Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Kultura   Muzyka   Muzyka klasyczna   Filh.Łódzka - Młody d...

Filh.Łódzka - Młody duchem nestor Jan Krenz!

Autor: pqrs 11.11.11, 22:59
Dzisiejszy, z 11 listopada 2011 roku, koncert symfoniczny w Filharmonii
Łódzkiej był bez przesady niecodzienny, gdyż za pulpitem dyrygenckim
stał kompozytor i dyrygent Jan Krenz, rocznik 1926. Potrafił w pięciu
utworach oddać także swą świeżość prowadzenia, precyzję i doświadczenie.

Koncert zaczął się Uwerturą Tragiczną op.81 Johannesa Brahmsa, ze świetnie
podkreślonym dramatyzmem, co nie znaczy, że wątki liryczne były gorsze,
były wspaniałe. Był iście transcendentalny brahmsowski rytm, bogactwo
melodii, a przy tym prostota, nadzwyczajna czystość. Wtedy zauważyłem,
że maestro Jan Krenz posługuje się nadzwyczajną precyzją ruchów przy
prowadzeniu Łódzkiej Orkiestry Symfonicznej. Centymetr dalej znaczyło już
co innego. Słyszałem wielu, Jan Krenz jest z nich najprecyzyjniejszy!

Potem zagrano Muzykę Żałobną Witolda Lutosławskiego. Była jak narastający
ból, przy bogatej i współczesnej instrumentacji, nie grały dęte i perku-
syjne, same smyki, niezwykłość... Utwór miał nastrój niepokoju, depresji,
może nawet strachu. Nie każdemu się spodoba, dla mnie był przepiękny.

Potem maestro Jan Krenz poprowadził SWOJĄ Elegię Katyńską. Nowoczesna
instrumentacja, ciekawe motywy, mistrzowskie rozwinięcia. Znakomitość!
Solo na wiolonczeli spod podium dyrygenta wykonywał jeden z łódzkich
koncertmistrzów tego instrumentu Konrad Bukowian, młody, ale już bardzo
doświadczony instrumentalista, było to świetne wykonanie. Ale Jego nazwi-
ska nie było w programach ani na www Filharmonii, spośród pełnej sali
mało kto znał to nazwisko. Cóż za niedopatrzenie. W repertuarze na stronie
wystarczyło przy utworze wstawić gwiazdkę i na dole podać, kto gra solo.
Dział literacki FŁ popełnił błąd, dobrze, że tak bardzo rzadki.

Po przerwie usłyszeliśmy Scherzo i Marsz z opery Miłość do Trzech Pomarań-
czy Sergiusza Prokofiewa. Najpierw nastrój spokoju i ciszy, pełnia rytmu,
niepokój, potem porywisty marsz, choć smutny w wyrazie. Trudny utwór.

Na koniec Bolero Maurycego Ravela, Jan Krenz miał znakomity pomysł, żeby
młodego werblistę posadzić na przodzie, między altówkami i wiolonczelami.
Werbelek był więc doskonale słyszalny. Było to jak dotąd najlepsze Bolero,
jakie słyszałem. Nic dziwnego tedy, że łódzcy melomani, przepełniona sala,
wstali do standing ovation. Nie tylko za ten koncert, ale za całe życie
maestra poświęcone muzyce, tak owocne, tak piękne...
Piotr Sadrakuła

--
O sobie: jestem wojownikiem i ascetą, poszukuję piękna i przyjaźni.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • Filh.Łódzka - Młody duchem nestor Jan Krenz! - pqrs 11.11.11, 22:59

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Co Jest Grane poleca:

Lubisz dobrze zjeść?

Wolisz kuchnię włoską, czy meksykańską? Szukasz miejsca na spotkanie ze znajomymi? U nas każdy znajdzie coś dla siebie.

Koncerty, imprezy

Sprawdź, gdzie możesz posłuchać dobrej muzyki, albo zrelaksować się po pracy.

Gdzie się bawić?

Polecamy ciekawe imprezy w warszawskich klubach.

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.