Wczoraj w TWON. Wielkie to było przeżycie słuchać jej na żywo, nie ma co. Zalując nieco, że nie jest to Gruberova sprzed iluśtam lat. Rewelacyjna interpretacja, i w ogóle nie ma co się rozwodzić, wszyscy są zgodni co do wielkości Wielkiej Damy Belcanta, i wszyscy odnoszą się ze zrozumieniem do pewnych problemów technicznych, oczywistych.
Bardzo dobrze wypadła pani Lubańska (a nawet więcej niż bardzo dobrze), i panowie Todorovich i Lee. Tyle, że po raz kolejny widać zasadniczą różnicę między wersją koncertową, gdy artysta skupia się na odwracaniu kartek, a wersją operową pani Gruberovej - skupionej na interpretacji. I tak, parę duetów śpiewanych przez panią Lubańską z mężem bądź kochankiem z pamięci błyszczało wielką sztuką, zaś reszta już mniej.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.