyne co ona sama "zorganizowała" - to umówienie swojego brata, żeby nas podwiózł na lotnisko, co, nota bene, zrobiłby i na moją prośbę, nawet gdyby Marta wcale nie leciała), oraz temu podobne. Zapytana wprost kuzynka wszystkiego się wyparła, albo kwestię spłyciła, na zasadzie "A, ktoś coś źle zrozumiał"... Niestety, jedyna metodą na takie osoby jest wyjaśnienie kręgowi towarzyskiemu prawdy i całkowite zerwanie stosunków, bo notoryczny łgarz mówić prawdy się nie nauczy.

      --
      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
      • horpyna4 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 07.12.19, 11:17
        Widzisz, problemem jest to, że całkowite zerwanie stosunków nie zawsze może być zastosowane. Bywają przecież takie przypadki (nawet dość częste), że zachowuje się w ten sposób ktoś ze starszych krewnych, którym jednak wypada się trochę opiekować. Często zresztą ta osoba wierzy, w to, co mówi - trudno więc ją określić jako "notorycznego łgarza".

        Czasem zresztą jest to wywołane przez początki demencji, a wczesne stadium choroby Alzheimera ma to do siebie, że poza mówieniem rzeczy, które nie miały miejsca, albo działy się w zupełnie innym czasie, chory zachowuje się całkiem normalnie i chce prowadzić życie towarzyskie. Niestety znam to z doświadczenia, więc wiem dobrze, o czym piszę.

        I problemem z dziedziny SV może być to, jak we właściwy sposób poinformować wszystkich znajomych, żeby nie przywiązywali wagi to wynurzeń tej osoby. Podkreślam - osoby lubiącej spotykać się z ludźmi i ogólnie lubianej.
        • elle-joan Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 07.12.19, 11:37
          horpyna4 napisała:

          > I problemem z dziedziny SV może być to, jak we właściwy sposób poinformować wsz
          > ystkich znajomych, żeby nie przywiązywali wagi to wynurzeń tej osoby. Podkreśla
          > m - osoby lubiącej spotykać się z ludźmi i ogólnie lubianej.

          Myśle, ze jedyne co mozesz zrobić to sprostować informacje na swój temat, jezeli uwazasz je za nieprawdziwe, krzywdzące. Natomiast o tym, jak odnosić się do "wynurzeń" czyichkolwiek, to raczej kazdy sam zadecyduje.
        • kocynder Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 07.12.19, 11:53
          Horpyno, w przypadku osób leciwych, z chorobami typu demencja - to dość oczywiste. Opiekowałam się czas jakiś temu taką osobą - "ubrdała" sobie, że jestem jej wnuczką Anią, do tego pamięć "przeniosła ją" do czasów wojny - było to kłopotliwe, bo gdy np szłam wieczorem na imprezę (osoba pozostawała pod opieką swoich bliskich, nie zostawała w domu sama!) wpadała w histerię, że jej wnusię Anię Niemcy zabili itd - często wiązało się to z np telefonem do mnie i koniecznością skrócenia imprezy. Z tym, że nikt nie brał tego serio - wszyscy wiedzieli, że ja to ja a nie Ania, która,nota bene, urodziła się solidnie po wojnie i ma się dobrze.
          Ale tu, w wątku, jest mowa o innej sytuacji - o osobie, która W PEŁNI ŚWIADOMIE opowiada fikcyjne historie, pokazujące ją jako dobrą, a inną osobę jako gorszą, niezorganizowaną, wymagającą pomocy, podczas gdy prawda ma się zgoła inaczej - o czym osoba opowiadająca doskonale wie. W poście startowym - kobieta raczej nie w początkach demencji starczej opowiada jak to pomagała kuzynce - podczas gdy sytuacja taka miejsca po prostu nie miała, bo nigdy nie było potrzeby pomocy. Kora przywołała swoją koleżankę, która "opiekowała się nią w chorobie i robiła jej zakupy" - podczas gdy RAZ wpadła z wizyta i kupiła dwie rzeczy, wcale nie niezbędne odwiedzanej. Moja kuzynka NIE POŻYCZAŁA mi pieniędzy na pobyt ani nie zorganizowała nam wyjazdu - wycieczkę zaplanowałyśmy WSPÓLNIE, a drobną kwotę pożyczyła mi RAZ i zwrot uzyskała od razu po powrocie do hotelu - nie do Polski. Tymczasem opowiadała właśnie takie "fakty" - zapewne nie przewidując, że do mnie dotrą! "
          I tak, Horpyno, jeśli w grę wchodzi osoba starsza, właśnie z początkami schorzeń rzutujących na funkcjonowanie umysłu - jak najbardziej wypada o tym spokojnie poinformowac grono zaprzyjaźnionych. Po prostu. Ani to coś złego, ani wstydliwego, zwykły choć przykry fakt. W dalszej rodzinie była taka sytuacja: osoba mocno starsza (po 80 roku życia będąca) nabrała zwyczaju opowiadania dalszym krewnym i znajomym, jak to ją w domu źle traktują, jak to na kawałek chleba musi sobie zapracować, jak to ciężko itd. WIEM, że nigdy żadna krzywda się jej nie działa, ma w domu wnuków swój pokój z osobną łazienką, aneksem kuchennym, może sobie gotować sama o ile chce, ale może i swobodnie korzystać ze "wspólnej" kuchni i korzystać z posiłków gotowanych przez wnuczkę, może robić co chce itd. A opowiada jak jej źle... No, demencja, Alzheimer... sad Smutne to, ale po prostu tak jest. Młodzi uprzedzili, i koniec sprawy. Babci się pomaga, i koniec, niezależnie co mówi. Ale to osobie, z problemami psychicznymi - a nie zdrowej, młodej babie, która robi z siebi8e skrzyżowanie sierotki Marysi z Kopciuszkiem i Wonder-Woman.

          --
          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
          • 10iwonka10 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 07.12.19, 12:05
            Ja osobiscie mysle ze sa to jakies kompleksy. Jes cos co w oczach tej kobiety co jej kuzynka me lepsze nie wiem dom ,samochod, meza smile i opowiada te historie żeby to jakos umniejszyć albo pokazać ze w czesci jej to zawdzięcza. Bo oczywiście jak zwykle w tych watkach nie znamy calej historii...byla to pomoc materialna? pomoc w opiece nad dziecmi? w znalezieniu dobrej pracy ?....
            • kocynder Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 08.12.19, 01:40
              Wiesz, ja sytuację z postu startowego potraktowałam trochę jak przyczynek do ogólnej dyskusji o tego rodzaju sytuacjach. I tak np w sytuacji, którą Kora przywołała później - gdy była chora, koleżanka się do niej niejako "wprosiła", koniecznie chciała chorej jakoś pomóc, to na kilkukrotne zapytanie Kora poprosiła o nabycie dwóch drobiazgów. Oddała pieniądze naty6chmiast. A później, już po wyzdrowieniu dowiedziała się, iż rzeczona koleżanka ją w chorobie pielęgnowała i robiła jej zakupy... Podobnie w kwestii mojej kuzynki: NIE POŻYCZAŁA mi pieniędzy na pobyt! Pożyczyła mi raz, jakąś drobną kwotę, gdy zapomniałam swojego portfela idąc na plażę, które to pieniądze oddałam jej natychmiast po powrocie do hotelu. NIE ZORGANIZOWAŁA nam wyjazdu! Umówiłyśmy się na wspólny wyjazd, wspólnie wybrałyśmy kierunek, hotel itd. Jedyne, co sama "zorganizowała" - to poprosiła swojego brata, żeby nas podrzucił na lotnisko. Nota bene - zrobiłby to i na moją prośbę, po prostu było naturalniejsze, że prosi go siostra, która mieszka w tym samym domu a nie kuzynka przez telefon. A dowiedziałam się, że i owszem, pożyczała mi pieniądze i że zorganizowała.

              --
              Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
              • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 08.12.19, 07:51
                Uff Kocyndrr dzięki za Twój wpis, bo właśnie o takie coś chodzi...a niektórzy zdają się tego nie rozumiec, moze zwyczajnie nie zetknęli się nigdy z kims o takim zachowaniu ...


                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • basia_styk Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 08.12.19, 10:42
                  kora3 napisała:

                  > Uff Kocyndrr dzięki za Twój wpis, bo właśnie o takie coś chodzi...a niektórzy z
                  > dają się tego nie rozumiec, moze zwyczajnie nie zetknęli się nigdy z kims o
                  > takim zachowaniu ...

                  Tego typu ludzi wśród nas jest bardzo wielu i trzeba to jakoś zaakceptować. Miałam kogoś takiego we własnej rodzinie - jakiekolwiek fakty po krótkim czasie zaczynały być "przetwarzane" w sposób najzupełniej osobliwy...
                  • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 08.12.19, 13:16
                    Na pewno są, czy bardzo wielu to polemizowałabym wyłączając osoby mające problemy z pamięcią/percepcją. Akceptuję ze takie osoby są, ale nie widzę powodu by akceprować fakt, ze kłamią na mój temat - serio smile

                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • basia_styk Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 08.12.19, 18:45
                      kora3 napisała:

                      > Na pewno są, czy bardzo wielu to polemizowałabym wyłączając osoby mające proble
                      > my z pamięcią/percepcją. Akceptuję ze takie osoby są, ale nie widzę powodu by a
                      > kceprować fakt, ze kłamią na mój temat - serio smile

                      Chyba nie muszę Ci mówić, że nie wszystko w życiu jest takie proste. Są osoby - i tu nawiązuję do moich osobistych doświadczeń, których bliżej opisywać nie zamierzam - którym ani nie chciałam zarzucać kłamstwa/przeinaczeń/wyolbrzymień, ani też nie miało to żadnego sensu.
                      • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 09.12.19, 08:41
                        Ano rozumiem, a Ty zrozum, że tu pani starsza kuzynka po prostu chce, by młodsza zaprzestała opowiadania jakichś wymysłów na temat swej rzekomej pomocy starszej. Nic dla mnie w tym dziwnego - też bym nie chciała, żeby ktoś kłamał na mój temat

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • aqua48 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 09.12.19, 21:09
                            basia_styk napisała:

                            > Oczywiście, że nie ma nic przyjemnego w wysłuchiwaniu kłamstw na swój temat. Ni
                            > emniej myślę, że ewentualne rozmowy i tak nic nie dadzą. Znaczy tak mi podpowia
                            > da doświadczenie życiowe sad

                            Moje podpowiada identycznie to samo. Nie mamy żadnego wpływu na to co myślą i mówią inni.
                            • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 10.12.19, 07:42
                              Serio??? Nie rozumiem zatem po jakie licho istnieją takie zapisy prawne jak art 212 czy 216 kk|smile Wszak dotycza one tego co sobie ktoś mysli i mówismile tylko później moze ponieśc konsekwencje tego, ze mówił co myślał - niby na to co mysli wpływu nie mamy, ale na top co powie - owszem ...
                              Jasne, to nei sprawa podpadajaca pod zniesławnienie czy zniewaznie, ale chodzi o mechanizm. NIE musimy pokornie godzić się na to, by ktoś o nas kolportował nieprawdziwe informacje. W sytuacjach takich tak opisana byxc mzoe najlepszym rozwiazaniem jwst takiem jakie czesto Ty Aquo czesto proponujesz czyli "Wstać i wyjśc" a tu raczej - zerwać kontakty/ograniczyć do minimum. smile Nim sie tak jednak uczyni zrowy rozsądek i zyczliwośc nakazują POROZMAWIAC.

                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                              • aqua48 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 10.12.19, 09:10
                                Zdrowy rozsądek i doświadczenie mówią mi Koro że w sytuacjach które nie podlegają kodeksowi karnemu porozmawianie które radzisz zwykle nie pomaga. Jedyne co pomaga, to na wieść o tym, że ktoś Ci tak strasznie pomógł jest potaknięcie z podkreśleniem w rodzaju, a tak, tak ona/on tak wszystkim dookoła OPOWIADA.
                              • basia_styk Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 10.12.19, 22:47
                                kora3 napisała:

                                > Serio??? Nie rozumiem zatem po jakie licho istnieją takie zapisy prawne jak art
                                > 212 czy 216 kk|smile Wszak dotycza one tego co sobie ktoś mysli i mówismile

                                Albo rozmawiamy o s-v, albo o groźbach karalnych czy też zniesławieniu. Może nie mieszajmy tych kategorii, bo przecież pierwotny problem bynajmniej pod kk nie podpada smile

                    • annthonka Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 10.12.19, 10:13
                      kora3 napisała:

                      > Akceptuję ze takie osoby są, ale nie widzę powodu by a
                      > kceprować fakt, ze kłamią na mój temat - serio smile

                      Koro, podejrzewam, że nikt nie akceptuje takiej sytuacji, ale... jaki masz na nią wpływ? Jeżeli Ty będąc w takiej sytuacji miałabyś ochotę porozmawiać, to rozmawiaj, ale zrobisz to wyłącznie dla własnego lepszego samopoczucia. W jaki sposób zmusisz kłamczucha, żeby przestał kłamać? Zaczniesz mu machać paragrafami przed nosem? Bo prawdopodobieństwo tego, że przestanie dlatego, że Ty sobie nie życzysz, jest raczej niewielkie.
                      • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 11.12.19, 08:49
                        Anthonko - przecxeiż wspomniałam, że w TYM przypadku nic nie podlega pod nijakie paragrafy smile Wspomniałam o noch tylko przy okazji złotej mysli przedmówczyń, ze "nie mamy wpływu na to co o nas ktoś mysli i mówi"smile

                        Natomiast własnie w takich sytuacjach pod paragraf nie podpadających - ja jestem zwolennikiem jasnych i klarownych sytuacji i relacji i staram się takie sytuacje zwyczajnie wyjaśniać! Właśnie poprzez rozmowę.
                        Nie zakładam z góry ani złych intencji, ani tępoty czyjejś, ani zaburzeń - rozmawiam - pozwalam wyjąśnic.
                        Znałam taką panią, która miała zwyczaj nie odzywać się do ludzi, co do których nabierała przekonania, że coś tam o niej mówią. Wyjątkowo irytująca manierasmile Zwykle ci ludzie chcieli porozmawiać, pytali komu i co niby mieliby mówić, ale pani kwitowała to "ty wiesz co o komu, nie zyczę sobie itd." - nikt jej nie traktował powazniesmile
                        Wg mnie najlepszym rozwiazaniem w takich sytuacjach jest rzeczowa rozmowa jesli z kimś da się pogadac, albo odsunięcie sie, jeski sie nie da, ale zeby wiedzieć, ze sie nie da trzeba spróbować i przekonać się,m ze się nie da.
                        Np. zetknęłam sie z taką sytuacją, gdy kolega z pracy jak to się mówi latał za kolezanką z tejże. Pan był żonaty, a kolezanka nie była nim zainteresowana jako facetem. No i fajnie, tylko żona pana "ubzurała sobie" ze to pani lata za panem - jej mezem. Sytuacja niemiła, zespół niewielki i zintegrowany, wspólne spotkania itd. Pani zona nagle przestał się odzywać, zaczeła kolezankę ignorować, bywała niemiła - kolezanka zwyczajnie postanowiła z nią pomówić. I cóz się okazało? Ano to, że pani zona nie tak sobie ubzurała, jak pan jej mąż przedstawiał jej tak sytuację! Ze własnie niby ta kolezanka czyni muniechciane awanse, gdzie było dokładnie ODWROTNIEsmile Niby dlaczego ta kolezanka miała z gruntu znosic niemie zachowanie pani zony nic na sumieniu nie mając?
                        No własnie...jasne, mogło być tak, ze zona byłaby stuknięta i przez to odporna na wszelkie argumenty i dowody, ale nie nalezało tego zakładać.
                        Tak samo tu - moim zdaniem warto zapytać kuzynke skąd takie informacje - normalnie


                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • jadwiga1350 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 11.12.19, 21:27
                          1. Równie dobrze może być tak, że młodsza kuzynka dużo pomogła, tylko starsza zwyczajnie o tym nie wie.

                          Znam kogoś, kto dostanie się na wymarzone studia, zawdzięcza teściom swojego brata. Do tej pory o tym nie wie(rodzice załatwiali to ponad jego głową) i pewnie reagowałby zdziwieniem na słowa, że teściowie brata tyle mu w życiu pomogli.

                          2. A czy ci znajomi mówią prawdę? Może chcą skłócić obie kuzynki? Ludzie są różni.
                          • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 12.12.19, 09:34
                            czy znajomi mówią prawdę - nie wiem. Nie mozna wykluczyć, ze chcą skłocić, aczkolwiek wg starszej z kuzynek mało to prawdopodobne, mowa o kilku osobach, z różnych kluczy wspólnych znajomych. Ale po to właśnie jest rozmowa, żeby wyjaśnić.

                            Co do wcześniejszej hmmm hipotezy...Nie, no raczej nie ma nic takiego jadwigo. Kolezanka normalnie dostała się na studia smile poniekąd takjie, ze matoł juz w tych czasach ich by nie skończył za zadna kasę i "p|" żadnych znajomościach. Nie potrzebowała też protyekcji w pracy, ani pomocy w hehe "szukaniu" męza - no tak sie jej życie dośc szcześliwie ułożyło smile

                            --
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                              • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 15.12.19, 10:58
                                Nie wiem Jadwigo, moze Ty masz wiele takich osób w otoczeniu...Serio wierzę. Niemniej no mnie np. ktoś miałby spory problem wmówić, ze "załatwił mi" przyjęcie na studia - np. smile Kwestia zwyczajnie -okolicznośco. Sądze, ze z tą starszą kuzynką jest tak samo

                                --
                                Korcia
                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                • jadwiga1350 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 15.12.19, 20:02
                                  kora3 napisała:

                                  > moze Ty masz wiele takich osób w otoczeniu...Serio wierzę.


                                  Żartujesz, Koro? Ty, która znasz tylu panów i tyle pań(imię ich Legion), a takich przypadków nie znasz? Coś się tak tych studiów uczepiła? Może chodzić o coś zupełnie innego.
                                  • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 16.12.19, 07:34
                                    Jadwigo, z grubsza większość ludzi zwyczajnie wie, jakie miało w życiu perypetie - ze tak to ujmę. I z tej wiedzy moze sie zorientować czy w ogóle potrzeboli kiedyś konkretnej pomocy smile

                                    --
                                    Korcia
                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                    • ola5488 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 16.12.19, 09:58
                                      kora3 napisała:

                                      > Jadwigo, z grubsza większość ludzi zwyczajnie wie, jakie miało w życiu perypeti
                                      > e - ze tak to ujmę. I z tej wiedzy moze sie zorientować czy w ogóle potrzeboli
                                      > kiedyś konkretnej pomocy smile
                                      >

                                      Pewność bywa niepewna, bardzo rzadko mamy pełen obraz sytuacji.
                                      • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 16.12.19, 10:10
                                        Jesli masz na mysli to, ze nie mamy pełnego obrazu sytuacji opisywanych w wątkach - to już o tym pisałam i powtarzać nie będę.
                                        A jesli to, ze nie mamy pełnego obrazu sytuaxcji w swoim własnym żytciu - no to moze kogoś, np. Ciebie to dotyczy, wierzę. A Ty uwierz, ze całkiem sporo ludzi pamięta czy w ich zyciu zdarzyły sie sytuacje, ze potrzebowali pomocy i nawet jakiej i od kogo - serio smile

                                        --
                                        Korcia
                                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                        • jadwiga1350 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 16.12.19, 15:58
                                          kora3 napisała:


                                          > A jesli to, ze nie mamy pełnego obrazu sytuaxcji w swoim własnym żytciu - no to
                                          > moze kogoś, np. Ciebie to dotyczy, wierzę. A Ty uwierz, ze całkiem sporo ludz
                                          > i pamięta czy w ich zyciu zdarzyły sie sytuacje, ze potrzebowali pomocy i nawet
                                          > jakiej i od kogo - serio smile
                                          >

                                          Wątpię. Są różne przyczyny, że się nie wie albo nie chce wiedzieć.

                                          1. Dwuletnia Kora ciężko zachorowała. Ocalenie życia zawdzięcza niejakiej Stefanii Rudeckiej. Kora nic o tym nie wie, nikt jej o tym nie wspomniał, więc nie czuje żadnej wdzięczności do Stefanii Rudeckiej.

                                          2. Dorosła Kora ma ciężką sytuację w pracy. Najbliżsi krewni załatwiają pomoc u wpływowego i ważnego Leona Kunickiego. Nic jednak Korze nie mówią, bo Kora akurat mocno przeżywa obsesje religijnego małżonka. Kora nic nie wie, jest przekonana, że sytuacja w pracy sama się wyklarowała.

                                          3. Ktoś wyparł taki fakt z pamięci.

                                          4. Ktoś uważa, że coś mu się należy i wcale nie traktuje tego jako pomocy.
                                          • ola5488 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 16.12.19, 17:55
                                            jadwiga1350 napisała:


                                            > Wątpię. Są różne przyczyny, że się nie wie albo nie chce wiedzieć.
                                            >
                                            > 1. Dwuletnia Kora ciężko zachorowała. Ocalenie życia zawdzięcza niejakiej Stefa
                                            > nii Rudeckiej. Kora nic o tym nie wie, nikt jej o tym nie wspomniał, więc nie c
                                            > zuje żadnej wdzięczności do Stefanii Rudeckiej.
                                            >
                                            > 2. Dorosła Kora ma ciężką sytuację w pracy. Najbliżsi krewni załatwiają pomoc u
                                            > wpływowego i ważnego Leona Kunickiego. Nic jednak Korze nie mówią, bo Kora aku
                                            > rat mocno przeżywa obsesje religijnego małżonka. Kora nic nie wie, jest przekon
                                            > ana, że sytuacja w pracy sama się wyklarowała.
                                            >
                                            > 3. Ktoś wyparł taki fakt z pamięci.
                                            >
                                            > 4. Ktoś uważa, że coś mu się należy i wcale nie traktuje tego jako pomocy.

                                            Dobre podsumowanie smile
                                          • kocynder Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 16.12.19, 18:29
                                            Owszem, można dywagować, jeśli są wątpliwości. Ale np w opisanej przeze mnie sytuacji? Z kuzynką pojechałam na wycieczkę zagraniczną. WSPÓLNIE wybierałyśmy kierunek, hotel. RAZEM byłyśmy w biurze podróży. Każda zapłaciła SAMA za swój pobyt. Umówiłyśmy się, że Marta zapyta brata, czy mógłby nas zawieść na lotnisko. Mógł, zawiózł, fajnie. Podczas pobytu każda z nas miała sw3ój budżet i pilnowała swoich pieniędzy. RAZ, zapomniałam portfela gdy szłyśmy na plażę, pożyczyłam od Marty kilka Euro - na jakąś wodę, lody. Oddałam jej natychmiast po powrocie do hotelu. Wróciłyśmy. W jakiś czas później dowiedziałam się, że ONA nam wakacje zorganizowała, że ONA mi pożyczała kasę na pobyt... Nie, nie wyparłam pożyczki. Nie, nie zorganizowała nic o czym bym nie wiedziała. Chyba, że w tajemnicy wybudowała hotel w którym mieszkałyśmy... Krótko mówiąc - ani nic nie zorganizowała, ani mnie nie utrzymywała! A tak to przedstawiała!! I nie, nie wierzę, że nagle ileś tam osób z otoczenia zgłupiało i zaczęło konfabulować, że Martusia mówi coś, czego w rzeczywistości nie powiedziała...

                                            --
                                            Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                                            • kora3 Dokładnie Kocynder 17.12.19, 08:10
                                              Zdaje sie, zxe przedmówczynie wychodzą z załozenia, ze jesli ktoś mówi, ze bardzo komuś pimógł, to MUSI to byc prawda a ten kogo gadka dotyczy wyparł, jest samolubny albo coś tam coś smile
                                              Nie biorą wcale pod uwagę, ze naprawdę są ludzie, którzy lubią przedstawiać sytuacje inaczej niż przebiegały, jak choćby Twoja kuzynka, czy moja kolezanka - by siebie pokazac w jakimś lepszym swietle.
                                              Nie ma cio dorabiać ideologii, ze moze dla kuzynki pozyczenie Ci kilku euro na kilka godzin byo tak duzym poświeceniem, którego Ty oczywiscie nie doceniaszsmile, ze aż czuje potrzebę ogłoszenia tego swiatu,. Kuzynka zwyczajnie KŁAMIE - nazywajmy rzeczy po imieniu smile
                                              Tak samo z moją dawną kolezanką - nie robiła mi żadnych zakupów podczas choroby, RAZ mnie odwiedziła z własnej inicjatywy i NALEGAŁA, ze kupi mi po drodze co mi potrzeba. poprosiąm o dwa DROBIAZGI, bo już bardzo nalegała - podziękowałam, kasę oddałam natychmiast. I nie, podobnie jak Ty nie wypieram faktów nijakich, tylko pisze, jak było! Doskonale przy tym PAMIETAM kto mi wówczas podczas tej choroby regularnie robi zakupy - był to mój eksfacet. Nie sądze, by zechciał o tym opowiadać ludziom budując swój wizerunek, ale GDYBY to bym nie zaprzeczała, bo tak było! Zawsze też o mnie pamiętała moja najblizsza sasiadka idąc do piekarni, czy sklepiku obok - pukała z zapytaniem, czy nie potrzebuję czegoś z piekrni czy sklepiku bo sie wybiera. Kilka razy skorzystałam i jestem jej bardzo wdzięczna za takie zainteresowanie wtedy, bo było bardzo pomocne i miłe. Też nie słyszałam, by o tym opowiadała komuś, ale GDYBY, to nie zaprzeczałabym, bo TAK BYŁO!

                                              Dziw mnie, ze nasze przedmówczynie potrafią wysnuć wnioski, ze ktoś wypiera coś, albo i nie wie wcale, ze był w dramatycznych tarapatach i ktoś mu pomógł a kompletnie nie biorą pod uwagę, ze ten kto opowiada o tej pomocy zwyczajnie konfabulujesmile

                                              --
                                              Korcia
                                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                              • kocynder Re: Dokładnie Kocynder 17.12.19, 08:34
                                                W TEJ sytuacji - oczywiście taka op0cja w grę nie wchodzi. Ale znam sytuację (rodzinną) z czasów wojny. Dwóch braci służyło w jednym oddziale. Najpewniej starszy dosłownie na kwadrans wcześniej dowiedział się o zbliżającym się oddziale przeciwnika i wysłał młodszego z jakimś głupim poleceniem poza teren zagrożenia. Młodszy ocalał, starszy został wywieziony do Charkowa i stamtąd jest ostatnia informacja o nim. Czy świadomie ocalił młodszego brata? Czy po prostu przypomniał sobie o jakimś poleceniu, które miał wydać wcześniej? Tego młodszy nie wie... Mniej dramatycznie: znajoma była kierownikiem kilkunastoosobowego zespołu. Wielu pracowników starszych od niej wiekiem sarkało,że muszą "słuchać smarkuli", zarzucało jej że "paznokcie maluje a nic nie robi" itd. Po roku takiej sytuacji - miała dość i odeszła. Dopiero wówczas grupa pracowników się dowiedziała, że ona jak lwica walczyła o tą ekipę i ten projekt, robiła wszystko, by pozostali, a w związku z jej odejściem projekt jest zamykany i oni zwalniani. Nie, nie narzekała, nie uzasadniała, nie pr5zekonywała ich, jak to "tyle dla nich robi" - odczuli to dopiero, gdy odeszła. Takich sytuacji jest może nie dużo, ale sporo. Tu wsp0omniałam o takich, w których WIADOMO, że ktoś coś tam zrobił, albo przynajmniej można to z dużym prawdopodobieństwem domniemywać. Sytuacji analogicznych, ale bez wyjaśnienia że ktoś coś zrobił jest zapewne również sporo. Z tym, że w TYM wątku dyskusja powinna tyczyć raczej kwestii "Jak zneutralizować kłamczucha" niż "Czy na pewno kuzynka coś tam, coś tam"...

                                                --
                                                Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                                                • kora3 Re: Dokładnie Kocynder 17.12.19, 09:02
                                                  Ale jasne, ze takie sytuacje mają miejsce, tylko dla mnie dziwne jest ZAKLADANIE tego w opisanej przeze mnie wątkowej sprawie!
                                                  Być może gdy kolezanka porozmawia sobie z kuzynką i zapyta ją w czym tak konkretnie ta jej tak bardzo pomagała to się dowie, że kuzynka jakoś tam się 20 lat temu poświeciła dla niejsmile Tyle, ze wyjściowo nic o tym nie wiadomo!

                                                  Kolwezanka zwyczajnie nie przypomina sobie żadnej sytuacji, by potrzebowała jakiejś wielkiej pomocy - tak sie, nie ukrywajmy, szczęśliwie ułożyło jej życie ...Jasne, moze ta kuzynka np. kiedyś jej pożyczyla bezcenną dla siebie torebkę na randkę z jej obecnym mężem i teraz uwaza, ze dzięki jej poswieceniu kolezanka tworzy teraz szczesliwy zwiazekj z mezem...smile
                                                  Tak też moze być, bo sa ludzie, którzy z gruntu uwazają nawet najdrobniejszą przysługę wyświadczoną innym za coś niebotycznego smile
                                                  Tu sytuacja o tyle jest skomplikowana, ze panie znają się od urodzenia młodszej z pań. I gdyby ta młodsza pani miała wczesniej skłonnosci do koloryzowania czy własnie była taka, że najdrobniejsza przysługa to u niej kosmos, to starsza by o ty wiedziałą, a nic takiego o kuzynce nie moze powiedzieć.

                                                  --
                                                  Korcia
                                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                          • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 17.12.19, 07:55
                                            Hmmm Jadwigo no i widzisz, takie telenowele moze są fajne, nie wnikam, ale to sa własnie telenowele. |Większosc ludzi zwyczajnie pamięta o jakichś dramatycznych sytuacjach ze swego zycia, albo wie o nich od rodziny, jesli miały miejsce we wczesnym dzieciństwie.
                                            Bywa też tak, ze są ludzie, jak ta kolezxanka, która chwała opatrznosci - nie miała dotychczas w życiu jakichś dramatów.I zwyczajnie - nie trzeba było jej jakoś pomagać. Mowa o powaznych rzeczach, bo jasne, kazdy ma jakieś problemy dia codziennego. Nie jest to osoba zaburzona i nie sądzę, by wyparła taki fakt ze swego życia.

                                            --
                                            Korcia
                                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • kocynder Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 11.12.19, 22:06
                          Ja, w sytuacji opisanej powyżej, spróbowałam rozmowy. I kłamczucha się w oczy wyparła! Nie, no ona nic takiego przecież nie mówiła, ktoś coś źle zrozumiał, przeinaczył! No, ale jeśli mi kilka osób wspomniało, że np "Marta tak fajnie wam zorganizowała te wakacje!", albo "Dobrze, że Marta z tobą była, to jak ci zabrakło kasy mogła ci pomóc w potrzebie!" itp - to, sorry, ale NIE WIERZĘ, że nagle wszyscy wspólni znajomi to tępaki, które źle rozumieją. Nie i już.
                          W tej sytuacji zrobiłam to, co uznałam za jedyne słuszne wyjście: czyli wspólnych znajomych spokojnie poinformowałam, jak wyglądała prawda (mogą uwierzyć lub nie, nie mój biznes), a z kuzynką - kłamczuchą rozluźniłam kontakty, które ograniczają się obecnie do, tak na prawdę, kartek na święta i nic więcej.
                          Nie wierzę, że patologiczny łgarz, a za taką osobę uważam kogoś, kto podbija sobie ego, opisując innych jako niezaradnych, półgłupich, wymagających bezustannej pomocy i prowadzenia za rękę, nauczy się mówić prawdę, a ja bajki lubiłam jak miałam parę lat - potem z nich wyrosłam.

                          --
                          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                            • minniemouse Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 13.12.19, 23:52
                              Moim zdaniem pozostaje grzeczne acz stanowcze prostowanie rzeczywistości, skoro komuś tak zależy aby była wiadomo prawda:
                              "Nie, Basia nigdy mi nie pomogła w niczym, ona wtedy jedynie kupiła mi bilet na tramwaj - to była cala jej zasługa. nie wiem dlaczego po latach rozpowiada ze zafundowała mi cale wakacje bo to absolutnie nieprawda"
                              "Nie, Basia nie pomogła dostać mi się na studia - egzamin wstępny zdałam na 80% i bez żadnego ale mnie przyjęli. Na studiach dorabiałam jako kelnerka i korepetytorka, wiec nie Basia również zdecydowanie mnie nie utrzymywała:
                              Itd itp aż do skutku, aż się znajomi połapią ze Basia to mitomanka..?

                              Minnie


                              --
                              Savoir Vivre czyli jak się zachować
                              • kora3 Re: "Ja jej tyle w życiu pomogłam" 15.12.19, 11:19
                                Widzisz Minnie, wszystko ok, gdy WIESZ co ta druga osoba plecie n- w sesnie jaka to pomoc konkretnie miałaby być. Gdy z tego co sie dowiadujesz sgada "tyle jej pomoglam" bez konkretów trudnoi się odniesc do takiej sytuacji konkretami

                                --
                                Korcia
                                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka