> Nie lubię i nie polecam początkującemu starej muzyki, powiedzmy sprzed Mozarta.
> Dziwnie brzmiąca, monotonna. Dojrzewam do niej i wierzę, że jeszcze polubię. Al
> e
> jakieś 5 lat temu dojrzałem do muzyki współczesnej. O ile Najwyższy nie wezwie
> mnie w trybie pilnym mam przed sobą jeszcze wiele wspaniałych koncertów.
O, popatrz, moje dojrzewanie przybrało dokładnie odwrotny kierunek

Jako
nastolatka zaczynałam, oczywiście, z łatwiutkimi, szybko wpadającymi w ucho
szlagierami Bizeta, Czajkowskiego, Chopina i takie tam. Potem mnie zupełnie
niechcacy rzuciło na barok, bo macierz nabyła koncerty brandenburskie. Na
studiach zaraziłam się od znajomych muzyką dawną, co przybrało rozmiary wręcz
histerycznego uzależnienia. I dopiero w ciagu ostatnich kilku lat przekonałam
się do muzyki współczesnej
--
Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.