Filh.Łódzka-Lisa Smirnova urzekła łodzian!
Dzisiejszy (24 listopada 2011 r.) koncert symfoniczny był drugim z czterech
koncertów uniwersyteckich, dlatego zaczął się dziesięciominutowym wykładem
Profesora Marka Genslera z katedry filozofii UŁ o nieskończoności. To z po-
wodu ostatniego utworu. Wykład był spójny, przedstawiał dwie starożytne
szkoły tematu i nie podejmuję się nawet go streścić. Ale bardzo logiczny.
Pierwszą graną kompozycją była A Varsovie na orkiestrę symfoniczną Broni-
sława Kazimierza Przybylskiego. Kompozytor był od 1965 profesorem kompo-
zycji w Łódzkiej Akademii Muzycznej im. Bacewiczów, wiele lat kierownikiem
katedry. Zmarł w kwietniu. Nic jeszcze Jego nie słyszałem, Varsovie była
pierwsza, po niej będę musiał zdobyć coś i posłuchać. A Varsovie jest bo-
wiem najpierw grana wysoko z nastrojem pogodnego biegu czy drogi, gdzie
świetnie popisały się łódzkie dęte i perkusyjne. A zaraz burza, pewnie
oznaczająca wojnę, syreny, krzyki, groza. I cichutko grający Chopina for-
tepian. Perła polskiej kompozycji, ta instrumentacja i środki wyrazu!
Wstawiono steinwaya na środek i zagrano Koncert fortepianowy G-dur KV 453
W.A. Mozarta. Partię fortepianu wykonała znakomita Lisa Smirnova. Pierwsza
część jak to u Mozarta dworska, balowa, już w niej Smirnova pokazała wielką
biegłość. Druga romantyczna i porywająca, choć niespieszna, tu kunszt Li-
sy Smirnovej zabrzmiał najpełniej, było nie do wiary, że utwór napisano
tak dawno, był ponadczasowo piękny. Trzecia to idealna zabawa instrumentami
i cieszenie się wspólnym graniem, cyzelowanie dźwięków, słychać idealnie
maestrię tak Mozarta jak wszystkich Artystów na estradzie. Bravissimo!
Po przerwie usłyszeliśmy jednoczęściowy Koncert na klawesyn lub fortepian
i orkiestrę smyczkową op. 40 Henryka Mikołaja Góreckiego. W nastroju bólu,
rozpaczy, determinacji. Instrumenty krzyczały o niezgodzie na kształt tego
świata. Było w nim to, co współczesny człowiek często odczuwa. Nie dziwi
trend na H.M. Góreckiego na całym świecie, Kompozytor po mistrzowsku oddaje
naszą trudną współczesność.
I na koniec, po odstawieniu fortepianu, VIII Symfonia h-moll Niedokończona
Franciszka Schuberta. O arcydziele tym napisano już tomy, mnie uderzyły
powstrzymywane i wyzwolone emocje, bardzo elegancki liryzm, wyważenie,
nośne tematy i doskonałe wybrzmiewanie dźwięków. Zadbał o to maestro
Daniel Raiskin, prowadzący tego wieczoru Orkiestrę Symfoniczną Filharmonii
Łódzkiej. Gra wszystkich instrumentalistów także idealna. Brawo!
Piotr Sadrakuła