Witajcie.
Przybyłem przed chwilą z kolejnej wycieczki po Skandynawii.
Sytuacja którą opisuje tyczy się konkretnie Norwegii.
Jestem nastawiony na rozbijanie się namiotem "na dziko", więc znowu przybyły nowe pytania.
Mianowicie - jeśli tylko udało nam się znaleźć odpowiednie miejsce - rozbijaliśmy się typowo na dziko. Czyli zdala od jakichkolwiek ludzi, daleko od dróg. Niestety, nie zawsze była taka możliwość.
W związku z tym, 3x rozbiliśmy się na przydrożnym parkingu (takim z toaletą, ławeczkami itp.).
Często jest tam wykoszona trawa i BRAK zakazu rozbijania się (gdy zakaz był - nie rozbijaliśmy namiotu).
W tym roku niestety 2 krotnie zdarzyło się, że ktoś zjechał z głównej drogi na owy parking tylko po to, żeby... Obtrąbić wszystkich nocujących na parkingu (również w kamperach, tirach) ludzi. Potem jak gdyby nigdy nic wrócił na drogę...
Za każdym razem rejestracje były norweskie.
Pytam zatem - czy w Norwegii istnieje jakieś niepisane prawo zakazujące spania w tego typu miejscach?
W zeszłym roku podczas podobnego noclegu w Szwecji mieliśmy identyczną sytuację. Wtedy myślałem jednak, że trafiliśmy na jakiegoś dowcipnisia - teraz wydaje mi się, że jednak coś jest na rzeczy.
Żeby było śmieszniej - podczas noclegu w Szwecji, przez parking przejechał patrol policyjny, nie zatrzymując się nawet - więc gdy nie ma zakazu, rozbijać namiot w tego typu miejscach można...
Wiecie może coś o tym? Tak sobie po cichu pomyślałem, że być może byli to właściciele pobliskich pól namiotowych/kempingów. Wszystko było jednak zgodne z prawem. Pisanym przynajmniej.
--
GWARantowane świeże wiadomości.