Dzisiejszy poranek przyniós tę oto wiadomość:
wyborcza.pl/1,75248,7324844,Srednia_z_religii_zgodna_z_konstytucja.html
Nie, nie chę rozpętać dyskusji światopoglądowej na tym forum. Jest
tam fragment, który jak sądzę nie tylko mnie zaciekawił:
Sędzia Teresa Liszcz w formie pytań do posłanek dowodziła, że
skoro szkoła ma nie tylko uczyć, ale także wychowywać, to lekcje
religii, na których uczy się Dekalogu i ośmiu błogosławieństw, są
realizacją tego zadania szkoły. I że ktoś, kto nie zna religii
katolickiej, nie może w pełni docenić muzyki Bacha czy fresków
z Kaplicy Sykstyńskiej.
No właśnie, ktoś kto nie zna, może czy nie może? Ja znam i doceniam
(pytanie, czy w pełni?), ale nie widzę związku między
faktem "znania" a faktem "doceniania". Od strony biograficznej też
się tego nie da ugryźć, bo Bach był protestantem, a jedna msza na
zlecenie katolickiej wiosny w twórczości Bacha nie czyni.
Czy jest coś o czym nie wiemy, a wie pani sędzia Trybunału, czy może
jednak bardziej niż religia przydałaby się w szkołach dokładnie
wyłożona historia sztuki z historią muzyki?
--
It is necessary to keep a watchful and jealous eye over ourselves;
idleness, assuming the specious disguise of industry... may be
employed to evade and shuffle off real labor - the real labor of
thinking. (Sir Joshua Reynolds)