najtaniej jest "u rolników"
my na to mówiliśmy LEJERPALCE.
warunki są na każdym polu inne (odwiedziłem wszystkie)
najfajniejsze chyba obok Ronne
tu macie wszystko ładnie opisane.
te miejsca są przygotowane raczej z myślą o rowerowiczach
ale jak ktoś autem przyjedzie, to GOSPODARZE sie nie obrażą
(bardziej obrażają sie rowerowicze?)
www.bornholm.modos.pl/tanie-pola-namiotowe.html
campingi, jak na polskie warunki finansowe za drogie. to już lepiej domek
wynajać- cena podobna!
co do "dwóch miesiecy" miałem na mysli oczywiście lipiec-sierpień.
tu sezon kończy się 15 sierpnia. oficjalnie zaczyna w noc Św.Jana.
byłem też wiosną i jesienią jadąc przez Sassnitz
-wiecznie leje a na plażach leżą śmierdzące algi!!! chociaż rzeczywiscie tanio i
da sie wytrzymać pod namiotem...tylko...po co? poza sezonem ceny domków do
wynajęcia bardzo spadają.
Mam prośbę do szanownych Polaków.
Zacząłem tam jeździć gdy jeszcze Bornholm nie był tak popularny
i widzę jak pod naszym WPŁYWEM/NAPŁYWEM ta wyspa sie zmienia.
Jesteśmy głośni, cwaniakujemy, niekiedy nawet kradniemy.
Mieszkańcy są cisi,spokojni, jak mają coś do sprzedania to wystawiają przed dom
i nie pilnują, pozostawiajac skrzyneczkę na pieniadze.
a Polak od razu kombinuje jak tu podwędzic, oszukać,nie zapłacić?
Pojawiły się parę lat temu łańcuchy przy skrzynkach,
rowery zaczęto zapinać na kłódki.
Tego wcześniej nie było!!!
uwaga!
1.nie istnieje tam też pojęcie "dzierżawy" czyli zrywania owoców
dziko rosnących- tam nie ma owoców dziko rosnacych. tam wszystko jest czyjeś!!!
2. nie ma wyznaczonych plaż naturystycznych- z założenia, można się kąpać nago
WSZĘDZIE
3.Polacy w sklepach upodobali sobie słowo UDSALG (przecena)
i słusznie.
;-]
4. nie mają ciastkarni.same cukierkofabryczki!ciasto jedynie w supermarketach i
to jeszcze "mocno pędzone".
w kawiarni ciasto dostać mozna ale jest w cenie obiadu!
5. na promie zaopatrzyć sie w kawę Gevalię! koniecznie!
jak kto lubi rozpuszczalną...
6. dzieciaki można puszczać samopas. nie ma prawa nic im się stać!
cała wyspa to jeden wielki plac zabaw.