Z jakiegoś powodu strasznie mnie ten wątek rozbawił, choć
rozbawienie to graniczy nieco z irytacją. Pozwolę sobie dać upust
tym uczuciom w taki oto sposób:
Wyznał raz Minkowski Marc
Że od weiss woli schwarz
I że Haendla ponad Bacha bardziej preferuje
Bo operą znacznie zgrabniej mu się dyryguje
Tu pojawia się Kanarek, płci dowolnej jest niebożę
Bo choć o się pisze „byłem”, klawisz źle przycisnął może
Koncert pięknie zreferował, atmosfery czar roztoczył
Lecz niestety Minkowskiego niepotrzebnie tu przytoczył
Zaraz dostał w łeb cytatem, żółte pierze wokół lata
Ciężki ciosu był kaliber, bo z Czechowa to cytata
Lecz nie przejmuj się Kanarku, pierze sprowadź do porządku
Bo ogólnie, mimo guza, wieść przepiękna płynie z wątku
Choć ukryta, choć subtelna, nie wprost wyrażona
Musi zostać wydobyta i stosownie doceniona
Wieść to cudna, wieść wspaniała, wieść to znakomita
Że warszawska profesura książki nadal czyta
--
It is necessary to keep a watchful and jealous eye over ourselves;
idleness, assuming the specious disguise of industry... may be
employed to evade and shuffle off real labor - the real labor of
thinking. (Sir Joshua Reynolds)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.