Dodaj do ulubionych

Dania - czy to prawda?

15.03.07, 15:07

Moj znajomy wyjechal do Danii i opowiada takie rzeczy ze az ciezko uwierzyc,
wychodzi na to ze Dania to raj na ziemi a ze ludzie lubia przesadzac to
chcialabym sie do innych ludzi dowiedziec czy to wszystko prawda bo jesli tak
to sama bym tam chetnie zamieszkala.

- po zwolnieniu z pracy dostaje sie przez rok zasilek dla bezrobotnych w
wysokosci 100% swoich ostatnich zarobkow,
- pracodawca co miesiac odciaga z zarobkow jakas mala kwote i potem raz w roku
wyplaca 10000 euro zeby wydac na urlop,
- ze panstwo oplaca kazdemu emerytowi raz w roku wycieczke do jakiegokolwiek
kraju na swiecie,
- ze macierzynski trwa 12 miesiecy i jest 100% platny, a potem jesli matka
chce wrocic do pracy to dzieckiem moze zajac sie niania czy przedszkole i
wszystko jest za darmo, tzn oplacane przez panstwo czyli z podatkow.
Czy rzeczywiscie to wszystko prawda i jak wysokie sa w takim razie podatki ze
panstwo stac na takie wydatki.
Edytor zaawansowany
  • 15.03.07, 15:59
    Na pewno Dania jest rajem w porownaniu z Polska jezeli chodzi o ubezpieczenia
    spoleczne. Najlepiej bedzie jednak jak sprawdzisz wszystko sama, bo Twoj
    znajomy moze interpretowac dunski wedlug wlasnego zrozumienia.
    Zamieszkac praktycznie mozesz juz od zaraz, bo Dania jest w EU.
    Na kazdy interesujacy Ciebie temat, otrzymac mozesz tez odpowiedz w dunskiej
    ambasadzie lub na web stronach
    www.ambwarszawa.um.dk/pl/
    Apropo swiadczen dla bezrobotnych mozesz zobaczyc jakie sa oplaty i wysokosc
    zasilku pod tym adresem:
    osb5.oresundsbron.dk/document.php?area=588&obj=2090
    Welcome to The danisch Paradise
  • 15.03.07, 16:15
    podobno jest jeszcze gorzej niż myślisz, mówi sią o takiej wersjię

    1) - zasiłek płacą podobno przey cztery lata ale tylko 90% minimalnego zarobku
    2) - nie tego nie ma ale pracodawca odkłada 12,5 % od wysokości pensji na
    przyszłoroczny urlop
    3) - bzdura
    4) - tak urlop na dziecko to 52 tygodnie ale za opiekę nad dzieckiem matki
    muszą niestety płacić same jeśli pracują, jesśli nie pracuje to urlop jest jej
    niepotrzebny

    podatki mimo wszystko są wysokie od okło 30% do 60%, VAT to 25% od absolutnie
    wszystkiego, na samochody 180% podatku od ceny dealera, czynsz za mieszkanie 60-
    70 mkv od 800 euro/miesiąc plus zużycie, ustawowo minimalne zarobki to okło 13
    euro/godzina brutto, woda zimna około 14 euro za 1 metr sześcienny, prąd około
    20 euro-centów za kilowat, związki zawodowe obowiązkowe - składka to około 140
    euro mieięcznie, itd.itp
    myślę, że lepiej zostać w Polsce
  • 15.03.07, 20:47
    marusia811 napisała:

    > podobno jest jeszcze gorzej niż myślisz, mówi sią o takiej wersjię
    >
    > 1) - zasiłek płacą podobno przey cztery lata ale tylko 90% minimalnego zarobku
    > 2) - nie tego nie ma ale pracodawca odkłada 12,5 % od wysokości pensji na
    > przyszłoroczny urlop
    > 3) - bzdura
    > 4) - tak urlop na dziecko to 52 tygodnie ale za opiekę nad dzieckiem matki
    > muszą niestety płacić same jeśli pracują, jesśli nie pracuje to urlop jest jej
    > niepotrzebny
    >
    > podatki mimo wszystko są wysokie od okło 30% do 60%,

    W Polsce wystarczy przekroczyc rocznie czterdziesci kilka tysiecy i placisz 32%
    - czyli masz mniej choc wiecej.... :( Jak Ci sie to podoba?

    VAT to 25% od absolutnie
    > wszystkiego,

    W Polsce 22% - tz juz niemal na wszytsko

    na samochody 180% podatku od ceny dealera,

    Rozumiem, ze jest to takie obciazenie, ze Dunczycy jezdza rowerami....sama
    widzialam w Kopenhadze!!! ;)

    czynsz za mieszkanie 60
    > -
    > 70 mkv od 800 euro/miesiąc plus zużycie,

    Gdzie taki czynsz? W calej Danii?

    ustawowo minimalne zarobki to okło 13
    > euro/godzina brutto,

    No to ok. 2300 Euro - hmmmm rzeczywiscie marniutko ;)

    woda zimna około 14 euro za 1 metr sześcienny,

    Jedna osoba zuzywa miesiecznie ok 1-1,5 m3
    prąd około
    > 20 euro-centów za kilowat, związki zawodowe obowiązkowe - składka to około 140
    > euro mieięcznie, itd.itp
    > myślę, że lepiej zostać w Polsce

    Mysle, ze jak pytajacy zarabia w Polsce ponizej 6000 brutto to warto .... wyjechac.
    Wez pod uwage - z minimalnej placy utrzyma sie, przezyje i jeszcze na laptopa
    odlozy o podrozach nie wspominajac
    Dajmy na to zarobi 2000 Euro
    minus 800 na mieszkanie
    minus 200 na jedzenie
    minus 140 na zwiazki
    minus 50 na prad i wode - zostaje
    810 Euro

    Porownywalnie w Polsce
    Srednia 2500 PLN
    minus 1000 na mieszkanie w Warszawie (kawalerke na obrzezach miasta - cos ok. 30 m2)
    minus 400 na jedzenie
    minus 300 na oplaty
    Zostaje 800 PLN - warto zostac!!! Rachunek jest prosty ;)






    --
    Polski Tolkien: Rydzykowcy podpadają pod Sarumana
    Michnikowszczyzna pod Gadzi Język
    A ja liczę na śmiałą akcję dwóch niepozornych niziołków, która otworzy Czwartą
    Erę Śródziemia!!!
  • 16.03.07, 08:45
    po pierwsze nie 2300 tylko 2080 euro, w Danii pracują ustawowo 160 godzin na
    misiąc, 13 x 10 = 2080 i z tego najpierw trzeba zapłacić podatek około 32 %,
    czyli zostaje 1450 minus różne inne drobne obowiązkowe składki plus związki, na
    resztę zostaje netto około 1200 euro, 800 euro za mieszkanie plus zużycie i
    zostaje ci tylko na skromne życie, no może jeszcze na używany rower,
    kilo białego chleba to około 5 euro, nie przeliczaj euro na złotówki w Polsce,
    ten co pracuje w Danii musi tam te euro wydawać

    widzisz życie mało realnie

    ps: są i w Danii i w Polsce tacy, którzy mają dużo, np. znajomy zarabia 7 tyś.
    euro miesięcznie a inny znajomy zarabia te same pieniądze w Polsce i gdy usiąda
    do przeliczeń i porównań, wychodzi im na to, że ten w Polsce może odłożyć dwa
    razy więcej od tego w Danii, obaj mają własnościowe i porównywalne mieszkania,
    ten w Danii (Kopenhaga) musiał zapłacić około 250 000 euro a ten w Polsce
    (Poznań) zapłacił około 80 000 euro, kupili mniej więcej w tym samym czasie, o
    samochodach nie wspominam bo w Danii Skoda kosztuje więcej niż w Polsce
    Mercedes,
    co cię jeszcze interesuj, statystyki na ogół nie kłamią
  • 16.03.07, 16:00
    >statystyki na ogół nie kłamią

    Otoz to, jakby bylo tak jak piszesz, to Dunczycyc by masowo emigrowali do ....
    Polski
    Zarabiajac 7 tys. PLN masz na reke srednio 4200 PLN
    Mercedes klasy A - ok. 70 000 PLN
    Mieszkanie w Warszawie - 70 m2 (70X7000)490 000 - rata kredytu na 10 lat w PLN -
    2000 PLN
    To zycie w Polsce...ale ceny sprzetu AGD, RTV, ubran, wycieczek zagranicznych,
    takie same jak w Danii, nawet benzyna tylko 10% tansza....
    I nadal uwazasz, ze lepiej zostac w Polsce?
    Z tym, ze statystycznie te 7000 PLN zarabia 15 % Polakow
    Wiesz dlaczego zostaja....bo to przewaznie ludzie na kierowniczych stanowiskach
    - w Danii czy Irlandii beda zwyklymi pracownikami. Poza tym duzy wplym ma
    rodzina i przyjaciele....to nie pensja trzyma Polakow w Polsce.... :)



    --
    Polski Tolkien: Rydzykowcy podpadają pod Sarumana
    Michnikowszczyzna pod Gadzi Język
    A ja liczę na śmiałą akcję dwóch niepozornych niziołków, która otworzy Czwartą
    Erę Śródziemia!!!
  • 16.03.07, 17:09
    marusia811 napisała:
    > widzisz życie mało realnie
    >
    > ps: są i w Danii i w Polsce tacy, którzy mają dużo, np. znajomy zarabia 7
    tyś.
    > euro miesięcznie a inny znajomy zarabia te same pieniądze w Polsce i gdy
    usiąda
    >
    > do przeliczeń i porównań, wychodzi im na to, że ten w Polsce może odłożyć dwa
    > razy więcej od tego w Danii, obaj mają własnościowe i porównywalne
    mieszkania,
    > ten w Danii (Kopenhaga) musiał zapłacić około 250 000 euro a ten w Polsce
    > (Poznań) zapłacił około 80 000 euro,<

    Wiele tu niescislosci ale wybaczalnych.
    Natomiast przeliczenia sa matematycznie niepoprawne.
    7000 € to 28000 PLN
    Odkaldajac nawet 5000 PLN miesiecznie to jest to zaledwie 1250 €

    Przed wszystkiem w Danii to korona dunska jest nominalem. Zarobki przecietnych
    ludzi ksztaltuja sie pomiedzy 20 000 - 32 000 DKK brutto.
    Oczywiscie, ze sa tacy ktorzy zarabiaja wiecej ale jest to juz zdecydowanie
    mniejsza grupa. Tu mam na mysli zwyklych pracobiorcow od sprzataczki do
    urzednika bankowego lub innego panstwowego.
    Kopenhaga jest sercem Danii, tak bardzo ograniczonej obszarem dla 4000000
    mieszkancow, oczywiscie gdy pominiemy Grenlandie, a jednoczesnie centrum
    dajacym zatrudnienie nie tylko Dunczykom ale rowniez wielu mieszkancom
    poludniowej Szwecji.
    Sytuacja mieszkaniowa w samej Kopenhadze jest raczej trudna. Ludzie wiec
    dojezdzaja w roznych zakatkow, aby pozniej z dworca, niekoniecznie rowerem,
    nawet tym uzywanym, dotrzec jak najszybciej do pracy. Dziennie poprzez most
    pomiedzy Dania a Szwecja dojezdza do pracy cá 30 000 ludzi.
    Nie porownywalbym jednak w taki sposob. Mieszkanie w Kopenhadze za 2500000 DKK
    w porownaniu z budownictwem w Poznaniu, jest wyzszego standartu, a przede
    wszystkiem akumuluje w sobie kapital, ktory tylko rosnie kazdego roku
    niewspolmiernie z inflancja, czego nie mozna powiedziec bedzie o mieszkaniu w
    Poznaniu.
    Czynsz w wysokosci 8000 DKK to duzo i malo, wszystko zalezy jaka jest forma
    posiadania mieszkania i oczywiscie od jego wielkosci oraz umiejscowienia.

    Ustawowo w Danii obowiazuje 40-to godzinny tydzien pracy a wiec w miesiacu
    moze nazbierac sie troche wiecej godzin.
    To, ze Dunczycy uznali samochod, za zbyteczny luxus, wynika z malego obszaru
    kraju i bardzo dobrze rozwinietej komunikacji miejskiej i podmiejskiej.
    Poza tym, nie samym samochodem czlowiek zyje.

    Nie bardzo rozumie okreslenie "plus zuzycie". Mysle, ze masz na mysli opaty za
    prad, bo ogrzewanie i usuwanie smieci najczesciej jest juz wliczone w czynsz.
    Przy dzisiejszych oplatach za energie przecietna rodzina skaldajaca sie z 4-ch
    osob zuzywa pradu za okolo 300 DKK na miesiac. Z moich, aczkolwiek niepewnych
    zrodel, energia elektryczna jest w Danii tansza anizeli w Polsce.
    Natomiast podatek, ktory placa mieszkancy, pozwala Dunczykom na wiele wiecej
    dogodnosci w ich codziennym zyciu w porownaniu z mieszkancami w Polsce. Przede
    wszystkiem nie ma absurdalnych syutacji zamykania szpitali i nieplacenia ich
    pracownikom naleznych dochodow oraz innych w tym stylu sytuacji. Fundusz
    emerytalny ma taki wymiar, ze ludzie w okresie jesieni swojego zycia, naleza do
    konsumentow, ktorzy najwiecej wydaja pieniedzy na luksusy i nie tylko.
    Jezeli ktos pracuje, wowczas go stac na opaty zabezpieczajace go na wypadek
    utraty pracy. Takie oplaty na kase bezrobotnych i zwiazki zawodowe ksztaltuja
    sie w granicach 600 - 800 DKK miesiecznie.
    Skoro juz jestesmy przy statystyce, to dzisiaj w Danii zyje sie przecietnym
    ludziom bardzo dobrze, czego wynikiem sa pelne retsuaracje, puby, czestotliwosc
    i ilosc wyjezdzajacych na wakacje, zapelnione teatry, opera i pelne ludzi
    exkluzywne sklepy. Owszem centra handlowe sa pelne i w Polsce ale niestety,
    jakosciowo nie ten sam asortyment, a kiedy juz taki sam, to drozszy w Polsce.
    Na pewno wyzywienie jest bezkonkurencyjnie tansze w Polsce ale wytlumaczyc tez
    mozna faktem, ze ludzie produkujacy wyzywienie zarabiaja tez duzo mniej
    pieniedzy anizeli ich odpowiednicy w Danii.
    Natomiast smaki i gusty to raczej temat nie do dyskusji. Jedni lubia chleb
    bialy a inni razowy. Nie ujmujac Skodzie, mozna dojechac tym samochodem tam
    gdzie sie chce, a nawet tez dalej jak Mercedesem.
    Jezeli chodzi o przyszlosc najblizszych 10 lat to Polska bedzie ciekawszym
    miejscem do rozwoju i zarabiania pieniedzy, szczegolnie dla ludzi mlodych i
    bardzo dobrze wyksztalconych. Obecna emigracja zarobkowa przede wszystkiem
    zdobedzie praktyczna wiedze o nowoczesnych sposobach zarzadzania, wiedze o
    nowoczesnych technologiach itp. Ci co beda chcieli wrocic, przywiaza ze soba
    kapital, ktory beda chcieli zainwestowac w bardziej wymagajacy sposob, a tylko
    ten fakt podniesie jakosc zycia calego spoleczenstwa. Przywioza se soba nowe
    mentalne wartosci co podniesie wspolczynnik wymagan. Tylko wymagajace
    spoleczenstwo moze uzyskac wysoki standart zycia.
    Natomiast startujac od podstaw jako emigrant z Polski z zero kapitalu i nawet
    z wyzszym wyksztalceniem , nalezy sie liczyc z degradacja w hierarchii
    spolecznej, przynajmniej w okresie 10 lat, bo to jest taki okres kiedy nasza
    kreatywnosc w zaradnosci przetrwania, daje swoje pierwsze efekty.
    Jednym slowem, wszedzie dobrze gdzie nas nie ma i dlatego w domu najlepiej.
    Czy tylko tak naprawde najlepiej? Z samej ciekawosci poznania zycia warto
    emigrowac aby kiedys moze powrocic. Wartosc zycia nie liczy sie tylko w
    zarobionych i wydanych pieniadzach.
  • 16.03.07, 18:03
    w twoim poscie jest takze wiele miescislosci a mianowicie
    a) zarobki sprzataczki to okolo 15 000 dkr
    b) spora grupa zarabia ponad 30 000 dkr, w Kopenhadze wiekszosc
    c) w Danii mieszka 5 200 000 ludzi, w Kopenhadze okolo 600 000
    d) nowe budownictwo w Poznaniu ma tak samo wysoki standard jak i w Kopenhadze
    e) w Danii sa dwie formy "posiadania mieszkania" tzn. posiadanie jest tylko
    jedno - wlasnosc, wszystko inne to najem
    f) w Danii ustawowo obowiazuje 37 godzinny tydzien pracy
    g) to nie Dunczycy uznali samochod za luksus a partia socjalistyczna, z ta
    dobrze rozwinieta komunikacja to mit, nie majacy z rzeczywistoscia wiele
    wspolnego, Kopenhaga jest tylko mala czastka Danii ale i tam olbrzymia
    wiekszosc dojezdza wlasnym samochodem
    h) ogrzewanie jest co prawda wliczane w czynsz ale rozliczasz sie
    indiwidualnie, prad przecietna rodzine kosztuje okolo 6-7 000 dkr na rok
    i) podstawowa, panstwowa emerytura to 4 900 dkr brutto plus dodatek regulowany
    w zaleznosci od sytuacji wspolmazonka, moze byc O
    j) zwiazki zawodowe w zaleznosci od branzy to okolo 1000-1200 dkr
    k) w centrach w Polsce np. w Warszawie jest lepszy asortyment niz w Kopemhadze
    l) " Wartosc zycia nie liczy sie tylko w zarobionych i wydanych pieniadzach. "
    tak tu jestesmy calkowicie zgodni

    reszta tez mniej wiecej sie zgadza
  • 16.03.07, 21:12

    Moj nick dziala na Ciebie jak plachta na byka i jak dotychczas wystepowales
    w roli opurtunisty. Ciesze sie jednak, ze wzbudzilem w Tobie ochote do
    ponownego zabrania glosu na forum.
    Owszem, zgadzam sie, ze nie podaje dokladnie sprecyzowanych danych.
    Rowniez w Twoim poscie sa niescislosci. Chcesz byc dokladny co do ilosci
    mieszkancow, co akurat nie ma tu wcale znacznia ale zawsze mozna na tym zlapac
    punkty. Podajac przecietne zarobki poslugiwalem sie rocznikiem statystycznym,
    natomiast akurat sprzataczka i urzednicy to byl dodatek mojego autorstwa.

    a. Nie wiem ile zarabia sprzataczka.
    b. spora grupa to zadna cyfra - 25% to tez spora grupa
    c. Danmark har cirka 5,5 miljoner invånare, varav nästan en fjärdedel i
    huvudstaden Köpenhamn. czyli okolo 1 400 000
    d. nowe budownictwo w Poznaniu nie ma takiego samego standartu,stosowane
    materialy sa zupelnie innej jakosci, poczawszy od zwyklego kontaktu
    elektrycznego na izolacji termicznej skonczywszy i nic nie mowiac o wykonczeniu
    wnetrz. Temat ocean i o tym mozemy podyskutowac i przekonywac sie na wzajem o
    wlasnych racjach w osobnym okienku.
    e. w Danii jest wiele form posiadania mieszkan, z tego trzy, ktore najczescie
    wystepuja: ägarbostad; hyresbostad; andelsbostad
    f. W Danii nie ma okreslonia 37 godzinny tydzien pracy
    I Danmark finns det inte några regler för vad som är normal arbetstid. Enligt
    de flesta fackliga avtal är den normala arbetstiden i Danmark 37 timmar i
    veckan. Vid skiftarbete och fast nattarbete är arbetstiden något kortare.
    Arbetstiden får max vara 48 timmar inklusive övertid. Det kallas nedsatt tid
    eller deltid om du arbetar mindre än den normala arbetstiden.
    www.oresunddirekt.com/article.aspx?type=article&id=8607
    g. Dania jest konstytucyjna monarchia i posiada parlamentarna demokracje.
    W demokracji decyduje wybor wiekszosci, a wybory sa co 4lata.
    h. Przecietne koszty za prad, ogrzewanie, TV-licencje, woda, ubezpieczenie -
    39 000 DKK/rok www.oresundsbron.com/library/?obj=2626
    i. Grundbeløbet er på 4.952 kr. om måneden (2007),
    Pensionstillægget er på 4.985 kr. (2007) om måneden, hvis du er enlig, og 2.328
    kr. om måneden, hvis du er gift eller samlevende.
    warunek jest taki ze trzeba mieszkac 30 lat w Danii pomiedzy 15 - 65 rokiem
    zycia. Te osoby, ktore byly pracobiorcami otrzymuja ATP pension oraz
    Arbetsmarknadspension. Prawo do otrzymania dodatkowej emerytury wynika z umowy
    o prace. Do tego mozna jeszcze doliczyc prywtne ubezpieczenia emerytalne.

    www.oresunddirekt.com/article.aspx?type=article&id=8424
    j. tutaj masz przyklad jak wysokie sa oplaty na zwiazki i kase berobotnych
    osb5.oresundsbron.dk/document.php?area=588&obj=2090
    h. pominales - widocznie nic waznego
    j. bardzo indywidualna ocena tego co dla kogo jest lepszym asortymentem.
    Nie bede tutaj odzwierciedlal moich wlasnych upodoban, a opieram sie tylko na
    wypowiedziach moich znajomych zamieszkalych w W-wie. osobiscie tez nie
    spotkalem niczego co by mnie sklonilo do impulsywnego zakupu. Tragedia w Polsce
    sa buty.

    Napisales tez:> reszta tez mniej wiecej sie zgadza
    I tu mnie poraz piewszy milo zaskoczyles. Myslalem, ze jestes absolutnym
    oportunista.
    Pomimo wielu niezgodnych interpretacji, milo jest wymienic wlasne
    spostrzezenia .
    Pozdrawiam
  • 16.03.07, 21:19

    Mozemy sie tak wyliczac godzinami, gdzie i co mozna zyskac a gdzie stracic.
    Ludzie glosuja najlepiej nogami - i jak widac, oferta drogiej Danii wygrywa z
    tania Polska :)
    Ja wybralam Polske. W Polsce zyje mi sie bardzo dobrze, bo dobrze zarabiam i mam
    prace, ktora lubie, nie zamienie jej na lepiej platna posade sprzataczki w
    Norwegii.
    Jedno co mnie boli, to, ze czuje mocno po kieszeni moje wyprawy w Europe....Choc
    odkrylam ostatnio "tanie" Wlochy na nartach :)
    I to by bylo na tyle....




    --
    Polski Tolkien: Rydzykowcy podpadają pod Sarumana
    Michnikowszczyzna pod Gadzi Język
    A ja liczę na śmiałą akcję dwóch niepozornych niziołków, która otworzy Czwartą
    Erę Śródziemia!!!
  • 17.03.07, 09:50
    a) napisalem - w Kopenhadze wiekszosc

    b) kliknij tu, to dunska statystyka:
    www.dst.dk/Statistik/seneste/Befolkning/Folketal.aspx
    d) materialy sa inne ale nie oznacza to, ze gorszej jakosci, w budownistwie o
    wysokim standardzie stosuje sie w Polsce materialy zagraniczne,
    co zas dotyczy samego wykonczenia to pewnie masz racje,
    e) w Danii sa dwa rodzaje posiadania - wlasnosc hipoteczna i czynszowe jak by
    je zwal, te dziela sie na kilka rodzai ale nie sa wlasnosciowe, co oznacza, iz
    nie mozesz dowolnie nim dysponowac np. odnosnie ceny
    f) w Danii obowiazuje 37 godzinny tydzien pracy, jest to zagwarantowane w
    umowach zbiorowych miedzy zwiazkami pracodawcow a zwiazkami zawodowymi
    przcowbiorcow www.workindk.dk/Arbejdstider
    i) falsz - oplata skladkowa na zwiazki sklada sie z kilku elementow, ktore tam
    nie sa wyszczgolnione, typowo wynosi to od 1000 do 1200 dkr/miesiac
    j) to zalezy od tego gdzie handlujesz, za dobry towar trzeba dobrze zaplacic,
    tak jest wszedzie w Polsce, Danii, Szwcji itd ale ocena faktycznie bardzo
    indiwidualna ale najczesciej zalezy od grubosci portfela
    >> Tragedia w Polsce sa buty. - dlaczego ? sa wszystkie znane marki i np. moje
    ulubione ECCO kosztuja nawet deczko taniej niz w Danii

    w tym przypadku trudno byc oportunista, tu rozmawiamy o faktach choc i przy
    takiej rozmowie, moga zaistniec roznice pogladow a moze raczej interpretacji
    jak np. odnosnie wlosnosc - czynsz
    poniewaz znam dosc dobrze Danie i jej prawa, nie tylko ze statystyki wiem co i
    jak okresla sie w Danii odnosnie tego tematu, jest tak jak tu napisalem tzn.:
    a) wlasnosc hipoteczna
    b) i wszystko inne co nie jest hipoteczne, wszystko jedno jaka ma nazwe, forme
    lub spoleczny status, chyba juz kiedys tym pisalem

    czasami lubie sie sprzeczac dla wywolania lub podtrzymania dyskusji i jesli nie
    jestem atakowany osobiscie, nigdy nie wykraczam poza etyczne normy

    serdecznie pozdrawiam

  • 19.03.07, 21:55
    Witam.

    Po pierwsze to muszę przyznać , że pomimo drobnej moim zdaniem różnicy
    poglądów w detalach, odwaliliście panie i panowie kawał porządnej roboty
    jeżeli chodzi o informacje o Danii (szczególnie wypowiedzi kol. guido_contiti
    i skagerak brzmią całkiem sensownie).

    W związku z powyższym mam pytanie odnośnie kwestii językowych....

    Od prawie 3 lat pracuje w UK w swoim zawodzie (geodeta), jednak z różnych
    powodów (to temat na osobne wypracowanie) nie mam zamiaru zostać w tym kraju na
    stałe.

    Ostatnio zacząłem rozważać dość poważnie przenosiny do Danii właśnie.

    Co ciekawe „w pięć minut” znalazłem bardzo interesująca ofertę duńskiej firmy
    napisaną w języku angielskim – teoretycznie bardzo dobry znak ale.....

    Doskonale pamiętam traumę pierwszego roku w UK gdy musiałem „zawodowo” zacząć
    posługiwać się angielskim. Co gorsza w tym przypadku miałem solidne podstawy,
    natomiast jeżeli chodzi o duński jestem kompletne „Nemo”....

    Wiem, ze w trzy miesiące mogę się nauczyc „proszę” „dziękuje”
    oraz „przepraszam”, jednakże mam podejrzenie graniczące z pewnością, ze jeśli
    chodzi o np. słuchanie radia to miną ze dwa lata zanim zacznę rozumieć o czym
    jest mowa....

    Może jestem nieco naiwny, ale mocno zaintrygowała mnie wspomniana oferta, a w
    zasadzie cała strona firmy w języku angielskim...

    Pytanie brzmi następująco: czy z Waszym zdaniem możliwe jest w Danii podjęcie
    specjalistycznej pracy (zakładamy, ze moje kwalifikacje nie są żadnym
    problemem) i posługiwanie się głównie terminologią angielskojęzyczną ?

    Dla ułatwienia dodam, że praca wiąże się z jakimś szkoleniem BHP, których to
    szkoleń przeszedłem w UK kilkanaście ale po duńsku raczej nie dałbym rady...

    Z góry dzięki za „burzę mózgów”

    Pozdrawiam


  • 20.03.07, 12:23
    Dziekuje za komplement.
    Nie wiem czy potrafie cokolwiek doradzic. Dunski jest dla mnie jezykiem, o
    ktory tylko sie ocieram od czasu do czasu, ogladajac Tv czy podczas wizyt w
    Kopenhadze.
    Moim zdaniem, dunski jest bardzo trudny fonetycznie i tu jezeli masz talent
    muzyczny, a wiec dobry sluch, powinienes szybklo zlapac melodie i tonacje
    wypowiadanych slow.
    Szczegolna uwage nalezy zwrocic na samogloski i technike ich wypowiadania, co
    jest bardzo wazne dla doroslych, ktorzy maja juz uformowana muskulature twarzy.
    Zreszta podobnie jest w szwedzkim, czy norweskim z ta roznica, ze te jezyki sa
    bardziej klarowne. Ciekawie natomiast liczy sie po dunsku szczegolnie od 50 do
    100.Innym problemem moga okazac sie dialekty ale wychodzac z zalozenia, ze ten
    kto bedzie chcial Ciebie zrozumiec albo byc zrozumianym przez Ciebie, na pewno
    zrobi wszystko aby osiagnac cel.
    Jezeli firma szuka w jezyku angielskim to musi miec ku temu powody, bo np
    glownym jezykiem w przedsiebiorstwie moze byc wlasnie angielski albo wiekszosc
    zlecen jest wykonywanych zagranica.
    Wierze ze dasz sobie rade. Powodzenia
  • 20.03.07, 17:05
    Jasne,ze sobie dasz rade.W zasadzie caly czas mozesz sie angielskim
    poslugiwac,do czasu az sie bedziesz dobrze czul rozmawiajac po dunsku.Firma Cie
    zapewne na kurs od razu wysle i sadze,ze to kwestia pol roku,zebys w miare
    porzadnie potrafil mowic.A poza tym,to Guido ma racje-szwedzki i norweski sa
    bardziej klarowne.Dunski na poczatku bedziesz duzo lepiej rozumial w wersji
    pisanej,niz mowionej.Pozdrawiam.
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • 22.03.07, 10:53
    na to pytanie nie da sie jednoznacznie odpowiedziec, czyli i tak i nie
    sa przypadki, ze firmie wystarczy angielski, jesli np. masz tylko i wylacznie
    kontakt z zagranica,-
    w przypadku mniej lub bardziej intensywnego kontaktu z tubylcami, angielski nie
    wystarczy, musisz znac dunski na poziomie zrozumialym dla tubylcow,-
    dokumenty pisane sa w j.dunskim,-
    dunski w wymowie jest bardzo trudny ale nie ma regol ile bedziesz potrzebowal
    na nauke, to sprawa bardzo indiwidualna, jak z kazdym jezykiem,-
    pamietaj tez o dunskich podatkach, potrafia zniechecic nawet najbardziej
    gorliwych do nauki ich jezyka,-
    powodzenia
  • 22.03.07, 11:07
    dodam, iz normalnie nie ma w Danii firm, w ktorych angielski jest jezykiem
    podstawowym chyba, ze dotyczy to firm jednoosobowych lub gdzie jest szef i
    dwuch wice, i nic wiecej ,-

    guido_contini napisal........
    "bo np glownym jezykiem w przedsiebiorstwie moze byc wlasnie angielski"
    poki co, wedle dunskiego prawa, w Danii obowiazuje jezyk dunski, takze w
    firmach zagranicznych, dzialajacych na terenie Danii
  • 22.03.07, 11:31
    wspominales o butach, ze cos ci w Polsce z nimi nie pasuje,
    wlasnie bylem w Warszawie i zwrocilem specjalna uwage na sklepy z butami w
    Galerii Mokotow odnoszac wrazenie, ze jest ich duzo, dobrej jakosci i markowo
    porownywalne do tych w Danii, powiedzialbym, iz maja wiekszy asortyment,-
    fakt, moda jest deczko inna ale wynika to z tego, iz Polacy sa deczko szybsi od
    dunskich handlowcow i to co najmodniejsze w Paryzu, Milano czy NY trafia do
    Polski szybciej niz do Skandynawii,-
    maja takze ciekwszy wybor ciuchow meskich i damskich, czesto bywa tak, iz to co
    wisi jeszcze w Danii na manekinie to tam juz tylko na wieszaku, wsrod wielu
    innych, nie mowiac o cenach, ktore sa zdecydowanie atrakcyjniejszw w Polsce niz
    w Danii za jakosciowy towar (stosunek cen do polskich zarobkow nie jest tu
    adekwatny)
    cos z tymi butami to nie wypal drogi guido_contini

    pozdrawiam
  • 22.03.07, 15:47
    Witaj skagerak.

    W zasadzie o gustach sie nie dyskutuje i tez zachowam ta zasade.
    Natomiast piszac o ubraniu czy butach rozmawiamy Ty i ja innym jezykiem.
    Kiedy Ty nadmieniales Twoje ukochane Ecco, to ja natomiast myslalem o zupelnie
    innej polce typ Bruno Magli, Bally, Moreschi, Church´s czy Lloyd, a w okryciach
    powyzej kostek Corneliani, Daniel Hetcher nie nadmieniajac oklepanych,
    Verscace, Armani czy nawet Boss, bo te ostatnie tez sa w Polsce, tylko nie wiem
    czym sie kierowali ci co zakupowali kolekcje, bo mnie osobiscie sie niepodobaly.
    Jednym slowem mozemymy zakonczyc ta dyskusje w ten sposob, ze jednym podobaja
    sie blondynki, innym sztynki, a jeszcze innym rude.
    Pozdrawiam
  • 22.03.07, 15:48
    nie podobaly - powinno byc. Przepraszam
  • 23.03.07, 08:20
    masz racje, o gustach trudno dyskutowac aczkolwiek przy dobrych checiach, mozna
    i o gustach
    ECCO, nie wymienilem tej firmy ze wzgledu na jej renome ale ze wzgledu na
    jakosc i wygode produktu, i tylko tym sie kieruje przy wyborze odzienia, od
    butow do kapelusza
    no coz, przypominasz mi moja rodzinke ze Szwecji, oni takze uwazaja Szwecje za
    pepek swiata, jakie to typowo polskie, tyle tylko, ze ze Szwecja to jak z
    Francja, jej wielkosc to jak film "Przeminelo z wiatrem"
    niezaleznie od tego, kazdy kraj moze i najczesciej ma (poza Szwecja) wlasna
    mode, nie wszystkie firmy, ktore sa akurat renomowane w Londynie musza miec
    (czesto nikt ich nie zna) podobna renome w Berlinie
    kiedys przy wymianie pogladow na temat win, napisalem, iz sa producenci bardzo
    znani w jednym, czy kilku krajach a wogole nie reprezentowani w innych krajach,
    uznano to za dylentantyzm, no bo jakze, dobre wina powinny byc znane wszedzie,
    przytoczone przez ciebie nazwy firm swiadcza o podobnym rozumowaniu co jest
    oczywiscie bzdura, to taki troche prowincjonalizm, pardon
    tyle o tym
    nie bronie Polski (Warszawy) ale tam naprawde reprezentowane jest to co
    aktualnie w swiecie sie rusza

    pozdrawiam

  • 23.03.07, 14:17
    guido_contini napisał:

    > > Kiedy Ty nadmieniales Twoje ukochane Ecco, to ja natomiast myslalem o
    zupelnie
    > innej polce typ Bruno Magli, Bally, Moreschi, Church´s czy Lloyd, a w
    okryciach
    >
    > powyzej kostek Corneliani, Daniel Hetcher nie nadmieniajac oklepanych,
    > Verscace, Armani czy nawet Boss, bo te ostatnie tez sa w Polsce, tylko nie
    wiem
    >
    > czym sie kierowali ci co zakupowali kolekcje, bo mnie osobiscie sie
    niepodobaly

    Gosciu, ale ci sloma z butow wystaje. Kompleksy leczysz wymieniajac pare marek.
    Ty takie kolekcje to tylko na wystawie widziales i marki zapamietales. Moze
    paru osobom zaimponowales. Kupuja je glownie ci ktorzy lecza kompleksy i dla
    ktorych jest wazna metka w srodku. Ogladalem ostatnio garnitury paru tych
    marek - byly szyte w Chinach, a jakosc byla tez watpliwa - pomarszczone szwy na
    klapach, niestarannie wszyte rekawy.
    Kto w Skandynawii chodzi w takich ciuchach i butach? Tam nikt do ubioru nie
    przywiazuje najmniejszej wagi. Liczy sie raczej jakosc i funkcjonalnosc.
    A jesli chodzi o przyzwoite markowe rzeczy to w Danii mozna je kupic taniej
    niz w Polsce, chcby wymieniane ECCO.
    > .
    > Jednym slowem mozemymy zakonczyc ta dyskusje w ten sposob, ze jednym podobaja
    > sie blondynki, innym sztynki, a jeszcze innym rude.

    Gust, gustem, a mozliwosci finansowe przecietnego Skandynawa to inna rzecz.
    > Pozdrawiam
  • 26.03.07, 14:25
    Oberwalo mi sie za brak umiejetnosci przekazywania wlasnych mysli, z ktorych
    niestety wynikal brak mojej skromnosci i tendencje ku snobizmowi.

    >Gosciu, ale ci sloma z butow wystaje. Kompleksy leczysz wymieniajac pare
    marek. Ty takie kolekcje to tylko na wystawie widziales i marki zapamietales.
    Moze paru osobom zaimponowales. Kupuja je glownie ci ktorzy lecza kompleksy i
    dla ktorych jest wazna metka w srodku.<

    Skoro juz tak sie stalo i tak mnie oceniles, moge tylko zkonstatowac z ta
    sloma, ze jest vice versa, z ta roznica, ze ja nie obrazalem kogokolwiek,
    przynajmniej mi sie tak w dalszym ciagu wydaje.
    Apropo leczenia kompleksow, masz duzo w tym racji, ze jest wiele osob, ktorzy w
    ten sposob chca powetowac wlasne niepowodzenia na innych frontach ale nie mozna
    tez generalizowac, ze tylko tak jest. Dla wielu jest to przyjemnoscia, dla
    innych tez statusem, bo o ile jestes zorientowany , nie sa to tanie rzeczy.
    Sam stwierdziles, ze liczy sie funkcjonalnosc i jakosc, a tutaj swiadomosc
    jakosci jest bardzo wazna, poniewaz oparta jest na niej egzystencja tych malych
    butikow, ktore chca dotrzec do tych klientow, ktorzy zechca zapalcic wlasnie
    taka, a nie inna cene. Dzisiaj w dobie globalizacji, wszyscy uciekaja sie do
    uzyskania jak najnizszej ceny za produkt. Czy to jest wlasciwe, czy nie, to juz
    jest temat na inna dyskusje. Nie oznacza to jedank, ze cos co jest dzisiaj
    uszyte w Chinach, a jutro w Indiach, jest gorsze w tym przypadku gdyby bylo
    uszyte w Polsce, poniewaz istnieje ostateczna kontrola odbioru i towar
    niespelniajacy kryterii jest inaczej klasyfikowany, a pozniej zostaje juz tylko
    ocena i wlaczny wybor konsumenta. Nie nalezy tez mylic masowej produkcji z
    kolekcjami o mniejszej ilosci.
    Natomiast poruszone mozliwosci przecietnego Skandynawa sa rozne. Ogolnie
    przyjete jest obecnie, ze najwyzsza sile nabywacza maja Norwegowie, nastepnie
    Dunczycy a w Szwecji oczekuje sie w biezacym roku wzrostu o 5%. Takie
    optymistyczne cyfry nie oznaczaja, ze cale spoleczenstwo ma sie az tak dobrze.
    Niestety Skandynawia, staje sie spoleczenstwem coraz to bardziej zamoznie
    zroznicowanym i twierdzenie, ze nikt nie przywiazuje uwagi do ubioru jest
    twierdzeniem blednym, aczkolwiek jest to bardzo odmienne do mentalnosci
    polskiej. Coraz to czesciej, szczegolnie w regionach duzych miast zauwazalny
    jest trend przykladania uwagi do tego co sie nosi. Oczywiscie jest to po za
    pok,azaniem wlasnego statusu, rowniez zakrywaniem rzeczywistosci. Czlowiek
    pokazuje swoja klase nie tylko poprzez ubior ale tez i przez slome lub brak
    takowej. Poza tym miec ambicje bycia esteta tez chyba nie sa zlymi ambicjami.

    Nawiazujac natomiast do tego co napisal Skagerak, to chcialem pogratulowac
    ciekawych i bardzo slusznych spostrzezen. Poprzez zasiedzenie w spokoju i nawet
    w skromnym dobrobycie, latwo jest uznac Szwecje, czy inne skandynawskie panstwa
    za pepek Swiata, co udziela sie nie tylko rodzimym mieszkancom ale rowniez
    i imigrantom. Natomiast osobiscicie wydaje mi sie i nie przypisywalbym Szwedom
    mani wyzszosci o takim samym kalibrze jak Francuzom, ktorzy sa wyjatkowo
    zadufani w sobie, chociaz tez to zanika, szczegolnie w miejscach, ktore zyja z
    zagranicznych turystow. Okazuje sie wiec, ze nie ma narodow bez kompleksow, a
    to dlatego, ze poszczegolna jednostka ksztaltuje jakis tam poglad w jakiejs
    okreslonej chwili i w jakims okreslonym miejscu. Bardzo podobal mi sie przyklad
    z winem, ktory wbil mnie w zastanowienie apropo klapek na oczach, chociaz bylem
    swiadomy ze ich nie mam. Wroce do butow w Warszawie. Tez mialem wlasnie okazje
    zajrzec do Zlotych Tarasow. Okazuje sie, ze moj rekonesans w wymienionej
    Galerii Mokotow we wrzesniu ubieglego roku jest totalnie nieporownywalny z tym
    co zastalem wlasnie teraz w Zlotych Tarasach.
    Jedno co sie nie zmienilo to mlodosc spoleczenstwa. Przynajmniej w tych
    miescach dominuja ludzie mlodzi i bardzo przyjemnie sie na nich patrzy.
    Ogrom roznorodnosci moze spowodowac bol glowy ale nie o to mi chodzi.
    Marki, ktore wymienilem w poprzednim poscie w snobistyczny sposob, mialy
    podkreslic przede wszystkiem trendy w wzornictwie, ktore obowiazuja anizeli
    cene czy status. Okazuje sie, zeby recenzowac nalezy byc w temacie na biezaco.
    Niestety 6 miesiecy nieobecnosci w tak ekspansyjnym regionie jakim jest Polska,
    to zbyt duzy okres czasu. Rozumie patriotyzm lokalny i realne spojrzenie na
    temat Skagerak, tym bardziej podbudowane ciaglymi zmianami na lepsze,
    a szczegolnie o ladne modele butow.
    Wszedzie na Swiecie ludzie lubia robic sobie przyjemnosc poprzez kupowanie
    rzeczy. Dla jednych moze byc radoscia kupic sobie cos trudno dostepnego, a inni
    czuja sie tylko dobrze w czyms co jest tanie.
    Generalnie padlo stwierdzenie, ze w Polsce analogiczne rzeczy kosztuja wiecej.
    Mozna by zadac pytanie, dlaczego?
  • 26.03.07, 17:31
    przypomne jeszcze raz: to co modne w Londynie nie musi byc znane w Belinie

    brawo i dzieki za mile slowa, ja tez nie nazywam tego snobizmem mimo, ze nim
    pachnie

    > Generalnie padlo stwierdzenie, ze w Polsce analogiczne rzeczy kosztuja
    wiecej.

    co znaczy analogiczne, napewno sa takie ?

    > Mozna by zadac pytanie, dlaczego?

    bywa z tym roznie, sa drozsze sa i tansze, zalezy jakie ceny ze soba
    porownujemy
    trzeba by takze znac ceny za metr kwadratowy butiku, tu i tam
    niezmiernie wazna jest tez klientela np. ustabilizowana-nowobogacka i dla
    przykladu ponoc najdrozsza jest Moskwa, wedle szacunkow jest tam najwieksza
    grupa, ktora nie ma zwyczaju pytac o cene
    moze ci deczko biedniejsi Moskwiczanie, robia zakupy w Warszawie srubujac ceny
    w gore
    jednak zjesc mozna "po krolewsku" zdecydowanie taniej niz w Skandynawii
    a "lzejsze markowo buty", ukryc pod stolem, zreszta w restauracji nikt nie
    patrzy na buty, raczej na to co masz na stole i w kieliszku

  • 26.03.07, 21:07
    skagerak napisała:

    w restauracji nikt nie
    > patrzy na buty, raczej na to co masz na stole i w kieliszku


    Hehehe...sorki, przypomnial mi sie widok z Meribel (Alpy Francuskie, miejscowosc
    okupowana glownie przez wysnobowanych Anglikow), pora lunchu, ogrodki
    restauracyjne zatloczone. Fracuzi, Wlosi - na talerzach kawalek tarty i salatka.
    Po prostu bida z nedza. Siada para Rosjan, zamawiaja podwojne frytki i po dwa
    steki.....full wypas.
    Ja w restauracji patrze glownie w karte dan :)

    >
    >


    --
    "...jest w Polsce dziecko, które obecnie ma sześć lat, którego prawo do
    urodzenia jest w sprzeczności z Europejską Konwencją Praw Człowieka"
    sędzia Trybunału w Strasburgu Francisco Havier Bornego
  • 27.03.07, 17:54
    > Hehehe...sorki, ......> Ja w restauracji patrze glownie w karte dan :)


    a ja w restauracji glownie JADAM, droga ponponko1
  • 27.03.07, 22:06
    Najdrozsza Skagerak, chyba nie zalapalas ironii ;)

    --
    "...jest w Polsce dziecko, które obecnie ma sześć lat, którego prawo do
    urodzenia jest w sprzeczności z Europejską Konwencją Praw Człowieka"
    sędzia Trybunału w Strasburgu Francisco Havier Bornego
  • 28.03.07, 10:03
    a ty mojej
  • 28.03.07, 10:30
    skagerak napisała:
    > a ja w restauracji glownie JADAM

    Chyba to, co goscie zostawia i szkoda ci wyrzucic do smietnika w zmywaku :o)
  • 28.03.07, 22:15
    skagerak napisała:

    > > Hehehe...sorki, ......> Ja w restauracji patrze glownie w karte dan :
    > )
    >
    >
    > a ja w restauracji glownie JADAM, droga ponponko1

    Skagerak, ja podkreslilam w swoim zdaniu na co patrze glownie w restauracji a
    nie co robie... ;) Poniewaz Ty sie chwalilas post wyzej, ze:

    skagerak napisała:

    w restauracji nikt nie
    > patrzy na buty, raczej na to co masz na stole i w kieliszku

    A w restauracji glownie bywam ;-P
    Twoja Droga Ponponka1


    --
    "...jest w Polsce dziecko, które obecnie ma sześć lat, którego prawo do
    urodzenia jest w sprzeczności z Europejską Konwencją Praw Człowieka"
    sędzia Trybunału w Strasburgu Francisco Havier Bornego
  • 29.03.07, 10:03
    wiem, wiem to tylko gra slow ale ja jednak w restauracji glownie JADAM a bywam
    np. u znajomych na herbatce
    bywanie oznacza chyba wiecej i jest bardziej "intymne" niz bycie od czasu do
    czasu w przypadkowej restauracji
    mozliwe jednak, ze sie myle, guido_contini co ty na to ?
  • 29.03.07, 13:13
    Restauracje, to co tam mozna spotkac i po co tam sie chodzi, to moj bardzo
    ulubiony temat.
    Niestety, poruszajac ten temat ponownie moge byc posadzonym o snobizmbizm
    ale zaryzykuje i podziele sie myslami oraz spostrzezeniami.
    Kazdy z nas ma inne upodobania smakowe i faworytowe dania, wszystko wiec zalezy
    od celu w jakim tam sie udajemy, a wydawaloby sie ze cel jest jeden: aby sie
    najesc. Jednak nie jest tak do konca, bo pojscie do restauracji moze sie wiazac
    z przyjemnym spedzeniem czasu z towarzystwem, z degustacja specjalnosci i win,
    no i w koncu z zaspokojeniem glodu.
    Niestety, podobnie jak ponponka, zawsze patrze w karte, szczegolnie w miejscach
    nieznanych, a pozniej to juz inne fakty decyduja o tym czy zostane.
    Zeby nie popasc w nielaske niektorych i fakt, ze piszemy tutaj o Danii, to
    bardzo chetnie podziele sie moimi doswiadczeniami z regionu Öresund a wiec
    Kopenhaga - Malmö. Bedac w Kopenhadze polecam z tanszych rozwiazan restauracje
    Pasta Basta, gdzie praktycznie bez koniecznosci rezerwowania miejsca mozna
    zjesc typowo wloskie potrawy w bardzo wyszukanej formie. Natomiast dla
    koneserow polecam Peder Oxe, slynace z wyszukanej kolekcji win i przede
    wszystkiem wysokiej jakosci miesa wolowego, ktore jest bardzo staranie
    dobierane ze zwierzat zawsze przebywajacych na swiezym powietrzu. Poza tym
    miesa sa swieze ale dojrzale, co oznacza ze nigdy nie byly zamrazane i
    wietrzyly sie minimum 19 dni.
    Bedac na promenadzie Nyhavn nalezy sie skusic na lososia czy krewetki. Rajem
    dla smakoszy ryb jest Bornholm, ze swoimi slynnymi wendzarniami, szczegolnie w
    Svaneke. Röde pölse to inny przysmak wszedzie i dla kazdego i chyba obowiazkowy.
    Jak juz Kopenhaga, to tylko 30 minut i jestesmy po drugiej stronie ciesniny w
    Malmö, ktore dzieki mostowi zaczyna ekspandowac i to nie jako cien Kopenhagii,
    a jej uzupelnienie. W Malmö dla tych co sa naprawde glodni i chca zjesc duzo,
    smacznie a tanio, polecam centralnie polozona restauracje Jönsens Böff.
    Niestety sa chwile, ze trzeba czekac nawet godzine na wolne miejsca.
    Dla poszukiwaczy nowych ciekawych smakow polecam miedzy innymi Årstiderna, a
    szczegolnie, skromna w wystroju, Trappaner. Dla smakoszy kontrowersyjnego foie
    gras polecam restauracje Lemongrass. Dlaczego kontrowersyjnego? Mianowicie,
    chcialem tutaj poruszyc aspekt swiadomosci konsumenta w Skandynawii, na co
    niektorzy forumowicze (niekoniecznie tutaj) patrza z wielkim zdziwieniem,
    czesto nazywajac to glupota.
    Chodzi tu o bardzo meczace dla zwierzat metody pozyskania produktow, takich jak
    watroba z gesi czy piers z kaczki. Zatem, jak sa przeciwnicy hodowli zwierzat
    futerkowych, sa tez przeciwnicy uzyskiwania takich delikatesow. Wiele znanych
    restauracji w calej Szwecji na znak protestu zrezygnowalo z potraw foie gras.
    Kulinarnie, stala sie Szwecja potega dopiero od ostatnich moze 10 lat. Wczesniej
    najwiekszym problemem byli wlasnie kucharze, ktorzy wedlug opowiadanych humorow
    lezeli na przedostatnim miejscu na Swiecie, tuz przed angielskimi.
    Imigranci i podrozowanie w przerozne zakatki Swiata przyczynily sie do
    wzbogacenia kultury kulinarnej w Skandynawii.
    Dzisiaj w Polsce zaczyna tez byc coraz to lepiej. Przede wszystkiem mordercza
    konkurencja spowoduje koniecznosc urozmaiconych i wyszukanych potraw aby przy
    tak wielkiej ilosci restauracji, barow oraz innych miejsc, zachecic
    potencjalnego konsumenta. Napisalem, ze zaczyna byc lepiej co nie oznacza, ze
    jest dobrze ale to juz temat oparty na bardzo osobistych upodobaniach.
    Apropo Rosjan, ktorzy dominuja shopingcentra w Helsinkach, bazary w Hurghadzie
    czy luksusowe butiki w Geneve, tak jak wspomniala Ponponka, sa tez czesto
    bardzo pozadanymi goscmi w restatauracjach typ Pedrix Blanche w Val d´Isere,
    gdzie osobiscie mialem okazje zaobserwowac pare, ktora zostawiala tam kazdego
    wieczoru minimum 1000€.
    Kiedys obiecalem Ponponce, ze przy okazji pobytu, zaprosze ja do Restauracji 99
    na comebr z sarny i jezeli Tobie skagerak nic nie bedzie przeszkadzac, bardzo
    milo bedziesz widziany lub widziana (trudno okreslic plec) w towarzystwie.
    O ewentualnym terminie powiadomie osobiscie z wyprzedzeniem.
    Smacznego bo to juz pora na lunch.
  • 29.03.07, 15:50
    skagerak napisała:

    > a bywam
    > np. u znajomych na herbatce
    > bywanie oznacza chyba wiecej i jest bardziej "intymne" niz bycie od czasu do
    > czasu w przypadkowej restauracji
    > mozliwe jednak, ze sie myle, guido_contini co ty na to ?

    Szczerze mowiac, wole jednak bywac w restauracji, chociazby dlatego, ze latwiej
    jest sie ewakuowac od uciazliwych znajomych, no i poza tym nie trzeba sprzatac
    przed i po. Jest tez sie przede wszystkiem samemu gosciem, chociaz zaprasza sie
    innych i za nieudane potrawy nie odpowiada sie osobiscie.
  • 29.03.07, 19:13
    serdecyne dzieki za zaproszenie, nie wiem tylko czy to bedzie mozliwe do
    zrealizowania
    bywam czasami w Szwecji w okolicach Kristianstad
    no i mamy tu bywam ale do restauracji z roznej okazji jednak chodze na
    jedzenie, na bywanie mnie nie stac, wysmienitosci najchetniej jadamy w domu w
    gronie rodzinnym, uwielbiam szeroka palete dan od juz tradycyjnego
    schaboszczaka, poprzez befa z poledwicy wolowej, befa po toscansku - ze
    specjalnych krow chodowanych tylko tam, langusty w sosie czosnkowym, gnioci a
    la Portofino - czyli kluski z owocami morza w czosnkowym sosie pomodoro, piersi
    z kurczaka w sosie piemonckim do foie gras marynowanym w sosie Sauternes -
    pychota
    z win najchetniej pijam Pomerol, Toscanskie z wyzszej polki, hiszpanskie Ribera
    del Duero i israelskie z Golanu, ktore ostatnio sa moim faworytem jak np.
    Yarden i Saslove
    jeszcze raz dzieki za zaproszenie
  • 30.03.07, 00:38
    Ale zes teraz zajebal, skager.
    Zaraz chyba wszyscy padna trupem z wrazenia.
    Ja juz padam :o)

    A propo - co to jest "bef" ? Rozumiem, ze to taki slang ludzi "z wyzszej polki" ?
    A moze nie doczytales dokladnie, o co chodzi ? :o))
  • 30.03.07, 11:00
    Arius i Skagerak czy nie mozecie dac sobie "buzi"?
    To jest przeciez bez sensu udawadniac sobie racje obrazajac sie nawzajem,
    potokiem slow, ktore niedlugo stocza sie do rynsztoka.
    Nikt nie jest nieomylny i zamiast domniemanych argumentow mozna przedstwic je w
    merytoryczny sposob jezeli juz jest to absolutnie konieczne.
    Kazdy przypadek moze byc zupelnie inny, dlatego nie powinno sie generalizowac
    do przypadkow, ktore sa Wam znane osobiscie. Oczywiscie, polemika jest jak
    najbardziej wskazana, bo pozwala odkryc nieznane nam problemy i droge do ich
    rozwiazania. Poza tym czy wulgaryzmy lepiej argmentuja nasza racje?
    Uslyszalem kiedys bardzo madre powiedzenie, a moze przyslowie:

    "Majac racje nie oznacza wcale, ze racja zostanie nam przyznana."

  • 03.04.07, 15:56
    chyba pomyliles adresy, nie mam zamiaru polemizowac z kims takim, ktorego
    wymieniles na wstepie, odpowiedzialem raz i to musi wystarczyc

    spokojnych i zdrowych swiat
  • 29.03.07, 20:41
    skagerak napisała:

    > wiem, wiem to tylko gra slow ale ja jednak w restauracji glownie JADAM a bywam
    > np. u znajomych na herbatce

    Slowko "bywam" uzylam z ;-P
    Czyli znowu byla to nutka zartobliwa.
    Ja rzadko bywam w restauracjach, w zasadzie tylko jak jestem na wyjazdach
    narciarskich: Francja, Wlochy, lub wypadach weekendowych w Norwegii.
    Warszawa ma kilka dobrych miejsc, gdzie mozna zjesc smacznie i po polsku
    (polecam Kompanie Piwna www.podwale25.pl/). Poniewaz nie przepadam za
    golonka i schabowym na co dzien ;) - gotuje w domu. Natomiast kuchnia wloska,
    francuska i....hiszpanska w warszawskich restauracjach to lekka pomylka. Jak
    ktos probowal oryginalow w oryginale to nie padnie na kolana w Warszawie...i
    bedzie wolal zjesc przy okazji wyjazdu.
    Natomiast coraz wiecej jest w Polsce dobrych kawiarni, z przepyszna kawa w
    roznych kombinacjach :) Polecam Green Coffee:
    warszawa.pogodzinach.pl/info.php3?id=/504/GREEN%20COFFEE

    --
    "...jest w Polsce dziecko, które obecnie ma sześć lat, którego prawo do
    urodzenia jest w sprzeczności z Europejską Konwencją Praw Człowieka"
    sędzia Trybunału w Strasburgu Francisco Havier Bornego
  • 30.04.07, 00:42
    Ten czynsz w wysokości 800 Euro/miesięcznie nie jest raczej odstraszający wręcz
    zachęcający. To w marnych Włoszech np. w Mediolanie KAWALERKA ok. 35 m
    kwadratowych kosztuje minimum 1000 Euro/miesięcznie przy czym większość jest
    szczęśliwych jak zarabiają 1200 Euro/miesięcznie. O standarcie włoskich
    mieszkań szkoda nawet wspominać - jeśli włączysz równoczęśnie 2 suszarki do
    włosów to wyskakują korki, żeby była ciepła woda to najpierw trzeba poczekać 10
    minut aż spłynie zimna, potem przez 2 minuty jest ok, a po tych 2 minutach robi
    się ukrop - co dziwne nikt z tym nic nie robi mimo iż Włochy cierpią na ogromne
    niedobory wody. Jeśli wynajmuje się umeblowane mieszkanie, to meble często są
    stare, wanna/prysznic tak obrzydliwe i obdrapane że lepiej wchodzić w klapkach,
    piekarnik spalony. Nie mówiąc już o ogólnym standarcie życia we Włoszech -
    nerwica przy przechodzeniu przez jezdnię, smog, najgorsza na świecie służba
    zdrowia, a jak przez cały dzień nie zobaczysz jakiegoś człowieka potrąconego
    przez samochód czy motorynkę - to już możesz uznać to za wyjątkowo dobry dzień.
    No i ten brud... Chyba nie trzeba mieszkać ani we Włoszech ani w Skandynawii,
    żeby zobaczyć pewne "drobne" różnice między tymi częściami Europy wystarczą
    chociaż wakacje. Na długo przed tym jak mieszkałam we Włoszech, bywałam tam na
    wakacjach, tak jak i w Skandynawii i lepiej czułam się w domku* w Szwecji niż w
    hotelu**** we Włoszech, poprostu w tym skromnym wakacyjnym domku było znacznie
    czyściej, wyposażenie było nowsze, funkcjonalniejsze. Tak więc Dania wygląda
    naprawdę bardzo zachęcająco i nawet koszty życia nie odstraszają.
  • 30.04.07, 09:35
    czesto zastanawia mnie, skad bierze sie w porownaniach tendencja do skrajnosci
    w miejsce porownywania, porownywalnych rzeczy
    np:
    dobra dzielnica z dobra dzielnica
    dobre zarobki z dobrymi zarobkami
    lekarza, inzyniera z lekarzem, inzynierem
    robotnika z robotnikiem
    cene samochodu z cena samochodu
    itd. itp

  • 26.03.07, 10:47
    Przede wszystkim, w Danii nie ma Euro tylko Dunskie Korony. Latwo przeliczyc na
    zlotowki, 1 zl = 2 dkr, tak mniej wiecej.

    Wiele cen zalezy od miejsca zamieszkania, a wiadomo, ze w Kopenhadze wszystko
    jest drozsze. Ja mieszkam w Odense, moge podac pare przykladow stad.
    Przede wszystkim zasilek socjalny: masymalny zasilek wynosi ok 3500 kr brutto na
    tydzien, na reke bedzie to ok 2300, co na miesiac moze dac srednio z 11.000 kr.
    Oplata ubezpieczenia uzalezniona jest ot kilku czynnikow, samo ubezpieczenie
    kosztuje ok 1200 kr na kwartal, do tego moze dojsc oplata na zwiazki zawodowe (
    rozna w roznych zwiazkach ) i na wczesniejsza emeryture.
    Tak ze jedni moga placic 400-600 kr miesiecznie, a inni ponad 1200 kr.

    Jest takze mozliwosc pelnego ubezpieczenia, tzn. placac ok 1000 kr dodatkowo
    miesiecznie otrzymuje sie w razie bezrobocia 100% swojej pensji, tak ze jest to
    prawda. W tej chwili maksymalny okres przebywania na zasilku wynosi 4½ roku,
    oczywiscie mam na mysli zalilek pobierany ze zwiazkow, a nie od panstwa.

    Po zwolniniu z pracy obowiazuje, tak jak i w Polsce, okres wypowiedzenia,
    uzalezniony od stazu pracy, wynosi on od 1 miesiaca do 5-6 miesiecy, jednakze
    urzednicy panstwowi maja ten okres dluzszy, nie mam pewnosci, ale jest to albo 1
    rok, albo 3 lata. W tym okresie otrzymuje sie oczywiscie pelne wynagrodzenie od
    firmy.

    Pamietajcie, ze w okresie urlopu nie otrzymuje sie pensji z zakladu pracy, tylko
    pieniadze odlozone przez pracodawce na konto urlopu. Tak ze nie sa to dodatkowe
    pieniadze. Aby otrzymac przwo do platnego urlopu, trzeba przepracowac jakis czas
    w roku poprzedzajacym urlop. No i suma uzalezniona jest od wysokosci pensji, a
    nie "10.000 €", otrzymuje sie mniej wiecej tyle samo, ile wynosi pensja.

    Ceny: mieszkanie, w zaleznosci od powierzchni i wieku, to tak z grubsza, za 100
    m.kw. mozna dac od 3500 do 6000 kr. Cena wody to ok. 30-40 kr za metr.
    Normalnie zyjacy czlowiek zuzywa ok 3 m na miesiac.

    Z oplacaniem wycieczek emerytom to bzdura.

    Podatki od przecietnych pensji wynosza ok 40-50% ( sam podatek to 40%, ale
    dochodza inne oplaty a takze jest kwota wolna od podatku ), jednakze pamietajmy,
    ze wszelkie ceny sa oblozone roznymi drobnymi podatkami i dlatego tez wszystko
    tu jest drogie.

  • 26.03.07, 13:17
    > Przede wszystkim, w Danii nie ma Euro tylko Dunskie Korony

    jest to niesamowicie odkrywcze

    > Wiele cen zalezy od miejsca zamieszkania, a wiadomo, ze w Kopenhadze wszystko
    > jest drozsze.

    a to jeszcze bardziej

    > Przede wszystkim zasilek socjalny:

    z doswiadczenia ta wiedza ?

    > Oplata ubezpieczenia ...

    jestez w wielkim bledzie ale moze precyzyjniej, o jakie ubezpieczenie ci
    chodzi ?

    > Jest takze mozliwosc pelnego ubezpieczenia

    jak wyzej


    jednakze
    > urzednicy panstwowi maja .....

    a niby to w jakich firmach pracuja urzednocy panstwi ?


    > Pamietajcie, ze w okresie urlopu nie otrzymuje

    bla, bla, bla, mniej lub wiecej
    wyzej pisane bylo ile sie otrzymuje

    > Ceny: mieszkanie, w zaleznosci od powierzchni i wieku ....

    czyjego wieku, najemcy ?

    > ze wszelkie ceny sa oblozone roznymi drobnymi podatkami

    ale mi drobne, absolutnie wszystkie ceny sa oblozone 25% momsem

    > i dlatego tez wszystko tu jest drogie.

    dla socjalowca jak smiem sadzic z twego postu, wszystko jest drogie

    konkluzja: zanim cos splodzisz, przeczyta co bylo juz napisane









    urzednicy panstwowi ............

  • 28.03.07, 10:23
    twoj post raczej na poziomie kompletnego idioty
    nic nie wniosles, tylko ujadasz jak wsciekly pies, ciekawe, co cie tak sfrustrowalo

    Wszystko, o czym pisalem, dupku, znam z doswiadczenia, bylem na zwiazkach nie
    dalej, jak w lecie zeszlego roku, to raczej orientuje sie, mlotku.
    A urzednicy pantwowi, durniu, pracuja w firmach panstwowych, takich np. jak
    komuny, szkoly, domy opieki, szpitale, urzedy rzadowe, itd. mam wymienic
    wszystko, ciolku.
    Co do podatkow, to tylko slyszales o 25% moms ? Nic wiecej ?

    Zreszta ogolnie wnioskuje z zakresu twojej wiedzy, ze znasz prace w Danii co
    najwyzej z poziomu robotnika niewykwalifikowanego.
    Nie slyszales nigdy, ze oplata za niektore zwiazki wynosi "typowo" 600 kr
    miesiecznie, no ale do takich zwiazkow nigdy nie bedziesz nalezal.

    Szkoda, ze twoje wiedza ogranicza sie do ublizania, lepiej popracuj nad soba i
    poczytaj troche, to wielu ciekawych rzeczy sie dowiesz.
  • 28.03.07, 10:34
    widze, zes ty nie idiota, tylko idiotka :o)
    zamien sobie niektore slowa w poprzednim poscie na odpowiedniki rodzaju
    zenskiego, bo mi sie nie chce marnowac wiecej czasu na sfrustrowana babe
  • 28.03.07, 10:46
    Nie musisz sie poprawiac, bo skagerak to ciagle ten sam cham,
    ktory pisze tu od kilku lat i wszyscy go doskonale znaja ...
    Taki ktory liznal troche wiadomosci czasem uslyszanych
    od rownie glupich znajomych, a potem udaje na forum EKSPERTA.
    Wprawdzie ostatnio troche zlagodnial ale jak widac szybko wrocil
    do swojego dawnego "ja" ...
  • 28.03.07, 19:31
    ale mi sie dostalo tylko skad tyle zolci, czyzby ukrucili wam socjal i pognali
    do przymusowej roboty ?
    spokojnie, to tylko 6 miesiecy, po tym okresie macie miesiac przerwy i znow was
    aktywuja na nastepne 6 miesiecy i tak dookola wojtek ale siedziec bezczynnie
    juz nie dadza, chyba, ze lekarz poswiadczy ze taki delikwent ma klopoty bycia w
    spoleczenstwie i lepiej jesli pozostanie w domu, przynajmniej nie narobi wiele
    szkody
    czesto sie zastanawialem, czy Dunczycy sa naprawde az tak naiwni ?
    nie, oni traktuja takich jako psychicznie chorych a tym dunskie prawo
    gwarantuje opieke, no bo jak mozna nazwac inaczej delikwenta, ktory ma
    seksualny stosunek do pracy
    nawet wysokie podatki placa, no moze nie z ochota ale z przeswiadczeniem, ze
    lepiej dac na pomoc socjalowcom niz byc przez nich nagabywanym na ulicy
    no wiec i ja bede tak was traktowal, jako ludzi chorych, ktorym bardziej jest
    potrzebna pomoc niz obrazanie sie
    dal bym wam chetnie po kasie Tuborga czy Hof´a ale na to jeszcze internet nie
    zezwala aby tylko miec z wami spokoj
  • 29.03.07, 16:59
    Dzieki za informacje na temat socjalu w Danii, jakie to szczescie, ze mamy
    eksperta na forum :o)
  • 17.04.07, 10:24
    >> Twoje ukochane Ecco, to ja natomiast myslalem o zupelnie
    innej polce typ Bruno Magli, Bally, Moreschi, Church´s czy Lloyd, <<<

    z tu wymienionych przez ciebie firm nosze Bally i LIoyd ale tylko przy okzji,
    nie ze wzgledu na "szpan" ale ze wzgledu na przydatnosc
    Bally - na dunskie warunki zbyt delikatne, "rozmyja" sie w wodzie
    LIoyd - na podeszwie skorzanej, troche za sztywne i na deszcz tez sie nie nadaja
    ECCO - super buty na kazda okazje a jakie wygodne !!!!

    te marki sa takze w POLSCE a wloskich staram sie unikac
  • 17.04.07, 13:29
    Nareszcie jakaś porządna dyskusja bo już nudno było ;)

    > - pracodawca co miesiac odciaga z zarobkow jakas mala kwote i potem raz w roku
    > wyplaca 10000 euro zeby wydac na urlop,
    > - ze panstwo oplaca kazdemu emerytowi raz w roku wycieczke do jakiegokolwiek
    > kraju na swiecie,
    Tiaa a ja słyszałam,że za urodzenie dziecka dostaje się 100.000dkk.
    (Jezuu,kto takie bzdury wymyśla)

    180% podatku za samochód dotyczy samochodu nowego.Im starszy tym mniej się
    płaci np.przy sprowadzeniu z Niemiec.
    W Danii walutą są korony duńskie więc nie podawajcie cen euro <<marusia>>

  • 18.04.07, 09:51
    thorgalla napisała:

    > 180% podatku za samochód dotyczy samochodu nowego.Im starszy tym mniej się
    > płaci np.przy sprowadzeniu z Niemiec.

    FAŁSZ, dotyczy to wszystkich samochodów
    sprowadzając samochód z EU, urząd podatkowy wogóle nie interesuje ile za nie
    gdzieś tam zapłacono, jedynie mieć musi dowód rejestracyjny lub dowód
    wyrejestrowania
    podatek obliczają w bardzo prosty sposób: urząd podatkowy wycenia autko wedle
    dunskiej ceny rynkowej i pobiera około 65% podatku od twojego samochodziku
    przykład:
    autko jakie sprowadziłaś do Danii kosztuje w Danii 400 000 koron, 65% z tej
    kwoty to 260 000 koron, które musisz zapłacić do państwowej kasy jako podatek,
    chcąc używać to cacko w Danii czyli dostać duńskie nr. rejestracyjne a
    mieszkając w Danii na stałe nie WOLNO ci jeździć na innej rejestracji jak
    duńska, kapujesz teraz ?

    > W Danii walutą są korony duńskie więc nie podawajcie cen euro <<marusia

    to tak dla nieświadomych lub mających kłopoty z przeliczaniem
  • 18.04.07, 09:57
    dodam, że do naliczania podatku, wiek samochodziku nie odgrywa w tym żadnej roli

    pardon, wiek odgrywa rolę ale pod warunkiem, że pojazd zaliczony jest do grupy
    weteranów czyli jest starszy jak 35 lat (piszę z pamięci, może musi być nawet
    starszy)

    więc zanim coć napiszesz, zaciągnij trochę informacji na duńskich stronach
    portalowych, mogę podać adres
  • 18.04.07, 11:09
    bilimport.tkrath.dk/
    Strona gdzie w obrazowo przedstawiono i wytlumaczono zasady prywatnego importu
    samochodow do Danii.
    Natomiast jezeli chodzi o export nowych samochodow z Danii do niektorych krajow
    to moze to byc bardzo intratnym przedsiewzieciem.

    Marusia, musisz zrozumiec, ze nie wszyscy sa tak bardzo zdolni jak Ty, dlatego
    z grzecznosci nalezaloby uzyc milszego tonu udzielajac informacji. Poza tym dla
    potwierdzenia moglas zalaczyc strony, na ktorch wyczytalas te informacje, bo
    tak szczerze mowiac, kazdy z osobna inaczej moze interpretowac przepisy, co
    tez moze wprowadzic zainteresowanego w blad.
  • 18.04.07, 12:20
    To Ty piszesz bzdury.
    Wiem to z pierwszej ręki bo mój mąż sprowadza samochody z Niemiec i z USA i
    wiem ile płaci podatku przy rejestracji.
  • 18.04.07, 18:09
    halo guido, wróciłeś już z urlopu ?



    napisała:

    > To Ty piszesz bzdury.
    > Wiem to z pierwszej ręki ...........

    moja droga, a ja wiem to z przepisów podatkowych obowiązujących w Danii, tu
    niżej pożesz sobie o tym poczytać jeśli twoja znajomość duńskiego sięga tak
    daleko


    jeśli to ci coś pomorze to poczytaj sobie: wyciąg z Told & Skat dotyczący
    podaku na importowane samochody i pokaż to mężowi aby cię nie oszukiwał, bo nie
    ma nic gorszego jak życie w nieświadomości
    podałam 65% co jest w praktyce zgodne z rzeczywistością odnośnie samochodów
    droższych, wierzaj mi, naprawdę mam pojęcie o tym co piszę w przeciwieństwie do
    twego męża


    Formål
    Formålet med at offentliggøre værdifastsættelser af motorkøretøjer er at skabe
    en større forudsigelighed, når der skal betales registreringsafgift ved
    indførsel af et brugt køretøj fra udlandet, eller når der skal godtgøres
    registreringsafgift ved udførsel af et køretøj her fra landet.
    Dette register oplyser om de værdier og handelspriser, som SKAT konkret
    skønsmæssigt har fastsat for brugte motorkøretøjer på det tidspunkt, hvor
    køretøjet er anmeldt til SKAT.

    Du har mulighed for selv at beregne et skøn over afgiftens størrelse på en
    personbil, idet registreringsafgiften som en tommelfingerregel udgør ca. 60
    pct. af handelsprisen i Danmark

    Afgiftspligtig værdi/handelspris
    Ved et køretøjs afgiftspligtige værdi forstås køretøjets almindelige pris, som
    svarer til handelsprisen på et tilsvarende køretøj i registreringsklar stand,
    dvs. inkl. moms og forhandleravance, men uden registreringsafgift.

    Forbehold
    Prisoplysningerne er ikke nødvendigvis udtryk for de aktuelle markedspriser for
    køretøjerne.

    Den beregnede handelspris kan afvige fra "normale" handelspriser for
    tilsvarende køretøjer som følge af køretøjets ekstraudstyr,
    vedligeholdelsesstand, antal kørte kilometer mv.

    Endvidere skal der ved prissammenligninger tages hensyn til tidspunktet for
    værdifastsættelsen (afgiftsberigtigelsen), og hvor meget markedet for køretøjet
    (udbud og efterspørgsel) er ændret siden prisfastsættelsen

    dam przykład:
    Mercedes C180 Sport Coupe, 163KM, rok 2002
    w Niemczech można kupić w dobrym stanie za ca. 14 000 euro (około 105 000 dkr)
    w Danii kosztuje ca. 400 000 dk


  • 19.04.07, 10:46
    marusia811 napisała:

    > halo guido, wróciłeś już z urlopu ?
    >
    >

    Halo Marusia :)
    A to ja mialem byc na urlopie?

    Mam takie male pytanie: czy to jest konieczne byc agresywnym w swoich postach,
    zeby podzielic sie z innymi informacjami lub pogladami?
    Chyba nie na tym polega dyskusja, zeby sie nawzajem obrazac.
    Pozdrawiam
  • 19.04.07, 16:48
    gdyie ty widzisz agresywność ?

    moja odpowiedź była poprostu rzeczowa na niewiedzę oponentki, czasami trzeba
    przemówić wprost aby ktoś mógł zauważyć swój błąd

    "mylić się to rzecz ludzka ale upierać się przy pomyłce to choroba"

    pozdrawiam
  • Gość: ja IP: *.adsl.cybercity.dk 25.01.14, 14:32
    tak a w urzędzie usłyszysz wracaj do swojego kraju mamy tu własne problemy

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.