P.aulinko! Budujące wspomnienia, bardzo ciepłe. Myślę, że Józio się rozrusza!
Może po prostu urodził się jako ostatni z miotu, kilka minut dla kota to wiele.
Podciągnie się i zsocjalizuje w rodzinie!
A kto wie, może w tej kociej rodzinnej populacji jest tak, że baby rządzą? Moja
Wikcia była jedynym burym kotkiem z trójki rodzeństwa. Braciszkowie piękni,
rudzi, z niebieskimi oczkami - siedzieli przycupnięci ze strachu w kąciku
pudełka (podrzucono nam koty na plac w firmie). Jedynie burasek wychodził z
pudełka, obchodził rejon, wspinał się na pień niskiego drzewka, robił
rekonesans. I to właśnie dziewczynka. Wikcia (chociaż dostojne Wiktoria bardzo
do niej przystaje).
Nie martw się, Józio jeszcze pokaże na co go stać. Może jest po prostu
nieśmiałym kotkiem?
--
Wiesia + 9