Rozumiem że zakaz sprzedaży nieletnim alkoholu ma swoje podstawy i można w
myśl tego zakazu zweryfikować że osoba kupująca alkohol jest nieletnie (na
podstawie dowodu osobistego).
Niestety gorzej ma się to ze sprzedażą alkoholu osobom nietrzeźwym. Wyobraźmy
sobie że posiadam sklep monopolowy i przychodzi klient, prosi o alkohol.
Sprzedany alkohol, klient wychodzi, i co? zatacza się, ale przecież jak
kupował u mnie mogłem sobie dać rękę uciąć że był trzeźwy! Bach będzie
nieszczęście wyjdzie na ulicę, potrąci go samochód, przyjdzie policja bo w
ręku miał piwo z mojego sklepu, a to że kupował zarejestrowała kamera w banku
obok. Hipotetyczne to wszystko ale zdarzyć się może. A alkomatu w sklepie nie
mam, ani psychologa, policjanta, sędziego. Mam się dopytywać? "a pił pan? a na
Bozię przysięgasz?" bezsens.
Kolejny przykład że to bubel. Mam pub klient kupuje piwo (choć w polskim
prawie piwo to nie alkohol, nikt tego nie rozumie ale tak jest) no i klient
wypija, kupuje drugie, ale chwila? sprzedać, nie sprzedać? on jest JUŻ nie
trzeźwy! co robić?
A może w Polskim prawie, gdzie Polacy chleją na hejnał, "nietrzeźwy"- to osoba
która nie jest w stanie powstać z własnego moczu i wymiocin.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.