Pierre Hantai z 1992. Zdecydowanie. Inne, które mi się podobały: to
Pierre Hantai z 2003, Christophe Rousset i może Scott Ross z 1988 (z
1985 nie znam). Frisch sprawna, ale bez polotu.
Na fortepianie nie da się tego za bardzo słuchać, choć czasem mam
ochotę spróbować się z Schiffem, albo Tureck. Gould swoją
manierycznością wyłącza mnie obecnie gdzieś w okolicach drugiego,
trzeciego taktu arii.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.