Przedstawiamy podopiecznych RTOZ:
MISIA 2-3 letnia kotka została przywiązana za łapkę w krzakach, gdzie nie była na pierwszy rzut oka widoczna. Przy niej koczowało maleństwo MALWINKA. Nie wiadomo ile dni to trwało. Osoba, która ją znalazła twierdzi, że kotka nie miała już sierści na łapce i miała zdartą do krwi skórę. Mała 6-8 tyg. kotka uciekała na widok człowieka. Natomiast matka bardzo przylgnęła do osoby, która ją uwolniła i została z dzieckiem pod jej blokiem. Czy to upał, czy chłodna noc i deszcz kotki spały w żywopłocie. Niestety dokarmianie nie podobało się niektórym ludziom i tymczasowa opiekunka dla dobra maleństwa powiadomiła mnie abym pomogła matce i dziecku.
Od kilku dni więc są pod naszą opieką. Kotka w tej chwili ma już ruję i po wszystkim będzie wysterylizowana. Ma bardzo miły charakter, jest spokojna, miziasta, buczy trochę na koty, być może ze względu na dziecko. Malutka już jest coraz ufniejsza, nie ucieka, jest kochana.
Teraz Malwinka jest około półroczną panienką, już urosła, jest samodzielna, ale jeszcze potrafi przytulić się do mamy i jest wtedy solidnie wylizana i wypieszczona. Mruczą wtedy głośno, tak jakby ze sobą o czymś rozmawiały. Misia jest wysterylizowana, bardzo lubi ludzi- koty (z wyjątkiem Malwinki) nieco mniej

Małej też bardzo potrzebny jest człowiek - przy tylu kotach niemożliwe jest poświęcenie nieco bojaźliwej Malwince odpowidnio dużo czasu...