pqrs napisał o Koncercie Obojowym D-dur R. Straussa:
> Utwór ten po prostu
> powinien pozostać na dnie szafy,
> chyba ze względu na brak
> motywów przewodnich.
Wprawdzie de gustibus non est disputandum, ale pozwolę sobie bardzo zdecydowanie nie zgodzić się z tą opinią. Koncert Obojowy, to obok Duett-Concertino, Metamorfoz i Czterech Ostatnich Pieśni jeden ze wspaniałych starczych utworów Ryszarda Straussa. Lekki, swobodny, melodyjny, elegancki - od pojawienia się na estradach zdobył sympatię oboistów i publiczności. Brak motywów przewodnich? A czy nie "zastępują ich" niekończące się melodie, które snuje Strauss zamiast klasycznego przetwarzania tematu wyeksponowanego na początku utworu? Braku śpiewności na pewno nie da się temu utworowi zarzucić.
Późne utwory Straussa (którego twórczość w ogóle wysoko cenię) należą do moich ulubionych. Dowcipny Duett-Concertino na klarnet, fagot i orkiestrę, jeszcze dwa lata później niż Koncert Obojowy napisany, a będący uroczą muzyczną, instrumentalną wersją "Pięknej i Bestii". Metamorfozy cudownie błądzące w wariacjach na tematy zapożyczone z wielkich dzieł Beethovena i Wagnera. No i Cztery Ostatnie Pieśni, podsumowanie całej twórczości Straussa w gatunku Lied i tego gatunku w ogóle.
Nie mogę zgodzić się z tym, że którykolwiek z tych utworów powinien być trzymany w szafie. Przeciwnie, za rzadko je słychać.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.