Dodaj do ulubionych

Marny wybor w norweskich sklepach

18.09.06, 08:00
Norweskie skelpy spozywcze maja najgorszy wybor produktow ze wszystkich
krajow polnocy!!!
Znowu odkrycie na miare odkrycia Ameryki.
www.aftenposten.no/nyheter/iriks/article1461727.ece
cache.aftenposten.no/multimedia/archive/00452/_1809nyvareutvalg_c_452421s.jpg
Z wykresu wynika, ze skelpy w Finlandii maja ponad 2 razy wieksza ilosc
towarow niz w Norge, najbogatszym kraju Europy.
" Norske kunder er konservative, mener han. - De kan være nysgjerrige på nye
merker, men går ofte tilbake til det velkjente. Da blir salget for lavt til
at vi kan ha dem. "

W sklepie w ktorym robimy zakupy pojawiaja sie od czasu do czasu wyroby
Danona, zaraz po dostawie znikaja, a nowa dostawa za tydzien. Czyli cos z tym
konserwatyzmem jest nie tak, ale napewno jest cos nie tak z elastycznoscia i
dostosowaniem sie do klientow. Patrz watek o brytyjskich sklepach reagujacych
na ilosc Polakow w UK.


--
---------\\- -//---------
---------( @ @ )---------
----o00o-- (_)--o00o-----
Obserwuj wątek
      • legal.alien Re: Marny wybor w norweskich sklepach 18.09.06, 10:58
        No widzisz jak dbaja o konsumenta i klienta.
        Popsul mi sie pewien element w drobnym urzadzeniu AGD.
        Poszedlem do sklepu z pytaniem czy mozna kupic te czesc. Skierowano mnie do
        serwisu i jednoczesnie poinformowano mnie, ze jest otwarty tylko w dni
        powszednie i to "az" do 16-tej. Ciekawe dla kogo ten serwis jest? Ale oni
        sa "kundeorientert"
        --
        ---------\\- -//---------
        ---------( @ @ )---------
        ----o00o-- (_)--o00o-----
        • fantastisk Re: Marny wybor w norweskich sklepach 18.09.06, 11:42
          legal.alien napisał:

          > No widzisz jak dbaja o konsumenta i klienta.
          > Popsul mi sie pewien element w drobnym urzadzeniu AGD.
          > Poszedlem do sklepu z pytaniem czy mozna kupic te czesc. Skierowano mnie do
          > serwisu i jednoczesnie poinformowano mnie, ze jest otwarty tylko w dni
          > powszednie i to "az" do 16-tej. Ciekawe dla kogo ten serwis jest? Ale oni
          > sa "kundeorientert"

          Chyba zes dlugo w Polsce niczego nie zalatwial. Jak kupowalem mieszkanie to
          sad, gdzie moglem zrobic wpis do hipoteki byl otwarty do 13:00. A ZUS'y itd?
          Znajac tez podejscie norweskich pracodawcow wiem tez, ze nie ma prtoblemu, zeby
          gdzies wypasc z pracy na godzine czy dwie. Nie sadze, zeby tu bylo gorzej
          akurat pod wtym wzgledem niz w Polsce. Wiekszosc rzeczy jestes zalatwic
          telefonicznie czy mailowo. W Polsce nie.

          Ale zgadzam sie z wyborem. Nie dosc ze kiepski to jeszcze wszedzie to samo. I
          do tego drogo. Ale przynajmniej jest najlepsze, bo norweskie :).
            • sylfer Re: Marny wybor w norweskich sklepach 18.09.06, 15:02
              rukisi napisała:

              > I podobnie jak w Auchanie czy innych molochach, sprzedaja zepsute owoce i
              > warzywa za normalna cene. Choc by dla przyzwoitosci obnizyli!!!!!!!
              -----------------------------------------------------
              Nikt ci nie kaze kupowac. Najprawdopodobniej leza tam, bo nikt nie zauwazyl.
              Zwrocisz uwage, to na pewno je sprzatna. A jak nie, to ja przynajmniej bym juz
              tam nic nie kupowala.



            • sylfer Re: Marny wybor w norweskich sklepach 18.09.06, 15:11
              legal.alien napisał:

              > No ale wedlug artykulu wybor jest "luksusem", a w najbogatszym kraju Europy
              na
              > tkia luksus nie mozna sobie pozwolic?
              -------------------------------------------------
              Mi to w zupelnosci wystarcza. No, ale gdyby bylo mi az zle, no to
              zastanawialabym sie co z tym zrobic, zamiast narzekac. Proponuje, legal, ze sam
              otworzysz sklep, gdzie znajdziemy wszystko, co nam sie wymarzy. Jestem pewna,
              ze o ile masz racje, i ludziom naprawde tutaj tak zle, i potrzebuja wiekszego
              wyboru, to nawet niezle na tym zarobisz.
              • legal.alien Re: Marny wybor w norweskich sklepach 18.09.06, 16:12
                I ty z takim mysleniem "studiujesz" ekonomie.
                Chyba jest to ekonomia socjalizmu.
                Ponad to kazdy robi to co umie, ja umiem robic cos innego niz zajmowanie sie
                handlem. Jestem konsumentem i klientem, ktory ma prawo w kazdym kraju wymagac od
                sprzedawcy jakosci i wyboru.
                --
                ---------\\- -//---------
                ---------( @ @ )---------
                ----o00o-- (_)--o00o-----
                • sylfer Re: Marny wybor w norweskich sklepach 18.09.06, 22:03
                  legal.alien napisał:

                  > I ty z takim mysleniem "studiujesz" ekonomie.
                  > Chyba jest to ekonomia socjalizmu.
                  > Ponad to kazdy robi to co umie, ja umiem robic cos innego niz zajmowanie sie
                  > handlem. Jestem konsumentem i klientem, ktory ma prawo w kazdym kraju wymagac
                  o
                  > d
                  > sprzedawcy jakosci i wyboru.
                  ------------------------------------------------
                  Aha, a co umiesz? Moze sie pochwalisz, bo jak na razie to pochwaliles sie
                  umiejetnoscia tylko jednej rzeczy. A poza tym: tez uwazam, ze w Rimi jest
                  kiepski wybor, no i zgadnij, co: prawie nigdy nic tam nie kupuje, sa w tym
                  kraju tez inne sklepy. A gdybys Ty mial choc odrobine pojecia o ekonomii, to
                  bys zrozumial, ze gdyby taki sklep jaki Tobie sie marzy tak bardzo sie tu
                  oplacal, to wydaje mi sie, ze juz by w tym kraju byl.
                  • fantastisk Re: Marny wybor w norweskich sklepach 18.09.06, 22:18

                    > A gdybys Ty mial choc odrobine pojecia o ekonomii, to
                    > bys zrozumial, ze gdyby taki sklep jaki Tobie sie marzy tak bardzo sie tu
                    > oplacal, to wydaje mi sie, ze juz by w tym kraju byl.

                    Bredzisz Gosia. To nie jest kwestia tego co chca kupowac lub nie klienci. To
                    kwestia tego, ze tu rynek jest zamkniety. Jesli Ty studiujesz ekonomie to masz
                    jak widac podstawowe braki w zrozumieniu zasad funkcjonowania wolnego rynku.
                    Norwegia jest zamknieta dla otwartego rynku, a w ten sposob dla czystej
                    konkurencji. A bez tego bedziesz miala do wyboru w sklepie mieso wyciagniete psu
                    z gardla i mieso ktore pies zwymiotowal. Tylko dlatego, ze nikomu nie przyjdzie
                    do glowy powalczyc o klienta miesem ladnym i swiezym. A na obu bedzie etykieta:
                    najlepsze mieso bo norweskie!!!! Wejscie Nor do Unii rozpieprzyloby ten syf w
                    drobny mak. Tyle, ze te ksenofoby dobrze o tym wiedzia i do Unii sie nie pala.
              • rukisi Re: Marny wybor w norweskich sklepach 18.09.06, 16:21
                No i dobrze, piekniscie! Ciesz sie zyciem i nie atakuj innych, co oczekuja od
                zycia wiecej niz to, co juz jest. Znajdz sobie jakis inny sport, niz pisanie w
                kolko tego samego, mam tu namysli jakze zdarty slogan' jak sie nie podoba, to.....'
              • legal.alien Re: Marny wybor w norweskich sklepach 18.09.06, 17:57
                To tez kwestia wymagan i potrzeb.
                Sadzac po twoich postach ani jednych ani drugich za duzo nie masz.
                Niektorym wystarczy do szczesciawielokrotnie mrozone mieso, brazowy ser,
                dogburgery, mrozona dykta i pol sklepu czipsow, gazowanych napoji i zarcia dla psow.
                --
                ---------\\- -//---------
                ---------( @ @ )---------
                ----o00o-- (_)--o00o-----
    • sukiennica Re: Marny wybor w norweskich sklepach 18.09.06, 23:08
      Maly wybor towarow w sklepie nie jest jeszcze najwieksza katastrofa.
      Nie mam nic przeciwko malej ilosci towarow, tak dlugo jak beda to towary dobrej
      jakosci. Niestety Norwegia tego warunku nie spelnia. Produkty mleczne,
      zmonopolizowane kompletnie przez Tine, zachowuja jeszcze powszechne standarty.
      Ba! O norweskim kefirze to ja bym nawet mogla wierszem :) Ale reszta?!
      Katastrofa! Mieso dostepne w sklepach nie nadaje sie do jedzenia. Podpierajac
      sie autorytetem kucharza, oswiadczam, ze trudno z tego cos sensownego stworzyc.
      Warzywa maja kolor ale smak sie gdzies zgubil. Bez Turka padlaby czlowiek z
      glodu.

      Chleb??? Jedyny jadalny produkowany jest z maki importowanej z Francji (Apent
      Bakeri).

      Bardzo trudno zyje sie tu z zoladkiem obcokrajowca przyzwyczajonym do innych
      standartow, dla Norwegow nie stanowi to jednak problemu, bo sa do takiej
      sytuacji przyzwyczajeni. Norwedzy wydaja duzo na swoj dom czy samochod. Na
      zawartosci lodowki maja w zwyczaju oszczedzac. Nie maja tej europejskiej
      tradycji gotowania. Zadowalaja sie Pizza Grandioza i parowka.

      A do tego sa narodem patriotycznych konsumentow. Dobre to co norweskie.
      Ach! Przydalo by sie nam uszknoc nieco tej ich narodowej dumy :)
      --
      Niebo i dupa - dwie zasadnicze dźwignie. Emil Zola
      • legal.alien Re: Marny wybor w norweskich sklepach 19.09.06, 07:33
        Produkty mleczne,
        > zmonopolizowane kompletnie przez Tine, zachowuja jeszcze powszechne
        standarty.
        Tak, ale jesli chodzi o te najmnie przetworzone produkty typu: mleko, maslo,
        kulturmelk, ale juz sery zolte, jogurty itp sa podle.

        > Katastrofa! Mieso dostepne w sklepach nie nadaje sie do jedzenia. Podpierajac
        > sie autorytetem kucharza, oswiadczam, ze trudno z tego cos sensownego
        stworzyc.
        Mialem niedawno impreze firmowa w Gastronomisk Institut na "Uniwersytecie" w
        Stavanger. Rozmawialismy z kucharzami, ktorzy startuja na zawodach, gotuja na
        bankietach w norweskich ambasadach itp. Oni zaopatruja sie we wszystkie bez
        wyjatki produkty kulinarne poza oficjalna siecia. Maja tez albo wlasnych
        rzeznikow, albo importuja mieso. Z reszta wina tez importuja poza oficjalnym
        Vinmonopolem.


        > Warzywa maja kolor ale smak sie gdzies zgubil.
        Norweski ogorek po paru dniach w lodowce zamienia sie w galaretowata pake.
        Pomidory sa niejadalne i bez smaku. Ale norwescy ogrodnicy maja ambicje
        wychodowania w Norge bez slonca nawet najbardziej egzotyczne warzywa stosuja
        niebotyczne ilosci chemii. No i poniewaz norweskie jest najlepsze musimy tez to
        jesc.


        > Chleb??? Jedyny jadalny produkowany jest z maki importowanej z Francji (Apent
        > Bakeri).
        Tylko ile on kosztuje?? 30 NOK?
        >
        Na
        > zawartosci lodowki maja w zwyczaju oszczedzac. Nie maja tej europejskiej
        > tradycji gotowania. Zadowalaja sie Pizza Grandioza i parowka.
        >
        > A do tego sa narodem patriotycznych konsumentow. Dobre to co norweskie.
        > Ach! Przydalo by sie nam uszknoc nieco tej ich narodowej dumy :)

        Tak, ale bez wpadania w przesade.

        Problemem jest, ze rynek spozywczy jest praktycznie zmonopolizowany i
        skorumpowany. Gazety wielokrotnie pisaly, ze firmy typu Gilde i Tine placa
        wlasccielom sklepow za nie wpuszczanie konkurentow. Z reszta Gilde po serii
        ostatnich wpadek z brudem powinna byc dawno zamknieta.


        --
        ---------\\- -//---------
        ---------( @ @ )---------
        ----o00o-- (_)--o00o-----
        • rukisi Re: Marny wybor w norweskich sklepach 19.09.06, 09:20
          No ale z dzisiejszej publikacji w Aftenposten wynika, ze jest to kwestia
          priorytetow:)
          www.aftenposten.no/forbruker/pengenedine/pengebruk/article1463198.ece
          Grunt, zeby bylo blisko, a najlepiej z dostawa do domu.
          Sukiennica ma racje, pal licho ilosc, ale jezeli chodzi o jakosc, to rece opadaja.
          Nawet jablek przyzwoitych nie mozna kupic, bo sa albo noskie , co to sa twarde
          jak skala, albo pochodza z tak odleglych miejsc, ze mozna tylko sie
          zastanawiac,co im zrobiono, zeby sie nie zepsuly podczas transportu. A przecierz
          w Polsce sa produkowane piekne i smaczne jablka i Polska jest blizej niz na
          przyklad Chiny, czy Argentyna.
          • hela1 Re: Marny wybor w norweskich sklepach 20.09.06, 22:50
            No ale polskie jablka mozna w Norwegii kupic, przynajmniej w Oslo i okolicach,
            w Coopie.
            Najgorszy w tym wszystkim jest dyktat Grandiosy jako sztandarowego dania na
            sobotni wieczor. Swiecka tradycja :(
            W dzielnicy, w ktorej mieszkamy jest wiele domow z ogrodami pelnymi krzakow
            porzeczek, agrestu.Jablonie uginaja sie od owocow. Wiekszosc mieszkancow
            traktuje je li tylko jako ozdobe i wisza sobie niezebrane. Pewnie ci sami
            ludzie maja spizarnie pelne dzemow Leruma, a jablka kupuja w Prixie.
            • fantastisk Re: Marny wybor w norweskich sklepach 21.09.06, 08:26

              > W dzielnicy, w ktorej mieszkamy jest wiele domow z ogrodami pelnymi krzakow
              > porzeczek, agrestu.Jablonie uginaja sie od owocow. Wiekszosc mieszkancow
              > traktuje je li tylko jako ozdobe i wisza sobie niezebrane. Pewnie ci sami
              > ludzie maja spizarnie pelne dzemow Leruma, a jablka kupuja w Prixie.

              Jak mowisz o tych owocach to mi sie cos przypomnialo. Czasem sie gdzies
              zatrzymam, bo np tam sa piekne zdrowe maliny i zaczynam je sobie jesc.
              Oczywiscie maliny rosnace gdzies przy sciezce rowerowej itd. Jesli w tym czasie
              zjawi sie jakis tubylec (tubylce) nie moga sie napatrzyc jak jakis dziki
              czlowiek je maliny z krzaka! Zawsze sie zastanawiam czy oni serio wola isc i
              kupic te maliny w Coopie czy jak? Patrza na mnie jakby ufo widzieli.
            • legal.alien Re: Marny wybor w norweskich sklepach 21.09.06, 19:20
              hela1 napisała:

              > No ale polskie jablka mozna w Norwegii kupic, przynajmniej w Oslo i okolicach,
              > w Coopie.

              W Stavanger nie ma, tylko te parszywki i kwasy Made in Norway.

              > Najgorszy w tym wszystkim jest dyktat Grandiosy jako sztandarowego dania na
              > sobotni wieczor. Swiecka tradycja :(
              > W dzielnicy, w ktorej mieszkamy jest wiele domow z ogrodami pelnymi krzakow
              > porzeczek, agrestu.Jablonie uginaja sie od owocow. Wiekszosc mieszkancow
              > traktuje je li tylko jako ozdobe i wisza sobie niezebrane. Pewnie ci sami
              > ludzie maja spizarnie pelne dzemow Leruma, a jablka kupuja w Prixie.
              W Norwegii wogole je sie malo owocow i warzyw. Poaptrz w koszyki w sklepach, co
              oni kupuja. Glownie polproduky i Grandiosa.....

              --
              ---------\\- -//---------
              ---------( @ @ )---------
              ----o00o-- (_)--o00o-----
      • buterfly5 Re: Co mozna kupic w Obsie.. 25.09.06, 14:40
        Polska! Według oficjalnych danych za rok 2002, odnoszących się do wymagań
        sanitarnych nie w pełni zharmonizowanych z aqui communitaire, zawierających
        liczne zapisy będące efektem lobbingu, a przy tym słabo wdrożonych z powodu
        ograniczeń finansowych i co najmniej politycznej korupcji inspektorów:
        • 3 762 000 mieszkańców Polski (9,8% ludności) jest zaopatrywanych w wodę
        niezdatną do spożycia przez ludzi, a tym samym nie nadającą się do stosowania w
        zakładach produkcji i obrotu żywnością bez dodatkowego uzdatnienia za pomocą
        filtrów o wysokiej skuteczności
        • 27,3% próbek ciastek z kremem, 18,0% próbek masła, 14,2% próbek ryb i
        przetworów rybnych, 13,2% próbek wyrobów garmażeryjnych, 12,4% próbek mleka,
        12,2% próbek przetworów mlecznych (bez masła i lodów), 10,8% próbek owoców,
        warzyw, grzybów i przetworów, 9,9% próbek lodów, 9,2% próbek tłuszczów
        zwierzęcych, 9,1% próbek mięsa i przetworów mięsnych, 9,0 % próbek napojów
        bezalkoholowych i 8,7% próbek pieczywa (łącznie z cukierniczym suchym) zostało
        zdyskwalifikowanych przez Państwową Inspekcję Sanitarną; należy podkreślić, że
        w 8,3% próbek mleka, 8,1% próbek innych niż pieczywo przetworów zbożowo –
        mącznych, 4,6% próbek mięsa i przetworów mięsnych, 4,2% próbek przetworów
        mleczarskich i 4,2% próbek ciastek z kremem wykryto bakterie chorobotwórcze,
        przy czym problem jest aż tak poważny, że pałeczki Salmonella były wykryte
        nawet w 3,3% próbek napojów bezalkoholowych, a w tym samym roku 2,3% próbek
        napojów bezalkoholowych zostało zdyskwalifikowanych w badaniach chemicznych na
        zawartość substancji konserwujących
        • 49,4% przetwórni mięsa drobiowego, 40,0% rzeźni, 36,8% rzeźni drobiu, 29,0%
        targowisk, 28,6% przetwórni mięsa, 26,6% wytwórni koncentratów spożywczych,
        25,8% mleczarni, 24,8% zakładów przemysłu zbożowo – młynarskiego i taki sam
        odsetek zakładów rozbioru mięsa drobiowego spośród skontrolowanych przez
        Państwową Inspekcję Sanitarną był sklasyfikowany jako zakłady o złym stanie
        sanitarnym.
        W niektórych z 17 województw niebezpieczne dla zdrowia konsumentów dostawy wody
        wodociągowej (pomorskie, wielkopolskie), mleka (27% zakwestionowanych próbek w
        pomorskiem, 26,8% - w śląskiem) i przetworów mlecznych, bez masła i lodów
        (36,2% zakwestionowanych próbek w lubuskiem, 25,5% - w pomorskiem) przekraczają
        znacznie wysokie średnie ogólnokrajowe ryzyko związane z żywnością.
        Najbardziej karygodne zaniedbania władz przejawiają się w świadomym skazywaniu
        konsumentów na cierpienia i śmierć w następstwie spożycia takich produktów,
        których dopuszczenie do sprzedaży w krajach dbałych o zdrowie ludzi poddane
        jest szczególnym restrykcjom sanitarnym. Są to przede wszystkim produkty
        mięsne, w szczególności pochodzące od bydła zagrażającego konsumentom
        śmiertelną chorobą pionową – nowym wariantem choroby Creutzfeldta – Jakoba
        (vCJD). Alarmujący stan spraw w Polsce odzwierciedla Informacja Najwyższej Izby
        Kontroli ze stycznia 2004r.: „W 2002 r. różnica pomiędzy liczbą ubitego bydła
        rzeźnego pod nadzorem lekarza weterynarii, a produkcją żywca rzeźnego (wg GUS)
        wyniosła 945 tys. sztuk, w tym 238 tys. sztuk bydła dorosłego. W odniesieniu do
        trzody chlewnej liczba zwierząt rzeźnych ubijanych poza kontrolą weterynaryjną
        wyniosła ok. 3,7 mln sztuk.” w zestawieniu z obrazem intensywnego zwalczania
        chorób prionowych w Unii Europejskiej z jednej strony, a z drugiej - z
        wynikami badań pośmiertnych przeprowadzonych w USA w połowie XXw., a
        dotyczących nierozpoznanej za życia infestacji larwami włośni przed
        upowszechnieniem badań mięsa wieprzowego, której częstość w populacji
        generalnej ustalono na poziomie 16,7%. Najwyższa Izba Kontroli w Informacji o
        wynikach kontroli funkcjonowania nadzoru nad wytwarzaniem, obrotem i
        stosowaniem środków żywienia zwierząt tak dokumentuje bezczynność i bezprawie
        działania służb odpowiedzialnych za zdrowie konsumentów: „do zakończenia
        kontroli nie rozwiązano kompleksowo problemów związanych z utylizacją odpadów
        poubojowych i padłych zwierząt. Działania w zakresie opracowania i wdrożenia
        programu pomocy dla sektora utylizacyjnego oraz nadzór organów Inspekcji
        Weterynaryjnej nad zakładami utylizacyjnymi, zagospodarowaniem odpadów
        poubojowych i wykorzystaniem produktów sektora utylizacyjnego jako środków
        żywienia zwierząt nie był dostateczny. Istotne zagrożenie stanowiły odpady
        uzyskane podczas uboju trzody chlewnej i bydła nie poddanego badaniom lekarsko –
        weterynaryjnym. Stwierdzono brak skutecznego nadzoru organów Inspekcji
        Weterynaryjnej stanowiący zagrożenie dla bezpieczeństwa sanitarnego:
        - w co trzecim skontrolowanym zakładzie mięsnym postępowanie z odpadami
        poubojowymi i materiałem szczególnego ryzyka [choroby prionowej dla ludzi i
        zwierząt], czyli SRM (ang. specific risk material) sprzeczne było z przepisami
        art. 9 ustawy weterynaryjnej. Nierzetelnie dokumentowano ubój bydła i
        pozyskiwanie SRM. Materiał SRM był nieprawidłowo gromadzony i przechowywany.
        Powiatowi Lekarze Weterynarii nie posiadali pełnego rozeznania co do ilości
        tych odpadów, a ilość odbieranych z zakładów mięsnych odpadów SRM nie była
        porównywana z wielkością produkcji. Stwierdzono przypadek
        wystawienia „świadectwa zdrowia dla obrotu mięsem w kraju” dla sztuki bydła
        zakwalifikowanej jako odpad SRM
        - odpady poubojowe uzyskane w 2002 r. z 945 tys. sztuk bydła, w tym 238 tys.
        bydła dorosłego oraz z ok. 3,7 mln sztuk trzody chlewnej (wg GUS) nie
        zgłoszonych do badania lekarsko–weterynaryjnego nie zostały zagospodarowane pod
        nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej. Potencjalna wielkość SRM od niebadanego
        bydła dorosłego wynosiła ponad 13 000 ton.
        - ilość odpadów poubojowych niskiego ryzyka określa się na 566 tys. ton
        (brutto), a możliwych do zbiórki (netto) na 495 tys. ton. W stosunku do
        krajowej produkcji mięsa stanowi to ok. 25%, podczas gdy w Niemczech odpady
        poubojowe to 35% produkcji mięsa, a w Danii – nawet 40%. Dotychczasowy system
        zbiórki i utylizacji odpadów pochodzenia zwierzęcego nie jest systemem
        szczelnym, gdyż w skali kraju poza przemysłem utylizacyjnym pozostaje ponad 200
        tys. ton odpadów, w tym prawie 60 tys. ton padłych zwierząt. W krajach UE pada
        rocznie ok. 10% hodowanych zwierząt, gdy wg danych w Polsce padlina stanowi ok.
        1,5% hodowanych zwierząt. Ocenia się, że zagospodarowanie w Polsce zwłok
        zwierzęcych stanowi 4% udziału w strukturze surowców utylizacyjnych, to jest
        ok. 20 tys. ton (na 160 tys. ton zwłok zwierzęcych szacowanych ogółem). Oznacza
        to, że większość zwłok zwierzęcych nie trafia do zakładów utylizacyjnych, ale
        zakopywana jest na terenie gospodarstw, porzucana w lasach, rowach czy stawach,
        stanowiąc prawdziwą <<bombę ekologiczną>> oraz poważne zagrożenie dla zdrowia
        ludzi i zwierząt.”

        no coment

        --
        Mała księżniczka
        • punkow Mieso.mieso i mieso... 27.09.06, 10:12
          I jeszcze raz mieso...A pomyslcie o nas wegetarianach!!!Jestesmy rodzina wege i
          mamy tu nielada problem.Bedac w typowym norweskim butikku rozejrzyjcie sie za
          chocby niewielka,skromna poleczka ze zdrowa zywnoscia-zauwazycie zapewne jedno
          wielkie G...NO.W tej kwestii wyboru produktow w norweskich sklepach wypowiadac
          sie chyba juz wiecej nie musze.Nadal bedziemy taszczyc z kraju lub z Czech
          walowe w postaci kotletow sojowych,serkow tofu,pasztecikow soj.i wielu,wielu
          innych,o ktorych ten narod nawet nie slyszal!A warzywa i owoce?To podstawa
          naszej kuchni-soja to dodatek-mysle,ze potraficie sobie wyobrazic,jak teskno
          nam do malego,osiedlowego sklepiku u pani Zdzisi czy Basi...Dzieki Bogu
          istnieja tu jeszcze sklepy u Turkow lub Wietnamczykow,do ktorych gdy
          wpadamy ,to robimy niezly zamet-tam przynajmiej mozemy kupic
          ziarna,nasiona,przyprawy i w miare smakowo warzywa i owoce...A tu jesien-pora
          zbioru warzyw...i narastajacej tesknoty do porzadnego
          ziemniaka,kapusty,marchewki,albo papryki...czar prysnie za chwile,bo wybieram
          sie na zakupy do sklepu przepelnionego sztuczna zywnoscia wyprodukowana na
          drugim koncu swiata!!!
          • rukisi Re: Mieso.mieso i mieso... 27.09.06, 10:17
            Nic nie mow o zdrowej zywnosci. Ostatnio bylo glosno o jablkach ekologicznych. A
            jesien jest rzeczywiscie pora kiedy czlowiek powinien zrobic naturalny zapas
            witamin. Tu wkolko warzywka smakuja i wygladaja tak samo. Nie ma roznicy, jesien
            czy zima, bo i tak wiekszosc sztucznie pedzona. Buraczki, ktore co prawda
            ostatnio mozna dosyc latwo kupic, smakuja jak trociny. Kapusta jest zylasta, a
            marchewka gorzka. W dodatku warzyw z nikad sie nie przytaszczy!
            That's life.
            • punkow Re: Mieso.mieso i mieso... 27.09.06, 10:55
              Slyszalam juz o tych rzekomo ekologicznych owocach i warzywach-nawet bardzo
              wyniosle reklamowali te "cuda" w pewnej sklepowej gazetce-poszlam,obejrzalam i
              doszlam do wniosku,ze te "nieekologiczne" z polki obok wygladaja identycznie i
              zapewne smakuja tak samo:)Ale zaraz,zaraz sorki-te z tej "ekologicznej" polki
              roznily sie czyms od tamtych(ale ze mnie durak)-roznily sie,no a jakze-CENA
              dwukrotnie wyzsza:)
              • legal.alien Re: Mieso.mieso i mieso... 28.09.06, 07:41
                Jadac dzisiaj do pracy wysluchalem w NRK Nyheter informacji, ze w zwiazku z
                upalnym latem tegoroczne owoce z Hardanger sa fantastycznej jakosci.
                Jakos tego nie czuje w ich smaku.....
                --
                ---------\\- -//---------
                ---------( @ @ )---------
                ----o00o-- (_)--o00o-----
                • fantastisk Re: Mieso.mieso i mieso... 28.09.06, 07:52
                  legal.alien napisał:

                  > Jadac dzisiaj do pracy wysluchalem w NRK Nyheter informacji, ze w zwiazku z
                  > upalnym latem tegoroczne owoce z Hardanger sa fantastycznej jakosci.
                  > Jakos tego nie czuje w ich smaku.....

                  Psiary hoduja i tyle. Moja zona, ktora strasznie lubi jablka i zna sie na nich
                  mowi, ze w Norwegii sa trzy rodzaje jablek: zolte, zielone i czerwone.
                  Nastepnie te jablka dziela sie na podgrupy: jablka z Norwegii, z Argentyny itd.
    • legal.alien O norweskim miesie 29.09.06, 15:02
      www.aftenposten.no/helse/article1476808.ece
      "En fersk undersøkelse viser at nordmenn flest mener det er langt tryggere å
      spise norsk kjøtt enn importert utenlandsk kjøtt. Det har vi ingen grunn til. "
      A skad Norwegowie wiedza skad pochodzi mieso, ktore kupuja??? Moze byc z np. z
      Zambii.

      " Vi har ikke noe data som viser at norsk kjøtt er tryggere enn kjøttet som
      importeres fra utlandet, sier Hallgeir Herikstad, som leder Nasjonalt senter
      for kjøtt i Mattilsynet."

      No to chyba poleci ze stolka. Przeciez wszyscy wiedza, ze norweskie mieso jest
      najlepsze i nie potrzeba zadnych dowodow.


      --
      ---------\\- -//---------
      ---------( @ @ )---------
      ----o00o-- (_)--o00o-----
        • scooby13 zasady ekonomi rynkowej 02.10.06, 16:28
          Zastanawia mnie najbardziej fakt, ze zabierajacym tutaj glos nie znany jest
          fakt miejsca Norwegii we wspolnocie europejskiej, jak i proste zasady ekonomii
          rynkowej.
          Nigdy podczas moich pobytow nie mialam przyjemnosci kupowac jedzenia, dlatego
          nie wypowiadam sie o tym co proponuja norweskie sklepy. Natomiast patrzac jakie
          delikatesy oferuja restauracje w Oslo, trudno mi jest uwierzyc, ze podobnych
          delikatesow nie ma w sklepach. Na pewno nie beda to sklepy niskocenowych sieci,
          a raczej specjalne butiki. Zaraz odezwa sie glosy, ze delikatesow nie jada sie
          na codzien ale wydaje mi sie ze zapytywanie w takich butikach o inne towary,
          moze skusic wlascicieli na eksperymentalne rozszerzenie asortymentu.
          Co jest przyczyna, ze brak towarow tak bliskich Polakom?
          Moze spojrzymy terytorialnie na ten ogromny kraj, a jednoczesnie o tak malym
          zageszczeniu ludnosci. Wiadomo tez, ze istniejace hurtownie to monopol dwoch
          czy trzech aktorow. Nie zapominajmy tez o dominujacej wiekszosci konsumentow i
          ich przyzwyczajeniach smakowych, ktore sa glownym motorem napedzajacym handel
          i wlasnie ku ich upodobaniom zwraca sie glownie uwage.
          Norwegowie na wakacje podrozuja za granice swojego kraju czesciej jak Polacy
          i wydaja tam zdecydowanie wiecej pieniedzy na wizyty w restauracjach, wiec nie
          sa im obce, a swiatowo uznane, takie przysmaki jak Parma lub Serano szynka,
          astrachanski lub iranski kawior, francuskie sery i gesia watrobka czy tez
          wegierskie salami .
          Pomimo ze Norwegia nie jest w Unii posiada podobnie jak Szwjacaria i Islandia,
          umowe EES z Unia, co oznacza, wolny przeplyw towarow. Nic wiec nie stoi na
          przeszkodzie aby sprowadzic krakowska czy kiszone ogorki z Polski. Wydaje mi
          sie, ze nie brakuje tez kapitalu ewentualnym pomyslodawcom aby sprowadzac tak
          male ilosci towaru dla malej wybranej grupy konsumentow, tym bardziej grupy
          etnicznej, ktora niestety nie jest jeszcze na tyle zamozna zeby zaplacic za
          tego rodzaju delikatesy takiej ceny, zeby business byl intratny i tu chyba tkwi
          problem.
          Natomiast apropo piwa, to Zywiec nalezy do koncernu Heineken, ktory ma wlasne
          porozumienia z koncernem Carlsberg, a ten jak wiadomo zdominowal rynek
          skandynawski, szczegolnie przy restrykcyjnych uzaleznieniach ze strony Danii,
          Norwegii czy Szwecji. Gdyby Zywiec byl niezaleznym polskim browarem , nikt nie
          moglby przeszkodzic w ekspansji tego bardzo dobrego piwa na rynkach
          europejskich. Nie zapominac nalezy jednak, ze wielkie naklady finansowe
          Heineken w modernizacje browaru w Zywcu przyczynily sie do pozyskania tak
          doskonalego smaku.
          Jednym slowem mozna zadac sobie pytanie czy to swiadomosc ksztaltuje popyt czy
          tez odwrotnie?
          Z moich osobistych doswiadczen wiem, ze Polska bardziej jak Norwegia blokuje
          dostepu do wlasnego rynku, chociazby zwiklanymi przepisami o certyfikacji
          produktow.
          • legal.alien No comments 02.10.06, 18:45
            Niestety twoja znajomosc realiow norweskich jest bliska zeru, tak wiec nie ma co
            nawet komentowac twojej wypowiedzi.
            A kto powiedzial, ze w Norwegii jest wolny rynek???
            --
            ---------\\- -//---------
            ---------( @ @ )---------
            ----o00o-- (_)--o00o-----
            • scooby13 Re: No comments 03.10.06, 11:04
              Umowa EES z Unia Europejska stanowi o wolnym rynku i jego uwarunkowaniach.
              Radze poczytac wiec.
              Poza tym akceptacja i tolerancja wobec innych, ich sposobu myslenia i widzenia
              swiata to wlasnie kultura osobista.
              Natomiast brak komentarza to tylko przyznanie sie do braku argumentow.
              Gdy piszesz o realiach, to W moich oczach Twoje realia maja chory charakter
              przymusowego zeslania. Radze poszukac pomocy u psychologa.
              Poza tym czy nie zauwazyliscie jeszcze, ze takie apodyktyczne ksztaltowanie
              wizerunku, niekoniecznie Norwegii, to powtorka z historii o klice czterech.
              Zycze wam wwiec powodzenia w tym czteroosobowym (plus kilku kibicow) dialogu.
              • rukisi Re: No comments 03.10.06, 13:26
                Zastanow sie i nie szafoj tu utartymi sloganami. Po pierwsze, to jak sie ma miec
                zrozumienie i byc tolerancyjnym dla innych, to pokaz to. Wszak nawet 4 osoby i
                klub kibica (tak mniej wiecej to ujeles), ma prawo do wlasnego zdania. Jezeli
                brak ci checi do przeczytania wiekszosci postow na tym forum (coz, nie jest ich
                malo), to nie zauwazysz, ze wiele z nich juz zawiera rozmyslania, komentarze i
                dowody w postaci linkow do artykulow prasowych, do wielu z poruszanych przez
                ciebie tematow. Wiec po co sie powtarzac?:)))
                Po drugie, choc masz prawo do wlasnego zdania, twoje doswiadczenia dotyczace NO
                sa jakby maloznaczne w tej dyskusji, bo codziennosc nie sklada sie z czytania
                dyrektyw, tylko przekladania sie ich na rzeczywistosc. No i oczywiscie, w tym
                kraju codziennie sie nie jada w restauracjach, ktore to, i jest to informacja z
                pierwszej reki, bo od Norweskiego kucharza nie zaopatruja sie u monopolistow.

                Jako turysta, ktorego stac na restauracje, masz prawo byc zadowolony, zachwycony
                i wogole, ale wlacz sie do dyskusji wtedy, kiedy pomieszkasz w tym kraju pare
                dobrych lat.

                I ostatnie, odsylanie do mozgokurcza nie swiadczy o wysokim poziomie
                inteligencji, a raczej o braku argumentow.
              • legal.alien Re: No comments 03.10.06, 18:57
                Czy ktos cie tu obrazil na tym forum??
                Ty zaczynasz od inwektyw. Nie swiadczy to zbyt dobrze o twojej kulturze, ktorej
                tak chcesz innych uczyc. Jestes na tym forum gosciem i gosci obowiazuja pewne
                zasady.
                Jest to forum PRYWATNE jesli ci sie nie podoba to droga wolna.

                --
                ---------\\- -//---------
                ---------( @ @ )---------
                ----o00o-- (_)--o00o-----
          • jan.kran Re: zasady ekonomi rynkowej 03.10.06, 19:06
            scooby13 napisał:

            > Zastanawia mnie najbardziej fakt, ze zabierajacym tutaj glos nie znany jest
            > fakt miejsca Norwegii we wspolnocie europejskiej, jak i proste zasady ekonomii
            > rynkowej.

            --------> Nie znam ani miejsca Norge we wspólnocie europejskiej ani nie mam
            pojęcia o ekonomii.
            Rozsiadam się wygodnie i posłucham Twojego wykładu.

            > Nigdy podczas moich pobytow nie mialam przyjemnosci kupowac jedzenia, dlatego
            > nie wypowiadam sie o tym co proponuja norweskie sklepy. Natomiast patrzac jakie
            >
            > delikatesy oferuja restauracje w Oslo, trudno mi jest uwierzyc, ze podobnych
            > delikatesow nie ma w sklepach. Na pewno nie beda to sklepy niskocenowych sieci,
            >
            > a raczej specjalne butiki.

            ------> Ja mam nieprzyjemność kupowania jedzenia w Norwegii od lat blisko
            dziewięciu po dwuletnim pobycie we Francji i dwunastoletnim w DE i to jest dla
            mnie szok.
            Mimo że zarabiam nieźle nie stać mnie na wizyty w norweskich porządnych
            restauracjach.

            *Zaraz odezwa sie glosy, ze delikatesow nie jada sie
            > na codzien ale wydaje mi sie ze zapytywanie w takich butikach o inne towary,
            > moze skusic wlascicieli na eksperymentalne rozszerzenie asortymentu.

            --------> Ten marny wybór w norweskich delikatesach za horrendalne ceny to
            przeciętna francuska czy niemiecka.
            Wybór w tych krajach za zdecydowanie niższą cenę jest o wiele lepszy.
            To co proponują norweskie delikatesy jest dostępne dla przeciętnego Francuza
            czy Niemca za spoooooro mniejsze pieniądze.

            > Co jest przyczyna, ze brak towarow tak bliskich Polakom?
            ---------> Kochana, ja wyjechałam z PL blisko ćwierć wieku temu.
            Mnie brakuje w Norwegii nie polskich produktów tylko produktów dobrej jakości
            o dostępnej cenie na które może sobie pozwolić każdy a nie wybrańcy losu :))


            > Moze spojrzymy terytorialnie na ten ogromny kraj, a jednoczesnie o tak malym
            > zageszczeniu ludnosci. Wiadomo tez, ze istniejace hurtownie to monopol dwoch
            > czy trzech aktorow. Nie zapominajmy tez o dominujacej wiekszosci konsumentow i
            > ich przyzwyczajeniach smakowych, ktore sa glownym motorem napedzajacym handel
            > i wlasnie ku ich upodobaniom zwraca sie glownie uwage.


            -------> Przy norweskiej polityce podatkowej i zdzieraniu żywcem skóry z
            obywatela przyzwyczajenia nie odgrywają roli.
            Na czym Norweg może oszczędzić skoro prąd , mieszkanie , samochód , przedszkole
            a pózniej szkoła , komunikacja zdzieraja z niego każde øre?
            Skoro łatwiej dostać pomoc jak się jest alkoholikiem czy narkomanem niż osobą
            która chce się kształcić , pracować i oferować coś temu panstwu ?

            Norweg oszczędza na jedzeniu i żywi się byle jak i tanio bo go nie stać na
            lesze jedzenie.

            > Norwegowie na wakacje podrozuja za granice swojego kraju czesciej jak Polacy
            > i wydaja tam zdecydowanie wiecej pieniedzy na wizyty w restauracjach, wiec nie
            > sa im obce, a swiatowo uznane, takie przysmaki jak Parma lub Serano szynka,
            > astrachanski lub iranski kawior, francuskie sery i gesia watrobka czy tez
            > wegierskie salami .

            Szynka Serano kosztuje 700 NOK kilo, sery francuskie są poza zasięgiem dochodów
            przeciętnego Norwega , salami norweskie jest tanie ale z salami prawdziwym ma
            wspólną tylko nazwę...
            Natomist gdziekolwiek poza Norwegią obywatel tego kraju sie pojawi to ma tanio
            bo nie ma chorych wymysłów w postaci Vinmonopolet , cen z księżyca w
            restauracjach i zadowolony Norweg ze swoją norweską koroną uważa że jest Panem
            Świata.
            Po czym wraca do Norge i wsuwa chleb z trocin i kiepskie mięso , warzywa jak
            akurat przecenią....

            > Pomimo ze Norwegia nie jest w Unii posiada podobnie jak Szwjacaria i Islandia,
            > umowe EES z Unia, co oznacza, wolny przeplyw towarow. Nic wiec nie stoi na
            > przeszkodzie aby sprowadzic krakowska czy kiszone ogorki z Polski.


            Kiszone ogórki i krakowską to ja sobie mogę z PL przywieźć.
            A ja chcę : mięso dobrej jakości, ekologiczne jak mi się zachce ,sery
            róznorodne do wyboru do koloru , chleb dobrej jakości w cenie normalnej i
            kilkanaście rodzajów produków mlecznych:))))
            Szynkę serano i parmę dostepną dla kieszeni każdego a nie tzry produkty na
            krzyż za to kiepskie i drogie.


            > sie, ze nie brakuje tez kapitalu ewentualnym pomyslodawcom aby sprowadzac tak
            > male ilosci towaru dla malej wybranej grupy konsumentow, tym bardziej grupy
            > etnicznej, ktora niestety nie jest jeszcze na tyle zamozna zeby zaplacic za
            > tego rodzaju delikatesy takiej ceny, zeby business byl intratny i tu chyba tkwi
            >
            > problem.

            Kurna ja nie jestem grupą etniczną ja jestem Europejką:)))
            Która mieszka na koncu świata gdzie wisi szmata i jeszcze niemalże codziennie
            jestem przekonywana przez naiwny świat zewnętrzny i nachalny świat wewnętrzny
            że mieszkam w najbogatszym kraju świata:PPPPPPP
            Hilsen:)
            Kran





            --
            Wielojęzyczność w rodzinie

            Forum rzadkich języków
            • fantastisk Re: zasady ekonomi rynkowej 03.10.06, 22:17
              > > Nigdy podczas moich pobytow nie mialam przyjemnosci kupowac jedzenia,
              > > dlatego nie wypowiadam sie o tym co proponuja norweskie sklepy.
              > > Natomiast patrzac jakie delikatesy oferuja restauracje w Oslo,
              > > trudno mi jest uwierzyc, ze podobnych delikatesow nie ma w sklepach.
              > > Na pewno nie beda to sklepy niskocenowych sieci,a raczej specjalne butiki.


              > ------> Ja mam nieprzyjemność kupowania jedzenia w Norwegii od lat blisko
              > dziewięciu po dwuletnim pobycie we Francji i dwunastoletnim w DE i to jest dla
              > mnie szok.
              > Mimo że zarabiam nieźle nie stać mnie na wizyty w norweskich porządnych
              > restauracjach.

              No mnie to po pierwsze bawi, ze jakis ktos BYWA sobie w Norwegii i wie wiecej na
              jej temat z jakichs tam odwiedzin restauracji, przepisow, regulacji niz my co tu
              mieszkamy. Ja tez czytalem ksiazki SF i wiem jak jest na innych planetach.
              Najbardziej to mi sie podoba planeta Gorgon. Tam to dopiero sa restauracje!!!
              Wybor jest najwiekszy we wszechswiecie, a ceny nieprzyzwoicie niskie.
              Wiesz ja patrzac na norweskie dziewczyny w wieku lat 14 nie moge uwierzyc, ze
              one wyrastaja na takie klempy w wieku lat 30. A jednak!!!!!

              Wracjac do restauracji - niestety zgadzam sie z janem. W Polsce bez porownania
              czesciej chodzilem do restauracji, bo mnie po prostu bylo na to stac. Dla mnie
              ceny w restauracjach tu sa makabryczne i jakosc zarcia wcale nie jest jakas
              niesamowita. Znam lepsze restauracje w Gdansku, niz te w ktorych tu bylem do tej
              pory. Ale o tym sie nie powinno mowic, gdyz jak to sie mowi: o gustach sie nie
              dyskutuje. A jak to mowia Norwedzy (ech to sa erudyci): Smaken er som baken: Det
              er delt i to. Czy jakos tak. moglem sie pomylic.
            • legal.alien Kranie- pytanie?? 04.10.06, 10:31
              A widzialas gdzies w Norwegii delikatesy z prawdziwego zdazenia???
              Moze w Oslo jakis jest, w Stavanger nie ma.
              --
              ---------\\- -//---------
              ---------( @ @ )---------
              ----o00o-- (_)--o00o-----
              • fantastisk Re: Kranie- pytanie?? 04.10.06, 12:11
                legal.alien napisał:

                > A widzialas gdzies w Norwegii delikatesy z prawdziwego zdazenia???
                > Moze w Oslo jakis jest, w Stavanger nie ma.

                Legal zauwaz, ze scooby pisze:
                ***
                Nigdy podczas moich pobytow nie mialam przyjemnosci kupowac jedzenia, dlatego
                nie wypowiadam sie o tym co proponuja norweskie sklepy. Natomiast patrzac jakie
                delikatesy oferuja restauracje w Oslo, trudno mi jest uwierzyc, ze podobnych
                delikatesow nie ma w sklepach.
                ***
                Czyli on tez nie widzial, ale WIERZY ze gdzies sa. Wiara czyni cuda.
                • fantastisk Re: Kranie- pytanie?? 04.10.06, 12:17
                  fantastisk napisał:

                  > legal.alien napisał:
                  >
                  > > A widzialas gdzies w Norwegii delikatesy z prawdziwego zdazenia???
                  > > Moze w Oslo jakis jest, w Stavanger nie ma.
                  >
                  > Legal zauwaz, ze scooby pisze:
                  > ***
                  > Nigdy podczas moich pobytow nie mialam przyjemnosci kupowac jedzenia, dlatego
                  > nie wypowiadam sie o tym co proponuja norweskie sklepy.
                  > Natomiast patrzac jakie
                  > delikatesy oferuja restauracje w Oslo, trudno mi jest uwierzyc, ze podobnych
                  > delikatesow nie ma w sklepach.
                  > ***
                  > Czyli on tez nie widzial, ale WIERZY ze gdzies sa. Wiara czyni cuda.

                  Poza tym czy to, ze w norweskich restauracjach mozna kupic delikatesy oznacza,
                  ze w sklepach to samo mozna kupic? A kto powiedzial, ze restauracje zaopatruja
                  sie w Norwegii? Moze sprowadzaja jakies delikatesy? Proponuje zignorowac tego
                  scoobiego, bo pierniczy jak guido. Identycznie. Miszmasz.
                • legal.alien Re: Kranie- pytanie?? 04.10.06, 13:00
                  Dobre restauracje w Norwegii, jak juz pisalem gdzies powyzej, same zaopatruja
                  sie w podstawowe surowce spozywcze od swoich wlasnych dostawcow z pominieciem
                  oficjalnych importerow, to samo sie tyczy wina.
                  --
                  ---------\\- -//---------
                  ---------( @ @ )---------
                  ----o00o-- (_)--o00o-----
                    • legal.alien Re: Wolny rynek 04.10.06, 14:15
                      Czyli ludzie sa glupsi od dziennikarzy i nie umieja liczyc. Tylko skad te tlumy
                      Norwegow w szweckich sklepach przygranicznych?
                      Kto normalny bedzie jechal do Szwecji na zakupy zeby kupic czekoladke, sos w
                      proszku i mrozona rybe?? Lepiej jakby porownali ceny ze szweckimi
                      odpowiednikami, to wtedy im wyjdzie dlaczego ludzie kupuja w Szwecji.
                      --
                      ---------\\- -//---------
                      ---------( @ @ )---------
                      ----o00o-- (_)--o00o-----
                      • scooby13 Re: Wolny rynek 04.10.06, 16:16
                        W moim pierwszym poscie zadalam pytanie: co jest przyczyna braku polskich
                        towarow na rynku norweskim i projektowalam powody, ktore wydawaly mi sie
                        istotne. Moze sie mylilam, a moze nie.
                        Czy powinam sie czuc obrazona, jak ktos zapytal?
                        W zasadzie tak, a to dlatego, ze ktos traktuje mnie jak zero bez podania
                        odpowiedzi na zadane pytanie, a inny ktos ironizuje moja wypowiedz nie majac
                        nic samemu do powiedzenia.
                        Problemy rozwiazuje sie poprzez dyskusje, a nie w przypadku barku wlasnego
                        pomyslu przez ignoracje i ironie.
                        Patrzac realnie na wypowiedz zaledwie kilku osob, trudno budowac sobie
                        wiarygodna opinie o stanie rzeczy, kiedy pozostale 100 000 Polakow i 4 miljony
                        Norwegow milczy.
                        Myslalam, ze zamiast uskarzac sie nad stanem rzeczy ( moze wiarygodnym, a moze
                        tylko specyficznym dla kilku osob), mozna by rozwinac dyskusje, ktora nasunie
                        komus pomysl otworzenia np butiku z polskimi specjalami. Stalo sie inaczej,
                        potraktowaliscie mnie jak intruza na waszym i tak scisle ograniczonym do kilku
                        osob forum.
                        Niestety rynkiem rzadza brutalne prawa ekonomiczne. Sprzedaje sie to co sie
                        oplaca, a popyt ksztaltuje ceny. Norwegia to maly rynek, male ilosci towarow,
                        mala konkurencja, a przede wszystkiem inna kultura kulinarna. Pomimo to okazuje
                        sie, ze sa miejsca gdzie mozna kupic inne produkty, tylko niestety trzeba
                        zaplacic za nie o wiele wyzsza cene.
                        Tak jak wczesniej wspomialam, niestety wasza kondycja finansowa zadecyduje o
                        tym czy bedziecie w stanie zaplacic za taki luxus jak np polskie przysmaki i
                        inne wyroby o wyzszej jakosci.
                        90- miljonowy rynek niemiecki czy 60- miljonowy rynek francuski stwarza wieksza
                        mozliwosc stworzenia niszy produktow specjalnych odbiegajacych od
                        przecietnosci, ktora przyciagnie wystarczajaca ilosc klientow aby istniec i
                        przezyc. Zaistnienie konkurencyjnych produktow jednoczesnie podniesie
                        przecietnna jakosc pozostalych.
                        Nie zapominac nalezy tez, ze to wlasnie Francja i Niemcy maja najbardziej
                        subwencjonowane rolnictwo w Unii i EEC.
                        Jeszcze raz sie powtorze, niestety ale tylko kondycja finansowa konsumenta
                        decyduje o podazy.
                        Wspolczuje wiec wam bardzo, ze macie taka rzeczywistosc jaka macie, szczegolnie
                        kiedy rozne priorytety poczatkujacego imigranta kloca sie ze soba.
                        Chce jeszcze wyjasnic, ze nikogo nie pouczalam i nie bede pouczac, a przypomne
                        tylko, ze do kultury nalezy wlasnie umiejetnosc prowadzenia dyskusji. Jezeli
                        tego nie zauwazycie, przepelnieni oportunizmem, bedziecie uskarzac sie nad
                        wlasnym losem w piecioosobowym gronie i od czasu do czasu w towarzystwie
                        takiego niechcacy zablakanego przechodnia jak ja sama.
                        Powodzenia i przepraszam, ze zajelam wam czas.

                        P.S.
                        Nalezy rozroznic prywatne przywozenie towarow do Norwegii jako do kraju EEC,
                        od zorganizowanej i zarejstrowanej dzialalnosci handlowej.
                        • fantastisk Re: Wolny rynek 04.10.06, 18:13
                          Przechodniu, strzel se setke i sie zrelaksuj. Wyglada na to, ze drecza cie
                          jakies straszne zmory.

                          A tak ogolnie, ale juz nie bardzo do przechodnia, gdyz ten poblakaniec nie wie
                          co pisze - calkiem zabawne jest to, ze my wszyscy mowimy, ze nam tu brak
                          PODSTAWOWYCH PRODUKTOW DOBREJ JAKOSCI, a przechodzien probuje nam wmowic ze jest
                          nas nie stac na jakies delikatesy z Polski. No i prawda - mi nie chodzi o
                          wydawanie kupy szmalu na te delikatesy czy restauracje. Ja chce kupic porzadne
                          mieso za calkiem male pieniadze. A ten kraj, ktory sam sobie narzuca kaganiec na
                          pysk, niestety tego nie zapewnia.

                          Przechodniu, nie zatrzymuj sie IDZ DALEJ!
                            • legal.alien Ostrzezenie 09.10.06, 12:54
                              Jeszcze raz bedziesz obrazal dyskutantow - zablokuje ci dostep.
                              Chociaz jestem pewny, ze bedziesz korzystal z kolejnych swoich nickow, ktorych
                              juz miales wiele.
                              --
                              ---------\\- -//---------
                              ---------( @ @ )---------
                              ----o00o-- (_)--o00o-----
                        • legal.alien Re: Wolny rynek 04.10.06, 19:00
                          scooby13 napisał:

                          > W moim pierwszym poscie zadalam pytanie: co jest przyczyna braku polskich
                          > towarow na rynku norweskim i projektowalam powody, ktore wydawaly mi sie
                          > istotne. Moze sie mylilam, a moze nie.

                          Mylilas sie, bo w dyskusji chodzi o nisko jakosc i maly wybor oferowanych
                          towarow w norweskich sklepach. Polskie towary w Norwegii to sprawa wtorna.


                          > Czy powinam sie czuc obrazona, jak ktos zapytal?
                          > W zasadzie tak, a to dlatego, ze ktos traktuje mnie jak zero bez podania
                          > odpowiedzi na zadane pytanie, a inny ktos ironizuje moja wypowiedz nie majac
                          > nic samemu do powiedzenia.

                          Nie jak zero, tylko jako osbe, ktora ma zerowe pojecie o realiach zycia i handlu
                          w Norwegii.

                          > Problemy rozwiazuje sie poprzez dyskusje, a nie w przypadku barku wlasnego
                          > pomyslu przez ignoracje i ironie.
                          > Patrzac realnie na wypowiedz zaledwie kilku osob, trudno budowac sobie
                          > wiarygodna opinie o stanie rzeczy, kiedy pozostale 100 000 Polakow i 4 miljony
                          >
                          > Norwegow milczy.

                          Nie musisz czytac, jesli nie chcesz, czy ci sie nie podobaja takie czy inne
                          opinie. Ty opinii nie masz bo nie wiesz, bylas tylko w restauracjach, a to nie
                          zakupy w Remie, czy Rimi i nie to co codzienne zycie.

                          > Myslalam, ze zamiast uskarzac sie nad stanem rzeczy ( moze wiarygodnym, a moze
                          > tylko specyficznym dla kilku osob), mozna by rozwinac dyskusje, ktora nasunie
                          > komus pomysl otworzenia np butiku z polskimi specjalami.

                          Czy myslisz, ze tylko ty wpadals na tak genialny pomysl???

                          Stalo sie inaczej,
                          > potraktowaliscie mnie jak intruza na waszym i tak scisle ograniczonym do kilku
                          > osob forum.

                          Jesli ktos wysyula ludzi z tego forum to psychiatry to czego sie spodziwalas??
                          Milego przyjecia??


                          > Niestety rynkiem rzadza brutalne prawa ekonomiczne. Sprzedaje sie to co sie
                          > oplaca, a popyt ksztaltuje ceny. Norwegia to maly rynek, male ilosci towarow,
                          > mala konkurencja, a przede wszystkiem inna kultura kulinarna. Pomimo to okazuje
                          >
                          > sie, ze sa miejsca gdzie mozna kupic inne produkty, tylko niestety trzeba
                          > zaplacic za nie o wiele wyzsza cene.

                          Ile razy mamy ci pisac, ze norweskim handlem nie rzadza prawa rynku, tylko
                          protekcjonizm panstwowy i monopole importerow. To swiadczy tylko o tym, ze nie
                          znasz tego kraju.

                          > Tak jak wczesniej wspomialam, niestety wasza kondycja finansowa zadecyduje o
                          > tym czy bedziecie w stanie zaplacic za taki luxus jak np polskie przysmaki i
                          > inne wyroby o wyzszej jakosci.
                          Tu tez sie mylisz, nie tylko zawarosc portfeli decyduje o wyborze.

                          > 90- miljonowy rynek niemiecki czy 60- miljonowy rynek francuski stwarza wieksza
                          >
                          > mozliwosc stworzenia niszy produktow specjalnych odbiegajacych od
                          > przecietnosci, ktora przyciagnie wystarczajaca ilosc klientow aby istniec i
                          > przezyc. Zaistnienie konkurencyjnych produktow jednoczesnie podniesie
                          > przecietnna jakosc pozostalych.

                          Na Lotwie mieszka 2.5 mln ludzi, prawei polowe mniej niz w Norwegii. Maja tam
                          norweskie Rimi (poszukaj gdzies w postach w tym watku) i wybor, a rowniez jakosc
                          towarow jest tam kolosalnie wiekszy niz w Norwegii, a spoleczenstwo znacznie
                          biedniejsze. Moze to ci da troche do myslenia.

                          > Nie zapominac nalezy tez, ze to wlasnie Francja i Niemcy maja najbardziej
                          > subwencjonowane rolnictwo w Unii i EEC.

                          A norweskie nie????

                          > Jeszcze raz sie powtorze, niestety ale tylko kondycja finansowa konsumenta
                          > decyduje o podazy.

                          Jest to prawda w kazdym innym kraju, ale nie w Norwegii. Dopoki nie poznasz i
                          nie zrozumiesz specyfiki tego kraju, to w tym wypadku nie ma o czym rozmawiac.

                          > Wspolczuje wiec wam bardzo, ze macie taka rzeczywistosc jaka macie, szczegolnie
                          >
                          > kiedy rozne priorytety poczatkujacego imigranta kloca sie ze soba.

                          Kolejny blad w rozumowaniu. A kto ci powiedzial, ze jestesmy poczatkujacy???
                          mamy rozny staz w Norwegii od kilkunastu do kilku lat pobytu.


                          > Chce jeszcze wyjasnic, ze nikogo nie pouczalam i nie bede pouczac, a przypomne
                          > tylko, ze do kultury nalezy wlasnie umiejetnosc prowadzenia dyskusji.

                          Mysle, ze bierzesz to do siebie, bo tu w tej dyskusji jesli komus brakuje
                          kultury to tobie.

                          Jezeli
                          > tego nie zauwazycie, przepelnieni oportunizmem, bedziecie uskarzac sie nad
                          > wlasnym losem w piecioosobowym gronie i od czasu do czasu w towarzystwie
                          > takiego niechcacy zablakanego przechodnia jak ja sama.

                          To ty socjolog, czy ekonomista????

                          > Powodzenia i przepraszam, ze zajelam wam czas.
                          >
                          > P.S.
                          > Nalezy rozroznic prywatne przywozenie towarow do Norwegii jako do kraju EEC,
                          > od zorganizowanej i zarejstrowanej dzialalnosci handlowej.

                          Powaznie????

                          --
                          ---------\\- -//---------
                          ---------( @ @ )---------
                          ----o00o-- (_)--o00o-----

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka