Przyszło mi do głowy, że zlikwidowanie Dwójki - paradoksalnie - ożywiłoby
społeczeństwo kulturalnie. Likwidacja spowodowałaby, że w odczuciu społecznym
kultura wyższa stałaby się owocem zakazanym. I wtedy my - naród przekorny -
zaczęlibyśmy ukulturalniać się na własna rękę. Może nawet skuteczniej...
Pamiętam, jak przed 1989 r. młodzież licealna czytała Miłosza, bo zakazany, więc
wypadało znać. Po tej dacie całkiem się to zmieniło.
Tak więc zamiast Dwójki powstawałyby towarzyskie (może nawet tajne, jak w czasie
okupacji tajne komplety?) kółka edukacji muzycznej, wypożyczano by sobie
nawzajem płyty, wymieniano opinie, ożywiłby się rynek płytowy, kursowałyby
informacje, czego słuchać za pomocą np. rada internetowego itd.
Czego nie był w stanie osiągnąć PiS, osiągnie PO. Panie premierze - w kwestii
likwidacji Dwójki jestem z Panem!