Dodaj do ulubionych

"Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki"

06.12.19, 13:04
Jak w tytule ...Taka argumentacja powtarza się niemal w każdym wątku - jak ktoś napisze o sytuacji która go dotyczy - napisał tylko z jednej strony. Jak napisze o sytuacji znanej od kogoś - to z jednej strony i jeszcze z drugiej ręki. To wszystko prawda poniekąd, ALE ...no własnie. Zasadniczo idąc tym tropem myslenia musielibyśmy WSZYSCY być obecni przy jakiejś opisywanej tu sytuacji, by móc sie wypowiedzieć, bo skoro nie byliśmy, to nie wiemy jak było, tylko znamy z drugiej ręki opis, a jesli byliśmy, to brakuje drugiej strony i opis jest jednostronny.
Jeśli mielibyśmy z góry zakładać, że to co nam opisuje wątkokawca - czy to piszac o swej sytuacji, czy też opisanej mu przez kogoś innego, to wszelka dyskusja nie ma przecież sensu. Siłą rzeczy, zeby móc dyskutować musimy przyjąć, ze problem przedstawiony w watku wygląda, jak nam opisano. Jasne, mozna dopytać, pozastanawiać sie ze more zaszło jeszcze to i to o czym wnioskodawca nie wie, ale to poboczne ze tak powiem wątki.
Tak czy siak - widzicie jakiś sens w takich "podsumowaniach" ze nikt z nas przy tym nie był, tylko watkodawca, więc moze inaczej było?

--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Obserwuj wątek
      • kora3 Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 08.12.19, 07:52
        Nijak Engine - plotkować możemy o kimś kogo znamy, albo jest powszechnie znany. My tu rozmawiamy o postawach i zjawiskach, a nie konkretnych osobach.

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • bene_gesserit Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 07.12.19, 10:40
      Nie chodzi o 'możliwość wypowiadania się' lub rzekome jej zabranianie. Ktoś tu może komuś czegoś zabronić?
      Prawda istotnie jest jedna, ale warto roboczo przyjąć, że jesteśmy jak ci czterej niewidomi mędrcy, próbujący opisać słonia.

      Chodzi o zrozumienie, że:
      można nie znać wszystkich faktów
      można nie doceniać, jak interpretacja (afekt, poprzednie doświadczenia) z faktów robi 'fakty'
      powinno się w związku z tym brać pod uwagę najróżniejsze możliwości
      nie powinno natomiast przywiązywać się do swojego zdania, tylko dlatego, że jest najmojsze

      Itd itd, parę jeszcze drobiazgów, które aż trochę wstyd tłumaczyć osobie dorosłej.
      W dociekaniu do prawdy błędy robią zarówno filozofowie, jak i śledczy, pewna dawka pokory jest więc po prostu zdrowa. Pewność zabija część wrażliwości i może bardzo skrzywdzić. No, w najlepszym przypadku wychodzi się na głupka.


      --
      - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
      - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
      • kora3 Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 08.12.19, 08:06
        Widzisz Bene, zupełnie nie zrozumiałaś tego wątku, a mam i wrażenie, ze nie rozumiesz idei forum ...
        Nam nie chodzi o dociekanie prawdy, my nawet nie mamy takiej mozliwoścismile, bo nie mozemy jajk sąd powołać drugiej strony, czy świadków do przedstawienia sytuacji z ich strony.
        NIE ocenia,y tu zachowania konkretnych ludzi, a postawy/ zjawiska pod względem SV. Od naszej opinii nic nie zależy, a dyskutujemy sobie dla rozerywki i dla wymiany poglądów na dany temat. Oceniamy postawy i zjawiska mając w pełni świadomość, ze nie znamy szczegółów poza tymi, które poda nam wątkodawca i z pełną - znów - swiadomoscią- że podał nam te, które sam zna, a niekoniecznie zna wszystkie. Po prostu przyjmujemy, ze omawiamy sytuację taką, jaka została przedstawiona


        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • basia_styk Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 08.12.19, 10:40
          kora3 napisała:
          > Po prostu przyjmujemy, ze omawiamy sytuację taką, jaka została przedstawio
          > na

          Z tego co widzę (czytając forum głównie dla rozrywki), zwykle właśnie do przedstawionej sytuacji zaczyna się natychmiast dorabiać drugie dno - domniemywać, co w "rzeczywistości" kryło się za postawami ludzi pokazywanych w jakichś tam sytuacjach. Bardzo niewielu aktywnych dyskutantów nie prezentuje takiej postawy.
          • kora3 Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 08.12.19, 13:23
            Ale jasne, mozna się zastanawiać np. nad tym dlaczego opisana osoba tak sie zachowała jak zachowała. Nie widzę w tym nic złego - np. w watku Minnie o konwersacji sporo było takich "zastanowqień się" dlaczego pani nie podejmowała konwersacji zapoczatkowanej przez Minnie. Ale nikt nie napisał chyba, ze Minnie kłamie - pani ochoczo odpowiadała, a jej się wydaje ze nie odpowiadała. Albo, ze Minnie wczesniej powiedziała jejj coś nieprzyjemnego i dlatego zoastawszy z nią sama milczała.


            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • bene_gesserit Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 08.12.19, 13:29
            Z tego, co widzę, zwykle autorzy/autorki wątków mają problem z przyjęciem do wiadomości, że opisywana sytuacja może wyglądać inaczej, niż im się wydaje. Nawet malutka hipotezyjka staje się śmiertelnym wrogiem z wielkimi zębami i trzeba w nią szybko wycelować bazookę, im szybciej, tym lepiej.

            --
            ~herbatka u pani Dulskiej~
            • kora3 Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 09.12.19, 08:44
              Nie, nie sądzę, by tak reagowali...Raczej po prostu każdego irytuje, gdy mu się wmawia, ze nie wie o czym mówi/pisze, gdy mówi o sytuyacji, którą siłą rzeczy - zna najlepiej z rozmówców. Tak, jak tu na forum - jesli ktoś pisze, że np. kolega w pracy mu się nie kłania, to nic dziwnego, ze jest poirytowany, gdy 5 x czyta - pewnie sie kłania, tylko delikatnie, a Ty nie zauważasz, albo pewnie zrobiłas mu wielkie swiństwo i to wyparłaś, to teraz sie nie kłania

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • bene_gesserit Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 09.12.19, 19:35
                "Zna lepiej od rozmówców' oznacza tylko tyle, że zna lepiej od rozmówców. Jeśli relacjonuje nie swoją historię, zna ją nie wprost, więc pewności mowy być nie może. Jeśli relacjonuje swoją historię, znamy ją tylko z jednej strony, więc o pewności mowy być nie może.

                O pewności więc mowy być nie może, dziękuję za uwagę.

                --
                Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
            • minniemouse Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 10.12.19, 23:47
              bene_gesserit napisała:
              Z tego, co widzę, zwykle autorzy/autorki wątków mają problem z przyjęciem do wiadomości, że opisywana sytuacja może wyglądać inaczej, niż im się wydaje. Nawet malutka hipotezyjka staje się śmiertelnym wrogiem z wielkimi zębami i trzeba w nią szybko wycelować bazookę, im szybciej, tym lepiej.

              a z tego co ja widzę, niektórzy maja problem by uznać opisywany stan rzeczy za po prostu faktyczny i prawdziwy.

              Minnie

              --
              Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • bene_gesserit Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 08.12.19, 13:30
          Myślę, że to miłe, że próbujesz mi, głupiej, wytłumaczyć, na czym polega idea forum. Wielkie dzięki za twoje starania.
          Co nie zmienia faktu, że to, co deklarujesz tu powyżej nijak się ma do twojej postawy. Podczas twojej długiej obecności tu, na tym forum wiele osób ci to wytykało. Piszę o tym wyłącznie dlatego, że to stawia twoje mądrości w podejrzanym świetle.

          Generalnie, nie ma nic gorszego od bycia przepewnym w takich sytuacjach, tzn przy ocenianiu czyjegoś życia, postępków i motywacji. Wszystko, czym dysponujemy, to hipotezy. Inaczej to zwykłe, potencjalnie krzywdzące, plociuchowanie.

          ___________
          - Ach, więc nie chodzi o prawdę, tylko o mielenie ozorem! - krzyknęła zadziwiona.
          - Teraz rozumiem, czemu jesteś tu tak często i obficie!

          --
          cute but psycho. things even out
          • kora3 Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 09.12.19, 08:59
            Zastanów się na logikę: po co osoba, której ktoś pomagał miałaby pytać o radę jak porozmawiać z tym kims, by nie kłamał , ze pomagał? Przecież w takiej sytuacji taka osoba inaczej przedstawiłaby pytanie: no tak, pomagała mi duzo, ale nie chcę, by o tym opowiadała innym - jak z nią pomówić, a nie jak pomówić, by przestała zmyślać - logiczne.

            Ale zastanowmy się - wyobraź sobie, że Ciebie dotyka taka sytuacja: ktoś, załozmy kolezanka opowiada, że powodzimy pozyczyła Ci pieniądze na jakis wyjazd. Tymczasem pozyczyła owszem, podczas wyjazdu na wode mineralna bo zapomniałaś z hotelu portfela - opisana tu na forum sytuacja - nie moja dodam.
            Słyszysz pd 5 już osoby jak to kolezanka wspomogła Cię i mogłaś wyjechać i zaczyna Cię to irytować, bo to jest nieprawda! Pytasz na forum i dostajesz odpowiedzi: nie wiemy jak było, może pożyczyłas i to wyparłaś? A moze nie na cały wyjazd tylko na połowę, ale dla niej to była tak duza suma? Itd. Konia z rzedem kogo nie zirytują takie "pomysały", gdy Ty WIESZ, ze nuijakiej kasy na wyjazd od kolezanki NIE pożyczałaś smile

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • elle-joan Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 08.12.19, 14:02
          kora3 napisała:
          Oceniamy postawy i zjawiska mając w pełni świadom
          > ość, ze nie znamy szczegółów poza tymi, które poda nam wątkodawca i z pełną - z
          > nów - swiadomoscią- że podał nam te, które sam zna, a niekoniecznie zna wszyst
          > kie. Po prostu przyjmujemy, ze omawiamy sytuację taką, jaka została przedstawio
          > na

          Wiesz, tego nie mozna tak generalizować i ustalić jednolitych zasad dla wszystkich dyskusji. Inaczej będzie w przypadku, kiedy przykładowo wątkodawca pyta o radę jak zachować się w konkretnej sytuacji- współprcownik konsumuje aromatyczne posiłki na stanowisku pracy, sąsiad pali na klatce schodowej itp... Natomiast inaczej w przypadku wątku, do którego nawiązujesz. Myśle, ze to naturalne, ze nasuwa się myśl, ze gdzieś nastąpiło przekłamanie, wyolbrzymienie, odmienne widzenie pewnych spraw. Coś co dla jednego jest pomocą, dla innego moze być drobnostką. Ponadto pierwszy opowiadający moze przesadzić i przeinaczyć nieco fakty, ale i kolejny przekazujący ("donosiciel") moze tez wyolbrzymić, to co usłyszał. Tak to jest z przekazywaniem, co kto o kim mówił.
          • kora3 Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 09.12.19, 09:12
            Wiesz, wszystko ok, tylko tego rodzaju nieporozumienie - dla jednego pomoc wielka to poyczenia 5 zł , gdy ktoś poerfela zapomniał, a dla dla drugiego wielka pomoc to podżyrowanie kredytu - zdarzają się, a jakże, jednak głownie wśród ludzi słabo się zających i swe podejście do zycia. Te kobiety znają się od urodzenia! Gdyby młodsza kuzynka za wielką pomoc uwazała drobiazgi i miała tendencję do wyolbrzymianai, to ta starsza zwyczajnie znając ja od dziecka wiedziałaby o tym

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • minniemouse Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 10.12.19, 02:13
              Jest jeszcze jedna możliwość - mianowicie taka ze każdy ma inne poglądy i co innego uważa np za dobre wychowanie
              jak np nawiązując do mojego wątku, dla jednego będzie to siedzenie bez odzywania się do siebie wzajem w niezręcznej ciszy, a dla drugiego umiejętność zabawiania gościa w każdej, nawet trudnej, sytuacji. takie poglądy nigdy się zgodzą, jedynie ekspert od SV moze ostatecznie osądzić kto tu ma racje. i tutaj nawet nie ma większego znaczenia "kto, co i jak powiedział/postapil". znaczenie ma tylko zaistniała sytuacja. i zdanie eksperta.

              Minnie

              --
              Savoir Vivre czyli jak się zachować
              • kora3 Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 10.12.19, 07:55
                Minnie a czy ty pamiętasz swój watek o tym, ze jacyś ludzie upierali się, iż w zamianie mieszkania czy czyms tam pomagali Y Iksińscy a nie Ty?
                No wlasnie - tu nie ma nic do niczego opinia nijakiego eksperta - kazdy ekspert powie, że nie wypada chwalić się pomaganiem komuś - ogólnie - a już szczególnie, gdy to nie miało miejsca - proste jak drut.
                Tu chodzi o to, że młodsza kuzynka nijak nie pomagała starszej i to nie jest kwestia interpretacji, tylko FAKT. Nic w tym złego, ze nie pomagała, bo tamta pomocy nie potrzebowała! Złe jest to, że opowiada współnym znajomym nieprawdę no stawiajac starsza w dośc niezrecznej sytuacji.

                Zastanówmy się jednak, jak TY zareagowałabyś na forum, gdybym np. ja w co tam którejs wypowiedzi do kogos dodawała "Ja Minnie tyle pomogłam..." Obrazliwe to to nie byłoby, ale przecież to u licha NIEPRAWDA! Nie byłoby to dla Ciebie irytujące?

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • minniemouse Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 10.12.19, 23:34
                  Koro ale widzisz, w twoim założeniu są dwa zasadnicze nurty i parę, jeśli nie kilka pod-nurtów.
                  pierwszy to taki ze owszem, faktycznie, jako czytelnicy nie znamy wszystkich faktów i znać nie możemy, zna je tylko autor wątku. czasami podczas dyskusji owe fakty zostają dodane dla lepszego wyjaśnienia, czasami nie potrzeba.
                  Czasami autor, gdy podaje zdarzenie znane mu z drugiej reki, moze nie znać wszystkich faktów (tu Bene ma trochę racji), niemniej - niemniej - i tak zna je lepiej niż dyskutanci bo, silą rzeczy, zazwyczaj jako autor wie najwięcej, a poza tym, i tu dochodzimy do sedna - na forum omawiamy konkretny przypadek z faktami takimi jak one są podane i inaczej, z domniemywaniem, zgadzam się, dyskusja nie ma większego sensu. jeżeli podajesz Koro w temacie ze ktoś konfabuluje to ktoś konfabuluje, zatem dyskusja z domniemywaniem ''a moze to a moze tamto'', ''a może autor nie wie wszystkiego co pisze''- nie ma sensu. (tzn mozna domniemywać ale nie jeśli zaczyna to być nagonka na autora zamiast droga do rozwiązywania problemu).
                  Następnie, podnurty - jest różnica w tematach - są tematy w których raczej tylko padło pytanie 'jak komuś zwrócić uwagę ze zachował się źle' - i w tym wszyscy są raczej zgodni, i tu nie ma problemu co najwyżej różnica w pomysłach jak. ale są tematy gdzie a/autorowi zarzuca się ze sam jest niewychowany - tak faktycznie bywa ale raczej rzadko, b/zarzuca mu się ze nie zna wszystkich faktów wiec nie moze oceniać, c/mylnie pojmuje się intencje autora zatem mylnie ocenia, itd itp.

                  I jakkolwiek cie dobrze rozumiem a efekt końcowy jest dla nas taki sam, trudno porównywać nasze watki, ponieważ co innego nam się zarzuca smile

                  Minnie

                  --
                  Savoir Vivre czyli jak się zachować
                  • kora3 Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 11.12.19, 09:21
                    Minnie, polecam post Vivi - doskonale ujęła to w czym rzecz. Jesli nie wierzymy w to co autor napisał - np.,ze pomocy nie było - to szkoda strzepić klawiatury - po prostu.

                    I nie chodzi o to, ze nie mozna dopytać, zapytać o coś, co wg rozmówców jest istotne, a o czym autor wątku nie wspomniał! Mozna, czasem nawet trzeba - ja np. nie zdziwiłabym się pytaniu w moim wątku "a czy ta młodsza kuzynka juz wcześniej miała takie jazdy?" - sensowne pytanie. ale zakładanie, ze normalna dorosła osoba wyparła ze miała ogromne kłopoty i pomoc w nich kuzynki - to raczej już teoria barrrrdzo na wyrost. smile

                    Jakby Ci tu wyjaśnić obrazowo: moja siostra jako dziecko takie w podstawówce opuszczała nie ze swej winy, a z racji kłopotów ze zdrowiem sporo zajęc i musiałą to nadrabiać potem - oczywiste. Czyniła to głownie z moją pomocą i to też nic nadzwyczajnego - skoro mogłam jej pomóc dziwne byłoby, gdybym nie pomagała. Nie uwazam tego za nie wiadomo co, ot zwyczajna pomoc naturalna w takich sytuacjach. Jednak odwrotnej sytuacji nigdy nie było - moja siostra jest na tyle młodsza ode mnie, że naqwet gdybym ja w nauce szkolnej potrzebowała pomocy, a ona bardzo chciała pomóc, to nie byłoby to możliwe z przyczyn czysto ze tak powiem technicznych smile Owszem, zdziwiłabym sie bardzo, gdyby moja siostra opowiadała wszem i wobec ze mi w nauce pomagała smile
                    no i teraz wyobraź sobie Minnie, ze tutaj to napisałabym i ktoś by stwierdził: ze moze pomagała, ale ja to wyparłam, może nie wiem czy mi pomagała, może za pomoc uważała, ze mi pozyczyła ołowek na rysunek techniczniy itd.

                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • vivi86 Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 10.12.19, 10:09
      Uwielbiam taką argumentację w wątkach, uwielbiam. A ponieważ w ok 99.99 % mamy relację tylko jednej strony wyjścia są dwa:
      1 - wierzymy na słowo autorowi/autorce
      2. nie marnujemy swojego czasu na czytanie/odpowiadanie i błyśnięcie, że znamy sytuację tylko z jednej strony
    • kora3 Pomysły dla "niewierzących" :) 11.12.19, 09:51
      Na odpowiedzi w banalnym wątku ....Wyobraźmy sobie, że ktoś tu napisałby "Miesiac temu pożyczyłem koledze 500 zł na dwa tygodnie. Termin minął, kolega nie oddaje. Kilka razy delikatnie mu przypominałem, ale zachowywał się jakby nie wiedział o co chodzi. Jak skłonić go do zwrotu pożyczki?"
      Propozycje odpowiedzi wg niektrych tu idealnie ddających nasze połozenie w sytuacji pytanego smile
      1. Może wcale mu nie pożyczałeś, pamięć ludzka bywa zawodna
      2. Może oddał Ci juz , a ty to wyparłeś
      3. Może wczesniej kolega Tobie pożyczył, a Ty mu nie oddałeś, to so9bie tak "odebrał"
      4. Moze pożyczyłeś, ale komuś innemu i zdaje Ci sie, ze temu koledze
      5. Moze to nie było 500 tylko 5 zł
      6. Moze pożyczyłeś mu na rok, a nie na 2 tyg.
      7. Moze nie pozyczył od ciebie a ty jesteś naciągaczem
      Ogólnie: nie wemy wszystkiego,. tylko od Ciebie wiemy, ze rzekomo pozyczyłeś, rzekomo temu koledze, rzekomo 500 złotych, rzekomo na 2 tyg. - nie mozemy się wypowiedziweć kto ma rację, bo nas przy tym nie było, a Ty moze byłeś, moze nie, moze coś tam, ale sprawę widzisz ze swej strony ....itd.
      A ktoś chcia się tylko dowiedzieć, jak skutecznie i zgodnie z SV upomniec się o zwrot długu smile

      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • heniek.8 Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 11.12.19, 20:29
      dyskutować można, natomiast z wyciąganiem wniosków i dawaniem rad należy uważać
      np. są tu w okolicy takie fora "psychologiczne" czy "rodzinne" i siedzą tam jakieś osoby i stawiają diagnozy "X ma zaburzenia psychiczne" "Y jest narcyzem" "Z jest p**lonym gnojem, kopnij go w d**ę"

      a z tym trzeba uważać, bo raz, osoby które zadają takie pytania na forum są szczególnie wrażliwe na wprowadzanie w błąd i manipulację (przecież same nie widzą wyraźnie co się dzieje w ich życiu) a dwa, osoby które odpowiadają na takie pytania , angażują się w tego typu historyjki i są przekonane że trzeba ich słuchać, są najzwyczajniej w świecie zj**ne psychicznie
    • elle-joan Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 14.12.19, 01:08
      kora3 napisała:
      Te kobiety znają się od urodzen
      > ia! Gdyby młodsza kuzynka za wielką pomoc uwazała drobiazgi i miała tendencję d
      > o wyolbrzymianai, to ta starsza zwyczajnie znając ja od dziecka wiedziałaby o t
      > ym
      >
      No więc skoro tak się świetnie znają, to po co kuzynka potrzebuje Twojej rady a Ty rady forum? Niechze w końcu zapytać tę kuzynkę. Takie rozmowy nie nalezą do najprzyjemniejszych ale tez nie jest to sprawa/tematyka z gatunku bardzo wstydliwych, nie dotyczy pracodawcy, szefa, wiekowej cioci, nie ma tu miejsca na jakieś białe kłamstwa, podchody itp... Jest to bardziej sprawa z gatunku zycia rodzinnego, psychologi niz s-v. Niech zatem zwyczajnie zapyta. Jakich słów uzyć i jak zaaranzować rozmowę wie lepiej niz my.
    • kocynder Re: "Wiemy z jednej strony/ drugiej ręki" 14.12.19, 22:22
      Kwestia "z drugiej ręki" ma niejako dwa aspekty.
      1. Osobisty. Czyli koleżanka opowiada mi o czymś tam i pyta o moje zdanie. Wówczas zazwyczaj pierw oceniam na ile koleżanka jest osobą rzetelną i prawdomówną, a potem odpowiadam, zaznaczając jednakowoż, że nie znając wersji drugiej strony moja opinia nie jest "wiążąca". Np. Koleżanka opowiada mi, że ponieważ od lat mąż ją zaniedbuje itd - znalazła sobie kochanka i czy uważam, że to bardzo złe? Mogę odpowiedzieć, że moim zdaniem jest to nie w porządku, ale nie znam do końca sytuacji, gdyż nie znam jej męża. Nie muszę już mówić, że wersja męża mogłaby brzmieć "Zaharowuję się, żeby jej nic nie brakowało, pamiętam o urodzinach i rocznicy ślubu, przynoszę kwiaty bez okazji, a jej i tak ciągle mało!"...
      2 Nieco inną jest sytuacja na forum. Po pierwsze zakładam, że opisujący jakiś problem czy jakąś kwestię opisuje ją maksymalnie szczerze i w miarę obiektywnie. Po drugie zaś - dla mnie to raczej przyczynek do rozważań ogólnych o tego typu sprawie, a nie roztrząsanie sensu stricto tej konkretnej sytuacji. Np. Ktoś przedstawia sytuację: koleżanka A i B, pracują razem, stanowią zgrany tandem. Szefostwo postanowiło dołączyć do nich panią C, która co prawda jest zaprzyjaźniona z panią A, ale z panią B ma od lat "zadrę" , gdyż w przeszłości przespała się z jej mężem/obgadała ją co uniemożliwiło jej podjęcie jakiegoś lukratywnego zadania/cokolwiek. Jak powinna się zachować każda z pań? Podchodzę do rzeczy nie jako do faktu, iż wątkodawczyni pracuje z Zosią, a dołącza do nich Kasia, która coś tam kiedyś, a w sumie jako problem bardziej ogólny, czyli jak powinno się zachować w obliczu takiej sprawy? Nie można liczyć, że Kasia i Zosia będą się zachowywały z klasą (oby, ale mało to realne!). I co mogłabym zrobić, żeby praca pomimo konfliktu między współpracownicami jakoś przebiegała?

      --
      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka